-
Postów
198 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez hadson
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 7
-
****
-
-
-
-
-
**Po miesiącu od śmierci członków Dick in Dixie niespodziewanie ukazał się album “Old Habits”, który został lakonicznie zapowiedziany jeszcze przed serią zgonów muzyków. Jedyna zajawka, która mogła nakierować fanów na fakt, że kapela pracuje nad jakimś nowym projektem, została opublikowana na tydzień przed zgonem Roya i Harry’ego w postaci zdjęcia kapeli na tle ich starego Dixiebusu. Ze względu na ostatnie tragiczne wydarzenia, będący niewiadomą projekt pogrzebano wraz z muzykami i powszechnie uznano, że nigdy nie ujrzy on światła dziennego. Jak się jednak okazało, zespół zdążył nagrać większość kawałków w swoim studio w Harmony, a nad uzyskanym materiałem przez długi czas ciężko pracował ich realizator dźwięku Kyle - były pracownik AKAN Records. Całość prac nadzorował gitarzysta Lenny Maguire, który chciał, aby album był godnym pożegnaniem z chłopakami i całym zespołem. Utwory, które znalazły się na płycie, w kontekście ostatnich wydarzeń zyskały nieco na nowym znaczeniu i można je potraktować jako podsumowanie pewnych wątków i historii związanych z Dick in Dixie. Ostatni i jednocześnie pośmiertny album kapeli będzie miał z pewnością szczególną wartość dla jej fanów. Warto również wspomnieć o klipie do utworu Old Habits, który przeszedł niemałe piekło w fazie produkcji. Skrypt w roboczej wersji został napisany przez Dicka Flame’a, któremu pomagał Speedball. Wypociny chłopaków trafiły następnie do ich znajomego eks-producenta filmowego Rogera Dunswortha, który kolejny raz wykorzystał swe możliwości i kontakty (a także pieniądze kapeli), by zebrać ekipę i środki do nagrania teledysku. I choć zdjęcia udało się zakończyć przed wymarciem sporej części grupy, to studio mające zająć się montażem i post-produkcją materiału, wycofało się nieoczekiwanie z realizacji projektu. Zdesperowany Dunsworth wraz ze swym reżyserem Mikiem Franconą finalnie zdołał namówić do dokończenia produkcji Roya Wallera z Richard’s Majestic Productions. Waller szybko dostrzegł okazję, by wybić się na popularności wymarłej kapeli i podratować tym samym sytuację podupadającego studia.** OLD HABITS **Kawałek Old Habits to swoiste rozliczenie muzyków z ich problemami, które ciągnęły się za nimi całymi latami. Podręcznikowym przykładem jest tu Dick, który by zwalczyć traumy z przeszłości (m.in. wypadek, który oszpecił trwale jego twarz), zażywał przed koncertami narkotyki - najczęściej MDMA i kokainę. Wokalista oszukiwał sam siebie, że to tylko tymczasowe rozwiązanie, aż będzie w stanie samodzielnie poradzić sobie ze swoimi demonami i zacznie grać “normalnie”. Ćpanie na backstage’u (a z czasem także poza nim) dość szybko stało się dla niego jednak nową normalnością, która coraz bardziej odbijała się na jego zdrowiu. Próby zerwania z nałogiem działały zwykle na krótko i często prowadziły do jeszcze gorszych epizodów. Do tego wszystkiego doszły także alkoholowe problemy Roya i Terry’ego oraz heroinowe przygody Speedballa. Ich wspólne doświadczenia doprowadziły do powstania tego tekstu, całość została jednak przedstawiona z typowym dla kapeli dystansem i przymrużeniem oka.** LA CHUPACABRA **Otwierający płytę instrumental to w głównej mierze dzieło Terry’ego Watsona i Lenny’ego Maguire, które powstało na jednej z prób w Rhythm&Booze. Całość brzmi trochę, jakby banda punków spotkała pianistę z saloonu na Dzikim Zachodzie, po czym poczęstowała go speedem. Nazwa Chupacabra nawiązuje do starej ksywki Terry’ego, pod którą miał być niegdyś dobrze znany licznym prostytutkom zza południowej granicy kraju. To jedna z tych historii, o którą lepiej nie dopytywać. ** PHARISEE - פְּרוּשִׁים **Jak mówi Ewangelia wg św. Rolfa: Na początku był Siegel… A przynajmniej na początku Dick in Dixie. To właśnie Rolf Siegel, pentekostaliczny Wielebny z Kościoła Odrodzenia w Blueberry, dostrzegł komercyjny potencjał na założenie kapeli, gdy dostrzegł wystylizowanego na Elvisa Dicka. Według pierwotnych ustaleń kapela miała grać christian rock, ale muzycy szybko odeszli od tego pomysłu. Dla Siegela Dick in Dixie mogło jednak grać sobie nawet i black metal, najważniejsza była mamona. Współpraca ta z początku jako tako działała - zespół grywał próby w kościele, na koncerty woził sprzęt karawaną pogrzebową, a członkowie kapeli mogli liczyć na zniżkę przy rozgrzeszeniu. Wkrótce okazało się jednak, że zespół nie generuje oczekiwanych przychodów, a sam Siegel wyjechał do Las Venturas, by robić tam karierę medialnego duchownego. I choć Wielebny pozostał niemiłym wspomnieniem, grubym nietaktem byłoby zapomnienie o roli, jaką odegrał w tym całym bajzlu. ** THE KIDS WILL HAVE NO SAY **Tekst utworu to zbiór wspomnień i przemyśleń Speedballa o życiu w Blueberry w latach młodzieńczych, choć porusza tematykę dotyczącą niezliczonej ilości innych małych amerykańskich miasteczek gdzie diabeł mówi dobranoc. Imprezy, narkotyki, szalone zabijanie czasu w utworze przedstawione zostały jako skutek beznadziei i marazmu życia w miejscu bez perspektyw, w miejscu gdzie młodzieży nikt nie zapewnił należytej opieki w rozwoju, ani nie poświęcił dostatecznie dużo uwagi. Stąd też chcąc przeżyć musieli poradzić sobie sami, niekoniecznie mądrze, jak to młodzież.** I SMELL A RAT **Zdecydowanie najdziwniejszy kawałek z całej płyty, w którym dzikich, niezrozumiałych wrzasków całej kapeli jest tyle samo, co samego tekstu. Podobnie jak Nailhead z albumu Nuthin’ to Lose utwór opowiada o jednym z nielicznych i nieudanych związków Dicka, jeszcze sprzed czasów wypadku. Jeden odsłuch z pewnością wystarczy, by stwierdzić, że kapela podczas nagrywek musiała być dobrze porobiona.** ALL I'VE LOST **Kolejny kawałek na płycie wpisuje się w typową dla kapeli tematykę poczucia beznadziei, straty i generalnej frustracji na wszystko dookoła. W refrenie Dick wylewa z siebie żal, mając dość osób, które nie wiedzą, kiedy się przymknąć i narzucają się ciągle ze swoimi bezcennymi radami. Pod koniec utworu autor dochodzi prawdopodobnie jednak do wniosku, że źródło wszelkich problemów tkwi w nim samym. W trakcie utworu pojawia się tradycyjnie solówka na saxie w wykonaniu Harry’ego McPhersona.** SPEEDBALL **Utwór został napisany przez perkusistę Roya Stevensona, a jego tekst obraca się wokół zniknięcia basisty grupy Patricka ‘Speedballa’ Sohraniego, który przepadł w październiku na blisko trzy tygodnie. Jak się później okazało, rudzielec spędził większość tego czasu w więzieniu w Las Venturas, skąd wyciągnął go w końcu niejaki Frankie Rogers, ale to już zupełnie inna historia. Jeśli w kontekście ostatnich wydarzeń kogoś nadal zastanawia “GDZIE ON KURWA JEST?”, to odpowiedź brzmi: w prosektorium ULSA, gdzie przekazał swoje ciało na cele naukowe.** IRON OUT THE IRONY **Jeden z nielicznych kawałków na płycie z dość pozytywnym przesłaniem napisany został przez Dicka w okresie, gdy ich medialny ban w Daily Globe trwał najlepsze. Przekaz tekstu jest całkiem prosty i sprowadza się do tego, by nie pozwalać armii wszystkowiedzących moralistów sterować naszym własnym życiem. Albo prościej: by mieć ich w dupie. Może niekoniecznie doprowadzi to do czegoś dobrego, ale jak już pluć w brodę, to w swoją. ** I'VE HAD ENOUGH **Najdłuższy, najwolniejszy i najbardziej jazzowy kawałek z całej płyty. Tematycznie dość bliski I Smell a Rat, możliwe że jest nawet częścią tej samej historii i traktuje o tej samej kobiecie, która finalnie okazała się być kimś zgoła innym, niż Dick początkowo przypuszczał. Wybitnie długa przerwa na solo była prawdopodobnie spowodowana tym, że Dickowi zabrakło weny na dalszą część tekstu.** FIGHT SONG FOR FUCK-UPS **Fight Song for Fuck Ups jest dokładnie tym, na co wskazuje nazwa - hymnem dla pojebów. A konkretniej wszystkich tych, którzy gdzieś po drodze wypadli z torów systemu i stety bądź niestety musieli pójść swoją własną drogą. Do tej kategorii z pewnością kwalifikują się także członkowie Dick in Dixie. Chcąc pozostać sobą w opozycji do całej branży muzycznej, postanowili znaleźć sobie swoje własne miejsce. W tym przypadku był to założony z inicjatywy Roya klub Rhythm & Booze, gdzie mogli grać na własnych zasadach oraz wyciągnąć pomocną rękę do artystów, którzy mieli na siebie pomysł, ale nie byli w stanie się przebić do szerszej publiki. ** ANOTHER YEAR **Another Year stara się opisać próbę przerwania błędnego koła, w którym każdy kolejny rok wygląda dla autora tak samo jak poprzedni i nie przynosi żadnych pozytywnych zmian w jego życiu. Mimo upływu lat popełnia on stale te same błędy i pakuje się w te same gówniane sytuacje, które zdają się nakręcać tę całą beznadziejną spiralę. Autor wie jednak jednocześnie, że nawet gdyby mógł cofnąć się w czasie, nie potrafiłby podjąć innych, lepszych decyzji, co dopełnia tylko obraz nędzy i rozpaczy.** WYDARZENIA:
-
**Kapela Dick in Dixie rozpadła się z powodu śmierci czterech z sześciu jej członków. Roy Stevenson, perkusista z Angel Pine, zapił się na śmierć - wykończyła go nierozpoznana na czas marskość wątroby. Następnego dnia nad ranem w sali szpitalnej zmarł z powodu wylewu saksofonista Harry 'Struna' McPherson - wychowanek sierocińca i były członek Finks MC, który od jakiegoś czasu zmagał się z guzem mózgu. Niecały tydzień później w swoim mieszkaniu w Sandy Shores został znaleziony przez Dicka martwy Patrick 'Speedball' Sohrani. Basista umarł na AIDS, na którego temat kłamał przed resztą bandu do samego końca. Przy jego ciele wokalista odnalazł list pożegnalny. Godzinę później w kiblu na stacji benzynowej Mirror Park w wyniku nieświadomego przedawkowania kokainy i heroiny zmarł sam Dick Flame - oficjalnym powodem śmierci była niewydolność serca i oddechowa. Umarli tak jak żyli - chaotycznie i bez sensu. Jedynymi żyjącymi członkami zostali 24-letni gitarzysta Lenny Maguire i podstarzały pianista Terry Watson, o którym słuch jednak zaginął. W związku z tym to na Lennego spadł obowiązek wypełnienia ostatniej woli zmarłych. Majątek Roya Stevensona został przekazany jego mieszkającej w Angel Pine matce, która straciła już dwoje dzieci. Dochód Struny ze sprzedaży płyt przekazano na jeden z domów dziecka w Los Santos. Zgodnie z wolą Speedballa, jego pieniądze zasiliły konto fundacji, pomagającej ludziom cierpiącym na AIDS. Majątek Dicka rozdzielono kolejno pomiędzy jego matkę Lisę Flame, fundację zajmującą się młodzieżą z uzależnieniami oraz fundusz mający pomagać "początkującym kapelom, które nie tworzą mainstreamowego gówna". Jego motocykl Western Softer został natomiast przekazany w ręce Hayley Lanford. Cała czwórka (nie licząc Speedballa, którego ciało zgodnie z jego życzeniem oddano uczelni ULSA na cele badawcze) została pochowana na cmentarzu Hill Valley, tuż obok Daphne Stevenson. Na pogrzebie zjawiło się całe 9 osób. Muzycy pozostawili po sobie nieopublikowany dotąd materiał, który zdążyli nagrać przed śmiercią w swoim własnym studio w Harmony. **
-
053. Koniec kapeli Dick in Dixie. Śmierć Dicka Flame i Patricka Sohraniego.
hadson odpowiedział(a) na oficer temat w Daily News
**Lisa Flame rozpacza w Blueberry nad swoim jedynym synem.** -
*******
-
*******
-
051. Śmierć członków zespołu Dick in Dixie. Co dalej z zespołem?
hadson odpowiedział(a) na oficer temat w Daily News
**Dick Flame czuje się jak emocjonalny wrak, jego sytuację pogarsza jeszcze zjazd po kokainie. Przed wzięciem kolejnej dawki powstrzymuje go tylko jako tako obraz martwego Roya.** -
****** **Kapela Dick in Dixie zamieściła na swoim LI informację o śmierci dwóch członków - Roya Stevensona i Harry'ego McPhersona.** https://li.v-rp.pl/posts/66977
-
049. Dick Flame w Daily Globe! Rozmowa o EP, rankingach i ostatnich wydarzeniach.
hadson odpowiedział(a) na oficer temat w Daily News
**Dick jest pozytywnie zdziwiony, że Daily Globe nie wywaliło jego ostatniej wypowiedzi. ** -
My wiemy, że zaniedbaliśmy aktywność i znamy regulamin, o czym zresztą wspomniałem parę razy w skardze. Nie skarżymy się na regulamin, tylko na sposób rozwiązania tej sprawy. Nie będę powtarzał tych samych argumentów o tym, że na dzień przed wyrzuceniem biznesu wstawiliśmy temat o kolejnym koncercie czy o tym, że inne biznesy zostały potraktowane inaczej i stały jeszcze dwa tygodnie po tym, jak zapytałaś się ich o aktywność. Nam chodzi o brak jakiejkolwiek komunikacji, bo to jest jednak gra, gdzie każdy chce raczej przyjemnie spędzić czas, a nie urząd podatkowy. Można było to rozwiązać moim zdaniem na wiele innych sposobów, wystarczyłoby się z nami tylko skontaktować. Moglibyśmy po prostu przemianować klub na zwykły projekt bez możliwości zarabiania na /duty czy sprzedaży napojów, moglibyśmy zapłacić nawet jakąś karę w ramach braku uzyskanych dochodów, ponoszenia samych strat etc. Zależało nam po prostu na miejscu do gry.
-
005. Publiczna czy prywatna? O bolączkach systemu ochrony zdrowia | NAD
hadson odpowiedział(a) na Girion temat w Night American Discussions
**Dick natknął się na rozmowę, szukając w sieci wszelkich informacji o AIDS oraz sposobach jego leczenia.** -
**Równo tydzień temu kapela Dick in Dixie ogłosiła na swoim LI odejście od punk rocka na rzecz techno. Przypieczętowaniem tej decyzji miał być wczorajszy koncert w klubie Clouds, na którym muzycy mieli się zaprezentować fanom w swojej nowej odsłonie. Wszystko to okazało się być jednak blefem - kapela puściła na początku z playbacku L’Amour Toujours, tylko po by Dick Flame wbił się po chwili motocyklem w konsolę DJ-a. Zaraz po tym zespół zaczął grać właściwego seta, utwierdzając fanów w przekonaniu, że to wszystko była tylko wymyślona przez chory umysł ściema. Cała akcja miała prawdopodobnie w formie żartu przetestować łatwowierność mieszkańców Los Santos, a także zrobić zamieszanie przed wydaniem nowej płyty EP, która miała swoją premierę już następnego dnia. Nie było to jednak jedyne niespodziewane wydarzenie tego wieczoru. W trakcie koncertu głos zabrał basista Patrick ‘Speedball’ Sohrani, który na swój speedballowy sposób dokonał coming-outu - ogłosił wszem i wobec, że jest aktywnym homoseksualistą oraz że choruje na AIDS. Akcja ta wywołała spore zamieszanie wśród samej kapeli, która zaczęła z nim żywiołowo rozmawiać, kłócić się wręcz. Po chwili Speedball wrócił jak gdyby nigdy nic do gry, a zbita z tropu kapela wkrótce do niego dołączyła. Koncert jednak skończył się dość szybko, mimo protestów fanów.
-
**Równo tydzień temu kapela Dick in Dixie ogłosiła na swoim LI odejście od punk rocka na rzecz techno. Przypieczętowaniem tej decyzji miał być wczorajszy koncert w klubie Clouds, na którym muzycy mieli się zaprezentować fanom w swojej nowej odsłonie. Wszystko to okazało się być jednak blefem - kapela puściła na początku z playbacku L’Amour Toujours, tylko po by Dick Flame wbił się po chwili motocyklem w konsolę DJ-a. Zaraz po tym zespół zaczął grać właściwego seta, utwierdzając fanów w przekonaniu, że to wszystko była tylko wymyślona przez chory umysł ściema. Cała akcja miała prawdopodobnie w formie żartu przetestować łatwowierność mieszkańców Los Santos, a także zrobić zamieszanie przed wydaniem nowej płyty EP, która miała swoją premierę już następnego dnia. Nie było to jednak jedyne niespodziewane wydarzenie tego wieczoru. W trakcie koncertu głos zabrał basista Patrick ‘Speedball’ Sohrani, który na swój speedballowy sposób dokonał coming-outu - ogłosił wszem i wobec, że jest aktywnym homoseksualistą oraz że choruje na AIDS. Akcja ta wywołała spore zamieszanie wśród samej kapeli, która zaczęła z nim żywiołowo rozmawiać, kłócić się wręcz. Po chwili Speedball wrócił jak gdyby nigdy nic do gry, a zbita z tropu kapela wkrótce do niego dołączyła. Koncert jednak skończył się dość szybko, mimo protestów fanów. Krążek “Nation on Fire” jest już do przesłuchania na platformach streamingowych oraz do kupienia na stronie internetowej Hard-on Dixtribution. Na EPce znalazło się sześć kawałków oraz jeden krótki, bonusowy track o nazwie „CLL”. Cały krążek jest wyraźnie wypełniony wkurwieniem i agresją, które zbierały się w zespole na przestrzeni ostatnich miesięcy. Można z pewnością do nich zaliczyć zastrzelenie Daphne Stevenson przez LSSD, konflikt z Daily Globe oraz inne wewnętrzne problemy kapeli. Na potrzeby płyty zespół nagrał również teledysk do utworu Nation on Fire. Do jego realizacji kapela poprosiła o pomoc Rogera Dunswortha - producenta filmowego, który w latach 80s tworzył w Vinewood filmy akcji z ojcem Dicka, będącym wówczas kaskaderem. Dunsworth zgodził się na propozycję i zaangażował do współpracy studio filmowe Whoosh. Nagrania do klipu miały częściowo miejsce w Los Santos, bardziej wymagające sceny zostały natomiast nakręcone w specjalnie zbudowanej w Blaine County makiecie Atlee Street.** 1. NATION ON FIRE Tekst do przewodniego utworu płyty został napisany przez Dicka w przypływie złości i bezsiły po śmierci Daphne Stevenson, którą zastrzelił podczas kontroli zastępca szeryfa. Nie mogąc wyładować swojej frustracji w normalny sposób (tzn. bez narażania siebie bądź kapeli na śmierć bądź aresztowanie), przelał nieskładnie burdel w swojej głowie na papier. Następnie z resztą kapeli uznał, że kawałek ten całkiem nieźle może nadać się na teledysk. 2. KING FOR A DAY Kawałek opowiadający o outsiderze, na którego wszyscy patrzą jak na ‘wszarza’, został jak na ironię po raz pierwszy zagrany na koncercie w The Hen House. To właśnie wtedy pewien bezdomny mężczyzna zaczął grozić kapeli bronią w celu wymuszenia skrzynki wódki, którą miał mu wcześniej obiecać pałkarz Roy. Piękny przykład na to, że twórczość Dick in Dixie jest inspiracją dla słuchaczy z różnych warstw społeczeństwa. 3. SHIT OUT OF LUCK Tekst do Shit out of Luck napisał Patrick ‘Speedball’ Sohrani w trakcie jego długiej absencji w kapeli, podczas której to miał przebywać w Oregonie. Co tam dokładnie robił, jest nadal niewiadomą dla samych członków Dick in Dixie, którzy bezskutecznie próbowali pociągnąć rudego za język. Na podstawie samego tekstu utworu można jednak wysnuć pewne wnioski - prawdopodobnie błędne. 4. DEAD SET AGAINST Dead Set Against to kolejny buntowniczy kawałek, w którym kapela rozlicza się z każdym, kto (w ich opinii) chce im zamknąć usta. Tekst uderza przede wszystkim w media oraz przedstawicieli władz. Nie brakuje w nim również nawołań do wyjścia na ulice i zrobienia (nie)porządku, można więc uznać, że utwór ten stanowi pewną całość z Nation on Fire. 5. YOU'RE FUCKED Drugi kawałek autorstwa perkusisty Roya Stevensona. Napisany został podczas jego krótkiej nieobecności w zespole, w trakcie której ostro dawał w palnik. Pod koniec utworu można wyraźnie usłyszeć okrzyk tragicznie zmarłej Daphne Stevenson, siostry Roya. 6. JUDGE NOR JURY Dick napisał ten kawałek w oparciu o penitencjarne doświadczenia całej kapeli (Terry siedział za alimenty i spowodowanie śmiertelnego wypadku, Roy, Dick i Lenny za jazdę rozbitym Rangerem SASP, Harry za przestępczą działalność w Finks MC, a Speedball w sumie nie wiadomo za co). Przez jakiś czas Dick puszył się, że stworzył “dzieło” godne Cocaine Blues Johnnego Casha i próbował nawet zorganizować koncert w więzieniu stanowym Bolingbroke Penitentiary, ale finalnie nic z tych planów nie wyszło. 7. CLL Nie wiadomo co oznacza akronim CLL. Może to nawiązanie do starego plakatu zespołu, w którym został wykorzystany wizerunek Ady Grimes podpisany hasłem “Cunt Licking Lesbian. A może nie. W każdym razie Dick in Dixie wraz z AKAN chcieli wtedy w ten sposób zadrwić z praktyk Grimes, która wykorzystywała swój homoseksualizm do lansowania się w mediach i zarabiania pieniędzy. Niedługo później kapela została pozwana o homofobię przez Daily Globe. Zespół nie czekał długo z odpowiedzią i napisał prześmiewczy kawałek o celebrytce. Niestety nie zdążył się nim długo nacieszyć, ponieważ tydzień później została ona zamordowana. Na potrzeby San Music Festival kawałek został przerobiony tak, by uderzyć w organizatora festiwalu Nicholasa Conella, który zabronił śpiewać czegokolwiek, co mogłoby obrazić ogólnopojęte media. Jedną z modyfikacji było więc zmienienie wersu “Jebać media, jebać sławę” na “Jebać cenzurę, jebać sławę”. Na epce znalazła się druga wersja utworu, aczkolwiek co sprytniejsi fani powinni być w stanie znaleźć oryginalną wersję tekstu. PROMOCJA: DANE:
-
[04.05] Dick in Dixie: New Chapter - koncert w Clouds Night Club
hadson opublikował(a) temat w Wydarzenia
**W mieście pojawiły się plakaty zapowiadające koncert kapeli Dick in Dixie w Clouds Night Club. Wydarzenie odbędzie się w środę (04.05) o godzinie 21:00. Ma ono zastąpić koncert, który został odwołany w zeszły piątek ze względu na problemy z lokalem Rhythm & Booze. Tak jak zapowiadała to w ostatnim tygodniu kapela, będzie to dla niej nowy rozdział po zerwaniu z punk rockiem na rzecz techno.** ((Lifeinvader))
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 7
