Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

puvtxr

Gracz
  • Postów

    435
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez puvtxr

  1. Written by Richard Sutliff - DAILY GLOBE, 18/02/2024 Osiemnastego lutego około godziny 18:45 wszystkie osoby przebywające w tamtym momencie na Vespucci były świadkami mrożących krew w żyłach zdarzeń. Codzienny zgiełk rozmów i ruchu ulicznego został przerwany kilkunastoma wystrzałami z broni palnej. Ruch uliczny znacznie przyspieszył chcąc wydostać się z miejsca, w którym byli zagrożeni, a osoby na chodnikach rozbiegły się w różne kierunki. Kilkanaście sekund później było już po wszystkim, a oficerowie Los Santos Police Department przystąpili do dalszych działań. Część z nich zajęła się rannymi - jak dowiedzieliśmy się później podejrzanym oraz jednym z detektywów LSPD. Pozostali z użyciem tarczy balistycznej udali się do wozu podejrzanego w celu sprawdzenia czy nikt więcej nie ukrywa się w jego pojeździe. Kilkanaście minut później na miejsce dojechało Rescue Ambulance z ramienia Los Santos Fire Department. Niestety, stwierdzono zgon u podejrzanego. Sam detektyw LSPD - jego dane nie są nam znane na ten moment - został przetransportowany do najbliższej placówki medycznej. Podczas udzielania pomocy był przytomny i krwawił mocno z ran postrzałowych. Jego stan nie jest bliżej znany, a następne godziny za pewne będą decydujące. Nie znamy przyczyn tej akcji na Vespucci, nie wiemy co wydarzyło się wcześniej i skąd u podejrzanego chęć oddania strzałów do departamentu policji. Więcej informacji dowiemy się po śledztwie, które przeprowadzi LSPD Internal Affairs Group pod nadzorem biura prokuratora. Pytania, na które te śledztwo musi odpowiedzieć to między innymi jak doszło do tych tragicznych wydarzeń oraz czy oficerowie LSPD właściwie użyli broni palnej. Z informacji nam przekazanych wynika, że dwóch oficerów oddało strzały - oni także będą 'podejrzanymi' w wewnętrznym śledztwie. Wstępnych informacji na miejscu udzielił nam detektyw Yeriel Muñiz z Media Relations Division.
  2. Written by Richard Sutliff - DAILY GLOBE, 10/02/2024 W ostatnich dniach na bieżąco informowaliśmy Państwa o skandalicznej sytuacji, która miała miejsce w The Diamond Casino & Resort trzydziestego pierwszego stycznia tego roku. Dla krótkiego przypomnienia: oficer Duarte z Los Santos Police Department przebywając poza służbą wszedł do lokalu z ukrytą bronią palną, ignorując całkowicie ochronę, a następnie oddał się przyjemnościom w postaci hazardu i alkoholu. Ta ostatnia przyjemność spowodowała utratę przytomności, a w konsekwencji wezwaniem służb. Więcej szczegółów przeczytacie w naszych poprzednich artykułach traktujących o tej sytuacji - tutaj i tutaj. Dzisiejszego dnia, to jest dziesiątego lutego, doczekaliśmy się oficjalnego komunikatu Los Santos Police Department, specjalnie dla Daily Globe. Jak poinformował nas oficer prasowy Desmond Jackson oficer Duarte został dyscyplinarnie zwolniony z departamentu, a w odpowiedzi na zaistniałą sytuacje dowództwo postanowiło wyjść z szeregiem dodatkowych szkoleń dla oficerów na temat używek i broni palnej. Tym samym sama sprawa została uznana za zamkniętą. Dzięki obywatelskiej postawie świadków incydent zakończył się tak, jak powinien się zakończyć. Oficerowie interweniujący na miejscu byli zmuszeni wezwać supervisora, ten podjął decyzję o zabraniu Duarte na stację, a finalnie w wyniku śledztwa został wydalony. Pozostaje życzyć departamentowi miejskiemu samych słusznych decyzji, jak ta powyższa. Prezentujemy także cały komunikat LSPD w tej sprawie: Chcesz dołączyć do zespołu działu Daily News? Kliknij w reklamę i złóż aplikację!
  3. Who the **** is Dakota Williams?! Przychodzą dni, w których zastanawiam się nad sensem swojego życia. Sami rozumiecie - rachunki przychodzą, trzeba zapłacić, więc człowiek pisze artykuły dla najlepszego portalu plotkarskiego. Nie powiem, dają ciekawe tematy - jednak gdy otrzymałem dzisiaj maila z poleceniem sporządzenia tegoż artykułu o tejże piosenkarce (?) - pytanie z tytułu wypowiedziałem natychmiastowo po ujrzeniu tego nazwiska. Całe szczęście, że ktoś inny musiał pierwszy o niej wspomnieć, inaczej research nie dałby odpowiedzi na te pytanie. Dakota Williams to początkująca modelka (?), która śpiewa (??), ale średnio jej to wychodzi (tu brak znaku zapytania). Dwa dni temu światło dziennie ujrzała piosenka 'I love Vinewood'. Biorąc pod uwagę 'talent' jest to miłość bez wzajemności. Co można napisać o tej piosence? Beat ma bujać głową bez pomyślunku, a sam tekst idealnie wpasowuje się w tę filozofię. Szefie, jeśli to czytasz to wisisz mi pięć stów za wizytę u otolaryngologa. Rymy napisane na kolanie... Nie wróżymy tutaj świetlanej kariery, a jeśli ten tekst to dzieło ghostwritera - to ewidentnie dostał za mało pieniędzy albo miał gdzieś tę pseudogwiazdeczkę. 'Dadzą - poprowadzą', 'idiotą - złotą', 'dusze - fundusze'... Sam zamysł tego wybitnego dzieła literackiego jest dość prosty i w żaden sposób odkrywczy - wymienić sławniejszych od siebie, licząc, że Ci odpowiedzą, jednocześnie rzucając trochę światła na autorkę. No i podziałało - Lou Coulibaly odpowiedziała na szpilkę wbitą w nią i jej menadżero-kochanka Marquis North, dokraszając to pikantną fotką na tle napisu Vinewood. Dziwne - człowiek pomyślałby, że manager takiej gwiazdy jak Chase Love doradziłby swojej klientce, by nie odpowiadać na takie śmieszne zaczepki - chyba, że był zajęty nurkowaniem między tymi udami... Zazdroszczę. Wracając do meritum - plan zadziałał. Nawet jeśli Coulibaly nigdzie nie wymieniła Williams z nazwiska, to i tak każdy, a przynajmniej większość, domyśli się do czego jest to odpowiedź. O samej Williams po części traktował nasz poprzedni artykuł, który znajdziecie tutaj. W tym przeczytacie o tym jak pustą i arogancką su... per dziewczyną jest nasza bohaterka. Otóż nasi dzielni paparazzi przyczaili ją w towarzystwie Ansgar von Brauchitsch II. No i co z tego, powiecie? Udało im się też nagrać ich rozmowę... Szokujące! **W tym miejscu pojawia się nagranie. Jest ono słabej jakości, a dla samego rozpoznania słów bohaterów przez czytelników portal posłużył się również tekstową formą: ** Ansgar von Brauchitsch II: Mam inne zdanie. Dakota Williams: Słucham? Śmiesz mieć inne zdanie niż ja? Co to za postawa? AvB: Ja Cię rozumiem, ale ludzie dookoła nie... Uspokój się, bo Cię wezmą za wariatkę. DW: Nie rozumiem? O czym mówisz? Śmiesz mi się przeciwstawiać? Powinieneś całować mnie po szpileczkach i przytakiwać na wszystko co powiem. Co z Ciebie za chłopak? AvB: Jesteś okropna... DW: Za to mnie kochasz? AvB: Może... Ale oszczędź już wstydu - błagam. Bo następną kolację jemy w jakimś wiejskim pubie. DW: Wstydzisz się mnie? Skandal, po prostu skandal. Jestem zdegustowana... Jako zadośćuczynienie musisz zakupić mi nową torebkę hermes. Jak to masz w zwyczaju, prawda? AvB: Torebkę hermes? W ogóle stać mnie na to? DW: Jeśli nie to wychodzę i nie dzwoń do mnie więcej. Nawet ja nie wiem jak to podsumować... Tak wielkiego ego nie widziałem dawno, a obracam się w kuluarach celebryckich. Tak wielkiego, nadumanego ego, nie popartego absolutnie niczym... Jednak czy kogokolwiek dziwi, po przeczytaniu tego co napisałem wyżej, że Dakota Williams nie jest nikim więcej niż pustą materialistką? Jeśli tak Ci zależy na pieniądzach, Dakota, to jest łatwiejszy sposób i lepszy - szczególnie dla potencjalnych odbiorców treści, które tworzysz, bo ich nie dostaną. Zostań eskortką. Cokolwiek. Po prostu zniknij. A Ty, Ansgar, chłopie... Jeśli masz chociaż krztę rozumu to mamy dla Ciebie radę:
  4. Written by Richard Sutliff - DAILY GLOBE, 07/02/2024 W godzinach nocnych z drugiego na trzeciego lutego doszło do niecodziennej sytuacji. Pod lokalem Willy & Sand's Bar (Forum Drive, miasto Davis) doszło do potrącenia człowieka przez detektywa biura zabójstw departamentu szeryfa hrabstwa Los Santos. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa - okoliczności zdarzenia są niejasne, a jedna relacja przeczy drugiej. Z informacji jakie uzyskaliśmy od zastępców działających na miejscu - chwilę po potrąceniu z pobliskiego baru wyszło około dziesięciu osób, w tym jedna pod wpływem alkoholu. Mały tłum nie chciał dopuścić jednostek departamenu i RA do rannego. Jeden z nich miał tak zwanego tulipana, czyli rozbitą butelkę, mającą posłużyć za broń. Został on obezwładniony i przetransportowany na stację szeryfa w mieście Davis. Na miejsce dotarło biuro wewnętrzne, które zabezpieczyło wszelaki materiał dowodowy i rozpoczęło śledztwo mające na celu wyjaśnić ten incydent. Wspomniane wyżej osoby mają jednak zupełnie inne spojrzenie na sytuację - według nich detektyw, który potrącił człowieka mozolnie zaparkował sobie na poboczu, następnie dał znać centrali o sytuacji. Świadkowie, którzy wyszli z baru nie przeszkadzali, a wręcz chcieli pomóc poszkodowanemu, sprawdzając puls i pospieszając oficera pokoju, który - według ich relacji - stał i patrzył się. Pomoc dla potrącego miała nadejść dopiero po dziesięciu minutach. Dodatkowo wspomniany wyżej detektwy miał być wulgarny wobec osób postronnych. Dwie zupełnie sprzeczne relacje nie pozwalają połączyć obrazu w jedną całość. Pozostaje czekać na wynik śledztwa biura wewnętrznego. Już następnego dnia poprosiliśmy biuro prasowe LSCSD o komentarz - niestety, do tej pory nie otrzymaliśmy go. Chcesz dołączyć do zespołu działu Daily News? Kliknij w reklamę i złóż aplikację!
  5. POLICING THE POLICE by Richard Sutliff - oficer prasowy LSPD w ogniu pytań **Na stronie internetowej Daily Globe dostępny jest do odsłuchu drugi odcinek talk-show 'Policing the Police'. Całość została nagrana, jak i nadawana na żywo trzeciego lutego. Talk-show rozpoczęło się o dwudziestej pierszej w studiu Daily Globe na Vespucci. Odcinek nagrano bez publiczności.** Każdego dnia na ulicach naszego miasta i hrabstwa są tysiące oficerów pokoju. Przyrzekali służyć i chronić. Co jeśli jednak ta misja odchodzi na dalszy plan? Przed wami... Policing the Police z Richard Sutliff. **W tym momencie rozbrzmiało intro talk-show: KRS-One - Sound of Da Police.** Richard Sutliff: Dobry wieczór, Los Santos. Z góry chciałbym przeprosić, że dzisiejszy odcinek nie był reklamowany tak jak pierwszy. Mogę to wytłumaczyć tylko tym, że rozmowę, którą dziś odbędę z wyjątkowym gościem, 'przyklepaliśmy' czy też jak kto woli - zrobiliśmy ją oficjalną - na ostatnią chwilę. A gość jest wyjątkowy. Razem ze mną w studio znajduje się jeden z oficerów prasowych Los Santos Police Department - oficer Yeriel Muniz. Dobry wieczór, sir. Yeriel Muñiz: Dzień dobry, miło mi dnia dzisiejszego u Was gościć. Richard Sutliff: Oficerze Muniz - jak wspomniałem Tobie przed wejściem na wizję - to nie będzie łatwy wywiad. Jeśli mogę się spytać - słuchał Pan pierwszego odcinka tego show na żywo lub na naszej stronie internetowej? Yeriel Muñiz: Niestety nie miałem okazji słuchania tego pierwszego odcinka - można powiedzieć, że nie znalazłem na to chwili, byłem zajęty pracą. Richard Sutliff: Rozumiem to doskonale. Pierwszy odcinek poruszał sprawę, która elektryzowała społeczność. Była tematem szerokiej dyskusji na social mediach. Została nagłośniona przez aktywistę z miasta Davis, Mr Vernon R. Fields, którego serdecznie pozdrawiam. Chodzi o, niesławny już, szturm na lokal Beef'N'Pistols. W ramach szybkiego przypomnienia dla naszych słuchaczy - LSPD SWAT dokonało szturmu na lokal, w którym znajdowało się kilkadziesiąt osób, w celu uchwycenia jednej osoby. Przypomnijmy też, że Aston Mills chciał oddać się w ręce Waszych oficerów - został jednakże siłą dosłownie wepchany z powrotem do lokalu. Przeprowadzono szturm z użyciem broni długiej oraz granatów błyskowohukowych. Dlatego pozwolę sobie powtórzyć pytania, które zadałem podczas pierwszego odcinka. Oficerze Muniz - Czy zgodne z procedurami jest wkraczanie do lokalu pełnego ludzi, do ciasnej piwnicy, z bronią długą, ogłuszając wszystkich granatami? Yeriel Muñiz: Tak. Oficerzy oraz operatorzy SWAT podjęli słusznie tą decyzję. Celem departamentu jest ogólne bezpieczeństwo społeczności Los Santos. Podjęli oni odpowiednie kroki i wykonali swoje działania, minimalizując zagrożenie. Podjęta decyzja została przez doświadczoną osobę w szeregach departamentu, która obejmowała pozycję taktycznego dowódcy incydentu. Pozwolę sobie jeszcze poprawić, iż szturmu lokalu nie dokonało LSPD SWAT, a jednostki od strony departamentu szeryfa - Special Enforcement Detail. Richard Sutliff: Czyli w takim wypadku wszyscy świadkowie się mylą, opisując LSPD SWAT jako ten, który dokonał szturmu? Czy w takim razie wydaliście fałszywy komentarz do artykułu mojej koleżanki, Madeline Beckett? Słowem nie wspomnieliście tam o LSSD. Yeriel Muñiz: Szturmem budynku zajęli się operatorzy Special Enforcement Detail, operatorzy Metropolitan Division wykonywali w tamtym czasie inne zadanie, nie mogli uczestniczyć w tym incydencie. Natomiast jeśli nie doszło do wspomnienia o departamencie szeryfa i jednostkach SEB szturmujących wtedy budynku, prawdopodobnie doszło do minimalistycznego błędu w raporcie, bądź przy przekazaniu informacji na temat incydentu. Richard Sutliff: Czy w takim razie do minimalistycznego błędu doszło także, gdy poprosiłem Was o komentarz przed pierwszym odcinkiem - gdzie Pański kolega, Desmond Jackson, zrobił nazwyczajniej w świecie kopiuj-wklej? Czy do minimalistycznego błędu doszło, gdy poprosiłem o komentarz jak idzie śledztwo w tej sprawie i pozostaliśmy, do dziś, bo o to też spytam, bez odpowiedzi? Z całym szacunkiem, sir, ale wygląda to jak próba popchnięcia odpowiedzialności za całą akcję na inny departament. Tymczasem każdy świadek twierdzi zgodnie - to WY dokonaliście tego szturmu. Yeriel Muñiz: Szturm budynku wykonali operatorzy LSSD SEB z pomocą naszych oficerów z Fugitive Apprehension Team, którzy byli przeszkoleni i mieli możliwość uczesnictwa w tym incydencie. To nasze jednostki inicjowały incydent, prosząc przy tym o wsparcie departamentu szeryfa do możliwości wykonania szturmu na budynek. Świadkowie w takim razie musieli się pomylić, iż na incydencie nie pojawi się ani jeden operator LSPD SWAT. Richard Sutliff: Świadkowie musieli się pomylić - dopiero chwilę temu mówił oficer, że szturmu dokonało LSSD. Teraz nagle, no, może się znalazło tam kilku oficerów departamentu miejskiego, gdy nie przestałem drążyć tematu. Możemy ustalić oficjalnę wersję? Yeriel Muñiz: Oficjalną wersję przedstawiłem minutę temu - szturm budynku wykonał departament szeryfa, dokładniej mówiąc operatorzy LSSD SEB z pomocą naszych oficerów z Fugitive Apprehension Team. Richard Sutliff: Dobrze - cieszę się, że udało nam się ustalić, że departament miejski jednak miał swój udział w szturmie. Jednak naprawdę uważasz, sir, że brak tej informacji od początku to 'minimalistyczny' błąd? Yeriel Muñiz: Jeśli nie było tej informacji to prawdopodobnie popełniony został błąd - departament policji nie ma nic do ukrycia i nic nie ukrył przed Wami. Richard Sutliff: Dobrze, jednak nie o to zapytałem w tym momencie. Czy brak tak kluczowej informacji jest 'minimalistycznym' błędem według oficera? Jak traktować Wasze komunikaty jako rzetelne w takim razie? Yeriel Muñiz: Błędy popełnia każdy człowiek, taki błąd mogła popełnić również osoba wysyłająca takie informacje do Was, tak samo jak i Wasi reporterzy przedstawiający niekompletne informacje, które w niektórzych przypadkach nie mialy miejsca. Każdy ma prawo do popełnienia błędu, a ten błąd był minimalistyczny - moim zdaniem. Richard Sutliff: Jest jednak zasadnicza różnica - my jesteśmy prywatną korporacją medialną - Wy jesteście opłacani z podatków każdego mieszkańca tego miasta. Ktoś oczekiwałby większego przyłożenia się do waszych komunikatów. Jednak błędy się zdarzają, to racja - dlatego postawmy już kropkę przy tych komunikatach, a przejdźmy do Twoich słów, oficerze, jakoby wszystko odbyło się zgodnie z procedurami. Pamiętasz za co był wystawiony nakaz na Aston Mills, którego aresztowaliście w tamtym lokalu? Yeriel Muñiz: Aston Mills był osobą poszukiwaną, posiadał poszukiwanie wysokiego ryzyka. Niestety nie udzielę powodu wystawienia nakazu na mężczyznę, nie jestem do niego pewny. Jeśli Aston Mills będzie chciał, na pewno Wam go ujawni. Richard Sutliff: Bez obaw, oficerze, bardzo chętnie przypomnę - i to wierny cytat z Penal Code naszego stanu - 13-27.1 PC - Grożenie bronią palną (także imitacją, podróbką, repliką, BB). Czyli bezpiecznym jest założyć, że uznaliscie go za uzbrojonego, tak? Yeriel Muñiz: Tak jak mówiłem, na mężczyznę wystawiony był nakaz aresztowania wysokiego ryzyka, mógł być w tamtym momencie uzbrojony bądź nie, niemniej jednak skoro był poszukiwany za grożenie bronią palną - oficerzy mogli mieć podejrzenia co do posiadania broni. Richard Sutliff: Nikt tego nie kwestionuje i każdy rozsądny oficer pokoju uznałby go za potencjalnie uzbrojonego. Dlatego tym bardziej nie potrafię zrozumieć jak oficer może mówić o trosce o bezpieczeństwo obywateli, o procedurach, w momencie gdy podejrzany chce się Wam poddać, a Wy SIŁĄ wpychacie go z powrotem do lokalu, dając potencjalnemu uzbrojonemu w prezencie kilkadziesiąt zakładników. Jakieś nowe procedury taktyczne któregoś z departamentów, o których nie słyszałem? Yeriel Muñiz: Oficerzy departamentu posiadali rysopisu mężczyzny, otrzymali oni również informację, że owy mężczyzna znajduje się w środku. Nie pozwolili nikomu na opuszczenie lokalu ze względu bezpieczeństwa, nie mogli w tamtym momencie zweryfikować kto opuszcza lokal, a kto do niego wchodzi. Richard Sutliff: Przepraszam, bo powiedział to oficer w taki sposób, że ciężko było zrozumieć - posiadali rysopis czy go nie posiadali? Yeriel Muñiz: Posiadali rysopis mężczyzny, jeśli był poszukiwany za to przestępstwo to musieli owe posiadać. Richard Sutliff: Okay, czyli poważnie oficer mówi mi, że bezpieczniej było wpychać wszystkie osoby do środka, w tym potecjalnie uzbrojonego poszukiwanego, który mówił, że TO ON - bo chciał uchronić ludzi przed Waszym pokazem siły - to było bezpieczniejsze od zabezpieczenia wychodzących osób? Kto wziąłby odpowiedzialność z Was w momencie, w którym podejrzany stwierdziłby, że nie ma nic do stracenia i zaczął strzelać do postronnych osób? Ale to miasto Davis, kto by się przejmował, prawda? Yeriel Muñiz: Proszę, nie mówmy o tym co by MOGŁO się stać, a o tym co się stało. Oficerzy i operatorzy wykonali poprawnie swoją pracę, nie doszło tam do ŻADNYCH ofiar z powodu szturmu na budynek - to bardziej powinno Cię interesować niż to co mogłoby się stać. Richard Sutliff: To samo mówicie aresztowanemu za DUI, który nikogo nie zabił? Nie ma wtedy 'mogłeś kogo zabić'? To już hipokryzja, oficerze - z całym szacunkiem. Mieliście więcej szczęścia niż rozumu w tej sytuacji i taka jest prawda. Wystarczyłaby panika od kilku osób, które zaczęłyby biec na Waszych operatorów i co wtedy? No właśnie, co wtedy? Będę zadawać te pytania, bo od 'udanej akcji' do 'tragedii' w tym przypadku było BARDZO BLISKO. Yeriel Muñiz: Wydaje mi się, że zaprosiłeś mnie tutaj w stylu pogawędki na kawę, a nie faktycznego wywiadu do programu. Cały czas mówisz o tym co mogłoby się stać, a nie co się stało, przekazałeś mi parę informacji, które w ogóle nie pokrywają się z faktycznymi zdarzeniami na incydencie - podchodzisz do tego bardziej prywatnie, niż neutralnie - w takim przypadku powinieneś być neutralny, takie jest moje zdanie. Przekazałem Ci informacje, odpowiedziałem na pytanie, które mi zadałeś co do sytuacji, nie będę dalej Ci odpowiadał na pytania na rzeczy, które się nie stały. Oficerzy departamentu wraz z operatorami SEB LSSD wykonali swoją robotę prawidłowo, gdzie nie doszło do żadnych strat. Richard Sutliff: Cóż, przepraszam za fałszywe informacje - gdy zaczniecie wykonywać w końcu swoją pracę poprawnie, podając komunikaty pokrywające się z prawdziwymi zdarzeniami - wtedy następny wywiad może będzie lepszy, oficerze. Tak to jest, jak się dostaje komunikaty z - słowa oficera - 'minimalistycznymi' błędami... Wciąż nie uzyskałem odpowiedzi na pytanie, czy naprawdę bezpiecznej było wpychać każdego z powrotem do lokalu siłą od zabezpieczenia ich na zewnątrz? Yeriel Muñiz: Komunikat o którym mówiliśmy, tak jak wcześniej wspomniałem, musiał posiadać błąd za który przepraszam z ramienia departamentu, a następnych wpadek nie powinno być. Jednak nie jest to powiązane z fałszywymi informacjami, które podajesz w tym programie, czy chociażby w ogóle artykułach, które wystawia prywatna korporacja medialna Daily Globe. Ludzie mają zły pogląd na departament policji ze względu na fałszywe informacje podawane w Waszych artykułach, a nie ze względu na 'złe' działania oficerów departamentu policji. Kończąc już tą wymianę zdań - nie zwrócę do wcześniej zadanego pytania, ponieważ nie wiem co mogłoby się wtedy stać, zdarzyć się - tym bardziej gdyby w środku znajdowała się uzbrojona osoba, której jakiś niebezpieczny ruch, czynność czy inna rzecz zagrażająca życiu osób postronnych czy oficerów i operatorów departamentu policji. Przekazałem Ci swoje 'poglądy' na temat tego co mogłoby się stać, GDYBY wykonana praca oficerów i operatorów zostałaby wykonana w inny sposób, niż ten, który został wykonany przy szturmie na budynek Beef'N'Pistols. Richard Sutliff: No tak, bo przecież moją, czy naszej korporacji, winą jest to, że świadkowie mówią o LSPD SWAT, a samo LSPD ani nie zanegowało tego, ba - wydało komunikat, który wskazuje, że to Wy wykonaliście szturm, bez nawet słowa o LSSD, o którym dowiadujemy się dzisiaj od oficera. Przepraszam, następnym razem wyciągnę szklaną kulę i wywróżę sobie prawdziwy przebieg zdarzeń. Słowem końca co do sytuacji, która wydarzyła się w Beef'N'Pistols - zgodnie z formatem naszego programu do Professional Standards Division wpłynęło zażalenie co do tej sytuacji - czy możemy dowiedzieć się jaki jest status śledztwa? Zostało w ogóle rozpoczęte, czy z góry już zamknęliście bez informacji? Yeriel Muñiz: Nie doszło do naruszenia prawa, a funkcjonariusze postępowali zgodnie z wytycznymi. Nie wszczeto żadnego śledztwa wspomnianego w pytaniach skierowanych w naszą stronę, ponieważ po wczesnym rozpoznaniu Los Santos Police nie zauważyło przesłanek do rozpoczęcia jakiegokolwiek wewnętrznego procesowania owej akcji. Richard Sutliff: Czyli wprost nie macie sobie nic do zarzucenia w tej sytuacji, naprawdę? I to naszą winą jest Wasz wizerunek? Kolekcjonując informacje w pięć minut wymyśliłem lepszą taktykę - wystarczyło wpuścić dwóch detektywów do środka do obserwacji z racji na to, że Mills nie stwarzał żadnego zagrożenia w tym momencie, bawił się na imprezie rapowej, na litość boską. Mogliście zaczekać aż wyjdzie z lokalu, aż odejdzie od osób postronnych i aresztować go z użyciem nawet Gwardii Narodowej, gdybyście mieli taką ochotę - i nie spotkalibyśmy się dziś tu i nie rozmawialibyśmy o tym. Dlaczego nie można było rozwiązać tego w ten sposób? Bez pokazu siły na ludności miasta Davis? Yeriel Muñiz: Nie będę się powtarzać po raz kolejny dlaczego oficerzy i operatorzy wykonali to w sposób taki, a nie inny. Natomiast nie rozumiem trochę dlaczego masz taki o to problem, skoro pracowałeś jako sierżant departamentu szeryfa i nie raz uczestniczyłeś w podobnych incydentach, co wynika z informacji, które otrzymałem przed wywiadem - ale cóż, to nie jest ten temat. Tak jak już wspomniałem i zrobię to po raz ostatni - nikt nie zauważył naruszenia prawa czy procedur przez tamtejszych funkcjonariuszy departamentu policji i szeryfa. Wszyscy wykonali swoją pracę prawidłowo, zgodnie z wytycznymi. Zadaniem departamentu jest ochrona społeczności i służba dla miasta - nie doszło do żadnych strat w trakcie szturmu, nikt nie został poszkodowany, a po wewnętrznym śledztwie nie zauważono nic, co mogłoby wpłynąć na złamanie procedur departamentu. Richard Sutliff: Ahhh, czekałem na ten argument, czekałem - tylko szkoda, że oficer zarzuca mi fałszywe informacje, samemu teraz kłamiąc na mój temat na antenie. NIGDY, PRZENIGDY nie dopuściłem i nie dopuściłbym do takiej sytuacji jako sierżant departamentu szeryfa. Byłem również sierżantem MET i naszym zadaniem była deeskalacja sytuacji i rozwiązanie ich z jak najmniejszym użyciem siły, co sukcesywnie przez lata swojej służby czyniłem. Bywałem w sytuacjach, w których Wy bez mrugnięcia okiem zabilibyście człowieka, by następnie mówić o procedurach, więc proszę, nie zarzucaj mi uczestnictwa w incydentach jak ten. Dobrze jednak wiedzieć, że LSPD nie dba o podanych świadków i dowody, bo już sobie uznało, że wszystko jest OK. I to media są odpowiedzialne za Wasz wizerunek. Zostawiając już ten nieszczęsny temat... Czy media były też odpowiedzialne za wyczyn oficera Duarte w kasynie Diamond Casino and Resort? Yeriel Muñiz: Właśnie ujawniłem prawdę, nie wiem dlaczego tłumaczysz mi się, czy osobom słuchającym naszego wywiadu, z swoich poglądów przedstawiając departament w złym świetle. Mówię to po raz kolejny i ostatni, że praca departamentu policji i szeryfa wykonana została prawidłowo, nie doszło do żadnego błędu po ich stronie. Oczywiście, mogły być różne sposoby na wyjście z tej sytuacji, jednak dowódca incydentu wybrał taką ścieżkę, nie inną i o tym powinniśmy rozmawiać, a nie o innych sposobach wyjścia z owej sytuacji. Nie będę już mówił o tym co robiłeś jako sierżant departamentu szeryfa, bo tak jak również wcześniej wspomniałem - nie spotkałem się tutaj by rozmawiać o Twojej karierze zawodowej, lecz... Kłamstwa też pozostawić dla siebie. Ale dobrze, przechodząc do tematu naszego oficera Duarte w kasynie Diamond Casino and Resort - posiadasz do mnie jakieś pytania? Richard Sutliff: Drogi oficerze, gorąco zachęcam do przygotowania artykułu - nawet z udziałem konkurencji - o tychże incydentach, w których niby brałem udział. Obawiam się jednak, że prędzej doczekam się wnuków, bo nic takiego nie miało miejsca. I tak, zadałem pytanie - skoro według Ciebie media są odpowiedzialne za Wasz wizerunek to czy media są odpowiedzialne za wyczyn Duarte w tymże kasynie? Tutaj też nie ma śledztwa, jest wszystko OK, oficerze? Yeriel Muñiz: Nie wspomniałem nic o braku śledztwa w temacie oficera Duarte, ponieważ jest ono wciąż prowadzone. Richard Sutliff: Wolałem dopytać, gdyż Wasz komunikat mówi o śledztwie, to prawda - ustaliliśmy jednak, że wkradają się do nich małe błędy. Z najnowszego komentarza Chuff Security Wasz oficer zignorował ochronę, która chciała powiedzieć mu, że z bronią nie można wejść... Komentarz? Yeriel Muñiz: Nie znam tej sytuacji zbyt dobrze, sam nie posiadam odpowiedniej ilości informacji, by móc rozmawiać o incydencie ze szczegółami. Natomiast jeśli oficer Duarte zignorował zakaz wydany przez ochronę na prośbę właściciela lokalu, zapewne zostanie to również przedstawione przeciwko niemu. Richard Sutliff: Sęk w tym, oficerze, że totalnie zignorował ochronę i wszedł do środka jak gdyby nigdy nic. Czemu ochrona na to pozwoliła to już osobne pytanie. Z Waszego komunikatu wynika, że był to dość świeży oficer. Czy aby na pewno są odpowiednio szkoleni z zakresu prawa dotyczącego broni palnej, a w szczególności tej służbowej, posiadanej poza służbą? Czy mówimy tutaj o jednorazowym przypadku - jest oficer w stanie to zagwarantować słuchaczom? Yeriel Muñiz: Nie mogę w tym przypadku nic obiecać, ponieważ nie znam każdego oficera w departamencie, tym bardziej tych świeżo z akademii, którzy nie nabrali jeszcze doświadczenia w terenie. Każdy oficer przed dołączeniem do departamentu musi przejść przez testy - testy sprawnościowe, psychologiczne, przejść przez odpowiednie szkolenia i finalnie podejść do egzaminu końcowego. Dopiero wtedy taka osoba może służyć jako oficer departamentu policji. Jeśli był ubrany w mundur, za pewne udało mu się to przejść, a psycholog czy psychiatra nie zauważył u niego żadnych problemów, które świadczyłyby o jego niepoczytalności czy jakiś problemów, które mogłyby wpłynąć na jego służbę. Nie znam sytuacji oficera Duarte, jednak wiele czynników mogło wpłynąć na jego zachowanie, tym bardziej że nie znam przebiegu jego służby czy czynności, które wykonywał poza nią. Każdy jest człowiekiem, niektórzy niestety sobie nie radzą z pewnymi wydarzeniami w ich życiu. Richard Sutliff: Tutaj mogę się z oficerem zgodzić - różne sytuacje w życiu wywołują różne reakcje czy zachowania - pozostaje mieć nadzieję, że oficer Duarte, jeśli uznany za winnego, odpowie tak, jak odpowiedziałby każdy z nas, szarych ludzi. Myślę, że tym akcentem możemy zakończyć dzisiejsze spotkanie, które i tak trwa od dwóch godzin. Chciałbym serdecznie podziękować Tobie, oficerze, za Twój poświęcony czas dla mnie i słuchaczy. Yeriel Muñiz: Jasne, nie ma dla mnie żadnego, najmniejszego problemu i również dziękuję za możliwość wystąpienia w programie, jak i za zaproszenie. Richard Sutliff: Pokryliśmy za równo temat pierwszego odcinka, jak i sytuację, o której informowaliśmy poprzez Daily News. Opinię co do tych sytuacji, co do odpowiedzi rzecznika pozostawiam Wam, drodzy słuchacze. Wam także dziękuję za nastawienie Waszych odbiorników dzisiejszego wieczoru na Daily Globe. To był drugi odcinek Policing the Police, a ja nazywam się Richard Sutliff. Dobranoc, Los Santos, uważajcie na siebie.
  6. Written by Richard Sutliff - DAILY GLOBE, 03/02/2024 Wczorajszego dnia informowaliśmy Państwa o incydencie, który miał miejsce wieczorem trzydziestego pierwszego stycznia w The Diamond Casino. Niniejszy artykuł można przeczytać tutaj, a dla samego streszczenia sytuacji - oficer Los Santos Police Department, Ace Duarte, będąc poza służbą oddawał się przyjemnościom serwowanym przez wyżej wspomniany lokal. Nie szczędził sobie alkoholu, przez co stracił przytomność. Ochrona i świadkowie powiadomili służby z pomocą 9-1-1, a po przyjeździe i czynnościach departamentu miejskiego okazało się, że Duarte jest oficerem LSPD. W poprzednim artykule informowaliśmy o braku odpowiedzi departamentu miejskiego - otrzymaliśmy ją dzisiejszego wieczoru i w całości prezentujemy: Ten komunikat ma na celu poinformowanie publiki o incydencie zaistniałym w nocy z trzydziestego pierwszego stycznia na pierwszego lutego 2024 roku w kasynie "The Diamond Casino & Resort" we Wschodnim Vinewood. O godzinie 23:25, dnia trzydziestego pierwszego stycznia 2024 roku, oficerowie z dywizji Pacific otrzymali zgłoszenie o mężczyźnie zakłócającym spokój w lokalu kasyna. Bezpośrednio po tym zgłoszeniu na miejsce udali się oficerowie Pacific Area oraz supervisor. Czas dojazdu jednostki supervisora był wydłużony ze względu na brak dostępności w tamtym czasie, co spowodowało jego dojazd dopiero po dwudziestu minutach trwania śledztwa na miejscu. Oficerowie na miejscu podjęli się działań wobec mężczyzny stwarzającego zakłócenia w kasynie, który potem został zidentyfikowany jako będący off-duty Police Officer I Ace Duarte i został przez nich zatrzymany. W toku śledztwa na miejscu wywnioskowano, że Duarte był pod wpływem alkoholu oraz posiadał przy sobie swoją ukrytą broń, z którą przedostałsię do środka lokalu. Po dojeździe supervisora na miejsce i jego zapoznaniu się z sytuacją Duarte został zabrany na stację policji Pacific Community. W następujących tygodniach LSPD będzie dalej analizowało ten incydent pod kątem działań obecnych na miejscu oficerów, departamentowych procedur oraz polityki. Professional Standards Bureau nie wyciąga żadnej konkluzji do czasu znajomości wszystkich faktów oraz zakończenia wewnętrznego śledztwa, dlatego dostępność informacji może być ograniczona. ~ Public Information Officer Desmond Jackson Otrzymaliśmy również krótki komentarz co do tej sytuacji od Chuff Security: Dnia trzydziestego pierwszego stycznia tego roku pracownicy naszej firmy, jaką jest Chuff Security Co, obstawiali wieczór hazardowy na mocy podpisanej umowy. W momencie gdy oficer pokoju Duarte zjawił się w kasynie, przeszedł przez bramki wykrywające metal. Nasi pracownicy zareagowali błyskawicznie, lecz owy oficer przeszedł jak gdyby nigdy nic, nie reagując na polecenia naszych pracowników. ~ Security Manager Chuff Security Co. Juliet Connor Niniejsze komunikaty jasno wskazują, że sprawa będzie przez długi czas badana przez dywizję profesjonalnych standardów departamentu policji. Z komunikatu Chuff Security wszystko wskazuje na to, że oficer Duarte zignorował otwarcie pracowników ochrony, co może pogorszyć jeszcze bardziej jego sytuację. Przypomnijmy, że lokale mają swobodę w ustalaniu, czy chcą gościć uzbrojone osoby czy nie. O dalszych ustaleniach w sprawie będziemy informować. Chcesz dołączyć do zespołu działu Daily News? Kliknij w reklamę i złóż aplikację!
  7. Written by Richard Sutliff - DAILY GLOBE, 02/022024 Późnym wieczorem trzydziestego pierwszego stycznia tego roku w The Diamond Casino odbywał się wieczór hazardu jakich wiele. Kobiety i mężczyźni w różnym wieku starali się powiększyć dorobek swojego życia, a przy stołach widzieliśmy rozgrywki za równo o małe, jak i zawrotne sumy. Kompletnie nic nie zapowiadało wydarzeń, których świadkiem była każda znajdująca się tam osoba. W trakcie normalnych, codziennych wydarzeń - takich jak spieniężnanie żetonów, okrzyki radości od wygranych i smutku od przegranych - jedna osoba zdecydowanie miała o jeden drink za dużo, przez co upadła na podłogę. Ochrona wynajęta przez The Diamond Casino - Chuff Security - od razu podeszła do mężczyzny i zaczęła udzielać pomoc przedmedyczną, jak i zawiadomiła służby z pomocą numeru alarmowego 9-1-1. Dodatkowo jeden z swiadków także zadzwonił na 9-1-1 myśląc, że dana osoba awanturuje się w lokalu. Na miejsce dotarł patrol departamentu miejskiego i wtedy padły słowa, które wprawiły w szok każdego, kto obserwował to zdarzenie - pijanym mężczyzną jest niejaki oficer Duarte, który znajdował się tam poza służbą. Na jaw wyszedł także fakt, że oddawał się nieskrępowanemu spożywaniu alkoholu (co doprowadziło do chwilowej utraty przytomności) posiadając przy sobie broń palną. Informacja ta całkiem zrozumiale wywołała dość duże oburzenie u obserwatorów zajścia. Momentalnie większość dzierżyła w dłoniach telefony, robiąc zdjęcia czy też nagrywając sytuację. Oficerowie LSPD reagujący na wezwanie zabezpieczyli broń swojego kolegi pod wpływem, a następnie wyprowadzili go na zewnątrz. Oficerowie LSPD znajdujący się na zewnątrz sprawiali wrażenie, jakoby chcieli zamieść całą sytuację pod dywan. Do pijanego funkcjonariusza została wezwana taksówka (przez samego Duarte), a sam zespół reagujący skory był puścić go bez niczego. Dopiero reakcja osób postronnych - domagających się wezwania supervisora i wręcz zawiadamiających 9-1-1 o potrzebie jego przyjazdu i braku chęci zadysponowania go przez mundurowych - skłoniła oficerów Kelly i Foster do zgłoszenia sytuacji do dispatch. Samo zachowanie mundurowych Kelly i Foster także pozostawiało wiele do życzenia. Przez długi czas (do momentu zawiadamiania 9-1-1 przez świadków) ignorowali prośby, a w końcu żądania, o wezwanie supervisor. Również gdy jeden z świadków poprosił ich o nazwiska, numery odznak i stację spotkał się z ignorancką wręcz odpowiedzią: 423152, oficer Kelly. Możesz na mnie napisać stustronnicowy pozew. Mam to gdzieś. Swoimi słowami zamiast deeskalować sytuację, wręcz ją eskalowali. Na miejsce finalnie dotarł sierżant Yoon - była to jedyna osoba z ramienia LSPD, która do wyjaśnienia całej sytuacji podeszła profesjonalnie. Początkowo zaznajomił się w sytuacji u swoich podwładnych, by następnie przepytać wszystkich świadków. Na koniec domaganie się sierżanta dało swój owoc w momencie, gdy zamiast do taksówki i do domu, oficer Duarte został posadzony na tył krążownika i przewieziony na stację. Chcielibyśmy powiedzieć Państwu jak cała sytuacja się zakończyła i czy są prowadzone dalsze czynności. Niestety, mimo wysłania pytań do biura prasowego departamentu miejskiego do tej pory nie otrzymaliśmy na nie odpowiedzi - tak samo, jak nie otrzymaliśmy odpowiedzi na pytania i skargę złożoną w ramach talk-show 'Policing the Police'. The Diamond Casino także musi odpowiedzieć, przynajmniej sobie, na kilka pytań. Najważniejsze z nich - jak oficer Duarte wszedł do lokalu z bronią, mimo bramek wykrywających metal i ochrony? Czy ochrona nie wywiązała się z swoich zadań, wpuszczając tego człowieka? Czy może oficer Duarte powołał się na swoje aktualne zatrudnienie? Niestety, na te pytania także nie mamy odpowiedzi. Chcesz dołączyć do zespołu działu Daily News? Kliknij w reklamę i złóż aplikację!
  8. Written by Richard Sutliff - DAILY GLOBE, 31/01/2024 Dwudziestego dziewiątego stycznia byliśmy świadkami tragicznego zdarzenia. Sierociniec znajdujący się na Strawberry Avenue w Textile City stanął w płomieniach. Gapie z niedowierzaniem i strachem w oczach obserwowali działania dzielnych strażaków; dało się także dosłyszeć modlitwy. Prowadziliśmy dla słuchaczy relację na żywo, starając się dowiedzieć jak najwięcej w tej sprawie. Jak udało nam się wtedy ustalić, dwie osoby zostały ranne, w tym jedna małoletnia. Dzisiaj wiemy już więcej. O godzinie 20:22 wykonano pierwsze telefony na numer alarmowy 911 - cała linia została dość mocno obciążona tymi samymi zgłoszeniami, gdyż kłębiący się dym był widoczny z kilku mil. Jak udało nam się dowiedzieć dzięki uprzejmości kapitana Matthew Bornsky z biura prasowego Fire Department budynek spłonął doszczętnie. Całość na szczęście zamknęła się na dwóch osobach rannych - strażacy nie odnaleźli dodatkowych ofiar. Pierwsze informacje uzyskane przez strażaków nie były optymistyczne - osoby, którym udało się wydostać z sierocińca przekazali im wieść o dodatkowych osobach w środku. Wstępne przeszukanie było wykluczone z racji na dynamicznie rozprzestrzeniający się pożar. Jednostki Fire Department zmuszone były przystąpić od razu do działań gaśniczych, jednocześnie starając się znaleźć ludzi, którym nie udało się uciec. Systemy wczesnego ostrzegania zadziałały - dzięki temu możemy mówić 'tylko' o dwóch osobach, które odniosły obrażenia. Jedną z tych osób jest dyrektor placówki, Mr Jonathan Whebeley. Około godziny 20:36 strażacy zameldowali dochodzące krzyki przed wejściem do korytarza, na którym przebywał. Podczas jego ewakuacji był nieprzytomny. Dwanaście minut później po sprawnym przeczesywaniu kolejnych pokoi sierocińca i jednoczesnej walce z żywiołem udało się odnaleźć drugą osobę. Była nią małoletnia dziewczynka, których personaliów nie możemy ujawnić. Za równo u dyrektora, jak i u podopiecznej stwierdzono liczne poparzenia - zostały one ewakuowane z budynku najszybciej jak się da, a następnie przewiezione do odpowiednich ośrodków przez Rescue Ambulances. Śledczy z ramienia Arson zakończyli swoje działania. Informacje przez nich ustalone uspokajają, aczkolwiek jednocześnie martwią. Pożar został wzniecony przez przypadek - wykluczono celowe podpalenie. Jako przyczynę podano odpaloną zapalniczkę benzynową w jednym z pokoi. Ta spadła na podłogę, rozpoczynając tragiczne w skutkach płomienie. Martwiące w tychże ustaleniach jest fakt, że potwierdzono nie działające instalacje elektryczne w co najmniej kilku pokojach sierocińca. Oznacza to, że część podopiecznych mieszkała bez, tak podstawowego wydawałoby się w tych czasach, prądu. Mówimy tutaj więc o dość ciężkich warunkach, szczególnie dla młodocianych, którzy uczęszczają do szkół - jak uczyć się w takich warunkach? Powyższa sytuacja wywołała, jak wspomnieliśmy na początku, niemałe poruszenie. Bardzo szybko po social mediach rozprzestrzeniła się informacja o zbiórce organizowanej przez jeden z klubów motocyklowych działających na terenie naszego stanu i hrabstwa - Comanchero MC. Jak możemy przeczytać na ich oficjalnym profilu 'SUPPORT YOUR LOCAL COMANCHERO MC': Jako Comanchero MC, wychodzimy z inicjatywą wsparcia sierocińca na Textile City, który padł dzisiaj ofiarą pożaru (...) Cała zebrana kwota zostanie przekazana osobom nadzorującym działanie sierocińca jako wsparcie finansowe w tym trudnym dla nich czasie. Dodatkowo, zapewniamy Was o tym, że poza zebranymi pieniędzmi wesprzemy poszkodowanych innymi darowiznami w postaci ubrań czy zabawek dla podopiecznych ośrodka. Sami organizatorzy zobowiązali się do dorzucenia dwudziestu tysięcy dolarów. W momencie ogłaszania zbiórki ich grafika informowała o celu, jaki postawili sobie organizatorzy - $150.000. W trakcie pisania tego artykułu przekazali bardzo dobrą nowinę - w zaledwie dwa dni udało się osiągnąć cel! Chcemy podziękować każdemu, kto dołożył swoją cegiełkę do tego wspólnego sukcesu. Założona przez nas kwota w wysokości 150 tysięcy dolarów została zgromadzona w błyskawicznym tempie - każdy, kto się do tego przyczynił powinien czuć teraz dumę. Nie oznacza to jednak, że zbiórka zostaje zamknięta - każda kwota wpłacona już po zapełnieniu celu zostanie dołożona do reszty i przekazana w finale osobom odpowiedzialnym za sierociniec. Jak wspominaliśmy wcześniej - jako Comanchero MC zapewniamy także wsparcie pozafinansowe ofiarom ostatniego pożaru, a mały wgląd do tego możecie zobaczyć w komentarzach pod tym postem. Poprosiliśmy organizatorów o krótki komentarz: Cieszymy się, że ludzie tak ochoczo wsparli naszą inicjatywę. To pokazuje, że to miasto wciąż ma w sobie ludzi, którzy nie zamykają oczu gdy chodzi o krzywdę drugiej osoby. Zorganizowanie tej zbiórki i widok jej sukcesu to dla nas zaszczyt - trzymamy kciuki za wszystkich poszkodowanych w ostatnim pożarze i życzymy szybkiego powrotu do normalności całemu ośrodkowi. Spodziewajcie się więcej takich charytatywnych inicjatyw spod naszego ramienia - jeśli możemy pomóc, to to zróbmy. Keep it black and keep it gold. ~ COMANCHERO MC Nie pozostaję nam nic innego, jak pogratulować tak dużego sukcesu, a jednocześnie zachęcić każdego z Was do wsparcia tej zbiórki. Chcesz dołączyć do zespołu działu Daily News? Kliknij w reklamę i złóż aplikację!
  9. Sonia Dragovich - czyli jak niewłaściwa osoba na niewłaściwym miejscu może pogrążyć całe przedsiębiorstwo NOVA Records zdecydowanie chyli się ku upadkowi. Aktualnie przypomina giganta na glinianych nogach, które lada chwila załamią się pod ciężarem nieodpowiednich decyzji, afery za aferą, nierozważnych ruchów. Czy trzeba daleko szukać? Kontraktowanie takich geniuszy zbrodni jak Laila Aguirre, która bawi się w gangsterkę czy wystawia fanów, artyści uciekający z tego tonącego statku... A i sama kapitan tejże jałby na pewno nie pomaga. Ba, ona bierze siekierę i robi jeszcze większe dziury w burcie z pełnym makijażem klauna na twarzy. Żeby daleko nie szukać - jeszcze niedawno social media żyły aferą zapoczątkowaną, a jakże, przez FHY i jej nieobecność na imprezie. Porządna CEO zadbałaby przede wszystkim o to, by żaden artysta nie pisnął słowem publicznie o tej sprawie, następnie wykręciłby numer do najlepszych PR-owców, a i zorganizowanie think-tanku na pewno nie zaszkodziłoby... Ale po co? Nie taki repertuar jest grany w cyrku NOVA. Żeby nie powtarzać się za dużo odsyłamy do naszego poprzedniego artykułu, a tutaj w wielkim skrócie - nieobecna artystka wydała statement, inna artystka szczekała jak chihuahua w komentarzach, a sama CEO zamiast zostawić to w rękach profesjonalistów wyśmiała w LI swoją byłą podopieczną, Freya "H3XE" Sauber - za co też wylało się na nią szambo... Dopiero wtedy jedna z niewielu szarych komórek zaskoczyła i pojawiły się oficjalne przeprosiny z ramienia NOVA Records, o których rozpisaliśmy się tutaj. Trochę za późno. Wciąż Wam za mało? Nasza informatorka dostarczyła nam soczystych kąsików na temat Dragovich. Dość rzec, że bohaterka naszego dzisiejszego tekstu jest widywana dość często w przeróżnych klubach nocnych, nie szczędząc sobie w ogóle napojów wyskokowych... Tak, CEO poważnej wytwórni muzycznej lata pijana gorzej od niejednego bezdomnego z Vespucci Beach. Używki to nic nowego w świecie gwiazd, ale wypadałoby znać umiar? Albo przynajmniej kontaktować w miejscach publicznych? Wypadałoby także zachowywać się zgodnie z prawem... Z tym niestety NOVA Records i Dragovich także mają problemy. Afera z party-bus i zachowanie podczas interwencji organów ścigania to jedno, ale żeby brać udział w street takeovers? Dla osób nie znających takiego slangu - street takeover to zablokowanie najczęściej skrzyżowań przez kilkanaście aut. Samo skrzyżowanie zamienia się wtedy w tor do driftu. A Dragovich była w jednym z takowych aut... Ba! Była w aucie, które uciekało przed departamentem miejskim, a w rolę kierowcy wyczynowego wcielił się Tione Carter - kolejny zawodnik VFF po Ortonie, który za nic ma obowiązujące prawo - także pogratulować, VFF. Dodatkowo nasi informatorzy dostrzegli na miejscu Zaid Zarphy oraz Aston Mills. Możemy się jedynie domyślać, że dobrze opłaceni prawnicy zrobili co trzeba. A szkoda, może trochę oleju by wpadło do pustej czaszki. Strach pomyśleć na co dalej wpadnie Sonia i co jeszcze nas czeka. Jedno jest pewne - stawiamy dolary przeciwko orzechom, że NOVA Records w takim tempie afer i bezmyślnych zachowań artystów z CEO na czele nie pociągnie dłużej niż do drugiej połowy tego roku. Róbcie screeny.
  10. Matt Orton, mistrz wagi średniej, kryminalistą! Czy to koniec jego kariery? Celebryci w tym mieście przyzwyczaili nas do idiotycznych zachowań. To nic nowego. Dzięki takim geniuszom mamy za co żyć (dzięki!). Niecodziennie jednak dochodzi do aresztowań, które mogą zaważyć na losach dalszej kariery. Matt Orton - mistrz wagi średniej federacji VFF - został dzisiaj aresztowany przez departament miejski! Jak donoszą nasze źródła, zarzut jest całkiem poważny - 13-24.1 PC - Posiadanie kastetu (M)/(F)! Naprawdę posiadacz pasa największej federacji MMA w naszym stanie potrzebuje wspomagać się takimi narzędziami? Ale od początku! Osoby przebywające czy też zostawiające swój samochód na, dość obleganym, parkingu publicznym na Vespucci Beach byli świadkami niecodziennego zdarzenia. Matt Orton, jego kobieta oraz osobnik, którego tożsamość udało nam się ustalić jako Floyd Darrington, przebywali na tymże parkingu. Dziwne trochę miejsce schadzek, jednak w naszym mieście całkowicie normalne. W ich pobliżu znajdowała się dwójka osób, która ewidentnie podśmiechiwała się z powyższej trójki - może właśnie dlatego, że wybraliście sobie takie miejsce na spędzanie czasu? Nie wiem, normalni ludzie to jadą do baru czy coś. Wspomnianemu Floydowi mocno się to nie spodobało i postanowił 'pokozaczyć' - nie ma co się dziwić, my sami mając za znajomego mistrza wagi średniej 'kozakowali' byśmy do każdego. Po chwili dyskusji doszło do użycia argumentu ostatecznego w postaci splunięcia w twarz (Floyd jednego z niezidentyfikowanych osobników). Od tego zaczęła się bójka. Matt Orton oczywiście nie mógł pozostać bierny (szczególnie, że tacy ludzie to żadne wyzwanie, a można poczuć się męsko, prawda?) - ruszył w odsiecz i parking Vespucci Beach przemienił się w tag team match rodem z pro-wrestlingu! Ku rozpaczy wielu świadków sam pokaz nie trwał długo... Ale i tak za długo. Matt, poszukać Ci trenera? Mistrz powinien poskładać takich leszczy w sekundę, a Ty męczyłeś się z nimi... Spadek formy? Widowisko zostało przerwane przez LSPD, zapewne zawiadomione przez zaniepokojonego świadka. Czwórka gladiatorów została rozdzielona, a po czynnościach jedyną osobą, która wylądowała w kajdankach, był Matt Orton. Dlaczego? Oficerowie odkryli, że jest on posiadaniu kasteta! WSTYD! WSTYD! I trzeci raz - W S T Y D! Żeby profesjonalny zawodnik wspomagał się takimi narzędziami? To rodzi pytanie, czy pas został zdobyty w uczciwy sposób, a może Orton miał coś pod rękawicami w walkach prowadzących do mistrzostwa? Dalsze losy zawodnika stoją pod znakiem zapytania - sam zarzut rozdziela się na misdeamenor i felony. Jeśli oficerowie i DA's Office zdołają udowodnić, że Orton użył kastetu w bójce to mistrza czeka zarzut klasy felony. Jeśli posiadał go tylko, to misdeamenor. W każdym bądź razie - na pewno Orton przez jakiś czas nie będzie do dyspozycji VFF. A co na to sama federacja? Czy doczekamy się jakiegoś komunikatu? W końcu jedna z ich głównych gwiazd, posiadacz pasa mistrzowskiego, został aresztowany - i to jeszcze w tak kompromitujących okolicznościach dla zawodnika MMA. Czas pokaże, jednakże to może być początek końca kariery mistrza...
  11. POLICING THE POLICE by Richard Sutliff - szturm lokalu Beef'n'Pistols przez departament miejski **Na stronie internetowej Daily Globe dostępny jest do odsłuchu pierwszy odcinek talk-show 'Policing the Police'. Całość została nagrana, jak i nadawana na żywo dwudziestego szóstego stycznia. Talk-show rozpoczęło się o dwudziestej w studiu Daily Globe na Vespucci. Odcinek nagrano z udziałem publiczności.** Każdego dnia na ulicach naszego miasta i hrabstwa są tysiące oficerów pokoju. Przyrzekali służyć i chronić. Co jeśli jednak ta misja odchodzi na dalszy plan? Przed wami... Policing the Police z Richard Sutliff. **W tym momencie rozbrzmiało intro talk-show: KRS-One - Sound of Da Police.** Richard Sutliff: Dobry wieczór widowni w studiu, dobry wieczór wszystkim naszym słuchaczom. Dobry wieczór osobom oglądającym powtórkę na naszej stronie internetowej. Ja nazywam się Richard Sutliff, a to jest talk-show 'Policing the Police'. Sam jestem byłym oficerem pokoju - i moim celem jest walka o sprawiedliwe jutro, gdzie departamenty są pociągane do odpowiedzialności za swoje niedociągnięcia. A to słowo nie opisze dostatecznie tego, co wydarzyło się piątego stycznia w lokalu Beef'N'Pistols w mieście Davis. Za pewne mieliście okazję przeczytać artykuł, który ukazał się na naszej stronie, jednak dla tych, co go nie widzieli - wszystko padnie jeszcze raz tutaj. Muzyka hip-hop nieodmiennie kojarzona jest z naszym krajem - jesteśmy światowym liderem, jeśli chodzi o międzynarodowe gwiazdy rapu. Miasto Davis jest jednym z tych miast, w których tenże hip-hop jest głęboko zakorzeniony. Idealną więc imprezą zdaje się byłaby bitwa freestyle - początkujący i Ci bardziej zaawansowani toczący pojedynki o to, który z nich jest lepszym MC. I tak było - ta bitwa w lokalu Beef'n'Pistols była sukcesem, gromadząc kilkadziesiąt osób na widowni. Żadna z tych osób nie spodziewała się jednak, że tę imprezę zapamiętają do końca życia. Jednak nie przez wyśmienite linijki, kunszt liryczny lokalnego talentu. A przez wrażenia zgotowane przez tych, którzy przyrzekali ich chronić. Jedną z osób na widowni tej imprezy był Aston Mills. Niestety, nie mógł się dzisiaj z nami pojawić. Jest z nami inna osoba, która znajdowała się w tym lokalu. Chciałbym zaprosić Jocelyn do dołączenia do mnie na scenę. Richard Sutliff: Proszę, Jocelyn, usiądź wygodnie. Jocelyn. Byłaś jedną z wielu osób, które tamtego dnia pojawiły się w Beef'N'Pistols na bitwie freestyle. Chciałbym, żebyś przed widownią i słuchaczami opowiedziała nam dokładnie o tym dniu. Jocelyn: Dziękuję za zaproszenie, Richard. Dobrze Pan mówi, w trakcie trwania tego wydarzenia nie spodziewałam się, że zostanę bezmyślnie zaatakowana bez powodu przez nasz lokalny departament policji. Zostaliśmy ogłuszeni granatami hukowymi, rozkazali nam położyć się na ziemię, żeby zabrać stamtąd tylko jedną osobę. Co więcej? Potem dowiedziałam się, że Aston Mills, osoba którą szukali? Chciała się oddać w ich ręce przed lokalem, ale kazali mu wrócić do środka. Richard Sutliff: Opiszmy wszystko razem po kolei, Jocelyn. Jedną z osób na widowni bitwy freestyle był wspomniany Aston Mills. Teraz - był za nim wydany nakaz aresztowania za punkt Penal Code naszego stanu mówiący o grożeniu bronią palną, w tym repliką. Poważny zarzut, wszyscy myślę możemy się z tym zgodzić. Człowiek wręcz pomyślałby, że departament miejski odkrywając, że poszukiwany osobnik jest na takiej imprezie, notabene, chronionej przez Gruppe6, które nie skontaktowało się z nami mimo usilnych prób - zrobi wszystko, by zapewnić, że każda postronna osoba będzie bezpieczna, prawda? Natomiast co się stało? Dwóch oficerów namierzyło go wśród publiki, wyszło z lokalu. Pod sam lokal zjechało się mnóstwo jednostek departamentu miejskiego oraz samo SWAT. SWAT - Special Weapons and Tactics. Dla nieobeznanych słuchaczy krótkie wyjaśnienie - utworzone w 1967 roku LSPD SWAT jest jedną z najbardziej znanych taktycznych drużyn na świecie. Odpowiadają w sytuacjach wysokiego zagrożenia, wymagających specjalistycznego sprzętu i taktyki. Zabarykadowani podejrzani, akty terrorystyczne, realizacja nakazów aresztowania wysokiego ryzyka i tym podobne. Teraz... Jocelyn. Byłaś w środku. Jesteś w stanie powiedzieć - czy Aston, mimo bycia osobą poszukiwaną, stwarzał jakiekolwiek zagrożenie dla cywili? Jocelyn: Może nie jestem odpowiednią osobą do mówienia o nim bezstronnie biorąc pod uwagę, że to mój bliski znajomy, ale odkąd go znam to dobra osoba. Odpowiadając na Twoje pytanie Richard to nie. Nie odczuwałam od niego żadnego zagrożenia. W sumie, teraz gdy nawet o tym myślę, to poznaliśmy się dopiero po tym wydarzeniu. Richard Sutliff: Czyli nie stanowił żadnego zagrożenia dla osób w środku? Nie przejawiał agresji, słownej lub czynnej? Był po prostu jedną z wielu osób bawiących się na wydarzeniu hip-hop? Jocelyn: Jak najbardziej. Jak każdy inny uczestnik żartował sobie z uczestników, kibicował i wszystko inne. Wszyscy spędzaliśmy miło czas, no... do czasu, aż nie zdarzyło się to co się zdarzyło. Richard Sutliff: Departament miejski postanowił całkowicie odciąć lokal. Żadna osoba nie była wypuszczana z niego, ani wpuszczana do środka. Wieść o tym kto jest celem oficerów szybko rozniosła się w środku lokalu. Aston słysząc, że to on jest tym, który jest na celowniku służb postanowił oddać się sam w ich ręce, by nie narażać osób postronnych. Co usłyszał? Że ma wracać do środka. I teraz, żeby była całkowita jasność, drodzy słuchacze, podkręslę - osoba poszukiwana za GROŻENIE BRONIĄ PALNĄ, która sama chciała się poddać, usłyszała, że ma wrócić do środka. Do środka, gdzie oprócz niego było co najmniej CZTERDZIEŚCI osób. Najwidoczniej jest to nowa taktywa - darmowi zakładnicy. Inaczej nie da się wytłumaczyć czemu oficerowie kazali poszukiwanej osobie wrócić do osób postronnych, by następnie z użyciem broni długiej i granatów błyskowohukowych zeszturmować lokal. Jocelyn, byłaś w środku. Opowiedz o tym, proszę. Jocelyn: W trakcie wydarzenia kilka osób zaczęło krzyczeć, że dwunastki za chwilę najadą na to miejsce, bo widzieli ich przez okno na górze. Szczerze? Pomyślałam sobie, że to żarty, ale nie. Kilka sekund potem, do dźwiękoszczelnej piwnicy, w której się bawiliśmy zaczęły spadać granaty hukowe po schodach. Potem pamiętam tylko krzyki widowni, piszczenie w uszach i dociskanie kolanem jednego z oficerów, którego imienia się nie dowiedziałam. Zaczął mnie przeszukiwać, wszędzie gdzie jego ręce mogły się wcisnąć. Po kilku chwilach z jego radia dosłyszałam rozkaz, że ma tego nie robić, bo to nielegalne. Na wieść o tym, szybko się ode mnie oddalił i wrócił do celowana innych swoim karabinem. Richard Sutliff: Przykro to słyszeć, Jocelyn. Człowiek pomyślałby, że w dwudziestym pierwszym wieku takie sytuacje ujrzy tylko na ekranach filmów rodem z Vinewood, jednakże departament miejski Los Santos serwuje takie obrazy w rzeczywistości. Jocelyn: Najwidoczniej mieli tylko nakaz aresztowania na niego, a innych mieli nie tykać. Po wszystkim? Zabrali go i ulotnili się stamtąd, zabezpieczając teren na zewnątrz. Po co? Nie wiem tak naprawdę, skoro siedzieliśmy w środku. Richard Sutliff: W tym momencie zaproszę do siebie kolejnego gościa. Aktywistę z miasta Davis, walczącego codziennie o prawa jego mieszkańców. Osoba, która nagłośniła tę sytuację. Panie i panowie - Vernon R. Fields. Vernon R. Fields: Cześć Richard, dziękuje za zaproszenie. Richard Sutliff: Dziękuję Wam obojgu, Jocelyn i Vernon, że chcieliście podzielić się tą historią i pojawiliście się w naszym studio. Vernon, Twoja fundacja miała duży udział w tej imprezie, prawda? Vernon R. Fields: Moja fundacja Davis Commercial Collective wspiera małych przedsiębiorców z miasta Davis oferując dotacje oraz wsparcie medialne, nie inaczej było w przypadku Beef 'n' Pistols, które zostało wyremontowane za przekazaną dotacje. Wydarzenie również było przez nas wspierane, fundując nagrody dla wygranych w walkach freestyle. Richard Sutliff: Inicjatywa godna wsparcia. Jak wszyscy wiemy, miasto Davis nie jest szczególnie zachęcające dla inwestorów, przez co powstaje mało lokali, mało lokali to mało pracy, mało pracy to problemy społeczne i finansowe. Dobrze wiedzieć, że są ludzie, którzy pomagają mieszkańcom tego miasta odmienić swoje losy. Vernon, jako przedstawiciel Davis Commercial Collective i sponsor tego wydarzenia byłeś także na nim. Opowiedz proszę o wszystkim z swojej perspektywy. Vernon R. Fields: Nie zamierzam powtarzać słów mojej poprzedniczki Jocelyn, więc zacznę swoją perspektywę od momentu gdy się rozdzieliliśmy, kiedy w mniej więcej połowie wydarzenia - parę minut po tym jak w piwnicy odwiedziło nas dwóch oficerów - doszły mnie słuchy o zbierających się jednostkach LSPD pod drzwiami Beef 'n' Pistols. Zamierzałem skonfrontować te informacje i wyszedłem jako jedna z pierwszych osób przed drzwi, kiedy przywiało mnie czterech oficerów - dwóch z rozstawionymi tarczami balistycznymi oraz dwóch z karabinami wycelowanymi we mnie. Zaraz za mną wyszło paru innych uczestników imprezy, którzy od razu zostali brutalnie wpychani z powrotem do lokalu. Vernon R. Fields: Nie zamierzałem się stamtąd ruszać - zażądałem rozmowy z osobą, która koordynuje całą akcją. Po paru minutach, krzykach w moim kierunku oraz szarpaninach, finalnie zostałem odciągnięty na bok i zapewniony, że Supervisor zaraz się zjawi, by ze mną porozmawiać. Wciąż widziałem sytuacje z zewnątrz, gdzie ludzie byli siłą wpychani z powrotem do lokalu - jedną z tych osób był Aston Mills, który po wyjściu z lokalu od razu oznajmił, że to on jest poszukiwaną osobą i zamierza się poddać. Skończył tak samo jak cała reszta, wrzucony siłą z powrotem do lokalu. Po paru chwilach pojawiły się jednostki SWAT, które zeszturmowały budynek, a po kolejnych uporczywych z mojej strony próbach porozmawiania z Supervisorem byłem non-stop spychany na bok lub ignorowany. Minęło mniej więcej pół godziny, zanim udało mi się skontaktować z sierżantem Scrogginsem, który koordynował tą akcją - jednak nie otrzymałem od niego żadnych informacji, wszystkie moje słowa zostały odbijane wyuczonymi formułkami o biurze prasowym, które wyjaśni nam wszystkie kwestie oraz faktem, że wszystkie działania zostały wykonane zgodnie z protokołami. Richard Sutliff: Oficerowie nie mieli zamiaru nic wytłumaczyć jednemu z organizatorów tego wydarzenia, dlaczego jest ono rozbijane. Odsyłali do biura prasowego - oczywiście poprosiłem je o komentarz, zadając następujące pytania - Kto dowodził całą akcją? Jakie przesłanki zdecydowały o szturmie mocno zaludnionego lokalu z użyciem granatów błyskowohukowych? Czy oprócz nakazu aresztowania Aston Mills cokolwiek usprawiedliwia te decyzję? Dlaczego nie postanowiono zaczekać aż opuści lokal? Dlaczego jednostki nie aresztowały podejrzanego gdy sam oddał się w ręce? Czy zostało wszczete śledztwo wewnętrzne w tej sprawie w związku z narażeniem życia lub zdrowia wielu osób? Czy potwierdzacie bezprawne przeszukania osób nie powiązanych z A. Mills w tym lokalu? Teraz chciałbym móc Państwu odczytać ten komunikat, jednak nie widzę sensu - wystarczy, że odpalicie nasz artykuł. Cały komunikat to bezczelnie kopiuj-wklej komunikatu do artykułu, z dodaną informacja, że wszelkie procedury zostały zachowane - oraz inny oficer podpisał się pod nim, niejaki Desmond Jackson. Dlatego pozwolę sobie zadać znów pytania, przed publicznością i słuchaczami. Richard Sutliff: Czy zgodne z procedurami jest wkraczanie do lokalu pełnego ludzi, do ciasnej piwnicy, z bronią długą, ogłuszając wszystkich granatami? Co gdyby ludzie spanikowali i zaczęli na Was biec? Zabilibyście ich i powiedzieli, że procedury zachowane? Jak BEZCZELNYM trzeba być, żeby nie odnieść się w ogóle do pytań zadanych i skopiować komunikat poprzedniego oficera i podpisać swoim nazwiskiem? Czy Wam nie jest wstyd przed ludźmi, których macie chronić? Aston Mills - ten chłopak został UNIEWINNIONY przez ławę przysięgłych. Był poszukiwany za grożenie bronią palną. Czy zachowaną procedurą jest odsyłać go do dziesiątek niewinnych osób? Co gdyby był uzbrojony? Co gdyby był uzbrojony i stwierdził, że nie podda się bez walki? Co gdyby zaczął strzelać do ludzi w lokalu? To jest dla Was zachowana procedura czy też może traktujecie z góry każdego mieszkańca miasta Davis jak kryminalistę? Z tego miejsca obiecuję każdemu obecnemu w studio i każdemu słuchaczowi, że nie zostawimy tak tej sytuacji. Do biura wewnętrznego departamentu najpóźniej do poniedziałku wieczór wpłynie zażalenie mojego autorstwa, podając za świadków Aston Mills oraz obecnych w studio gości, Vernon R. Fields i Jocelyn. Nie damy Wam tego zamieść pod dywan. Będziemy z uporem drążyć ten temat. Wystąpimy do Burmistrza, Waszego zwierzchnika, o rozmowę na ten temat - jestem ciekawy co powie na tę sytuację. Jeśli będzie trzeba, skontaktujemy się z każdą stacją telewizyjną i radiową w tym kraju, jak i do naszych międzynarodowych kolegów. Żądamy dogłębnego zbadania tej sytuacji i pociągnięcia do odpowiedzialności winnych. Sam jestem byłym oficerem pokoju i w ciągu pięciu minut wymyśliłem lepszą taktykę. Dlaczego do lokalu nie zostali wysłani detektywi w cywilnym ubiorze do obserwacji Mills? Dlaczego nie mogli go pilnować, poczekać aż wyjdzie, dać znać Waszym jednostkom - i aresztowalibyście go z dala od osób cywilnych, bez zbędnego chaosu? Czy musieliście tak bardzo pokazać Waszą siłę? Protect and serve zmienia się w obey and survive na naszych oczach. Dziękuję raz jeszcze moim gościom za odwagę, którą wykazali, rozmawiając ze mną i występując w studio na naszej antenie. Wszelkie zebrane informacje i dowody w postaci CCTV wylądują u LSPD. Piłka po Waszej stronie, oficerzy. Vernon R. Fields: Chroń to miasto Boże, bo na LSPD nie możemy liczyć. Jak mamy zaufać departamentowi kiedy do każdej sprawy podchodzą zero-jedynkowo, chociaż ich pracą jest ochrona każdego obywatela USA indywidualnie? Jak możemy czuć się bezpiecznie, kiedy oficerowie w mundurach stanowią dla nas niebezpieczeństwo i nie są pociągani za to do odpowiedzialności? Mam nadzieje, że razem z Richardem Sutliffem dokonamy potrzebnych temu miastu zmian. Richard Sutliff: Dziękuję, Vernon, dziękuję Jocelyn. Dziękuję osobom w studiu i dziękuję każdemu słuchaczowi. Pamiętajcie, że jesteście świadkami jakichkolwiek nadużyć - możecie nas o tym poinformować na social mediach używając #policingthepolice. Nazywam się Richard Sutliff, moimi gośćmi byli Vernon R. Fields, Jocelyn. To było Policing the Police. Dobranoc, Los Santos. Uważajcie na siebie.
  12. Marquis North nowym managerem Lou Coulibaly - czy zajmuje się tylko sprawami zawodowymi? Kilka dni temu na profilu LifeInvader Lou Coulibaly pojawiła się informacja o nowym managerze - został nim Marquis North. Wybór ten może zostać uznany za całkiem dobry, ponieważ ma już pod sobą dość znaną gwiazdę w postaci Chase Love. Nie można odmówić Mr North doświadczenia, tylko czy poradzi sobie z kapryśną modelką? Przecież jej resume ex-menago jest bardzo pokaźne - związana była z Empire i znajdowała się pod skrzydłami Sergey Dostoyevsky oraz Viviane Generaux, później przeszła pod opiekę i agencję niejakiego Ralph Luccesi. Na sam koniec niesławny konflikt z Covgari i wymiana zaplecza na Dominick Grimaldi. Jak długo Lou pozostanie pod tym? Czas pokaże. My stawiamy dolary przeciwko orzechom, że ta współpraca może być dłuższa od poprzednich. Nie widzieliśmy jeszcze jakichś znaczących ruchów w świecie modelingu, natomiast nie można odmówić im ruchów towarzyskich. Parka widywana była razem wielokrotnie. Kilka razy pod apartamentem Coulibaly, odstrojonych na (romantyczną?) kolację w Marlowe Restaurant, jak i na kortach tenisowych Vespucci, gdzie oddali się przyjemnej grze w tenisa, a później dosłownie obściskiwali się! Nie wiemy jak Wy, ale dla nas wygląda to na trochę więcej, aniżeli czysto zawodowe relacje. Czyżby miss Coulibaly odnalazła w końcu partnera? Przypomnijmy - od tragicznej śmierci jej poprzedniego partnera, Braylon 'Baby Ray' Higgins, modelka nie była widywana zbytnio w towarzystwie mężczyzn, a na pewno nie obściskiwała się z żadnym (publicznie?). Pozostaje jedynie snuć domysły, zadawać pytania i czekać na dalsze informacje - pamiętajcie w razie co, od nas usłyszeliście o tym pierwsi! Czy miss Coulibaly chce wywalczyć sobie pierwszeństwo u swojego managera? W końcu nie jest jedyną podopieczną. Może Mr North liczy na lepsze warunki gdy nadejdzie czas renegocjacji poprzez rozkochanie w sobie panny? Niby mówi się, że przez żołądek do serca, to by tłumaczyło wizyty w Marlowe Restaurant... By następnie od serca zanurkować w jej koncie bankowym? Jest niby trzecia opcja - wszelkie spotkania są zawodowe, natomiast okazywanie uczuć na Vespucci możnaby tłumaczyć przyjacielskimi relacjami... Mało to prawdopodobne, tylko my tak uważamy? I na sam koniec - wielokrotnie bohaterka dzisiejszego artykułu wspominała o swoim zmarłym partnerze. Jej profil na LifeInvader do tej pory pełen jest wspominek. Nie zapominajmy o tragicznym rozdziale jej życia w postaci próby samobójczej - internet szybko obiegły zdjęcia karetek Fire Department i wozów Sheriff's Department. Czyżby w końcu serce z kamienia stało się gorącym, pragnącym równie gorących relacji kawałkiem lawy? KLIKNIJ BY ZOBACZYĆ ZDJĘCIA!
  13. Modelka, piosenkarka, przyprawiaczka rogów - czyli na dramach budowanie kariery ciąg dalszy prezentowane przez Charlotte Rizzthly Niedawno na naszym gorącym LifeInvader informowaliśmy Was o kolejnej dramie. Każdy kto chce budować karierę w Mieście Aniołów zdecydowanie musi robić to na kontrowersjach, a kolejnym przykładem na to jest Charlotte Rizzthly. Jak dowiedzieliśmy się od Zaid Zarphy - bohaterka naszego dzisiejszego tekstu zdecydowanie ma problem z utrzymaniem spodni na tyłku. Dość powiedzieć, że jego profil jest aktualnie zablokowany, przypadek? Czyżby miss Rizzthly bolała prawda? Niewykluczone, gdyż najlepszą obroną zawsze jest zablokowanie możliwości wyrażenia swojej opinii poprzez wyłączenie komentarzy. I o ile ewentualne bycie rogaczem przez Gio Parris jeszcze wczoraj było ploteczką, tak też dzisiaj jest to potwierdzone info! Mr Parris za pomocą mediów społecznościowych rozwiał wątpliwości i przemienił wczorajszą plotkę w dzisiejszy pewniak. Ba! "Niemniej jednak, doniesienia o tym, że wybaczyłem partnerce i nadal jesteśmy razem, są nieprawdziwe." Tym jednym zdaniem potwierdził, że nasza modelka/piosenkarka/Bóg wie jeszcze kto w przyszłości lubi ten sport, a posiadanie partnera nie przeszkadza jej w zwiedzaniu nowych łóżek. Naturalnym jest, że dalej nastąpiła paplanina, jakie to portale plotkarskie są be, bu i w ogóle jak śmiemy - a wystarczy weryfikować kandydatki na kobietę, Mr Parris. Na koniec życzył swojej już byłej partnerce 'wszystkiego najlepszego', co jest strasznie cliché, no bo co innego ma napisać publicznie? Że brzydził się nurkować po kimś? Przynajmniej rogi zostały ucięte. Brawa za męską decyzję. Wszystko okej, ale co z tą naszą bohaterką? O czym my gadamy mówiąc 'piosenkarka'? Przecież ona wygina się przed aparatem za pieniądze, udając klasową modelkę. Fakt. Każdy z Was mógłby tak pomyśleć. Od czego jednak macie nas! Nasi dzielni paparazzi, mistrzowie fotograficznego fachu, są zawsze gotowi by zaserwować nam najświeższe wieści, okraszone foteczkami! Miss Rizzthly widziana była z znaną Wam Laila 'DJ FHY' Aguirre! Tak! Ta sama DJ FHY! Teraz wiemy skąd się wziął związek Mr Parris z Miss Rizzthly. Ten pierwszy nie potrafi dobierać sobie kobiet, a ta druga nie potrafi dobierać sobie osób do współpracy. W wielkim skrócie, dla odświeżenia Waszej pamięci - DJ FHY mimo reklamowania imprezy, która miała odbyć się w Mirage Rave Party nie pojawiła się na niej, następnie zlała totalnie swoich fanów, nie przeprosiła, miała wszystkich w... miejscu, na którym Rizzthly nie umie utrzymać spodni. Dopiero po naszym dzielnym śledztwie i artykule NOVA Records wypluła coś co miało przypominać przeprosiny. Nie jesteśmy jednak gołosłowni - samo spotkanie przecież mogło mieć charakter czysto towarzyski (albo mający na celu ugadać kolejne przyprawianie rogów Mr Parris? Kto wie... Gdyby tylko nie kopnął jej w tyłek, ech...) - można byłoby tak pomyśleć, jednakże mamy dla Was nie publikowane nigdzie i nigdy wcześniej zdjęcia z... Planu filmowego! Oby miss Rizzthly miała lepszy talent wokalny niż do modelowania i oby miała lepszy talent wokalny niż DJ FHY do relacji z swoimi fanami, inaczej w najbliższym czasie placówki medyczne mogą zarejestrować rekordowy przyrost pacjentów zgłaszających się z pękniętymi bębenkami. A okuliści zarejestrują rekordowy przyrost pacjentów z krwotokiem oczu po tym, jak zobaczymy tą godną pożałowanią parodię teledysku - bo patrząc na to jaki sprzęt mieli na miejscu nie spodziewamy się arcydzieła. Boże, miej nas w swojej opiece.... KLIKNIJ BY ZOBACZYĆ ZDJĘCIA!
  14. Imię i nazwisko: Richard Sutliff Kontakt: Telefon: 302593, e-mail [email protected] ((dc: puvtxr)) Wybrany apartament: #17 Proponowany termin odbioru: Codziennie po 20:00
  15. Każdego dnia dokonujesz wyboru. Dokonaj właściwego wyboru; nie prowadź po spożyciu! Departament szeryfa hrabstwa Los Santos będzie bardzo widoczny i będzie egzekwować prawo mające na celu ochronę społeczności w okresie Nowego Roku. Zastępcy będą patrolować ulice w poszukiwaniu kierowców podejrzanych o prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Świętuj Nowy Rok odpowiedzialnie, dzwoniąc do przyjaciela, dzwoniąc po taksówkę lub korzystając z aplikacji do wspólnych przejazdów. Nie pozwól, aby Twój Nowy Rok był dla kogoś ostatnim.
  16. dzięki za ponowną nominację @Vesa @HeRand @zapasuweczka Tym razem nominuję @Spectre @Lukree @Chriss
  17. dzięki za nominację byku puszczam to dalej nominuję @Herki i @Sii
  18. grunt to uzasadniona opinia, dziękujemy bardzo za ten jakże cenny feedback dla mnie git nie guwno
  19. **Richard Sutliff przeczytał artykuł i obejrzał zdjęcia. Jest zadowolony z tego jak wyszedł na zdjęciach. Stwierdził, że do twarzy mu w krawacie i campaign hat. Po ogarnięciu wszystkich spraw udał się na dziewiątą stację szeryfa, by przekazać list i przypinkę do /górnych sfer/ LSCSD. **
  20. Łapię rozkminę czemu on wyjebał ten numer z swojego konta, toć to arcydzieło
  21. **Artykuł został udostępniony na oficjalnej stronie LSSD na LifeInvader. Z chęcią pochwalono się sukcesem, chcąc polepszyć wizerunek departamentu.**
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin