Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

puvtxr

Gracz
  • Postów

    435
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez puvtxr

  1. Czy Daphne Chamberlain jest geniuszem? Postawmy sprawę jasno - Daphne Chamberlain jest wyśmienitą postacią na językach wszystkich interesujących się 'śmietanką' Los Santos i okolic. Jeśli ma sztab ludzi za kreacją swojej postaci to zasługują oni na podwyżkę, a jeśli Daphne Chamberlain jest sama w sobie odpowiedzialna za kreację swej osoby - to jest geniuszem, kropka. Dlaczego? Weźmy pod uwagę taką postać jak Kulture de Betances aka "CARMELLA B". Kulture zanim weszła do show-business była striptizerką - zupełnie jak Daphne, która kręciła zadem w Ecstasy Theatre, lokalu prowadzonym kiedyś przez damskiego boksera Vincent'a Smith. Kulture w swojej twórczości skupiała się mocno na seksie, na robieniu z siebie najbardziej rozpustnej kobiety - zupełnie jak Daphne, która oznajmia nam, że 'jej cipka przynosi ukojenie niczym w raju'. Po tym jak CARMELLA B zniknęła z publicznego życia ten segment show-business był nieokupowany. Nie oszukujmy się, seks sprzeda się zawsze i wszędzie, a wiele osób pogardzających takimi artystami w sekrecie słucha takich piosenek na okrągło. Daphne wstrzeliła się w tę pustkę idealnie i jej nazwisko jest co raz bardziej rozpoznawalne. Ale śpiewanie o braniu fiutów do gęby i o cipce mokrej i dającej ukojenie będzie działać do czasu. Pozwoli się wybić do pewnego poziomu - ale musisz zaoferować swoją osobą coś więcej, inaczej pozostaniesz tylko w miarę rozpoznawalną osobą. Daphne świetnie o tym wie. Shit-posting jest dość popularny na wszelakich mediach społecznościowych - i każdy kto widział profil bohaterki dzisiejszego tekstu może się z nami tylko zgodzić - tę sztukę ma opanowaną niczym sztukę wywijania dupskiem za dolary, czyli do perfekcji. Wystarczy przypomnieć sławną aferę z Lara Kozlova i plotką, że tak naprawdę ma na imię Laurus i jest osobą transseksualną (dla ludzi głupszych - że ma fiuta między nogami). Daphne odegrała pierwsze skrzypce przez co konflikt jej z szefową Primal zaostrzył się. Jak podają nasze źródła miało dojść nawet do konfrontacji fizycznej pomiędzy kobietami i mniej więcej od tamtej pory Kozlova jest widywana wszędzie w towarzystwie nabitego goryla. Konflikt z Fehu 'PANDORA' Skarsgard również jest warty odnotowania. Afera na wydarzeniu organizowanym przez Pandorę, bójka z fanką Pandory... Daphne wie co robi. Każda jej afera, każda jej drama ma ze sobą wspólny mianownik - włącza w to osoby popularniejsze od siebie. Stare porzekadło jest wciąż aktualne - 'nieważne jak mówią, ważne że mówią'. Los Santos jest tego idealnym przykładem - ile razy informowaliśmy o przeróżnych krzywych akcjach celebrytów? Ludzie pogadają z tydzień i nikt o tym nie pamięta, pamiętają tylko nazwisko. To tutaj kryje się geniusz Daphne Chamberlain - ludzie pogadają o jej krzywych akcjach, a potem zapomną o co właściwie chodziło - aczkolwiek w ich głowach dalej pozostaje jej nazwisko, co przekłada się na zasięgi jej twórczości muzycznej. Ostatnimi czasy bardzo popularnym stało się wspominanie o zdrowiu psychicznym. Co robi Daphne? Udaje się do fryzjera, gdzie wychodzi praktycznie łysa. Zachowuje się potem totalnie jak naćpana osoba lub osoba z ciężkimi problemami, a jej znajomi muszą dosłownie pakować ją siłą do auta. Dzieje się to jednak w miejscu publicznym - w miejscu, gdzie nasi paparazzi są w stanie to uchwycić. Naprawdę ktoś wierzy, że to przypadek? Wczoraj pędziła przez miasto niczym bohaterka 'Szybcy i wściekli', miała jednak szczęście, że oficerowie albo stwierdzili, że nie będą gnębić najlepszego ciasta w mieście albo mieli lepsze rzeczy do roboty, bo odjechali od niej bez słowa. Musimy w pewien sposób pochwalić Daphne. Inni celebryci płaczą jacy my jesteśmy źli, bo upubliczniamy rzeczy, o których ich fani mają prawo wiedzieć. Niektórzy chcą nas pozywać. A Daphne? Daphne ma wyjebane. Daphne robi karierę i można powiedzieć wręcz używa nas do promocji swojego nazwiska. Touche, Daphne, touche.
  2. POLICING THE POLICE by Richard Sutliff - co robić, a czego nie robić podczas interakcji z oficerem pokoju **Na stronie internetowej Daily Globe dostępny jest do odsłuchu trzeci odcinek talk-show 'Policing the Police'. Całość została nagrana, jak i nadawana na żywo czternastego czerwca. Talk-show rozpoczęło się o dwudziestej trzydzieści w studiu Daily Globe HQ. Odcinek nagrano bez publiczności.** Każdego dnia na ulicach naszego miasta i hrabstwa są tysiące oficerów pokoju. Przyrzekali służyć i chronić. Co jeśli jednak ta misja odchodzi na dalszy plan? Przed wami... Policing the Police z Richard Sutliff. **W tym momencie rozbrzmiało intro talk-show: KRS-One - Sound of Da Police.** Richard Sutliff: Witam serdecznie słuchaczy Daily Globe w kolejnym odcinku 'Policing The Police'. Nazywam się Richard Sutliff. Minęło trochę czasu od ostatniego odcinka z udziałem rzecznika LSPD. Dlatego postanowiłem dzisiaj porozmawiać z Wami o absolutnych podstawach Waszych interakcji z organami ścigania. Dlaczego są one ważne? W momencie, w którym znacie swoje prawa, wiecie co możecie, a czego nie możecie robić - dajecie o wiele mniejsze pole do nadużyć - przynajmniej taki jest zamierzony efekt. Warto wiedzieć jak się zachować, czego unikać - o tym dzisiaj porozmawiamy. Tak jak zapowiedziałem, dzisiejszym tematem jest: co robić, a czego nie robić w trakcie interakcji z oficerami pokoju? Tak naprawdę istnieją dwa główne rodzaje interakcji, by nie rozdrabniać się na drobne. Oficer pokoju może nawiązać z Wami kontakt gdy jesteście pieszo lub w wozie, co znamy jako zatrzymanie drogowe. Te dwie rzeczy różnią się, dlatego omówimy je sobie osobno. Najpierw na pieszo. Niezależnie czy jesteście świadkami jakiejś sytuacji czy jakiś oficer pokoju podejdzie do Was, zdaje się, 'losowo' na ulicy. Jeżeli nie chcecie z nimi rozmawiać to pierwsze pytanie jakie musicie zadać to - czy mogę od Was odejść? Chcąc czy nie chcąc muszą Wam odpowiedzieć w końcu na to pytanie. Jeśli oficer pokoju błądzi, stara się uniknąć odpowiedzi - nie odchodźcie, póki nie usłyszycie jasnego 'TAK'. W innym przypadku dajecie im argument, że próbujecie od nich uciec, co jest najgorszym co można uczynić. Jeśli powiedzą, że nie, nie możecie odejść zapytajcie 'jestem aresztowany czy zatrzymany'? Oficer pokoju może Was czasowo zatrzymać jeśli ma UZASADNIONE PODEJRZENIE, co ważne, że właśnie popełniliście przestępstwo lub zamierzacie popełnić przestępstwo. Ewentualnie mogą również powiedzieć, że chcą zadać kilka pytań w jakiejś sprawie. W każdym bądź razie jeśli usłyszycie nie - nie odchodźcie. Czy powód wydaje Wam się absurdalny czy nie - zapamiętajcie co powiedzieli i nie odchodźcie. Nie mogą Was trzymać w nieskończoność. Pamiętajcie, że macie również prawo nagrywać taką interakcję jeśli nie przeszkadza to w działaniach departamentu. Najlepiej zrobić to jak najszybciej, by mieć jak największą część interakcji nagraną i by nie dać argumentu, że oficer myślał, że sięgacie po broń. Jeśli uważacie, że trzymają Was za długo - zażądajcie ich supervisora. W wielu przypadkach samo słowo 'supervisor' działa na takich oficerów jak 'straszak' - bardzo możliwe, że dadzą Wam spokój. Skoro mamy to ustalone to załóżmy, że nie możecie odejść i zadawane są Wam pytania. Najważniejsza rzecz - nie macie żadnego obowiązku odpowiadać na żadne pytania. Wiele osób o tym wie, aczkolwiek mniej zdaje sobie sprawę, że samo milczenie nie oznacza korzystania z prawa do milczenia. Musicie jasno to wyartykułować - 'nie będę odpowiadać na żadne pytania'. Musicie również być konsekwentni, najlepiej uczynić to już przy pierwszym pytaniu, jeśli zamierzacie się na to prawo powołać. Odpowiedź na część pytań i nagłe powołanie się na prawo do milczenia niestety sprawi, że oficerowie staną się jeszcze bardziej wobec Was podejrzliwi. Dlatego warto zapamiętać - jeśli chcesz milczeć, musisz im o tym powiedzieć oraz najlepszym rozwiązaniem jest zrobić to już przy pierwszym pytaniu. Dalej - 'nie zgadzam się na przeszukanie'. Dlaczego warto to powiedzieć? Większość oficerów pokoju z którymi będziecie mieć do czynienia posiada kamery nasobne. Chcecie, by nagrał się Wasz jasny sprzeciw. Jeśli będą chcieli Was przeszukać? Nie stawiajcie oporu. Dajcie znać słownie, że tego nie chcecie. W przypadku złamania Waszych praw wspomożecie tym swoją sprawę. Zaznaczmy, że przeszukanie, a 'patdown' to dwie zupełne różne rzeczy. Te drugie to powierzchowne oklepanie do którego oficer pokoju ma prawo jeśli ma uzasadnione podejrzenie, że możecie być uzbrojeni. No i najważniejsze - jeśli otrzymujecie jakąś cytację to podpiszcie ją. Nie jest to przyznanie się do winy, a obietnica wstawienia się w sądzie. Odmowa podpisu sprawi, że zostaniecie aresztowani. Nie warto tutaj się kłócić - zostawcie tłumaczenia dla sędziego. Omówiliśmy co robić, teraz czego nie robić? Nie obrażaj oficera pokoju. Jasne, obrażanie oficera pokoju łapie się pod wolność słowa, chronioną przez Konstytucję. Tylko co właściwie tym osiągniesz, oprócz nastawienia oficera przeciwko sobie? Nie ma to najmniejszego sensu. Bądźcie cierpliwi. Nawet jeśli rozsadza Was złość, zirytowanie - nie okazujcie tego. Starajcie się być jak najbardziej opanowani. Gdy przyjdzie co do czego oficer pokoju będzie wykorzystywać przeciwko Wam wszystko co się da, włącznie z Waszym zachowaniem. Kolejna sprawa - nie uciekajcie, nie stawiajcie oporu. Wspomniałem o tym przy okazji przeszukania czy pytania oficerów o to czy możecie odejść. Nawet jeśli nie podoba Wam się to co robią oficerowie - stawianie oporu może przynieść zarzuty wobec Was. Dlatego pamiętajcie, proszę - nie uciekamy, nie stawiamy oporu, głośno oznajmiamy, że korzystamy z prawa do milczenia i nie zgadzamy się na przeszukanie. Jeśli uważamy, że łamane są nasze prawa żądamy supervisora, po całej interakcji udajemy się do biura wewnętrznego danego departamentu. Również nie zapominajcie, że oficer pokoju może Was kłamać, może blefować, może nawet próbować Was zastraszyć. Nie żyjemy w idealnym świecie i oficer pokoju może powiedzieć co zechce, by wyciągnąć od Was informacje krzywdzące Was. Złota zasada - zachowujemy milczenie, informujemy o tym. Co do aresztowania czy przesłuchania przejdziemy później, mówimy teraz o zwykłej interakcji na ulicy. I finalnie, jeśli Was to dotyczy - nie dyskutujcie na temat swojego statusu imigracyjnego z NIKIM oprócz Waszego prawnika. Czy jesteś turystą, czy masz zieloną kartę, nieważne - dla swojego bezpieczeństwa i poszanowania praw jedyną osobą z którą chcesz dyskutować swój status imigracyjny i co z niego wynika to prawnik, nie oficer pokoju czy agent federalny. Podsumujmy. 'Czy mogę odejść', 'jestem zatrzymany lub aresztowany', 'nie odpowiadam na pytania, korzystam z prawa do milczenia', 'nie zgadzam się na przeszukanie', podpisujemy cytację - TAK. Ucieczka, stawianie oporu, obrażanie oficera pokoju, kłamanie zamiast milczenia, ufność w blef jaki Ci za pewne przedstawią, dyskutowanie na temat swojego statusu imigracyjnego z osobą inną niż Twój prawnik - NIE. Tym samym podsumowaliśmy interakcje jakie mogą wyniknąć 'na ulicy'. Jeśli macie jakieś pytania, przemyślenia - dzwońcie na linię Daily Globe. Przechodzimy do zatrzymań drogowych. Tutaj wiele osób potrafi robić totalne głupoty, dając szansę oficerom pokoju do aresztowań. Słuchajcie uważnie. Co robimy podczas zatrzymania drogowego? Przede wszystkim - okaż dokumenty o które poprosi oficer w momencie w którym o to prosi. Nie kłóć się z nim, nie kłóć się, że dasz dokumenty dopiero wtedy, gdy on powie Ci za co Cię zatrzymał - to totalna głupota. Odmowa okazania dokumentów może wiązać się z konsekwencjami prawnymi, a od pierwszego stycznia tego roku weszło w życie Assembly Bill 2773, z którego wynika jasno - oficer pokoju musi przedstawić Ci powód zatrzymania ZANIM rozpocznie zadawanie pytań. Tym samym klasyczne 'czy wiesz za co Cię zatrzymałem' już nie przejdzie. Macie prawo wiedzieć za co zostaliście zatrzymani. W zdecydowanej większości przypadków usłyszycie ten powód po okazaniu dokumentów. Dlatego okażcie te dokumenty o które proszą i wtedy, gdy proszą. Trzymajcie dłonie na kierownicy i informujcie dokładnie oficera co robicie, na przykład 'sięgnę teraz po dokumenty pojazdu' - dzięki temu unikniecie sytuacji, w których oficer nie będzie wiedział co robicie, bo w tym momencie ulubioną wymówką jest 'myślałem, że sięga po broń!'. Pamiętacie na początku programu gdy mówiliśmy, że należy wypowiedzieć 'nie zgadzam się na przeszukanie'? Świetnie, robimy tutaj to samo. Możecie nawet się rozwinąć. 'Nie zgadzam się na przeszukanie mojej osoby ani mojego pojazdu'. Gdy i tak to zrobią - nie stawiajcie oporu. Następna rada może Was zdziwić, ale... Utrzymujcie samochód w czystości. Poważnie. Zapach marihuany wydobywający się z wozu? Oficer pokoju już ma uzasadnione podejrzenie, że możecie prowadzić pod wpływem. Jak najmniej przedmiotów w aucie, jak najmniej zapachów w aucie. W razie gdyby oficer pokoju chciał żebyście przeszli jakiekolwiek testy na trzeźwość, na przykład polowy test trzeźwości - zawsze pytajcie jakie są konsekwencje odmowy. Zazwyczaj bez konsekwencji możecie odmówić, bez konsekwencji mam na myśli bez dodatkowych zarzutów. Jeśli już zostaniecie aresztowani za jazdę pod wpływem i odmówicie testu, na przykład pobrania krwi - Wasza licencja kierowcy może być zawieszona. Dlatego ZAWSZE pytajcie o konsekwencje odmowy zanim podejmiecie decyzję. Zdroworozsądkowym jest odmawiać polowego testu trzeźwości ZAWSZE. Nie oszukujmy się - wielu z nas nawet na trzeźwo nie zda tych testów, są one absurdalne. Takie rzeczy jak chód po prostej linii mogą wydawać się proste do momentu w którym musicie to zrobić. Możecie być całkowicie trzeźwi, a nie zdać tego, zaufajcie mojemu doświadczeniu. I na koniec - jeśli zostajecie aresztowani spytajcie czy możecie zaparkować pojazd w bezpiecznym miejscu lub czy ktoś z licencją kierowcy może przyjechać na miejsce i odebrać pojazd. Dzięki temu będziecie mieć szansę uniknąć kosztów związanych z serwisem holowniczym. Czego nie robimy podczas zatrzymania drogowego? Nie stawiamy oporu przy przeszukaniu, gdy każą nam wyjść z pojazdu. Tak jak w przypadkach sytuacji 'na ulicy' - kooperujcie, a wszelkie wątpliwości podnoście z biurami wewnętrznymi. Stawianie oporu to łatwy sposób na aresztowanie. Nie odmawiajcie podpisania cytacji - tak jak mówiłem - podpisanie cytacji to po prostu obietnica, że wstawicie się w sądzie, nie jest to przyznanie się do winy. W momencie odmowy podpisania cytacji zostaniecie aresztowani, gdyż oficer musi doprowadzić Was przed sąd. I nie dyskutujcie. Nie tłumaczcie się, nie próbujcie ich przekonywać, nie ma to sensu. Jeśli przychodzi do Was z cytacją to jest już za późno, nie przekonacie ich. Zostawcie to dla sędziego, zostawcie to na dzień wezwania do sądu. Tak samo - nie obrażajmy oficerów pokoju. Tak, to podchodzi pod wolność słowa. Ale nie uzyskacie tym niczego oprócz faktu, że nastawicie takiego oficera przeciwko sobie. Stworzycie też napiętą atmosferę - nie warto. Nie sięgamy po żadne dokumenty lub po nic innego dopóki oficer nas o to nie poprosi, to jest bardzo ważne. Gwałtowne ruchy w wozie mogą dać podejrzenie, że próbujecie coś ukryć. I nie korzystajcie z telefonu! Odsyłam do Vehicle Code stanu San Andreas, ale korzystanie z telefonu podczas zatrzymania to tak zwane 'nieuprawnione zachowanie', co może skończyć się nawet aresztowaniem Was! I dodatkowa rada dla osób, które posiadają pozwolenie na skryte noszenie broni palnej - musicie poinformować oficera pokoju o tym fakcie i o fakcie, że macie na sobie broń, zróbcie to jak najszybciej, by uniknąć wszelkich problemów. Jeżeli będziecie stosować się do tych rad - nie dacie żadnych argumentów przeciwko sobie i jednocześnie zrobicie wszystko co w Waszej personalnej mocy, aby cały przebieg zdarzeń odbył się z poszanowaniem Waszych praw. Na sam koniec porozmawiamy o tym co robić gdy już rzeczywiście zostaniecie aresztowani czy też zabrani, 'zaproszeni' na stację któregoś z departamentów. Jesteśmy na stacji, aresztowani. Powiedz swoje imię i podstawowe informacje o Twojej tożsamości - ale nic więcej. Podstawowe informacje o tożsamości, dla ułatwienia możecie uznać, że to te informacje, które znajdują się na dokumentach które posiadacie - jak na przykład licencja kierowcy. Jeśli chcą Cię przesłuchiwać z Twoich ust powinny paść tylko te zdania - 'korzystam z prawa do zachowania milczenia, chcę rozmawiać z swoim prawnikiem'. Nie rozmawiajcie o niczym bez obecności prawnika dla swojego dobra. Upewnij się, że otrzymasz możliwość skorzystania z trzech połączeń telefonicznych nie później niż trzy godziny od momentu w którym usłyszałeś, że jesteś aresztowany. Prawo jest jasne - muszą Ci je zapewnić, chyba że jest to 'fizycznie niemożliwe'. Możesz zadzwonić do kogo chcesz i nie jest to biznes żadnego oficera - choć radziłbym wykorzystać te połączenia na skontaktowanie się z prawnikiem oraz rodziną. Jeśli masz dzieci, które są poniżej osiemnastego roku życia masz prawo do dwóch dodatkowych połączeń by zapewnić im opiekę. I najważniejsze - rozmawiając przez telefon z kimś innym niż prawnik - nie mów nic co może być wykorzystane przeciwko Tobie. Mogą nagrywać wszystkie połączenia jakie wykonasz oprócz tego z prawnikiem - i bezpiecznym jest założyć, że to właśnie robią. Z rzeczy których nie robimy, jak omówiliśmy - nie dajemy żadnych informacji oprócz podstawowych dotyczących Twojej tożsamości, nie odpowiadamy na pytania bez obecności prawnika, nie rozmawiamy w szczegółach o sytuacji przez telefon - chyba że z prawnikiem. Dodam do tego jeszcze dwie rady. Pierwsza - nie podejmuj żadnych decyzji bez konsultacji z prawnikiem. Nieważne co Ci oferują, o czym Cię zapewniają. Pamiętaj, że oficer może kłamać i będzie kłamać. Dlatego powinieneś zażądać prawnika jak najszybciej i z nim konsultować wszystko i odpowiadać na pytania tylko z nim przy Tobie. I ostatnia rada, o której już mówiliśmy, ale przypomnimy - nie dyskutuj na temat swojego statusu imigracyjnego z nikim oprócz swojego prawnika. Zostaw jemu martwienie się o Twój pobyt w tym kraju. Na pewno nie rozmawiaj o tym z nikim z departamentu. To były podstawowe rady, o których warto pamiętać podczas interakcji z oficerami pokoju. Pamiętajcie, że wszelkie Wasze wątpliwości z prawem - najlepiej konsultować jest je z prawnikiem. Informacje przeze mnie przedstawione pochodzą z lat pracy jako sierżant LSSD. I jeśli macie wątpliwości co do działań oficerów, jeśli byliście świadkami nadużycia prawa przez nich - kontaktujcie się z biurami wewnętrznymi departamentów. Możecie również kontaktować się ze mną - czy to przez LifeInvader czy przyjazd do siedziby Daily Globe. Pomogę jak tylko będę umiał. Pamiętajcie o swoich prawach i korzystajcie z nich. Nie dajcie się zastraszać. To było 'Policing The Police', a ja nazywam się Richard Sutliff - dziękuję za wysłuchanie dzisiejszego odcinka. Dobranoc Los Santos, pozostańcie bezpieczni.
  3. Written by Richard Sutliff - DAILY GLOBE 10/06/2024 Zastanawialiście się kiedyś co tworzy dobry lokal? Profesjonalna, przyjazna obsługa? Rodzinna atmosfera? Nieszablonowane, a zarazem pyszne jedzenie? Miłe dla oka wnętrze, które jednocześnie nawiązuje do przeszłości danego budynku? Jeśli na te pytania odpowiedzieliście tak to mamy dla Was dobrą wiadomość - Granny's Sandwich Shop spełnia wszystkie wymagania. Nie uprzedzajmy faktów. Do kanapkowego baru zajechałem przypadkiem, głodny po wieczorze pełnym pracy, bez zamiaru podejmowania jakiejkolwiek na miejscu. Na wejściu od razu rzuciła się w oczy urocza scena - trójka pracówników (w tym jedna z babć, o której za chwilę) razem z klientem wywijali sobie przy ladzie. Od razu z lepszym humorem podszedłem do nich - zostałem przywitany szerokim uśmiechem, small-talk i kartą. W erze wszechobecnych fast-foodów i ciężkostrawnych dań Granny's Sandwich Bar jest jak oaza na pustyni. Specjalizują się (jak nazwa wskazuje) w kanapkach, ale również znajdziecie sałatki czy zupy. Głównym motywem jednak jest brak potraw, do których przyzwyczajają nas inne lokale - steki, frytki, hamburgery - ociekające tłuszczem i kaloriami, tu ich nie znajdziecie. Postanowiłem postawić na kanapkę z grilowanym serem oraz kawę, zabawnie nazwaną 'Granny's Coffee' (miły akcent!). Towarzysz mojej podróży postawił na kanapkę z indykiem i awokado oraz wodę. Wystrój jest przyjemny dla oka, jak już wspomniałem na początku artykułu. Stoliki, miejsca siedząca, całe wnętrze - wszystko przypomina wypisz wymaluj typowy salon Twojej babci, w którym spędziłeś najlepsze lata dzieciństwa. W oczy rzuca się też zachowana w pełni piekarnia - jak zdradziła nam jedna z właścicielek, Eleanor Hinton, pozostałość po poprzednim przedsiębiorstwie, które zamknęło się około trzech lat temu. Zaletą jest nawiązywanie do historii miejsca, jednocześnie dodając coś od siebie. Sama obsługa była błyskawiczna. Składniki świeże i smaczne - czuć było, że nie oszczędza się na jakości czy świeżości - czułem się jakbym naprawdę jadł kanapkę wykonaną przez moją kochaną babunię. Doświadczając tego wszystkiego po prostu nie mogłem przejść obojętnie - zdradziłem 'babcii Ela' (tak nazywana jest Eleanor Hinton w lokalu), że jestem dziennikarzem i chętnie napiszę coś o jej lokalu. Chwila rozmowy pozwoliła mi poznać kulisy powstania Granny's Sandwich Shop. Bar został założony przez trzy emerytki - Eleanor Hinton, Sophia Petrou oraz Jessica Morphy. Z braku lepszego zajęcia na zasłużonej emeryturze kobiety spotykały się w kuchni i eksperymentowały z różnymi potrawami. Częstowały nimi swoje rodziny i znajomych i uzyskiwały wyśmienity feedback oraz wręcz zachęty by zająć się tym profesjonalnie. Poszły za ciosem i 25 maja tego roku nastąpiło otwarcie - lokal działa piętnaście dni i już ma swoich stałych bywalców. W segmencie zdominowanym głównie przez Subway Granny's Sandwich Shop odnalazło swoją niszę, w której odnajdują się idealnie. Zapytana o to co, według niej, przyciąga ludzi do jej lokalu odpowiedziała: Nie jestem w stanie lepiej podsumować. Kto nigdy nie odwiedził babć Eleanor, Sophia i Jessica na Little Seoul niech koniecznie to uczyni. Gwarantuję Wam, że odnajdziecie tam jeden z swoich ulubionych lokali. Świeże, jakościowe składniki. Lekkie, zdrowe jedzenie. Rodzinna atmosfera, a wręcz babcina. Gorąco polecamy Granny's Sandwich Shop.
  4. **Niniejsza otwierająca oferta była jedyną więc zwycięską, aukcja została zakończona.**
  5. Lokalizacja: Zachodnie Vinewood, Las Lagunas 103/3 Dodatkowe informacje: Mieszkanie w pełni umeblowane ((539 posiadane obj)). Wspólny basen z innymi lokatorami. Stan bardzo dobry, sprzedaję za pomocą aukcji z racji na szybką chęć sprzedaży. Aukcja trwa 24H, tj. do 09/06/2024, 9:10 PM Kontakt: 302-593 Zdjęcia: https://imgur.com/a/NCVPc7e Cena wywoławcza: $75.000 Cena Kup Teraz: X Minimalne przebicie: $100
  6. ((Dobra, wypowiem się jeszcze i ja skoro jestem w to zamieszany i proszę skończmy już tą dyskusję - ponieważ i bez niej ta sprawa się ciągnie, jest skomplikowana i nie jest oczywista, a w tym momencie dajemy tą dyskusją tylko dodatkowe rzeczy z którymi Mateusz i kto tam jeszcze podejmuje decyzję do zapoznania się co ergo przełoży się na kolejne opóźnienia. Uderzę się publicznie w pierś, że rzeczywiście ta część odpowiedzi o ilości reakcji etc nie jest OK, na obronę reglana - dawał mi wszystko do zapoznania się i to przyklepałem zapoznając się z tym - mogę jedynie przeprosić, gdyż aktualnie ten miesiąc jest dla mnie mocno obfity w wydarzenia OOC, przez które jestem na ograniczonej aktywności i z ograniczonym czasem jaki mogę poświęcić na rzeczy związane z vibe. Nie ma sensu się tutaj kłócić OOC, jeśli chcemy sobie coś wyjaśnić to załóżmy grupę na discordzie i tam porozmawiajmy. Aktualnie jedynie wszyscy dokładamy cegiełkę by ta sprawa ciągnęła się jeszcze bardziej. Pozdrawiam gorąco.))
  7. Written by Richard Sutliff - DAILY GLOBE, 28/05/24 Do redakcji Daily News doszły niepokojące sygnały na temat potencjalnie kolejnego nadużycia ze strony departamentu miejskiego. Zgłosił się do nas Valden Ermakov, który w wyniku niekompetencji i rażącego naruszenia prawa doznał zmieniających życie obrażeń. Dziewiątego maja około godziny dziewiątej wieczorem poszkodowany poruszał się motocyklem poszukiwając warsztatu, który będzie w stanie dokonać w nim modyfikacji. Zauważył śledzącego go czarnego SUV - słysząc powiadomienie w telefonie zjechał na pobocze i zatrzymał się, by je odczytać. Wtedy też z wozu wysiadł mężczyzna, podchodząc do ofiary i pytając co robi. Niewiele myśląc na temat nieznajomego pytającego go o jego plany zdawkowo i żartobliwie odpowiedział, że 'jeździ z rozpiętym rozporkiem, by poczuć wiatr w włosach'. Najwidoczniej niezadowolony z odpowiedzi stalker postanowił spróbować wyciągnąć kluczyki ze stacyjki motocyklu. Ermakov twierdzi, że mężczyzna nie miał na wierzchu odznaki, ani nic co wskazywałoby na to, że ten nieznajomy jest oficerem pokoju. Będąc święcie przekonanym że właśnie pada ofiarą próby kradzieży próbował zbiec motocyklem - wtedy też, jak się okazuje, detektyw LSPD wyjął z kieszeni paralizator i trafił go. Po hospitalizacji detektyw miał nagle doznać zupełnego nawrócenia i poinformować V. Ermakov, że jest wolny i może wracać do domu. Jak wynika z dokumentacji medycznej, która została nam pokazana w wyniku postrzału paralizatorem doszło do zatrzymania krążenia u Valdem Ermakov, jak i migotania komór, które jest teraz utrwalone - przez co musi do końca życia brać leki przeciwkrzepliwe - dodatkowo doszły do tego problemy ze słuchem. Jak również twierdzi poszkodowany skierował on sprawę do biura wewnętrznego departamentu miejskiego i ten skontaktował się z nim by oznajmić, że detektyw Patrizio Lusardi został zawieszony. Próbowaliśmy skontaktować się z Media Relations Division, aby poznać wersję zdarzeń według LSPD - niestety, mimo zaadresowania pisma 22 maja do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Valden jest również w posiadaniu nagrań CCTV, które przesłał Daily Globe. Czy departament miejski próbuje po cichu zamieść sprawę pod dywan? Jak mogło dojść do tak rażącego naruszenia prawa przez oficera pokoju? Będziemy Państwa informować o nowych ustaleniach w sprawie.
  8. Written by Richard Sutliff - DAILY GLOBE 25/05/2024 Richard Sutliff: Dobry wieczór, Los Santos. Mam nadzieję, że nie przestawialiście swoich odbiorników, bo po krótkiej przerwie reklamowej wracamy na antenę. Tym razem wywiad w ramach 'What in Business' z współorganizatorem tegorocznych targów Santos Business Expo, ale i również moim serdecznym kolegą i współpracownikiem. Nie myślałem, że przyjdzie mi kiedyś robić z Tobą wywiad, ale witaj. Moim i Państwa gościem jest Ethan Parker. Ethan Parker: Hey Richard, dobry wieczór, Los Santos. Tu się z tobą muszę zgodzić, niecodzienna sytuacja - też się jej nie spodziewałem. Mimo wszystko chciałbym podziękować za zaproszenie. Idea myślę, że jest słuszna, więc warto ją promować. RS: Pierwsza edycja Santos Business Expo odbyła się w pierwszy weekend października 2022, a za organizację odpowiadała agencja Eventage. Dwa lata później mamy powrót SBE pod koniec maja 2024 roku, a za organizację odpowiadasz Ty wraz z CROWN Holdings. I tutaj nasuwają mi się na myśl od razu trzy pytania. Pierwsze to skąd decyzja by kontynuować markę SBE, drugie to jak wyglądało nabycie praw do tych targów i trzecie kto właściwie wyszedł z tym pomysłem? Ty, CROWN? EP: Tak trzy na raz Richard, spokojnie... **podeśmiał się** Odpowiadając na twoje pytania, pozwolę sobie zacząć od końca. Wszystko zaczęło się tak naprawdę od propozycji CROWN w moim kierunku, jakoś na przełomie marca i kwietnia. Miałem poprowadzić właśnie targi biznesowe. Z roli prowadzącego, jakoś "awansowałem" i stałem się współorganizatorem, a teraz mam okazję współtworzyć tak niesamowity event. Wprowadziłem w ten event dużo świeżości, a jedną z nich właśnie była propozycja marki SBE. Poszukiwałem eventów, które odbyły się już Los Santos w podobnym zakresie i tak oto trafiłem na te wydarzenia. Udało nam się dogadać z właścicielką i dzięki temu już w tą niedzielę o godzinie dziewietnastej będziemy mogli się spotkać na Santos Business Expo 2024. RS: Brzmi to nieźle, aczkolwiek trochę ominąłeś moje pierwsze pytanie. Poszukiwałeś wydarzeń, które już się odbyły w Los Santos... Dlaczego? Czy nie łatwiej byłoby zrobić coś swojego? Kontynuując jakiś event jesteś skazany na porównania do niego, a pamiętamy, że pierwsza edycja Santos Business Expo była dużym sukcesem. Dwa dni hali pełnej po brzegi, wy się zdecydowaliście na jeden dzień. Nie boicie się, że wypadniecie po prostu blado w porównaniu do pierwowzoru? EP: Czemu - odpowiedź jest prosta, kwestia marketingowe. Tak jak już wspomniałeś, pierwsza edycja była dużym sukcesem, co zdecydowanie pomaga nam na promocję kolejnej edycji. Osobiście nie boję się, że wypadniemy blado w prównaniu do roku 2022. Wprowadzamy wiele innowacji, których nie było podczas poprzedniej edycji - chociażby paneli dyskusyjnych. Myśle, że również lokalizacja eventu jest ciekawsza i bardziej pasująca do jego założeń. Nic nie pozostaje, tylko trzymać kciuki, żeby twoje scenariusze się nie sprawdziły Richard. Patrząc na to, ile osób zaangażowanych jest w prace przy wydarzeniu, jakie mamy zaplecze i jak już to teraz wygląda - poprzeczke tylko podniesiemy. RS: Nie myśl, że bawię się w jakieś czarne scenariusze - wszakże mój startujący biznes jest jednym z wystawców, jak najbardziej zależy mi z perspektywy biznesmena, by to wyszło! **zaśmiał się** Załóżmy, że jestem zwykłym, przeciętnym John Smith. Nie mam własnego biznesu, korporacji, niczego takiego. Wspomniałeś o panelach dyskusyjnych, ale powiedz mi, proszę - jakbyś przekonał mnie, człowieka niezwiązanego z biznesem nacodzień, aby odwiedzić SBE w niedzielę? EP: Ja jestem osobą, która nie lubi ludziom mydlić oczu - jeśli nie jesteście związani z biznesem, nie macie zamiaru spróbować rozpocząć kariery, ani poznać żadnych nowych przedsiębiorstw - nie przychodźcie. To jest specyficzny typ eventu, który nie jest dla każdego. Jest to idealne miejsce pod networking, naukę, czy promocje swojego przedsiębiorstwa, jak i poznawanie nowych biznesów. Lecz tak jak mówiłem, nie jesteś owarty na takie tematy - nie przychodź. RS: Ciekawa strategia marketingowa - nie przychodźcie. **zaśmiał się** Nie spodziewałem się takiej odpowiedzi. To w takim razie zmienię treść - wybieram się na SBE. Czego się spodziewać? EP: Po prostu stawiamy na daną grupę odbiorców - eventy biznesowe nie są dla każdego i to warto mówić, aby nikt nie był później zawiedziony. Uważam, że lepiej to wprost mówić przed, niż później przyjmować zażalenia, jaki ten event był słaby. Co do tego, czego można się spodziewać - można się spodziewać, że będzie to idealne miejsce na poznanie wielu osób. To jest według mnie największy plus takich wydarzeń - networking. Kolejnym ważnym elementem są panele dyskusyjne przygotowaliśmy dla was trzy, bardzo ciekawe bloki, z doświadczonymi biznesmenami w roli prelegentów. Jest to też miejsce, w którym będzie można odkryć nowe ciekawe firmy. Postawiliśmy na najciekawsze projekty, podczas tej edycji. RS: Najciekawsze projekty... Przejrzałem sobie jakie firmy, korporacje ogłosiły już, że będą wystawcami podczas tegorocznego SBE. Po kolei - Leopard Cigarettes, Gruppe Sechs, Cigar Aficionado - najlepszy salon cygar, polecam! **zaśmiał się** - McGuire and Foster, Ventre Technologies, Moka Cafe oraz Green Energy. Czy poznamy jeszcze kolejnych wystawców? Nie zrozum mnie źle, ale największe targi w Los Santos i mamy siedmiu wystawców. Nie za mało na cztery godziny? EP: Największe targi biznesowe zazwyczaj skupiają się na jednej branży. My jesteśmy otwarci na każdą i staramy się zbierać reprezentantów z tych najciekwaszych. Czy nie za mało? Według mnie nie, jeśli byśmy zrobili to w gigantycznej hali i zapełnili powiedzmy pięćdziesiąt stanowisk, nie wyszło by to na dobre według nas. Jest ilość jaka jest, ale warto podkreślić, że jest to tylko część eventu. RS: Czyli wnioskując po tej odpowiedzi to wszyscy wystawcy? Czy jednak na ostatnią chwilę poznamy jeszcze jakichś dodatkowych? EP: Pojawią się jeszcze ogłoszenia od paru wystawców. RS: Uch, tajemnica - nie chcesz nic zdradzić, OK, pozostaje więc bacznie obserwować social media, a dokładniej hasztag SBE... Skąd właściwie decyzja, by zrobić to wszystko w jeden dzień, a nie rozbić na dwa jak poprzednio? EP: To jest kwestia utrzymania zainteresowania i też logistyki. Trzy - cztery godziny, jak planujemy w niedziele to jeszcze nie problem. Lecz dwa dni, to wyzwanie by zaciekawić odpowiedni odbiorców i zapełnić harmonogram. RS: I na sam koniec ostatnie pytanie - jak oceniasz feedback dotyczący SBE? Na pewno napływają do Was jakieś sygnały. Spodziewacie się istnego szturmu, tłumów jak przy okazji pierwszej edycji? EP: Sam feedback oceniam na zdecydowanie pozytywny. Dostaje masę telefonów od ludzi zainteresowanych eventem, masę pozytywnych komentarzy. Liczymy i spodziewamy się dobrego odbioru, nie chcę tutaj przesadzić - wszystko okaże się już w niedzielę. RS: W takim razie nie pozostaje nam nic innego, niż zaprosić wszystkich zainteresowanych biznesowym światem na SBE w tę niedzielę, od 19 do 23. Dziękuję Ci serdecznie, Ethan, za tę rozmowę. EP: Dziękuję Richard, dziękuję Los Santos. Mam nadzieję, że wszyscy zobaczymy się już w tą niedzielę. Do zobaczenia! RS: Do zobaczenia, Ethan - pracujemy razem, więc to nastąpi dość szybko. **zaśmiał się** Dziękuję również wszystkim słuchającym. Rozmowę prowadził Richard Sutliff i słuchaliście 'What in Business'. Dobranoc, Los Santos.
  9. MAJ: finalnie salon otworzył się na początku maja - regularnie jest otwierany w godzinach wieczornych - zainteresowanie jest dość spore, mimo dość wysokich cen - nie mówimy o tłumach, aczkolwiek odbiór salonu jest dość pozytywny, z biegiem czasu poszerzono ofertę o nowe cygara, ale również zapalniczki i obcinarki - to nie wszystko co planuje salon, a w czerwcu można spodziewać się kolejnych produktów utworzono 'Cigar Aficionado Deluxe Club' - klub członkowski na zasadzie subskrypcji miesięcznej, a w jego ofercie są również spotkania w salonie degustacyjnym - można spodziewać się w niedalekiej przyszłości początku takich spotkań, również dla osób spoza tego grona? przeprowadzono wstępne rozmowy z Leopards - Cigar Aficionado ma się stać pierwszym, zewnętrznym punktem sprzedaży ich cygar - aktualnie współpraca jest finalizowana Cigar Aficionado ogłosiło, iż będą wystawcami na Santos Business Expo pod koniec maja
  10. **Portal plotkarski umieścił zdjęcie z dokonywanego przestępstwa przez wspomnianych oprawców.**
  11. **Strona oskarżająca zjawiła się na rozprawie - Richard Sutliff wraz z reprezentującą go prawniczką, Gianna Fabrizi.** @iambunnyb @Matieusz
  12. Written by Richard Sutliff - DAILY GLOBE, 08/05/24 (zdjęcie dzięki uprzejmości świadka) Do nietypowego zdarzenia doszło we wtorek, siódmego maja, około godziny 10:30 PM na publicznym parkingu w Vespucci. Rescue Ambulance Los Santos Fire Department podejmowało bliżej nieznane czynności obserwowani przez grupę gapiów. Nie wiedzieć kiedy osoba prawdopodobnie bezdomna podeszła do otworzonego pojazdu, wsiadła za kierownicę i odjechała, używając przy tym sygnałów świetlno-dźwiękowych. Świadkowie stwierdzają, że ukradzione RA udało się prawdopodobnie w kierunku Little Seoul. Poprosiliśmy o komentarz biuro prasowe LSFD - te jednak odmówiło szerszego komentarza zapewniając tylko, że nikt nie został ranny w tym incydencie i że LSFD współpracuje z organami ścigania w tej sprawie. Detektywi będą mieli nie lada zagadkę. Przede wszystkim dlaczego skradziono RA? Wiadomym jest, że sprzedaż takiego pojazdu jest wręcz niemożliwa, a rozbiórka na części też byłaby zbyt ryzykowna. Najprawdopodobniejszą teorią jest teoria mówiąca o kradzieży RA w celu zagrabienia leków znajdujących się w niej. Pytanie czy była to rzeczywiście osoba bezdomna, która zamierza zażyć je samemu lub sprzedać... A może była to zorganizowana akcja, mająca tak wyglądać? Będziemy informować o nowych ustaleniach w tej sprawie. Według danych za rok 2023 Federalnego Departamentu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast (HUD) w USA żyje rekordowe ponad 653 tysiące bezdomnych osób. Statystyki prezentują się następująco: 49.7% (324,854) to osoby białoskóre, 37.3% (243,624) to osoby czarnoskóre, 1.6% (10,712) to natywni Hawajczycy lub mieszkańcy wysp pacyficznych, 6% (39,224) to osoby zakwalifikowane jako "różne rasy" Chcesz dołączyć do zespołu działu Daily News? Kliknij w reklamę i złóż aplikację!
  13. dzięki za nominację @ka6i i @Mateuszovsky (czego ty słuchasz ja pier...) nominacja dla @wujas, @MarceI, @Ozianin, @szaftyxox, @Mafio, @vvlvt, @kierownikmojito
  14. KWIECIEŃ: zlecono zaprojektowanie wnętrza i nadzór remontu dla Rochefort Architettura założono fanpage firmy pochwalono się wynikiem remontu i przejściem inspekcji FPB, zapewniono, że otwarcie nastąpi wkrótce zatrudniono pierwsze osoby do pomocy przy salonie https://imgur.com/a/JHUKE8P CIGAR AFICIONADO APP: https://discord.gg/w4jCnz92SR
  15. **Richard czyta drugą część bomby plotkarskiej w wykonaniu Celebrity Preview. Natrafiając się na komunikat swojego szefa wczytuje się z zaciekawieniem. Powtórzył na głos 'podmiotu jakim jest członek zarządu Richard Sutliff' - uniósł brew, nie spodziewając dowiedzieć się o swoim awansie na portalu plotkarskim. **
  16. Written by Richard Sutliff - DAILY GLOBE, 28/04/24 Dwudziestego szóstego kwietnia o godzinie dwudziestej rozpoczęło się pierwsze zebranie samorządu studenckiego University of Los Santos, San Andreas. USAC to akronim od nazwy Undergraduate Students Association Council, organu zarządzającego Undergraduate Students Association (USA), którego członkami są wszyscy studenci ULSA. Wybory te odbywają się co roku - w tym roku USAC składać się będzie między innymi z Boys Representative - Lennox Meadows, Girls Representative - Harlow Hollingsworth, Secretary - Myung-hee Yoon, Vice-President - Serenity N'guessan oraz President - Selena Rochefort. Dodatkowo drugim vice-president miał być Ferry Thurmond, który był zmuszony z powodów prywatnych, korzystając z urlopu dziekańskiego, opuścić uczelnię. USAC wyraziła chęć przyjęcia Thurmond z powrotem, gdy powróci do ULSA. W trakcie przemowy President Selena Rochefort dowiedzieliśmy się, że aktualnie USAC pracuje nad czterema projektami. W związku z tragedią, jaka wydarzyła się na początku roku akademickiego (samobójstwo studentki) jak i ciągle aktualnym problemem z piratami drogowymi w okolicach ULSA USAC planuje wdrożyć dodatkowe wsparcie psychologiczne dla studentów. Projekt zakłada dodatkowego psychologa uniwersyteckiego, jak i dodanie psychologii sportu do zajęć na zaliczenie - wszystko to dbając o higienę zdrowia psychicznego. Drugi projekt został nazwany 'Bezpieczny Kampus' i ma na celu utworzenie kilku dodatkowych przejść dla pieszych na drogach okalających teren University of Los Santos, San Andreas. Wspomniane plany zostały uznane za te z najwyższym priorytetem. Pozostałe dwa projekty to: podwyższenie standardu i jakości uczelnianej siłowni i Pauley Pavillon, restrukturyzacja systemu dyscyplinarnego, mająca na celu walkę z 'przypadkami slutshamingu, spożywaniem wyrobów tytoniowych, pobiciami i dręczeniem, również na tle rasowym'. Jak zauważyła president USAC, Rochefort - 'obecny system wygląda tak, że zbiera się komisja dyscyplinarna i na podstawie popełnionego czynu stosuje karę dla studenta pełniącego przewinienie. Zazwyczaj nie zdaje się ona na zbyt wiele, ponieważ istnieją przypadki wyjątkowe, w których studenci, mówiąc kolokwialnie, robią sobie co chcą.' Lekarstwem na to ma być dodanie USAC do komisji dyscyplinarnej. Sam pomysł jest 'w formie szkicu' i president nie mogła udzielić jasnej i klarownej odpowiedzi na pytanie jak konkretnie ma to pomóc w walce z wyżej wymienionymi problemami, oprócz skomplikowania i przedłużenia procesu dyscyplinarnego. Same pomysły przyjęły się w głównej mierze z ciepłym odbiorem studentów. Ile projektów uda się zrealizować - to pokaże czas. Chęci są, pytanie czy wystarczy środków? Chcesz dołączyć do zespołu działu Daily News? Kliknij w reklamę i złóż aplikację!
  17. Mercer Devereaux (Winfrey Castiglione Jewelry, Cockatoos Night Club) - sukcesy, błędy Written by Richard Sutliff - DAILY GLOBE 28/04/2024 Dwudziestego siódmego kwietnia o godzinie dziewiątej wieczorem w formacie What In Business na antenie odbył się wywiad na żywo z Mercer Devereaux - współwłaścicielem Winfrey Castiglione Jewelry i Cockatoos Night Club. Rozmowę prowadził Richard Sutliff, a w niej poruszono za równo sukcesy, jak i porażki tychże marek. Osoby, które nie mogły słuchać nas wczoraj zapraszamy na nagranie. Richard Sutliff: Dobry wieczór Los Santos. Wita Was Richard Sutliff, a dzisiaj w ramach formatu What in Business moim i Waszym gościem jest Mercer Devereaux - współwłaściciel Winfrey Castiglione Jewelry oraz Cockatoos Night Club, dobry wieczór, Mercer. Mercer Devereaux: Witam Cię serdecznie, Richardzie. Witam słuchaczy również, którzy słuchają naszej pogawędki. RS: Trochę jest do poruszenia, gdyż oba przedsiębiorstwa współnależące do Ciebie nie próżnują. Zacznijmy może od Winfrey Castiglione Jewelry. Same przedsiębiorstwo istnieje od lat pięćdziesiątych, jednakże z nadejściem dwudziestego pierwszego wieku rozpoczęły się problemy - ewidentnie potomstwo założyciela, po którym nazwano ten biznes, nie radziło sobie z nowym, otaczającym nas światem. Możesz wdrożyć nas w kulisy odrodzenia WCJ? MD: Słuchaj, odrodzenie WCJ zaproponował Keith - mój znajomy, który tak naprawdę ściągnął mnie do tego miasta z powrotem. Znamy się od bardzo długiego czasu. Zadzwonił do mnie któregoś dnia, że jest okazja zrobienia mocnej marki. Mnie nie trzeba długo namawiać, jestem biznesmenem - więc wszedłem w to, znając ryzyko. Załatwiliśmy papierologię, odświeżyliśmy wnętrze i działamy do dnia dzisiejszego. Z resztą umacniając się na rynku jubilerskim, bo na ilość klientów nie narzekamy. O to chodziło, aby ktoś mógł sprawić sobie coś na co ma ochotę. Ludzie uwielbiają błyskotki, kamienie i tak dalej. RS: Wspomnijmy, że mowa o Keith Blackwood - zdolnym przedsiębiorcy, ale także i prawniku, współwłaścicielu Zhong and Blackwood Law, specjalizującym się w prawie karnym. I udało Wam się to - oczywiście nikt mi za to nie zapłacił, ale wspomnę, że sam zaopatrywałem się u Was w zegarki i biżuterię, dla siebie czy bliskich - ot, mam nawet teraz na nadgarstku Richard Mille od Was. Na pewno duży wpływ na Wasz sukces mają Wasze 'ruchy', a tych nie brakuje. Choćby zakontraktowanie KELLY na ambasadora, współpraca z nami przy 'Deal or No Deal', współpraca z Lloyd Investments... Mówiąc o tej ostatniej - co ona właściwie dała WCJ? MD: Lloyd Investments to wspaniali ludzie, tak na marginesie dopowiem - że Spencer to chyba najbardziej mądra osoba w tym mieście. Wiedza, którą posiada pozwala innym się rozwijać, planować dalsze ruchy. Naprawdę, chciałbym mieć taką wiedzę jak ten facet. Ale wracając - tak naprawdę to dzięki pomocy Lloyd Investments dopięliśmy współpracę z Los Santos Shrimps, zostając jednym ze sponsorów. Planujemy wypuścić na dniach ostatnią rzecz, która zapowiedziana była na konferencji z klubem koszykarskim. Dokładnego terminu Ci nie powiem, bo nadal to ustalamy i działamy. Ale adnotacja dla kolekcjonerów sportowych - warto czekać. RS: Dobrze, że wspomniałeś o Los Santos Shrimps, bo o to też chciałem zapytać - oprócz zostania sponsorem drużyny walczącej o najwyższe cele w najlepszej lidze koszykarskiej na świecie - NBA - weszliście również w współpracę z Phil Fama, czego owocem była ta kapitalna reklama... Wspomniałem już o tym rozmawiając z nim w czwartek - gratulację, ta reklama zmiotła mnie z fotela. Miałem wrażenie, że to sceny z filmu. Wracając - owocem była kampania reklamowa smartwatchy... I pytanie właściwie nasuwa się jedno. Skąd decyzja by tak mocno uderzyć w sektor sportowy? Koszykówka, boks... Nie są to pierwsze skojarzenia, które przynajmniej mi przychodzą do głowy, myśląc biżuteria. Już prędzem bym powiedział, że rap? MD: Jeszcze dopowiem co do Lloyd Investments - zapomniałem o bracie Spencera, Luciousie. Także wartościowy człowiek, złota rączka - on był pomysłodawcą wszystkich grafik billboardowych prezentujących współpracę między nami a Los Santos Shrimps. Co do sektora sportowego. Sektor sportowy jest wartościowym segmentem i gałęzią. Ja mam wiele wspólnego ze sportem. Uważam, że sektor sportowy ostatnimi czasy był bardzo zaniedbany. Czy widziałeś kiedykolwiek któregoś ze sportowców w reklamie, bądź współpracy z jakąś marką w Los Santos? Bo ja nie, może za mało widziałem. Ty wiesz więcej, bo jesteś reporterem. RS: Fakt, chociaż z drugiej strony duży wpływ na to może mieć zachowanie tychże sportowców? O tym też rozmawiałem z Fama i jestem ciekawy Twojej perspektywy. Co Ty, jako inwestujący w boksera, czujesz widząc co 'profesjonaliści' wypisują na socialach? MD: Ja jako osoba inwestująca w boksera prywatnie - bo tak, zainwestowałem jakieś oszczędności w przygotowanie do walki dla Phil Fama - nie mam problemu o to, że używają social mediów. Może ich wypowiedzi są agresywne, aroganckie, głupie - ale mamy dwudziesty pierwszy wiek. Trash talk jest częstym zjawiskiem w dziedzinie sportu. Chociażby sam McGregor. Ja tam nie porównuje Famy do McGregora, bo to dwie inne kategorie - jeden walczy w boksie, drugi w MMA. No ale sam rozumiesz jak jest, nie da się usunąć całkowicie trashtalk z social mediów. No chyba, że faktycznie moderacja mojego ulubionego portalu zacznie reagować. RS: Jest jednak różnica między trash-talk a rasizmem, groźbami, wyzwiskami na poziomie przedszkola. Interesujące podejście, Mercer, szczególnie w erze kultury cancelu. Naprawdę nie boisz się, że ktośmoże powiązać Was z tymi głupotami? MD: Jeżeli mam być z Tobą szczery to jako Winfrey Castiglione Jewelry badamy sprawę odnośnie tego. Nasz dział bada sprawę i jesteśmy z nimi w ciągłym kontakcie. Nie korzystam z LifeInvader cały dzień jak niektórzy - bo jak dla mnie to debilna platforma, nad którą nikt na codzień nie dba i to nie jest tylko moje zdanie. LifeInvader to nie portal, to wylęgarnia trolli i innych typów. Sam rozumiesz, po prostu. Nie jestem zwolennikiem social mediów, tyle. RS: Odbijmy na moment od Winfrey Castiglione Jewelry z racji na to, że jesteśmy w temacie cancelu, badania spraw przez działy... Jakie jest Twoje zdanie o homofobii, Mercer? MD: Nie mam zdania, w sensie - mi to nie przeszkadza w żaden sposób. Rozumiesz, jakby to wszystko poszybowało do góry. Ktoś chce innej relacji i czuje coś innego niż ktoś inny - to jego decyzja. Przecież ja nie jestem Jezusem i nie będę nawracał ludzi. RS: Nie przeszkadza Ci homofobia, dyskryminacja osób homoseksualnych? Tak to sformułowałeś. Dam Ci szansę na poprawkę, Mercer. MD: Mówię Ci, że nie przeszkadzają mi związki innych orientacji. Nie wpieprzam się w to. Cywilizacja i społeczność jest i tak popieprzona. Uważam, że postów które są homofobiczne nie powinno być - po prostu. To kogoś decyzja kto z kim jest, jakiej jest orientacji - nie kogoś. Zacznijmy rozliczać siebie, nie innych, tyle. RS: Nie spytałem o to dla taniej sensacji, to było pytanie wstęp. Portale plotkarskie miały pożywkę na temat Renee 'RIRI' Tillery - dokładniej mówiąc jej homofobii. 'Które złę nawyki mają niekorzystny wpływ na nasze życie? Lesbowanie.' Dwa tygodnie temu była gwiazdą imprezy, która odbyła się w Cockatoos Night Club. Korzystając z tego, że tu jesteś. Mercer - dla Cockatoos złym nawykiem jest 'lesbowanie'? Skąd angaż takiej osoby? MD: Kontrakt klub miał jedynie z Kayes, czyli z Aniyah. RIRI była po prostu gościem na koncernie Aniyah, to tyle, Richard. Klubu nie obowiązywał kontrakt z wspomnianą przez Ciebie artystką. Zresztą, obie i tak zrobiły dobre show - a klub pękał. To tyle. RS: Czyli fakt, że Wasz klub nie miał podpisane kontraktu z nią - nie ma problemu? To nie nasza wina, że tam się pojawiła, dajcie nam spokój? Co mają czuć osoby innych orientacji, które bawiły się w Waszym klubie? MD: No dobra, ale skoro miały urazę do RIRI to dlaczego przyszły na imprezę? Gdybym miał do kogoś urazę - to bym nie przyszedł. Tak jak mówię, ja nie jestem tyranem. Jedyne co mi pozostaje to przeprosić, bo nie zweryfikowałem tego dokładnie. A sam post artystki był sprzed jakiegoś czasu - kiedy ja nawet nie siedzę za długo na socialach. To rzecz dla mnie drugorzędna, wolę zająć się cóką, aniżeli spędzać godziny na tiktokach czy innych LifeInvaderach. To nie jest mi potrzebne do życia. RS: Tobie może nie, aczkolwiek osoba prowadząca Wasz fanpage, której płacicie za siedzenie na tym portalu - mogłaby zrobić research? Chętnie chwaliliście się tym, że RIRI u Was będzie. Ale i Winfrey Castiglione nie jest wolne od tych problemów... Na myśl przychodzi współpraca z Ecstasy Angels, agencją modelek. I późniejsze, sensacyjne doniesienia portali plotkarskich, które zarzucały właścicielowi - Vincent Smith - bicie kobiet i powiązania z środowiskami neonazistowskimi. MD: Szczerze to nie wiem co mam Ci odpowiedzieć na to pytanie. Ja nawet nie kojarzę tego Ecstasy Angels. Czytałem tylko o jakiejś dramie z Penny Trait - ja nawet nie znam tych ludzi, na Boga. RS: To już swoją drogą, że była aktorka porno, która - słusznie - doznała cancelu za rasistowski film pornograficzny, parodiujący tragiczną śmierć George Floyd - była twarzą kampanii reklamowych Winfrey Castiglione. MD: Jak dostała za to cancel to bardzo dobrze. Ludzie szybko ją zweryfikowali, tyle ode mnie. Ale wiesz jak działa cancel. Pamiętasz co powiedział Kanye West? Wszedł w bluzie z John Paul Pope The Second i powieddział, że to biali mają najbardziej przesrane odnośnie rasizmu. Ludzie go zcancelowali, dostał blokadę na Twitterze. Wrócił z albumem, zajął pierwsze miejsca i nadal jest w topie. Mam nadzieję, że tak nie będzie z nią - mam nadzieję, że w tym przypadku ludzie nie zapomną i postawią ją do pionu. RS: Tylko to wszystko było PRZED zaangażowaniem jej w reklamy Winfrey Castiglione Jewelry... I mógłbyś teraz mówić 'wina agencji', ale oboje wiemy, że to by była tania wymówka. Co tutaj zawiodło, Mercer? MD: Tłumaczę Ci koleny raz - nie znam tych ludzi, ani tej agencji. Ja nawet nie pamiętam tej cholernej współpracy, słowo. RS: Tłumaczysz kolejny raz, że nie znasz agencji ani ludzi. Może brak komunikacji pomiędzy Tobą, a Keith Blackwood to spowodowało? MD: Raczej to nie wina Keith, a moja. Miałem jeden chaos w swoim życiu, strasznie przejściowy. Wyłączyłem się całkowicie. Pewnie stąd tego nie kojarzę - po prostu. RS: Próbuję po prostu zrozumieć jak jubiler z tak udanymi współpracami jak Los Santos Shrimps może popełniać takie błędy... I skoro nie potrafisz mi odpowiedzieć co się stało - skąd wiemy, że ich nie powtórzycie? MD: Na pewno mamy lepszy sztab do tego niż poprzednio. Jesteśmy większą marką - do tego mamy Lloyd Investments. Daje Ci słowo, że drugiej takiej wpadki nie będzie. Mogę tutaj założyć się o sto tysięcy z Tobą, przed kamerami. RS: Ciekawa propozycja... Będę uważnie Was obserwował - jeśli w ciągu dwóch miesięcy WCJ nie popełni żadnej gafy PR'owej, wykładam sto tysięcy na wskazany przez Ciebie cel charytatywny, aczkolwiek jeśli jednak powinie Wam się noga - sto tysięcy wpłacasz Ty na wybrany przeze mnie cel charytatywny... Deal? MD: Deal, jestem człowiekiem o złotym sercu i wykonuje przelewy na cele charytatywne jako anonim. Nie lubię być w blasku fleszy - także dla mnie nie ma problemu. **wystawił do niego łapę na wizji** RS: **uścisnął jego łapsko na wizji** No to zanim zarząd mnie zwolni za hazard na antenie... (śmiech) Tym akcentem myślę, że możemy skończyć. What in Business, moim i Waszym gościem był Mercer Devereaux, dzięki Ci za tę rozmowę. MD: Ja też dziękuję za zaproszenie. A Wy śpieszcie do aplikacji Winfreya. Do dnia 28/04 oraz godziny 23:59 minus dziesięć procent na IPHONE z kodem 'WHATINBUSINESS'. No i pozdrawiam wszystkich moich znajomych oraz znajome. RS: Żebym wiedział, że dzięki What in Business są zniżki na IPHONE to bym wstrzymał się z zakupem... (śmiech) Rozmowę prowadził dla Was Richard Sutliff, dobranoc Los Santos, uważajcie na siebie. Chcesz dołączyć do zespołu działu What in Business? Kliknij w reklamę i złóż aplikację!
  18. Written by Richard Sutliff - DAILY GLOBE, 25/04/24 Richard Sutliff: Dobry wieczór, Los Santos. Wita Was Richard Sutliff, wybiła godzina dziewiąta wieczorem, tak więc czas na wywiad. W formacie In The Cage gościmy dzisiaj Phil Fama - boksera zszerzonego pod LSBA. Witaj, Phil. Phil Fama: Hey, Richard! Cześć, Santos! Dzięki za zaproszenie do studio, jestem mega podekscytowany, że mogę tu być. RS: Nam również miło jest Cię gościć. Słuchaczom przypominamy, że możecie podsyłać swoje pytania dla Phila na nasz standardowy numer. Phil, porozmawiamy o teraźniejszości też, jednak cofniemy się trochę w czasie. Może nie każdy o tym pamięta, ale swoją profesjonalną karierę w świecie sportów walki rozpoczynałeś od MMA. Dokładniej mówiąc - VFF, które tak bardzo jest nielubiane przez LSBA, a przynajmniej takie można odnieść wrażenie. PF: Yeah, tak było. Walczyłem dla federacji VFF, walka skończyła się rezultatem no contest poprzez faul na mnie, którego dopuścił się Cariaz. Po walce miałem cięższy czas. Następnie doszło do zmian w zarządzie, miałem kontrakt tylko na jedną walkę, więc słysząc o powrocie LSBA do "żywych" po prawie dziesięcioletnim zawieszeniu uznałem, że wesprę lekkim hypem medialnym to stowarzyszenie. Wychowałem się tam i najcięższe starcia amatorskie stoczyłem dla LSBA. RS: Miałem właśnie przejść do Twojej pierwszej i jedynej walki dla VFF. Przypomnijmy, że zostałeś znokautowany przez swojego rywala, Cariaz. Następnie została podjęta decyzja o zmianie wyniku na no contest z racji na włożenie palca do oka... I w tym momencie do głowy przychodzą mi dwa pytania. Pierwsze to - złośliwi mogą uważać, że nie poradziłeś sobie w MMA, byłeś za słaby, więc wróciłeś do boksu. A drugie pytanie - czy w takim razie Twoja wygrana na Pro Boxing League 1 powinna też być anulowana? Przypomnijmy, że dwukrotnie kopnąłeś swojego rywala. W boksie. Czy Twój rywal nie mógłby teraz mówić, że przez te faule wygrałeś i domagać się no contest? PF: Okay, po pierwsze... VFF było fatalne organizacyjnie, do tego kwota jaką mi oferowali była śmiesznie niska, odmówiłem dalszej współpracy. Co do moich FAULI, a nie kopnięć - takie rzeczy się zdarzają, znam przepisy, a w tej królewskiej dyscyplinie trzeba walczyć z głową, Richard. RS: Czyli w momencie, w którym Ty jesteś faulowany w MMA to no contest jest w porządku, a gdy w boksie dwukrotnie faulujesz i wygrywasz to walka z głową? PF: Znasz przepisy boksu? Jak nie to się z nimi zapoznaj. Nie ograniczyłem widoczności swojego rywala, a Cariaz prawie pozbawił mnie oka. Mam na to papier. RS: Wciąż jednak jakieś przepraszam mogłoby paść z Twoich ust? Chyba że wygraną z faulami uznajesz za satysfakcjonującą? Nie widzę tego podejścia zawodnika w "królewskiej dyscyplinie", jak to określiłeś. PF: Przepraszałem Chambersa po walce, między nami wszystko jest OK. RS: OK, przeprosiłeś go po walce, jednakowoż na swoim LI nawet słowem o tym nie wspomniałeś. A faul na Tobie podczas walki w VFF był przez Ciebie mocno rozgłaszany wszem i wobec. Możnaby to uznać za brak konsekwencji? PF: Można, yeah. Przyznaję, że popełniłem kilka błędów, ale na niektóre odruchy nie zawsze mogę mieć wpływ, prawda? Mogę tylko jeszcze raz PRZEPROSIĆ Chambersa za te faule. RS: W porządku. O to właśnie mi chodziło - widać, że widzisz swoje błędy, a to się chwali. Przejdźmy dalej... Pro Boxing Legue 1. Nie ujmując nic Tobie, Phil, możesz pochwalić się naprawdę znakomitym rekordem w amatorskim boksie oraz MMA. To jest jednak słowo klucz. Amatorskim. W Twojej profesjonalnej karierze miałeś stoczony jeden pojedynek w VFF - przegrana zmieniona na no contest. A tu nagle wielki powrót LSBA i Ty jako jeden z headlinerów. Możesz zdradzić jak to wyglądało za kulisami? Skąd decyzja Los Santos Boxing Association, aby to właśnie 'FAMA versus...' brzmiało obok Pro Boxing League 1? PF: Więc... Jestem wychowankiem tego stowarzyszenia, toczyłem tam pierwsze starcia ponad piętnaście lat temu. Myślę, że stowarzyszenie prowadzone przez osoby z włosko-amerykańskiej społeczności chciały mnie docenić w ten sposób. Myślę, że to bardziej pytanie do włodarzy tego projektu - może Nico Lambiasse byłby w stanie na to odpowiedzieć? Dunno. RS: To brzmi ładnie, docenić za wieloletnie braterstwo... Ale sam musisz przyznać, że z biznesowego punktu widzenia nie miało to sensu. To był wielki powrót LSBA, tymczasem Monroe i Fuentes - zawodnicy, nie oszukujmy się, bardziej znani w Los Santos, mogący przyciągnąć więcej ludzi przed odbiorniki i więcej ludzi do wydania pieniędzy na bilety - dostali miejsce w Co-Main Event... Czy uważasz, że postawienie Ciebie w, można rzec, debiucie - z perspektywy czasu - było dobrą decyzją? Czy może jednak teraz, gdy trochę czasu już upłynęło, Monroe i Fuentes byłoby lepszym Main Eventem? PF: Nie zauważyłeś, że Monroe i Fuentes twarzowali główną galę? Za ringiem był banner z ich twarzami. A co do tego, czy obsadzenie mnie w walce wieczoru było dobrym pomysłem... Nie zaglądam do kieszeni włodarzy. Organizacja wewnątrz stoi na wysokim poziomie, szczególnie organizacyjnym. Wydaje mi się, że finansowo też. Na pewno wiedzieli co robią tworząc ten fightcard. RS: Wiedzieli? Czyżby, Phil? To zabrzmi jak krytyka i w sumie nią jest. Twój debiut ma miejsce w Main Event - sytuacja, o której wielu zawodników może jedynie marzyć. Widać, że LSBA stawia na Ciebie - tymczasem Ty odwdzięczasz się kiepskim PR'em, Phil. Co mam na myśli? Wszelakie portale plotkarskie mają istną pożywkę ostatnimi czasy, za równo od Ciebie, jak i innych zawodników LSBA czy VFF. Mówimy o profesjonalistach, a Wasze sociale przypominają kłótnie przedszkolaków. O co tu chodzi? PF: Więc mówimy o świeżej sprawie, yeah. Zachowałem się niepoprawnie, za co też przeprosiłem. Myślę, że i tak nie zależę do czołówki skandalistów tego miasta (śmiech). Nie zamierzam udawać kogoś kim nie jestem i być fake graczem w LS. RS: Udawanie kogoś kim się nie jest nigdy nie jest mile widziane, Phil, oczywiście. Aczkolwiek w wszystkim jest umiar. To jest sport, królewski jak określiłeś. Tymczasem między innymi Twoje zachowanie przystoi bardziej ludziom z freakfights, nie ludziom będącymi atrakcjami największych profesjonalnych federacji sportów walki. Przeprosiłeś - czy to znaczy, że pracujesz nad sobą? Czy za dwa tygodnie zobaczymy jak Phil Fama i Matt Orton wymieniają się uprzejmościami jak z podwórka? PF: Yeah, po rozmowie z moją manager, którą serdecznie pozdrawiam - Vivienne Delaught - postanowiłem zacząć uczęszczać do psychologa sportowego i nie - nie boję się o tym powiedzieć publicznie. Z Ortonem już nie wchodzę w żadne dyskusję, ani z resztą osób z tamtej federacji. Tworzymy boks to go twórzmy, oni się turlają na macie to niech się turlają, that's all. RS: Zabawnie brzmi ten przytyk, gdy sam próbowałeś swoich sił w MMA. Ale nic, dalej. Cieszę się, że wspomniałeś o swojej manager, pozwoli mi to płynnie przejść do następnej części. Muszę Ci pogratulować, reklama Winfrey Castiglione z Twoim udziałem to istny majstersztyk. Zdecydowane top, jeśli chodzi o kampanię reklamową. Super wyszedłeś. Winfrey Castiglione co raz mocniej uderza w sport, stali się sponsorem Los Santos Shrimps, teraz Ty jesteś ich ambasadorem. Czy to Twoja manager może sobie przypisać zdecydowany sukces, jakim jest Twoja współpraca z tym co raz mocniejszym graczem, jeśli chodzi o jubilerstwo. PF: Yeah, w bardzo dużym stopniu jej to zawdzięczam, jednak z samym właścicielem WCJ - Mr Keith Blackwood - znam się jeszcze z czasów VFF. Pomagał mi zakulisowo nabywać współprace przed tamtym starciem, za co jestem mu bardzo wdzięczny, też go pozdrawiam. RS: Przypominam słuchaczom, że dzwoniąc pod numer Daily Globe możecie zadać Phil pytanie. Śpieszcie się, bo powoli dobijamy do końca naszej rozmowy. Phil, Pro Boxing League 2 - nie ma Ciebie w karcie. Nie jest tajemnicą, że działasz też jako trener. Pozwolę sobie przyznać się do faux pas, nie starczyło mi czasu na zapoznanie się z tym, więc prosiłbym Ciebie o odpowiedź - czy podczas PBL 2 zobaczymy kogoś z Twoich podopiecznych? PF: Aktualnie skupiam się na prowadzeniu osób spoza profesjonalnych zawodników, gdyż nie jestem aż takim 'profesorem' tej dyscypliny. Prowadzę między innymi Dolly, która niedługo upubliczni efekty naszej współpracy oraz swojej sesji. Obecnie głównym coach w LSBA jest James Buckley, którego też pozdrawiam. Wielki wojownik, przeszło sto walk amatorskich, świetny człowiek - on prowadzi wielu zawodników, którzy wystartują na PBL 2. RS: Na koniec zostawiłem takie... Najbardziej zjadliwe pytanie, można rzec? Takie soczyste. Pokopałem sobie na LI, przejrzałem uważnie Twój profil. Podziwiałeś Matt Orton. Nawet pamiętam był jeden post, w którym mówiłeś wprost - chcesz dotrzeć swoją pracą w miejsce, w którym jest on. Teraz wypowiadacie się o sobie w kontekście największych wrogów. Co tutaj poszło nie tak, Phil? Skąd transformacja idol - wróg? PF: Powiem wprost - nie zawsze to co widzisz w mediach jest rzeczywistością, przekonałem się o tym niejednokrotnie. Nigdy nie umniejszałem jego umiejętnościom sportowym, ale jako człowieka przestałem go szanować już dawno. RS: Dość mocne... Oskarżenie? Matt Orton - człowiek, który nie jest tym, za kogo się podaje. Skoro sam to stwierdziłeś to podziel się ze mną i z słuchaczami - dlaczego? Dlaczego ten szacunek przepadł? PF: Są to rzeczy zakulisowe, nie będę się nad tym rozwodził. Wiesz, Richard, niektóre rzeczy lepiej zachować dla siebie. Nie chcę marnować czasu na przepychanki w sieci. RS: Ostatnie przypomnienie dla słuchaczy i gości w studiu - dzwońcie pod numer Daily Glone lub podnieście rękę, jeśli jesteście w studiu. Chętnie przyjmiemy pytania od Was. Phil, ode mnie już ostatnie - mimo swoich błędów czy niekonsekwencji nie można zaprzeczyć jednej rzeczy - Twoja kariera prze do przodu. Wygrana w Main Event PBL 1, współpraca z Winfrey Castiglione... Zdradź nam cokolwiek. Co następne jest na horyzoncie dla Phil Fama? PF: Coś konkretnego... Może pas albo wakacje z Fama? (śmiech) Sprawdzajcie profil Los Santos Boxing Association, wkrótce pojawi się coś dużego! Widzimy się 28 kweitnia o 21:00 w Gemstone! Powodzenia dla fighterów z PBL 2! RS: Och, idealnie jakiś słuchacz dodzwonił się do nas z pytaniem dla Ciebie - Phil Fama. Czy wymieniłbyś swoją manager na agencję Empire? PF: Na ten moment na pewno nie, ale w przyszłości... (śmiech) Póki co jestem zadowolony. RS: No proszę... Gdy powiedziałem, że niedługo schodzimy z anteny telefony zaczęły wręcz wybuchać u ekipy technicznej. (śmiech) Kolejne pytanie od słuchacza. Czy jeśli celowałbyś w top 4 LSBA swojej kategorii wagowej to myślisz, że dałbyś radę ich pokonać? Czy może jednak skromnie powiesz, że to jednak za wcześnie i wciąż czeka Cię dużo pracy oraz treningów? PF: Szczerze? Dałbym radę ich pokonać, potrzebuję tylko mocnego obozu przygotowawczego. Siddins albo Rheinheart i robimy to na trójce! RS: I ostatnie pytanie od słuchaczy, takie dośc proste i standardowe. Jeśli miałbyś teraz postawić się w jakimś miejscu gdzie będziesz za pięć lat... To gdzie? PF: Oh... Chcę być na jachcie w Paradise Island, cieszyć się słońcem i pasami mistrzowskimi Pro Boxing League - kategoria ciężka i półciężka. RS: I tym marzeniem kończymy - to było In The Cage na antenie Daily Globe, Richard Sutliff rozmawiał dla Was z Phil Fama. Dziękuję Tobie, Phil, i dziękuję słuchaczom. Dobrej nocy wszystkim. PF: Dobrej nocy, LS! Bądźcie w niedzielę w Gemstone na PBL 2 - Team Travolta! Chcesz dołączyć do zespołu działu In The Cage? Kliknij w reklamę i złóż aplikację!
  19. **Richard Sutliff przeczytał z zaciekawieniem artykuł. Cieszy się, że przekonał zarząd Daily Globe do zerwania współpracy z LSBA. Jest także zadowolony, że niczym prorok przewidział, że prędzej czy później odbiłoby się im to czkawką. Przesłał artykuł do L. Chorostecki z krótkim podpisem: 'To męczące mieć ciągle rację.'** @Ozianin
  20. Written by Richard Sutliff - DAILY GLOBE, 21/04/24 Dziewiętnastego kwietnia na Drake Stadium na terenie University of Los Santos, San Andreas odbyło się wydarzenie charytatywne pod nazwą 'Do Good Day', organizowane przez Ron Oil oraz ULSA. Głównymi organizatorami byli Jenkins O'Moore (Ron Oil) oraz Serenity N'guessan i Selena Rochefort (studentki ULSA). Znalazło się liczne grono sponsorów, wśród których byli McGuire and Foster Limited Company, Fuzzy, Bean Machine, Green Energy, Ventre Technologies, Los Santos Shooting Range oraz sponsor główny - Lloyd Investments. Samo 'Do Good Day' było, można rzec, nawiązaniem do poprzedniej imprezy charytatywnej o tytule 'The Madness of the 90s', także spod skrzydła Ron Oil w zeszłe wakacje. Przygotowane masę atrakcji, wśród których znalazły się między innymi przeróżne automaty do gier, stoisko Los Santos Police Department (można było porozmawiać z oficerami SWAT, zobaczyć na własne oczy policyjnego psa czy opancerzony wóz, tzw. TARV), stoisko Los Santos Shooting Range, gdzie można było postrzelać z paintball, wiernie oddających realne pierwowzory czy bogato zaopatrzona strefa gastronomiczna. Wisienką na torcie oczywiście była loteria, w której do wygrania był Comet S2, jak i licytacja Albany Cavalcade oraz koncerty znanych i lubianych - Ray Miller (w zastępstwie za nieobecnego Aloise Neckville), Aniyah 'KAYES' Geovanney, Chase 'CHA$E' LOVE czy Kenny 'KELLY' Whitfield. Sam ostatni zaskoczył każdego obecnego, gdy na swój koncert przyleciał helikopterem! Całe przedsięwzięcie rozpoczęło się o godzinie 18:00, a zakończyło w późnych godzinach nocnych - definitywnie można mówić tutaj o wielkim sukcesie, gdyż za równo studenci ULSA, jak i osoby z całego hrabstwa tłumnie stawili się! Daily Globe w licznym gronie dziennikarzy miało zaszczyt relacjonować całe wydarzenie praktycznie od początku do końca. Mamy nadzieję, że daliśmy namiastkę wrażeń z uczestnictwa w 'Do Good Day' osobom, które z przeróżnych względów nie mogły zjawić się osobiście na miejscu. Zapraszamy do zapoznania się z wywiadami, które przeprowadziliśmy w trakcie audycji na antenie naszej rozgłośni, jak i do obejrzenia fotorelacji. FOTORELACJA: Chcesz dołączyć do zespołu działu Daily News? Kliknij w reklamę i złóż aplikację!
  21. Written by Richard Sutliff - DAILY GLOBE, 13/04/24 (po lewej Lucas Norberg, Senior Dean of ULSA, po prawej Richard Sutliff, Manager of Daily Globe) Trzynastego kwietnia doszło do podpisania umowy partnerskiej pomiędzy Daily Globe, największą korporacją medialną na Zachodnim Wybrzeżu, a University of Los Santos, San Andreas - będącą na 7 miejscu na liście Forbesa najlepszych uczelni w Stanach Zjednoczonych, na 2 miejscu w rankingu uczelni publicznych, ustępując tylko University of San Andreas, Berkeley. Powyższa współpraca oznacza wiele ciekawych i ekscytujących możliwości dla studentów ULSA. Daily Globe oficjalnie zostało zatwierdzoną placówką, w której studenci mogą odbywać za równo staże płatne, jak i bezpłatne. W planach jest również wycieczka po Daily Globe HQ dla chętnych. Sam staż, jak i oprowadzenie po budynku naszej korporacji da wgląd uczniom ULSA w pracę na najwyższych szczeblach dziennikarskiego zawodu. Daily Globe również będzie oficjalną rozgłośnią relacjonującą najważniejsze wydarzenia z życia uniwerstytetu, w tym debatę z kandydatami do stanowiska prezydenta samorządu studenckiego - USAC. USAC jest skrótem od Undergraduate Students Association Council, organu zarządzającego Undergraduate Students Association (USA), którego członkami są wszyscy studenci przyjęci na uczelnię ULSA.
  22. Dobry wieczór. Z racji na rozwijające się wydarzenia In Character postanowiliśmy 'wznowić' prywatną ochronę w Daily Globe. Poszukujemy osób potrafiących grać ciekawe charaktery, szukające równie ciekawej gry. Oczekujemy: odpowiedniego podejścia do gry - nie szukamy bojówkarzy, a osoby potrafiące odegrać dojrzałe osoby, które dyskretnie i profesjonalnie zapewnią wskazanym osobom ochronę, dyspozycyjność - dobrze by było, gdyby to była Wasza główna postać, a jeśli nie, to żebyście byli w stanie pojawiać się w miarę często gdy o to poprosimy. Wiadomo, to tylko gierka, ale poszukujemy osób aktywnych, mityczny 'poziom' - interesują nas osoby, które wniosą sobą coś ciekawego do naszej gry i z którymi gra będzie czystą przyjemnością. Oferujemy: konkurencyjne warunki - podstawowy payday $3000 plus premie w zależności od aktywności i zaangażowania, pomoc w zdobyciu legalnej broni - zależy nam, by nasza ochrona była w stanie obronić wskazane osoby w razie zagrożenia, dlatego też pomożemy Wam zdobyć legalną broń, nieszablonową grę - jeśli chcesz zagrać coś ciekawego, innego niż zazwyczaj to masz okazję - Daily Globe jest dużą korporacją medialną, nie będziesz narzekał na nudę. Osoby zainteresowane zapraszamy do wejścia na nasz discord, założenie ticketu rekrutacyjnego i wspomnienie, że jesteście zainteresowani ochroną. Dogadamy się co i jak. 😉 Link: https://discord.gg/Zgb2Fmswx2
  23. Written by Richard Sutliff - DAILY GLOBE, 05/04/24 W ciągu zaledwie tygodnia na Del Perro - dokładniej na parkingu przy lokalach, m. in. Wigwam - doszło do dwóch masowych strzelanin z udziałem zorganizowanych grup przestępczych. Pierwsza miała miejsce w nocy z dwudziestego ósmego na dwudziestego dziewiątego marca. Jak przekazał nam wtedy porucznik Hank Howell z LSPD - rany odniosło łącznie trzynaście osób zaangażowanych w strzelaninę. Już wtedy detektywi zebrali materiał CCTV i zaczęto przyglądać się całej sprawie, jak i samemu Del Perro. Praktycznie równy tydzień później w nocy z piątego na szóstego kwietnia po raz kolejny ten sam parking był świadkiem krawego pojedynku o wpływy. Główną różnicą pomiędzy wydarzeniami z tej nocy, a z poprzedniego tygodnia jest to, że tym razem połączone siły Los Santos Police Department i Los Santos County Sheriff's Department zdołały dotrzeć na miejsce w porę, powstrzymując dalszą eskalację. Według przekazanych nam informacji od detektywa Ted Fisher z LSPD - tym razem cały incydent był dziełem siedmiu osób. Dwie z nich odniosły obrażenia - wszyscy zostali zabezpieczeni i aresztowani, a z ulic Los Santos przez tę akcję zniknęło kilka sztuk broni. Potwierdzono nam również, że te zajście również jest owocem konfliktu grup przestępczych, a LSPD Area Detectives prowadzą działania mające na celu zatrzymanie fali przemocy. Wszystko to nie napawa optymizmem - w ciągu siedmiu dni dwukrotnie Del Perro było świadkiem batalii syndykatów kryminalnych o wpływy i władzę. Jedyną dobrą wiadomością jest ta, że ani podczas pierwszego, ani podczas drugiego incydentu ran nie odniosły osoby postronne, a rany zadano tylko i wyłącznie zamieszanym przestępcom. Chcesz dołączyć do zespołu działu Daily News? Kliknij w reklamę i złóż aplikację!
  24. Written by Richard Sutliff - DAILY GLOBE, 04/04/24 Czwartego marca przed dziesiątą wieczorem doszło do potrącenia studentki na terenie University of Los Santos, San Andreas. Na miejscu interweniowało ULSA Police Department, Los Santos Police Department i Los Santos Fire Department. Jak udało nam się dowiedzieć od Barry Bettman, LSFD Public Information Officer - dziewczyna w stanie stabilnym została przetransportowana do szpitala, jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Dowiedzieliśmy się również od sierżanta Denver Hawthorne z ULSA PD - podejrzany został aresztowany na miejscu i odpowie przed sądem. Nieoficjalnie wiemy, że był już wcześniej karany za lekkomyślną jazdę. Sierżant Hawthorne przekazał również kluczowe informacje ujawniające szczegóły tego zdarzenia - podejrzany postanowił popisać się na terenie należącym do uniwersytetu i 'driftować', czyli wprowadzać samochód w kontrolowane poślizgi. Z kontrolą nie miało to jednak nic wspólnego, przez co ucierpiała niewinna dziewczyna stojąca na chodniku. Wszystko to potwierdziły kamery CCTV, które zostaną użyte w tej sprawie jako dowód przeciwko sprawcy. Nie jest to jednak odosobniony przypadek. Ostatnio w pobliżu uniwersytetu miał miejsce wypadek drogowy, w którym obrażenia odniosły dwie osoby, niezwiązane w żaden sposób z ULSA. ULSA PD ma na głowie poważny problem - z dnia na dzień zwiększa się liczba incydentów na lub w pobliżu placówki, której strzegą. Jak czytamy na ich oficjalnej stronie - 'ULSA PD wyznacza standardy doskonałości w egzekwowaniu prawa i obsługuje wielokulturowe środowisko edukacyjne ponad 82 500 wykładowców, pracowników i studentów w Los Santos'. Pokaźna liczba incydentów jest daleka od doskonałości. Jak powiedział sierżant Hawthorne - została zwiększona liczba jednostek patrolujących. Czy to wystarczy i czy studenci ULSA są bezpieczni? Chcesz dołączyć do zespołu działu Daily News? Kliknij w reklamę i złóż aplikację!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin