-
Postów
24 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Jager125
-
✭ Trans-Siberian Railway ✭ Don't stare into the abyss for too long
Jager125 odpowiedział(a) na alfi125 temat w Archiwum projektów zarobkowych
-
From Russia with Love; Russian Smuggling Operation
Jager125 odpowiedział(a) na kapralraju11 temat w Archiwum projektów zarobkowych
-
-
Rosjanie znani byli zawsze z tego, że wszędzie znajdą miejsce aby na kimś zarobić, jakoś się wzbogacić czy kupić coś taniej. Dlatego też lombardy są tak popularnym biznesem w Rosji, który istnieję już od ponad dwóch wieków i posiada bardzo bogatą historię. Nic dziwnego więc że, po przybyciu Rosyjskich imigrantów do Ameryki, pomysł na stworzenie lombardu musiał się pojawić przynajmniej raz w głowie każdego z nich. Lukratywny interes, połączony z bardzo prostym sposobem zarobków, wydawał się idealny dla ruskiego łba na przykład takiego jak Slava, który widząc wiszący baner na jednym z budynków w jego okolicy postanowił go wykupić. Okazało się, że poprzedni właściciel lombardu, przepłynął stykiem na drugą stronę, po skontaktowaniu się z wdową jaką zostawił na tym świecie dowiedział się iż ten był starym alkoholikiem i mało co nie przechlał biznesu w karty, jak caryca Katarzyna Alaski. Slava odkupując lombard już wpadł na pomysł na piękną nazwę, którą okazało się carskie jajko, mityczna wręcz ozdoba i błyskotka Rosyjskiej rodziny cesarskiej. Oczywiście jak to Rosjanin, kocha przepych a to oznacza, że skupi wszystko na czym da się zarobić. Radio, złota klamka od drzwi, rozwalony automat... Na wszystkim da się zarobić, a zaszczepiona w nim rosyjska nowobogackość i chciwość pomaga mu w tym interesie jak nigdy. Slava błyskawicznie obsadził swój lokal kolegami, porozdawał jak mu leciało stanowiska kierownicze, powypisywał papiery i biznes był gotowy do startu. Wydał im dyrektywę na temat sprzedawania i skupowania, wszyscy mają skupować złoto, biżuterię i inne ciekawskie przedmioty, które Yakunin podkrada do swojego domu. W dobie dzisiejszych czasów każdy kradnie, więc czemu on też ma nie kraść? Zresztą co to za kradzież skoro to jego interes...
-
Pistoleros A Sueldo - Made in Mexico™
Jager125 odpowiedział(a) na Jager125 temat w Archiwum projektów zarobkowych
Projekt do zamknięcia, dzięki za gre wszystkim obecnym w projekcie. -
- 233 odpowiedzi
-
- outlaw motorcycle gang
- san andreas
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
- 233 odpowiedzi
-
- outlaw motorcycle gang
- san andreas
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
**1. Ofiara została zabita w tamtym zaułku.** **2. Tak, wysiadło ich czterech z pojazdu.** **3. Klasa wyższa, po potwierdzeniu tożsamości denata, można było zobaczyć iż pracował kiedyś w firmie powiązanej z awiacją. Miał przy sobie telefon, portfel, pieniądze i biżuterie. Nic mu nie zabrano.** **4. Nie. ** **5. Kaukaskiej.** **6. Nie, bardzo mocno przyciemnione szyby, czapki, okulary i schylone głowy na przednich siedzeniach skutecznie to utrudniły.**
-
**Nad ranem, przy kupce śmieci jeden z lokalnych śmieciarzy znalazł trupa Mark'a Campbella (ET). Ułożonego w agonalnej pozie, z odbitą cienką linką na szyi. Po wstępnych ustaleniach mogli dojść do tego, że ów trup to ofiara uduszenia. Według zeznań świadków, późnym wieczorem w ową uliczkę zajechał czarny VAN (Vapid Speedo Express) o rejestracji LQ2MF, zarejestrowany na Martina Saavedre. Według ich zeznań, napastników było kilku, jedni mówią o czterech, drudzy o dwóch. Wszyscy byli zamaskowani, a świadkom nie udało się ustalić chociażby karnacji jednego z nich, nie widoczne były żadne tatuaże. Z całego miejsca zbrodni, oraz zeznań można wywnioskować, że byli bardzo przygotowani na tą akcję, oraz, że była zaplanowana.** Miejsce Zbrodni: Trasa VAN'a, dalej rozmywa sie na stanówce, wśród innych aut:
-
Pistoleros A Sueldo - Made in Mexico™
Jager125 odpowiedział(a) na Jager125 temat w Archiwum projektów zarobkowych
-
Pistoleros A Sueldo - Made in Mexico™
Jager125 odpowiedział(a) na Jager125 temat w Archiwum projektów zarobkowych
-
- 233 odpowiedzi
-
- outlaw motorcycle gang
- san andreas
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
- 233 odpowiedzi
-
- outlaw motorcycle gang
- san andreas
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
- 233 odpowiedzi
-
- outlaw motorcycle gang
- san andreas
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Pistoleros A Sueldo - Made in Mexico™
Jager125 odpowiedział(a) na Jager125 temat w Archiwum projektów zarobkowych
-
Pistoleros A Sueldo - Made in Mexico™
Jager125 opublikował(a) temat w Archiwum projektów zarobkowych
MADE IN MEXICO™ Chęć pozbycia się zdrajców, wrogów lub zwykłych szumowin to rzecz, która towarzyszy ludzkości od lat. Na przestrzeni dwóch tysiącleci pojawiło się w historii ludzkości wielu płatnych zabójców, czy zwykłych postrzeleńców, którzy swoje chore ambicje przekształcali w sposób na życie. Nie inaczej sprawa miała się w Veracruz, gdzie tamtejszy oddział Calaveras Rojas MC, miał trzech zawadiaków, którzy chcieli stać się królami życia z jedynym dobrym fachem, który mieli wyrobiony w rękach. Emerio, Ricardo i Felippe, bo o tą trójkę tutaj chodzi… Zajmowali się już podobnym fachem w tamtym rejonie, jednakże z racji na jego położenie, ta praca była stosunkowo prosta i nie przykuwała zbyt dużej uwagi służb. Problem nadszedł w momencie, gdy tamtejszy chapter Calaveras został rozbity, a oni sami przenieśli się do Los Santos - Miasta rozpusty i brudu, jak to sami określili. Problem leżał w tym, że sami nie wiedzieli, czy będą pozbywać się brudu, czy do niego dołączą. Miasto stanowiło dla nich wyzwanie, zwłaszcza na to, że trzech bandziorów, byli przyzwyczajeni do zlewania tematu przez Meksykańskie Władze Federalne. Przemyślenie planu na biznes, zajęło im kilka dni. Przez, które pojawia się w ich szeregach lokalny gringo - Martin Saavedra. Wprowadzający ich w nową rzeczywistość. Zlecenia morderstw w Stanach Zjednoczonych miały długą historię, zwłaszcza w związku z rozwojem przestępczości zorganizowanej. Początki tej działalności można utożsamiać z mafijnymi strukturami imigrantów włoskich i irlandzkich, które zyskały na znaczeniu na przełomie XIX i XX wieku. Jednak prawdziwy rozkwit tego „biznesu” przypadł na okres prohibicji, kiedy nielegalny handel alkoholem przynosił ogromne zyski, a konflikty między rywalizującymi grupami były rozwiązywane głównym towarem eksportowym Ameryki, podczas operacji pustynna burza. W drugiej połowie XX wieku, gdy La Cosa Nostra zaczęła słabnąć, na scenie pojawiła się nowa grupa, zajmująca się zleceniami – kartele i gangi uliczne. USA w latach 70. i 80 zmagało się z epidemią narkotykową, a kartele, takie jak kartel z Medellín i Sinaloi, wykorzystywały sicarios, do utrzymywania kontroli nad torami przerzutowymi dragów i zastraszania swoich przeciwników. Aktualnie sposoby zlecania morderstw również się zmieniły. Oprócz tradycyjnych mafii i karteli narkotykowych pojawiły się nowe metody, a w nich Darknet - Istna mekka, nielegalnej przedsiębiorczości świata. Umożliwiająca zamówienie zabójstwa w kilkanaście minut, co znacznie zwiększyło popyt na ten biznes. Dużą odnogą tego biznesu stały się teraz „prywatne zlecenia”, w których ludzie niezwiązani z półświatkiem, zamawiają takie usługi, by pozbyć się swoich rywali, lub innych przeciwników (zdradzających żon). Rozwój technologii sprawił, że tego rodzaju interesy stały się jeszcze łatwiejsze do wykrycia i zwalczenia. Przez co, teraźniejsze modus operandi kontraktorów musiało się zmienić i przejść przez szereg ewolucji, by zaczęło być znów opłacalne. Dzisiaj by stać się takim cynglem, nie wystarczy mieć pistolet i marzenie. Lecz szeroko zakrojoną siatkę kontaktów i pojęcie o temacie, w którym się operuje. Sama historia USA przewijała przez siebie wielu płatnych zabójców - Richard Kukliński, czy sam rzekomy zabójca JFK - Lee Harvey Oswald byli płatnymi zabójcami, a ten drugi przynajmniej według ustaleń CIA. Czwórka kumpli, chciała dołączyć do zaszczytnego grona wielkich gości z wielkimi spluwami i gigantycznymi jajami, dzięki którym podejmą się najcięższych i najgorszych zleceń, ale dobrze opłacanych. Problem zaczął się na wstępie tej opowiastki, mianowicie… Renomę buduje się tygodniami, miesiącami, lub nawet latami! Musieli więc złagodnieć i nie rzucać się z motyką na słońce w pierwsze dni swojego pobytu w mieście świętych. Zatem nasza klika, postanowiła wrzucić w swoją ofertę nie tylko zabójstwa i zamachy na życie, ale również usługi dosadnej perswazji wobec wszelakiej maści osób. Ustalili to wspólnie, że pierw by zyskać renomę zajmą się spuszczaniem łomotu, w końcu to nie jest Meksyk... Na Amerykańskiej ziemi, ludzie nie zawsze potrzebują kogoś zabić, ale też zastraszyć czy dać komuś coś do zrozumienia. Jednakże nie jest to dla nich żaden problem ponieważ będą łapać się wszystkiego czego mogą, by zarobić i zyskać jakiś poziom szacunku na ulicy oraz renomy. Jednakowoż naznaczeni przez Meksykańskie "tradycje" stwierdzili, że nie mają zamiaru podchodzić łagodnie do żadnego z tych zleceń, a wykonywać je w najbardziej brutalny i popaprany sposób, jaki tylko sobie wymyślą - w końcu mieli spuścić komuś łomot, nikt nie powiedział, że nie mogą użyć młota wyburzeniowego do zmiażdżenia gościowi kolana, nie? Z racji na wszystkie sprzyjające okoliczności, od niedawna po mieście zaczęła latać oferta od nowych sicarios. Oferta, w której znajdowały się wszelakiej maści rzeczy związane z fizyczną perswazją, wyłudzeń, pobić, kradzieży, morderstw, podpaleń i wielu innych nielegalnych działalności, jakie człowiek zdrowy na umyśle mógłby sobie wyobrazić. Ricardo, Martin, Felippe i Emerio to ekipa, która podejmie się wszystkiego by wyrwać się z rozpadającego bloku na Davis... A przynajmniej tak sądzą, czas zweryfikuje ich ambicje. -
**Pointer zostawił disslike**
-
- 233 odpowiedzi
-
- outlaw motorcycle gang
- san andreas
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
**Sarah przeglądając LI natknęła się na dzieło Rene. Przesłuchała piosenki, po wsłuchaniu się w tekst podrzuciła wzrokiem i zostawiła like'a**
-
**Sarah Tillery posłuchała piosenki swojego starego kumpla i zostawiła like'a**
-
I. Rodowód Nie rzecz tutaj - o diminuire - o herb ani o szeregi przodków pamiętających czasów Wielkiego Cesarstwa. Dziadek, babka, ojciec i mata - otóż i cały rodowód. Chcemy uszanować nasyconą do pełna duchem i upodobaniem awersję ludzi nowoczesnych do obciążania sobie pamięci wiadomościami, w którym kościele czy na jakim cmentarzu dany dziadek spoczywa. Otóż - dziadek nosił nazwisko Ghizzano, imie Catone, które na słonecznej Sycylii uchodziło wtedy, prześlizgiwało się niepostrzeżenie i nie wbijało się w niczyje uszy. Jego właściwy życiorys nie jest w pełni znany, jedynie to, że jak cała krew Ghizzano, lubował się w wysokoprocentowych trunkach i najrozmaitszych zabawach cielesnych. Los nie trafił, że zdarzyło mu się przyżyć w czasie jednego z największych niesnansek jakie widział świat. W obronie Sycylijskiej ziemii, poległ pod Vizziną. Na szczęście historii natomiast, już za wczasu udało mu się poznać urodziwą Neree, z którą spłodził dwójkę najmaleńszych - Severo i Lede Ghizzano. Leda, moja najukochańsza cioteczka, wyszła za mąż za niesławnego Giacinto, z pochodzenia podejrzany chłop, który jednak jest kluczowy dla ścisłości całej tej opowieści, otóż jego ojciec Martino Vacchiano znany był na całej Sycylii z uwagi na swe bezpośrednie powiązania z szarym półświatkiem. To właśnie z przyczyny Giacinto, mój ojciec - Severo, wkręcony został w podejrzane interesy. Nie przeszkodziło mu to jednak zapoznać się z najpiękniejszą kobietę chodzącej po tej ziemii, Anne Davide, moją najukochańszą matulkę. W końcu jak to udowodniła nauka - to właśnie od swojej rodzicieli odziedzicza się swoją inteligencje, co niewątpliwie jest prawdą. I w ten właśnie sposób wywodzę się Ja - Antonio Ghizzanno, rodowity Sycylijczyk, Amerykanin z przymusu, ale cóż, mus to mus. Zapiski z pamiętnika rodzinnego A.G. II. Emigracja W roku 1979 miał miejsce drugi kryzys paliwowy, który pojawił się jako następstwo islamskiej rewolucji na terenach Iranu. Stale wzrastające ceny paliw niebyły zauważalne wyłącznie w Stanach Zjednoczonych, lecz również na terytorium EWG (Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej). W związku z pogłębiającym się kryzysem, objawiającym się przez wysoką stopę inflacji, oraz nieustannie rosnącym bezrobociem spowodowanym szeroko zakrojonymi cięciami budżetowymi, których skutkiem były masowe zwolnienia. Severo Ghizzano znalazł się w trudnej sytuacji, utracił dotychczas stabilne źródło dochodu, a jako były krawiec nie mógł liczyć na stanowienie dużej konkurencyjności na rynku pracy. Tym samym został zmuszony opuścić swój rodzinny kraj. Wraz z rodziną (żoną oraz synem), oraz resztką swojego dobytku dołączył do także uciekających z Włoch krewnych - Giacinto i Ledy Viacchianno, wypływając tym samym ku dalekiemu zachodowi. Swą podróż zakończył u wybrzeży San Fierro. Rozpoczął tam pracę w podłej szwalni na obrzeżach miasta. Gdzie ze swoją rodziną mieszkał w suterenie. Warunki życia, w jakich przyszło im żyć, w żaden sposób nie przypominały okolic lat 50, kiedy to rodzinna Ghizzano miała się w jak najlepszej formie. Pewnego wieczoru w trakcie powrotu do domu Severo został zaczepiony przez grupkę mężczyzn, od których aż zalatywało włoskim akcentem. Kilka dni wcześniej jeden z obecnych wtedy Włochów, dostał solidny łomot od szwagra, co rozjuszyło pozostałych do tego stopnia, że ci postanowili odegrać się na nim, uderzając w jego rodzinę. Ojciec Antonio dostał bardzo prostą "ofertę" - musi zapłacić, by on i jego rodzina była bezpieczna. Odmówił, co skończyło się bójką, którą nie w sposób było wygrać z uwagi na przewagę liczebną napastników. Severo jedna nie poddawał się i walczył do końca, starając się stać jak najdłużej na nogach. Co zapewne wywołało w zbójach takie wrażenie, że nie zgnoili go do końca, dzięki czemu ten mógł przeżyć kolejny dzień. Około roku 84 przytrafiła się niespodziewana okazja, która całkowicie odwróciła losy rodziny Ghizzano. Właściciel szwalni, w której pracował Severo, zaginął w bliżej nieokreślonych warunkach. Pojawił się wakat, który musiał zostać zapełniony. Tak się złożyło, że włosi, z którymi Sever jeszcze niedawno wchodził w szwanki, przejęli kontrolę nad szwalnią, a pamiętając jego zażartość, ducha walki, a także z uwagi na jego korzenie - postanowili wyznaczyć go na stanowisko kierownicze. III. Wiatr z Zachodu Niedługo po tym wydarzeniu Antonio, syn Severo, miał przyjemność spotkania się, na znacznie milszych warunkach rozmowy niż jego ojciec, z niejakim Jamesem Costa, ten złożył Antonio ofertę dodatkowego dorobienia szybkiego grosza, sam, nie widząc żadnych przeciwskazań, zgodził się na to bez zastanowienia. Tym samym stał się zwyczajnym dzieciakiem z ulicy, chcącymi dorobić trochę kieszonkowego. Wszystko zaczęło się dość niewinnie od spuszczenia łomotu paru rozwydrzonym rówieśnikom, szybko jednak robota dla Costy przybrała formę rozboju - Antonio nie znał wszystkich szczegółów nowego zadania, wiedział tylko, że wraz z paroma innymi osiłkami dostał zadanie zafundowania przymusowej wycieczki do szpitalu jednemu z wyżej postawionych działaczy związku zawodowego International Union of Bricklayers and Allied Craftworkers inaczej BAC - Patrick'owi W. Calderon'owi. Nikt nie spodziewał się jednego, że tłuścioch ze związku miał na tyle słaby organizm, że nie przeżył styczności z paroma solidnymi ciosami w potylice. IV. Los Santos Cała sprawa została szybko wyciszona, parę łapówek i zastraszeń zrobiło robotę. Antonio za wykazanie się od tego momentu dość szybko zaczął wspinać się wśród struktur działalności dla Costy. W końcu, otrzymał nowe zadanie polegające na wyjeździe do Los Santos w celu utworzenia tam nowej grupy przestępczej działającej na identycznych zasadach co ta, której dotychczasowo samemu był częścią. Rzecz jasna przedyskutował wszystko z swoim ojcem, który po wielu namowach zgodził się na wyjazd ojca, pod warunkiem częstego pisania do siebie listów. W taki sposób Antonio otworzył przed sobą nowy rozdział swojego życia. W trakcie swojej trasy do Los Santos napotkał na swojej drodze piękną i młodą wdowę - Ruth MacArthur, która to właśnie wracała do domu z swoja córką - Adrianną, z corocznego rodzinnego wyjazdu do innego stanu. Antonio został oczarowany do tego stopnia, że zaledwie po paru miesiącach ożenił się z nią. Tak oto rozpoczyna się właściwa historia przestępczej kariery rodziny Ghizzano - Antonio, zdobywając ówcześnie doświadczenie w San Fierro, szybko rozwinął siatkę kontaktów, nie sięgając jednak głęboko do półświatka przestępczego Los Santos. Głównym zajęciem stało się dla niego zarządzanie swoją nową grupą, przewodził grupką około dziesięciu osób, w głównej mierze zajmowali się oni wymuszeniami i organizowaniem nielegalnych bijatyk. Cały interes rozwijał się powoli i stabilnie, do czasu, gdy Antonio nie wszedł w drogę jednemu z większych od siebie. Ludzie Antonio chcieli zbierać haracz z lokali, które znajdowały się już na terenie wpływów innej "firmy ochroniarskiej". Sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli, a konflikt eskalował do tego stopnia, że Antonio doczekał się zamachu na swoje życie, na jego szczęście, albo nieszczęście strzelec był na tyle amatorem w swoim fachu, że nie trafił samego Antonio a jego żonę. V. Kryzys Antonio do dzisiaj nie wspomina dobrze tego etapu z swojego życia. Katastrofa, którą doświadczył, przysporzyła mu wielu trudności i załamań. Przez dwa lata nie mógł pozbierać się po utracie ukochanej. Otworzył restauracje, chcąc ułożyć sobie życie na nowo, jednak z nijakim skutkiem - mimo ciągłego zajmowania sobie głowy innymi rzeczami, ten wciąż nie mógł zapomnieć o swojej byłej żonie. Nadzieją, okazała się być kobieta - Mathilda Cipolli, na którą natknął się w trakcie jednego z wypadów do teatru. Poczuł w sercu uczucie, o którym przyszło mu całkowicie zapomnieć przez lata braku własnej miłości. Jedyny problem - Mathilda, należała do rodziny gangsterów, przez których zginęła Ruth. Antonio po raz kolejny był zdewastowany, tym razem jednak, postanowił nie poddawać się i wysunął swoje zaloty w kierunku Matyldy. Ta odwzajemniła jego uczucie, a ich związek został zaakceptowany po paru głębszych dyskusjach zakrapianych alkoholem. Tym samym, miejsce miał ślub, który pogodził dwie zwaśnione rodziny. Już wkrótcę, w ramach zapieczętowania małzeństwa, Mathilda urodziła mu syna - Anthony'ego. Jednak Antonio nie mógł znów nacieszyć się długo szczęściem. U Mathyldy zdiagnozowano raka płuc, Antonio ciężko przyjął tą informacje zwłaszcza z uwagi na ogromny wydatek, jakim już wkrótce miało okazać się jej leczenie. Nie mając innego wyjścia, Antonio postanowił po raz kolejny zasięgnąć swoich sił, chcąc uzyskać środki do życia i na leczenie, niezależnie od ich pochodzenia. Tym razem jednak, z uwagi na utracenie jakichkolwiek kontaktów z swoimi dotychczasowymi znajomościami, mogło okazać się to trudniejsze niż początkowo zakładano. Na swoje szczęście jego dwójka dzieci, zdecydowała się na pomoc ojcu.
-
Ja Lexa Keen akceptuje wymogi organizacji i zgadzam się na ewentualne konsekwencje gry takie jak: FCK, FCJ
