Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'music' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Informacje
    • Informacje
    • Discord
    • Odzyskaj swoje konto!
    • Ekipa oraz liderzy projektu Vibe Roleplay
    • Publikacje dt. fabuły serwera
    • Publikacje dt. rozgrywki
    • Regulaminy
    • Rekrutacje
    • Społeczność
    • Poradniki
    • Event Team
  • Sprawy organizacyjne
    • Pochwały oraz skargi
    • Apelacje od kar
    • Współdzielenie IP
  • Organizacje publiczne
    • Opiekunowie organizacji publicznych
    • Los Santos County Government
    • San Andreas Judicial Branch
    • Projekty oficjalne
    • Federal Bureau of Investigation
    • Internal Revenue Service
    • Los Santos County Sheriff's Department
    • Los Santos Police Department
    • Natural Resources Agency
    • Los Santos County Fire Department
  • Organizacje prywatne
    • Informacje Opiekunów
    • Aplikacje
    • Biznesy
    • Projekty In Character
    • Spółki
    • Projekty CM/GM
    • Projekty zmotoryzowane
    • Przetargi
    • Wyceny i dofinansowania
    • Archiwum
  • Organizacje przestępcze
    • Informacje
    • Organizacje
    • Crime Support
    • Przestępstwa
    • Archiwum
  • Branża rozrywkowa
    • Profile postaci
    • Informacje
    • Przedsiębiorstwa
    • Materiały
  • Media
    • Media
    • Daily Globe
    • Music Media ChatterBox
  • In Character
    • Wydarzenia fabularne
    • Los Santos County & Blaine County
    • Internet
    • Los Santos
    • Biografie postaci
    • Społeczności
  • Inne
    • Multimedia - Zdjęcia i filmy z serwera Vibe Roleplay
    • Multimedia - Zgarniaj wyjątkowe nagrody
    • Twórczość Użytkowników
    • Hydepark
    • Archiwum globalne
  • 7.7.7 | GIGA DC
  • doozan's fanclub Tematy
  • PRAWILNY GENG Tematy
  • capybara team Zdjęcia kapi
  • 12KG MAFIA Rodzina nie znaczy przyjaźń.
  • KR Kumar
  • KR Rajesh
  • Federal Ballin Bureau Club Regulamin warzne!

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


O mnie


Discord

Znaleziono 14 wyników

  1. Crescent Instruments to nietypowa na mapie Los Santos działalność - jest to swego rodzaju kameralny warsztat muzyczny, który w swojej istocie jest również sklepem dla zagorzałych muzykantów pragnących wzbogacić swoją kolekcje o dodatkowe, unikalne instrumenty oraz przedmioty. Założycielem i twórcą całej koncepcji jest Souta Kota - młody Japończyk mieszkający w Stanach Zjednoczonych od paru lat. Chłopak kształcąc się całe swoje życie w kierunku muzyki wyjechał wraz z rodziną początkowo do Karoliny Południowej, a później do Los Santos celem rozwoju zawodowego, zarówno jego osoby, jak i reszty członków rodziny. Po paru miesiącach aklimatyzacji, Souta poczuł się jak ryba w wodzie - zaczął raczkować jako początkujący artysta u boku swojego mentora Larsa, z którym stworzył duet muzyczny Crescent Moon, a dodatkowo za wsparciem inwestycyjnym Lawrence'a zebrał potrzebne fundusze na fundamentalne koszta wcielenia jego nietypowej, biznesowej koncepcji w życie. Japończyk widzi swój lokal w zupełnie innej kategorii niż kolejny sklep muzyczny - Crescent Instruments jest dla niego autentycznym manifestem jego dotychczasowej drogi, zarówno życiowej jak i również artystycznej. Lokal to miejsce klarujące więż na linii Japonia → USA → Los Santos. Pomimo sprzedaży kilku, najbardziej docenianych instrumentów i produktów od czołowych producentów, którzy stanowią jednocześnie przejrzysty wachlarz tego, co chłopak ma do zaoferowania - znaczącą część sprzedawanych produktów stanowią indywidualne projekty od osób trzecich, instrumentalne transformacje i muzykalne przedmioty z odzysku, które Souta tworzy w swoim warsztacie. Souta wraz z podjęciem wiążacych kroków celem powstania działalności zabrał się za tworzenie więzi z importerami, celem wzbogacenia lokalnych miłośników instrumentów oraz muzyki produktami pochodzącymi z Azji. Dodatkowo, Souta uważa, że instrument ma ograniczony czas używalności, ale nigdy nie traci duszy - to też zaczął nawiązywać kontakt z lokalnymi lombardami, skupami, a nawet złomowiskami celem pozyskania uszkodzonych sprzętów, komponentów, a nawet złomu. W jego wyidealizowanym świecie muzyka powstaje z wyższej idei oraz emocjonalnych nurtów wypływających z duszy człowieka - Japończyk tworząc Crescent Instruments pragnie to udowodnić tworząc własne, eksperymentalne projekty łączące tradycje i nowoczesność. Miejsce działa z doskoku – nie jest to sklep otwarty dla każdego, ogólne otwarcia mają miejsce tylko od czasu do czasu, gdy przepych projektowy puszcza w szwach. Jest to raczej przestrzeń spotkań i wymiany dźwięków. Souta przyjmuje zamówienia indywidualnie, czasem tworzy instrumenty od podstaw, czasem naprawia stare. Każdy egzemplarz ma swoją historię, a niektóre nigdy nie trafiają na sprzedaż i stanowią część historii lokalu. Filozofia Crescent Instruments opiera się na wierze, że każdy instrument ma skończony czas użyteczności, ale jego dusza pozostaje "w sercu" na wieczność, będąc częścią historii jej posiadacza, wybrzmiewanej melodii i środowiska, w którym zwykło się go użytkować. Lokal to kameralny warsztat, pracowania oraz galeria dźwięku, która łączy tradycje Wschodu z nowoczesnością Zachodu, by tworzyć, odnawiać i udostępniać instrumenty o wyjątkowej historii i niepowtarzalnym charakterze. Nie jest to masowy sklep muzyczny - jest to miejsce narodzin i odrodzenia ze starej materii. Ekskluzywna, niedostępna... Wręcz romantyczna kolekcja zwana przez Soute "Galerią Dźwięku" - działalność nie jest prowadzona w trybie regularnego sklepu. Otwarcia dla klientów oraz zainteresowanych odwiedzeniem lokalu mają miejsce sporadycznie, lub po wcześniejszym kontakcie i uzgodnieniu terminu z Japończykiem. Ogłaszane głównie w mediach społecznościowych, skierowane do pasjonatów, kolekcjonerów oraz artystów szukających indywidualnej, unikalnej oferty. Duża część oferowanych produktów oraz instrumentów, które chłopak tworzy w swoim zaciszu trafia na aukcje internetowe, niejednokrotnie wędrując daleko, nawet poza granice kraju i kontynentu - to stanowi lwią część jego zarobku, będącego fundamentalną częścią jego rozwoju jako muzyka oraz utrzymania lokalu, pozyskania nowych natchnień i części. W skład produktów oferowanych przez Crescent Instruments wchodzą starannie wyselekcjonowane, rzadkie i niszowe instrumenty pochodzące bezpośrednio z importu z Azji, z naciskiem na Japonie: Instrumenty okraszone historią: sprzęt pozyskiwany od lokalnych lombardów, skupów, a czasem i złomowisk, który dzięki renowacji lub połączenia paru egzemplarzy w jeden - otrzymuje drugie życie. Każdy egzemplarz przechodzi gruntowny proces odzyskiwania i posiada unikatową metryczkę swojej historii. - Są to m.in. gitary z widocznymi "bliznami" i modyfikacjami, które wpływają na unikalne brzmienie, wzmacniacze z komponentami ze starych radioodbiorników, czy instrumenty dęte z unikalnymi patynami i niestandardowymi modyfikacjami klap. Instrumenty od podstaw (custom-buildy): tworzenie spersonalizowanych instrumentów, głównie strunowych i eksperymentalnej elektroniki z materiałów dobranych pod kątem japońskiej wizji oraz emocjonalnych oczekiwań konsumenta. Składa się to na proces koncepcji, a następnie określeniu surowców wcielonych w projekt (drewno czy też inne komponenty). Instrumenty tradycyjne: autentyczne Shamiseny, Koto, Shakuhachi - często ręcznie wykonane i sprowadzane od małych japońskich producentów oraz pasjonatów zbliżonych zajęciem do Japończyka. Niszowa Elektronika: eksperymentalne japońskie samplery, syntezatory, efekty gitarowe, których dostępność w USA jest ograniczona - nigdy nie trafiły do masowej sprzedaży. Usługi warsztatowe: jakość i precyzja rzemiosła stoją u podstaw idei, którą w swojej głowie wyklarował Souta. Japończyk osobiście wykonuje każdy projekt w wolnym czasie, traktując instrument nie jak maszynę, lecz żywy organizm wymagający uzdrowienia. W skład takich czynności wchodzi m.in. lutownictwo i regulacja, naprawy elektroniki czy odtwarzanie starych instrumentów vintage z dbałością o zachowanie oryginalnego wyglądu oraz melodii wypływających z instrumentu. Odzyskiwanie i modyfikacje: łączenie tradycyji z nowoczesnością poprzez m.in. hybrydyzacje i rekonstrukcje eksperymentalne wykorzystując części ze złomu, niekonwencjonalnych materiałów, które wpływają na zupełnie inny efekt funkcjonalności instrumenty. Akcesoria Kolekcjonerskie: rzadkie struny, futerały wyszywane przez Japończyka, customowe plektrony i wiele innych. Wydawnictwa muzyczne: sprowadzane wyłącznie na potrzeby koneserów, konsumentów nastawionych na konkretnych artystów z dalekiego Wschodu. Crescent Instruments zajmuje niewielki lokal nieopodal Morningwood Boulevard. Warsztat Souty znajduje się obok przejścia w ciasnej, niepozornej uliczce, usytuowanej na przyjemnym, kolorowym dworku. To strategiczne położenie zostało wybrane celowo. Uliczka ta, zapomniana przez deweloperów i pełna klimatycznej architektury oraz kolorystyki, przywodzi na myśl wąskie zaułki i pasaże handlowe w Tokio czy Osace. Miejsce to stanowi idealny kontrast dla amerykańskiego rozmachu. Jest dyskretne, wymaga odnalezienia i oferuje intymność, która jest kluczowa dla filozofii Japończyka - właśnie ten fakt sprawia, że Souta postanowił otworzyć swój lokal tuż obok.
  2. Randarious Rainey | 18 Years Old | Born in Atlanta Randarious Rainey to osiemnastoletni czarnoskóry chłopak pochodzący z samej stolicy muzyki - Atlanty. Przybył na świat w Northside Hospital Atlanta, przywitany przez swoich rodziców i lekarzy dookoła rozpoczął swoje życie. Był strasznym łobuzem już jako najmłodsza dziecina, bardzo chętnie robił każdemu na przekór, marudził i był chętny do awantur kiedy mu się coś nie spodobało. Jego rodzice zawsze o niego dbali, mimo momentów kiedy nie miał co jeść zawsze jego zdrowie było na pierwszym miejscu. W jego rodzinie często brakowało pieniędzy, za sprawą słabych stanowisk swoich rodziców w pracach, co przekładało się na mniejsze zarobki i częste braki żywieniowe. Jako małolat musiał często sam zdobyć pieniądze na swoje zachcianki, co za sprawą bardzo młodego wieku było trudne. Wychowywał się wśród swojego otoczenia na ulicach, gdzie szukał tam znajomości i szacunku - chcąc zostać zauważonym przez kogokolwiek, ponieważ nie miał w ogóle znajomych obok siebie. Rodzice chłopaka pracowali całymi dniami, pomimo przeznaczania na swoje dziecko pieniędzy aby było zdrowe - to rzadko kiedy mieli czas aby go wychować, przez swoją prace i swoje potrzeby. Musiał stawać na swoim i samemu osiągać szczyty, będąc zdanym na samego siebie - w środku będąc dobitym że rodzina nie ma szans jakkolwiek pomóc. Randarious z wiekiem tylko coraz bardziej sprawiał wrażenie tego irytującego dzieciaka, jego charakter tylko nasilał wszystko co w nim niewłaściwie, presja otoczenia i złe wizje na swoją przyszłość tylko nasilały to wszystko, powodując częstą agresje, powodowanie bójek z rówieśnikami oraz wulgarne odzywki do tych, co byli przeciwko. Jako młode dziecko nie był aż taki chętny do wszystkich krzywych akcji, aż do osiągnięcia wieku nastoletniego, gdzie wszystko wywróciło się do góry nogami. Uczęszczał do Atlanta ISD High School, gdzie sprawiał problemy nie tylko swoim rówieśnikom, ale też nauczycielom - za co został z tej szkoły wyrzucony. Jego znajomi z ulicy bardzo szybko wkręcili chłopaka w bardziej mroczny zakątek świata, zapoznając go z różnymi środkami odurzającymi, narkotykami lekkimi, twardymi aż po bardzo silne opioidy, ale też prędko wciągnęli chłopaka w świat muzyki - który został z nim aż do teraz. W szkole nie lubił się uczyć, zawsze czekał na moment kiedy jego zajęcia się skończą - by wrócić do swojego szemranego grona robić dalej ruchy. Zaczepiał swoich kolegów z klasy, znęcał się nad nimi psychicznie i fizycznie - chcąc sobie w ten sposób poprawić ego, chciał poczuć się lepszym co wychodziło mu na dobre, bo skutecznie dokuczał swoim rówieśnikom. Z nauczycielami często miewał przepychanki słowne, pyskował na prawo i lewo i jego reputacja w szkole znacząco spadała z każdym dniem, aż do momentu gdzie był praktycznie nie lubiany przez nikogo przez swoje zachowanie, co miał gdzieś dalej robiąc swoje. Dzięki swoim znajomym z ulic odnalazł w sobie coś, co na pewno mu pomoże w zmianie jego życia na dobre. Odnalazł miejsce w swoim sercu, do którego przeznaczył muzykę - i zadomowiła się w nim już na całe życie. Swoją karierę rozpoczął od numerów na SoundCloud i YouTube, korzystając z darmowych bitów ogólnodostępnych w internecie do pobrania. Próbował swoich sił na różnych gatunkach muzycznych, a z czasem jego umiejętności tylko rosły w górę, budując większą charyzmę i tworząc coraz lepsze numery. Nie stronił od featuringów ze swoimi ziomkami, w taki sposób zbierał szersze grono odbiorców, które utożsamiało się z jego muzyką i propsowało artystę. Wbił sobie do głowy że muzyka to jest to, co chce robić przez całe życie - sprawia mu ona przyjemność, wie że swoją muzyką może pomóc słuchaczom w ciężkich chwilach, i wie że może z niej zarobić spore pieniądze, tylko musi się spopularyzować. Notorycznie inwestuje w lepsze brzmienie, dba o jakość audio na swoich numerach stopniowo zmieniając sprzęt, inwestując w wszelakie wtyczki do miksu dla swoich ziomali by polepszali swoją twórczość. Oszalał na punkcie muzyki, widzi w niej nadzieje i furtkę do lepszego życia, jego ksywa w muzyce to "Rainey", od jego nazwiska. Dzieciak miał okazję poznać biedę, poznać szemrane towarzystwo - a co najgorsze, zdążył poznać smak nielegalnej forsy. Przez swoje otoczenie poznał też narkotyki, z którymi do teraz się boryka - najczęściej sięgając po co popadnie, chociaż stara się przystać na marihuanie widząc swój problem w odbiciu lustrzanym. Nie mając łatwego dzieciństwa musiał jakoś pozyskiwać pieniądze, by utrzymać siebie i pomagać rodzinie - a za sprawą biedy i kontaktów z ulic dostał szansę zarabiania pieniędzy w nielegalny sposób, ale skutecznie. Nie mając wyboru, młodzieniec wybrał zarabianie poprzez sprzedaże narkotyków, skradzione urządzenia i akcesoria, czy też poprzez internetowe oszustwa. Ugadując dobre stawki od sprzedaży dzieciak zaczął widzieć w kieszeni pieniądz, co tylko napędzało go do pogłębiania się w ciemny świat, widząc łatwy i szybki pieniądz - co dla nastolatka jest marzeniem. Całymi dniami poza szkołą i muzyką handlował narkotykami, tam gdzie ciemno przyczyniał się do kradzieży telefonów i biżuterii którą sprzedawał u lokalnego znajomego w lombardzie, a w sieci korzystał z różnych metod fraudu, jakie tylko zostały mu podsunięte pod nos - zachowując przy tym perfekcjonizm anonimowości i bezpieczeństwa. Większa gotówka przyczyniła się do zakupywania większej ilości narkotyków na własny użytek, poznając ich nowe rodzaje, te coraz bardziej niebezpieczne i szalone, ładując ich ogromne ilości w swój organizm. Młody chłopak nigdy nie poddał się z muzyką, inwestując w nią każdy zarobiony na lewo pieniądz - by stawać się coraz lepszym, by nagrywać na lepszym sprzęcie i by docierać do większego grona odbiorców. Był notorycznie pchany przez swoich znajomych w świat, co przyczyniło się do przebicia pierwszego kamienia milowego w jego życiu, czyli 10.000 streamów pod numerem na SoundCloud, co było dla dzieciaka sukcesem, i motywacją do dalszej pracy nad sobą. Nawiązywał współprace muzyczne ze swoim kuzynem, który siedział w muzyce już długi czas - co również podbijało popularność chłopaka. Był już znany w swoim High School i w swojej okolicy z jego utworów, pomimo negatywnej reputacji za sprawą swojego zachowania wśród rówieśników to były osoby które do niego podbijały by pogadać o muzyce, chcąc się z nim kolegować widząc w nim szansę. Dzieciak zawsze trzymał się tylko swojego grona, nie mając w głowie nic innego oprócz muzyki, pieniędzy, rodziny i znajomych - pracował nad sobą jak nigdy. Dzieciak w wieku siedemnastu lat został wyrzucony z High School za swój całokształt, jaki sobą reprezentował przez kilka lat nauki. Za sprawą swoich działań, mówiąc o pobiciach, gnębieniu i sianiu negatywnej atmosfery wśród swoich rówieśników czy też nauczycieli, dyrekcja postanowiła o usunięciu Randariousa z listy uczniów, tym samym blokując mu możliwość do rozwoju w kontekście naukowym, na co dzieciak i tak miał wbite - twierdząc, że szkoła to nie wszystko a on jeszcze wkrótce pokaże swój pazur. Randarious mimo swoich lewych zarobków, starał się inwestować w legalne interesy, chcąc przeznaczać wsparcie finansowe na swoją rodzinę, by ich życie mogło wreszcie nazywać się godnym, nie mogąc już zawieszać wzroku na pustej lodówce. Wiedział, że jeśli zostanie w swoim rodzinnym mieście to prędzej czy później wpadnie w jeszcze większe bagno, nie chcąc zmarnować swojego talentu i głowy do pieniędzy w jego głowie padały myśli o zmianie miejsca zamieszkania wraz z rodziną. Myślał nad Los Angeles, z uwagi że miał tam dalszą rodzinę, która nadaje na tych samych falach co on, ostatecznie decydując się na opuszczenie Atlanty w celu rozwijania się w LA, przeznaczając forsę na swoich rodziców by mogli zapewnić sobie i dzieciakowi lokum. Zdawał sobie sprawę z tego, że nowe otoczenie i miasto może mu tylko i wyłącznie pomóc w dalszym rozwoju muzycznym, wraz z czym odpuścił nielegalny zarobek na rzecz inwestycji w akcje, z czego do teraz zarabia pieniądze, które dzieli non stop ze swoimi rodzicami. Ma wsparcie u swoich znajomych, tych ze starego miasta i tych z LA - którzy ciągle pracują z dzieciakiem, by wspólnie osiągnąć wiele. Dzieciak oddał się muzyce jak nikomu innemu, czuje że bez niej mógłby skończyć źle - a z nią wyjdzie na ludzi. PROFILE W SIECI: Randarious Rainey @raineyaintcappin TWÓRCZOŚCI: rainey - THEY CAPPIN! (prod. Bakari) rainey - SILENCE (prod. Bakari) [VISUALIZER] rainey - true story (video) rainey - trust (Official Visualizer) prod. reese! rainey - chasin racks (video) prod. @Raevey rainey - no fear (Visualizer) prod. @Raevey KOLABORACJE: GUTTAHVON X RABBITX2WAY X EASSIDE BUNNY X RAINEY X BIG DODO - UNDERGROUND GANG CYPHER WZMIANKI O ARTYŚCIE: Imię i nazwisko postaci: Randarious Rainey Numer konta postaci: 9677049972
  3. Zakrzok

    The Rearview Lovers

    Zespół grający muzykę Indie/Alternative Rock o wyróżniającym się stylu gry, który zawiera wiele zapożyczeń z przeróżnych członów muzyki rockowej. Bardzo łatwo zauważyć ich znak spostrzegawczy, bowiem w prawie każdym utworze wędrują oni pomiędzy cichym i spokojnym brzmieniem, do tego mocnego, wręcz wyrywającego struny z gitary. Teksty piosenek często nawiązują do tego, co sami przeżyli, szczególnie główny wokalista. Są one pełne emocjonalnej wrażliwości, miłości, poczucia utraty czasu, posiadając ten smutny ton wszystkich utworów i przebijające się krzyki. Zawierają dużo melancholii w poszukiwaniu tego co przeminęło z wiatrem. Można powiedzieć, że wiele osób znajduje coś utożsamiającego w ich tekstach. Formacja podczas tworzenia utworów eksperymentuje z różnymi instrumentami, takimi jak gitara, perkusja, pianino czy też harmonijka. Ponad to, używają oni na żywo wiele efektów, które wspomagają płynąca już z instrumentów muzykę, dodając kolorytu do utworów. Są znani z improwizacji swoich wejść i wyjść na instrumentach, które budują niesamowite emocje. Geneza Cały zespół to połączenie solowych artystów, którym głównym łącznikiem był - Nicholas Harmon. Nicholas Harmon zaraził się miłością do muzyki od dziadka oraz ojca, którzy uczyli go od małego gry na gitarze. Na kanale jego taty lata pełno filmików z amatorskiej gry wokalisty czy też krótkich występów na lokalnych wydarzeniach. Jeden filmik szczególnie pokazuje smykałkę do gitary Nicholasa - ukazuje on jak fantastycznie grał na gitarze po zaledwie trzech miesiącach. W tekstach Nicholasa można zauważyć wiele inspiracji królującymi na okres jego dojrzewania zespołami, ale też tym starszymi. Jonas Ward to olbrzymi pasjonat muzyki alternatywnej, szczególnie tej lat 90'. Początkowo startował na akustycznej gitarze, jednak po czasie przekonał się, że to bass jest czymś dla niego. Zauważył w gitarze bassowej coś, co buduje całą głębie i rytmikę utworów. Zaczął być tą najcichszą myszką całego zespołu, jednak dającą wiele wspaniałych brzmień. Poza bycia trzecią gitarą, to on wprowadza elementy pianina, do gry zespołu. ? ? Grajek koncertowy: Jeremy Charrington miał podobną drogę do Nico. Od małego wywijał na gitarze, prezentując publicznie głównie grę na niej. Filmiki z jego kompozycji zgarniały dużo pozytywnych komentarzy, na temat jego świetnego posługiwania się instrumentem. To właśnie on jest główną gitarą zespołu, rozgrywając cudowne solówki. Pierwsza osoba, która zaczęła grać razem z Nicholasem i podbijać szkolne hale. To właśnie ta czwórka artystów, mieszkająca tak blisko siebie, połączyła się w całkowicie przypadkowy sposób. Każdy z nich liczył na karierę solową, ale to sklejenie tylu świetnych talentów dało im niesamowite brzmienie. MEDIA: Rearview Lovers Nicholas Harmon Jeremy Charrington Jonas Ward MATERIAŁY: [EP] SNOWBOUND REVERIES [SINGLE + OFFICAL VIDEO] EATING ME UP [LP] WHERE THE LOVE WEPT [SINGLE + OFFICAL VIDEO] HEART'S LAST CRY SHOWS: 09.11.2024 - Decibel Delirium Punk Club 24.11.2024 - Taco Libre 01.12.2024 - Abbott Conselling Party (Prywatne) 08.12.2024 - Aviation Day 08.12.2024 - Dead In The Vinewood 15.12.2024 - Christmas Market by Fuzzy & WSG 22.12.2024 - Distortion 29.12.2024 - Billy's Pub 05.01.2025 - Ocean's Bounty Bar 12.01.2025 - Old Glory Pub [CANCELLED] 12.01.2025 - Sky Celebration 09.02.2025 - Lucky Strike Bowling Bar 16.02.2025 - Waves of Love - Valentine's Day 23.05.2025 - Crystal Waves 01.06.2025 - The Roof
  4. Po chwilowej przerwie i tymczasowym spowolnieniu tempa na naszej scenie muzycznej - wracamy. Co działo się w ostatnich tygodniach? Zdecydowanie warto zacząć od wydarzenia, które miało miejsce ponad tydzień temu - 29 maja - gdy LIBIDUO dali swój występ w klubie The G Spot. Tematem przewodnim wieczoru była maskarada, a więc maski, suknie, spódnice oraz garnitury stanowiły nie tylko modowe tło, ale wręcz obowiązujący dresscode. Wieczór ten można podsumować słowami: teatr, blask, dym i klimat, jakiego nie znajdziesz nigdzie indziej. Sam występ rozpoczął się spektakularnie - duet LIBIDUO zjechał prosto na scenę, otwierając koncert utworem “we got them (freaks)” z albumu City Boys. W trakcie kawałka, MYWAY usiadł na plecach jednej z tancerek tańczących przy ziemi i śpiewał, w pewnym sensie - na niej. Od zachowań rodem z filmów dla dorosłych po podpisywanie się na piersiach czy pośladkach - raperzy nie pozostawili wiele miejsca na domysły. Oczywiście nie byli jedynymi artystami tego wieczoru. Na scenie pojawili się również MAYSAA i Mack - znany już z wcześniejszych artykułów współwłaściciel klubu. Ich duet był idealnym kontrastem dla występu LIBIDUO. Rapowe brzmienia Macka, subtelnie splecione z klasyczną grą MAYSAA na żywym fortepianie. Za wspólnymi numerami stoi producentka Laila Aguirre, bez której - nie usłyszelibyśmy ich. Ale nie wszystko tego wieczoru przebiegło bez zakłóceń… Bar był oblegany, co już samo w sobie zwiastowało kłopoty. Z relacji świadków wynika, że pewien mężczyzna, ubrany cały na biało, uderzył undergroundowego rapera i producenta znanego jako SEX P. Powód? Prawdopodobnie zazdrość. Mężczyzna rozbił mu łuk brwiowy, uderzając jego głową o blat baru. Do konfliktu dołączyli członkowie LIBIDUO - Mayhem Percy i Daevion Epps - a w dalszym ciągu także Adonis oraz dobrze znany z kontrowersji Latrelle. Sam SEX P opuścił klub jako ostatni, wspierany przez YODADDY, niemal potykając się o własne nogi. Kolejny dzień - kolejne wydarzenie. Tym razem mówimy o BIG BLAST - i ponownie o LIBIDUO, których obecność była wyczuwalna wszędzie, szczególnie na LifeInvader, gdzie wołania pojawiały się niemal pod każdym postem. Na scenie znów dominowały utwory z City Boys, lecz pojawiły się także inne - jak “feel me” czy “hoe plzz”. W pewnym momencie koncert przybrał zaskakujący obrót - w głośnikach wybrzmiał wolny beat, a raperzy wraz z DJ-em zaczęli freestyle. Następnie zaprosili na scenę chętnych uczestników, łamiąc tym samym barierę między fanami a artystami. To wydarzenie miało szczególną wartość dla młodzieży z okolicznych dzielnic - była to dla nich szansa zobaczyć swoich idoli z bliska. Jednak nawet ta noc nie obyła się bez problemów - Daevion, prawdopodobnie z powodu wycieńczenia - zwymiotował na scenie, pod ścianą. Zdarzenie zostało uwiecznione na wielu nagraniach krążących w sieci. Po incydencie nie brał już czynnego udziału w występie, który wkrótce potem został przerwany. Przejdźmy jednak do spokojniejszego zakończenia tygodnia - niedzieli. The Rearview Lovers zagrali koncert w restauracji The Roof na szczycie wieżowca LUX. Wieczór otworzyła ponownie MAYSAA, tym razem w roli supportu, wraz ze swoim zespołem, w tym dwiema saksofonistkami z big bandu Los Santos College of Music, którego MAYSAA jest studentką. Jej występ był mieszanką popu, jazzu i funku, która rozkołysała publiczność. Następnie scena należała do The Rearview Lovers, których alternatywne, subtelne brzmienia rockowe przyniosły słuchaczom chwilę wytchnienia. Najwięcej emocji wzbudził moment, gdy Nicholas w jednym z tekstów zaśpiewał słowa: “You’re my star, MAYSAA”. Czy to wyraz podziękowania? A może między nimi rodzi się coś więcej? Nie sposób nie zastanawiać się nad tym w kontekście ich współpracy i częstych wspólnych występów… Ostatni weekend również nie zawiódł - tym razem za sprawą imprezy w klubie Mirage. Było to tajemnicze wydarzenie, zapowiedziane dopiero na kilka dni przed koncertem. Wystąpili tam: Solana Woods, Laila Aguirre (odpowiedzialna za obsługę audio), a także główni bohaterowie wieczoru - NERI i Mike Broadhurst. Wieczór rozpoczęła Solana, prezentując dwa własne utwory. Po niej na scenie pojawiła się NERI - pełna emocji i szczerości, nie unikała interakcji z fanami, co ponownie przełamało klasyczny podział sceny i widowni. Mike również dał świetny występ, a także zaskoczył nas “love songiem” skierowanym do NERI, który pozostawił publiczność w zachwycie. Fotorelacją, oprawą graficzną oraz promocją wydarzenia zajęła się organizacja działająca pod nazwą BLENZ - i trzeba przyznać, że spisali się na medal. Nie tylko dostarczyli jakościowy, estetyczny materiał zdjęciowy, ale również zaskoczyli wszystkich koncepcją prowadzenia promocji w stylu powolnego odkrywania "bohaterów" wydarzenia. Stopniowe ujawnianie artystów w trakcie przygotowań dodało całemu wydarzeniu tajemniczości i sprawiło, że oczekiwanie rosło z dnia na dzień. Oto zdjęcia, które są dla was - dla tych, których nie było - klik Na naszej scenie z dnia na dzień dzieję się coraz więcej, nie zmienia się to i jak widać - wręcz nie zamierza. Atrakcji nie brakuje, w tym również i miłości, czyż nie jest to piękne? Zostawiamy to wam do własnej refleksji.
  5. Co się stanie, gdy światowa supergwiazda sięgnie po piosenkę lokalnej artystki w kraju, w którym akurat koncertuje? Publiczność zareaguje sporym zdziwieniem, wybuche͏m emocji. W wielu sytuacjach -͏ wzruszeniem. Dla sa͏mej͏ artyst͏ki, której utwór zostanie nagl͏e odtworzony przed tysiącami osób to͏ może͏ być jeden z bardziej zapadających w pamięć chwil͏ kariery - Właśnie to przydarzyło się Ewie Farnej podczas praskiego koncertu Dua Lipy w ramach trasy Radical Optimism Tour. Dua Lipa śpiewa po czesku 27 maja 2025 roku, O2 Arena w Pradze — pełna widownia, nowa trasa koncertowa Dua Lipy i show dopracowane w każdym szczególe. Ale jedna chwila zaskoczyła wszystkich. W pewnym momencie artystka postanowiła zaśpiewać nie swój hit, ale... przebój "Na ostří nože" czesko-polskiej piosenkarki Ewy Farnej. To nie był przypadkowy wybó͏r. W trakci͏e swoje͏j tr͏asy Dua Lipa postanowiła wykonywać jeden utwór lokalnego art͏ys͏ty w każdym kraju, który postanowiła odwiedzić. W Niem͏cze͏ch było to „99͏ Luftb͏allons” Neny. W Austr͏alii zaś - „Torn" Natalie Imbru͏glii, a͏ w Czechach — właśnie p͏o͏ruszając͏y i omawiany przez nas kawałek͏ Farnej. Co więcej, Lipa wykonała piosenkę po czesku, czym zyskała natychmiastowy szacunek i sympatię tysięcy fanów w Pradze. Wideo z ͏jej wykonaniem szybko obiegło media społeczno͏ściow͏e, a komentarze nie pozostawiały miejsc͏a n͏a wątpliwości: "To był najbardziej osobisty moment całego koncertu", pisał jeden z fanów artystki. "Nie m͏yślałam, że Dua L͏ipa z͏aśpiewa coś po cze͏sku i to jes͏zcze utwór ͏Ewy Farnej!" — mówił͏a inna słuchaczka. Ewa Farna na scenie z Dua Lipą A jeśli to było zaskoczenie, to co powiedzieć o wydarzeniach z kolejnego dnia? 28 maja, podczas drugiego koncertu Dua Lipy w Pradze, doszło do czegoś, co jeszcze dzień wcześniej wydawało się niemożliwe. Dua zaprosiła Ewę Farną na scenę, by wspólnie wykonały "Na ostří nože" — tym razem w duecie. Farna pojawiła się na scenie ku absolutnemu zaskoczeniu publiczności. Emocje sięgnęły zenitu, a czeska prasa następnego dnia pisała: „To był moment, w którym globalna scena muzyczna spotkała się z naszą”. W wywiadzie dla telewizji "Nova" Farna przyznała: „To była dla mnie totalna niespodzianka. Gdy dowiedziałam się, że Dua śpiewa mój utwór, nie mogłam w to uwierzyć, a zaproszenie mnie do wspólnego występu? Czułam się jak we śnie”. Kto jest Ewa Farna? Dla czeskiej i polskiej publiczności Ewa Farna͏ to ni͏e nowość. Urodzona w͏ 1993 roku w Tr͏z͏y͏ńcu, przy granicy Czech i Polsk͏i, od dziecka śpie͏wała w͏ dwóch językac͏h i szybko zdobyła serca słuchaczy obu narodowości. Jej debiutancki album wydano gdy miała tylko 13 lat. Od tamte͏j pory Farna konsekwentnie budowała swoją karierę jako wokalistka pop͏owa z głosem o wyjątkowym brzmieniu, a później także͏ jako͏ znana osoba w ͏mediach i jurorka w progr͏amach typu talent ͏show. W Po͏l͏sce znana jest m.in. z hitów „Cic͏ho”, „Znak”͏ czy „Ec͏ho”͏, a również z działalności społecznej ͏i wspie͏rania młodych kobiet w od͏krywaniu swojej to͏ż͏samości. Jej muzyka częs͏to porusza tematy samoakcept͏acji, cielesności, autentyczności - bez taniej kontrowersji, ale z emocjo͏naln͏ym tonem i prz͏ekona͏niem Do tej pory Farna nie próbowała sił na rynkach zachodnich. Jej kariera, choć błyskotliwa, skupiała się głównie na Polsce i Czechach. Ale być może teraz, dzięki niespodziewanemu impulsowi z Pragi, świat usłyszy o niej więcej. Muzyczna dyplomacja Dua Lipy Gest Dua Lipy był nie tylko pięknym ukłonem w stronę lokalnej kultury, ale też przejawem czegoś większego — nowego trendu wśród globalnych artystów, którzy zamiast „grać swoje” wszędzie tak samo, starają się dostroić do miejsca, w którym akurat występują. I robią to nie na siłę, ale z prawdziwą ciekawością i szacunkiem. Warto zauważyć, że „Na ostří nože” nie jest przypadkową piosenką — to utwór pełen emocji, który opowiada o trudnych relacjach i bolesnych decyzjach. Niełatwa do zaśpiewania, wymagająca nie tylko techniki, ale i zrozumienia jej sensu. A jednak Dua Lipa podjęła się tego zadania i — jak oceniła praska publiczność — zrobiła to z ogromnym wyczuciem. Co dalej? Czy ten jeden wieczór w Pradze zmieni trajektorię kariery Ewy Farnej? Trudno powiedzieć. Sama artystka pozostaje skromna i nie deklaruje planów międzynarodowego podboju. Ale jedno jest pewne: tysiące ludzi usłyszały o niej po raz pierwszy dzięki Dua Lipie, a jej nazwisko zaczęło pojawiać się w zagranicznych mediach. Być może nie chodzi nawet o wielką karierę, ale o coś znacznie bardziej ludzkiego: wzajemne uznanie między artystkami i jeden niezapomniany moment, który połączył publiczność z dwóch różnych światów. I kto wie — może dzięki temu „Na ostří nože” trafi również na playlisty poza Europą Środkową.
  6. Jak donosi portal plotkarski Celebrity Preview - mamy kilka spraw, że tak to ujmę... do obgadania. Zacznijmy od wydarzeń sprzed ponad dwóch tygodni - chodzi o tak zwany „incydent klipowy” z udziałem Adonisa i Treviego. Głęboka noc, dokładnie godzina pierwsza. Wszyscy mieszkańcy dzielnicy El Burro śpią spokojnie, aż nagle wjeżdża samochód, który - delikatnie mówiąc - nie przestrzega przepisów drogowych. Ryk silnika i pisk opon budzą okolicznych mieszkańców, którzy, zaniepokojeni sytuacją, wzywają służby. Po niedługim czasie na miejscu pojawiają się jednostki z departamenu sheriffs. Jak wynika z naszych informacji, osoby obecne na miejscu znajdowały się pod wpływem środków.. Przechodząc dalej - dosłownie tydzień później, 13 maja, w godzinach wieczornych, na radarze ponownie pojawili się artyści sceny muzycznej - tym razem Dezthemenace i aali-bee. Możecie ich kojarzyć m.in. z głośnej afery wokół kontrowersyjnego utworu, który aali-bee nagrała wspólnie ze zmarłą już Sakiną Gwon. Choć Dez'a można uznać za główną siłę napędową tego konfliktu, lecz nie o tym teraz mowa. Tego wieczoru oboje zostali zatrzymani - siłą wyciągnięci ze swoich pojazdów przez służby. Znaleziono przy nich substancje psychoaktywne, co zakończyło się ich aresztowaniem. Aaliyah milczy w mediach, natomiast Desmond niemal natychmiast wrzucił zdjęcie z podpisem: “I won, so it’s time to get my a$$ back to the studio.” Nietrudno się domyśleć - wygrał sprawę i nie zamierza zwalniać tempa. Zaledwie pięć dni później opublikował nowy utwór w duecie z Adonisem - wspomnianym już wcześniej w artykule. I znów... zbieg okoliczności? Desmond po raz kolejny znalazł się w ogniu krytyki ze strony Celebrity Preview, które przyznało mu tytuł “Imprezowicza Miesiąca”. Co się wydarzyło? Zgadliście - kolejny raz został aresztowany. Zacznijmy od początku - w jednym z klubów, konkretnie RAVE w dzielnicy Del Perro, włączył się alarm. Po przybyciu służb, z lokalu wyprowadzono pięć osób - wszyscy prawdopodobnie znajdowali się pod wpływem alkoholu lub innych substancji. Wśród nich - nasz młody atlanta Adonis, Tremain Hurst, Trevi oraz nasz “imprezowicz miesiąca” Dez. Najbardziej “odleciał” duet Adonis i Dez - wyglądało na to, że pierwszy z nich dał się ponieść emocjom po ostatnich sukcesach na liście Rhythm Radar. Obaj zostali zauważeni w skandalicznym stanie - ubrudzeni wymiocinami, pod wyraźnym wpływem substancji, przy tym ledwo stali na nogach. Ostatecznie wszyscy zostali puszczeni wolno, z wyjątkiem Desmonda. Czas na kolejną historię - Trevi, z pozoru cichy, początkujący raper, został “pozwany” przez znaną markę Funko Inc. Powód? Na okładce swojego wspólnego utworu z Adonisem użył figurek Funko Pop - bez wiedzy i zgody firmy. Szybko jednak zmienił grafikę na bardziej minimalistyczną. Najzabawniejsze jest to, że początkowo pomylono go z Desmondem, co niemal wplątało go w kolejną aferę wizerunkową. Ostatecznie poprawiono grafikę na właściwą. Dlaczego “pozwany” piszemy w cudzysłowie? Ponieważ sprawa nie jest tak jednoznaczna. Adonis w komentarzu na social mediach napisał: „Żaden oficjalny pozew nie trafił ani do mnie, ani do Treviego i mamy nadzieję, że tak zostanie – tym bardziej, że jesteśmy w kontakcie z firmą Funko Inc. Post jest jednym wielkim kłamstwem, a narzucanie nam tego słowami ‘POZWANI PRZEZ WIELKĄ KORPORACJĘ’ jest nie na miejscu. Mam nadzieję, że osoba odpowiedzialna za to poniesie jakieś konsekwencje za swoje ‘głupie domysły’. Nawet jeśli to tylko portal plotkarski, takie rzeczy nie powinny mieć miejsca. A co do grafiki – wrzucili tam @Desmond Allen, który nie ma z tym nic wspólnego. 🤡 EDIT: poprawili grafikę 🤣” Jak widać, lokalny portal plotkarski nie popisał się solidnym researchem. I nie jest to pierwszy raz. Administrator profilu odpowiedział na ten komentarz w dość nieprofesjonalny przy tym sposób, ale na ten temat nie będziemy się teraz rozpisywać. Idźmy dalej - bo działo się jeszcze więcej. Konflikt pomiędzy Fehu a Raven, czyli dwiema artystkami, które prowadzą własne wytwórnie - Unsainted i Blood Moon Records - zaczął się nasilać. Początkowo wyglądało to na prywatne nieporozumienie, ale z czasem spór wyszedł na światło dzienne. Pandora (Fehu) oskarżyła Raven o włamanie, sabotaż oraz “zbrodnicze” warunki wydawnicze. Odpowiedź nie kazała na siebie długo czekać - Raven wydała długi statement, w którym zaprzeczyła wszystkim zarzutom. Dodała też, że została zaatakowana… brudnym mopem. Zarzut o włamanie skwitowała stwierdzeniem, że weszła na zaplecze Dead In Vinewood w obecności pracownika. Wyjaśniła, że założyła własną wytwórnię, bo nie mogła znaleźć dla siebie i swojego zespołu miejsca. Twierdzi, że nie została wyrzucona z lokalu Distortion, lecz odeszła po rozmowie z Aronem, który - jak pisze - był namawiany przez Fehu i znajomych do użycia wobec niej przemocy. W kwestii zakazów występów, Raven oznajmiła, że nie zamierza promować i wzbogacać osób, które źle ją traktowały - co uważa za normalną, ludzką reakcję. Dodała też, że to jej wytwórnia sfinansowała płytę Zary, a jeśli ta miała problemy, to ich nie zgłosiła. Na koniec podkreśliła, że nie zamierza uczestniczyć w tej “dramie” i nie czuje się winna. Ciekawi nas, jak cała sytuacja się rozwinie - bazujemy przy tym w pełni na wypowiedziach obu tych person i portalu Celebrity Preview, lecz na pewno będziemy Was o tym informować na bieżąco. Sam ten artykuł ponownie okazał się bardziej obszerny, niż zakładaliśmy, ale… tak już wygląda nasza scena muzyczna. Podsumowując: wybryki, aresztowania, konflikty - nic dodać, nic ująć. Zgodnie z tym jak obiecaliśmy - mamy tutaj mały update co do całej sytuacji związanej z Fehu a Raven - nowe informacje, następujące: Aron zaczepił w komentarzach Raven - iż nikt nie namawiał go do użycia przemocy o której wspominaliśmy wcześniej. Raven odpowiedziała mu, że zrobiła to Ayse, która niestety już nie żyje. Dodała też, że nie ma on teraz „udawać”, bo bardzo dobrze to słyszała. Odpowiedział on na to - „możliwe, że tak było, nie pamiętam, nie wypieram sie, ale jeśli to Ayse - to ona akurat była wtedy tam z przypadku, całkowicie” i określił to w sposób taki, że nazwanie jej towarzystwem Fehu to jak przyznanie mu obywatelstwa amerykańskiego. Z komentarzy możemy również wyczytać, a dokładnie spod komentarza Dominic’a Doyle, który przestrzegał Raven przed kontynuowaniem „dramy”, odpowiedziała mu, iż Fehu miała się dopuścić ataku w stronę członka rodziny Raven (nie mamy informacji, czy był to słowny, czy fizyczny atak) i nie kryje do niej urazy. W międzyczasie w komentarzach pod tym samym postem doszło do paru dyskusji, gdzie Raven finalnie poddała się mówiąc, by wszyscy dali jej spokój. Przechodząc do zaktualizowanego, drugiego zresztą posta Fehu w tej sprawie, opisała nam trochę jak z jej perspektywy to wyglądało - możemy z niego wyczytać, że Raven miała wejść na backstage DIV przez scenę, gdyż te główne drzwi były zamknięte, przy tym miało się to odbyć bez wiedzy pracownika - czego mają dowodzić nagrania z kamer, z lokalu. Wynika z postu również to, iż Raven miala dopuszczać się nagabywania ludzi do „zniszczenia” Fehu, jak i samej wytwórni Unsainted. Sam przekaz tego postu jest skierowany bezpośrednio w jej osobę, podobnie jak miało to miejsce w poście Raven. Z późniejszego posta mogliśmy się jednak też dowiedzieć, że w dniu dzisiejszym (poniedziałek) odbędzie się transmisja live u Fehu. Ponownie zaktualizujemy wam całość, jak tylko się skończy.
  7. Ten weekend był zdecydowanie interesującym czasem - byliśmy tu, byliśmy tam i relacjonujemy dla was, tych, którzy nie mogli być z nami! Zaczęło się spokojnie, bez dwóch zdań - od przyjemnego występu Mike’a w The Lust Resort. W dużej mierze pomagała mu Laila, która - przy okazji - w sobotę obchodziła swoje urodziny. Wszystkiego najlepszego, Laila! Wracając do wydarzenia - sam koncert nie ograniczył się jedynie do Mike’a. Występ rozpoczął Kiari, znany również jako "KIA", który symbolicznie oddał hołd Braylonowi Higginsowi. Był to emocjonalny moment - ledwo powstrzymał łzy w tamtym czasie. Następnie na scenie pojawił się Mike i z wdzięcznością zaznaczył, że cieszy się z możliwości wystąpienia dzięki uprzejmości zarządu The Lust. Przy okazji zapowiedział, że wkrótce ukaże się jego nowy album. Po krótkim znaku dla Laili, włączyła mu podkład muzyczny, zaśpiewał przynajmniej jeden utwór z nadchodzącego albumu. Koncert przebiegł spokojnie, z jednym wyjątkiem - doszło do incydentu z rzucanym jedzeniem na scenę, którego niestety nie udało się nam uchwycić. Zrobiliśmy jednak możliwie najlepsze ujęcia z wydarzenia - dołączymy je do tego artykułu, byście mogli zobaczyć raz jeszcze, lub dla tych, których nie było. - klik Kolejny przystanek: casting "Sloppy Toppy" - i powiemy szczerze, dawno się tak nie uśmialiśmy. Na miejscu pojawiło się kilku kandydatów, ale dwójka z nich pozostawiła po sobie... niezapomniane wrażenie. Zacznijmy od początku - już przy wejściu wzrok przyciągał formularz zgłoszeniowy, który oprócz standardowych pytań (imię, wiek, coś o sobie) zawierał też opcjonalne pole z… rozmiarem. Tak, dokładnie takim. Pierwszym, który zwrócił na siebie uwagę, był kandydat przedstawiający się jako Eve. W polu z rozmiarem wpisał: „Do pomiaru na miejscu”. Brzmiało niewinnie - ale szybko okazało się, że ten casting nie będzie „spokojny”. Eve, ku zaskoczeniu wszystkich, rozpoczął swoją rozmowę od… obnażenia się i dokonania pomiaru na żywo - na prośbę jury apropo rozmiaru. Co ciekawe, członkowie komisji nie zareagowali zbyt emocjonalnie - wyglądało na to, że byli na to przygotowani. Po wszystkim Eve podał jakąś wartość (niestety, nie dosłyszeliśmy jaką), po czym przeszedł do dalszych pytań. Drugi kandydat z tej „wyjątkowej” dwójki pojawił się chwilę po jednym ze spóźnionych jurorów. Co ciekawe - w ogóle nie wypełnił formularza, po prostu wszedł, jakby do siebie. To skłoniło ochronę z Gruppe Sechs do pewnych czynności. Zamiast się wycofać, mężczyzna… zaczął ją wąchać, komentując, że “ładnie pachnie”. W tym czasie jeden z jurorów - Eddy - podszedł do niego i oznajmił z entuzjazmem, że “wygrał casting”, ponieważ “jest identyczny jak on”. Czy to oznacza, że mamy już jednego ze zwycięzców? Cóż… styl selekcji był niecodzienny, ale nie zamierzamy się w to wtrącać! Niedziela przyniosła kolejne atrakcje – tym razem w RAVE Nightclub i Distortion. Zacznijmy jendak od RAVE - tam odbyła się tematyczna impreza pod hasłem Mask Party. Uczestnicy wywiązali się z dress code’u wzorowo - niemal każdy pojawił się w masce, co dodawało wydarzeniu wyjątkowego klimatu. Frekwencja dopisała, a sama impreza trwała do późnej nocy. Za konsolą stanęła tego wieczoru wokalistka Juana Nieves, która zaśpiewała również kilka własnych utworów.. Drugim wydarzeniem dnia był koncert Suzanny w lokalu Distortion. Jak można się było spodziewać, Suzy nie występowała sama - towarzyszyli jej m.in. Cassius, Aron oraz Zara. W trakcie koncertu Aron zaśpiewał własny utwór jako support, a Suzanna podziękowała lokalowi za możliwość wystąpienia. Po zejściu ze sceny Suzanna, według naszych informacji, poczuła się źle i - niestety - zakończyło się to wymiotami. Na szczęście Aron niemal natychmiast ruszył jej na pomoc, wykazując się troską w jej stronę. Przy okazji na zakończenie tego weekendu - właśnie przed chwilą premierę miał wspólny utwór CHA$E & Lil Jay pod tytułem "Breaking Bad" a klip do tego utwory został nagrany przez kova. W większym skrócie - utwór jest opowieścią o przemianie, rozczarowaniach i sukcesie, osiągniętym pomimo trudności, jakie serwuje życie. To był weekend pełen emocji - od wzruszeń i muzyki, przez castingowe absurdy, aż po różnorodne maski i nieprzewidziane sytuacje. Czekamy na więcej!
  8. Ostatni tydzień w naszej branży był wyjątkowo intensywny - od koncertu Koci, przez występ MAYSAA w restauracji Tramonto, aż po zatrzymanie po imprezie w Big Blast Music Club. Odnosząc się do samego kontekstu tego artykułu - wydarzenia ostatnich dni w świecie muzyki wywołały niemałe zawirowania w mieście. Możecie się teraz zastanawiać... o czym dokładnie mowa? Już tłumaczę. Może się to wydać banalne, ale w rzeczywistości sprawa ma więcej warstw, niż się początkowo wydaje. Zacznijmy od tego, co odbiło się szerokim echem w mediach społecznościowych - czyli aresztowania Macka Sinatry podczas imprezy w Big Blast. Z nagrań, które mogliśmy ujrzeć na social mediach można było zauważyć, jak Sinatra wdał się w ostry spór z grupą osób. Po chwili pod klub podjechał Departament Szeryfa. Pomimo obecności funkcjonariuszy, napięcie nie malało - w pewnym momencie Sinatra uderzył jednego z uczestników zamieszania, co zakończyło się jego zatrzymaniem. To, co wydarzyło się później, przerosło oczekiwania wszystkich obecnych. Sytuacja szybko przemieniła się w krzyki, przepychanki, a nawet atak na jednego z zastępców szeryfa. Tłum domagał się natychmiastowego uwolnienia artysty. Po zatrzymaniu odbyła się rozprawa, o której sam Mack informował na swoich kanałach społecznościowych. Ku zaskoczeniu wielu - wyszedł z niej bez większych konsekwencji, otrzymując jedynie grzywnę. Co ciekawe, niedługo po tych wydarzeniach - według naszych źródeł - klub Big Blast został podpalony. Zbieg okoliczności? To już pozostawiamy Wam do przemyślenia. Ale oczywiście nie samym skandalem żyje scena. Ten tydzień przyniósł nam też spokojniejsze i bardziej artystyczne momenty. Za nami cztery znaczące wydarzenia. Pierwszym z nich był finał trasy koncertowej Maxine Koci - o którym przygotowaliśmy osobny materiał. Tego samego dnia odbył się również koncert Zary Nightbourne i Suzy w klubie Nordic Delight. Duet zaprezentował się w ramach wydarzenia FIRST QUARTER, które miało dość kameralny charakter - obecni byli głównie bliscy artystek oraz osoby związane z ich twórczością. Zaskoczeniem mogły być niewydane dotąd, autorskie utwory Suzanny - anglojęzyczne kompozycje. Cały występ był zamknięty w klimacie odpowiadającym pełni księżyca, nocnej wędrówce i metaforycznych podróżach, tworzące wspólnie z Zarą spójną, liryczną narrację. Dzień później czekały na nas kolejne dwa koncerty - występ Juany Nieves, spod ramienia Blood Moon Records, oraz występ MAYSAA, który odbył się w restauracji Tramonto. Niektórzy pytali: czy organizowanie dwóch wydarzeń w tym samym czasie ma sens logistyczny i czy pozwoli zgromadzić wystarczającą publiczność? Jak się okazało - tak. Publiczność podzieliła się na dwie grupy, co było do przewidzenia - każdy z nas ma przecież inny gust muzyczny. Podczas koncertu MAYSAA towarzyszył jej Ezra Davis - lokalny jazzowy perkusista. Wśród wykonanych utworów znalazły się znane już "Night Play", ale też nowe kompozycje: "Better”, "It Takes Some Time” oraz "Santos”. Równolegle, w Oceans Bounty Bar, Juana Nieves zaprezentowała materiał z nadchodzącej EP-ki „Annihilation” - również składający się z niewydanych dotąd utworów. Na zakończenie - choć tekst ten rozrósł się bardziej, niż planowaliśmy - warto zaznaczyć jedno: scena muzyczna Los Santos nie zwalnia tempa. Dzieje się dużo, a nadchodzące tygodnie zapowiadają kolejne premiery, nowe albumy i - miejmy nadzieję, że mniej dramatów, a więcej dobrej muzyki.
  9. Sam tytuł tego artykułu nie jest przypadkowy - mówimy bowiem o trasie koncertowej Maxine Koci, która rozpoczęła się 15 kwietnia, a zakończyła 10 maja. Trasa, trwająca niespełna miesiąc, objęła wiele... naprawdę wiele miejsc na całym świecie. Rozpoczęła się spokojnie w Londynie, a zakończyła w fenomenalnym stylu w hali koncertowej SAGMA w naszym mieście - Los Santos. Bilety na finałowy koncert wyprzedały się niemal natychmiast - co dało się zauważyć choćby po tym, jak strona ticketmaster.com miała chwilowe problemy z łącznością. Finalnie jednak - wszyscy spotkaliśmy się w wspomnianej hali, a emocje, które nam towarzyszyły, były intensywne i trudne do opisania: od dreszczy ekscytacji tuż przed wejściem samej Koci na scenę, po zdumienie jakością dźwięku i efektów wizualnych. Przy wejściu czekało na nas stoisko z merchem - bluzy, winyle, płyty, a nawet mała niespodzianka od Soul Evisceration. Przechodząc głębiej w halę, trafiliśmy na pierwszy występ - nasze atomówki, czyli GLITTER DOLLS, pojawiły się w swoich matching outfitach - jak to mają w zwyczaju, otwierając wieczór trzema numerami: Superstar, Game On i As Planned. Użycie słowa "support" to w tym przypadku zdecydowanie za mało. Następnie... ciemność. Usłyszeliśmy tylko znajome sample - dźwięki, które każdy fan Maxine powinien znać. A oto: Hurt Me. Po krótkiej pauzie - Do It Better, a potem od razu Eternal Fear. Maxine weszła na scenę robiąc show, o które wszyscy prosili. Krzyki i śpiewy fanów niosły się daleko poza budynek. Punktem kulminacyjnym był moment, w którym Maxine podeszła do mikrofonu i powiedziała magiczne słowa: „Pojawi się tu ze mną ktoś wyjątkowy. Krzyczymy!” Odwróciła się tym samym do Laili, czyli osoby odpowiedzialnej za obsługę audio na samym koncercie, dając pewnego rodzaju "znak" W tym samym momencie na scenie pojawił się Mike - i wiadomo, co się wtedy działo. Emocje, krzyki, śpiew - wszystko wypełniło halę ponownie. W późniejszej części koncertu do Maxine dołączyli również gościnnie Farush i Kiari. Przy wykonaniu hitu OK - jej topowego numeru - artystka zaprosiła na scenę dwie osoby z publiczności, symbolicznie zrywając barierę dzielącą ją od fanów. Tym samym rozpoczęła się powolna kulminacja wydarzenia. Na miejscu obecne były również fotografki spod szyldu Aoki House, które uchwyciły świetne ujęcia - kilka z nich dołączymy do artykułu. Specjalnie dla was. - klik Jak to jednak bywa - nie obyło się bez drobnych problemów. Przy wyjściu można było zauważyć siedzącą na ziemi kobietę ubraną na czerwono, wokół której zebrało się osiem osób - w tym dwóch ochroniarzy i jeden oficer pokoju. Przy samym wejściu czekał ambulans RA, prawdopodobnie z pobliskiej stacji. Podsumowując: cała trasa była z pewnością ogromnym wyzwaniem logistycznym, nie mniejszym także pod względem stresu. Nie zmienia to jednak faktu, że można ją uznać w pełni za udaną. Gratulujemy.
  10. Jak co miesiąc, przyszedł czas na podsumowanie muzyczne, a dokładniej - najnowsze notowanie chartu "Rhythm Radar". Co wydarzyło się w ostatnich tygodniach? Sprawdźmy. W zestawieniu pojawili się artyści z całego stanu San Andreas, jednak górowali muzycy z naszego miasta - Los Santos. Podium otwiera Maxine Koci z utworem „OK”, który zapewnił jej pierwsze miejsce. Jej wzrost popularności może być efektem trwającej trasy koncertowej “MY LIFE NEED SAVIN”, która zakończy się już w tę sobotę na nowo otwartej hali SAGMA, mieszczącej się przy Hawick. Bramki dla publiczności zostaną otwarte już o godzinie 8:50 PM. Na drugim miejscu znalazła się Kayes z utworem „CLOUDS”. Trzecie miejsce za to przypadło kontrowersyjnemu duetowi LIBIDUO za ich numer „NOTHING CHANGED”. O samym duecie mówi się coraz więcej - i to nie tylko w kontekście muzyki. Po Listening Party, które odbyło się 3 maja na Maze Bank Arenie, uwagę najbardziej przyciągnęło to jak się ono skończyło - aresztowaniem. Artyści zapowiedzieli również swój album zatytułowany “City Boys”, a swoimi zachowaniami i słowami- wzbudzają wiele kontrowersji. Na czwartym miejscu znalazła się Pandora ze swoim utworem „Summary”, natomiast miejsce piąte zajęły Vienna Bohannon i BBYKAYLA. Szóste miejsce to solowy numer Mike’a Bradhurst’a - „LIKE THIS”, a na siódmym pojawił się Lil Jay z “KARLY WIT’A K!”. Ósme miejsce przypadło ukochanym GLITTER DOLLS za ich utwór „GAME ON” Przechodząc do ciekawszej części rankingu - Vienna Bohannon pojawiła się w zestawieniu ponownie, tym razem na dziewiątym miejscu w duecie z raperem Adonisem. Co ciekawe, Adonis pojawił się również solo - zajmując dziesiątą pozycję swoim utworem “M.D.M.A”. Wszystko wskazuje na to, że młody raper prężnie wspina się po szczeblach kariery - i nic nie wskazuje na to, aby miał się zatrzymać. Podsumowując: miniony miesiąc był pełen muzycznej pracy, intensywnych emocji i jak można się domyśleć - również sporego stresu dla samych artystów. Efekty jednak mówią same za siebie - scena muzyczna Los Santos ma się wyjątkowo dobrze.
  11. ((źrodło : teledysk zapowiedzi dissu wyk. Lil Dos)) Dzisiejszy dzień przynosi intrygujące wydarzenie na scenie hip-hopowej. W centrum uwagi znalazł się zupełnie nowy zawodnik – Lil Dos, zdradzając swe imię i nazwisko - Juan Dos Santos. Artysta͏, kt͏óry do tej pory był całki͏em n͏ieznany͏ dla szerszej grupy ludzi, chciał zadebiutować w spos͏ób, który na ͏pe͏wno przyciągnie uwagę.͏ Publiku͏jąc zapow͏iedź diss utworu przeciwko jednemu z najbar͏d͏ziej znan͏ych raperów w naszym mieście -͏ Chase Love’a! Chase, ͏znany nie tylko lokalnie, ale i na arenie międzynarodowej, właśnie niedawno zakończył swoją trasę koncertową Nomad To͏ur, która obejmowała t͏akie mie͏jsca jak Praga, T͏oronto, Lizbona, Medio͏lan͏ oraz wiele innych. Ostat͏ni koncert͏ był w naszym mie͏ści͏e, co podkreśla͏ jego mocny związek z lokalną sceną. W momencie, gdy Chase odpoczywa po intensywnym tourze, Lil Dos postanowił wykorzystać chwilę jego medialnej ciszy i uderzyć. W sieci pojawił się snippet jego utworu zatytułowanego „Lil Dos – Chase Love WYPIE**ALAJ Z LOS SANTOS”, który już samym tytułem budzi kontrowersje. Utwór, choć jeszcze niepełny, charakteryzuje się chwytliwym, melodyjnym refrenem i letnim brzmieniem, co sugeruje, że może trafić do słuchaczy szukających czegoś lżejszego. Jednak jak na razie, brak zwrotek uniemożliwia ocenę, czy mamy do czynienia z mocnym dissem, czy raczej nośnym chwytem marketingowym. Nie da się ukryć, że ruch Lil Dosa może być próbą przebicia się na fali popularności Chase’a. Juan Dos Santos już wcześniej próbował zwrócić na siebie uwagę, m.in. poprzez afery w mediach społecznościowych czy głośne oskarżenia wobec ochrony federacji APEX, dotyczące rzekomego pobicia. Widać wyraźnie, że artysta szuka swojego miejsca na scenie – pytanie tylko, czy robi to z autentyczną pasją i talentem, czy jedynie przez prowokację. Czy Lil Dos to nowa twarz z potencjałem, czy chwilowa sensacja zbudowana na kontrowersji? Odpowiedź poznamy zapewne niebawem – wszystko zależy od tego, co pokaże w pełnej wersji swojego utworu. Aktualizacja : Co może się wydawać ciekawe - profil Juan Dos Santos został zablokowany w serwisie Life Invader. Czy za sprawą stoi sam Chase? Czy może doszło tam do nadużyć w postaci wyzwisk w fanów broniących artystę? Na te pytania, ciężko uzyskać odpowiedzi z uwagi na usunięcie poprzedniego postu, jednak sytuacja jest ciekawa i warta obserwacji!
  12. Ostatnie dni przyniosły potężną burzę w naszym lokalnym środowisku muzycznym. Na świeczniku znalazła się Sakina Gwon - p͏iosenkarka i DJ-ka znana jako Kisa͏ki, której nowa piosenka wzbudz͏iła silne i skrajne emocje, a to doprowadziło do wielkich o͏sobistych dramatów. Cała sytuacja zaczęła się od posta, który napisał raper Desmo͏nd Allen. Skomentował on w ofensywny sposób ͏działalność Sakiny, sugerując, że jej nowe dzieło jest nieodpowiednie. W odpowiedzi Sakina, be͏z myślenia, zaprosiła go do pr͏ywatnej roz͏mowy ͏pi͏s͏ząc: „napisz DM ͏to Ci coś wyjaśnię”. ͏Publicznie nic nie͏ mówiła o całej sprawie zamierzają͏c ty͏lko w prywatnych rozmowach wyj͏aśnić ͏pewne niedomówien͏ia. Kontrowersje pojawiły s͏ię w͏okół fragmentu jej piosenki: „Takie͏ życi͏e… K, N, R-I-P͏. Do zobaczenia, boys.”, kt͏óre wielu uznało za niestosowne odnie͏sienie do ś͏mierci dwóch rap͏erów – Khyree i Naheima Juniora. Sakina myślała jednak, że ͏oddanie szacunku komuś poprzez „spo͏cz͏ywajcie͏ w pokoju” ͏ni͏e jest niczym złym. Niestety sposób w kt͏ó͏ry to został͏o ͏pokazane – z niej͏asn͏ym ͏k͏ontekstem całej piose͏nki – sprawił że liczba odczuwających urazę osób zaczęła szybko rosnąć. Choć w tekście odniesiono się tylko do sześciu osób, wielu odbiorców zaczęło doszukiwać się w nim aluzji do siebie. Sytuacja zmieniła się ͏w dramatyczny sposób. Sakina, od lat zmagająca się z problemami emocjonalnymi, próbowała popełnić samobójstwo przy użyciu broni palnej w środowy wieczór. Po interwencji ratowników została przetransportowana do szpitala DMH, gdzie spędziła kilka dni, a następnie została wypisana ze skierowaniem na dalsze leczenie psychologiczne. W międzyczasie raper Desmond͏ Allen nie dał za͏ ͏wygraną. Opub͏likował͏ następny post w którym publicznie naśmiewał się z Sakiny używając ͏obraźliwych słów i przekleństw. Wkr͏ótce ͏dołączyła do niego Imani Deveraux, kolejna postać ze sceny muzycznej, która w serii postów starała się jeszcze bardziej pogrążyć Kisaki. Publicznie oskarżała ją o nielojal͏ność w relacjach miłosnych z kobietami m.in. z I͏mani i Alitą McKinney, znaną jako „Isha”͏ lub „Ruda” . Deveraux posunęła się jeszcze dalej, rzucając bardzo poważne oskarżenia, sugerując, że Sakina mogła dopuścić się napaści seksualnej na jednej z imprez. W komentach był͏o ͏wi͏ęc͏ej niepotwierdzonych faktów i teorii co tylko dodało ogni͏a do͏ sytua͏cji. Cała drama zatacza coraz szersze kręgi – zar͏ówno w wia͏domościach͏ społecznych, jak͏ i w c͏odziennych rozmowach mieszkańców miasta. ͏Dla Sakiny Gwon – ostatnie dni są bez wątpienia jednym z najtrudniejszych okresów w jej życiu. Czy zdoła͏ ona naprawić swoją ͏reputacje i wrócić ͏na scenę? T͏ego ni͏e͏ wiadomo.͏ Jedno jest pewne – dramat, który rozegrał się na oczach wszystkich, pozostawi trwały ślad zarówno w jej życiu prywatnym, jak i artystycznym.
  13. ⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯ Davon"Tip'pyToe"Montoya Davon Montoya urodzony(17.08.2003) w słonecznym Los Santos, lecz nie do końca tak barwnym jak się wydaje. Od dzieciaka jego rodzina miała problemy z finansami po tym jak jego ojciec został zamordowany z zimną krwią przez jeszcze dla niego nieznanego ugrupowania Flats'23. Jego dzieciństwo od tego czasu nie było zbyt kolorowe - zataczał się samotnie po przecznicach szukając łatwego dorobku dla samotnej matki i samego siebie. Po pewnym czasie dzieciak wpadł w przełomowy moment w jego życiu, po ukończeniu piętnastego roku życia zaczął się trzymać z ugrupowaniem Street Saints'XIII, był to dla niego kluczowy etap, ze względu na brak funduszy dla swojej rodziny - zaczął się łapać każdej roboty byle mieć coś w kieszeniach. Nie wszystko było takie proste rzecz jasna, TipToe bo tak na niego wołają - został w wieku osiemnastu lat oficjalnym bangerem wykładającym aktywność dla swojej kliki. Wszystkie zmagania, aktywności - to co przeszedł, ukształtowało go na takiego faceta jakim do dziś jest. Pieniądze z rabunków, przemytów i rzucania towarem na lewo i prawo, zaczęły wpadać coraz szybciej do jego kieszeni, nie mógł narzekać na to co ma. Do pewnego czasu - ze względu na to, że z nocy na noc stracił wszystko co miał. Późny wieczór, do mieszkania jego matki wpada cały oddział departamentu aresztując faceta. Zostały mu postawione wszystkie zarzuty dot. rabunków, deal'owania czy nawet morderstwa - o którym niewiele mogło słyszeć. Następuje wielka reformacja dla niego, po kilku latach TipToe wraca wprost na projekt z jeszcze większym street credit'em niż poprzednio. Davon od małego interesował się różnymi markami ciuchów, jedną z jego pasji było właśnie ich kolekcjonowanie. Ponownie zaczynając od zera - facet próbując się wyrwać z ciemnych i bezbarwnych ulic miasta, zaczyna swoją przygodę z własną marką odzieżową jaką jest TippyToe, jak łatwo się domyśleć - wprost od jego ksywki z przecznic. Łapał zarówno wiele energii od setowych raperów powoli podłapując od nich zajawkę muzyczną. • MEDIA • PRODUKTY • UTWORY & KOLABORACJE • WZMIANKI - • OOC • NOTKA DLA OPIEKUNÓW
  14. **Podczas surfowania po Internecie natrafiasz na stronę internetową kolektywu o nazwie THE STOVE. Brakuje typowych elementów sklepu - produktów, kategorii i cen. Zamiast tego strona jest zdominowana przez enigmatyczne litery „हाली” napisane w języku Devanagari. Słowo to pochodzi z języka Bhojpuri i oznacza „wkrótce”. Pod tytułem znajduje się ciekawa grafika: „Long Live The Stove”, okładka nowego mixtape'u. Na obrazie, który jest reinterpretacją arcydzieła Narcyza Caravaggia, znajduje się czapka marki New York Yankees na postaci patrzącej w lustro. Grafika zawiera również pionowe litery „LLTS”, skrót tytułu mixtape'u. Ten element wydaje się być kluczem do nowego rozdziału dla kolektywu. Po prawej stronie strony znajduje się blok tekstowy złożony z pozornie przypadkowych liter i słów. Wśród nich wyraźnie wyróżniają się jednak dwa kluczowe terminy: „the” i »stove«. Mogą to być aluzje do nazwy kolektywu lub część ukrytej wiadomości, którą użytkownicy mogą sami odkryć. Wszystko na stronie wydaje się być celową częścią większego projektu artystycznego.**
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin