Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Nexisten zmienił(a) swoje zdjęcie profilowe
-
Tetriz obserwuje zawartość No1UWannaKnowBitch
-
Tetriz obserwuje zawartość 420promotor
-
Kijankev polubił odpowiedź w temacie: [Projekt IC] Harvest Moon Orchards
-
vampire polubił odpowiedź w temacie: [V-tube - Shorts] Becoming the White Lady - BC Cosmetics - Venus Shades Eyeshadow Palette
-
maybeimtheissue polubił odpowiedź w temacie: Elo czego sluchasz mordo :)
-
sluchaj mnie synu dyszacy do mikrofonu, skoro tak to tutaj wlatuje cos takiego o nominuje @dzunior. @wiewiur @ziutek @Wantedd_ @neostrada
-
Mariano_Italiano polubił odpowiedź w temacie: Elo czego sluchasz mordo :)
-
Dzieki babo za nominacje, czułko w buziak czy cos takiego. U mnie cos takiego dzis dudni jak siwy dym nominuje @.maniek, @Szymek_Se_Jestem, @Blaze, @Mariano_Italiano, @Makik
-
znowuvkie obserwuje zawartość No1UWannaKnowBitch
-
vamp polubił odpowiedź w temacie: [07.07] NTAY - R.I.P MURDA (prod. HAVOC RECORDS)
-
PreQursor polubił odpowiedź w temacie: i didn't do it for the money. i did it for the cars. | marcus HAWK graves
-
STRXRD polubił odpowiedź w temacie: [V-tube] Laila - "BACK" | VLOG #1
-
STRXRD polubił odpowiedź w temacie: [V-tube] Laila - "BACK" | VLOG #1
-
**Mia oglada sobie Vlog siedzac w barze i pijąc piwo**
-
Makik polubił odpowiedź w temacie: [V-tube] Laila - "BACK" | VLOG #1
-
No1UWannaKnowBitch obserwuje zawartość znowuvkie
-
**Suzy sobie ogląda, wspiera Laile jako jedną z artystek/producentek którą zna już lata. **
-
Zazi polubił odpowiedź w temacie: [V-tube] Laila - "BACK" | VLOG #1
-
**Po kilku miesiącach ciszy na oficjalnym kanale V-tube Laili Aguirre pojawił się niespodziewany materiał zatytułowany "Back". Nie jest to jednak klasyczna zapowiedź nowego utworu ani typowy komunikat artystki. To krótka, osobista wypowiedź, w której Laila po raz pierwszy od premiery "Blue Flower and Thorns" zabiera głos i opowiada o czasie, który spędziła z dala od muzyki. W spokojnym, domowym klimacie artystka mówi o potrzebie zatrzymania się, poukładania własnego życia i odnalezienia na nowo powodów, dla których zaczęła tworzyć. Nie skupia się na liczbach, premierach ani oczekiwaniach - zamiast tego mówi o powrocie do muzyki na własnych zasadach i robieniu tego, co naprawdę daje jej radość. Materiał nie zdradza jeszcze szczegółów dotyczących nadchodzących planów Laili, jednak końcówka jasno sugeruje, że artystka ponownie zaczyna tworzyć. Po emocjonalnym rozdziale, jakim było "Blue Flower and Thorns", wydaje się otwierać zupełnie nowy etap - spokojniejszy, bardziej świadomy i przede wszystkim zgodny z nią samą.** Hej! Trochę dziwnie jest nagrywać coś takiego, ale pomyślałam, że po tej całej przerwie po prostu z Wami pogadam i opowiem trochę, co u mnie. Od premiery "Blue Flower and Thorns" minęło już prawie pół roku i przez ten czas naprawdę dużo się u mnie wydarzyło. Wiem, że część z Was zastanawiała się, co się ze mną dzieje i czy jeszcze wrócę do muzyki... Jeszcze przed wydaniem albumu pisałam Wam, że jego powstawanie trwało tak długo przez rzeczy, które działy się w moim życiu. I to była prawda. Nie chodziło o brak pomysłów czy chęci, po prostu miałam moment, w którym musiałam skupić się na sobie i poukładać kilka ważnych spraw. **Bierze szklankę soku stojącą obok, upija kilka łyków i odkłada ją na stolik** Po premierze wiedziałam, że muszę trochę zwolnić. W tamtym momencie miałam po prostu za dużo rzeczy na głowie i czułam, że potrzebuję odsunąć się w cień, odpocząć i dać sobie trochę czasu. To nie było tak że nagle chciałam z tym skończyć - po prostu czasami trzeba zatrzymać się na chwilę i zająć tym, co jest naprawdę ważne. Przez te kilka miesięcy po prostu żyłam trochę inaczej. Skupiłam się na sobie, na swoich sprawach i na tym, żeby wszystko sobie poukładać. I chyba pierwszy raz od dawna miałam czas, żeby spokojnie zastanowić się, czego tak naprawdę chcę dalej. Zauważyłam, że przez pewien czas zaczęłam za bardzo się wszystkim przejmować - tym co powinnam robić, jak często powinnam coś wrzucać i czy cały czas jestem wystarczająco aktywna. Trochę za bardzo wkręciłam sobie, że cały czas muszę coś udowadniać i być w ciągłym ruchu, a przecież muzyka nigdy nie była dla mnie czymś takim. **Na moment zerka poza kadr, jakby ktoś z boku właśnie przechodził, uśmiecha się lekko i wraca wzrokiem do kamery.** To miało być coś, co daje mi radość, a nie kolejna rzecz, przez którą będę się stresować. Dużo pomogły mi rozmowy z najbliższymi - czasami wystarczy aby ktoś z boku przypomniał Ci, że nie musisz wszystkiego robić idealnie i że możesz po prostu robić swoje. Dlatego wracam, ale trochę inaczej niż wcześniej - chcę po prostu robić swoje i nie nakładać na siebie takiej presji jak kiedyś. Nie chcę już cały czas myśleć, czy robię wystarczająco dużo albo czy wszystko idzie dokładnie tak, jak powinno. Chcę tworzyć wtedy, kiedy naprawdę mam na to ochotę, próbować nowych rzeczy, bawić się muzyką jak na początku i po prostu znowu czerpać z tego przyjemność. **Opiera się wygodniej o kanapę i splata dłonie, mówiąc już trochę spokojniej** Bo chyba właśnie tego najbardziej mi brakowało? Na ten moment chcę skupić się głównie na swojej twórczości. DJ-ka raczej schodzi trochę na dalszy plan i nie planuję teraz wracać do grania, ale też nie chcę mówić, że już nigdy tego nie zrobię. Po prostu zobaczę, co przyniesie czas... **Uśmiecha się lekko, po czym na chwilę spuszcza wzrok, szukając odpowiednich słów** Najważniejsze dla mnie jest to, że znowu mam ochotę tworzyć - bez presji, bez spiny. Po prostu dlatego, że to lubię, chcę wrócić do muzyki w taki sposób, w jaki zaczynałam - dla siebie i dla radości z tworzenia. Mam dla Was coś nowego i już niedługo będę mogła podzielić się z Wami kolejnym kawałkiem. **Przez chwilę milczy, po czym uśmiecha się lekko do kamery** Dzięki, że cały czas tutaj jesteście. Do usłyszenia niedługo!
- Dzisiaj
-
dzięki @zniszczyc.samotnosc, wysokich lotów życzę pod wieczór
-
Ghost Guns from tha Swan Lanes
Sesh odpowiedział(a) na Mati.. temat w Archiwum projektów zarobkowych
archiwum -
Just pray, we finna get your car anyways
Sesh odpowiedział(a) na straightouttala temat w Archiwum projektów zarobkowych
archiwum -
this money belongs to Prosperity Street boys
Sesh odpowiedział(a) na sk8zawodnik temat w Archiwum projektów zarobkowych
archiwum -
ok, powo
- 1 odpowiedź
-
- los malvados mc
- los malvados de motocicletas
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
-
Mercado & Rosales | Cocaine & Break-Ins
Salvatrucha odpowiedział(a) na Salvatrucha temat w Freelancerzy
-
Zarejestrował się nowy użytkownik: Malinka67
-
-
Zarejestrował się nowy użytkownik: papuga
-
Brozkito zmienił(a) swoje zdjęcie profilowe
-
**Mia obczaja fanfik od Silly, podsmiechuje sie czytając go, daje like**
-
Na niemal zapomnianej już platformie - Wattpad - na której nastolatkowie od lat publikują własne opowiadania i książki, pojawiło się nowe fan fiction. Historia opowiada o romansie dwóch kobiet dobrze znanych w show-biznesie Los Santos – Fehu Pandory Skarsgard i Maxine Koci. Dwie zupełnie różne osobowości, dwa odmienne gatunki muzyczne i jedno uczucie, które z czasem zaczyna wystawiać je na coraz większe próby. Okładka przedstawia obie kobiety wtulone w siebie na tle nocnego miasta, przez co całość na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykły romans. Jednak z każdym kolejnym rozdziałem okazuje się, że sława ma swoją ciemną stronę, a nie wszyscy życzą im szczęśliwego zakończenia. Fan fiction zatytułowane "Last Song" zostało opublikowane przez użytkowniczkę pod pseudonimem Silly. CZĘŚĆ PIERWSZA OSTATNIA PRÓBA Za oknem budził się kolejny dzień, a promienie słońca nieśmiało wpadały do apartamentu przez zasłony. Fehu otworzyła oczy pierwsza. Przez chwilę po prostu patrzyła na Maxine z delikatnym uśmiechem na swojej bladej twarzy. Ostrożnie musnęła opuszkami palców policzek wciąż śpiącej dziewczyny. – Pobudka, myszko. Dzisiaj ostatnia próba. – szepnęła Pandora, składając krótki pocałunek na czole Koci. – Ugh… Tak wcześnie? – wymamrotała niezadowolona Maxine, niechętnie uchylając powieki. – Tak. Mamy tylko pół godziny. Szykuj się, a ja zrobię śniadanie. – Pięć minut… – Powiedziałaś tak wczoraj. – Ale dzisiaj naprawdę tylko pięć. Pandora zaśmiała się cicho i pokręciła głową. – Nie negocjuj. Wstawaj. Maxine westchnęła teatralnie, ale ostatecznie podniosła się z łóżka, przecierając zaspane oczy. Fehu jeszcze przez chwilę patrzyła na nią z rozbawieniem, po czym skierowała się do niewielkiej kuchni. Już po kilku minutach w całym apartamencie unosił się zapach świeżo parzonej kawy i tostów. Maxine w międzyczasie zdążyła się ogarnąć i dołączyła do niej, siadając przy blacie. To miał być wyjątkowy dzień dla nich obu. Przed nimi była ostatnia próba przed premierą ich wspólnego utworu. Dla wielu fanów połączenie metalu i popu wydawało się czymś niemożliwym. One jednak od początku wierzyły, że właśnie ta różnorodność sprawi, że stworzą coś wyjątkowego. A przy okazji to właśnie dzięki niej odnalazły siebie nawzajem. Po śniadaniu zgarnęły swoje rzeczy i zeszły do samochodu. Miasto dopiero budziło się do życia. Na ulicach było jeszcze spokojnie, a poranne słońce odbijało się od szyb mijanych budynków. Przez pierwsze kilka minut żadna się nie odzywała. W radiu cicho leciała jakaś przypadkowa playlista, ale i tak co chwilę ją zagłuszało nucenie Maxine. – Stresujesz się? – zapytała nagle, nie odrywając wzroku od drogi. Fehu prychnęła cicho. – Trochę. – Trochę, czyli bardzo? – No... trochę bardziej niż trochę. Maxine parsknęła śmiechem. – Wiedziałam. – A ty? – Też. Tylko udaję, że nie. Obie się zaśmiały. Ten śmiech od razu trochę rozładował napięcie. – Wiesz... – odezwała się po chwili Maxine. – Nieważne, ile osób tego posłucha. I tak jestem z nas cholernie dumna. Pandora odwróciła głowę i spojrzała na nią z uśmiechem. – Serio? – No serio. Jeszcze kilka miesięcy temu nawet bym nie pomyślała, że będę nagrywać numer z tobą. – Ja też nie. – A teraz jedziemy na ostatnią próbę. – I oby niczego nie spierdolić. – Ej, nie zapeszaj. Do studia dotarły chwilę później. Budynek wyglądał dokładnie tak samo jak zawsze, ale obie miały wrażenie, jakby dzisiaj wszystko było jakieś... ważniejsze. W środku przywitał je realizator. – No, gwiazdy. Gotowe? Maxine spojrzała na Fehu. – Chyba nie będziemy bardziej. – To chodźmy. Pandora złapała ją za rękę i lekko ścisnęła, zanim weszły do środka. Ostatnia próba. Jeszcze tylko kilka godzin i ich utwór miał w końcu ujrzeć światło dzienne. Nie wiedziały też, że sukces przyciąga nie tylko fanów. I że ktoś już od kilku dni uważnie obserwował każdy ich krok. Pierwsza część kończy się w kluczowym momencie, zostawiając czytelnika w lekkim napięciu, co wyróżnia opowiadanie wśród fali prześmiewczych historyjek o idolach.
-
Zarejestrował się nowy użytkownik: KS4V1
-
znowuvkie zmienił(a) swoje zdjęcie profilowe
-
trochu polski trochu czeski @prinzessa @nvtv @D3xter @spirol @nocne buenos aires @wahgwaan
-
Kanion Banham, Ineseno Road. **Kilka minut po godzinie dwudziestej drugiej dnia dwudziestego ósmego lipca do służb dotarł telefon. Dwóch zamaskowanych mężczyzn włamało się do Lampadati Cinquemila, które stało na podjeździe jednego z domostw, które się ciągną wzdłuż ulicy. Przed zawiadomieniem służb, właścicielka sprowokowana przez hałas opuściła dom - gdy tylko zauważyła obcych, zamaskowanych mężczyzn w środku jej samochodu, momentalnie wróciła do środka zamykając za sobą drzwi.** FAKTY: - Nieznajomi wyposażeni byli w rękawiczki nitrylowe, a ich twarze kryły maski. - Jeden z przestępców wymierzył w właścicielkę, gdy ta opuściła dom.
-
Niektórzy trafiają do branży przez przypadek. Inni od zawsze wiedzą, że chcą być jej częścią. Austin Banks zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. Przez długi czas pozostawał jednak anonimowy. Mieszkańcy Los Santos nie kojarzyli jego twarzy, a jeśli już gdzieś się pojawiał, był po prostu jednym z wielu. Wszystko zaczęło zmieniać się dopiero wtedy, gdy zaraz po zwolnieniu z lokalnej firmy IT podjął pracę w Department of Arts and Culture. - Z perspektywy czasu brzmi to jak zwykła decyzja zawodowa. W praktyce była początkiem wszystkiego. Dla większości była to zwykła posada urzędnicza pod krawatem. Dla Austina była przepustką do świata, który do tej pory zafascynowany oglądał z daleka. Z każdym kolejnym biurowym spotkaniem poznawał nowych ludzi. Początkowo jego zadania ograniczały się do koordynowania współpracy z artystami i dopinania organizacyjnych szczegółów. To właśnie wtedy zaczął poznawać osoby, których nazwiska od dawna przewijały się w mediach. Rozmawiał z Ash Feerick, Suzanną Zabadevya, White Lady, babyyankiem i wieloma innymi przedstawicielami sceny muzycznej, mniejszymi lub większymi. Nie były to jeszcze bliskie relacje, ale wystarczyły, by zyskać opinię człowieka konkretnego, spokojnego i potrafiącego załatwiać sprawy bez zbędnego rozgłosu bezpośrednio przez szansę, którą dała mu praca w departamencie sztuki i kultury. Najlepiej było to widać podczas wydarzenia LS City Pulse. Podczas gdy uczestnicy skupiali się na scenie, Austin niemal przez cały czas przemieszczał się po backstage'u z telefonem przy uchu. Doglądał artystów, przekazywał informacje organizatorom i pilnował, by wszystko przebiegało zgodnie z planem. Nie stał w świetle reflektorów. Był jednym z ludzi, którzy sprawiali, że reflektory mogły się zapalić. Zdobyte kontakty i doświadczenie sprawiały powoli, że w jego głowie zaczął rodzić się znacznie większy plan. Nie chciał już jedynie opisywać wydarzeń czy pomagać przy ich organizacji. Chciał stworzyć miejsce, które będzie o nich mówiło. A raczej... przywrócić do życia takie miejsce. - Kilka tygodni później podjąłem najgłupszą albo najodważniejszą decyzję w swoim życiu. Nadal nie wiem którą. Wziąłem kredyt. Duży. Zdecydowanie większy, niż powinien wziąć ktoś w moim wieku. Decyzja o przejęciu Music Media ChatterBox była największym ryzykiem, jakie do tej pory podjął. Zakup portalu został sfinansowany wysokim kredytem, przez co Austin od pierwszego dnia musiał pogodzić marzenia z twardą rzeczywistością. MMCB nie było gotowym sukcesem - było projektem wymagającym ogromnych nakładów pracy, czasu i pieniędzy. Od tego momentu jego życie zaczęło obracać się wokół redakcji. Mimo nowych obowiązków nie zrezygnował z pracy w Department of Arts and Culture. Nadal pojawiał się na najważniejszych wydarzeniach, choć coraz częściej można było odnieść wrażenie, że jest tam bardziej służbowo, aniżeli towarzysko. - Od tamtej chwili praktycznie przestałem mieć wolny czas. Praca w Department of Arts and Culture w ciągu dnia. Music Media ChatterBox wieczorami. Telefony przed snem. Artykuły nad ranem. Spotkania pomiędzy spotkaniami. Nie pamiętam nawet, kiedy ostatni raz miałem dzień, w którym naprawdę nic nie robiłem. Seren Larsen pojawiła się w jego życiu w momencie, gdy dopiero uczył się funkcjonować w branży. Łączyła ich współpraca menadżerska, wspólne plany i przekonanie, że razem mogą zbudować coś większego na scenie muzycznej Los Santos. Do pewnego dnia, gdy Austin widniejący jako manager w bio początkującej artystki po prostu zniknął. Obie strony zostawiły to bez komentarza i cała sytuacja zniknęła w eterze. - Ludzie czasami pytają mnie o Seren, o której dotychczas często mówiłem. Laska nie schodziła mi z języka. Nigdy nie odpowiadam. Nie dlatego, że chcę być tajemniczy. Po prostu nie każda historia należy tylko do jednej osoby. To dziwne, jak bardzo potrafi ruszyć coś, co trwa zaledwie chwilę. Najwidoczniej los miał inne plany wobec naszych karier. Na premierze Szampana w Foster's Winery pojawił się już jako zaproszony gość. Uwagę uczestników zwróciło przede wszystkim to, jak dużo czasu spędził na rozmowach z Avery'm Banks'em z Havoc. Nie padły żadne oficjalne deklaracje ani zapowiedzi współpracy, ale obecni szybko zauważyli, że obaj wyjątkowo dobrze się ze sobą dogadywali. Wieczór oboje spędzili na "degustacji win" oraz poszerzaniu kontaktów z wieloma wpływowymi osobami obecnymi na miejscu, choćby miało polegać to na najzwyklejszym przedstawieniu się. - Na premierze Szampana w Foster's Winery długo rozmawiałem z Avery'm Banks'em. Nie pamiętam nawet, od czego zaczęliśmy, spotkaliśmy się na parkingu. Mam wrażenie, że oboje czuliśmy się podobnie - niepewnie. Pamiętam tylko, że rozmowa trwała dłużej, niż oboje planowaliśmy. Później ktoś mi zasugerował, że pewnie coś planujemy. Uśmiechnąłem się. Podobnie było podczas Festiwalu Kolorów. Austin nie szukał kamer ani zdjęć. Przemieszczał się między gośćmi, rozmawiając z osobami związanymi z branżą. Widziano go między innymi z DJ Gabby oraz Aurorą Kincaid, która tego samego wieczoru pojawiła się znienacka na scenie w zastępstwie za Seren Larsen. Dla jednych były to zwykłe rozmowy. Dla innych kolejny dowód na to, że cierpliwie buduje własną sieć kontaktów. - Tak naprawdę dla mnie to był po prostu kolejny dzień pracy i poznawania ludzi. Dla kogoś z boku wyglądało to pewnie znacznie ciekawiej. Najdziwniejsze jest jednak to, że nie zapamiętuje się sukcesów. Zapamiętuje się ciszę i atmosferę, której towarzyszy. W międzyczasie jego życie prywatne stanęło w miejscu. Po publikacji zdjęcia z podpisem "happy pride" internet zrobił to, co robi najlepiej - zaczął interpretować. Jedni odebrali wpis jako gest wsparcia, inni doszukiwali się osobistej deklaracji o własnej seksualności. Austin nie odpowiedział ani razu, a jeśli już odpowiadał, to prześmiewczo. - Jedno zdjęcie. Dwa słowa. Nagle każdy wiedział lepiej ode mnie, kim jestem. Czytałem wiadomości prywatne przez jakiś czas. Potem przestałem. Zrozumiałem, że nie wygram z ludźmi, którzy sami napisali sobie moją historię. Dlatego przestałem ją tłumaczyć. Od tamtej chwili wyraźnie ograniczył swoją obecność publiczną. Na mieście zaczął pojawiać się niemal wyłącznie przy okazji większych wydarzeń, a jego media społecznościowe stopniowo zmieniły swój charakter. Coraz częściej publikował zdjęcia z siłowni, dokumentując pracę nad sylwetką, lub dodając najzwyklejsze relacje z wyjazdów poza miasto. Część obserwatorów mogła uznać to za naturalną zmianę stylu życia, inni doszukiwali się próby odbudowania swojego wizerunku po odebraniu go w świetle, w którym nie chciał być przedstawiony. Sam zainteresowany nie odniósł się do żadnej z teorii, które otrzymywał w dm'ach. Kolejne pytania pojawiły się wraz z nowym zdjęciem profilowym. Widoczna na policzku rana sprawiła, że można zastanowić się, skąd się tam w ogóle wzięła. Nie było jednak żadnego komentarza ani wyjaśnienia. Austin konsekwentnie milczał, jak ma to w naturze, o ile nie dodaje czegoś ironicznie. - Siłownia stała się miejscem, w którym nikt niczego ode mnie nie chciał. Liczyły się tylko ciężary, czas i cierpliwość w dążeniu do celu. Nie mam w zwyczaju tłumaczenia się z czegokolwiek, co publikuję w social mediach. Szczerze mówiąc nigdy nie miałem po prostu takiej potrzeby, masz mnie? Być może właśnie to milczenie najlepiej opisuje miejsce, w którym znajduje się dzisiaj. Nie jest już anonimowym pracownikiem Department of Arts and Culture. Nie jest jeszcze jednym z najpotężniejszych ludzi branży. Austin dopiero buduje swoją historię. A pierwszy rozdział tej historii pokazuje, że zanim ktokolwiek zauważy efekty, trzeba najpierw nauczyć się funkcjonować za kulisami. - Prawda jest taka, że większość historii, które w przyszłości o sobie przeczytam, nigdy się nie wydarzą. Ale może właśnie na tym polega życie w świecie mediów? Ludzie nie zakochują się w faktach. Zakochują się w narracjach, które się im narzuca. A ja... chyba dopiero uczę się żyć z tym, że czasami staję się jedną z nich.
-
-
Pewnie, działaj.
-
Simple things requires Simple personas (Los Santeros | Cortados, No Rotos)
.maniek odpowiedział(a) na Vesa temat w Projekty zarobkowe
Okej, działaj. -
OK.
-
Song of Italian Fire and Norwegian Ice Bycie chaotykiem to domena wielu ludzi, u Pandory jest to niemalże jak cecha charakteru, podobna do jej sarkastycznego oraz ironicznego niekiedy podejścia do wielu kwestii życiowych. Swoiste kierowanie wizerunku w bardziej sensualny, rockowo-seksualny, zdaje się być tym, który obiera sobie w kwestii kariery solowej. Nie brakło oczywiście skandali mniejszych oraz większych z jej udziałem. Domino zaczęło iść od chwili subtelnej ankiety na jej profilu, w którym shipowała Jaden Morrow wraz z mało znaną na ten moment muzykantką - Mią Nightbourne aka Miataaa na LI. W komentarzach pojawiło się kilka tekstów o tym, że Morrow miałby być rzekomo gejem, na co wokalistka Soul Evisceration zaprzeczyła, rzucając różne teksty od tych, że upewniła się osobiście, po te, że piosenkarz jest "wygodny." Media podłapały temat, krążąc wokół dwójki równie namiętnie. Całość poskutkowała plotkami, jak i kolejnym skandalem, związanym z praktycznie mało znanym szerszej publice JX Graves. Mężczyzna wdał się w konflikt słowny z Jaden Morrow, gdzie częściowo została zahaczona i Pandora. Ta, jak to już ma w zwyczaju, odpaliła się na lifeinvader, kwitując całość w swój sposób. Finał beefu był jednak równie szybki co u raperów z Miasta Świętych, albowiem JX Graves zginął na parkingu Endless Breeze jeszcze tego samego dnia, którego wypuścił disstrack. Teoretycy spiskowi mogą mieć tu ucztę, gdyż jest to kolejna śmierć zahaczająca o postać kobiety. Eelis Forsberg, Kelly, Vienna Bohannon wraz z jej kompankami, Papież w dniu jej koncertu z Maxine Koci, czy zamykanie się startujących gigantów jak APEX składają się w zastanawiający ciąg. Poza tym pojawiły się przebłyski jakoby kobieta miała mieć coś wspólnego z marką Casa Mascarenas. Promowanie ich najnowszej tequili na zdjęciu u siebie nie jest typowym ruchem, do którego przyzwyczaiła swoich fanów. Nie jest to chamska reklama, a raczej luźne lokowanie produktu, jak w przypadku niegdysiejszej współpracy z marką Lumii i ich kosmetykami wydawanymi z okazji Halloween. Przecieki mogą mówić, że kobieta pracuje nad materiałem, odstawiając Soul Evisceration póki co w chwilę zawieszenia z przyczyn wewnętrznych kapeli. Jak to wyjdzie? Czas pokaże, ale po półrocznej przerwie w publikacjach (od momentu premiery Dumb Bitches) sama ustawia sobie niewątpliwie poprzeczkę wysoko. MEDIA: [LI] Ogłoszenie akcji promowania młodych artystów przez Unsainted Records [CP] Pandora oraz Jaden Morrow w nietypowym wydaniu i prawie, że świeceniu cyckami [CP] Plotki na temat relacji Jaden Morrow x Pandora [On Spot] Doniesienia o śmierci JX Graves i zamieszaniu Pandory oraz Morrow w sytuację [LI] Promowanie Casa Mascarenas
