Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Ranking

Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 14.09.2023 uwzględniając wszystkie działy

  1. Miles Dolton (20.01.1992r.) Deputy Sheriff Bonus II Special Enforcement Bureau 9 lat w służbie Właściciel ochrony Gruppe Sechs Pasjonat broni, sportu i motoryzacji Charlie Rivera (20.05.1995r.) Deputy Sheriff Bonus I Special Enforcement Bureau 7 lat w służbie Pasjonat broni i sportu Forrest Wright (02.12.1995r.) Deputy Sheriff Special Enforcement Bureau & Mental Evaluation Teams 6 lat w służbie Pasjonat fotografii
    29 polubień
  2. HOLLYWOOD PLAZA/NORMANDIE AVENUE
    15 polubień
  3. Menadżerka gwiazd Nannie Larocque w wywiadzie z Jocelyn Gugliemetti opowiada o śmierci Blake Rawlings i przyszłości marki 101, o planach i "przejściu na emeryturę" i o swoich kontrowersyjnych zaczepkach: "wtedy przemawiał przez moją osobę alkohol i skrajna głupota.[...]Miałam momenty, które dobitnie pokazywały, że zachłysnęłam się pieniędzmi i popularnością." Jocelyn Gugliemetti: Dobry wieczór, Los Santos! To jest NIGHT AMERICAN DISCUSSIONS a ja nazywam się Jocelyn Gugliemetti. Moim dzisiejszym gościem jest nieschodząca z ust menadżerka gwiazd, kobieta o zdecydowanie silnym charakterze. Przywitajmy Nannie Larocque! Nannie Larocque: Hej, Jocelyn i witam wszystkich słuchaczy oraz osoby obecne w studiu.. Jocelyn Gugliemetti: Słuchaczom i widzom przypominam, że Night American Discussions jest formatem gdzie Wy też możecie zadawać pytania za pośrednictwem naszej aplikacji! ((biznesy->Daily Globe->zadzwoń)). Lecz przejdźmy już do naszej rozmowy, Nannie. Jak się trzymasz? Ostatnio niewiele o Tobie słychać, nie udzielałaś się. Nie da się ukryć, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy w okół Ciebie i wytwórni, w której byłaś Head Manager, działo się dużo złego. Nannie Larocque: Yeah, miałam i mam nadal długi urlop. Wszelkie nieszczęśliwe wydarzenia dotknęły mnie gdy byłam poza granicami naszego stanu. Zmusiły mnie do tego sprawy osobiste związane z moim ojcem. Jocelyn Gugliemetti: Jedną z moich teorii było to, że cisza o Tobie wynika z ostatnich wydarzeń, jednak bardzo odrobinę się pomyliłam. Skoro jesteś tu... to z ojcem już wszystko w porządku? Nannie Larocque: Tak, dziękuje za troskę - sytuacja jest pod kontrolą. Co do aktualnej ciszy, nie mylisz się… wynika ona z powodu ostatnich wydarzeń, po których nadal nie potrafię się w pełni podnieść. Jocelyn Gugliemetti: Patrząc na Twoje posty na lifeinvader, domyślam się, że najbardziej uderzyła Cię śmierć Blake. Ludzie różnie go wspominają... ale jak Ty go wspominasz jako bliska współpracowniczka i przyjaciółka? Nannie Larocque: Mój kontakt z Blake był różnoraki, wiele nas do siebie przyciągało i wiele różniło, ale tak to już bywa w przyjaźni oraz interesach. Jak go wspominam? To ona dał mi szansę, aby zaistnieć w tym wielkim świecie i to on tchnął we mnie nadzieję, gdy borykałam się z różnorakimi problemami, które nie ma co ukrywać, na przestrzeni ostatniego półrocza mocno we mnie uderzyły. Mowa tutaj o licznych aferach i moich przykrych występkach. Na pewno zapamiętam go jako człowieka, który podobnie jak Kulture dał mi szansę i nie zostawił mnie w potrzebie. Był dobrym współpracownikiem a jeszcze lepszym przyjacielem, mimo iż w ostatnim czasie mieliśmy bardzo wybiórczy kontakt w sferze osobistej. Jocelyn Gugliemetti: Moje wyrazy współczucia i najszczersze kondolencje, Nannie... utrata przyjaciela jest ogromną stratą. W takim razie... wiadomo co dalej z marką 101? Jakie losy ją czekają? Nannie Larocque: Z tego co mi wiadomo, 101 Records przestało istnieć wraz ze śmiercią Blake... zrzekłam się wszelakich roszczeń i praw. Jeśli chodzi o markę 101, o to należy zapytać zarząd w którego skład nigdy nie wchodziłam i nie mam zamiaru wchodzić. Dla mnie marka 101 umarła wraz z tragiczną śmiercią Blake. Z mojej perspektywy, całe 101 bez twórcy nie ma prawa bytu - dlatego odcięłam się od wszelakich powiązań ze 101. Jocelyn Gugliemetti: Przyznam szczerze, że mam podobne odczucia. 101'ka była tak charakterystycznym tworem Blake, że ciężko wyobrazić sobie ją bez najważniejszego fundamentu. Przyznam, że nie dało się ukryć, że w ciągu ostatnich tygodni jak nie miesięcy 101'ka borykała się z problemami nietypowej natury… W ostatnim czasie obserwowaliśmy ataki, które ewidentnie uderzały w 101 - porwanie Braylona, brutalna napaść nożownika na Blake, napaść na klub Neurofunk, gdzie ucierpiała menadżerka. Ostatecznie doszło do zabójstwa Blake, potem Braylona. Czy to wszystko to tylko nieszczęśliwy zbieg okoliczności czy 101 miało wrogów? Nannie Larocque: Szczerze to nie odpowiem Ci na to pytanie, gdyż nie wiem.. Blake lub całe 101 musiało komuś zaszkodzić. Nie jestem w stanie odpowiedzieć Ci na to pytanie, gdyż Blake nigdy nie informował mnie o takich sytuacjach ani problemach. Jak dowiadywałam się o czymkolwiek, to dopiero z mediów oraz magazynów plotkarskich. Dla mnie to wszystko jest owiane tajemnicą i to wielką, bo aktualnie sama często rozmyślam czy jeszcze komuś grozi coś złego. Dodatkowo, nie wiem w jaki sposób działania wytwórni mogły zaszkodzić jakiejkolwiek osobie lub podmiotowi prawnemu, gdyż.. tak naprawdę nie mieliśmy wrogów? Nie mieliśmy takich o jakich bym wiedziała, z pewnością. Teraz zastanawiam się czy tak naprawdę bym chciała o tym wiedzieć patrząc na sprawę przez pryzmat wydarzeń oraz mojego aktualnego stanu. Od dochodzenia w takich sprawach są służby porządkowe, ale moim zdaniem to wszystko pozostanie owiane tajemnicą. Jocelyn Gugliemetti: Zgodzę się z Tobą, że cała sprawa jest bardzo tajemnicza i mam wrażenie, że jeszcze minie dużo czasu zanim jakiekolwiek fakty wyjdą na światło dzienne... tak samo jak to jest w przypadku śmierci Twojego podopiecznego, Prince'a. Co myślisz? Nannie Larocque: Prince został postrzelony wielokrotnie pod klubem i zmarł parę dni po owym wydarzeniu w wyniku odniesionych obrażeń. Jego stan pogorszył się i organizm nie wytrzymał. Co do sprawców, do dziś nie wiem kim oni byli ale mam nadzieje, że dosięgnie ich sprawiedliwość. Jednak z tego co wiem, cała sytuacja wywodziła się z grona muzycznego, nie mam zamiaru na wizji rzucać oskarżeniami, ale jak ktoś dobrze śledzi przemysł muzyczny to wytypuje potencjalnych wrogów. Jocelyn Gugliemetti: Internet roi się od spekulacji na temat potencjalnych wrogów i potencjalnych osób, które chciały jego śmierci. Jeśli mówisz, że cała sytuacja wywodziła się z grona muzycznego to tym bardziej jest to przykre, że takie sprawy nie zostają w muzyce tylko zostają przenoszone poza nią. Jak to napisałaś na lifeinvader: "można rapować o przemocy, ale nie można przemocą zdobywać rap gry". Do tej sytuacji się odnosiłaś tym wpisem? Nannie Larocque: Tak, do tej sytuacji i nie tylko do tej sytuacji. Wielu raperów wywodzących się z projektów i dzielnic, na których są gangi nadal nie rozumie, że przez przemoc często zaprzepaszczają swoją karierę, zanim tak naprawdę na dobre ona się rozwinie. Żeby było jasne - nie jestem zwolenniczką braków jakichkolwiek beefów ale trzeba... znać umiar i wiedzieć kiedy przestać, a na pewno nie wolno wykraczać poza muzykę, bo potem dochodzi do wielu nieszczęść, w których często biorą udział osoby postronne. Dlatego zawsze przy współpracy ze swoimi podopiecznymi czuwałam nad tym, aby jakiekolwiek beefy toczyły się w przemyśle muzycznym a nie poza nim. Jocelyn Gugliemetti: W jaki sposób czuwałaś, by jakiekolwiek beefy zostawały w muzyce a nie poza nią? Czy dało się mieć nad tym faktyczną kontrolę? Jak oceniasz swoją skuteczność? Nannie Larocque: Czuwałam w taki sposób, aby w razie jakiejkolwiek sytuacji mieć czyste sumienie. Przypominam, że jestem managerem a nie partnerką czy matką celebryty… nie potrafię być z nim w każdym momencie i zapobiegać nieprzyjemnym sytuacjom. Ciężko określić to jaką mam skuteczność, jednak wiem, że wielokrotnie zapobiegałam czemuś co mogło eskalować w dość nieprzyjemny sposób. Jednak o takich sytuacjach nie wypada mi mówić w sferze publicznej, zdecydowanie. Jocelyn Gugliemetti: Przyznam szczerze, że podczas rozmowy z Tobą rodzi mi się w głowie kolejne tysiąc pytań! Może wyrobimy się do rana. Zapytam teraz dość ogólnie - nie jesteś może partnerką czy matką celebryty, ale wciąż musisz dbać o PR takiej osoby co może wiązać się z "wychowawczymi pogawędkami" - przynajmniej takie jest moje wyobrażenie ale odsuńmy je na bok. Jakbyś swoimi słowami opisała pracę menadżera? Na czym polega Twoja rola? Nannie Larocque: Ja traktuje swoich podopiecznych jak przyjaciół - nie nawiązuje z nimi tylko relacji w sferze biznesowej, ale i również prywatnej. Poznaje ich rodziny, partnerki lub partnerów oraz znajomych. Chcę wiedzieć o nich jak najwięcej, aby przewidywać jak w trakcie danej sytuacji zachowają się oraz najzwyczajniej poznać, aby wiedzieć z jakim człowiekiem mam do czynienia. Nigdy nie kontraktuje kogoś, kogo kompletnie nie znam, a jak to robię to na próbę aby poznać i zrozumieć tok myślenia danej osoby oraz zorientować się czy w ogóle pomiędzy nami dochodzi do jakiegokolwiek zrozumienia i zaufania. Bo bez tego nie podejmuje się współpracy, nawet za liczne zera na kontrakcie. Jocelyn Gugliemetti: W takim razie jaki jest Twój proces wyboru artystów, których bierzesz pod skrzydła? Na co patrzysz? Jakie kryteria są dla Ciebie ważne? Oprócz tego, że musisz ich trochę lepiej poznać prywatnie. Nannie Larocque: Szczerze mówiąc to nigdy dogłębnie się nad tym nie zastanawiałam... często posługuje się w trakcie tego intuicją, ale i również robię research na temat danej osoby oraz jej aktualnych problemów jak i również sukcesów. To jest bardzo.. intuicyjny proces, nad którym tak naprawdę nigdy głęboko się nie zastanawiałam. Często również zdarza mi się pracować z polecenia i udzielać jednorazowych rad w geście bezinteresownej pomocy. Szczerze mówiąc, najbardziej lubię pracować z polecenia od dobrych ludzi, których znam i którym ufam. W 101 Records, tak naprawdę starałam się pomagać każdemu, bez znaczenia z kim mieli podpisany kontrakt managerski. Jocelyn Gugliemetti: Mówisz, że nigdy dogłębnie się nad tym nie zastanawiałaś - cieszę się, że w takim razie zmusiłam cię do jakiejś refleksji. Wspomniałaś o "udzielaniu rad w geście bezinteresownej pomocy". To coś takiego istnieje w show-biznesie? Nannie Larocque: Yeah, wiele osób nie zapłaciło mi ani centa a odpowiadałam po części za ich karierę lub po prostu udzieliłam im istotnego wsparcia, bądź też rady, przez krótszy lub też dłuższy czas. Nie robiłam wszystkiego dla pieniędzy. Moim zdaniem wystarczająco dużo ich zarobiłam. Wielu nowych artystów, którzy przychodzili do 101 mieli moje PEŁNE wsparcie kompletnie za darmo co było opatrzone prawnie na kontrakcie. W skrócie - nie pobierałam od nich ani centa. Jak wiadomo artysta na samym początku nie zarabia zbyt wiele, a bezinteresowna pomoc w wielu sytuacjach to jest poniekąd inwestycja w jego karierę. Przykładowo tak było z Diddy, która jak wiemy odeszła od nas ponad rok temu. Jocelyn Gugliemetti: Czyli właściwie nie taka "bezinteresowna" skoro rozpatrujemy to w kategorii inwestycji w kogoś? Czyli rozumiem, że robisz to z pasji... a jak już o tym rozmawiamy to powiedz mi, proszę - jakie masz plany na swoją przyszłość zawodową? Co po urlopie? Nannie Larocque: Mam zamiar przeciągać ten urlop jak tylko długo będę mogła, a potem.. *wzdycha, rozmyślając*... mam zamiar odejść w cień i robić swoje. Wspierać tych, którzy są tego warci i wspomagać doświadczeniem te projekty, które są ciekawe. Można powiedzieć, że przechodzę na emeryturę. Nie mam zamiaru pracować tak intensywnie jak w przypadku 101 Records. Mam zamiar skupić się bardziej na życiu prywatnym i niesieniu pomocy innym, co w sumie ciągle robiłam - bez zbędnego szumu. Jocelyn Gugliemetti: Już nie usłyszymy o, tak jak wspomniałaś na początku, o "licznych aferach i moich przykrych występkach"? Właściwie co Tobą kierowało w momencie, gdy dochodziło do tych występków? Nannie Larocque: Szczerze mówiąc to często głupota i moja arogancja oraz ego, które teraz spadło. Zrozumiałam wiele rzeczy i nie mam zamiaru popełniać takich samych błędów. Szczerze mówiąc, gdyby nie Blake oraz parę innych osób, to z pewnością teraz bym nie udzielała Tobie wywiadu, bo pewnie bym była w kompletnie innym miejscu. Wiele zawdzięczam również mojej partnerce, Chenille, która uratowała mnie - mówiąc w skrócie. Człowiek uczy się całe życie, szkoda, że kosztem swoich bliskich. Jocelyn Gugliemetti: Powiedziałaś, że Chenille wciąż jest twoją partnerką. Nie byłabym sobą jakbym nie zapytała o Twój post na lifeinvader sprzed 4 tygodni: "wszystkie kobiety co zarabiają tyle co ja (dużo) proszę na DM. Szukam nowej partnerki. Facetów nie chce bo nie obchodzą mnie zarobki na poziomie Santiago Sierra". Przez pryzmat tego postu byłam pewna, że Twój rozdział z Chenille został zakończony? Nannie Larocque: Wtedy przemawiał przez moją osobę alkohol i skrajna głupota, której pokaz dałam w social mediach. To jest właśnie błąd, który zranił bliską mi osobę i na którym nauczyłam się wiele. Można powiedzieć, że to punkt zwrotny w moim życiu. Chciałabym, aby na moim przykładzie inne medialne osoby wyciągały wnioski i nie popełniały tych błędów. Miałam momenty, które dobitnie pokazywały, że zachłysnęłam się pieniędzmi i popularnością. Teraz tego już nie oczekuje od życia. Jocelyn Gugliemetti: Chyba już wiem, który cytat zostanie nagłówkiem dzisiejszego wywiadu. Jesteśmy tylko ludźmi i naturalne dla nas jest to, że popełniamy błędy. Nie unikniemy tego. Najważniejsze, to się na nich uczyć... ale tak wracając do tego postu to jeszcze nasuwa mi się jedno pytanie. Co prawda, na początku zaatakowałaś Santiago ale ostatecznie post usunęłaś i zaczepiłaś Paula Rodriguesa. Skąd ta zaczepka akurat w nich? Nannie Larocque: Chodziło mi o Paulo od samego początku. Miałam raz z nim małą sprzeczkę w social mediach. Po całej sytuacji wyjaśniliśmy sobie wszystko na DM a ja go przeprosiłam, bo moje zachowanie było... bardzo nieodpowiedzialne i głupie. Jocelyn Gugliemetti: Przyznam szczerze, że widać Twoją zmianę. Z pyskatej i zaczepnej Nannie, która nie bała się mówić co myśli zamieniłaś się w nieco pokorniejszą wersję? Myślisz, że dasz radę długo gryźć się w język? Nannie Larocque: Nie muszę się w nic gryźć, bo wydaje mi się, że doszło do wielu istotnych zmian w wielu istotnych sferach mojego życia. Jocelyn Gugliemetti: Czuję się jakby cały lokalny show-biznes został wywrócony do góry nogami w ostatnim czasie. A więc doszłyśmy do końca wywiadu, Nannie! Chciałabyś coś dodać od siebie przed zakończeniem? Nannie Larocque: Szczerze mówiąc, to nie mam żadnej mądrej sentencji, którą bym mogła wygłosić na koniec całego wywiadu. Pozostało mi jedynie pozdrowić wszystkich słuchaczy. Jocelyn Gugliemetti: W takim razie ja również gorąco pozdrawiam wszystkich słuchaczy i widzów. Dziękuję Ci za wizytę w moim studio, Nannie! Dobranoc, Los Santos. Do usłyszenia! Chcesz dołączyć do zespołu działu Daily News? Kliknij w reklamę i złóż aplikację!
    11 polubień
  4. **Wchodząc na lokalne blogi, możesz zauważyć nowy blog "Heavyweight: Uncensored Talks", po wejściu wyświetla się komunikat odnośnie wulgarnych słów i tym podobne, jest mozliwość zaakceptowania i przejścia dalej, bądź odrzucenia i wyjścia z strony na strone główną. Wchodząc na blog zarówno jest możliwość przeczytania ów bloga, bądź odsłuchania go w formie audio.** Blog #6: Amatorski Boks na Davis, bójka oponentów oraz akcja rodem z zagrożenia terrorystycznego. Siemano Los Santos i okolice, kurwa to, co się odjebało wczoraj. Nie wiem nawet jak kurwa nazwać tę noc, ale przejdźmy do sedna. Wyjątkowo nie byłem mega zajęty, jak praktycznie każdego dnia i tak też zrobiłem sobie dzień wolny od przygotowań, aby obczaić czy coś dzieje się w mieście, no bo kurwa nie oszukujmy się, czasami warto ruszyć dupę i obczaić miasto. W necie na LifeInvaderze była jakaś informacja, coś na temat jakiegoś amatorskiego pojedynku w boksie, tak też wpadłem, by obczaić młodziaków w ringu. Kurwa, wyjątkowo na ów walce pojawiło się w chuj mało ludzi, wiadomo, na amatorskie nie wpada tak wiele osób, jak na profesjonalne gale walk, nie ma co na to poradzić. Szczerze, pojedynek był w chuj jednostronny. Ogólnie rzecz biorąc, jeden z walczących, bodajże jego imie to Tino, przez dwie rundy napieprzał chłopaka technicznie, skupiając się w chuj na jego torso, gdzie jego przeciwnik, nawet nie wiedział gdzie oddać strzał i jego rola widocznie w ringu, to było przyjmowanie ciosów. Definitywnie widać było przewagę techniczną oraz wytrzymałościowa, gdyż rywal Tino już po zakończeniu drugiej rundy definitywnie padł na deski w narożniku, po interwencji sędziowskiej, okazało się, iż jego rywal nie może kontynuować walki, a całość zakończyła się nokautem technicznym. Może gdyby rywal Tino bardziej skupił się na punktach witalnych, zamiast na przyjmowaniu ciosów na torso to pojedynek trwałby dłużej. Sam Tino po walce z ów chłopakiem nawijał coś, że jest najlepszy i jest królem, jeszcze inne okrzyki w stronę rywala. Kminie, to są kurwa emocje, ale chłopak wydał się zbyt pewny siebie, to może definitywnie szybko skończyć jego karierę w ringu, gdyż może trafić na kogoś, kto lepiej przygotuje się do walki i pokaże mu, że oprócz jego rywala, są osoby, które definitywnie mają mocną przewagę nad nim. To, co ogólnie odjebało się finalnie, to jest kurwa nie do opisania. Słuchajcie, ja nie będę tutaj zatajać faktów, jakie są mi wiadome, wyjebane mam na to, czy pomyślicie sobie "O kurwa, typ niepytany nawija o wszystkim", ale kurwa nie będę pierdolić zmyślonych farmazonów, aby sobie ktoś pomyślał "Pieprzy, ciekawe, o czym jeszcze kłamał", tak samo, jak ktoś mnie nie będzie lubił czy coś, bo nie kryje się z nawijką, to jego sprawa. Dobra, przechodząc do konkretów to po tej całej walce, wybijam przed lokal, tak aby zawinąć do siebie, bo była już późna godzina, okolice dwudziestej trzeciej, wybijam i widzę tam Tiona, Zayuana, Alexandra, Shakura i jeszcze jedną osobę, nie pamiętam, jak się nazywał, ale spoko był młodziak. Ja tam wiem, że Zayuan ma spine do Tiona, nie wiem czemu, jak i nie wchodzę w to, byłem tylko w okolicy, to nie mój pieprzony konflikt. Zayuan w chuj nabuzował się, by sprawdzić się z Tionem, coś tam nawijał, że mu wpierdoli na miejscu, w każdym razie Alexander próbował go uspokoić, myślę, że zdał sobie tak samo kurwa, jak ja sprawę, że jest to publiczne otwarte miejsce, i lepiej nie ryzykować interwencji innych. Sam Tione, zamiast to też kurwa jakoś przemyśleć, to jeszcze bardziej nakręcał Zayuana, nie wiem, może nie zdał sobie z tego sprawy, co nawija. Kurwa, jak nagle się nie odjebało. Wkurwiony Zayuan nagle wleciał w Tione, i tak też rozpoczęła się bójka, nie wiem, co tam się do końca odpierdalało, bo nie minęło nawet dwóch sekund i nagle po krzyku LSPD widziałem tylko jak chłopaki dostali serie z gumowej amunicji, trzech chłopów jebło na ziemie, w tym Tione, Zayuan oraz Alexander, który ich kurwa rozdzielał, ale tak to kurwa jest, policja nie patrzy się kurwa, co tam robisz, bo jesteś w centrum tego i myślą, że tez się tam napierdalasz, to już po naszej stronie wina, że osoby z naszego otoczenia odjebały, ale to, co się odkurwiło później, ja w to kurwa nie wierzę dotąd. Wleciała jebana interwencja Policji, myślałem sobie, że chuj, najwyżej podbiją do nas, by spytać, co się stało, wiadomo, bywają bójki w okolicach, tym bardziej że to nie jebana strzelanina albo napierdalanie się pieprzona bronią biała, to była po prostu bójka na łapy, a my nie stwarzaliśmy większego niebezpieczeństwa dla uzbrojonego oficera, który był od nas oddalony okolice dwustu metrów. Chuj z tym, w ciągu pieprzonych dwóch minut, na miejscu pojawiło się okolice ponad dziesięciu oficerów i kurwa, szczerze to poczułem się jak jakiś pieprzony terrorysta stanowy. Chuj, ja tam w miarę kminie jeszcze początek całej sytuacji, nawijając, że mamy się odsunąć, piec kroków, po czym, że mamy podnieść łapy do góry, ale kurwa wokół nas było okolice pięciu oficerów, stwierdzam, że uzbrojonych, bo wątpię, by taki oficer, na takim terenie, by wpadł nieuzbrojony. Dobra, tam kminie, że takie są wasze pieprzone procedury, ale widać, że wykonujemy wasze polecenia, nie trzeba traktować nas jak pieprzonych terrorystów. Kminie fakt, połowa z nas zachowała się w chuj bezczelnie do oficerów, ale to też nie jest jakiś pieprzony fakt, aby traktować nas jak pieprzonych terrorystów. Kurwa, to co odjebało się dalej to kwintesencja całego pieprzonego Los Santos. Zaczynając od tego, że jesteśmy w pieprzonym monitorowanym miejscu, bo oczywiście w okolicach pieprzonego banku na Strawberry, to jedni z nas próbowali nawijać brednie, inni siedzieli cicho, chyba tylko ja nawinąłem w miarę z sensem, tak by kurwa nie było większych problemów, ale oczywiście, to my jesteśmy kurwa najgorszego sortu przestępcami i powinniśmy być traktowani z góry. Tak też nie patrząc się na wszystko, kazali nam ustawić się przy ścianie, gdzie kurwa oczywiście nas do chuja skuli. Kij z tym, jeden z nas się kurwa rwał od tych oficerów, ja pierdole. No nic, oczywiście kurwa, że przez taka sytuacje nas do chuja wszystkich przeszukali, ja wyjątkowo byłem czysty, nie wiem jak inni. Stałem po pewnym czasie z boku, patrzyłem się tylko, co się odpierdala, oczywiście kurwa ludzi nie zmienię ani podejścia do nich. Jeden od nas się szarpał, inni postanowili wykonywać w miarę polecenia, jedna osoba co nie była dokładnie zamieszana, próbowała się wykłócać o swoje prawa. Ehh, szkoda mi kurwa dalej nawijać o tym temacie. Jednego zgarnęli na dołek, po tym, jak wykonali na nim kilka obaleń, w dodatku prawie że go udusili na miejscu, ale sam w miarę świrował, zamiast normalnie wykonać pieprzone polecenia oficerów. Resztę z nas potraktowali jak pieprzonych terrorystów, zebrali nas w jedno miejsce, kazali klękać, unieść łapy do góry, potem podbić do ściany, gdzie nas skuli i przeszukali dość drastycznie. Tyle szczęścia, że do chłopaka, którego prawie udusili, wezwali ambulans. W każdym razie mogli kurwa w miarę normalnie podejść do osób, które po prostu stały przy tej całej bójce, niż traktować nas jak pieprzonych kryminalistów, bo to była pieprzona komedia. W każdym pieprzonym razie nawinę swoje ostatnie słowa odnośnie do całej pieprzonej sytuacji. Chłopaki, następnym razem jak już chcecie się napierdalać to nie w pieprzonym publicznym monitorowanym miejscu, mamy taki stan gdzie jak ktoś widzi, że odpierdalają się jakieś akcje, to nawija do departamentu, który każdego z osobna traktuje jak najwyższego sortu kryminalistę. Druga sprawa, nie próbujcie pieprzyć, gdy wiecie, że w takim pieprzonym miejscu jest monitoring, bo oni wykorzystają to jeszcze przeciwko wam. Nawijając dalej, jak już wiecie, że jest pieprzona interwencja, to aby nie było więcej problemów, wykonujcie pieprzone polecenia, bo wyjątkowo odpierdalając, bardziej ich nakręcacie, aby oni myśleli, że jesteśmy pieprzonymi terrorystami stanowymi. Co do tematu departamentu Policji, to zauważyłem, iż macie wyjebane ego, myśląc, że jesteście, nie wiadomo kurwa kim, jakimiś kurwa Greckimi bogami. Kończąc ten pieprzony temat, mogę powiedzieć tylko jedno. Witamy kurwa w Los Santos... Pozdrawiam, Heavyweight. **Poniżej znajduje się również opcja wsparcia bloga, klikajac w przycisk "Wspomóż Twórce", gdzie przez jakas strone, można przelać wybrana ilość pieniędzy od $1 w góre.**
    8 polubień
  5. Osoby zainteresowane projektem, obserwujące sklejki na których prezentujemy swoją gierkę będą musiały obejść się smakiem. Rezygnujemy z prezentowania naszych postaci i ich zajęć na forum, jedyną opcją złapania czegokolwiek związanego z projektem jest wejście z nami w interakcje. Dorabianie historii do niepełnych sklejek jest niesmaczne, elo.
    8 polubień
  6. Cześć. W związku z ostatnim zamieszaniem dookoła sygnalizacji świetlnej, wraz z ekipą postanowiliśmy wprowadzić regulację, która powinna rozjaśnić ten temat: na serwerze nie stosujemy się do kolorów świateł w sygnalizacji drogowej z uwagi na błędy w synchronizacji między graczami. Skrzyżowania z sygnalizacją świetlną traktujemy więc jak wszystkie inne skrzyżowania, przed którymi należy się zatrzymać (traktując sygnalizację jako znak STOP). na skrzyżowaniach z sygnalizacją świetlną stosujemy się do zasady "kto pierwszy ten lepszy" - czyli pierwszeństwo ma ten gracz, który jako pierwszy zbliżył się do skrzyżowania przejechanie przez skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną bez uprzedniego zatrzymania się będzie traktowane jako wykroczenie drogowe, będące podstawą do zatrzymania przez odpowiednie służby. Nie przyjmujemy tłumaczeń "ale ja miałem zielone". Każde skrzyżowanie to nakaz zatrzymania się, bezapelacyjnie. Przypominamy, że dalej będziemy karać was za miasto duchów, jeżeli będziecie jeździć nierealistycznie.
    7 polubień
  7. Opublikowano przez Federico Bonanni, 23.04.2024 Paul Orefice - gdy kota nie ma, myszy harcują. Już od dłuższego czasu organy ścigania skupiają swoją uwagę na licznych gangach, które mają w mieście dominująca pozycje. Jerry Capeci kiedyś powiedział: "Są oblężeni, poobijani i posiniaczeni ale daleko im do wyginięcia". Współcześni włosko-amerykańscy gangsterzy nauczyli się bardzo boleśnie, że mogą robić prawie wszystko co chcą jeśli zachowują niski profil. Przemoc nie jest na takim poziomie jak kiedyś, ponieważ przyciąga uwagę organów ścigania i jest szkodliwa dla biznesu a historia pokazuje nam, że nieważne ilu ludzi zatrzymasz, zawsze znajdzie się ktoś kto będzie chciał dalej prowadzić ich dawne interesy. To leży w ich naturze. L.S Vinewood Boxing Gym - na ulicy mowi sie, ze rzekomo cichym wspolnikiem w tym interesie jest rodzina przestępcza z San Fierro. W marcu tego roku miejsce przeszło gruntowny remont, zachowując jednocześnie pazur z dawnych lat. Formalnie lokal prowadzi niejaki Donald "Donnie" Prisco - były mistrz wagi półcięzkiej w boksie, w obrębie stanu San Andreas. Siłownie na co dzień pomaga mu prowadzić 30 letni Paul Orefice - człowiek wywodzący się z młodej ekipy współpracowników rodziny mafijnej na Spanish Avenue. Podobno stoi on na czele tej frakcji młodych cwaniaków, którzy aspirują i dąża do wskoczenia na półkę wyżej w szeregach borgaty, której całe kierownictwo, włącznie z bossem Gerardem "Gerry S" Sacchetti zostało ulokowane w zakładzie karnym. Faceci ze Spanish Ave mają jednak wciąż wiele do udowodnienia na ulicy. Ich motorem napędowym do działania oprócz pieniędzy jest chęć upodobniania się do swoich idoli w szeregach rodziny co przekłada się na ich determinacje w dążeniu po przysłowiowego 'guzika' - który oznacza oficjalne członkostwo i wejście do tajnego stowarzyszenia jakim była w przeszłości Cosa Nostra, w czasach gdy sam dyrektor FBI Edgar Hoover zaprzeczał notorycznie o istnieniu przestępczości zorganizowanej w Stanach Zjednoczonych. Orefice jest trenerem personalnym, mający krótką przygodę z pięściarstwem. Dba o swój wygląd bardziej niż kobiety, ma skłonności do bycia kobieciarzem. W przeszłości postawiono mu zarzuty próby gwałtu na jednej z jego klientek w siłowni. Kobieta wycofała swoje zeznania po tym, gdy ktoś ją ewidentnie zastraszył i groził pozbawieniem życia. Do dziś nie wiadomo, czy Paul faktycznie ją zgwałcił czy miał z nią romans i kobieta w złości chciała go pogrążyć. W ostatnim czasie na mieście wychodzą na wierz plotki łączące Pauliego Orefice z tajemniczym zniknięciem dwójki 26 letnich chłopców ze Spanish Avenue - Andrewa "Andy C" Caravelli i Johna "Johnny-boy" Scarelli. Czy facet ma dwie głowy na koncie?
    6 polubień
  8. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  9. ** Kilka minut po strzelaninie na miejscu zjawiły się jednostki miejskiego departamentu, które odpowiednio zabezpieczyły miejsce przestępstwa. Finalnie jednak sprawa trafiła na biurko Federal Bureau of Investigation (FBI) **
    5 polubień
  10. Nick postaci: Atanas GRUZIN Aliev Wiek: 46 lat. Zgoda na FCK/FCJ: Ja, użytkownik Never Hurts, wyrażam zgodę na zabicie mi Gruzina i obiecuję, że nie będę płakał, ewentualnie trochę wyzywał. Sposób dołączenia do projektu: in game/ biografia: Wrzucę w spoiler jego background, a tutaj od dupy strony, wyjaśnię jakby to miało się wiązać fabularnie. No więc Gruzin wychodzi z puchy po solidnej pajdzie za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, przestępstwa narkotykowe i zbrodnicze. Mniej więcej garował ~15-18 lat. Wraca na ulicę jako nikt, jako stary, przesiąknięty ulicą i więzieniem kryminał. Były żołnierz kolektywu z West Vine, hurtownik kokainowy (zapchaj dziura kartelu po 'wyłączeniu' Denis Olovskoye). Zaznaczę tylko że nie mam zamiaru grać jakiegoś pół-boga co wyskoczył z puchy i wraca rządzić terenem. Gram ulicznego wyjadacza, który poznał prawie każdy możliwy pułap 'branży'. Od bouncera w The Lust Resort, po współpracę z kartelem i ławy sądowe wśród topowych przestępców na kontynencie. Struktury w których uczestniczył Aliev po rozwiązaniu kolektywu, były typowe dla nowoczesnych grup przestępczych, tudzież po zakończonym procesie, był zdany na siebie i swój szmal. Koleś wychodzi z puchy i nie jest już młodym gorylem 2x2, z turbo-szajbą i przesytem ulicznego sprytu. To teraz 46 letni chudy jak nieszczęście koleś, który jest ewidentnie zmęczony życiem, na szczeście lub nie, mocno zakonserwowany celą. Gram gościa który wraca na podwórko bo tak naprawdę nie wie co ze sobą zrobić. Gram golasa z bagażem doświadczeń i konkretnym przebiegiem na ulicy. Mimo 'aktualizacji', postaram się dalej kreować ten mój 'ulubiony' charakter ze wszystkich jakie prowadziłem na serwisie. Zamienie jednak tą turbo-szajbę aka bandycki sznyt w słonecznej Kalifornii, na postać w stylu 'stary bandzior będzie wiedział'. Dodam tylko że nie wracam do roleplay na pełnej, poprostu odpocząłem i mam zamiar coś tam se od czasu do czasu popykać. Jednak z góry deklaruję, że mogę zrezygnować po dniu czy dwóch, lub poprostu być 'mało aktywny'. Nie mam celu, nie zamierzam nic zdobywać, chcę sobie poprostu od czasu do czasu popykać (bo lubię w chuj haha) a wiem że projekt ma solidny fundament i pasuje totalnie do mojego kaukaskiego króla. background Atanas Aliev
    4 polubienia
  11. Przedstawiamy uosobienie luksusu i stylu: NOVEAU Soleil Sunglasses. Wykonane z precyzją i elegancją, te okulary przeciwsłoneczne są prawdziwym świadectwem wyrafinowania i bogactwa. NOVEAU Soleil Sunglasses mają ponadczasowy i wszechstronny design. Połączenie bogatego, błyszczącego złota i eleganckiej czerni tworzy uderzający kontrast, który natychmiast przyciąga wzrok. Czarne oprawki są ozdobione subtelnymi, złotymi detalami, które zapewniają równowagę między elegancją a nowoczesnością. Niezależnie od tego, czy relaksujesz się przy basenie, spacerujesz po mieście, czy uczestniczysz w ekskluzywnym wydarzeniu, te okulary przeciwsłoneczne są idealnym dodatkiem uzupełniającym Twój strój. Każda osoba która zamówi chociaż jedną parę okularów zostaje także uczestnikiem konkursu, w którym główną nagrodą jest zestaw biżuterii z kolekcji Roseceae. Konkurs trwa do 23:59 22.09.2023, a zwycięzca zostanie wybrany losowo z listy osób które zamówiły NOVEAU Soleil Sunglasses. Już teraz zamów swoje okulary za pomocą naszej strony internetowej: https://discord.gg/8WcxhvezPW
    4 polubienia
  12. (Willa, 1900 obiektów, kliknij w obrazek po więcej zdjęć) ** Pierwszy projekt spod ręki House of Architecture został ukończony, a dzięki współpracy z Avery Construction udało się go w pełni zrealizować. W posiadłości zmieściły się trzy sypialnie - główną, oraz dwie gościnne, dwie łazienki, przestronny salon z jadalnią, równie dużą, dobrze wyposażoną kuchnię, garaż na dwa auta zgodnie z życzeniem klienta. Pomimo ogromnego metrażu architekci skupili się na spełnieniu wytycznych swojego zleceniodawcy, który postawił na minimalizm i duże, otwarte przestrzenie. Zdjęcia z gotowego projektu można obejrzeć na lifeinvaderze firmy. Swój udział przy tworzeniu ogrodu miał również stażysta uczący się w HoA, który zaprojektował altankę i tereny zielone wokół domu. ** ** W czasie realizacji projektu willi do pary architektów zgłosili się kolejni zainteresowani klienci. House of Architecture przyjął zlecenie na kolejny luksusowy dom, nad którym trwają już prace. Dzięki nabranemu doświadczeniu prace nad nowym projektem postępują znacznie szybciej i zostanie on oddany do remontu w niedługim czasie. ** ** Współpraca z Avery Constructuion była udana, jednak architekci z HoA zastanawiają się, czy nie postawić na kogoś bardziej doświadczonego. **
    4 polubienia
  13. GREG BACHURSKI IS DEAD 💀💨🔥
    4 polubienia
  14. **13.09.2023 na El Burro doszło do groźnie wyglądającego pożaru. Niedługo po tym, jak płomienie objęły swoim zasięgiem jeden z garaży, na miejsce przyjechał Fire Departament, a po tym detektywi, próbujący ustalić przyczyny zdarzenia. Z relacji przejezdnych jak i okolicznych mieszkańców, ogień pojawił się niespodziewanie, zajmując dość spory obszar w krótkim przedziale czasowym. Sytuacja została opanowana dość sprawnie, bo w około trzydzieści minut.** buziaki dla ludzi z FD
    4 polubienia
  15. W dniu dzisiejszym przestaję pełnić funkcję drugiego opiekuna organizacji publicznych (frakcji). Aktualnie w dalszym ciągu pełnię funkcję drugiego opiekuna ekipy wspólnie z @Karach @kuzyn na ten moment pozostaje jedynym opiekunem organizacji publicznych (frakcji). @Teddy. nadal jako pomocnik @wuuu i @doozan dodatkowo dołączą jako opiekunowie działu apelacji i skarg
    4 polubienia
  16. 3 polubienia
  17. Nicholas Rizzolo pozdrawia ze słonecznej Florydy
    3 polubienia
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin