Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Ranking

Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 23.04.2025 w Odpowiedzi

  1. **Popołudniem na streamingach B.I.A ukazał się nowy visualizer rodem z twitch.tv (baseniara) pod tytułem "I NEED A THUG", który w sumie jest pierwszym poważniejszym projektem dziewczyny patrząc na ogół jej luźnej i trochę kontrowersyjnej kariery muzycznej. Wszystko zostało nagranie w domowym studiu, undegroundowego producenta z sąsiedztwa.** ssy: informacje:
    13 polubień
  2. Chaldejczyczy ze Strawberry lata 2023/2024 spędzili w ukryciu, po większym zainteresowaniu przez służby i masowych aresztowaniach, musieli zejść do całkowitego podziemia i ograniczyć przestępczą działalność, aby utrzymać grupę w jednym kawałku. Powodem ich sporych problemów, była spora wewnętrzna wojna, pomiędzy Bakirem a Yassinem, dwiema osobami, pretendującymi do roli nowego bossa. Padło wtedy kilka trupów, w tym spadła głowa Roberta Bakira. Yassin wyszedł zwycięsko, ale nie mógł cieszyć się sukcesem. Okres tych dwóch lat był ciężki, praktycznie wyniszczający, puste portfele i hamowane ambicje, weszły każdemu na głowę. Zrobiono czystkę wśród członków Chaldean Mafia, całkowicie usunięto słabe ogniwa, niepotrafiące działać poza światłem kamer. Każdy, kto mógł narazić grupę albo był odpowiedzialny za wcześniejsze problemy, tracił możliwość jakiegokolwiek funkcjonowania. Ostatnie kilka miesięcy, to powrót do działania i na ulicę. Przebudowana kadra, z nowymi, lepszymi ogniwami na szczycie. Poszło masowe zielone światło na ciągnięcie forsy z nielegalnych interesów. Pierwszym co było na celowniku, to podporządkowanie terenu, jaki wśród Chaldejczyków, nazywany jest Little Baghdad. Drobni przedsiębiorcy, małe biznesy - pralnie, salony fryzjerskie, sklepy z różnościami, wszyscy musieli wrócić do płacenia, do wykładania tygodniowej forsy. Detaliczny handel narkotykami, od którego każdy chce uciec jak najszybciej, okazał się koniecznością. Po długich miesiącach w ukryciu, puste portfele potrzebowały paliwa, szybkiej forsy od ćpunów. Masowe kilogramy, które można nazwać hurtem, w kilka chwil rozpłynęły się w detalicznym interesie, w rękach lokalnych ćpunów. Dzisiaj? Po kilku miesiącach, Chaldejczycy odpowiadają za szereg przestępstw - wymuszenia, haracze, kradzieże antyków, kradzieże samochodów, włamania do mieszkań, handel ludźmi, handel narkotykami, handel bronią, przemyt poza miasto. Mimo pełnej listy, której mogłaby pozazdrościć niejedna większa zorganizowana przestępczość, w Santos nie ma nawet pomruków o tym, że wśród nich, dzieje się cokolwiek na większą skalę. Wszystko jest robione za zamkniętymi drzwiami, poza błyskiem fleszy - nikt nie mówi więcej, niż musi. Wybrano odpowiednich ludzi do działania po cichu, bez zwracania na siebie uwagi.
    11 polubień
  3. 20 minut puzniej . . . .
    10 polubień
  4. 7 polubień
  5. 23/04 ZURICH/SWITZERLAND - HALLE 622 **Kolejny przystanek trasy koncertowej Maxine Koci, a jednocześnie wieczór, który na długo zostanie w pamięci fanów. Na ekranie otwierającym show – intymne, zakulisowe nagrania. Maxine, energiczna i skupiona, przechadzała się po labiryncie kulis, wymieniając półżartem zdania z tancerzami, wizażystkami i technikami. Śmiech mieszał się z napięciem. „Wiecie co, mam pomysł! Gdzie jest kurwa mój headmic?” – rzuciła nagle, rozładowując atmosferę. „W Twojej garderobie!” – padło z końca korytarza. Ruszyła natychmiast, jakby miała na plecach skrzydła. Biegnąc przez backstage, podkręcała energię całego intro – była naturalna, była sobą. „Jest okay, będzie okay” – szepnęła z uśmiechem, tuż przed kamerą. Wtedy rozpoczęło się „OK” – z hukiem, z pewnością, z magnetyzmem. Pierwsze minuty koncertu uderzyły falą adrenaliny. Maxine wbiegła na scenę w rytmie beatu, oświetlona pulsującymi snopami światła. Jej wokal, pewny i zadziorny, niósł się nad tłumem, który nie potrzebował ani sekundy, by dołączyć. Refren niósł się przez Halle 622 jak memoriał niezależności. Tancerze dopełniali całości – precyzyjni, ale w tym wszystkim dziko ekspresyjni. Każdy ruch był oddechem utworu. Bez zbędnych słów przeszła w „X” – z charakterystycznym napięciem w biodrach i spojrzeniem, które mówiło więcej niż tysiąc linijek tekstu. Na ekranie za nią migotały cyfrowe, zdeformowane wersje jej samej – jakby rozmawiała z własnym cieniem. Tłum oszalał. Potem przyszła pora na „my life need savin’”. Tu tempo zwolniło, ale emocje wzrosły. Maxine stanęła na środku sceny, światło zwęziło się do jednej, miękkiej wiązki. Śpiewała prawie szeptem, a mimo to każdy wers brzmiał głośniej niż perkusyjny drop sprzed kilku minut. W tle pojawiły się wizualizacje jej postaci zanurzonej pod wodą, walczącej z własnym odbiciem. Sala zamilkła – w tym jednym momencie widać było, że publika nie tylko słuchała, ale rozumiała. „breath” ożywiło atmosferę zmysłowością – taneczna linia basu i niskie światła dały przestrzeń do ekspresji nie tylko na scenie, ale i wśród fanów, którzy zaczęli poruszać się jakby zsynchronizowani z Maxine. Zaskoczeniem był surowy, niemal teatralny „grave” – na scenie pojawiły się minimalistyczne konstrukcje przypominające nagrobki z neonowym światłem. Maxine śpiewała, siedząc na jednej z nich, z rozpuszczonymi włosami i głosem łamiącym się w emocjach. Po tym numerze przez chwilę nie było oklasków – tylko głębokie westchnienia. „wanna understand” pokazało zupełnie inną twarz artystki – w pełni otwartą, wręcz kruchą. W przerwie między utworami powiedziała do publiczności: "Czasem wszystko się wali i nawet nie wiesz, od czego zacząć odbudowę. Ale dziś... dzisiaj jesteście moim fundamentem." Publiczność odpowiedziała okrzykami wsparcia. Ktoś z pierwszego rzędu trzymał transparent z napisem „you saved me with your voice”. Maxine spojrzała na niego i wyszeptała: „dziękuję”, zanim przeszła w „break my heart” – tym razem bardziej tanecznie, z pazurem, jakby w kontrze do bólu, który w niej rezonował. W „it's not fair” unosiła się nad tłumem – dosłownie. Platforma sceniczna wyniosła ją wyżej, a światła rozszerzyły się jak rozedrgany kalejdoskop. To był moment triumfu – moment, w którym Maxine zdawała się nie tylko śpiewać, ale panować nad całą rzeczywistością. A potem – cisza przed finałem. „ruin your life” weszło jak błyskawica. Drapieżne, niepokorne, dzikie. Jej głos nabrał ciemniejszego odcienia, choreografia stawała się coraz bardziej odważna, a cała hala jakby zatraciła poczucie czasu. Po ostatnim akordzie długo nie milkły owacje. Maxine wróciła na scenę sama – bez tancerzy, bez mikrofonu. Z lekko chrapliwym głosem, wzruszona: "Zürich… you ruined my heart in the best way."**
    6 polubień
  6. wrzuciłeś juz więcej ssów niz w vagos, to jest szacun
    4 polubienia
  7. Pierwszy odcinek nowopowstałego programu filozoficznego "Soul Talks with Hugo" podjął istotną, lecz trudną dla społeczeństwa kwestię laicyzacji - procesu odsunięcia religii z instytucji, życia publicznego i kulturowego. Gościem Hugo Pembroke'a stał się obiecany od dłuższego czasu pastor Savior Baptist Church of Davis - Terrence Vendermeer, który przedstawił owe zjawisko z punktu widzenia swojego, jak i lokalnej wspólnoty. Rozmowa, mimo spokojnego formatu, pochylała się nad tematem z różnych stron, dzięki czemu pozwala ona odpowiedzieć na nurtujące pytanie: Czy laicyzacja jest faktycznie taka zła? Zapraszam do obejrzenia pierwszego odcinka, a jednocześnie wyczekiwania na kolejny epizod - tym razem o siłowni i pracy nad samym sobą... Teraz jednak oddajmy chwilę refleksji: co do powiedzenia na temat laicyzacji ma Hugo Pembroke - prowadzący programu?: Laicyzacja, czy sekularyzm? Nieporozumienia napędzają konflikty. Nonsensem wydaje się analiza zwłaszcza tak trudnego tematu, nie pojmując dogłębnie jego definicji - co zdaje się być mankamentem obecnego, religijnego mainstreamu. Pod słowem laicyzacji znaczna większość środowisk, a szczególnie chrześcijańskich, kryje całkowity upadek społeczeństwa, odcięcie się od moralności, czy nawet ideologię mającą na celu usunąć jakikolwiek wpływ wiary na życie w przestrzeni publicznej. Głoszenie tego typu tez, choć zrozumiałe - w końcu każda branża chce jak największego dla siebie dobra - potrafi napędzić niemałego strachu tym, którzy lękliwie opłakują status quo naszej ludzkiej egzystencji. Faktem jest bowiem, że owa straszliwa laicyzacja to zjawisko najzwyklejsze i naturalne... Jednak nie można traktować go jako swoiste perpetuum mobile, które bez żadnego pchnięcia brnie do przodu! Ważny jest pewien napęd, pewne podtrzymanie, które może sprawić, aby taki proces rzeczywiście trwał. Na kartach historii zapisała się ona jako przejściowa i cykliczna zmiana - po średniowieczu następuje renesans et cetera, więc czy powinniśmy brać w ogóle ten proces pod uwagę? A i owszem! To, że rowerek powolnie zjeżdża z górki bez czyjeś pomocy (pomijając grawitację), nie wyklucza możliwości jego przyśpieszenia! Jednak o tym za chwilę... Czym innym jest zaś sekularyzm - to jest dopiero ideologia, która może być owocnie krytykowana i dezaprobowana, jak i przeciwnie. Proces i zjawisko, a ideologia czy nurt - tworzy różnice. Szansa na odkrycie własnego JA Cisza uwidacznia to, co skryte. Kiedy ktoś umiera - czcimy jego pamięć minutą milczenia. Kiedy jesteśmy poruszeni - polegamy w głuchej refleksji. Dlaczego więc postępujące rozdzielenie religijności od wielu sfer publicznego życia, nie jest swoistą obroną przed jej zdeptaniem pod butem nurtowych trendów? Przeniesienie życia duchowego do indywiduum gwarantuje, według moich doświadczeń, zdecydowanie większe pole do autorefleksji. Nie jesteśmy zabrudzeni wpływem obcych czynników, nie doświadczamy presji i zmuszenia kulturowego oraz społecznego. Wtedy właśnie obnaża się piękno poznawania własnej, ludzkiej - religijnej strony. Należy też odrzucić wszelkie przejawy, gwoli ścisłości, wykluczania wspólnot, czy kościołów - lecz pozbawienie religijności wpływu świata masowego, daje nam klarowniejszy obszar poznawczy. Jest to cena, którą niekiedy warto zapłacić. Zubożenie kulturowe Religia to nieodłączny element ludzkiej kultury od zarania dziejów. Na niej to opiera się obecna spuścizna naszych wybitnych przodków, wszelakie dziedzictwo kulturowe i to, co dziś tak chętnie podziwiamy w muzeach oraz galeriach. Bez religii nie poznalibyśmy być może geniuszu Mozarta, artyzmu Rembrandta, czy magicznej ręki Michała Anioła. Wszystko to, co nas otacza - ma swoje źródło u religijności praojców dzisiejszych pokoleń. Faktem jest, że zjawisko laicyzacji świadczy o niejakim pominięciu tych istotnych sfer kultury, co doprowadza do wspomnianego jej zubożenia. Jako ludzie zaczynamy zapominać, ignorować, a nawet wyśmiewać to - co niegdyś stanowiło kolebkę cywilizacji. Pewne jest jedno - bez religii ludzkość zatrzymała by się na epoce kamienia łupanego, a zdrowy rozsądek jest kluczem do tego uniknięcia. Gdzie szukać napędu? Źródło ów procesu nie tkwi jedynie w naturalnym porządku świata, tak jak wspomniałem wyżej. Tenże napęd, szczególnie w dzisiejszych czasach, działa bardzo owocnie. Żyjemy szybciej, ba! Biegniemy! Brakuje nam chwili wytchnienia, a będąc tak wysoce zatraconym w prędkości codziennej egzystencji - zapominamy o tym, że jesteśmy ludźmi. Człowiek bowiem to nie konstrukcja, której energie zapewnia ładowany akumulator. To nie maszyna o danej mocy obliczeniowej, która po jakimś czasie się zużywa. Jako Ci najbardziej rozumni, powinniśmy dostrzegać powinność pielęgnacji własnych umysłów. Umysłów, których niewiarygodnie istotnym elementem jest duchowość nadająca sens i pchająca do kształtowania samego siebie. Odsunięcie na bok tej potrzeby, wynika właśnie z tej prędkości. Bodźce atakujące młode głowy mają na celu odczłowieczyć wzrastające umysły - żyjemy w trudnych realiach, w których człowiek atakuje drugiego człowieka nie za pomocą przemocy fizycznej, lecz napadem informacji i dopaminy. Gdzie w tym wszystkim odnaleźć siebie? Terrence Vandermeer - chrześcijański głos przeciw laicyzacji Terrence Vandermeer - pastor jednego z lokalnych kościołów baptystycznych przedstawia nam zgoła inne podejście do laicyzacji. Z punktu widzenia teologicznego nauczyciela zauważa poważne jej skutki, które doskwierać będą ludzkości. Brak serca i upadek moralności to zjawiska wywołujące strach w oczach niejednych. Czy więc może, troszcząc się o zachowanie przyzwoitości i miary ludzkiej cywilizacji, w końcu to kulturą różnimy się od innych, winniśmy zwalczać ten proces? A może... Czy w ogóle jesteśmy w stanie go pokonać? Pastor uważa, że należy potraktować to jako sygnał do duchowej odnowy i jawnego sprzeciwu wobec odsunięcia Chrystusa z kultury, który zakończyć się może wypaleniem serc ludzkich. Cóż więc należy zrobić? Podsumowanie Laicyzacja – jak pokazuję w tym odcinku – nie jest w moim odczuciu zjawiskiem jednoznacznie negatywnym. Przeciwnie, uważam ją za naturalny i przejściowy etap, który może stać się przestrzenią dla głębszego, bardziej autentycznego doświadczenia duchowości. Nie oznacza to jednak lekceważenia wartości religii jako fundamentu naszej cywilizacji – wręcz przeciwnie. Oddzielenie sfery sacrum od presji instytucjonalnej może chronić to, co w niej najczystsze. Dlatego apeluję: nie walczmy z laicyzacją, ale uczmy się ją rozumieć. Ostatecznie nie chodzi o to, by wyrzekać się duchowości, lecz by odnaleźć ją na nowo – głębiej, ciszej, świadomiej. Zapis audio przeprowadzonej rozmowy z gościem programu w formie audycji LIVE:
    4 polubienia
  8. PODSTAWOWE INFORMACJE O 105 UNDERGROUND BLOCC CRIPS: Członkowie 105 Underground Blocc Crips identyfikują się z kolorem niebieskim, symbolem Cripsów. Noszą ubrania nawiązujące do drużyn sportowych takich jak Indianapolis Colts, Boston Red Sox czy Brooklyn Dodgers – ostatni z tych logotypów to symbol całego wozu Blocc Crips. UGBC działają głównie w dzielnicy Westmont w Los Angeles, claimując ulice 105th, 103rd i 107th, a ich aktywność rozciąga się od Western Ave aż po Normandie. Najbardziej rozpoznawalnym miejscem związanym z gangiem są apartamenty Normandie Manor – uważane za centralny punkt spotkań członków. Powstali jako spin-off Original Westside Crips w 1973 roku, kiedy to część członków zdecydowała się odłączyć od gangu Tookie Williamsa. Stali się jedną z gałęzi Blocc Crips, będących częścią szerszego sojuszu Rollin 100’s. UGBC często operuje wspólnie z innymi Blocc klikami – w tym 113OBC oraz 107/108OBC, tworząc coś w rodzaju kolektywu znanego jako Blue Flame Gang lub Fleezy Gang – nazwy pochodzące od zmarłego członka Keonta “Lil Flame” Daniels. Ich styl działania jest często brutalny, ale jednocześnie silnie nastawiony na generowanie dochodów – UGBC funkcjonuje bardziej jako podziemna machina zarobkowa niż tradycyjny gang oparty na hierarchii. Działa też non-affiliated klika 109 Bangstarz, która współpracuje z UGBC pod szyldem Blue Flame, skupiając się głównie na "biznesach" na terenie Westmont. UGBC są częścią większego układu zwanego RichRollin100’s, czyli sojuszu Rollin 100's, który powstał z gangów z rejonów Athens, Hawthorne i Westmont w latach 90. Sojusz ten, w przeciwieństwie do wielu organizacji Bloods i Hoovers, nie filtruje ostro narybku – liczy się lojalność i zapał do działania. DLA OSÓB ZAINTERESOWANYCH GRĄ W NASZEJ ORGANIZACJI - 105 UNDERGROUND BLOCC CRIPS: Twoja postać nie zaczyna jako stary wyjadacz ulicznej gry ani ktoś, kto już ma szacunek w okolicy. Na początku Twoim celem jest zyskać uznanie i zaufanie ekipy. To mogą być proste przysługi, pomoc w lokalnych sprawach, lojalność wobec starszych chłopaków czy po prostu obecność, kiedy trzeba. Z czasem przychodzi moment inicjacji, czyli tzw. „put-on” albo „jump-in” – i to nie jest coś, co dostaje się za darmo. Zadbaj o porządne tło fabularne. Jak Twoja postać znalazła się w tej dzielnicy? Może dorastała wśród przemocy, w domu pełnym problemów, albo szukała miejsca, gdzie ktoś w końcu ją zauważy. Nie wchodź od razu z historią o wielkich akcjach – buduj wszystko krok po kroku, jak w prawdziwym życiu. Graj tak, żeby było wiarygodnie. Twoja postać nie zawsze wygrywa, czasem się boi, czasem popełnia błędy. To część gry. Unikaj wymuszania narracji (powergaming) i grania na wiedzy spoza postaci (metagaming) – najważniejsze, żeby wszystko było naturalne i zgodne z klimatem. Bycie w 105 UGBC to nie tylko konflikty z takimi setami jak Hoover Criminals, Neighborhoods czy East Coast, ale też życie codzienne, trzymanie się zasad i pilnowanie własnego kąta w Westmont. Chcemy, żebyś tworzył historie z klimatem, a nie tylko biegał za strzelaninami. To świat, który tworzymy razem. HP - https://discord.gg/AVwVZPnQ8Q
    4 polubienia
  9. Laurent Direzionale & Partner - To kolejny twór spod ręki Giovanniego Laurenta, od lat działa on w zakresie marketingu wspierając swoją wiedzą największe spółki w kraju. Niegdyś CEO Foster's Winery, lecz po chorobie i dłuższym pobycie w Europie odsprzedał swoje udziały Cirilli Wayne - Foster. W swojej złotej erze wspierał swoją specjalistyczną wiedzą z zakresu marketingu takie spółki jak Goldman's Brand, Marlowe Winery, Bean Machine, Globe Oil, a to tylko garść jego największych sukcesów które odniósł podczas swojej kadencji w MarketWhiz - Agencji reklamowej w której udało mu się podpisać kontrakty na kilkaset tysięcy dolarów oraz wspomóc marketingowo największe spółki w kraju. Czterdziesto-trzy letni Włoch musiał zrezygnować z dotychczasowego stylu życia z uwagi na problemy zdrowotne, ograniczyć pracę do minimum przez co zostawił Foster's Winery żonie pierwotnego właściciela. Siedzenie na plaży z drinkiem nie jest dla niego więc tuż po kilkumiesięcznym urlopie zdrowotnym w Europie postanowił zabrać się za działanie. Agencja marketingowa, to właśnie coś w czym przedwcześnie emerytowany CEO Foster's Winery świetnie się odnajdzie, zwłaszcza zwracając uwagę na jego historię w tej branży - Poza samym świadczeniem usług marketingowych działalność będzie posiadała w swojej ofercie także pomoc w rozwijaniu startupów, prowadzenie kampanii reklamowych, będzie pomagało nawiązać bezpośredni kontakt z mediami oraz prowadziło social media klientów, warto zaznaczyć, że to tylko część rzeczy które Laurent Direzionale będzie skupiać w swojej ofercie. Laurent Direzionale & Partner nie będzie ogromną korporacją z niezliczoną ilością pracowników - Giovanni żyje zasadą "jakość, nie ilość" tak więc grono osób biorących udział w prowadzeniu działalności będzie ograniczało się do wąskiego grona kilku osób, lecz na najwyższym poziomie. Proces zatrudnienia będzie przechodził przez kilka etapów aby wytypować najlepszych możliwych kandydatów i móc świadczyć najlepsze usługi w słonecznym Los Santos. ( https://discord.gg/tFkXKfUC3p )
    3 polubienia
  10. **Dnia 23/04 w godzinach wieczornych doszlo do napadu rabunkowego w studio muzycznym jednej z wytworni jaka jest Unsainted Records. Ofiarami mialy zostac osoby takie jak: Noah Alexander, Aimee Levine, Wattie Reid oraz Fehu Skarskard. Caly plan zostal pokrzyzowany przez Noah Alexander, ktory niczym wojenny bohater postanowil oddac samemu strzaly do dwojki napastnikow. Jeden z nich zostal zraniony, a drugi postrzelil kilkukrotnie Noah Alexander, ktory jakims cudem przezyl. Na miejscu bylo sporo lusek, oraz slady krwi jednego z napastnikow oraz slady krwi Noah Alexander. Po krotkiej strzelaninie obaj sprawcy opuscili miejsce przed przyjazdem LEA. Jeden z napastnikow zostal wyciagniety z miejsca przez drugiego napastnika, a ofiara postrzelona zostala w srodku. Kamery mogly dostrzec czarny Speedo Express oklejony w firme kurierska, UPS. Sprawcy mieli rowniez bluzy z UPS, obaj byli zamaskowani i posiadali rekawiczki nitrylowe. Woz zatrzymal sie w zaulku, a po uciecze udal sie w kierunku Morningwood i zaulkami zniknal z mapy.** Fakty, informacje: - Ofiarami/swiadkami byly nastepujace osoby: Fehu Skarsgard, Aimee Levine, Wattie Reid, Noah Alexander - Materialy dowodowe zabezpieczone na miejscu: Slady DNA jednego z napastnikow, luski pozostawione przez napastnika numer dwa oraz luski pozostawione przez ofiare. Obaj napastnicy byli zamaskowani i posiadali rekawiczki. - Pojazd, ktorym poruszali sie przestepcy to Speedo Express, czarny z okleinami firmy kurierskiej UPS. Nie mial na sobie rejestracji, zatrzymal sie w zaulku za studiem, potem zniknal w okolicach Morningwood, na koncu (po dluzszym czasie) trafil w okolice Malego Seulu i tam juz pozostal. Jesli przejrzeli materialy CCTV, to osoba ktora przestawiala woz byla samotna, rowniez w dalszym ciagu zamaskowana.
    3 polubienia
  11. Written by Charles beaufils - Daily Globe 23/04/2025 Witam ponownie kochani po bardzo... Ale to bardzo długiej przerwie, jeżeli ktoś pomyślał że niefortunnie zapadłem się pod ziemię to bez problemu bo powracam do Behind The Wheels i to z grubym asortymentem i to dosłownie. Od dłuższego czasu zajmowałem się przeglądam Wozów, jakimi posługuje się Los Santos Sheriff's Department i mamy za sobą już długą drogę po całym garażu ale oczywiście ta droga jeszcze nam się nie skończyła, a aby poruszyć się dalej po tej wycieczce dzisiaj wsiądziemy w unikalny wóz który samym rykiem syren i wyglądem sprawia, że osoby po drugiej stronie bariery przełykają ślinę przez zęby. ja jestem Charles Beaufils, a dzisiaj pokażę wam pojazd opancerzony Vapid TARV. Firma Vapid wielokrotnie już udowodniła, że potrafi stworzyć wozy które swoimi osiągnięciami w koniach mechanicznych, wyglądzie czy w prostocie budowy silnika poniżała Europejskie koncerny, ale to było za mało dla inżynierów z głównej firmy Vapid. W pierwszej połowie 2001 roku firma Vapid stworzyła swój pierwszy wóz opancerzony który nazwała Vapid "TARV". Od czasu pierwszego ukazania wozu na targach w Liberty City po dzień dzisiejszy produkuje te wozy dla Law Enforcement na całym świecie, posuwając się na tyle daleko że firma Vapid na przestrzeni tych lat stworzyła aż 11 oddzielnych wariantów tego wozu. TARV jest wykorzystywany wszechstronnie przez Departamenty we wszystkich 51 stanach ameryki oraz w takich krajach jak Meksyk, Moroko, Serbii, Holandii, Brazylii, Kanadzie, Belgii a nawet w bangladeszu. Woz ten wypracował sobie wysoka oraz stabilną reputację jako pojazd używany głównie przez siły specjalne takie jak SEB oraz SWAT czy wojsko Amerykańskie w kraju. Pewnie wielu z was się zastanawia co to jest za dopisek "ESD" w artykule, prawda? Tutaj klasycznie oddam pałeczkę komuś, kto opowie o tym wozie pod względem praktyczności więcej ode mnie, i tym kimś będzie Sierżant Ryan Caldwell z Los Santos Sheriff's Department. SGT. Ryan Caldwell: Nie jest to zwykły TARV, jaki widuje się podczas operacji SEB, a przerobiony specjalnie pod Emergency Services Detail, to jest dosłownie opancerzony ambulans. Jak wejdziesz do środka możesz zauważyć dosłownie cały sprzęt medyczny, tu są dosłownie nosze, lifepak-15 tak jak wcześniej i całe wyposażenie, które posiadają paramedycy, których widujemy codziennie w zwykłym czerwonym ambulansie. Nasi paramedycy przechodzą dokładnie takie samo szkolenie, jak Paramedycy z ramienia Fire Department z rozszerzeniem TCCC, czyli Tactical Combat Casualty Care. Dokładnie tak, pojazd jest wyposażony w te same rzeczy, które posiadają karetki paramedyków, z tym że są one przystosowane pod znacznie drastyczne akcje oraz sceny takie jak chociażby wjazd w strefę gdzie odbywa się aktywna strzelanina. Cała tylnia kasta jest wzmocniona dodatkowymi płytami pancernymi, aby zapewnić że żadna kula nie przebije się do środka. SGT. Ryan Caldwell: Ten pojazd najczęściej potrafi wjechać w polę walki, zabrać rannego i odjechać z miejsca. Jego załoga składa się z trzech osób, pierwszą osobą jest kierowca, kolejnymi są osoby oznaczane jako MEDIC-1 oraz MEDIC-2. Każda osoba w tym pojeździe poza kierowcą jest przeszkolona z udzielania Advanced Life Support. Wóz jest w pełni opancerzony, a szansa, że jakakolwiek kula przejdzie jest zerowa. Mała ciekawostka na temat tych wozów jest taka, że jeden wóz potrafi przeżyć w służbie niejeden krążownik, ponieważ jeden TARV potrafi być na służbie od 15 do nawet 20 lat bez przerwy, ponieważ ich konserwacja oraz amortyzacja jest niska przez to że te pojazdy nie wyruszają w teren co 5 minut, a co góra 4-5 dni. Mogą przeżyć długie lata na służbie, ale z pewnością takie wozy nie mają silników od kosiarek co nie? Oczywiście że nie. Ten 15 tonowy potwór posiada pod maską 480 konny turbodoładowany 6.7 powerstroke diesel engine produkcji nikogo innego a samego Vapid'a, który rozbuja TARV'a to prędkości uwaga i tutaj nie żartuję, 135 km/h co przy masie 15 ton brzmi zadziwiająco. Silnik oczywiście jak i cały wóz jest dodatkowo opancerzony a chłodnica została przebudowana pod możliwość większego chłodzenia silnika przy dodatkowym opancerzeniu, które pogarsza chłodzenie silnika starą metodą przepływu powietrza. Zawieszenie oraz system hamulcowy jest czysto pneumatyczny co ma zapewnić płynną jazdę nawet po najbardziej paskudnej drodze która może sprawić problemy dla niejednego rodzinnego SUV'a. Co do opisu jazdy, muszę powiedzieć że ten czołg prowadzi się naprawdę topornie. Pomimo posiadania wszelkich systemów wspomagania oraz pomocy samego Sierżanta, strąciłem po placu wiele słupków a nawet nie ukrywając prawie powiększyłem plac treningowy pozbywając się płotu placu treningowego. Nie mniej sama jazda, przyśpieszenie, code 3 oraz syreny niosące się w dal podnosiło ciśnienie oraz powodowało u mnie ciarki na plecach. Krótkim podsumowaniem; Vapid TARV jest opancerzonym wozem który chcesz zobaczyć, ale nie po stronie wroga a po swojej zwłaszcza kiedy wiesz że w tym małym czołgu jedzie wsparcie 10 osób wraz z kierowcą. Ten pojazd przypomina, że chodzenie na kompromis się skończyło a Departamentowi Szeryfa skończyła się melisa w szafce oraz pączki na biurku. Brakowało mi opowiadania dla was o tym co niezwykłe w miejscach o których się niewiele mówi od strony motoryzacyjnej i czas powrócić na stanowisko. Ponownie dziękuję Los Santos Sheriff's Department za udostępnienie wozu oraz za możliwość obejścia go personalnie, a także szczere podziekowania dla Sierżanta Ryan'a Caldwell'a za wystąpienie oraz szczegółowe opisanie swojego opancerzonego wozu. Dziękuję wam i dobranoc.
    3 polubienia
  12. **Pastor Vandermeer podziękował za zaproszenie, jednocześnie zachęcając oglądających do zapoznania się z materiałem oraz samodzielnego przemyślenia takowych tematów**
    3 polubienia
  13. ❗️⛧ PRZERYWAMY MILCZENIE!⛧❗️ ❗️⛧ 26.04 9PM - OTWARCIE LOKALU PO GENERALNYM REMONCIE, A NA SCENIE SAME NAJLEPSZE GŁOSY! ⛧❗️ ⛧ ZARA NIGHTBOURNE ⛧ DIEGO OVD ⛧ HOPE'S PATH ⛧ ARON KOVACS Bądźcie z nami w tą sobotę!
    3 polubienia
  14. **W mieście i na social mediach coraz częściej pojawiają się plakaty zapowiadające środową imprezę TECHNØ NIGHT w klubie Mirage Night Club. Już 23 kwietnia, czyli jutro, o godzinie 21:30 klub otworzy swoje drzwi dla fanów mocnych, elektronicznych brzmień i nocnego klimatu. Za deckami stanie niezawodny NOMORE, który od pierwszego seta zadba o to, by parkiet nie przestawał pulsować.** DATE: 23/04/2025, 21:30 LOCATION: MIRAGE NIGHT CLUB, DEL PERRO MUSIC: NOMORE ENTRY: $200 CHECK OUR SOCIALS: MIRAGE APP LIFEINVADER
    3 polubienia
  15. 21/04 MILAN/ITALY - FABRIQUE **21 kwietnia, w dniu, w którym miał odbyć się koncert w Mediolanie, piosenkarka poinformowała fanów o zmianie terminu zaledwie na kilka godzin przed rozpoczęciem show. Powodem była żałoba narodowa ogłoszona we Włoszech po śmierci papieża. Artystka opublikowała w mediach społecznościowych oficjalne oświadczenie, w którym wyraziła szacunek dla religii oraz różnorodności kulturowej, okazując wsparcie swoim fanom w tym trudnym czasie.** 22/04 VIENNA/AUSTRIA - GASOMETER **Siódmy przystanek trasy Maxine Koci. Wieczór pełen euforii, blasku i momentów, które zostają z człowiekiem na długo. Wszystko zaczęło się jak zawsze – w ciszy i ciemności. W tle wybrzmiewało intro, które rozpozna każdy fan „my life need savin’”. Ekran wypełniły migawki – poruszone ujęcia z sesji nagraniowych, klipy zza kulis, fragmenty teledysków. Przewijały się jak wspomnienia, podbite pulsującym światłem i stopniowo narastającym dźwiękiem. Cała scena była otoczona świetlną ramą – pasami LED, które reagowały na rytm. W górze – półokrągła konstrukcja z ekranów, przypominająca kopułę, tworząca wrażenie zamkniętego, pulsującego świata. W końcu – wejście. Maxine pojawiła się w centralnym świetle, w otoczeniu swoich tancerzy. Witająca się z publicznością, naturalna, obecna. A zaraz potem – pierwszy numer: „OK”. Reflektory rozbłysły białym światłem, potem przeszły w ciepłe odcienie różu i czerwieni. Cała hala była jak zanurzona w jednym, wspólnym rytmie. Od tego momentu wszystko ruszyło z pełną mocą. Scenografia nie przytłaczała – była nowoczesna, ale skupiona na detalach. Ekrany tworzyły tło dla każdego utworu, zmieniając się płynnie w zależności od nastroju piosenki – raz minimalistyczne, raz niemal kinowe. Do „wanna understand” cała scena mieniła się chłodnym błękitem i białym światłem stroboskopowym, przypominającym puls serca. W „breath” – zamiast tła, delikatna mgła i pojedyncze, ciepłe reflektory – jak światło uliczne po deszczu. Podczas „X” wydarzyło się coś nie do przewidzenia – ktoś z widowni rzucił na scenę bokserki z napisem „i love maxine koci”. Maxine złapała je bezbłędnie, rzuciła przez mikrofon: „Nie jesteśmy nawet w połowie koncertu, a już gubicie swoją bieliznę” – i jednym gestem odrzuciła je za siebie. Publiczność oszalała. A ona – jakby to był jeden z punktów programu – wróciła do śpiewania z pełną gracją. Cała setlista bazowała głównie na numerach z „my life need savin’”, ale pojawiły się też starsze utwory, co jeszcze bardziej podgrzało atmosferę. Tancerze poruszali się w rytmie perfekcyjnie zsynchronizowanym z tym, co działo się na ekranie i w oświetleniu. Były też momenty zupełnego odcięcia – gdy reflektory gasły niemal całkowicie, zostawiając tylko światło z ekranów lub jeden punkt na Maxine. Pod koniec koncertu Maxine dostrzegła transparent z napisem: „I WANT SING WITH U ‘BREAK MY HEART’” Bez chwili wahania zaprosiła fankę na scenę. Dziewczyna weszła prowadzona przez ochronę, zdenerwowana, ale szczęśliwa. Krótkie zdanie, spojrzenie, podany mikrofon – i cisza, którą przerwały pierwsze dźwięki „Break My Heart”. Reflektory przygasły, scena stała się bardziej intymna. Śpiewały razem – w duecie, który nie był perfekcyjny technicznie, ale był prawdziwy. I to wystarczyło, żeby rozgrzać serca wszystkich w hali. Na koniec Maxine stanęła na środku sceny, objęta miękkim światłem, i powiedziała: „Dziękuję wam… za tę trasę, za każdy wieczór, za to, że jesteście.” Potem zniknęła. W blasku przygasającego światła. Po prostu – zniknęła ze sceny jak tajemniczy cień. Ale ten wieczór został z ludźmi. Gasometer jeszcze długo tętnił rozmowami, emocjami i śmiechem. To był koncert, który się rozpamiętuje – nie tylko ogląda.**
    3 polubienia
  16. SOUL TALKS WITH HUGO **Pastor Vandermeer miał zaszczyt uczestniczyć w programie Soul Talks with Hugo, Venture, gdzie poruszono tematy teologiczno - społeczne**
    3 polubienia
  17. BEZDOMNI? **Wieczorem członkowie zboru, wraz z pastorem i jego małżonką, udali się, aby rozdysponować artykuły spożywcze i higieniczne zebrane podczas ostatniej zbiórki.**
    3 polubienia
  18. CZAS NA PORZĄDKI... **Członkowie zboru na czele z Pastorem Terrence Vandermeer zaczęli przygotowywania do zbliżających się Świąt Wielkanocnych**
    3 polubienia
  19. Fałszerstwo jest znane od połowy 20 wieku, pierwsi fałszerzy działali w dość pięknej dziedzinie czyli malarstwie, fałszerstwu padały najsłynniejsze obrazy takie jak słoneczniki Van Gogha, bądź o podobnej wartości malunki. W tamtych czasach sukces był zależny jedynie od umiejętności takowego fałszerza, bez dobrej ręki do pędzla mogłeś zapomnieć o jakimkolwiek zarobku. W późniejszych latach fałszerstwo było dość proste, dokumenty były wydawane w formie papieru, każdy mógł wypisać sobie długopisem co chciał, z biegiem czasu większość krajów na świecie zaczęła wprowadzać coraz to bardziej skomplikowane zabezpieczenia. liczne techniki drukowania zabezpieczającego zostały wykorzystane do próby zwiększenia bezpieczeństwa kart identyfikacyjnych. Na przykład wiele nowoczesnych dokumentów zawiera hologramy, które są trudne do odtworzenia bez drogiego sprzętu, który nie jest ogólnie dostępny. Chociaż dokładne odtworzenie tych hologramów jest niezwykle trudne, użycie mieszanki pigmentów i bazy może stworzyć podobny błyszczący, wielokolorowy wygląd, który może przejść pobieżną kontrolę. Inną formą zabezpieczenia dokumentów jest atrament widoczny w świetle UV. Ponadto niektóre dokumenty zawierają pasek magnetyczny , który zawiera informacje podobne do tych wydrukowanych na karcie. Dane można zatem porównać z innymi danymi na karcie, takimi jak wydrukowane informacje lub odczytywalny maszynowo kod kreskowy . Paski magnetyczne mogą również zawierać inne tajne informacje identyfikujące. Chociaż paski magnetyczne mogą być również sfałszowane, stanowią one kolejną barierę wejścia dla fałszerzy-amatorów. Można również dodać inne ukryte urządzenia zabezpieczające, w tym wbudowane bezpieczne chipy procesora kryptograficznego, które są zaprojektowane tak, aby były bardzo trudne do sfałszowania, oraz tagi RFID⁠ ⁠- ⁠ te dwie technologie można również połączyć w przypadku bezdotykowych kart inteligentnych. Jedną z osób, które zajęły się tym jest Marcusk Barosky syn Rosyjskiego imigranta, jego ojciec w 1987 roku wyeimgorwał na Kubę jako agent KGB, w tamtejszym czasie CIA finansował z przemytu kokainy do stanów, wojnę w Nikaragui wspierając przy tym zbrojnie Contras. Ojciec Marcusa był zaangażowany w działania wywiadowcze na ten temat. Marcus od małego miał doczynienia z masą dokumentów, paszporty z tym samym zdjęciem ojca ale z innym imieniem i nazwiskiem. Barosky po wyjściu z więzienia i zakręceniu się przy czeczeńskiej bandzie, został współwłaścicielem siłowni, co otworzyło mu drzwi na spory zarobek i dobrą przykrywkę. Tym samym zakręcił się w fałszerskim podziemiu i poznał kilku wpływowych gości w tamtym gronie. Poprzez swoje kontakty rozpoczął na własną rękę fałszerki incydent. Na głównej sali siłowni słychać stukot metalowych talerzy, zaś w piwnicy dźwięki drukarek i gilotyn do papieru.
    2 polubienia
  20. archiwum na życzenie, dzięki za grę
    2 polubienia
  21. Cześć @Evemek, Twoja aplikacja na Projekt IC została przyjęta. Zgłoś się po odbiór w grze udając się w miejsce wskazane przez Ciebie w aplikacji i wpisz /biznes zakup. Jeśli we wskazanym miejscu nie ma żadnego markeru, zgłoś prośbę o jego stworzenie u opiekuna lub pomocnika strefy organizacji prywatnych. Pamiętaj, by dołączyć do oficjalnego Discorda biznesów i projektów IC VIBE ROLE PLAY https://discord.gg/SrtCf9PvQA Na miejscu utwórz ticket z prośbą o nadanie rangi poprzez wejście do kanału ⁠kontakt. Pamiętaj, by w nazwie użytkownika dołączyć po znaku "|" nazwę biznesu/projektu, który prowadzisz. UWAGA! W swoim tickecie zawrzyj prośbę o stworzenie dla Ciebie skryptu, kopiując w treść ticketa formatkę ze swojej aplikacji. Na Discord zapraszana jest jedna osoba z każdego biznesu/projektu. Nie dopuszczamy więcej reprezentantów. Wszelkie sprawy techniczne czy ustalenia są rozwiązywane poprzez ticket na discordzie biznesowym. Pamiętaj, że twoim obowiązkiem jest aktualizować temat przynajmniej raz na 30 dni!
    2 polubienia
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin