Ranking
Popularna zawartość
Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 30.04.2025 w Odpowiedzi
-
18 polubień
-
15 polubień
-
American Dart Masters: Season 4 - podsumowanie rozgrywek finałowych Wielkie zakończenie sezonu czwartego American Dart Masters miało miejsce w niedzielę 27 kwietnia o godzinie 20.00. Ten wieczór cieszył się znacznym zainteresowaniem oglądających, przykuł bardzo dużą frekwencję oraz ilość słuchaczy. W najbardziej gorącym momencie audycja na żywo prowadzona przez Daily Globe liczyła ponad półtora miliona słuchaczy. Jest to wynik o pięćset tysięcy większy w porównaniu z sezonem trzecim. Nową mistrzynią została Amanda Oxenberg, która została nieoficjalnie jeszcze zakontraktowana na stałe w szeregi ADM. Wyniki fazy play-off: Vienna Ferreira wygrywa po deciderze, grze na pełnym pięcio legowym dystansie 3:2 nad Daisy Whitley. Amanda Oxenberg wygrywa stanowczo 3:0 nad Theo Cornero. Wyniki fazy finałowej: Daisy Whitley wygrywa pojedynek o trzecie miejsce po deciderze nad Theo Cornero 3:2. Amanda Oxenberg wygrywa 3:2 w deciderze w wielkim finale koronując się na mistrzynię sezonu czwartego, zaliczając wielki comeback ze stanu 2:0 dla Vienny, zgarniając pod rząd trzy kolejne legi i już w pierwszym z nich odhaczając darterską perfekcję, czyli nine-dart challenge. Nagrody oraz osiągnięcia przyznane w fazie finałowej sezonu czwartego: Amanda Oxenberg - $400.000 - tytuł League Champion, Breakthrough Performer,Checkout Conqueror, Clutch Master, Comeback Hero, Nine-Dart Assassin. Vienna Ferreira - $250.000 - tytuł Breakthrough Performer, Checkout Conqueror, Clutch Master. Daisy Whitley - $175.000 - tytuł Breakthrough Performer, Checkout Conqueror, Clutch Master,Maximizer, Nine-Dart Assassin. Theo Cornero - $50.000 - tytuł Breakthrough Performer. Finałowy wieczór czwartego sezonu był niezwykle emocjonujący, można śmiało powiedzieć, że były to najlepsze finały w historii całej organizacji. Trzy z czterech pojedynków potrzebowały decidera, gry na pełnym pięcio legowym dystansie, by wyłonić ostatecznego wygranego. Daisy Whitley ponownie odhaczyła nine dart challenge tej nocy co równało się z wielką radością samej wykonującej jak i wielki okrzyk publiczności na tę darterską perfekcję. Najbardziej gorącym pojedynkiem był zdecydowanie finał Amandy i Vienny. Vienna mając już prowadzenie 2:0, nagle musiała stanąć przed faktem wielkiego comeback Amandy, która to zgarnęła kolejne trzy legi, a w pierwszym comebackowym legu dołożyła od siebie perfekcję darterską czyli nine-dart challege i zapewniła zwycięstwo oraz mistrzowską koronę sezonu czwartego. Był to zdecydowanie finał, o którym marzył zarząd ligi jak i wszyscy wspierający i dopingujący ligę i zawodników. Fanbase, oglądający ponownie dopisali świetnie się bawiąc i dopingując finałowe zmagania. Dodatkowo mogli liczyć na open-bar obsługiwany przez ekipę Moka Cafe, która już drugi sezon współpracuje z ligą, do której płyną wielkie podziękowania. Nie można również zarzucić niczego sędziującej i komentującej dartmasterki Nathalie Larson, która ponownie wykazała się przy tarczy swoim energicznym komentarzem i nadzorowaniem pojedynków. Wielkie podziękowania płyną do Vianny Victoriano, która wraz z grupą Aetheria ozdobiła scenę darta, tańcząc do walk-on zawodników jak również za jej pomoc w organizacji sezonu czwartego. Sezon czwarty American Dart Masters mógł się odbyć również dzięki wsparciu sponsorów i partnerów, którzy włożyli swoją cegiełkę w sukces, do których płyną serdeczne podziękowania! Partnerzy i sponsorzy American Dart Masters Season 4: Daily Globe,LLOYD Investments, Horizon Solutions, Ice Dream Company, Prime Union Logistics, Cervezza Barracho, Lumii Cosmetics, Summit Automotive, Moka Cafe, Parris Eye, BLENZ Studio. Był to zdecydowanie sezon pełen ognistych emocji, niesamowitych pojedynków trzymających w napięciu do samego końca, pełni umiejętności darterów i wytrzymywania wielkiej presji. Cały sezon był długą drogą, która 27 kwietnia zamknęła sezon czwarty w bardzo widowiskowy sposób. Pozostało teraz czekać na kolejne mniejsze wydarzenia i sezon piąty, który jak krążą informacje ma być trochę wyjątkowy! Bądź z nami na bieżąco, śledź nasze media społecznościowe i nie przegap żadnego momentu. American Dart Masters łączy pasjonatów darta z całego świata! Media społecznościowe: LIFEINVADER Aplikacja ADM: APP14 polubień
-
14 polubień
-
PODSUMOWANIE #3 -Dnia 18 kwietnia w okolicach godziny 20 na wszystkich serwisach streamingowych ukazał się freestyle raperki Solany Woods, który początkowo zapowiadany był na dzień 19 kwietnia. Do kawałka został nagrany mało skomplikowany klip, na którym kobieta nawija prosto do mikrofonu, stojąc na niezbyt urokliwej ulicy. Można zauważyć po wcześniejszych ruchach, że kobieta nie boi się bawić swoim stylem i ciągle stara się zaskakiwać swoich słuchaczy swoim eksperymentowaniem. W jednym z wersów kobieta nawiązuje do piosenki Maxine Koci, która nosi tytuł „Breath”, sama linijka natomiast nie jest atakiem w stronę pop gwiazdy. Solana nawijając, chce pokazać swoją moc, pewność, siłę i prawdę, która płynie z jej ust. Tak jak w jej poprzednich kawałkach, nie boi się mówić głośno o sprawach seksualnych, a także rzucać agresywnymi wersami. Utwór był grany przedpremierowo w klubie Mirage, gdzie Woods zagrała jako support przed swoją przyjaciółką i jednocześnie pop piosenkarką Vienną Bohannon. Jakość audio jest na najwyższym poziomie, za czym stoi producent Lil Jay, który do tej pory wyprodukował każdy kawałek Solany -Została aresztowana, z czego wstawiła mugshot na swoim profilu -Wstawiła zdjęcie z takimi osobami jak Jaycee Sweaney, Nevaeh North oraz Vienną Bohannon -Wzmianki na portalach plotkarskich: #1, #2, #3 -Zapowiedziała koncert wraz z Vienną Bohannon w klubie Mirage -Kontrowersyjny koncert razem z Vienną Bohannon w klubie Mirage, na którym Solana zagrała przedpremierowo Fake Shit oraz wcześniej wydane Pressure -Duża aktywność na swoim Lifeinvaderze -Wzmianki na Li: #1, #2, #3 -Niespodzianka na koncercie Glitter Dolls, gdzie Solana bez wcześniejszej zapowiedzi razem z dziewczynami zagrała unreleased remix ich piosenki Glitter DNA -Wzmianka w artykule -Wzmianka w drugim artykule -Post Leopold Quinn, na którym napisał, że Solana należy do Cash Rules Game -Zapozowała w nowym merchu kolektywu Pretty Boys Mansion -Post o tym, że album zbliża się wielkimi krokami, który spowodował dramę między Marquis North oraz Leopold Quinn -Wzmianka u Marquis North -Wzięcie udziału w challenge no makeup -Tajemnicze zdjęcie z sesji, w którym kobieta zapowiada, że nadchodzi z albumem -Wzmianka na koncercie Vienny w Galaxy Concert Hall, na temat ich wspólnej współpracy, która niedługo będzie miała swoją premierę11 polubień
-
10 polubień
-
MACK SINATRA
moreproblems i 8 innych polubił temat przez Mejaru
Podsumowanie 01.04.2025 r. - 30.04.2025 r. They tried to stab me, slander me, and still had to watch me drop my first solo track. Pressure makes diamonds, and I ain’t done shining. Ten miesiąc był dla Macka Sinatry jak jazda bez trzymanki – od głośnych premier, przez oficjalne otwarcie jego stripclubu, aż po niebezpieczne sytuacje poza sceną. Już 1 kwietnia miesiąc zaczął przypominać o Macku – Donut Pimp, kontrowersyjny kuzyn Sinatry, wspomniał o nim w swoim wywiadzie dla Daily Globe, rzucając głośny shoutout. 3 kwietnia Mack wystąpił na Grand Opening The G Spot jako DJ razem z Neviną i Carmellą B. Dla tej pierwszej stworzył dedykowany track, który zadebiutował na evencie. 9 kwietnia premiere miał kolejny track z Diego OVD, ostatni przed premierą większego projektu #Knowmebetter Niedługo później, 13 kwietnia, w sieci pojawił się artykuł Celebrity Views, w którym media zaczęły spekulować na temat jego relacji z Augustem Thorntonem. Artykuł miał tabloidowy ton i próbował narzucić narrację, która miała zaszkodzić jego reputacji. Zarówno Mack Sinatra jak i CEO La Foundation szybko odbili piłkę na socialach. 15 kwietnia doszło do dramatycznego zdarzenia – podczas zamieszek w jego studiu Mack został dźgnięty nożem, trafiając do szpitala. Celebrity Preview zrobiło z tego sensacje, a reakcja zaprzyjaźnionych z Sinatrą artystów była natychmiastowa, wrzucając swoje wyprodukowane wcześniej przez niego tracki w geście supportu: Tego samego dnia Donut wypuścił swój pierwszy track Check Myself, Następnego dnia Kutthroat wypuścił kolejny numer z jego produkcją. Leżąc w szpitalnym łóżku, Mack nie przestał działać. 20 kwietnia wrzucił swój pierwszy solo track IM RIDING przeznaczony głównie dla swoich bliskich. 21 kwietnia opuścił szpital i natychmiast wrócił do pracy, kontynuując projekt z Diego OVD #Knowmebetter. Efekty przyszły szybko – 26 kwietnia odbył się koncert Diego OVD, promujący projekt za którego produkcją stał Sinatra. Na scenie nie obyło się od shoutoutu dla producenta ze strony artysty. Miesiąc zakończył się mocnym akcentem: 30 kwietnia, 4 dni po koncercie projekt #Knowmebetter zawierający 4 tracki wyprodukowane przez Sinatrę wszedł na streamingi.9 polubień -
9 polubień
-
The Erotic Eden to klub, którego właścicielką jest Kehlani Jaquez – dwudziestopięcioletnia kobieta z jasno określoną wizją na życie. Klub nie posiada bogatej historii – to świeże, dopiero kiełkujące miejsce na mapie nocnych lokali, które nie ma nic wspólnego z typowym klubem ze striptizem. Znajduje się w budynku należącym niegdyś do jej ciotki, która przez lata prowadziła tam popularną restaurację. Miejsce to cieszyło się dużym zainteresowaniem wśród lokalnej społeczności, jednak z czasem chęć odejścia na emeryturę była silniejsza niż sentyment do tego miejsca. Kehlani od początku wiedziała jednak, że nie chce kontynuować działalności gastronomicznej. Od młodych lat marzyła o otwarciu własnego klubu – miejsca pełnego erotyzmu, ekspresji i wolności. Teraz, mając przestrzeń i determinację, postanowiła wcielić ten plan w życie. Choć budynek wymagał gruntownych zmian, kobieta nie zrażała się trudnościami. Pracując dorywczo w meksykańskiej knajpie i podejmując się różnych zleceń, zbierała fundusze na przebudowę lokalu. Doświadczenie zdobywała już wcześniej, pomagając ojcu prowadzić rodzinny sklep spożywczy – tam nauczyła się podstaw zarządzania, organizacji pracy i kontaktu z klientem. Choć branża była zupełnie inna, te umiejętności okazały się nieocenione. The Erotic Eden nie ma być jednak ekskluzywnym, zamkniętym dla elity miejscem. Wnętrze ma być proste, ale stylowe, a atmosfera – przyjazna, choć pełna zmysłowości. W klubie przewidziano różnorodne występy: od klasycznego striptizu, przez artystyczne pokazy, po bardziej kontrowersyjne i mroczne elementy. Bo The Erotic Eden to nie tylko miękka erotyka. Klub ma również swoją ciemną stronę. Za kulisami podestu stała też jeszcze jedna osoba, która mocno finansowało działanie klubu, jednocześnie aktywnie biorąc udział w prowadzeniu go, nosił pseudonim Ratero i miał na karku czterdzieści lat, a na skórze sporo tatuaży kultury santa muerte. Przez kilka miesięcy klub mieszczący się w Old Mexican Plaza zawiesił swoją działalność. Budynek stał pusty i opuszczony, a o dawnym klimacie miejsca szybko zapomniano. Jednak w ostatnich dniach coś się zmieniło – na ścianach okolicznych budynków pojawiły się nowe plakaty, a przez otwarte drzwi zaczęto dostrzegać ekipy remontowe krzątające się przy wnętrzu. Wiadomo już, że The Erotic Eden ma zamiar podnieść poprzeczkę. Nowe otwarcie ma być tego dowodem, bo lokal ma zostać otwarty bez udziału w projekcie jego autorki. W sieci pojawiły się pierwsze zapowiedzi i nieoficjalne przecieki o wzbudzając ciekawość i poruszenie wśród mieszkańców okolicy. Klub ma oferować unikalne doświadczenia – nie tylko wizualne, ale również zmysłowe, przekraczające granice standardowego show. Nazwa biznesu/Projektu IC: The Erotic Eden Postać lidera: Coco Segura UID postaci lidera z panelu gracza: 28849 Link URL do mapy z lokalizacją biznesu/projektu: https://imgur.com/a/v1Uwhj0 Typ biznesu (Gastro, Salon Tatuażu...): Klub Wybrany interior* (jeśli nie dotyczy, to n/a): TAM JUŻ JEST ZROBIONY Link do tematu organizacji** (jeśli nie dotyczy, to n/a): https://forum.v-rp.pl/topic/34327-mexican-enterprises/8 polubień
-
8 polubień
-
8 polubień
-
— BUGSTARS EXTERMINATION Bugstars została założona w Los Santos w 1998 roku przez grupę specjalistów od kontroli szkodników. Od samego początku firma miała jasny cel: skutecznie i dyskretnie walczyć z problemem gryzoni i insektów w domach, firmach oraz obiektach przemysłowych. Dzięki profesjonalizmowi i nowoczesnym metodom Bugstars Extermination szybko zdobyła renomę lidera w branży. Zajmują się oni deratyzacją (zwalczanie gryzoni), dezynsekcją (zwalczanie insektów), dezynfekcją pomieszczeń, również profesjonalnie zabezpieczają obiekty przed nawrotami szkodników. Na pierwszy rzut oka Bugstars to zwykła firma zajmująca się deratyzacją i dezynsekcją. Firmowe vany z czerwonym logo, technicy w kombinezonach, charakterystyczny zapach chemikaliów — wszystko wygląda jak legalny biznes. Ale prawda jest taka, że pod przykrywką walki ze szkodnikami kryje się coś znacznie większego. Wszystkimi nieoficjalnymi operacjami kieruje Rocco Giambra – kierownik operacyjny, a w rzeczywistości prawa ręka całej siatki przestępczej działającej pod firmowym logo. Giambra to Włoch z południa, z przeszłością w strukturach mafijnych Palmintieri Crew, który przyjechał do Los Santos na początku lat 2000. Początkowo był zwykłym technikiem, ale szybko dał się poznać jako człowiek skuteczny, bezwzględny i lojalny wobec „biznesu”. Rocco ma reputację człowieka, który załatwia rzeczy niemożliwe – czy to wprowadzenie nielegalnego sprzętu do ratusza, czy zniknięcie niepożądanego świadka. Jego ludzie mówią o nim „człowiek bez cienia” – nie zostawia śladów, nie zadaje zbędnych pytań. Pracuje szybko, czysto i zawsze kończy to, co zaczął. Dla świata zewnętrznego – to oddany pracownik i specjalista od zwalczania karaluchów. Dla świata podziemnego – to koordynator operacji specjalnych, który stoi za wieloma najgłośniejszymi akcjami w półświatku przestępczym Los Santos. — LOCATION La Puerta, magazyn przy dokach Los Santos – Nadbrzeżna, przemysłowo-portowa dzielnica Los Santos, znana z ruchliwych magazynów, bocznic kolejowych oraz bezpośredniego dostępu do portu. To miejsce, w którym codziennie krzyżują się interesy firm transportowych, serwisowych i specjalistycznych — od przewozu kontenerów, przez naprawy łodzi, aż po usługi deratyzacyjne. Miejsce wygląda niepozornie, co idealnie wpisuje się w filozofię Bugstars — działać skutecznie, ale dyskretnie. Siedziba firmy mieści się w jednym z długich, nieoznakowanych magazynów z widokiem na torowisko i boczne nabrzeże. Na zewnątrz kilka charakterystycznych czerwonych vanów, plandeka z logo Bugstars i zamknięta brama – na pozór nic niezwykłego. Wewnątrz jednak panuje porządek typowy raczej dla jednostki paramilitarnej niż zwykłej firmy dezynsekcyjnej. Pogłoski mówią, że magazyn posiada ukryte zaplecze techniczne, do którego prowadzą podziemne przejścia i zasłonięte pomieszczenia. Pod pretekstem przechowywania chemikaliów, firma ma tam rzekomo zainstalowane chłodnie, sejfy, sprzęt szpiegowski i przejścia prowadzące bezpośrednio do portowych kontenerów. Bliskość doków i ruchu morskiego daje Bugstars idealne warunki do nielegalnego importu i eksportu towarów – kontenery mogą być przeładowywane bez wzbudzania podejrzeń, a pracownicy portowi nauczyli się nie zadawać zbyt wielu pytań. Gdy ktoś zapyta, co przewożą w zamkniętych skrzyniach, odpowiedź zawsze brzmi: "Środki owadobójcze. "La Puerta to miejsce, gdzie legalność i nielegalność żyją w symbiozie — a Bugstars, jak nikt inny, potrafi się w tym odnaleźć.8 polubień
-
8 polubień
-
7 polubień
-
7 polubień
-
[15/04] my life need savin' WORLD TOUR
El Fenomeno i 5 innych polubił temat przez sleepwalker
30/04 HOUSTON/US - 713 MUSIC HALL **Kolejny przystanek trasy „my life need savin’”, ale ten wieczór miał zupełnie inny ton. Coś w powietrzu drgało jeszcze przed pierwszym dźwiękiem. Publiczność wiedziała, że Maxine ma dla nich coś wyjątkowego - nie tylko show, ale historię, której częścią stali się na nowo. Zamiast typowego intro, ekran zanurzył salę w ciepłych, migotliwych kolorach. Obraz - ziarnisty, domowy - ukazywał kilkuletnią Maxine. Siedziała na podłodze w salonie, śpiewając nieco fałszywie, ale z całą pasją świata. Obok - jej ojciec, przygrywający na gitarze i patrzący na córkę z czułością, której nie da się zagrać. Potem płynne przejście: nastoletnia Maxine, tym razem przy fortepianie, skupiona, dojrzalsza. Jej mama siedziała obok, nie mówiąc nic, ale była obecna – w spojrzeniu, w obecności. Kadry były prawdziwe. To nie była wykreowana nostalgia. To były fragmenty jej życia. Świadectwo tego, że zanim Maxine stała się gwiazdą popu, była dziewczyną, która po prostu bardzo chciała śpiewać. Gdy ekran zgasł, przez chwilę panowała kompletna ciemność. Publiczność wstrzymała oddech, czekając na wybuch dźwięku, taniec, światła - to, co zwykle przychodziło zaraz po intro. Ale nic takiego się nie wydarzyło. Zamiast tego, środek sceny zaczął się unosić. Powoli, niemal niezauważalnie, jakby coś świętego miało właśnie się wydarzyć. Platforma wyłoniła się z dymu - na niej Maxine, samotna, nieruchoma sylwetka, siedząca przy białym fortepianie. Jej dłonie spoczywały na klawiszach. Światło spływało tylko na nią, reszta sceny tonęła w mroku. I wtedy – pierwsze dźwięki. Nie bas, nie beat. Delikatne, pojedyncze nuty “Everytime” Britney Spears. Maxine zaczęła śpiewać cicho, jakby szeptała do swojego dzieciństwa. Jej głos brzmiał inaczej niż zwykle - kruchy, przezroczysty, jakby miał się zaraz rozsypać. Nie było w nim kalkulacji ani scenicznego dystansu. Była tylko prawda. Gdy śpiewała “I guess I need you, baby...”, niektórzy w tłumie ocierali łzy. To był moment, w którym Houston przestało być publicznością, a stało się świadkiem. Świadkiem tego, jak Maxine - dziewczyna z domowych nagrań zasiadła w centrum swojego marzenia i zagrała je jak modlitwę. Dopiero potem wszystko ruszyło z impetem. “OK” wystrzeliło jak z procy, z pełną choreografią i pulsującymi światłami. Maxine zmieniła się - z refleksyjnej dziewczyny w centrum intymnego momentu, w zmysłową dowódczynię sceny. Publiczność krzyczała każde słowo razem z nią. Dalej poleciały hity z trasy - “X”, “wanna understand”, “break my heart” – każdy zagrany i zatańczony tak, jakby Houston było ostatnim miastem na mapie. Przy “it’s not fair” scena nabrała innego wymiaru – nieco teatralnego, nieco ironicznego. Maxine, w czarno-białym kostiumie przypominającym szachownicę, odegrała całą piosenkę jak dramat w trzech aktach. Były momenty przewrotnego uśmiechu, rozczarowania, rezygnacji – jakby śpiewała do kogoś, kto siedzi wśród publiczności i dobrze wie, że chodzi o niego. A potem... “hurt me”. Reflektory zmieniły barwę na chłodny błękit. Maxine wyszła na wybieg, bez tancerzy, bez efektów. Tylko ona. Stała jak zamarznięta, patrząc przed siebie, zanim padły pierwsze słowa. Refren eksplodował w emocjach, ale to zwrotki ciche, ledwo słyszalne - wbijały się najmocniej. Publiczność śpiewała razem z nią, jakby każdy tekst był osobistym doświadczeniem. Jakby cała hala oddychała jednym złamanym sercem. W “eternal fear” usiadła przy pianinie, zasłonięta półmrokiem i jedną, ciepłą lampą nad głową. W jej głosie nie było już ani hot girl, ani sceniczej królowej – była tam tylko Maxine. Dziewczyna, która kiedyś śpiewała z ojcem w salonie. Dziewczyna, która mimo sławy, nadal tęskni, wciąż się boi. Na finał, oczywiście, “ruin your life”. Tym razem bardziej wściekła, bardziej teatralna, z pirotechniką, wirującym ekranem i Maxine, która raz po raz padała na scenę, tylko po to, by znów się podnieść. Symbol? Może. A może po prostu życie. Bis? Nie mogło go zabraknąć. Wróciła jeszcze raz, rzucając do tłumu: “Houston, myślę, że właśnie uratowałam komuś życie. Albo chociaż złamałam serce.” I zniknęła, zostawiając echo, które nie zamilkło jeszcze długo po wyjściu z hali.**6 polubień -
**Osoby przeglądające portal spolecznosciowy LifeInvader mogą napotkać się na posty dotyczace sprzedaży marihuany o odmianie Cereal Milk. Każdy użytkownik mający powyżej 20 iq łatwo może wywnioskować że aby zaopatrzyć się w trawę wystarczy tylko napisać do Ninety Crip Skoldie który jest odpowiedzialny za cały proceder po jego postach i relacjach na profilu można również łatwo wywnioskować ze przynależy do gangu Rollin' 90s Neighborhood Crips. Podobno sam towar jest świeży jak i dobrej jakości i zawiera 22% THC w sobie, jednakże nie wiadomo ile w tym prawdy. Podobno menu jest bardzo obfite, a mozliwosc zakupu hurtowo wiekszych ilosci pewnej odmiany moze przyciagnac tez ludzi chetnych dorobic sobie do czynszu lub nowych butow sprzedajac dalej Cereal Milk. Wszystko zalezy od tego jak sie dogadasz.** W organizacji Niffty Niccles stawiamy na interakcję pomiędzy graczami i promujemy ją. Jedną z tych interakcji, głupich a ciekawych, może być handel narkotykami na lini gracz <--> gracz przez portal spolecznosciowy LifeInvader, który wcale nie jest aż tak skomplikowany i nie musi wcale zakończyć się okradnięciem waszej postaci, a wręcz przeciwnie. Temu też, zapraszamy do interakcji z członkami naszej grupy przestępczej. Ceny są stanowczo mniejsze niż te na cornerze, bo chodzi nam o samą interakcje. (Klik w zdjęcie = przekierowanie do postu na LifeInvader)6 polubień
-
MØST HATED FIGGWEST GANkG
jachu i 5 innych polubił temat przez sssssssssssssssssss
KILKA GODZIN PRZED POSTRZELENIEM GAVIN VILLANUEVA SKULLY.......6 polubień -
*Po wydaniu singla, który w opisie miał zamieszczone hashtagi #knowmebetter, w końcu światło dzienne ujrzał projekt artysty diego ovd, w dniu jego urodzin. Sama EP została przedpremierowo zagrana na koncercie w Distortion, na którym główną rolę grał właśnie Diego, wraz z jego przyjaciółką Zarą. Za produkcją całego projektu stoi szybko rozwijający Się producent Mack Sinatra, z którym chłopak coraz częściej jest widywany. Brzmienia na EP są różnorodne, co tylko podkreśla całą tematykę projektu. Autor miał na myśli przekazać słuchaczom, że Sam nie wie, kim do końca jest i stąd różnorodność. Wykonanie stoi na w pół profesjonalnym studyjnym poziomie. Opis projektu podsumowane jest słowami: Know me better, skoro sam nie wiem kim jestem.* 1. i hate myself 2. no more drugs 3. who the fuck am i? 4. nights are colder than usual (feat. Zara) PROMOCJA: __________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ KOSZTA: __________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ GRA WOKÓŁ: __________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________5 polubień
-
5 polubień
-
5 polubień
-
5 polubień
-
4 polubienia
-
4 polubienia
-
4 polubienia
-
4 polubienia
-
3 polubienia
-
3 polubienia
-
[15/04] my life need savin' WORLD TOUR
El Fenomeno i 2 innych polubił temat przez sleepwalker
29/04 CHICAGO/US - GRANT PARK **Choć niebo nad Chicago jeszcze nie zdążyło całkowicie się ściemnić, w Grant Park już od dawna buzowała energia. Tysiące fanów zebrało się na jednym z najbardziej wyczekiwanych koncertów trasy “my life need savin’”. Zanim ktokolwiek stanął na scenie, w powietrzu unosiło się coś elektryzującego – przeczucie, że to nie będzie zwykły wieczór. Scenę spowiła cisza i całkowita ciemność. Wśród tłumu przeszedł szept zdziwienia, gdy z głośników nie popłynęło intro, a zamiast tego ekran zaczął powoli pulsować delikatnym światłem. Ujęcia – rozmazane, surowe - przedstawiały Maxine za kulisami, podczas prób choreograficznych. Ubrana w luźne spodnie, bez makijażu, z koczkiem spiętym na szybko, doszlifowywała charakterystyczny układ taneczny do numeru “OK”. Kamery uchwyciły jej śmiech, krótkie komentarze choreografa i przyjacielskie zaczepki tancerzy. To był rzadki moment - intymny, szczery, ukazujący artystkę w zupełnie innym świetle. Nagle ekran zgasł. Ciemność. Cisza. Na ekranie pojawiła się znów jej twarz - tym razem ujęta z bliska. Maxine spojrzała prosto w kamerę, uśmiechnęła się zadziornie i wypowiedziała tylko dwa słowa: Glitter Dolls. W tym momencie platforma sceniczna zaczęła się unosić. Z gęstego dymu wyłoniły się Ruby, Aura i Yuri - supportujący Maxine girlsband. Witane głośnym aplauzem, oświetlone neonowym blaskiem, rozpoczęły występ z impetem. “GAME ON”, “PRIME TIME”, “POW POW” - każdy numer był eksplozją energii, z choreografią wyreżyserowaną jak militarny pop-performance. Przy “GLITTER DNA” publiczność śpiewała już refreny razem z dziewczynami. Gdy kończyły swój set, muzyka stopniowo przechodziła w znajomy beat – “OK”. Platforma opadła. Dym. Cisza. I wtedy – wybuch światła. Maxine pojawiła się na scenie. Pewna siebie. Zmysłowa. Otulona w asymetryczną, połyskliwą suknię, która poruszała się razem z jej biodrami. “OK” zabrzmiało jak manifest siły – jej wokal przebijał się przez ciężki beat z lekkością, jakby wypluwała każde słowo z uśmiechem i pazurem jednocześnie. Choreografia znana z prób - tu, na żywo, wyglądała jak żywa rzeźba w ruchu. Tancerze otaczali ją z każdej strony, ale Maxine była centrum - dowodzącą, gwiazdą i emocją w jednym. Setlista koncertu była ułożona jak muzyczny rollercoaster. Po przebojowym otwarciu, Maxine sięgnęła po “X” - hipnotyzujący, pulsujący kawałek, który wykonała w rytmicznym półmroku, flirtując wzrokiem z kamerami i publicznością. “my life need savin’” rozbrzmiało już po zmroku - z ogromnym wizualnym rozmachem. Ekrany za sceną ukazywały spadające płatki szkła, które zmieniały się w krople krwi. Symbolika była czytelna, ale nie przesadzona. Maxine grała emocją jak instrumentem - raz chłodna i niedostępna, chwilę później bezbronna. Podczas “wanna understand” zeszła z głównej sceny na wybieg, by przybić piątki z publicznością. Usiadła na brzegu konstrukcji, śpiewając w stronę fanów z pierwszych rzędów – cicho, prawie szeptem, jakby ten fragment koncertu należał tylko do nich. W “break my heart” wróciła z pełną mocą – światła pulsowały w czerwieni i bieli, tancerze odtwarzali choreografię pełną napięć i pchnięć, a Maxine… krzyczała. Nie dosłownie – ale w jej głosie było wszystko, co skrywał tekst. Mimo perfekcji scenicznej, nie brakowało chwil pełnych luzu. Gdy podczas “it’s not fair” przypadkiem wypuściła mikrofon z ręki, roześmiała się i podniosła go z teatralnym ukłonem, co spotkało się z gromkimi brawami. “To był dramat i ja też nim jestem” - rzuciła żartem. Fani oszaleli. W drugiej połowie koncertu przyszedł czas na ballady – “eternal fear”, wykonana przy pianinie w blasku jednej lampy, oraz “hurt me”, której refren publiczność śpiewała wspólnie z artystką, stworzyły moment niemal intymny. Cały park zamilkł. To był Maxine unplugged – naga emocja, zero produkcyjnego filtra. Finał? Oczywiście “ruin your life” - z choreografią jak z wideoklipu, pirotechniką, dymem i ekranami wirującymi w rytm beatów. Maxine rzucała się na kolana, wyciągała ręce do publiczności, a głos miała mocniejszy niż kiedykolwiek. Gdy utwór się zakończył – owacje trwały dobre trzy minuty. Wróciła na bis, żartując, że “jeszcze nie skończyłam ratować waszego życia”. To nie był tylko koncert. To był rytuał. Rzeźba z popu i bólu. A Maxine - raz ikona hot pop girl, raz dziewczyna z sąsiedztwa, raz wewnętrzne dziecko w kryzysie – zostawiła w Chicago kawałek siebie. I nikt nie chciał go oddać.**3 polubienia -
**Elitarna agencja AEGIS, która niegdyś działała pod nazwą GUARDIAN i to pod tą nazwą zachwyciła swoim podejściem na rynku dzięki swojemu profesjonalizmu czy niestandardowym charakterze działalności. Agencja ochrony która miała swój udział w NAJWIĘKSZYCH imprezach organizowanych przez najbardziej rozpoznawalnych celebrytów czy też biznesmenów, prowadzących swoje interesy w mieście Los Santos. Sama agencja odbierała wyróżnienia i nagrody, za to jak byli prowadzeni i jak ich obecność w postaci ochrony była dla ludzi nieoceniona. Wiele stłumionych niebezpiecznych sytuacji, czy też mnóstwo spraw, które dzięki nich zostały odpowiednio załatwione. To trwało długimi miesiącami, gdzie w pewnym momencie pracownicy ówczesnego GUARDIAN zaczęli się gubić, czuć się zbyt pewnie a bycie weteranem wojennym w tamtym momencie mocno odbiło się na ich charakterach. Pobicie swojego klienta, zbyt duża agresja wymierzona wobec prowokującego cywila. Cóż, druga strona też nie jest bez żadnej winy aczkolwiek pracownicy tejże agencji do takich sytuacji po prostu nie mogli dopuścić, ze względu na stanowisko jakie piastują. Sam Logan Barkley biję się w pierś, przyznając rację, że nie dopilnował wszystkiego tak jak powinien a na niektóre rzeczy po prostu zbyt błaho zareagował - co również nazywa to swoim błędem. Na pewno prowadzenie tak dużej agencji nie jest proste ale całość przez ostatnie miesiące wiele go nauczyła, stąd też chcą zaprezentować ludziom swoją całkowitą zmianę. AEGIS to druga odsłona grupy GUARDIAN - ale nie taka sama a z ogromnymi zmianami. Oczywiście każde nazwisko, które brało udział przy jawnym, udowodnionym pobiciu zostało dyscyplinarnie zwolnione a ich nazwiska zgłoszone do wydziału sprawiedliwości. Same struktury grupy zostały pozmienianie, teraz pracownicy będą trzy razy bardziej pilnowani, co do pisania protokołów odnośnie ich dnia pracy, narzucono również obowiązkowe wizyty u psychologa chociaż raz w miesiącu aby być pewnym, że dany pracownik jest skłonny pełnić swoje obowiązki i nie doprowadzić do sytuacji, przez które grupa ochrony była jedną nogą w trumnie. Same dołączenie ludzi do tej agencji będzie dwa razy bardziej prześwietlane i trudniejsze. Zarząd grupy, w którym również czynny udział bierze Barkley i cały czas pociąga za sznurki nie może sobie pozwolić na kolejną wpadkę i ma zamiar sukcesywnie poprawiać swój PR. Szczególnie, że za kilka dni mija rocznica ich powstania. Całość wewnątrz grupy jest okraszona audytem prawnym, aby osoba niepowiązana mogła zadbać, że wszystkie procedury są odpowiednio prowadzone. Grupa również ma w planach zatrudnić człowieka od PR, który wspomoże ich w tej ciężkiej, nadchodzącej batalii. Agencja ta również planuję brać udział w wydarzeniach charytatywnych, które będą pasować pod kątem ich działalności, żeby wszystko nie wyglądało jakby robione było desperacko - na siłę. Oczywiście rodziny poszkodowanych ofiar zostały objęte pomocą finansową czy również inną. AEGIS a ówczesne GUARDIAN biję się w pierś i chcę zwyczajnie zawalczyć o drugą szansę - ale nie uda im się to, jeśli będą ograniczani w tym, do czego są stworzeni - czyli ochrony osób indywidualnych.**3 polubienia
-
**Na mieście pojawiają się plakaty i bilbordy przypominające o nadchodzącym koncercie. Podczas koncertu można będzie otrzymać limitowane ilością podarki promujące przyszły album Suzanny - całość będzie zorganizowana w języku rosyjskim, pomijając support który pozostanie przy kawałkach anglojęzycznych. Jak można sie spodziewać już po twórczości Suzanny, utwory zostaną zachowane w folklorowych klimatach. **3 polubienia
-
3 polubienia
