Ranking
Popularna zawartość
Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 13.05.2025 w Odpowiedzi
-
Temat ten nie jest absolutnie żadnym wymogiem ani tematem nakazującym Wam prowadzenie danej gry. Nie jest to też publikacja wystawiona przez mistrza gry, menadżera społeczności czy administratora. Jest to zwykły zbiór informacji opartych na moim własnym researchu, który może nieco rozjaśnić, bądź poprawić komfort rozgrywki osobom, które jakkolwiek zainteresowały się tematyką życia w Los Angeles, Kalifornii, czy na ogół w Stanach Zjednoczonych. Podane tu informacje pochodzą od różnych źródeł, zaczynając od stron internetowych, różnych tematów z forum internetowych, czy youtube. Są one też oparte - w głównej mierze - na tematyce Los Angeles, ewentualnie południowej części stanu Kalifornia. Starałem się nie tykać tematów innych, mniej popularnych i tańszych stanów, aby nie zaburzać całkowitego feelingu z czytania tego tematu. KOSZTY ŻYCIA I UTRZYMANIA W KALIFORNII, SZCZEGÓLNIE OBSZARU LOS ANGELES. Jest to pewnie jedna z najciekawszych dla wszystkich kategorii. Nie od dziś wiadomo, że Kalifornia, a w szczególności Los Angeles, nie jest najtańszym do życia stanem i koszty utrzymania się w tym miejscu potrafią być dosyć wysokie. W dobie rosnących cen usług, pojedynczych produktów, czy po prostu cen mieszkań i wynajmu można wywnioskować, że ciągnące się od dekad zjawisko powszechnej biedy i rosnącej przestępczości w tych regionach nie jest niczym dziwnym. Dla przykładu podam tutaj dwie ciekawe wypowiedzi od osób mieszkających w tamtych regionach, które zwyczajnie dają do myślenia i możliwe, że nieco rozjaśnią Wam postrzeganie Los Angeles jako tego zajebistego, wymarzonego miejsca. "Mieszkałem w SoCal (Południowa Kalifornia) przez dwa lata i mógłbym się do niej przeprowadzić z powrotem tylko wtedy, gdybym zarabiał przynajmniej $90 000 lub więcej rocznie. Wszystko co poniżej powoduje, że życie jest niekomfortowe, żyjesz od wypłaty do wypłaty, jesteś odcięty od inwestycji, oszczędzania, czy robienia czegoś więcej dla siebie." "San Gabriel Valley nawet w lepszych okolicach jak Arcadia czy San Marino jest lepszą opcją niż Los Angeles będąc szczerym... Mieszkanie z jedną sypialnią, czy po prostu wynajmowanie pokoju od kogoś może kosztować mniej niż $2 000, a gdy mieszkasz w okolicach West Covina, Covina, Azusa, może być jeszcze taniej. Są też opcje nieco bardziej oddalone od DTLA (Downtown Los Angeles) które są bezpieczniejsze i pozwolą Ci na lepsze życie." Wracając do tematu warto jest się pochylić nad tym, ile faktycznie wynoszą koszty życia - bądź po prostu przetrwania - w Los Angeles. Według źródeł na których się opierałem aby w ogóle przetrwać w LA, Twój dochód powinien wynosić przynajmniej $60 000. Jest to kwota, która pozwoli Ci na wynajęcie mieszkania z jedną sypialnią (bądź pokoju), ale będziesz żył od wypłaty do wypłaty. Aby korzystać z życia, mieć pieniądze na "swoje wydatki", powinieneś zarabiać od $80 000, do $100 000. Warto też wspomnieć, że wspominamy tutaj kwoty utrzymania się dla pojedynczej osoby. Żyjąc z dziewczyną, czy w większej rodzinie, niektóre koszty mogą zwiększyć się kilkukrotnie. Według jednego ze źródeł, wynajęcie mieszkania z jedną sypialnią wyniesie Cię około $2 000 miesięcznie. Mówimy tu o zwykłym mieszkaniu które nie jest w żaden sposób "fancy", czy w wyższym standardzie. Mimo wszystko jest to cena uśredniona przez autora spisu, lecz sporo osób mówi, że koszty te są nieco zaniżone. Kolejne będa wydatki mniejsze, między innymi ok. $85 miesięcznie za internet, $15 miesięcznie za telefon w okrojonej ofercie, ok. $150 za ubezpieczenie samochodu (rozstrzał cen w opiniach jest dość spory, pewnie jest to zależne od samochodu i oferty), $100 - $150 za paliwo (w zależności ile zajmuje Ci dojazd np. do pracy), $10 - $15 za korzystanie z usług pralni, $20 - $25 miesięcznie za podstawowe rzeczy do higieny osobistej, $200 - $300 miesięcznie za rachunki za prąd, śmieci i wodę (zależne jest to od pory roku - w lato, z racji, że używa się więcej prądu do np. klimatyzacji, mogą być one zbliżone np. do górnej granicy), $400 miesięcznie za "codzienne zakupy", czyli zakup zwyczajnych produktów spożywczych, etc., $200 - $250 za ubezpieczenie zdrowotne, jeśli nie pokrywa go Twój pracodawca. Ze źródeł u których szukałem wynika, że miesięcznie będziesz musiał wydać jakieś $3 300 - $5 000, aby utrzymać swoje istnienie w Los Angeles. Warto też tu wspomnieć o kilku podstawowych podatkach, których niestety nie jestem znawcą. Z tego co udało mi się wyszukać, to istnieją podstawowe podatki takie jak Income Tax (podatek od przychodu, federalny i stanowy), gdzie w wypadku stanowego podatku, zarabiając w przedziale $60 000 - $312 000 zapłacisz od 8%, do 9,3% podatku. W wypadku federalnego podatku, zarabiając w przedziale $60 000 - $100 000 zapłacisz 22% podatku. Jest też coś takiego jak Property Tax, gdzie średnia tego podatku to jakieś 1.16% rocznie od wartości nieruchomości. Krócej mówiąc, od nieruchomości wartej $800 000, zapłaciłbyś jakieś - w przybliżeniu - $9 300. Warto też wspomnieć o Sales Tax (9.5%) na niektóre dobra, które powodują to, że przykładowo kupując komputer za $1 000, zapłacisz $95 podatku. W cenach "utrzymania się" nie uwzględniłem scenariuszy wydawania pieniędzy na ubrania, wyjścia do kina, knajpy, baru, wydarzenia, etc. Są to po prostu koszty, które pozwolą Ci na przeżycie w tym miejscu. WYGLĄD OBSZARU LOS ANGELES, CO ZOBACZYSZ PORUSZAJĄC SIĘ PO TAMTEJSZYCH ULICACH. Nie da się na to pytanie odpowiedzieć jednym słowem. Tak naprawdę jest to zależne od tego gdzie jesteś, o jakiej porze znajdujesz się w tym miejscu i właściwie w jakim celu przyjechałeś do danego miejsca, bo w końcu przyjeżdżając do sklepu nie zwrócisz tyle uwagi na otoczenie, co po prostu podczas zwykłej przejażdżki. Pod lupę wezmę dwa obszary, które kolejno zostaną opisane. Okolice Wholesale District, Los Angeles Nie mówię tu o całym obszarze, ale poruszając się np. ulicą Figueroa w oczy rzuci Ci się kilka rzeczy. Ulice nie są zadbane. Ilość śmieci, zaniedbanych trawników, płotów oraz domów jest po prostu duża. Graffiti pokrywające mury, ściany, bramy garażowe, czy stojące od dłuższego czasu busy też jest znacząco zauważalna. Często zauważysz też prostytutki, które ubrane są zazwyczaj w mocno skąpe komplety bielizny, czy czymkolwiek innym to można nazwać. Zaczepiają one prawie każdego. Zatrzymujące się na skrzyżowaniach, czy po prostu przejeżdżające ulicą samochody przykuwają ich wzrok, a kierowcy mogą liczyć na to, że takowa prostytutka do nich podejdzie, bądź pomacha zachęcająco (jeśli są w ruchu). Przytłaczająca jest również ilość bezdomnych, z czego większość z nich to ludność czarnoskóra i latynosi. Porozstawiane na - i tak ciasnych - chodnikach namioty, porozrzucane w okolicy przedmioty, śmieci i odzież, słyszalna dosłownie z każdej strony muzyka zmieszana z od razu słyszalnym językiem hiszpańskim to kompletna codzienność. Ludzie w podrabianych, często nieistniejących w oryginale ubraniach, mający wypisane na twarzy zmęczenie życiem, którzy po prostu żyją dniem próbując jakkolwiek się utrzymać. Co jakiś czas zobaczyć też można młodzież, która jest zdecydowanie bardziej zadbana. Gdybym miał przytoczyć to, co rzuca się w oczy przy porównaniu młodziaków ze starszymi to to, że mają - prawdopodobnie - czyste, prasowane ubrania, noszą częściej biżuterię, częściej zasłaniają twarze maskami (takimi jak zza czasów pandemii) i nie wyglądają aż tak biednie. Zazwyczaj pojawiają się w mniejszych grupkach, po dwie, do pięciu osób. Środki transportu? Zdecydowanie przeważają tanie samochody, ale czasami widać też i te lekko droższe. Głównymi markami które możesz zobaczyć są: Ford, Nissan, Honda, Hyundai, Mazda, Chevrolet, Dodge, Toyota, BMW. Ruch uliczny? Tragedia. Jest po prostu duży. Powoduje to, że zgiełk miasta jest wyczuwalny cały czas, a ulice wydają się po prostu tłoczne. Bunker Hill, Downtown Los Angeles Różnica? Ogromna. Rzadko spotykane, bądź całkowity brak zniszczonych, zdewastowanych budynków. Widok zapełniają wysokie wieżowce, które przyciągają wzrok swoją czystością, przynajmniej wtedy, gdy porównujesz to miejsce ze wspomnianym wcześniej Wholesale District. Graffiti? Owszem, ale na hydrantach i znakach, a nie na co drugiej ścianie. Ludzie? Zadbani, lepiej ubrani, czyści. Widać w nich jakąkolwiek chęć do życia i pośpiech, który pewnie towarzyszy im przez większość dnia. Na chodnikach ciasnych ulic jest faktycznie mniej ludzi, a częstszym widokiem od przechodnia będzie przejeżdżający samochód, ale w zamian za to, przy większych, otwartych przestrzeniach, czy pasażach sklepów, zauważyć można większe grupy ludzi, który jakkolwiek się ze sobą integrują. Rozmawiają ze sobą, śmieją się. Zdecydowanie rzadziej zobaczysz tam osobę naćpaną, czy tragicznie wręcz chorą psychicznie. Częściej niż w poprzedniej okolicy pojawiają się różnorakie stoiska z pamiątkami, koszulkami, jedzeniem i innymi gadżetami. Zadbane ulice, ładne trawniki, większa ilość bilbordów i wiszących reklam. Ruch uliczny? Większy, ale widać też niemalże od razu zmianę w wyborze samochodów którymi porusza się społeczność. Honda, Toyota, Audi, Porsche, Ford, Mazda, Chevrolet, Cadillac, Mercedes, Tesla, GMC, Volkswagen, nowsze BMW - tych marek naliczyłem chyba najwięcej. Nie można przeoczyć faktu, że o wiele więcej jest też rowerzystów. Jest to zdecydowanie ta ładniejsza część miasta Los Angeles. Wniosek? Bardzo prosty. Los Angeles jest cholernie zróżnicowane pod kątem tego jak wygląda. W odstępie zaledwie kilku mil znajdują się kompletnie różne od siebie dzielnice. Dzięki półgodzinnemu spacerowi możesz przejść z owianej złą sławą okolicy do kompletnie innego, tętniącego życiem świata. Myślę, że jest to jedna z tych rzeczy, za którą Los Angeles jest rozpoznawalne. Nie dajcie się jednak zmylić. Są okolice, które mimo, że wyglądają dobrze, to i tak mają problemy z przestępczością, narkotykami, czy bezdomnymi. Mimo wszystko odpowiednie postrzeganie miasta na którym opiera się lore serwera znacząco ułatwia i urozmaica kreowanie swojej postaci. EDUKACJA, SZKOLNICTWO. Wygląda to inaczej niż w Polsce. Na początku można rzucić tutaj kilka podstaw. Funkcjonuje tam coś takiego jak LAUSD, czyli Los Angeles Unified School District. W wielkim skrócie jest to publiczny system edukacji, który ma pod sobą ~1 300 szkół, przeszło 500 000 uczniów i ponad 25 000 nauczycieli. Szkoły podlegające pod LAUSD są darmowe, finansowane z podatków, a uczniowie wybierają szkoły na podstawie miejsca swojego zamieszkania. Jest to drugi największy system szkolny w USA, ustępuje jedynie temu z Nowego Jorku. Mimo, że szkoły są darmowe, to są mocno zróżnicowane pod względem jakości nauki i samego doświadczenia z chodzenia do nich, a w dodatku są wielokulturowe (szczególnie duży odsetek uczniów to dzieciaki imigrantów z np. Ameryki Łacińskiej, Azji, Bliskiego Wschodu). Co różni polski system od amerykańskich szkół? W Polsce mamy program centralnie sterowany przez Ministerstwo Edukacji. W USA nie dość, że program nauczania jest ustalany przez stan, to jeszcze same w sobie szkoły mają jakąkolwiek autonomię. W Polsce mamy system ocen 1-6, egzamin ósmoklasisty i maturę, w USA skala ta jest określana literami A-F, a spore znaczenie ma GPA, czyli na nasze coś takiego jak średnia ocen. W Stanach jest również coś takiego jak SAT (Scholastic Assessment Test) i ACT (American College Testing), można powiedzieć, że są to odpowiedniki naszej matury. Nie są one obowiązkowe, ale mogą wspomóc danego ucznia w kilku rzeczach. np. zwiększyć szansę na stypendium, pomóc w wyróżnieniu się (jeśli mają złe oceny), czy po prostu pomagają w wejściu na bardziej rozchwytywane kierunki. Wiele uczelni aktualnie zrezygnowało z SAT/ACT (bądź są tzw. test-optional, czyli nie są wymagane, ale warto je załączyć), ale mimo wszystko warto jest to robić w niektórych przypadkach. Dla porównania największe uczelnie (np. Harvard) są test-optional, uniwersytety stanowe w Kalifornii nie wymagają tych testów od dwa tysiące dwudziestego pierwszego roku, a "community colleges" po prostu ich nie wymagały, ani nie wymagają. Jak wygląda etap edukacji? Trochę inaczej niż u nas. Istnieje opcjonalne przedszkole (tzw. Preschool), gdzie chodzisz w wieku 4-5 lat, szkoła podstawowa (Elementary School), czyli wiek od 5/6 lat, do 11/12 lat, szkoła średnia I. stopnia (Middle School), w wieku 11-14 lat (klasy 6-8), szkoła średnia II. stopnia (High School), w wieku 14-18 lat (klasy 9-12). Warto też wspomnieć o samym klimacie i systemie takich szkół. W amerykańskich szkołach zazwyczaj bardziej kładzie się nacisk samodzielność, sporty, projekty, dyskusje, integrację i wielokulturowość, niż na samo klepanie teorii i generowanie dobrych ocen. Tworzą się tam większe społeczności, ludzie są częściej ze sobą jakkolwiek zżyci (prawdopodobnie przez to, że uczęszczają do danej szkoły zazwyczaj ze względu na obszar w którym mieszkają). Dzieciaki ze szkół zdecydowanie częściej łapią się zajęć dodatkowych niż w Polsce. Sport, teatr, szkolne kluby, wolontariat, projekty z innymi - to jest już dla nich po prostu naturalne. Tak samo nie są oni oceniani jedynie z programu nauczania. Duży wpływ ma też aktywność, obecność, projekty i prezentacje. Co ciekawe w Kalifornii, a w szczególności w Los Angeles jest duża różnorodność kulturowa. W samym LA jest ponad 90 języków używanych przez uczniów szkół (w tym hiszpański, mandaryński, koreański, ormiański, perski, a czasem polski). Dzięki temu szkoły oferują programy dwujęzyczne (dual language immersion), gdzie uczniowe uczą się w dwóch językach, np. angielskim i hiszpańskim. Dodatkowo wiele szkół prowadzi programy dla uczniów ESL (English as a Second Language). Istnieją też szkoły takie jak "Magnet Schools" i "Charter Schools". W wielkim skrócie Magnet Schools to szkoły tematyczne, profilowane. Są one częścią publicznego systemu (np. LAUSD), więc są bezpłatne. Oferują one specjalistyczne programy nauczania w określonych dziedzinach, np. sztuce, informatyce, matematyce i naukach ścisłych, medycynie czy biznesie. Rekrutują one uczniów z całego miasta, a nie tylko z danego obszaru. Mają zazwyczaj większy poziom nauczania i większy prestiż. Charter Schools z kolei są uznawane za te z większą autonomią. Nie podlegają one pod publiczne systemy takie jak LAUSD, mimo to też są bezpłatne i publiczne. Zarządzane są po prostu przez prywatne organizacje, fundacje, etc. Mają własne programy, metody nauczania, zasady, ale muszą spełniać ogólne wymogi państwowe. Powstają często tam, gdzie szkoły publiczne zawodzą, więc są alternatywą dla tradycyjnych systemów. Uczniowie muszą się do nich zapisać, a nie są zapisywani do nich na podstawie miejsca zamieszkania. Studia w Stanach Zjednoczonych dzielą się na dwa główne etapy: Undergraduate i Graduate. Etap Undergraduate to studia licencjackie, czyli tzw. Bachelor’s Degree. Zazwyczaj trwają cztery lata i są pierwszym etapem edukacji wyższej. Na początku studenci często nie muszą od razu wybierać konkretnego kierunku – przez pierwszy rok (czasem nawet dłużej) realizują kursy ogólne z różnych dziedzin, tzw. general education requirements. Dopiero po tym czasie wybierają swój major, czyli główny kierunek studiów, w którym będą się specjalizować. Do wyboru jest ogromna liczba dziedzin, np. psychologia, biochemia, nauki o danych, inżynieria nanotechnologii czy ekonomia. Każdy kierunek studiów wiąże się z określonym zestawem obowiązkowych kursów, ale na wielu uniwersytetach studenci mają dużą swobodę w układaniu własnego planu zajęć w każdym semestrze. Dotyczy to szczególnie programów o bardziej ogólnym charakterze. Dodatkowo, studenci mogą wybrać tzw. minor, czyli kierunek poboczny, w którym również realizują kursy, ale w mniejszym zakresie. Warunkiem kontynuowania nauki jest zwykle utrzymanie wymaganej średniej ocen (GPA) w każdym semestrze. Po ukończeniu etapu Undergraduate studenci mogą zdecydować się na dalszą edukację w ramach studiów Graduate, czyli magisterskich i doktoranckich. W tej grupie znajdują się między innymi tzw. Professional Degrees, czyli studia specjalistyczne, które przygotowują do wykonywania konkretnych zawodów wymagających licencji lub certyfikacji. Przykładami są: medycyna (Doctor of Medicine – M.D.), prawo (Juris Doctor – J.D.), weterynaria (Doctor of Veterinary Medicine – D.V.M.), farmacja czy stomatologia. Programy te są bardzo konkurencyjne, a ich rozpoczęcie zazwyczaj wymaga zdania egzaminów wstępnych, takich jak MCAT (medycyna), LSAT (prawo) czy PCAT (farmacja). Innym typem studiów Graduate są klasyczne studia magisterskie (Master’s Degree), które trwają zazwyczaj dwa lata i pogłębiają wiedzę w wybranej dziedzinie. Można się ich podjąć po ukończeniu studiów licencjackich lub specjalistycznych. Przykładowe tytuły to: Master of Arts (MA), Master of Science (MS), Master of Business Administration (MBA) czy Master of Public Health (MPH). W niektórych dziedzinach istnieje też możliwość realizowania tzw. combined programs, które łączą studia licencjackie i magisterskie w ramach jednego, często pięcioletniego toku nauki. Na najwyższym szczeblu znajdują się studia doktoranckie (Doctoral Degrees), które można rozpocząć po uzyskaniu tytułu magistra. Najbardziej znanym tytułem tego stopnia jest Doctor of Philosophy (Ph.D.), który wymaga prowadzenia samodzielnych badań naukowych oraz obrony rozprawy doktorskiej. Istnieją również inne tytuły doktorskie, bardziej praktyczne, jak Doctor of Education (Ed.D.), Doctor of Business Administration (D.B.A.) czy Doctor of Science (Sc.D.). Tytuły uzyskiwane po ukończeniu danych poziomów studiów są zróżnicowane. Po Bachelor’s Degree można otrzymać np. Bachelor of Arts (BA), Bachelor of Science (BS) czy Bachelor of Environmental Studies (BES). Po Professional Degree – Doctor of Medicine (M.D.), Juris Doctor (J.D.), Doctor of Dental Surgery (D.D.S.) itp. Studia magisterskie kończą się tytułami takimi jak Master of Science (MS), Master of Arts (MA) lub Master of Business Administration (MBA). Z kolei studia doktoranckie mogą prowadzić do uzyskania tytułów takich jak Doctor of Philosophy (Ph.D.), Doctor of Education (Ed.D.) czy Doctor of Business Administration (D.B.A.). System szkolnictwa wyższego w Stanach Zjednoczonych jest jednym z najbardziej zróżnicowanych i rozbudowanych na świecie. Składa się z wielu różnych instytucji, które różnią się między sobą zarówno pod względem oferowanych programów, jak i stopnia specjalizacji, wielkości, prestiżu czy źródeł finansowania. Najczęściej spotykane terminy to „college” i „university”, które choć często używane zamiennie, w rzeczywistości oznaczają coś innego. W amerykańskim systemie edukacyjnym „college” zazwyczaj odnosi się do instytucji oferujących czteroletnie studia licencjackie (ang. undergraduate), które kończą się uzyskaniem stopnia Bachelor’s degree, najczęściej Bachelor of Arts (BA) lub Bachelor of Science (BS). Są to zwykle mniejsze instytucje edukacyjne, które koncentrują się głównie na nauczaniu, a nie na prowadzeniu badań naukowych. Przykładem mogą być tak zwane „liberal arts colleges”, które oferują szerokie wykształcenie ogólne, kładąc nacisk na krytyczne myślenie, pisanie i analizę, zamiast wąskiej specjalizacji. Z kolei „university” to instytucja, która oprócz programów licencjackich oferuje również studia magisterskie i doktoranckie (graduate programs). Uniwersytety zazwyczaj są większe, posiadają wiele wydziałów i prowadzą intensywną działalność badawczą. Dzielą się często na „undergraduate college” oraz „graduate school”. Przykładowo, Harvard University czy University of California, Berkeley to znane uniwersytety, które oferują szeroki zakres programów nauczania i badań na różnych poziomach zaawansowania. Ważną rolę w systemie odgrywają również „community colleges”, czyli dwuletnie uczelnie lokalne, które oferują programy kończące się uzyskaniem tytułu Associate’s degree. Tego typu uczelnie są często wybierane przez studentów ze względu na niższe koszty czesnego oraz możliwość późniejszego transferu na czteroletni college lub uniwersytet w celu kontynuowania nauki. Community colleges pełnią też funkcję edukacyjną dla osób dorosłych oraz oferują programy zawodowe. W Stanach Zjednoczonych instytucje szkolnictwa wyższego mogą być publiczne lub prywatne. Uczelnie publiczne są finansowane przez rząd stanowy i zazwyczaj oferują niższe czesne dla mieszkańców danego stanu, podczas gdy uczelnie prywatne opierają się głównie na czesnym, darowiznach oraz dotacjach i często mają większą autonomię w kwestiach programowych. Warto również wspomnieć o prestiżowych uczelniach prywatnych zrzeszonych w tzw. Ivy League, które cieszą się ogromnym prestiżem zarówno w USA, jak i na świecie. Amerykański system studiów cechuje się dużą elastycznością – studenci mogą często wybierać kursy z różnych dziedzin, zmieniać kierunek studiów, a także decydować o tempie ich ukończenia. System punktowy (tzw. credits) pozwala na dość swobodny dobór zajęć i prowadzi do ukończenia wymaganego minimum punktowego, aby uzyskać dyplom. Dodatkowo, uczelnie kładą duży nacisk na aktywność studencką, rozwój osobisty i zawodowy, a także uczestnictwo w życiu kampusu. Koszty życia studenta w Los Angeles, jednym z najdroższych miast w Stanach Zjednoczonych, mogą być znaczące, zwłaszcza dla osób studiujących na takich uczelniach jak University of California, Los Angeles (UCLA) czy University of Southern California (USC). Największym wydatkiem jest zazwyczaj zakwaterowanie. Wynajęcie pokoju w mieszkaniu współdzielonym z innymi studentami to koszt rzędu 1 200 do 1 500 dolarów miesięcznie. Jeśli student zdecyduje się na wynajęcie kawalerki (tzw. studio apartment), musi liczyć się z wydatkiem nawet 1 600 do 2 200 dolarów miesięcznie, w zależności od lokalizacji i standardu. Alternatywą są akademiki uniwersyteckie, gdzie miesięczny koszt zakwaterowania wynosi około 1 300 do 1 800 dolarów, zwykle w pakiecie z obowiązkowym planem żywieniowym. Kolejnym istotnym elementem budżetu jest jedzenie. Przy samodzielnym gotowaniu miesięczne wydatki na zakupy spożywcze wynoszą średnio od 400 do 600 dolarów. Osoby, które częściej stołują się na mieście, muszą doliczyć dodatkowe koszty – nawet do 700 dolarów miesięcznie, jeśli jedzenie na mieście jest regularne. W przypadku zakwaterowania w akademiku, część kosztów może być już pokryta przez tzw. meal plan, ale nie zawsze pokrywa on wszystkie potrzeby żywieniowe. Transport publiczny w Los Angeles nie jest tak rozwinięty jak w innych dużych miastach, co oznacza, że wielu studentów korzysta z samochodów. Utrzymanie własnego auta, uwzględniając paliwo, ubezpieczenie, parkowanie i ewentualne naprawy, to wydatek rzędu 300–600 dolarów miesięcznie. Dla tych, którzy nie posiadają samochodu, miesięczny bilet na komunikację miejską (Metro) kosztuje około 50–75 dolarów, a niektóre uczelnie oferują zniżki dla studentów. Warto jednak zaznaczyć, że dojazdy komunikacją miejską mogą być czasochłonne. Do codziennych wydatków należy doliczyć także opłaty za telefon komórkowy (około 50–80 dolarów miesięcznie), Internet (jeśli nie jest wliczony w czynsz – ok. 50 dolarów), środki czystości, kosmetyki, ubrania czy materiały edukacyjne (np. książki, które potrafią kosztować nawet kilkaset dolarów na semestr). Na życie towarzyskie, wyjścia do kina, kawiarni, siłownię czy inne rozrywki przeciętny student może przeznaczać dodatkowe 100–300 dolarów miesięcznie. Podsumowując, całkowity miesięczny koszt życia studenta w Los Angeles zazwyczaj wynosi od około 2 000 do 3 500 dolarów. Ostateczna kwota zależy w dużej mierze od stylu życia, miejsca zamieszkania i formy transportu. W skali roku daje to od 24 000 do nawet ponad 40 000 dolarów. Z tego powodu wielu studentów stara się ograniczać wydatki, współdzielić mieszkania, korzystać z pomocy stypendialnej oraz podejmować pracę dorywczą w ramach dozwolonych przez przepisy wizowe. Stypendia w Kalifornii, podobnie jak w całych Stanach Zjednoczonych, stanowią bardzo ważną formę wsparcia finansowego dla studentów i są jednym z kluczowych sposobów na pokrycie wysokich kosztów studiów. System stypendialny w USA jest dość rozbudowany i różni się od tego, co spotykamy np. w Europie. Stypendia mogą być przyznawane z różnych źródeł: przez same uczelnie, przez stan Kalifornia, przez organizacje prywatne, fundacje, firmy, a nawet osoby prywatne. Co istotne, nie są one przeznaczone wyłącznie dla studentów o wybitnych wynikach – mogą być przyznawane z bardzo różnych powodów: za wyniki w nauce, sytuację finansową, osiągnięcia sportowe, zaangażowanie społeczne, przynależność do określonej grupy etnicznej, zawodowej czy nawet za kierunek studiów. Jednym z najważniejszych stypendiów stanowych w Kalifornii jest Cal Grant, które oferowane jest przez California Student Aid Commission. To stypendium przeznaczone jest głównie dla rezydentów Kalifornii i przyznawane na podstawie potrzeb finansowych oraz wyników w nauce. W zależności od rodzaju uczelni – czy jest to uczelnia publiczna (np. UC lub CSU), prywatna, czy community college – wysokość Cal Grant może się różnić, ale może pokrywać całkowicie lub częściowo czesne, a czasem też inne koszty życia. Aby ubiegać się o Cal Grant, należy wypełnić wniosek FAFSA (Free Application for Federal Student Aid) lub tzw. California Dream Act Application (dla studentów bez dokumentów). Kolejną dużą kategorią są stypendia uczelniane, czyli te oferowane bezpośrednio przez konkretne uniwersytety. Uczelnie takie jak UCLA, UC Berkeley, USC czy Stanford oferują własne programy stypendialne. W wielu przypadkach nie trzeba nawet składać osobnego wniosku – uczelnia automatycznie rozważa kandydatów pod kątem stypendiów przy okazji procesu aplikacyjnego. Wyróżnia się tu dwa typy: stypendia need-based, przyznawane na podstawie dochodów rodziny, oraz merit-based, czyli przyznawane za osiągnięcia – np. wysoką średnią ocen, wyniki w olimpiadach, działalność pozaszkolną, liderstwo czy osiągnięcia sportowe. Osobną kategorią są stypendia sportowe, bardzo charakterystyczne dla systemu amerykańskiego. Uczelnie często rekrutują utalentowanych sportowców, oferując im pełne lub częściowe stypendia pokrywające koszty czesnego, mieszkania i wyżywienia. Aby otrzymać takie stypendium, trzeba być zauważonym przez tzw. rekruterów (scouts), a także spełniać wymogi akademickie narzucone przez NCAA (National Collegiate Athletic Association). Poza tym istnieje wiele niezależnych stypendiów oferowanych przez organizacje pozarządowe, fundacje charytatywne, instytucje branżowe czy firmy. Często są one skierowane do określonych grup społecznych – np. mniejszości etnicznych, kobiet w naukach ścisłych, osób zainteresowanych konkretną dziedziną (np. technologią, edukacją, sztuką), albo mieszkańców danego regionu. Proces aplikacji zwykle wymaga napisania eseju, przedstawienia rekomendacji, wyników akademickich i informacji finansowych. Co istotne, większość stypendiów w USA – zarówno publicznych, jak i prywatnych – nie wymaga ich późniejszego zwrotu, w przeciwieństwie do np. kredytów studenckich. Jednak każde stypendium ma swoje warunki utrzymania: najczęściej trzeba zachować określoną średnią ocen (GPA), uczestniczyć aktywnie w zajęciach lub utrzymać pełny status studenta. Sama zaś kultura studiowania w Stanach Zjednoczonych różni się znacznie od tej, którą można spotkać w wielu krajach europejskich, i jest bardzo specyficzna, różnorodna i silnie powiązana z życiem kampusowym. Dla wielu studentów studia to nie tylko czas nauki, ale przede wszystkim okres intensywnego rozwoju osobistego, budowania relacji i uczestniczenia w różnorodnych aktywnościach społecznych. Amerykańskie uczelnie, zwłaszcza te większe, mają własne kampusy – często przypominające małe miasteczka – z akademikami, bibliotekami, halami sportowymi, kawiarniami, sklepami, a czasem nawet kinami. Życie studenckie toczy się głównie właśnie na terenie kampusu. Typowy student amerykański nie spędza całych dni wyłącznie na zajęciach – wiele czasu poświęca także na uczestnictwo w klubach, organizacjach, wydarzeniach kulturalnych, zawodach sportowych czy spotkaniach towarzyskich. Uczelnie wspierają aktywność poza nauką, traktując ją jako ważny element rozwoju. Istnieją setki klubów studenckich, od tych związanych z konkretnym kierunkiem studiów, przez grupy artystyczne, aż po organizacje polityczne, religijne, ekologiczne, a nawet hobbystyczne (jak np. klub szachowy, klub filmowy, grupa miłośników gier wideo czy wspinaczki). Bardzo charakterystycznym elementem życia studenckiego w USA są bractwa (fraternities) i siostrzeństwa (sororities), czyli organizacje społeczne zrzeszające studentów jednej uczelni. Są one częścią tzw. Greek Life, ponieważ ich nazwy składają się z liter alfabetu greckiego, np. Alpha Phi, Sigma Chi, Delta Gamma. Bractwa przeznaczone są zazwyczaj dla mężczyzn, a siostrzeństwa dla kobiet, choć istnieją również organizacje koedukacyjne. Dołączenie do takiej organizacji nie jest obowiązkowe, ale dla wielu studentów jest to atrakcyjna forma spędzania czasu, zdobywania znajomości, uczestniczenia w imprezach, ale też angażowania się w działalność charytatywną czy rozwój osobisty. Rekrutacja do bractw i siostrzeństw odbywa się zazwyczaj na początku semestru i wiąże się z tzw. rush week – tygodniem spotkań, prezentacji i rozmów kwalifikacyjnych. Po przyjęciu do organizacji studenci przechodzą okres wdrożeniowy, znany jako pledge period, który w przeszłości bywał kontrowersyjny z powodu nadużyć i tzw. hazing (czyli niebezpiecznych rytuałów inicjacyjnych), choć obecnie uczelnie coraz mocniej tego pilnują. Członkowie bractw często mieszkają razem w specjalnych domach bractwowych, które są swoistym centrum życia towarzyskiego, ale też miejscem spotkań formalnych i wydarzeń charytatywnych. Życie w takim domu bywa bardzo intensywne i silnie zintegrowane – to jakby mikrospołeczność w obrębie kampusu. Organizacje te tworzą sieci kontaktów, które mogą okazać się pomocne później w życiu zawodowym, szczególnie że wiele z nich ma wieloletnią tradycję i wspierających je absolwentów. Poza Greek Life, kultura studiowania w USA obejmuje również silne przywiązanie do sportu akademickiego. Mecze futbolu amerykańskiego, koszykówki czy baseballu przyciągają na kampusach tysiące studentów, często ubranych w barwy uczelni. Spotkania sportowe są prawdziwym wydarzeniem społecznym i okazją do wspólnego świętowania, co wzmacnia poczucie wspólnoty akademickiej. Wielu studentów angażuje się także w wolontariat, praktyki zawodowe czy badania naukowe prowadzone przez uczelnię, traktując studia jako czas przygotowania się do przyszłej kariery – nie tylko poprzez naukę, ale też przez zdobywanie doświadczenia. Studia w USA to także duży nacisk na samodzielność i elastyczność. Studenci sami planują swój tygodniowy grafik zajęć, wybierają kursy, prowadzą intensywną korespondencję z wykładowcami, często uczą się w bibliotekach lub przestrzeniach coworkingowych dostępnych na kampusie. Relacje z profesorami bywają mniej formalne niż w wielu innych krajach, ale jednocześnie od studentów oczekuje się dużego zaangażowania, terminowości i odpowiedzialności. Wymagana jest także aktywność podczas zajęć – udział w dyskusjach, prezentacjach, projektach grupowych, co jest standardem w większości programów. Wszystko to razem tworzy bardzo specyficzny, często idealizowany obraz amerykańskiego życia studenckiego: intensywny rytm zajęć, społeczna aktywność, niezależność, ale też ogromne możliwości rozwoju osobistego i zawodowego – pod warunkiem, że student potrafi z tego skorzystać. KALIFORNIJSKA PRZESTĘPCZOŚĆ. Od lat mieszkańcy hrabstwa Los Angeles, podobnie jak społeczności innych części kraju, skarżą się na wzrastającą w ich regionie przestępczość. Od kradzieży katalizatorów, paczek, pojazdów, włamań, aż po przestępstwa, które bezpośrednio wpływają na ich życie, czyli pobicia, gwałty, morderstwa. Ponad trzy lata po rozpoczęciu pandemii COVID-19, portal USA TODAY przyjrzał się danym, aby ocenić jak bardzo tak naprawdę wzrosła przestępczość w LA County. Celem sporządzenia tych danych prócz przekonania się o wzroście częstotliwości przestępstw, miało też być stwierdzenie, czy mieszkańcy miast z hrabstwa Los Angeles są mniej bezpieczni, niż w poprzednich latach (w tym w 2019, czyli roku przed wybuchem pandemii). Władze miasta Los Angeles odnotowały jedenastoprocentowy wzrost ogólnego wskaźnika przestępczości w 2022 roku, z sześćdziesięcioma przestępstwami na tysiąc mieszkańców. Dla porównania - w 2019 liczba ta wynosiła 54 przestępstwa na 1000 mieszkańców. Dane obejmują zarówno przestępstwa z użyciem przemocy, zdefiniowane przez FBI, obejmujące gwałt, rozboje, napaść z bronią w ręku i zabójstwo, jak i przestępstwa przeciwko mieniu, czyli włamania, podpalenia i kradzieże pojazdów. Choroby psychiczne, wzrost użycia narkotyków takich jak heroina, crack, czy fentanyl, plus wzrost liczby bezdomnych noszących broń, to tylko jedne z czynników przyczyniających się do wzrostu liczby przestępstw, powiedziała dowódca Central Division, Elaine Morales, z Los Angeles Police Department. Jej dywizja obejmuje niesławny obszar nazywany "Skid Row", czyli 54 przecznice, gdzie wielu bezdomnych mieszka w namiotach w pobliżu miejsc, które są przeznaczone dla społeczności. Downtown, czyli obszar który ma ponad siedemdziesiąt tysięcy mieszkańców, doświadczył wzrost o 25% przestępstw z użyciem przemocy - z ponad 1800 incydentów w 2019 roku, do ponad 2200 w 2022 roku - i wskaźnikiem 45 zgłoszonych przestępstw z użyciem przemocy na 1000 mieszkańców. W przestępstwach przeciwko mieniu, śródmieście odnotowało największy wzrost procentowy, jak również wskaźnik przestępczości, z prawie 57% wzrostem przestępstw przeciwko mieniu między 2019, a 2022 rokiem i mniej więcej 167 przestępstwami przeciwko mieniu zgłoszonymi na 1000 mieszkańców. Morales, dowódca Central Division, która obejmuje znaczną część centrum powiedziała, że obszar ten jest bardzo zróżnicowanym i "bogatym w cele" środowiskiem dla przestępców. Wszystko to dlatego, że zawiera on głównie obszary biznesowe i rozrywkowe, a w rezultacie większy ruch lokalnych odwiedzających, turystów i pracowników przekłada się na większą ilość popełnianych przestępstw. PROBLEMY MIASTA Z NARKOTYKAMI. Problem narkotyków w Los Angeles, szczególnie w kontekście kryzysu związanego z fentanylem, stanowi poważne wyzwanie zdrowotne i społeczne. Fentanyl, syntetyczny opioid o sile nawet 100 razy większej od morfiny, stał się głównym czynnikiem odpowiedzialnym za śmiertelne przedawkowania w hrabstwie Los Angeles. W 2022 roku fentanyl był powiązany z ponad 1 900 przypadkami śmiertelnymi, co stanowiło około 59% wszystkich zgonów związanych z narkotykami lub alkoholem w tym okresie. Wzrost liczby zgonów związanych z fentanylem w Los Angeles był dramatyczny. Liczba tych zgonów wzrosła o 1 652% z 109 w 2016 roku do 1 910 w 2022 roku. W 2023 roku odnotowano ponad 1 000 zgonów związanych z narkotykami wśród osób bezdomnych, z czego 728 było związanych z fentanylem. Społeczności czarnoskóre w Los Angeles są szczególnie dotknięte tym kryzysem. Chociaż stanowią około 8% populacji hrabstwa, w 2022 roku odpowiadały za 21% zgonów związanych z fentanylem, co stanowiło wskaźnik 49,5 na 100 000 mieszkańców, niemal dwukrotnie wyższy niż w przypadku białych mieszkańców. W dzielnicach takich jak Skid Row, gdzie żyje wielu bezdomnych, problem jest szczególnie widoczny. W ciągu 11 miesięcy 2022 roku odnotowano tam 140 przypadków śmiertelnych związanych z przedawkowaniem, z czego 83 dotyczyły osób czarnoskórych. Fentanyl jest często sprzedawany w postaci tabletek, które mogą być pomylone z lekami przeciwbólowymi, co zwiększa ryzyko przedawkowania. Nawet niewielka ilość fentanylu może być śmiertelna, co czyni go szczególnie niebezpiecznym narkotykiem. W odpowiedzi na ten kryzys, władze Los Angeles wprowadziły programy dystrybucji naloksonu, leku ratującego życie w przypadku przedawkowania opioidów, oraz testowania narkotyków w celu wykrywania fentanylu w ulicznych substancjach. Co z innymi substancjami? Obok fentanylu występuje szereg innych substancji psychoaktywnych, które mają znaczący wpływ na społeczeństwo. Mimo że fentanyl jest obecnie najgroźniejszym narkotykiem w regionie, inne używki również pozostają powszechnie dostępne i stanowią poważne zagrożenie zdrowotne. Metamfetamina (meth) jest jednym z najczęściej stosowanych narkotyków w Los Angeles. Szacuje się, że prawie połowa osób, które zmarły z powodu substancji toksycznych w hrabstwie Los Angeles, miała w organizmach obecność metamfetaminy. Ponadto, około 33% osób przyjętych do programów leczenia uzależnień w 2018 roku miało problemy z tym narkotykiem. Dodatkowo cena metamfetaminy waha się od 20 do 40 dolarów za gram, co czyni ją stosunkowo dostępną. Kolejno kokaina pozostaje popularnym narkotykiem rekreacyjnym, szczególnie wśród osób zamożniejszych. W 2023 roku w Stanach Zjednoczonych kokainę stosowało ponad 61 milionów osób. Prócz tego, popularnymi narkotykami pozostają dalej: heroina, marihuana, MDMA i LSD, PCP, oksykodon, kodeina, buprenorfina oraz ketamina, szczególnie przez to, że dostępne są za dosyć niską cenę i są cały czas popularyzowane przez osoby działające w mediach (np. przez osoby z branży muzycznej). Wszystko to sprawia, że narkotyki mają poważny, groźny wpływ na społeczeństwo. Mimo, że władze porządkowe podejmują próby walczenia z nimi, dalej pozostają - i prawdopodobnie pozostaną - one bardzo popularne. Aktualnie można powiedzieć, że substancje psychoaktywne są nierozłączną, małą częścią kultury Los Angeles i Kalifornii. PRACA I ZAROBKI. Praca w Stanach Zjednoczonych, w tym w Kalifornii, to temat złożony, na który składają się różnice w zarobkach, struktura podatkowa, warunki zatrudnienia oraz kulturowe podejście do pracy. Mimo że USA uchodzą za kraj dużych możliwości zawodowych, nie brakuje tam także nierówności, niestabilności i wyzwań, które dotykają wielu pracowników. Zarobki w USA są bardzo zróżnicowane. W 2024 roku średnie roczne wynagrodzenie wynosiło około 65 470 dolarów brutto, natomiast mediana – która lepiej odzwierciedla rzeczywistość przeciętnego pracownika – wynosiła 59 228 dolarów. Te liczby mogą sugerować względnie wysoki poziom życia, ale w praktyce wiele osób zarabia znacznie mniej. W Kalifornii, jednym z najdroższych stanów do życia, średnia pensja wynosiła około 76 960 dolarów rocznie, co jest jednym z najwyższych wyników w kraju. Jednak wysokie koszty życia, zwłaszcza mieszkań, jedzenia i opieki zdrowotnej, sprawiają, że nawet przy takich dochodach wielu ludzi ledwo wiąże koniec z końcem. Warunki pracy w USA są często określane jako intensywne. Kultura pracy opiera się na indywidualizmie, rywalizacji i nastawieniu na wyniki. W wielu branżach – zwłaszcza w sektorach finansowym, technologicznym czy prawniczym – pracownicy są skłonni poświęcać życie prywatne na rzecz kariery, co niejednokrotnie prowadzi do wypalenia zawodowego. Choć przeciętny tydzień pracy formalnie wynosi 40 godzin, w praktyce wiele osób pracuje więcej, często bez nadgodzin, szczególnie jeśli są zatrudnieni na stanowiskach kierowniczych lub na umowach wyłączających dodatkowe wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe. USA nie oferują też tego samego poziomu ochrony pracownika, co wiele krajów europejskich. W większości stanów obowiązuje zasada „at-will employment”, co oznacza, że pracodawca może zwolnić pracownika w dowolnym momencie, bez podania przyczyny, o ile nie narusza to prawa antydyskryminacyjnego. Urlopy wypoczynkowe nie są gwarantowane przez prawo federalne – zależą wyłącznie od polityki firmy. Średnio oferuje się pracownikom 10 dni płatnego urlopu rocznie, co z perspektywy europejskiej wydaje się niezwykle skromne. Płatny urlop macierzyński i ojcowski również nie jest gwarantowany ustawowo. Wspomniany wcześniej system podatkowy to kolejna warstwa, z którą musi zmierzyć się każdy zatrudniony. Pracownicy w USA płacą podatki federalne, stanowe i – w niektórych przypadkach – lokalne. Federalny podatek dochodowy ma charakter progresywny i waha się od 10% do 37%, w zależności od dochodu. Do tego dochodzą składki na ubezpieczenia społeczne (Social Security) i zdrowotne (Medicare), które razem wynoszą 7,65% dla pracownika (drugie tyle płaci pracodawca). W Kalifornii dochodzi jeszcze podatek stanowy, który również ma charakter progresywny – od 1% do 13,3%, co czyni go jednym z najwyższych w kraju. Przeciętny pracownik o dochodach rzędu 70 000 dolarów rocznie może oddawać nawet 30–40% swojego wynagrodzenia w podatkach i składkach, nie licząc podatku od sprzedaży (sales tax), który w Kalifornii wynosi 7,25% lub więcej. Do tego wszystkiego dochodzi kwestia ubezpieczenia zdrowotnego, które nie jest zapewniane z urzędu. Większość Amerykanów uzyskuje dostęp do opieki zdrowotnej przez pracodawcę, jednak nawet wtedy musi płacić składki, które nierzadko przekraczają 500 dolarów miesięcznie. W przypadku osób pracujących w niepełnym wymiarze godzin lub na umowach cywilnych, dostęp do ubezpieczenia jest ograniczony, a koszty leczenia – szczególnie bez ubezpieczenia – mogą być rujnujące. Praca w Stanach Zjednoczonych to więc nie tylko możliwość wysokich zarobków, ale również realne ryzyko braku stabilizacji, kosztów zdrowotnych i chronicznego przemęczenia. System oparty jest na konkurencyjności i elastyczności, ale coraz więcej młodych ludzi – zwłaszcza z pokolenia Z – zaczyna to kwestionować, szukając alternatyw, które pozwalają na lepszą równowagę między życiem zawodowym a prywatnym. Mimo wciąż silnej pozycji amerykańskiego rynku pracy, rośnie liczba osób dostrzegających jego ukryte koszty i ograniczenia. Credits; ja, AI dla przerobienia tekstu na wyglądający bardziej spójnie niż moje porozrzucane myśli i research Materiały dodatkowe z naszego forum (polecane przeze mnie) które mogą wspomóc rozgrywkę; – OGÓLNE Publikacja dotycząca fabuły serwera "Lore Serwera Vibe Roleplay" autorstwa BRANDIT (Bozmer). Poradnik "Podstawy Roleplay, czyli o kreacji postaci słów kilka." mojego autorstwa. Poradnik "Zaburzenia psychiczne" autorstwa eternalv0id (overdose). Publikacja dotycząca rozgrywki "ABC rozgrywki ze strefą RESCUE" autorstwa Shadowex. – PRZESTĘPCZOŚĆ Publikacja dotycząca rozgrywki "Przestępstwa i ich konsekwencje, popełnianie zbrodni za dnia i w zatłoczonych miejscach - kilka słów o kreacji przestępców." mojego autorstwa. Publikacja dotycząca rozgrywki "Gangi uliczne w Los Santos i ich znaczenie." autorstwa Sidneyo. Poradnik "Kompedium wiedzy dot. gang-bangingu w 2025 roku" autorstwa Millie. Poradnik "Poprawna kreacja postaci na Davis" autorstwa 5element. Poradnik "White Gangs in LA County" autorstwa 5element, Michael_Kirkpatrick (ftw>pma). Poradnik "GANGI CHICANO W LA" autorstwa Frosty. Temat "[N E W S] Cosa Nostra" założony przez Eliteq - to po prostu temat zawierający nowości ze świata mafii.39 polubień
-
Selah Valdes - (ur. 05/05/2005 w Los Santos) Przyszła na świat i dorastała w samym sercu miasta aniołów, ale wychowała się z dala od miejskiego zgiełku - na obrzeżach miasta, gdzie wciąż czuć zapach smaru i palonej gumy. Jej ojciec, samotny rodzic i właściciel warsztatu motocyklowego, był zarazem jej największym bohaterem. Choć wyglądał jak ktoś, kto nie ufa światu, dla swojej córki zawsze był miękki jak wata cukrowa. Od niedawna członek klubu Westside Motorcycle Collective, zabierał ją na zloty, uczył rozpoznawać silniki po dźwięku i pokazywał, że prawdziwa siła nie zawsze krzyczy. Już jako dziesięciolatka Selah zaczęła marzyć o sukienkach, kolorowych ubraniach, czy próbować makijażu od koleżanek. Pewnego dnia do jej szkoły - Elysian High School - zawitała ekipa castingowa poszukująca dzieci do reklamy lokalnego napoju owocowego. Pełna marzeń młoda dziewczyna ubłagała ojca, by pozwolił jej wziąć udział. Zgodził się - i nie pożałował. Jej naturalność i pewność siebie przed kamerą sprawiły, że to właśnie ona zdobyła rolę. Z biegiem lat brała udział w różnych, mało znanych castingach do reklam, głównie lokalnych marek. „StreetFlex”, marka odzieżowa dla młodych sportowców z Los Santos, to jedna z pierwszych firm, które zauważyły jej potencjał. To była prawdziwa próba, w której Selah nauczyła się, że sukces nie przychodzi łatwo. Choć nie od razu zrozumiała, co to znaczy być modelką w profesjonalnym tego słowa znaczeniu, nauczyła się jednego: każdy casting to dla niej lekcja, z której wyciąga wnioski. Na początku jej portfolio nie było idealne, w końcu nikt nie jest idealny, ale stawiała na pracę nad sobą. Zaczęła intensywnie zagłębiać się w świat celebrytów, szczególnie modelek. Postawiła sobie cel, coraz więcej trenowała przed lustrem, poznając tajniki pozowania, mowy ciała i tworzenia historii za pomocą zdjęć. Dziewczyna, nie miała łatwego startu. Początkowo jej konkurencja była silna, a sama nie miała menadżera ani rozbudowanego portfolio. Jednak każdy kolejny casting przybliżał ją do celu. Uczyła się na błędach, wyciągając wnioski z każdej porażki. Największą z nich była przegrana w castingu do kampanii "StreetFlex", gdzie zapomniała tekstu i nie potrafiła pokazać siebie tak, jak chciała. To rozczarowanie dało jej ogromną lekcję pokory i zmotywowało ją do dalszej pracy nad sobą. Od tego momentu coś się zmieniło. Aspirująca modelka, zaczęła z wypiekami na twarzy oglądać sesje zdjęciowe w kolorowych magazynach, social mediach i podziwiać pokazy mody z Nowego Jorku i Mediolanu, a jej tapeta w telefonie zmieniała się na Gigi Hadid czy Emily Ratajkowski. W szkole zaprzyjaźniła się z dziewczyną, która interesowała się fotografią - i właśnie przed jej obiektywem stawiała swoje pierwsze, nieco niepewne, ale już wtedy pełne charakteru pozy. Pomiędzy nauką a pozowaniem, pracowała jako barmanka na plaży Vespucci. Każdy zarobiony cent wydawała na lekcje chodzenia po wybiegu w lokalnym studio przy Del Perro Beach oraz warsztaty z utrzymywania proporcji ciała, dietetyki i ogólnego przygotowania do świata mody. Brała udział w mniejszych castingach do reklam odzieżowych dla lokalnych marek, takich jak „Urban Dust” czy „Soleo Wear”. Pojawiła się też w sesji zdjęciowej do magazynu „Los Santos Pulse” – w rubryce „Nowe twarze sezonu”. Selah to nie tylko ładna buzia. Dziewczę o jasnej cerze, długich, naturalnie brązowych włosach i błękitnych oczach. Przyjazna, ciekawa świata i pełna pasji. Uwielbia ciężkie motocykle i mocną muzykę. Ambitna i niezależna, ale zawsze pomocna i serdeczna wobec innych. Jej ojciec mówi o niej: „chromowany zbiornik starego Harley’a - piękna, silna i lśni w słońcu, ale trzeba ją chronić, bo jedno zadrapanie boli serce”.-Codziennie zaczyna dzień od biegu po plaży i krótkiego treningu siłowego. Zdrowa żywność? Jej ojciec musiał się przyzwyczaić, że lodówka nie zawiera już coli i nachosów, tylko smoothie, hummus i zielone warzywa. Choć ceni modę i styl, to w głębi duszy pozostaje tą samą dziewczyną, która dorastała w zapachu benzyny, ze słuchawkami w uszach, słuchając rocka ojca i marząc o wielkim świecie. Dalsza historia dziewczyny będzie kontynuowana, ona sama jest ciekawa, co przygotowało dla niej życie.. Czy poradzi sobie w dorosłości z decyzjami, bez wsparcia matki? Kariera Selah zaczęła nabierać tempa szybciej, niż mogła sobie wyobrazić. Po kilku miesiącach ciężkiej pracy i małych zleceń w końcu nadszedł przełom – jej twarz trafiła na okładkę prestiżowego „Vision Magazine”, a sesja wewnątrz numeru okazała się jednym z najczęściej komentowanych projektów sezonu. Sukces otworzył jej drzwi do współpracy z coraz większymi markami takimi jak "Saintveil™"dwukrotnie zaprojektowało dla niej dwie stylizacje - w odważnych, skrojonych na miarę projektach. Nie zapomniała jednak o swoich własnych pomysłach. W lokalu The Roof wypromowała swoje autorskie smoothie "Selishine" - chciała pokazać, że zdrowe, może być również pyszne. Wkrótce potem modelka pojawiła się w teledysku muzyka Jaden Morrow, gdzie wcieliła się w główną postać fabularną. Kamera pokochała ją tak samo jak aparat, a ona sama po raz pierwszy poczuła, że modeling może być początkiem czegoś jeszcze większego - wejściem do szeroko pojętej kultury pop. A skoro już modelka skosztowała tego życia, nie obeszłoby się bez "miłosnych uniesień" Życie prywatne dziewczyny również przyciągało uwagę co ciekawe nie mediów, a bliższych jej ludzi. Jej związek z początkującym muzykiem Shiro Lee szybko stał się tematem numerem jeden w ich życiu. Ale nie wszyscy byli zachwyceni. Pojawiają się głosy krytyki, próby rozbicia wielokrotnie jej związku i przedstawienie chłopaka, jako czarny charakter w jej oczach. We wrześniu spełniła jedno z najważniejszych marzeń - wydała własny artbook „Eternal Allure”. Jest to projekt niezwykle osobisty, zawierający zdjęcia z jej sesji. Mimo blasku reflektorów ona nie traci kontaktu z rzeczywistością. Ojciec pozostał najważniejszą postacią jej życia - mężczyzna, który niegdyś samotnie wychowywał córkę, teraz odnalazł szczęście u boku nowej żony. Młoda dziewczyna cieszy się, widząc, jak ojciec w końcu ma przy sobie kogoś, kto go wspiera. Sama spędzała z nim tyle czasu, ile tylko mogła - wciąż odwiedza warsztat pachnący smarem i benzyną, pomagając przy motocyklach, tak jak wtedy, gdy była dzieckiem. Inni widzą w niej wyłącznie modelkę z okładki, ona wciąż potrafi założyć skórzaną kurtkę, wskoczyć na motocykl i ruszyć z ojcem na przejażdżkę po ich ulubionych pustynnych terenach. Mimo natłoku obowiązków i coraz większej presji, Selah odkryła w sobie dawno zapomnianą pasję do tańca. Zaczęła od Street Jazz, który pozwala jej wyrazić emocje. Z czasem postanowiła spróbować czegoś zupełnie nowego - Heels Dance, w którym precyzja i seksapil stawiają na próbę każdy mięsień i każdą postawę ciała. Taneczne treningi stają się dla niej sposobem na wyciszenie głosu hejtu i presji otoczenia. Co dalej z Selah - kariera światowa, czy cienie przeszłości i presja związków zatrzymają jej przełom? ████▒▒▒▒▒▒30% ☆°。Social Media - Lifeinvader ☆°。Powiązania ★⋆. ࿐࿔ - Selah Valdes - Z dumą witamy Selah w rodzinie Koslovsky & Co. 💫 ☆°。Wzmianki ★⋆. ࿐࿔ - Kolaboracja z @Selah Valdes to nowy rozdział w The Roof. ★⋆. ࿐࿔ - Selah Valdes w stroju od Saintveil™ ~ skrojony przez Bently Blanco ★⋆. ࿐࿔ - Lato w Los Santos wchodzi na wyższy poziom! Selah Valdes przygotowała dla Was specjalnie smoothie! ★⋆. ࿐࿔ - Sierpień niebawem, a my? Pokażemy sie w nowej odsłonie! (Selah Valdes jako modelka na filmie) ★⋆. ࿐࿔ - Miałam ostatnio przyjemność współpracować z wyjątkową modelką – Selah Valdes ★⋆. ࿐࿔ - 06.08 [Czasopismo] Vision Magazine - Selah twarzą okładki, wywiad modelki ★⋆. ࿐࿔ - czyli powiew chłodu i świeżości, który zawsze masz przy sobie. A ty, którą zabierzesz ze sobą w lato? Selah Valdes ★⋆. ࿐࿔ - Modelka tańczy u boku jednej z gwiazd Los Santos ★⋆. ࿐࿔ - numerowi towarzyszył również teledysk który został przygotowany dzięki współpracy z SAINTVEIL oraz modelką Selah Valdes ★⋆. ࿐࿔ - Dzięki Wam że wpadliście dzielić z nami ten wieczór! Nasza obecność ponownie tchnęła życie w pieśni - zatańczyła ponownie u Suzy ★⋆. ࿐࿔ - Ogromne dzięki dla całego zarządu klubu za organizacje. Dla was za przybycie oraz dla Selah Valdes i Paris Garcia za oprawę taneczną mojego występu. ★⋆. ࿐࿔ - Selah Valdes w szatach od Saintveil™ ~ zaprojektowane przez Bently Blanco ☆°。 Materiały ★⋆. ࿐࿔ - Floral Enchantment 🌺✨🌸 ★⋆. ࿐࿔ - Infernounleashed 🔥💥 ★⋆. ࿐࿔ - Alohayall 🌺🤠 ★⋆. ࿐࿔ - Alohayall II🌵🏄♀️ ★⋆. ࿐࿔ - Dust&Desire 💏🏜️ ★⋆. ࿐࿔ - Arctic Muse ★⋆. ࿐࿔ - LIVESTREAM Selah Valdes - Sims, ploteczki ★⋆. ࿐࿔ - Street Vogue ★⋆. ࿐࿔ - Artbook - Eternal Allure 🌙 Informacje: Notka OOC:29 polubień
-
26 polubień
-
21 polubień
-
PRELUDIUM Czy potrafimy wyobrazić sobie naszą ludzką egzystencję bez muzyki? Śpiew ptaków, szum drzew, alikwoty instrumentów i zdzierający strzemiączko hard-metal przestałby istnieć. Jako ludzie - nie jesteśmy w stanie dopuścić takiego stanu rzeczy, zdaje nam się to niemożliwe i nieosiągalne, słusznie. Wzbudza to wiele refleksji i pytań odnośnie rzeczywistego wpływu dźwięku na nas. Pytań, które na co dzień stają się nieobecne, bądź nieistotne - w końcu jesteśmy przyzwyczajeni. Dlatego też dzisiejszy epizod programu Soul Talks, w którym profesor Hugo G. de Pembroke wraz z gościem - lokalną artystką Suzanną Zabadevyą, pochyli się nad istotą muzyki w społeczeństwie, rozwikła zaistniałe pytania i wątpliwości. I. Dźwięk i muzyka jako sztuka interpretacji przez umysł ludzki Humanistyczny głos uniesienia wobec sztuki muzycznej zazwyczaj momentalnie przerywają fizyczne określenia dźwięku jako najzwyklejszego zaburzenia mechanicznego fal drgających. Jako ludzie rozumni akceptujemy ową definicję, często spłaszczając własne postrzeganie muzycznego artyzmu. Wątpimy w sens rzeczywistego wpływu harmonii dźwięków czyt. drgań na sposób naszego bytu i rozumowania. Kiedy już dostrzegamy w niej pewne oddziaływania, to najczęściej zatrzymujemy się na płaszczyźnie hipnozy wyrażanej poprzez rytmiczne, mimowolne tupanie nogą, pokiwywanie głową, et cetera. Ludzka obojętność potęguje się wraz z niechęcią do nadmiernego rozdrapywania, a zarazem wkładania bliżej nieokreślonego wysiłku intelektualnego w myślenie. To nasilenie jest obecne mimo faktycznej relacji muzyki z wieloma procesami społeczno-psychicznymi, o których nie pomyślelibyśmy, żyjąc w takiej przyziemności. Bowiem górnolotnie rzutując, każdy zharmonizowany dźwięk staje się dla nas muzyką, która jednak nie ma w kulturze stałych ram definicyjnych. Dla jednych muzyka ogranicza się do uszeregowanych w składankach utworów, dla niektórych zaś jest to złożoność brzmieniowa przyrody, szumiącego potoku i stukającego w lesie dzięcioła. Najwidoczniej wysnuwa nam się jej postrzeganie jako zakres interpretacji artystycznej poszczególnych jednostek, co za tym idzie całkowicie względnego pojęcia sztuki. Wyłącznie od nas zależy, jak daleko posuniemy się z rozwojem własnych zdolności przetwarzania tego, co nieoczywiste. II. Całkowita dowolność pojmowania muzyki w opozycji do tradycyjnej wizji sztuki wysokiej Zrozumiałe wydają się wobec tego głosu krytykujące dowolność interpretacji sztuki muzycznej, bądź zgoła pojmując artyzmu. Wyklarowana szczególnie w środowiskach ukierunkowanych na daną dziedzinę kulturową idealizacja, buduje stałe ramy definicji zajmującej górne i tradycyjne wartości muzyki. Znajdą się jednak ci, którzy za godną podziwu sztukę uznawać będą bełkot oparty na prostej melodii i schematach. Czy więc etycznie dopuszczalne jest zestawienie tego pokroju gatunków na równi z e.g.muzyką poważną? Niemożliwe jest podejście oparte na kompromisie. Dając liberalne pole postrzegania sztuki, jesteśmy zmuszeni do akceptacji wystąpienia podziału typów na lepsze i gorsze. Z przeciwnej strony, człowiek nie może ustalić prostej i jednoznacznej definicji, staje się to dla jednostki niewykonalne. Najbardziej ugodowym, albowiem nie ma natenczas lepszego sposobu, systemem byłoby zwykłe przyzwolenie na indywidualne pojmowanie sztuki muzycznej. Tak, jak opisywaliśmy w poprzednich epizodach Soul Talks, czasem to właśnie owa indywidualność pozwala na głębsze przeżywanie danego pola ludzkiego wnętrza. III. Odniesienie do kategoryzacji warstw społecznych na podstawie wybieranych gatunków Kontrowersyjnym aspektem analizy przestrzeni muzyki w społeczeństwie jest z pewnością zaistniały, choć trudny podział. W niczyjim interesie jest zachwycanie się sobą, ze względu na statystyki wskazujące potencjalną przynależność do grupy "nad". Zatem najczęściej prości mieszkańcy równie prostych dzielnic chętnie uzewnętrzniają swoje pozornie nietuzinkowe gusta i upodobania, aby wpleść siebie do słupków wykresowych, które wykazują popularność danego gatunku w klasie wyższej. Bez polemiki jest pozbawione to najmniejszego sensu, kiedy nie rozumuje się sztuki, nie wyznaje się jej - w celu podniesienia własnych odczuć moralnych. Rzeczą gorszą natomiast jej całkowitego poleganie na kategoryzujących badaniach. Zakres badanych diametralnie wpływa na wynik pracy, stąd też zawsze znajdą się jednostki ze społecznych warstw wyższych słuchające e.g. rap'u. Osiągnięcie pewnego poziomu finansowego, czy reprezentowanie danego pochodzenia nie jest także zobowiązaniem do zachwycania się muzyką klasyczną, bądź operą. Rzeczywiście takowe wykazy są istotne i pomagają ludzkości obrazować wiele ważnych kwestii, niemniej jednak popadanie w skrajności z nimi związane, to najczęściej próba samozadowolenia. IV. Komercjalizm muzyczny Jednym z większych wyzwań współczesnej sceny muzycznej i odbioru staje się problem komercjalizacji sztuki. Coraz częściej dostrzegamy sytuacje, w których to do życia publicznego wprowadzane są utwory nastawione jedynie pod szybki zarobek. Przypomina to pewną propagandę wykorzystującą trywialne formy społecznego podniecenia, aby uzyskać pożądane efekty. Muzyka przestaje mieć sens, w zamian zyskuje sztywne schematy pozwalające trafiać do jak najszerszego grona odbiorców. Tacy w cudzysłowie artyści najchętniej przypisują jej pojęcia kultury wysokiej, czy artyzmu - co poprzez swoje kuszące brzmienie, wpada w oko słuchaczom. Wystarczy bowiem zdjąć koszulkę, zaśpiewać w szybkim tempie oraz napisać proste rymy, by zyskać fortunę i poważanie niestety u niezbyt imponującej grupy. Niebyło by to czymś aż tak uszczypliwym, gdyby nie szkody wynikające z zaistniałego komercjalizmu. Pod przykryciem hipnotycznych melodii zanika to, co potencjalnie genialne i rzeczywiście piękne. Zanikają talenty i wielcy kultury. Całość obrazuje, iż ludzie poszukują prostoty, braku wysiłku i wkładu, porzucając wspaniałość kryjącą się za ścianą masowego nurtu. Pozostało nam jedynie ubolewać nad owymi zjawiskami, każdy bowiem inaczej pojmuje sztukę i to, co normalne dla innych - staje się druzgocące dla nas. V. Niezbędna rola muzyki w społeczeństwie Muzyka w społeczeństwie nie odnajduje jednak formy wyłącznego słuchania utworów poprzez serwisy internetowe. Największe piętno odbija w miejscach, na które powierzchownie nie spoglądamy. Pozwala nam dobitniej przeżywać emocje, udoskonalać przeżywane chwile, czy nawet manipulować odczuciami pozostałych. Wyobraźmy sobie ślub bez marsza Mendelsohna, pogrzeb bez utworów żałobnych i scenę z filmu Psycho bez ścieżki dźwiękowej. Nonsens! Nieraz przecież w życiu codziennym próbowaliśmy usmutnić się, słuchając rozpaczliwych nokturnów i płaczących sonat; podbudować samych siebie poprzez majestatyczne fanfary z The Final Countdown. Wysługiwanie się muzyką weszło w naszą krew oraz głębokie przyzwyczajenie, bowiem to muzyka wyraża zdecydowanie więcej, może o wiele więcej. Świetnie obrazuje to historia hiszpańskiego pieśniarza Lluisa Llacha, który w genialnym utworze L'estaca zawarł niezwykłą charyzmę wzbudzającą patriotyzm i waleczność. Dźwięk jest, jak z tego wynika, w stałej korelacji z naszym umysłem - stając się narzędziem do lepszego rozumowania i dotykania otaczającej nas rzeczywistości. Nie dotyczy to jedynie wysłuchiwania, ale w głównej mierzę także kreowania. Śpiew, taniec i kompozycja to droga do perfekcyjnego wyrażenia siebie oraz dostrzegalnych obrazów. Ludzkość od lat za ich pomocą wysuwa na wierzch to, co w środku - opatula poematy, opłakuje straty, a także opisuje życie na co dzień; niczym błękitnorapsodyjska wizja nowojorskiego metra. To, co słowami nie do wyrażenia znajduje ujście w dźwiękach. Jest to nieodzowna pomoc dla naszych kruchych w swej emocjonalności serc. VI. Muzyka zakorzeniona Pokazuje to prawdziwą moc muzyki w ścisłej kooperacji z innymi, cennymi wartościami. Zwłaszcza wizualizuje to koneksja muzycznych połączeń z patriotyzmem i ojczyźnianą tęsknotą. Utrwalamy folklor, zawieramy w kompozycjach tradycje oraz obyczaje poznane na matczynej ziemi, aby zabezpieczyć tak istotne dla nas wspomnienia. Jest to niewiarygodnie budujące, gdyż każdy krok do rozwoju winien napawać zachwytem, a czymże jest zakorzeniona sztuka muzyczna, jeśli nie środkiem nauki? Obraz tego dostrzegamy w twórczości naszej lokalnej artystki Suzanny Zabadevy'y, z którą to niezwykle interesująca rozmowa zamieszczona jest poniżej. Jej działalność jest namacalnym źródłem niezmierzonej wiedzy o wschodnioeuropejskiej kulturze wyrażonej poprzez ludowe melodie łączone z alternatywnymi brzmieniami. To trafny przykład tego, że w sztuce nie ma ograniczeń; że wśród nas są młodzi, którzy na naszych oczach kształtują przyszłe dziedzictwo. Ze swojego miejsca głęboko pragnę polecić Państwa analizie twórczość Suzanny, gdyż z czystym sumieniem stwierdzam, iż zasługuje ona na szczególną uwagę i podziw. Suzanna - https://li.v-rp.pl/timeline&u=Suzanna_Zabadevya_55939&ref=se. EPILOG Sztuka muzyczna, choć niezwykle obszerna i różnorako postrzegana, jest nieodłącznym elementem ludzkiej egzystencji. Bez niej niebyło by nas, bądź chociażby cały bieg obecnego życia miałby zupełnie inny kierunek. Wspomniana sztuka muzyczna to przede wszystkim sztuka interpretacji, naszej interpretacji. To od nas zależy, jak wysoko postawimy jej granicę i jak daleko posuniemy się z naszym metaforycznym rozumowaniem. Mimo to, należy pamiętać, by tak, jak każdy inny aspekt kultury, traktować ją godnie. Dzięki temu przyszłe pokolenia zyskają podstawę do rzeczywistego rozwoju na wielu płaszczyznach, w tym dogłębnego poszerzania własnych horyzontów i możliwości. Prowadził dla Państwa - profesor Hugo Godfrey de Pembroke. Zapis rozmowy video z Suzanną Zabadevy'ą:18 polubień
-
Młody talent z ULSA w końcu wziął sprawy w swoje ręce. W streamingu właśnie pojawił się efekt jego współpracy z dobrze znanym w całym mieście Adonijah "Adonis" Rhodes (@bieluu) oraz podziemnym raperem Latrelle "trevi" Banks (@dior). Utwór zapowiada się naprawdę obiecująco, a sądząc po reszcie udostępnionych zdjęć – to dopiero początek ich wspólnej drogi. Durden, spragniony produkcji po dłuższej przerwie , włożył w produkcję całe serce – i słychać to w każdym dźwięku.16 polubień
-
14 polubień
-
Podsumowanie dwóch kolejnych tygodni Ostatni czas wystawił artystkę na wiele wyzwań - zaginięcie jej dobrego przyjaciela (Bobby Moretti), pogłębiające się kłopoty finansowe, nieprzychylne komentarze od Aimee Levine na temat reklamowanego w sieci występu Maysy... Przynajmniej z tego ostatniego dziewczyna wyciągnęła więcej dobrego - wiele osób wstawiło się w komentarzach w jej obronie, a sama May wykorzystała sytuację żeby powiedzieć głośniej o problemach z gatekeepingiem i wykluczeniem zmagają się samodzielni, niszowi artyści, którzy w odróżnieniu od wykonawców wspieranych przez większe agencje, nie mają tylko środków finansowych na realizację nagrań, czy promocję. Pomimo ograniczonych środków, May udało się wynająć stałe miejsce do prób i realizacji nagrań demo - w okolicach niewielkiej kanciapy w Downtown Vinewood można od tej pory często usłyszeć jazz na żywo (może nawet trochę za głośno). Lokal należy do jej byłego. Wraz z początkiem maja, Maysaa rozpoczęła intensywne próby przed występem w Tramonto razem ze swoim nowo uformowanym bandem - jest widywana przede wszystkim w towarzystwie Ezra Davis, mocno kojarzonego w lokalnym światku jazzowym perkusisty, który ma za sobą całkiem pomyślną trasę. W sesjach studyjnych Maysę znów wspiera gitarzysta Jett Vautour. Spencer jest również dość często widywana z Nicholasem Harmonem, liderem zespołu Rearview Lovers - wokalista odwiedził zespół dziewczyny podczas jednej z prób, co zaskutkowało wywiązaniem się pomiędzy nimi głębszej znajomości. Dziewczyna buja się też stosunkowo często z dziewczynami z Aetheria Dancers (Vianna Victoriano, Leilani) - zdarzyło się jej uczestniczyć nawet w ich treningach tanecznych. Zwieńczeniem ostatnich tygodni jest przede wszystkim koncert zatytułowany "MAYSAA live at Tramonto". May, we współpracy z ekipą Tramonto (szczególnie w swoich social mediach wskazywała Marie Ruiz) przygotowała świetny, kameralny występ, na którym razem z Ezrą Davisem zagrała wydany wcześniej Night Play i kilka innych, niepublikowanych numerów - wszystkie utrzymane w charakterystycznym, jazzpopowym klimacie - oraz cover Virtual Insanity od Jamiroquai. Mimo wspomnianych wcześniej, niepochlebnych uwag, występ w Tramonto zebrał całkiem sporą, jak na tak mały lokal, publikę. Zgodnie z zapowiedziami, dzień po koncercie do social mediów piosenkarki trafiło nagranie LIVE (własnie z Tramonto) niewydanego dotychczas kawałka "Santos", który dziewczyna napisała około 3 lata temu, a który opowiada o jej odczuciach zaraz po przeprowadzce do Los Santos z Bethesdy.14 polubień
-
[Instagram] Latrelle Banks (@goatrevi)
toniezombie i 12 innych polubił temat przez dior
13.05 o 16:20 na instagramowym story rapera ukazała sie pełna tracklista utworów które znajdą się na epce. Trevi wcześniej zleakował tylko dwa pierwsze utwory, a teraz zleakował całość13 polubień -
Written by Zyaire Oxley & Lara Abeita for Daily Globe 13/05/2025 W najnowszej odsłonie programu What in Business przenosimy się na dach Los Santos, gdzie mieści się jedno z najbardziej stylowych i ekskluzywnych miejsc w mieście – The Roof. Ten nowoczesny rooftop bar i restauracja to połączenie elegancji, wyrafinowanej kuchni i zapierających dech w piersiach widoków, które przyciągają zarówno mieszkańców, jak i odwiedzających miasto turystów. To tutaj w miejskim zgiełku można odnaleźć odrobinę luksusu i atmosferę wielkomiejskiej swobody. Za sukcesem The Roof stoi zespół pasjonatów gastronomii i rozrywki, którzy stworzyli przestrzeń dopracowaną w najmniejszych detalach. Od nowoczesnego, minimalistycznego wystroju wnętrza, przez starannie dobrane menu, aż po jakość obsługi – wszystko zostało zaprojektowane tak, by zapewnić gościom niezapomniane doświadczenia. W ofercie lokalu znajdziemy szeroki wybór autorskich koktajli, kreatywnie podanych dań oraz sezonowe propozycje inspirowane kuchnią fusion. To idealne miejsce zarówno na romantyczną kolację o zachodzie słońca, jak i wieczorne spotkanie ze znajomymi przy dźwiękach muzyki na żywo. The Roof to jednak znacznie więcej niż restauracja. To przestrzeń, która integruje ludzi, inspiruje do twórczych spotkań i celebracji codziennych chwil. Regularnie odbywają się tu wydarzenia tematyczne – od setów DJ-skich, przez degustacje win, aż po kameralne występy muzyczne. Miejsce to zyskało miano kultowego punktu na gastronomiczno-kulturalnej mapie Los Santos, stając się synonimem miejskiego stylu życia z klasą. W kolejnych częściach naszego artykułu przyjrzymy się bliżej historii powstania The Roof, porozmawiamy o filozofii, która stoi za jego działalnością, oraz przedstawimy sylwetkę jednego z członków zespołu zarządzającego – osoby, która zdradzi nam kulisy funkcjonowania lokalu, opowie o codziennych wyzwaniach i planach na przyszłość. Zapraszamy na dach miasta – tam, gdzie zaczyna się prawdziwa opowieść o smaku, stylu i wizji. Lara Abeita: Witamy w kolejnej odsłonie programu What in Business, tym razem z niecodziennego miejsca – prosto z 39. piętra jednego z najbardziej rozpoznawalnych budynków w Los Santos. Pewnie wielu z Was już domyśla się, gdzie jesteśmy, a dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą – dziś gościmy w słynnej restauracji The Roof, zlokalizowanej na tarasie luksusowego apartamentowca LUX Larocque. Trudno o bardziej spektakularną scenerię – panorama miasta, wieczorne światła i atmosfera prawdziwego luksusu. The Roof to nie tylko kulinarna uczta, ale i doświadczenie, które zapada w pamięć. Skąd pomysł na tak podniebną inwestycję? Można śmiało powiedzieć, że właściciel tej restauracji postanowił sięgnąć niemal nieba. Dziś rozmawiamy z osobą, która stoi za tym wyjątkowym projektem. Pytamy o inspiracje, wyzwania, plany na przyszłość oraz o to, co sprawia, że The Roof już teraz stało się jednym z najbardziej pożądanych adresów w mieście i przyciąga tłumy potencjalnych klientów jak i samych zainteresowanych widokiem z chmur. Zyaire Oxley: Zaczynamy serię pytań do Nicholasa Hopkinsa! *zaśmiał się* Witamy Cię! Skąd w ogóle wziął się pomysł na stworzenie The Roof? Czy od początku miała to być restauracja z takim rozmachem? I najważniejsze, kto dopełnił dzieła tego artystycznego geniuszu - całego projektu? Nicholas Hopkins: Witam Was i wszystkich słuchaczy Daily Globe. Skąd pomysł? Szczerze? Urodził się w głowie podczas tworzenia inwestycji tego budynku LUX. Już w samym projekcie uwzględniliśmy projekt tego dachu który w całości sam zaprojektowałem z ogromną szczegółowością o najmniejsze detale. Nie spodziewałem się takiego pozytywnego odbioru od samego otwarcia. Wszyscy jesteśmy pozytywnie zaskoczeni tym. Robiąc pre-order przed otwarciem było tutaj około sześćdziesięciu osób - nie ukrywam było to duże wyzwanie dla obsługi, która wtedy poznawała to miejsce od kuchni. Lara Abeita: Dlaczego zdecydowali się Państwo właśnie na tak prestiżową lokalizację, jaką jest taras Apartamentowca LUX Larocque? Czy chodziło o podniesienie prestiżu samej nieruchomości, czy może o coś więcej? Na przykład spełnienie zawodowe. Nicholas Hopkins: Przede wszystkim ta lokalizacja spełnia główne kryterium miejsca tego typu, a jest nim przepiękny widok na całe miasta i wzgórza wokół. Nie ukrywam, że podniesienie prestiżu nieruchomości to też był jeden z głównych wymogów przy tworzeniu The Roof. Zyaire Oxley: Nawiązując do Twojej poprzedniej odpowiedzi Nicholas, trzeba przyznać, że poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko i to całkiem dosłownie *zaśmiał się* jeśli chodzi o zaprojektowanie tego miejsca, ale wracając do pytań.. Jak wyglądały początki Twojej działalności? Czy napotkaliście jakieś trudności podczas realizacji tak ambitnego projektu? Nie trzeba być alfą i omegą, by zauważyć, że nie jest to skromna inwestycja! Jak wygląda oferta restauracji? Na jakie smaki mogą liczyć goście i czy planowane są jakieś zmiany? Nicholas Hopkins: Głównie prowadzę agencje nieruchomości Idea Home, a The Roof jest ogromnym dodatkiem w moich biznesowych planach więc dobrze znałem temat prowadzenia działalności od samego początku ale nie znałem do końca tematu prowadzenia tego typu miejsca czyli gastronomii. Wspomogłem się osobami, przyjaciółmi z Ocean's Bounty Bar - przekazali mi ogromną wiedze na temat prowadzenia gastronomii w Los Santos. Jestem im ogromnie wdzięczny za to. A co do oferty? Serwujemy tutaj kuchnie uliczną świata: Azja, Meksyk, Włochy i wiele innych ciekawych dań i koktajli z tych krajów. Jeśli chodzi o zmiany.. W karcie? Myślę, że z czasem na pewno coś dodamy nowego. Liczę tutaj na sugestie osób które nas odwiedzają. Jestem też bardzo otwarty na współprace z lokalnymi firmami - ostatnio nawiązaliśmy współprace z winiarnią Foster's.. Wkrótce dodamy ich wina do naszej oferty. Lara Abeita: Wspaniale to słyszeć, a teraz przejdźmy do kolejnego pytania, czy The Roof planuje współpracę z lokalnymi artystami, DJ-ami, a może organizację eventów specjalnych? Czym jeszcze planujecie zaskoczyć swoich gości w najbliższym czasie? Uchylcie rąbka tajemnicy naszym słuchaczom. Nicholas Hopkins: Oczywiście że tak! Jeszcze tego nie ogłosiłem oficjalnie, a więc nasi słuchacze dowiedzą się o tym jako pierwsi. 24 maja organizujemy wydarzenie Moonlight Vibes, gdzie zagra DJ LIVIA. Muzyka typowa do miejsca czyli Deep House, Chill House. Chcemy tu stworzyć klimat którego nigdzie indziej nie ma. Zyaire Oxley: Brzmi zachęcająco! Dobrze słyszeć, że dbacie o swoje można by rzec dziecko, a jak widzi Pan przyszłość gastronomii w Los Santos i jaką rolę w tym krajobrazie ma odegrać właśnie The Roof? Czy oferta jest skierowana do całej społeczności Los Santos czy też celujecie w bardziej wyrafinowaną klientelę? Nicholas Hopkins: Nie mamy ograniczeń co do społeczności - każdy tu znajdzie miejsce dla siebie, ale wszystko z smakiem i wyczuciem. Jesteśmy w dość prestiżowej lokalizacji - Zachodnie Vinewood to miejsce dużych sław i biznesów, tuż obok mamy Aleję Gwiazd, gdzie codziennie pojawiają się tysiące turystów, dla których to idealne miejsce na zobaczenie naszego pięknego Los Santos z tarasu jakby nie patrzeć - widokowego. Chcę, aby każdy tu mógł wejść bez żadnych dodatkowych opłat, nikt nie zapłaci za podziwianie miasta. Nawet nie wymagamy, aby coś u nas zakupić za możliwość podziwiania panoramy miasta. Po prostu bądźcie z nami. Lara Abeita: Pod sam koniec naszej audycji chcieliśmy również zapytać co osobiście daje Panu największą satysfakcję w prowadzeniu The Roof? Czy to sama kwestia prowadzenia tak kapitalnego miejsca czy może coś więcej? Spędza tu Pan dużo czasu? Nicholas Hopkins: Największą satysfakcję dają mi opinie klientów - codziennie trafi się jedną lub więcej osób które zachwalają to miejsce, polecają znajomym i dzielą się tym na social mediach. Dzięki temu uważam że to jest mój mały ogromny sukces. To miejsce jest od ludzi dla ludzi i tak zostanie na zawsze. Zyaire Oxley: Serdecznie dziękujemy Ci za podzielenie się z nami oraz naszymi słuchaczami cennymi informacjami oraz uchyleniem wcześniej wspomnianego rąbka tajemnicy. Chciałoby się rzec, że marzenia się spełniają prowadząc takie miejsce – na pewno. Sky is the limit. Nicholas Hopkins: Dziękuje Wam i Słuchaczom za wysłuchanie całej rozmowy. Pozostaje mi życzyć Wszystkim miłego wieczoru i do zobaczenia w THE ROOF! Zyaire Oxley: Dziękujemy za wspólnie spędzony czas wszystkim podczas programu WHAT IN BUSINESS, specjalnie dla Was prosto z podniebnej restauracji, Lara Abeita, Zyaire Oxley oraz nasz wyjątkowy gość Nicholas Hopkins. Do usłyszenia i do zobaczenia w kolejnej audycji programu!12 polubień
-
W oczekiwaniu na wydanie albumu, zamknięcie programu Unsainted Newcomers. Dwunastego maja na oficjalnym profilu wytwórni UNSAINTED RECORDS padła informacja o rozwiązaniu programu Newcomers; w którym między innymi uczestniczką była bohaterka naszej opowieści. W treści wpisu nie zamieszczono żadnej informacji co dalej z podopiecznymi - można wiec podejrzewać że wraz z tym dniem drogi Suzy, i reszty rozeszły się - jednak czy aby na pewno, na długo? Sama Suzy nigdzie nie wstawiała żadnego odniesienia, po prostu działając dalej w swoim tempie nad postawionymi sobie celami. Kilka dni wcześniej nastolatka stanęła na scenie w Nordic Delight jako wsparcie głównej artystki, czy też część zespołu instrumentalnego - w którym odpowiadała za gitarę prowadzącą pod każdy z wykonanych utworów. FIRTST QUARTER okazało sie skromnym, dość kameralnym koncertem na którym zjawili się głównie najbliżsi artystów czy osoby pozostające bliskie wykonywanej przez nich twórczości. Ku zaskoczeniu mogły okazać się utwory jakie podczas koncertu Suzanna przedstawiła, te pozostawały niewydanymi napisanymi anglojęzycznymi kawałkami które przygotowała w przyszłość pod swój poboczny projekt Forests of Fey - każde z nich gdzieś tam przeplatały sie główną tematyką jaką obrała z Zarą @ixenea, pełnią księżyca, nocą, wędrówką nie tylko tą w opowieściach ale i muzyczną. Na obecną chwile Suzy we współpracy ze swoim perkusistą Cassiusem @kage- dopina priorytetowo wydania do przyszłego albumu który w założeniach powinien pojawić się kilka dni temu - co tak właściwie stało się powodem przesunięcia premiery i opóźnieniem? Trzynastego maja Suzy opublikowała wpis, na zdjęciu odziana w białą lnianą suknie z wiklinowym koszem w dłoni pełnym kwiatami - na tle nocy i dymu rozpalonego ogniska dała przedsmak klimatu jaki wraz z wydaniem zapanuje w całokształcie projektu. Post jest również docelowo jakimś elementem promocji a ta jeszcze będzie ciągnąć się aż do wydania, w odpowiednich od siebie odstępach czasu. Siedemnastego maja ma odbyć sie ostatni koncert który Suzanna poświęciła przyszłemu wydaniu, na chwile obecną nie pojawiły się jednak nigdzie plakaty czy informacje o tym jakie 'show' przygotowała - jednak czego można się spodziewać po naszej bohaterce, jak nie słowiańskiego folkloru przepełnionego magią przodków, pradziadów i babek? W dalszym ciągu pozostając na kampusie, uczęszczając na pierwsze zajęcia ze swojego kierunku stara pogodzić się karierę z nauką w University of San Andreas.10 polubień
-
Kidane Nzoumba ★★★★☆ranked by 247Sports (ur. 09.01.2007) to osiemnastoletni talent prosto z hrabstwa Sacramento. Aktualnie rozgrywa swój pierwszy rok w programie uniwersytetu ULSA. Gra jako środkowy (C) dla ULSA Bruins, czyli czołowej drużyny w najwyższej dywizji rozgrywek koszykarskich NCAA. Jest synem dwukrotnego zwycięzcy nagrody Sixth Man Of The Year oraz weterana NBA - Salihu Nzoumby, który rozegrał czternaście pełnych sezonów w barwach Sacramento Kings. Od najmłodszych lat był prowadzony wedle ściśle określonego planu, wykreowanego w głowie przez jego ojca. Mimowolnie przyjął styl gry Nzoumby seniora, który polegał na wykorzystywaniu fundamentów oraz fizyczności. Chłopak zawsze wolał popisową, efektowną koszykówkę, która obraca się wokół rzutów zza łuku, czy wsadów z jednej nogi. Chciał naśladować grę nowoczesnych centrów, a nie starej szkoły. Tampa Catholic High School było jego dotychczas najowocniejszym okresem. Regularne mecze, czy pełnoprawne treningi pozwoliły mu na zrozumienie tego, jak może wykorzystywać swoje nadzwyczajne warunki fizyczne. Licealne lata rozpoczął mierząc zawrotne 6’6’’(198cm), przez co z automatu trener uczynił go głównym filarem swojej formacji. Młody Nzoumba był ogromnym problemem dla rywali. Playbook nie pozwalał mu wykorzystywać pełni swoich możliwości, gdyż przez zalecenia swojego ojca – stawiał Kidane w roli defensora i punktującego pod koszem. Chłopak natomiast czuł, że znacznie lepiej odnalazłby się w roli stretch big. W dziewiątej klasie notował średnio 13.1 ppg, 10.2 rpg, 2.3 bpg, ze skutecznością z pola równą 60.4%. Rok później, po świetnych występach przyciągnął uwagę magazynu OVERTIME, który określił go wschodzącą gwiazdą. Na początku klasy jedenastej został mu przydzielony status pięciogwiazdkowego rekruta swojego rocznika. 247Sports, czyli jeden z najpopularniejszych i najbardziej wpływowych serwisów rekrutacyjnych umieścił go w swoim rankingu na #16 miejscu w kraju. Kidane obracał swoje życie dookoła koszykówki, nie miał praktycznie żadnych innych perspektyw. Rzadko spotykał, czy zwyczajnie socjalizował się ze swoimi rówieśnikami. Na ich tle wyróżniał się nie tylko warunkami fizycznymi, ale i emocjonalnym wycofaniem. Choć był znany na korcie jako agresywny, pewny siebie punktujący, to poza boiskiem ciężko mu było wejść w bliższe relacje. Wychował się w cieniu sukcesu ojca i rygorystycznych planów, przez co nie miał wiele czasu na imprezy, czy pierwsze zauroczenia. Większość wolnych chwil spędzał właśnie z ojcem, którego z dnia na dzień – coraz bardziej nienawidził. Czuł, że nie spełnia swoich marzeń i ambicji, tylko starszego Nzoumby. Mecz za meczem tracił zapał do gry, a jego tabelki notowały coraz gorsze liczby. Zakończył swój junior year z 14.2 ppg, 8.0 rpg, 1.8 bpg i 1.5 apg, przez co spadł w rankingu na #35 miejsce i stracił tytuł 5-star recruit. Zaskoczeniem dla wszystkich w otoczeniu Kidane było to, że nie znalazł się na listach zakwalifikowanych do McDonald’s All American. To był dla niego moment otrzeźwienia. W dwunastej klasie zupełnie zmienił swoje nastawienie do gry. Powoli odszedł od nauk ojca, rozpoczął grę w swoim stylu i co najważniejsze – punktował. W styczniu swojego ostatniego roku wziął udział w Hoophall Classic, który traktował jako największą możliwość pokazania się. Jego drużyna zakwalifikowała się do rozgrywek jako jeden z lepszych zespołów zachodniego wybrzeża. Mecz otwarcia rozegrał z renomowanym programem z Massachusetts, w którym musiał zmierzyć się z pięciogwiazdkowym środkowym, notowanym na #4 miejscu w ogólnym rankingu rocznika. Choć Tampa Catholic przegrało spotkanie, 66-71, to Kidane rozegrał wówczas jeden z najlepszych meczów w swojej dotychczasowej karierze. Zdobył zawrotne 34 punkty, 14 zbiórek, 3 asysty i 3 bloki. Przyciągnął uwagę obecnych na miejscu skautów, a w.w serwis Overtime udostępnił efektowną akcję, w której zapakował nad złotym dzieckiem koszykówki - Nick'iem Fazekas'em. Miesiąc później otrzymał zaproszenie do Rising Stars Game w ramach Jordan Brand Classic, jednak nie dokończył meczu przez lekką kontuzję mięśnia dwugłowego, której nabawił się na samym początku. Na koniec senior year znajdował się na #28 miejscu w rankingu 247Sports, punktując przy tym 21.3 ppg, 11.0 rpg, 2.1 bpg i 1.4 apg. Najlepszy pod względem statystyk rok Kidane zaowocował w ofertach stypendiów od trzech topowych szkół - Sacramento State, Arizona State, ULSA oraz kilku mniejszych uczelni. Mimo otrzymania oferty od szkoły w swoim rodzimym mieście, Nzoumba zdecydował się na grę dla uniwersytetu w Los Santos. Wyprowadzka z Sacramento pozwoliła mu na odcięcie się od nierealnych ambicji i wymagań ojca, które były wyraźnie inwazyjne dla kariery chłopaka. Odkrywając samego siebie, mimo momentalnych niechęci do koszykówki - Kidane czuje, że musi trafić do ligi. W aktualnej perspektywie czasu, zależy mu na wejściu do pierwszego zespołu ULSA, mimo wyjątkowo silnego rostera. Jednocześnie rozumie, że koszykówka nie może być jego jedynym scenariuszem, a w tym może pomóc jego całkiem charakterystyczny wygląd. Ponad dwumetrowy albinos jest pożądanym obiektem przez agencje modelingowe, które nieraz kontaktowały się z chłopakiem w jego okresie licealnym. - WZMIANKI BRUIN DAILY #007 - ULSA BRUINS 73:66 USC TROJANS — SYLWETKA DRUŻYNY - KIDANE NZOUMBA #669 polubień
-
9 polubień
-
8 polubień
-
damaged economy (West LA Chapter)
złodziejblik i 6 innych polubił temat przez haha10
Dziedzina laczaca Hollywood Hills, Olive Avenue oraz Griffith Park (lorowo Vinewood oraz Mirror Park) nie stroni od przestepczosci, glownie przez zorganizowana horde spod Southern Reapers 1%. Gdzie praktycznie kazdy z tego kregu chwyta sie zarobku, ktorego nie ma na papierze oraz jest pod zupelnym ryzykiem. Przestepstwa takie jak wymuszenia, frauding, przekrety oraz internetowe zaburzenia. Okolica dla nowobogackich graczy, ktorzy zyja w owym sektorze przez celebrycka emeryture, lub przecietni ludzie chcacy sie zestarzec w domku jednorodzinnym przy oczku wodnym. Klub potocznie nazywany 'żniwiarzami' liczy łącznie około 180-230 członków. Największymi aktywnymi oddziałami klubu są te w stanie Texas. SR-MC jest klubem, który dość szybko goni standardy świata, co można zauważyć po wyglądzie jego członków, po tym czym się poruszają, oraz po tym, że odnoszą się z pieniędzmi. Pierwszym skrzydłem klubu po południowo-zachodniej części kraju jest ten z San Andreas, a jego siedzibą jest Los Santos. Oddział uformował się w głównej mierze z Nomadów, którzy przez różne sytuacje biznesowe, czy prywatne opuszczali swoje rodzime oddziały by wyruszyć w pogoń za własnymi sprawami w nowym miejscu. Nie trudno się domyślić, że znaczną większość z nich przyciągnął tutaj narkobiznes, który notabene na zachodnim wybrzeżu jest dość mocno rozwinięty za sprawą kanałów przerzutowych chociażby z Meksyku. Jako, że w ostatniej dekadzie większość oddziałów zaczęła liczyć się tylko ze sobą - dochodziło do tego, że stolicę klubu (San Antonio) odcięto od wielu zyskownych interesów, a kran z płynącą forsą został przykręcony. Od narkobiznesu, do wiekszych zaawansowanych przestepstw, ktore przynosza tylko zyski oraz niespokojny sen. OOC: Czesc, chce otworzyc glowny projekt zarobkowy dla calej organizacji, ktory nie bedzie skupial sie tylko na jednym przestepstwie, tylko calym zbiorze. Tworze to glownie po to, aby kazdy nie musial robic osobnego projektu zarobkowego. Nie chcemy tutaj robic wykwintnych rzeczy, jak tworzenie broni czy produkcja nowego narkotyku, tylko przestepstwa, ktore sa na swietle codziennym (kradzieze, wymuszenia, przekrety, zlecenia na pobicie itd). Aby nie bylo problemow z wycena, kazdy bedzie po kolei wrzucal screeny ze swojej odgrywki i nie pojedyczno. Jesli macie jakies watpliwosci, smialo moge wytlumaczyc w ticket.7 polubień -
7 polubień
-
7 polubień
-
Mods Changelog #15
Analny Terminator i 6 innych polubił temat przez stanowy bubr
Obiekty do oświetlania budynków zaproponował niezwiązany z projektem gracz jakiś czas temu. Wasz lider nigdy nie tworzył ticketa z prośbą o wgranie czegokolwiek aby jego projekt mógł funkcjonować lepiej. Jego ban i zamknięcie projektu nie ma nic z tym wspólnego, bo do czasu pojawienia się twojego komentarza nawet nie wiedziałem, że taki projekt istniał.7 polubień -
SEX P 🅿️ Praise Cousins-Staples
czolek i 5 innych polubił temat przez laflare1017
SEX P, 🅿️, P, a właściwie Praise Cousins-Staples, urodzony 19 stycznia 2000 roku, relatywnie młody raper, producent muzyczny, reżyser teledysków i kamerzysta, który u początków swojej kariery w cieniu pracował nad karierą GWAPO GANG. Jego zainteresowanie muzyką nie kończy się na słuchaniu nowego singla ProTais czy NIKSY na Spotify. Wolny hajs lokuje na giełdach winylowych, gdzie researchuje stare krążki, które potem sampluje i w efekcie robi z nich swoją muzę. O jego dzieciństwie i dojrzewaniu się nie mówi, bo niewiele wiadomo – to najbardziej intymna kwestia tego czarnucha. Już w liceum wmówił sobie, że umrze tonąc w kasie. Egoman, który nawet wśród najbliższych znajomych bezczelnie uważa, że nie ma sobie równych. Z tej całej zachłanności utwierdza się w fakcie, że żyje 20 lat do przodu i w niedługim odstępie czasowym jest w stanie podbić monstrualny świat celebrytów. Dla niego odpowiednie rozdysponowanie forsy to fundament, bo według jego teorii wszystko można nią zdobyć. Zachłyśnięty swoją koncepcją chce wkupić się w śmietankę miasta, nie biorąc pod uwagę ile będzie go to kosztować. Nie jest stały w swoich uczuciach, w jego uzasadnieniu istnieje tylko miłość do siebie, swoich kolesi, konkretnego etapu w życiu i muzyki. Typowo jego zdanie jest jedynym prawidłowym i nikt nie może się temu sprzeciwić. Jest na tyle zakręcony, że często spóźnia się na umówione wcześniej terminy, bo zdarzy mu się włączyć kolejną rundę w Fortnite lub wyjść z następną plastikową lalą na golfa. Jest uzależniony na punkcie swojego wyglądu i kosztownych błyskotek, co pokazuje często na swoich social-mediach – zresztą podobno dlatego w tym momencie na jego portalach społecznościowych w obserwacjach przeważają napalone laski. 🅿️ RUCHY W BRANŻY ROZRYWKOWEJ — 2 lata wstecz 2023 – rok, który miał trwać wieczność. SEX P zrobił z branżą muzyczną to, co Rick Owens z modą: rozciął ją do szpiku i wszył coś swojego. To był zaledwie miesiąc, ale z intensywnością, jakby miał umrzeć jutro. To właśnie wtedy wybrzmiały jego największe produkcje. Czy był on najgłośniejszym szeptem Los Santos? Ten czarnuch nie dał czasu na przywitanie. Po prostu wraz z swoją ksywą wrzucił kolaboracyjne numery w przestrzeń tak głośne, że starsi gracze sceny zaczęli dzwonić do swoich producentów z pytaniem, czemu to nie oni stoją za tym basem. Współpraca z GWAPO GANG – dla niektórych niepojęta, dla niego jak oddychanie. W studiu miał do powiedzenia więcej niż połowa miasta na swoich Instagramach. Gdy usiadł przy pierwszym feacie do numeru GOAT TALK (urywek z klipu w gif), nikt nie wiedział, że będzie to moment, w którym wreszcie przemówi. Nie tylko jako producent – ale jako głos i wtedy wszyscy zrozumieli, że on nie chce być tylko gościem za kamerą i producentem. On chce być całym planem zdjęciowym. MEMPHIS6? Podobno legenda, która w amerykańskiej scenie miała znaczyć więcej niż statuetka Grammy. Plotki głoszą, że sam Memphis osobiście wysłał voice z pokłonami zapewniając, że całe swoje życie nie widział tak konkretnych teledysków, jak te z ramienia SEX P, że nie tylko chce – ale błaga, by wejść z nim w projekt. GEN-A? Na tamten moment największa wytwórnia w stanie, zarządzana przez MEMPHIS6 – to oni wysyłali u początków kariery kontrakty do SEX P. Grube cyfry, pełna wolność twórcza, ekskluzywna współpraca. Co zrobił P? Nie odpisał. Do dziś tego nie zrobił, bo SEX P się nie podpisuje – no chyba, że da mu to korzyści do końca życia. Niezależność to dla niego nie opcja – to sens istnienia. On nie potrzebuje menadżera, który będzie mu mówił, co robić. On potrzebuje lustra, żeby wiedzieć, że jest najważniejszy. W międzyczasie SEX P wypuścił numer NO NO NO z dwoma potężnymi graczami sceny – HOODSTAR i Chase Love – te czarnuchy trzęsły najważniejszymi billboardami w stanie. To nie był już żaden lokalny vibe – to był front-page współczesnego rapu. P zrobił dla nich wszystko: od beatu, aranżu, aż po teledysk. Klip, zrealizowany z chirurgiczną precyzją, w 48 godzin przebił wszystkie możliwe trendy – YouTube płonął, TikTok wybuchał, a branża nie nadążała z robieniem analiz, kim w ogóle jest SEX P. To był przełom, moment, w którym z undergroundowego producenta stał się ksywą, którą rzucało się z zazdrością. Dzięki współpracy z tak dużymi postaciami jak Chase Love i HOODSTAR, jego nazwisko zaczęło krążyć nie tylko w kuluarach, ale i w najgrubszych gabinetach wydawniczych. Zainteresowanie jego osobą zaczęło rosnąć w nienaturalnym tempie – ludzie chcieli wiedzieć, kim jest ten gość, który z tylnego siedzenia potrafi nadać rytm całemu przemysłowi. Wtedy już było wiadomo – SEX P pragnie mainstreamu. Ale taka boskość ma swoją cenę. Zbyt szybki przyrost sławy sprawił, że P coraz częściej przepadał na afterach, które kończyły się po tygodniu. Kokaina, pinkies i zrobione hoes – czasem wszystko naraz. Imprezy przechodziły w ciągi, ciągi w odwyki, a odwyki w loty do Miami. Ten czarnuch znikł bez ostrzeżenia – ostatni raz widziany w penthouse na dachu, z kieliszkiem czegoś droższego niż mieszkanie jego byłej. Potem – cisza. Rok 2023 to rok rozpoczęcia kariery, a jednocześnie zniknięcia. Rok 2024 to rok całkowitej ciszy. 🅿️ CZAS RZECZYWISTY 2025? Być może przełom. To nie jest naprawiony czarnuch – bo nie zamierzał się zmieniać. Wraca jako cień w świetle fleszy. Nie potrzebuje rozgłosu – wystarczy, że wejdzie na backstage. Ten koleś siedzi w studiu z Epps & Percy – dwoma bezczelnymi, tętniącymi raperami, którzy w duecie jako LIBIDUO właśnie rozpierdalają wszystko, co się da i co nutę wbijają się na BILLBOARD 100. Chodzą plotki, że start tej dwójki był możliwy tylko dzięki niemu, że to on finansował ich pierwsze nagrania i do jakiegoś czasu ich karierę. Na studio, w którym dziś tworzą bity, które gną kręgosłupy – kasę wyłożył P – ze złotem w ścianach i kadzidłem w klimatyzacji. Od dziś krąży jedno hasło: jeśli w jakimś numerze nie ma udziału P, to nie jest to prawdziwa muzyka. Nie wiadomo, czy wróci na stałe. Nie wiadomo, co knuje. Ale wiadomo jedno – jeśli SEX P się pojawia, to znaczy, że coś wielkiego właśnie zaczyna się dziać. Ale czy ten czarnuch jest gotowy na to całe gówno, które jest ceną tej sławy? — MUZA/PRODUKCJA/ALL – całość profil SEX P lifeinvader GWAPO GANG X SEX P - GOAT TALK 🎥By. @Sex P GWAPO GANG X SEX P - WORLD IS OURS (FREESTYLE) (PROD. SEX P) HOODSTAR X CHA$E - NO NO NO 🎥By. @Sex P WAV: Premiera najnowszego tracka "NO NO NO" od HOODSTAR & CHA$E, za produkcją stoi SEX P MØST HATED UCHIE - NØ LØVE IN THESE STREETS / FUCK BABYKID, FUCK NAYSTAR (🎥 Official Music Video) prod by. SEX P Aston Dalmane & Blake Wolcowitz - SOS 🎥 By. Sex P LIBIDUO - Groupie Love ft. SEX P (prod. Laila Agguire) 006. LIBIDUO LISTENING PARTY, czyli wydarzenie z wyraźnym przepychem zakończone kontrowersyjnym after party i aresztowaniem Daeviona Epps + wzmianki o SEX P na albumie CITY BOYS ASTON DALMANE & SEX P - ICED OUT 🧊 (prod. SEX P) cover ICED OUT ADONIS - Rockstar ft. JR. (prod. SEX P) COURAGE – CCTV can’t stop SEX P promo-post Trevi - WHAT'S UP! (Official Music Video) (dir. by Adonis) (prod. SEX P) AALYV - Loyalty Ain't Cheap (prod. SEX P) #4 Podcast City Boys by Blanca Carvantes & Vienna Bohannon HOODPRESS: SEX P na żywo w „City Boys” — chaos, wycieki i… fake Air Force’y? SEX P - Sizzlin’ Bitch, City Boys Gettin’ It 🎥 By. CITY BOYS/SEX P Music Pulse 09: Maskarada, miłość i tajemniczość - wyłączne wzloty Teaser Podcast City Boys by LIBIDUO x Blanca Carvantes x Vienna Bohannon LUST: KONCERT support [07/07] Adonis - Good For It (Official Music Video) (prod. Sex P) CITY BOYS TOUR official post — OOC6 polubień -
Shred Oasis - początki siłowni umiejscowionej w samym sercu Davis sięgają 2018 roku gdy ówczesny jej założyciel Kurt Chandler postanowił stworzyć miejsce dla lokalnej społeczności z różnych drabin społecznych, począwszy od gówniarzy, którzy nie mieli zbyt wielu możliwości rozwoju, pracowników lokalnych fabryk kończąc na właścicielach rodzimych firm. Od początku siłownia charakteryzowała się surowym stylem i jakością dostępnego sprzętu przeznaczonego do treningów. Chandler był specyficznym człowiekiem, który mimo dobrych chęci i pasji do prowadzenia zdrowego trybu życia nie potrafił dotrzeć odpowiednio do swych odbiorców. Lokalni mieszkańcy często negatywnie wyrażali się na temat faceta określając go mianem "kata", uważał iż prawdziwy trening to walka z własnymi słabościami, pokonywanie kolejnych barier a ci którzy nie byli wstanie sprostać wizji Chandlera, szybko żegnali się ze swoimi marzeniami o lepszej sylwetce bądź poprawy zdrowia. Opinia poszła w świat, tak jak na początku działalności zainteresowanie skromną siłownią było duże tak szybko zgasło. Z roku na rok popularność zarówno siłowni oraz Chandlera malała, natomiast wydatki z utrzymaniem budynku przybierały na silę co przyczyniło się do tego, że niegdyś wznosząca się skromna siłownia, która miała tchnąć świeże powietrze wśród mieszkańców a zamiast tego rozpoczęła szereg problemów dla niespełnionego przedsiębiorcy. Wiosną 2025 roku nie ostała się siłownia ani Kurt Chandler, jedynie przetrwały plotki wśród lokalnych mieszkańców Davis o rygorystycznym niegdyś trenerze. Odwrócenie biegu historii postanowił dokonać Malcolm Mayers, pochodzący z Waszyngtonu członek Chosen Few MC odkupił od miasta budynek, który nie przetrwał zbyt dobrze próby czasu. Mężczyzna miał zupełnie odmienną wizję prowadzenia działalność od swego poprzednika, połączył wystrój oraz wyposażenie siłowni w taki sposób aby można było poczuć duszę tutejszego środowiska, w którym znajduje się siłownia. Podejście do ludzi korzystających z usług siłowni również doznało gruntownej zmiany - Nie interesuje Ciebie fitness ale chcesz pochwalić się w swoich social media, że znów odbywasz trening? Droga wolna. Masz dość swej sylwetki, chcesz coś zmienić a ostatni raz styczność z siłownią miałeś w czasach szkolnych i nie masz bladego pojęcia od czego zacząć? Pomocną dłoń otrzymasz jeśli o nią poprosisz. A może posiadasz doświadczenie w treningach siłowych a mimo to czujesz, że nie jesteś w stanie przekroczyć pewnego pułapu bądź chcesz uzyskać relatywnie szybko zadowalające Ciebie wyniki? Żaden problem, jeśli tylko będziesz wiedział do kogo uderzyć o sterydy anaboliczne. A jeśli żadna z tych rzeczy Ciebie nie interesuje poza wyłącznie zarobieniem legalnej gotówki, za którą będziesz mógł przeżyć kolejny miesiąc to również jest to miejsce dla Ciebie. W skrócie, każdy znajdzie coś dla siebie - tutaj nie ma żadnych limitów, poza twoją głową rzecz jasna.6 polubień
-
blayze to nie tylko studio, to cały kreatywny movement, który swoimi możliwościami sięga znacznie dalej, niż zdjęcia. Jednoosobowa armia, na której czele stoi Roque Lozada, mózg całej operacji. blayze to miejsce, które łączy w sobie usługi fotograficzne z kreatywnym spojrzeniem na cyfrową sztukę, oferując przedsiębiorstwom wsparcie w postaci zaplecza graficznego i wizualizacji ich przyszłych produktów w namacalny sposób. Cały pomysł na markę wzorowany jest na nowoczesnym i luźnym podejściu do prezentowania się w tłumie innych, podobnych tworów - mimo, że usługi które oferuje sięgają profesjonalnego poziomu, sam sposób prowadzenia marki nie zdradza tego na pierwszy rzut oka. blayze jako projekt skupia się przede wszystkim na zleceniach komercyjnych od przedsiębiorstw i spółek, oferując usługi fotograficzne (sesje produktowe, fotorelacje z wydarzeń) i graficzne (szata graficzna, wizualizacja produktów etc.). "Serio, chciałbym posłać to dalej w świat. Zrobić z tego swoją małą społeczność, ludzi których to jara. Żadnego poważnego biura, studia - będę miał siedzibę jak Dude Perfect. Boisko do kosza, zjeżdżalnia - to ma być MOJE. Ma być zgodne ze mną, ma bawić się tym wszystkim, tak samo jak ja. Liczy się fun." Historia blayze sięga tak właściwie do dziesięciu lat wstecz, kiedy nastoletni Roque pobrał na swój komputer Adobe Photoshop z nielegalnego źródła, wtedy też w jego ręce wpadły pierwsze video tutoriale dotyczące tego programu, a samo zamiłowanie do cyfrowej kreatywności zaczęło się od tworzenia banerów dla małych, gamingowych kanałów na YouTube. Z czasem podejście Lozada nabrało nowych możliwości, kiedy postanowił przenieść dotychczas realizowane w programie wizje do realnego świata, z pomocą pierwszego aparatu z podstawowym obiektywem dołączanym do zestawu. Wtedy jego dwa światy - ten wirtualny i rzeczywisty - złączyły się w jeden, co tylko jeszcze bardziej rozpaliło w Roque płomień do dalszego działania i pójścia tą drogą, która dzięki utworzeniu własnego miejsca i projektu, utrwala się i idzie dalej. blayze6 polubień
-
6 polubień
-
6 polubień
-
Mods Changelog #15
El Fenomeno i 4 innych polubił temat przez stanowy bubr
W 2023 nie było nowej wersji edytora obiektów5 polubień -
5 polubień
-
W poniedziałkowy wieczór, 12 maja, niedaleko parkingu przy słonecznym wybrzeżu Vespucci, doszło do niepokojącego incydentu. Na oczach przechodniów rozpoczęła się bójka pomiędzy kobietą a mężczyzną, która niemal natychmiast wzbudziła zainteresowanie okolicznych mieszkańców. Na szczęście dzięki błyskawicznej reakcji departamentu szeryfów oraz oficerów pokoju, sytuację udało się szybko opanować, zanim eskalowała do bardziej niebezpiecznego poziomu. Jak relacjonują świadkowie, kobieta oddaliła się z miejsca zdarzenia tuż przed przyjazdem służb. Z niepotwierdzonych jeszcze informacji wynika, że kobieta mogła uciec w kierunku pobliskiego motelu. Mężczyzna natomiast, widząc zbliżające się jednostki, podjął próbę ucieczki, jednak został zatrzymany przy użyciu broni nieletalnej. Po zatrzymaniu odmówił udzielenia pomocy medycznej oraz hospitalizacji, mimo widocznych śladów szarpaniny. Na ten moment to co nimi kierowało, i powody dlaczego sam konflikt powstał - pozostają nieznane. Śledztwo w tej sprawie jest w toku. Stacja zajmująca się sprawa pracuje nad ustaleniem tożsamości kobiety oraz reszty szczegółów potrzebnych do zakończenia sprawy.4 polubienia
-
[BIZNES/KLUB] THE LUST RESORT
SSSSSMMMMMMRRRRRR. i 3 innych polubił temat przez divine mercy
**Sieć obiegła informacja dotycząca nadchodzącej w klubie imprezy oraz koncertu, którego gwiazdą ma być znany Mike Broadhurst w akompaniamencie Laila Aguirre. Wszystko ma się odbyć w piątek 16 maja o godzinie 20:30**4 polubienia -
Archiwum. Duża ilość zasadnych skarg na waszą grę i wpisy w logach u niektórych graczy zmuszają nas do takiej decyzji. Za nim spróbujecie sił z kolejnym projektem, nabądźcie więcej doświadczenia w istniejących projektach.4 polubienia
-
Written by Benjamin Duggan - Daily Globe 12/05/2025 Dnia 5 maja doszło do zapadnięcia wyroku w sprawie sądowej wytoczonej przez zastępcę burmistrza Los Santos, Rosario Duarte-Rubio przeciwko Richardowi Sutliffowi. O co chodziło, oraz jaki był tego finał? Pozew został złożony 7 lutego, można śmiało powiedzieć że rozprawa była bardzo obszerna. Sprawa dotyczyła zarzutów zniesławienia (Civ. Code §45) oraz oszczerstwa wobec osoby publicznej (Civ. Code §46.3), jakie Duarte-Rubio wniosła przeciwko Sutliffowi w związku z jego aktywnością w mediach społecznościowych. W pozwie zarzucono mu, że celowo i ze złej woli rozpowszechniał fałszywe i obraźliwe informacje na temat zastępczyni burmistrza, oskarżając ją m.in. o manipulowanie opinią publiczną, rasistowską retorykę oraz brak zdolności do pełnienia funkcji publicznych. Duarte-Rubio twierdziła, że działania te nie były jedynie wyrażeniem opinii, lecz przemyślaną kampanią dezinformacyjną wymierzoną w nią jako reprezentantkę władz miejskich, mającą na celu zniszczenie jej reputacji. Źródło: Lifeinvader, Rosario Duarte-Rubio Kluczowym elementem sporu były wpisy Sutliffa, które – zdaniem powódki – celowo wypaczały jej wypowiedzi i intencje, w szczególności dotyczące jej komentarzy na temat dziennikarki A. Marchesi i jej relacji z S. DePalmą. Duarte-Rubio argumentowała, że w ten sposób pozwany nie tylko naruszył jej dobra osobiste, ale także zaszkodził wizerunkowi całego urzędu. W swoim żądaniu powódka domagała się sądowego nakazu usunięcia zniesławiających treści, opublikowania oficjalnego sprostowania oraz wypłaty zadośćuczynienia finansowego, które miało zostać przekazane na organizację wspierającą kobiety doświadczające przemocy. Czy do tego doszło? Absolutnie NIE, natomiast sam finał rozprawy oraz niestawienie się zastępcy burmistrza na rozprawie zdecydowanie gorzej wpłynęło na jej reputację niż same wpisy byłego dziennikarza Daily Globe. Sprawa była dość długa, do sprawy została wezwana ława przysięgła składająca się z 12 ławników (nie zdarza się to zbyt często w przypadku spraw cywilnych), zostali również powołani świadkowie - jednak nie wszyscy stawili się na rozprawie, czy ich wezwanie było konieczne? Zapytaliśmy o to samego Richarda Sutliffa. “Oczywiście, że nie. Burmistrz Rubio starała się zamącić w głowie ławie przysięgłych wyciąganiem spraw, które nie miały absolutnie żadnego związku z meritum, czyli zniesławieniem, którego oczywiście nie było. Gdy to się nie udało i nawet agent FBI, jej świadek, przestał przychodzić do sądu... Burmistrz Rubio zrobiła to samo. Przez moment zastanawiałem się nad wytoczeniem jej procesu, aczkolwiek myślę, że poniosła wystarczającą karę - jest na zawsze skreślona w oczach wyborców, zdecydowanie.” ~ Richard Sutliff Wypowiedź samego Richarda Sutliffa również zgadza się z faktami, Deputy Mayor nie stawiła się na rozprawie sądowej, nie była również obecna podczas wydania wyroku - jak najbardziej przychylnego dla byłego dziennikarza. Duarte-Rubio obciążona została kosztami $75.000 w ramach kwoty za ochronę prawniczą oraz $45.000 kosztów sądowych - w tym $20.000 za zwołanie ławy przysięgłych, która finalnie mimo wniosku burmistrz nie była potrzebna.4 polubienia
-
4 polubienia
-
"Jak mi miał dziesięć lat, Babylon zrobił rajd, zabrał mi wuja. Madda płakała, a potem spakowała walizki i polecieliśmy do Cali. Nowe miasto, ale ten sam Babilon. Tylko słońce mniej prawdziwe, a ludzie więcej zimni." "Dorastałem na Davis, tam gdzie każdy dzień to test. Ale mi nie poszedł w krzywą stronę całkiem. Mi trzymał się ognia – ganja, joga, roots. Mi jarał nie dla ucieczki, a dla oświecenia. Mi medytował pod muralami i malował duszę na ścianach."4 polubienia
