Ranking
Popularna zawartość
Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 05.06.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
Ekipa oraz liderzy projektu Vibe Roleplay
MALINOWY i 21 innych polubił temat przez wiciaticia
@valued, @Kekse, @FINKPOWER dobijają na S1 i będą pomagali w sektorze przestępczym.22 polubień -
Chosen Few Motorcycle Club - Davis Chapter
skadi i 21 innych polubił temat przez SzukamyTwojejZony
LAKE CITY 🤝🏿 DAVIS CITY22 polubień -
GRᛋᛋN NATION | VAGOS MC DEL PERRO CHARTER
Just OzziEC i 14 innych polubił temat przez zabaglione
Green Nation Origins Vagos Motorcycle Club, znany również jako Green Nation (Zielony Naród), to klub motocyklowy typu „one-percenter” założony w 1965 roku w San Bernardino, w Kalifornii. Godłem klubu jest Loki, nordycki bóg psot, jadący na motocyklu. Członkowie klubu zazwyczaj noszą zielony kolor. Vagos liczy około 4000 członków zrzeszonych w 200 oddziałach (tzw. chapterach), znajdujących się w stanach: Arizona, Kalifornia, Hawaje, Idaho, Illinois, Nevada, Oregon, Utah i Missouri. Klub ma również swoje oddziały w Europie oraz dziesięć oddziałów w Meksyku (w Baja California, Jalisco i w mieście Meksyk). Oddział Vagos w Ontario (Kanada) został w 2015 roku wchłonięty przez Outlaws Motorcycle Club (American Outlaws Association), zanim AOA rozpadło się w 2018 roku. W samym Inland Empire (regionie południowej Kalifornii, gdzie klub powstał pod koniec lat 60.) znajduje się około 200 członków. VAGOS MC in the media „Vagos są uznawani przez organy ścigania za jedną z wielu gangów motocyklowych drugiego rzędu, znajdujących się tuż za tzw. ‘Wielką Czwórką’.” W marcu 2010 roku organy ścigania rozpoczęły szeroko zakrojoną operację wymierzoną w członków klubu Vagos MC, po pojawiających się podejrzeniach, że mogą oni stać za serią niebezpiecznych incydentów w Hemet, w Kalifornii. Według informacji śledczych, w kilku miejscach miały zostać podłożone domowej roboty pułapki wymierzone w policjantów. 17 marca, w ramach skoordynowanej akcji, zatrzymano około 30 osób powiązanych z klubem. Operacja objęła cztery stany: Kalifornię, Nevadę, Utah i Arizonę. Wzięło w niej udział około 400 funkcjonariuszy reprezentujących 60 różnych agencji. Przeszukano łącznie 73 lokalizacje w południowej Kalifornii, zabezpieczając broń, narkotyki oraz jedno laboratorium do produkcji metamfetaminy. Tło sprawy W 2010 roku klub Vagos MC został publicznie oskarżony o udział w serii ataków na policjantów w Hemet. Władze przeprowadziły szeroko zakrojoną akcję, a klub przedstawiano jako organizację zagrażającą bezpieczeństwu publicznemu. Pozew i przebieg sprawy W marcu 2011 roku Vagos MC pozwał hrabstwo Riverside za zniesławienie. Oskarżenia wobec klubu nie miały poparcia w dowodach, a ostatecznie aresztowano osoby niezwiązane z klubem. Klub domagał się publicznego oczyszczenia z winy oraz zadośćuczynienia za szkody wyrządzone jego reputacji. Pozew był też formą sprzeciwu wobec działań władz, które – zdaniem przedstawicieli Vagos – wykorzystały klub jako kozła ofiarnego w głośnej sprawie medialnej. Ugoda i zakończenie sprawy 1 sierpnia 2011 roku zawarto ugodę. Klub został oficjalnie oczyszczony z zarzutów, a jego adwokat podkreślił, że celem nie były pieniądze, lecz dobre imię organizacji. Władze hrabstwa przyznały, że wcześniejsze działania były przedwczesne i oparte na błędnych założeniach. Cała sprawa stała się ważnym precedensem, podkreślającym konieczność odpowiedzialnego działania służb w sytuacjach medialnych i napiętych społecznie. Incydent w kasynie w Sparks Podczas wydarzenia w kasynie John Ascuaga’s Nugget w Sparks (Nevada), które miało miejsce 23 września 2011 roku, doszło do starcia między członkami Vagos MC, a Hells Angels. W wyniku wymiany ognia zginął Jeffrey Pettigrew, lider oddziału Hells Angels z San Jose, natomiast kilku członków Vagos odniosło obrażenia. Kolejnego dnia doszło do kolejnego incydentu — jeden z członków Vagos został postrzelony z przejeżdżającego samochodu podczas zlotu motocyklowego. 29 września zatrzymano Ernesto Manuela Gonzalesa, członka Vagos, który został oskarżony o zastrzelenie Pettigrew’a. Został ujęty na terenie Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco. 7 grudnia policja poinformowała o aresztowaniu Gary’ego Rudnicka, wiceprezydenta oddziału Vagos z Los Angeles. Według śledczych to właśnie on miał sprowokować bójkę, która przerodziła się w strzelaninę. Rudnick przyznał się później do winy, akceptując zarzut zabójstwa drugiego stopnia w ramach ugody z prokuraturą. 8 grudnia 2024 – Narodziny chapteru Del Perro Chapter Vagos MC został oficjalnie założony 8 grudnia 2024 roku przez grupę sześciu weteranów klubu z San Fernando Valley i okolicznych rejonów. Inicjatorem całego przedsięwzięcia był Cleveland Fletcher, znany w środowisku jako “Cleve” — były członek rozwiązanego klubu z SFV, który zyskał szacunek zarówno u starszyzny, jak i lokalnych powiązań. Chapter został zaaprobowany przez zarząd główny Vagos MC i uznany za pełnoprawny oddział operujący w zachodnim rejonie hrabstwa. 17 grudnia 2024 – Pierwszy run Już dziewięć dni po założeniu, członkowie Del Perro Vagos odbyli swój pierwszy oficjalny wspólny przejazd w ramach tzw. brotherhood run. Trasa wiodła przez Pacific Coast Highway aż do Malibu, gdzie odbyło się nieformalne spotkanie z członkami Long Beach Chapter. To wydarzenie ugruntowało reputację oddziału jako lojalnej i dynamicznej komórki w strukturze klubu. 22 stycznia 2025 – Pierwsza konfrontacja Pod koniec stycznia doszło do spięcia z lokalną grupą niezrzeszonych motocyklistów, którzy nie respektowali terytorium wyznaczonego przez Vagos. Po krótkiej konfrontacji pod jednym z barów przy Lincoln Boulevard, chapter wysłał jasny sygnał, że Del Perro to teraz ich teren. Od tamtej pory oddział nie napotykał większego oporu. 15 marca 2025 – Operacja “Pierścień Zachodu” W połowie marca członkowie Del Perro Chapter zostali zaangażowani w szeroko zakrojoną akcję logistyczną związaną z transportem części motocyklowych i sprzętu między San Diego, Oxnard i Long Beach. Nazwana nieoficjalnie “Pierścieniem Zachodu”, operacja miała na celu ustabilizowanie szlaku dla wszystkich kalifornijskich chapterów. Del Perro odgrywała w niej rolę punktu pośredniego i zabezpieczającego. 3 maja 2025 – Upamiętnienie brata W dniu 3 maja 2025 roku zorganizowano pierwszy lokalny Memorial Ride ku pamięci zmarłego członka chapteru – Marcusa “Wrench” Daleya, który zginął w wypadku motocyklowym tydzień wcześniej na I-10. Uroczystość przyciągnęła członków Vagos MC z całej Kalifornii, co dodatkowo ugruntowało pozycję Del Perro Chapter jako aktywnego i szanowanego ogniwa w klubowej hierarchii. Dziś Po sześciu miesiącach działalności, Del Perro Chapter liczy obecnie 11 pełnoprawnych członków, kilku prospectów oraz zyskał poparcie lokalnych sojuszników. Prezes Cleveland Fletcher nadal stoi na jego czele, dbając o rozwój, dyscyplinę i zgodność z zasadami Vagos MC. Chapter zaznacza swoją obecność na zachodnim wybrzeżu. SUPPORT YOUR LOCAL 22 Członek oddziału Berdoo (slangowe określenie San Bernardino) stworzył naszywkę podczas pobytu w więzieniu, przedstawiającą Loki'ego, nordyckiego boga psot. Słowo „Vago” pochodzi z języka hiszpańskiego i oznacza włóczęgę lub wędrowca. Członkowie klubu noszą dżinsowe kamizelki, na których znajdują się tzw. rockery — górna naszywka z nazwą klubu, środkowa z jego logo, a dolna określająca region lub stan oddziału, np. „California” lub „Arizona”. Naszywka środkowa przedstawia karykaturę umięśnionego Loki'ego na zielonym tle. Loki jest czerwony, siedzi na motocyklu i unosi w rękach nazwę klubu. Klub używa także innych symboli, takich jak: liczba 22 – symbolizuje literę „V”, czyli „Vagos” (22. litera alfabetu), głowa Loki’ego jako osobna naszywka, naszywka MF (Motorcycle Family) – przyznawana członkom po zakończeniu okresu próbnego jako znak przynależności do rodziny Vagos. Zdarzało się również, że niektórzy członkowie nosili kontrowersyjne symbole, takie jak zielona swastyka czy znak „SS” na swoich kurtkach.15 polubień -
15 polubień
-
14 polubień
-
GRᛋᛋN NATION | VAGOS MC DEL PERRO CHARTER
Blaze i 13 innych polubił temat przez zabaglione
PROSPECTING Prospektowanie nie oznacza inicjacji na członka klubu. Staje się jedynie jego częścią. To czas, w którym klub sprawdza swojego kandydata, czy potrafi godnie reprezentować klub, czy jest odpowiednio zaangażowany w jego życie, czy zasługuje i jest gotowy na noszenie barw klubu i stanie się jego memberem. Jest to czas, w którym: Kandydat powinien wykazać postawę, przez którą przemawiać będzie poczucie odpowiedzialności, ale także szacunku dla każdego członka klubu. Kandydat nabiera podstawowej wiedzy na temat środowiska klubowego oraz poznaje zasady w nim panujące. Kandydat uczy się nawyków, które wpływają na bezpieczeństwo i dobro klubu oraz każdego jego członka, a także komunikacji z innymi klubami motocyklowymi. Kandydat uczy się współpracy z klubem oraz poznaje jego cele. Kandydat przyzwyczaja się do głębokiego zaufania jakim zostanie stopniowo obdarzony i jakim obdarzać powinien swych przyszłych braci/siostry (nawet na oślep). Oczywiście kandydat musi jak najbardzej wykazać, że jest godny zaufania.14 polubień -
14 polubień
-
Fałszowanie leków – cichy morderca XXI wieku Fałszowanie leków to nie jakiś margines przestępczości – to jedna z najbardziej dochodowych i najbardziej bezlitosnych form oszustwa na świecie. Działa od dekad, ale w XXI wieku rozkwitło na pełnej kurwie. WHO szacuje, że co najmniej 1 na 10 leków w krajach rozwijających się to podróbka. A w samym 2023 roku na rynku światowym wykryto ponad 4 miliardy dolarów strat z powodu fałszywych medykamentów. Problem nie omija też krajów rozwiniętych – Los Angeles, Nowy Jork, Berlin – tam też sypią się leki jak z automatu, tylko że w środku zamiast substancji aktywnej masz kredę, talk, czy w najlepszym wypadku paracetamol. Jak to działa? Fałszywe leki to nie tylko podrabiane opakowanie to cały zorganizowany biznes. Podziemne laboratoria w Meksyku, Indiach czy nawet w Europie Wschodniej, miliony tabletek przepakowywanych na magazynach w Los Angeles czy Chicago. Kanały dystrybucji to głównie: apteki online bez weryfikacji, leki sprzedawane na receptę przez fikcyjnych lekarzy, „naturalne” suplementy, które rzekomo „wspierają zdrowie”. Za tym wszystkim stoją nie dzieciaki z internetu tylko konkretne mafie – Yakuza, Triady, kartel Sinaloa, rosyjskie Bratwy. Wkładają w to miliardy, bo ryzyko jest niskie, a zysk? Złoty. Tabletka za 3 centy sprzedawana jako lek za 80 dolarów. I nikt się nie połapie dopoki nie padnie pierwszy klient. Dane i skala 10% leków na świecie to podróbki. Według Interpolu, 50% leków sprzedawanych online to podróbki. W Afryce i Azji fałszywe leki odpowiadają za ponad 250 000 zgonów rocznie – głównie dzieci. W USA w 2022 roku FDA przejęła ponad 500 ton fałszywych leków – tylko z jednej serii transportu z Meksyku. Roczne zyski mafii z fałszywych leków: ponad 75 miliardów dolarów (dane z Europolu, 2023). W 2025 roku, do czerwca, DEA przejęła już ponad 34,5 miliona takich tabletek oraz około 1 770 kg proszku fentanylowego, co stanowi równowartość ponad 154 milionów śmiertelnych dawek Los Angeles – scena zbrodni w białych rękawiczkach Skład tabletek? Amfetamina, mąka, cement. Etykieta? Prozac, Xanax, OxyContin. Efekt? Przynajmniej 58 potwierdzonych zgonów w Kalifornii, setki powikłań, tysiące oszukanych pacjentów. Fałszywe leki to nie tylko podrabiane opakowanie – to cały zorganizowany biznes. Podziemne laboratoria w Meksyku, Indiach czy nawet w Europie Wschodniej, miliony tabletek przepakowywanych na magazynach w Los Angeles czy Chicago. Kanały dystrybucji to glównie: apteki online bez weryfikacji, leki sprzedawane na receptę przez fikcyjnych lekarzy, „naturalne” suplementy, które rzekomo „wspierają zdrowie”. Za tym wszystkim stoją nie dzieciaki z internetu, tylko konkretne mafie – Yakuza, Triady, kartel Sinaloa, rosyjskie Bratwy. Wkładają w to miliardy, bo ryzyko jest niskie, a zysk? Złoty. Tabletka za 3 centy sprzedawana jako lek za 80 dolarów. I nikt się nie połapie, dopóki nie padnie pierwszy klient. Dlaczego to działa ? Bo ludzie ufaja. Ufają opakowaniom, ufają aptekom, ufają reklamom. A mafie to wykorzystują – jak zawsze. Dzisiaj nie trzeba stać z bronią pod bankiem – wystarczy drukarka, trochę chińskich kapsułek i domena z końcówką „.pharmacy”. I jeszcze: „dzialamy zgodnie z pismem świętym” – to też się zdarza. Ale o tym już w innym akcie tej chorej sztuki.13 polubień
-
12 polubień
-
GRᛋᛋN NATION | VAGOS MC DEL PERRO CHARTER
gabakingg i 11 innych polubił temat przez operation seil
Po ustaleniach wpuszczamy dalej, zobaczymy co pokażecie. Powodzenia!12 polubień -
Southern Reapers M/C San Andreas 1% (West Chapter)
sentinobln i 11 innych polubił temat przez haha10
12 polubień -
11 polubień
-
11 polubień
-
GRᛋᛋN NATION | VAGOS MC DEL PERRO CHARTER
turneq i 9 innych polubił temat przez where the percs
ogien10 polubień -
Urodzona i wychowana w Los Santos ale jej korzenie sięgają dużo dalej, dokładnie do Brazylii. Miasto hałasu, betonu i ambicji, tu nauczyła się, że nie wystarczy marzyć, trzeba gryźć. Od najmłodszych lat miała w sobie ten dziwny niepokój, coś ją ciągnęło w dźwięk, rytm, bas. Pierwsze beaty klepane na tanim laptopie, pierwsze wokale rejestrowane przez słuchawkowy mikrofon, pierwsze wrzuty. Zero promocji, tylko vibe i surowa energia. Ale mała ilość ludzi to czuła. Nie była z tych, co siedzą cicho w kącie. Od początku wyróżniała się stylem, nie próbowała nikogo kopiować, po prostu była sobą. Śpiewała o tym, co ją paliło od środka. O samotności w tłumie, o nocach bez snu, o presji, którą narzuca to miasto. I o tym, jak łatwo się w tym wszystkim zatracić. Szkoła? Była tłem. Chodziła, kiedy musiała. Głównie po to, żeby nie odcięli jej dostępu do sprzętu. Ale prawdziwa nauka odbywała się nocami. Pirackie tutoriale, eksperymenty w FL Studio. Samouk, który miał więcej determinacji niż niejeden absolwent akademii muzycznej. Z czasem doszły do tego klubowe sety. Najpierw aftery, potem małe sceny, aż w końcu realne bookingi. Nie tylko DJ-ka ale też artystka. Wokal, beat, klimat, wszystko spod jej ręki. Zawsze miała vibe uliczny. Nie chodziła w świecidełkach, nie pozowała na gwiazdę. Mówiła, co myśli. Miała momenty, kiedy wszystko szło dobrze, streamingi rosły, kluby się zapełniały. Ale też momenty, kiedy gasła. Piguły. Bezsenność. Czasem po prostu znikała na tydzień i nikt nie wiedział, gdzie jest. Los Santos ją niosło, ale też ciągnęło w dół. Zrobiła kilka rzeczy, których nie wrzuci do bio. Przysługi za przysługi. Główka na karku, usta trzymane na kłódkę. Nie wchodzi w brudy bez sensu, ale jeśli trzeba, potrafi się wybronić sama, bez niczyjej łaski. Teraz ma 20 lat. Stoi na granicy między światłem reflektorów a mrokiem, który zna zbyt dobrze. Ale jedno się nie zmienia, muzyka, bo tylko ona zawsze była szczera i to w niej ma pełną kontrolę. Ostatni rok przyniósł coś, czego sama się po sobie nie spodziewała, ciszę. Nie tę w słuchawkach, tylko w głowie. Przesyt dźwięków, imprez, ludzi. Zatrzymała się. Nie rzuciła muzyki, ale przestała ją wypuszczać. Zniknęła z klubów, przestała grać sety, nie pojawiała się w żadnych line-upach. Ktoś szeptał, że wyjechała. Ktoś inny, że siedzi w jakimś podziemnym studiu i kombinuje coś nowego. Ale prawda była prostsza, Kylie potrzebowała oddechu. Nie w sensie od sceny. Od ludzi. Zaczęła znowu robić rzeczy tylko dla siebie. Dźwięki, których nikt nie usłyszał. Teksty, które lądowały w notatniku, nie na tracku. Wieczory spędzone przy samplach z radia sprzed dwóch dekad i wokale nagrywane po cichu, jakby nie chciała, żeby świat je usłyszał i może nie chciała. Może po prostu próbowała znów poczuć tę samą iskrę, co kiedyś zanim ludzie zaczęli oczekiwać, zanim wszystko zrobiło się na pokaz. Zaczęła wracać, ale inaczej. Bez blasku, bez zapowiedzi, bez hype’u. Małe eventy, ukryte lokalizacje. Znowu aftery. Znów przypomniała sobie, czemu to wszystko robi. W tym chaosie, jaki daje Los Santos, znalazła swój mikroświat. Parę osób, jeden deck, lo-fi beaty w tle i wokale pełne niedopowiedzeń. Tyle jej wystarczy. Nie patrzy w przyszłość dalej niż tydzień. Plany? Nie ma sensu. Wszystko się zmienia zbyt szybko. Ale jedno wie, wróciła do muzyki na swoich zasadach. Bez targetów, bez deadline’ów, bez presji. I jeśli kiedyś znowu się odetnie, zniknie, zapadnie pod ziemię to tylko po to, żeby znów móc wrócić. Ludzie próbują się do niej zbliżyć, czy to przez muzykę, czy przez ego. Ale widzi intencje szybciej niż większość. Zna ten błysk w oczach, kiedy ktoś chce coś ugrać. Nauczyła się nie odpowiadać od razu, przyciąga ciszę a potem patrzy, jak ktoś się w niej dusi i to mówi jej wszystko, czego potrzebuje. Ma wokół siebie paru ludzi, ale nikogo blisko. Czasem ktoś się łudzi, że to więcej niż współpraca. Że skoro raz się uśmiechnęła, to znaczy coś więcej, ale nie daje się złapać. Jej świat nie działa na zasadzie przypadkowych emocji. Jak już kogoś dopuści, to nie z przypadku, tylko z wyboru. Nie potrzebuje twojej litości, twojej fałszywej sympatii ani twoich pustych słów. Słucha tylko własnych impulsów i jeśli masz coś do powiedzenia, lepiej miej coś, co rzeczywiście znaczy. To nie jest coś, co rozdaje za darmo, to twardy towar, którym handluje tylko z wybrańcami, reszta może się wypchać. MEDIA LIFEINVADER WZMIANKI TWÓRCZOŚĆ ALBUMY FEATURING / WZMIANKI9 polubień
-
Dnia 5 czerwca 2025 roku na kanał no more heaven records wpadł film zza kulis od Farusha lilma Bojaxhiu oraz Mike’a Broadhursta. Artyści podjęli spontaniczną akcję, która z pewnością rozgrzeje serca fanów i młodych producentów muzycznych z miasta aniołów. Nagranie pokazuje moment, gdy Mike i Farush wyruszają z pomocą do młodego talentu, Malcolma Vannburga, którego historia doskonale rezonuje z doświadczeniami obu muzyków. Malcolm, mimo trudnej sytuacji finansowej i ciężkiej codzienności, nie stracił pasji do tworzenia muzyki, ale brak profesjonalnego sprzętu zmuszał go do pracy na ograniczonych możliwościach. Lilma i Mike, poruszeni jego historią, zdecydowali się odwiedzić chłopaka i wręczyć mu zestaw nagraniowy, w skład którego wchodzą nowoczesny komputer Apple, mikrofon, interfejs audio oraz słuchawki czyli sprzęt marzeń każdego młodego producenta. Moment wręczenia prezentów jest pełen szczerej radości, zaskoczenia i wzruszenia. Mike Broadhurst wyciągnął kamerę z futerału a następnie odłożył go do bagażnika. Po uruchomieniu urządzenia skierował ją na siebie i Farusha a następnie odpalił nagrywanie. Farush Bojaxhiu mówi: Nagrywasz to Mike...? Nie widzę stąd.. (roześmiał się) Mike Broadhurst spojrzał na obiektyw kamery z zadowoloną miną, przybierając po raz kolejny maskę szczęśliwego chłopaczka z vinewood któremu się wszystko udało. Mike Broadhurst mówi: NAGRYWAM! Apropo! Siemano wszystkim, tu Mike Broadhurst i.. (obrócił się razem z kamerą tak aby objęła Farusha z pudłem) Farush Bojaxhiu, znany jako Lilma. Farush Bojaxhiu mówi: Yea... mam nadzieje, że dobrze nas widać. Słuchajcie, nagrywamy to zupełnie na spontanie bo nie przyszło nam do głowy, że kiedykolwiek będziemy coś takiego robić. Mike Broadhurst mówi: Tieeah, przysięgam. Zerwał mnie przed chwilą z łóżka, phah! Farush Bojaxhiu w miare możliwości odsłonił ciałem zawartość bagażnika. Farush Bojaxhiu mówi: W ogromnym skrócie odwiedzimy dziś jednego z naszych fanów, który ostatnio wrzucił na mój DM swoją historie... która była zbliżona do nie jednego producenta z miasta aniołów. Farush Bojaxhiu mówi: Chodzi o to, że sytuacja finansowa w jego domu nie pozwala na sprzęt dzięki któremu mógłby gotować coś jakościowego... i musi się męczyć na fl studio mobile co jak wiemy nie ułatwia nam pracy... co producenci? Farush Bojaxhiu mówi: Chłopak jest ambitny... dlatego odwiedzimy go z Mike i wręczymy mu pare drobiazgów do gotowania beatów... Farush Bojaxhiu mówi: To co Mike, w droge? Mike Broadhurst mówi: Dokładnie tak, trzeba doceniać młode talenty. Jego historia jest zbliżona do mojej więc.. Jestem pierwszy na linii do pomocy takim osobom. Jedziemy Farush, mam nadzieję że nasz przyszły top producent jeszcze nie śpi! Mike Broadhurst mówiąc to zaczął kierować się w strone auta, cały czas trzymając kamerę przed sobą. Zrobił jeszcze kilka zbliżeń na zawartość bagażnika w momencie gdy szedł Mike Broadhurst mówi: Swoją drogą mógłby nam podsyłać swoje zajawki. Może coś wykorzystamy, nie? Farush Bojaxhiu mówi: Racja... ty... adres się zgadza, chyba się zbliżamy (zerknął na chwile w obiektyw a następnie na Mike) to tu. Mike Broadhurst spojrzał na budynek jednocześnie nie chcąc go pokazać w kamerze co by czasem jakiś hejter nie przyjechał w przyszłości do fana. Farush Bojaxhiu mówi: Ciekawe jak zareaguje... on o niczym nie wie... bo kontaktowałem się z jego mamą która zdradziła nam gdzie mieszkają. Mike Broadhurst mówi: Światła się świecą, chyba nie śpią. Farush Bojaxhiu mówi: Dobra... to co.. zabieramy co trzeba i chodźmy Mike. Farush Bojaxhiu wyskoczył z wozu, wyciągnął z niego jedno większe pudło, zaś drugie - lekkie, zostawił Mike Broadhurst. Mike Broadhurst otworzył jedną ręką drzwi i wysiadł z pojazdu. Skierował się w stronę bagażnika, cały czas wystawiając obiektyw w strone Farusha. Farush Bojaxhiu mówi: Zgarniesz to Mike? Mike Broadhurst mówi: Zgarnę Farush! (kiwnął głową przytakując, podszedł bokiem do bagażnika i chwycił jedną ręką pudło pod pachę) Farush Bojaxhiu mówi: C'mon... (kiwnął głową do obiektywu) Farush Bojaxhiu podszedł do drzwi, sprawdził wzrokiem domofon - wybrał konkretny numer. Dźwięk z domofonu: Tak..? Słucham..? Mike Broadhurst stanął obok Farusha. Obiektywem kamery cały czas obejmował jego i siebie razem z pudłami. Farush Bojaxhiu mówi: (do domofonu) Hiyah... lilma, to z panią pisałem..? W sprawie pani syna, przyjechaliśmy. Dźwięk z domofonu: WOAH! MALCOLM! Są już, są już! Leć na dół! Dźwięk z domofonu (syn): CO?! DAMNNNN! Malcolm Vannburg spojrzał podekscytowany na podchodzących gości; spojrzał w górę w kierunku okna czy jego matka to nagrywa; wyszczerzył się totalnie w szoku; widząc jednego ze swoich idoli muzycznych; dobijając wzrokiem do Mike wydarł się jeszcze głośniej nie spodziewając się drugiego gościa z branży. Farush Bojaxhiu mówi: Słyszycie to...? (podeśmiał się, zerka do kamery) Malcolm Vannburg mówi: NO WAY, NO WAY, NO WAY.. Farush Bojaxhiu mówi: Jak jest...? Jak leci, co? (przytrzymał pudło jedną ręką, by drugą zbić piątke z Malcom) Mike Broadhurst mówi: Phaha! Właśnie tak, no more pieprzone HEAVEN! (zaśmiał się w kierunku obiektywu a po chwili przerzucił wzrok na Malcolma podekscytowany) Hey! Jak leci, co? Malcolm Vannburg mówi: NIE WIERZE W TO CHOLERSTWO; BUAHAHAH! EYYYY! Malcolm Vannburg mówi: NO FUCKIN' WAAAAY! Malcolm Vannburg mówi: TO NAPRAWDĘ WY?! CHOLERNY LILMA I MIKE BROADHURST?! MAM TWÓJ ZESTAW LEGO CZŁOWIEKU; BUAHAHAH! To jest cholernie szalone.. cześć Wam! Farush Bojaxhiu mówi: Pamiętasz co pisałeś do mnie na DM...? Malcolm Vannburg mówi: Stary; Oczywiście, że pamiętam.. to było niedawno temu, ile? Tydzień, dwa tygodnie temu? Ale nie spodziewałem się, że to ten dzień.. buahahaha. Mike Broadhurst mówi: Złożyłeś już czy trzymasz na półce?! (zaśmiał się po raz kolejny jednocześnie podrzucił nieco pudłem które trzyma pod pachą) Mamy coś dla Ciebie, stary. Malcolm Vannburg mówi: Właśnie widzę, że jesteście cholernie obładowani rzeczemi; damn-damn-damn.. nawet nie wiecie jak się ciesze, że Was widzę. Chcecie wejść do środka..? Mama zrobi Wam po kawie, po czymkolwiek! Malcolm Vannburg mówi: MAM TEN ZESTAW ZŁOŻONY, POKAŻE CI MIKE! Farush Bojaxhiu mówi: Mamy dla Ciebie... chyba duży prezent. Ale nie będziemy przeszkadzać ani zawracać głowy Twojej mamie... Mike Broadhurst mówi: Zajebiście, stary. Ciesze się że udało Ci się go dostać! Z chęcią rzucę na niego okiem, chociaż widziałem jak narzeczona już składała go! Farush Bojaxhiu mówi: Chyba że twojej mamie to nie przeszkadza? Malcolm Vannburg mówi: EY! Wyślę Ci fotkę na instagram, ay?! Szkoda, że nie chcecie wejść.. co macie, co macie?! Kurw.. OH! Sorry.. Buahahahah.. raczej nie! Sama jest mega podjarana tym, że jesteście. Ale pewnie się śpieszycie.. Mike Broadhurst mówi: Dobra, odzywaj się śmiało, phaha! Słuchaj.. Mamy coś zajebistego dla Ciebie, serio! Farush przybliży Ci bardziej temat! Farush Bojaxhiu otworzył pudełko od góry, kiwnął do Malcolm'a by zerknął co znajduje się w środku. Malcolm Vannburg zajrzał totalnie zajarany do środka pudła; dostrzegając cały osprzęt złapał się za głowę nie mogąc w to uwierzyć; jest z biednej rodziny, pomimo tego, że mieszka w Vinewood, to jego matka zapieprza na trzy zmiany, żeby zapłacić rachunki i mieć na jego /zachcianki/ i utrzymanie. Farush Bojaxhiu mówi: Słuchaj... przygotowaliśmy coś zajebistego. Nowy komputer od apple, nowy mikrofon... interfejs, słuchawki i inne gadżety które z pewnością posłużą ci w twoim hobby. Malcolm Vannburg mówi: WHAT THE FUUUUUUCK! Malcolm Vannburg mówi: EYYYY, MOMMA! YOU HEAR THAT?! Buahahahaha! To jest cholernie szalone. Malcolm Vannburg mówi: TO SIE DZIEJE NAPRAWDE; TO JEST REAL TRAP-SHIT?! AYYYY. Malcolm Vannburg zachowuje się jak dureń ze stresu; jest totalnie podjarany odwiedzinami i prezentami. Farush Bojaxhiu mówi: To się dzieje na poważnie... (podeśmiał się do kamery a następnie wystawił grabe do Malcolm Vannburg) Mike Broadhurst poruszył dłonią w której trzymał kamerę bardziej w stronę Farusha i Malcolma, przybliżając w strone zawartości pudełka gdy tylko je otworzył po chwili cofnął zooma. Malcolm Vannburg skleił po raz kolejny palce z Farush Bojaxhiu; złapał za karton żeby go odciązyć. Farush Bojaxhiu przekazał karton z giftami Malcolm Vannburg. Malcolm Vannburg przechwycił karton nie mogąc dalej uwierzyć w to co się dzieje; wyszczerzył się. Mike Broadhurst wystawił momentalnie drugi karton w kierunku Farusha widząc że zwolniłą mu się ręką. Farush Bojaxhiu mówi: Słuchaj... niech ci to służy, nie? Gotuj gorące gówno.... biegnij za tym o czym pragniesz i mam nadzieje, że na kolejnym celebrity awards zobaczymy się na konkurencji najlepszego producenta roku. Farush Bojaxhiu wręczył chłopakowi drugi karton z prezentami. Mike Broadhurst mówi: Możesz jeszcze ten otworzyć Farush, chyba że chcesz żeby miał niespodzianke w mieszkaniu, co? Farush Bojaxhiu mówi: Niech to będzie nasza tajemnica co jest w środku... wiemy o tym tylko my i Malcolm... (puścił oczko do kamery). Malcolm Vannburg mówi: HEY! TO MUSI SIĘ UDAĆ.. Człowieku, to jest niesamowite, rozumiesz? To jest cholernie niesamowite.. ugotuje pierwszy track i podeślę Ci go na instagramie, poważnie mówię! Buahahahahah.. to jest najlepszy dzień EVER, mówię poważnie.. mam wrażenie, że śnie.. Farush Bojaxhiu mówi: Podziękuj swojej mamie... to dzięki niej tu przyjechaliśmy, zadbała żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik...! Mike Broadhurst mówi: Oj będzie miał zajebistą niespodzianke, słowo.. (powiedział to w kierunku kamery cały czas się szczerząc szczęśliwie). Malcolm Vannburg krzyczy: MOMMA! I LOVE YOU SO-SO MUCH! AYYY! Matka młodego chłopaka nagrywa całe spotkanie z balkonu na drugim piętrze; pomachała im. Farush Bojaxhiu mówi: Słuchaj... na nas już pora ale tak jak mówiłem, mam nadzieje, że się zobaczymy... ykno (wystawił ponownie grabe do młodego). Mike Broadhurst przełożył kamerę z prawej ręki do lewej i również wystawił grabe w stronę Malcolma. Malcolm Vannburg mówi: Na bank się zobaczymy, LILMA! Ey.. byłem na wszystkich koncertach i napewno to nie były moje ostatnie, serio! Tak samo Twoich Mike; Pamiętasz swoją ostatnią trasę? To było cholernie dobre! Byłem na jednym z nich, ay! To był chyba TOUR po Californii; ayyyy! Malcolm Vannburg mówi: Dzięki Wam jeszcze raz ludzie, w cholere Wam dziękuję! Malcolm Vannburg skleił palce z artystami z Vinewood; wyszczerzył się do nich uchachany po pachy. Mike Broadhurst mówi: Yeah! SWOJĄ DROGĄ DOBRZE ŻE WSPOMINASZ O TYM! Załatwię Ci bilet VIP na pierdolone MASK OFF USA TOUR w MIAMI! (powiedział to kompletnie bez pomyślunku leakując nazwę albumu i plan na trasę). Malcolm Vannburg mówi: AYYYY, SŁYSZYCIE?! MIAMI NA MNIE CZEKA, DZIĘKI WIELKIE! Farush Bojaxhiu mówi: Malcolm jakieś słowa na kanał no more heaven records? Farush Bojaxhiu mówi: Coś chcesz przekazać? Mike Broadhurst słysząc słowa Farusha objął obiektywem kamery wszystkich tu obecnych. Malcolm Vannburg mówi: Ey; check this! Pieprzony LILMA i cholerny Mike Broudhurst to są najlepsi artyści w tym całym mieście, łapiecie przelot?! Nie ma lepszych, NIE MA! Czy to muzycznie, czy charakternie.. są po prostu ODLOTOWI; Mówię to z ręką na sercu! Kiedyś będę obok nick; mówię to na moją matkę! Malcolm Vannburg krzyczy: SŁYSZYSZ MOMMA?! BĘDĘ OBOK NICH! Farush Bojaxhiu mówi: Sprawdzajcie NO... MORE... HEAVEN... RECORDS... let's go! Malcolm Vannburg krzyczy: THAT'S RIGHTTTT! ((film można komentować normalnie))9 polubień
-
**Do sieci trafił długo wyczekiwany, pierwszy szeroko promowany utwór producenta i DJ-a Maestro "Mack Sinatra" Macka. Singiel, zatytułowany PIMPIN AIN'T GONE NEVER DIE to kolaboracja z kontrowersyjnym kuzynem Sinatry - Furnell "Donut Pimp" Mackiem, który w ostatnich tygodniach zdobył spory rozgłos w mediach społecznościowych dzięki swojemu ostentacyjnemu stylowi życia. Tekst i klimat numeru pełen jest odniesień do kultury pimpingu, hedonizmu oraz życia na własnych zasadach. Klip do utworu, choć nakręcony w amatorskim stylu – głównie z wykorzystaniem iPhone’a – emanuje autentycznością i surowym klimatem undergroundu. Pojawiają się w nim twarze związane ze sceną muzyczną: Leticia "Letty" Reyes, Seth "Sethoulus" Jackson, Diego "Diego OVD" Allen, a już w otwierającej scenie uwagę przyciąga Briari Brady, właścicielka klubu The G Spot, ubrana w charakterystyczne futro. Data premiery też nie jest przypadkowa. Klip zadebiutował dokładnie w momencie, gdy w mediach społecznościowych trwa otwarta drama pomiędzy raperami MyWay i YoDaddy z ekipy Libiduo, której osią jest... kobieta. W tym kontekście wydanie kawałka „PIMPIN AIN’T GONE NEVER DIE” może być odebrane jako komentarz do całej sytuacji.** LYRICS Rozgrywka: Promocja: Lifeinvader: https://li.v-rp.pl/post/160901_yoo-jak-puscilem-to-gorace-gowno-mojemu-ojcu-to-chcial-prowadzic-msze-we-fiolet.html https://li.v-rp.pl/post/157255_dnia-26-kwietnia-w-okolicy-godziny-12pm-doszlo-do-kontrowersyjnego-incydentu-z-u.html https://li.v-rp.pl/post/158384_zabrzmi-to-niewiarygodnie-ale-na-prawde-sie-to-wydarzylo-22-maja-godziny-wieczor.html https://li.v-rp.pl/post/158155_yo-check-this-shit-out-https-www-youtube-com-shorts-1jcwl0lwrxw.html https://li.v-rp.pl/post/157326_oficjalna-odpowiedz-ministra-do-spraw-pimpologii-jest-w-ponizszym-filmie-https-w.html https://li.v-rp.pl/post/159324_https-www-dailymotion-com-video-k4djygnxbwbttmd8esm-to-samo-sie-tyczy-sytuacji-z.html Czarnuchy płaczą przez dziwki zamiast robić forsę .. Pimpin Aint Gon Never Die Wydarzenia wokół postaci: Mack Sinatra: Aresztowanie Mack Sinatra pod klubem Big Blast po nagrywkach. READY TO BEAT THE CASE / @Levi Rosenberg - info o pokonaniu sprawy [Music Pulse] 05. Chaos (NIE)kontrolowany tego tygodnia? - Artykuły - Vibe Role Play Zapowiadanie swojego nowego tracka na imprezach, gdzie był DJem (x6) Donut Pimp: Zabrzmi to niewiarygodnie, ale na prawde się to wy.. Dnia 26 kwietnia w okolicy godziny 12PM doszło do .. LIBIDUO szokuje – poniżanie kobiet w centrum miast.. Dodatkowe: Duet Libiduo z aferą wokół kobiety. Koszty: 1. Darmowy track dla Letty za uczestnictwo w nagrywkach (równowartość $10.000) 2. Opłacenie dziewczyn na teledyskach - $40.000. DANE: Imię i nazwisko postaci: Maestro Mack Link do profilu postaci: MACK SINATRA - Profile postaci - Vibe Role Play Numer konta postaci: 9040556256 Brak menago8 polubień
-
JUICY TALK-TAILS BY ALYSSA DE SANTIS: CANCEL ME, BBY - PUBLICZNIE SPALENIE BEZ OGNIA **W mediach Daily Globe znajduje się materiał z odcinka Juicy Talk-Tails w wersji skryptowej i nagrania wideo ze studia radiostacji.** Cancel culture, czyli społeczne palenie na stosie, tylko w wersji cyfrowej! Cenzura? Sprawiedliwość? A może nowy sport ekstremalny klasy średniej? Media społecznościowe zaprojektowane są tak, aby żerować na naszych najniższych instynktach, wcale nie ułatwiając efektywnej komunikacji. Nowa odmiana bojkotu – cancelowanie, czyli sieciowe unieważnianie osób o nieakceptowanych przez określoną grupę poglądach, to nie tylko ciekawostka z social mediów. Szacuje się, że ruch /cancel culture/ powstał w 2015 roku, jednak rozprzestrzenił się trzy lata później, dzięki działalności celebrytów i innych użytkowników mediów społecznościowych. Zaczęło dochodzić do „odwetów” na ludziach, którzy w ostatnim czasie lub w dowolnie odległej przeszłości zrobili coś, co współczesne grono odbiorców uznało za problematyczne. Obecnie /anulowanie/ może dotyczyć każdego, nie tylko osoby publicznej. I jest odbieraniem wolności debaty na rzecz pozostawienia wolności do mówienia tylko tego, co nieszkodliwe i niekontrowersyjne. Kultura unieważniania to zjawisko, o którym słyszymy od kilku lat. Właściwie jej peak możemy zauważyć podczas kampanii prezydenckiej w 2020 roku. Wtedy to zjawisko zostało zdefiniowane jako zło prowadzące do zniekształcania historii, bezczeszczenia świętych symboli narodowych, ale też jako nowa forma ograniczania wolności słowa, której celem jest usuwanie z przestrzeni publicznej niewygodnych opinii. Jednak… Odłóżmy na bok gierki polityczne, jak dla nas wygląda to zjawisko, jak możemy je odczuć? Wygumkowanie, unieważnienie, anulowanie, odwołanie – wszystkie te określenia to efekt działania cancel culture. Jest układaniem świata według arbitralnych zasad, uważanych przez pewne grupy za odpowiednie dla współczesności. Wszystko w imię naprawiania krzywd i dopuszczania do głosu grup wykluczonych. To wykluczanie stało się na tyle ortodoksyjne, że porównałabym je do ortodoksyjnych ruchów religijnych, które nie widzą nic poza samym sobą, nikogo innego nie tolerują. Cancelowanie w rękach użytkowników mediów społecznościowych stało się skutecznym narzędziem do usuwania niewygodnych ludzi i dzieł z przestrzeni publicznej. Stosujący je nie walczą przez polemikę czy krytykę z uznanymi przez siebie za złe zachowaniami i poglądami, ale bezpośrednio z ludźmi, którzy w ich mniemaniu je uosabiają. Czasem słyszymy też w mediach o cancel culture w kontekście jakichś gwiazd, na które trwa chwilowy hejt. Szanujmy jednak wagę tego określenia i jego znaczenie. Cancel culture to nie jest tymczasowa krytyka, hejt, czy medialny skandal. To specyficzna sytuacja, kiedy kogoś próbuje się anulować z życia społecznego za poglądy, komu utrudnia się w sposób znaczący rozpoczęcie lub kontynuację kariery, czasem uniemożliwiając podstawową samorealizację. To wielomiesięczne, a nawet wieloletnie nękanie, stalking, groźby, donosy i wykluczenie. Niszczy się takiej osobie reputację, wyrzuca z wydarzeń oraz uderza w jej środowisko zawodowe i towarzyskie w taki sposób, by została sama i bez środków do życia. Wszyscy mają prawo do swojego zdania, ale… Tylko jeżeli nie złamią żadnych niepisanych zasad. Może w pewnym sensie cancel culture to nasza próba moralnego rozliczenia się z przeszłością? Ale czy nie jest trochę jak wyciąganie brudów z szafy? Przykładowo, ktoś X czasu temu powiedział, co wtedy aktualnie czuł, dlaczego ma być oceniany przez pryzmat teraźniejszości? Niezbyt trafione. Czy cancel culture nie jest trochę jak internetowy kaznodzieja moralności? Zamiast wyjaśniać i tłumaczyć, lepiej zafundować komuś 50 karnych punktów na socialach i zamknąć sprawę? O co chodzi z tym wszystkim? Czy cancel culture to nowoczesna forma sprawiedliwości, czy po prostu emocjonalna zbiorowa zemsta? Niektórzy zasługują na ostrą krytykę. Ale może – tylko może – zasługujemy też na rozwój, naukę i drugą szansę. Uprawiający kulturę unieważniania tłum wiedziony jest poczuciem słuszności i wiarą, że w ten sposób czyni dobro, mimo że niszczy człowieka. Nie przypomina Wam trochę sytuacji z highschool? Grupka młodych, popularnych uczniów znęca się nad słabszymi, a nawet pojedynczymi jednostkami, dla zasady. Bo nie próbują być częścią podążających za nimi owieczkami. Wiecie, co jest najbardziej przerażające w cancel culture? Nie to, że ktoś wyciąga twoje błędy. Nie to, że nagle tracisz reputację. Tylko to, że wszyscy milczą, gdy znikasz. Nikt nie zapyta, co się naprawdę stało. Nie dostaniesz wiadomości z pytaniem - hej, wszystko w porządku? Bo oni już kliknęli ‘lubię to’ pod postem, który cię unieważnił. I to wystarczy. Ludzie mówią: ‘Nie ma czegoś takiego jak cancel culture’. Ale wystarczy, że powiesz, że się boisz mówić – i już jesteś atakowany. Nazywają cię ‘biednym chłopcem’, ‘ofiarą, która gra ofiarę’. Jakby potrzeba obrony była już powodem do drwin. Jakby reagowanie na przemoc było… śmieszne. A przecież to przemoc właśnie milczy wtedy najgłośniej. Dlaczego nie rozmawiamy o tym, że ludziom odbiera się głos pod płaszczykiem sprawiedliwości? Dlaczego osoba, która próbuje się bronić, jest natychmiast uznawana za winnego? Dlaczego łatwiej jest /annulować/, niż wysłać mu wiadomość - nie rozumiem Cię, ale chcę posłuchać? Może dlatego, że słuchanie, nie daje atencji i wyświetleń, natomiast ostracyzm już tak. Solidarność, empatia, zrozumienie… Nie są trendy, prawda? To właśnie z nami się dzieje. Cancel culture to nie tylko internetowa fala. To codzienność ludzi, którzy czują się niewidzialni. I czasem… jedyne, czego potrzebują, to żebyś się nie śmiał, kiedy mówią ‘to bolało’. A teraz… spójrzmy chwilę dalej. Bo kiedy już klikniesz ‘unfollow’, udostępnisz mema, wrzucisz komentarz ‘żenada’ – to co zostaje po drugiej stronie ekranu? Zostaje człowiek. Z człowiekiem dzieją się rzeczy, których nie widać w komentarzach. Niektórych z nich już nie ma z nami – dosłownie. Nikt nie mówi głośno o tym, że cancelowanie kończy się bezsennością, depresją, próbami samobójczymi. Nie każdy ma siłę, żeby wrócić do siebie po tym, jak świat jednym gestem uznał, że nie zasługuje na bycie wysłuchanym. Wyobraź sobie, że nagle nikt nie odpisuje ci na wiadomości. Twoje imię pojawia się tylko w kontekście ‘ten, co się skompromitował’. Nie masz z kim pogadać. Ludzie, którzy mówili: ‘jesteśmy z tobą’, nagle mówią: ‘muszę się zdystansować’. Boisz się rozmawiać z kimś, kogo świat uznał za ‘anulowanego’. Dlaczego? Bo boisz się, że sam zaraz będziesz następny.” Przecież większość go unieważniła, to samo będzie z Tobą… BŁĄD! I wiecie, co wtedy boli najbardziej? Że ci, którzy cię skrzywdzili, nie ponoszą żadnych konsekwencji. Dziś można kogoś zniszczyć dla sportu. Wystarczy zarzucić – nie trzeba udowadniać. Nie musisz być oprawcą, wystarczy być… widzem, który nic nie zrobił. Nie mówię, żebyśmy przestali reagować na zło. Ale jeśli nasze reakcje stają się nowym złem, to kto jeszcze zostanie niewinny? Jeśli unieważniasz kogoś bez pytania o prawdę, to anulowałeś człowieka, nie tylko jego błąd. Cancel culture nie zniknie. Bo to łatwa władza – i my ją lubimy. Ale może czas przestać udawać, że to sprawiedliwość. To często tylko szybki wyrok bez rozprawy. I nikt nie sprząta po egzekucji. Pamiętajcie: cancel to tylko przycisk. Ale zrozumienie to proces. Do zobaczenia w kolejnym odcinku Juicy Talk Tails! I pamiętajcie: jeśli coś dzisiaj powiedziałem i ktoś mnie za to zcanceluje… Wiecie gdzie mnie szukac, bisous!7 polubień
-
Dnia 5 czerwca 2025 roku, po północy na wszelkich platformach streamingowych pojawił się nowy singiel od Farush lilma Bojaxhiu pod wydawnictwem muzycznym no more heaven records. Muzyk po wydaniu "LAST CHANCE" najwidoczniej nie próbuje osiąść na laurach, a raczej wrócić do swojego dawnego peaku na scenie, uderzając tym razem kawałkiem zatytułowanym "GUESS WHO’S BACK", w którym wraca z brutalną szczerością, nie unikając rozliczenia z własnymi demonami. To emocjonalna jazda przez wspomnienia, upadki, zdrady i uzależnienia aż po moment, w którym artysta staje mocno na nogi i próbuje wrócić silniejszy. Jednak nie jest to klasyczna historia sukcesu. To raczej próba odzyskania samego siebie, ubrana w wersy, które nie zawsze brzmią jak pewność siebie a częściej jak spowiedź. Fani artysty po odsłuchu utworu mogą zacząć spekulować, że Lilma odnosi się do burzliwego okresu, kiedy był związany z Viviane Genereux, menadżerką Kayes. Ich relacja zakończyła się z dnia na dzień ale czy naprawdę skończyła się sama z siebie? Wersy rzucane przez rapera sugerują, że za kulisami mogło dojść do czegoś więcej a być może do romansu z Aimee Levine, z którą dziś również nie jest. O rozstaniu z Levine także nic nie wiadomo. Zniknęli z radarów mediów z dnia na dzień, choć wcześniej wrzucali wspólne zdjęcia z zaręczynami. Przez rzucone wersy można zacząć się zastanawiać, czy ich uczucie było szczere albo czy może Aimee była jedynie odbiciem stylu życia rapera, nie tyle partnerką, co towarzyszką upadku. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fragmenty utworu, w których lilma wraca do wątków zdrady, traumy i uzależnienia. Czy ich relacja była częścią tej samej spirali? Co ciekawe, wiele osób powraca dziś do poprzedniego singla "LAST CHANCE" który z perspektywy ostatnich wydarzeń nabiera nowego znaczenia. Czy był to przypadkowy tytuł, czy może przepowiednia? Fani nie mają wątpliwości że lilma przez ostatnie miesiące „zaliczył porządny zjazd”, a od momentu odebrania nagrody na tegorocznej gali celebrytów, jego kariera przeszła z trybu off do stanu krytycznego.7 polubień
-
**W czwartkowy poranek, około godziny 2:40, doszło do kradzieży pojazdu marki Ubermacht, a konkretnie model Cypher w wersji Compact/Hatchback, w dość charakterystycznym czarno-zielonym malowaniu. Samochód posiadał stanowe tablice rejestracyjne o numerze 6MUQBC i zaparkowany był w jednej z bocznych, słabo oświetlonych uliczek nieopodal centrum dzielnicy Del Perro. Według dostępnych informacji, sprawczynią kradzieży była kobieta, która na miejsce zdarzenia dobiegła z jednej z górnych uliczek. Mimo późnej pory, okolica nie była całkowicie opustoszała. Na miejscu mogli znajdować się turyści opuszczający okoliczne kluby nocne oraz kierowcy taksówek, krążący po dzielnicy w poszukiwaniu klientów. Istnieje szansa, że ktoś z nich widział kobietę, która jednak starała się poruszać w cieniu. W ciągu zaledwie trzydziestu sekund zdołała sforsować zamek w niemalże nowym samochodzie za pomocą prostego wytrycha, którego nie zostawiła na miejscu kradzieży. Zabrała go ze sobą. Po wejściu do wnętrza pojazdu, kobieta zerwała panel znajdujący się pod kierownicą i uzyskała dostęp do komputera pokładowego. Za pomocą elektronicznego urządzenia, podłączonego do portu OBD, przejęła kontrolę nad systemem. Cały proces trwał niecałe dwie minuty. Tuż po tym, samochód ruszył z piskiem opon, oddalając się szybko z miejsca zdarzenia. Według analiz miejskiego monitoringu i relacji świadków, pojazd natychmiast opuścił dzielnicę i włączył się do ruchu na autostradzie, przecinając Los Santos w kierunku strefy przemysłowej. Tam też ślad po nim się urwał. Osoba odpowiadająca opisowi sprawczyni nie pojawiła się więcej ani w miejscu kradzieży, ani w najbliższej okolicy.** Fakty o przestępstwie: 1. Osoba, która dokonała kradzieży była postury kobiecej. Jednocześnie była ubrana w czarną bluzę ortalionową z zaciągniętym na głowę kapturem i założonym kominem i stare znoszone jeansy w ciemnym kolorze. Na plecach miała czarną sportową torbę, a na nogach ciemne cichobiegi. 2. Samochód, który został skradziony, to Ubermacht Cypher Hatchback. Posiadał on założony indeks stanowy o numerach 6MUQBC. 3. Monitoring miejski co jakiś czas łapały obraz skradzionego auta wraz z zamaskowaną złodziejką na pokładzie. Poruszał się na wschód miasta korzystając z autostrad. Ostatni raz został zarejestrowany przy stacji San Andreas Highway Patrol w strefie przemysłowej. 4. Skradziony pojazd nie napotkał na drodze żadnego pojazdu należącego do służb porządkowych, nie zatrzymywał się nigdzie.6 polubień
-
KazeNoir ⛩️ the little seoul collective
Lucid i 5 innych polubił temat przez mlodziutki
KazeNoir Kilka miesięcy mija w ulicach Los Santos, w pewnym momencie powstała grupa "KazeNoir", za którą miasto LS zaczeło wariować. Grupa, która się szybko rozprzestrzeniła, opiera sie na replikach Jeden do Jeden, zamawianych z Japonii przez pewnego mieszkańca Little Seoul, który najprawdopodobniej należy do pewnej Organizacji Przestępczej. Facet, który jednak prowadzi tą nielegalną działalność, nie ujawnia swojego prawdziwego nazwiska ani imienia, znany jest jednak pod kswyką "KAZE". Główne repliki firm, jakie zamawia to zazwyczaj: Rolex, Audemars Piguet, Balenciaga, Tom Ford, Louis Vuitton, Jordan, Chanel, Prada, Gucci, Dior ITD. Wszystko w jakości, która sprawia, że nawet eksperci mylą je z oryginałem. Ptaszki jednak ćwierkają, że nie wszyscy wiedzą, że to nielegalne interesy... Oficjalnie to tylko zwykły człowiek, który pozbywa się starych i drogich ubrań, których nigdy nie założył. Ale ci, którzy wiedzą – wiedzą. Mówi się, że KAZE był wcześniej poszukiwany przez LSPD — krążyły raporty o podejrzeniach handlu podróbkami wysokiej klasy. Przez jakiś czas całkowicie zniknął z miasta. Ale teraz wrócił — jeszcze ostrożniejszy, jeszcze bardziej selektywny. Działa po cichu, ale jego wpływ rośnie z każdym sprzedanym zegarkiem. Dlaczego ludzie zaczeli za tym szaleć? Grupa KAZENOIR, pozwoliła i zadbała o to, że dowolna osoba może kupić swój wymarzony produkt taniej. Buty, lub odzież a może nawet i zegarki, mogą osiągiwać ceny do nawet kilkanastu tysięcy amerykańskich dolarów, zależnie od modelu. Limitowane sneakersy, które na świecie występują w zaledwie kilku egzemplarzach, na KazeNoir osiągają liczby sięgające kilkuset sztuk – to już nie kolekcja, to kult. Kaze, czyli główny założyciel grupy KazeNoir, sprzedaje wyłącznie z ręki do ręki. Z klientami się jedynie umawia przez Telegram'a, do którego jedynie szczęściarze mają dostęp. Koleś zostawia po sobie zero śladu — tylko drop, kontakt i znikasz. Dla wielu klientów ten kontakt to więcej niż zakup, to rytuał.6 polubień -
5 polubień
-
5 polubień
-
5 polubień
-
Dla zainteresowanych grą przy nas: Kreacja postaci w naszych szeregach jest dowolna, skupiamy się na formule LOW/HIGH Mob przeplatanym ze sobą w zależności od "rangi" w organizacji. Nic nie stoi na przeszkodzie zagrania tutaj kogoś z Europy wschodniej, Bałkan, Meksyku, bądź rodowitego Amerykanina. Jednak wszystko z głową, jeśli chcesz grać coś mniej typowego, dowiedz się przynajmniej paru rzeczy na temat tego, co zamierzasz grać. Stawiamy na poziom rozgrywki, nie na niepotrzebny DM, gra narracyjna jest tutaj podstawą, dajemy wolną rękę dla projektów zarobkowych dla osób, które już jakiś czas u nas pograją i wykażą się IC. Opcji do gry jest wiele, nie ograniczamy w niczym, aby wszystko bylo ze smakiem Hierarchia w naszej organizacji jest stricte określona. Oznacza to, że zaczynając grę u nas, jesteście przydzielni pod danego "membera" dla którego wykładacie robotę, jesteście pod jego obserwacją. Nie oznacza to, że jesteście w jakiś sposób ograniczani, możecie wychodzić z własną inicjatywą, pnąc się w górę. Nie zaczynajcie od razu grać ułożonych w garniturach ważniaków, zaczynacie od zera wkupując się w łaski "góry", każdy kto do nas dołączy rozpoczyna ze statusem LOW/MOB - Oczywiście wedle uznania, może tam pozostać, jeśli taka gierka sprawia mu frajdę, tak jak było wyżej - dowolność. Przedział wiekowy postaci jest również kwestia waszego wyboru - możecie grać 18/19/20 latków, którzy zaczepili się kogoś wyżej, zachęceni szybką forsą, sportowymi furami, a możecie również zacząć jako 30sto latek, który schodzi na złą drogę w swoim życiu z wielu przeróżnych powodów. BARDZO WAŻNE jest, abyście przychodzili do nas wstępnie wiedząc co chcecie grać, nie stawiamy tutaj absolutnie na DM, nie dostaniecie od razu broni do ręki żeby siać terror na mieście. Na to trzeba będzie sobie zapracować, a i wtedy nie macie do tego pełnej mocy. Wszystkie przypały które przeniesiecie na siebie, w tym na organizację i jej strukturę, będą finalnie prowadzić do konsekwencji drogą IC. Myślcie co robicie, Wasze postacie nie powinny być robotami od strzelanin itp. Wykluczamy niepotrzebne formy walki z innymi organizacjami typu drive-by czy wbieganki, szczególnie w mieście DAVIS - to miejsce nie jest targetem naszych działań ani gry. Oczywiscie nie zawsze można wykluczyć konflikty, ale i tutaj zalecamy dobrą grę i smak w tym, bo nie zawsze to musi polegać na strzelaninach. (Gramy na Vespucci, póki co tutaj się skupiamy, aczkolwiek dążymy do tego, by wyjść z ram tej jednej dzielnicy) Osoby zainteresowane grą przy nas ZAPRASZAM mocno na discord: https://discord.gg/BvEtbp4B5 polubień
-
The Chaldean Mafia
Mariano_Italiano i 4 innych polubił temat przez haha10
rip syn chajzera i Khaled Al Taha.... dobry temat.....5 polubień -
5 polubień
-
5 polubień
-
5 polubień
-
5 polubień
-
5 polubień
-
5 polubień
-
5 polubień
-
The Echelon Assembly MOB
SSSSSMMMMMMRRRRRR. i 3 innych polubił temat przez aikon
tak zastanawiam się nad kolejną decyzją wysłania was na dłuższy urlop dawcy elitarnego poziomu rp o którym świat tylko słyszał ale nie miał okazji zobaczyć przepraszam każdego spoconego gracza, ex opiekunów sektora przestępczego, którym nie podoba się ta decyzja, nie jestem panią lekkich obyczajów żeby wam wszystkim dogadzać, a sektor nie jest niczyim folwarkiem; każdy może dostać szansę, a czy ją wykorzysta czas pokaże4 polubienia -
4 polubienia
