Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Ranking

Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 09.11.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. Armenian-American Armenian-American to obywatele lub rezydenci Stanów Zjednoczonych o ormiańskim pochodzeniu, tworzący drugą co do wielkości diasporę ormiańską po Rosji. Ich historia w Stanach Zjednoczonych sięga XVII wieku, z falami imigracji pod koniec XIX i na początku XX wieku, szczególnie po ludobójstwie Ormian w latach 1915-1917, co było drugim po Holokauście najlepiej udokumentowanym i opisanym ludobójstwem dokonanym przez władze państwowe na grupie etnicznej w czasach nowożytnych. Jednym z ubocznych skutków tego ludobójstwa stało się powstanie światowej diaspory ormiańskiej. Największe społeczności skupiają się w okolicach Los Angeles, ale inne znajdują się w miejscach takich jak Boston, Detroit i Nowy Jork. Szacunki dotyczące populacji ormiańsko-amerykańskiej są różne. Niektóre źródła podają liczbę ponad 1 miliona osób, natomiast spis z 2020 r. wykazał ponad 519 000 osób pochodzenia ormiańskiego. Społeczność ormiańsko-amerykańska ma silną pozycję polityczną, a organizacje takie jak Ormiański Komitet Narodowy Ameryki (ANCA) koncentrują się na kwestiach polityki zagranicznej. Wiele stanów przyjęło również rezolucje uznające ludobójstwo Ormian. Welcome To Glendale Armenian Power, często skracane do AP, to nazwa ormiańskiego gangu z Los Angeles w Kalifornii. Pierwotnie utworzony w latach 80. XX wieku w okresie wzmożonej przestępczości jako gang uliczny, mający chronić nowych ormiańskich imigrantów, AP z biegiem lat przekształcił się w mafię, zajmującą się wymuszeniami i przestępczością zorganizowaną białych kołnierzyków. Od wielu lat, w samym Runyon Canyon, przy 2450 Solar Drive w Los Angeles w Kalifornii, stoi częściowo ukończona, imponująca rezydencja, położona wysoko na grzbiecie wzgórz Hollywood Hills. Według artykułu w „New York Times”, Armenian Power kiedyś wykorzystywał ten dom jako swoją siedzibę i ozdabiał go graffiti. Członkowie gangu zaczęli prosić lokalnych przedsiębiorców o haracze, zmuszając ich właścicieli do zatrudniania prywatnych agencji ochrony lub szukania pomocy u LAPD. W miarę rozrastania się gangu, organy ścigania zwróciły uwagę na działalność siły w całym stanie Kalifornia. Początkowo grupa zajmowała się jedynie drobnymi rozbojami i mniej brutalnymi przestępstwami, takimi jak nielegalny hazard, ale z czasem przerzuciła się na bardziej ryzykowne działania. Oszustwa i śmiertelne napaści stały się preferowanym sposobem działania tych przestępców. Armenian Power wkrótce znalazł się w centrum zainteresowania dużych siatek wymuszeń, a prostytucja i handel narkotykami stanowiły również większość dochodów grupy. Co szczególnie ważne, członkowie Armenian Power spędzili znaczną część dekady walcząc z latynoskimi gangami ulicznymi o kontrolę nad miastem Los Angeles. Kilka publicznych zabójstw, w tym 17-letniego ucznia pochodzenia latynoskiego przed lokalnym liceum, zwróciło uwagę mediów na grupę. Trzy tygodnie później 37-letni Armen Petrosyan (znany również jako Silent), wieloletni lider i współzałożyciel Armenian Power, został zastrzelony w ormiańskiej restauracji Souren’s Deli na Hollywood Boulevard przez 17-letniego Jose Arguetę, członka White Fence, ulicznego gangu z Sureno. 3 kwietnia 2010 roku Nerses Arthur Galstyan i inni członkowie Armenian Power 13 zebrali się w Hot Spot Cafe Mediterranean w Valley Village w Los Angeles, aby uczcić pamięć przyjaciela, który zginął w wypadku samochodowym w 2009 roku. Zmęczony byciem pachołkiem gangu, po wyjęciu broni z samochodu, Galstyan wrócił do lokalu i otworzył ogień. Vardan Tofalyan, Hayk /Hayko/ Yegnanyan, Harut Baburyan i Sarkis Karadjian zostali zabici. Dwie pozostałe przy życiu ofiary: jedna straciła oko, a druga ma kulę utkwioną pięć centymetrów od kręgosłupa. W 2016 roku Galstyan został skazany za liczne morderstwa, w tym dwa przypadki usiłowania zabójstwa z premedytacją – ledwo unikając kary śmierci – i skazany na dożywocie. W społeczności ormiańskiej strzelanina ta jest postrzegana jako haniebny czyn; często porównywana do ludobójstwa Ormian na początku XX wieku. Mher Darbinyann, znany również jako „Capone” lub „Hollywood Mike”, wraz z Paramaz “Parik” Bilezikchyan są uważani za zorganizowanie sojuszu z Mexican Mafia. Siła, mimo iż nie jest pochodzenia latynoskiego, określa się mianem Sureños, dodając do swojej nazwy „13” lub X3 (trzynasta litera alfabetu to „M”). W połowie lat 90. kiedy sytuacja stała się napięta: siła zaczęła wchodzić w konflikty z grupami powiązanymi z La Eme, a w więzieniach dochodziło do bójek i zastraszeń. Właśnie wtedy na scenie pojawili się wpływowi członkowie obu stron. Po stronie ormiańskiej Paramaz „Parik” Bilezikchyan oraz Mher „Capone” Darbinyan, a po stronie La Eme kilku wysoko postawionych shotcallerów z Sureños. Parik i Capone postawili na dyplomację. Przez wspólnych znajomych w więzieniach zorganizowali serię sitdown'ów, podczas których ustalono zasady współpracy. W ramach porozumienia Armenian Power zgodziło się płacić tax za prowadzenie działalności przestępczej na terenach kontrolowanych przez La Eme. W zamian gang uzyskał ochronę - zarówno w więzieniach, jak i na ulicy. Sojusz szybko przekształcił się w partnerską relację biznesową. Siła zaczęła współpracować z Mexican Mafia przy dystrybucji narkotyków, wymuszeniach i praniu pieniędzy. Dzięki temu Armenian Power zyskało status „honorowego sojusznika”, co było ewenementem, gdyż większość grup innych narodowości musiała się podporządkować, a nie współpracować na równych zasadach. Dzięki temu układowi AP-13 mogło rozwijać się bez przeszkód na obszarach Los Angeles, Glendale i Burbank. Z kolei La Eme korzystało z dostępu do kontaktów siły, które otwierały im nowe źródła broni i pieniędzy. W praktyce ten sojusz sprawił, że Armenian Power stało się jedynym nie-latynoskim gangiem uznanym przez Mexican Mafia za partnera, a nie podwładnego. W świecie kalifornijskiej przestępczości zorganizowanej był to precedens, który zapewnił obu stronom ogromne korzyści - ale też wciągnął AP-13 w coraz bardziej złożone układy przestępcze, z których wielu członków nigdy już się nie wyplątało. FBI dowiedziało się, że strzelanina w 2008 roku była zoorganizowana przez gangsterów z AP13. Chociaż FBI wiedziało o Armenian Power od lat, to właśnie po tym publicznym widowisku agencja zintensyfikowała operacje “Power Outage” w sprawie grupy, której udokumentowana liczba gangsterów w południowej Kalifornii wynosi około 250 osób. Działania FBI były jedynie częścią ogromnej grupy zadaniowej wymierzonej w siłe, w skład której wchodziły również departamenty Police Los Angeles, Glendale i Burbank, a także Departament Szeryfa Hrabstwa Los Angeles, Secret Service i inne grupy federalne. W 2011 roku, po latach inwigilacji, podsłuchów i zeznań ofiary porwania i wymuszenia, która naraziła własne życie, 90 członków i współpracowników Armenian Power zostało oskarżonych przez władze federalne, a dziesiątki innych aresztowano. Lista ich pseudonimów jest długa i obejmuje takie aliasy jak Thick Neck, Guilty, Stomper, Gunner, Lucky, Menace i Casper - jedna z niewielu kobiet, które brały udział w tym procederze. Pomimo pseudonimów rodem z filmów noir z lat 40. XX wieku, ci uzbrojeni oskarżeni jeździli błyszczącymi BMW i Porsche i byli powiązani z misternymi schematami oszustw bankowych, kradzieży tożsamości i innymi wysoce wyrafinowanymi przestępstwami białych kołnierzyków. Szacuje się, że siła okradła ofiary co najmniej na 20 milionów dolarów. Operacja Power Outage trwała trzy lata, a zakończyła sie 16 lutego 2011 r. klęską ormiańskiej siły, gdzie zostali aresztowani najważniejsi członkowie. Całością zajmował sie prokurator federalny Esteban Martin Estrada. „Byli jak mafia starej daty, bo szli do ormiańskich i rosyjskich firm i próbowali je szantażować” – mówi zastępca prokuratora federalnego E. Martin Estrada. „Ścigali ludzi ze społeczności, o których myśleli, że nie zgłoszą się do organów ścigania. Zmuszali ich do płacenia – mimo że nie mieli żadnych powiązań z gangami”. W kwietniu, po tym, jak wielu z 90 oskarżonych mężczyzn i kobiet zostało skazanych w ramach plea deal, która pozwoliła im uniknąć procesu, jeden z baronów AP zaryzykował z federalną ławą przysięgłych. Mher “Capone” Darbinyan - domniemany lider siły, wraz z dwoma wspólnikami stawił się w budynku Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych w centrum miasta, gdzie ława przysięgłych wysłuchała tygodni zeznań i zapoznała się z mnóstwem dowodów. Ława przysięgłych skazała Hollywood Mike, za 57 zarzutów karnych, w tym spisek w celu wymuszenia haraczu, wymuszenie, oszustwo bankowe i kradzież tożsamości. “Darbinyan, jeden z założycieli i liderów Armenian Power, grozi mu wieloletnie więzienie, gdy wkrótce zostanie skazany – jako jeden z ostatnich 90 gangsterów i ich wspólników, którzy zostali skazani. Jednak jego zasięg wykracza poza jego wolność". Ściany biura głównego prokuratora Estrady pokryte są zdjęciami członków siły. Gdy każdy z nich został skazany, Estrada przekreślał jego twarz. Zwycięstwo Estrady to rzadkość w takowych operacjach. W większości procesów federalnych z udziałem prokuratora federalnego oskarżeni przyznają się do winy, ponieważ mogą uzyskać korzystniejszą ugodę i nie stać ich na wynajęcie prywatnych adwokatów do przeprowadzenia pełnego procesu, który mogą przegrać. bOcJHE1.mp4 AP nie walczyło o „terytorium” w tych społecznościach. Zamiast tego utrzymuje „miejsca spotkań”, w których gangsterzy zbierają się, planują i popełniają przestępstwa. ~ Agent FBI Stebbins. Korzystając z tej sieci, na początku XXI wieku, tuż przed znaczącym spadkiem liczby poważnych przestępstw w Los Angeles, AP poszła w innym kierunku: nowa fala przywódców wyniosła gang na szczyt. Rozwój mafii AP można w dużej mierze przypisać Hollywood Mike'owi i Paramazowi Bilezikchyanowi, znanym jako P lub Parik. Dzisiaj większość AP'erów pozostaje Lowkey, odsiadują swoje wyroki, bądź nie żyją. Część z nich wyjechało walczyć w konflikcie w Syrii, ramię w ramię z bojownikami Hezbollahu i żołnierzami lojalnymi wobec reżimu Baszara al-Asada. Jednym z nich był Wino Ayee Peeyakan z AP-13. Dzisiaj Ormiańska siła jest praktycznie martwa, a ich działanie przypomina bardziej Azjatyckie gangi niż dawne struktury AP. Mimo to, AP'erzy dalej opłacają Tax La Eme za ochronę w więzieniach poprzez ich kobiety i cząstki legalnych bądź mniej legalnych biznesów.
    34 polubień
  2. @Mixer oraz @Towarzysz Niedźwiedź przejmują dowodzenie nad działem skarg, i apelacji.
    22 polubień
  3. **Na V-Tube na kanale @bbygail wleciał pierwszy dłuższy film. Dotychczasowo kanał kojarzony z coverami perkusyjnymi otworzył się z nowym formatem, stawiając na wywiady ze świeżymi artystami na scenie, takimi, którzy stawiają dopiero swojego pierwsze kroki w poważnym przemyśle muzycznym. Na pierwszy ogień padła Kelsey "VEX" Hartman.** Abigail Hernandez: Heyuuuuh!! Jesteście zdziwieni? Ja również. Dzisiaj na kanale pojawia się coś zupełnie innego niż perkusyjny cover. Co takiego? Offbeat Yammer jako nazwa może was kierować w różne strony, ale! W tym przypadku mówimy o tym co zapaleńcy muzyczni lubią najbardziej, czyli wywiady z innymi muzykami z naszej lokalnej sceny z miasta aniołów. Jednakże cały clue polega na tym, że nie mówimy tu o wielkich artystach i nazwiskach, które generują zasięgami ruch niczym w sklepach na black friday. Offbeat Yammer ma celować w ludzi nowych na scenie, walczących o wyjście do szerszej publiki lub takich, którzy zaczynają wchodzić na ten etap, tak byście mogli poznać sylwetkę, motywację i historię kolejnych person, które być może, niebawem znajdą się na szczytach Rhythm Radar i innych miejsc podających statystyki odsłuchań kawałków. Niektórzy wolą korzystać z oszlifowanych diamentów i zgarniać w pełni chwałę z uprzednio wykonanej pracy innych osób. Ja wolę zajmować się nieoszlifowanymi diamentami zanim zaczną błyszczeć, tak by na przestrzeni czasu dało się sprawdzić jak faktycznie poszła ich obróbka. Nie żebym miała dostęp do rozmów z osobami z górnej półki przemysłu muzycznego **śmiech**. Ale! Nawet gdybym miała to nie zmieniałabym nic w aktualnym formacie, którego zdecydowanie brakowało w ostatnim czasie. Scena podzieliła się na tych kochanych i niekochanych. Tych, którzy brylują wszędzie i tych, którzy są pomijani i spychani na boczny tor. Chcę więc zostać pomostem pomiędzy jednym a drugim, dając szansę porozmawiania o sobie, o swojej twórczości, obycia się i oswojenia z opcją wywiadów. Zgodnie z nazwą, Yammer już odhaczony, uprawiałam zbyt dużo yappingu na wstępie. Yap, yap, drum, drum. Po wstępie do nowego formatu na moim kanale, przechodzimy do konkretów - a naszym dzisiejszym konkretem będzie... **W wideo weszło krótkie intro nawiązujące do wspomnianego formatu - Offbeat Yammer - po krótkim przerywniku w formie wprowadzenia, zaraz to obraz powrócił na prowizoryczne studio, a w nim siedzącą Abigail Hernandez oraz Kelsey "Vex" Hartman** Abigail Hernandez: Jest dziś z nami Kelsey "Vex" Hartman! Ciekawa persona, którą mogliście poznać przy okazji aktualnych działań solowych czy uprzednio w ramach zespołu Red Sapphire. Grywała już na scenach festiwali, barów, można wymieniać nawet część - GUTS, Harvest Festival czy też ostatnio DesertFest. Mówimy więc o kimś kto złapał już obycie i coraz pewniej stawia kroki w kierunku wejścia na scenę muzyczną razem z drzwiami... co tam drzwiami, razem z framugą. Anyyyyyyway! VEX, masz okazję do przywitania się ze słuchaczami - zrób show dla tej garstki muzycznych zapaleńców, którzy nas oglądają. **Kelsey Hartman zerknęła w stronę kamery, uśmiechnęła się lekko i uniosła prawą dłoń w geście powitania, zaśmiała się lekko przy tym, zaraz to mówiąc** Kelsey Hartman: Cześć wszystkim, jak już wiecie - Kelsey, VEX. Jedni mogą mnie kojarzyć z miłości do burgerów, inni ze scen, o których wspomniała Abi... a jeżeli jeszcze mnie nie znacie, to właśnie się poznajeeemy! CZEŚĆ! Abigail Hernandez: Więc i mamy ogniste przywitanie! Podoba mi się ta energia już na wstępie. Do miłości do burgerów jeszcze zapewne wrócimy, ale początek to początek, Vex. A skoro już o nim mówimy, co rozpoczęło Twoją pasję do muzyki? I co ważne - kiedy? Był jakiś 'Trigger"? Kelsey Hartman: Muzyka towarzyszy mi od dawna, właściwie od dzieciństwa. Zaraziłam się tym oglądając starszych kumpli grających po garażach późnymi wieczorami. Zawsze towarzyszyły temu posiadówki i dobra atmosfera. Wtedy pojawiło się marzenie, by tego spróbować. Abigail Hernandez: I w pierwszej chwili myślałaś tylko o tym by być częścią tej podziemnej muzycznej sceny? Grać po garażach, piwnicach, lokalnych mordowniach? Czy może od początku pojawiła się myśl by celować wyżej? Kelsey Hartman: Chodziło raczej o coś, co pomoże mi odciągnąć uwagę od innych rzeczy, spędzenie czasu poza domem. Od początku pasowały mi garaże, piwnice i bary, które niektórzy mogą uznać za bardzo wątpliwe. Do teraz czuję się tam lepiej, chociaż przyszedł czas, że chcę /celować wyżej/ Abigail Hernandez: Wspomniałaś o tym iż była to forma ucieczki z domu. Jak się po tym domyślam, zapewne nie miałaś początkowo zbyt łatwych warunków, prawda? W jakiś sposób wpłynęło to na kształtowanie Twojej osobowości? Co jak co, jest cholernie barwna, Vex. Rozwiniesz temat na tyle ile jest to dla Ciebie komfortowe? Kelsey Hartman: To ciężki temat, który staram się omijać. Na pewno zbudowało to we mnie dużo niezależności, bo nie miałam rodzeństwa, a wzorcami były osoby, z którymi przebywałam we wspomnianych garażach. To było zazwyczaj głośnie towarzystwo, które nie stroniło od zabawy. Jako nastolatka dorabiałam przy prostych pracach, siedzenie w szkolnej ławce zawsze męczyło. Później były PUBy, czasami wpadło coś z jam sessions. **Abigail Hernandez przytaknęła jej głową, następnie przerzuciła dłonie na swoje kolano, poprawiła nieco pozycję na fotelu.** Abigail Hernandez: Od pracy do pracy, z przerwami na zabawę z muzyką za parę centów - znam to, hah. Muszę też zadać jedno pytanie, które zapewne też zrodziło się wielu osobom w głowie. Konkretniej, co było pierwsze, wokal czy gitara basowa? Kelsey Hartman: Gitara basowa. Nie byłam rozmownym ani pewnym siebie dzieciakiem.. to wymagało czasu, stąd ta kolejność. Pierwszy bas kupiłam na wyprzedaży garażowej za kasę zebraną z drobnych prac dorywczych, mam go do dziś i mogę śmiało stwierdzić, że to jedna z najcenniejszych rzeczy, które posiadam. Do dziś pamiętam moment, w którym zorientowałam się, że słoik z naklejką /na pierwszy bas/ wypełnił się wystarczająco, a ja mogłam z nim pobiec do faceta, który chciał się go pozbyć. **Kelsey Hartman uśmiechnęła się wyraźnie na wspomnienie o zakupie pierwszego basu.** Abigail Hernandez: Sentyment do początku zostaje, zwłaszcza do pierwszej gitary, perkusji, to zawsze łączy się mocno emocjonalnie!! Ale, może w takim razie przekręcę nieco poprzednie pytanie, uwaga, będzie tendencyjnie. Co wolisz w aktualnej sytuacji - wokal czy gitarę basową? Kelsey Hartman: TO CIĘŻKIE PYTANIE... Obecnie dzięki wokalowi mogę wyrzucić to, czego czasami nie mogę lub nie chcę powiedzieć.. jeżeli nie słowami, to emocjami - to jego przewaga. Natomiast nie chcę odstawić basu całkowicie, to mój core i nadal kocham na nim grać. Abigail Hernandez: Czyli zostaje łączenie jednego z drugim. Gitara basowa jest dla wielu ludzi dość oporna, ma ciężkie struny, angażuje sporo sił. Jak dotychczas czujesz się z jednoczesnym graniem na basie i śpiewaniem? Zdarzało Ci się to na koncertach i szczerze? Czułam mocny podziw. Kelsey Hartman: To jest wymagające, to prawda. Dlatego jeżeli ruszę z tym, na czym obecnie pracuję pełną parą po swoim nazwiskiem.. to przy prezentacji tego publiczności odstąpię bas komuś równie zakręconemu. **Kelsey Hartman przeniosła w tym momencie wzrok na kamerę, zwróciła się do oglądających.** Kelsey Hartman: Basisto, hit my DM! Abigail Hernandez: Wiecie gdzie nadsyłać zgłoszenia, co? Potrzebujemy basisty na zabój! Atakujcie ją! **Abigail Hernandez zaśmiała się, pokiwała ręką w kierunku kamery, zaraz to odgarnęła część kosmyków włosów za ucho, powróciła wzrokiem do Kelsey.** Abigail Hernandez: W kawałku Tangled with a Demon pada zwrot... "Mój demon, mój przewodnik. Jego gniew karmi moją mroczną stronę". Kim jest ten wspominany w tekście demon? Ma realny punkt odniesienia? I jak często wplatasz w muzykę realne zdarzenia i sytuacje w ramach metafor i przenośni? Kelsey Hartman: Na początku wspomnę, że poprzednie kawałki były swojego rodzaju testem, próbą znalezienia i obrania właściwego kierunku. Takiego, w którym będę się dobrze czuć. Myślę, że go znalazłam, ale nie będę zdradzać szczegółów, sami to usłyszycie.. mam nadzieję, niedługo. Co do wspomnianego kawałka i metafory to częściowo tak. Każdy z nas ma jakiegoś demona, dla jednych to osoba, dla innych jakiś wewnętrzny problem. Pytanie, czy potrafisz żyć z nim w zgodzie. Ja z moim się nauczyłam, a uosobienie go zahacza o przeszłość i to zostawię w formie tajemnicy. Jak wspomniałam - wokal jest sposobem na wyrzucenie z siebie wielu rzeczy, więc nie w każdym, ale w wielu z nich można doszukać się przełożenia z mojego realnego życia. Abigail Hernandez: Więc muszę jeszcze zapytać o kawałek do którego nawiązałam na początku - Trigger. Cytując "Mówisz, że zimna... że trudna" a dalej wspominasz o pociągnięciu za spust. Czy to był personalny strzał? Jakiś dupek nazwał Cię trudną? **Kelsey Hartman niekontrolowanie zaśmiała się w dość głośny sposób.** Kelsey Hartman: Był.. i tak.. nie pierwszy raz usłyszałam, że jestem trudna, zimna i niezdecydowana. **Kelsey Hartman zaraz to położyła rękę na twarzy w geście /face palm/.** Abigail Hernandez: W takim razie, Vex... przejdźmy na coś milszego. Co inspirowało i poruszyło tą trudną, zimną oraz niezdecydowaną kobietę w aspekcie muzyki? Pierwszy band lub muzyk, którego katowałaś w nieskończoność kiedy zaczynałaś grać? Coś na co uczyłaś się basu by móc to zagrać. Coś co dalej Cię inspiruje? Kelsey Hartman: Na początku kręciło się to przy wpływach rówieśników i nieco starszego towarzystwa, które z głośników wypuszczało Black Sabbath ale też Rolling Stones. Sama zaczęłam uwielbiać muzykę ze spektrum heavy i rockową czy alternatywną. Największy wpływ bezpośrednio miało Deftones i Nine Inch Nails. Co do kawałka, to My Own Summer.. do dziś potrafię go zapętlać. Abigail Hernandez: Więc mamy coś wspólnego odnośnie Deftones, Vex. Też mocno definiowali to jak patrzyłam na muzykę i perkusję. Mnie ruszyło mocno 7 words, konstrukcją i realnymi emocjami, wściekłością. Pewnie aktualnie zapętlasz ich nowy album, co? Wrócili momentami do korzeni. Kelsey Hartman: Zdecydowanie, Private Music to coś, przy czym zdecydowanie często klikam zapętlanie na streamingach mając słuchawki na uszach. Zwłaszcza Infinite source. **Kelsey Hartman zanuciła kawałek, lekko pobujała się do jego rytmu.** Abigail Hernandez: Więc wiemy z czym Twoi sąsiedzi aktualnie muszą się mierzyć. Teraz mam szybką serię trzech prostych pytań, mam nadzieję, że jesteś gotowa. Jedna odpowiedź do wyboru. Ostrzejszy distortion czy bardziej wyważony overdrive? Burger czy pizza? Próby czy nagrania studyjne? Kelsey Hartman: Distortion, burger, próby - w żadnym z nich nie muszę się zastanawiać, wybory są oczywiste. **Kelsey Hartman zaśmiała się odpowiadając bardzo szybko i bez zawahania.** Abigail Hernandez: Pewne odpowiedzi, bardzo szybkie - a co do szybkości, kiedy możemy się spodziewać nowości od Ciebie? Planujesz jakieś EP, single? I co najważniejsze... ile przyjdzie nam czekać? Kelsey Hartman: Nie chcę obiecać i nie dowieźć.. ale zakładam, że z końcem miesiąca już będzie gotowa do odsłuchu. Wystąpiły pewne nieprzewidziane trudności, ale wszystko jest już na jak najlepszej drodze do realizacji, więc już niedługo. Abigail Hernandez: Czyli czeka nas z Twojej strony EP? To spory ruch, znaczący kamień milowy w dalszej karierze. Zdradzisz coś więcej? Skupiasz się na jakiś konkretnych brzmieniach, odchodzisz od poprzednich schematów? Wspominałaś, że poprzednia Twórczość traktowałaś jako formę testu, szukania brzmienia. Kelsey Hartman: Dokładnie, będzie to EP. Wszystko pozostałe zostawię owiane tajemnicą, zdradzę tylko, że nie będzie ani delikatnie ani łagodnie.. myślę, że to już zostanie tym kierunkiem, w którym będę podążać. Abigail Hernandez: Czyli znalazłaś swoją muzyczną ścieżkę, dobrze to słyszeć! Czy czekają nas tam jakieś współprace wokalne? Czy raczej możemy spodziewać się pełnej listy wypełnionej tylko Twoim głosem? A jest swoją drogą cholernie mocny. Kelsey Hartman: Skupiam się na w pełni solowej EP. Nie wykluczam jednak współprac w nadchodzącym czasie. Stawiam te kroki we własnym tempie. Abigail Hernandez: Cieszy mnie, że idziesz stopniowo swoją ścieżką, nie próbując łapać zasięgów na innych osobach, wypracowując sobie wszystko własnymi siłami. Jeśli miałabyś wskazać jednego artystę z naszego miasta z którym chciałabyś nagrać taki feat, kto by to był? Też opcje mniej realne! Kelsey Hartman: Nie myślałam nad tym.. ale pewnie Noah @Mith - on pierwszy przychodzi mi do głowy i wpisuje się w opcje /mniej realne/. Abigail Hernandez: Może któregoś dnia przestaną być mniej realne? NOAH jeśli to słuchasz... jako koleżanka zza perkusji, stwórz z nią kiedyś coś mocnego, nie trafisz nigdzie indziej drugiego takiego wulkanu energii jak ona! **Kelsey Hartman pstryknęła palcami do kamery, wskazała palcem prosto w obiektyw.** Kelsey Hartman: Powinieneś jej posłuchać, zawsze ma racje. Abigail Hernandez: Yuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuup! To musi się kiedyś stać. Vex, zdążyłaś zwiedzić już nieco scen w mieście aniołów i poza nim. Który występ dotychczas był dla Ciebie najbardziej pamiętny? Masz jakieś gorące smaczki z backstage? Kelsey Hartman: Całkiem dobrze wspominam i będę wspominać ostatni, gdzie towarzyszyłam ATD podczas DesertFestival.. przecież wiesz, że to co na backstage, zostaje na backstage. Na przykład.. kilka rozbitych butelek. Abigail Hernandez: Spróbować nie zaszkodzi! Więc, zbliżamy się do końca, Vex. Kawał długiej rozmowy. Masz coś czym chciałabyś się podzielić z ludźmi? Jakieś rady dla młodych, którzy sięgają po gitarę basową albo próbują swoich sił wokalnie? Kelsey Hartman: Po prostu zacznij to robić, nie przejmuj się tym, że ktoś powie Ci, że masz szorstkie palce, po tym jak wyhodujesz na nich skorupę od krwawych ćwiczeń, bo charakter też kształtują, uwierzcie. Abigail Hernandez: Cenna rada, zdecydowanie. Walczcie o swoje, to najważniejsze. Dzięki, że dzisiaj wpadłaś, cieszę się, że to Ciebie mogłam gościć jako pierwszą w ramach Offbeat Yammer. Mam jeszcze dla Ciebie coś małego na pamiątkę żebyś nie zapomniała o mnie jak już podbijesz Rhythm Radar. **Abigail Hernandez sięgnęła po pałeczki perkusyjne leżące na jednym z bębnów, zaraz to wystawiła je w kierunku Kelsey, kiwając do niej rozbawiona głową.** **Kelsey Hartman zerknęła po A_Hernandez, natępnie po pałeczkach i zgarnęła je w łapska wystawiając je do kamery. Wstała z fotela.** Abigail Hernandez: Więc co, ostatnie słowo na pożegnanie? Brzmi trochę jak ostatni posiłek w celi śmierci przed egzekucją. Kelsey Hartman: Dzięki Abigail! I dzięki Wam, tym, którzy dotrwaliście do końca. Zostawcie tej dziewczynie subskrypcje i like, bo na prawdę warto. **Kelsey Hartman wskazała na A_Hernandez uśmiechając się do kamery w trakcie zachęcania do śledzenia jej kanału.** Abigail Hernandez: Dzięki! Trzymajcie się i do następnego! Heyuuuuuuuuuuh! **Pod filmem stoi otwarta sekcja komentarzy, gotowa chłonąć wszelki feedback i wyrażane opinie od widzów. W opisie znajdują się także linki do wspomnianych w wywiadzie utworów od VEX, a także bezpośrednio na jej kanały komunikacji w social media i na streamingach.** Singiel Vex - Tangled with a Demon Singiel: Vex - Trigger Kanały aktywności w social media oraz na streamingach do Kelsey "VEX" Hartman
    21 polubień
  4. Ruchy: Zakup budynku pod Mirage Karting League Remont i budowa toru wewnątrz budynku Mirage Karting League Zakup 8 gokartów Rozstawienie stoiska na wydarzeniu organizowanym przez Los Santos Rally klik Wsparcie Los Santos Rally poprzez wpłacenie $30.000 przez spółkę Powiększenie floty o dodatkowego vana - Benefactor Imperial klik Zlecono ADvArt wykonanie grafiki przedstawiającej nowy produkt spółki - Mirage Golden Ray Wypuszczenie nowego produktu Mirage Golden Ray Premiera Mirage Golden Ray na Paradise Island podczas imprezy w klubie Mirage Night Club na wyspie Podpisanie umowy z Ocean's Bounty Bar odnośnie sprzedaży produktów Mirage Reserve w ich biznesie. klik Przedłużenie umowy z Santos Taxi CO. odnośnie promowania Mirage Reserve poprzez grafiki umieszczone wewnątrz taksówek Wynajem przestrzeni pod sklep w Ventre Mega Mall Remont pierwszego stacjonarnego sklepu Mirage Reserve w galerii handlowej Ventre Mega Mall Otwarcie sklepu w Ventre Mega Mall klik Zakup Lifeinvader PRO wersja HOT Rozmowa z zarządem Larocque nt. zaangażowania spółki w DesertFest klik 1/2 , klik 2/2 Wsparcie DesertFest poprzez przelanie $80.000. Pieniądze te posłużyły jako jedna z nagród, którą można było wylosować. Rozstawienie stoiska na festiwalu muzycznym DesertFest organizowanym przez Larocque klik Przeprowadzeno rozmowe z zarządem Nordic Delight nt. premiery nowego produktu w ich lokalu klik Wypuszczenie kolejnego nowego produktu - Mirage Strawberry Beer Premiera Mirage Strawberry Beer w Nordic Delight podczas eventu halloweenowego Pomyślnie przeprowadzona kontrola przez FDA klik Rozmowa z zarządem Los Santos Rally nt. większej współpracy i sponsoringu przyszłego rajdu klik Wydatki: $703,000.00 Social Media: Przedstawiciele Handlowi: Logistyka:
    13 polubień
  5. MENEDZMENT TO CIEZKI KAWALEK CHLEBA... KLUB DLA DZENTELMENOW.. OBY SIE NIE PRZYDAL..
    13 polubień
  6. **9 Listopada, godzina 08:00 PM - to kolejny moment, w którym skid wrzuca nowy numer, noszący tytuł "WWW". Tym razem postawił na krótki zapętlony visualizer z napisami na ekranie, który został nagrany telefonem w jednym z opuszczonych domków w nocy, trafił punktualnie do sieci po wcześniejszych zapowiedziach w internecie. Raper stoi dalej na swoim, nagrywając kolejny numer w stylu jaki zaprezentował społeczności już wcześniej.** PROMOCJA NUMERU ODGRYWKI I WYDATKI INFORMACJE O POSTACI
    11 polubień
  7. '[..] Tymczasem głęboko pod ziemią, tam gdzie sięgały korzenie Wielkiego Dębu, Weles miotał się ze złości i przeklinał Peruna. Nie żałował tego że ziemia staje się piękna, i pozwalał wodzie użyźniać glebę. Nie mógł jednak znieść, że wysłannik Peruna panoszy się na niebie, oświetlając ziemię słonecznym blaskiem. - Przecież ziemia należy także do mnie! - syczał. - Dlaczego to Perunowi przypada cała władza nad nią? Jeśli więc jego poplecznik może panować nad dniem i nocą, niechże i mój syn ma udział w tej władzy. Nie zastanawiając się dłużej, stanął nad brzegiem podziemnej rzeki, która opływała tę mroczną krainę, rozkazał wiecznej wodzie aby wydała z siebie jego syna. Fale wzburzyły się i wyszedł z nich posępny mężczyzna o tajemniczym spojrzeniu. Twarz jego była okrągła i blada. Spowity był mgłą, od całej postaci bił srebrzysty blask. Weles był dumny ze swojego syna. - Ruszaj prędko na nieboskłon - rozkazał - i podążaj za szczytem Dadźboga krok w krok. [..]' Brama II - Seattle, krocząc w nieznanym.. [Showbox SoDo] **Lot z Sacramento do Seattle nie należał do najdłuższych ale sam w sobie (jak możemy przypuszczać) był wystarczająco długi by Suzy zdążyła zebrać myśli przed kolejnym przystankiem. Za oknem samolotu chmury układały się w bujne i gęste fale, światło południa odbijało się ukradkiem w przebłyskach gdzieś na skrzydłach jak na tafli lodu. Siedząca obok Suzy Romy notowała w telefonie kilka zdań - kątem oka Suzanna dostrzec mogła że było to coś między tekstem piosenki a pamiętnikiem? Ricky zasnął trzymając w dłoniach pleciony z rzemienia amulet który dostał od jednej z młodych fanek po koncercie w Sacramento wraz z wymianą doświadczeń co do gry przy innych artystach - i czyżby miasto którego sie tak obawiał, okazało sie tym w którym narodziło sie coś więcej w samoocenie gitarzysty? Cassius jak to Cassius - ku pozoru najbardziej ostrożny przeglądał setlistę na wieczór podkreślając momenty w których miały włączyć się dodatkowe światła czy inne zaplanowane efekty. Kiedy samolot dotknął płyty lotniska w Seattle powietrze przywitało ich wilgocią.. specyficznym, słonym zapachem wiatru od zatoki. Miasto tonęło tego dnia w delikatnej mgle a szare niebo przeglądało się w szybach terminalu jak w wodzie - niezmiennie na parkingu czekał na nich van który i tam stał sie ich sposobem transportu. Po krótkim postoju w budżetowym ekonomicznym hotelu i szybkim prysznicu zespół ruszył w kierunku Showbox SoDo - długoletniej hali koncertowej w dzielnicy przemysłowej, tam już konstrukcje kontrastowały z plakatami obecnych większych czy też mniejszych artystów. Miejsce miało w sobie coś z jaskini muzycznej której wnętrze pozwalało na zbudowanie zaskakującego klimatu [..]. Suzy siedząc przy lustrze i szykując sie do koncertu wraz z resztą składu wyjęła z torby woreczek z suszonymi ziołami (tymi samymi które zna doskonale chociażby ze swojej zielarni) wśród nich bylica, dziewanna i jałowiec. ** 'Zagrajmy dla tych, którzy byli przed nami a i będą po nas? Niech dzisiejszy dym otworzy nam nową drogę... ' **Gdzieś w chaosie całej organizacji wystąpienia technicy ustawili na scenie niskie pnie, podłogę wyścielała sztuczna roślinność z domieszką zboża, ozdobnie dostawiono na scenie kosze zboża i wiązanek świeżych ziół. W Seattle wokół sceny zawisły dziesiątki maleńkich dzwoneczków poruszanych wiatrem czy ruchem publiczności, a te pośród wielu innych przygotowanych akcentów miały symbolizować obecność duchów przodków. Kiedy zgasły światła rozmowy na sali jakby ciekawsko ustały, w tle muzyka oraz pojedyncze uderzenia w bębny perkusji podbijające napięcie - scena zanurzyła się w półmroku oświetlona jedynie blaskiem świec. Suzy wychodząc stanęła przy starym stole nakrytym lnianym obrusem. Za nią dwie modelki i zespół z którym zagościła w miejscu jakie miało stać się ich wystąpieniem z muzyką którą tworzy artystka.** 'W miejscu... gdzie ogień spotyka wodę ich dusze wracają. Gdzie dym tańczy nad ziemią - rodzi się pamięć. Przychodźcie, przodkowie... przyjdźcie Dziadowie.' **Podczas wypowiadania w/w słów od stołu powoli odchodzić zaczęły statystki w maskach z dębowej kory (karaboszki), spokojnie i nieśpiesznie rozsypywały pod swoje bose stopy pył po podpalanej bylicy - zioła 'Dziadów' używanego do oczyszczania i odprawiania dusz a dzwoneczki? Powoli wchodziły w ruch... . Artystka podczas koncertu wraz z zespołem zagrała 'Ритуальная Песня', 'Род', 'Перун ' i 'Марена' w którym drugi wokal należał do Cassiusa; chwile później przeszli pod anglojęzyczną twórczość przedstawiając m. in. 'In the shadow' oraz 'Echo of You'. W końcówce koncertu Suzanna zapaliła trzy świece symbolizujące sobą trzy światy: żywych, umarłych oraz bogów - pozwalając im dogasnąć po bisie z niewydanych (w większości anglojęzycznych) kawałków podziękowała zebranym za uczestnictwo w koncercie. Nadszedł moment kiedy muzyka ucichła jak i wypaliły się w brzmieniach bisu świecie, to był właśnie moment pożegnania - (metaforycznie) jak w dawnych Dziadach gdy gaszono ogień i żegnano duchy prosząc aby wróciły tam skąd przyszły. Po koncercie w półmroku sceny zebrała się mała grupa fanów prowadzona przez pracowników technicznych do innej części hali - Ci którzy wykupili bilet na 'część zakulisową'. Na mniejszej drugiej scenie czekały już kosze z ziołami: bylica, lawenda i jałowiec. Uczestnicy podczas spotkania z artystką tym razem splatali ziołowe kadzidła łącząc je lnianymi sznurkami przy opowieściach Suzanny o kulturze Słowian i znaczeniu ziół w obchodach Dziadów. Cassius przygrywał cicho na perkusji, Ricky stroił gitarę a Romy znikła w cieniu. Akustycznie przygrano takie utwory jak chociażby 'Echo of You', 'a shout to him' czy 'Charm' - dziewczyna chętnie również podzieliła się swoimi wskazówkami co do postępów i ćwiczeń nad wokalem które sama stosuje bądź wyniosła z zajęć muzycznych; nie zabrakło też utworów nad którymi zespół jakoby dopiero pracował a te pojawić sie mają z końcem roku w najnowszym albumie. W pewnym momencie Suzy zapaliła jedno z kadzideł którego dym uniósł się w spiralnym kształcie. Dym tańczył w powietrzu jak wybudzony zaspany jeszcze duch, wśród ludzi zaległa cisza której nikt nie śmiał przerwać - Suzy podczas wspólnych warsztatów pozwalających ją bliżej poznać wyszła z kolejną przypowiastką. Kiedy ostatni uczestnik wychodził z sali, dym wciąż wił się w powietrzu - chociaż dla wielu był to nic nie znaczący ruch, artystka patrząc na niego wiedziała doskonale że trasa którą rozpoczęła - przyniesie na swej drodze ważne dla niej doświadczenia.**
    11 polubień
  8. Ruchy spółki: Spółka została głównym partnerem oraz wspiera strategicznie wydarzenie Harvest Festival, organizowanego przez takie podmioty jak Ice Dreams Company, F&N Airsoft Arena oraz Flaherty's Shooting Club. CEO spółki, Freya Falkenholtz wręczyła osobiscie nagrode bonu na usługi BLENZ podczas wydarzenia. Podczas wydarzeń Harvest Festival oraz Nordic Delight - Costume Party with ATD pojawiła sie fotobudka BLENZ, ciesząca się dużym zainteresowaniem uczestników. Zaprojektowano nowy, unikalny wygląd firmowego vana dla Nordic Delight, który stał sie wizytówką firmy i promuje lokal samym swoim wyglądem. Współpraca z Suzy oraz Seth "Ronnie” Dagaard podczas halloweenowego storytellingu. W ramach akcji #WhispersWithin zrealizowano kampanię marketingową z wykorzystaniem billboardów oraz reklamy radiowej. San Capital w wydaniu swojego artykułu po raz kolejny wspomniało o spółce gdzie krótko opisali poczynania spółki w ostatnim czasie oraz pozytywnie napisało o marce. W artykule pod nazwą „386. Wiedźmy, rzucanie siekierami i lokalne przysmaki - Harvest Festival 2025 w Grapeseed” BLENZ zostało wspomniane o wsparciu spółki w festivalu oraz postawionych tam fotobudkach. Zaprojektowano strone internetową pod nową kolekcję pt. „Mystérieuse Elegance” która została używa przez ROYAL® GENÈVE BLENZ wsparło graficznie Suzy podczas jej trasy koncertowej „Following the Whisper of the ancestors” podczas której m.in brali udział: Cassius Arceneaux Romy Ricky & ...? Przygotowano oprawę graficzną dla Daily Globe z okazji wydarzenia „Roast of Richard Sutliff – 4. rocznica Daily Globe” Social Media: Wydatki: $144,200 LINK
    11 polubień
  9. 🏡🌳 Dom na Mirror Park, patelnia - 1249 ob.
    10 polubień
  10. ________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ Podsumowanie działań spółki Ruchy spółki: – Sponsoring USEC – $hifted obejmuje sponsoring tytularny organizacji oraz otrzymuje wyłączność na dostawy komponentów: ECU, EDU, PMU, turbin STR i E-Turbo, intercoolerów oraz waste’gatów do wszystkich samochodów biorących udział w zawodach. – Kontynuacja kampanii promocyjnej z Laila Aguirre, obejmującej publikację materiałów z toru USEC – testów Grotti GTO z zestawem Twin Turbo STW [1] [2] [3] – Zakup oraz otwarcie nowego punktu w galerii Ventre, pełniącego funkcję ekspozycji produktów marki. Na miejscu dostępne są magazyny $hifted oraz możliwość zamówienia części z odbiorem osobistym. – Spotkanie ze szwalnią, prezentacja pierwszych projektów merchu $hifted, wybór materiałów i złożenie zamówienia na serię testową. – Zakup drugiej, półzautomatyzowanej fabryki w Sacramento, zwiększającej moce produkcyjne i stabilność dostaw. – Udział w Harvest Festival 2025 jako główny sponsor – przygotowanie nagrody głównej w postaci zmodyfikowanego gokarta oraz ekspozycja marki na całym terenie wydarzenia. – Zakończenie projektowania oraz premiera nowego produktu West'gate str, który zadebiutował na rynku i trafił do oferty sklepu internetowego, punktu stacjonarnego oraz warsztatów partnerskich. – Rozpoczęcie współpracy z Green Energy nad opracowaniem innowacyjnego E-Cooling Compressor – systemu chłodzenia skierowanego do pojazdów elektrycznych, rozwijanego w oparciu o doświadczenie w technologii e-Turbo. – Podjęcie współpracy z Deschamps Résistance, wyposażenie studia tuningu w pełen pakiet osprzętu $hifted. – $hifted Turbo Systems zdobywa PACE Innovation Award 2025 za projekt E-Turbo uznany przez jury za jedno z najbardziej przełomowych rozwiązań w dziedzinie motoryzacji i efektywności napędów. – $hifted zostało wyróżnione w artykule San Capital pt. „Skandale, Burze i Pożary - analiza październikowych zmian na rynku gigantów" jako spółka z ogromnym tempem rozwoju. ________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ Promocja i marketing: – Zakupienie LI HOT – Weryfikacja profilu LI – Post promujący wydarzenie Harvest Festival – Post promujący akcję z Lailą Aguirre – Post promujący film nagrany z Lailą Aguirre – Post informujący o nagrodzie PACE e-turbo $hifted – Post informujący o otworzeniu kolejnej fabryki – Post promujący otwarcie sklepu w galerii Ventre – Post promujący współpracę z studiem tuningowym – Post promujący nowy produkt marki west'gate STR – Post promujący przyszłą sprzedaż merchu marki – Post promujący nadchodzące wydanie magazynu $hifted Focus Posty wstawione przez partnerów: – Post udostępniony przez przedstawiciela USEC – Post udostępniony przez przedstawiciela USEC – Post udostępniony przez organizatora Harvest Festival – Post udostępniony przez studio tuningowe – Post udostępniony przez Lailę Aguirre – Post udostępniony przez USEC ________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ Wydatki: ________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
    10 polubień
  11. **W niedzielny wieczór na kanale Issey Cenzo pojawił się trailer nadchodzącego LP zatytułowanego Late Night Issues. Już pierwsze sekundy wprowadzają widza w odrealniony świat i pozwalają zajrzeć do snów artysty. Połączenie surrealizmu i symboliki sprawia że trailer przykuwa uwagę i pobudza wyobraźnię. W tle nad charakterystycznymi efektami dźwiękowymi można usłyszeć fragment rozmowy telefonicznej, która stanowi nie tylko ciekawy element narracyjny ale też nawiązuje do zleakowanej w trailerze okładki LP. Uważne oko widza może dostrzec więcej, między innymi liczbę utworów znajdujących się na płycie oraz ich tytuły ukryte w wizualnych detalach. Nowy materiał zrealizowano z widocznym rozmachem dzięki większemu budżetowi i współpracy z profesjonalną agencją, efekty wizualne VFX osiągnęły wyższy poziom którego fani nie mieli okazji zobaczyć w poprzednich teledyskach artysty. Trailer jest pełen detali, płynnych animacji i bogatej scenografii co sprawia że odbiór całości jest nie tylko estetycznie satysfakcjonujący ale też znacząco podnosi oczekiwania wobec samej płyty. Late Night Issues jawi się więc nie tylko jako pierwsze LP muzyka, ale jako wizualno-muzyczne doświadczenie które zapowiada nowy rozdział w twórczości artysty, pełen śmiałych eksperymentów, dopracowanych detali i odważnej estetyki.**
    9 polubień
  12. Historia mentalności tej grupy nie zaczyna się w słonecznym Los Santos, ale na zimnych zgliszczach Związku Radzieckiego. Wraz z upadkiem żelaznej kurtyny, na wschodzie nastała era chaosu, znana jako „Bespredel” – czas bez granic i bezprawia. To wtedy ostatecznie upadł stary, romantyczny etos złodzieja, a narodził się nowy, bezwzględny gracz. W tamtych czasach o przetrwaniu nie decydował już honorowy kodeks, lecz brutalna siła i spryt. Na ulice wyszło pokolenie, dla którego przemoc była chlebem powszednim i które nauczyło się jednej, fundamentalnej lekcji: państwo jest słabe, a prawo to tylko sugestia. Wygrywa ten, kto pierwszy pociągnie za spust lub skuteczniej skorumpuje system. To właśnie dzieci tego brudnego kapitalizmu stanowią trzon dzisiejszej organizacji. Ameryka szybko zweryfikowała ich marzenia o łatwym życiu. Zamiast willi z basenem, trafili do szarych, zatłoczonych blokowisk Los Santos, gdzie każdy gnał za szybkim dolarem. Miejscem ich zesłania stało się Burton – dzielnica o dwóch twarzach, gdzie luksusowe butiki i drogie knajpy sąsiadują przez ścianę z brudnymi podwórkami i przeludnionymi mieszkaniami czynszowymi. Ojcowie dzisiejszych gangsterów pracowali tam jako ochroniarze, kierowcy i krawcy, otwierając drzwi limuzyn elitom Los Santos, podczas gdy matki sprzątały wille w Rockford Hills, piorąc brudy ludzi, których nienawidziły. Właśnie w tym specyficznym tyglu dorastało młode pokolenie – obecny fundament grupy. Te dzieciaki widziały bogactwo z bliska, ale zawsze stały za grubą szybą. Obserwowali hipokryzję elit miasta; widzieli, jak ci sami bogacze, którzy rano pouczali ich o moralności, wieczorami wciągali kokainę na bankietach, zdradzali żony i oszukiwali na podatkach. Zrozumieli wtedy, że prawo jest dla biednych, a dla bogatych są prawnicy. To poczucie wykluczenia i niesprawiedliwości ukształtowało ich charakter – stali się twardzi, zahartowani rosyjskim wychowaniem i zdeterminowani, by nie skończyć jak ich rodzice, jako tania siła robocza. Organizacja nie powstała więc z nagłego impulsu, lecz z chłodnej kalkulacji i ewolucji. Z czasem grupa znajomych z podwórka podzieliła się na dwa obozy, które weszły w naturalną symbiozę. Ci, którzy „wyszli”, zdobyli wykształcenie, założyli firmy i weszli w struktury miasta, ale nigdy nie zapomnieli, skąd pochodzą. Ci, którzy zostali na ulicy, wnieśli siłę i brak skrupułów. Wspólnie doszli do prostego wniosku: największa kasa nie leży w okradaniu biednych w Burton, ale tam, gdzie bogactwo już jest – u tych, którym ich rodzice służyli. Potrzebowali tylko struktury, by po nią sięgnąć. Tak powstał fundament pod coś, co z czasem miało przekształcić się coś potężnego. Zanim to jednak nastąpiło, musieli przejść przez piekło. Początkowa, oficjalna narracja była prosta: Gleb Voronov zjednoczył młodych Rosjan z Burton, dając im cel i tożsamość. Rzeczywistość jednak skrzeczała, a w kuluarach szeptano słowo „Pokazukha” – szopka na pokaz. Voronov miał ambicje bycia Vorem, ale brakowało mu strategicznego zmysłu Avtoriteta. Podczas gdy on pławił się w iluzji władzy, struktura organizacji przypominała domek z kart. Lider pozostawał bierny, a ciężar utrzymania grupy przy życiu spadł na barki jego prawej ręki – Quin Zmeyev. To ona musiała łatać dziury w planach, gasić pożary wywoływane przez niekompetencję szefa i dyrygować „ulicą”, która coraz głośniej domagała się konkretów. Największym grzechem Voronova było naruszenie „Obshchaka” – wspólnego funduszu, który w tradycji rosyjskiej mafii jest świętością. Pieniądze, które miały służyć korumpowaniu policji i kupowaniu broni, znikały w kieszeni Lidera, który traktował fundusz operacyjny jak prywatny portfel. Efekt był tragiczny: gdy trzeba było uzbroić ludzi do walki, magazyny świeciły pustkami. Żołnierze szli na wojnę z nożami i przestarzałym sprzętem, który bardziej udawał broń niż nią był, podczas gdy ich szef bawił się w boga za ich pieniądze. To nie była organizacja; to był piramidalny wyzysk. Słabość przyciągnęła drapieżników, a Burton zamieniło się w strefę otwartej wojny na dwa fronty. Pierwszy cios nadszedł ze strony Calaveras Rojas MC. To, co miało być demonstracją siły ze strony ludzi Voronova – podpalenie domu klubowego motocyklistów – okazało się tragicznym błędem strategicznym. „Skull Squad” nie bawił się w dyplomację; odpowiedzieli z furią, wykonując egzekucję na jednym z rosyjskiej grupy. Krew za ogień. Jakby tego było mało, w dzielnicy wybuchł absurdalny, wyniszczający konflikt z Yakuzą. Wojna z Japończykami, która zaczęła się od błahego nieporozumienia, przez brak decyzyjności lidera i chaos informacyjny, błyskawicznie wymknęła się spod kontroli. Azjaci byli metodyczni i bezwzględni, a rosyjska strona, dowodzona z tylnego siedzenia przez nieobecnego ducha Voronova, traciła ludzi i wpływy. Bez sprzętu, bez planu i bez wsparcia z góry, żołnierze byli tylko mięsem armatnim w wojnie, której nikt nie kontrolował. Kiedy wydawało się, że grupa ostatecznie rozpadnie się pod ciężarem własnej niekompetencji i naporu zewnętrznych wrogów, na scenie pojawiło się światełko w tunelu. Do miasta przybyli bracia: Vadim i Emilian Reznikov. Nie byli to typowi uliczni żołnierze; przywieźli ze sobą coś, czego w Burton brakowało od dawna: chłodną kalkulację, kapitał i wizję. Zamiast ślepo wykonywać rozkazy upadającego cara, nawiązali cichą nić porozumienia z Quin Zmeyev, która dostrzegła w nich szansę na stabilizację. Sojusz Quin z braćmi Reznikov był początkiem końca ery Voronova i momentem zwrotnym – końcem improwizacji, a początkiem profesjonalizacji, ale zanim nastał nowy ład, stare długi musiały zostać spłacone.
    8 polubień
  13. NASTEPNI DZIEN.. WIELKI DZIEN.. LABORATORIUM "ROZOWA PANTERA"
    8 polubień
  14. **Impreza oficjalnego otwarcia zbliża się wielkimi krokami co pokazuje wzmożoną aktywność na oficjalnych socialmediach stripclubu a także w samym mieście gdzie reklamowane jest wydarzenie poprzez plakaty czy blok reklamowy w radiu w dniach 09.11-10.11.2025 r.**
    8 polubień
  15. **Siódmego listopada bieżącego roku na streamingach pojawił się nowy utwór Nate'a Tuckera pod tytułem "Villain". Został on zapowiedziany tego samego dnia podczas występu Nate'a na Desertfest 2025 organizowanego przez jego wytwórnie Blood Moon Records. Sam kawałek jest też zapowiedzią nadchodzącego, pierwszego legalnego albumu artysty, o którym wspomniał podczas w/w performance'u. Sam kawałek jest zachowany w klimacie country, melodyjny, nostalgiczny i refleksyjny. Nate uznał, że będzie to dobry ruch gdyż zapewnił fanom coś specjalnego z okazji festiwalu a także dobrze zapowiedział krążek. Co do realizacji utworu została ona wykonana przez samego chłopaka w studio Blood Moon. Jednakże pozostałe utwory planowo będą wydane pod okiem profesjonalnego producenta muzycznego. Tekst skupia się na kolejnych refleksjach artysty i pochylenia się nad jego wcześniejszymi zachowaniami oraz sytuacjami jakie sam przeżył. Określił się jako drań, co może tylko wskazywać że nie zawsze w swoim życiu był taki święty jak niektórym się wydawało.** PROMOCJA: ODGRYWKI: WYDATKI: INFORMACJE:
    7 polubień
  16. KONCERT PIER PRESSURE, 10/17
    7 polubień
  17. **Na kanale pojawił się shorts dotyczący wydarzeń na DesertFest z dnia 8 listopada. Na nagraniu widoczna jest Raven Morgan**
    6 polubień
  18. PODSUMOWANIE OSTATNICH TYGODNI Z ŻYCIA WHITE LADY Biała Dama na szczycie. Ostatnie miesiące to dla White Lady czas największego progresu w całej jej karierze. Riley rozpoczęła ten czas spokojnie, pojawiając się na feacie w kawałku „Sweet Addiction” na albumie ALIBI - BAD BADDIE ANTHEMS. Dalej Biała Dama jak zwykle pojawiała się w klubach, ale zmieniła się jedna istotna kwestia, dotycząca nałogu. Po latach hedonizmu i uzależnienia od skrajności, Riley zdecydowała się na próbę odcięcia od jednego ze swoich największych demonów - 💎. Za decyzją o ograniczeniu kryształu i innych środków stała bliska dla Białej osoba, o której w środowisku chwilami aż huczy, choć nigdy nic nie pada wprost. Tym samym liczba imprez, na których pojawiała się Biała, widocznie spadła, a ona sama częściej pozostawała w domu. Gdy już pozwalała sobie na odstępstwa, kończyło się na niezrównoważonych ilościach alkoholu albo pigułce na język. Niedługo po tym zamiast klubowych afer, pojawiła się nowa kampania promocyjna, w której White Lady zaczęła zapowiadać nowości inaczej niż zwykle. Biała zaczęła publikować enigmatyczne materiały promujące nowy projekt. Pierwszy zwiastun przyniósł ze sobą zapowiedź utworu „Rituale Incipit”, który miał stanowić otwarcie całego muzycznego rytuału. Kawałek balansujący na granicy buntu i duchowego oczyszczenia - to manifest siły pośród autodestrukcji, White Lady zmierzyła się tam z własną naturą: potrzebą kontroli i pragnieniem chaosu, fascynacją tym, co uzależnia i niszczy. Ale jednocześnie przedstawiła sam proces przechodzenia przez tzw. catharsis - co niektórzy mogli połączyć z tym, że dziewczyna zabrała się za walkę z nałogiem. Kilka dni później premierę miała cała EPka „RITUS”, w całości wyprodukowana przez Pariesa - producenta, z którym Riley łączy nie tylko wspólne brzmienie, ale też prywatnie przyjaźń. Ich współpraca wydaje się inna niż wcześniejsze - zdecydowanie stabilniejsza. To być może koniec „klątwy” szybko znikających partnerów muzycznych Białej Damy. „RITUS” okazał się największym sukcesem w karierze White Lady - krytycy i fani zgodnie uznali projekt za przełomowy, dojrzały, brutalnie szczery i jednocześnie mistyczny. Sześć numerów tworzyło kompletny rytuał oczyszczenia: od furii, przez pokorę, aż po akceptację własnych demonów. Największe uznanie zdobył jednak utwór „Mortifera”, który jakiś czas po premierze został wyróżniony przez RHYTHM RADAR, trafiając do najnowszego zestawienia redakcji z dnia 6 listopada 2025 roku zajmując tam 9 pozycję. Dla Riley to wyjątkowy dowód uznania, ale też swego rodzaju niespodzianka, gdyż sama dziewczyna nigdy nie myślała, że będzie miała szansę na pojawienie się w tego typu zestawieniu. W tle cały czas trwa życie - mniej chaotyczne, ale wciąż intensywne. Riley rzadziej pojawia się na mieście, za to częściej w studiu. Pracuje, słucha, pisze.
    6 polubień
  19. loansharking ain't easy - lady shylock and her story Lichwiarz to osoba oferująca pożyczki z bardzo wysokim lub nielegalnym oprocentowaniem, stosująca surowe zasady windykacji i zazwyczaj działająca poza prawem, często stosując groźby przemocy lub inne nielegalne, agresywne i wymuszone działania w celu wyegzekwowania spłaty długu. Jako stała lub powtarzająca się nielegalna działalność biznesowa, czyli „oszustwo”, lichwiarstwo jest zazwyczaj kojarzone z przestępczością zorganizowaną i niektórymi organizacjami przestępczymi. W drugiej połowie XIX wieku w Stanach Zjednoczonych niskie ustawowe stopy procentowe sprawiały, że małe pożyczki były nieopłacalne, a udzielanie ich uważano w społeczeństwie za nieodpowiedzialne. Banki i inne duże instytucje finansowe trzymały się więc z dala od drobnego kredytowania. Istniało jednak wielu małych pożyczkodawców, którzy oferowali pożyczki na opłacalny, lecz nielegalnie wysoki procent. Przedstawiali się jako legalni i działali otwarcie w swoich biurach. Szukali tylko klientów posiadających stałą i szanowaną pracę, regularny dochód oraz reputację, którą należało chronić. Dzięki temu ryzyko, że dłużnik opuści miasto przed spłatą długu, było mniejsze, a sam powód zaciągania pożyczki wydawał się bardziej uzasadniony. Unikano natomiast hazardzistów, przestępców i innych osób niecieszących się dobrą opinią lub uznawanych za niewiarygodne. Pożyczkobiorca musiał wypełniać i podpisywać pozornie legalne umowy. Choć nie były one prawnie egzekwowalne, stanowiły dowód pożyczki, który wierzyciel mógł wykorzystać do szantażowania niesolidnego dłużnika. Aby zmusić go do zapłaty, pożyczkodawca mógł grozić podjęciem kroków prawnych. Był to jednak blef, ponieważ sama pożyczka była nielegalna. Pożyczkodawca żerował na niewiedzy dłużnika w kwestiach prawa. Alternatywnie stosował publiczne upokorzenie, wykorzystując społeczną stygmatyzację zadłużenia u lichwiarza. Mógł poskarżyć się pracodawcy dłużnika, ponieważ wielu pracodawców zwalniało pracowników obciążonych długami z obawy, że mogliby oni okradać firmę, aby spłacić należności. Wierzyciel mógł także wysyłać swoich ludzi pod dom dłużnika, by głośno go oczerniali, a nawet niszczyli jego mienie, malując graffiti lub rozwieszając obelżywe ogłoszenia. Niezależnie od tego, czy z powodu łatwowierności, czy wstydu, dłużnik zazwyczaj ulegał i spłacał pożyczkę. Tessa Bevilaqua dorastała w południowym los Santos, w dzielnicy, która pamietala jeszcze czasy, gdy jej nazwisko faktycznie cos znaczylo - jej dziadek, Salvatore Bevilaqua był jednym z lojalnych ludzi The Arzano Crew - zajmowal się długami, prowadzil rozmowy, które zawsze konczyly się /splata w terminie/ - po jego śmierci rodzina została sama, bez wplywow, bez pieniędzy, z nazwiskiem, które w polswiatku przestalo budzic szacunek tessa widziala, jak jej matka z roku na rok zyla coraz biedniej, a dawni /przyjaciele/ odwracali wzrok - zrozumiala jedna rzecz; swiat pamięta tylko tych, którzy potrafią odzyskac to, co im się nalezy - nie chciała być ofiara, a chciała być kims, z kim ludzie się faktycznie licza zaczynala od małych rzeczy - pozyczek w sąsiedztwie, kilku kontaktow zdobytych dzięki staremu notesowi dziadka, który znalazła w jego dokumentach po śmierci - pozyczala gotowke glownie handlarzom, dziewczynom z klubow; a wszystko z /niewielka oplata za ryzyko/ - ze względu na swój wiek, wielu ja lekcewazylo i nie traktowalo poważnie.. do czasu - tessa potrafila być mila; ale w jej glosie, wystepowalo cos, co budzilo konieczność splaty kredytu - pomimo ze nie podnosila nigdy reki, nie robila scen - to wysylala wiadomość, ze dlug nie znika, dopóki ona o nim pamięta z czasem zaczęto o niej mowic w polswiatku - nie jak o typowej dziewczynie z ulicy, tylko jak o kims, kto zna zasady starej szkoły - które wpajał jej dziadek; dla tessy shylock to nie jest chciwość, a test lojalności - pieniądze były i sa narzędziem - sposoby, by sprawdzić, komu można zauafac, a kto peka pod presja kiedy the arzano crew znow zaczelo rosnąć w sile, tessa zauwazyla potencjal - swoja szanse, na to by przywrocic swojemu nazwisku Bevilaqua dawna wage i zajac miejsce w strukturze, które niegdyś nalezalo do jej dziadka
    5 polubień
  20. Pewnego słonecznego dnia...
    5 polubień
  21. Maybe your last Halloween? Escape Room - AREA 51; it's your time Official Opening; 8.11.2025 Arts & Culture / Richards Majestic / Mystery Escape Studio Przez blisko dwie godziny nasi agenci prowadzili intensywne działania terenowe, łamiąc skomplikowane szyfry, rozwiązując logiczne zagadki i próbując odkryć prawdę ukrytą głęboko pod warstwami dezinformacji. Każdy krok wymagał czujności i zdolności strategicznego myślenia, uczestnicy musieli nieustannie analizować sytuację, weryfikować sojusze i podejmować decyzje, komu można zaufać, a kto działa w ukryciu. Zespół operacyjny i obsada aktorska współpracowali w pełnym napięcia środowisku, adaptując się do rosnących trudności, które wymagały nie tylko sprytu, lecz także odporności psychicznej i umiejętności działania pod presją. Wspólnym wysiłkiem parli do finału, stopniowo odkrywając kolejne tajemnice projektu, ale.. no właśnie.. Niestety, podczas realizacji zadania doszło do poważnego naruszenia zasad uczestnictwa. Jeden z uczestników, wbrew obowiązującym regułom bezpieczeństwa, użył siły fizycznej wobec aktora, kopiąc go w głowę. Takie zachowanie jest absolutnie niedopuszczalne i stoi w sprzeczności z duchem wydarzenia, które oparte jest na współpracy, zaufaniu i wzajemnym szacunku, zdarzenie to zostało natychmiast przerwane, a kroki podjęte w celu zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim zaangażowanym osobom, pomimo tego incydentu, większość operacji została przerwana.. AREA 51 się nie kończy...my dopiero nadciągamy....
    5 polubień
  22. 'Na powierzchni ujrzał brodatą twarz przyglądającą mu się ciekawie. - Kim jesteś? - zapytał. - Zaproś mnie do swej łodzi, to ci powiem - odparł nieznajomy. Perun pomógł mu wdrapać się do łodzi, a gdy ten usadowił się obok, rzekł: - Ja jestem Weles. Tak to z odbicia pierwszego boga narodził się bóg otchłani. Siedzieli w łodzi, milcząc i przyglądając się sobie z ciekawością. Weles był bardzo do Peruna podobny. Ciało miał mocne i pierś potężną, oczy bystre, ale ciemne i głębokie jak morze, z którego się wynurzył. Perun pomyślałby, że drugiego siebie stworzył z własnego odbicia, gdyby nie włos i broda przybysza, które - choć również Perunowym podobne - barwę miały zupełnie czarną. [..]' Brama I - Sacramento, spotkanie z przeszłością. [Channel 24] **Piątkowa noc; lotnisko wydawało sie dla nich być bramą w nieznane światy - niby oświetlone jak zawsze, pełne ludzi i szyb w których ich odbicia odbijały się w oczach patrzących w nie; tak jak w starych pamiętających wszystko lustrach. Suzy oczekując na resztę siedziała przy wynajętym busie. Pierwszą osobą która dotarła za nią na miejsce ich zbiórki był Ricky - włosy rozczochrane miał we wszystkie strony świata, przysiadł obok Suzy bez słowa - sam oddając sie tej trwającej chwili przemyśleń - bo co tak właściwie czeka zespół podczas trasy? Chwilę później dołączyła reszta składu z którym Suzanna miała spędzić dwa tygodnie poza Los Santos, swoim domem i z dala od narzeczonego. Kiedy samolot dotknął płyty lotniska w Sacramento niebo miało już kolor palonej aromatycznej kawy. W powietrzu czuć było znane, niezmienne ciepło Kalifornii - tak właśnie też zawitali do miasta z którego uciekli niegdyś Ricky i Romy. Na parkingu czekał stary, czarny van (wypożyczony na potrzeby pobytu w mieście); bus nosił jeszcze ślady poprzednich tras innych artystów którym udało sie bądź też nie powybijać a łączyło ich tak samo jak tych teraz cel i pragnienie osiągnięcia sukcesu. Na pojeździe widoczne były liczne zadrapania, resztki taśmy i innych pozostawionych mniej istotnych przedmiotów. Szybki booking hotelu, chwila odpoczynku i kierunek pierwsza z hal w której odbywać miał się koncert trasy Suzanny. W drodze do Channel 24 Cassius zapuścił starą kasetę z rosyjską pieśnią ludową, a Romy niekoniecznie rozumiejąc co ten chciał tym zyskać spojrzała na niego jak ostatniego idiote. Ricky siedział przy oknie obserwując krajobraz, znał te miejsca pamięć: most, pusty skatepark, zrujnowane stacje benzynowe. - Myślisz, że ktoś jeszcze nas tu pamięta? - zapytała Romy widząc jak jej brat obserwuje zza szyby stare dobrze znane im miejsca. Chłopak krótko dopowiedział swoje tak jakby czymś zmartwiony. Hala koncertowa była średniej wielkości - sama Suzy nie celowała w wielkie przestrzenie, nie będąc pewna jakim zainteresowaniem cieszyć będzie sie trasa. Na scenie już leżały gałązki lipy i skrawki mchu; artystka bardzo chciała by wszystko pachniało lasem i ogniem - niezmiennie podtrzymując klimat swoich koncertów. Technicy krzątali się w panującym półmroku, makijażystki rozstawiały stoły z misami pełnymi gliny, popiołu i węgla drzewnego przygotowując artystów do wystąpienia - na ich twarzach malowane zaczęły być znaki ochronne i symbole rytualne a gdy już wszystko było gotowe zapadła cisza; zgasły światła a artyści? Udali się po podświetlonej przejściem podłodze w kierunku sceny [..]. Z głośników zaczyna wybrzmiewać powoli pierwszy dźwięk, instrumenty podgrywają zgodnie ze wcześniejszym planem. Suzy otwarła koncert spokojną melodią, kompozycją znaną z jej pierwszej EP 'Suzy & Anna' będącą jednocześnie hołdem dla jej zmarłej matki. Im dłużej w czasie i głośniej na sile przygrywała melodia tym przechadzające sie wtedy po scenie, odziane w białe lniane szaty statystki zapalały co raz to więcej świec otwierając symbolicznie (co wiemy z koncertów Suzanny) rytualną granice między światem zmarłych a żywych.** 'Ciemno wszędzie, głucho wszędzie… …a jednak jestem, jednak coś będzie [..] .' **Podczas koncertu Suzy zaprezentowała takie utwory jak chociażby 'Мокош', 'История странника' który był jej pierwszym oficjalnym wydaniem czy 'Цветок Папоротника' w którym refren przedstawiała w wersji anglojęzycznej. Zespół po zagraniu tych pozycji i zbudowaniu magicznej atmosfery zmienił swój 'bieg' wchodząc w kawałki anglojęzyczne (w tym ostatnio wydane) Suzanny. W połowie któregoś utworu kilku mężczyzn z końca sali zaczęło wykrzykiwać coś o 'dziwactwach' i 'szatańskich symbolach'. Ricky zastygł jakby znał doskonale ten głos i twarze, już przez moment wydawać by sie mogło że magia miejsca pęknie tworząc wielką porażkę i niespodziewanie zadziało sie coś magicznego. Osoby na swój sposób zauroczone twórczością Suzy (a może i jej po prostu ciekawe) zareagowały same... rytmiczne oklaski, wspólny śpiew. Dziesiątki rąk zaczęły tworzyć wspólny dźwięk podbijając w duchu artystkę którą znali doskonale z jej streamingów i wydań. Ludzie z ochrony dopiero po chwili dotarli na miejsce, chociaż już nie mieli co robić a intruzi wycofali się przytłoczeni przez falę poparcia. Koncert dobiegł końca, padły podziękowania - opadać zaczęła również z artystów adrenalina - po niewielkim bisie w którym zagrała m. in. 'Cursed Santos'; 'Echo of You' oraz autorskie przedsmakowe wydania z docelowo grudniowego albumu Suzy zeszła pierwsza ze sceny. Na backstage’u słychać było doskonale jeszcze głośne echo rozmów osób zbierających się powoli z sali. Romy zaniepokojona reakcją Suzy podeszła za nią, wyjęła z kieszeni paczkę papierosów częstując jednym artystkę; chłodny powiew wiatru uspokajał siedzącą gdzieś z boku Suzannę - krótką rozmowę między nimi przerwał Cassius przypominający że za godzinę część zakulisowa po czym wraz z Rickym pomogli w przygotowaniach aby kobiety mogły na spokojnie dokończyć rozmowę. Minęła mniej więcej godzina - w półmroku sali została tylko garstka fanów którzy zakupili bilet na dalszą część trasy, tą 'zakulisową'. Na scenie niezmiennie gościł dywan z ziół i wiklinowe kosze pełne wosku, sznurków i koralików jakie mogliby wykorzystać na dzisiejszym spotkaniu. Suzy z pomocą Romy uczyły ludzi tworzyć karaboszki a artystka opowiadała o swojej kulturze, Dziadach i znaczeniu masek; Ricky dostrajał ze spokojem po pierwszym koncercie gitare... - właśnie po to aby przygrać akustycznie kilka utworów Suzanny. Samo spotkanie zakulisowe przebiegło w ciepłej atmosferze, pełnej śmiechów i uwagi oraz zaangażowania... i gdy zespół wracał już do busa by zajechać w kierunku hotelu zauważyli jak część odchodzących gości w oddali wspólnie rozpala otrzymane od artystki kadzidło. Dym unosił się w kształcie spirali - mniej więcej właśnie jak znak Roda i pieczęć skończonego rytuału. Pierwszy koncert trasy dobiegł końca, wtedy też coś się obudziło w sercu Suzanny - być może wiara w siebie? Bogatsi w nowe doświadczenie wspólnie poczęli przygotowania do drugiego przystanku w 'Following the Whisper of the Ancestors'.**
    5 polubień
  23. ⋆ Seren Larsen urodzona 9 stycznia 2001 roku w samym sercu słonecznej Arizony, Pheonix. Jest córką kobiety, która urodziła się na amerykańskiej ziemi, oraz mężczyzny z Argentyny, który przybył do US w poszukiwaniu lepszych możliwości zawodowych oraz nowych kontaktów w rodzinnej firmie, którą prowadził z bratem. Od małego była otoczona droższymi nieruchomościami, które były wystawiane na amerykańskim rynku za miliony dolarów, taki był również plan rodziców na Seren. Pragnęli, aby córka pokierowała się ich ścieżką, skończyła studia architektoniczne, a następnie wyrobiła licencję agenta nieruchomości. Od momentu uzyskania dyplomu, mogła zając stanowisko w dobrze prosperującej rodzinnej firmie, jednak wybrała inny plan na siebie. ⋆ Swoje początku z muzyką zaczęła już w pierwszych klasach middle school, gdzie występowała na szkolnych imprezach, śpiewając znane utwory przed całą placówką. Z każdym kolejnym występem, konkursem śpiew stawał się dla niej pasją. Prosiła rodziców o lekcję śpiewu, wykupili zajęcia u pobliskiej sąsiadki, która takie dawała. Zawsze mówiła małej Larsen, że widzi w niej potencjał i aby zawsze trzymała na swoim, idąc przed siebie z uniesioną głową. ⋆ Okres high school, czyli czas dojrzewania był ciężki dla artystki. Zmieniające się wszystko w szybkim i krótkim czasie, tak samo głoś, znienawidziła go, przestając systematycznie trenować i doszkalać. Odstawiła śpiewa na bok nie mogąc wykonywać tych samych dźwięków, oktaw, które za młodszych lat nie sprawiały jej żadnych problemów. Siadała sama, nie mając obok siebie nikogo, tylko papier i długopis, który w tamtym czasie były jej nieodłączonymi przyborami. Skupiała się na wylewaniu tego, co w niej siedzi na papier tworząc z tego refreny, które układy się w piosenki, a przynajmniej zawsze tylko się tak zaczynało. Żaden z tekstów z tamtego okresu nie został skończony, a wszystkie kartki z zapiskami zostały spalone, wraz z wyprowadzą ze słonecznego i pustynnego Phoenix. ⋆ Los Santos, czyli to, co dzieje się tutaj i teraz. Miejsce, które jest stworzone dla artystycznych dusz i każdy początkujący muzyk, aktor, sportowiec przeprowadzają się właśnie tutaj, licząc, że zostaną docenieni. Tak również było z Seren, która przeniosła swoje całe dotychczasowe życie do stanu, który nie był oddalony za wiele od Arizony. Działa aktywnie w social mediach, pisze teksty i szuka studio, gdzie będzie mogła poczuć się swobodnie ze sobą, wykonując ważną dla niej sztukę. Wszystko, co robi w tej kwestii, jest dla niej oddaniem siebie w stu procentach. Lifeinvander / Manager: Austin Banks ──── TWÓRCZOŚĆ . Seren Larsen - babydoll (prod. Bakari Simms) Seren Larsen - You Want Me (prod. ACE) ──── FEATURING . White Lady - Not for them ft. Seren Larsen (prod. Paries) ──── ALBUMY . ──── WSPÓŁPRACE . ──── WZMIANKI . Bycie częścią w prowadzonej akcji przez agencję Loxelle - Podaruj uśmiech najmłodszym i potrzebującym. Los Santos Auto Club - "Under Construction" w Cypress Flats pojawi się wyjątkowy gość - Seren Larsen.
    4 polubienia
  24. W USA istnieje duży rynek producentów, którzy tworzą limitowane serie lub pojedyncze egzemplarze noży, które często sprzedawane za setki, a nawet tysiące dolarów. W Stanach Zjednoczonych produkcja noży ma głębokie korzenie kulturowe. Od Dzikiego Zachodu po współczesne warsztaty — nóż zawsze był symbolem wolności i samodzielności. Wielu rzemieślników traktuje swoje noże nie tylko jako narzędzie, ale jako dzieło sztuki użytkowej, które opowiada historię właściciela. Istnieje ogromna społeczność knifemakerów, którzy wymieniają się doświadczeniami, uczestniczą w zlotach i wystawach. Niektórzy zdobywają prestiżowe tytuły, np. Master Bladesmith nadawany przez American Bladesmith Society (ABS) — jedno z najbardziej rozpoznawalnych stowarzyszeń nożorobów na świecie. Red Hollow (www.red-hollow.shop) to drobne, garażowe przedsiębiorstwo funkcjonujące - a właściwie ogłaszające się i prowadzące sprzedaż - głównie w sieci, które skupia się głównie na produkcji różnego rodzaju noży na zamówienie i potrzebnych do nich akcesoriów takich jak pokrowce czy kabury, ale zajmuje się również usługami typowo serwisowymi, takimi jak profesjonalne ostrzenie, grawerowanie czy konserwacja ostrzy. Brand wszedł na rynek nożownictwa początkiem listopada, założony przez zajawkowicza ostrzy i warsztatowego dłubania Nasha Lorne, który postanowił wycisnąć trochę forsy ze swojego hobby. W Red Hollow nie ma taśmy produkcyjnej, nie ma masowych zamówień — każdy nóż jest unikatem, który powstaje z materiałów pozyskanych lokalnie, często z recyklingu. To idealny brand dla kogoś, kto szuka porządnego prezentu dla kogoś bliskiego, pamiątki czy zwyczajnego narzędzia potrzebnego w domu czy w terenie.
    4 polubienia
  25. Słuchajcie mnie, cioty. Jesteśmy tu, w sercu Los Angeles, tym zgniłym mieście kontrastów. Luksusowe apartamenty, pi***lone wille… a obok ghetto, gdzie trzeba słać pomoc humanitarną. Działamy, bo nie możemy patrzeć na tą zgniliznę, które ignoruje cierpienie ludzi. TO JEST CHORE. My tu jesteśmy, żeby rozwalić ten system od podstaw! bez hierarchii! bez ucisku! bez kurwa kontroli! ~ Raze Hollow, frontman zespołu Riot The Rot Konsumpcjonizm to trup. Zostawili mu światła billboardów i metki jak maskę, żeby nikt nie poczuł smrodu rozkładu. Ludzie karmią się jego gnijącym mięsem, wpychając w siebie rzeczy, które nic nie znaczą. Wszystko świeci, wszystko kusi, ale pod spodem jest tylko pustka. Nie ma treści, nie ma sensu. Tylko odpad po marzeniu o lepszym życiu, które nigdy nie należało do nich. Pod koniec lat 90. globalizacja wciągnęła świat po szyję. Korporacje puchły jak na drożdżach, a IMF i Bank Światowy trzymały rękę na pulsie neoliberalnego porządku. Oficjalnie miały ratować gospodarki i zwalczać biedę - w praktyce stały się symbolem kolonializmu w garniturach. Narzucały krajom rozwijającym się politykę cięć, faworyzowały Zachód i sprowadzały ludzi do „zasobów ludzkich”. Człowiek przestał być kimś - stał się funkcją w tabeli zysków. 30 listopada 1999 roku, w dniu otwarcia konferencji WTO, na ulice Seattle wyszło około 40 tysięcy osób. Protestujący blokowali dojścia do budynków, tworząc tzw. lockdowns - łańcuchy ludzi spiętych metalowymi rurami. Policja odpowiedziała gazem łzawiącym, granatami hukowymi i gumowymi kulami. Wielu demonstrantów było pokojowo nastawionych, ale pojawiły się też grupy Black Bloc, które rozbijały witryny sklepów takich marek jak Nike, Starbucks czy Gap - symboli globalnego konsumpcjonizmu. W powietrzu mieszał się gaz, dym i plastik. Wieczorem wprowadzono stan wyjątkowy i godzinę policyjną, centrum odgrodzono drutem kolczastym. Mimo to miasto jeszcze długo nie ucichło. W dniach 16-17 kwietnia 2000 roku, podczas wiosennego szczytu IMF i Banku Światowego w Waszyngtonie, około 10 000 demonstrantów z całych USA protestowało przeciw globalizacji. Policja brutalnie tłumiła protesty, aresztując ponad 1200 osób – jedno z największych masowych aresztowań w historii D.C. Funkcjonariusze używali gazu pieprzowego, pałek i kajdanek, zatrzymując także przypadkowych przechodniów i dziennikarzy. Choć media próbowały przedstawiać protestujących jako bezcelowych „hipisów”, ruch był świadomy ideowo, skupiając ekologów, anarchistów, studentów i działaczy z różnych kontynentów, którzy sprzeciwiali się globalizacji jako nowej formie ekonomicznego niewolnictwa. Po 11 września 2001 roku wzrost nacjonalizmu w USA praktycznie zdusił ten ruch, a protesty przeciw systemowi zaczęto utożsamiać z „antypatriotyzmem”. Kryzys finansowy 2008 roku pozbawił miliony domów i pracy, podczas gdy banki otrzymały wielkie bailouty z pieniędzy podatników. Na Wall Street wciąż błyszczały zegarki za 20 tysięcy dolarów, a w tym samym czasie ludzie spali w samochodach, pod wiaduktami i na schodach banków, które przejęły ich domy. Wtedy narodził się ruch Occupy – bez liderów, sprzeciwiający się nierówności, gdzie 1% kontroluje bogactwo, a 99% cierpi. Hasło „We are the 99%” stało się symbolem walki zwykłych ludzi z elitami wyzyskującymi resztę społeczeństwa. Na początku lat dwutysięcznych, w Salem w stanie Oregon, kilku kumpli połączyła miłość do stoner rocka i wolności na drodze. W garażu na przedmieściach, przy dźwiękach Goatsnake i Bongzilli, powstał Sinnisters Motorcycle Club. Początkowo byli tylko grupą znajomych zafascynowanych motocyklem jako symbolem niezależności, ale niezależność jest uzależniona od twojego stanu portfela. Zaczynało się niewinnie, drobny handel na imprezach który urósł do niemal hurtowej sprzedaży metamfetaminy własnej produkcji, a z każdym kolejnym zarobionym dolarem wizja całkowitej niezależności rosła. W 2014 roku rozwinęli się do momentu, w którym mogli odciąć się od Hells Angels, którymi byli supporterami co wzmocniło ich pozycję na tyle, że byli w stanie zacząć budować swoje wpływy w Seattle, Winnemucca i dalej w Idaho, Arizonie i Kalifornii. Przez lata Sinnisters uchodzili za twardych, ale też zdyscyplinowanych. Wszystko zmieniło się w 2020 roku, gdy do stołku prezesa oddziału w Los Santos doszedł Kyle Sands; buntownik, degenerat i gość, który miał kompletnie w dupie tradycję klubu. Dla Sandsa liczyło się tylko jedno: chaos. Za jego czasów oddział w Los Santos bardziej przypominał bandę ulicznych anarchistów niż motocyklowy klub. Sands i jego ludzie nie dbali o barwy ani o kodeks. Interesowały ich narkotyki, awantury i brutalne rozróby w mieście. To nie były już spokojne interesy i balansowanie na granicy prawa. Układy Sandsa które zdobył agresją i przemocą pozwoliły przejąć kontrolę nad całym Davis. Ten styl życia z brakiem zasad, brakiem hierarchii i aż zbyt dużą ilością metamfetaminy przyciągnął wokół nich masę ludzi. Ćpunów, zbirów, punków i anarchistów z Davis i okolicznych dzielnic. Sands stał się dla nich ikoną degeneracji. Gdy Kyle Sands zmarł pod koniec 2022 roku Sinnisters MC całkowicie wycofało swoje próby wejścia w kalifornijski rynek. ERAZE THE SYSTEM Dla nich skłot po Sinnisters nie był już pustą ruiną po upadłym klubie. Stał się pubem Burnstates 4*4, gdzie twarde brzmienia, anarchia i gniew społeczny mieszały się w jedno. Ludzie zaślepieni w swoją poplątaną wizję idealnego świata zrobią wszystko, by ich nieosiągalne marzenie się spełniło. Raze Hollow szybko wyrósł na figurę niemal mesjańską, który dzień w dzień wbijał ludziom do głów jedną wizję: świat trzeba spalić, żeby poczuć wolność. Na koncertach Riot The Rot, w squatach, na melinach. Gdziekolwiek się pojawiał powtarzał te same hasła o upadku systemu, o złudnej kontroli i wyrwaniu się ze standardów społecznych, które zostały ustawione tylko po to, by wyssać z ludzi resztki wolnej woli. Stał się twarzą całego całego powstającego community. Każdy ruch, który ma działać potrzebuje swojej struktury. Podstawy zaczęły być budowane, ale Raze to typ marzyciela - on chce działać, nie rozkminiać. Wizjoner, nie księgowy. Zamiast planować, rzucał się w ogień. Właśnie wtedy dołączyła do niego Pixie Voss – z zupełnie innego świata. Dobra rodzina, porządne liceum, nawet zdążyła pójść na studia, zanim kredyt studencki nie zrobił jej z mózgu betonu. Ale to właśnie ten zgrzyt ją obudził - zobaczyła, jak cała ta "droga do sukcesu" to tylko pułapka z ładnym logo. To ona wzięła na siebie organizację i uporządkowanie działań ruchu. Chaos gniewu i desperacji, który początkowo był tylko spontanicznym ruchem, zaczynał nabierać formy. Słowa “mesjasza” nie tylko poruszały, ale też mobilizowały. Z pomocą kilku najbardziej zaufanych wyznawców stworzył sieć, która potrafiła działać sprawnie i w ukryciu. Ludzie zaczęli przekazywać datki, czasem resztki oszczędności, czasem pieniądze zdobyte w mniej legalny sposób, wszystko w imię „nowego początku”. Społeczność pozbawionych nadziei przez rosnące długi i zniszczonych przez heroinę ludzi traktowała słowa Raze’a jak objawienie. Część zaczęła go traktować jak prokoka, który realnie jest w stanie zmienić działanie świata. On sam umiejętnie to wykorzystywał, karmiąc ich nienawiścią do systemu i wpajając przekonanie, że są wybrańcami. Tymi jedynymi, którzy mają odwagę mówić „nie” światu zbudowanemu na kłamstwie i kontroli. Wśród nowych wyznawców Hollowa nie brakowało ludzi, którzy stracili wszystko: domy, rodziny, pracę. Wielu było już tylko cieniami, pogrążonymi w długach, których nie spłacą do końca życia. Są to także ci, którzy kiedyś byli wykształceni ale zbuntowali się przeciw systemowi, zostali wciągnięci w jego machinacje albo zmuszeni przez los, by przestać mu ufać. To osoby skrzywdzone przez władzę, społeczeństwo i zasady, które miały chronić, a zawiodły. Ludzie, którzy zrozumieli, że nie ma autorytetu nad nimi - jedyna władza, jaka istnieje, to ta, którą sprawują nad sobą sami. Jednych zmusiło do tego życie, inni już urodzili się w „złym miejscu”. Każdy z nich ma swój własny powód, historie. Tych ludzi nie obchodzi sposób bycia innych, historia, kolor skóry czy pochodzenie - po prostu wszyscy mają wspólny cel. Nie wierzyli w politykę, hierarchię ani negocjacje. Wierzyli w swojego “Mesjasza” i wolność. Raze powtarzał, że w świecie rządzonym przez pieniądz i władzę, jedynym językiem, który zostanie usłyszany, jest przemoc. Wśród jego wyznawców znalazły się osoby, które media ochrzciły mianem wykolejeńców, anarchistów, zaćpanych buntowników, sabotażystów, podpalaczy, a nawet ekoterrorystów. To oni rzucają koktajle pod biura, niszczą billboardy, organizują performance’y demolujące symbole władzy. Działają z idei - nie dla zysku. Każde działanie to akt polityczny, artystyczny lub czysto buntowniczy. Zaraz obok nich znaleźli się artyści uliczni oraz graficy, którzy początkowo inspirowali się Banksym. Ich dzieła z hasłami “Eraze the System” pokrywają ściany biurowców, radiowozy i bankomaty. Tworzą plakaty, wizualne manifesty, prowokujące materiały rozprzestrzeniane po sieci. Systematycznie działa też finansowe zaplecze - „poduszka bezpieczeństwa”. Drobny handel, sabotaże, skoki na bankomaty, włamania i wyłudzenia są traktowane jako akt redystrybucji. Niektórzy naprawdę wierzą w syndrom Robina Hooda - zabierają korporacjom, by wspierać lokalną społeczność. Zebrane środki idą na skłoty, wsparcie prawne, sprzęt i przetrwanie. Community, które zebrało się wokół zespołu Riot The Rot nie tylko walczy ale też organizuje. Strajki, protesty, spontaniczne demonstracje i wszystkie działania mające podważyć struktury władzy. Ich celem nie jest zdobycie wpływów czy władzy - tylko wspólna gra przeciwko systemowi. Własne operacje, akcje uliczne, koncerty na mobilnej scenie, ulotki i manifesty. Ruchome megafony rewolucji. W sieci publikowane są manifesty, fake podcasty, zmontowane filmy z akcji. Nie boją się dezinformacji, tutaj liczy się przekaz i efekt. Celebryci, politycy, firmy? Nikt nie jest bezpieczny, a ich luksusowe przedmioty są im tylko po to, by rozbić je przed kamerami. Każdy tego typu akt jest dla nich formą komunikatu, by wreszcie ktoś usłyszał ich gniew. SECOND ACT Kapitalizm, fiucie? To ścierwo weszło na poziom religii, której wierni nie potrafią logicznie myśleć. Mają świątynie z logotypami i kapłanów, którzy nazywają się gwiazdeczkami. Gwiazdki mówią /kochaj siebie!/, ale tylko jeśli kupisz ich merch za $100 od koszulki. Lansują się swoimi autami z pozłacaną felgą i milionem obserwacji na socialach, pokazują /idealne życie/. A szarzy ludzie, jak ty, twój sąsiad i babka pracująca w 7-11? Próbują gonić za pieniędzmi. Kapitalizm, człowieku - landlord podnosi cenę, a matka z dzieckiem musi kurwić się za czynsz. ~Morgan /VOMT/ Rosen, frontman zespołu Lobotomy December 11th, 2025 Grupa niezmiennie gromadziła wokół siebie ludzi nie tylko z marginesu społecznego (skłotersów, wyrzutków, ćpunów, bezdomnych) ale także tych, którzy przez niesprawiedliwości życia zradykalizowali się, choć kiedyś żyli „normalnie”: młodzi pracownicy korporacji zmuszeni do wyścigu szczurów, nauczyciele wypaleni przez biurokrację, studenci pożarci przez kredyty studenckie, przedsiębiorcy stłamszeni przez długi i przepisy, a także osoby pogrążone w długach po kosztownej hospitalizacji, bo nie miały ubezpieczenia. Takich przykładów jest cała masa. Wszyscy ich łączy jedno: doświadczyli zdrady, wyzysku i oszustwa ze strony systemu, który miał chronić ich prawa, zapewniać bezpieczeństwo i perspektywy, a zamiast tego niszczył ich marzenia, wolność i godność, budząc w nich nienawiść i pragnienie buntu. W szeregach nadszedł kryzys gdy Raze Hollow odszedł w cień bez słowa, bez pożegnania, jakby rozpłynął się w ideologii, którą głosił. Dla świata zewnętrznego mogło to wyglądać jak koniec. Wewnętrznie jednak to była tylko zmiana kształtu, ponieważ idee Raze były głębsze niż jego fizyczna obecność. Propagator chaosu zniknął, ale jego echo odbijało się wciąż w umysłach każdego, kto wiedział, do czego dążą. Idei nie można stracić. Można stracić tylko jej pierwszego prowodyra. Dla grupy to był moment próby i redefinicji. U wielu pojawiło się zwątpienie. Zabrakło im kogoś, kto codziennie podpalał lont. Ale właśnie wtedy trzy najsilniejsze ogniwa grupy Morgan „VOMT” Rosen, Cyrus „Clinical” Skinner i Rhea „Moth” Keats zrozumieli, że muszą zrobić krok do przodu. Nie żeby rządzić, bo przecież ruch odrzuca władzę i hierarchię tak samo jak system. Po prostu przejęli rolę wektorów. Nie przywódców tylko kierunku. Zamiast stać na szczycie, stanęli na przodzie. Wskazywali ramę przyszłych działań, nie narzucając jej nikomu, a reszta naturalnie zaczęła poruszać się wzdłuż tej trajektorii. Innym ze skutków zniknięcia Raze'a był rozpad kapeli Rot The Riot, która była głosem rewolucji poprzez sztukę i muzycznym megafonem ruchu, niosącym gniew, nienawiść do systemu i anarchistyczną wizję istnienia świata. Jej miejsce zajęła nowa kapela - LOBOTOMY. Dotychczas ruch ściągnął na siebie zbyt dużo uwagi. Seria „przypadkowych przedawkowań” w okolicy, napięcia i starcia z lokalnymi zbirami czy konflikt z niezależnym przedstawicielem motocyklowego półświatka, który próbował przejąć skłoty a z okolicznych bezdomnych i ćpunów zrobić własną „armię”, ciągnęły grupę w stronę chaosu, który zamiast wzmacniać, rozpraszał. Dopiero kiedy wróg został zneutralizowany, a głośne przestępstwa w okolicy ucichły, powstała przestrzeń do działania bez zbędnej uwagi służb. Jak do tej pory ruchy grupy opierały się na chaosie i impulsach, werbalnym głoszeniu idei, propagandzie internetowej, wandalizmie, drobnych podpaleniach, manifestacjach, kradzieżach i zdobywaniu tego, co potrzebne. Choć grupa całkowicie odrzuca ideę pieniędzy to nie dało się ukryć, że w realiach są narzędziem niezbędnym do dalszych działań i pozyskiwania zasobów potrzebnych do rewolucji. Zmiana zaczęła się rodzić wraz z pojawieniem się nowych „proroków”, których głosy zaczęły radykalizować grupę i kształtować ideologiczną dojrzałość ruchu. Ich przesłanie było jasne: chaos jest świetnym zapalnikiem ale fatalnym paliwem. Prawdziwa walka wymaga planowania, logistyki i dyscypliny, nie tylko gniewu. Na ulicy nadal działali buntowniczo, impulsywnie i pozornie chaotycznie, dokonywali drobnych przestępstw ale to właśnie za kulisami tworzyło się operacyjne zaplecze do rewolucji. Nauka podstaw hakowania i poruszania się po dark-web oraz nauka technik sabotażu lokalnej infrastruktury, kamer, alarmów itp. tak by władza i korporacje choć na chwilę traciły kontrolę. Równolegle rozwijali własną bimbrownię, produkując alkohol "Punk's Breathe" wyjęty spod podatków i państwowej kontroli. Innym z obranych celów stało się uderzanie w symbole systemu - te najbardziej błyszczące fasady kapitalizmu. Celebryci i korporacyjne szychy żyjące w złocie, budujący swój status na wyzysku ludzi, pracy, środowiska. Idealny punkt nacisku do obnażenia fałszu, podcięcia korzeni propagandy sukcesu, która utrzymuje całą maszynerię w ruchu. Sabotaż ich majątków, naruszenie ich prywatnych iluzji bezpieczeństwa, wyciek kompromitujących danych, akcje wymierzone w ich rezydencje. Wszystko to ma być manifestem. Materialny dowód na to, że ich anarchia jest głośna na zewnątrz lecz metodyczna w środku. OOC: Będziemy grać społeczność antysystemowców różnej masy zjednoczoną przez zespół punk-rockowy, prowadzoną przez Raze Hollow oraz Pixie Voss. Taki mindset postaci wymaga dużo wyrzeczeń, ponieważ do końca organizacji i tych postaci idea się nie zmieni, a może się jedynie pogłębić. Oznacza to, że do końca projektu będziemy odrzucać idee pieniędzy, skupiając się na większych celach, czyli walce z systemem. Naszym spotem będzie bar BURNSTATES 4*4 który narracyjnie jest przejętym po Sinnisters MC clubhousem, w którym poprzez działania presidenta Kyle Sands oraz samą lokalizacje został przejęty przez lokalnych skłatersów. Natomiast ta organizacja nie ma nic wspólnego z byciem klubem motocyklowym. Nie gramy też gangsterów, gangbangerów, mafiozów czy neonazistów. Główny nurt który będziemy kreować to osoby po przejściach, przeżute przez system lub od początku wychowywane w buntowniczym świecie, którym pod kopułą nie wszystko styka. Ćpuny, Punkowie, anarchiści, cała śmietanka ludzi, która może być łatwo zmanipulowana przez moją postać. Nasz spot znajduje się pod autostradą stanową 4, która łączy największe skupiska obozów bezdomnych pod swoimi drogami, dlatego poza samą częścią organizacji chcemy stworzyć w tym miejscu community które pozwoli zebrać postacie za linią ubóstwa w jednym miejscu. Jest to nietypowy projekt który odbiega od dotychczasowych organizacji przestępczej, natomiast naszym celem jest stworzenie ciekawego miejsca do gry oraz interakcji IC z każdą strefą. Od celebrytów, którzy będą niejaki naszym głównym targetem jako ludzie z masową ilością odbiorców, przez FD którzy będą mogli otrzymywać o wiele więcej zgłoszeń o pożarach, kończąc na strefie cywilnej która będzie mogła po prostu wejść z nami w interakcje oraz służbach porządkowych, które będą próbowały nas poskromić. Znamy granice dobrego smaku, w organizacji mimo agresywnej polityki nie mamy zamiaru z dnia na dzień stać się koszmarem graczy, bezsensownie DMiąc wszystko co się rusza. Naszą agresję i walkę z systemem mamy zamiar wprowadzać stopniowo, organizując przy tym strajki czy medialne ciosy podważające wizerunek wielkich spółek i mechanizmów władzy. Zwykli gracze wyrabiający etat w biznesie będą naszym celem do manipulacji, prania głowy i pokazywaniu, że system jest zły, natomiast nie będą oni naszymi wrogami. To nietypowy format organizacji i zdajemy sobie sprawę, że nie każdy od razu złapie nasze wyczucie, dlatego szybko weryfikujemy i neutralizujemy niepasujące zachowania. Zarząd organizacji: @Panda Krul, @Dajdus, @Verevi
    4 polubienia
  26. **Dnia ósmego listopada w okolicach godziny dwudziestej pierwszej, na wszystkie platformy streamingowe związane z Raevey wleciała ciekawa nowość. Jest to nowy kawałek wraz z visualizerem, zatytułowany "let her shine", który był zapowiedziany przez dziewczynę dość niedawno. Po "dziwnej" wrzutce na LifeInvader, w której Rae w totalnie dziwny sposób próbowała ogłosić swoje pracę nad nowościami, pojawił się krótki snippet oraz zdjęcie z krótkim dopiskiem "jutro". Pierwsza zauważalna rzecz to ciekawy, przyciągający oko visualizer zrobiony przez raczkującego rapera - missie. Wszystkie ujęcia były nakręcone w studiu Blood Moon Records, w którym Raelynn regularnie pracuje nad nowościami. Visualizer jestdobrej jakości, lecz do profesjonalnego poziomu mu daleko. Za produkcję jest również odpowiedzialny missie, co mogło zapewne zaskoczyć fanów Raevey, ponieważ podjęła się ona tylko jednej współpracy z wspomnianym wcześniej artystą. Jakość dźwięku jest na najwyższym poziomie - wszystko było nagrywane w profesjonalnym studio, na nowym sprzęcie. Intrygującą rzeczą okazała się sama nawijka Rae, która znacznie polepszyła się w porównaniu do jej poprzedniej twórczości. Cały utwór ma mocny charakter, lirycznie nie odbiega on zbytnio od całokształtu twórczości raperki, choć można stwierdzić, że uległ delikatnej poprawie. Widać, że raperka faktycznie nie próżnuje i ciągle zmierza do przodu. Można sobie jedynie zadawać pytania - czy raperka utrzyma dalej swoje dobre tempo, czy może odpuści i ponownie skupi się tylko na produkowaniu kawałków dla innych artystów? Post wrzucony pod wpływem narkotyków mógł być kontrowersyjny, ale mógł okazać się faktem co do wątku mocnej pracy Raelynn nad swoimi dziełami w tym miesiącu.**
    4 polubienia
  27. **Na v-tube na kanał @bbygail wleciał nowy film - ponownie jest to perkusyjny cover jednego z utworów znanego dla szerokiej publiki, nie tylko tej zamkniętej na mocniejsze brzmienia. Tym razem padło na dobrze znany zespół Red Hot Chili Peppers i równie mocno znany utwór, a konkretniej Can't Stop. Całość ma względnie dobrą jakość, chociaż nie jest to jakość nagrania studyjnego a w garażowych warunkach na całkiem optymalnych choć tańszym sprzęcie. ** **Opis pod filmem:** Jeśli dostaję specjalne życzenia co do coveru od kogoś kto ogląda moje poczynania tutaj... HOLD MY BEER. Zrobię to! Tym samym ze specjalnymi pozdrowieniami dla bomby pozytywnej energii z Whispering Pines Camp - Talah Chee @Sava - Red Hot Chili Peppers i utwór Can't Stop. I jeśli ktoś z was zastanawia się czym jest Whispering Pines - to złoto naszego stanu, cudowne miejsce, koniecznie sprawdźcie! Mam nadzieję, że sam cover również przypadnie wam do gustu! Dajcie znać, hah. Jeśli szukasz perkusisty do nagrań studio lub na koncert - odezwij się! Z chęcią wesprę w takich działań najemniczo, na pewno się dogadamy i stworzymy razem coś super! Uderzaj w DM - [email protected] ((PW)) bądź w social media - Abigail Hernandez! **Znacząco niżej w opisie pojawiła się także tylko jedna mała wzmianka z opcją wsparcia artystki, opatrzona jedynie tekstem "POSTAW MI KAWĘ". Po przejściu dalej, można dokonać bezpośrednio przelewu przez bramkę** ((O ile kogoś podkusi poza samą narracją, prosz, numer konta: 7395577482 ))
    4 polubienia
  28. 1. Still goin' nowhere? Ostatni czas był dla Kelsey pełen zawirowań. Po przeniesieniu się w na pozór spokojniejszą część miasta razem z zespołem Red Sapphire udało im się stworzyć kawałki takie jak: Red Sapphire - WAD (We Are Darkness) (Official Music Audio), Red Sapphire - ROMANTIC PSYCHO (Official Music Video) oraz Red Sapphire - Let's Burn The World (Official Music Audio), w którym słychać jej wokal. Wtedy przyszedł czas na zaprezentowanie twórczości dla szerszego grona. Występy z zespołem Red Sapphire w GUTS oraz cRave sprawiały wrażenie, że jest na dobrej drodze do realizacji założonych celów. W rzeczywistości jednak była to jedynie tykająca bomba. Zespół rozpadł się niedługo później. Można było o tym usłyszeć w sieci, albowiem zespół okazał się być bardziej znany z hucznego rozpadu, aniżeli z powstania. Oprócz posta na profilu samej Kelsey Hartman oraz portalu Los Santos Music World można było zauważyć ostrą wymianę komentarzy pod jednym z postów Lana Cruz, w których rzuciła w stronę Vex ostre oskarżenia. Dziś na próżno szukać wspomnianego materiału, autorka usunęła go kilka godzin później. Ten, kto jednak zdążył się /załapać/ na sprawdzenie jak zagorzała dyskusja się tam rozwinęła, mógł także dostrzec, że został on skomentowany przez nieco bardziej znane postaci branżowe. W ten oto sposób skończył się kolejny /etap/ w życiu Kelsey. Jedną z niewielu pozostałości po wspomnianej sytuacji jest materiał nagrany przez Juliusa Arsenault, który sam od dłuższego czasu sprawia wrażenie jakby zniknął z miasta. /Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło/. Po rozpadzie Vex w pełni skupiła się na pracy pod własnym nazwiskiem oraz najemniczej grze na basie, której na ten moment nie potrafi porzucić, ponieważ jest związana z instrumentem od bardzo dawna. Na jej kanale V-tube pojawiły się uwory takie jak: 1. Vex - Trigger, 2. Vex - Other side, 3. Vex - Tangled with a Demon Dziewczyna wyraźnie nadal pracuje nad kierunkiem, w którym chce podążać. Świadczy o tym chociażby to, że utwory nadal nie tworzą spójnej całości, a ona sama potraktowała je jako próbę odnalezienia się w czymś konkretnym. Tym sposobem rozpoczęła pracę nad EP-ką, którą miała nadzieję opublikować na początku listopada. Ostatni czas spędzała na tworzeniu tekstów i kompozycji. We wszystkim miało pomóc jej nawiązanie współpracy z agencją Loxbee, jednak plany pokrzyżowało zupełnie niespodziewane zdarzenie losowe, a mianowicie włamanie do studia nagraniowego, w którym odbywały się nagrywki. Od dłuższego czasu na profilu LifeInvader dziewczyny można zobaczyć posty i zdjęcia z wydarzeń na których bywała. Zarówno tych, gdzie po prostu dobrze się bawiła, jak i tych, gdzie pojawiała się bardziej muzycznie. Wsparła bowiem swoją obecnością Harvest Festival, grając tam na basie i wykonując jeden ze swoich utworów, co zaowocowało też tym, że została wspomniana przez początkującą podcasterkę w jednym z jej odcinków. Pojawiła się na Costume party with As They Dream w roli basistki oraz użyczając wokalu w piosenkach, w których wcześniej występowała Hunter. Obecnie przygotowuje się do występu w tej samej roli podczas DesertFestival, o czym może świadczyć udostępniony przez nią post; jednocześnie nadal pracując nad swoim autorskim projektem z nadzieją, że uda jej się go zrealizować.
    4 polubienia
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin