Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Ranking

Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 27.06.2026 w Odpowiedzi

  1. PODSUMOWANIE#1🚨 Niespodziewany powrót Babyyanka? tak to wszystko się zaczęło... Po ponad roku całkowitej ciszy u babyyanka, a właściwie Davariusa, niespodziewanie powrócił na scenę muzyczną. Przez wiele miesięcy nie dawał praktycznie żadnych znaków życia, przez co wielu fanów było przekonanych, że może on nie żyje? zakończył swoją karierę. Tym większych zaskoczeniem okazał się jego nagły powrót. Już od pierwszych publikacji można było zauważyć, że jego życie się w pełni zmieniło. Davarius nie zapowiadał wielkiego /combebacku/, nie publikował nawet wielkich wpisów, jeśli chodzi o to wszystko. Zamiast tego zaczął po prostu wrzucać różne fotki na lifeinvder, stopniowo przypominając o swojej obecności. Niedługo później rozpoczęła się promocja najnowszego kawałka czyli "Haunted Confessions". Gdy utwór ujrzał światło dzienne, wielu słuchaczy było zaskoczonych nie tylko brzmieniem ale i nowym stylem oraz przekazem Davarius całkowicie odszedł od agresywnego stylu z którego był znany. W kawałku otwarcie opowiedział o swoich doświadczeniach związanych z gangowością, błędach, które popełnił. Nie zabrakło również szczerych wyznań dotyczących chęci rozpoczęcia czegoś od nowa. W sumie to wprost przyznał, że definitywnie zamknął rozdział z gangowością i chce prowadzić zupełnie inne życie. Wielu fanów odebrało ten utwór jako symboliczny moment dorastania artysty, a nie którzy po prostu przestali go słuchać. Dało się zauważyć, że Davarius zmienił nie tylko swój styl muzyczny, ale również sposób wypowiadania się w internecie oraz podejścia do własnej osoby. Coraz częściej pokazywał bardziej dojrzałe oblicze, pozostawiając wizerunek za sobą. Po premierze "Haunted Confessions" nie zniknął ponownie. Wręcz przeciwnie; utrzymał regularną aktywność na lifeinvaderze, publikował fotografie, rozmawiał z fanami i coraz częściej dawał o sobie znać. Kilka dni po premierze singla otrzymał propozycję od Department of Arts and Culture, aby wystąpić podczas festiwalu LS Pulse jako support jednego z głównych artystów. Davarius bez chwili zawahania przyjął śmiało ofertę. Był to jego pierwszy w życiu koncert; i okazał się ogromnym sukcesem. Publiczność od pierwszych minut świetnie reagowała na jego występ. Davarius ani przez moment nie zwalniał tempa a tylko je nakręcał. Widać było, że mimo nieobecności scena nadal jest miejscem, w którym czuję się najlepiej. Wielu uczestników wydarzenia uznało jego występ za bardzo dobry. Po zakończeniu wydarzenia ponownie wycofał się z życia publicznego na kilka tygodni aby po prostu odpocząć. Kilka tygodni później rozpoczął promocję kolejnego utworu. Tym razem postanowił na letniaczka wraz z Seren Laresen (ex piosenkarką). Ich wspólny singiel nosi tytuł "Lost in Summer". Babyyank oficjalnie ujawnił datę premiery czyli 26.06; niedługo później opublikował również krótki snippet. Już po kilkudziesięciu sekundach zapowiedzi, można było zauważyć, że pozostaje wierny nowemu kierunkowi muzycznemu. Melodyjny, spokojniejszy klimat i charakterystyczny, niemal /anielski wokal/ ponownie stały się jego znakiem rozpoznawczym. Wszystko wskazuje na to, że właśnie ten styl najbardziej przypadł do gustu zarówno słuchaczom, jak i samemu Davariusowi. Niestety jego życie nie wygląda tak kolorowo jak powinno... Od pewnego czasu Babyyank coraz częściej pojawia się na różnego rodzaju imprezach i wydarzeniach towarzyskich. Osoby ocenę na miejscu zauważają jednak, ze zachowuje się zupełnie inaczej niż pozostali goście. Rzadko bierze udział w imprezie. Najczęściej można zobaczyć go siedzącego samotnie na kanapie, odizolowanego od reszty ludzi, będącego pod wyraźnym wpływem leków/narkotyków. Zaczęły się dni, gdzie Davarius jest naprawdę ponury.. jakby został po prostu wydmuchany ze wszystkich swoich emocji. Wielu ludzi zaczyna zastanawiać się, czy uzależnienie od leków i narkotyków nie odbiło się zbyt mocno na jego całej psychice. Czy nowy rozdział w jego życiu okaże się początkiem wielkiego powodu na scenę? A może problemy, z którymi wciąż się zmaga, ponownie zmuszą go do zamknięcia etapu z branżą muzyczną?
    9 polubień
  2. We are black and white, we are blue and gold, we are San Andreas Highway Patrol. Status: projekt frakcyjny Limit: 10 graczy mapa interaktywna << wejdź, zapoznaj się Discord SAHP Discord Santrans San Andreas Highway Patrol (SAHP) jest stanową agencją egzekwującą prawo, odpowiedzialną za zapewnienie bezpieczeństwa publicznego oraz nadzór nad ruchem drogowym na głównych szlakach komunikacyjnych stanu San Andreas. Jurysdykcja SAHP obejmuje przede wszystkim: Interstate Highways - autostrady międzystanowe stanowiące podstawową sieć transportową o ograniczonym dostępie, U.S. Routes - federalne trasy numerowane łączące regiony oraz obszary miejskie na terenie wielu stanów, State Routes - drogi numerowane i zarządzane przez władze stanowe, stanowiące uzupełnienie sieci Interstate oraz U.S. Routes. Zakres działań Highway Patrol obejmuje zarówno odcinki przebiegające przez obszary zurbanizowane (Urban Areas), jak i tereny pozamiejskie oraz słabo zaludnione (Rural Areas). Agencja sprawuje nadzór nad ruchem na powyższych trasach oraz na powiązanej z nimi infrastrukturze. Do jej podstawowych obowiązków należy prewencja ruchu, reagowanie na kolizje i wypadki drogowe, usuwanie zagrożeń dla ruchu, zabezpieczanie miejsc zdarzeń, kierowanie ruchem oraz podejmowanie działań mających na celu utrzymanie bezpieczeństwa użytkowników dróg. Highway Patrol jest wyspecjalizowaną agencją stanową odpowiedzialną za egzekwowanie przepisów ruchu drogowego, reagowanie na zdarzenia drogowe, prowadzenie działań związanych z bezpieczeństwem publicznym oraz zapewnienie bezpieczeństwa na kluczowych szlakach komunikacyjnych stanu. Oficerowie SAHP realizują również działania związane ze zwalczaniem przestępczości na drogach, zatrzymywaniem osób poszukiwanych, odzyskiwaniem skradzionych pojazdów oraz reagowaniem na wszelkie zagrożenia napotkane podczas pełnienia służby. SAHP nie jest jednostką lokalnego departamentu policji (np. Police Department) ani formacją podlegającą biurom szeryfa (Sheriff’s Office). Jest to wyspecjalizowana agencja stanowa, której głównym zadaniem jest egzekwowanie prawa oraz zapewnianie bezpieczeństwa na sieci dróg pozostających pod jej podstawową jurysdykcją. Oficerowie SAHP posiadają pełne uprawnienia (Peace Officers) na terenie całego stanu San Andreas. Oznacza to, że mogą podejmować interwencje również poza podstawowym zakresem odpowiedzialności drogowej, jeżeli wymagają tego okoliczności, bezpieczeństwo publiczne lub charakter prowadzonej sprawy lub zostaną o to poproszeni, dlatego podczas gdy podstawową odpowiedzialność za utrzymanie porządku publicznego na terenie miast i hrabstw ponoszą lokalne Police Departments oraz Sheriff’s Offices, SAHP pozostaje integralnym elementem stanowego systemu bezpieczeństwa publicznego, współpracując z pozostałymi agencjami w zakresie ochrony życia, zdrowia i mienia mieszkańców stanu. Krótka adnotacja (dobra, jednak troszeczkę długa wyszła): Raczej nie jest wiedzą tajemną, że jakiś czas temu przeszliśmy transformację ze stanowej agencji State Parks na Highway Patrol i jako, że jesteśmy przyzwyczajeni od 2021 roku do gry poza miastem, to obecnie SAHP również skupia swoją grę również poza ośrodkiem miejskim dając pełną swobodę i wolność dla LEA grającego w granicach metropolii, bez obaw o podbieranie 911 czy wypady w miejskie uliczki. Na ten moment jedyny sposób, aby ściągnąć HP do centrum miasta to oficjalna prośba lub zapotrzebowanie wsparcia ze strony LEA grającego tam lub 911 w momencie, gdy inne LEA nie jest dostępne. Rysuję grubą kreskę i stawiam permanentny koniec ery frakcji, która bawi się w policje serwerową, przejmuje zgłoszenia, wbija się do gry innym tam gdzie nie jest potrzebna, niszcząc tym samym całą grę; a dzięki temu, że nasze przyzwyczajenia z poprzedniej frakcji są jakie są to wychodzi nam na razie to bardzo dobrze. Wychodzę z założenia, że jeżeli ktoś chce sobie pograć w mieście to idzie do LEA, które w tym mieście gra- proste. SAHP w tym formacie skupi się na właśnie takiej grze- całą resztę; swaty i inne pierdoły pozostawiamy głównej frakcji i tym, które w przyszłości może jeszcze kiedyś powstaną do końca sierpnia. Dlatego apeluję. Jeżeli będziesz chcieć do nas dołączyć to mierz się z tym, że poza miejscem, w którym gramy nie akceptuję jakiś pojedynczych wypadów do miasta i robienia przy tym burdelu. Nie ma również przyzwolenia na to, że "a gość z SD mówił ze mogę jeździć"- no to jak możesz to idź do SD- ja nie pozwalam. Nawet jak Ci Opiekun pozwoli to nie zwalnia Cię to z odpowiedzialności i konsekwencji- loty. Mam nadzieję, że wcześnie narzucone zasady będą lepszą opcją niż wrzucanie graczy a późniejsze ograniczanie rozgrywki. Nie wykluczam, że w przyszłości coś może się zmienić; ale na ten moment nie akceptujemy czegoś takiego. Dodatkowo: mapa jest spora, dlatego nastaw się, że nie będziesz kręcił się przy granicach miasta. Obstawiamy całą mapę, wszystkie drogi podlegające nam (opisane na naszej mapce) a nie tylko tam gdzie Tobie się wydaje, że będzie lepiej. To wszystko. Domyślam się, że niektóre rzeczy są zbyt restrykcyjne ale nie zamierzam zrobić z tego projektu policji serwerowej, która zniszczy relacje między frakcyjne, na które notabene pracowałem od bardzo dawna. Dziękuję. W stanie Kalifornia pojęcie highway ma znacznie szersze znaczenie niż samo określenie autostrady. Obejmuje ono nie tylko autostrady międzystanowe (Interstate Highways), ale również trasy federalne (U.S. Routes), drogi stanowe (State Routes), a w określonych przypadkach także publiczne ulice i drogi dostępne dla ruchu ogólnego. Należy jednak pamiętać, że infrastruktura drogowa występująca na serwerze opiera się na mapie stworzonej na potrzeby świata gry (przez jakiegoś Hindusa) i nie stanowi wiernego odwzorowania rzeczywistego systemu drogowego Kalifornii. W związku z tym część oznaczeń, numeracji tras oraz klasyfikacji dróg została dostosowana do przyjętego lore i potrzeb rozgrywki. Przykładowo, występująca w świecie gry Great Ocean Highway jest traktowana jako State Route 1, mimo że w oznakowaniu gry występuje jako US Route. Podobne uproszczenia mogą pojawiać się również w innych częściach mapy (lecz prędkości i zasady nie zmieniają się). Na potrzeby rozgrywki obowiązuje jednolita klasyfikacja dróg oparta przede wszystkim na charakterze danej trasy, jej funkcji oraz przypisanej jurysdykcji służb. Celem tego rozwiązania jest zachowanie spójności i przejrzystości, nawet jeśli niektóre elementy odbiegają od rzeczywistych standardów obowiązujących w Kalifornii. Z tego miejsca pragnę zaznaczyć, że jeżeli ten serwer przetrwa po 1 września, to podmienię na mapie oznakowania tak, aby były bardziej klimatyczne i spójne z logiką. Dlatego, jeżeli jest ktoś chętny na grę cywilną z ramienia Santrans i wspieranie działań SAHP (oraz innych frakcji czy nawet graczy) to serdecznie zapraszam do złożenia aplikacji. Fajna gierka zarówno jako pomoc drogowa jak również gierka stricte IC nastawiona na remonty. Omówienie zagadnień związanych z systemem drogowym jest dostępne w temacie San Andreas Department of Transportation (SanTrans) Rekrutacja | NASZ DISCORD Obecnie mamy dostępne: OBECNIE BRAK WOLNYCH SLOTÓW dlatego z nadesłanych aplikacji wybierzemy interesujące nas osoby. 27.06.2026 - otwieramy nabór, 30.06.2026 - zamykamy nabór i informujemy aplikujących o naszym werdykcie; UWAGA: wybierzemy tylko jedną osobę, dlatego nie będziemy podawać każdemu z osobna powodu nie wybrania go do naszego projektu. Aplikacja na przyszłość: jeżeli chcesz brać udział w kolejnym naborze daj nam znać a otworzymy Twoją poprzednią aplikację (ticket), Nasze wymagania: Minimum 200h przegranych na serwerze, Nie musisz być aktywnym z sektora LEA, aby napisać aplikację, Nie potrzebujesz zgody na grę w SAHP jeżeli grasz obecnie w innej frakcji, Płeć postaci: kobieta OOC może zagrać kobietę lub mężczyznę, mężczyzna OOC może zagrać tylko mężczyznę - ot, taka dyskryminacja, Aktywny, sprawny mikrofon, Brak większych kar w profilu (ajoty czy warny za odpierdalanie wykluczają) Nie chcę ludzi, którzy mają po 5 postaci i na każdej "coś" grają, Twoja postać musi mieć przemyślany background i motywację, Unikaj tworzenia postaci superbohatera, każda postać powinna mieć wady, słabości i ludzki charakter, W SAHP nie ma miejsca na "show-off", stawiamy na realizm, współpracę i dyscyplinę i rozbudowaną grę z innymi, Godziny gry: interesują nas ludzie, którzy będą grać z nami w godzinach 19-24, w sensie można sobie cisnąć duty w innych godzinach ale główne duty nas interesuje wieczorem, Tutaj wzór aplikacji - bardzo proszę o skopiowanie tego razem z bbcode discordowym: UWAGA: Twoją aplikację zobaczy: Zarząd SAHP oraz Opiekuni LEA (dla bezpieczeństwa w swojej aplikacji nie podawaj maili)
    5 polubień
  3. Cześć, Wracam do Was z obiecanym follow-upem w sprawie przyszłości serwera po ogłoszeniu RAGE:MP o wygaszaniu wsparcia platformy dnia 31 sierpnia 2026 roku. Wiem, że ostatni czas był dla wielu z Was nerwowy - dla mnie również. Tym razem nie piszę pod presją chwili, tylko po wykonanym researchu i wielu godzinach spędzonych na analizowaniu sytuacji. I mam dla Was dobre wiadomości. W mojej pierwszej wypowiedzi napisałem, że serwer będzie działał tak długo, jak działa RAGE. Było to najuczciwsze, co mogłem wtedy powiedzieć - ale wyraźnie zaznaczyłem, że jest za wcześnie, by cokolwiek przekreślać. Niestety wiadomość została odebrała jako pożegnanie i tak zaczęła ona żyć własnym życiem, rozchodząc się dalej, niż kiedykolwiek zakładałem. To absolutnie nie był mój cel. Prawda jest taka, że ogłoszenie RAGE:MP nie oznacza automatycznie końca. Poruszyło ono całą społeczność platformy do działania. W ostatnim czasie community RAGE wykonało ogromną pracę, szukając rozwiązań, które pozwolą utrzymać serwery przy życiu niezależnie od decyzji Take-Two. Ta mobilizacja ludzi pokazuje, jak silne i zdeterminowane jest to środowisko i jak wiele realnych dróg wyjścia faktycznie istnieje. Jednym z efektów tej pracy jest własny launcher umożliwiający direct connect do serwerów z pominięciem launchera RAGE, wraz z możliwością całkowitego wyłączenia updatera, który po zamknięciu infrastruktury RAGE blokowałby uruchomienie gry. To bardzo solidny fundament, który realnie pokazuje, że da się utrzymać rozgrywkę przy życiu nawet po wygaszeniu wsparcia platformy. Dodatkowo powstał launcher, który przy aktualizacji GTA V downgraduje pliki gry do działającej wersji - co oznacza, że potencjalnie nawet po wydaniu nowego update'u rozgrywka na takim launcherze będzie nadal możliwa. Traktuję to jako jedno z mocnych rozwiązań na stole - dające nam zarówno bezpieczeństwo, że serwer może funkcjonować bez przerwy, jak i komfortową przestrzeń, by równolegle, bez pośpiechu, dopracować inny kierunek rozwoju Vibe. I tu dochodzę do tematu, który wielu z Was samych poruszyło. Dostałem od Was naprawdę sporo wiadomości z sugestią, by przy tej okazji rozważyć przeniesienie Vibe na platformę FiveM. Czytam je wszystkie i chcę powiedzieć wprost - po zastanowieniu nie wykluczam takiej opcji. FiveM jest dziś jedyną autoryzowaną platformą do GTA V multiplayer, ma stabilne wsparcie, a przeniesienie naszego skryptu jest technicznie wykonalne. To poważny kierunek, który traktujemy z pełną uwagą, choć wiąże się on z dużą ilością pracy i decyzji, których nie chcę podejmować pochopnie. Dlatego świadomie zostawiamy wszystkie opcje na stole - czy to pozostanie na bazie RAGE z własnym launcherem, czy migracja na FiveM. Każda z tych dróg ma swoje plusy i minusy, swoje wyzwania i ryzyka i nie chcę dziś niczego przesądzać. Zależy mi na wyborze tej, która zapewni Vibe najbardziej stabilną i długoterminową przyszłość, a nie tylko prowizoryczną łatkę na kilka tygodni. Chcę, żebyście wyszli z tego wpisu z jednym przekonaniem: nie składamy broni. Robimy dokładnie odwrotnie - robimy wszystko, co w naszej mocy, by serwer przetrwał i dalej funkcjonował. Sytuacja jest dynamiczna i wiele może się jeszcze wydarzyć, ale możecie być pewni, że będę się starał aby serwer dalej istniał. Do zobaczenia w grze.
    2 polubienia
  4. Santrans rekrutuje! Szukamy chętnych do aktywnej gierki - a wbrew pozorom jest co robić i co odgrywać! Santrans (San Andreas Department of Transportation) to stanowa agencja odpowiedzialna za utrzymanie i obsługę infrastruktury drogowej. Nie jesteś oficerem, czy zastępcą, nie wystawiasz też mandatów - jesteś gościem, który przyjeżdża po robocie i ogarnia to, co zostało po innych. I to jest właśnie najfajniejsza część; bo działasz równolegle z frakcją na scenie rozbudowując ją a nie spłycając grę do szybkiego /do po którym wszyscy lecą na kolejny pościg! Co tak właściwie możesz robić? Serwis holowniczy (Tow / Freeway Service Patrol) Reagujesz na incydenty na autostradach i drogach stanowych. Pojazd po pościgu? Twój. Rozbity wrak po MVA z wyciekami oleju i porozrzucanymi częściami na jezdni? Też Twój. Awaria na poboczu, kierowca dzwoni po pomoc? Przyjeżdżasz, dokumentujesz stan pojazdu, podpisujesz zlecenie z oficerem i ładujesz na platformę. Każda scena jest inna - raz to formalność przy sprawnym aucie po pościgu, raz wyciągasz wrak spod bariery wyciągarką, bo kierowca zdążył już trafić do RA. Maintenance (utrzymanie dróg) Klasyczna robota drogowa - ale z głową. Zamykasz pasy, stawiasz pachołki, naprawiasz bariery, zbierasz gruz i szczątki z jezdni, usuwasz plamy oleju z nawierzchni. Pracujesz często równolegle obok holownika - każdy robi swoje, ale razem ogaracie całą scenę. To Ty decydujesz kiedy pas wraca do ruchu. # SUPER BENEFIT - State-Owned Housing W pakiecie mamy nie tylko świetną gierkę, ale też dostęp do programu State-Owned Housing (SOH). Pracownicy Department of Transportation w Californii faktycznie mają prawo korzystać z puli stanowych domków - i to odwzorowujemy. Mamy kilka lokalizacji do wyboru. Płacisz wyłącznie podatek, zero wydatków na zakup - lokal dostępny na czas zatrudnienia. Jeżeli jesteś zainteresowany to wejdź do nas na Discord i otwórz ticket!
    2 polubienia
  5. Włosko-amerykańska społeczność w Los Angeles nigdy nie stanowiła sporej grupy etnicznej w porównaniu do miast w innych stanach takich jak Nowy Jork, Jersey, Pennsylvani, czy Connecticut choć ilość mieszkańców danego pochodzenia szacuje się na około trzystu dziesięciu tysięcy. Innymi miejscami na mapie Kalifornii gdzie zamieszkuje duży odsetek amerykan włoskiego pochodzenia to na przykład w San Francisco gdzie od lat dzielnica North Beach była głównym skupiskiem włoskich imigrantów a dziś stało się dumnym kulturowym centrum. Do większych skupisk zaliczyć można również San Diego czy hrabstwo Orange. Carmine's Corner swoją historią sięga roku tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego szóstego gdzie Carmine Andorno otwiera małą knajpę a motywem przewodnim stoi pochodzenie jego, oraz jego rodziny. Dobrze prosperująca restauracja znana z serwowania dań które idealnie odwzorowywały smaki znane ze starego kraju co z wielką pewnością potwierdzali rodowici włosi emigrujący do stanów wiele lat po pierwszej fali późnymi wieczorami stawała się miejscem do wszczynania burd, awantur i popijaw dla rodaków chcących odreagować po ciężkim dniu w pracy aby po porządnym posiłku i kilku głębszych wrócić do domu i kontynuować pijackie wybryki, tym razem na najbliższej rodzinie. W tamtych latach wieczorna atmosfera była jeszcze akceptowalna bo knajpa nie miała zbyt wielu gości spoza okręgu małej i zamkniętej społeczności a przez swoje położenie często rasistowsko nazywana miejscem spotkań włosko amerykańskich gangsterów co nie miało zbyt wiele wspólnego z prawdą poza ściąganym raz w miesiącu haraczem. Andorno przez mniej więcej ćwierć wieku aktualna sytuacja knajpy całkowicie wystarczała na normalne życie do momentu pandemii gdzie zysk drastycznie podupadł a problemy ze sprzedażą alkoholu w lokalu było największym ciosem wymierzonym w jego stronę przez co Andorno zdecydował się na zaciągniecie pożyczki u nieaktywnego już członka okolicznej rodziny mafijnej Richarda D’Ercole który przez lata ściągał haracz z knajpy Andorno. Kwota jak na pożyczki z wysokim oprocentowaniem nie wywoływała dreszczy na ciele ale gwoździem do trumny Andorno była wizyta Internal Revenue Service (IRS). Sprawa dotyczyła uchylania się od podatków na przełomie dwa tysiące dwudziestego pierwszego i dwa tysiące dwudziestego drugiego roku. Wyroku dało się uniknąć w ramach opłaty kary pieniężnej ale Adorno nie był w stanie opłacić wszystkie a w tym oprocentowania D’Ercole. W ramach tego knajpa przeszła w jego ręce po aresztowaniu Andorno. Richard D’Ercole z racji na swój sędziwy wiek i chęć powrotu do życia na emeryturze nie był zainteresowany czerpaniem zysków z knajpy Carmine'a. W tym samym czasie Randy Coppola, ostatni całkowicie aktywny i pełnoprawny członek rodziny mafijnej z racji dopłacania do utrzymania rodzinnej firmy Coppola Auto Parts która wróciła do życia na początku tego roku zdecydował się ją zamknąć. Richard D’Ercole wykorzystując sytuacje decyduje się odsprzedać lokal synowi jego przyjaciela z którym działali w jednej załodze jako ostatnia żyjąca stara gwardia rodziny. Coppola nie posiada doświadczenia w prowadzeniu lokali gastronomicznych jednak posiada doświadczenie biznesowe które zdaje się wystarczać w połączeniu z wiedzą którą nabył od matki Janet Petrulio-Coppoli prowadzącej kiedyś mały bar na molo w okresie letnim aby nie pozostać na lodzie bez udokumentowanych dochodów.
    1 polubienie
  6. 1 polubienie
  7. Zapraszamy na wyjątkowy wieczór filmowy w klimacie kina samochodowego pod gołym niebem. Już 28 Czerwca o godzinie 19:00 spotykamy się na parkingu Vespucci znajdującym się obok molo Del Perro, gdzie czekać będzie na Was ogromny ekran i niepowtarzalna atmosfera letniego seansu. Podczas wydarzenia wyświetlony zostanie film Green Street Hooligans - mocna, emocjonalna produkcja utrzymana w klimacie ulicznej lojalności, piłkarskiej pasji i surowej atmosfery brytyjskich hooligans. To historia pełna napięcia, adrenaliny, braterstwa i konfliktów, która od lat uznawana jest za kultową w swoim gatunku. Uczestnicy będą mogli wjechać na teren wydarzenia własnymi samochodami i ustawić się przed ekranem, by komfortowo obejrzeć seans w wyjątkowym stylu drive-in. Na miejscu dostępne będą również stoiska z popcornem oraz napojami, aby nie zabrakło Wam klasycznego kinowego klimatu. Przygotujcie auta, zabierzcie znajomych i spędźcie z nami ten wieczór pod gwiazdami. Autor: @bunia
    1 polubienie
  8. **Członkowie klubu motocyklowego z Sandy Shores mogli ujrzeć ogromną grupę bikersów z Meksyku, która perfidnie przejeżdżała przez ich ścisłe terytorium. Byli to członkowie klubu Los Malvados MC - pojawili się bez uprzedzenia w kamizelkach. Kolesie wiedzieli co robią i stwierdzili, że nie mają zamiaru kontaktować się z lokalnym klubem co automatycznie wrzuca dissrespect w ich kierunku.**
    1 polubienie
  9. Nie oszukujmy się - Fivem to syf i vibe będzie miał ciężko konkurując z 3 innymi projektami na jednej platformie. Pokazało to już starcie z devem jeszcze na alcie, gdzie okazało się, że ludzie byli wygłodniali powiewu świeżości. Własny launcher i niezależność od regulaminów wielkiej korporacji z kolei zjadł by dupą resztę tych projektów
    1 polubienie
  10. Dinozaury, wszedzie dinozaury. Siemasz @Sava, cytat dla atencji ale pozdrawiam serdecznie. @Rjeckjakie to były płatki, to nawet bardziej niż istotne. Ekhm.. w sumie było już trochę lania wody, trochę śmieszków, więc widzę, że temat żyje. A że ta gra stanowiła przez lata sporą część mojego życia, to dorzucę swoje trzy grosze. Zawsze wychodziłem z założenia, że jestem przede wszystkim dla graczy. Nie po to, żeby błyszczeć na siłę, tylko po to, żeby tworzyć otoczenie dla ludzi z charakterem, pomysłami i potencjałem. Takich, którzy potrafią napędzać rozgrywkę i zostawiać po sobie coś więcej niż kolejną odklepaną rutynę. Sam miałem swoje szanse. Nie mogę powiedzieć, że nie. Problem polega na tym, że z perspektywy czasu wiele z nich okazywało się pozornych. Nie przez brak chęci czy zaangażowania, ale przez sposób funkcjonowania serwisu i ludzi, którzy w danym momencie mieli wpływ na kierunek jego rozwoju. Najbardziej męczące było zderzanie się z mentalnością, której nie dało się przeskoczyć. Zamknięte głowy, okopane stanowiska i wieczne przekonanie, że tylko jedna strona może mieć rację. Nieważne, czy obie miały sensowne argumenty. Nieważne, czy można było dojść do kompromisu. Ktoś musiał wygrać, a ktoś przegrać. Na papierze wszystko wyglądało profesjonalnie. W praktyce często kończyło się zwykłym przeciąganiem liny. Z roku na rok miałem coraz większe wrażenie, że miejsce, które kiedyś przyciągało ciekawych ludzi, zaczęło ich skutecznie odstraszać. Coraz rzadziej spotykałem osoby, które faktycznie chciały coś tworzyć, miały własne zdanie i nie bały się go wyrażać. Zamiast tego coraz częściej pojawiało się zachowawcze podejście, kalkulowanie każdego ruchu i strach przed wychylaniem się. W pewnym momencie uznałem nawet, że gra jest mi zwyczajnie utrudniana. Przeniosłem się do innego sektora, licząc na świeży start. Nie było tam tego samego klimatu, ale dałem sobie czas. W międzyczasie zmieniły się struktury, pojawili się nowi ludzie i przez chwilę wydawało się, że coś faktycznie ruszy w dobrą stronę. Nie ruszyło. Problemy komunikacyjne pozostały dokładnie takie same. Różniły się twarze, ale mechanizmy działania pozostawały identyczne. Projekty blokowano, pomysły lądowały w szufladzie, a decyzje ciągnęły się tygodniami bez żadnych konkretów. Najlepszym przykładem była historia związana z kliniką. Mieliśmy gotowy pomysł, doświadczenie i ludzi chętnych do gry. Chcieliśmy stworzyć miejsce aktywne, nastawione na interakcję z graczami i budowanie relacji z klientelą. Nie kolejny martwy punkt na mapie, który raz na kilka tygodni wrzuci kilka screenshotów i zniknie. Organizacja była gotowa. Ludzie byli gotowi. Brakowało jedynie zgody na wykorzystanie konkretnego miejsca. Efekt? Nie dostaliśmy szansy na udowodnienie czegokolwiek. Zamiast tego projekt został praktycznie uśmiercony, a organizacja ostatecznie zamknięta. Najbardziej absurdalne było to, że później usłyszeliśmy argumenty o braku aktywności, niewystarczającej jakości rozgrywki czy niespełnianiu założeń. Trudno spełniać założenia projektu, którego nie pozwolono nawet uruchomić w docelowej formie. Odpowiedzi na kluczowe kwestie potrafiły przychodzić po miesiącu albo dłużej. W tym czasie ludzie tracili motywację, zmieniali plany albo zwyczajnie odchodzili. Trudno się temu dziwić. Najgorsze jednak nie były nawet decyzje administracyjne. Najgorsza była hipokryzja części społeczności. Na forum wszyscy eksperci. W dyskusjach wszyscy obrońcy jakości rozgrywki. W praktyce zdarzało się, że ci sami ludzie prywatnie jechali po innych graczach, podważali ich pomysły i aktywnie działali na ich niekorzyść. Potem przychodzili do gry, przybijali piątki i udawali, że wszystko jest w porządku. Dopóki jesteś przydatny, jesteś kolegą. Gdy przestajesz być potrzebny, okazuje się, że większość tych relacji była jedynie wygodnym układem. Podobnie wyglądało podejście do konfliktów. Zamiast rywalizacji w ramach rozgrywki coraz częściej miałem wrażenie, że część osób traktuje system zgłoszeń, wniosków i administracyjnych interwencji jako kolejny element walki z przeciwnikiem. Nie chodziło już o to, kto lepiej poprowadzi historię swojej postaci. Liczyło się to, kto skuteczniej wykorzysta narzędzia poza samą grą. A przecież nie o to powinno chodzić. Crime nigdy nie był i nigdy nie będzie sprawiedliwy. To akurat jest normalne. Ale jeśli wszyscy tworzymy jedno środowisko, to dobrze byłoby pamiętać, że po drugiej stronie siedzą ludzie, którzy również poświęcają swój czas. I właśnie tego brakuje mi najbardziej. Poczucia, że gramy razem, nawet jeśli gramy przeciwko sobie. Poczucia, że za poświęconym czasem stoi jakaś wartość. Bo nie mówię tutaj o dwóch czy trzech godzinach. Mówię o setkach godzin inwestowanych w postacie, organizacje, projekty i relacje. W rzeczy, które miały się rozwijać i tworzyć coś większego. Największym problemem nie były dla mnie przegrane projekty. Największym problemem było poczucie, że często przegrywały one jeszcze zanim w ogóle dostały szansę zaistnieć.
    1 polubienie
  11. PODSUMOWANIE #11 - zemsta MAGA RIZZY G KONTRA TRUMP - LIDER ZESPOŁU KRYTYCZNY WOBEC OBECNEGO PREZYDENTA, UTRATA SPONSORA, SKANDALICZNY WYWIAD W DAILY GLOBE 6 października na antenie Daily Globe w sekcji "What in Music Industry" pojawił się prawie cały skład Sloppy Toppy, z wyjątkiem Edwarda Settlesa. Rozmowa prowadzona przez Benjamina Duggana zapowiadała się z początku nieźle, do momentu w którym padło pytanie o incydent zespołu z Paradise Island, na które w odpowiedzi Rizzy G wplątał zarzut wobec służb porządkowych i ich brutalności, pod rządami republikanów. Po tej odpowiedzi prowadzący wprost określił się jako dumny redneck, głosujący na Trumpa, co na frontmana zespołu podziałało jak płachta na byka. Nieroztropny dziennikarz nieumiejętnie próbował odbiec od tematu poliktyki, jednak ten przewijał się w rozmowie już do końca. Reece Gilmore wypowiedział potem słowa, która Daily Globe umieściło w samym nagłówku "Podczas urodzin, zdmuchując świeczkę zażyczyłem sobie, aby następnym razem strzelec trafił". Prócz tego dwukrotnie nazwał jeszcze Donalda Trumpa pedofilem, będacego na listach Epsteina. Ostre opinie bez owijania w bawełnę zdawały się zawsze towarzyszyć wizerunkowi zespołu, jednak te słowa wywołały burzę w internecie i poza nim. Wściekli fanatycy ruchu MAGA zaczęli sabotować grupę i próbować uprzykrzać ich życie prywatne. Niedługo po publikacji wywiadu na stronie Daily Globe, Patriot Beer, główny sponsor zespołu wycofał się z umowy. Gradobiciem oberwała także wytwórnia Unsainted Records. ZAMKNIĘCIE UNSAINTED RECORDS - NARODZINY SLURP GANG RECORDS Zaledwie trzy dni po wywiadzie udzielonym Daily Globe ogłoszono zamknięcie wytwórni Unsainted Records. To właśnie z nią Sloppy Toppy współpracowało praktycznie od początku, promując markę na grafikach i pojawiając się na licznych wydarzeniach. Decyzja okazała się kolejnym ciosem w stabilność zespołu oraz w plany wydawnicze, o których opóźnieniach fani wciąż nie otrzymali żadnych konkretów - tak jak i o samej dacie premiery. Brak silnej konkurencji na rynku skłonił jednego z filarów grupy, Raymonda Sewarda, do stworzenia własnej, niezależnej i niewielkiej wytwórni Slurp Gang Records, której głównym celem mają być wydawnictwa Sloppy Toppy. ROZPAD LEGENDARNEGO SKŁADU - ODEJŚCIE EDWARDA SETTLESA Utrata sponsora i wytwórni nie była ostatnim problemem, z jakim zespół musiał się zmierzyć pod koniec roku. Formacja pięciu przyjaciół, która zdawała się działać jak jeden organizm, zaczęła się kruszyć. Już w październiku z przestrzeni publicznej zniknął perkusista Edward Settles. Podczas halloweenowego koncertu w Ocean’s Bounty Bar na scenie pojawiła się zamaskowana postać, której sylwetka - zdaniem wielu - nie przypominała Eddiego, co sugerowało udział muzyka sesyjnego. Spekulacje szybko znalazły potwierdzenie: w mediach społecznościowych Sloppy Toppy opublikowało oficjalne oświadczenie, potwierdzając odejście Settlesa z zespołu. ŚWIĘTA ZE SLOPPY TOPPY - POWRÓT „SANTA’S SACK” I LIMITOWANY BOX Mimo trudności, fani doczekali się świątecznego akcentu. Tuż przed Bożym Narodzeniem ukazał się specjalny box zawierający fizyczne wydanie ubiegłorocznego singla „Santa’s Sack” oraz kilka humorystycznych gadżetów - idealnych na prezent dla kolekcjonerów i wiernych słuchaczy. POMNIEJSZE WZMIANKI I DOKONANIA: • Livestream ze Sloppy Mansion • Zajęcie 2 miejsca w Rythm Radar za październik • Zajęcie 8 miejsca w Rythm Radar za listopad • 29.10 - halloweenowy koncert w Ocean's Bounty Bar • Zapis Live z koncertu • Pojawienie się kartonowych cutoutów w oficjalnym sklepie zespołu • Pojawienie się bokserek z merchu w teledysku Dumb Bitch
    1 polubienie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin