-
Postów
300 -
Rejestracja
Treść opublikowana przez Garrett
-
(Kliknij w ikonkę Discorda by dołączyć do oficjalnej społeczności projektu) Ileż można było czekać by inwestycje miejskie w końcu otrzymały soczysty kop w tyłek by znów napędzić je w swoich pracach. Gdy pośród miejskiej betonowej dżungli drapacze chmur i miejskie inwestycje nadal stoją w miejscu z racji światowych plag jak recesja, wydarzenia globalne o podłożu międzynarodowym odciskające swoje piętno na rynku Wall Street prywatne inwestycje przybierają na prędkości i sile. Problem rynku nieruchomościowego w Los Santos stał się tak spory, że podaż nie nadąża za popytem co niechętnie odbija się na kieszeniach agencji nieruchomościowych cisnących ludzi w coraz ciaśniejszych pomieszczeniach betonowych gigantów z małymi oknami. Czym bowiem jest amerykański sen bez własnych czterech kątów - na kredyt, samochodu - na kredyt, studiów dla dziecka - na kredyt i ciągłej tułaczki z pracy do domostwa z kredytem hipotecznym? Obecnie jest to na porządku dziennym - amerykański sen zgasł niczym zdmuchnięta świeczka, ale jego duch przetrwał dekady by dalej krzewić go wśród rozmarzonych obywateli i imigrantów za pomocą Hollywoodzkich produkcji, które przypominają, że warto być i mieszkać w Ameryce. Po wielokroć widziałeś w tych produkcjach uśmiechniętego Pana Smitha, który przybywa swoim Cadillakiem na podjazd swojego wymarzonego domu - wita się ze swoim sąsiadem, Panem Johnsonem, który w tym momencie podlewa swój świeżo przystrzyżony trawnik. Wchodząc do domu zapewne wyobrażasz sobie krzątającą się żonę przed wieczorną kolacją i dzieci, które wskakują Ci na barki witając Cię, że kolejnego wieczoru mimo wszechobecnego niebezpieczeństwa dotarłeś bezpiecznie do domu - ale pewnie nawet nie są tego świadome. Czym byłby wieczór bez odstresowującego papierosa na tarasie z własnym podwórkiem po papierkowej robocie w biurowcach Mission Row - obracając się na pewno dostrzeżesz Pana Mikes'a, Reynolds'a i Thompson'a, którzy na całe Utopia Gardnes rozścielają zapach soczystych steków a brzęk ich butelek z piwami rozbrzmiewa niczym kościelne dzwony na popołudniową msze w Baptystycznym Kościele przecznicę od Twojego miejsca zamieszkania. Zapomniałeś też zapewne o swoim psie, który wesoło hasa po przystrzyżonym trawniku? Oto co może Cię czekać w Utopia Gardens! Zaznaj amerykańskiego Snu i kup nieruchomość już dziś! Wilki nieruchomościowe, krwiopijcę i zmory codzienne Twojego telefonu dzwoniące z różnych, czasami przedziwnych na pierwszy rzut oka numerów to właśnie reprezentanci biura nieruchomościowego, które postanowiło sobie w geometrycznych trójkątach ukryć właściwy odruch Twojej psychiki - czyli obawę przed stworzeniem jakim jest wilk i tym co może z Tobą zrobić. Wolfs International Realty nie skupiali się aż nadto nad inwestycjami wolnostojących domów na przedmieściach Los Santos. Ale cokolwiek by napisały o nich media nie można powiedzieć o nich złego słowa. Wilki mają usankcjonowaną, wysoka pozycję na rynkach nieruchomościowych na całym świecie - spróbuj się do nich dodzwonić, też otrzymałem informacje o tym, że ich skrzynka jest pełna zainteresowanych i mojej wiadomości nie zapiszą bo nie mają już miejsca w skrzynce. Niemniej Utopia Gardens to projekt, który ma być wyznacznikiem powrotu to starych dobrych Stanów Zjednoczonych. Podejrzewam, że nawet Wujek Sam we własnej osobie uśmiecha się zdejmując kapelusz z głowy by dostrzec zamiary prywaciarzy i tłustych kotów z finansowego świata Los Santos, Nowego Jorku oraz innych ośrodków finansowych równie ważnych co nasze amerykańskie molochy. Duch narodowy i jego jestestwo to podstawa bytu tego wielokulturowego, wielowyznaniowego i wielopoglądowego narodu zbudowanego w okowach niewolnictwa. I choć za jedną monetę ziemi po horyzont nie otrzymasz bo to nie Ameryka przełomu XVIII i XIX wieku to Wilki oferują w swojej karcie nabycie domów wolnostojących z ładnie przystrzyżonymi trawnikami na ich nowej ulicy - Utopia Gardnes. Co prawda walczą z miastem o dofinansowanie terenów zielonych bo maszyny budowlane zdegradowały całkowicie tamtejszą florę i wypłoszył faunę w postaci przewracających śmietniki i jedzących z nich skunksów to widocznie są na dobrej drodze do ugody na kooperacje. To co, może czas zasiedlić to miejsce i sprawdzić kto jest Twoim nowym sąsiadem? ECHO PARK - Miejsce na którym się wzorujemy Mirror Park jest jawnym odzwierciedleniem Echo Park - dzielnicy zlokalizowanej w środkowo-wschodniej części Los Angeles. Dzielnicę wyróżnia przede wszystkim zróżnicowanie kulturowe, słynie z lokalnych przedsiębiorstw i jest popularnym miejscem wybieranym przez muzyków i artystów. Bazując na danych związanych z Echo Parkiem będziemy chcieli odwzorować spokojną dzielnicę, w której góruje swoiste prosperity, staro-amerykański styl zarówno architektoniczny jak i ten dotyczący codziennego życia. Z ciekawostek jakie kierują nas do zaimplementowania naszego własnej wizji Mirror Parku w takim stylu jest chociażby fakt historyczny, że przed pojawieniem się Hollywood to właśnie słynne Edendale (kiedyś - dziś Echo Park) stanowiło centrum kinematografii na Zachodnim Wybrzeżu to dlaczego nie zrobić z tego projektu starego, dobrego amerykańskiego filmu o klimatach Old American Dream? 😁 Homeowners Association - co to jest i jaki wpływ ma na projekt? Jak sama nazwa wskazuje, Homeowners Association to stowarzyszenie właścicieli domów. Jej celem jest dbałość o estetykę osiedla a nawet budynków, które posiadacie na własność, utrzymywanie ich w dobrym stanie oraz stosowanie się do regulaminu obowiązującego na danym obszarze. Regulaminy zazwyczaj dotyczą reguł bazujących na zachowaniu adekwatnego wyglądu i estetyki okolicy określając wygląd domów, utrzymanie trawników a nawet co możecie trzymać na balkonie. Nie bójcie się jednak - nie będziemy tak restrykcyjni, gdyż wiemy, że na większość wymienionych spraw zwyczajnie nie macie wpływu. Aczkolwiek reguła utrzymania trawnika w odpowiednim stylu i wyglądzie skłania nas do weekendowych wyjazdów kosiarek na podwórko i przyjazne powitania z sąsiadami. Regulamin poza częścią OOC, w której opiszemy dokładniej dla członków co należy a czego nie należy będzie też regulował kwestie IC, które będziemy respektować w drodze immersyjnej gry. Tak też możecie się spodziewać przedstawiciela HOA, który zapuka do drzwi i da upomnienie by parkować swoje cztery koła na podjeździe i nie zagracać wspólnej drogi. HOA utrzymuje się z miesięcznych lub rocznych opłat (u nas będą to opłaty miesięczne), które różnią się w zależności od rozmiaru domu, jego wieku oraz posiadanych udogodnień. Środki z opłat będą wykorzystywane na rzecz różnych celów jak chociażby utrzymanie wspólnych pomieszczeń jak domy kultury, baseny, etc. Z racji, że gramy "zamknięte osiedle" - zaznaczę, nie jest ono zamkniętym gronem a zwyczajnie własnością prywatną aniżeli własnością miejską - więc z racji tego we wspomnianej wcześniej opłacie znajdować będzie się też kwota utrzymania dróg, chodników czy chociażby oświetlenia ulicznego. Chcemy by mieszkanie w amerykańskiej dzielnicy realnie obrazowało to jak faktycznie żyje się na takiej dzielnicy i w takim miejscu - poza tym będzie to też dla nas dodatkowa możliwość weryfikacji aktywnej gry danego gracza sprawdzając, czy dom aby nie pozostaje widmem, które zwyczajnie jest zajmowane. Regulamin dzielnicy będzie dawał możliwość naliczanie odsetek w chwili gdy opłaty są nieuiszczane na czas a gdy będą zalegać zbyt długo - stowarzyszenie na drodze regulaminu, który podpisuje każdy z mieszkańców ma prawo do eksmisji mieszkańca z nieruchomości. Niewątpliwie jest dla nas ważne aby wszystko toczyło się drogą IC i miało swoje podłoże do różnych działań - zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych. Q&A - UTOPIA GARDENS Q: Po wprowadzonej aktualizacji wyceniliście domy na tej dzielnicy za 10 mln dolarów i teraz stoją jako nieużytki. Na prawdę tyle będą kosztować? A: Oczywiście, że nie. Była to forma zabezpieczenia domów, gdyż przewidywaliśmy, że każdy ruszy by zakupić te domy co nas oczywiście w żaden sposób nie dziwi a wręcz cieszy. Mamy jednak świadomość co obecnie dzieje się na Mirro Park i jak wiele domów pozostaje domami widmo jako swoiste "spawny" bądź przetrzymanie z myślą "sam nie wiem po co mi to potrzebne ale innemu nie dam". Wyceniliśmy te domy za tą kwotę, ponieważ irracjonalnym krokiem byłby zakup tego domu w tej dzielnicy za takie pieniądze. Pozostawienie domów bez wyceny powodowałoby, że nieświadomi tego co planujemy wycenialibyście te domy i przeżywali rozczarowanie gdybyśmy Wam te wyceny usuwali z racji tego projektu. Oczywiście domy nie będą kosztować 10 mln dolarów - gwarantuje to Wam. Q: W jaki sposób będzie można dołączyć do projektu oraz jak właściwie nabyć dom na Utopia Gardens? A: To zależy w jaki sposób chcesz mieć styczność z projektem. Jeśli interesuje Cię zamieszkanie i gra w tej dzielnicy niezbędnym narzędziem do tego będzie nasz serwer discord. Nabycie domu odbywać się będzie poprzez przedstawienie szczegółowego backgroundu postaci oraz planów na swoją rozgrywkę. Wszystkie te informacje będziesz mógł nam napisać w stworzonym tickecie, do którego wgląd będzie mieć jedynie ekipa projektu. Po pozytywnym rozpatrzeniu Twojego ticketa będziesz mógł wybrać wolny spośród dostępnych domów a my go wycenimy. Od tego momentu stajesz się pełnoprawnym członkiem HOA Utopia Gardens. Oczywiście jeśli chcesz grać wraz z projektem ale nie zamieszkiwać wspomnianej dzielnicy obecność na discordzie Cię nie obowiązuje aczkolwiek podejrzewam, że pomoże jeśli chodzi o porozumienia pomiędzy członkami o wspólną grę. Jesteśmy otwarci na grę z każdym sektorem i projektem 😄 Q: Pisaliście o tym, że Utopia Gardens to "zamknięta dzielnica" - oznacza to, że moi bliscy znajomi nie będą mogli tutaj przyjechać? A: Oczywiście, że nie. Rozumienie słowa "zamknięta dzielncia" dotyczy faktu, że jest to własność prywatna opisanego Wolfs Internationa Realty a nie własność miejska co w zasadzie zmienia tyle, że opłaty właściciela względem HOA będą delikatnie wyższe bazując na realistyce, ponieważ drogę, oświetlenie, trawniki przy chodnikach oraz same chodniki są utrzymywane z Waszych datków by dzielnica wyglądała tak jak wygląda. W żaden sposób to nie stawia szlabanu przed Tobą i Twoimi znajomymi. Możecie śmiało grillować w ogrodzie i śmiać się przy muzyce. Q: W jaki sposób będzie prowadzony projekt? A: Projekt będzie prowadzony dzięki aktywności samych uczestników oraz pomocy grona Game Masterskiego i Event Teamu. Chcemy by każda z inicjatyw na dzielnicy prowadzona była przez szereg doświadczonych oraz ciekawie intepretujących realia ludzi, którzy garściami będą czerpać przyjemność z rozgrywki i dzielić się nią z innymi poprzez tworzenie szeregu epizodów. Pomimo naszego udziału projekt skierowany jest w głównej mierze na oddolną inicjatywę graczy, która ma na celu pobudzenie interakcji pomiędzy ludźmi na takich dzielnicach oraz wzajemne tworzenie sobie rozgrywki. Nie wykluczamy, że Game Masterzy będą Wam opisywać toczone wydarzenia w sąsiedztwie byście jeszcze bardziej mogli zainteresować się problemami i inicjatywami dzielnicowymi na Utopia Gardens i samym Mirror Parku. Można rzec, że projekt jest tworem pilotażowym i chcemy sprawdzić jak to mikro-skupisko sprawdzi się na serwisie. Q: Czy jest wymóg rozgrywki w samym centrum projektu? Jak to będzie weryfikowane? A: Zachęcamy ale nie zmuszamy. Naszym celem jest stworzenie dzielnicy, na której osoby chętnie będą wchodzić ze sobą we wzajemną interakcje. Oczywiście nie wyklucza to możliwości gry przy projekcie nie należąc do niego w sposób chociażby zamieszkania. Dodatkowo liczymy, że ożywi to sąsiedzkie życie w Mirror Parku i społeczność jaką jesteście zacznie żywiej grać w takim miejscu. Zdajemy sobie sprawę, że bez organizacji podstawowych możliwości, gra mogła być dotychczas utrudniona - wychodzimy temu na przeciw właśnie tworząc ten projekt. Q: Jak będzie przeprowadzana integracja? Czy planowane są jakiekolwiek dodatkowe "atrakcje", eventy, które miałyby uatrakcyjnić projekt? A: Jak wspomniałem wyżej, liczymy na oddolne inicjatywy członków projektu - niemniej grono Game Masterskie z niezawodną pomocą Event Teamu będzie generatorem zrzeszenia graczy w jedno spójne community. Liczymy na szereg prostych i cieszących oko epizodów - począwszy od oskarżeń sąsiada o wywracanie kubła na śmieci, choć czynił to niesforny szop po wspólne odwiedziny żon w jednym z domów na ploteczki i kawałek szarlotki to coś co nada klimatu temu projektowi. Oczywiście zechcemy zagwarantować Wam możliwości rekreacyjne, aczkolwiek jak sami wiemy Mirror Park sam w sobie daje wiele możliwości. Każdy z Was dzięki własnej inicjatywie może chociażby wybrać się z sąsiadem na rowery, zabrać drugą połówkę na spacer wokół jeziora Mirror, założyć kafeterie na Mirror Parku i gościć znajome twarze po sąsiedzku czy zorganizować dzielnicowy wyjazd na kemping. Dodatkowo zechcemy Was wspomóc przy hucznie obchodzonych świętach w USA. Halloween, 4 lipca, Boże Narodzenie to tylko kilka z licznych świąt, które będziemy chcieli pielęgnować zgodnie z amerykańskimi tradycjami. Planujemy dodatkowo tworzenie wnętrz pokroju świetlic czy siłowni by skonsolidować grę w tym miejscu. Ożywienie Mirror Parku to zainteresowanie reszty serwera a to duży krok do wzajemnej interakcji, która ku naszemu smutkowi zanika wśród graczy. Q: Czy domy będą miały customowe interiory? A: Jest to w planach, osobiście (ja Garrett) postaram się zaprojektować dwupiętrowe domy w amerykańskim stylu o kosmetycznych zmianach w wyglądzie - wybrane interiory będą dostępne do zobaczenia w formie fotografii po ich ukończeniu. Aby nie blokować rozgrywki na początek każdy z tych domów otrzyma interior Rockstarowy. Następnie po ukończeniu interiorów gracze projektu posiadający domy będą mogli wybrać jeden z kilku interiorów a my zaimplementujemy go za pomocą naszych komend administracyjnych. Wszystko dla jak najlepszego odwzorowania gry. ☺️ Q: Czy gracze będą odpowiadać za wystrój domu? Czy jest możliwa jego zmiana? A: Oczywiście, że gracze będą odpowiadać za wystrój swojego domu. Właśnie na to chcemy kłaść największy nacisk gdyż estetyczny i zadbany dom to widokówka całej rodziny a patrząc na sytuacje gęstego zaludnienia sąsiedzkiego - opinia zarówno pozytywna jak i negatywna może się szybko rozejść po dzielnicy. Co do zmian w wystroju - przewidujemy ją, ale tylko w kontekście zmian mebli bez zmian zarysu domostwa (oznacza to, że będziecie mogli sobie zmieniać przeznaczenie pokoi poprzez zmianę umeblowania - gdy w jednym domu w tym miejscu może być sypialnia, u was zaś może to być gabinet). Chcemy wykluczyć możliwie wielkie interiory willi i rezydencji za miliony na takiej dzielnicy. To projekt średnio-zamożnej amerykańskiej dzielnicy aniżeli Alei Sław na Vinewood Hills gdzie siostry Kardashian popisują się złotymi sufitami. Chcemy dbać o smak w każdym najmniejszym detalu. Q: Czy muszę spełniać jakieś wymogi dotyczące aktywności? A: Tak - to jeden z naszych wymogów. Projekt ma niwelować domy widmo w tej dzielnicy aniżeli pogłębiać problematykę tego miejsca. Oczywiście nie musisz grać codziennie po kilkanaście godzin. Po prostu wszystko wymaga smaku i zrozumienia. Każdy z nas się uczy bądź pracuje, ma różne obowiązki poboczne - niemniej deklarując się do gry w Utopia Gardens liczymy na aktywną rozgrywkę i uczestnictwo w projekcie. Dlatego rozplanowując swój czas na grę, uwzględnij go również na tworzeniu rozgrywki swoim współmieszkańcom, sąsiadom oraz sam bierz udział w organizowanych wydarzeniach. W końcu, zależy nam na tym, aby każdego poznać i mieć możliwość gry a nie siedzieć w zamkniętym interiorze, prawda? Q: Czym jest HOA? A: O Houseowners Association szczegółowo napisaliśmy wyżej - rozpisaliśmy co to takiego, na czym polega i czym się zajmuje. Jeśli więc nurtuje Cię to pytanie, przescrolluj myszką do góry a otrzymasz odpowiedź. 😄 Q: Jak poprawnie grać z przedstawicielem HOA? A: Przedstawiciel HOA to Twój przyjaciel, nie wróg. To osoba, która dba o dobrosąsiedzkie relacje i to jak prezentuje się dzielnica, którą się opiekuje. To osoba inicjująca wspólne wydarzenia i działa na rzecz poprawy prestiżu tego osiedla. Pomyśl, że dobre relacje z przedstawicielem HOA jest inwestycją w nowe relacje, organizacje inicjatyw i najświeższe informacje o tym co dzieje się za ścianami domostwa sąsiada. Przecież chodzi od domu do domu, sprawdza jak prezentuje się stopa życiowa mieszkańców osiedla. Jeśli chcesz być na bieżąco ze wszystkimi plotkami i mieć pozytywną opinię o wyglądzie swojego domu mimo idealnej prezentacji. Warto żyć z nimi w zgodzie i przyjaźni. Oczywiście pamiętajcie - wszystko odbywa się za sprawą drogą IC a każda Wasza interakcja może mieć pozytywny lub negatywny skutek. Nie ma tutaj miejsca na jakieś przekładanie waśni OOC do IC i tym podobnych akcji. Q: Czy mogę wziąć udział w projekcie jako osoba mieszkająca samotnie? A: Nie chcemy tego blokować, aczkolwiek musimy patrzeć na nasz ograniczony zasób domostw. Jeśli osiem osób zadeklaruje się do samotnej gry zajmie dosłownie całą dzielnicę a liczymy na to, że osiedle będzie pełne ludzi. Dlatego sugerujemy by dobrać się w kilka osób jako współlokatorzy albo pomyśleć o kreowaniu ciekawej, nowej postaci w formie rodziny bądź związku partnerskiego. Im nas więcej tym lepiej. Po tym wywodzie odpowiedź na to pytanie jest następujące - możesz wziąć udział w projekcie jako osoba mieszkająca samotnie aczkolwiek uczulamy, że dystrybucja tego ograniczonego zasobu będzie przez nas stale obserwowana i rozdysponowywana więc gra samotnie będzie niestety ograniczona, ale nie niemożliwa. Q: Czy moja postać będzie musiała opłacać skryptowe podatki? A: Tak - domy zostaną wycenione a system podatków skryptowych będzie obowiązywać. Chcemy wykorzystać ten system w pełni, gdyż dodaje on w pełni realizmu patrząc z perspektywy rozgrywki Role Play. Oczywiście nie musicie się bać, że podatki będą w sposób katastrofalny drenować Wasze portfele. Chcemy byście zwyczajnie podczas swoich wydatków zarówno na dom jak i własne potrzeby uwzględniali wymóg uiszczenia podatku za dom, z którego korzystacie. Q: Czy mogę odgrywać osobę bogatszą niż klasa średnia na postaci będącej w projekcie? A: Z wyczuciem, oto nasze remedium. Cały sęk w graniu klasy średniej polega na tym, że nasza postać nie dziaduje niczym menel spod 24/7, ale też nie przyjeżdża drogim sportowym wozem za kilkaset tysięcy by mieszkać w klasie, która de facto jest dla niego obniżeniem statusu życia. Klasa średnia wyróżnia się godziwymi zarobkami, przy których mieszkaniec takiego osiedla nie odlicza wypłaty od pierwszego do pierwszego i jest w stanie przeznaczać te środki na inwestycje albo własne hobby. Stabilizacja finansowa to podstawa mieszkańca klasy średniej, dlatego warto byś zastanowił/a się jakim samochodem powinniście się poruszać, jaki styl życia prowadzić oraz jak ewentualna majętność wpłynie na relacje sąsiedzkie. Q: Czy mogę posiadać drogi, sportowy samochód na postaci będącej w projekcie? A: Jak opisaliśmy wyżej, staraj się zachować dobry smak i wyważenie. Rolls Royce czy Koenigsegg nie jest wskazanym samochodem na Twoim podjeździe, ponieważ przykuwa uwagę sąsiadów a nawet złodziei aut. Poza tym takie auta nie współgrają z jakością życia średniej klasy gdyż zwyczajnie nie byłoby Cię stać na utrzymanie i konserwacje takiego samochodu. Pomyśl bardziej o aucie, które w Ameryce są najbardziej popularne i na kieszeń klasy średniej. Rockstarowy odpowiednik Forda, Chevroleta, Toyoty, Dodge'a czy Lincolna będzie wskazany. Q: Czy mogę posiadać dodatkowe domy/mieszkania na postaci będącej w projekcie? A: Projekt Utopia Gardnes jest tworzony w tym celu aby skonsolidować grę w jednym miejscu. Więc gdy Ty będziesz grać daleko poza Mirror Parkiem projekt traci tym samym aktywnego członka, który swoją grę mógłby kreować na tej dzielnicy. Zalecamy byś nie traktował domu w tym projekcie jako "domku letniskowego" ani nie kupował takowego po drugiej stronie miasta. Udostępniamy Wam domy z założeniem, że będziecie grać na tej ulicy i tym osiedlu a nie na nim bywać. Skup się na grze w projekcie, nie poza nim - w końcu dołączyłeś do niego aby grać w jego otoczeniu, prawda? Q: Czy mogę wprowadzić do projektu osobę niepowiązaną z nim, jeśli będzie to bliska rodzina mojej postaci? A: Tak, ale po uprzedniej informacji do opiekunów projektu i przedstawieniu nam backgroundu dołączenia. Chcemy wykluczyć sytuację, w której przyjmujesz do domu kolegę przez kontakty OOC bez żadnych powiązań IC. Poza tym jeśli wprowadzasz osobę do projektu, która jest z nim nie powiązana staje się automatycznie jego częścią - gdyż oferując jej kwaterunek staje się Twoim domownikiem, którego z pewnością zechcą poznać Twoi sąsiedzi. Zachęcamy wręcz do tworzenia mikro-społeczności w postaci rodzin, ponieważ im nas więcej tym ciekawsze wątki mogą z tego wyniknąć. Q: Czy do wzięcia udziału w projekcie muszę założyć nową postać? A: Nie, aczkolwiek zalecamy taką formę. Twoje obecnie prowadzone wątki oraz postać po długim czasie rozgrywki mogą posiadać aspekty, których zwyczajnie nie przeskoczysz. Stawiamy na ciekawe, interesujące backgroundy a posiadając bagaż na już granej postaci istnieje ryzyko rozbieżności narracyjnych. Oczywiście, jeśli background Twojej obecnej postaci wpisuje się w te klimaty, jest spójny z całością zamysłu projektu i taką grę chcesz prowadzić przywitamy Cię z otwartymi rękoma. Jedynie zalecamy dokładne przemyślenie tego kroku, ponieważ łatwiej jest coś stworzyć od zera niżeli wywracać swoją obecną grę do góry nogami i tworzyć na kolanie naciągane narracje byle stać się członkiem projektu. Uwierz mi, że w ten sposób wytracisz smak postaci, nad którą się starałeś zapewne przez długi okres czasu. Q: Czy moja postać będzie miała jakieś ograniczenia odnośnie zatrudnienia? A: Tutaj ponownie odwołujemy się do przemyślanej narracji i dobrego smaku. Trudno jest wskazać, która praca jest kategorycznie zabroniona. Pozostawiamy to indywidualności osób, które będą wchodził w skład projektu. Klasę średnią bowiem tworzą takie aspekty jak wykształcenie, rozwój osobisty oraz wspomniana praca. Aby pomóc Wam zrozumieć jaka praca jest wskazana dla mieszkańca takiej dzielnicy wypiszemy Wam przykładowe prace lub profesje, którymi możecie się sugerować: Radny Miasta; Właściciel przedsiębiorstwa (kafeteria, warsztat samochodowy, siłownia, etc.); Sekretarz/sekretarka; Specjalista w dziedzinach biznesu i finansów; Sprzedawca samochodów/nieruchomości; Pracownik sektora usługowego (pracownik banku, kierownik sklepu, kierownik działu logistycznego, pracownik administracji publicznej, etc.); Pracownicy służby zdrowia (Psychologowie, lekarze, etc.); Artysta/Muzyk; Handlowiec Dziennikarz/Prezenter telewizyjny i wiele, wiele innych. Zalecamy byście szeroko opisali nam plan swojej rozgrywki byśmy mogli poddać go Wam naszej opinii. Grono Game Masterskie służy pomocną dłonią by wspomóc Was w Waszych backgroundach wskazując ewentualne tematy do delikatne zmiany bądź szczegółowego rozpisania. To również tyczy się pracy jaką zechcecie podjąć. Q: Czy muszę zapłacić z własnej kieszeni za dom? A: Tak, aczkolwiek od razu mówimy, że to nie będą ogromne kwoty, ponieważ zależy nam na stworzeniu dla Was miejsca rozgrywki i jego udostępnienia niżeli wyżyłowania każdego dolara jaki posiadacie. Poza tym chcemy dać możliwość też swobodnego startu dla nowych postaci graczy jeśli zechcą założyć coś zupełnie nowego i oryginalnego. Q: Czy pieniądze zainwestowane w dom zostaną mi zwrócone w przypadku odsunięcia mnie od projektu? A: Nie, decydując się do gry w projekcie Twoim najważniejszym priorytetem jest być aktywnym uczestnikiem tego projektu. Poza tym kwota brana za kupno domu nie jest podyktowana narzuconą ceną rynkową na tej dzielnicy dlatego też jeśli z jakichś przyczyn nie będziecie mogli dalej grać w projekcie i podejmiemy decyzję o Twojej eksmisji z danego domu raczej pułap straty nie będzie aż tak dotkliwy jakbyś stracił dom zakupiony za pół miliona z customowymi interiorem przez nieopłacone podatki. 😄 Q: Czy mogę wynajmować dom osobom trzecim? A: Pod warunkiem, że w tym domu będziesz grać również Ty a osoby chcące mieszkać w tej dzielnicy wyrażą chęć gry z projektem. Domy jako ograniczony zasób to nie środek zarobkowy a narzędzie rozgrywki w projekcie, który ma na celu zebranie kreatywnych i chętnych osób do wspólnej aktywnej gry. Więc jeśli zamierzasz wykorzystać ten dom jako darmowe miejsce do zarobku, rozczarujemy Cię gdyż nie otrzymasz tego domu. Jedynym warunkiem wynajmowania miejsca w domu osobom trzecim jest chęć wciągnięcia ich do wspólnej gry przy projekcie oraz powiązania postaci drogą In Character. Dodatkowo zaznaczam, że ilość osób, które będą mogły u Ciebie mieszkać będzie sztywno uregulowana przez ilość pokojów w interiorze, który będziesz posiadać aby wyeliminować sytuacje mieszkania 10 osób w jednym domu przy fizycznym posiadaniu zaledwie dwóch sypialni. Q: Czy posiadając dom na Mirror Parku podlegam pod projekt i grożą mi konsekwencje względem nieaktywności jak członkom projektu? A: Absolutnie nie. Nie wymagamy od posiadaczy domu na Mirror Parku rozgrywki przy projekcie aczkolwiek będzie nam bardzo miło, jeśli do nas zawitacie. Mimo wszystko przynależność do projektu posiadając dom poza Utopia Gardens nie spowoduje, że będziemy podsumowywać Waszą aktywność i Was eksmitować. System przyznawania, eksploatacji i ewentualnych eksmisji z domów należy tylko do wskazanych 8 domów na nowo powstałej ulicy. Reszta pozostaje do sprzedaży ogólnej i nie zamierzamy Wam psuć szyków z posiadania domów, które kupiliście za zarobione e-dolary. Q: Czy w związku z projektem będziecie podkupować domy inne niż ten na Utopia Gardnes i wprowadzać ustalone przez Was zasady? A: Nie planujemy w żaden sposób nawet myśleć o takim procederze. Chcemy pozostawić domy do swobodnego obrotu nieruchomościowego poza Utopia Gardens. Projekt ma na celu ożywienie tamtejszego community i wykreowanie fajnego klimatu pozamiejskich dzielnic mieszkaniowych. Nie chcemy przejmować całego Mirror Parku na jedno kopyto i dyktować Wam co możecie a co nie. Zasada zarządzania domami tyczy się tylko tych domów na Utopia Gardens. Jeśli zaś nadarzy się nam okazja by wziąć pod nasze skrzydła wolne domy na tak zwanej "drugiej patelni" to być może je również weźmiemy pod opiekę, ale jak ująłem musiałby one być niewycenione i nie należeć do graczy, którzy wyłożyli swoją kasę na to. I dodatkowo wspomnę, że powyższa /ekspansja/ byłaby jedyną, na którą moglibyśmy sobie hipotetycznie pozwolić. Q: Co z napadami i kradzieżami? Obawiam się, że jak zaczniemy grać tam aktywnie to będziemy stale rabowani w tej dzielnicy - w końcu Mirror Park jest potencjalnym miejscem przeznaczonym do napadów i rabunków. Macie na to jakieś remedium? A: Owszem. W porozumieniu z @Sava oraz @5element doszliśmy do konsensusu, że pozostawienie tej sprawy samej sobie z marszu mogłoby Was zniechęcić do gry jeśli mielibyście być rabowani i okradani codziennie ze swoich dobytków co też przeczy realizmowi i smakowi dobrej gry. Dlatego uznaliśmy, że Utopia Gardens zostanie wyznaczona jako strefa niebieska (więcej o strefach przestępczych w linku -> KLIK!), w której chęć rabunku bądź napadu będzie trzeba uargumentować poprzez ticket do mnie i opiekunów sektora przestępczego. Chcemy by przestępstwa w tej dzielnicy były niejako też miejscem do gry dla sektora crime, więc robienie rozeznań, obserwacja, szacowanie potencjalnych wartości przedmiotów na posesji i w domostwie będą zalążkiem przed ewentualnym napadem bądź rabunkiem. Podkreślę, że Utopia Gardnes to nie safe zone - ale również nie jest to miejsce do codziennej grabieży na graczach projektu. Zależy nam na tym byście czerpali fun z każdej możliwej gry z każdym sektorem. Pamiętajmy o wzajemny nakręcaniu sobie kontentu. Wspólnie z @Sava i @5element uważamy, że to najrozsądniejsze rozwiązanie. Wilk syty i owca cała. 😁 Out Of Character Witajcie! Oto nasza nowa inicjatywa z ramienia grona Game Masterskiego skierowana do każdej osoby chcącej wczuć się w klimat pozamiejskiej, amerykańskiej dzielnicy gdzie sąsiedzkie spotkania i wzajemna przyjemna rozgrywka to dla nich chleb powszedni. Projekt ma na celu zrzeszenie osób chcących w sposób kreatywny i przyjemny prowadzić życie członka społeczności wywodzącego się z klasy średniej czerpiącego radość z tego gdzie mieszka oraz jakie ważne dla swojej małej społeczności decyzje podejmuje. Liczymy, że ta inicjatywa pomoże nam wykorzystać ogromny potencjał drzemiący w Mirror Park oraz jakie daje nam możliwości. Na wszelkie potencjalne pytania odpowiedzieliśmy w skromnym Q&A jednak jeśli Was coś nurtuje - nie bójcie się zadawać pytań pod tym tematem. Każde z nich zostanie dodane do Q&A w formie odpowiedzi by wszyscy gracze mający dylemat bądź wahający się nad dołączeniem mogli zmienić zdanie. Stwórzmy razem coś ciekawego i przyjemnego w klimatach American Dream! See you soon na Utopia Gardens! 😁
-
-
-
-
-
-
1.mp4 Odnośniki: - ABOUT US - SERVICES - LLOYD FUND - TEAM - CONTACT
-
Changelog #74 Optymalizacja, nowe ciuchy i wiele więcej!
Garrett odpowiedział(a) na Toyer temat w Dev Changelog
Dobre -
**Lloyd przeczytał artykuł dotyczący nowej dramy w świecie showbusinessu. Osobiście traktuje ludzi jako trybiki w jego maszynie, które mają działać jak należy by on zarabiał pieniądze, jednakże dziwi go fakt takich marketingowych wywrotek marki oraz kontynuowania dramy zamiast ucięcia tego medialnego policzka.**
-
Członkostwo w Great Western Club jest możliwe za pośrednictwem chęci dołączenia i odpowiedniego wnioskowania swojego udziału jak i proponowane zaproszeniem przez ścisły zarząd Klubu, ad personam. Bycie członkiem GWC&Golfing Society to: Nielimitowane Green Fee przez każdy czas trwania członkostwa. zniżka na turnieje golfowe organizowane przez GWC&Golfing Society. możliwość wypożyczenia Melexa nieodpłatnie przez członka klubu. zniżka na zamówienia w restauracji Klubowej (na posiłki oraz na alkohol po godzinie 18:00) zaproszenia na zamknięte spotkania, bankiety oraz wydarzenia organizowane przez GWC&Golfing Society. osoby zapraszane na rundę golfa przez członka klubu płacą 80% aktualnej ceny Green Fee oraz mają zniżkę na wypożyczenie kijów golfowych w wysokości 30%. Członkostwo opłacane jest abonamentem comiesięcznym w wysokości $20.000 oraz jednorazową kwotą $30.000 wpisowego. W cenie zapewnia się wszystkie powyżej wymienione punkty oraz tym samym przynależność do prestiżowego Country Clubu w Los Santos, poświadczona wieloma znanymi osobistościami należącymi do niego. Aby zgłosić chęć przynależności do klubu, należy zgłosić się do sekretariatu Klubu, osobiście w budynku Klubowym na Rockford, listownie na adres Klubu lub osobiście do osób upoważnionych do otrzymania tej informacji. Spencer Lloyd ([email protected]) tel. 492-454 Howard Behr ([email protected]) tel. 147-935 Lorenzo Montero ([email protected]) tel. 643-294
-
PODSTAWOWE ZASADY GRY W GOLFA (UPROSZCZONE NA POTRZEBĘ ZABAWY W GRZE). 1. Gracz rozpoczyna grę z miejsca startu (tee/tee-box, z użyciem kołka lub bez), w którym odaje pierwsze uderzenie w kierunku dołka, który znajduje się w obszarze z najbardziej gładką i niską trawą (putting green). Po drodze znajdują się obszary nazwane kolejno: rough (obszar wysokiej trawy poza polem gry), semi-rough (trawa średniej długości, uregulowany rough), fairway (główny tor gry, 0,5-2cm), fringe (pierścień dookoła greenu, połowa długości fairway) oraz green (bardzo krótko przystrzyżona trawa, mniej niż 0,5cm, właśnie tutaj znajduje się dołek z flagą.). Na terenie pola znajdują się także różne przeszkody wodne, pułapki piaskowe czy drzewa, na które też trzeba brać poprawkę. 2. Rodzaje kijów golfowych których używa się podczas gry: Kije drewniane (driver, nazywany 1 wood, używany najczęściej na starcie; fairway woods, o numeracji 3-5, używane do gry z tee oraz do dalekich uderzeń z trawy). Kije metalowe (ponumerowane od 3 do 9, najczęściej używane, gra się nimi na fairwayu, każdy z nich różni się kątem nachylenia i różnica pomiędzy kolejnymi numerami to nawet 10 metrów różnicy przy uderzeniach) Kije hybrydowe (skrzyżowanie woodów i ironów, wykorzystują najlepsze cechy obu typów kijów. Są dobre dla początkujących graczy). Wedges (PW - pitching wedge, używany do wysokich uderzeń, SW - sand wedge, niezbędne do wybijania piłeczki z piaskowej przeszkody, LW - bardzo wysoka trajektoria lotu piłeczki, używana na głębokim i nierównym terenie lub do ominięcia przeszkód typu drzewo czy piasek). Putters (najbardziej wyspecjalizowany kij, dobrany do użytkownika perfekcyjnie, to nim prowadzisz piłeczkę do dołka podczas ostatniego uderzenia po greenie). 3. Przy każdym dołku jest wyszczególniony jego par - norma określająca ilość uderzeń do pokonania dołka. Jeśli dołek jest określony jako par 3, oznacza to że gracz powinien pokonać go przy oddaniu trzech uderzeń, jeśli zrobi to w dwóch uderzeniach, ma birdie. Przy rekreacyjnej grze, najczęściej zwycięzcę określa jak najmniejsza ilość uderzeń w których pokonał dołek. 4. Podstawowymi formatami w golfie rekreacyjnym są: stroke play (czyli wygranym jest ten który pokona pole z jak najmniejszą ilością uderzeń) oraz match play (czyli wygrywa zawodnik z większą ilością wygranych na poszczególnych dołkach).
-
**Późną nocą mając chwile czasu na odpoczynek przed ulubionym filmem fabularnym w towarzystwie aż trzech psów, Christian sięgnął po telefon przeglądając media - otworzył odnośnik do artykułu Daily Globe wnikliwie go czytając. Sam uważa, że wypadł nieźle, choć mógłby postarać się bardziej rozwijać odpowiedzi na zadawane pytania. Zamierza tą strategie zaimplementować w możliwie następnym spotkaniu. Rozesłał linki do swoich bliskich oraz wyżej od niego postawionych w DAC. Wspomnienie pewnej anegdoty w kwestii uruchomienia wyrafinowanych wydarzeń w mieście, które nigdy nie śpi miało być namiastką tworzącego się planu Calverta na organizacje wydarzeń tego typu. Po przedłożeniu artykułu czeka na rezultaty decyzji Departamentu Kultury i Sztuki.**
-
Calvert's Story Chapter II - New Rules Sukces jest sumą małych wysiłków, powtarzanych dzień po dniu ~ Robert Collier Sukces... Czym jest? Skąd się właściwie bierze? Jakie są jego podwaliny? Jakie są jego oczekiwania? Jakie są jego możliwości? Jak łatwo jest go osiągnąć? Jak szybko jest go zaprzepaścić? Wiele pytań rodziło się o ostatniego razu, gdy zakończyłem pisać pierwszy rozdział tej księgi. Nie skończył się on pomyślnie.. Cholera.. Nie sądziłem, że kiedykolwiek coś się uda.. Ale kończę swoje wywody - meritum. Od momentu pozostania menadżerem telefony nie milkły, papierów nie ubywało a pomocy szukać było znikąd. Jednym z połączeń był telefon od Luiselli DeLazzari - nowa bizneswoman w rynku błyskotek. Włoskie korzenie dały urodę a najwidoczniej geny tatusia nadzwyczajną, lisią przebiegłość. Z formalnego zaproszenia telefonicznego skorzystałem niezwłocznie. Choć jestem Wice księciem potrafię wyczuć interes na odległości dwóch tysięcy kilometrów - tak, to nawiązanie do mojego pochodzenia, jestem Brytyjczykiem - nie, nie pijam herbatki o dwunastej więc jeśli miałeś ochotę to teraz powiedzieć czytając tą książkę to rozwiałem Twoje wątpliwości. Na czym ja to? A tak! Wiadomo, ryby i rekiny biznesu szukają zazwyczaj okazji na wzbogacenie swojego Public Relations. Szczerze? Powiedziałbym Wam co to jest ale cholerna umowa między mną a tą damą uniemożliwia mi nawet pisanie tego we własnej książce - i wiem, że pewnie wydam ją już dawno po tym wszystkim, ale umowa jest umową - a ja jestem słownym człowiekiem - to Wam mogę zagwarantować. Szykuje się marketingowe show - z kim? Kto wie.. Może ze mną? A może ja będę tylko cieniem kogoś? Wkrótce się dowiecie. Ale uwierzcie mi - jak na pierwszy krok w show-businessie - będzie to coś z klasą. Sukces jest sumą małych wysiłków, powtarzanych dzień po dniu - niegdyś te słowa wypowiedział Robert Collier.. Jak długo nie musiało minąć by dostać kolejne propozycje? Zaledwie kilka chwil (no dni.. niech będzie) - jak na początkowego menadżera Los Santos prędko połyka mój numer telefonu do swoich książek telefonicznych - tym razem zadzwonił do mnie Thomas DePalma. Wiecie, ten cherlawy staruszek z wyskakującym biodrem niczym bieg w starym Land Roverze podczas jazdy po szkockich górach. Niemniej jednak ten stary wyga ma coś w rodzaju szóstego zmysłu biznesowego.. Jak zrobić spiralę zarobkową? Kup sobie gorzelnie, posiadaj klub, restauracje i następny klub tylko dla grubych ryb i produkując towar wciskaj go do miejsc sygnowanych Twoim nazwiskiem lub Twojej rodziny. Nie uda się? Pogadaj z DePalmą - na pewno nauczy Cię sztuczek. Organizowany bankiet był dla mnie kamieniem milowym jako menadżera. I pierwszym poważnym występem mojej podopiecznej - ELIROSE. Zaczęło o tym gadać Daily Globe a to już dobry znak by wzbić się na pułap wyżej w medialnych kręgach. Odbyłem krótką aczkolwiek rzeczową rozmowę z Thomasem. Lubię takie rozmowy - wykładamy karty na stół, szachujemy się wzajemnie o każdego centa aż w końcu uściskamy sobie dłoń będąc niezadowolonymi a więc każda ze stron właściwie wynegocjowała to co mogła. Fakt wylotu do rodzinnego pałacu w Baltimore do tej pory pozostawił zadrę na moim sumieniu. Byłem zmuszony zostawić swoją podopieczną i wylecieć bo rodzice przypomnieli sobie o wyrodnym arystokracie, który choć nie publicznie wyrzeka się tego co dostał od życia. Na szczęście są ludzie, na których mogę liczyć i nie pozostawią mnie w potrzebie - tak też Viviane Généreux udzieliła mi wsparcia opiekując się moją podopieczną. W tym czasie, będąc szczerym i odbiegając od powolnego wdrapywania się na wyżyny - trochę się posypało. Chodzi mi o życie prywatne. To nie był lekki okres, wręcz mógłbym rzec, że był on koszmarny? Nikt nie chciałby zostać zranionym w jakiejkolwiek sprawie. Pierwsze żniwa celebryckiego życia mam już za sobą - nie sądziłem, że będę musiał skorzystać z usług psychologa i to tak często.. Ale gdyby nie Vinicius Daugtler oraz Viviane - nie wiem gdzie byłbym obecnie - być może rzuciłbym to w cholerę i wrócił do swojego starego, spróchniałego żywota w Baltimore wraz ze staruszkami sączącymi szampana na arystokratycznych balach. Nie chcielibyście poznać tego życia, zaufajcie mi. Ale i to życie nie jest proste.. Jak blisko byłem przekonania się o tym jak szybko można stracić to co się ma, nawet gdy pozornie człowiek sądzi, że nie ma nic albo zbyt wiele.. Współpraca - wiecie jak strasznie uwielbiam to słowo? Nic bardziej nie cieszy menadżera niż dobra współpraca z podopiecznymi - na różnych stopach znajomości - tej zawodowej jak i prywatnej. Dzięki zaangażowaniu mojej podopiecznej Eliany udało nam się wykreować coś nowego i świeżego - przedsmak albumu. Czy słyszałeś ten utwór? Może Ci trafił w uszy, a może nie - taki był zamysł - marketing przewiduje na album, jeśli kompozycja chwyci teraz - podwoimy sprzedaż albumów dzięki temu jednemu asowi w rękawie. FOREVER - to cud kompozycji we wspomnianą w pierwszym rozdziale Roseaną Vanleeer bo zarówno mi i Elianie odpowiadał pomysł kolaboracji w tym wykonie. A to też wynika z pasji i hobby - sam lubię czasami pograć na fortepianie to dlaczego by tego dźwięku nie wrzucić na pierwszy utwór spod mojej ręki? Byłem tak pochłonięty tym utworem ze względu na prywatne odczucia emocjonalne w tamtej chwili, że wspomogłem moją podopieczną w promocji na Lifeinvader. Zgadnijcie też gdzie grał ten utwór? Tak jest - na bankiecie wspomnianym powyżej. Dużo osób, wpływowych osób - media, ludzie polityki, biznesu i mojego rewiru - show-businessu. To był przedsmak moich działań i tego jak potrafię zadbać o swoich podopiecznych. Miałem nosa - nie chwaląc się rzecz jasna - ale zobaczycie jakie owoce przyniosła ta decyzja mojej osobie. Duże... ogromne.. Nie no.. CHOLERNIE GIGANTYCZNE. Wiecie co? Przytoczę Wam tą historię - jesteś ze swoim ukochanym pupilem, zapewne poznaliście już Princea? Nie oszukujmy się każdy Książe powinien mieć swoją "Straż Przyboczną" - ja ją mam, Prince to wystarczający kompan. Ale odbiegając od mojego czworonoga. Nic bardziej Was nie zaskoczy niż wieczorny spacer z psem po parku dla zwierzaków, rzucanie mu piłki i gadanie o życiu z najlepszym kumplem - pozdrawiam Cię Vinicius - i nagle... Otrzymujesz nieznany Ci telefon. O dwudziestej drugiej? Coś musiało się stać - ja wiem, Los Santos nie śpi całą noc ale nie sądziłem, że oficjele rządowi dzwonią o tej porze proponując rozmowę face to face? Wśród mnie była jeszcze pewna dama, którą opiszę poniżej - wiem, że wzbudzam napięcie ale Calm Down.. Departament Kultury i Sztuki dzwoni do Ciebie o dwudziestej drugiej w nocy. Mówią Ci, że wśród politycznych kręgów oraz tych z show-businessu przelatuje co jakiś czas moje nazwisko - w ciepłych słowach. Czyli motyw bankietu zadziałał na Burmistrza? Aż tam już sięgam? Z chęcią poznam i Burmistrza jeśli zechce coś ponegocjować a wiem, że nie odmawia sobie złoconych wstawek i marmurów - dogadamy się. Ruszam więc na tą rozmowę, odbywam gadkę z łowcą głów i bach. Oto i Christian George Calvert-Carrington został Cultural Arts Managerem w Department Arts & Culture. Rakieta się wzbija.. A gdzie dotrze w tej przestrzeni? Na planetę, z której zabiorę kolejną podopieczną - poznajecie tą kobietę? Na pewno - oto Stormi Breedlove - niedawno umoczona w nagonkę medialną na jej osobę jakoby miała się wybić na karierze zmarłego męża. Temat drażliwy i mocno kontrowersyjny stawiający ją w złym świetle. Można powiedzieć, że to start w maratonie bez właściwego obuwia, jednakże czego się nie robi dla zwycięstwa, prawda? Odbyłem ze Stormi kilka rozmów - niektóre wykraczały nawet poza normę menadżerską, ale w takiej sytuacji nie można pozostawać obojętnym w kwestii najmniejszego szczegółu - cóż, sytuację Madame Breedlove można porównać do manekina otoczonego stadem kolców - jeśli pomału i bezszelestnie uda się wyjść ciasną furtką bez ukucia - jesteśmy w domu. Z tym przyszło mi się zmierzyć. Muszę przyznać - nie sądziłem, że aż tak skrajne przypadki trafią mi się w dłoń. Z jednej strony nieoszlifowany rubin jakim jest Eliana i wyciągnięcie ją na piedestały a z drugiej strony - rozpoznawalna osobistość z problemami wizerunkowymi, z których należy ją wyciągnąć. Stormi została twarzą Empire Managment i jest pod moją ojcowską opieką. Pomoc dla niej to wyzwanie, ale i ogromna satysfakcja jeśli uda się wyciągnąć tą dziewczynę z medialnego bagna. Przedstawiłem jej już plan, z którym w pełni się zgodziła - mogę zdradzić, że ten plan jest realizowany a ja zasięgam rad osób trzecich, którzy pomagają również Stormi. Widzicie, ja nie wykładam na tacy dla artysty wszystkiego. Stawiam sprawy jasno, ja dbam o wizerunek - to gwiazda ma pracować sama na siebie, bo ja za nią nie zaśpiewam, nie nagram czy zagram na instrumencie. To należy do ich gestii i jak widać moje zasady obecnie się sprawdzają - żywię nadzieję, że mimo wszystko jednak przetrwają one dłużej niż kilka tygodni bądź miesięcy. Moda na sukces - gdybym wiedział jak sytuacja się potoczy, możliwe, że przemyślałbym tą sprawę wnikliwiej. Widzicie, gdy jeszcze nie miałem Eliany pod swoimi dłońmi miała one różne powiązania - te mniejsze jak i większe. Jej angaż w Fashion Show organizowanym przez Covgari był dobry krokiem by ponownie przypomnieć o jej twarzy ludziom z mojej branży. Na całe szczęście miała tylko przywdziewać stroje i chodzić w nich po wytyczonym parkiecie skupiając się na tym by się nie potknąć. Byłem tam nie tylko jako menadżer ale również jako reprezentant Departamentu Kultury i Sztuki. Czy zdziwiło mnie, że tyle czekaliśmy? Taaaak - zwłaszcza, gdy na światło dzienne wylała się drama związana z fotomodelką Lou Coulibaly - trzeba jej przyznać, dziewczyna ma prawdziwie Afrykański temperament. Zagłębianie się w Lifeinvaderowe szambo to moja praca, ale w tej kwestii wolałem zachować neutralność - ze względu na to, że Lou oczekuje na mój odzew w sprawie pomocy nad jej karierą oraz to, że Covgari może wyjść obronną ręką z tego skandalu a ja nie chce niszczyć furtki mojej podopiecznej (i możliwie sobie - w końcu, czemu by nie dać się sfotografować by wylądować na jakiejś okładce, nie?) przez obstawanie, za którą ze stron. Widzisz - to tak jakbyś wybierał stronę, któregoś z przyjaciół - oni się kiedyś pogodzą, może.. I kto wtedy zostanie kozłem ofiarnym? Zgaduj zgadula - znamy odpowiedź! Dlatego sprawę pozostawiam otwartą i poczekam na rozwój sytuacji - zarówno z Lou jak i z Covgari. Niemniej jednak znów w moje dłonie wpadają oferty, których rozważania będą kluczowe w dalszej karierze - i dlaczego człowiek zawsze zmuszony jest do wybierania czegokolwiek.. Nigdy chyba tego nie pojmę, wiecie? Chcąc nie chcąc kolejne upadki i kolejne wzloty. Cytat mówiący o tym, że po upadku wstaniemy silniejsi chyba ma coś ze mną wspólnego. Po każdej porażce w życiu prywatnym udaje mi się uzyskać jakiś sukces w życiu zawodowym. Czuje się jakby nade mną znajdowało się jakieś totalne fatum, które napina mnie do granic możliwości strzelając mną niczym pociskiem w trampolinę, która wyrzuca mnie wyżej od poprzedniego upadku. Stawiam obecnie na samorozwój - to chyba jedyna sensowna ścieżką w życiu prywatnym. W służbowym? Nie zatrzymuje się ani na krok i choć ktoś będzie mnie blokował - znajdę furtkę, którą i tak się prześlizgnę by osiągnąć swój cel. Bo jak mawiał David Russell - Najtrudniejsza rzecz w życiu to nauczyć się, które mosty przekraczać, a które palić. ⭐AKTUALIZACJA⭐ Działalność ⭐ EMPIRE MANAGEMENT 👑 ⭐ Department Arts & Culture Podopieczni ⭐ Eliana Melrose ⭐ Stormi Breedlove Wzmianki ⭐Wypadek komunikacyjny uwieczniony przez Daily Globe ⭐Post Gossipy Santos mówiący o rzekomej kłótni Calverta z DeLazzari ⭐Ogłoszenie Christiana Calverta Cultural Arts Managerem przez Department Arts & Culture
-
**Christian Calvert obserwował z rodzinnego pałacu w Balitmore ruchy medialne związane z wydarzeniem. Widząc w artykule wzmiankę o ELIROSE uśmiechnął się pod nosem. Jest zadowolony ze swojej pracy z podopieczną oraz obserwacji jej pikującej w górę niczym rakieta kariery. Osobiście żałuję że nie mógł usłyszeć utworu FOREVER w debiutanckiej prezentacji na bankiecie. Żywi nadzieję na następne intratne kontrakty dla swojej podopiecznej. Zwrócił uwagę na prowadzącego wydarzenie.**
-
Calvert's Story Chapter I - The Beginning Nie spodziewałem się, że szybko tutaj tak zajrzę. Prosto po studiach zacząłem szukać czegoś co spełni mnie jako człowieka i potencjalnego menadżera. Jestem laikiem, right? Nie oczekuje zbyt wiele bo wiem doskonale, że jako początkujący menadżer nie dostanę na tacy kogoś wyjątkowego i szczególnego. To nawet byłoby zbyt dużym obciążeniem mojej osoby zarówno fizycznie i psychicznie - wiem, że bym nie podołał - nawet mimo mojego szlacheckiego urodzenia i niby "błękitnej krwi". Tak czy siak zacząłem wypisywać na Lifeinvader do potencjalnych osób z obecnego niżu branżowego by zdobyć ich zaufanie. Sądziłem, że to idiotyzm, ale ku mojemu zdziwieniu - sprawdził się. Dostałem pozytywną odpowiedź od Eliany Melrose - nawet była chętna się spotkać co było jeszcze bardziej zaskakujące. Spotkanie okazało się owocne i brzemienne w skutkach. Zostałem oficjalnie jej menadżerem oraz aniołem stróżem jej kariery. Różnica polega na tym, że początkujące gwiazdy są zwyczajnie wdzięczne za pomoc a to napawa optymizmem i chęcią do pracy. Nie jest diwą i napuszoną gwiazdą a utalentowaną, młodą dziewczyną posiadającą wokalistyczne zdolności do podbicia miasta, stanu a nawet pozostania głosem kraju - wystarczy odpowiednio ją pokierować. Jestem nowy w tej branży, to też nie zdzierałem z niej kasy - znam swoje miejsce i wiem, że jako początkowy menadżer jestem na łasce i niełasce gwiazdek, które reprezentuje. Ale pokaże im wymiernością swojej pracy, że z Wice-księciem Bedfordshire można działać by osiągać sukcesy - ogromne sukcesy. Co prawda nie znam jeszcze szczegółów albumu i nowej płyty tego cudownego wokalu, ale wiem, że jeśli ja zabiorę się za marketing i zarządzanie jej karierą to trafimy w same sedno sceny muzycznej i zrealizujemy mój sen by wyciągnąć kogoś z samego dołu na szczyt i zapewne jej marzenie by zostać rozpoznawalną, chętnie zapraszaną gwiazdą pop'u. Tak czy siak drodzy czytelnicy - wiele pracy przede mną. Ogromnej pracy. Kolaboracje, tego potrzebujemy w obecnym momencie aby wyciągnąć karierę Eliany Melrose na wyżyny - potrzebujemy kogoś, kto posiada sprawne palce i ma talent akustyczny do realizacji tła nowego utworu. Eliana wspominała mi o niejakiej Roseanie Vanleer. Obserwowałem jej dotychczasowe ruchy - ma kilka ciekawych solowych partii i poza fortepianem potrafi grać również na innych instrumentach. Na dodatek zna się z Elianą. Nawiązałem z nią kontakt - zaakceptowała chęć spotkania choć z podejrzliwością. Nakreśliłem jej cały zarys - wiecie co? Underground ma to do siebie, że wchodzące gwiazdki chętniej ze sobą kolaborują niżeli wielkie diwy licząc na forsę albo przekładając relacje osobiste ponad krążek. This is business - fucking showbusiness dude - tutaj nie ma miejsca na pieprzone sentymenty. Chcesz mieć forsę? Sławę? To działasz - więc to robię. Współpraca jest w trakcie porozumiewania, ale liczę na przełom i akceptacje, to się musi po prostu udać. Poza tym pokażę niedowiarkom, że młody na rynku i swoisty laik ze swoich łap wydobywa pazury i przyatakuje scenę muzyki pop - zadbam o marketing, ten krążek nawet usłyszysz w radiu Freedom w cholernym Kentucky na ranczu wujaszka Pitta - obiecuje Ci to. Kontakty, w tej branży to niezbędny nabytek by cokolwiek realizować - sam w pojedynkę gdybym miał kumulować telefony, relacje, powiązania i konszachty zajęłoby mi to z rok. Mógłbym działać na własnej pięcie na obecny moment, ale jaki miałoby to cel? Kiedy widzisz skrót powinieneś nim podążyć - nawet jeśli potencjalnie sprawia obawę, że coś Ci się stanie podczas przemierzania nim do miejsca docelowego. Empire Managment - macie pojęcie, że odpowiedzieli mi na maila? Jednak system spamu ma jakieś zalety - jako jedyni do tej pory mi odpisali na chęć spotkania. Na początku byłem zmieszany, bo wydawało mi się, że osoba, która mnie przyjmuje a mam na myśli Viviane Généreux - jest bardzo ofensywnie nastawiona. Ale ma dobre podejście. Jasno i klarowanie przedstawiła mi sytuacje związaną z Empire i to jak powinienem podchodzić do swoich podopiecznych. To cenna lekcja, której się nauczyłem i nie ulega wątpliwości, że jeszcze wiele mnie nauczą w tej branży. Menadżerowie z głową są im potrzebni - więc jestem ja. Oni zaś mają szereg współprac i kontaktów, które przydadzą się mi. To transakcja wiązana, która pomoże mi pływać łagodniej po oceanie showbiznessu. Moja karawela na obecny moment nabiera wiatru w żagle i jestem niczym ten Kolumb na Oceanie Atlantyckim, który zmierza w kierunku nieznanego. Nie wiem jak wyjdę na tej współpracy - być może moja karawela rozbije się podczas ogromnego sztormu albo dotrę na nieznane lądy, który sobie podporządkuje. Tak czy inaczej wiem, że na obecny moment to dobry ruch zarówno dla mnie i Empire. Bacznie ich wszystkich obserwuje, badam nastroje, staram się na razie nie zacieśniać żadnych bliższych więzi. Ale czuję, że chyba się do nich przekonam. Talya Cruz - ahhh.. Jak to dobrze ująć by nie wyjść, że oceniam nieboszczyka? Ale może zacznijmy od początku - jak to się stało, że w ogóle ją poznałem. Pamiętacie co napisałem wyżej? Że zrobiłem z Lifeinvader swoistego własnego spamera? Talya była kolejnym celem po Elianie - miała już bagaż doświadczeń, miała twardą pozycję na rynku showbiznessu oraz.. Taaaaaaak - dobrze zgadujecie! Brak menadżera. Za coacha jej kariery służyła właścicielka Hype Records - wytwórni na Rockford Hills, z którą zresztą moja agencja menadżerska współpracuje. Idealny sposób by wstrzelić się i ją posiąść. Wybaczcie za ten uprzedmiotowiony ton mojego pisma. Skontaktowałem się ale miała jakiś wypadek - no kurwa serio?! Dziewczyno ja tutaj próbuje się wzbić na wyżyny menadżerskiej sławy a Ciebie ktoś musiał połamać? Nah.. Whatever - poczekałem.. Bo cóż mogłem zrobić? Finalnie spotkałem się z nią w Hype - była też ta jej opiekunka. Porozumieliśmy się razem. Przedstawiłem im swoją wizję jej kariery oraz jak każdemu swojemu podopiecznemu zapewniłem, że dam im dużo swobody. W JEJ PRZYPADKU TO BYŁ CHOLERNY BŁĄD! Słuchajcie - kiedy skończyłem z nią spotkanie musiałem się udać w jedno miejsce - po godzinie do niej zadzwoniłem i nadal była w Hype. Miała nagrywać krążek z Benito Moralesem - koleś jest naprawdę spoko. Serdecznie Cię pozdrawiam w tej biografii. Ale dobra, wracając.. Wszedłem do studia i stałem przy drzwiach. Uroki showbiznesu? Pieprzone dramaturgie i kłótnie - A Ty mi zarysowałeś auto! A Ty się puściłaś! Nie puściłam się! Puściłaś! Podpieprzyłeś mi pomysł na płytę! Przypadkowy zbieg okoliczności! - mogę przykłady tych dram wymieniać godzinami? Czy mi się chce? Nie. Nagle wyleciała ze studia jak szalona. Zanim zdążyłem dobiec to była w rękach.. San Andreas Highway Patrol? Wiem - dla mnie to też szokujące. Najwyraźniej ktoś za bardzo przyjął moje sugestie o byciu Aniołem Stróżem zbyt dosłownie - no nie dobiegłem, muszę popracować nad cholerną kondycją - może jakiś jogging albo ćwiczenia wytrzymałościowe? Kuźwa - znów odbiegam od tematu, wybaczcie. Trafiłem na cholernego chama - no gdyby nie zajęcia z praw na studiach to bym nadpobudliwie strzelił go w ucho za bycie typowym chamem. Z moich podatków ten darmozjad ma co do garnka włożyć. Okazało się finalnie, że została aresztowana i przetrzymywana bez powodu, bez nawet podania powodu cholernego zatrzymania. Jeszcze Pan porucznik postanowił obrazić Beniego nazywając go - Idiotą. Dobrze, że mu doradziłem by to nagrał na smartfona. Talya była rozbita - targały nią emocje. Próbowałem ją uspokoić - po kilkunastu minutach powiedziałem Moralesowi by się nią zaopiekował, bo moja obecność strasznie formalizowała te koleżeńskie spotkanie. Kilka dni potem dowiaduje się, że ktoś ją ZASTRZELIŁ. Wiedziałem, że to miasto jest popieprzone ale POWAŻNIE?! To ja tutaj buduje sobie powoli image, staram się zawiązywać intratne umowy to mi jakiś debil z glockiem wszystko burzy - jak wredny dzieciak, który niszczy mi formowaną przeze mnie babkę z piasku. Tak i oto zamknął się scenariusz z Talyą Cruz zanim się zaczął - a szkoda, bo miałem wobec niej duże plany... I tak oto nastał dzień chwały, który wyczekiwałem a oczekiwania przerodziły się w jawę - Chrisitan Calvert Maxine Koci - podopieczna Empire Managment, znana i szeroko słuchana piosenkarka oraz kompozytorka. Atrakcyjna kobieta.. WIele by wymieniać. To ją wybrałem jako swoja kartę przetargową do wejścia wyżej. Czy się przeliczyłem? Nie wiem sam - na obecny moment jestem w trakcie tworzenia umowy kontraktowej i rozmów z górą Empire. Odczuwam coś wirującego w powietrzu. Biorąc na wachlarz wszelkie możliwe aspekty co mogłoby by pójść nie tak dochodzę do jednej, rzeczowej i bardzo prawdopodobnej konkluzji. Maxine odczuła downgrade w szeregach Empire. Do tej pory jej menadżerem był dość szeroko znany i popularny Sergey Dostoyevsky - sam osobiście uznaje go za szefa - w końcu to on tworzy Empire. Weźmy teraz na tacę obecne zajście. Jesteś znaną i szanowaną piosenkarką - oczekujesz możliwe najlepszej pomocy i wsparcia mając zaplecze od szefa agencji menadżerskiej, której jesteś podopieczną. I Ci przychodzi taki laluś, laik po studiach i zostaje Twoim menadżerem - zwłaszcza bez doświadczenia. Możliwe, że w tym przypadku stwierdzenie "dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane" ma dosłowne znaczenie? Szczerze nie zdziwię się jeśli ten wzlot niczym Ikar zmierzający do Słońca skończy się spaleniem moich woskowych skrzydeł i upadek w czeluść oceanu by finalnie w niej utonąć. Pływać potrafię, dotrę jakoś do brzegu ale sam upadek, mojego wewnętrznego wzrostu ego będzie bolesny - tak czuję. Zobaczę co przyniesie mi czas, ale dobry początek ma teraz bardzo wyboisty koniec pierwszego przejazdu.
-
Sir Christian Calvert - Your Personal Manager Sir Christian Calvert - dwudziestopięcioletni mężczyzna narodowości amerykańskiej, syn hodowcy koni oraz emerytowanej wojskowej w stanie spoczynku. W najbliższym otoczeniu nazywany po prostu Chrisem bądź Sir Christianem Calvertem z racji pochodzenia przodków. Pradziadek Christiana posiadał tytuł szlachecki a sam ród Calvertów wywodzi się z XIX wiecznej zubożałej szlachty brytyjskiej, która wskutek migracji ludnościowej przybyła do Ameryki by rozpocząć nowe życie. Christian w wieku dziecięcym został wysłany przez swoich rodziców do szlacheckiej szkoły podstawowej w celu nabycia wiedzy oraz manier, które powinna znać każda osoba należąca do szlachty by odpowiednio reprezentować swój ród oraz nazwisko. Tak też Christian większość dzieciństwa spędził poza rodzinnym domem z dala od bliskich. Edukacja w tym trybie sprawiała mu jednak ogromne problemy, gdyż Chris był bardzo rodzinną osobą - tak też rozłąka z najbliższymi stanowiła ogromne bariery w kontynuowaniu edukacyjnych celów postawionych w głównej mierze przez jego ojca. Liczne ucieczki ze szkoły szlacheckiej spowodowały impas dalszej edukacji młodego Chrisa. W tym czasie do placówki przybył ojciec Chrisa - George Calvert, który publicznie wychłostał swojego jedynego syna za jego zachowanie co odbiło na Christianie wielką zadrę na sercu czując się niezrozumianym przez świat. Niezrozumienie przerodziło się w bunt, co zaowocowało kolejnymi napięciami na linii ojciec-syn. Christian zrezygnował z ojcowskiej zapomogi i zakomunikował wówczas uważając go za tyrana, że sam wybierze sobie odpowiednią drogę kariery i edukacji nie narzucaną mu przez wolę głowy rodziny. W wieku 15 lat wybrał Los Santos High School uczęszczając do niego aż do lat 19. Następnie z racji ukończenia Scholastic Assessment Test pomyślnie zakwalifikował się na studia na University of Los Santos o profilu menadżerskim. W czasach uczelni agitował w uniwersyteckiej radzie studenckiej by stawiać na samorozwój studentów poprzez właściwe zarządzanie czasem. Christian otrzymał certyfikat z kursów menadżerskich oraz miał okazje działać jako pomocnik organizacyjny ligi studenckiej koordynując przygotowania do konkursów i wydarzeń medialno-sportowych uczelni. Czteroletnie studia i zdobycie stu czterdziestu punktów zakończyło jego dotychczasowy cykl edukacyjny stając się tym samym specjalistą ds. zarządzania oraz ekspertem w dziedzinie menadżerstwa. W obecnym momencie młody Chris poszukuje swojego miejsca w świecie chcąc zaczepić się i zobaczyć jak prawdziwa praca menadżera wygląda w realnym odbiciu. Przez okres tych poszukiwań złożył papiery na studia podyplomowe chcąc kierować się w powyższej dziedzinie aby zdobyć tytuł doktora i mieć szeroką gamę wiedzy by działać dla największych gwiazd oraz osobistości miasta aniołów. Problemy finansowe, które posiada z racji zrzeknięcia się pensji szlacheckiej od ojca przycisnęły go do muru powodując dodatkowe obciążenie psychiczne, z którym musi walczyć. Cały życiowy epizod jaki do tej pory przeszedł nauczył go wytrwałości i samozaparcia w dążeniu do celów. Dodatkowo konflikt z ojcem wyewoluował w nim niechęć do narzucania mu cudzej woli chcąc być odpowiedzialnym za swoje życie oraz podejmowane działania. Christian skrywa swoje pochodzenie oraz tytuły, jakie posiada z racji wszechobecnej krytyki osób ze środowiska, z którego on się wywodzi. Jego najbliższym celem jest zdobycie pracy w profesji, w której się kształcił a w odległej przyszłości założenia profesjonalnego przedsiębiorstwa zrzeszającego wykwalifikowanych menadżerów by pełnić usługi ogromnym podmiotom jak domy mody, wytwórnie płytowe i gwiazdy a nawet przedsiębiorcy. Stawia na e-commerce oraz marketing tradycyjny łącząc to co proste ze złożonym spektrum działań marketingowo-sprzedażowych. Jest zwolennikiem nowoczesnych rozwiązań, które wprowadza w życie. Social Media ⭐ Lifeinvader Działalność ⭐ EMPIRE MANAGEMENT 👑 Podopieczni ⭐ Eliana Melrose Wzmianki
-
Szukam graczy do agencji modelingowej (modelka, fotograf, menadżer etc.)
Garrett odpowiedział(a) na thelordzibi temat w Szukam/zagram
Polecam użytkownika - warto tu zagrać. -
- 631 odpowiedzi
-
- depalma crew
- chicago
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Maisonette - marka założona w 1957 roku tuż po II wojnie światowej przez byłego kaprala wojsk sprzymierzonych z ramienia US Army o włoskim pochodzeniu. Mowa rzecz jasna o słynnym Peppe Maisonette, które włoskie community poznało raczej jako założyciela butikowego hotelu w centrum Little Italy w Los Santos. Pomysł na hotel wziął się z zagospodarowanych funduszy i trudnych warunków na rynku kinematografii gdyż Peppe zajmował stanowisko kierownicze w jednym z kin w Fabryce Snów - Rockford Cinema Plaza. To właśnie dzielnica Rockford nauczyła go szyku, dystynkcji i nowobogackiej kultury końcówki lat 50'ych i początku lat 60'ych, które przeniósł do swojego hotelu. Po trudach rynku filmowego i problemach finansowych kina, w którym piastował wysoką funkcję nabył je wskutek zagrywki rynkowej kupując plajtujące miejsce poniżej faktycznej wartości. Zmiana nazwy z Rockford Cinema Plaza na Venice Cinema - co zresztą widoczne nawiązujące do Włoch spowodowało, że Peppe zyskał rzeszę kinomaniaków odwiedzjących jego kino. Ogromne zainteresowanie przyniosło wymierne zyski jednak Maisonette posiadał coś w rodzaju szóstego zmysłu wiedząc, że kino jest biznesem tylko na jakiś czas. Rockford było przepełnione kinami ścigających się w prezentacji coraz to bardziej kasowych produkcji Fabryki Snów. Peppe widząc dobrą koniunkturę rynku i zainteresowanie jego kinem przez osoby trzecie postanowił sprzedać za wysoką kwotę kino dla studia filmowego Paramount. Z zaoszczędzonych pieniędzy z zastrzykiem sprzedażowej gotówki założył sygnowany własnym nazwiskiem hotel butikowy, którego dewizą było - "Italiano - significa con classe". Ludzie światowej finansjery chcący robić interesy w Śródmieściu wynajmowali pokoje właśnie w Maisonette z racji szyku, klimatu i niesamowitej obsługi - a to wszystko dzięki działaniom Peppe Maisonette. Hotel funkcjonował do roku 2008 następnego millenium, gdzie bywał już kilkukrotnie na granicy bankructwa. Kryzys, który swoje początki rozpoczął w 2007 roku a swoją kulminację miał w 2008 nie pozostawił Maisonette Hotel bez obrażeń. Wówczas hotelem rządzi już syn Peppe Maisonette - trzydziestodwuletni Giovanni Maisonette, którt nie posiadał takiej ręki i serca do hotelu jaką miał jego ojciec. Personel hotelu ulegał ciągłym rotacjom, wydatki wciąż rosły a zobowiązania dzierżawy budynku stale powiększały należności, których Giovanni nie miał jak spłacić. W 2008 roku podjeto decyzję o sprzedaży Maisonette na rzecz miasta w związku z nagromadzającymi się należnościami. Komisja ds. prywatyzacji przejęła Maisonette z zamysłem przekształcenia go w blokowisko dla tamtejszej społeczności i mniejszości włoskiej wskutek symbiozy rozgrywającego się dramatu na rynku nieruchomościowym. Miasto jednak zwlekało z realizacją zamierzonego projektu. Budynek z roku na rok ulegał degradacji co w pewnym momencie nie pozwoliło ze względu bezpieczeństwa na realizacje projektu. Budynek wymagał renowacji a środki miejskie zazwyczaj były przekazywane na inne cele pomijając włoską mniejszość borykającą się z oznakami bezdomności. Rok 2023 przyniósł nowe możliwości w politycznym pokerze. Wybory wprowadziły pogłębiającą się wśród kandydatów do Rady Miejskiej skłonność do rewizjonizmu gospodarczego miasta. Jednym ze starych, prominentnych polityków walczących o żywot na politycznej arenie był Theodore Albright. Sytuacje jego politycznych porażek wykorzystał wywodzący się z włoskiego community Gaspare Luciano, który wsparł polityka zastrzykiem gotówki oraz poparciem ze strony stoczniowców. O włos Albright dostąpił zaszczytu wejścia w skład Rady Miejskiej a to powodowało wymierne zyski do poniesionych kosztów. Albright został Przewodniczącym komisji ds. nieużytków miejskich. Luciano w tym czasie złożył oficjalne pismo zachęcające komisje do przekazania mu budynku po Maisonette poniżej wyznaczonej wartości. Kontakty Albrighta pomogły przekonać komisję do szczerych wyznań Luciano o chęci poprawienia jakości życia włoskiego community, odnowieniu blasku Little Italy i chęci kontynuowania spuścizny niewykorzystanej przez syna Masionettiego na Little Italy. Komisja przyjęła wniosek pozytywnie - oczywiście za sprawą nacisków Albrighta, który miał ogromny dług do spłacenia wobec Luciano. Zasada - coś za coś - skutkuje zarówno w oceanie biznesu jak i w bagnie zwanym polityką. Pozostańmy przy Gasparze Luciano bo jest to interesująca sprawa. Komisarz portu i właściciel firmy zajmującej się spedycją towarową nabywa hotel w zapłakanym stanie, który na obecny moment wydaje się być sporym wydatkiem. Niemniej jednak ten prowizorycznie młody biznesmen wyczuł w tym nutkę zarobku, która okaże się wymierna w skutkach. Koneksje polityczne, od których zawsze stronił pozwoliły mu wywierać wpływ na sytuację miejską, w której Little Italy była niewątpliwie stratna. Jeszcze kilka lat temu ta dzielnica śródmieścia była ikoną bezdomności, problemów społecznych, zaniedbania infrastruktury miejskiej i problemów z tak priorytetowymi sprawami jak chociażby odbiór odpadów komunalnych. Kontakty Luciano z Albrightem zaowocowały zastrzykiem gotówki na renowację dzielnicy i stworzeniu przyjemnego klimatu dla turystów i mieszkańców Los Santos. Pozorne ogrodzenia, lampy czy budki telefoniczne oraz roślinność spowodowały nowy zastrzyk energii tętniący z Mały Włoszech. Sprawy komunalne również dziwnym trafem zostały rozwiązane pozbawiając widoku Little Italy jako śródmiejskiego śmietniska Santos. Następstwem tych działań było nabycie Maisonette, która była zaniedbaną ikoną klasy. Jak mawiał Peppe Maisonette - "Italiano - significa con classe" - tą dewizę miał zamiar kontynuować biznesmen Luciano z zachowaniem wszelkich kultur ubiegłego stulecia w nowoczesnym wydaniu. Nowoczesnym powiecie? Otóż tak - kultura lat 50'ych przeminęła i nie wrócimy do Panów ubranych w odświętne fraki i Pań z lufkami cygaretek w dłoni. Moda jest czasowa - przemija, jednak wszyscy kochają powrót do old schoolu. Renowacja Maisonette ma skutkować unowocześnieniem - i tutaj uwaga - Aparatmentowca - to standardów dwudziestego pierwszego wieku z zachowaniem ducha Peppe Maisonette. Modernizacja budynku z wewnątrz jak i zewnątrz poskutkowała odnowieniem włoskiej kultury na Little Italy i dumy z faktu bycia Włochem - zarówno jako imigrant czy już obywatel USA z genetyczną historią włoskiej krwi płynącą w żyłach każdego Italo-Americana. Połączenie modernizmu z klasykiem ocenią potencjalni mieszkańcy i goście, z racji, że Luciano przemyślał ważne aspekty dzisiejszych apartamentowców. Non quantità ma qualità (nie ilość a jakość) okazała się dopełnieniem dewizy Maisonettiego. Dewizy, którą mają poznać turyści, mieszkańcy i najważniejsze grono - społeczność włoska. Restauratorstwo to branża wyróżniająca włoskie korzenie na całym świecie. W końcu kto nie jadał lasagny, słynnej włoskiej pizzy albo gnocchi? Włoska muzyka, klimat wnętrza i zapachy pomidorów oraz smak wina to sygnały wyróżniające ich kulturę. A historie restauratorstwa włoskiego aż nadto zna słynna De La Sapore. Ta funkcjonująca od 1983 restauracja w centrum Little Italy widziała wzloty i upadki każdego zrzeszonego z community włoskiego imigranta i włoskiego Amerykanina. Nie dziwi więc fakt, że zmiana z bistro na restauracje z klasą po tak długim czasie była wiadomą kwestią na rynku kulinarnym. Zmieniają się poglądy, zmienia się też podejście klientów, którzy "podróżują" za sprawa smaków, zapachów, wizualizacji - właśnie w restauracjach. De La Sapore choć mająca swoją kulturę w typowym bistro wymagała również pewnej renowacji a Luciano chciał by apartamentowiec nie pozostał pustym budynkiem przeznaczonym do mieszkania. Chęć stworzenia atrakcji dla mieszkańców, turystów i obywateli Los Santos poskutkowała pomyślnymi rozmowami z włodarzami De La Sapore w celu przeniesienia i zmiany dotychczasowej funkcji włoskiego bistro. Od teraz miało się ono stać diamentem w koronie Maisonette przyciągającym na włoskie dania światową finansjerę, bogaczy, krytyków kulinarnych, włoskie community, gwiazdy świata muzycznego i filmowego oraz wiele, wiele innych odłamów społecznych chcących choć na kilka godzin zasmakować włoskiej symfonii smaków, muzyki oraz klimatu. Ta wyróżniająca kwestia miała być jedną z wielu udogodnień w nowym apartamentowcu tworzącym nową jakość i nowe standardy w branży deweloperskiej i mieszkaniowej. I sensi umani di base come la vista, il gusto e l'olfatto devono essere presenti nella Maisonette - e De La Sapore contribuirà a questo. (Podstawowe ludzkie zmysły jak wzrok, smak i zapach muszą zagościć w Maisonette - a do tego przyczyni się De La Sapore.) ~ Gaspare Luciano Kasyno... Nie ma nic bardziej dochodowego dla właściciela i bardziej stratnego dla grającego jak to miejsce. The Palace - to kasyno utworzone przez Luciano w piwnicznych, wyremontowanych podziemiach Maisonette mające na celu zaspokojenie potrzeb rozrywki dla mieszkańców, społeczności włoskiej oraz Santoskich bogaczy z naciskiem na tych ostatnich. Kasyno to cudowne miejsce - wszechobecne nawiązania do różnych kultur - jak w przypadku The Palace - Egipskiej - ale i również miejsce gdzie jazz i blues mieszają się z okrzykami szczęścia, żalu, porażki oraz odgłosami brzęczących jednorękich bandytów pokazujących inne wizje niż trzy koniczyny na ekranie. Ten dochodowy interes ma wzbogacić prestiżowość Little Italy i nadać im nowy, ekskluzywny standard oraz ukazać otwartość społeczności włoskiej na turystów przybywających hucznie do Fabryki Snów. The Palace to też stempel oazy zabawy, którą zapewnia klub The Vault, bo w końcu każdy pałac posiada swój skarbiec, prawda? Choć kasyno nie jest tak ogromne jak w stolicach hazardu jak Las Vegas, Reno czy Atlantic City nadanie klimatu i muzycznej wstawki przyciąga wiele dusz chcących zaryzykować swoje fundusze dla szczęścia jakie może ich spotkać po wygranie. Luciano podczas rozmów z bliskimi znajomymi wspomniał: Il gioco d'azzardo è come una droga - se non controllato, rivela la verità in noi - e ci riempie le tasche. (Hazard jest jak narkotyk – jeśli nie jest kontrolowany, ujawnia w nas prawdę – i napełnia nasze kieszenie) ~ Gaspare Luciano Tak więc co właściwie blokuje nas przed wejściem do tego wspaniałego miejsca? Nie obracasz przecież masą pieniędzy a kilkunastoma żetonami a plastiku przecież Ci nie szkoda, prawda? OOC Cześć! Przedstawiam Wam projekt, który realizuję wskutek rozwijającego się community na Little Italy. Chcemy zachęcić graczy do rozgrywki w tym jakże klimatycznym i odnowionym miejscu. Maisonette w swoim zamyśle ma być marką, która będzie słynąć z klimatycznego, prestiżowego budynku będącego drogocennym kamieniem w koronie naszej dzielnicy. To też wyjście z ręką w kierunku sektora cywilnego, by wskazać, że poza działalnościami skierowanymi na nielegalne procedery jesteśmy w stanie jako Los Santos Outift równocześnie tworzyć i dzielić się rozgrywką z innymi sektorami dla zapewnienia pozytywnych emocji. Szczerze liczę, że każdy z czytających ten temat będzie stałym gościem tego miejsca przez wzgląd na restauracje czy wybudowane kasyno i zechce nawiązać z nami interakcje. Dziękuje serdecznie za przeczytanie i mam nadzieje, że do zobaczenia!
-
75. Luciano Imp&Exp | O funkcjonowaniu Port of Los Santos słów kilka [WYWIAD]
Garrett odpowiedział(a) na Verevi temat w What in business
**Gaspare Luciano odebrał link od Jocelyn na oficjalnie zamieszczony wywiad z jego osobą na witrynie Daily Globe. Jest zadowolony z podnoszenia statusu swojego wizerunku i marki. Po przeczytaniu odrzucił telefon i udał się do dalszych swoich wieczornych spraw.** -
134. Eksplozja stoczni na Wyspie Elizejskiej - kolejne groźne pożary w mieście?
Garrett odpowiedział(a) na toniezombie temat w Daily News
**Komisarz Portu Gaspare Luciano jest w stałym kontakcie z detektywem Holzerem by zbadać sprawę wybuchu pożaru. Przygotowuje się do nadchodzącej konferencji prasowej licząc, że uzyska właściwe fakty do przedstawienia mediom.** -
**Gdy oczy całego kraju skierowane są na Los Santos i wydarzenia, które mają miejsce od kilku tygodni, opinii publicznej i ważnym oficjelom państwowym nie umknęły wieści płynące z sieci o wydarzeniu, jakie miało miejsce na Paradise Island. Obecność Enrique Carrery, Supervisora Dystryktru II, wśród konfliktu pomiędzy turystami świata sławy skierowało oczy elektoratu na jego osobę. Zarzucona bierność podczas próby uderzenia kobiety przez mężczyznę, stawia Carrere w dość nietypowej sytuacji. Konserwatyści, niejako bastion Republikanów, są rozdarci przez fakt braku inicjatywy Supervisora na wydarzenia, których był świadkiem. Centryści obserwują sytuację nie wydając pochopnej opinii względem Partii Republikańskiej jak i jej reprezentantów, choć da się w ich wpisach odczuć wyraźny niesmak. Przychylność liberałów i zwolenników ruchów lewicowych zbliżyła się w obecnym przypadku niemalże do zera. Stanowy Komitet Partii Republikańskiej oczekuje wyjaśnień w tej sprawie od reprezentantów Hrabskich w strukturach Republikańskich.**
-
Imię i nazwisko: City Administrative Officer Adres: Mayor City Hall, Carcer Way, Burton - Los Santos Kontakt: - Data rozpoczęcia przetargu: 23.03.2023 Data zakończenia przetargu: 25.03.2023 [Treść zlecenia] Urząd Hrabstwa Los Santos pod egidą Gabinetu Burmistrza miasta Los Santos poszukuje firmy w branży ochroniarskiej do długofalowej współpracy związanej z ochroną mienia oraz osób nalężących bądź dzierżawiących ziemię/budynki miasta. Do przyjęcia zlecenia wymagana jest zgoda na podpisanie klauzuli poufności. Wymagania: - Dane firmy/osoby - Kosztorys (płatność za świadczenie usług na przestrzeni tygodnia) - Portfolio (nieobowiązkowe) - Stan osobowy - Dyspozycyjność - Dostępność flota - Dostępne usługi ((W celu kontaktu, zapraszam na PW Discord - Garrett#1238))
