Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

thelordzibi

Gracz
  • Postów

    641
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    11

Treść opublikowana przez thelordzibi

  1. gramy sobie już ostatnie dni co wieczór, zapraszamy do interakcji, jest fajnie REKRUTACJA
  2. ABOUT JANN – SHISHA BAR & RESTAURANT Jann z arabskiego oznacza „raj”. Lokal charakteryzuje się sporym wyborem fajek wodnych oraz kuchnią arabską (głównie libańską) – w tym też alkoholami z tych regionów. Powstał w Litle Arabia, w sercu lokalnej społeczności arabsko-amerykańskiej. Jeśli chcesz spędzić wieczór czując się jak w jednym z krajów świata arabskiego to koniecznie musisz odwiedzić ten lokal! Jann dzieli się na dwie części – na pierwszą, typowo barową, gdzie spróbujesz najlepszej sziszy w mieście oraz drugą – typowo restauracyjną, która zorganizuje ci najlepszą kolację na randkę czy wieczór biznesowy. www.jann-shishabar-restaurant.com Szukamy pracowników na stanowisko barmana/kelnera. Obowiązki: obsługa klientów (przyjmowanie zamówień, posyłanie informacji dot. zamówień z jedzeniem na kuchnie, wydawanie produktów etc.). Oferujemy: - świetny, arabski klimat w lokalu, który może być atrakcyjny dla osób, które szczególnie chcą poszerzyć wiedzę na temat owej kultury, - przyjazną atmosferę, - wynagrodzenie $2.000 podstawy + duże napiwki, premie i inne dodatki, - zniżkę na sziszę, hasz i dania z menu. Wymagamy: - chęci nauki, - dyspozycyjności. Zgłoszenia prosimy wysyłać na nasz email. ((moje pw))
  3. ABOUT JANN – SHISHA BAR & RESTAURANT Jann z arabskiego oznacza „raj”. Lokal charakteryzuje się sporym wyborem fajek wodnych oraz kuchnią arabską (głównie libańską) – w tym też alkoholami z tych regionów. Powstał w Litle Arabia, w sercu lokalnej społeczności arabsko-amerykańskiej. Jeśli chcesz spędzić wieczór czując się jak w jednym z krajów świata arabskiego to koniecznie musisz odwiedzić ten lokal! Jann dzieli się na dwie części – na pierwszą, typowo barową, gdzie spróbujesz najlepszej sziszy w mieście oraz drugą – typowo restauracyjną, która zorganizuje ci najlepszą kolację na randkę czy wieczór biznesowy. HOOKAH MENU 1. Al Fakher: tytoń najstarszy w branży, znany z klasycznych faworytów takich jak White Grape, Double Apple, Mint. Aromaty Al Fakher są średnio mocne z wyraźnym aromatem. Idealnie nadaje się na spotkania towarzyskie i przytulny wieczór z fajką wodną. Zwykle polecamy tę markę tytoniu na glinianych lub owocowych miseczkach. 2. Fumari: marka tytoniowa znana z lekkich i dymnych smaków tytoniu. Jest idealna zarówno dla początkujących, jak i doświadczonych palaczy. Ta marka ma bardziej złożone smaki, takie jak Spiced Chai, Ambrosia, Limoncello. Zalecana do misek silikonowych lub owocowych. 3. Starbuzz: bardzo popularna marka, jedna z największych w branży. Dobry wybór dla początkujących palaczy, ponieważ zawiera niski poziom nikotyny, a sam tytoń jest lekki. Z smaków np. klasyczny Bluemist. 4. Nakhla: charakteryzuje się silnym szumem, który daje podczas palenia. Jest idealny dla doświadczonych palaczy, którzy cenią autentyczne smaki tradycji fajki wodnej z Bliskiego Wschodu. 5. Vintage By Starbuzz: ciemny, gotowany tytoń. Posiada dymne i mocne właściwości. Polecany doświadczonym palaczom, ponieważ moc tytoniu jest wyższa, niż przeciętna. Zalecamy wypróbowanie tej marki na misce glinianej, jeśli chcesz uzyskać mocniejsze odczucie fajki wodnej. Jeśli chcesz urozmaicić swoje spotkanie z fajką wodną możesz wybrać miskę z owocami, zamiast zwykłych. Mieszaj i dopasowuj smaki i owoce, takie jak pomarańcza, grejpfrut lub jabłko. W swojej ofercie mamy też pineapple bowl hokah - miska z ananasem zawiera dodatkową ilość tytoniu, dzięki czemu sesja fajki wodnej trwa dłużej. ALCOHOL MENU: 1. Dobrze popularne drinki takie jak np. Sex On The Beach, Cuba Libre etc., wszelkie alkohole pokroju whisky, rumu, ginu, wódki etc., to samo tyczy się shotów. 2. Arak - aromatyczny azjatycki napój alkoholowy (zawartość alkoholu pomiędzy 40% a 80%), o smaku anyżowym. Jest związany z Libanem, Syrią, Izraelem i Palestyną. 3. Jann Drink – specjał lokalu. Co jest składnikami? Dowiedz się pijąc. RESTAURANT MENU: Danie główne: 1. Libański hummus (mieszanka ugotowanej i zmiksowanej ciecierzycy, czosnku oraz tahini, czyli pasty sezamowej. Całość jest obficie skrapiana sokiem z cytryny. Najczęściej podaje się go z pitą lub jako dodatek do warzyw w formie dipu). 2. Falafel (tak, jak w przypadku hummusu, głównym składnikiem falafela jest zmielona ciecierzyca. Miesza się ją z czosnkiem i cebulą oraz przyprawia mieszanką 7 libańskich przypraw (czarny pieprz, ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa, cynamon, kolendra i imbir). Następnie kulki falafela są smażone na mocno rozgrzanym tłuszczu. Można go jeść samodzielnie lub wraz ze świeżymi warzywami). 3. Kibbeh nayi (narodowa potrawa libańska, przyjmuje formę tatara z surowej jagnięciny lub koziego mięsa z kaszą bulgur). 4. Kibbey nayi 2 (wersja druga - miesna, grillowana kulka w formie szaszłyka, nadziewana cebulą i orzeszkami piniowymi, podawana z pitą i sosem jogurtowo-czosnkowym). 5. Tabbouleh (sałatka z drobno posiekanych warzyw i kaszy burglu). 6. Kofty z baraniny (do mięsa dodaje się cebulę, czosnek świeży imbir oraz drobno posiekaną pietruszkę). Desery: 1. Layali (podawany na zimno ma postać puddingu z kaszy manny i mleka, polanego syropem różanym lub z kwiatów pomarańczy). 2. Baklawa (wiele warstw cienkiego ciasta filo o prostym składzie – mąka, woda oraz olej. Warstwy nasącza się w syropie cukrowym z wody różanej lub kwiatów pomarańczy i przekłada orzechami). Napoje: 1. Herbata z mietą, cynamonem i kardamonem. 2. Jallab (słodki i jednocześnie orzeźwiający napój owocowy). 3. Kawa po libańsku (niezwykle aromatyczna i mocna, według uznania klienta można dodać do niej kardamon). HASHISH MENU: Na miejscu można kupić także hashish do użytków domowych, jak w coffee shopie. Nie można go jednak palić na terenie baru i restauracji, polecamy użytkowanie w domu, bądź ewentualnie na ławkach przed lokalem na parkingu. 1. Chocolop Block (65% thc, smakuje, jak sama nazwa wskazuje, czekoladą, działania euforyczne). 2. Relax Moon Balls (53% thc, idealny na chill, smakuje cytrusami i słodyczą). 3. Amnesia Hash (68% thc, produkowany w górach Atlas w Maroku. Najlepszy składnik? Kwiaty rośliny Amnesia. Zapewnia śmiech i błogie uczucia, medycznie dobry na stany depresyjne, stres, stany zapalne i ból). 4. Afghani (38% thc, Afghani zawdzięcza swoją nazwę krajowi, w którym jest uprawiana: Afganistanowi. Zapewnia relaksujący efekt, dobry na problemy z snem, ból i stres). LOKALIZACJA: Little Arabia - Spanish Ave, Hawick _________________________________________________ 1. Biznes ściśle związany z community Little Arabia, który łączy postacie Arab-Americans. Ma to być przede wszystkim miejsce do gry dla członków tego projektu (żeby mieli gdzie grać, gdzie pracować, zachować swoją jakąś odrębność i znaki charakterystyczne tego odgrywanego klimatu). 2. Celem lokalu jest zachowanie arabskiego klimatu poprzez wystrój, muzykę czy swoje oferowane usługi takie jak szisza czy haszysz. Może co jakiś czas zorganizujemy jakieś małe eventy tematyczne związane z Arab World. 3. Biznes ma być też sposobem na kontakt community z ludźmi z zewnątrz. Chętnie zobaczymy tutaj wszystkie postacie, które szukają ic nowych wrażeń, chcą dla odmiany wpaść na sziszę, a nie do pierwszego lepszego baru w Vespucci na piwo czy dla osób, które chcą np. zagrać randkę na romantycznej kolacji w arabskiej restauracji.
  4. thelordzibi

    Little Arabia

    Arab Americans (arab. عَرَبٌ أَمْرِيكِا lub الأمريكيون العرب) – jak sama nazwa wskazuje, Amerykanie pochodzenia arabskiego wywodzą się z różnych fal imigrantów z krajów tworzących Arab World. Obecnie szacuje się, że prawie 3,7 miliona Amerykanów wywodzi swoje korzenie z kraju arabskiego. Można spotkać ich w każdym stanie, ale ponad dwie trzecie z nich mieszka w zaledwie dziesięciu stanach: San Andreas, Michigan, Nowym Jorku, Florydzie, Teksasie, New Jersey, Illinois, Ohio, Pensylwanii i Wirginii. W metropoliach Los Santos, Detroit i Nowym Jorku mieszka jedna trzecia populacji. Według Arab American Institute (AAI) kraje pochodzenia Arab Americans to Algieria, Bahrajn, Czad, Komory, Dżibuti, Egipt, Irak, Jordania, Kuwejt, Liban, Libia, Mauretania, Maroko, Oman, Katar, Izrael, Palestyna, Arabia Saudyjska, Sudan, Syria, Somalia, Tunezja, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Jemen. Skupmy się jednak na San Andreas, które jest na pierwszym miejscu pod względem ilości Arab-Americans z liczbą ponad 373 tysięcy. Populacja SA, która zidentyfikowała pochodzenie arabskojęzyczne w sondażach spisu powszechnego w USA, wzrosła o ponad 42% w latach 2000-2016. Największa liczba nowych imigrantów arabskich do tego stanu przybyła z Iraku, Egiptu, Syrii, Jordanii i Libanu. Podczas gdy większość populacji Arab World to muzułmanie, większość Arab Americans to chrześcijanie. Co więcej, większość z nich to katolicy. Według Arab American Institute rozkład przynależności religijnej wśród osób pochodzących z krajów arabskich przedstawia się następująco: 63% chrześcijan, 35% katolików (katolicy obrządku rzymskiego i katolicy wschodni — maronici i melchici), 18% prawosławnych (prawosławni wschodni lub prawosławni wschodni), 10% protestantów 24% muzułmanów, 13% innych; brak przynależności. Little Arabia to dystrykt w sąsiedztwie Hawick w Los Santos, za główny teren biznesów związanych z ową społecznością uważa się Spanish Ave. Miejsce to można śmiało nazwać centrum arabsko-amerykańskiej społeczności stanu San Andreas. Znacznie rozrosło się w latach 90. wraz z przybyciem imigrantów z świata arabskiego i jest domem dla tysięcy arabsko-amerykańskich obywateli pochodzących głównie z Egiptu, Syrii, Libanu i Palestyny. Lokalni arabsko-amerykańscy liderzy biznesu zaczęli kupować domy i sprzedawać je arabskim imigrantom. Kupowali także place, biurowce i zakładali nowe firmy. Dystrykt obejmuje sklepy mięsne halal, salony piękności, sklepy jubilerskie, odzież arabską i islamską, biura podróży, piekarnie, restauracje oraz kawiarnie z fajkami wodnymi. Znajdą się tutaj także meczety i kościoły. W 2011 roku Little Arabia stała się ośrodkiem działań arabsko-amerykańskich wspierających falę arabskich rewolucji zwaną „arabską wiosną”. 4 lutego odbyła się demonstracja poparcia dla egipskiej rewolucji, a także seria protestów prodemokratycznych wspierających rewolucję syryjską, 20 października lokalni Libyan-Americans przywitali z radością śmierć Moammara Kaddafiego. Dystrykt ogólnie tętni własnym życiem, podczas procesu Hosniego Mubaraka lokalne restauracje były pełne ludzi przyklejonych do ekranów telewizorów, oglądających transmisję na żywo z procesu do 5 rano. Little Arabia nigdy nie cechowała się wysokim wskaźnikiem przestępczości, prędzej osoby z pochodzeniem arabskim lub imigranci z krajów arabskich mogli czuć się zagrożeni. Arab American Institute i inne grupy zauważyły, że po atakach z 11 września i kierowanej przez USA inwazji na Irak w 2003 r. nastąpił wzrost przestępstw z nienawiści wymierzonych w społeczność arabsko-amerykańską, a także ludzi postrzeganych jako Arabowie/muzułmanie. Aktualnie takie tendencje spadły. Wracając do przestępczości, dystrykt Małej Arabii nie jest miejscem, które boisz się odwiedzić po zmroku. Mieszkańcy są otwarci na ludzi z zewnątrz, a liczne nielegalne działania lokalnych kryminalistów są ukrywane i robione „pod przykrywką”. Mimo wszystko, dość nieskazitelna reputacja sąsiedztwa została dosyć mocno zaburzona w połowie 2021 roku, gdy doszło do zatrzymania Irvina Aldakasha – kojarzonego w półświatku jako Vinnie. 38-latek został zatrzymany pod zarzutem dystrybucji narkotyków (amfetaminy) oraz zlecenie zabójstwa biznesmena z Vinewood – Benjamina Browna. Sprawa nie rozstrzygnęła się na korzyść oskarżonego, Aldakash został skazany na dożywocie mimo, że zawsze ogłaszał się mianem przedsiębiorcy, nie przestępcy. Społeczność Little Arabia potępiła jego działania. Nieoficjalnie mówi się, że jego następcą został Jamie Al Ashqar, który do tej pory nieustannie cieszy się dosyć pozytywną reputacją działając także społecznie w imię arabsko-amerykańskiego community. _________________________________________________________________________________________ Projekt Little Arabia to głównie projekt community. Częścią tego community jest organizacja przestępcza, która będzie działała jak mob. Ale od początku. Zacznę od community. Little Arabia ma być też miejscem dla osób, którzy chcą grać zwykłych cywili, przedsiębiorców, działaczy społecznych, kogokolwiek – możesz grać nawet gościa z LSPD. Najważniejszy jest fakt, by twoja postać miała arabskie pochodzenie (jakie chcesz, może być Liban, może być Egipt czy Syria, wybór jest duży). Chcę tu stworzyć fajne miejsce do gry – i dla osób, którzy chcą tworzyć tą społeczność charami lokalnych biznesmenów czy po prostu zwykłych mieszkańców co wpadają na sziszę do baru i dla osób, które chcą wiązać swoje działania z półświatkiem przestępczym. Jeśli masz pomysł na biznes/projekt, który pasuje do arabskiego klimatu to też super, pomożemy nawet z zorganizowaniem czegokolwiek potrzebujesz. Współgrajmy - nie ważne jakie mamy postacie, to prowadzi do ciekawych wątków. Jeśli boisz się grać cywila na terenie, na którym działa organizacja przestępcza to tutaj nie masz czego się bać, nikt nie będzie terroryzowany, często IC nawet nie zauważysz, że masz do czynienia z przestępcą – chcemy grać dosyć „po cichu” nielegalną działalność. Mamy w planach stworzenie kilku ciekawych biznesów, które rozruszają okolicę i pozwolą też na rozrywkę ludziom z zewnątrz. Co do organizacji przestępczej. Ogólnie grając rp – nie ważne czy już tutaj w GTA 5 czy jeszcze wcześniej na platformie samp moje skojarzenia z ludźmi, którzy grali Arabów były mocno negatywne. Pomimo tego, że San Andreas = California gracze utożsamiali takich ludzi z graniem terrorystów, odwalaniem czy graniem jakiegoś klimatu imigrantów siedzących w miastach europejskich pokroju Berlina. Los Angeles to nie Berlin, nie będziemy tutaj grać imigrantów w Gucci co robią drill na blokach. Zacznijmy od tego, że chcemy w ogóle odejść od gry imigrantów, gramy Arab-Americans, postacie, które już urodziły się w USA. Nie gramy też żadnych terrorystów, jak wspomniałem wyżej, większość osób w USA z korzeniami arabskimi to chrześcijanie. Podkreślę to jeszcze raz, gramy Amerykanów z korzeniami arabskimi. To jak ktoś będzie związany z korzeniami to indywidualna sprawa – jeden gracz może grać kogoś kto stara się jakoś pamiętać o kulturze arabskiej, jest muslimem i przestrzega ramadan, a drugi gracz może kreować postać, która ma w sumie wyjebane w swoje korzenie i jedyne co ją łączy z światem arabskim to arabskie nazwisko. Możliwości gry jest multum, grunt żeby wszystko było bez rp'owych stereotypów nt. takich charów i z wyczuciem dobrego smaku. Sama organizacja ma w zamyśle działać cicho, często kryjąc się za legalnymi biznesami, działaniami społecznymi dokonując różnych przekrętów. Nie oznacza to też, że każdy będzie grał gościa w białych rękawiczkach. Ludzie od brudnej roboty też się znajdą, młodzi dilerzy też ale po prostu nie robimy z Little Arabii drugiego Compton czy ogólnie rzecz biorąc miejsca rodem z South Central. Handel narkotykami, lekami (na leki mamy już pewien pomysł ale nie chcę go teraz ogłaszać), przekręty finansowe, nielegalny gambling etc. - to póki co przykłady z brzegu, chcemy się rozruszać IC. W zamyśle mam jednak żeby każda postać była od czegoś i zajęła się swoim sektorem, nie chcę mieć pustych, zapychających skład person. Cały projekt community ogólnie jest wzorowany na prawdziwej Little Arabii z Californii, staramy na maksa wpasować się w klimat, wszystkie dane z aplikacji też są prawdziwe – w większości bazowane na Arab American Institute tylko California jest zmieniona na SA. Jeśli chcesz pograć w projekcie – nie ważne czy cywila czy przestępcę a nie wiesz jak się za to zabrać to wpadnij na discorda po wskazówki. Discord u mnie na pw: thelordzibi#2412 Skład: ja, dziku, verevi, patixia, ruskiefajki, vibekiller, boxidro, malik_smietana, krecik, robson + pretendenci i osoby grające cywili w community Spot Little Arabia: BIZNESY ZWIĄZANE Z COMMUNITY: JANN - SHISHA BAR & RESTAURANT
  5. Szukam ludzi do projektu Little Arabia, który ma skupić community arabsko-amerykańskie. W skrócie: gra Amerykanów o arabskich korzeniach. Mamy już jakąś swoją ekipę startową ale chcę nowych twarzy z nowymi pomysłami, szczególnie, że projekt ma być dosyć rozległy i skupić postacie naprawdę różnego rodzaju. Projekt wzorowany na prawdziwym Little Arabia z Californii. "Oferta" skierowana do osób, które chcą: pograć zwykłego cywila - nie ważne czy tylko mieszkańca dystryktu, który lubi sobie wpaść do baru na sziszę i pogadać z znajomymi czy lokalnego biznesmena czy jakiegoś działacza społecznego działającego dla dobra społeczności. Możesz sobie pograć kelnerkę z lokalnej arabskiej restauracji, stworzyć jakiś biznes, stworzyć jakiś projekt. Może to być dla ciebie też tylko tło fabularne, np. możesz grać policjanta, co sobie tu mieszka i po służbie wpada na kolacje do sąsiadów. Grunt to grać postać arab-american; pograć przestępcę - na bazie community powstanie organizacja przestępcza. Możesz grać młodego dilera czy biznesmena robiącego przekręty finansowe, cokolwiek. Organizacja ma być dosyć dyskretna i działać w sporym ukryciu, dlatego Little Arabia ma być też przyjaznym miejscem dla cywili. Kogo nie chcemy? Ludzi, którzy chcą grać według stereotypów albo arabskiego imigranta co się buja w gucci i robi drill jak w Berlinie. Jeśli nie czaisz tego tematu, a to jest logiczne, bo nie ma takich projektów zbytnio na serwerach rp to nie martw się, na naszym discordzie są najważniejsze informacje i wskazówki nt. tego jak grać. Chętnych zapraszam na mój discord: thelordzibi#2412
  6. ** Prince obczaił klip, wysłał do T. Thorne wiadomość z gratulacjami.
  7. ** Protais udostępnił swoją kolaborację w socialach.
  8. thelordzibi

    Freestyle League

    okay, powodzenia
  9. www.pleasure-spot.com LOŻE VIP - INFORMACJE #1 VIP - $12.000 #2 VIP - $12.000 PRIVATE ROOM - cena do uzgodnienia REKRUTACJA:
  10. ** Protais wszędzie udostępnia nowy materiał N. De Mattia. Udostępnienia pojawiły się także na wszystkich oficjalnych kontach Suga Records w social mediach.
  11. Poszukujemy kadry pracowniczej dla klubu nocnego Pleasure Spot. Mimo, że działamy głównie jako klub z striptizem to zajmujemy się organizacją koncertów, a naszym targetem jest głównie śmietanka towarzyska z Los Santos. Jeśli chcesz podbić świat Vinewood to zapraszamy do współpracy! Poszukujemy osób na następujące stanowiska: Barman/ka Tancerka Oczekujemy: zaangażowania, dyspozycyjności szczególnie na imprezach, chęci do pracy. Oferujemy: podstawę w postaci 2 tysięcy dolarów, duże premie finansowe, świetną atmosferę, szkolenia (dla barmanów szkolenia barmańskie, dla tancerek z zakresu pole dance), dobrą zabawę nawet w pracy. Zgłoszenia prosimy wysyłać na nasz adres email: [email protected] ((pw moje i @Snoop))
  12. Ostatnie wydanie: #007 "Little Things", "Worldstar EP" i inne muzyczne projekty na świeczniku Trochę czasu się nie widzieliśmy w ramach naszego podsumowania, co? Pora nadrobić zaległości. Dzisiaj skupimy się typowo na branży muzycznej i w głównej mierze przyjrzymy się premierom, które naszym zdaniem warto sprawdzić, jeśli chcemy być na czasie w kwestii lokalnych, wyróżniających się artystów. Little - „Little Things” Premiera: 12 wrzesień 2021 Mimo, że kolejność w naszych podsumowaniach z reguły jest przypadkowa to tutaj akurat w kwestii projektu Little miejsce „na szczycie” naszego artykułu tym przypadkiem nie jest. Album rapera i cała otoczka wokół niego na tle innych wydawnictw w tym czasie zrobiły na nas największe wrażenie. Pamiętamy początki Little, jego pierwszą epkę „Off Me” wydaną w maju, gość od pierwszych działań miał dryg do wyróżniania się pośród undergroundowych artystów, gdy działał wtedy w podziemiu. Ale spójrzmy prawdzie w oczy, wybicie się na tle dużej konkurencji to nie lada wyczyn, a Little nie miał wtedy zbyt dużego grona odbiorców. Punktem przełomowym był właśnie maj i jego debiut na San Andreas Music Charts (co wtedy nie było takie łatwe, bo w chartsach w top3 stale królowali Pro Tais, Da KayKay czy MTM Reecey, a poprzeczka nawet na niskich pozycjach była dość wysoka) z kawałkiem „Shitty Under” na siódmym miejscu, a później czerwiec i pokazanie się w tym samym zestawieniu jeszcze wyżej, bo na miejscu piątym z trackiem „Broke”. „Broke” był wtedy już trzecim utworem wydanym przez rapera oficjalnie pod szyldem głośnego i kontrowersyjnego wtedy labelu GBO, do którego dołączenie dało mu z pewnoscią dawkę niemałej popularności na przestrzeni czasu. Później to wszystko ruszyło z kopyta. Zniknięcie GBO z sceny muzycznej po kompromitacji GBO Duffy'ego, trzeźwa ocena sytuacji Little na Lifeinvaderze, otwarcie Flair i głośny beef z MTM. A po wszystkim... Właśnie premiera „Little Things” - i po tym długim wstępie, na tym się właśnie teraz skupimy. Album składa się z trzynastu pozycji, każda z nich posiada autorski, własny visualizer tematyczny. Okładka nie wyróżnia się szczerze mówiąc niczym specjalnym, czcionka nie powala ale my - jako fani odnajdywania drugiego dna w małych rzeczach widzimy to drugie dno i tutaj. Nie wiemy czy słusznie ale... Czy to nie Little, który stara się zdobyć szczyt stojący prosto przed nim? Pozostańmy przy tym, bo to nie warstwę graficzną mamy dzisiaj oceniać, choć ona często komponuje się z całym muzycznym projektem w całość i prezentuje nam spójną koncepcję. Cały LP jest dosyć elastyczny, znajdziemy tutaj klasyczną, rapową przewózkę obecną u praktycznie każdego rapera w mieście, a przy tym melodyjne rytmy i nawijkę, która sprawdzi się raczej na każdej imprezie. „Sprawdź to, coś Ci nie styka Tańcze na Tobie, mam diamenty na ręce Nowy Patek, Audemar na rękach Nie podaje Ci ręki” ~ Little, „Told Me” Ale żebyście nie pomyśleli, że „Little Things” to tylko i wyłącznie celebracja życia. Znajdziemy tutaj i smutniejsze tematy. Zdecydowanie najbardziej chwytający za serce z nich jest „Die Young”, który opowiada o zmarłym przyjacielu artysty – GBO Gino, który dostrzegł w nim potencjał i otworzył drzwi do większego fanbase'u. Tribute dla zmarłego rapera nie jest jednak jedynym emocjonalnym aspektem na płycie, bo chociażby w „It Hurts Me” autor opowiada nam o swoich cięższych chwilach, głównie złej przeszłości tworząc wokół siebie otoczkę bólu, nędzy i rozpaczy. „Miały być piękne wakacje, została pustka i ból Nie chciałem żeby tak się stało, pływam nisko Jestem na dole lecz ciągle głowa w górze Zapamiętam Cię bracie, odszedłeś za szybko” ~ Little, „Die Young” Na albumie znajdziemy trzy, ciekawe gościnki. Jedna jest dosyć oczywista, mowa tutaj o featuringu dobrego przyjaciela Little'a - memphisa6, który udziela się w kawałku „Cut Me”. Drugim featem jest świętej pamięci raperka 7I7Y, artystka z sporym potencjałem w kwestii warstwy lirycznej, która zjawiła się na „Diamond Dance”. Najbardziej zadziwiająca kolaboracja to jednak wystąpienie Pro Taisa i to jeszcze pod postacią taisthareaper – czyli jego alterego. Pro Tais z reguły nawet robiąc muzykę obracał się w hermatycznym gronie współpracując głównie z ludźmi związanymi z Suga jeśli chodzi typowo o projekty muzyczne (pozostałe dwa wyjątki to MTM roBB i MTM Mustafa), więc powiedzmy sobie szczerze – to featuring, którego nikt się nie spodziewał. Dostajemy go na kawałku „Drip” a sam Tais rzuca tam gościnnie kilka kontrowersyjnych wersów. Sama płyta ma ciekawą otoczkę, Little wypuszcza „Little Things” zaraz po otwarciu Flair Records, jest to dla artysty swojego rodzaju „nowy początek” po zniknięciu GBO z powierzchni sceny muzycznej. Słuchaj Little, zaliczyłeś całkiem dobry, pełnoprawny debiut. Ekipa West Wild Reportera lubi to. Jesteśmy ciekawi dalszych ruchów, a naszym czytelnikom możemy polecić tylko przesłuchanie tego projektu. Jeśli chcecie bliżej poznać Little'a, zapraszamy do naszego obszernego wywiadu z nim na naszej stronie internetowej. memphis6 - „Worldstar EP” Premiera: 28 wrzesień 2021 Memphis, dobry kumpel rapera wyżej, kolejny reprezentant Flair Records. Mogliście znać wcześniej tego gościa głównie jako producenta ale okazało, że też nieźle sobie radzi sklejając wersy i wrzucając je na majka. No i tutaj już zaoszczędzając sobie wstępów... „Worldstar EP” składa się z 7 utworów, w okładce tym razem nie szukajmy sensu. Brzmienie projektu trafia w nasze gusta, można powiedzieć, że Memphis w tworzeniu chwytliwych kawałków jest tak dobry jak jego przyjaciel Little – oboje wiedzą jak zrobić hit, który wpadnie w ucho i zostanie z słuchaczem na dłużej. Tekstowo raper pokazuje nam przede wszystkim siebie, mówi o sobie, o swoim życiu, czasem wspomina stare sprawy. Szczerze mówiąc, patrząc tylko i wyłącznie na lirykę podobają nam się niektóre metafory i nawiązania, u wielu osób to kuleje. „Ty, ty, ty i moja mama Nosiła ciężar wychowania mnie Teraz ja noszę ciężar głowy rodziny Jestem na językach ludzi jak LSD” ~ memphis6, „Green” Raper naprawdę chce nam pokazac siebie w swoim projekcie, bo na geniusie możemy zauważyć jak sam z dokładnością robi adnotancje do niektórych wersów. Droga na szczyt, nawiązania do koszykówki, do lokalnego show businessu, wspomnienia o zmarłym GBO Gino, podziękowania dla mamy – to właśnie „Worldstar EP”. Na EP'ce mamy gościnki Little'a, T-LOca i świętej pamięci SynchroDTS - czyli trójkę freshmanów WWR w zasadzie. Wiele spekulacji przyniósł feat z MTM Mustafa, który miał się pojawić na projekcie ale finalnie go nie ma - możemy domyślić się tylko, że chodzi o ostatni beef. Oprócz muzyki, przy premierze Memphis zafundował fanom drop limitowanego hoodie, które było wyprodukowane w ograniczonym nakładzie. Jeśli chcecie bliżej poznać Memphisa, zapraszamy do naszego obszernego wywiadu z nim na naszej stronie internetowej. MTM - „We Run The City” Premiera: 7 listopad 2021 MTM, Married To The Mop. Z pewnością świetnie znany przez was kontrowersyjny kolektyw, którego członkowie nie uciekali od skandali i afer. Grupa, która jest mocno zakorzeniona w brudnych ulicach. Przy wcześniejszej edycji przeglądu robiliśmy look na album Mustafy, teraz pora na „We Run The City”, w którym udział wzięli MTM Ace, MTM Reecey, MTM Mustafa, MTM roBB, MTM Isley (RIP) - jeśli bierzemy pod uwagę tylko członków kolektywu, featuringami ludzi z zewnątrz zajmiemy się później. Pod względem ilości udziału w projekcie zdecydowanie przodują Reecey, Ace i Mustafa. 11 kawałków plus 5 bonusowych. Fani MTM dostali to co lubią najbardziej. Uliczny styl, bragga, przewózka i nawijka o hustlerskim życiu – w zasadzie to jest to, do czego kolektyw nas przyzwyczaił, nie ma w tym niczego nowego ale po co zmieniać coś, co wychodzi im dobrze. „We Run The City” to album, który wprost pokazuje nam czym jest MTM, to hołd dla ich najwytrwalszych i najstarszych fanów, a także gratka dla każdego młodego słuchacza, którego jara gangsterskie życie. Według nas warto rzucić okiem na bonusowy utwór „Echo Story” w wykonaniu MTM Reecey. Przypomnijcie sobie historię Echo z 021 Records, cały background tego gościa. „Mówi mi, czarnuchu chcą cie odjebac ale mamy to Zachowałes sie w porzadku więc to my zdejmiemy teraz go Nie wiem o co tutaj chodzi, co kurwa jest tutaj grane Tłumaczy mi, że ta dziwka daje hajs za moją czaszke” ~ MTM Reecey, „Echo Story” Wśród gości poza MTM na płycie mamy żonę roBBa – Da KayKay, więc ta kolaboracja nas jakoś mocno nie dziwi. Artystka udzieliła się w typowym ghetto love songu u boku MTM Ace, a więc mamy tu pewien akcent dla żeńskiej grupy fanbase kolektywu. Na płycie pojawił się także Splash Woo, raper z Liberty City, reprezentant drillu, o którym wcześniej za bardzo nie słyszeliśmy. Cegiełkę do projektu dołożyła także Nemesis, która w „I Cant Even Lie” swoim instrumentalem zabrała nas w klubowy świat, gdzie Reecey, Ace i Mustafa położyli wersy o narkotykach czy alkoholu. MTM wypadło dobrze i ich stały fanbase czy miłośnicy gangsta rapu na pewno to docenią. Naszym zdaniem, gorzej z promocją i próbą dotarcia do nowych odbiorców. Strategii marketingowej nie można opierać na konkursie z stuningowanym supercarze. Gdzie kontakt z fanem? Gdzie koncerty? Taki wielki projekt miał predyspozycje do stworzenia niezłego eventu, tego tutaj zabrakło. Dodatkowo, konkurs wygrał Blake Rawlings – gość z 101. Z marką 101 ściśle współpracuje MTM, samochód był nawet tuningowany przez 101 Workshop. Nie chcemy rzucać tu osądów ale przez osoby postronne to może zostać średnio postrzegane. „We Run The City” jest jednak ostatnim albumem kolektywu MTM. 17 listopada na koncie Reeceya pojawiło się oświadczenie, w którym raper informuje fanów o zniknięciu grupy z sceny muzycznej. Zarzuca środowisku show businessu fałszywość i brak prawdziwości. „MTM nie znika z ulic, znikamy z kuluarów w jakich zasiadał nasz kolektyw, by zając się innymi biznesami, bardziej wdzięcznymi.” ~ kończy wypowiedź raper. Ava Velerez - „BW023” Premiera: 28 październik 2021 Pora na moment odejść od tego hip-hopowego świata, bo nie samym rapem człowiek żyje. I tutaj na ratunek przychodzi do nas Ava Velerez, reprezentantka Riot Nation z projektem „ BW023”, czyli swoją debiutancką EPką. Ava pokazuje nam świat popu, 26 latka zaczynała swoją karierę od coverów, chociażby hitów takich jak „Blinding Lights” a teraz może pochwalić się nam już swoimi własnymi utworami i występami na niemałych eventach, bo mówimy tutaj o głośnych w mieście galach VFF. Tytuł „BW023” to coś co lubimy, czyli zagwozdka dla odbiorców. Jest to nawiązanie do odcinka popularnej kreskówki/anime Pokemon. Z odcinka możemy dowiedzieć się o tym jak warto poświęcić się dla miłości dla kogoś ważnego dla nas. Jest to ciekawy smaczek dla słuchaczy, a co najważniejsze - nie ostatni na tym projekcie. Mamy tutaj 6 pozycji. „L-Like Logarithm” przedstawia wizję artystki na temat gwiazd Vinewood. Tytuł tak samo nie jest tu przypadkowy - ale nie będziemy wam już tutaj odsłaniać tej karty, przesłuchajcie sami epkę i rozgryźcie o co chodzi. „Seventy Seven” został stworzony dla fighterki Vesper Andromeda, która w rytmach tego właśnie kawałka wychodziła do oktagonu na szóstej gali VFF. Cyfry takie jak „77” też nie są wzięte znikąd. „383,838” to trzecia pozycja na trackliście, która nawiązuje do wysokości geograficznej nad poziomem morza znaku Vinewood. Sam utwór opowiada o miłosnych igraszkach artystki, „love” to przystosowywanie do nocnego życia, a „U + 2665” to typowy love song. Co ciekawe, tytuł ten to kod unicode oznaczający serce. Ostatni utwór mówi o rozterkach miłosnych, co jest jak sama tematyka miłości jak must have w popie. „Każdy czekał na moment ten, Po tej bitwie nie będę taka sama. Moja korona jest zagrożona. Nie poddam się, nie oddam jej bez walki Będę walczyć nawet na śmierć” ~ Ava Velerez, „Seventy-Seven” Podoba nam się idea na wszelkie drugie dno w tym projekcie. Słuchasz muzyki, a tu sam tytuł jest dla ciebie jakąś zagadką i skłania do przemyśleń, to jest to co lubimy, to jest to co chociażby pokochaliśmy w „Surf Club” Protaisa i Da KayKay kilka miesięcy temu – choć wtedy wiadomo, na większą skalę. Rób tak dalej Ava, bo nie możemy doczekać się kolejnych smaczków. „BW023” to gratka dla każdego świadomego słuchacza, nie tylko dla fana popu, który lubi posłuchać czegoś co mu wpadnie w ucho z stacji radiowej, stojąc w korku. Autorka projektu powiedziała kiedyś w wywiadzie: „Kreuję się w świecie muzycznym jako ja, nie jako pustka wydmuszka.”, więc zaufajmy, że Ava przedstawia nam tu siebie, czas to zweryfikuje, a my czekamy na long playa! Nemesis - „Suicidal Accident EP” Premiera: 5 listopad 2021 Kolejne wydawnictwo Riot Nation, które niedawno kojarzyło nam się tylko z cięższą muzyką. A tu o proszę. Wyżej pop-girl Ava, a teraz Nemesis – DJ'ka, którą możecie kojarzyć z elektronicznych brzmień i prowadzenia lokalnych imprez w klubach. Barwna dziewczyna, typ skandalistki, jeśli nie kojarzycie jej z muzyki to powinniście chociaż z Mask Offa czy Celebrity Preview. „Suicidal Accident EP” to pięć produkcji. Spróbujcie się w tym zagłębić. Te melodie poruszają wyobraźnię. Większość z nich to świetna opcja dla fanów każdego techno party. Uderz na parkiet, zamknij oczy i wczuj się w to – taki manifest słyszymy z tych instrumentali. Od niektórych, takich jak np. „Braindead” czuć trochę tajemniczej grozy. Projekt ukazał nam się także w odsłonie limited edition. Zawartość takiej wersji oprócz płyty miała dla nas także artbook przygotowany przez Nemesis w kolaboracji z słynnym fotografem Diego Conslotto. Dodatkowo, mogliście przy tym liczyć na autografy obu twórców. Drugie w kolejności zdjęcie w artbooku szczególnie przypadło nam do gustu, myślimy, że idealnie oddaje ono klimat epki. Udział Conslotto to jednak nie wszystko, bo mamy tu też gratkę w postaci wokalisty Dumpster Kids. Kiari Bradford ukazuje nam się w bonus tracku „Deadly Umbrella”, który jest połączeniem jego emocjonalnej liryki z trapowym/dubstepowym brzmieniem Nemesis. „Możesz zacisnąć stryczek na którym wisze, jutro wróce z nożami wbitymi w moje plecy, wrzuć mnie na głęboką wode w czarnym worku, skurwysynu i tak wróce bo dalej jestem czyimś parasolem.” ~ Kiari Bradford, „Deadly Umbrella” (prod. Nemesis) Warto rzucić okiem na ten projekt, wersja limitowana jest dosyć ciekawą koncepcją. Nawet jeśli nie słuchacie takiej muzyki na co dzień to myślimy, że „Suicidal Accident EP” może być dla was niezłą odskocznią od waszych codziennych rytmów. DXE - „CHAP1ER EP” Premiera: 22 październik 2021 DXE to dwudziestoletni raper z korzeniami w Las Venturas. Kilka dni po wydaniu projektu, o której dzisiaj pomówimy podpisał kontrakt z Flair Records – jest zatem trzecim graczem z ramienia tej wytwórni, zaraz obok Little i Memphisa. Naszym zdaniem, było to bardzo szybkie zakontraktowanie, zobaczymy co nowego nam przyniesie. Skupmy się jednak na jego debiucie, który przyniósł mu szóste miejsce w październikowym San Andreas Chart z utworem „Young Future”. „CHAP1ER EP” to nic innego jak typowe, współczesne, mainstreamowe, rapowe brzmienia. Nie znajdziemy tu żadnej filozofii. Nie znajdziemy tutaj żadnego drugiego dna. To muzyka, którą odpalasz na imprezie, muzyka, którą odpalasz w samochodzie w drodze z pracy, gdy chcesz się wychillować. Na projekcie pojawił się memphis6, który wyprodukował też jeden z kawałków. Drugim gościem jest S3VEN. „Jak młody future, jak młody future, uh Robie siano, robie suki, mam za dużo na głowie Jutro będę trendsetterm, ayy, a ty nie Przelew na dużą sume, ayy, wydam to na ciuch” ~ DXE, „Young Future” „CHAP1ER EP” to tak naprawdę mały projekt, przede wszystkim dosyć luźny projekt, choć sam raper nie zaniedbał swojej promocji, bo systematycznie pokazywał nam snippety, pojawiał się na koncertach, inwestował w reklamy, przy okazji wdał się w przepychanki z uglydami. Wierzymy, że to dopiero początek, skoro DXE podpisał kontrakt z Flair. Co będzie dalej? Carmella B - „Party Thot Shit” Premiera: 17 listopad 2021 Carmella B, właściwie Kulture De Betances, meksykańska krew. Druga w tym zestawieniu przedstawicielka muzyki pop, właściwie fresh blood w branży muzycznej. Możemy o niej słyszeć dopiero od... Półtora miesiąca? A ona zrobiła już tyle szumu wokół siebie, głównie ostatnim skandalem z nią i jej przyjaciółką Niksy w rolach głównych, o którym przeczytacie na Celebrity Preview. Ale my dzisiaj nie skupiamy się na aferach, a na muzyce, więc spójrzmy na „Party Thot Shit”. Artystka wystartowała głośno z trackiem „Gimme More, Vinewood”, gdzie bez przebierania w słowach odnosiła się do topowych celebrytów Los Santos. Już wtedy zadbała o to, by był wokół niej szum. Miała więc dobrą podstawę do pełnoprawnego projektu. 18 listopada dostalismy epkę „Party Thot Shit”, która kręci się wokół luksusów, imprez, bogactw, a także zapewnień autorki o jej wysokiej samoocenie. Fani mogli liczyć i na klip, bo dostali go do „Cute, Sexy, Sporty”, przyjemny dla oka teledysk, na którym możemy zauważyć aktorów łudząco podobnych do memphis6, Little czy Niksy. W pierwszym momencie myśleliśmy, że to są autentycznie oni. Czy to ma jakieś większe przesłanie? Czemu Carmella nie wzięła do klipu swojej przyjaciółki, tylko wykorzystała dublerkę? W każdym razie, Niksy nie pojawiła się osobiście na klipie ale pojawiła się gościnnie w kawałku „Freak”. „Spoglądasz na mnie jak na obraz Nie interesuje mnie Twoja osoba Carmella pokazuje pazur, pierdol się Skarbie, wybacz, ale ja nie wybaczam” ~ Carmella B, „Party Thot Shit” „Party Thot Shit” to popowy manifest prawdziwej bad girl. Po ostatniej otoczce wokół autorki projektu już nie mamy złudzeń, ona faktycznie aniołkiem nie jest. W końcu sama autorka mówi o sobie: „Myślę, że Carmella jest pewną siebie, dobrą suką.” w jednym z wywiadów. Brzmienia epki uderzają w uszy uzależniając od tych dźwięków swoich słuchaczy, a Carmella B nie jest tylko skandalistką, a dziewczyną z talentem wokalnym. Więc jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, to odpalajcie jej mini-album i ruszajcie na imprezę. Niksy – „Dirty EP” Premiera: 17 listopad Carmellę B już poznaliście wyżej, teraz pora na Niksy. Te dwie dziewczyny są jak papużki nierozłączki. Niksy, Kealle Lought zapełniła pewną lukę w naszym lokalnym rapie. W Los Santos na rapowej scenie zawsze brakowało kobiet, Niksy wjechała na tą scenę z kopa z swoim brudnym i ostrym stylem, nie zważając na słowa – nie tylko w swoich tekstach, a także na Lifeinvaderze w prywatnych wiadomościach, o czym wiemy z ostatniej afery, która poskutkowała zerwaniem kontraktu z Kealle i Kulture w sprawie Flair Force. Pierwszą styczność z Niksy mogliście mieć 19 października, gdy wydała kawałek „fake dirty a$$”, który nawiązywał do modelki Candice Quiley. Niksy już wcześniej bezpardonowo zaczepiała Candice w social mediach. Nie byłoby w tym żadnego efektu wow, gdyby nie fakt, że modelka zjawia się na okładce utworu, który ją w pewien sposób obraża. Tak Kealle sprawiła, że wszystkie oczy były skierowane na nią. Na „Dirty EP” mamy 5 tracków, każdy z tytułów utworów nawiązuje do samego tytułu epki. Agresywny rap, mocno niecenzuralne teksty – niektóre z nich pozostawiają szerokie pole do interpretacji. Szczególnie kawałek „Dirty Snake”, w którym moglibyśmy znaleźć nawiązania do Ady Grimes, z którą artystka przepychała się na Lifeinvaderze. Niksy niczego nie potwierdziła, niczego nie znegowała, przyjrzyjcie się sami tym wersom i pomyślcie do kogo mogą być kierowane. „poleciałaś już dawno na dno, wyjebane mam na twoją strategię zaprosiłaś bombę na kanapę, intelektualne zero, jesteś zwykłym ściekiem Pharaoh Cosmetics wymaluje ci clowna, naiwne szczenię wstawię to w sieć, nagłówki o twojej porażce, pieprzony samobój” ~ Niksy, „Dirty Snake” Jeśli musicie się mentalnie wyżyć, bo jesteście zdenerwowani; jeśli potrzebujecie muzyki przy której odbębnicie sobie trening na worku treningowym; jeśli potrzebujecie po prostu powera to odsłuchajcie „Dirty EP”. Ten agresywny projekt daje moc i pozwoli ci się rozprawić z negatywnymi emocjami w stylu kontrowersyjnej Niksy. ______________________________________________________________________________________________________________________________ Jeśli lubicie nieco cięższe brzmienia to możemy polecić wam Helvegen z albumem „Children Of Hell” oraz Remedy z „A Little Bit Of Sanity”. Oba projekty są warte uwagi, jednakże odpuszczamy sobie głębszą analizę, bo owe zespoły ostatnio nieco ucichły. Mamy nadzieję, że to tylko zwykła cisza przed burzą i niedługo zaskoczą nas czymś mocnym. Jeśli jednak nie interesują was świeże zespoły, a potrzebujecie kogoś doskonale znanego z większym stażem to musicie zerknąć na utwór "Bittersweet Craving" Dumpster Kids w kolaboracji z Raven Lockheart czy na „Big Bad Wolf; We Won't Miss You” w wykonaniu popularnej rockmanki. Obydwa single Lockheart są zadedykowane problemowi przemocy domowej z którym, jak sama powiedziała, sama swego czasu się borykała i na punkcie którego stara się teraz uczulić społeczność, posiłkując się przy tym hashtagiem #STOPDOMESTICVIOLENCE. Co poza powyższymi premierami? Flair Records zainicjowało ostatnio dobry projekt Flair Force, poświęcony świeżym artystom. W całym przedsięwzięciu udział wzięli Ava Velerez, Carmella B, S3VEN, DXE i Niksy, którzy mieli przyjemność pracować z artystami z już nieco większym stażem, takimi jak Little i memphis6. W ramach projektu dostaliśmy dwa mocne utwory z klipami, gdzie artyści kolaborują z sobą i mieszają swoje style. Niestety, ostatnio z projektu zostały wykluczone Niksy oraz Carmella B. Naprawdę dobra inicjatywa z dużym potencjałem. Sposób na promocję zarówno wytwórni Little'a, która może dostać miano kuźni nowych talentów, a także na promocję świeżych, lokalnych arytstów, którzy pracując z profesjonalnym labelem mogą zebrać masę doświadczeń. 19 listopada odbył się także ciekawy event "Sing For Earth", który był finałem kampanii środowiskowej przeprowadzonej przez EcoStyle we współpracy z miastem Los Santos. Vinewood Bowl było zalane fanami różnych gatunków muzycznych, a na scenie zjawili się: S3VEN, Carmella B, Niksy, DXE, Ava Velerez, Memphis6, Dumpster Kids i Little. Prosimy o więcej tak dobrze zorganizowanych festiwali. James Hampton Editor in Chief
  13. thelordzibi

    Los Bangos

    @Sztosokay tylko popraw temat na trochę bardziej estetyczny, to pogrubienie na całym tekście wygląda średnio zgłoście się po discord i rzeczy potrzebne do gry takie jak grupa etc.
  14. ** Oakley udostępnia projekt w swoich social mediach.
  15. Pleasure Spot - wszechstronny, nowy klub nocny założony przez kontrowersyjnego przedsiębiorcę ściśle związanego z jednoprocentowym klubem motocyklowym Lost Lunatics MC - Oakleya Laporte. Jak mówią plotki, lokal został mu odsprzedany za budzące podejrzenia pieniądze od starszego, lokalnego biznesmena, który w ostatnim czasie średnio radził sobie z swoim interesem. Laporte zainwestował w spory remont, nową otoczkę wokół baru, a przede wszystkim ustalił mu nową, aktualnie promowaną nazwę. Pleasure Spot stawia przede wszystkim na rozrywkę i dobrą zabawę na wszelkich płaszczyznach, a w swoich sloganach i reklamach głosi hedonistyczne postawy, które jak można zauważyć są również wyznawane przez jego właściciela. W barze usłyszysz tylko muzykę rap, jego podgatunki i od czasu do czasu zmysłowe rnb. Lokal zaprasza do siebie każdego kto jest gotowy na występy ponętnych striptizerek, które jak mówią plotki - za kulisami są skłonne za odpowiednie pieniądze zrobić coś więcej, niż tylko zatańczyć. Ale jeśli to Cię nie obchodzi, jest coś jeszcze. Pleasure Spot słynąc przede wszystkim z swojej miłości do hip hopu organizuje u siebie walki freestyle z satysfakcjonującymi nagrodami oraz koncerty wschodzących gwiazd. Jednak jeśli nie zależy Ci na rozrywce, a na jedzeniu to tutaj też znajdziesz swoje zbawienie. W skrócie - dobra zabawa, świetna atmosfera, hip hopowy klimat, koncerty, striptizerki, bitwy freestyle i wyśmienite jedzenie. Tak można podsumować Pleasure Spot. Lokal ma kilka założeń. Pierwsza sprawa, raczej najważniejsza – ma być miejscem do gry. Aktywnym miejscem do gry, przede wszystkim. Będę dbał o to, by zawsze wieczorem było można znaleźć kogoś u nas za barem. Chcę przyjmować pod swoje skrzydła tylko graczy z pomysłem na grę, nie potrzebuje kłód na duty. Stawiam na to, by nawet z pozoru nic nieznaczący barman potrafił nakręcić rozgrywkę swoim klientom. Zależy mi na interakcji z różnymi graczami. Jako opiekun branży rozrywkowej chcę też tutaj nawiązać kontakt z postaciami z tego sektora oferując im fajne miejsce do gry pod samo imprezowanie na lożach vip czy granie koncertów, braniu udziału w eventach freestyle. Jako, że klub ma być spotem grupy przestępczej Lost Lunatics MC to mamy zamiar kręcić tutaj także kilka lewych biznesów. Lokal ma być rynkiem zbytu imprezowych narkotyków takich jak mdma czy koks, chcemy rozwinąć też projekt ekskluzywnych eskortek dla najbogatszych obywateli Los Santos.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin