-
Postów
209 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Pluto
-
Dogadane w tickecie, graj.
-
No okej, spróbujmy. Zgłoś się po wszystko w tickecie.
-
Spoko, graj.
-
Archiwum na zyczenie.
-
Archiwum na zyczenie.
- 21 odpowiedzi
-
- producer
- video producer
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Powrót do aplikacji, dogadane na ticket. Powodzenia.
-
Cytowanie polskich raperów na Lifeinvaderze, odrzucamy.
-
Cytowanie polskich raperów na Lifeinvaderze, odrzucamy.
-
Spoko, odezwij sie w tickecie.
-
Spoko, odezwijcie sie w tickecie.
-
Okej, odezwij sie w tickecie.
-
Cytujesz polskich raperów na Lifeinvaderze, nie.
-
**Kevin Lowe wysłał piosenke do Nash Keeton i napisał mu w komentarzu "ona ma głos jak ty". Zostawił komentarz ognia pod piosenka.**
-
House of Freaks – to wytwórnia muzyczna, której głównymi reprezentantami są raperzy z kolektywu LIBIDUO. Sama nazwa labelu wywodzi się z ich najpopularniejszego numeru „We Got Em (Freaks)” i stanowi odniesienie do stylu życia, jaki prowadzą artyści. Misją wytwórni jest oddanie najlepszego klimatu San Andreas w dźwięku, wizji i atmosferze tworzonych projektów. Dołączenie do House of Freaks oznacza, że artysta identyfikuje się z wartościami, jakie reprezentuje label. Celem jest nie tylko wspieranie twórczości, ale także otwieranie jak największej liczby możliwości, od wydarzeń, poprzez inicjatywy kulturalne, aż po działania, których próżno szukać w innych wytwórniach w mieście. House of Freaks nie jest kolejnym przypadkowym labelem, który ogranicza się wyłącznie do dystrybucji muzyki i prostego marketingu. Pod jego szyldem rozwijane będą także projekty poboczne, od managementu artystów, przez organizację imprez, aż po magazyn muzyczny i inne przedsięwzięcia, które mają podkreślić wszechstronność w branży rozrywkowej. Wytwórnia stawia sobie za wzór prawdziwych kalifornijskich hegemonów czyli graczy, którzy potrafią więcej, czasem grają nieczysto, ale dzięki temu zyskują przewagę nad konkurencją. Podobnie jak największe amerykańskie korporacje muzyczne, które manipulują listami przebojów, radiem czy opinią publiczną, House of Freaks nie boi się odważnych ruchów. To projekt wytwórni, który ma oddawać autentyczność w pełnym znaczeniu tego słowa. Nie chodzi tylko o muzykę, ale też o całą ideę tworzenia miejsca, gdzie liczy się pasja i kreatywność. Dlatego LIBIDUO pełni rolę twarzy House of Freaks, natomiast za kulisami działają doświadczeni ludzie, którzy od lat pracują w branży rozrywkowej i wiedzą, jak budować coś trwałego, ambitnego i bez kompromisów. Sam skrót House of Freaks, czyli HOF, nie jest przypadkowy, to celowe nawiązanie do znanego określenia Hall of Fame, które od razu sugeruje wysokie ambicje projektu. W rejestrach San Andreas Secretary of State, a dokładniej w zakładce Business Entity Search, można znaleźć wiele powiązań osób stojących za tym przedsiębiorstwem. To te same osoby, które posiadają firmy związane m.in. z magazynem muzycznym, agencją talentów czy działalnością estradową. To pokazuje jasno, że House of Freaks nie jest projektem na chwilę ani przypadkowym pomysłem. To wytwórnia z planem, zapleczem i ambicjami, które sięgają dużo dalej niż zwykłe działania na scenie muzycznej pod parasolem labelu muzycznego. Artyści: - LIBIDUO - MIDNIGHTWORSTNIGHTMARE - SHEWANTSMOYAI Informacje o przedsiębiorstwie Nazwa: House of Freaks Adres: TBA Numer konta grupy: TBA Zarząd: Pluto, 1999Wildfire Kapitał: $500000 ID panelu: TBA
-
[05/09/2025][BloodMoon] As They Dream - Between You And Me [OFFICIAL MUSIC VIDEO]
Pluto odpowiedział(a) na ElderGoose temat w Wycenione
**Mayhem Percy wrzucił storke jak slucha i oglada teledysk.** -
[30.08] belly GON B OK - Girls / No Mercy (official music video)
Pluto odpowiedział(a) na niedostepny. temat w Wycenione
**Kevin Lowe zostawia komentarz:** 🔥🔥🔥🔥 -
**Mayhem Percy sprawdza w trakcie powrotu do Los Santos.**
-
[26/08/2025][BLOODMOON RECORDS][LP] AS THEY DREAM "WORLD DECAY"
Pluto odpowiedział(a) na ElderGoose temat w Wycenione
**Mayhem Percy słucha w trakcie powrotu do Los Santos.** -
19/08 - PHILADELPHIA, PA @ THE FILLMORE **Dzień przed Brooklynem energia była już zupełnie inna niż na wcześniejszych przystankach. Choć koncert w Filadelfii odbył się bez większych problemów, fani zauważyli, że ekipa LIBIDUO nie posiadała tej samej mocy, co na starcie trasy. Daevion Epps często oddawał refreny publice, zamiast samemu ciągnąć wokale, a w przerwach między numerami zdarzało mu się po prostu siadać na krawędzi sceny i patrzeć w tłum, jakby był zamyślony albo wyczerpany. YoDaddy próbował to przykryć swoimi freestyle'ami, a Percy żartował do fanów, że "YODADDY się nie wyspał, bo w tour busie cały czas jest impreza". Wszyscy traktowali to jako zmęczenie trasą – nikt jeszcze nie przypuszczał, że nazajutrz sytuacja wymknie się spod kontroli. Mimo to na TikToku i innych mediach społecznościowych pojawiły się głosy krytyki. Niektórzy fani zwracali uwagę, że nie spodobało im się zachowanie raperów oraz że to właśnie Filadelfia trafiła na o wiele słabszy występ niż inne miasta. Bardzo często pojawiało się porównanie do koncertu z Miami, gdzie cała ekipa bawiła się w najlepsze razem z drużyną koszykarską z Los Santos. ** 20/08 - BROOKLYN, NY @ THE BROOKLYN HANGAR **Support był dobrze znany: Sex P, BByKayla oraz krótki set MIDNIGHTWORSTNIGHTMARE. Kayla na zakończenie swojego występu zaskoczyła publiczność premierowym numerem, zapowiadając nadchodzące EP na koniec miesiąca. Hype sięgnął zenitu, jednak na pojawienie się LIBIDUO trzeba było czekać ponad pół godziny dłużej niż przewidywał plan. W międzyczasie MIDNIGHTWORSTNIGHTMARE próbował podtrzymać atmosferę freestyle'ami i żartami, lecz tłum wyczekiwał już tylko głównego show. Yonah Cabajero za konsoletą kilkukrotnie zapowiadał raperów, jakby mieli zaraz wejść na scenę, lecz finalnie ich brak zmuszał go do improwizacji i dalszego zabawiania publiczności. Kiedy światła wreszcie zgasły, scena buchnęła ogniem, a spod podłogi w dymie wystrzelił Daevion Epps, krzycząc "Brooklyn, jesteśmy tutaj!”. Publika oszalała. Jednak od początku coś było nie tak bo YoDaddy sprawiał wrażenie osowiałego, gubił flow, przeciągał wersy i trzymał mikrofon nisko, jakby brakowało mu sił. Percy natychmiast to zauważył i hypeował tłum za dwóch, krzyczał refreny, próbował podciągać energię, ale YoDaddy coraz bardziej wycofywał się w stronę konsoli DJa. I wtedy wydarzyło się coś, czego nikt nie był przygotowany zobaczyć. Daevion Epps nagle osunął się po konsoli, upadł na ziemię i zaczął dostawać drgawek. Najpierw cisza, potem nagle totalny chaos. Krzyki, telefony w górze, zamieszanie. Percy rzucił mikrofon i pobiegł do swojego ziomka, wołając o pomoc. DJ natychmiast ściszył muzykę, światła przygasły. Reszta ekipy City Boys stanęła przy Eppsie, zasłaniając go przed telefonami, które już nagrywały. Na scenę wbiegła ekipa techniczna z medykami, rozstawiono parawan. W głośnikach odezwał się organizator: koncert musi zostać przerwany z przyczyn medycznych. Publiczność była w szoku. Pare kobiet płakało, inni krzyczeli, większość po prostu nie dowierzała w to, co się dzieje. Percy znów złapał za mikrofon i powiedział: "Ten czarnuch to moja rodzina, pomódlcie się za niego tej nocy... Jeszcze tu wrócimy z podwójną siłą. Bądźcie dobrej myśli.” Chwilę później cała ekipa zeszła razem ze sceny. To nie wyglądało jak zwykłe przerwanie koncertu, bo to był dramat, który na długo zostanie zapamiętany w historii tej trasy. W sieci od razu pojawiły się nagrania: moment upadku, parę sekund, gdy ekipa City Boys zasłania Eppsa. Krótkie, niepełne ujęcia tylko podsyciły pytania i spekulacje o jego stanie zdrowia. TikTok wypełniły teorie spiskowe, a management nie zabrał głosu po wydarzeniu. Kolejne koncerty stoją pod znakiem zapytania. **
-
[V-TUBE] As They Dream - filmik z kanałów nadawczych
Pluto odpowiedział(a) na ElderGoose temat w V-Tube
**Mayhem Percy obejrzał.** -
11 czerwca od wczesnego popołudnia podczas okolice Revel Entertainment Center w Albuquerque tętniły gwarem fanów, którzy już od pierwszych godzin ustawiali się w kolejkach, by zająć jak najlepsze miejsca. To był drugi przystanek CITY BOYS TOUR i pierwszy w historii występ LIBIDUO w Nowym Meksyku. Wraz ze zbliżającym się wieczorem scena była gotowa na noc pełną basu, świateł i bezkompromisowej energii. Support przebiegł według dobrze znanego schematu trasy: SEX P otworzył show surowymi, trapowymi bitami, a BByKayla odpaliła swój stały zestaw hitów. Publiczność już wtedy reagowała jak na finał, a DJ Yonah Cabajero wplótł w swój set kilka klasyków z południa USA, w tym fragment Still Tippin' od Mike'a Jonesa, co w Albuquerque wywołało szczególny aplauz. Podczas półgodzinnej przerwy między supportem a głównym występem techniczna ekipa wprowadziła na scenę efektowny lowrider, cały oblepiony naklejkami CITY BOYS w klimacie lokalnej sceny. Setlista tego wieczoru została odrobinę zmodyfikowana, koncert otworzył numer YoDaddy /FEEL ME/, który w jego karierze zdążył już urosnąć do wysokiej rangi numeru. Na scenę wbiegł sam Daevion Epps, w towarzystwie SEX P, BByKayli i Moyai. W kulminacji kawałka na scenę wkroczył Mayhem Percy, a numer płynnie przeszedł w /HOE PLZZZ FREESTYLE/. W tym momencie głośniki wystrzeliły z dodatkową mocą, charakterystyczny dla całej trasy zabieg, który sprawia, że segment LIBIDUO jest głośniejszy, agresywniejszy i uderza w publikę pełnym impetem. Po serii najpopularniejszych oraz ikonicznych singli duetu, MIDNIGHTWORSTNIGHTMARE odpalił numer PARTY. Wtedy na scenę wpadły tancerki w skórzanych spodenkach i kowbojskich kapeluszach, wprawiając własne biodra w energiczny, synchroniczny ruch. W trakcie choreografii jedna z nich zahaczyła o statyw z kamerą. Sprzęt runął prosto na konsolę MIDNIGHTWORSTNIGHTMARE, wyłączając na moment całą sekcję bitu. Na sali zapadła kilkusekundowa cisza, przerwana głośnymi okrzykami widowni. W tej samej chwili MyWay chwycił mikrofon i uratował sytuację, wjeżdżając z improwizowanym freestyle'em: "Rozjebalismy kamere wiec oprocz was na zywo nikt mnie nie widzi.. Mimo to wszystkie oczy na mnie jak Tupac albo Patek Philippe... Czarnuchy chca beefu a w zyciu nie napisali chociaż pół dobrego rymu. Pewnie maja dziure w bani jak Forsberg, tak dzis wyglada jebane Hollywood..." Publiczność eksplodowała śmiechem i brawami, a po szybkiej reakcji techników show wróciło do pełnej mocy. Podczas Nothing Changed na telebimach pojawiły się fotografie od dzieciństwa, przez pierwsze nieśmiałe występy, aż po momenty sprzed sławy. Kulminacją była fotografia z przydrożnej stacji, na której widać zdenerwowanego Daevion Epps, rozmawiającego przez telefon przy aucie z otwartym bakiem. Na scenie rozległ się śmiech całej ekipy na scenie. "Eppski, pamiętasz te sytuacje?" zapytał przez śmiech Mayhem Percy aka MyWay.. „Yeahhh… to było jak nam auto stanęło na skrzyżowaniu a ty zamiast ogarniać nam paliwo to wolałeś rozmawiać z laską bez zębów która chciała się z nami umówić" odparł YoDaddy, parskając i wypluwając łyk wody, którą właśnie pił. Reszta koncertu to była czysta energia czyli klasycznie zagrali pare razy "WE GOT EM (freaks)" z pogo stworzonym przez fanów, klimatyczne /FOR THE STREETS/, czy agresywne Messy z dużą ilością pirotechniki. Na TikToku pojawiło się trochę urywków z koncertu min. freestyle po wpadce z kamerą. 13 czerwca od popołudnia w samym sercu Houston, okolice Warehouse Live żyły rapem. Kolejki ciągnęły się wzdłuż ścian budynku, a rozgrzany sierpniowy wieczór tylko podsycał nerwowe oczekiwanie na kolejny przystanek CITY BOYS TOUR. Support przebiegł według niemal stałego schematu trasy, SEX P otworzył imprezę swoim sprawdzonym zestawem swoich piosenek, po czym na scenę wkroczyła BByKayla, odpalając hity z charakterystyczną dla niej energią. Wyjątkiem tego wieczoru była jednak dodatkowa mała niespodzianka czyli MIDNIGHTWORSTNIGHTMARE zagrał krótki set własnych numerów, a za konsoletą zamiast Yonaha stanął Moyai, który dorzucił do nich kilka nieoczywistych miksów. Kiedy nadszedł moment głównego występu, światła w Warehouse Live przygasły, a na scenie w półmroku pojawił się Mayhem Percy. W dłoniach trzymał czarną gitarę elektryczną, na sobie miał białą koszulkę z napisem I LOVE AS THEY DREAM, a tuż za nim ustawiła się reszta ekipy City Boys, Moyai, a nawet Sex P a wszyscy w świeżych koszulkach od Saintevil, z najnowszej kolaboracji Pop Out. Już od pierwszych dźwięków było widać, że ten koncert będzie inny niż wszystkie poprzednie na trasie. Zamiast od razu uderzyć w standardowe otwarcie setlisty, raperzy postawili na spontaniczność. Po krótkim intro na gitarze Percy zrzucił pasek i mikrofony zaczęły krążyć po scenie. Rozpoczęła się sesja freestyle, która płynnie przerodził się w pełnoprawny cypher. Kolejno wchodzili: Libiduo, Midnightworstnightmare, Moyai, Sex P każdy dorzucał swoje linijki, improwizując na temat ludzi z pierwszych rzędów, lokalnych klubów i klimatu Houston. Publiczność reagowała wybuchami śmiechu, gdy raperzy trafnie punktowali elementy miasta, od Third Ward po słynne skrzyżowania pełne food trucków. Po cypherze set wrócił do klasyków Dead in Vinewood które znowu było dedykowane ku pamięci Chase Love, Messy czy dobrze sprawdzone Party, ale w międzyczasie raperzy wplatali dodatkowe, kilkudziesięciosekundowe freestyle’e między przerwami od numerów. Energia w sali była gęsta, niemal klubowa, a bliskość sceny w Warehouse Live sprawiała, że całość miała wyjątkowo intymny klimat. Daevion Epps aka YODADDY odniósł się nawet do potyczki z Prettyboysmanion/Lil Jay którzy zarzucali im "robienie muzyki w stylu Ósmej Milii z Eminemem" komentując to prześmiewczo w krótki sposob "Mhmmmm czarnuchu ósma mila, nasz następny tape to ÓSMA MILA". Na finał Mayhem Percy znów chwycił gitarę i wprowadził publiczność w powolne, ciężkie outro, podczas którego wszyscy artyści ustawili się w linii na froncie sceny i wspólnie wykrzyczeli: "CITY BOYS OUT NOW, AND MORE TO COME SOON!". Publiczność długo po koncercie nie wychodziła z sali, a w mediach społecznościowych już po kilkunastu minutach krążyły nagrania z cyphera, który momentalnie został okrzyknięty jednym z najbardziej interesujących momentów całej trasy.
-
**Mayhem Percy aka MyWay sprawdzil bo myslal ze to o nim.**
-
**Mayhem Percy wrzuca na storke swoje zdjecie i promuje material.**
-
**Mayhem Percy w stanie nietrzezwosci obejrzal filmik mylac go z recenzja jedzenia i caly czas komentowal do ludzi wokol ze widzi w kobiecie Promise Payne.**
-
**Od wczesnych godzin popołudniowych na bulwarze przy Park MGM gromadziły się tłumy fanów, podekscytowanych pierwszym w ich historii koncertem w Las Vegas i początkiem debiutanckiej trasy. Jako pierwszy na scenie pojawił się raper SEX P, który przez około piętnaście minut rozgrzewał publikę swoimi energetycznymi numerami. Następnie wystąpiła BByKayla, przyjaciółka raperów z wytwórni Unsainted Record, serwując piosenki takie jak Talk Your Shit, Just Lay Back, What U Want, Flexin on Em, Queen Status, Love Me, Level UP, On The Wave, On My Way UP, Games, I Wont Give Up i ostatecznie Problem. Sama raperka nie dała większego show, jej sceniczny występ opierał się głównie na chodzeniu od lewej do prawej na scenie. Gdy zeszła ze sceny, technicy rozpoczęli przebudowę ustawienia pod główny występ. W tym czasie Yonah Cabajero przejął stery, odpalając DJ set złożony głównie z legendarnych hitów prosto z Los Santos. Publiczność bawiła się jak na największym klubowym parkiecie Vegas, śpiewając refreny i podskakując w rytm dudniącego basu. O 8:30PM światła w hali przygasły, a gwar widowni momentalnie ucichł. Na gigantycznym ekranie pojawiła się twarz Chase Love, czyli tragicznie zmarłego rapera i legendy San Andreas. Cała sala stała w ciszy przez pełną minutę, a setki telefonów rozświetliły mrok, niczym morze gwiazd na pustynnym niebie Nevady. W tle słychać było tylko delikatny szum wiatru. Po chwili Yonah rozpoczął intro kultowego utworu Nomada, który Chase Love nagrał na swój poprzedni album. Publiczność śpiewała każdy wers niemal wydzierając się, tworząc wzruszającą atmosfere oddając hołd raperowi. I wtedy bas uderzył z pełną mocą. Wizualizacje zamieniły się w czerwono-czarny kalejdoskop neonów Las Venturas i Vinewood, a na scenę wbiegło Libiduo, otwierając set premierowym wykonaniem Dead in Vinewood. "LAS VEGAS, TO DLA CIEBIE! DLA CHASE!" krzyknęli jednocześnie, a hala eksplodowała energią. Scenografia przypominała to z listening party: wielkie LEDy z migającymi reklamami, symulowane deszczowe ulice, reflektory imitujące światła przejeżdżających aut. Publiczność skakała w rytm refrenu, a Yonah dodawał na żywo kolejne warstwy bitu. Po tym numerze zespół przeszedł płynnie przez kolejne utwory z CITY BOYS od CERTIFIED HOOD CLASSIC po klubowy banger WE GOT EM (freaks). W połowie koncertu raperzy zrobili krótką pauzę, by opowiedzieć o kulisach powstawania płyty: "To jest nasza historia o mieście, które nigdy nie śpi… ale wciąż potrafi zabrać to, co najważniejsze" powiedział Mayhem Percy. Daevion Epps dodał: "Wszystkie beefy, wszystkie potyczki, wiele osób życzyło nam śmierci... a my jesteśmy tutaj i robimy to dla was!". Setlista objęła niemal cały album, wzbogaconą freestylami i improwizacjami DJa. Wizualizacje na ekranach zmieniały się dynamicznie, telebimy przechodziły w panoramiczne ujęcia miasta, pulsujące światłem, a sylwetki drapaczy chmur znikały w gęstym dymie. Podczas FOR THE STREETS tłum zapalił latarki, a raperzy usiedli na krawędzi sceny, rapując w niemal kameralnym klimacie. Po tym numerze raperom bardzo mocno pomagał scenicznie Jalen Gardener aka Moyai, który był drugim hypemanem obok MIDNIGHTWORSTNIGHTMARE. Raperzy z Libiduo dali z siebie tyle, że później nie mieli siły kończyć swoich wersów, a wtedy dokańczał za nich Moyai na współkę z MIDNIGHTWORSTNIGHTMARE zza konsoli. Na bis Dead in Vinewood zagrano ponownie, tym razem z wydłużonym intrem i dodatkową freestyle’ową zwrotką, w której Libiduo zarapowali o Chase Love. Koncert zamknął gest trzech palców w górze co jest nawiązaniem do Chase Love (i korony) i jego hołdu dla MOB Prince oraz akustyczny loop Nomada grany przez Yonaha. Światła powoli wróciły, a na ekranie pojawił się napis: "THANK YOU, LAS VEGAS, CHASE LIVES FOREVER". Publiczność jeszcze długo po zejściu zespołu ze sceny skandowała refren, a nagrania z tego wieczoru natychmiast zaczęły zalewać media społecznościowe**
