-
Postów
133 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez Bestia z Warszawy
-
Cornbread Nation - The untold story of Homegrown Syndicate
Bestia z Warszawy odpowiedział(a) na Bestia z Warszawy temat w Archiwum
Andrew Banner - pochodzącym rodziny farmerskiej zamieszkującej miasteczko o którym świat mógłby zapomnieć i nijak na tym stracić, gdzieś w Arkansas. 30 letni, odpychający swoją osobowością facet od lat sympatyzuje z najsłodszym owocem Stanów Zjednoczonych, czyli osobami ulokowanymi gdzieś wśród społecznego niżu. Przez większość swojego życia zraził do siebie swoim lenistwem, a także licznymi(już w młodym wieku) próbami szybkiego zarobku czy przejawiającą się względem marginesu protekcjonalnością. W młodych latach popadł w niełaskę ojca i dwóch starszych braci nazywających go największym, dotychczas nieudanym egzemplarzem rodowym. W przeciwieństwie do nich, sam zainteresowany zawsze wymigiwał się od ciężkiej, uczciwej pracy przy zbiorach na rzecz machlojek. Pozostawał mimo wszystko oczkiem w głowie swojej mamusi, która pomimo problemów wychowawczych zawsze go wspierała. Kontrastowało to z dezaprobatą staruszka otwarcie negującego jego potęgującą amoralną postawę. Ciężka praca jego rodziny zapewniała mu komfort osobisty. Od wieku nastoletniego przejawiał jawne zainteresowanie różnego rodzaju używkami, co, w rodzinie o tak tradycjonalistycznych i konserwatywnych poglądach było dotychczas nie do pomyślenia. Wkrótce okres pasożytnictwa się skończył wraz z wykryciem przez jego rodzeństwo pierwszej, niezarejestrowanej hodowli konopi ulokowanej zaledwie parę mil od ich domu. Andy od kilku miesięcy prowadząc niewielką dystrybucję w rodzinnym miasteczku dorobił się pierwszych pieniędzy kosztem, tym razem już otwartego konfliktu z prawie całą, wściekłą familią. W jego obronie ponownie stanęła rodzicielka, lecz Banner ostatecznie zdecydował się opuścić rodzinne strony widząc w ciągle restrykcyjnym prawie stanowym i nieprzyjaznym podejściu braci ryzyko spędzenia następnych kilku lat w więzieniu stanowym. Włóczył się przez następne miesiące, w końcu spotykając na swojej drodze swojego wieloletniego przyjaciela - Jeda Micah. Nieobliczalny wielbiciel teorii spiskowych i aspirujący do miana megalomana farmer-renegat złączeni wspólną ideą rozpoczęli wspólną działalność w mieścinie stanu Kentucky - Frankfort. Tam również udało im się rozpocząć współpracę z powracającą do interesu legendą rynku narkotykowego, który za długo sobie nie popracował, bo, będąc pod obserwacją służb ponownie wylądował w więzieniu federalnym. Plan odnowienia Cornbread Mafii spełzł na niczym, a zdegenerowany duet wkrótce wyemigrował na koniec świata, finalnie lądując w Południowej Kalifornii. Obecnie Andy jest niewartym zaufania megalomanem stawiającym wyższość swojego istnienia ponad każdym, innym mieszkańcem osiedla barakowozów. Traktuje każdego z wyraźną wyższością i pogardą, nierzadko kłamiąc czy dotrzymując zawarte umowy bardziej przez nacisk społeczny, aniżeli moralny obowiązek. Jest zadeklarowanym ksenofobem i szowinistą marginalizującym role znacznej części reprezentantów dzisiejszego społeczeństwa , a nawet obwiniając ich za sytuację ekonomiczną kraju. Posiada skłonności do mitomanii bazując w swoich dyskusjach na wyimaginowanej pozycji i osiągnięciach. Nazywa wszystkich wokół społecznymi zakałami, tak naprawdę od zawsze samemu żerując na czyimś wysiłku. Uzurpuje sobie wyłączne prawo do dowodzenia kliką argumentując byciem następcą Johnnego. -
Cornbread Nation - The untold story of Homegrown Syndicate
Bestia z Warszawy odpowiedział(a) na Bestia z Warszawy temat w Archiwum
-
Cornbread Nation - The untold story of Homegrown Syndicate
Bestia z Warszawy odpowiedział(a) na Bestia z Warszawy temat w Archiwum
-
Smell of Freedom
Bestia z Warszawy odpowiedział(a) na Bestia z Warszawy temat w Archiwum projektów zarobkowych
-
Cornbread Nation - The untold story of Homegrown Syndicate
Bestia z Warszawy odpowiedział(a) na Bestia z Warszawy temat w Archiwum
-
Grapeseed od początku swojej historii zrzeszało osoby w jakimś promilu pałające się rolnictwem. Każdy, kto miał choć minimalny zasób wiedzy odnośnie pracy w polu bądź wyrażał chęć podjęcia uczciwego zatrudnienia - mógł znaleźć intratne i pod kilkoma względami bezpieczniejsze zajęcie od pracy w zdominowanym przez przemysł naftowy hrabstwie. Wkrótce cały obszar uległ dominacji dwóm szczególnym sektorom gospodarki: Kontynuowanej przez dziedziców, zadeklarowanych agarystów, a także przemysł naftowy. Zainteresowana konkurencyjnymi stawkami w wydobyciu klasa robotnicza stała się na przestrzeni miesięcy niekwestionowanym dominującym. Farmerska osada niezmiennie zaopatrywała region znajdujący się w kręgu zainteresowań potencjalnych inwestorów w żywność bądź alkohol. Lata rozwoju prowincji uplasowały miejscowych liderów obejmujących prym w hodowli i eksporcie. Miasteczko zdominowane żyjące we własnej idyllicznej, częściowo wyzbytej problemami wielkiego świata z powodu lokalizacji na pozornym krańcu świata nie zmagało się zbytnio z falą przestępstw. Przyczyną tego dyskursu pozostaje lepsza pozycja właścicielski ziemskich pomimo potęgujących, zewnętrznych czynników i dalsze przywiązanie do własności prywatnej, czasem wręcz uznawane za dogmat. Przychylny wygląd rzeczywistości trzymał reprezentantów półświatka od tego miejsca z daleka. Czarną owcą na kartach historii wyróżnia się dwójkę braci Jefferson posiadających na tych terenach znaczną część pól uprawnych. Przez lata działalność mniej lub bardziej dającej się we znaki klity odbiła swe piętno na świadomości społecznej. Farmerzy, deklarując się jako największego dostawcę soi w okolicy posiadali największą, nieobjętą rządowym nadzorem plantację. Rozbicie klity doprowadziło do stagnacji w tym aspekcie, która trwała przez kilka lat aż do czasu nawiązania współpracy przez Jed Micah z jednym ze znanych ziemianów - Dickensem. Od kilku dobrych lat w zachodnim świecie obserwuje się trendy dekryminalizujące miękkie narkotyki w życiu publicznym. Penalizacja ich nie dokonuje zmian na czarnym rynku w takim tempie, jakim z pewnością władza by chciała. Bardziej liberalne spojrzenie na marihuanę czy grzyby halucynogenne może w pewnym stopniu nieformalnie przywalać na zaopatrywanie rynku w mniej zweryfikowane źródła. Od 2016 roku w krainie konopi obszar okupowany przez hodowców dalej zajmuje ponad 200 hekatrów ziemi uprawnej. Możliwość wykorzystywania zabronionych regulacjami pestycydów w połączeniu z brakiem trzymania się norm niezbędnych do utrzymania licencji dalej wpływa na obecny stan rzeczy. Uprawa grzybów halucynogennych dalej dla hodowcy może być ciekawym źródłem zarobku. Umiejscowiony nieopodal spot dla ćpunów pod znaną ludziom nazwą ,,Beam Me Up", czyni rachunek zysków i strat raczej oczywistym.
-
Cornbread Nation - The untold story of Homegrown Syndicate
Bestia z Warszawy odpowiedział(a) na Bestia z Warszawy temat w Archiwum
-
Cornbread Nation - The untold story of Homegrown Syndicate
Bestia z Warszawy opublikował(a) temat w Archiwum
Cornbread Mafia - samozwańczy syndykat narkotykowy składający się z grona kilkunastu farmerów prowadzących niegdyś nielegalną dystrybucję marihuany na terenie stanu Kentucky. Przedsięwzięcie zainicjowane przez Johnnego Boone - posiadacza ziem uprawnych w hrabstwie Washington. Właściciel ziemski, ostatecznie dziedzicząc majątek po swoim ojcu przekształcił przeciętne gospodarstwo w źródło naczelnej dystrybucji. Wkrótce do jego interesu przyłączyło się kilku pomniejszych hodowców, ostatecznie tworząc na terenie stanu prymitywny, acz skuteczny model zarządzania zasobami w postaci powiększających zbiorów zielska. Pod koniec 1995 roku rada prokuratorów federalnych przedstawiła zarzuty 70 osobom związanym z nieformalną hodowlą, która, w wyniku popularyzacji wśród kilku pomniejszych klit rozszerzyła obszar rozprowadzania towaru o graniczące od strony południa Tennessee. Wychowanek Charliego Boone'a, zatrzymany w wyniku działań ATF wylądował wkrótce na ustach większości lokalnych mediów. Właśnie podczas jednego z wywiadów Boone wypowiedział legendarne zdanie, które poniekąd ociepliło promowany przez środki masowego przekazu bezwzględnego przestępcy; ,,Jesteśmy biednymi ludźmi, wszyscy staraliśmy się jakkolwiek utrzymać. Nikt z nas nigdy nie dopuścił się kradzieży, byliśmy zwykłymi hodowcami, a sprzedaż marihuany pozwalała nam każdego dnia stawiać chleb na stole podczas posiłków". Samozwańczy elder niedługo potem usłyszał wyrok 20 lat w więzieniu federalnym, a słuch po nim, jak to zwykle bywa u niedzielnych gwiazd brukowców - zaginął na kolejne lata. Więzienie finalnie opuścił w 2012 roku. Sześć lat później opinię publiczną obiegły wieści o wznowieniu przez 60 letniego ziemianina wcześniejszej działalności. Rolnik wszedł tym razem we współpracę z dwoma facetami, niedługo potem odpowiedzialnymi za rozprowadzanie trawy wśród nowych nabywców - 25 letnim Andrew Andersem, pochodzącym z rodziny farmerskiej i jego przyjacielem, Jedem Micah. Współpraca dwóch nowych graczy z legendarnym już ziemaninem potrwała mniej niż dwa lata, bowiem obserwowany przez służby, podstarzały już Boone ponownie został złapany, a jego próby wznowienia dawnego interesu - obalone. Based on ,,The Cornbread Mafia: A Homegrown Syndicate's Code of Silence" by James Higdon Pomimo ustanowionego prawa w 2016 roku de facto legalizującego konsumencki rynek marihuany na Zachodnim Wybrzezu, nie zmniejszyło to nielegalnego obrotu marihuaną w Kalifornii. Według danych z 2021 roku, sporządzonych przez magazyn Times w ostatnich latach hodowle marihuany na samym południowym przyczułku stanu, pomijając szklarnie z oczywistymi związkami z agrokulturą oszacowano na obszar okupujący ponad 241 hektarów ziemi uprawnej. W uśrednieniu daje to 1,2 miliona kilogramów rocznie samej nielegalnie hodowanej marihuany hodowanej między innymi w niedalekiej odległości od miasta aniołów - hrabstwie San Bernandino. Czarny rynek ma się zatem bardzo dobrze, a niezarejestrowanym hodowcom przynosi wymierne korzyści. W sporej części za taki stan rzeczy obwinia się kosztowny dla potencjalnego hodowcy system ubiegania się o licencję pozwalającą na prowadzenie plantacji oraz jej sprzedaż detalistom. Roczne opłaty liencyjne mogą wynosić nawet kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Cornbread Nation uformowane zostało w 2021 roku przez dwóch błyskotliwych jegomości: Jed Micah oraz Andrew O'Malley. Owa dwójca rozpoczęła przestępczy proceder od mniej lub bardziej poważnych przestępstw. Swoimi zwyrodniałymi korzeniami sięgając Frankfort, niewielkiej mieścinie w stanie Kentucky. Z początku zajmując się drobną hodowlą marihuany, włamaniami czy mniejszymi rozbojami. Lecz zainspirowani słynną kliką z tego regionu, dokładniej zaś mówiąc Cornbread Mafia szybko postanowili pójść w ślady swoich mentorów, jak i rozkręcić przestępczy proceder związany z nielegalną hodowlą na większą skalę. Zbierając wokół siebie ludzi podobnie myślących, jak i liczących na łatwy zarobek. Wraz ze współpracą z miejscowymi właścicelami ziemskimi rozkręcili hodowle w polach kukurydzy, lasach czy innych w miarę dobrze ukrytych miejscach. Sam proceder przechodził wzrost wykładniczy, aż do momentu złapania części członków szajki przez miejscowe biuro szeryfa. Na wieść o obławie większość ze zwyrodnialców postanowiła wynieść się wraz ze swoją "działalnością" z samego stanu Kentucky, pozostawiając praktycznie cały swój dobytek na miejscu.Finalnie ugrupowanie spotkało się w jednej ze zdezelowanych mieścin hrabstwa Blaine, dokładniej mówiąc Harmony. Gdzie rozpoczyna się nowa historia samej kliki. Niedoszli hodowcy postanowili ruszyć na kraniec kraju, licząc , że uda im się zostawić niedoszłe przedsięwzięcia w zbiorze niechlubnych wspomnień. Full Moon Trailer Park – Park przyczep osadzony na jednym z malowniczych wzgórz hrabstwa Blaine. Założony w 1992 przez Jimmy’ego Dickens’a, jednego z bardziej zamożnych farmerów z Grapeseed, któremu udało się uchwycić ten majestatyczny kawałek terenu. Farmer wybudował nowe osiedle, czyniąc je nową, z punktu widzenia potencjalnych najemców bardziej konkurencyjną cenowo alternatywą względem wynajmu tradycyjnego domu. Po zakupie kilku barakowozów, oraz lekkim wyrównaniu terenu w niektórych miejscach, fundator szybko przerodził nieużywany teren w tętniący życiem park przyczep. Przyciągający rzesze turystów niewielkimi cenami, tanim parkingiem oraz dobrą infrastrukturą, Przez lata park przyczep dobrze prosperował, wkrótce stając się jednym z największych okolicznych przedsiębiorstw, lecz wraz z przejęciem interesu przez jego syna Bubba Dickens’a park w wyniku licznych zaniedbań oraz ogólnego lenistwa nowego właściciela zaczął szybko podupadać w ruine, finalnie przyciągając zdecydowanie inną klientele. Z uwagi na niskie koszta wynajmu oraz brak potrzeby kredytowności najmującego, nierenowowany park, błotniste oraz dziurawe drogi, jak i podupadające baraki stały się szybko domem dla nowego patologicznego elementu oraz wszelakiej maści marginesu społecznego. Odnotowano znaczny wzrost przestępczości w okolicy. Do Full Moon przybywali nowi reprezentanci niżu, wkrótce przemienili w ucieleśnienie wszelkich społecznych dysfunkcji. Pomimo tego barakowicze tworzą zgraną społeczność, większość tam zamieszkałych jest rasy Kaukaskiej i Latynoskiej. -
**A dziękuję, pozdrawiam ** **I miłego dnia życzę **
-
** Do sieci trafiło nagranie z udziałem oficera LEA **
Bestia z Warszawy odpowiedział(a) na Matieusz temat w Internet
**Steve Roy przejrzawszy nagrania z ostatniego incydentu zaśmiał się mocno, w międzyczasie umieszczając komentarz uderzający w podejście władzy stanowej do tzw. open carry i twardej weryfikacji posiadaczy broni palnej. Zarzucił politykom celowe rozbrajanie społeczeństwa na rzecz całkowitego przyzwolenia wobec tak brutalnych działań służb. Skwitował antyrządowymi hasłami, wprost nawołującymi do brutalnej, obarczonej w przemoc konfrontacji z obecnym rządem** -
-
Cóż, niektórzy reprezentanci austriackiej szkoły ekonomicznej twierdzili, że najlepszym lekarstwem jest zabranie rządzącym monopolu do emisji pieniądza. Nie mozna porównywać gospodarki 40 milionowego państwa(tak, z Ukraińcami tylu nas jest), uzależnionego od wielu czynników do ekonomii serwera role play. Druga sprawa, ze nie tylko polityka rozdawnictwa i wrzucenie w eter około stu miliardów złotych doprowadziła do takiego stanu, a między innymi monopolizacja przez państwo sektora energetycznego. Polecam prace Leszka Balcerowicza(niepochlebnie okreslanego osoba o pogladach neoliberalnych). Wracając do serwera: Chciałbym kiedyś uwierzyć, że ludzie pojmą prawdziwe znaczenie pieniędzy IG, bo jest to tylko nędzny środek płatniczy umożliwiający dokonywanie jakichś tam, pomniejszych transakcji. Nie jest sprawa pierwszorzędną, nie jest nawet drugorzędną, bo ograniczenie jego emisji dąży do znacznych deficytów w niemal każdym obszarze rozgrywki. Problemem nie jest znaczenie samego e-hajsu a fakt, że niektórzy ewidentnie zapomnieli, iz poza jego farmieniem wypadałoby.. no nie wiem - zacząć kreować swoją postać? Gospodarka może być rozjebana dopóki, dopóty gracze dalej inicjują miejsca do gry ze stosunkowo niewielkim progiem wejściowym. Większość projektów wypadnie z obiegu, ale zawsze te jakaś część zostanie na dłużej. Nie można bóldupić o gotóweczkę, bo, no kurwa - ona ma tylko WSPOMAGAĆ odpowiednie kreowanie rozgrywki, a nie być jego ogranicznikiem. Gdyby nie fakt, że dla wielu osób brak tego zapalnika równa się końcowi motywów dalszej gry, to byłbym szczerze za jej całkowitym wyjebaniem.
-
rtx 3080 + i7, a sam mialem jebite lagi w okolicach Vespucci(spadalo do 30/40 klatek). Nie doczytywalo tektur, wszedzie poza wybrzezem bylo git. Zjebala sie mocno optymalizacja i tyle. Pozdrawiam.
-
-
-
**Przemysł narkotykowy na terenie Sandy Shores jest poniekąd uznawany za drugą(po przemyśle wydobywczym) największą gałąź lokalnej gospodarki. Niechlubna ilość ćpunów, zamieszkujących pustynną osadę i jej okolice od dawien dawna stanowiła źródło zarobku dla co bardziej kreatywnych przedsiębiorców. Junkiees, ulokowani na dnie hierarchii społecznej nieświadomie stworzyli rynek dla grup przestępczych wyprzedzających się w ilościach rzucanego na ulice syfu. Niski status społeczny, określany brakiem zasobów gotówki uczynił tę gałąź gospodarki specyficzną, na tle innych, bogatszych regionów całego stanu. Sandy Shores, zasilane głównie przez przybyszów z Meksyku(według danych statystycznych ponad połowa populacji tego miasteczka to Kalifornios - hiszpańskojęzyczni obywatele, od dziesiątek lat zamieszkujący zachodnią część USA i Meksyku). Normy zatem odstawały mocno od takiego Santos, czy ulokowanego w północnej części stanu, przy granicy z Oregonem - Paleto. Nie ma tutaj wyrafinowanych poszukiwaczy wrażeń, prędzej degeneraci, wchłaniający nawet największy serwowany przez dostawców syf. Między innymi dlatego w łaski lokalsów wkupiła się przede wszystkim black tar heroin, a także słabej jakości metamfetamina. Drugi produkt dorobił się szczególnego uznania wśród szajek, dzięki relatywnie niskim kosztom produkcji i łatwym sposobom jej osiągania.**
-
del
-
-
Smith & Walsh Logistic Company
Bestia z Warszawy odpowiedział(a) na Bestia z Warszawy temat w Archiwum
**Firma logistyczna w ostatnim czasie opłaciła kursy dla nowych kierowców, oraz egzaminy na CDL** -
**E. Nixon wyśmiał koncept publicznej opieki zdrowotnej, nawiązując do licznych programów socjalnych, które demokraci postulują od ponad 80 lat i większość środków na nie przeznaczonych była dystrybuowana nieudolnie. Utwierdziło go to tylko w przekonaniu, że nie warto podejmować dialogu z reprezentantami partii demokratycznej.**
-
Działalność logistyczna mająca swoje początki w latach 90’tych. Założona przez Gerrego Lynna - przedsiębiorcy z go miasteczka Grapeseed położonego w Blaine County. Przemysł początkowo zajmował się eksportem płodów rolnych pochodzących od okolicznych farmerów do większych miast. Wraz z rozwojem biznesu wachlarz ofert zwiększył się. Niestety z racji na nieciekawy stan zdrowia właściciela, jak i późniejsze problemy finansowe firma powoli chyliła się ku upadkowi.. Z ratunkiem przybyli jegomoście pochodzenia irlandzkiego, którzy przejęli rozpadający się już biznes. Evan Smith, wraz z Jethro Walsh’em, pokrywając z osobistych funduszy deficyt finansowy firmy, a także, co bardziej istotne - opłacając zaległe pensje pracowników. Wraz z biegiem czasu i wcześniejszą stymulacją niegdysiejsze dziecko schorowanego logistyka zaczęło powoli wracać do żywych, oferując co to kolejnym biznesom przewóz oraz magazynowanie towarów. Firma staje w opozycji aktualnym, wysokim stawkom znacząco je zaniżając w celu uczynienia biznesu jeszcze bardziej konkurencyjnym. Niższe ceny, reprezentanci przedsiębiorstwa oficjalnie tłumaczą bardzo konserwatywną polityką zarządzania aktywami. Smith & Walsh Logistic Company - posiada magazyn logistyczny z zaawansowaną obsługą procesów. Dbamy, oraz dostosowujemy nasze działania pasujące do współczesnego rynku. Współpracujemy z wieloma podmiotami w zakresie transportu i spedycji. Wykwalifikowana obsługa, jak i innowacyjne zastosowania w procesach umożliwiają świadczenie kompleksowych usług z zakresu spedycji stanowej jak mi międzystanowej. Do naszej realizacji należy transport drogowy różnego rodzaju od konstrukcji stalowych, po wyroby szklane czy nawet żywność. Zatrudniani przez nas pracownicy dokładają wszelkich starań, aby wykonać swoją pracę z jak największą sumiennością. Stawiamy przede wszystkim na profesjonalizm i ścisłą współpracę z klientem. Magazyn firmy jest ulokowany w kompleksach magazynów LS Docks. Zarząd także posiada w tym miejscu niewielkie biuro. Kwestie OOC:
-
[Lifeinvader]Kelly Love uprowadzona i pobita
Bestia z Warszawy odpowiedział(a) na Łest temat w Internet
**Jefferson, obejrzawszy całe nagranie poczuł satysfakcję wynikającą z widoku obitej celebrytki. Podzielił się swoimi odczuciami w komentarzach. ** -
[Biznes][Transport] Shelton Randell Enterprises
Bestia z Warszawy odpowiedział(a) na Ethernet temat w Archiwum
Tak, cały czas coś gramy. Mniejsza aktywność jest podyktowana absencją lidera. -
[Biznes][Transport] Shelton Randell Enterprises
Bestia z Warszawy odpowiedział(a) na Ethernet temat w Archiwum
**Firma transportowa Sheltona Randella weszła w spółkę z majątkiem ziemskim Jeffersonów. W wyniku swoistej fuzji firma ruszyła z ekspansją na Los Santos, podpisując umowy z paroma biznesami na wywóz śmieci. Największym jednak kontraktem, opiewającym na sumę ponad stu tysięcy dolarów była umowa między hrabstwem Blaine, a Los Santos umożliwiająca braciom Jefferson eksport żywności na tereny szczególnie poszkodowane w wyniku ostatniego kryzysu energetycznego. Farma Jeffersonów, we współpracy z firmą Sheltona Randella pomaga władzom miejskim w zapełnieniu deficytu żywnościowego** -
THE VIPERS SQUAD
Bestia z Warszawy odpowiedział(a) na rumcajs temat w Multimedia - Zdjęcia i filmy z serwera Vibe Roleplay
