Ranking
Popularna zawartość
Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 22.11.2025 w Odpowiedzi
-
29 polubień
-
21 polubień
-
Yakuza to jedna z nóg trójkąta gospodarczego w Japonii, która zakorzeniona jest w kraju od czasów samurajów. Grupa przestępcza mająca na celu zapewnienie wzajemnej ochrony oraz wsparcia w czasach feudalnej Japonii, powiązana z dwoma grupami społecznymi tekiya i bakuto, była zbiorem tzw. osób wykluczonych z życia w społeczeństwie - rōninowie, handlarze, hazardziści - czyli margines społeczny który przez swoje wady, odmienne style życia, inne plany na przyszłość, łączył się w klany i zaciskał więzi poprzez społeczne wykluczenie. Japońska rodzina otwarcie mówi o swoim istnieniu i działalności z prostego powodu - w końcu, która inna grupa przestępcza na całym świecie miała aż tak kluczowy wpływ na rozwój swojego Państwa? Mając dziesiątki tysięcy aktywnych członków w samej Japonii, wywierają ogromny wpływ na gospodarkę, społeczeństwo, a nawet politykę - mimo swoich nielegalnych działań, pomagają w całym kraju w przypadku klęsk żywiołowych, pilnują porządku tam, gdzie jurysdykcja policji nic nie może zdziałać i utrzymują finansowo struktury gospodarcze kraju. Członkowie tej grupy przestępczej kierują się szlachetnymi wartościami - szacunkiem, honorem, lojalnością - kodeksem Ninkyo. Wszystko to przekłada się na struktury i funkcjonowanie grupy oraz jest powodem, dla którego istnieją tak długo. Kodeks Nynkyo To zbiór 5 zasad jakimi kieruje się rodzina z wysp. Stanowi filar działalności a jego złamanie jest surowo karane. Traktuj swojego „oyabun” z szacunkiem - w Yakuzie istnieje struktura zwana „oyabun-kobun”. Oyabun odnosi się do ojca, a kobun do swojego lojalnego syna. Podobnie jak struktura chińskich triad, system ten wymaga od kobun robienia wszystkiego, co każe im ich oyabun, a nieposłuszeństwo niesie za sobą poważne konsekwencje. Nie okradaj zwykłego człowieka - romantyczna wizja Japońskiego klanu przedstawia ich jako honorowe postacie, podobne do Robin Hood'a, okradających bogatych i dających biednym. Przez to drobne przestępstwa są dla nich nieistotne, skupiają się na większych, bardziej lukratywnych przedsięwzięciach. Nie zakłócaj harmonii gangu ani nie dotykaj partnera innego członka - walki pomiędzy członkami rodziny są surowo zabronione. W przypadku, gdy jednak pojawi się jakiś konflikt - bardziej prawdopodobne jest, że jeden członek poświęci się w imieniu starszego członka. Lecz pomimo wysoko honorowego podejścia, kobiety wydają się być regularnie uprzedmiotowiane przez członków grupy – nikomu nie wolno dotknąć żony czy dziewczyny innego Kyōdai. Nigdy nie angażuj się w narkotyki - jeśli chodzi o handel i zażywanie narkotyków, większość rodzin jest temu zdecydowanie przeciwna. W Stanach jednak istnieje ogromny rynek narkotykowy i wielki potencjał zarobku, podczas gdy w Japonii rynek jest mały, a jakiekolwiek używki są społecznie mocno nieakceptowalne. W odróżnieniu od USA, w Japonii mając jakikolwiek wpis w kartotece odnośnie narkotyków, możecie być pewni, że nie znajdziecie pracy. Nie mówi się również otwarcie o narkotykach, a fakt ich zażywania się ukrywa. Sytuacja zmieniła się minimalnie od czasów pandemii, gdzie popularniejsza stała się marihuana, której zaczęło brakować na rynku. W Stanach, Yakuza próbuje wykorzystać potencjał rynku nielegalnych używek, ale podejście do członków grupy zażywających narkotyki się nie zmieniło i jest surowo karane. Zawsze zachowuj się rycersko - być może najważniejszą zasadą, której przestrzega rodzina, niezależnie od tego, czy było to w XVI wieku, czy w dzisiejszych czasach, jest zawsze zachowywać się honorowo i z szacunkiem do drugiej osoby. Gangi od dawna cieszą się reputacją szanujących tych, którzy nie działają przeciwko nim, a także pomagają swoimi zasobami potrzebującym. Na przykład to po trzęsieniach ziemi w Kobe i Tohoku odpowiednio w 1995 i 2011 r. Yakuza zareagowała natychmiast, wysyłając pomoc żywnościową i helikoptery potrzebującym, a także otwierając drzwi swoich biur dla potrzebujących schronienia. Warto tutaj również nadmienić że nieoficjalnie mówi się o tym, że zdążyli zareagować na sytuację wcześniej od rządu Japonii. Przekłada się to również na ich metody operowania za granicą - ochrona lokalnych mieszkańców, pomoc potrzebującym, szukanie dochodów w wyższych sferach, wyrachowane, pełne szacunku podejście zarówno do swoich, jak i do wrogów. Jak powstał The Little Seoul Collective - Yamaguchi-gumi chcąc zbudować solidną sieć przestępczą na Zachodnim Wybrzeżu, wysyła trzy grupy do dwóch Stanów: Kalifornii i Nevady. Traktując sprawę priorytetowo, oddelegowała tam jednych ze swoich najlepszych ludzi, w tym Pana Gentarō, Kumi-in - zasłużonego żołnierza Yamaguchi-gumi. Grupa Japońskich imigrantów osiedliła się w Little Seoul i z impetem zabrała się do pracy. Na początku musieli rozeznać się po Los Santos, zdobyć ważne kontakty i zrobić pierwsze kroki w budowie swoich wpływów. Udało im się nawiązać współpracę z Azjatyckim Tongiem, dla których zaczęli obstawiać kluby i restauracje, oraz egzekwować ich długi, co pozwoliło zbudować zaufanie między grupami. Nie był to dochodowy biznes, jednak od czegoś trzeba było zacząć, a samej grupie nie zależało jeszcze na zarobkach, a na wypracowaniu sobie pozycji w mieście. Z czasem i większym zaufaniem do kolektywu, Tong poprosiło ich o pomoc w handlu ludźmi. Owocna współpraca, przyczyniła się do tego, że Japończycy mieli już jakieś wsparcie i możliwości operacyjne, więc zabrali się za przejmowanie małego Seoulu. Ich pierwszym krokiem mającym na celu przybliżyć się do swoich założeń, było przejęcie dwóch azjatyckich knajp, w których organizowali również nielegalne gry hazardowe (pokera i bakarata) dla bogatych Azjatów. Mając stały kontakt z rodziną na wyspach, na bieżąco wyznaczali wspólnie kolejne cele, które Gentaro konsekwentnie wykonywał. Widząc zaangażowanie imigrantów oraz ich oddanie się sprawie, z czasem dostali zgodę, aby działać już jako własny klan przestępczy, który jest odłamem Yamaguchi-gumi i tak właśnie powstał The Little Seoul Collective. Wraz z rozrostem kolektywu, udało im się nawiązać współpracę z Chińskimi Triadami, które miały dobrze rozwinięte struktury przemytu heroiny i prowadziły nielegalne kasyna. Później rozwijali relacje kolejno z Wietnamskimi gangami, które specjalizowały się w brutalnych napadach, wymuszeniach i handlu bronią, oraz z Koreańską mafią zaangażowaną w hazard oraz przemyt narkotyków. The Little Seoul Collective zaczęło zarabiać, dostarczając usługi ochrony tych gangów, pomagając im w praniu pieniędzy i organizując nielegalne operacje. Mając już pewną renomę w mieście, zainteresowali się standardowym dla Yakuzy źródłem dochodu, czyli hazardem. Pierw ochrona nielegalnych Azjatyckich kasyn, później wymuszenia na legalnych już kasynach Santos, gdzie zmuszali właścicieli do przyjmowania ich ludzi jako dealerów i pracowników ochrony, co pozwalało na oszustwa przy stołach. To właśnie dzięki temu Japoński Kolektyw dobrał się do pierwszej większej gotówki, co pozwoliło im drastycznie wybić się do góry. Następnym krokiem było coś, co tradycyjnie w Japonii by nie przeszło, czyli handel narkotykami. Ojciec Daisuke opracował z rodziną plan działania i kolektyw rozpoczął przemyt metamfetaminy produkowanej na wyspach do LS. Używali do tego Japońskich statków handlowych oraz kontaktów w Korei Południowej i Tajlandii, przerzucając ogromne ilości narkotyków do portu Santos. Dystrybucja na ulicach - Yamaguchi-gumi nie sprzedawało narkotyków bezpośrednio, lecz dostarczało je lokalnym gangom latynoskim i azjatyckim, które zajmowały się sprzedażą detaliczną. W końcu nadszedł moment, w którym Japoński Kolektyw mógł już samodzielnie funkcjonować, oczywiście wszystko pod okiem rodziny, który bacznie obserwował ich poczynania. Następnym krokiem, który zbliżał ich do większego majątku, były wymuszenia na Azjatyckich przedsiębiorcach oraz ochranianie ich biznesów. Ochrona restauracji i sklepów – właściciele Azjatyckich biznesów byli zmuszani do płacenia „opłaty ochronnej” w zamian za bezpieczeństwo lokali. Fałszywe długi – korzystając z swoich krupierów w kasynach, tworzyli hazardzistom wielkie przegrane, zmuszając ich do spłaty rzekomych długów pod groźbą przemocy. Ten schemat pozwalał na szybkie generowanie gotówki i zwiększenie wpływów w azjatyckiej społeczności Los Angeles. Przemyt broni – Japonia miała bardzo surowe przepisy dotyczące broni, dlatego Yakuza zaczęła wykorzystywać Santos jako punkt przerzutowy dla amerykańskiej broni palnej. Skupowana legalnie i nielegalnie przez członków, była przez nich dostarczana do portu, gdzie była rozbierana na części, pakowana po różnych kontenerach i przewożona na statkach transportowych. Fałszerstwa i oszustwa finansowe - Yakuza szybko dostrzegła możliwości zarobku w Amerykańskim świecie finansów. Kolektyw na ich polecenie fałszował karty kredytowe – kopiując karty klientów kasyn i kradnąc ich tożsamości. Pranie brudnych pieniędzy – inwestowali pieniądze w nieruchomości, luksusowe samochody oraz sztukę, aby legalizować swoje zyski. Jak aktualnie wygląda The Little Seul Collective? Na dzień dzisiejszy, członkowie kolektywu rozeszli się po tym gdy sytuacja Daisuke poszła dalej. Stary Oyabun trafił pod respirator, tak jak jego ojciec. Dlatego też Seul odpadł z gry na dłuższy czas. Rodzina musiała zniknąć na jakiś czas a swoje biznesy oddać w ręce społeczeństwa. Sytuacja nie była kolorowa, jednakże stary Oyabun pozostawił po sobie syna - Tenjiego Sakuraia, który odziedziczył cechy przywódcze ojca oraz sam stopień w klanie. Nowy przywódca postanowił przeczekać zły okres, by powrócić do gry na nowo i odbudować dawny blask Seoulu. Niedługi czas później, członkowie rodziny zaczynają znów działać i wszystko powoli wraca do normy którą znał każdy mieszkaniec Seoulu. Hierarchia i Struktura Yamaguchi-gumi działa według ścisłej hierarchii wzorowanej na tradycyjnych zasadach oyabun-kobun. Funkcjonuje jak feudalna struktura przypominająca samurajski system giri-ninjō, czyli balans między obowiązkiem a ludzkimi emocjami. Oyabun-kobun – relacja mistrz-uczeń, gdzie oyabun (ojciec, szef) zapewnia ochronę i zasoby, a kobun (syn, podwładny) okazuje lojalność i oddanie. Seido – system awansów i lojalności, który wymaga lat pracy, poświęcenia i absolutnego posłuszeństwa wobec organizacji. Symbol który The Little Seoul Collective obrało jako swój herb to drzewko Bonsai. Japoński kolektyw jest swego rodzaju posadzonym za oceanem drzewem, o które trzeba uważnie dbać i skrupulatnie pokierować, aby wydobyć z niego piękno. Jest to swego rodzaju metafora - oddział wysłany do Santos, nadzorowany ostrożnie i wspomagany, aby zmaksymalizować potencjał zarobkowy dla rodziny. Japoński symbol drzewka bonsai wiąże się z głęboką filozofią, estetyką i duchowością. Bonsai to nie tylko sztuka miniaturyzowania drzew, ale także symbol harmonii, cierpliwości, równowagi i natury. Jakich ludzi szuka Kolektyw? Yakuza rekrutuje nowych członków według określonych kryteriów i metod. Proces ten zależy od wielu czynników, takich jak potrzeby konkretnej grupy. Organizacja szuka specyficznych typów ludzi, często są to osoby z trudnym życiorysem, którzy mają ograniczone możliwości w społeczeństwie Młodzi ludzie z biednych rodzin – brak perspektyw i trudna sytuacja finansowa sprawiają, że są bardziej podatni na wpływy. Osoby z kryminalną przeszłością – były więzień może mieć trudności z powrotem do normalnego życia, co czyni go łatwym celem rekrutacji. Ludzie odrzuceni przez społeczeństwo – np. osoby z tatuażami (tradycyjnie źle postrzegane w Japonii), dzieci z rozbitych rodzin, czy nielegalni imigranci. Dla Japońskiej rodziny najważniejszą cechą w potencjalnych kandydatach jest lojalność, gdyż członkowie muszą bezwzględnie podporządkować się organizacji. Kandydaci są sprawdzani pod kątem ich odporności fizycznej i psychicznej, np. poprzez zadania wymagające brutalności lub wytrzymałości. Istotna jest też dyskrecja – zdrada czy gadatliwość nie są tolerowane. Yakuza szuka też ludzi, którzy mogą wnieść coś wartościowego do organizacji: Eksperci od finansów – pomoc w praniu brudnych pieniędzy. Specjaliści IT – do cyberprzestępczości. Byli wojskowi i ochroniarze – do ochrony bossów lub wymuszeń siłowych. Prawnicy lub urzędnicy – ułatwiają korupcję i obchodzenie prawa. Jak wygląda proces rekrutacji? Kandydaci są często zauważani w dzielnicach rozrywki (np. kluby nocne, bary, kasyna), gdzie rodzina prowadzi swoje interesy. Niektórzy dołączają przez znajomych lub rodzinę, którzy już należą do organizacji. Czasem członkowie Yakuzy obserwują młodych ludzi sprawiających kłopoty i oferują im „lepsze życie”. Nowi kandydaci dostają zadania próbne, które badają ich lojalność, wytrzymałość, dyskrecję i umiejętności - np. wymuszenie długu lub pobicie dłużnika, przemycenie nielegalnych towarów, przetestowanie gotowości do przemocy. Kandydat musi też udowodnić, że nie jest szpiegiem policji czy innej organizacji. Jeśli kandydat przejdzie testy, dostaje mentora, który uczy go zasad i hierarchii. W niektórych przypadkach odbywa się ceremonia inicjacji – np. rytualne picie sake z bossami, co symbolizuje więź rodzinną. Kandydat zaczyna od najniższego szczebla, wykonując drobne prace, np. zbieranie haraczy lub pilnowanie interesów. Dołączenie do rodziny to decyzja na całe życie – wystąpienie z organizacji jest trudne i często wiąże się z ogromnymi konsekwencjami. Nieposłuszeństwo karane jest surowo – np. obcinanie palców (yubitsume) jako znak pokuty. Dlatego rekrutacja jest bardzo rygorystyczna i wymagająca, a w jej trakcie - ewentualny kandydat szybko przekona się co go czeka na nowej “lepszej” drodze życia.19 polubień
-
Florencia 13 (F13) to jeden z największych i najbardziej wpływowych latynoskich gangów ulicznych, działających aktywnie na terenie Kalifornii. Historia Florenci sięga lat 20. do 40. XX wieku, kiedy wraz z napływem meksykańskich imigrantów zaczęły powstawać nieformalne grupy w celu samoobrony przed napięciami rasowymi. Agresja amerykańskich żołnierzy i cywilów, skierowana wobec młodzieży meksykańskiego, afroamerykańskiego i filipińskiego pochodzenia, przyczyniła się do silnego zacieśnienia wspólnot i ugruntowania świadomości etnicznej. Początkowo Florencia nie funkcjonowała pod dzisiejszą nazwą F13. Były to grupy terytorialne, gdzie młodzież z Florence chroniła swoją dzielnicę i wchodziła w konflikty z rywalizującymi gangami. Pod koniec lat 60. starsi członkowie, trafiając do więzienia, zaczęli używać nazwy Florencia. W zakładach karnych dominującą siłą była Mexican Mafia (La eMe), która wymuszała na wszystkich gangach lojalność i haracze. Członkowie Florenci musieli się podporządkować Mexican Mafii, aby przetrwać i utrzymać wpływy. W celu podkreślenia tej przynależności i lojalności do nazwy Florencia dodano "13". Cyfra ta oznacza 13. literę alfabetu – M, symbolizującą Mexican Mafia. Od tego momentu gang zaczął funkcjonować jako Florencia 13, zarówno w więzieniach, jak i na ulicy. Podporządkowanie się La eMe było kluczowym momentem dla F13, cementując ich tożsamość jako gang Sureño. W zamian za lojalność i regularny haracz z handlu narkotykami, F13 uzyskało ochronę i błogosławieństwo Mafii oraz dostęp do jej sieci kontaktów. Pozwoliło to gangowi wejść w poważny narkobiznes i przejąć faktyczną kontrolę nad ulicami. W latach 70. Florencia rozpoczęła handel na dużą skalę, najpierw heroiną, a później marihuaną i kokainą. Był to okres, w którym F13 zaczęła generować duże zyski, stając się jednym z najbardziej dochodowych gangów w South LA. W latach 80., po zalaniu Los Angeles falą cracku, zyski dramatycznie wzrosły, co umożliwiło F13 przejmowanie nowych ulic i powiększanie swoich szeregów. W tym czasie wybuchła też jedna z najkrwawszych wojen terytorialnych XX wieku w LA, gdy Florencia weszła w konflikt z Crips, szczególnie z East Coast Crips, który stał się ich największym wrogiem. Strzelaniny były codziennością, a wzrost przemocy sprawił, że LAPD regularnie klasyfikowało F13 jako "high-priority threat". W latach 90. struktura więzienna Mexican Mafia zacieśniła kontrolę nad gangami ulicznymi, co bezpośrednio objęło wszystkie gangi Sureño, w tym Florencia 13. Wprowadzono "checking in" wobec La eMe – konieczność podporządkowania się ich autorytetowi. Gangi musiały przestrzegać southside rules, eliminować informatorów oraz wykonywać polecenia eMe, w tym nakazy ataku – "greenlights" – na wyznaczone osoby, niezależnie od własnych konfliktów. Wymuszenie tych zasad przyczyniło się do zwiększenia organizacji i hierarchii wewnątrz gangu. F13 mocno się rozrosła, umacniając swoją pozycję na ulicach LA oraz rozszerzając działalność poza Los Angeles, na Orange County, San Fernando Valley i inne rejony USA. Lata 2005-2007 upłynęły pod znakiem Operation Joker – dużej, wieloagencyjnej akcji (DEA, ATF, ICE) wymierzonej w przestępczą działalność F13, handel narkotykami, wymuszenia i zabójstwa. W jej wyniku oskarżono 104 osoby, a 97 aresztowano. Sąd podkreślał brutalność i rasistowskie zachowania gangu, w tym ataki na osoby czarnoskóre. Był to historycznie jeden z największych take-downów gangu ulicznego w Stanach. W latach 2010-2020 Florencia ściśle współpracowała z meksykańskimi kartelami, zwłaszcza z Sinaloa, stając się kluczowym odbiorcą metamfetaminy na ulicach. Gang przejął większość punktów handlu narkotykami w południowym Los Angeles, włączając w to kontrolę nad handlem fentanylem. Niedawno 37 aktywnych członków F13 zostało oskarżonych przez ławę przysięgłych o handel fentanylem, wymuszenia i morderstwa. Śledztwo doprowadziło do konfiskaty 9.5 kg metamfetaminy, 4 kilogramów fentanylu i prawie 3 kilogramów heroiny. Dzisiaj Florencia 13 jest jednym z największych i najbogatszych gangów na ulicach Los Angeles, liczącym kilka tysięcy aktywnych członków. Gang pozostaje ściśle podporządkowany eMe, kontrolując znaczną część handlu narkotykami. Działalność F13 obejmuje Kalifornię, Nevadę, Teksas, a nawet Meksyk. Florencia 13 składa się z wielu klik, w tym 85th Street Locos, 57th Street Malditos, Jokers, Lil Chicos Locos, i Street Dream Boys. W latach 90. praktyka "color-banging" (otwarte używanie barw jako głównego symbolu gangu) zaczęła zanikać na ulicach, choć kolorowe wstawki wciąż są obecne w ubiorze, tatuażach, czapkach czy bandanach. Przez lata Florencia 13, jako gang Sureño, była silnie kojarzona wyłącznie z barwą niebieską. Jednak długa i krwawa wojna z East Coast Crips (który również używa niebieskiego) zmieniła to nastawienie. F13 zaczęło unikać utożsamiania się wyłącznie z niebieskim, a z uwagi na dobre relacje z niektórymi setami Bloods, zaczęli włączać do swojej symboliki również czerwień. Członkowie F13 często posługują się symboliką drużyn sportowych, najczęściej w postaci naszywek na czapkach typu full-cap. Popularne są symbole drużyn baseballowych i futbolowych, takich jak Florida Marlins, Oakland Raiders, Indianapolis Colts czy Atlanta Falcons. Oprócz tego używają klasycznych znaków latynoskich gangów ulicznych.W szeregach gangu tatuaże są powszechne i symbolizują przynależność, często pokrywając całe ciało, w tym głowę i twarz. Charakterystycznym symbolem dla F13 jest litera "F", do której członkowie czasami dodają nazwę swojego konkretnego setu (np. "F-85"). Zamierzamy odgrywać jeden z aktywnych setów gangu Florencia 13, konkretnie 85th Street Locos, Naszym bazowym terenem bangu (hoodem) będzie ulica Jamestown Street. Najważniejsza jest dla nas jakość. Cały projekt opiera się na zaawansowanym roleplayu, gdzie priorytetem jest realistyczna kreacja postaci i jej spójne odgrywanie. Każdy chętny gracz będzie zobowiązny do poprawy wiedzy na temat odwzorywania gry latynoskiego gangstera w tym naszego setu. Będziemy obserwować graczy pod kątem ich zaangażowania w projekt, chcemy wydłużyć żywotność projektu, zatem wykluczamy szybkie dołączenie pod panel. Dążymy do jak najlepszego odzwierciedlenia realistycznego klimatu gangu, koncentrując się na jego zasadach i codziennym życiu. Gra nie będzie polegać na szukaniu awantur od pierwszego dnia istnienia i obstawianiu cornerów. Rozpoczynamy od budowania setu od zera, koncentrując się na młodej generacji nastolatków (do 20 lat), którzy dopiero wchodzą w świat przestępczy. Jednak planujemy kilka odstępstw od tej zasady, aby wzgobacić kulturę tworzoną na dzielnicy. Planujemy rozbudowę mocnej fabuły i rozmaitych epizodów, liczymy na aktywną interakcję z pozostałymi organizacjami, frakcjami i biznesami. Chcemy uniknąć błędów większośći gangów, które za mocno skupiają się na bezsensownym DMie. Florencia 13 historycznie wycofała się z rasizmu ponad dwadzieścia lat temu. Dlatego jesteśmy otwarci na przyjmowanie w wyjątkowych sytuacjach postaci czarnoskórych, które chcą odgrywać członków lub współpracowników setu. Jesteśmy otwarci na społeczność. Chętnie przyjmiemy graczy chcących aktywnie grać zarówno w szeregach setu, jak i obok jako cywilni mieszkańcy projektu, napędzając życie dzielnicy.19 polubień
-
**W sobotni wieczór na soundcloudowy profil FLYNZZO wleciał kolejny track, który w przeciwieństwie od pierwszego jest zdecydowanie bardziej dopracowany. Koleś poszedł o krok dalej i zaangażował płeć piękną z social mediów, do swojego projektu, który oddaje bezapelacyjnie emocje, z którymi facet stara się utożsamiać z dnia na dzień coraz bardziej i mocniej w przestrzeni publicznej. Bazując na tym co siedzi mu w głowie, z pomocą niezawodnej modelki spod szyldu Loxbee - Cher Belair @Madlyn, osiedlowej dziewczyny, z którą na dobrą sprawę się wychowywał - Dessi @omirya, oraz do całej skomponowanej trójki dołączyła laska działająca w przemyśle muzycznym - NayCee @Alksik, jednocześnie łącząc ich urody w jedną całą spójność, stworzył okładkę, która tym bardziej wpasowuje się w klimat całego brzmienia. Utwór skierowany jest bardziej do płci pięknej, chociażby wynika to z samego głębokiego tekstu i jego przekazu, ale wielu mężczyzn z problemami depresyjnymi tak samo może odnaleźć w nim coś dla siebie. ** RESZTA + INFORMACJE18 polubień
-
**W późnych godzinach wieczornych na wszystkich platformach streamingowych pojawił się nowy singiel rapera Daeviona Eppsa, szerzej znanego jako YODADDY z kolektywu LIBIDUO i grupy City Boys. To jego pierwsze oficjalne wydawnictwo od pół roku, a w międzyczasie w życiu artysty wydarzyło się naprawdę wiele. Raper zakończył trasę koncertową promującą album City Boys, odszedł w niewyjaśnionych okolicznościach z wytwórni Unsainted i założyl własną, House of Freaks, a także zmierzył się z niewyjaśnionym do dziś konfliktem z Adonisem, zgryźliwymi komentarzami Fehu i menadżera Madsa oraz aferą na DeserFest, a także do sytuacji w klubie gdzie doszło do głośnego pocałunku z partnerką jego producenta. W świeżo wydanym numerze YODADDY porusza wszystkie te wątki, kierując największą część swoich wersów w stronę Adonisa, z którym relacje kolektywu od dłuższego czasu pozostają napięte, ku dezorientacji fanów. Raper odnosi się także do kawałka /Two Weeks to Bounce Back/, odpowiadając na wersy o szacunku i o tym, czego rzekomo życzyłby sobie Midnight. Jak to w LIBIDUO bywa, w tekście pojawiają się bezpośrednie ksywki. Jedną z nich jest Nannie Larocque, do której raper uderza po wcześniejszym opublikowaniu zamazanych screenów rozmów. W utworze zarzuca jej nękanie jego najbliższego otoczenia oraz wraca do sytuacji z Kayes. Niedługo po premierze singla na platformach takich jak Twitter czy Reddit zaczęły krążyć rzekome oryginalne screeny wiadomości, wrzucone z anonimowego konta. Niechęć do Larocque ma też wynikać z incydentu na DeserFest, gdzie YODADDY przerwał swój koncert po tym, jak jego ekipa została usunięta z terenu wydarzenia, według artysty bez podania przyczyny. Jedno jest pewne: po publikacji tego numeru część środowisk może znacznie ostrożniej podchodzić do współpracy z Larocque. Okładka singla przedstawia to samo ubranie, które raper miał na sobie na ostatniej fotografii z sesji zdjęciowej, a charakterystyczny producer tag nagrała Kylie Deschamps, kiedyś popularna influencerka i obecna striptizerka. ** Tekst: (Na genius pojawiły się wytłumaczenia wersów przez fanów, reszta nie została jeszcze rozszyfrowana) Promocja: Gra: Dane:17 polubień
-
*Na V-Tube na kanale @bbygail wleciał trzeci dłuższy film. Dotychczasowo kanał kojarzony z coverami perkusyjnymi otworzył się z nowym formatem, stawiając na wywiady ze świeżymi artystami na scenie, takimi, którzy stawiają dopiero swojego pierwsze kroki w poważnym przemyśle muzycznym. W tym przypadku to już trzecia odsłona formatu z wywiadami! Na drugie strzały padło na muzyka - SHIRØ **Na wstępie pojawia się klasycznie intro formatu Offbeat Yammer, dosyć krótkie. Zaraz po tym kamera pada na prowadzącą program - Abigail Hernandez** Abigail Hernandez: Heyuuuuuuuuuh! Dzisiaj trzeci raz mogę was powitać przy okazji Offbeat Yammer. Kolejny raz mogę gościć kogoś równie intrygującego i nie mogę się doczekać dalszej części rozmowy, zapewne tak samo jak wy gdy usłyszycie o kim mowa. Jest dzisiaj ze mną... Shiro! * Abigail Hernandez wskazała na niego ręką rozbawiona, pokiwała głową. * Shiro Lee zaśmiał się pod nosem na słowa Abigail Hernandez. Shiro Lee: To miłe.. Hey ludziska, co słychać? Jestem Shiro i słyszałem, że będą tu intymne pytania... Ale jestem na to gotów. Abigail Hernandez: Nie ma lekko, taki format, prawda? Musisz liczyć się z faktem, że mogę zaliczyć jakiś offbeat pytaniowy. Kwestia jak bardzo Ciebie wybije to z rytmu. Ale! Początki z reguły poświęcam na temat genezy, więc chyba jesteś względnie bezpieczny. Chciałabym zapytać jak to u Ciebie się zaczęło z muzyką? Shiro Lee: Tutaj chyba mogę zaskoczyć część osób, bo działać-działać w stronę muzyki zacząłem przez muzyczne seriale, które oglądałem w dzieciństwie. Big Time Rush, Austin & Ally i Victorious - wielka trójca, jeśli ktoś z Was też je oglądał, to doskonale wie o czym mówię. Moje serce należy do tych trzech seriali.. Ale wracając dokładnie do tematu, zawsze byłem fanem muzyki, ale od drugiej strony - jako słuchacz. Sporo śpiewałem, biegając po domu, o ile można nazwać to śpiewaniem.. Potem pojawiło się Big Time Rush i Victorious. I jakoś chyba po prostu... widząc, że w serialu czwórka przyjaciół dostaje szansę na zostanie wielkimi gwiazdami i przenoszą się do LA, chciałem iść w podobnym kierunku. I teraz jestem tutaj, więc chyba idzie mi całkiem okay. Abigail Hernandez: Czyli obudziłeś w sobie typowy amerykański sen za sprawą wielkiego ekranu? Niektórzy wierzą w wygrane na loterii, niektórzy w podbijanie wielkich scen, a nie ma chyba bardziej właściwego miasta by zacząć niż nasze. W takim razie muszę dopytać.. wyniosłeś coś z tego poza samym marzeniem? W sensie, czy jakiś element przyniósł Ci jakąś naukę, którą wykorzystałeś później tutaj na bieżąco? Na coś spojrzałeś inaczej niż zapewne zrobiłbyś to sam z siebie bez takiego zaplecza wprowadzenia w dzieciństwie? Shiro Lee: Wiesz, są dwa kluczowe elementy, które wyciągnąłem z dzieciństwa i oglądania tych seriali, w kontekście tego co robię.. Na pewno bawienie się dźwiękiem - nie lubię być zamknięty w sztywnych ramach, dlatego trochę dryfuję między gatunkami? Na jednym ramieniu miałem popowy boysband, a na drugim Victorię Justice jako Tori, która co prawda też popowo, ale jednak była piosenkarką - kobietą. Shiro Lee: Jako dziecko postrzegałem Big Time Rush jako zespół rockowy, nie wiedząc jeszcze za wiele o muzyce. Dlatego inspirowanie się ich serialem pchało mnie trochę w bardziej rockową stronę, a z kolei Victorious próbowało przeciągnąć na te bardziej popową. I po czasie stwierdzam, że nie mogło być lepiej. Austin & Ally z kolei obudziło we mnie drugi, naprawdę ważny element przy mojej muzyce, czyli to, że każdy z moich utworów - chociaż Wy, którzy tego słuchacie, macie do wyboru tylko jeden - ma w sobie cząstkę mnie. Im bardziej wchodziłem w okres nastoletni, tym bardziej zacząłem zdawać sobie sprawę z tego, że to wymyślanie różnych scenariuszy w głowie, dotyczących danej sytuacji, nie jest wcale czymś powszechnym. A szczególnie, kiedy potrafiłem kompletnie zepsuć sobie humor przez sytuację, która nigdy nie miała miejsca, a powstała jedynie w mojej głowie. I do dzisiaj tak mam, do dzisiaj walczę z nadmiernym myśleniem, ale dzięki muzyce znalazłem przestrzeń do tego, żeby dać wszystkim scenariuszom i złym myślom w głowie ujście. Dlatego traktuję to, co robię bardzo osobiście i każdy tekst, który usłyszycie, będzie realną częścią mnie. * Abigail Hernandez pokiwała głową, przytakując w trakcie na potwierdzenie tego, że uważnie go słucha. Zaplotła dłonie na swoim kolanie. * Shiro Lee rozsiadł się nieco wygodniej niż wcześniej, poprawił pozycję na fotelu. Abigail Hernandez: Spory natłok cennych informacji, Shiro. Sama chciałam też właśnie poruszyć temat złożoności gatunkowej w tym co robisz. I nie mówię tu o wydanym kawałku a i o tych, które miałam okazję słyszeć wertując nagrania z Twoich występów chociażby przy okazji Open Mic. W głowie przewijało mi się właśnie kilka skojarzeń, przez popowe sznyty, alt rockowe brzmienia, momentami nawet niektóre części podkładu podchodziły w moich uszach pod lekką formę pop punku. Spory rozstrzał ale jakoś zmieszałeś w to spójną całość. Podążając za tym, jak się zapatrujesz na same kwestie gatunkowe? Chodzi o to jak podchodzisz do tematu szeregowania gatunkowego i podgatunkowego? Zwracasz na to uwagę czy wolisz by uznawać, że grasz po prostu swoją muzykę, bez konieczności wciskania się w jakieś ramy? Shiro Lee: Zależy... W kontekście tylko i wyłącznie muzyki - osobiście jestem za tym, żeby każdy robił to, co lubi, nawet jeśli miałby mieszać ze sobą kompletnie odmienne gatunki. Każdy, kto zajmuje się muzyką, podejdzie do tego w inny sposób. Jeden będzie traktował to personalnie, jak ja - inny z kolei będzie celowo robił muzykę pod obecne trendy, żeby wbić się w radiostacje i TikToka - dlatego jak dla mnie, niech każdy robi co chce i ma z tego fun. Ale teraz druga kwestia - kultura. Każdy gatunek ma swoją kulturę, która za nim idzie. Tutaj mimo tego, że dalej stoję za swoim zdaniem sprzed chwili dotyczącym zabawy i mieszania ze sobą rzeczy, to nie chciałbym wymazywać z historii całej kultury, na przykład punk. Dlatego - bawienie się muzyką i jeśli masz ochotę wyjść poza ramy, zrób to, ale jednocześnie nie ma co zapominać i lekceważyć korzeni danego gatunku, skoro w jakimś stopniu z niego czerpiesz. Abigail Hernandez: Mądre słowa - a na pewno wielu osobom oszczędzą ataków ze strony muzycznych purystów. Co do radiostacji, TikToka, streamingów... kiedy możemy liczyć, że wejdziesz na nie jak odrodzony ptak z własnych popiołów? Mówię tu oczywiście o Phoenix? I nie chodzi mi o miasto. * Abigail Hernandez zaśmiała się cicho, pstryknęła palcami patrząc na niego. Shiro Lee: I to właśnie idealny przykład tego, o czym mówiłem chwilę wcześniej - muzyka, którą tworzę, ma w sobie cząstkę mnie. I to właśnie powód, dla którego PHOENIX - dla ludzi, którzy nie wiedzą o czym mowa, mówimy o kawałku, który zapowiedziałem - nie pojawił się mimo zapowiedzi. Traktuję muzykę jako terapię i w kontekście tego konkretnego kawałka, to nie tylko przestrzeń dla mnie, żeby się wygadać.. To mój pierwszy krok do tego, żeby wreszcie móc żyć dalej i zostawić to, co najbardziej bolesne w tyle. I dlatego, mimo tego że kawałek miał pojawić się parę dni temu - wycofałem go, bo po jednym z kolejnych już przesłuchań doszedłem do wniosku, że mimo całej symboliki, to jeszcze nie jest TO, co muszę z siebie wyrzucić. Ale mogę powiedzieć, że ta wersja, której potrzebuję do rozliczenia się z przeszłością jest już na wykończeniu. I tym razem, słuchając demo i patrząc na tekst, realnie czuję jak schodzi ze mnie ciężar, który zostawiam w tym singlu. Abigail Hernandez: Czyli każdy kawałek traktujesz bardzo mocno personalnie i wkładasz w niego multum emocji. Czy to forma terapii tylko dla Ciebie, osobistego zwierzenia? A może upatrujesz też w tym medium przekazu, by osoby z takimi problemami jak Ty wiedziały, że nie są z tym same? Muzyka ma wielką moc, Shiro. Shiro Lee: I doskonale zdaję sobie z tego sprawę, Abigail. Sam to odczułem. Zawsze mam na to konkretne określenie - muzyka jest dla mnie pamiętnikiem, do którego ludzie mają wgląd. Przy problemach z nadmiernym myśleniem, ludzie często doradzają spisywanie myśli do dziennika, właśnie po to, żeby dać im upust. I tak jest u mnie z muzyką - przekuwam myśli, które siedzą w mojej głowie w tekst albo rytm i naprawdę mi to pomaga. Dlatego jeśli słucha tego ktoś, kto zmaga się z podobnym problemem, bo overthinking to całkiem powszechny problem - znajdźcie przestrzeń, gdzie możecie wyrzucić z siebie emocje w dowolnej formie. Malowanie obrazu, muzyka, czy nawet zwykłe zapisanie wszystkiego do dziennika albo nawet na zwykłą, pustą kartkę. Ja osobiście długo zwlekałem z tym, żeby podjąć jakiś krok, ale teraz po wielu napisanych tekstach i piosenkach, które zostały w mojej przysłowiowej szafie wiem, że naprawdę warto. Dlatego wracając do Twojego pytania, Abigail - tak, muzyka jest dla mnie formą terapii i mam nadzieję, że teraz - kiedy ludzie się o tym dowiedzieli - będą szukać podobnych rozwiązań, które im pomogą. Abigail Hernandez: Cieszy mnie, że znalazłeś sobie formę ujścia emocji, to ważna kwestia. Nie mogę się doczekać aż Phoenix przejdzie z etapu "na wykończeniu" na "wydane". W Last Cigarette bardzo podobała mi się stylistyka jak i samo nawiązanie tematyczne, bardzo opisowe. To jednorazowy wybryk czy możemy się spodziewać właśnie takiej formy w Twojej muzyce? Shiro Lee: To na pewno nie jednorazowa zagrywka. Strasznie lubię ten kawałek, swoją drogą, póki co najlepszy, jaki zrobiłem w kontekście tego, jak słucham go ja, jako twórca i jak słuchają go ludzie. Lubię skupiać się wokół konkretnego tematu w tym, co piszę, wtedy wszystko jest ze sobą spójne.. Last Cigarette to kawałek, który nie jest o papierosie, tylko o następstwach niezdrowej relacji. To prosty zabieg, porównać siebie w takiej relacji do papierosa, który się wypala - ale uważam, że dodaje to klimatu, dlatego na pewno będę chciał stosować podobne zabiegi w przyszłych kawałkach. I to często takie, które będą zrozumiałe tylko dla mnie. Last Cigarette ma takie wersy, których realne znaczenie znam tylko ja. Abigail Hernandez: Czyli ukryte perełki personalne, uwielbiam to. Dla zachowania tej nutki tajemnicy, nie zapytam o nie. Niech słuchacze sami główkują i próbują. Na początku wspominałam już o Open Mic, prawda? Pierwszy występ w mieście aniołów. Jak się tam dostałeś, jak wspominasz sam debiutancki występ tutaj? Shiro Lee: Debiut sceniczny.. I to parę dni po przeprowadzce tutaj, szalone. * Shiro Lee uniósł kąciki ust na wspominkę o pierwszym "koncercie". Shiro Lee: Pamiętam, że miałem parę momentów zawahania, bałem się zgłosić - mimo tego, że wiem ile pracy włożyłem w to, żeby iść w kierunku muzyki; nauka gry na gitarze akustycznej, potem przejście na elektryczną, lekcje śpiewu - kiedyś nawet pływałem tylko po to, żeby zadbać o kontrolę oddechu. Ale wracając - Open Mic.. Zanim zgłosiłem się do udziału, przesłuchałem kawałki z którymi chciałem wystąpić - w formie prostych, domowych demo, bo nigdy nie nagrałem ich studyjnie - i przypomniałem sobie o tym, że przecież zawsze kiedy oglądałem Nickelodeon czy Disney Channel, to Cieszyłem się na sceny koncertów tak samo, jak aktorzy pod sceną w danym odcinku. I doszedłem do wniosku, że nie mam nic do stracenia, szczególnie że nikt w Los Santos mnie nie zna - i wysłałem zgłoszenie. I pamiętam, że celowo wybrałem jeden cover na swoją setlistę. Czułem się wtedy jak mistrz taktyczny, bo zacząłem łączyć ze sobą kropki - okej, ludzie nie będą znać moich kawałków, które zagram, bo tylko ja je znam...czyli muszę uderzyć w cover czegoś znanego, bo wtedy mam prawie że pewność, że chociaż przy tym jednym wykonie będą się bawić i śpiewać. I zadziałało. Ale i tak byłem zestresowany jak cholera, chyba tylko myśl o tym, że nikt nie wie kim jestem i w najgorszym wypadku po prostu wrócę te paręset mil do rodziców. Pozwoliła mi wyjść i pokazać się przed ludźmi. A o tym, że tego samego wieczoru, kiedy debiutowałem na scenie, zadeklarowałem się jeszcze do pomocy przy występie Jaden, już nawet nie wspominam. Jedna z najbardziej przerażających sytuacji w moim życiu, w tym dobrym znaczeniu ekscytujących, ale jednocześnie przerażających. Abigail Hernandez: Od razu rzucony na głęboką wodę... nie utonąłeś. Cieszę się, że od razu poruszyłeś temat Jadena. Chciałam zapytać jak zapatrujesz się w różnicach przy solowych występach a wspomaganiu innych artystów właśnie na gitarze? Jak chociażby przy finale trasy Suzy kilka dni temu. Co wolisz i czemu? Shiro Lee: Chyba nie powiedziałbym, że WOLĘ to lub tamto, raczej w czym czuje się bardziej komfortowo - w swoich własnych występach. Bo wtedy wiem, że każdy mój potencjalny błąd odbije się tylko i wyłącznie na mnie, czyli na kimś kto na rynku muzycznym praktycznie nie istnieje. Dlatego tak bardzo stresowałem się wyjściem z Jaden @Harlem, wtedy podczas Open Mic. Bo wiedziałem, że on ma już grono fanów, którzy przyszli specjalnie dla niego i bałem się, że zepsuję jego występ. Ostatecznie udało mi się bez problemów, chyba przez mniejsze czy większe podobieństwa w muzyce, którą robimy ja i Jaden. Ale to nie znaczy, że nie lubię pomagać innym ludziom w kontekście muzycznym. Teraz, już po paru wizytach na scenie, czuje się znacznie pewniej i jeśli mogę się przydać, to zawsze chętnie to zrobię, bo najzwyczajniej w świecie - kocham to co robię. * Shiro Lee napił się pierwszy raz wody, odkręcając butelkę w miarę cicho. Abigail Hernandez: W porządku. A skoro już przy występach jesteśmy... masz jakieś swoje dziwactwo przed występem albo w trakcie? Niektórzy mają szczęśliwe kostki do gry, inni rytuały. To częste u muzyków. Ja przykładowo mogę zdradzić, że wolę grać boso na perkusji, lepiej czuję wtedy nacisk na pedały. Shiro Lee: Mogę potwierdzić ostatnie zdanie, słyszałem o tym parę dni temu.. A co do mnie - chyba nie mam niczego takiego? Albo mam, ale w obecnej chwili nawet nie zdaję sobie sprawy z tego, że to jakiś charakterystyczny nawyk, bo nikt nie zwrócił na to uwagi. Zazwyczaj próbę przed występem robie w samotności, ale nie wiem czy można to zaliczyć pod jakiś rytuał..? Abigail Hernandez: Jasne, można! Niektórzy muszą się wyciszyć, niektórzy wręcz potrzebują się nakręcić energią innych. Z biegiem czasu na pewno dojdą Ci kolejne, gwarantuję, taki los muzyka. Więc, Shiro... czy poza Phoenix możemy spodziewać się czegoś jeszcze po Twoim "odrodzeniu"? Zdradź rąbek tajemnicy! Shiro Lee: Chciałbym wydawać więcej, a raczej częściej, przy dalszym utrzymaniu tekstów zgodnych ze mną, z moimi emocjami i po prostu, z moim życiem - to na pewno. Wracając na chwilę do kwestii symboliki, mogę powiedzieć że pomysł na całą tematykę i symbolikę wokół pierwszego albumu, na który kiedyś przyjdzie czas, mam rozplanowaną jeszcze sprzed wydania last cigarette. Więc na pewno po PHOENIX, po moim odrodzeniu z popiołu - prawie, jak popiół ostatniego papierosa - będę chciał działać aktywniej. Bardziej w wydaniach, niż w koncertach. Chcę zbudować jakikolwiek katalog WYDANYCH utworów, zanim stanę na scenie jako ja, a nie jako czyjeś wsparcie - bo tak będzie najlepiej, moim zdaniem. Na pewno lepiej, niż gdybym miał po raz kolejny wyjść i grać utwory, których ludzie potem nawet nie znajdą w sieci. Abigail Hernandez: Czyli bardziej chcesz zaznaczyć swoją tożsamość w muzyce niż tylko robić za tło? Ambitne postanowienie i cel. Popieram, trzeba zawsze mierzyć w więcej i lepiej. A skoro już przy tym jesteśmy... część kulinarno-przerywnikowa. Burgery czy onion rings? Shiro Lee: Zazwyczaj zestaw złożony z obu, ale niech będzie - onion rings. Kocham całym sercem *** Shiro Lee zaśmiał się, odkładając butelkę którą dotychczas trzymał w dloni obok swojego fotela. Poprawił się na nim.** Shiro Lee: A jeszcze, co do pierwszej części - nie mam nic przeciwko bycia tłem dla innych na scenie, w kontekście pomagania w ich występach, ale tak. Chcę wydać parę kawałków i dopiero po tym wejść na scenę jako SHIRO, bo dotychczas polegałem tylko na last cigarette i niewydanych tekstach z szafy. Abigail Hernandez: Czyli musimy zakładać scenariusz, że Twoja szafa jest niesamowicie obszerna w stare zapiski? Tutaj pojawia się tylko jedno pytanie... przy nowych materiałach będziesz sięgał głęboko do szafy czy raczej działał z czymś nowym? Taki bezpieczny zapas zawsze działa dobrze awaryjnie. Shiro Lee: Raczej z czymś nowym, chociaż to nie znaczy, że stare kawałki nie mają cząstki mnie w swoich tekstach.. Na pewno nie zostawię kawałka, który zagrałem na Open Mic - "before the night ends", bo ma strasznie Disney Channel vibe i brzmi jak nastoletni lovesong, co mnie jara, bo na takich piosenkach z Austin & Ally się wychowałem. Ale docelowo raczej będę działał na nowych rzeczach. Abigail Hernandez: Już w sumie mocno poruszyliśmy temat Twojej inspiracji muzycznej w tym obszarze, przy czym ciekawi mnie czy był też jakiś konkretny artysta, który mocno Cię inspirował? Gitarzyści mają tendencję do nauki gry właśnie pod utwory takich osób, łapie się pewne nawyki i przekuwa później na swoje własne. Shiro Lee: Mój ojciec słuchał sporo Guns N' Roses, więc na pewno mieli swój udział w moim zamiłowaniu do muzyki, jako zespół.. I pewnie te cholerne guitar solo Slasha pchnęły mnie w stronę elektryka, bo uczyłem się na akustycznej. Szanuję też Post Malone jako artystę, który robi muzykę, na którą ma ochotę i ma z tego fun. Uwielbiam jego kawałki. Abigail Hernandez: Guns, co? Więc w kontekście przyjazdu do miasta aniołów, zacytuję Axl Rose'a... Welcome to the jungle, Shiro. I muszę przyznać, Slash jest bez dwóch zdań ikoną z cholernie rozpoznawalnym stylem. A skoro przy stylu jesteśmy, opisałbyś jak widzisz swój? Kilka słów, jak na prezentacji. * Abigail Hernandez zaśmiała się krótko, wpatrzyła się w swojego rozmówce. Shiro Lee: Slash to akurat idealny przykład na to, że mimo upływu tylu lat, dalej można kochać ten sam styl. Jego kapelusz i włosy to legendarne duo. A co do mnie... Chyba nie mam żadnych konkretnych cech do opisania? Wiesz, Abigail - nie da się ukryć, że wyglądam raczej jak typowy, pinterestowy chłopak z gitarą i nie przeszkadza mi to ani trochę. Teraz akurat mam włosy zbliżone bardziej do naturalnego koloru, ale podczas Open Mic byłem na scenie w platynowym blondzie, łańcuszki przypięte do paska, kolczyki. Nie wyróżniam się niczym szczególnym, ale to chyba właśnie mi odpowiada. Nie śledzę trendów i wyglądam po prostu tak, jak chcę wyglądać - z jednym wyjątkiem, ale nie jakimś kluczowym. Wróciłem do ciemnych włosów, bo nudziło mnie już gadanie samców alfa o tym jakiej to orientacji według nich nie jestem i tak dalej, nie będę przytaczał konkretnych słów. Ale to zmiana, która nie kłóci się ani trochę z tym, że dalej czuję się dobrze z tym, jak wyglądam. Czy jestem gitarowym chłopcem z Pinteresta, z kolczykami, dziarami, pomalowanymi paznokciami i papierosem w ręku? Tak - i tak właśnie miało być. Abigail Hernandez: Czyli pinterestowy chłopak z gitarą - to wbrew pozorom brzmi dość catchy, a na pewno dla sporej części kobiecej widowni. Ale skoro już poruszasz temat samców alfa i narzucanego przez nich tematu orientacji... * Abigail Hernandez spojrzała na niego z pełną powagą, zaplotła ręce na kolanie. Abigail Hernandez: Shiro, czy miałeś kiedyś w dłoni pałkę? Shiro Lee: Miałem w dłoni cały kij. Bejsbolowy. * Shiro Lee odpowiedział Hernandez równie poważnym spojrzeniem i mimiką. Abigail Hernandez: Super - więc dzisiaj będziesz mógł dołożyć kolejną pałkę do kolekcji, mam taki zwyczaj w ramach programu, zawsze daję taki zestawik perkusyjnych na pamiątkę. Tak byście nie zapomnieli o mnie gdy zrobicie wielką karierę. Co do wielkiej kariery... na co wydasz pierwszy milion? Shiro Lee: Na dom, zdecydowanie.. Źle się czuję, kiedy nie mam stabilności. Nie wiem jeszcze czy dla siebie, czy dla moich rodziców - ale na pewno będzie to dom. Abigail Hernandez: Może dla siebie i dla nich? Miałbyś bliskich przy sobie, rozsądny deal, prawda? I całkiem dojrzałe podejście do tematu, doceniam to, Shiro! Shiro Lee: Prawda, chociaż nie wiem czy spodobałoby im się w Los Santos. W moich rodzinnych stronach mają spokój, a spokój jest ważny w życiu - bo dla niewtajemniczonych, nie jestem z San Andreas Abigail Hernandez: Więc dla niewtajemniczonych - a sama zdołałam to sprawdzić! Jakie byś wskazał największe różnice w życiu tutaj w San Andreas a Arizonie? Poza samym aspektem wspomnianego spokoju. Shiro Lee: Chyba to, że Los Santos wcale nie jest takie, jak na obrazkach. A raczej jest - ale to tylko maska. Ale nie chcę wyjść na gościa, który tylko narzeka, bo przecież gdyby było mi tu tak źle, to po prostu bym się przeniósł.. W kontekście muzyki, Los Santos czy San Andreas jako całość daje na pewno większe możliwości, w końcu to miasto Vinewood i celebrytów. A celebryci są w tym mieście wyjątkowo...łatwo dostępni? Naprawdę nietrudno spotkać kogoś znanego w Los Santos. Abigail Hernandez: To fakt, ten świat staje tutaj otworem, dlatego tak wiele osób zjeżdża się do miasta aniołów licząc, że sami wylądują na wzgórzach. I tego im szczerze życzę. Co do pałek... * Abigail Hernandez sięgnęła dłonią w kierunku perkusji, zaraz to zabrała ze snare zestaw czarnych pałeczek perkusyjnych z białą przebitką loga programu, wystawiła komplet do faceta, kiwając głową. Abigail Hernandez: Jak mówiłam, musisz mieć ślad żebyś nie zapomniał! * Shiro Lee uniósł kąciki ust, bo lubi prezenty. Złapał zestaw w obie dłonie, kładąc sobie na udach. Shiro Lee: Nie zapomnę, możesz być pewna. Pamiętam o ludziach, którzy pamiętają o mnie.. Dziękuję Ci, Abigail. Postawie ten zestaw na półce, albo w jakiejś gablotce. Abigail Hernandez: I koniecznie zabierz do domu jak już go kupisz za pierwszy milion. Słowem zakończenia, masz coś do przekazania na koniec? Jakiś news, zapowiedź? Może pozdrowienia i podziękowania? Shiro Lee: Coś znajdę.. Przede wszystkim, dziękuje Tobie za użyczenie mi fotela, jest całkiem wygodny i nic nie wbija mi się w plecy ani w tyłek. Dobrze było się wygadać i współczuję Ci tego, że przekonałaś się jak dużo gadam, kiedy mam do tego przestrzeń. Dziękuję Suzy @Zazi za to, że zaproponowała mnie jako jedną z osób do rozmowy w komentarzu, doceniam to leśna wiedźmo.. I chyba po prostu dziękuję wszystkim, którzy jeszcze nie zwątpili - chcę zrobić wszystko, żebyście byli dumni. Dajcie mi jeszcze parę dni i powstanę z popiołu. Abigail Hernandez: Więc czekajcie na tego płonącego jasnym światłem feniksa, na pewno będzie warto! Dziękuje Ci, że do mnie wpadłeś i pozwoliłeś poznać siebie także od tego zaplecza, backgroundu muzycznego. To zawsze daje szerszy obraz sytuacji na artystę. Super się gadało. Shiro Lee: Zdecydowanie. * Abigail Hernandez powoli powstała zgodnie z formatem, ustawiła się przodem do kamery bliżej kanapy. * Shiro Lee sam podniósł się z miejsca, stanął obok Abigail, chociaż nie wie czy powinien. * Abigail Hernandez przytaknęła mu głową na potwierdzenie. Abigail Hernandez: Dzięki za oglądanie trzeciej już edycji Offbeat Yammers. Mam nadzieję, że mieliście równie dużo frajdy jak my. Koniecznie sprawdźcie last cigarette od Shiro i czekajcie na kolejne ruchy. Ten chłopak zasługuje na wbicie się w scenę z przytupem. Jeszcze raz dzięki i do zobaczenia. Heeeeyuuuh! **Pod filmem stoi otwarta sekcja komentarzy, gotowa chłonąć wszelki feedback i wyrażane opinie od widzów. W opisie znajdują się także linki do wspomnianego w wywiadzie utworu SHIRØ oraz na jego kanały komunikacji w social media i na streamingach.** || * SHIRØ - last cigarette (Official Audio) || * SHIRØ Profil || * SHIRØ LI || **Znacząco niżej w opisie pojawiła się także tylko jedna mała wzmianka z opcją wsparcia artystki, opatrzona jedynie tekstem "POSTAW MI KAWĘ". Po przejściu dalej, można dokonać bezpośrednio przelewu przez bramkę** ((O ile kogoś podkusi poza samą narracją, prosz, numer konta: 7395577482 )) **Dodatkowo zaczął być także rozwijany aspekt społecznościowy dookoła kanału - sama bbygail bardziej wchodzi w interakcję z fanami zarówno za pośrednictwem swoich stron w social media jak i platform komunikacyjnych** (( Zapraszam chętnych na discord związany z kanałem. Będą pojawiały się tam informacje o aktualizacjach i nowych materiałach, zakładki społeczności czy też materiały pomocnicze dla osób biorących udział w materiałach pojawiających się na kanale: https://discord.gg/mP2BrGat ))17 polubień
-
Zahrah Aulaqi
spark i 15 innych polubił temat przez blondynaaa
꧁𓊈PODSUMOWANIE PAŹDZIERNIK/LISTOPAD𓊉꧂ Październik okazał się dla Zahrah miesiącem pełnym kontrastów - z jednej strony mniej aktywnym zawodowo, z drugiej jednak przynoszącym kilka ważnych i symbolicznych momentów. Choć spadek aktywności nie był planowany, w dłuższej perspektywie stał się dla niej potrzebną przerwą, która pozwoliła jej zadbać o siebie i spojrzeć na swoją karierę z nowej perspektywy. Na początku miesiąca ukazała się sesja „Autumn Whispers”, zrealizowana wspólnie z Selah Valdes. Inspirowana europejską jesienią, pełna ciepłych barw i nostalgicznych kadrów, okazała się doskonałą okazją dla początkującej modelki, by zaznaczyć swoją obecność w branży i zwrócić na siebie zainteresowanie odbiorców. Projekt ten przyniósł Zahrah wiele satysfakcji, choć jednocześnie uświadomił jej, że łączenie modelingu z szyciem kostiumów nie jest drogą, którą chce podążać. Zahrah została zaproszona do udziału w sesji ,,PINK GIRLS OCTOBER 2025 x Seleh Valdes" realizowanej w ramach różowego października - kampanii poświęconej profilaktyce raka piersi. Było to dla niej ważne, nie tylko zawodowo, lecz przede wszystkim emocjonalnie. Projekt miał na celu szerzenie świadomości wśród kobiet. Okres między śmiercią ojca a odejściem Selah Valdes był dla Zahrah wyjątkowo trudny - najpierw wróciła na chwilę do Emiratów, by pożegnać ojca. Chwilę po powrocie musiała się pogodzić z odejściem Selah. Pod koniec miesiąca, jeszcze we współpracy z agencją Gloria d’Italia, opublikowała Halloween'ową sesję „Boo in Vogue”. Mimo że atmosfera wokół Halloween wywołała sporo dyskusji i projektów, sesja Zahrah była neutralnym rozgłosem. Mimo tego, że październik nie należał do intensywnych okresów w karierze modelki, przyniósł jej doświadczenia, które pomogły jej zrozumieć siebie, swoje priorytety i kierunek, w którym chce dalej iść. Niedługo po publikacji Halloween'owej sesji zniknęły wszystkie wzmianki o współpracy Zahrah z agencją Gloria d’Italia. Żadna ze stron nie wydała w tej sprawie oficjalnego oświadczenia, jednak zmiana była widoczna dla osób śledzących modelkę. Tym bardziej że przez cały okres działania pod szyldem Gloria nie pojawiła się ani jedna nowa współpraca, mimo dobrych opinii o samej agencji. Niemal natychmiast po jej odejściu w mediach Zahrah zaczęły się pojawiać nowe posty. Były one regularne, dopracowane i o wiele częstsze niż wcześniej - było to jasnym sygnałem, że zmiana wyszła jej na dobre. Zahrah podpisała kontrakt z agencją Loxbee Management, a jej nową menadżerką została Isalyn Loxley. Tak szybka zmiana agencji mogła wywołać pewne kontrowersje, jednak ani sama modelka, ani jej nowy zespół nie przywiązują do tego większej wagi, skupiając się wyłącznie na dalszym rozwoju jej kariery. Dzięki temu, że trafiła pod właściwą opiekę, portfolio modelki zostało szybko i profesjonalnie odświeżone, tak aby jak najlepiej oddawało jej obecny wygląd. Rozstanie z dotychczasowym partnerem, a nawet narzeczonym, ostatecznie okazało się dla Zahrah korzystne. Usunięcie wspólnych zdjęć i wpisów sprawiło, że zasięgi wzrosły, przyciągając nowych obserwatorów. Modelka musi zachowywać większą ostrożność, zwłaszcza w miejscach publicznych. To, z kim się spotyka i jak zachowuje się na mieście, łatwo może stać się źródłem plotek czy niepotrzebnych domysłów. Dodatkowo Zahrah odkryła, że jest w ciąży. Początkowo informacja ta wywołała u niej radość, jednak po namyśle zdecydowała się na zakończenie ciąży przy użyciu tabletek wczesnoporonnych. W listopadzie Zahrah zaprezentowała nową sesję zatytułowaną „Noir Goddess”, utrzymaną w estetyce femme fatale. Była to elegancka, nieco mroczna realizacja, która podkreślała zarówno jej kobiecość, jak i silny charakter. Wraz z publikacją sesji oficjalna strona Zahrah przeszła wyraźną metamorfozę. Zyskała nową oprawę wizualną, idealnie dopasowaną do wizerunku modelki. Na profilach Zahrah pojawił się post prezentujący jej współpracę z artystką Nayla i marką Skysdalimit. Dzień po publikacji opublikowała sesję zatytułowaną „Zahrah Aulaqi x Nayla x skysdalimittt x halloween in the LA area”, promującą najnowszy merch marki. Mimo, że styl ubrań nie do końca odpowiada gustowi modelki, zdecydowała się zaakceptować współpracę. Nagłe zmiany w życiu Zahrah dały jej impuls, by wejść w nowy etap kariery. Modelka nie zwalnia tempa i planuje kolejne projekty, a jej działania pokazują, że powoli udoskonala wszelkie wcześniejsze niedociągnięcia.16 polubień -
15 polubień
-
Loxelle Management
Michaelsen i 10 innych polubił temat przez Vigdis
CHER BELAIR FOR VENUS SHADES WHERE CANDY COLORS MEET CLASSIC GLAM. Cher Belair steps into DARK DOSE, a hypnotic, neon-soaked photo story where light and shadow hit like a slow-burn trip. NOIR GODDESS. Zahrah Aulaqi steps fully into her femme fatale era dark elegance.. The trailer for Skye Nayla Blevins debut single “DON’T CALL OUT” is drop on V-Tube! LS nights, hood up, city locked in. skysdalimit keeps Skye Nayla Blevins Zahrah Aulaqi cozy in the LS area. Don’t Call Out (prod. VANCE) is Skye’s first official single until now you only knew her from the producer’s chair. NAli has already shown what she can do and she’s coming back with a new track dropping online soon.11 polubień -
11 polubień
-
[Instagram] Franco Duarte Jr. (@ChukkyRRich)
K4CP3RR_ i 9 innych polubił temat przez straightouttala
**Chukky wrzucil kolejna relacje na swojego instagrama, tym razem stal za mikrofonem a w ujeciu widac jeszcze Jalen Gardner ( @DreamsWorthMoreThanMoney ), w tekscie jest widoczny skrót TOTG który jest jeszcze nieznany dla słuchaczy, prawdopodobnie bedzie to nowa piosenka Chukky'ego**10 polubień -
CHAPTER ONE: First Roster, First Reckoning Pierwszy miesiąc w którym Ryan, wszedł w nową role przebiegł dość intensywnie. Te kilka miesięcy temu nie spodziewał się, że będzie aktualnie w momencie w którym od jego decyzji, pomysłów może zależeć kilkadziesiąt karier na rodzimej scenie muzycznej. Po rozpoczęciu nowego managerskiego rozdziału, pierwszą osobą z którą Ryan się związał był Issey Cenzo; z którym wszedł w mocno przyjacielską relacje, następnie drogą pantoflową doszła Kelsey Vex Hartman, czy Cher Belair którą potraktował jako mocne wyzwanie; bo w końcu ma zerowe podejście o świecie modelingu. Dodatkowo w międzyczasie pojawiło się kilkadziesiąt innych osób, którym musiał podziękować ze względu na brak czasu i uniknięcie wpędzenia się w ślepą uliczkę. W momencie w którym Ryan, zaczął działać w przestrzeni swoich podopiecznych nagle, w Santos pojawiła się jego przyjaciółka z czasów studiów Isalyn Loxley, z którą po kilku dniach intensywnych rozmów postanowili postawić na wspólny projekt Loxbee Management. Agencja wedle ich wspólnego założenia miała przede wszystkim stawiać na nowe twarze / wracające twarze w show-biz na terenie Santos. Sama agencja w pierwszym miesiącu zbudowało zręby marki, kontraktując m.in. osoby powiązane bezpośrednio z facetem, Issey Cenzo, Kelsey Hartman, Skye Blevins, Cher Belair i Nerinę Aguire, przy czym ta ostatnia szybko wypadła z rosteru, co wywołało wątpliwości wokół oświadczenia agencji. W odpowiedzi na krytykę Loxbee wypuściło m.in. trailer LP Issey’ego, ruszyły prace VEX nad EP z Andre „VΛNCE” Lavances, dołączyła Zahrah Aulaqi. Na tym tle życie prywatne Ryana wcale nie zwolniło wręcz przeciwnie, momentami wyglądało jak przedłużenie chaosu zawodowego. Przez ostatni miesiąc przebił się przez kilkadziesiąt relacji zawodowych, prywatnych część z nich świadomie zakończył, żeby nie rozpraszać się pobocznymi wątkami, kilka zupełnie niespodziewanie zostało z nim na dłużej, wchodząc głębiej niż zakładał. Do tego doszedł dość elektryczny okres z jego siostrą Ilianą, która po powrocie z Japonii wniosła ze sobą spory bagaż własnych problemów, mniej lub bardziej istotnych, ale realnie wpływających na jego codzienność. Ostatecznie ta historia wróciła na w miarę poprawne tory, choć kosztowała ich oboje sporo nerwów, przemilczanych spięć i konieczność przepracowania starych tematów. Namówiony przez Isalyn, Ryan po raz pierwszy od „kilkudziesięciu lat” zrobił pełny pakiet badań. Okazało się, że przeszłość wcale nie została za nim tak daleko, jak chciał wierzyć. Mimo totalnej zmiany podejścia do życia, regularnej pracy nad formą, unikania używek i budowania względnie zdrowej rutyny, badania jasno pokazały, że ma problemy z wątrobą. To bezpośredni efekt jego nieodpowiedzialnego, totalnie szalonego życia w czasach high school, którego wspomnienia zawsze obracał w żart, a teraz zobaczył je w wynikach krwi i komentarzach lekarza. To dość brutalne przypomnienie, że pewne rachunki przychodzą po czasie, nawet jeśli aktualnie robi się „wszystko dobrze”. Nadchodzący miesiąc zapowiada się równie intensywnie. W drodze jest kilka nowych projektów zarówno muzycznych, jak i wizerunkowych które wymagają od Ryana coraz lepszego zarządzania czasem i energią. Do tego dochodzi walka ze swoimi problemami zdrowotnymi, konieczność przestawienia trybu życia o kilka kroków dalej w stronę dbania o siebie, a nie tylko o innych, oraz zbliżające się święta, które zawsze wyciągają na wierzch rodzinne wątki i niewypowiedziane rzeczy. Loxbee wymaga ciągłego rozwijania budowania struktura, poszerzania zespołu, dopracowywania komunikacji po ostatnich turbulencjach. Ryan stoi więc w miejscu, w którym zawodowy sprint przeplata się z bardzo osobistym rozliczaniem z przeszłością a to, jak połączy te dwa fronty, w dużej mierze zdefiniuje jego kolejny rozdział.10 polubień
-
**Bunny wrzucił kolejną relację, tym razem przedstawia ona stary telewizor z wyświetloną datą "25.11". Chwilę wcześniej wrzucił post z tego samego pokoju, gdzie znalazło się słowo "track-lista" - może to wskazywać na to, że tego dnia pojawi się lista numerów, jakie znajdą się na jego nadchodzącym albumie**9 polubień
-
Cześć wszystkim! Chcielibyśmy krótko podsumować obecną sytuację i otworzyć drzwi dla nowych, zmotywowanych graczy. Jesteśmy otwarci na graczy! Każda zainteresowana osoba może skontaktować się bezpośrednio ze mną @Pancho lub z @wajs. Jeśli masz znajomego, który już z nami gra – śmiało uderz przez niego! - Proces rekrutacji jest celowo wydłużony. Nie przyznajemy automatycznie statusu WB ani dostępu do panelu. - Pierwszy etap to gra jako mieszkaniec przy projekcie. Musisz wykazać się zaangażowaniem i dobrze poznać IC chłopaków z dzielnicy. Jak wspomnieliśmy w naszej aplikacji, nasz set koncentruje się głównie na potencjalnych walkach terytorialnych, a NIE RASOWYCH. - Jesteśmy skłonni dopuścić pod barwy zarówno postacie czarnoskóre, jak i białe, tak jak dzieje się to w rzeczywistości, ten wyjątek jest zarezerwowany tylko dla osób z konkretnym pomysłem na swoją postać/grę. - W głównej mierze skupiamy się na własnej rozgrywce, rozwijaniu postaci oraz projektach zarobkowych z odrobiną nuty walk o terytorium, jednak codzienne walki lub prowokacje, które ograniczają większość aplikacji gangów ulicznych tylko do wjazdów na teren wroga - nie leżą w naszym zainteresowaniu! Uwaga: Organizacja będzie posiadać tylko jeden dedykowany biznes. Chcemy uniknąć rozdzielania gry pomiędzy działalnością gangu, a nadmierne prowadzenie kilku firm. Wymagania OOC: Nie narzucamy sztywnych limitów wiekowych ani innych restrykcyjnych wymagań (każda osoba przechodzi indywidualną kontrolę). Oczekujemy od Was między innymi. - Chęci do współpracy i przyswajania wskazówek na temat gry od bardziej doświadczonych członków. - Poświęcenia kilku minut na przeczytanie i sprawdzenie materiałów dotyczących naszej gry i klimatu gangu. Zaproszenie do Interakcji Szukamy chętnych graczy, którzy pomogą zaludnić dzielnicę i stworzyć unikatowy klimat ulic z LA! - Jeśli Twoja postać mieszka na Jamestown lub w bliskiej okolicy – zapraszamy! Zawsze chętnie zorganizujemy wspólnego grilla, "wypad na miasto" czy po prostu spędzimy czas. - Jesteśmy otwarci na współpracę z biznesami, które pasują do naszych działań i klimatu. ‼️ Nasze Działania: 1. Podjęta wieloetapowa współpraca z [Biznes/Siłownia] SaIIInts Of Steel9 polubień
-
**Krążąc po sieci i odmętach lifeinvader, możesz natrafić na stronę Vintage Perspective. Treść to głównie zdjęcia samochodów, skupiając się na lowriderach oraz klasykach motoryzacji amerykańskiej. Na próżno szukać zakładki "Contact Us", ani danych o twórcy zdjęć. W about znaleźć można jedynie info o używanym sprzęcie, a fotografie wykonywane są jedynie analogowo. W zakładce Upcoming Events pojawiają się co jakiś czas informacje na temat meetów, najczęsciej pod banderą Low Santos Lifeinvader: click**8 polubień
-
[V-TUBE] VOMT - PUKE ON THE SYSTEM
Xeen i 7 innych polubił temat przez Panda Krul
**22.11.2025 w godzinach późno wieczornych, na V-Tube i parę innych masowych free-mediów, trafił hardcore punkowy utwór nieznanego wykonawcy - VOMT'a. Utwór jest totalnie amatorski, gitara bassowa i perkusja brzmią o dziwo bardzo dobrze jak na amatorszczyznę, po wokalu słychac, że VOMT był pod wpływem środków odurzających (stymulantów), o dźwiękach gitary elektrycznej, można po prostu powiedzieć, że jest. Utwór to totalna punkowa szarpanina, wprawne ucho może usłyszeć, że dźwięki były nagrywane osobno, a jedynie połączone przy mix/master w spójny riff. Tło do utworu to oddanie dosłownie 10% postaranka (skopiowane tło z profilu na socialach vomta i jego profilówka)** TEKST: Opis: BASS - VOMT GUITAR - VOMT VOCAL - VOMT DRUMS - CLINICAL ((w przyszłości będe rzucał podkład od twórców typu n8noface, tym razem po prostu najpierw napisalem tekst, a potem nie mogłem znaleźć niczego co by mi pod to pasowało w tym stylu, pozdro dla was))8 polubień -
8 polubień
-
7 polubień
-
❀° ┄─────────────────────────────────────────────────╮ ☆. .:・° Mon Chéri Cafe °・:. .☆ Mon Chéri Cafe – Miejsce pełne radości i pozytywnej energii **Ostatnie tygodnie w Mon Chéri Cafe upływały w naprawdę pozytywnej atmosferze. Codziennie goście z uśmiechem na twarzy wchodzili do naszego przytulnego miejsca, ciesząc się aromatem świeżo parzonej kawy i pysznych ciast i deserów. Wnętrze kawiarni tętniło życiem, a atmosfera była pełna ciepła i serdeczności. Pracownicy z zaangażowaniem dbali o detale, obsługując klientów z uśmiechem i profesjonalizmem, co dodatkowo podkreślało pozytywny klimat miejsca. Regularni goście chętnie wracali, a nowi chętnie dołączać do naszej kawowej społeczności, dzieląc się pozytywną energią i dobrym nastrojem. Wszystko to sprawiło, że ostatnie tygodnie w Mon Chéri Cafe były nie tylko pełne smaku, ale także pełne radości i dobrej atmosfery.** **✿❀✿** **Obecnie, z każdym kolejnym dniem, ozdoby w kawiarni zyskają na sile. W nadchodzących tygodniach cała przestrzeń będzie jeszcze bardziej świąteczna - Zawisną nowe dekoracje, a cała atmosfera nabierze jeszcze bardziej magicznego świątecznego już charakteru. Menu również ewoluuje, przekształcając się w świąteczne przysmaki, które będą zachęcały do degustacji i sprawiały, że każdy poczuje się jak w bajce. W planach są nowe wypieki, gorące napoje z dodatkiem przypraw korzennych i wyjątkowe deserowe niespodzianki, które w pełni oddadzą magiczny klimat świąt. Przed kawiarnią również stanie niespodzianka** ☆.。.:・°☆.。.:・°☆.。.:・°☆.。.:・° ╰────────────────────────────────────────────────┄ °❀7 polubień
-
Los Jokers 13
Jumbolino i 5 innych polubił temat przez percesoner
PRZED SPOTKANIEM Z SLIPPEREM SPOTKANIE Z SLIPPEREM, ZIMNA GADKA6 polubień -
[ET] Escape Room: Strefa 51 | Halloween 2025
dygiii i 5 innych polubił temat przez lost in americana
Maybe your last Halloween? Escape Room - AREA 51; it's your time Official Opening; 21.11.2025 Arts & Culture / Richards Majestic / Mystery Escape Studio Czwarta ekipa wkroczyła do gry z niezwykłą determinacją. Pięciu świetnie współpracujących uczestników podjęło wyzwanie poziomu III i przez blisko trzy godziny metodycznie przeczesywali teren AREA 51. Bez pośpiechu i bez chaosu badali każdy sektor, skrupulatnie analizując ślady zostawione przez Mitchell oraz dr. Lee. Choć jedna osoba odpadła po małym incydencie związanym z zabiciem jednego z głównych aktorów, pozostała czwórka nie straciła zimnej krwi. Z precyzją i konsekwencją ruszyli w stronę porucznika, by go unieszkodliwić i zdobyć dostęp do systemu dezaktywacji HIVE. Nie wszystko szło idealnie, lecz umiejętność logicznego myślenia i perfekcyjne zgranie pozwoliły im omijać zagrożenia, jakby znali je z góry. A my? Już szykujemy się na następną drużynę. Czy im również uda się wyjść z AREA 51 bezbłędnie? To dopiero początek… nadciągamy.6 polubień -
**21 Listopada 2025 roku to dzień, w którym pojawiła się długo zapowiadana premiera nowego utworu "ASCEND" na kanale skid. Od dłuższego czasu artysta zapowiadał, że utwór wyjdzie razem z klipem na światło dzienne, tym samym czyniąc go drugim numerem, do którego został nagrany teledysk w jego karierze. Zapowiedź mogła obić się o uszy fanatykom podziemnej sceny, głównie za sprawą szerokiej promocji numeru, do której wliczają się wykupione usługi na portalach społecznościowych dotyczących promocji o charakterze komercyjnym, pojawienie się informacji o nadchodzącej premierze na kilku profilach poświęconym nowościami od artystów z podziemia, a także nagłaśnianie utworu przez kilku artystów na swoich social-mediach - tych mniej znanych, i tych, którzy dali już poznać swoje imię scenie i zaznaczyć swoją pozycję w tym mniejszym gronie muzycznej branży. Artysta w tym numerze postawił na jak największą jakość, dowożąc z dobrą jakością całego audio jak i teledysku. Charakteryzuje się wyraźnym i spójnym przekazem w tekście, który opowiada głównie o jego życiu i o tym, co wokół niego miało miejsce, mówiąc o tym personalnie, co pokierowało go do tego by nazwać utwór "ASCEND", uznając że idealnie opisuje całokształt tego utworu. Numer został nagrany w studiu rapera, gdzie za produkcją i realizacją stanęła podziemna artystka, znana jako Raevey, która zadbała o jak najlepsze wrażenia dla słuchacza, popisując się nieziemskimi dźwiękami w bicie, podkreślając to umiejętnym mix/masteringiem wokali. W rolę operatora kamery wcielił się następny twórca podziemnej sceny, jakim jest Missie, który zdecydował się na współpracę ze skidem. Teledysk został nagrany w różnych miejscach miasta, dbając o jak najlepsze wrażenia, za sprawą starannego nagrania i skupienia, które panowało podczas kręcenia klipu - a montaż tylko podsycił całokształt tego wszystkiego, dowożąc świetną jakość finalnej wersji teledysku.** PROMOCJA NUMERU ODGRYWKI I WYDATKI INFORMACJE O POSTACI5 polubień
-
**W godzinach wieczornych Ace wpadł do ziomala, aby ugotować pierwszy numer pod legal beat, który rowniez wyprodukował sam Bakari Simms. Utwór jest mocno emocjonalny opowiadający o jego przeszlosci, jakby probowal sie z nia rozliczyc. Cala produkcja czuć, że ma o wiele wiekszą świeżość niż poprzedni numer, który był nagrany, natomiast okładka to nadal amatorska produkcja** TEKST5 polubień
-
Barakiel's Crew (Jewish Organized Crime)
zaprawa i 4 innych polubił temat przez Staris Klimat Kartel
5 polubień -
5 polubień
-
5 polubień
-
[v-Tube] Ash Feerick - Unison [Bjork Cover]
shaadow i 4 innych polubił temat przez ElderGoose
**Późnym, piątkowym wieczorem wokalistka zespołu As They Dream - opublikowała na każdym ze swoich social mediów [w tym v-Tube] cover artystki Bjork, "Unison". Sama dziewczyna na nagraniu nie pokazuje nawet w pełni swojej twarzy; widać, że jest to spontaniczne nagranie, z żywym w uczucia surowym wokalem. Na wideo jest sama ze swoją gitarą - sama obróbka "reelsa" jest ponadprzeciętnie podstawowa; dopisany jest jedynie tekst utworu. W opisach jest napisane: "Let's unite tonight, we shouldn't fight~"**5 polubień -
85th Street Locos
Piotrullo94 i 3 innych polubił temat przez v4kk4
Zapraszamy, zgłoście się w tickecie po panel i range.4 polubienia -
4 polubienia
-
The Los Santos Police Department
Bubsonek i 3 innych polubił temat przez percesoner
LAPD must monitor employees closely to maintain accountability and trust...4 polubienia
