Ranking
Popularna zawartość
Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 04.12.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
**Około pierwszej w nocy, z 3 na 4 grudnia na stronie-portfolio cherbelair.com pojawiła się sesja zdjęciowa zatytułowana Unleash the star within - powered with venus shades. Cały przebieg sesji zdjęciowej został pokazany w 4. odcinku serii Cherries On Top, w którym to udział brały zarówno modelki - Cher Belair, Zahrah Aulaqi @blondynaaa, Maggie Raven @sidzej hombre de confianza, Alaina @scrlt, jak i co-host odcinka i jednocześnie odpowiedzialna za wygląd twarzy modelek makijażystka Yemaya Harms @Shellys. Fotografie wykonała w całości Lily Cox @Kituss. Wszystkie zdjęcia opierają się na paletkach wydanych w minionym miesiącu przez BC Cosmetics - Venus Shades, zaś sama Cher Belair była częścią kampanii marketingowej produktu - zwłaszcza ze swoim imieniem na pudełku. Zdjęcia z tej sesji mają wyraźnie podkreślać kolorystykę użytą spośród wszystkich czterech paletek BC Cosmetics, i umożliwić odbiorcom każdej płci wyobrażenie w jaki sposób można je wykorzystać. Po odpaleniu strony z tą konkretną sesją zdjęciową, od razu odpalał się utwór @Makler MISSIE - SEXY, który jednocześnie został wykorzystany podczas samego odcinka Cherries On Top. Tuż przed zdjęciami, a pod tytułowym obrazkiem, znajduje się spis wszystkich osób współpracujących przy projekcie.** MODELS Cher Belair, Zahrah Aulaqi, Maggie Raven, Alaina Sears MAKE UP ARTIST Yemaya Harms PHOTOGRAPHER Lily Cox SPECIAL THANKS TO LOXBEE MANAGEMENT FOR PROVIDING THE STUDIO SPACE and other participants ORGANIZED AND DIRECTED BY CHERRIES ON TOP21 polubień
-
4 - Crimson Lipstick **Czwartego grudnia do sprzedaży trafił kolejny produkt od BC Cosmetics, czwarty produkt od marki beauty i jest nim Crimson Lipstick. Pomadka dostępna jest do zakupu butiku marki, jak i poprzez sklep internetowy. Crimson Lipstick zachowuje klasyczną formułę i głęboki odcień czerwieni, którego zadaniem jest podkreślenie ust - dzięki wysokiej zawartości pigmentów wystarczy jedno pociągnięcie aby uzyskać pełny kolor. Cena pomadki wynosi $28, a pomadka idealnie sprawdzi się przy świątecznych kreacjach, oraz codziennych potrzebach - produkt został wykonany w oparciu o naturalne składniki pielęgnujące, pozostawiając usta gładkie i nawilżone.**14 polubień
-
Seren Larsen
CIECHOCINEK CENTRUM SWIATA i 13 innych polubił temat przez _carl0s
# ⁺ Po przeprowadzce z Arizony początkująca wokalista zabrała się w siłach i postanowiła spróbować swojego marzenia z dzieciństwa, które było z nią do dziś. Mieszkając teraz w mieście, gdzie większość sławnych nazwisk stawiało swoje pierwsze kroku, postanowiła zrobić to samo. Przy pomocy swojego partnera oraz przyjaciółki, zaczęła poszukiwania studia nagraniowego. Po paru rozmowach ustalaniach dat do niczego nie doszło. Skontaktowała się sama z producentem z Blood Moon Records, gdzie nagrała swój pierwszy singiel przy pomocy Bakari Simms. Debiutancki singiel ''babydoll'' pojawił się na wszystkich streamingach już 15 października. # ⁺ Zachwyt pierwszymi krokami w początkującej karierze nie był za długi. Do domu Seren oraz jej partnera Dennis'a wkradło się dwóch mężczyzn, okradając ich z całej biżuterii oraz dokumentów. Nie był to jedyny rabunek. Przez cały bieżący miesiąc została okradziona pięć razy, za każdym razem traciła całą biżuterię. Zaczęła dostawać dziwne telefony od mężczyzny, który był włamywaczek, grożąc i chcąc wyłudzić pieniądze. Dla własnego bezpieczeństwa przeprowadzili się do innej dzielnicy, zakupując dom z pięknym widokiem, to również tam niedawno pojawiła się sytuacja rabunku. # ⁺ Larsen coraz częściej widywana jest na mieście ze znajomymi z branży, którzy siedzą w tym środowisku bardziej, niż sama kobieta. Kluby, puby, imprezy gdzie da się dostrzec osoby z różnych środowisk, w tym samą Seren. # ⁺ Siedząc u kosmetyczki, dostała powiadomienia na Li od pewnej artystki, która siedzi w tym świecie dłużej. Wiadomość była z propozycją współpracy. Spotkały się razem w jednym z lokali na Vespucci, gdzie rozmawiały na tematy biznesowe, osobiste, opowiadając o swoich pasja, całe spotkanie ciągnęło się do zamknięcia Pub'u. # ⁺ Artystycznie nie zatrzymała się na długo. Po wypuszczeniu pierwszego singla zaczęła pracę nad tekstem. Skontaktowała się z bliskim znajomym, gdzie wspólnie zaczęli działać muzycznie. Było to małe wyzwanie dla producenta, gdyż nie działał nigdy w kierunku POP, a zrobił wyjątek dla swojej znajomej i spróbował swoich sił. Cała oprawa techniczna do ''You Want Me'' została wykonana przez ACE. # ⁺ Po twitter/x krążyło nagranie gdzie podczas jednej z domówek na Chumash, wyrzuciła telefon naćpanego mężczyzny za barierkę tarasu. Szybko rozwinęła się akcja, gdzie zaczęły interweniować dwie osoby, w tym partner wokalistki. Końcowa Argentynka oddała pieniądze za telefon, zbijając z nim grabe pod domem, gdzie wszystko miało miejsce.14 polubień -
11 polubień
-
11 polubień
-
Nie spodziewałem się, że to przyjdzie tak szybko... Po 364 godzinach kończę rozdział rozgrywki na tej postaci. I tak, szkoda, bo to kupa czasu i pracy, ale jednocześnie jestem naprawdę zadowolony z tego, jak to wszystko prowadziłem. Każdy screen, każda wrzutka, każdy pomysł na to, jak ogarnąć klimat i spiąć to w sensowną historię (tyle czasu na to poszło, że nie zliczę) - to wszystko finalnie dało efekt, z którego jestem dumny. Peggy była w sumie pierwszą postacią przy której faktycznie odpaliłem tryb pełnego zaangażowania. Nie tylko w same granie, ale też w cały multimedialny chaos, który z czasem zaczął tak jak chciałem - w rozwijająca się historię i opowieść (stąd te epizody i tak dalej). MIMO TEGO prawda jest taka, że najlepsze rzeczy działy się bez żadnych wrzutek; w samej gierce, w rozmowach i tych spontanicznych akcjach, które w ogóle wyszły przez moje adhd wymysły - bylo milo ale sie skonczylo, smaze teraz cos innego, do zoba10 polubień
-
**Około godziny 16:00, 4 grudnia, w programie Hensley Auto Testing prowadzonym przez Cartera pojawił się nowy materiał wideo. Film prezentuje wiele różnych pojazdów oraz liczne przejazdy zarówno torowe, jak i uliczne – dynamiczne ujęcia, szybkie zmiany tempa, kontrolowane uślizgi i czystą frajdę z jazdy w różnych warunkach. Wszystkie indeksy drogowe pojazdów zostały zamazane (zblurowane) ze względów bezpieczeństwa.** ** Kamera robi powoli najazd na Patriota Mill Spec, monumentalny klimat. (( Carter Hensley ))** Tyler Navarro mówi: Dzisiaj… przetestujemy coś, co wygląda jak pojazd, którym można przejąć państwo, przejechać mur, a potem pojechać po bułki. **Kamera dynamicznie przeskakuje na Cometę S2 na szutrze. (( Carter Hensley ))** Carter Hensley mówi: A ja mam coś, czym można przejąć… zakręt, sąsiada i prawo jazdy w jednym zakręcie. Tyler Navarro mówi: Po mojej stronie – Patriota Mill Spec. Pojazd o stylistyce wojskowej, absolutnie bez sensu w mieście. Carter Hensley mówi: Po mojej – Cometa S2 w wersji rajdowej. Lekka, zwinna, głośna i absolutnie stworzona do tego, żeby Tyler płakał w kurzu. Carter Hensley mówi: Bo po raz pierwszy w historii programu dołącza do nas… nowy współprowadzący. Carter Hensley mówi: Poznajcie Tylera. (do kamery). Tyler Navarro mówi: Siema. Zostałem zaproszony, bo podobno nikt inny nie chciał prowadzić tego z takimi świrami *zaśmiał się*. Carter Hensley mówi: Nie. Zostałeś zaproszony, bo jako jedyny miałeś odwagę wbić do czegoś, co może utopić auto w stawie. **Kamera w kabinie Patrioty, silnik buczy głęboko. (( Tyler Navarro ))** Tyler Navarro mówi: Pierwsze wrażenie?... Nie czuję, że jadę, Czuję, że… zmieniam układ działek na mapie. Tyler Navarro mówi: Bo większość samochodów próbuje was czymś kusić: prędkością, dźwiękiem, agresją. A ten? Ten nie musi nic udowadniać. On po prostu jedzie. Tyler Navarro mówi: Każdy metr drogi tutaj ma wagę. Każdy skręt jest decyzją. Nie impulsem - decyzją. I nagle orientujecie się, że przestajecie się spieszyć. Przestajecie walczyć z innymi autami, z zakrętami, z czasem. Zaczynacie… kontrolować przestrzeń. **Tyler Navarro spogląda na drogę.** Tyler Navarro mówi: To nie jest jazda... To jest poczucie, że jesteście czymś większym niż ruch drogowy. Tyler Navarro mówi: I wiecie, co jest w tym najbardziej zaskakujące? Nie czuję tutaj adrenaliny.... Czuję spokój. Tyler Navarro mówi: Taki prawdziwy spokój, który przychodzi dopiero wtedy, gdy wiecie, że nic was nie pogania. Że nie musicie być najszybsi. Nie musicie być najgłośniejsi. Wystarczy, że jesteście niewzruszeni. Tyler Navarro mówi: Patrząc na to auto, ktoś z zewnątrz pomyśli: „To musi być walka”. A ja tu siedzę i mam wrażenie, że pierwszy raz od dawna… niczego nie muszę. Tyler Navarro mówi: I może właśnie dlatego takie maszyny są tak fascynujące. Bo one nie dają wam emocji w stylu rollercoastera. One dają wam coś dużo rzadszego - poczucie absolutnej pewności. ** Tyler Navarro lekko się Śmieje.** Tyler Navarro mówi: A to, proszę państwa… jest uzależniające. **Krótki uślizg, szybka kontra kierą. (( Carter Hensley ))** Carter Hensley mówi: W tej jeździe nie ma komfortu. Tu nie ma chwili oddechu. To jest ciągłe napięcie, jakbyś cały czas stał na granicy kontroli i chaosu. I właśnie dlatego to wciąga tak bardzo. Carter Hensley mówi: Bo każdy zakręt to pytanie:„Masz jeszcze odwagę… czy już tylko rozsądek?. **Carter Hensley bierze oddech szybki, ale opanowany.** Carter Hensley mówi: I wiecie co? Na szutrze wszystko wychodzi szybciej. Strach wychodzi szybciej. Błędy wychodzą szybciej. Ale też satysfakcja przychodzi szybciej niż gdziekolwiek indziej. Carter Hensley mówi: Tu nie da się udawać kierowcy. Albo nim jesteś… albo za chwilę staniesz bokiem w chmurze kurzu. Carter Hensley mówi: To nie jest auto, które robi z ciebie bohatera.To auto, które sprawdza, czy nim naprawdę jesteś. Carter Hensley mówi: I dlatego kocham jazdę w takim terenie. Bo tutaj nie liczy się marka, wygląd, cyferki na papierze.Liczą się ręce, nogi, refleks i to, czy masz odwagę docisnąć gaz wtedy, kiedy każdy rozsądny człowiek by go odpuścił. Carter Hensley mówi: W tym wszystkim jest też coś dziwnie oczyszczającego. Gdy kurz wchodzi do kabiny, gdy szyby są brudne, gdy ręce drżą od kierownicy…Nie zostaje nic poza tobą i maszyną. Carter Hensley mówi: I to jest dokładnie ten moment, w którym czujesz, że naprawdę żyjesz. Carter Hensley mówi: A teraz… jedziemy szybciej. Carter Hensley mówi (krótkofalówka): Tyler. Tyler Navarro (dźwięki z krótkofalówki): Tak? Tyler Navarro (dźwięki z krótkofalówki): Technicznie rzecz biorąc - nad Twoim dachem Carter Hensley mówi (krótkofalówka): Ja mam jeszcze kurz na szybie…i odcisk Twojego podwozia w psychice. Tyler Navarro (dźwięki z krótkofalówki): A ja właśnie się dowiedziałem, że to auto potrafi latać... Nie planowałem tego... Ale bardzo mi się to spodobało. Carter Hensley mówi (krótkofalówka): Ty wiesz, że przez pół sekundy byłem przekonany, że to koniec programu, moich opon i mojego życia? Tyler Navarro (dźwięki z krótkofalówki): Ale żyjesz. Carter Hensley mówi (krótkofalówka): Tak, ale teraz mam nowy lęk. Hummery spadające z nieba Tyler Navarro (dźwięki z krótkofalówki): To się oficjalnie nazywa: demonstracja przewagi taktycznej. Carter Hensley mówi (krótkofalówka): Wiesz co jest najgorsze? Tyler Navarro (dźwięki z krótkofalówki): Co? Carter Hensley mówi (krótkofalówka): Że to…to było piękne. Tyler Navarro (dźwięki z krótkofalówki): Wiedziałem. Carter Hensley mówi (krótkofalówka): Następnym razem ja skaczę nad tobą. Tyler Navarro (dźwięki z krótkofalówki): Nie możesz. Carter Hensley mówi (krótkofalówka): Dlaczego? Tyler Navarro (dźwięki z krótkofalówki): Bo ja nie zmieszczę się pod spodem. Tyler Navarro mówi: Na pierwszy rzut oka widać jedno - to auto nie zostało zaprojektowane po to, żeby się podobać. Ono zostało zaprojektowane po to, żeby przetrwać wszystko, co stanie mu na drodze. Tu nie ma linii stylistycznej, tu nie ma finezji. Tu jest geometria wojny: kąty, płyty, masywność. Każdy element wygląda Tyler Navarro mówi: Tak, jakby miał za zadanie chronić coś bardzo ważnego… albo kogoś. **Tyler Navarro kładzie dłoń na maskę.** Tyler Navarro mówi: Ta maska nie jest „pokrywą silnika”. To jest płyta ochronna. Ona nie przykrywa mechaniki - ona ją zabezpiecza przed światem Carter Hensley mówi: Czyli jak się na niej położę, to auto nawet nie zauważy? (z boku). Tyler Navarro mówi: Zauważy. Ale uzna, że to nieistotne zagrożenie. ** Tyler Navarro przechodzi wzdłuż boku auta.** Tyler Navarro mówi: Zobaczcie na te drzwi. One nie zamykają się jak w aucie. One się ryglują. To jest dźwięk, który mówi: „Od teraz jesteś odcięty od wszystkiego, co na zewnątrz". **Tyler Navarro otwiera drzwi i nimi trzaska.** Tyler Navarro mówi: To nie jest komfort akustyczny. To jest cisza pancerna. Carter Hensley mówi: Brzmi jak sejf. ** Tyler Navarro przechodzi na tył auta.** Tyler Navarro mówi: Tył tego auta wygląda jakby był zaprojektowany do ewakuacji planety. Zero ozdobników, tylko bryła. Tu wszystko podporządkowane jest jednemu celowi - żeby auto nie miało słabych punktów. Carter Hensley mówi: A słabym punktem jesteś ty za kierownicą. Tyler Navarro mówi: **spokojnie** Dlatego to auto jest tak wielkie. Żeby moje błędy wyglądały na statystycznie nieistotne. **Tyler Navarro nachyla się nad kołem.** Tyler Navarro mówi: Zawieszenie wygląda jakby ktoś wziął most z ciężarówki i uznał, że to wciąż za delikatne. Tu nie ma kompromisu między terenem a asfaltem. Tu jest założenie: droga ma się dostosować. Carter Hensley mówi: Czyli jak jej się nie spodoba - to ją zmienisz? Tyler Navarro mówi: Dokładnie tak. Tyler Navarro mówi: Najbardziej przerażające w tym aucie nie jest to, jak ono wygląda. Najbardziej przerażające jest to, jak bardzo wydaje się… spokojne. Jakby miało świadomość, że nic wokół nie jest dla niego realnym problemem. Tyler Navarro mówi: I właśnie to sprawia, że to auto robi takie wrażenie. Ono nie krzyczy: „Jestem potężne!”. Ono po prostu stoi… i wszyscy już wiedzą Carter Hensley mówi: Muszę to powiedzieć. To jest jedyne auto, przy którym czuję się, jakbym był człowiekiem… który przypadkiem znalazł się na poligonie. Tyler Navarro mówi: Bo dokładnie tak to wygląda. Carter Hensley mówi: I wiesz co jest najgorsze? Tyler Navarro mówi: Co? Carter Hensley mówi: Że za chwilę jeszcze tym pojedziesz…i to szybko. Tyler Navarro mówi: I właśnie dlatego tu jesteśmy. **Kamera powoli sunie po nisko osadzonej sylwetce auta, Carter stoi przy przednim zderzaku. (( Carter Hensley ))** Carter Hensley mówi: A to jest dokładne przeciwieństwo tego, czym przed chwilą się zachwycał Tyler.Tu nie ma pancerza.Tu nie ma masy.Tu nie ma poczucia, że możesz przejechać przez świat bez konsekwencji. Carter Hensley mówi: To auto wygląda tak, jakby ktoś wziął sportowe marzenie… i wrzucił je w kurz, kamienie oraz rozsądek wyrzucił przez okno. **Carter Hensley kładzie rękę na masce.** Carter Hensley mówi: Ta maska nie chroni.Ona tylko przykrywa coś, co zaraz będzie krzyczeć na wysokich obrotach. Tyler Navarro mówi: Czyli żadna ochrona psychiczna. Carter Hensley mówi: Dokładnie. Tu każda decyzja boli od razu. Carter Hensley mówi: Spójrzcie na tę linię. Niską, spiętą, napiętą jak mięsień. To nie jest sylwetka do pozowania pod galerią handlową. To jest sylwetka do atakowania zakrętów. Tyler Navarro mówi: A jak zwolnisz? Carter Hensley mówi: To auto uzna, że coś z tobą jest nie tak. Carter Hensley mówi: Tył to już czysta funkcja. Tu nie ma „ładnie”. Tu jest:docisk, temperatura, stabilność i wyjście z zakrętu szybciej, niż człowiek zdąży się przestraszyć. Tyler Navarro mówi: U mnie tył służy do ewakuacji planety. Carter Hensley mówi: U mnie służy do ucieczki przed rozsądkiem. ** Carter Hensley przykuca przy kole, pokazuje oponę.** Carter Hensley mówi: Te koła nie są tu po to, żeby wyglądać. One są tu po to, żeby wgryzać się w szuter, asfalt, błoto - wszystko, co uzna, że da się przejechać szybciej bokiem niż prosto. Tyler Navarro mówi: Moje koła są po to, żeby nie pytać, po czym jadą. Carter Hensley mówi: A moje są po to, żeby wiedzieć dokładnie po czym… i iść jeszcze szybciej.9 polubień
-
[LEA] Czarna lista organizacji publicznych.
dygiii i 8 innych polubił temat przez dontouch.mee
@ernest - Brak jakiegokolwiek realizmu w kreowaniu postaci korumpa w Sheriff's Department oraz prowokacyjne podejście w stosunku do graczy półswiatka. Następnym razem jak zaczniesz głupio tłumaczyć się i zasłaniać byciem pod wpływem, dam Ci dobrą radę. Pijesz - nie uprzykrzaj gry innym ludziom.9 polubień -
9 polubień
-
Ekipa oraz liderzy projektu Vibe Roleplay
lorenic i 7 innych polubił temat przez wiciaticia
@xvert opuszcza ekipę.8 polubień -
Szukamy osób chętnych wcielić się w postacie włoskiej LCN, osób które chcą się nauczyć klimatu odgrywanego przez nas, bądź są już doświadczeni w tym temacie - posiadamy szeroki zakres materiałów, jak i osób doświadczonych w tym klimacie, zawsze chętnych do pomocy. Osób chętnych i zaangażowanych w swoją rozgrywkę, w której ogranicza was jedynie kreatywność, oraz trzymanie się założeń swojej postaci. Na naszym discordzie https://discord.gg/6YcAtsKYBy znajdziecie odpowiedni kanał do napisania BG, które zostanie sprawdzone przez odpowiednie do tego osoby. Co najlepiej zawrzeć w BG, żeby postać np. "nie wzięła się znikąd", "była nietuzinkowa". Do tego nie potrzeba wiele, a wystarczy tylko chwila - twoja postać może pracować na jednym z naszych magazynów, a następnie zostać wciągnięta w sprawy, w których znalazła się przypadkowo, bądź po prostu o nich się domyśliła, bo pewne osoby nie zachowały ostrożności. Może również zaczynać jako bramkarz w klubie ze striptizem, może jako lokalny mechanik który ma swoje za plecami, i wie jak sprawnie i dobrze zrobić to co trzeba w swojej profesji. Chcesz zagrać białego kołnierzyka? Znającego się na systemie podatkowym, i tym jak dobrze może przeprać pieniądze w lokalnych biznesach na Little Italy? Śmiało, stwórz swoją grupę osób znających się na tym, i prowadź grę w kierunku prania pieniędzy. Pomysłów jest wiele, a nasze rozległe Projekty IC, czy Projekty zarobkowe otwierają wam tylko drogę do szerszego zastanowienia się, czego faktycznie chciałbyś spróbować w naszych szeregach. Jesteśmy gotowi również na nowe pomysły od was, które zasiliłyby jeszcze bardziej nasze portfolio Projektów które prowadzimy. Poniżej przedstawiam listę projektów, które aktualnie prowadzimy, i przy których możesz zakręcić się, jako ten /nowy/: Lista Projektów IC Harney Trucking Company LS Logistics Center Barbiere Di Salvatore The G Spot La Forgia - Iron Never Lies Clearline Tax & Accounts Balamonte Biscuit Co. Lista Projektów Zarobkowych The Golden Morphine Gambling is always in Fashion💰 Deep into Logistics - Arzano pawns on Harney Trucking The Clean Money Operation; White Collar Crimes. desire and pleasure - first steps to hell 😈🥵🍆 The Iron Circle - Forgia Underground Car parts for the low💸 🇮🇹 WISEGUYS ARE NOT NICE GUYS — What’s precious is never public - Greed always outweighs the risk.💲💎 loansharking ain't easy - lady shylock and her story Opioid Empire - Hidden Labs of Los Santos The Last Man You See: The Hitman They Call Vale The Gem Route Chcesz jednak grać kogoś bardziej znanego, bądź kogoś kto prowadzi coś od wielu lat na Little Italy? Również jesteśmy w stanie zauważyć takie projekty w naszych szeregach - pomysłów jest wiele, a ogranicza was jedynie kreatywność. Jesteśmy w stanie zaakceptować każdy pomysł, który może mieć jakiekolwiek znaczenie we Włoskiej strukturze mafijnej. Aktualnie działamy jako Rodzina, a nie pojedynczy Crew; dlatego możliwości na rozbudowaną rozgrywkę jest jeszcze więcej, niż przy pojedynczym Crew. Jeżeli zainteresował Cię post, i masz już jakiś pomysł na postać, bądź dopiero będziesz miał, to zapraszamy na nasz discord, gdzie napiszesz swój BG: https://discord.gg/6YcAtsKYBy8 polubień
-
8 polubień
-
✨ Changelog organizacji prywatnych
dontouch.mee i 6 innych polubił temat przez Towarzysz Niedźwiedź
Społeczności Na forum, w dziale In-Character, została utworzona sekcja „Społeczności”, do której będą od teraz trafiać wszystkie projekty związane z prowadzeniem małych społeczności dzielnic, grup etnicznych i podobnych inicjatyw. Większe „projekty społeczności” mogą być prowadzone wyłącznie przez, lub pod bezpośrednim nadzorem, Gamemasterów i Community Managerów. Oznacza to zakaz tworzenia nieoficjalnych projektów społeczności miast, zabawy w polityków oraz tworzenia osiedlowych „społeczności” tylko po to, by zajmować teren i blokować innym graczom możliwość zakupu nieruchomości. Kolejne aplikacje tego typu składane do organizacji prywatnych będą automatycznie odrzucane. Projekty In-Character mają skupiać się przede wszystkim na prowadzeniu działalności lub biznesów, na które nie ma jeszcze rozwiązań skryptowych albo osobnej kategorii - np. fryzjerów, studiów tatuażu, gastronomii itd. Nowa sekcja ma służyć przede wszystkim zrzeszaniu graczy i publikowaniu rozgrywki, w podobnym stylu jak przy biografiach postaci. Społeczności nie otrzymują oficjalnych paneli grup ani nieruchomości. Zmiana obowiązuje od dnia dzisiejszego. Projekty In-Character społeczności, które zostały zaakceptowane przed jej wprowadzeniem, nie zostaną teraz usunięte. ! Społeczności nie są nadzorowane ani monitorowane przez strefę organizacji prywatnych - to niezrzeszone inicjatywy graczy, które będą kontrolowane wyłącznie przez GM/CM. Każdy temat naruszający publikacje gamemasterskie lub regulamin serwera może zostać przeniesiony do archiwum, a jego twórcy odpowiednio ukarani.7 polubień -
6 polubień
-
**Czwartego grudnia BLENZ dołożyło do adwentowego kalendarza pierwszy ruchomy element — animowane efekty śniegu, stworzone z myślą o stories i krótkich formach. Dzięki nim zimowy klimat dosłownie „spadł” na treści odbiorców, a seria dropów zaczęła nabierać wyraźnego rytmu wizualnych odkryć.** 🔗 Link Do Posta | 📱Wejdź Do Aplikacji6 polubień
-
6 polubień
-
Los Jokers 13
Jumbolino i 5 innych polubił temat przez viva la pasion
6 polubień -
Red Trail
Nieznanysprawca i 4 innych polubił temat przez Caraxes
Rynek sztuki i dziedzictwa w Los Santos to połączenie wielkich pieniędzy, snobizmu i emocji, które bardzo łatwo zamienić w dochodowy, ale brudny biznes. W mieście pełnym nowych fortun, willi na wzgórzach i ludzi próbujących przykryć swoją przeszłość wizerunkiem „kulturalnej elity”, dzieła sztuki stają się nie tylko dekoracją, ale też walutą prestiżu i wygodnym sposobem na przerzucanie pieniędzy. W tym otoczeniu pojawia się fundacja lub dom aukcyjny, który oficjalnie zajmuje się ratowaniem dziedzictwa Europy Wschodniej. Na papierze wszystko wygląda krystalicznie. Są szlachetne hasła o ocalaniu pamięci, poważne konferencje, katalogi wydawane kredowym papierem, współpraca z konserwatorami i historykami. Organizowane są wystawy ikon, obrazów, fotografii, biżuterii „z carskich czasów”, pamiątek po ZSRR. Media pokazują uśmiechniętych gości w garniturach, kieliszki wina, dyskusje o kulturze. Nikt, kto patrzy z zewnątrz, nie ma powodu, by widzieć w tym coś więcej niż ambitny projekt kulturalny. Sedno interesu kryje się w tym, czego nie widać na pierwszych stronach zaproszeń. Część eksponatów jest rzeczywiście oryginalna, ale wcale nie wyjątkowa – proste ikony, mało znaczące obrazy, zwykłe rodzinne pamiątki. Dopiero to, co dzieje się z nimi później, tworzy ich nową „wartość”. Do każdego przedmiotu dopisywana jest legenda: o szlachcicu uciekającym przed rewolucją, o generałach, o tajnych transportach, o walizkach z dokumentami i biżuterią przerzucanych przez granice. Tam, gdzie realna historia jest zbyt skromna, wchodzą na scenę fałszerze – malarze potrafiący odtworzyć dawny styl, rzemieślnicy konstruujący biżuterię z przypadkowych części, graficy tworzący „stare” dokumenty i zdjęcia wyglądające jak z rodzinnego albumu sprzed dekad. Do tego dochodzi cała papierologia. Powstają rodowody, rzekome akty własności, kserokopie „archiwalnych” kart katalogowych, listy od dawno zmarłych krewnych, którzy w niby‑to odręcznych notatkach opisują, skąd pochodzi dany przedmiot. Tego typu dokumenty nie muszą wytrzymać naukowej analizy – mają przede wszystkim zadziałać na wyobraźnię bogatego klienta, który chce czuć, że kupuje kawałek prawdziwej historii. W praktyce nikt z nich nie będzie jeździł do archiwów w innym kraju, żeby to wszystko weryfikować. Los Santos zapewnia idealny dopływ klientów. Zamożni przedsiębiorcy, ludzie z pieniędzmi wyciągniętymi z szarej strefy, celebryci, prawnicy i politycy – wszyscy oni mają powód, by pokazać się z dobrej strony. Jedni traktują zakup jako inwestycję, drudzy jako sposób na ocieplenie wizerunku, inni po prostu chcą mieć na ścianie coś, co zrobi wrażenie na gościach. Kiedy słyszą historię o „jedynym zachowanym medalionie z rodzinnej kolekcji oficera carskiej armii” albo o „ikonie cudem wyniesionej z płonącej cerkwi”, zaczynają patrzeć na przedmiot nie jak na drewno i metal, ale jak na symbol statusu. Mechanizm zarabiania na tym jest prosty, ale bardzo skuteczny. Najpierw przedmiot jest odpowiednio „przygotowywany”: fizycznie i narracyjnie. Potem trafia na prywatną aukcję lub zamknięte spotkanie. Licytacja to teatr. Prowadzący podkreśla wyjątkowość obiektu, przywołuje nazwiska, daty, opowiada anegdoty, pokazuje dokumenty i zdjęcia. W tłumie siedzą podstawieni ludzie, którzy dyskretnie podbijają cenę i tworzą wrażenie dużego zainteresowania. Pojawiają się rozmowy przez telefon z „kolekcjonerami spoza miasta”, pytania o rezerwację, sugestie, że jeśli nikt nie kupi dziś, to przedmiot i tak znajdzie nabywcę za granicą. Prawdziwy klient w takim otoczeniu szybko zaczyna myśleć emocjami. Bo nie chodzi już tylko o cenę, ale o to, żeby nie wypaść na tego, kto „nie docenił” wartości. Strach przed utratą okazji, chęć popisania się, presja otoczenia – to wszystko sprawia, że ręka sama wędruje wyżej, niż rozsądek podpowiada. Kiedy licytacja się kończy, do gry wchodzą umowy, przelewy, certyfikaty autentyczności, ekspertyzy. Na papierze wygląda to jak legalny zakup dzieła sztuki. W rzeczywistości często jest to zakup dobrze opakowanego kłamstwa. Fundacja zarabia nie tylko na samej sprzedaży. Dochodzą opłaty za wyceny, ekspertyzy, prywatne konsultacje, przechowywanie dzieł, ubezpieczenia, „discreet service” przy transporcie i ekspozycji. Dla części klientów to także wygodne narzędzie do poruszania dużymi kwotami. Dzieło sztuki można kupić, przepisać, podarować fundacji, sprzedać dalej – wszystko da się ubrać w język mecenatu, inwestycji, planowania majątku. Cały ten układ działa tak dobrze, bo opiera się na dwóch rzeczach, które rzadko idą w parze z rozsądkiem: próżności i wstydzie. Próżność pcha ludzi do kupowania „unikatów”, o których mogą opowiadać na kolacjach. Wstyd sprawia, że kiedy zaczynają podejrzewać, że coś jest nie tak, wolą milczeć, niż przyznać, że dali się oszukać. Dla osoby stojącej za tym wszystkim to idealne środowisko. Może miesiącami budować zaufanie, opowiadać o misji ratowania dziedzictwa, a jednocześnie krok po kroku wciskać na rynek kolejne fantomy historii, przekształcając spreparowane opowieści w bardzo realne pieniądze.5 polubień -
[04.12] missie - S.W.A.G. Mixtape
straightouttala i 4 innych polubił temat przez niedostepny.
Dokładnie o północy, czwartego grudnia na wszystkich platformach streamingowych pojawił się długo zapowiadany projekt pod tytułem „S.W.A.G.” od świeżego artysty prosto z Londynu, czyli Missie. Mixtape był zapowiadany przez artystę od kilku tygodni, najpierw poprzez teasery i fragmenty kawałków apóźniej poprzez okładkę i oficjalną datę wydania. Mixtape „S.W.A.G.” składa się z siedmiu tracków, czyli „Mask”, „Dance”, „Sexy”, „Loss Of Traction”, „Julie”, „Industry Plant” i „Music And Me”. Każdy numer ma inny styl i inne flow, co od razu podkreśla że mixtape nie opiera się na jednej tematyce. Od surowych, introspektywnych momentów, przez popowe i melodyjne fragmenty, aż po agresywne i prowokacyjne brzmienia a wszystko to zostało tu zebrane, by pokazać pełen wachlarz twórczości missie. W „Sexy” artysta odsłaniał bardziej romantyczną, przystępną stronę siebie, natomiast w „Industry Plant” wrzucił surowy, bezkompromisowy komentarz na temat branży. Mixtape pozwala przejść przez te kontrasty w jednym spójnym doświadczeniu. Na swoich social mediach missie konsekwentnie budował atmosferę projektu, publikując różne przemyślenia, wahania nastrojów i fragmenty, które zdradzały narastający chaos a to tylko część tego, co fani usłyszą w tych kawałkach. Jak sam określił „Nie chce pieprzyć, że to będzie idealny mixtape, bo nie będzie. Chaotyczność, przez którą przejdziemy, jest gigantyczna, od numeru, który nagrałem chwilę po tym, jak tu przyleciałem, do kawałka zamykającego cały projekt.” Każdy track to osobna historia i osobne spojrzenie na rzeczywistość, a jego niektóre poglądy ewoluują z numeru na numer, pokazując, jak artysta zmieniał się i adaptował w trakcie tworzenia mixtape’u. Premiera „S.W.A.G.” to nie tylko pokaz muzycznej wszechstronności missie, ale też zapis jego doświadczeń sprzed przylotu, prób odnalezienia się w nowym miejscu i przygotowania się na kolejny etap swojej drogi. To projekt chaotyczny, szczery, a momentami prowokacyjny, czyli dokładnie taki jak jego autor. Fani, którzy obserwowali viral „Sexy” i nagły, bezpośredni atak „Industry Plant”, znajdą tu pełnię jego artystycznej osobowości. „S.W.A.G.” już teraz obiecuje być jednym z najbardziej różnorodnych i autentycznych projektów na undergroundowej scenie, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, od melancholii po energiczny hype. Czwarty grudnia to data, która zamknie kolejne rozdziały w historii missie i otworzy drogę dla nowych eksperymentów i doświadczeń. W dniu premiery mixtape’u osoby zaangażowane w jego powstawanie oraz wspierające cały projekt otrzymały w ramach podziękowania unisexową koszulkę z logo. @cozzy cozzack jako Raelynn Anthony, @Snoop jako Skye Blevins, @Ostersky jako Ryan Follansbee, @_wiktor jako Andre Lavances, @ixenea jako Aeri Hae, @lost in americana jako Huncho Flynn Allen, @Madlyn jako Cher Belair, @Vigdis jako Isalyn Loxley, @ruda jako Fleur Verger.5 polubień -
Shawn „Terro” Quinterro wjechał do Los Santos o świcie, kiedy mgła nad autostradą rozpraszała pierwsze promienie słońca. Jechał bez muzyki, bez słów, tylko z myślą o jednym - że wezwanie od Presidenta Calaveras nie było prośbą. Było kierunkiem i szansą. Miasto miało stać się jego nowym terytorium, a on zamierzał je poznać lepiej niż ktokolwiek wcześniej. Już na wjeździe poczuł różnicę. W San Diego wiedział, gdzie co jest, kto rządzi jaką częścią ulic, do kogo warto się odzywać, a od kogo trzeba trzymać się z daleka. Tutaj wszystko było większe, szybsze, głośniejsze. Nawet zwykłe światła uliczne zdawały się patrzeć na niego jak oczy miasta, które oceniają przybysza. Pierwsze dni minęły mu w półmroku garaży, barów i miejsc, gdzie Calaveras trzymało swoje interesy. Poznawał ludzi, ale nie na zasadzie przywitań - bardziej jak się poznaje teren. Ucząc się zapachów, tonów głosu, niepisanych zasad. Czuł zapach asfaltu, benzyny i pieniędzy, które krążyły w powietrzu, niewidzialne, ale wyczuwalne. Los Santos nie było San Diego - było większe, bardziej chaotyczne, ale też dawało więcej możliwości. A Terro nauczył się je wykorzystywać. W przeciwieństwie do starego życia, tutaj nikt nie znał go od dziecka. Jego reputacja była jedynie echem, które Calaveras przyniosło z południa. To dawało mu pewną wolność - mógł ustawić wszystko od nowa. Pokazać się z tej strony, z której chciał. Być człowiekiem ciszy, skuteczności, chłodnego dystansu. I był w tym dobry. Ludzie zapamiętywali go nie z powodu krzyku, lecz spojrzenia, które potrafiło wytrącić z równowagi każdego. To właśnie w Los Santos na nowo rozwinął skrzydła w świecie hakerstwa. Już wcześniej miał pojęcie o darknetowych układach, o szyfrowaniu i danych, które ludzie gubili w sieci, ale tutaj przeskoczył o kilka poziomów wyżej. Znalazł przestrzeń, w której mógł działać bez przerwy - zarówno w świecie fizycznym, jak i w cyfrowym. Siedział po nocach, ucząc się wszystkiego, co dotyczyło cyberprzestrzeni miasta. Gdzie systemy są najmocniejsze, gdzie najsłabsze, jak poruszać się bez zostawiania śladów. Zaczął łączyć stare techniki z nowymi. Rozwijać narzędzia, których nikt inny nie miał. Testował siebie na granicy możliwości - za każdym razem przesuwał tę granicę dalej. Z czasem jego działania stawały się coraz śmielsze. Przechodził od prostych infiltracji do operacji, które wymagały milimetrowej precyzji. Wiele z nich wykonywał sam, ale jedną - jedną wyjątkową - zrobił poza standardowymi układami. Z dawnym znajomym z darknetu przeprowadził cichy przemyt. Dobrze zaplanowany, szybki i dochodowy. Nie powiedział o tym nikomu spoza Calaveras. Nawet w myślach nie wracał do szczegółów; takie rzeczy lepiej zostawić za sobą, schowane głęboko, jak pliki zaszyfrowane w kilku warstwach. Równocześnie zaczęli pojawiać się wokół niego ludzie. Nie szukał ich - to oni znajdowali jego. Jego spokój, chłód i to, że mówił tylko wtedy, kiedy trzeba, przyciągały uwagę. Jedni podziwiali go za opanowanie, inni bali się jego milczenia. Ale byli tacy, którzy potrafili zobaczyć w nim więcej. Tacy, którzy nie odbierali jego braku słów jako braku sympatii. Z czasem zaczęli tworzyć wokół niego przestrzeń, której nigdy wcześniej nie miał - przestrzeń normalności. Czasem zwykłej rozmowy. Czasem milczenia, które nie ciążyło. To właśnie te relacje, choć nie nazwałby ich przyjaźniami, zaczęły działać na niego w sposób, którego się nie spodziewał. Sam zauważył, że w ich towarzystwie staje się spokojniejszy. Nie zawsze, nie w pełni - demony z przeszłości nadal potrafiły wybuchać nagle, niespodziewanie oraz przejąć kontrole lecz Bywały chwile, gdy czuł w sobie to samo napięcie, które kiedyś kończyło się bójkami i wyzwiskami. Ale teraz, w większości przypadków zamiast uderzyć, potrafił odejść, zacisnąć pięści w kieszeniach, wyjść na świeże powietrze i policzyć własne oddechy. Nie był w tym idealny - nigdy nie miał i nigdy nie będzie miał pełnej kontroli nad sobą. Ale próbował. A dla siebie samego, dla kogoś, kto całe życie reagował instynktem, to była zmiana fundamentalna. Nauczył się, że gniew nie musi być pierwszą odpowiedzią. Że czasem wystarczy spojrzenie. Albo jedno słowo. Ludzie mówili o nim szeptem, że potrafi „zabić ciszą”. I było w tym więcej prawdy, niż sam chciał przyznać. Im dłużej żył w Los Santos, tym bardziej miasto stawało się jego własnym organizmem. Zaczynał czuć rytm ulic, rozpoznawać wzorce, wiedzieć, gdzie można być, a gdzie lepiej nie stawiać nogi. Tworzył własne rytuały, własne przestrzenie, własne kontakty. Z czasem przestał czuć się jak gość. Teraz był kimś, kto budował siatkę powiązań, kontrolował fragmenty cyberprzestrzeni miasta i zdobywał reputację człowieka, który nie musi dużo mówić - wystarczy, że działa. A jednak każdego wieczoru, gdy stał na dachu swojego lokum, na dachach okolicznych budynków, lub na wzgórzach ponad Vinewood, patrząc na migoczące światła miasta, wiedział jedno: To był dopiero początek tego, kim się stawał. Aoife ,,RED" Kavanagh pomimo swojego pochodzenia (Irlandia), dorastała w niewielkiej, zakurzonej części Arizony. Nie była dzieckiem chaosu, ale hartowała ją codzienność: surowy klimat, ciężka praca i świadomość, że nikt niczego nie da jej za darmo. Sama dorastając zmagała się z przewlekłą astmą, która szybko nauczyła ją nie oczekiwać litości od osób w jej otoczeniu. Już jako nastolatka ukrywała swoje słabości pod warstwą milczącej determinacji. Twardość była dla niej nie wyborem, a koniecznością. Poznanie Rogera Kavanagh - członka Calaveras MC, klubu motocyklowego z oddziału w Scottsdale - przewróciło jej życie do góry nogami. Aoife widziała w nim typowego klubowicza, ale potrafiła odnaleźć w jego oczach coś więcej. Traktowała go nie tylko jako męża, ale i najlepszego przyjaciela, którego obecność pozwalała jej łagodzić wewnętrzny ból. Z czasem zbliżyła się również do samego klubu, uczestnicząc w spotkaniach i wyjazdach, a Calaveras nadało jej przydomek „RED” z uwagi na jej aparycję i kolor włosów. Po krótkim czasie na świat przyszła ich córka, Stella. Była to przeprawa, której oboje się nie spodziewali. Ich miłość zaowocowała w atmosferze nieustannego napięcia. Kobieta zawsze czuła, że życie z kimś takim jak Roger to stąpanie po bardzo cienkim lodzie. Jeden zły ruch i wszystko mogło pod nimi pęknąć. On sam balansował pomiędzy powinnościami wobec klubu a rodziną, próbując tym samym utrzymać obie te strefy w równowadze. Kochał ją, ale w klubowym świecie uczucia nigdy nie dawały ochrony, na którą zasługiwała jego rodzina. Wszystko zmieniło się gdy Roger został postrzelony, podczas jednego z klubowych wyjazdów. Dla Aoife czas się wtedy zatrzymał; spędzała długie godziny w szpitalu, walcząc o każdy jego oddech. Ostatecznie mężczyzna przegrał tę walkę, śmierć przyszła cicho i bez specjalnej zapowiedzi. Po tym wydarzeniu wielu ludzi spodziewało się, że kobieta się załamie. Ona nie płakała publicznie, nie krzyczała, nie użalała się. Osoby z jej otoczenia przypięły jej łatkę "niewzruszonej". Zamknęła emojce w środku, tworząc kolejną warstwę ochronną, która miała utrzymać ją na nogach. Płaczem obdarzała tylko poduszkę, nigdy ludzi. W cieniu Calaveras MC Aoife odkryła jednak spuściznę po Rogerze - jego rola w półświatku przestępczym nie ograniczała się tylko i wyłącznie do obecności w klubie, ale obejmowała jego działania odnośnie przemytów. Organizował je oraz sprawnie przeprowadzał, unikając rozgłosu. Po jego śmierci Red zaczęła rozwijać własne skrzydła. Początkowo skupiła się na działaniach cybernetycznych na rzecz Calaveras - maskowaniu sieci, zabezpieczaniu komunikacji, zacieraniu cyfrowych śladów oraz nadzorowaniu kontaktów funkcjonujących w darknetowej części półświatka. Z czasem jednak Aoife zaczęła wypełniać także niewielką część pustki, którą pozostawił po sobie Roger. Nie wchodziła w duże transporty ani ryzykowne operacje - te należały do ludzi z dłuższym stażem i zaufaniem. Ona działała na mniejszą skalę, niemal mikroskopijnie w porównaniu z klubowymi przedsięwzięciami. Pomagała w koordynowaniu drobnych przewozów, przesyłek, przekazywaniu informacji między kontaktami. Była cieniem, który nigdy nie dotykał towaru, lecz wiedział, gdzie, kiedy i z czyich rąk ma przejść dalej. W miarę zdobywanego doświadczenia, Red zaczęła również pozyskiwać własne kontakty. Nie budowała ich siłą, a informacją. Rozmawiała z ludźmi z marginesu, pośrednikami, kurierami, technicznymi szarakami, których zwykle nikt nie zauważał. To oni znali najwięcej, widzieli najdalej i byli najbardziej skłonni do współpracy, jeśli tylko otrzymywali w zamian bezpieczeństwo lub dyskretną pomoc. Dzięki temu sieć Aoife zaczęła powoli nabierać kształtu - nie była to sieć potężna, ale elastyczna, subtelna, tkana cierpliwie i bez rozgłosu. Ludzie wiedzieli, że Red potrafi znaleźć informacje, ochronić ich nazwisko, a czasem otworzyć drzwi, które dla innych były dawno zamknięte. Nie była przemytniczką w klasycznym sensie. Była cieniem umożliwiającym bezpieczne przejście. I choć działała z dala od klubowych barw, to właśnie dzięki niej wiele drobnych operacji przebiegało gładko, nie zostawiając za sobą śladu ani imienia. Gdy Stella skończyła jedenaście lat, Aoife podjęła decyzję, która miała zadecydować o przyszłości ich obu. Zostawiła córkę pod opieką dziadków i wyjechała do Los Santos, zabierając ze sobą jedynie niezbędne rzeczy i resztki determinacji. Los Santos miało być drugim początkiem - miejscem, w którym mogła nadal prowadzić swoje cyfrowe działania dla klubu, zachowując równocześnie niezależność i bezpieczeństwo córki. Astma i samotność nie ułatwiały jej życia, ale Aoife nigdy nie ugięła się przed przeciwnościami i wiedziała, że i tym razem poradzi sobie sama. Przyjazd kobiety do Los Santos to kolejny kamień milowy w jej życiu, oraz jej córki w przyszłości; I tak zaczęła się kolejna walka w życiu kobiety5 polubień
-
**Czwarty grudzień w ROYAL CALENDAR należy oraz odkrywa go rozwijająca się w ekspresowym tempie modelka jak i współwłaścicielka Casa Hermanas z takimi odnogami jak Vante czy również BC Cosmetics - Blanca Cervantes @El Fenomeno , która w mocnym stylu prezentuję na swojej dłoni elegancką, pasującą do wielu kreacji wysadzaną brylantami bransoletkę marki Chopard. Tym samym może to zastanawiać, czy to jedynie gościna, czy też zaprezentowanie nowej ambasadorki przez szwajcarskiego jubilera? Za aparatem Kaori Aoki ze studia Aoki House. Za grafikę odpowiedzialne BLENZ. BUY OUR JEWERLY HERE5 polubień
-
5 polubień
-
5 polubień
