Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Sesh

Supporter
  • Postów

    264
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez Sesh

  1. Siemano, od dziś poszukujem świeżych głów do rozgrywki u naszego boku w klubie motocyklowym Los Malvados MC. To idealna okazja dla ludzi którzy mieli już styczność z kultura omg, pragną do niej powrócić /zacząć od nowa. Stawiamy na ludzi którzy wiedzą co z czym się je, znają podstawy i kiedykolwiek wcześniej grali w sektorze przestępczym. Stawiamy na integracje, rozwijanie naszych postaci. Osoby którę szukają codziennej dawki adrenaliny, strzałów i wybuchów niech sobie odpuszczą bo u nas tego nie znajdą. Na dzień dzisiejszy, Los Malvados de Motocicletas zajmuje pozycję w Davis, szerząc powoli swoje wpływy na ulicach. Członkowie rozwijają swoje wtyki oraz lewe biznesy, uderzając coraz mocniej w handel narkotykowy, kradzieże, włamania, rabunki, dystrybucję sterydów i wiele więcej. Działają inaczej niż inne kluby - braterstwo jest dla nich mniej ważne niż zarobiony papier, motocyklistami są tylko z nazwy a jedyne co ich łączy pod dowództwem Neddy'ego to nieskończone możliwości zarobku oraz przydatne kontakty. Wiele klubów szydzi z nich za brak etykiety oraz przestrzegania zasad jakimi prowadzi się większość MC, lecz ich to nie obchodzi. Nigdy nie celowali w bycie wzorowym klubem motocyklowym, zawsze chodziło o pokazanie dominacji, deptaniu butem po innych i uciekaniu się do wszystkich możliwych metod, aby osiągnąć swój cel. link do dc głowny temat
  2. Brudna forsa to coś, co ludzie kochają. Jak każda kochanka, prędzej czy później przynosi jednak problemy. Szacuje się, że każdego roku w Stanach Zjednoczonych pierze się od kilkuset do nawet ponad 300 miliardów dolarów pochodzących z przestępstw. Przestępczy obrót gotówkowy napędzany jest głównie przez handel narkotykami, cyberprzestępczość i oszustwa. W każdej dziedzinie prędzej czy później pojawiają się problemy. Ktoś nie oddaje forsy na czas, ktoś przećpał towar który miał sprzedać, a komuś innemu miłość życia przyprawia rogi. Większość ludzi z tej strony miasta bierze sprawy w swoje ręce, ale nie wszyscy. To właśnie ta garstka znajduje rozwiązanie u cyngli, którzy za odpowiednią cyfrę załatwią to i tamto. Ludzka psychika ma swoje granice. Wie o tym każdy, kto poświęcił choć chwilę na analizę świata przestępczości. Każde przestępstwo i każda zbrodnia zostawiają ślad na psychice. Nie wszyscy jednak myślą o konsekwencjach. Wydaje im się że ich to nie dotknie. Może nie od razu, ale długofalowo taki styl życia niesie za sobą ogromne konsekwencje. Najczęściej to dzieciństwo wyznacza drogę, którą człowiek podąża przez resztę życia. Ludzie wychowani od najmłodszych lat wśród alkoholu, narkotyków, przemocy i nienawiści często znają tylko jedną drogę do sukcesu, bezwzględna przemoc. Skoro otoczenie potrafi zmienić dorosłego człowieka, to tym bardziej wpływa na dziecko dorastające w takim szambie. Od najmłodszych lat uczą się samosądów, tłumienia emocji i rozwiązywania problemów siłą. Efekty widać już we wczesnej dorosłości. Statystyki są bezwzględne; najwyższy odsetek sprawców zabójstw przypada na osoby w wieku 20–24 lat, a zaraz za nimi znajdują się sprawcy w wieku 18–19 lat. To tylko pokazuje, jak szybko chaos dzieciństwa potrafi ukształtować przyszłych morderców. To właśnie w Davis coraz częściej przewija się oferta "Sparky" motocyklisty spod ręki Malvados MC. Podobno nie jest najdroższy, ale robotę wykonuje jak profesjonalista. Krążą o nim dziwne pogłoski. Jedno o nim jest pewne, psychicznie nie jest do końca stabilny. Gębę ma wypaćkaną tuszem, a usta wiecznie pokrywają opryszczki. Nie oszczędza ani nosa, ani żył. Lubi solidnie przyćpać, a jego przepalone styki od dawna wołają o pomstę do nieba. Plotki głoszą nawet, że jest wybrykiem kazirodztwa, ale nikt nigdy tego nie udowodnił. Prawda jest też taka, że mało kto odważył się go o to zapytać. Jednego nie można mu odmówić wykonuje robotę bez zbędnych pytań. Nie interesuje go, kto jest celem, co zrobił ani dlaczego ma zginąć. Liczy się tylko to, że forsę dostał z góry. Wielu uważa, że przekazanie mu pieniędzy to najpewniejsza inwestycja, jakiej mogą dokonać. Sam mówi o sobie, że jest dziełem diabła zesłanym na ziemię, by skazywać grzeszników za winy z poprzedniego życia. Czy to prawda, czy efekt przepalonego łba i narkotyków, nikt nie zamierza sprawdzać. Lepiej z nim za dużo nie gadać...
  3. Los Malvados de Motocicletas - należący do grona ‘wyjętych spod prawa’ klub, którego początki sięgają końcówki lat 60’ oraz miasta Mexicali, stolicy stanu Baja California w północnym Meksyku. Sytuacja kraju w tych czasach była niezwykle trudna dla jego mieszkańców, a pogłębiający się kryzys polityczny i gospodarczy spowodował radykalizację nastrojów, po tym jak rządzący zdecydowali się na coraz częstsze używanie siły przeciwko protestującym czego efektem ubocznym owych działań był między innymi znaczący wzrost przestępczości zorganizowanej. Zdaniem służb porządkowych to właśnie wtedy można było doszukiwać się zalążków Los Malvados, gdy w rozwijającym się bezprawiu nawet ze strony warstw rządzących, policyjnej korupcji i przy szalejącym bezrobociu w społeczeństwie pojawiła się tendencja do jednoczenia w gangi, czy też kluby motocyklowe - początkowo by chronić małe, lokalne społeczności i swoje rodziny stawiając na pierwszym miejscu sąsiedzką solidarność i braterstwo między ich członkami. Los Malvados powstało pośród robotniczych ulic Mexicali, miasta o silnie rozwiniętym przemyśle metalurgicznym, który mocno podupadł w czasie kryzysu, a jego pierwszymi członkami byli nękani przez bezprawnie przemycających do Stanów Zjednoczonych narkotyki członków kartelu. Mieszkańcy tamtejszej społeczności i bezrobotni hutnicy jednoczący się w grupy których znakiem rozpoznawczym stały się jeżdżące nocą po ulicach formacje motocykli typu Road King o charakterystycznych wysokich i długich ramionach kierownicy. Wzmożona aktywność motocyklowych grup nie umknęła uwadze karteli pilnujących swoich szczelnych szlaków przemytu heroiny i kokainy do Stanów, co w stosunkowo krótkim czasie doprowadziło do konfliktu interesów i nieustających miesiącami krwawych rozpraw między grupami. Malvados aby skutecznie rozszerzyć swoją działalność, a także by pozyskać niezbędną do walki broń z lokalnymi kartelami, z czasem przejęli część rynku narkotykowego w mieście, a pieniądze które zaczęły płynąć z dochodowego interesu okazały się kluczowe dla przyszłości chapteru. Malvados szybko zaczęło zwiększać swoje szeregi i zakładać kolejne oddziały, w Meksyku czy w Stanach, sięgając po latach aktywności na południu do granic Kalifornii, Stanu San Andreas i miasta Los Santos. Część dawnych zatargów i wojen poszła w niepamięć, a część trwała dalej, ze względu na protekcjonalne podejście klubu do swoich korzeni i pierwotnych społeczności z których się wywodził. Zwiększoną aktywność Malvados w Los Santos można odnotować od początku stycznia 2023, kiedy to grupka facetów z oddziału w Meksyku poprzez decyzję kongresu wyjechała za oddzielający oba kraje mur i uformowała pierwszy w historii klubu oddział w Stanach Zjednoczonych. Oddział Los Malvados Motorcycle Club tymczasowo “osiedlił” się na jednej z najbiedniejszych dzielnic w Los Santos - El Burro. Wyjęci spod prawa motocykliści zamieszkiwali na parku przyczep w którym największa przyczepa służyła jako ich clubhouse. To właśnie tam organizowali cotygodniowe spotkania i analizowali wszystkie klubowe sprawy. Motocykliści spod loga LMMC mieli na celu zwiększenie wpływów klubu w mieście, oraz służyli jako łącznik narkotykowy między Mexicali - Los Santos, Los Santos - Mexicali. Głównym ich dochodem był handel brudnym towarem takim jak; metamfetamina, crack, oraz różnego rodzaju MDMA. Mniej postawieni gangsterzy na motocyklach oprócz legalnej pracy zajmowali się również detalem narkotykowym. To właśnie oni obsługiwali zombie-ćpunów najgorszej jakości towarem. Większość towaru pozyskiwali z Meksyku, który brudzili w jednej z przyczep na El Burro. W niedalekiej przyszłości klub przeniósł się z przyczep do normalnej dzielnicy, którą sobie upatrzyli. Większość bikersów ma swoje rodziny i dzieci, których stawiali zawsze na pierwszym miejscu. Każdy z klubowiczów traktuje się jak członek rodziny, obdarzają się wzajemnym szacunkiem i lojalnością. Kierują się zasadą “jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. W przeciwieństwie do innych jednoprocentowych klubów Malvados nie posiadają swojego sklepu z merchem i strony internetowej - ograniczają się jedynie na zapalniczki z wygrawerowanym logiem klubu, które są dostępne tylko dla jego pełnoprawnych członków. Główną ikoną klubu (poza logiem) jest Mezcal - pewien rodzaj tequili, który uwielbiają. Większość tych sukinsynów popala metę zapijając to właśnie tym napojem. Głównym pomysłodawcą uformowania oddziału w Los Santos był niejaki Paquito Ramirez i Nuno Montes - jedni z najbardziej szanowanych i zaufanych motocyklistów w Meksyku. Przyjeżdżając do Los Santos z resztą swoich braci uformowali oddział i poszerazli swoje kontakty co każdy dzień. Los Malvados nie jest klubem z dobrą opinią cywilów, większość z nich uważa ich za typową patologię i bandyterkę. Oficjalnie klub sra na wszystkie pomówienia. Członkowie klubu poruszają się ogromnymi motocyklami, które posiadają sporą ilość chromowanych elementów, oraz gigantyczny widelec, przez co jeżdżąc mają ręce na wysokości głowy. Osoba, która chce wkręcić się w szeregi Malvados MC musi zgłosić swoją kandydaturę do któregoś z obszytych członków klubu, później ta kandydatura jest omawiana przy stole i głosowana. Jeśli osoba aspirująca się na członka oddziału zostanie przez klub pozytywnie przegłosowana, dostaje ona kamizelkę z dolnym rockerem PROSPECT. Jest to okres próbny, który trwa dwa lata - przez ten czas rekrut staje się własnością klubu i jest wielokrotnie sprawdzany przez wszystkich klubowiczów. Kandydat przechodzi przez wiele sytuacji w których jest wrzucany na głęboką wodę - w większości jest zmuszony do wykonywania różnego rodzaju przestępstw, a czasem do zażywania narkotyków w celu sprawdzenia, czy ochotnik nie jest z departamentu. Malvados pochodzą z biedniejszych rodzin co można zauważyć po stylu ich ubioru. Nie noszą złotych sygnetów, ani drogich butów - wyglądają na typowych ludzi bez forsy. Większości klubowiczów nie kieruje pasja do motocykli i mechaniki, a pogoń za forsą, znajomościami i wpływami. Ich głównym celem jest wejście w bogatsze życie niczym gwiazdy z Los Santos. Członkowie są agresywni wobec innych klubów motocyklowych - nie boją się wejść w konflikt. Wzięli sobie głęboko do serca tekst "jeżeli ktoś szuka chuja do dupy to u nas go znajdzie". Oddział w Los Santos okazał się strzałem w dziesiątkę. Mimo ciężkich początków i raczej małych nadziei na sukces - udało im się zdominować El Burro Heights, finalnie przejmując narko-interesy lokalnego gangu. Przybysze z Meksyku nie uwinęli się bez strat, stracili ludzi, stracili forsę, stracili część siebie - dokonując brutalnych egzekucji, które miały pokazać całej okolicy, z kim mają do czynienia. Ten okres był okresem który znaczył wiele, a nawet bardzo wiele. Pozyskiwanie wtyczek, kontaktów, mnożenie kapitału, budowanie wizerunku poszczególnych figur w gangu, zdobywanie street credit na ulicach South Central i całego miasta Los Santos. To właśnie ten okres czasu wykreował ikony takie jak Paquito PACO Ramirez czy Mario UNCLE ROSE Rosales, którzy rozdawali wtedy karty w gangu. Pewnie wielu zapyta czym wybiła się ta dwójka? Odpowiedź jest prosta - mieli dryg do zarabiania forsy, zdolności przywódcze i okazywali totalny brak skrupułów, który przekonał resztę składu, że tym kolesiom lepiej ustąpić miejsca. Już w pierwszych miesiącach działania chapteru na terenie USA, doszło do absurdalnych sytuacji, takich jak: morderstwo poprzez strzał w głowę pod jednym ze strip-clubs na Davis, kilka brutalnych egzekucji na kolesiach, którzy wybrali złe podwórko by skroić kilku dilerów. W miasto szybko poszła fama, że Ci kolesie nie mają zamiaru się cackać, dobrze wiedzą po co tu przybyli. Opcje są dwie: biorą co swoje lub wracają do domu z podkulonym ogonem, ewentualnie w czarnych workach. Klub motocyklowy z Meksyku kontrolował całe miasto Davis. Położyli łapę na każdej możliwej branży, generując maksymalne zyski, jak to mówią na ulicy 'wyciskając z dziwki ile się da'. Całkowicie przejęli narkotykowy hurt w okolicy, położyli łapę na wszystkich przedsiębiorstwach które generują zyski, wprowadzili w obrót broń palną od pistoletów bojowych po karabiny szturmowe, a Rosales Gym było istnym marketem sterydowym, gdzie zbiry z całego miasta mogły jak papierosy w monopolowym - kupić sterydy anaboliczne najcięższego kalibru. Co cechowało tych kolesi? Na pewno postawa, wielu z ikon oddziału z Los Santos to kolesie którzy nie mają zamiaru oddać nawet okruszka swojego kawałka ciasta, za to chętnie zabraliby wszystkich innych dookoła. Respektują niepisane, gangsterskie zasady, o które coraz ciężej w obecnych czasach na ulicach Los Santos. Są pewni siebie, zdecydowani, poruszają się dumnie, a konflikty rozwiązują szybko i bardzo głośno, co odstrasza potencjalnych 'mącicieli' którzy lubią prowokować i zarabiać na beefach danych organizacji przestępczych. Dbają o formę, wiecznie zapędzani przez starszą gwardię do roboty na sali. Bez wahania paradują z dużymi spluwami na oczach innych, mniejszych przestępców - utwierdzając ich w przekonaniu że nie warto grać przeciwko nim, za to warto razem z nimi. Byli aktywni na każdym polu, prowadzili kilka pralni pieniędzy, opierając o nie swoje biznesy: Lombard - paserka, siłownia - sterydy, strip-club - narkotyki, warsztat - kradzieże fur. Gang prowadzi obojętną politykę co do konfliktów gangów ulicznych w okolicy, mają jeden warunek - to nie może dotykać gospodarki w mieście. Przedsiębiorcy mają być zadowoleni, ludzie mają mieć forsę, a tą forsę spieniężać tu na miejscu, napędzając tym samym wszystko w koło. Niektórzy członkowie Los Malvados MC mocno kibicują lokalnej młodzieży, widząc w nich potencjalnych gangsterów - którzy gdy troszeczkę podrosną, zaczną generować dużo większe zyski, które finalnie mają trafić do sejfu klubu.
  4. szkoda ze ci co zawsze mieli najwięcej do powiedzenia milkną gdy rzeczywiście mogą pomóc 🙃 poszło, zdrowiej wariat!!
  5. **07.01 Alta St/Vinewood, to właśnie tego dnia spaliło się jedno z mieszkań w północnej części miasta, pech chciał że należało do sierżanta Calaveras MC. Ludzie spod ciemnej gwiazdy mówią że chcieli go zabić, ale ile w tym prawdy? Nie wie nikt. Gunnar chcę się zrewanżować podpalaczom, ale nikt szerzej nie mówi w jaki sposób. Pewne jest jedno, zapłaci srogo. Koleś musi spać na forsie, prowadzi salon jubilerski w Rockford Hills. Jedni podejrzewają że zapłaci błyskotkami z gablotek, ale nic nie jest pewne. Często jest widziany pod domem klubowym w zachodniej części Vinewood, jeżeli ktoś chcę się z nim spotkać to właśnie tam. **
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin