💎Gurazzo Jewellery💎 - marka zrzeszająca miłośników błyskotek, to właśnie pod okiem rzemieślników były tworzone nowe projekty, nazywane ósmym cudem świata. Jednak początki, nie były tak kolorowe... Zresztą koniec, nie dorównał świetności. Gurazzo’ zaistniało w LS z inicjatywy Manuela Montes który w latach 90’ przedostał się przez granicę us-mexico na prawie zielonej karty. To właśnie początki dały mu najbardziej w kość, szary człowiek w wielkim mieście, obrót o sto osiemdziesiąt stopni porównując niewielkie miasteczko do miasta show-biznesu. Jednak wszystkie okoliczności, traktował jako brutalny test który miał przetestować jego granice możliwości. Salon jubilerski odbił się echem, momencie ukazywania na światło dzienne nietuzinkowych projektów które łączyły elegancje z nutą nonszalancji. Nutę świeżości wprowadził potomek Montesa’, Jerry'. To właśnie młoda krew rozszerzyła horyzonty, przyciągając do siebie nowe twarze. Początek 00’ odbił się na branży jubilerskiej. Właśnie chęć ‘wyróżniania się, posiadania czegoś niedostępnego dla reszty’ stała się tak priorytetowa, że niewielki salon musiał zmienić swoje założenia. Jerry’ zastosował się do zmieniających go okoliczności, dostosowując się do aktualnej mody, zrezygnował z tworzenia dla wszystkich chcąc uderzyć w elitarne jednostki jak; celebryci, politycy, lekarzy czy też biznesmenów. Jakość przezwyciężyła ilość, a gablotki stały się puste, każda nowa twarz przekraczająca drzwi musiała liczyć się z pokaźnym czasem oczekiwania, aby móc założyć na siebie coś unikatowego, coś co budziło zazdrość.. Sukces nie trwał tak długo, jak mogło się wydawać, dalej trzymali rękę na pulsie, jednak to nie było takie samo... Dryfująca moda w rzeczywistości odbijała się, a sam właściciel nie był w stanie naprowadzić /okręt/ na odpowiedni kierunek. Cały czas zmieniał kierunki, chcąc przygarnąć wszystkich klientów, stawał się przeciętny. Nad biznesem unosiła się gęsta mgła zwiastująca najgorsze... Przełomem w życiu okazuje się koniec 2025’ gdy Jerry wplątał się po uszy w hazard, a krupierzy zdumienia przecierali oczy widząc go przekraczającego próg kasyna. Pozbył się wszystkiego, łącznie z zaliczkami na biżuterie.. Właśnie wtedy pojawia się Gunnar Hernandez, lichwiarz kojarzony z okolic Vinewood, dający mu złudną nadzieje wrócenia na prostą. Pożyczka u takiej persony kończy się zawsze tak samo. To właśnie on dobija gwóźdź do trumny likwidując dług, a jednocześnie stając się nową twarzą Gurazzo Jewellery
Gurazzo Jewellery od zawsze potrzebowało kogoś, kto nada mu nowy kierunek. Hernandez przyjął odpowiednią strategię – wracając do korzeni, ale jednocześnie dodając szczyptę nowoczesności. Wprowadził wyraźny podział: limitowane kolekcje dla zamożnych klientów oraz prostsze, tańsze projekty dla reszty. Niedługo później szyld Gurazzo Jewellery pojawił się ponownie – tym razem na ulicy przesyconej prestiżem, Rockford Hills. Hernandez nadał miejscu nową barwę i blask. Zainwestował w odświeżenie wnętrz, wprowadził rotacje w personelu i postawił na wysoko wykwalifikowanych rzemieślników – ludzi, którzy mieli tę sztukę we krwi. To właśnie teraz Gurazzo Jewellery nabiera nowego znaczenia. Jedno jednak pozostaje niezmienne nazwa, która ponownie przyciąga dawną klientelę i wzbudza zainteresowanie nowej.
Jak sam twierdzi, do wszystkiego jest potrzebny czas, a odpowiednia osoba na odpowiednim stanowisku może zdziałać cuda, nawet z tak zżartego przedsiębiorstwa jak to.
strona internetowa (dc)