-
Postów
55 -
Rejestracja
Treść opublikowana przez filip761
-
Ja słucham sobie teraz Nominuje nikogo
-
mam nadzieję
-
Pozdro będzie klimat kręcony
-
Teraz to cale Davis należy do mnie pozdro chlopaki
-
- - - - -
- 86 odpowiedzi
-
- outlaw motorcycle gang
- 1%ers
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
-
Kradzież wozu dla samego założyciela tego nieczystego biznesu to bułka z masłem, zajmował się tym spory kawał czasu zanim przyjechał jeszcze do Los Santos, więc wszystkie sztuczki przydatne w tych przedsięwzięciach ma w małym palcu. Głównie z tego powodu to on zainicjował taki sposób zarobku dla swoich znajomych. Grupa samochodowych złodziei głównie za cel obiera samochody nie będące w zatłumionych dzielnicach miasta, tylko te które stoją gdzieś na uboczach, gdzie ciężej jest ich rozpoznać czy zauważyć. Jednak w ich fachu zdarzają się również sytuację, w których zapominają na moment o konsekwencjach i po prostu podbiegają do samochodu stojącego na światłach, wyrzucają z samochodu przestraszonego kierowcę i uciekają z miejsca kradzieży z piskiem opon. Zazwyczaj zachowując przy tym zimną krew i będąc w gotowości na ewentualną ucieczkę przed lokalnym departamentem sprawiedliwości. Jednak takie sytuacje są dla nich wyjątkiem, bo wiedzą że przez taki wybryk stracić mogą to, do czego dążą przez cały czas. Po udanej próbie kradzieży samochodu, nie ważne czy jest to sportcar, muscle, czy nawet van, udają się do swojego garażu gdzie samochód przez kilku kolesi zostaje rozkręcony na części pierwsze i wywożony z miasta, gdzie części zostają rozprowadzone. Samochód w częściach znika z miasta maksymalnie w przeciągu czterdziestu ośmiu godzin. Cały biznes nie jest skomplikowany, jednak ryzykowny i przemyślany. Założyciel szajki samochodowej stara się, by żaden z jego kumpli nie wpadł w ręce departamentu co nie zawsze się udaje. To wszystko udowadnia, że nikt z tej gorszej strefy miasta nie jest nietykalny przez departament.
-
ssc napoli Demetrio Greco
filip761 odpowiedział(a) na dixoniak7 temat w Multimedia - Zdjęcia i filmy z serwera Vibe Roleplay
ok -
**Francisco Villar widząc zbiórkę, bez namysłu wpłacił 2000$ chcąc pokazać, że takim ludziom trzeba pomagać**
-
777 [Biznes/Maszyny] Arcade Point Del Perro🎰
filip761 odpowiedział(a) na ps. Klima temat w Archiwum globalne
wreszcie coś ciekawego i nie jest to kolejny odgrzewany kotlet na tym serwerze... -
Tobie też bratku @Heavyweight icon
- 283 odpowiedzi
-
- russian- american
- packman crew
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Życzę Ci powodzenia @dss, bracie ukochany!!!
- 283 odpowiedzi
-
- russian- american
- packman crew
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Cornbread Nation - The untold story of Homegrown Syndicate
filip761 odpowiedział(a) na Bestia z Warszawy temat w Archiwum
bede obserwowal temacik, powodzonka grajki -
licze na dobra gierke, pozdro
-
była bangerka black rose leah young pcha sie na każdego kutonga to, to twojego napewno tez nie odmowi (NAVIER WILLS NIE JEST DO ODDANIA, jakaby co!!! tylko ta laseczka)
-
**M.Marks zostawiła komentarz pod kawałkiem chlopaka który jej sie podoba; dobrze ci idzie Desh**
-
**Maggie widząc na socialmediach kawałek swojego kumpla, zostawiła like a w komentarzu zostawiła "♥"**
-
Rozjade wszystkich na swojej drodze gnojki
-
**Louis odrazu po otrzymaniu informacji, że jego kumpel z jednego osiedla, wypuścił swój pierwszy kawałek, dał łapkę w górę i zostawił komentarz.** Horny, you re gonna wreck this sector with your reel!!!
-
BY MILLIE TALLEY | 24.08.2022 Millie Talley: Hej Santos, dzisiejszego wieczoru przeprowadzę, mam nadzieję, że ciekawy dla was wywiad razem z człowiekiem który, bliski był Dalli Daji, jest właścicielem Daji's Tacoville i wnioskując z naszych rozmów sprzed... tygodnia? Człowiek dobroci, przedstawiam wam Reeca Greenwood! Reece Greenwood: Hey, dla znajomych Woodie... Mam nadzieję, że nie zanudzę tutaj nikogo... Nie jestem do tego stworzony, huh. Millie Talley: Wierzę w Ciebie, Reece... Mam nadzieję, że oboje wypadniemy w tym dobrze, w końcu to nie tylko twój pierwszy wywiad, ale też mój... Zobaczymy jak wyjdzie, pamiętaj, by wypędzić z siebie stres... Mogę zadać Ci pierwsze pytanie? Reece Greenwood: Więc jesteśmy w tym razem... Dzięki za mocną zapowiedź. Człowiek dobroci to dobre określenie. Śmiało, jestem na to gotowy - raczej. Millie Talley: Okej, tak więc zaczynajmy... Jak widzisz przyszłość Daji's Tacoville, po odejściu Dalli? Planujesz dalej podtrzymywać lokal na swoich skrzydłach, czy jednak jest dla niego zaplanowana już inna przyszłość? Reece Greenwood: Huh... Postawmy sprawę jasno, Daji's Tacoville powstało z naszej wspólnej decyzji, wspólnie prowadziliśmy ten lokal i wspólnie go będziemy prowadzić - wierzę, że nadal na mnie patrzy i mnie wspiera... Nie zamierzam odpuścić tego miejsca, nie tylko ze względu na śmierć mojej wspólniczki, siostry, przyjaciółki - najbliższej osoby. Wspieram tym samym Davis. Lokal jak stał, tak będzie stał - mamy plany na zorganizowanie dla ludzi świetnej zabawy... Jedzenie TACO na ilość. Wiec tak, nasz lokal będzie prosperował dalej, z pełnym spokojem i luzem dla klientów. Millie Talley: Okej, w porządku. A jeśli chodzi o jego zarządzanie, masz w planach poszukać kogoś na miejsce Dalli, czy była niezastąpiona i lokal będzie leżał tylko i wyłącznie na tobie? Reece Greenwood: Mam swoich dzieciaków, którzy mnie wspierają: Layle, Nancy, Elene - które też serdecznie pozdrawiam. Dalla wspomagała mnie słownie, finansowo, była prawdziwym wsparciem. Nie zastąpię jej działań żadnymi innymi osobami, nikt nie jest w stanie wskoczyć na jej miejsce, to prawdziwa przywódczyni - nie ma drugiej osoby, której mógłbym na tyle zaufać, by poświęcić nasze wspólne marzenie. Millie Talley: Również serdecznie je pozdrawiam, widziałam je nie raz w waszym lokalu. Myślę, że ta odpowiedź jest wystarczająca, więc zapytam Cię, czy myślisz, że jej odejście może jakoś wpłynąć na działanie lokalu? Jak oboje wiemy, była jedną z właścicielek... Reece Greenwood: Huh... W pewnym sensie zadziałało to bardzo - dużo osób przychodzi i utwierdza mnie w przekonaniu, że Dalla już odeszła - składają kondolencje, mimo że niektórzy nie byli z nią w dobrych relacjach... Jest to, OKAY - jednak nadal męczy to głowę… Jeżeli jednak chodzi o sam lokal, nie ludzi - wpadło do niego trochę smutku, ale staramy się odgonić złe demony z głów ludzi i pokazać że to miejsce do wyciszenia, neutralny grunt od wszystkich życiowych problemów... Ludzie do nas cały czas chętnie przychodzą, nie każdy kojarzy Dalle z tego miejsca, poza jej nazwiskiem - tym jak o niej wspominam, że to ona wciąż zajmuje pierwsze miejsce... W głównej mierze ludzie najczęściej widzieli mnie i pracowników, a nie Dalle, więc nie wpłynęło to jakoś mocno, jednak można to odczuć, że ludzie za nią tęsknią, przychodząc do nas. Millie Talley: Sama w sobie odpowiedź, jest w porządku... Mogę zadać kolejne pytanie? Reece Greenwood: Yeah... Śmiało, będę gotów. Millie Talley: Całe miasto dobrze wie, że Davis to dzielnica, słynąca z przeróżnych przestępstw, działania grup przestępczych... Jak wygląda to w waszym lokalu? Często witają do was dzieciaki, chcące zrobić burdę? Reece Greenwood: Woah... Wszyscy wiemy jakie prawdziwe lub fałszywe zdania są o Davis... Szczerze? Widać różnice pomiędzy klientem spoza Davis a z Davis - zazwyczaj ci, którzy są spoza, robią większe zamieszania, niż ci z Davis... Nie mamy problemów z dzieciakami… Wspieram ich pracą, dobrym - tanim jedzeniem... Nie sprawiają nam żadnych większych problemów, szanują to, że określamy nasz lokal strefą neutralną, gdzie nie dzieje się krzywda nikomu, wiedzą też, że zawsze mogą na nas liczyć… Wielu z nich się przekonało, gdy potrzebowali ratunku - z jedzeniem, czy zdrowotne - bo na przykład ktoś postanowił do nich strzelać bez powodu, wyciągamy rękę do Davis, a Davis chętnie wyciąga ręce do nas i nie robi zamieszania w naszym lokalu. Najczęstszymi prowokatorami są osoby, które nie mogą znaleźć swojego miejsca w centrum, bo nikt się nimi nie interesuje i atakują chłopaków z Davis. Nie wiem co dzieje się poza lokalem, ale na terenie lokalu jest jak najbardziej neutralnie... Dbamy o komfort własny, ja nie robię nic przeciwko nim, wspieram ich - oni wspierają mnie... W pewnym sensie, w lokalu powstał ciekawy odruch... Gdy ktoś sprawia problemy w lokalu, cały lokal zbiera się, by przegonić tę osobę z lokalu... Dość to ryzykowne, jak wiemy, może być taka osoba uzbrojona, ale nikt na to nie zwraca uwagi, każdy dba o komfort w tym lokalu. Za co dziękuję każdemu klientowi, że wysoko ceni sobie swój własny komfort w naszym lokalu... Millie Talley: Właśnie coś takiego miałam na myśli, mówiąc, że jesteś człowiekiem dobroci... Poważnie, masz ogromne serce... - Jeśli macie tak dobrych klientów, dobry personel... Czy jakakolwiek firma, chroni was przed tym, co się tam dzieje? Wchodząc, można zauważyć tabliczkę, że obiekt jest monitorowany. Reece Greenwood: W pewnym sensie, REDO montowało nam kamery. Głównie polegamy na społeczności, która tam jest - żyjemy z nimi blisko, nie wchodzimy w konflikty. Wybudowaliśmy sobie dość dobrą pozycję jako miejsce do zjedzenia, często w naszym lokalu przesiaduje departament, który również ma oko na nasz lokal, czy wokół niego nie dzieje się nic nie dobrego, oczywiście też jesteśmy temu bardzo wdzięczni... Tak poza tym, nie - nie chcemy mieć stałej ochrony. Dlaczego? Odstrasza to klientów… Jak ktoś może czuć się w takim miejscu bezpiecznie, skoro musi stać ochrona i obstawiać czy ktoś nie wyzywa się przed ladą... Zresztą, jeżeli już trzeba - wykorzystuję moje atuty fizyczne, jestem dość... wysoki? *zaśmiał się*. Millie Talley: Właśnie takiej odpowiedzi oczekiwałam... To dobrze, że nikt nie wchodzi wam w... paradę? Tak to ujmę. Przyznam, że w wolnym czasie sama lubię do was wpaść i nie spotkałam się chyba nigdy z sytuacją, gdy działo się tam coś niepokojącego... Reece Greenwood: To fakt, nikt nam nie wchodzi w paradę - bo nie ma kto, po co robić pod górkę lokalowi, który dostarcza każdemu to, czego chcą. Millie Talley: Okeej, lecąc dalej... Chcę Cię zapytać, jak doszło do tego, że razem z Dallą założyliście ten lokal? Znaliście się długo przed założeniem biznesu? Reece Greenwood: Czy znaliśmy się długo? Poznałem ją przed wymyśleniem jej ksywki DIDDY. Poznałem ją, gdy zaczynała swoje loty w Amnesia Club, za czasów Kate Rose... Poznałem ją po tym, gdy okradli ją i jej przyjaciela z tamtych czasów, nie wyglądała za dobrze… Wspomogłem ją, postawiłem na nogi... Później poszło to równo, wymyśliliśmy tę ksywkę, śmiejąc się i spacerując po Vespucci. Od tamtej pory, byliśmy codziennie razem - później wciągnął ją trochę świat muzyczny, koncerty - byłem na prawie każdym, ale finalnie, nasze relacje pozostawały niezmienne. Skracając to mocno, otworzyliśmy razem restauracje. Było to moje marzenie, ona kochała ostre żarcie, codziennie przywoziłem jej papryczki do studia, burgery z papryczkami a nad ranem, gdy wychodziliśmy ze studia, jechaliśmy do domu - zjedliśmy kanapki z dżemem i masłem orzechowym. I tak powstało Tacoville, między tym wszystkim były to dawne zamiary, bardzo dawne, zawsze wspominałem, że chce mieć własną knajpę. Dalla dała mi tę szansę, była głównym twórcą tego miejsca. Millie Talley: Dobrze to słyszeć, przynajmniej masz okazję przed publicznością wygadać się, jakie tak naprawdę były wasze stosunki... Nikt nie zarzuci Ci, że nie byliście prawdziwymi przyjaciółmi. Ja Ci wierzę i mam nadzieję, że każdy słuchacz tego wywiadu również. Reece Greenwood: Huh... Powiem nawet więcej, kiedyś miałem myśli, zanim to wszystko się zaczęło - by ubiegać się o jej względy, chciałem mieć ją jako swoją kobietę... Przykryło mi te myśli, jej problemy przed karierą - problemy, którymi się zająłem... W tym było wiele nieudanych związków, po których stwierdziłem, że ta dziewczyna będzie miała lepsze życie z kimś innym niż ja, później weszła w związek z Little - życzyłem im dobrze, od samego początku żyje zasadą, że jestem tutaj po to, żeby uszczęśliwiać ludzi, gdy to robię - sam jestem szczęśliwy. Millie Talley: Jeśli mowa już o Quentinie, mam do Ciebie jedno krótkie pytanie... Nie miałeś nigdy problemu z tym, że są razem i tym samym, wspierałeś nie tylko Dallę, ale też Quentina? Reece Greenwood: Nahh... Quentina w dużej mierze nie lubiłem, miałem o nim złe zdanie... Tylko dlatego, że ktoś kiedyś mi o nim mówił... Później, gdy zacząłem z nim rozmawiać, dojrzałem w nim potencjał i zachował się godnie dla Dalli, wspierałem ich obu. Doradzałem we wszystkim, Quentin miał po ostatni dzień ode mnie dużo wsparcia, słowo. Millie Talley: W porządku. Dobrze to słyszeć, Reece. - Zadam Ci kolejne pytanie, w porządku? Reece Greenwood: W porządku, śmiało. Millie Talley: Od początku byłeś człowiekiem, z którym warto było porozmawiać, przychodząc do was na Quesadillę, burrito, czy nawet puszkę Sprunka. Jak widzisz swoje życie po śmierci swojej wspólniczki? Czy przez to, zamknąłeś się w jakiś sposób dla innych, cokolwiek? Reece Greenwood: Jak widzę? Jest pustka w nim, wiadome, ale daliśmy sobie z Dallą obietnice, że nigdy nie załamiemy się, gdy jedno z nas przez cokolwiek zginie, mimo że chcieliśmy oboje dożyć spokojnej starości - nie jest tajemnicą, że jest ode mnie młodsza i nie, nie zamknąłem się. Wszedłem w zdrową relację z kobietą, to czego pragnęła Dalla i ja - ustatkowanie się, własny dom - kobieta, w przyszłości dzieci... Dlatego, gdy tylko wszedłem w te relacje, przypomniałem sobie słowa Dalli - dając dużo miłości swojej kobiecie. Tak samo dużo, chce dać jej córce, którą już posiada. Czy na obcych ludzi się zamknąłem? Myślę, że nieco ograniczyłam poznawanie super, nowych ludzi, poza tymi których poznaje w Tacoville, prawda? Chce być blisko z klientami - chcę, by czuli się komfortowo. Millie Talley: Dobrze to słyszeć z twoich ust, mam nadzieję, że się wam ułoży i że nigdy nie pomyślisz sobie, że z własnej woli chcesz trafić tam, gdzie trafiła Dalla. Z własnego doświadczenia wiem, że często zdarzają się takie sytuacje, gdy przyjaciel chcę pójść za przyjacielem... No, nieważne! - Mam nadzieję, że wszystko wróci do normy... Przejdźmy do kolejnego pytania, bo spędzimy tutaj całą wieczność! Reece Greenwood: Huh... Aż tak jestem męczący? Millie, liczyłem, że oczekujesz długich odpowiedzi, mogę je skrócić! Lubię gadać, złapałem klimat z kamerą *zaśmiał się*. Millie Talley: Tego od Ciebie oczekiwałam, Reece. Po prostu nie chciałam, byś sam spędził tutaj całą noc. - Sama nie mam już zbyt wiele pytań. Chociaż, mimo wszystko, mamy już tego całkiem sporo... Zadam Ci jakieś ostatnie pytanie, takie, które wymyślę na poczekaniu, okej? - Doszłam do wniosku, że pytanie, które mi zostało, odpowiedziałeś na nie we wcześniejszych odpowiedziach. Reece Greenwood: Huh, zdarza mi się wyprzedzać często niektóre pytania, wybacz za to - nie znam się na tym. Huh, pytaj o co tylko chcesz, w końcu po to tutaj jestem. Millie Talley: Może, zapytam Cię, czy w przyszłości, może bliskiej, może dalekiej. Masz zamiar otworzyć kolejny biznes w tym mieście? - Może też na Davis, może na jakiejś innej dzielnicy, cokolwiek by to nie było? I gdzie widzisz swoją twarz w przyszłości, czy jako przedsiębiorcę, czy może jednak gdzieś, w świecie internetu? Reece Greenwood: Szczerze... Jeżeli chodzi o kolejne biznesy, to nie. Nie biorę dużych pieniędzy z Tacoville, biorę tylko tyle, żeby starczyło mi na zachcianki moje, mojej kobiety i jej córki. Jeżeli już miałbym wziąć więcej pieniędzy, zainwestowałbym w kogoś, kto potrafiłby to zorganizować, miał na siebie pomysł, a nie koniecznie finanse, kogoś z Davis - może jakiś raper? Może ktoś, kto nie chce pracować za ladą w Tacoville, a potrzebuje pomocy. Głównie oferuje prace dla takich osób, jednak gdy nie są przekonane - nie odrzucam ich na bok, pomagam znajdować kolejne cele - jestem aniołem stróżem wielu osób, yeah. Co do mojej twarzy - nie znam się na internecie, potrafię się zalogować na Li - ze wszystkim pomagają mi dzieciaki z Tacoville, gdy sam usiadłem do wrzucania zdjęcia, zajęło mi to cztery godziny, słowo. Raczej nie chce widnieć gdzieś wysoko… Wystarczy, że ludzie kojarzą mnie z Tacoville, tylko o to mi chodzi - nie chce być wielkim człowiekiem, moje pięć minut już było - wiele lat temu, gdy wspierałem meksykańską knajpę Habanero i Tequilla Bar. Wiele, woah, rok? Może dwa. Zaszalałem, słowo. Millie Talley: Reece, nie było czym się stresować, nie? - Myślę, że oboje wyszliśmy po raz pierwszy przed kamerą nie najgorzej. Czy, chcesz dodać coś jeszcze na zakończenie do publiczności, która właśnie Cię słucha? Reece Greenwood: Huh. Chciałbym dodać, słowo... Pozdrawiam Dalle, Quentina - mam nadzieje, że gdzieś tam u góry mnie słyszą... Moją kobietę, Sherry - kocham Cię wariatko, jej córeczkę Shailene. Layle, Elene, Nancy... Liane. Spotemshotem, cale Davis i myślę, że dodam na koniec. Kochajcie się wszyscy, żyjcie neutralnie - jak można żyć w Tacoville. Dzięki Millie za zaproszenie i trzymajcie się ludziska... Millie Talley: Dzięki również... Również pozdrawiam wszystkich tych, których przedstawił Reece... Mam nadzieję, że każdego z was będę miała kiedyś okazję poznać. - Reece jest cudownym człowiekiem, jakich brakuje nam w tym mieście... Serdecznie zapraszam was również do jego biznesu, Daji's Tacoville.. Santos, żegnaj... Widzimy się za jakiś czas, tym razem z kim innym! Reece Greenwood: Hey, trzymajcie się! Santos!
-
014. Rozliczenie z przeszłością. Kelz Handoo o swoim byłym życiu gangstera.
filip761 odpowiedział(a) na grvbas temat w Night American Discussions
**Dumny Kelz z wywiadu z Zu, z uśmiechem na twarzy natychmiast udostępnił odnośnik do wywiadu na swoim LI** -
033. Belle Rose; salon urody, który uwielbiają mieszkańcy Los Santos.
filip761 odpowiedział(a) na grvbas temat w What in business
**Kelz czytając artykuł, jest dumny ze swojego przyjaciela. Rozesłał go po swoich znajomych**
