Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Ranking

Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 06.10.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. Aisha Harper (ur. 25 października 2000 r. w Central Los Santos Medical Center), sygnująca się częściej swoim pseudonimem artystycznym Lilith to afroamerykańska performerka i początkująca piosenkarka popowa. Dziewczyna do niedawna często występowała na żywo w wielu lokalach, śpiewając w nich różne popularne utwory, głównie z lat 80/90 i grając na pianinie. Jakiś czas temu w znacznym stopniu zrezygnowała jednak z tej formy występów i przeniosła swój performance na bardziej "globalny" poziom, zaczynając publikować swoje covery oraz autorskie utwory w internecie i znacznie bardziej udzielać się w mediach społecznościowych, kreując przy tym swój wizerunek Lilith, czyli demonicy z którą się utożsamia, będącej częścią jej artystycznego "ja". Kobieta wywodzi się ze średnio zamożnej, chrześcijańskiej rodziny zamieszkującej South Los Santos, dlatego też swoją edukację prowadziła min. w Davis High School, gdzie jako członkini wielu grup poświęconych interesującej ją tematyce, sukcesywnie pielęgnowała swój talent muzyczny i brała udział w konkursach, które bardzo często kończyła z wyróżnieniem jako ich laureatka. Doskonale wiedząc, że muzyka jest dla Aishy praktycznie całym światem i widząc, jak prężnie dziewczyna rozwija się w swoim hobby, rodzice nie mieli oporów do inwestowania w swoje dziecko sporych sum pieniędzy, opłacając tym samym jej wokalnego trenera i lekcje grania na pianinie oraz gitarze akustycznej. Nie dzięki swoim wynikom w nauce, które swoją drogą nigdy nie należały do zbyt dobrych, ale dzięki swojemu niebagatelnemu talentowi, pod koniec szkoły średniej dziewczyna otrzymała stypendium dla uzdolnionej muzycznie młodzieży, które pozwoliło jej na kontynuowanie edukacji na University of San Andreas (ULSA). Lilith nigdy nie należała do najbardziej skromnych i cichych osób, co najbardziej zaczęła dawać po sobie poznać w szkole średniej. Zawsze uwielbiała być w centrum uwagi - nie ważne jakim kosztem i w jak bardzo złym świetle by to jej nie stawiało. Oczywiście musiała trzymać się tych "lepszych", bogatych dzieciaków i pomimo tego, że jej sytuacja majątkowa wskazywała na co innego, ona zawsze potrafiła znaleźć sposób, żeby wyglądać "cool" i być na czasie z najnowszymi trendami. Podbieranie pieniędzy i tak dużo inwestującym już w nią rodzicom i stosowanie na nich szantażu emocjonalnego, żeby mieć za co kupować najnowsze gadżety i ubrania było dla niej tak naturalne, jak znęcanie się i dokuczanie słabszym, ku uciesze swoich rówieśników. Nie trzeba być geniuszem, żeby domyślić się, że właśnie w ten sposób dziewczyna bardzo szybko zyskała na popularności i stała się jedną z bardziej znanych i znaczących osób w swojej szkole. Bardziej strachliwi, introwertyczni uczniowie często bali się przechodzić obok niej i jej paczki, mając na uwadze to, że praktycznie za nic mogą zostać kompletnie zmieszani z błotem. Talent dziewczyny został dostrzeżony i doceniony przez wiele osób, więc gdy w wieku siedemnastu lat postanowiła ona występować na żywo przed publicznością, praktycznie żaden teatr, restauracja, czy też jakiś inny lokal nie miał problemu z tym, żeby poświęcić jej na jakiś czas scenę, gdzie mogłaby ona kompletnie poświęcić się muzyce i dać występ ku uciesze widowni, w czym bardzo się odnajdywała i co uwielbiała robić. W ten sposób zaczęła zarabiać swoje pierwsze, choć oczywiście niezbyt wielkie ze względu na swój znikomy stopień rozpoznawalności, pieniądze. Na potrzeby występów właśnie wtedy wymyśliła swój pseudonim artystyczny, czyli Lilith, za pomocą którego za każdym razem zostawała wywoływana na scenę i pod którym była rozpoznawana przez oglądającą i słuchającą jej publiczność. Po jednym z występów została dostrzeżona przez producenta muzycznego, który zaoferował jej pomoc w wypuszczeniu swojego pierwszego, autorskiego kawałka i jego promocji, dając dziewczynie swego rodzaju "dobry start" w ogromnym świecie branży rozrywkowej. Utwór nie okazał się być jakimś wielkim hitem i przeszedł bez większego echa, ale sam w sobie był całkiem dobry, co dało Aishy motywację do kontynuowania swojej twórczości w internecie i rozpoczęcia działalności na większą skalę w mediach społecznościowych, gdzie postanowiła w ciągu dalszym posługiwać się swoim starym pseudonimem i od czasu do czasu, dla wzbudzenia większego zainteresowania swoją osobą, wykorzystywać wyimaginowany wizerunek Lilith, czyli według wielu różnych podań, żeńskiego demona, którego korzenie odnajdują się nawet w Biblii. Pomimo tego, że po zamieszczanych w sieci postach i niektórych rzeczach o których pisze i mówi można wywnioskować inaczej, Aisha nie ma urojeń, ani nie jest aktorką metodyczną. Lilith to po prostu część wizerunku, jaki wykreowała sobie w sieci, na przekór chrześcijańskim wartościom, w których została wychowana.
    9 polubień
  2. Astrid Nillson Astrid Nillson (ur. 12 stycznia 1985 w Östersund) – amerykańska polityk pochodzenia szwedzkiego na szczeblu lokalnym, od 2016 roku zasiada w Radzie Hrabstwa Los Santos. Była członkini Partii Republikańskiej, obecnie wiceprzewodnicząca oddziału regionalnego Partii Demokratycznej. Edukacja i życiorys Nillson urodziła się w Östersund, w prowincji Jämtland, w rodzinie o korzeniach sportowych. Była jedynym dzieckiem łyżwiarki figurowej Marie Nillson (z domu Andersen) oraz dwukrotnego multimedalisty mistrzostw Szwecji w biegach narciarskich Thomasa Nillsona (2 x złoty medal na mistrzostwach krajowych w 1982 w biegu na 50 kilometrów stylem dowolnym oraz na 15 kilometrów również w stylu dowolnym; srebrny medalista z roku 1984 w sprincie stylem klasycznym; brązowy medalista w biegu łączonym na 30 kilometrów). Szwecja - kariera jako biegaczka narciarska i wypadek Młoda Astrid poszła w ślady ojca, przystępując do klubu narciarskiego Follinge IK, gdzie dziewczyna w porównaniu do swoich rówieśniczek nie błyszczała formą ale pomimo tego została wysłana na mistrzostwa Szwecji w kategorii poniżej 15 lat. Impreza okazała się jej największym sukcesem w jej dotychczasowej karierze, lecz szybko zawody zamieniły się w koszmar. Udało jej się zdobyć brązowy medal w pierwszych zawodach, które odbywały się na krótszym dystansie w stylu klasycznym. Po zajęciu pierwszego w jej karierze miejsca na podium, zmotywowana nastolatka przystąpiła do zawodów na dłuższym dystansie. Podczas wyścigu Astrid znajdowała się w dość dużej, ściśniętej grupie zawodniczek. Na jednym ze stromych zjazdów koleżanka z klubowej drużyny gwałtownie zahamowała, Nillson chciała ją wyminąć, lecz sama straciła równowagę i wypadła z trasy do kilkumetrowej przepaści. Doszło do kilku większych i mniejszych urazów kończyn, kręgosłupa, jak i twarzy. Nieprzytomną dziewczynę ekspresowo przetransportowano do Sztokholmu, gdzie została podana w śpiączkę farmakologiczną, która trwa siedem dni. Po wybudzeniu ze śpiączki i rehabilitacji Astrid postanowiła nigdy nie wracać do sportu i zakończyła swoją dość krótką karierę, postanawiając skupić się na nauce. Stany Zjednoczone - przeprowadzka, studia, życie rodzinne W międzyczasie leczenia dziewczyny do zawirowań doszło w domu rodzinnym, które zakończyły się rozwodem pary sportowców. Matka postanowiła wylecieć do Stanów Zjednoczonych, zabierając ze sobą swoją córkę. W Los Santos Marie zajmowała się trenowaniem dzieci łyżwiarstwa. Po ukończeniu szkoły, Nillson postanowiła udać się na Uniwersytet w Richman, zdobywając tytuł: Bachelor of Science na kierunku ekonomii. Na tym samym kierunku ukończyła doktorat, broniąc pracę doktorską, w której analizowała systemy gospodarcze i podatkowe w różnych krajach świata. W Santos Astrid poznała swojego przyszłego męża, Andrewa O’Shea, żołnierza US Army. Para pobrała się w 2008 roku, lecz pół roku później mężczyzna udał się na misję w Afganistanie, stacjonując w bazie wojskowej znajdującej się w prowincji Nangarhar. Dokładnie dwa lata po ślubie, 15 stycznia 2010 doszło do zamachu na konwój przewożący Amerykańskich, Polskich oraz Niemieckich żołnierzy. W ataku zginęło 12 osób, w tym mąż Astrid. Od tego czasu kobieta jest samotną wdową, nie wchodząc w żadne związki partnerskie. Kariera zawodowa Podczas studiów, kobieta brała udział w praktykach odbywających się w różnych bankach, zwiedzając również różne zakątki Stanów Zjednoczonych. Po zdobyciu tytułu Bachelor of Science, kobieta pracowała przez dwa lata w firmie analitycznej W&W Analitics, dochodząc do stanowiska wicedyrektora. Kobieta miała okazję również pracować przez pewien czas w holdingu finansowym JP Morgan Chase & Co., jak i w Banku Centralnym. Po uzyskaniu elekcji w 2016 roku, kobieta zrezygnowała z pracy i skupiła się na polityce. Kariera polityczna Kobieta od początku pobytu w Stanach Zjednoczonych interesowała się lokalną polityką, zakładając swojego bloga internetowego. Przez długie lata jej działalność w tym kierunku skupiała się jedynie na internetowych atakach oraz krytyce Partii Demokratycznej oraz obronie działań politycznych prezydenta George W. Busha. W sierpniu 2009 roku oficjalnie przystąpiła do Partii Republikańskiej, nie robiąc tam większej kariery. W okresie 2009 - 2016 nie uzyskała elekcji w żadnych wyborach do Rady Hrabstwa, startując z dystryktu Davis. Większą popularność zdobyła dopiero po roku 2012, gdzie założyła fundacje zrzeszającą żony kobiet które straciły swoich wybranków podczas służby wojskowej. Partia Republikańska oficjalnie wsparła projekt, dotując fundacje, a jej politycy zjawiali się na każdym ze spotkań oraz kongresów stowarzyszenia. Astrid Nillson w okresie przynależności do Partii Republikańskiej skupiała się głównie na sprawach gospodarki Hrabstwa, przygotowując dla polityków ekspertyzy i rokowania projektów radnych. Zajmowała się również promocją zdrowego trybu życia oraz sportu - była założycielką serii turniejów sportowych dla rodzin żołnierzy, które odbywają się do dnia dzisiejszego. Nigdy natomiast nie wypowiadała się na tematy światopoglądowe. Jej działalność zaowocowała otrzymaniem mandatu w wyborach do Rady Hrabstwa w 2016 roku. Podczas owej kadencji, 17 kwietnia 2018 roku po dość ostrej kłótni wewnątrz partii odnośnie dalszego dofinansowania fundacji i w następstwie zawieszeniu dotacji zrezygnowała z przynależności w Partii Republikańskiej, zmieniając swoje barwy na niebieskie. W Partii Demokratycznej pierwszy raz zaczęła angażować się w sprawy ideologicznie, wspierając środowiska LGBTQ+ oraz pomagając w asymilacji mniejszościom narodowym, głównie z Bliskiego Wschodu. Jej aktywność w Radzie Hrabstwa i pozarządowa spowodowała to, że uzyskała reelekcję w dystrykcie Davis, a po rekonstrukcji zarządu Partii Demokratycznej została wiceprzewodniczącą oddziału regionalnego Partii Demokratycznej, będąc zastępczynią Lucille Ferreiry.
    5 polubień
  3. Afroamerykanie to 9,6% populacji Los Santos, we wcześniejszych latach procent ten był większy – szczególnie w obszarze południowego Los Santos, gdzie byli dominującą grupą etniczną, wyłoniła się tam największa społeczność afroamerykańska. Od 1970 roku ich dominacja zaczęła słabnąć na rzecz przewagi społeczności Latynoskiej. W Vespucci Afroamerykanie są znaczną mniejszością, są zaledwie 5,4% populacji obszaru. Jest to naprawdę niewiele w porównaniu do rasy białej, której przedstawiciele to 2/3 ludności owego sąsiedztwa. Afroamerykańscy przedstawiciele Vespucci to z reguły klasa średnia. VSM (Vespucci Shoreline Mob) to grupa zrzeszająca młodych Afroamerykanów wychowanych w okolicy, często zafascynowanych kulturą hip hopową. Często jej częścią są młodzi przedsiębiorcy działający w sferze rozrywkowej. Grupa VSM budzi bardzo wielkie kontrowersje, jej reprezentanci przez swój sposób bycia, nadmierne gloryfikowanie wartości pieniądza, skandaliczne zdjęcia w social mediach są uznawani za przestępców. Warto przypomnieć tutaj sprawę Demetriusa Saborit alias /VSM Dynomite Tek/ zatrzymanego przez służby DOA. Można stwierdzić, że takie oskarżenia są słuszne, ponieważ większość osób powiązanych z VSM ma ubrudzone kartoteki policyjne, gdzie spora część paragrafów dotyczy przestępstw narkotykowych. Spora część reprezentantów VSM to lokalni dilerzy, specjalizują się zazwyczaj w imprezowych, ekskluzywnych narkotykach, którymi zasypują okoliczne kluby, bądź inne lokale rozrywkowe. Mimo powyższych informacji blokowiska Vespucci z afroamerykańskimi mieszkańcami są z reguły bezpieczne dla przeciętnego obywatela Los Santos. Vespucci Afro-Americans Society nie ma być tylko projektem nastawionym na organizacje przestępcze, mimo, że ściśle działa pod organizacją VSM. Projekt ten ma jedno zadanie – stworzyć afroamerykańską społeczność w sąsiedztwie Vespucci. To opcja zarówno dla pretendentów naszej grupy przestępczej, którzy chcą w przyszłości wstąpić w jej szeregi ale również dla postaci ciemnoskórych cywili, którzy szukają alternatywy od klimatów South Central, chcą na spokojnie, bezpiecznie pograć w jakimś większym gronie lub po prostu szukają ekipy do gry. Ludzie z VSM nie emanują krwiożerczą patologią i agresją, więc zwykły obywatel Los Santos na luzie się tutaj odnajdzie. Grajcie naprawdę co chcecie – młodego dilera, który chce się przypodobać lokalnym gangsterom; uczciwego obywatela pracującego w lokalnym barze; laskę, która startuje w branży rozrywkowej, bo zawsze marzyła o muzycznej karierze i np. współpracuje przy okazji z lokalnymi producentami. Informacje dla pretendentów naszej organizacji: Na dobry wstęp skopiuję tutaj linijki z naszej głównej aplikacji: Postacie powiązane z organizacją nie są żadną ultra patologią rodem z South Central, stary ich nie bił kablem w dzieciństwie, a matka nie była ćpunką dającą dupy za sort. Gramy klasę średnią, gości z normalnych domów, rodzice chcieli im zapewnić normalną przyszłość ale przez różne przeciwności losu nasi bohaterzy wpieprzali się w kłopoty. Zaczęli handlować dragami, by mieć hajs na nowe, zajebiste, drogie ciuchy czy buty, by się nimi flexować wśród znajomych i wyrywać najlepsze laski, a nie dlatego, że nie mieli co jeść i jak przeżyć. Dobrzy sportowcy z potencjałem, którzy nie mieli forsy na opłacenie college, więc ich plany na przyszłość się pokrzyżowały. Czarnuchy, które się zgorszyły przez złe towarzystwo, narkotyki i nadmierne imprezy. Takich przykładów jest sporo ale chyba już czaicie o co chodzi. Jeśli chodzi o wiek to pewnie bambusy 19-26 lat głównie – wiadomo, są wyjątki. Mówiąc, że nie ma patologii nie uznaję, że każda postać jest z dobrego domu. Są rodziny lepsze i gorsze. Nikt wam nie broni mieć ciężkiego dzieciństwa pod jakimś względem ale po prostu chcę was poinformować, że tutaj nie przejdzie gadka w stylu "moja matka nie żyje, bo wrogowie ją zastrzelili". Żyjemy blisko z kulturą hip hopową w większości przypadków. Grajcie śmiało raperów, freestylerów, grafficiarzy, producentów i wszystko co wpasuje się w taki kanon. Skup się na kreowaniu swojej postaci, jej tła fabularnego. Nijakie postacie są słabe i takich nie chcemy. Jeśli jesteś nowym graczem to żadna przeszkoda, wszystkiego się nauczysz. Informacje dla cywili, którzy chcą być częścią społeczności: Grajcie totalnie co chcecie, ja was zapraszam. To, że zakręcicie się przy tym projekcie nie jest niczym zobowiązującym i nie zyskujecie z buta tytułu naszego pretendenta. Nie musicie być w żaden sposób związani z przestępczością i nie będziecie do niej zmuszani. Możecie czuć się bezpiecznie. Nasi gracze są otwarci na ciekawe interakcje z każdym, nie wszystko musi się ograniczać do siania postrachu jako organizacja przestępcza. PROJEKTY MIESZKALNE ZWIĄZANE Z PROJEKTEM GŁÓWNE BLOKOWISKO Bloki za lokalem Pleasure Plaza. Okolica Vespucci Canals. POBOCZNE BLOKOWISKO Okolica La Puerta, dokładnie Goma Street. SPOTY ZWIĄZANE Z PROJEKTEM Pleasure Plaza - główny, bezpośrednio związany z projektem i organizacją VSM spot, znajduje się zaraz przy głównym housing projectcie. Boo's Empire - spot powiązany z organizacją układami IC, tym samym też z projektem - świetne miejsce dla postaci, które chcą spędzać czas w bardziej ekskluzywnym miejscu. Smoke On The Water - cofee shop. VSM Studio - studio tatuażu. Biznesy związane z projektem są nie tylko spotami, a też okazją na pracę dla waszych postaci. Jeśli chcesz dołączyć do projektu, grać z nami wpadnij na nasz serwer discord - https://discord.gg/rhGQTEm Discord pozwala nam się lepiej zsynchronizować jeśli chodzi o godziny gry i pozwala na rzucanie przydatnych wskazówek.
    5 polubień
  4. Masz 15 lat, wychowujesz się na biednej dzielnicy, nosisz trzeci rok te same trampki popisane markerem, palisz zielsko ucięte przez dilera za pierdolone 30 dolarów, hajs oczywiście z dziesiony na jakiejś niewinnej staruszce, chłopaki kradli portfel a Ty ją kopałeś po głowie by przestała krzyczeć. Po zapaleniu zioła kierujesz się do domu, kładziesz się do łóżka i rozmyślasz o tym, że chcesz być obrzydliwie kurwa bogaty, chcesz rzucać hajsem w pysk dziwce, wyjebać jej sztuke na twarz jak przyjdzie Ci ochota i zatkać jej morde dolarami. Do pracy się oczywiście nie nadajesz, bo jesteś jebanym grubasem przez swoją ukochaną matkę prostytutke. Ojciec standardowo nie żyje bo rozjebał mu łeb jakiś czarnuch który zrobił przelotówe z ziomalem nie na tą osobę co trzeba, no kurwa mówi się trudno. Jedyne co Ci przychodzi do głowy to gangsterka... Sposobów na nielegalny zarobek jest w chuj. Możesz czaić się z kosą w zaułku na Idlewood i opierdalać jakichś frajerów z siana, którzy dostali kwit od starego na nowy telefon. Możesz sprzedawać fete zmieszaną z kreatyną, albo zioło maczane w cukrze, zawsze to kurwa jakieś 0,2 na wadze więcej. Można wymieniać w nieskończoność. Nazywam się Wyatt Wiggins i wybrałem handel kokainą. Z czystością miała ona wspólnego tyle co cipka Lary Kozlovej po spuszczeniu się do środka całej ekipy z Vallhali, ale nie mogłem narzekać, w końcu kontakt do tej kokainy załatwił mi mój młodszy brat ryzykując wiele, bo zdrowy na umyśle nie byłem, zawsze jak był przypał to policja patrzała na mnie zamiast na winnego. Postawiłbyś mnie wtedy obok pierdolonego Bin Ladena, sam zgadnij kogo osądziliby za zamach na USA. Handel kokainą na samych początkach był bardzo ryzykowny, potrzebowałem pomocnej dłoni, którą wystawił do mnie mój brat. Razem pchaliśmy to gówno na winklach, nie na uncje a na gramy, bo tak kurwa klient wracał zaraz po kolejne, za kilka godzin znów to samo, a tydzień później był uzależniony nie tylko od kokainy, a od swojego dilera który ratuje mu dupsko i sprawia, że świat nie jest szary. Handlowaliśmy tym w rejonach Idlewood, oraz w okolicach Ganton, dzięki czemu znajomości szły cały czas w górę, w skarpetach brakowało miejsca na kwit a ćpuny chciały tego gówna coraz więcej. Dwie osoby w tak młodym wieku handlujący koką na skale masową? Zapomnij kurwa. Psy nas złapały, gdy tylko jakiś diler, który nie potrafił sobie nagonić klientów, rozpruł się na psach, że to Wyatt Wiggins i Wyclef Wiggins handlują kokainą na tych terenach i chuj. Nie skończyło się na krótkiej odsiadce, podobno po tym towarze wykitowało kilka osób do czego doszły jakieś krawaty z DEA. Oboje poszliśmy na dobre kilka lat do więzienia, byliśmy sądzeni jak dorośli. Czas w więzieniu płynął wolno. Jednych trzymanie w klatce zmienia na lepsze, drugich wychowuje na skurwysynów, tak samo jak ze zwierzętami. Jeden lew po ucieczce z zoo będzie jedynie chodził własnymi ścieżkami by unikać problemów, drugi zagryzie każdą napotkaną osobę nawet dla jaj. Mnie i brata zmieniło na to pierwsze. Wyclef prawie codziennie chodził na siłownię, próbował nawet przekupić strażnika by ten mu co dwa dni dawał mleko sojowe, bo sobie rozplanował diete jebany ale opłaciło się, bo po pewnym czasie w pace, wyglądał tak, że niejeden pedał z celi obok walił chuja na pamięciówie myśląc o nim. Co z grubym Wyattem? Żarł, jarał zioło, żarł, ćpał krechy, porzucał sztangą na ławeczce, po tym walnął kreske, na następny dzień coś zjadł, jebnął kreche, zajarał zioła, znów się nawpierdalał grubas i tak prawie codziennie przez całą odsiadke. Ale ani jednemu, ani drugiemu nie przyszło do głowy by po wyjściu wrócić do dilerki. Chcieli zarabiać bezprzypałowo, po prostu mieć kwit i mieć ludzi od brudnej roboty, bo nikt tu nie mówi o rzuceniu zarobku nielegalnego kwitu. Ale /bezprzypałowo/ oznacza w tym wypadku pranie hajsu. Ponad trzydzieści i prawie trzydzieści. Nie, to nie cena twojego ulubionego narkotyku za przykrojonego grama tylko wiek obu braci po wyjściu z paki. Idąc przez Idlewood gdzie jedyną atrakcją było oglądanie raz na kilka godzin jakiegoś buffalo czy elegy, albo obserwowanie ćpuna który ograbia jakiegoś byłego kombatanta by później wydać jego hajs na dragi, do głowy nasuwają się tylko pytania:  -czego chcą ludzie? -na czym się znam? -czego brakuje na tej dzielnicy? Odpowiedzi na te pytania były proste: -ludzie chcą pieniędzy -na tym co robiłem w więzieniu, czyli gra w karty i ćpanie -pierdolonego miejsca spotkań gdzie będą połączone cechy podanych podpunktów wyżej Długo nie myśląc chłopaki wyciągnęli ze skarpet hajs, schowany na szybko przed wjazdem psów. Jeśli lubiłeś hazard kilka lat temu, nie ma opcji, że nie pamiętasz Maszyn Braci Wiggins. O taaa, speluna która zapoczątkowała tak na prawdę rozwój jednorękiego bandyty, bo dopiero po otwarciu tego biznesu, każdy bar w Los Santos posiadał taką maszynkę do robienia hajsu, ale to byli pionki, bracia Wiggins rozdawali karty w tej grze. Codziennie setki ludzi przepierdalających wypłate na wrzucenie hajsu do maszyny w której wygrane były częste, lecz za małe by wyjść na plus. Maksymalną wygraną było 12 kawałków, te maszyny mieściły w sobie tyle kwitu, że nie dałbyś rady tego unieść. Czasami nawet z Wyclefem ustawialiśmy maszyny, by nie dawały hajsu ludziom, nawet gdy na ekranie widziałeś trzy kurwa siódemki. Wszyscy wkurwieni a my z uśmiechem na ustach wzruszaliśmy ramionami, dawaliśmy gościowi tysiąc dolarów do ręki za rekompensate, on to wrzucał znów do maszyny, przepierdalał całość i wychodził z niczym. Jak taki biznes mógł się utrzymywać? No kurwa tym, że ludzie po prostu nas kochali i nie przychodzili tam tylko dla hajsu. Chciałeś kreche? Miałeś ją na miejscu. Chciałeś się najebać taniej niż w sklepie? Bracia Wiggins zawsze ugościli tanim trunkiem. I tak cudownie leciały miesiące... Gangsterka to poważne gówno, po kilku miesiącach mieliśmy ludzi którzy z klamkami na wierzchu chodzili po biznesie i pilnowali, by wszystko grało jak trzeba. Jedna dziwka próbowała mnie ograbić i faktycznie jej się to udało, bo dostałem pierdoloną kulkę, lecz suki już nie ma na tym świecie bo chłopaki skręcili jej kark na moich oczach, a ja oddałem serię w jej płaską klate. Interes szedł świetnie, jednak byłem łapczywym grubasem, chciałem mieć jeszcze więcej hajsu. Pawn Shop, czyli daj mi swój telefon warty pięć stów który dostałeś od nadzianego starego na urodziny, ja Ci dam sto dolców które i tak przepierdolisz na dragi ode mnie albo maszyny ode mnie. Dzięki temu biznesowi mogłem prać tyle hajsu ile chciałem. Do tego również doszło pożyczanie kasy na procent i nie mówię tu o małych kwotach, bo ode mnie można było minimalnie pożyczyć 5 kawałków podczas gdy większość widziała taki hajs jedynie w filmie o gangsterach. Większość płaciła na czas, a jak ktoś zwlekał to moi ludzie upierdalali mu jedną rękę i zazwyczaj w ten sam dzień hajs do mnie wracał, tyle, że podwojony lub nawet potrojony za zwlekanie. Nie zliczę ile osób w tym czasie zginęło przez moje widzimisie, byłem bardzo kurwa złym człowiekiem. Wyclef nie działał tak jak ja, był spokojniejszy, rozważniejszy i nie działał głośno. Byliśmy różni i jednocześnie identyczni. Kilka lat temu stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Wiadomym było, że bracia Wiggins nie działają legalnie i podpadli kilku osobom, lecz nikt nie przypuszczał, że znajdzie się osoba która zdoła zrobić coś takiego. Maszyny braci Wiggins zostały spalone, całkowicie kurwa zniszczone. Możecie się jedynie domyślać co czuli wtedy dwaj gangsterzy. Nie chodziło o sam dochód jaki przynosił biznes, a o sentyment, coś dzięki czemu doszli bardzo wysoko. Każdy po kilku dniach wiedział kto to zrobił, byli to Varrios Los Aztecas, gang z El Corony który próbował zająć tereny Idlewood. To oznaczało pierdoloną wojnę do której przyłączyli się gangsterzy z Tree Top Piru dzięki układom Wyatta z OG gangu z Ganton. Krew lała się wszędzie, codziennie na ulicy leżał rozjebany latynos lub czarnuch z czerwonymi trampkami. Wyatt Wiggins nie żyje, prawdopodobnie sprawcami jest gang z El Corony! Pamiętacie to? Mogli wtedy podawać moje dane w telewizji bo byłem już kurwa praktycznie celebrytą. Co za zakłamane gówno, ale to dobrze, bo dzięki temu mogłem uciec z miasta by mnie nie odjebano i przemyśleć wszystko. W sumie to dzień przed sensacją, że jeden z Wigginsów nie żyje dostałem kulkę. A w sumie to kurwa ledwo uszedłem z życiem bo gonił mnie cały pierdolony poligon tacosów z Corony. Chore gówno, nawet nie wiem jak to przeżyłem, świadkowie byli przekonani, że nie żyję  i policja, gdy nie mogła mnie znaleźć wydawała oświadczenie prasowe, gazety huczały, wiadomości również, a czarnuchy z Idlewood były załamane. Później bardzo wiele się zmieniło. Wcześniej opisywałem o dobrych stosunkach Tree Top Piru z braćmi Wiggins, prawda? Okazało się, że gdy się połączą może wyjść na prawdę dobre gówno. TTP już powoli upadało, czarnuchy nie miały zamiaru nawet kiwnąć ręką dla brudnego kwitu bo im się to nie opłacało, zbyt dużo kuzynów w czerwieni umarło. Po to Rocaine Coleman wszedł w biznes z Wyattem i Wyclefem, by dzięki nim czarnuchy z dzielnicy miały opcje na lepszy zarobek. Tak też się stało, gdy bracia postanowili wrócić do dawnych czasów, a mianowicie handlu kokainą. Organizacja przybrała nazwę Palm Tree Piru, bo to nie było już zwykłe drzewo a piękna palma, która rozrastała się na coraz więcej terenów. Ile najwięcej zarobiłeś dziennie? Tysiaka gdy udało Ci się opierdolić spluwe z kalibrem 9mm, którą zajebałeś jakiemuś pionasowi? Całkiem nieźle. Ja to w sumie sam kurwa nie wiem czy było to 400 tysięcy w jeden dzień czy 500, bo byłem tak naćpany towarem, że rzuciłem kwit za sofe na zerwanym filmie i kazałem swoim dwóm dziwkom przebranym za syreny szukać go, kto wie, może coś sobie skubnęły do kieszeni, nie obchodzi mnie to bo rzygałem hajsem. Przez te kilka lat wydawałem rozkazy skurwysynom których sam czasami się bałem, ludzie darzyli mnie miłością, rozpierdalałem magazyny narkotykowe konkurencji, gdy tylko zobaczyłem, że cena hurtowa po jakiej sprzedają towar wynosi jakieś 50 dolców mniej za uncję niż moja koka. To było cudowne. Byłem prawdziwym OG, dla swoich ludzi i bezwzględny i wyrozumiały, wrogom nie odpuszczałem, a gangi z innych dzielnic robiły wiele by umówić ze mną spotkanie by porozmawiać o interesach. Gdyby policja kiedyś przepytała mnie o imiona i nazwiska najważniejszych osób w półświatku przestępczym w Los Santos i okolicach, a miałbym wstrzyknięte jakieś serum prawdy czy inne gówno, to nie byłoby już ważnych gangsterów w tym mieście, bo znałem kurwa każdego i każdy znał mnie. Mi się to podobało, ale równocześnie męczyło. Żeby się odstresować brałem kokaine, po której biłem kobiety ale potrzeba mi było lepszego przeciwnika, a nie takiego który pada po jednym lekkim strzale na pysk. Usłyszałem o czymś takim jak pierdolony podziemny krąg. Słyszałeś o tym? Jeśli nie to żałuj, a jeśli kiedyś na tym byłeś to wiesz, że to jebany terror i tego właśnie szukałem. Chodziło o to, że prawie co tydzień, każdy który zgłosił się do kręgu dostawał informacje kiedy i gdzie ma się pojawić. Gdy przychodził ten dzień i dojeżdżałeś do ustalonego miejsca, słyszałeś błaganie o litość jakiegoś człowieka po którego głowie skakał przeciwnik. Muzyka, darcie mordy, wyżywanie się na sobie, o tak kurrrrrrrrwa. Jak tylko zobaczyłem to pierwszy raz, odrazu chciałem brać w tym udział bo byłem kurwa potężny. Pomyślałem sobie, że jak dostanę wpierdol to chuj tam, podam rękę zwycięzcy gdy się otrzepię a później moi ludzie wpakują mu kulke w skroń. Jednak do tego nie doszło, bo kurwa Wyatt Wiggins lubi stawiać na swoim. Wygrałem jebany podziemny krąg pierdolone 4 razy, nikt w całej historii nigdy nie dał rady. Ludzie tam mogli mieć w łapie nóż, mogli mieć kastet czy nawet pierdoloną gaśnicę. Ja zawsze używałem tylko rąk i to ja zawsze wygrywałem. Nawet pokonałem pojeba z gitarą, któremu nikt nawet nie mógł zadać ciosu. A pokonałem go na własnej dzielnicy, na Ganton na patelni, nawet nie wiecie co to za szaleństwo było, gdy po 20 minutowym starciu, nagle Wyatt wyjebał tacosowi takiego strzała, że gość nie mogł się podnieść przez dłuższy czas. Przegrałem tylko raz, lecz gość był z gangu z którym biliśmy piony, więc potraktowałem to jako przyjacielski sparing i nie obchodziła mnie opinia innych, gdyż wszyscy już i tak widzieli, że jestem potężny, a walka trwała bardzo długo. Miałem miliony dziwek w swoim życiu, próbowałem cipki azjatki, amrykanki, grubaski, karlicy, brzydkiej i ładnej, bogatej i biednej. Nie miałem za grosz szacunku do kobiet. Gdy tylko mnie jakaś wkurwiła tłukłem ją aż do nieprzytomności, czasami później szczałem jej na pysk w stanie euforii po koksie, a nawet kilka już się nie obudziło. Lecz w końcu nastał dzień kiedy na dzielnicę wprowadziła się ona. Phoebe Cali, prześliczna czarnula którą pragnąłem mieć już od samego początku. Nawet nie miałem jej ochoty przypierdolić jak powiedziała coś głupiego. Tak kurwa, zakochałem się. Ona we mnie również. Pieprzyliśmy się codziennie i codziennie seks był tak cudowny, że nie potrzebowałem narkotyków do stanu euforycznego. Co oczywiście nie znaczy, że nie ćpałem bo jakbyś mógł mi dać jakąś ksywe to nazywałbyś mnie ;kokaina;. W końcu nastał dzień, gdy ona powiedziała ;tak; jak naćpany leżałem za kanapą i udawałem martwego, by włożyć jej pierścionek na palec. Oczywiście wyszło tak patologicznie, że prawie cała dzielnica obgadywała mnie później bo sporo osób to widziało ale nie chce mi się tego opisywać. Ślub był kurwa ogromny, chyba nigdy nie widzieliście na ceremoni tylu osób i to jeszcze tak ważnych. Od presidentów największych klubów motocyklowych, po głowy triady z willowfield, czy nawet bossów makaroniarzy albo tacosów. Kurwa cudowne wesele, każdy wiwatował. Po ślubie przyszedł do mnie sms o treści: "Dzisiaj walki za urzędem w piwnicy, godzina 21". Spojrzałem na zegarek i zobaczyłem godzinę 20:30. Miałem dosłownie kurwa pół godziny, by prosto ze ślubu jechać się napierdalać. Wy to rozumiecie? Miałem na sobie garnitur warty pierdolone 15 kawałków i limuzyną wieźli mnie na pierdolone nielegalne walki, wszyscy prawie naćpani do bólu, wbijamy do piwnicy. Wyobraźcie sobie jak to wyglądało. Ja z małżonką oraz bratem z przodu, a za nami cała armia gangsterów z Piru. Gdyby uwiecznić to na fotce, sam Pablo Escobar gdyby żył zrobiłby mi loda. Niestety tego dnia przegrałem walkę, ale to już opisywałem wcześniej. Przegrana walka dała mi wiele do myślenia, musiałem wyjechać i odpocząć. Postanowiłem zrobić sobie urlop od gangsterki na jakiś tydzień i wyjechać z żoną do Vice City do jednego z najdroższych hoteli świata. Wsiadamy do samolotu, lot 187. Gdy zobaczyłem na bilecie numer lotu, zacząłem się bardzo głośno śmiać, a dwie minuty później samolot nagle zaczął spadać w dół. Krzyki ludzi, modlenie się, płacz - to wszystko kurwa działo się tak szybko, że mało co z tego pamiętam. Poczułem dziwny chłód, chciałem wstać i zamknąć okno, przy okazji opierdalając Phoebe, że czemu nie zamknęła okna na noc. Jednak po otworzeniu oczu i zorientowaniu się gdzie ja kurwa jestem, zobaczyłem, że leże w wodzie na jakiejś plaży a w okół mnie są ludzie z urwanymi kończynami, niedaleko gdzieś płonący wrak samolotu. Nie ogarniałem co się stało ale wiedziałem jedno, nie ma przy mnie mojej żony. Wkurwiony i przerażony szukałem jej po całej plaży, nikomu nie pomagałem bo miałem inny cel. Pierwszego dnia jej nie znalazłem, miałem w oczach najgorsze wizje. Tak, to była miłość do chuja. Jak byście zobaczyli co ja tam odpierdalałem to byście płakali ze śmiechu bo ja jak teraz to wspominam to sam się śmieje. Ja po prostu miałem dryg do rządzenia, ludzi samych przyciągało to, że ja tam jestem. Stworzyłem tam pierdolone Island Piru, których zadaniem było chronienie mnie i szukanie mojej żony. Na drugi dzień każdy już wiedział kim jestem, ludzie nie chcieli ze mną zadzierać. W sumie to mi się podobało. Cieszyłem się, że jestem na tej wyspie i gdy przypłynął po kilku dniach pierwszy statek, kazałem płynąć jedynie mojej żonie, a sam wolałem zostać póki nie przypłynie druga ekipa ratunkowa. Przez ten czas mogłem porozmyślać samotnie. Wyspa na której było osób od zajebania, a nagle została na niej garstka czekająca na nic. Po powrocie nic nie było już takie same. Powoli wszystko zaczęło się pierdolić. Policja zamknęła jednego z OG PTP, Johnnyego Lusinchiego do paki albo go zabito, już sam kurwa nie wiem. Mój brat się ukrył, moją żonę zamknięto w pace, moje magazyny narkotykowe zamknięto. Nie miałem wyboru, musiałem uciekać i tak znalazłem się w Paleto Bay. Otwieram wraz z bratem i pomocnikami farme, która nie będzie do końca legalna ale chuj to kogo obchodzi. Czas na emeryturę, bez stresu.
    4 polubienia
  5. Studio tatuażu założone kilka lat temu przez Sidora Rashkovskiego. Od początku istnienia studia, jej progi przekraczali raczej znani i niekoniecznie lubiani mieszkańcy Davis Avenue, Macdonald Street czy R-L Bulvared. Nie zostaniesz tutaj ugoszczony kawą i ciastkiem. Raczej chłodnym, masz kasę dzieciaku? Rodzice wiedzą, że tu jesteś? Stylistyka więziennego tatuażu przeplata się z talentem jaki przez lata Rashkovsky zdołał sobie wypracować, robiąc przeróżne tatuaże swojej klienteli. Wypracował też renomę, która automatycznie odpycha tych którzy nie będą mile widziani w jego lokalu. Nie spotkasz więc tutaj żadnej znanej ci z ekranu smartfonu czy TV osobistości. Klienci Devil Avenue to ludzie wychowani w dzielnicy Davis, w większości mający coś za uszami. Wybierając to miejsce stawiają na umiejętności Rashkovskiego. Każdy szanujący się wygibus z Davis ma jakąś dziarę na swoim ciele, a za jej powstaniem stoi Rashkovsky. Jeśli masz jaja i pieniądze to wpadnij, może nie wylecisz stąd na kopach, a wyjdziesz z dziarą na poziomie, biedniejszy o kilka stówek. Siemanko, wychodzę z inicjatywą założenia studia tatuażu w dzielnicy Davis, na spocie mojej organizacji. Aplikacja jest krótka i konkretna. Nie podaje żadnych cenników, nie wymyślam żadnej historii. Opisuje fakt, jak to będzie wyglądać na miejscu. Ma być to biznes który w jakimś stopniu zjednoczy przestępczą część tego serwera i takich klientów będę właśnie chciał tam przyjmować. To nie będzie biznes nastawiony na zarobki, bo e-dolary nie sprawiają mi już frajdy. Chodzi o klimat i wypracowanie renomy tego miejsca. Doświadczenie w prowadzeniu biznesów na serwerach RolePlay mam duże, nie raz, nie dwa tworzyłem coś co wyróżniało się z tłumu. Tak też byłoby tym razem. W razie pytań, pytać. Jestem dostępny na discord. Pozdrawiam. tekst: aikon grafika: szponto
    3 polubienia
  6. W USA osiedliło się kilkadziesiąt milionów przybyszów z różnych krajów europejskich (Polska, Niemcy, Włochy, Wielka Brytania, Rosja) oraz z krajów azjatyckich w tym liczne narody Europy Wschodniej oraz Ameryki Południowej i Środkowej. Fala emigracyjna trwa od początków XIX wieku aż po czasy dzisiejsze, jednak można wyróżnić okresy silniejszego napływu ludności. Lata 80. i 90. XIX wieku stały się okresem wzrostu imigracji do Stanów Zjednoczonych. W latach 1915–1925 władze stopniowo wprowadzały ograniczenia imigracyjne, zmniejszając w 1926 roku liczbę wjeżdżających do ok. 150 tys. osób rocznie. Restrykcyjna polityka imigracyjna, mimo pewnych udogodnień wprowadzonych w 1948 roku dla uchodźców wojennych, pozostała taka aż do 1965 roku, kiedy to system kwotowy został wyparty przez wieloaspektowy system preferencji. Kolejny wzrost imigracji nastąpił w latach 80. i 90. XX wieku, utrzymując się po dziś dzień. Kiedy w badaniach opinii publicznej pyta się Rosjan, czy lubią Stany Zjednoczone, w odpowiedzi pojawia się zdecydowane „niet”. W ostatnim sondażu Levada Center przeprowadzonym w Moskwie, 71 proc. ankietowanych odpowiedziało, że USA odgrywają negatywną rolę na świecie. Jeszcze dwa lata temu, takie przekonanie wyrażało 50 proc. badanych. Jest więc co najmniej zastanawiające, dlaczego coraz więcej Rosjan próbuje wyemigrować z kraju właśnie do USA. Jak wynika z danych amerykańskiego Departamentu Stanu, liczba rosyjskich wniosków o udział w Loterii Wizowej w USA osiągnęła w tym roku najwyższy poziom w historii – 265 086 sztuk. Tymczasem dla Rosjan jest zarezerwowanych tylko 4 tys. miejsc wśród 100 tys. wszystkich wygranych losów. Naszym głównym celem jest stworzenie naszego własnego, wyróżniającego się w całej społeczności Vibe RolePlay- Community. W wielu amerykańskich miastach są dzielnice które w stu procentach są zamieszkiwane przez daną populacje z jakiegoś europejskiego kraju. Prosty przykład to Chicago które nazywane jest polskim miastem. Daleko więc nie trzeba szukać. To nie wyssane z palca teoria lecz fakt który wypełnia google informacjami na ten temat. Jeśli wgłębimy się w temat rosyjskiej populacji w USA natrafimy na masę artykułów (często negatywnych). Zastanawiając się jakiś czas temu nad założeniem organizacji na Vibe chciałem stworzyć coś na czasie. Organizacje która nie jest oklepanym stereotypem który część z was miała okazje oglądać na innych serwerach. Stawiamy sobie najwyższe cele, zaczynając praktycznie jako zwykłą banda/ szajka. Poprzeczka zawieszona jest wysoko. Selekcja jaką wprowadzimy w życie wraz ze startem serwera, pozwoli nam na wybranie odpowiednich osób. Wychodzę z założenie, że w kilka konkretnych osób można bić na głowę organizacje które stawiają na ilość. Budując to wszystko od podstaw i gromadząc osoby które zaczną z nami od pierwszego dnia, myślałem jak powinien wyglądać housing-project pod tego typu organizacje. Odgrywanie ziomków z przed lat za każdym razem gdy pojawi się ktoś nowy jest bezsensu. Jak zweryfikować czy ktoś potrafi grać, jeśli na starcie ma ułatwioną drogę? Praktycznie 3/4 osób które zaczynają grę w organizacji przestępczej zapominają, że są dwie strony medalu. Nie biorą pod uwagę tego, że przestępcy nie skupiają swojego życia tylko na szemranych interesach. Mają swoje osobiste problemy, które dotyczą ich rodziny, przyjaciół, sytuacji materialnej, zdrowia itd. itp. No właśnie, można tak wymieniać nie w nieskończoność bo przecież życia dostarcza nam wiele niespodzianek. Każda osoba która ma zamiar z nami grać, powinna wykazać się kreatywnością. Chcąc zbudować coś konkretnego, trzeba grać konkretnie i kreatywnie. Każdy może grać gościa który jest nerwowy, nie panuje nad emocjami, pije, pali i zażywa narkotyki. To oklepany stereotyp. Chce zbudować organizacje z wyróżniających się graczy, jeśli chcesz należeć do tego grona i czujesz że podołasz, to nie czekaj. Dołączając na nasz kanał discord, zaczynając z nami grę podejmujesz się nie lada wyzwania. Nie traktuj tego jako przeszkód nie do przejścia. Mimo tego, że cały ten temat może wydawać się przyjazny tylko dla osób z mega doświadczeniem, wcale tak nie jest. Każdy z nas kiedyś zaczynał. Czas na ciebie, jesteśmy otwarci na nowe twarze. Jeśli nie masz doświadczenia, zaczynasz swoją przygodę w organizacjach przestępczych, albo lepiej, zaczynasz grę na serwerach Role Play. Postaramy się pomóc ci w pierwszych krokach, podzielimy się doświadczeniem. Większość osób które chcą dołączyć do organizacji o podobnej tematyce popełnia podstawowe błędy. Przeczytałem masę różnego rodzaju aplikacji, opisów postaci- osób, które chciały dołączyć do podobnych projektów. Nie pomoże wam fakt, że wasz ojciec czy dziadek to rosyjski gangster, albo informacja o tym, że wasza postać to płatny morderca i ucieka z ukochanej Rosji. To kiepski wybór. Gramy ludzi których rodziny od kilku dekad mieszkają w Los Santos. Jedynie co was łączy z Rosją to nazwisko, no i w niektórych przypadkach imię. Chociaż te też bywają już w większości zamerykanizowane. Takie imiona jak Jurij, Sasha, Boris, Vladimir są mocno przereklamowane. To następny zły krok, wybierając coś co jest już zjedzone, przetrawione i wydalone. Kolejnym i ostatnim punktem z kategorii 'pod żadnym pozorem tego nie rób' są rosyjskie wstawki. Jak wspomniałem wyżej, nie ma zbyt wielu rzeczy które łączą cię z ojczyzną. Dodawanie wstawek typu, szto, niet, priviet i zdravo to samobójstwo. Bez zbędnego tłumaczenia, zapomnij o tym. Aby uniknąć nieporozumień i przyzwyczaić was, do naszego stylu gry chcemy wprowadzić okres adaptacyjny. Jego czas zależy od tego jak prowadzicie swoją postać i co ona sobą reprezentuje. Tutaj macie wachlarz możliwości, możecie być pracownikiem warsztatu, barmanem, narkomanem, parkingowym, bezrobotnym, kimkolwiek. Jest to całkowicie obojętne, jednak wasz zamysł na grę chcemy poznać na samym początku. Okres adaptacyjny nie trwa dłużej niż dwa tygodnie. To czas kiedy będziemy mogli pograć sobie razem i poznać się lepiej. To test twojej wytrzymałości i umiejętności gry bez kolegów z ekipy. To co wydarzy się w grze, zostaje w grze i oddajemy chwili to jaki nam gierka napisze scenariusz. Po tym czasie najprawdopodobniej wskoczysz szczebel wyżej, to co się wydarzy tam, zostaje tajemnicą. Czego wymagam od nowych graczy: kreatywności chęci do gry kilka godzin w tygodniu online dołączenia na nasz kanał discord zaakceptowania regulaminu serwera Przygotowanie: aikon Grafika: Szponto
    2 polubienia
  7. LOS SANTOS, SA – Agent Specjalny Drug Observation Agency - Roger C. Hardee wraz z prokuratorem okręgowym z San Andreas – Jamesem R. Corlett ogłosili aresztowanie mężczyzny z 3 kilogramami heroiny; nielegalnym, załadowanym pistoletem Glock 22 z magazynkiem o dużej pojemności i dziesiątkami tysięcy dolarów. 26 letni Demetrius Saborit, znany także jako VSM Dynomite Tek zamieszkały w sąsiedztwie Vespucci w mieście Los Santos w stanie San Andreas zostaje oskarżony o dystrybucję jednego kilograma lub więcej heroiny. 15 września 2016 roku organy ścigania zauważyły, że Saborit wjeżdża do swojego garażu w mieście Davis. Podejrzewano, iż owy garaż jest jego miejscem przechowywania narkotyków dzięki zebranym do tamtej pory informacjom w śledztwie. Sprawę podsycił fakt, że oskarżony od dłuższego czasu nie pojawiał się w okolicy. 16 września 2016 roku Saborit ponownie pojawił się w mieście Davis. Tym razem szedł na piechotę, wszedł do garażu i wyjeżdżając swoim minivanem został zatrzymany przez odpowiednie organy. W samochodzie znaleziono 2 kilogramy heroiny oraz torbę z pieniędzmi, wewnątrz garażu pozostały kilogram, mężczyzna był uzbrojony w wcześniej wspomniany pistolet załadowany 13 kulami w magazynku. Oskarżonemu grozi minimalnie kara pozbawienia wolności na lat 10, maksymalnie dożywocie i grzywna w wysokości 10 milionów dolarów. "Przedawkowanie narkotyków jest obecnie główną przyczyną śmierci Amerykanów w wieku poniżej 50 lat". Tak informuje kampania społeczna przeciwko narkotykom w swoim spocie, zatytuowana sloganem "Don't drug yourself down" - czynnie wspierana przez zespół z Downtown Medical Clinic. W latach 1999–2017 ponad 700 000 Amerykanów zmarło w wyniku przedawkowania narkotyków – liczba ta wzrosła ponad trzykrotnie od 1990 roku. Statystyki wskazują, że ponad 90% osób uzależnionych zaczęło zażywać wspomniane substancje przed ukończeniem 18 lat. Powyższe informacje są po prostu straszne, ciężko ująć to innymi słowami. Narkotyki są bardzo istotnym problemem naszego społeczeństwa. Istotnym problemem dla Los Santos. Masowe przedawkowania opioidów, extasy na każdej klubowej imprezie, brutalne przestępstwa wykonywane pod wpływem metamfetaminy, wojny narkotykowe na ulicach, które niosą ze sobą śmierć wielu młodych ludzi wplątanych w interesy przeróżnych grup przestępczych – choć nie tylko, przypadkowych ofiar jest tak samo wiele. Zachęcamy do wspierania wspomnianej kampanii. Każde nasze działanie jest ważne, dołóż już dzisiaj swoją cegiełkę do tego społecznego projektu. Zmieniajmy świat na lepsze. VSM (Vespucci Shoreline Mob) – grupa zrzeszająca Afroamerykanów wychowanych w sąsiedztwie Vespucci, czyli znaczą mniejszość określonego terytorium. Sama nazwa została zapoczątkowana przez młodych mieszkańców, którzy czuli potrzebę identyfikacji z swoimi kumplami z osiedla i swoim miejscem zamieszkania. Przede wszystkim jako znaczna mniejszość wśród przeważającej rasy białej czy Latynosów chcieli poczuć się jako wspierająca siebie jedność. Skrót VSM przykładowo zaczął pojawiać się przy ksywkach lokalnych graficiarzy na ich pracach czy przy ksywkach początkujących raperów, freestylerów na bitwach freestyle, którzy chcieli mocno zaznaczyć skąd pochodzą i kogo reprezentują. Przedstawiciele grupy często kierują się powiedzeniem "sky's not the limit" – ambicje, aspiracje na lepsze jutro, łamanie wszelkich barier i ograniczeń, styl życia młodych marzycieli, którzy chcą drogich ciuchów, drogich samochodów, pięknych kobiet i pieniędzy. Dosięganie nieba i wspinanie się ponad. Vespucci Shoreline Mob często uznawane jest za grupę przestępczą, ponieważ większość osób identyfikujących się z ową ekipą ma za sobą konkretne problemy z prawem, warto wspomnieć tutaj głośną sprawę Demetriusa Saborita. Poza tym, większość reprezentantów VSM można określić jako lokalnych dilerów. Afroamerykanie powiązani z VSM to z reguły przedstawiciele klasy średniej, wychowani w na pierwszy rzut oka normalnych rodzinach. Warto wspomnieć, że mimo silnej identyfikacji z swoim miejscem zamieszkania nie działają terytorialnie. Ich sporą aktywność można zauważyć w okolicy Goma Street, Magellan Avenue, Palomino Avenue na poziomie La Puerta. Podsumowanie rozgrywki: Gramy rozwijającą się grupę przestępczą, która wywodzi się z wyżej wspomnianego sąsiedztwa. Nie jesteśmy jednak żadnym gangiem i nie gramy hoodplayingu, nie będziemy się ograniczać do jednego miejsca, będzie trochę ruchu. Chciałbym też dodać, że Vespucci jest teraz uznawane za strefę bardziej cywilną. My to uznajemy i nie będziemy siali tutaj niepotrzebnego chaosu. Chcemy grać grupę, która buduje swoje interesy przede wszystkim na przemyślanych ruchach i koneksjach, nie na strzelaniu na lewo i prawo. No i do samego Vespucci też nie mamy zamiaru się ograniczać. Postacie powiązane z organizacją nie są żadną ultra patologią rodem z South Central, stary ich nie bił kablem w dzieciństwie, a matka nie była ćpunką dającą dupy za sort. Gramy klasę średnią, gości z normalnych domów, rodzice chcieli im zapewnić normalną przyszłość ale przez różne przeciwności losu nasi bohaterzy wpieprzali się w kłopoty. Zaczęli handlować dragami, by mieć hajs na nowe, zajebiste, drogie ciuchy czy buty, by się nimi flexować wśród znajomych i wyrywać najlepsze laski, a nie dlatego, że nie mieli co jeść i jak przeżyć. Dobrzy sportowcy z potencjałem, którzy nie mieli forsy na opłacenie college, więc ich plany na przyszłość się pokrzyżowały. Czarnuchy, które się zgorszyły przez złe towarzystwo, narkotyki i nadmierne imprezy. Takich przykładów jest sporo ale chyba już czaicie o co chodzi. Jeśli chodzi o wiek to pewnie bambusy 19-26 lat głównie – wiadomo, są wyjątki. VSM ma być swojego rodzaju ruchem, który zrzesza czarnuchów z Vespucci zajmujących się różnymi sprawami. Chcę doprowadzić do tego, by te trzy litery były widoczne i w strefie artystycznej, np. poprzez grę skromnego kolektywu raperskiego, a żeby też łączyły tych bardziej przesiębiorczych Afroamerykanów zajmujących się poważniejszymi sprawami, a także typowo młodocianych dilerów. Chcemy grać także z klasą wyższą, np. dostarczając narkotyki na celebryckie imprezy. Będziemy poszerzać swoje działania z czasem, nie będziemy od razu grać wielkiej grupy, która działa na szeroką skalę. Na pewno skupimy się na handlu narkotykami, ze względu na to gdzie głównie będziemy działać naszym targetem będą bardziej imprezowe czy ekskluzywne dragi pokroju mdma czy kokainy. To samo w kwestii rozwinięcia prostytucji na serwerze, będziemy uderzać w ekskluzywne, drogie prostytutki, które umilają czas kontrowersyjnym gwiazdom czy politykom, nie takie pierwsze lepsze z ulicy. Stawiamy na developing postaci. W temacie poniżej nasz discord. Zapraszamy do wspólnej rozgrywki. Projekt Vespucci Afro-Americans Society tutaj znajdziecie informacje o naszych spotach, wskazówkach dla pretendentów ekipa: ja, matix, dziku, patixia, bayub, drim, kicky, psych0, lacazette, czlowiekmajor, olofedron, madrosza, malik_smietana
    2 polubienia
  8. Lokalny klub nocny połączony z kasynem znany pod szyldem BOO'S EMPIRE w większej części skierowany jest w stronę mieszkańców pochodzących z wyższych sfer Los Santos, a także celebrytów. Mimo wszystko każdy jest tutaj mile widziany. Dni otwarcia klubu są sporadyczne, jednakże to nie zmienia faktu, iż nie pozostaje to bez echa. To właśnie w tym miejscu nawiążesz nowe znajomości, spędzisz wieczór w towarzystwie atrakcyjnych tancerek bądź zaprezentujesz swoje umiejętności hazardowe towarzyszom. Pierwotnie działalność ta była prowadzona przez Eduard Boo, znanego biznesmena udzielającego się sporo w mediach, przypięto mu również łatkę wielokrotnego rozwodnika i łamacza serc. Po śmierci E. Boo w połowie 2020 roku obowiązek prowadzenia rodzinnego biznesu przeszedł na jego jedyną córkę, Tigah Boo, która mimo trudności życiowych, stara się godnie reprezentować markę BOO'S EMPIRE w nowej, prawdopodobnie lepszej odsłonie, tym razem bez niczyjej pomocy. Po dłuższym czasie klub zostanie reaktywowany, tym razem na odświeżonych zasadach, a także większym asortymentem trunków wysokoprocentowych oraz przekąsek. BOO'S EMPIRE znajduje się tuż niedaleko lokalnej plaży. Marathon Avenue jest dość znaną dzielnicą, a także łatwą dostępną z większości miejsc Los Santos, dzięki czemu okolice klubu tętnią życiem, szczególnie w godzinach nocnych. Cześć, tym razem postanowiłam wystartować z czymś własnym i mam nadzieję, że potrzebnym. Zamierzam prowadzić ekskluzywny klub, połączony z kasynem, aczkolwiek nie wiem, jak wypali ta druga opcja, więc najbardziej mam zamiar się skupić na prowadzeniu klubu nocnego. Sam zamysł w mojej głowie jest spoko, lokal skierowany głównie w stronę osób z branży rozrywkowej oraz tych znanych, chociażby biznesmenów. Nie chcę tym samym przekreślać graczy, którzy po prostu potrzebują klimatycznej gry i chcą wpaść cokolwiek poodgrywać. Miejsce te otwarte jest raczej dla wszystkich, zależy też, jak zostanie to przyjęte. Na ten moment nie przewiduję, aby klub był otwarty codziennie, przyjmę schemat sporadycznego otwarcia, ze względu na to, że wszystkie postacie będą nowe, a branża rozrywkowa dopiero się rozkręca. Postaram się ze wszystkich sił moich, aby zagwarantować dla każdego chętnego gracza dobry poziom rozgrywki, a także zaprezentować unikalność tego miejsca. Pozdrawiam.
    2 polubienia
  9. Pleasure Plaza – wszechstronny, dosyć nowy bar muzyczny założony przez kontrowersyjnego, młodego przedsiębiorce kojarzonego jako Amare Harvey. Jak mówią plotki, lokal został mu odsprzedany za budzące podejrzenia pieniądze od starszego, lokalnego biznesmena, który w ostatnim czasie średnio radził sobie z swoim interesem. Harvey zainwestował w spory remont, nową otoczkę wokół baru, a przede wszystkim ustalił mu nową, aktualnie promowaną nazwę. Pleasure Plaza stawia przede wszystkim na rozrywkę i dobrą zabawę na wszelkich płaszczyznach, a w swoich sloganach i reklamach głosi hedonistyczne postawy, które jak można zauważyć są również wyznawane przez jego właściciela. W barze usłyszysz tylko muzykę rap, jego podgatunki i od czasu do czasu zmysłowe rnb. Lokal stawia na elastyczność, po południu możesz wpaść sobie tutaj na kawę w przerwie od pracy, a wieczorem na mocnego drinka. Jest dosłownie otwarty na każdego, kto lubi panujący tutaj klimat. Jeśli preferujesz inny rodzaj zabawy – w Pleasue Plaza od czasu do czasu organizowane są eventy nastawione głównie na występy striptizerek, które jak mówią plotki – za kulisami są skłonne za odpowiednie pieniądze zrobić coś więcej, niż tylko zatańczyć. Ale jeśli to Cię nie obchodzi, jest coś jeszcze. Pleasure Plaza słynąc przede wszystkim z swojej miłości do hip hopu organizuje u siebie walki freestyle z satysfakcjonującymi nagrodami oraz koncerty wschodzących gwiazd. Jednak jeśli nie zależy Ci na rozrywce, a na jedzeniu to tutaj też znajdziesz swoje zbawienie. W skrócie - dobra zabawa, świetna atmosfera, hip hopowy klimat, koncerty, striptizerki, bitwy freestyle i wyśmienite jedzenie. Tak można podsumować Pleasure Plaza. Wszystkie słynne drinki są w zasięgu Twojej ręki. Mojito, Martini, Caipirinha, Pina Colada, Margarita, Tequilla Sunrise, Cosmopolitan, Cuba Libre, Manhattan i tak dalej i tak dalej. To samo jeśli chodzi o shoty i gatunki alkoholów. Lokal ma kilka założeń. Pierwsza sprawa, raczej najważniejsza – ma być miejscem do gry. Aktywnym miejscem do gry, przede wszystkim. Będę dbał o to, by zawsze wieczorem było można znaleźć kogoś u nas za barem. Chcę przyjmować pod swoje skrzydła tylko graczy z pomysłem na grę, nie potrzebuje kłód na duty. Stawiam na to, by nawet z pozoru nic nieznaczący barman potrafił nakręcić rozgrywkę swoim klientom. Zależy mi na interakcji z różnymi graczami. Każdy się tutaj odnajdzie, nie ważne czy ktoś gra przestępce z Davis czy biznesmena z Vespucci. Druga sprawa – chcę tutaj organizować eventy właśnie pokroju walk freestyle, myślę, że to ciekawa opcja dla ludzi, którzy grają początkujących raperów i szukają szans na rozgłos. Poza tym, w przyszłości będę myślał nad labelem muzycznym, więc nawet walki freestyle mogą być dla mnie polem do popisu, gdy jak łowca talentów będę szukał wartościowych artystów. Trzecia sprawa – jak dobrze pójdzie rozwinę tutaj cichy projekt z ekskluzywnymi prostytutkami, a no i ogólnie – bar ma być też rynkiem zbytu lepszych, imprezowych narkotyków pokroju mdma. Myślę, że lepiej sprzedawać narkotyki graczom podczas fajnej imprezy, niż botom na cornerze jeśli mam wybór.
    2 polubienia
  10. Aryan Brotherhood (Aryan Brotherhood of San Andreas) to jeden z najgroźniejszych gangów więziennych na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, odpowiednik Aryan Brotherhood of California i Aryan Brotherhood of Arizon oraz Aryan Brotherhood of Nevada. Bractwo aryjskie tworzy kilkudziesięciu przestępców przebywających na specjalnym bloku bezpieczeństwa w San Andreas State Prison (SASP). Wieloletnie śledztwa prowadzone przez FBI ukazały tajemnice oraz niezliczone rozkazy morderstw, a także innych przestępstw, które wychodziły prosto z murów więzienia stanowego na teren miasta Los Santos. Według nieoficjalnych źródeł, proces rekrutacji do Aryan Brotherhood of San Andreas trwa latami, a kandydaci aspirujący do wstąpienia w większości przypadków odsiadują wyroki dożywotniego pozbawienia wolności. Aryan Brotherhood swoich członków upatruje pośród gangów więziennych o największych notowaniach, przede wszystkim wśród PEN1. Podczas okresów pozbawienia wolności w systemie więziennym, białe gangi przestrzegają instrukcji stworzony przez Bractwo Aryjskie, powstały pod koniec lat 70, gang NLR był wykorzystywany do egzekwowania polityki więziennej. Nazi Lowriders wykonywali polecenia Aryan Brotherhood oraz zbudowali reputację jako agresywnych wobec innych więźniów oraz personelu więziennego. w 1999, California Department of Corrections and Rehabilitation (CDCR) zaklasyfikowało NLR jako gang więzienny i oddzieliło jego członków od reszty ogólnej populacji. Public Enemy Number One (PEN1, PENI Death Squad) jest hybrydą między gangiem ulicznym a gangiem więziennym. Jego powstanie datuje się na lata 80. XX wiek, Long Beach w Kalifornii, w niedługim czasie rozsprzestrzenił się do takich miejsc jak, Orange Country oraz San Andreas. PENI stopniowo ewoluowało i stawało się coraz większym zagrożeniem dla departamentu policji oraz lokalnej społeczności. Public Enemy Number One początkowo dzieliło się na dwa bloki - propagujący nazim oraz drugi na którego czele stał Donald "Popeye" Mazza, który skupiał się na zarabianiu pieniędzy oraz popychaniu członków swojej drużyny do coraz brutalniejszych działań, takich jak morderstwa, włamania, kradzieże tożsamości, handel metamfetaminą oraz oszustwa z kartami kredytowymi. PENI Death Squad zyskało na popularności na początku lat 2000, gdy w 2002 roku organy ścigania hrabstwa Orange, odkryły w jednym z zaułków w Orange Country zwłoki Scotta "Scottish" Millera, jednego z założycieli PEN1. Został on zamordowany przez dwóch innych członków PENI, Michaela Lamba oraz Jacoba Rumpa, powodem morderstwa było wystąpienie "Scottish" w programie telewizyjnym, opowiedział on w nim o działalności swojego gangu, złamał tym zasadę "You talk, you die" którą przestrzegają gangsterzy PEN1. Kiedy NLR przestało być żołnierzami pierwszego kontaktu Aryan Brotherhood, ta rola przypadła Public Enemy Number One, otrzymali oni klucze do dziedzińca (kontrolę) oraz liderzy PEN1 tacy jak Donald "Popeye" Mazza, założyciel gangu oraz zleceniodawca zabójstwa Scotta "Schottish" Millera, zostali wcieleni do bractwa aryjskiego, "Popeye" dokonał tego w 2005 roku, podczas odbywania wyroku w Pelican Bay SHU. 313 Vespucci City Stoners jest najstarszym gangiem "white power" funkcjonującym na terenie Los Santos, zrzesza nastolatków z subkultur punk oraz skate. Jego początki sięgają lat 90. XX wieku, członkowie są utożsamiani z rasistowskimi poglądami, nadużywaniem narkotyków wszelkiej maści oraz ich dystrybucją - głównie metamfetaminy. Działają oni pod skrzydłami Public Enemy Number One, dokonując morderstw, włamań, handlu narkotykami oraz przestępstw cyfrowych z których najbardziej charakterystycznym dla nich jest skimming oraz kradzież tożsamości. Gang utożsamia się z sceną hardcore punk, zwłaszcza zespoły The Misfits, Dead Kennedys oraz Rudimentary PENI. Najbardziej znanym gangsterem pierwszej generacji 313 VCS był, Jay "Danger" Baker który w 2001 roku, dokonał napadu z bronią w ręku. Baker został ujęty po 4 dniach obławy. W czasie zatrzymania stawiał aktywny opór, ostrzeliwując się z funkcjonariuszami oraz raniąc jednego z nich. Podczas wymiany ognia, Baker został postrzelony co umożliwiło jego zatrzymanie. Po okresie rekonwalescencji został przekazany w ręce departamentu policji, w procesie został skazany na 35 lat pozbawienia wolności. Według San Andreas Department of Corrections and Rehabilitation, między 2007 a 2010 rokiem, Danger dołączył do Public Enemy Number One, obecnie jest jednym z najbardziej wpływowych gangsterów tego gangu na terenie San Andreas State Prison. Postal codes of Los Santos OOC; Cześć, razem z osobami doświadczonymi w klimatach american skinhead postanowiliśmy wystartować z organizacją w tych klimatach na tym serwerze, na nasz spot wybraliśmy Vespucci aby odgrywać gang uliczny prosto z wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Główny nacisk w mojej organizacji będę kładł na character development oraz utrzymanie organizacji w klimatach lowmob, chciałbym aby każdy w mojej organizacji zaczynał tydzień od wyzbywania się wszystkich pieniędzy i zostawianiu sobie małej sumy w kieszeni, uwzględniając codzienny zakup jedzenia, utrzymania pojazdu czy nawet zaopatrzeniu się w narkotyki od których są uzależnieni. Aby przetrwać w wykreowanych warunkach będą odczuwać potrzebę dokonywania drobnych przestępstw oraz pożyczania pieniędzy od innych skinheadów i tonięcia w długach. Ekipa; Assassynek Scorpio ngs wizzy Saren zZz Whiteboy313 Nefarius LB Hate Culture Sylwester Zuane Rotini
    2 polubienia
  11. Bad Brain Art jako studio tatuażu powstało we wczesnych latach dziewięćdziesiątych. Inspiracją założyciela do stworzenia owego lokalu była scena punk rockowa (cali punk, new york hardcore). Salon przyciągał ludzi z różnych grup społecznych, subkultur swoim wyróżniającym się na ówczesne czasy stylem tatuowania oraz wystrojem inspirowanym mieszanką skate/surf oraz reggae. Lokal osiągnął szczyt popularności w roku 2000, po czym zaczął stopniowo słabnąć wraz z subkulturą punku, mając coraz mniej do zaoferowania dla zmieniającej się rzeczywistości. Archaiczny wygląd oraz staro-szkolne techniki tatuażu doprowadziły salon do upadku w 2015 roku. Lokal odrodził się w 2019 jako VSM Studio. Wszystko za sprawą Ammara Saintot – syna założyciela Bad Brain Art i jego dwójki kumpli – Barry'ego Colt i Javonte Ingram. Trójka perspektywicznych ambitnych młodych czarnoskórych dostosowała lokal pod nowoczesne standardy oferując profesjonalizm, umysł pełen nowych pomysłów oraz różnorodność technik. Wraz z zmianą nazwy zmianie uległo również wnętrze salonu, VSM Studio swój klimat wiąże przede wszystkim z kulturą hip hopową, muzyką rapową (głównie trap i drill). Zarząd lokalu kładzie nacisk na mocną reklamę w social mediach, a każdy z trójki aktualnych właścicieli jest w stanie zaoferować klientom szeroki wachlarz możliwości. * * * Javonte Ingram - XXXX Ammar Saintot - XXXX Barry Colt - XXXX Cześć, razem z @drim17 i @dzikqu wychodzimy z inicjatywą otworzenia salonu tatuażu. Nie stawiamy na zarobek, dlatego ceny nie będą wygórowane, chcemy by ludzie mieli dosyć przyjemną opcję modyfikacji swojej postaci bez totalnego spustoszenia w ich portfelach. Zależy nam na interakcji z drugim graczem, jesteśmy wtajemniczeni w klimat dziarek, więc jesteśmy w stanie zapewnić fajną gierkę. Chcemy utworzyć miejsce, do którego gracze nie będą szli tylko po tatuaż, a również po fajny Role Play. Będziemy prowadzić swoje własne profile na Lifeinvaderze z "naszymi" projektami, chcemy działać w social mediach, nawiązywać jakieś kolaboracje z celebrytami. Raczej nie będzie u nas dużej ilości pracowników, na sam początek zamykamy się na naszą trojkę i ewentualnie kilku znajomych – nie chcemy masówki, jakość ponad ilość. discord z wszystkimi dziarami: https://discord.gg/7hBfySM
    1 polubienie
  12. sprunk lee (Kayden Stokes) znany też jako g sprunk; sprunk `509 to młody dwudziestojednoletni raper z Los Santos. Młodociany czarnuch wychowany w samym sercu South Central, nie kryje się ze swoją przynależnością do gangu G-SHINE `509. Choć do tej pory nie udało mu się jeszcze zaistnieć w internecie, to od dłuższego czasu publikował swoje piosenki na soundcloudzie pod pseudonimem g sprunk. Żadna z nich nie przekroczyła tysiąca odsłuchów. Dopiero w momencie, gdy Kayden wraz z kumplami z osiedla zainwestowali w pół-profesjonalne studio, postanowił zmienić ksywkę na sprunk lee i rozpocząć "karierę" od nowa, tym razem na poważnie. Większość gotówki, którą udaje mu się zarobić m.in. handlując narkotykami na osiedlu wydaje w autopromocję i ogólne wydatki około-muzyczne. Jego utwory są mieszanką melodyjnych kawałków i topowego aktualnie drillu przez co wpasowuje się w obecne trendy.
    1 polubienie
  13. 1 polubienie
  14. DMA Corp. - To prężnie rozwijająca się marka działająca na terenie stanu San Andreas. Nastawiona na ciągły rozwój, poszerzanie wiedzy oraz zdobywanie nowych kontaktów. Wkroczyła wielkimi krokami na lokalny rynek i chce zbudować mocną pozycję organizacji. Jako korporacja zrzesza pod sobą kilka firm z różnych branż przemysłu, handlu czy logistyki. Podczas początków swojej działalności DMA Corp. może pochwalić się posiadaniem pod swoimi skrzydłami trzech podległych firm. • DMA Dealer • DMA Gas Station • DMA Los Santos Cabs • DMA Workshop Zarząd DMA Corp. DMA Corp. zarządzana jest przez trzech silnie nastawionych na cel przedsiębiorców, którzy są odpowiedzialni za opiekę nad podległymi firmami: Travis Davis - DMA Dealer Axel Mahone - DMA Gas Station Lyubomyr Andruntsiv - DMA Cabs Vitaliy Morozov - DMA Workshop Firma na każdym etapie rozwoju poszukuje kolejnych chętnych przedsiębiorstw gotowych do dołączenia do grupy podmiotów DMA Corp. Każdy z założycieli posiada równe udziały (33,3%) w korporacji, dzięki czemu wszystkie decyzje są podejmowane wspólnie przez cały zarząd, co doprowadza do najbardziej optymalnego modelu biznesowego. Cel DMA Corp. Naszym głównym celem jest rozwój gospodarczy stanu San Andreas. Rosnące zapotrzebowanie na nowe usługi sprawia, że DMA Corp. wychodzi naprzeciw oczekiwaniom społeczeństwa i będzie aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym i gospodarczym miasta. Jako korporacja będziemy: • Jednoczyć firmy pod szyldem DMA Corp. w celu optymalizacji kosztów, zwiększeniu rozpoznawalności danej firmy, zwiększeniu miejsc pracy i kompetencji kadry pracowniczej. • Uczestniczyć w życiu społecznym* • Uczestniczyć w życiu gospodarczym** • Aktywnie walczyć o prawa przedsiębiorców i zwiększać znaczenie mniejszych firm * Uczestniczyć w życiu społecznym - chcemy aktywnie wspierać fundacje charytatywne, jednostki publiczne, branżę rozrywkową i sportową ** Uczestniczyć w życiu gospodarczym - DMA Corp. pragnie czynnie uczestniczyć we wspieraniu nowych biznesów i przedsiębiorstw. Przy pomocy doświadczonego Zarządu i zespołu prawników firma chce angażować się w bieżące sprawy miasta, będąc swoistym partnerem w działaniach rozwojowych dla jego Władz Współpraca z DMA Corp. DMA Corp. jako organizacja zrzeszająca wielu pracowników i podmiotów ma zamiar silnie współpracować z firmami, których usługi pozwolą na pomnażanie wartości dodatniej firmy. Do takich branż można zaliczyć: • Biura adwokackie i księgowe • Firmy Eventowe • Kluby sportowe • Gazety i rozgłośnie radiowe • Służby oczyszczania miasta • Firmy ochrony publicznej Lokalizacja siedziby: OOC Przygoda w Paleto była naprawdę ciekawa i pozwoliła nam otworzyć oczy na gałąź rozgrywki, w której nigdy siebie nie widziałem jako aktywnego gracza. W Paleto ja i kempuś raczkowaliśmy pod względem biznesowym, a pozwoliło nam to wokoło dwa tygodnie stać się jednym z głównych elementów rozgrywki w Paleto czy to pod względem społecznym, czy ekonomicznym. Dlatego stwierdziliśmy, że w Los Santos przygotujemy coś większego. Tak powstało DMA Corp. podjęliśmy współpracę z kolejnym graczem i już na start możemy wyjść z inicjatywą korporacji, która to w swoim posiadaniu będzie miała trzy marki z różnych branż. Na tę korporację mamy mnóstwo pomysłów i chcemy je powoli realizować. Chcemy być znaczącym graczem w gospodarce serwera co pozwoli nam na poszerzanie kreatywnej gry. Dzięki wizerunkowi i posiadanemu kapitałowi chcemy tworzyć eventy, nawiązywać ciągłe współprace, czy zatrudniać na stałe bądź jednorazowo inne firmy lub projekty IC. Tak jak wspomniałem pomysłów mamy tysiące. Dla przykładu chcemy stworzyć własną stajnię F1, aby móc brać aktywny udział w Los Santos Race League Mamy nadzieję, że nasza korporacja poprawi jakość rozgrywki na serwerze i już na start będziemy w stanie oferować pracę wielu osobom z różnych branż, aby rozgrywka IC była jeszcze bardziej atrakcyjna.
    1 polubienie
  15. SMOKE ON THE WATER to nowy coffee shop na Vespucci Beach otwarty przez dwóch czarnoskórych przyjaciół jakimi są William Cupp oraz Barry Colt pragnących zarobienia pieniędzy na utrzymanie swojego życia oraz łącząc to ze swoją pasją, czyli paleniem marihuany. Właściciele lokalu wraz z przyjaciółmi zajęli się własnoręcznie ozdobami wewnątrz oraz ustrojem zewnętrznym aby ten przyciągał klientów będących na plaży i sprawiał klimat zieleni i typowych jaraczy tego narkotyku. W małym pomieszczeniu na przeciwko siłowni Muscle Sands można znaleźć cały asortyment dzięki którym z łatwością będziemy mogli zapalić swój ulubiony rodzaj marihuany. Lady w lokalu są wypełnione od zapalniczek, bongosów, lufek aż po wielkie szisze. W sklepie można również znaleźć wiele gatunków zielska aby się zrelaksować, m.in. (Purple Haze, Purple Kush, O.G Kush, Amnesia Haze, Green Gelato, White Widow i Fat Banana), oraz do celów medycznych takie jak: (Euphoria, Dance World, Royal Medic czy Painkiller XL). Marihuana w lokalu będzie sprzedawana w dozwolonych przez władzę Los Santos ilościach oraz branie jej będzie tylko i wyłącznie na odpowiedzialność kupującego. Na ścianach wewnątrz oraz na zewnątrz budynku są również kartki czy tabliczki z napisem, iż marihuanę sprzedawca może podać tylko gdy klient ma przekroczone 21 lat. COFFEE SHOP możesz znaleźć na VESPUCCI BEACH na przeciwko siłowni Muscle Sands! Jesteś zestresowany jutrzejszym egzaminem lub rozmową o prace? Wpadnij do nas! Siemanko szefowie, postanowiłem wraz z @drim17 wyjść z myślę, że oryginalną inicjatywą jaką będzie założenie coffee shopu na vespucci beach iż mamy super miejscówkę dosyć znaną graczom GTA 5, oraz kilka świetnych planów na urozmaicanie naszych postaci poprzez ten biznes, w dodatku w przyszłości planujemy zrobić pare kolejnych punktów oraz aplikacje mobilną dla naszych coffe shopów nieopodal tego spotu, oraz na dzielnicy Davis (jeżeli będzie to możliwe) aby tam kręcić gre postaciom gangsterów czy innym postaciom które lubią przyjarać. Zależy nam również na stworzeniu dobrego miejsca do rozgrywki dla graczy oraz liczymy na fajne interakcje z ich strony. Mieliśmy razem komis samochodowy w poprzednim epizodzie w Paleto Bay, który prowadziliśmy przez dwa tygodnie i w miarę dobrze on prosperował. Dobrze współpracowało się nam z Administracją, więc czemu by nie spróbować założyć drugiego biznesu w drugim epizodzie z nowymi postaciami? Pozdrawiam i do zobaczenia In Game. Nasze Discordy: (William Cupp) bayub#1212 (Barry Colt) drim#7879
    1 polubienie
  16. akceptuje, zglos sie na discord
    1 polubienie
  17. Jest Paula jest impreza! 🙂
    1 polubienie
  18. 1 polubienie
  19. Ten człowiek wie co zrobić dobrze.
    1 polubienie
  20. Znana i lubiana marka
    1 polubienie
  21. Vespucci Afro-Americans Society projekt ściśle związany z organizacją, obowiązkowy do przeczytania przez każdego pretendenta, który chce z nami pograć i w przyszłości zasilić szeregi VSM Movement - znajdziecie tam potrzebne wskazówki, dodatkowo projekt jest otwarty na wszelkie możliwe postacie ciemnoskórych cywili. W powyższym temacie znajdziecie także nasze spoty.
    1 polubienie
  22. "Co gdybym powiedział Ci, że w Vespucci istnieje miejsce, gdzie możesz w spokoju obejrzeć rozgrywki swojej ulubionej drużyny lub ulubionego zawodnika? Co gdybym powiedział Ci, że w trakcie tego możesz raz - dobrze zjeść, dwa - dobrze wypić i trzy - dobrze się bawić! Koniec w wysłuchiwaniem utyskiwania twojej partnerki lub partnera. Każdemu z nas należy się chwila dla siebie. Przyjdź już dziś! Spróbuj zmrożonego piwa, obejrzyj spotkanie swojej ulubionej drużyny i skosztuj naszych specjalnych sandwichów. Wszystko to w McGeady’s Sports Bar! Już teraz przy Aguja Street na Vespucci! Wpadnij do nas!" McGeady’s Sports Bar - założony w 2002 roku przez mającego irlandzkie korzenie Connora McGeady’ego bar w Los Santos, San Andreas. Od początków swojego istnienia stanowi miejsce spotkań fanów sportów wszelakich. Z początkiem 2020 roku funkcję właściciela przejął jedyny syn Connora, Joseph McGeady. Koszykówka, baseball, football amerykański, hokej… a nawet piłka nożna, która w ostatnim czasie zyskała na popularności wśród Amerykanów, głównie dzięki młodemu pokoleniu i imigrantom z Meksyku oraz Ameryki Południowej, wszystko to obejrzysz w McGeady’s Sports Bar sącząc ulubione piwo, whiskey czy też po prostu Orang-o-tang, a jeśli zaburczy ci w brzuchu posilisz się jedną z siedmiu niesamowitych kanapek opartych na oryginalnych recepturach przekazywanych z pokolenia na pokolenie! W Los Santos nie ma drugiego tak tętniącego sportem miejsca jak McGeady's. Cześć. Razem ze znajomymi wychodzimy z pomysłem na gastronomie, której środowisko będziemy kreować w stronę sportu wszelakiego. Organizacja czy wspieranie wydarzeń sportowych mają tu być na porządku dziennym. Chcę też, aby najczęstszym tematem rozmów w barze był naturalnie sport, ale nie mogę przecież zabronić innym rozmawiać o czymkolwiek innym. Jako dodatek do baru mam przygotowany projekt IC(naturalnie związany ze sportem), który będzie ciekawym dodatkiem i sposobem na ponadprogramowe napędzenie rozgrywki w McGeady's. Pozwolę sobie jednak wstrzymać publikację projektu, bo nie ma on prawa bytu bez odpowiedniego do niego miejsca jakim jest McGeady's Sports Bar.
    1 polubienie
  23. hetmano

    Krazy Pacc

    Perry Poole, znany jako Krazy Pacc (ur. 12.03.2001) - amerykański raper pochodzący z miasta Davis w hrabstwie Los Santos, San Andreas. Jego muzyka to połączenie g-funku z gangsterskim rapem typowym dla zachodniego wybrzeża. Wychowywał się w Chamberlain Hills. Jego ojciec był dilerem narkotyków, został aresztowany gdy Perry miał 7 lat. W wieku 13 lat dołączył do lokalnego gangu E/S Pimp Town Gangster Crips. Zaczął rapować w wieku 12 lat, kiedy jego matka kupiła mu na urodziny zestaw do karaoke. W wieku 15 lat w wyniku wojny gangów stracił swojego kuzyna, również członka gangu. Wtedy wziął się za muzykę na poważnie. Uczęszczał do Davis High School, z której w wieku 17 lat został wyrzucony za rozprowadzanie wśród uczniów oksykodonu. Pieniądze z handlu narkotykami przeznaczył na mikrofon. Nagrane utwory wpierw puszczał jedynie osobom ze swojej dzielnicy, jednakże w wieku 16 lat zaczął wypuszczać swoje utwory na Soundcloud. 14 kwietnia 2019 roku został aresztowany za włamanie do mieszkania. Sędzia ze względu na jego młody wiek i fakt, że było to jego pierwsze przestępstwo, osadził go na 7 miesięcy w więzieniu hrabstwa Los Santos. Po wyjściu z więzienia przeznaczył część pieniędzy na nagrywanie w bardziej profesjonalnym domowym studiu swojego przyjaciela, gdzie za jednorazowe znalezienie się w studiu płaci 60 dolarów.
    1 polubienie
  24. 1 polubienie
  25. po przewertowaniu 6 stron propozycji nie widzę podobnej propozycji, ale jak było to sry proponuję, żeby jakiekolwiek komendy działały bez względu na wielkość liter. Na ten moment np. /me działa, ale /Me już nie. Ot taka drobna zmiana 'kosmetyczna'
    1 polubienie
  26. no mnie osobiście irytuje pisanie dwa razy tego samego, bo się zakrecę i przypadkiem dam dużą literę w komendzie. Myślę, że nie tylko mnie. To jest mała pierdoła i wydaje mi się, że niezbyt skomplikowana w zakodowaniu :v
    1 polubienie
  27. Siema, pobrałam altv (próbowałam z tym z zakładki z forum jak i z tym z oficjalnej strony), podjęłam próbę instalacji, elegancko wybrałam folder z zainstalowanym gta v i wyskoczyło mi "File GTAVLauncher.exe not found in target directory" i nie wiem jak sobie z tym poradzić. GTA mam z Epic Games, gra śmiga ładnie zarówno w singleplayerze jak i na online ¯\_(ツ)_/¯ Ktoś spotkał się z podobnym problemem? @edit jednak można zamknąć, ściągnęłam po prostu ten plik z neta i śmiga
    1 polubienie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin