Ranking
Popularna zawartość
Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 28.01.2025 w Odpowiedzi
-
haywire world
moonek i 33 innych polubił temat przez siwysoprano
Przestępczość wraz z upływem lat zdaje się nie zwalniać. Ulice Los Santos zalane są narkotykami i wszelakimi aktami agresji, do czego przez lata życia mieszkańcy zmuszeni byli przywyknąć. Czas i potężny rozwój organów ścigania na niektórych bandziorów zadziałał jak zastrzyk motywacji. Chcąc uniknąć siedzenia w więzieniu długimi latami, musieli oni dopasować się do obecnych czasów i możliwości, którymi operują organy dbające o bezpieczeństwo i porządek w mieście. Bandziory z głową na karku przebranżowili się, nie pchając się przed obiektyw w sali przesłuchań. Zarabiają oni forsę na wiele sposobów, wyświetlając się mniej lub bardziej w społeczeństwie. Zdaje się, że zamiast zwolnić, przyśpieszyli swoje obroty, zarabiając więcej forsy niż dotychczas, co w niektórych przypadkach można bez problemu zauważyć w obnoszeniu się z nią — własny merch odzieżowy, personalizowane łańcuchy czy porządne wozy to rzeczy, którymi pokazują, jak pieprzą władze i organy ścigania. Wcześniej te organy dobierały się im do dupy, szufladkując ich jako margines. Większości z nich nie przeszkadzają błyski fleszy dziennikarzy robiących im zdjęcia w drogich wozach czy z personalizowanymi łańcuchami sygnującymi ich własny merch. Podbija to ich pozycję na rynku, dzięki czemu ich wytwórnia muzyczna staje się miejscem, o którym marzą dzieciaki z ulicy — chcą być tacy sami jak oni. Grupa, składająca się głównie z ludności afroamerykańskiej, zdaje się nie mieć wyznaczonego miejsca, w którym można ich spotkać. Wyświetlają się oni dosłownie w całym mieście, z największym naciskiem na dzielnice, w których posiadają jakiekolwiek wpływy w postaci własnych lokali czy firm, tworząc pewnego rodzaju siatkę. Bardzo ciężko, wręcz niemożliwe, jest scharakteryzowanie struktur grupy przestępczej. Z ich zachowania między sobą czy chociażby z rozmów struktury są całkowicie niejasne. Ciężko oszacować, kto odpowiada za sformowanie i zarządzanie grupą. Przyglądając się temu głębiej, można pomyśleć, że grupa nie ma osoby, która pociąga za sznurki, a każdy z członków dba o interes we własnej dzielnicy wpływów. Grupa nie ma przyjętej nazwy. Z otoczenia czy z firm można wyciągnąć słowo, które bardzo często się powtarza: haywire. Tym słowem nazwany jest między innymi klub, a także przeplata się ono w nazwie wytwórni i nie tylko. Ich działalność przestępcza obraca się głównie w świecie narkotyków, które dystrybuują swoimi kanałami. Grupa ma utworzoną siatkę drobnych dilerów, którzy nie przynależą do niej, a jedynie zarabiają dla nich forsę, sprzedając towar po klubach, imprezach masowych czy na uniwersytecie. Jest to dla nich pewnego rodzaju maszyna, która jest rozpędzona i działa samoistnie, bez większych potrzeb nadzorowania jej. Osoby ściśle powiązane z grupą przestępczą dopuszczają się głównie przestępstw w białych rękawiczkach, tym samym chcąc uniknąć grzania długich lat w stanowym. Większe przestępcze działania, które nie pozostają bez echa, załatwiają oni głównie innymi grupami, które opłacają, skupiając się całkowicie na zarabianiu forsy, a nie na rozlewie krwi. Możliwości, którymi operują organy ścigania, rozwinęły się diametralnie na przestrzeni lat. Zdaje się, jakby kontrolowali każdy jeden dolar, który wsadziłeś do kieszeni, a nie masz papieru potwierdzającego jego pochodzenie. Brudna forsa to coś, co można podpiąć każdemu człowiekowi, odpowiednio ubierając to w słowa. Dilerka? Paserstwo? A może prostytucja? Sprawiło to, że bandziory z głową na karku, poszli krok dalej, dostrzegając dogodne dla siebie miejsca do wprowadzania w obieg brudnej forsy i zamieniania jej na czystą. Mają uruchomioną „pralkę” siedem dni w tygodniu, przez całą dobę, próbując wyprać każdy jeden tysiąc z ulicy, który wsadzają do własnej kieszeni, chcąc tym samym zminimalizować ryzyko problemów ze strony służb w razie kontroli majątku czy dochodów. Pralnie forsy działają zarówno na starych patentach, jak i na nowych. Począwszy od lokali, którymi można wyprać i wysuszyć stosunkowo niewielkie kwoty, takich jak automatyczne pralnie na monety, przez wypożyczalnie jachtów czy branżę porno, aż po światowe giełdy oraz inwestowanie w mniejsze przedsiębiorstwa, gdzie skupując części udziałów, zapewniają sobie stałe źródło legalnego dochodu. Brudna forsa od lat zalewa ulice, pozwalając tym samym na podbijanie statystyk zatrzymań przez organy ścigania. Dzieciaki zarabiające na ulicy chcą się między sobą ścigać, rywalizując, nie tylko w płaszczyźnie szacunku, ale również o to kto ma więcej i jest lepszy. Nie posiadają jednak odpowiednich narzędzi ani wiedzy o karuzeli czyszczenia pieniędzy, przez co kończą jako statystyka w zatrzymaniach. Obecne czasy i rozwój organów ścigania, otworzył furtkę dla kumatych bandziorów, która pozwala im zarabiać forsę, poszerzać wpływy oraz budować dobre relacje z innymi grupami przestępczymi i drobnymi bandziorami zajmując się dla nich czyszczeniem brudnej forsy za odpowiedni jej procent. Osób specjalizujących się w pralniach, nigdy nie będzie za dużo, skala na jaką gotówka przepływa przez ulice, jest na tyle ogromna, że każda jedna pralnia forsy ma się dobrze, będąc miejscem często odwiedzanym przez osoby ściśle powiązane z półświatkiem przestępczym Cześć razem z kilkorgiem znajomych, chcemy stworzyć organizacje która wpisze się jako długotrwałe miejsce do gry. Zamierzamy kreować niewielką grupę która skupia się na rozwoju, robieniu forsy a nie durnych konfliktach od których całkowicie stroni. Jak na tą chwile nie przewidujemy przyjmowania ludzi z zewnątrz, zamierzamy zamknąć się w swoim gronie na odpowiedni czas, kreować to z głową wedle naszych wszystkich założeń, by nic się nie wykoleiło. @Oberschutze eugen(vl) @Blejd @Galczo @424Smolik Kreujemy małą grupę, która całkowicie stroni od jakichkolwiek przepychanek między organizacjami, do każdej z nich mamy neutralne a wręcz biznesowe podejście, licząc na to, że z każdym lub na każdym można zrobić forsę Skupiamy się całkowicie na mądrych ruchach które docelowo mają poszerzyć nam wpływy w biznesowej oraz rozrywkowej strefie Nie chcemy bawić się w żadne corner/włamy czy dziuple. Główne ruchy jakie będziemy poczynać w strefie przestępczej to pranie forsy, a z czasem zamierzamy wejść w kontrabandę, celując stricte w hurt. Jesteśmy całkowicie otwarci na grę z innymi organizacjami, chcemy być dla nich pewnego rodzaju buforem bezpieczeństwa, który da im możliwości w postaci pralni forsy Nie posiadamy stałego miejsca gry, zamierzamy działać na zasadzie siatki w której dane osoby mają wpływ w danych częściach miasta. Będziemy między nimi krążyć, z nastawieniem na grę na całej mapie Docelowo mamy w planach ekspansje na rynki biznesu i rozrywki, tworząc firmy czy markę która da nam po czasie rozpoznawalność Organizacja to dodatek do postaci które normalnie mają swoje życie Nie gramy narzuconej struktury z góry, wszystko ułoży się w grze, w której to szacunek oraz wpływy będą miały realne przełożenie.34 polubień -
KONSTANTY x DJ TAMBURYNO za kazdym razem
szajs i 25 innych polubił temat przez kudlatysosa
TEKST Za górami za lasami, dupek dyma się z murzynami, a chłopaki dj tamburyno i konstanty (@club) przychodza z kolejnym trackiem! Za każdym razem... chłopaki chyba przechodzą depresję od śmierci ich kolegi @Dupek12 - zostawmy dla niego znicze w komentarzach!26 polubień -
Christopher "Christian" Horton – trzydziestoletni mężczyzna, który nie miał łatwego dzieciństwa. Od najmłodszych lat, wychowywał się tylko z ojcem, z uwagi na to, jaki tryb życia prowadziła jego matka. Zajmowała się ona prostytucją, zarabiała dzięki oddawaniu swojego ciała w zamian za gotówkę. Odcięła sobie tym samym możliwość kontaktu z rodziną i skończyła na dnie. Ojciec, który wychowywał Christiana, był skrajnym rasistą i homofobem o poglądach neonazistowskich. Te same poglądy wpajał mu do głowy już od najmłodszych lat. Zapatrzone na tamten moment dziecko, pochłaniało wszystko jak gąbka. Chris już w wieku szesnastu lat sprawiał problemy, gnębiąc rówieśników lub udzielając się w losowych bijatykach, nawet z najmniejszego powodu, co skutkowało kilkukrotnym zawieszeniem oraz przenoszeniem ze szkoły na szkołę. Problemy, które robił, były niczym innym jak osobowością dyssocjalną o formie wczesnej psychopatii, jednak w związku z brakiem jakiejkolwiek pomocy, po prostu zostało to zaniedbane. Już jako młody mężczyzna popadł on w uzależnienie od silnych leków przeciwbólowych, takich jak oksykodon bądź metadon, które łączył z alkoholem, by wzmocnić ich efekty. Jednakże uzależnienie nie było na tyle szkodliwe, by miał większe problemy z odnalezieniem pracy. Już w wieku 20 lat Chris złapał się pierwszej lepszej pracy jako ochroniarz celebrytów pod korporacją. Trafił na nią głównie dzięki temu, iż jego ojciec miał znajomości z „górą”, ale i patrząc na jego sylwetkę, która faktycznie mu to umożliwiła. Mężczyzna jest dość mężnej postury ze względu wykonywania sporej ilości ćwiczeń, głównie po alkoholu i lekach, kiedy po prostu traci nad sobą panowanie. Jest to jeden ze środków jego odreagowania. Po kilkunastu latach został on wyrzucony z pracy za molestowanie jednej z celebrytek, gdyż został przypałany na kamerach, co poskutkowało jeszcze większym załamaniem. Chris zaczął powoli upadać i przez następne pięć lat po prostu ćpał leki opioidowe bądź zamykał się godzinami w swojej piwnicy, gdzie trenował, odreagowując złość. Zabawa Chrisa nie trwała długo. Kiedy zaczęła kończyć się gotówka, ten zaczął kombinować na różne sposoby, jak może ją zdobyć. W związku ze swoją dawną pracą postanowił podejmować się mniejszych zleceń, takich jak pobicia, wymuszenia bądź mniejsze rabunki. W międzyczasie wybierał się kilkukrotnie do barów, w których jego jedynym zajęciem były bójki. Chris zrozumiał, że jest to kiepski dorobek, i postanowił zacząć robić coś więcej. Gdy kończył swoje wieczorne „zabawy”, postanowił zacząć robić domowej roboty broń, by wzmocnić swoje „usługi”. Zaczął czerpać wiedzę z internetowych stron, w jaki sposób stworzyć broń rurową, a w późniejszym etapie pierwsze lepsze modele pistoletów bądź submachine. Na samym początku mężczyzna zaczął używać jej do celów osobistych w formie „zabawy” bądź do zleceń, a potem sprzedawać ją pierwszemu lepszemu facetowi, a z czasem nawet dzieciakom, gdyż dla niego liczył się tylko dorobek, by spłacić mieszkanie, które wynajmował oraz kredyty w które się wpakował u większych bądź mniejszych szajek. Mężczyzna potrafił odróżnić dobro od zła mimo że czasem wydawało się że jego percepcja jest zaburzona przez chorobę którą posiadał.23 polubień
-
23 polubień
-
JANUARY 2025 Styczeń okazał się dla Swerrvo miesiącem intensywnych działań na polu muzycznym i promocyjnym, ale także czasem trudnych chwil. Na początku miesiąca Swerrvo zaskoczył fanów premierą utworu "PURE PLEASURE", wyprodukowanego przez Lil Jaya. Numer idealnie wpasował się w charakterystyczny styl artysty, łącząc lekkość brzmienia z mocnym przekazem. Kilka tygodni później Swerrvo wypuścił wyczekiwany track "ROAD TO SUCCE$$", wyprodukowany przez Aniyah Geovanney. Utwór zyskał wyjątkową oprawę promocyjną – od rozwieszonych w całym Los Santos plakatów z QR kodami, po liczne posty na social mediach (1, 2, 3, 4, 5), które dodatkowo zapowiadały drop ekskluzywnego tracksuitu RT$. Zarówno numer, jak i merch, podkreślały ambicje Swerrvo i COURAGE w dążeniu do dominacji na scenie. W styczniu Swerrvo zyskał również uwagę dzięki swojemu fanartowi stworzonym dla Aniyah Geovanney, który na tyle przypadł jej do gustu, że ustawiła go na swoje profilowe w social mediach. Dodatkowo na Lifeinvaderowym profilu Mikayla BbyKayla Lykes pojawiła się storka, na której duet Kayes i RiRi był widoczny wspólnie z producentem Lilma oraz Swerrvo w studiu nagraniowym. Rozpadnięcie się Courage? PrettyBoysMansion, członkowie Courage pod nowym kolektywem. Jednak styczeń nie był tylko czasem triumfów. Swerrvo pojawił się dwukrotnie na portalu plotkarskim Celebrity Preview. Pierwszy raz w kontekście żałoby po tragicznej śmierci jego bliskiego ziomka, Angela Masseya. Drugi artykuł dotyczył dramatycznej sytuacji Leopolda "JUNIOR" Quinna Jr., który trafił do szpitala. Junior, przez Swerrvo nazywany bratem od innej matki, jest nie tylko przyjacielem, ale także kluczowym filarem COURAGE, co uczyniło tę sytuację wyjątkowo trudną. Pomimo wyzwań COURAGE dalej ciśnie swoje, a Swerrvo udowadnia, że niezależnie od sytuacji, zawsze gra na wygraną. Yo, success ain’t some shit you stumble on, it’s built brick by brick, day by day. Ain’t nobody handing out wins, you gotta snatch ‘em, feel me? I been down bad, seen the bottom, but that’s what taught me how to climb. Hustle don’t sleep, and neither do I. People always tryna talk like they know what’s best for you, but they ain’t never walked a mile in your kicks. You gotta block out that noise, stay locked in, and focus on the mission. Doubters gonna hate, snakes gonna slither, but when you stay ten toes down, ain’t nobody can knock you off. Keep stackin’, keep movin’, and let the doubters choke on your dust. The only way is up, and I’m already on the ladder. Catch me at the top or don’t catch me at all.21 polubień
-
**Wraz z wtorkowym wieczorem o godzinie 20:00, na oficjalnych platformach streamingowych pojawił się najnowszy utwór od Maxine Koci, pt. "my life need savin'". Piosenkarka wedle ostatnich zapowiedzi, nie określiła konkretnej daty nadchodzącego utworu, natomiast jego premiera przebiegła w bardzo niespodziewany sposób. "my life need savin'" jest kolejnym, promocyjnym singlem (zaraz po "X" oraz "DO IT BETTER"), który znajdzie się na drugim pełnowymiarowym albumie studyjnym wokalistki. Podczas ostatniego wywiadu w Starcast, Koci oficjalnie potwierdziła finalizację prac nad nadchodzącym krążkiem, mimo iż nie przestawiła szacowanej daty wydawnictwa. Podczas zapowiedzi nowego utworu, artystka wrzuciła na swoje sociale dość wyzywający cover singla, który może świadczyć o znacznej zmianie wizerunku scenicznego Maxine Koci. Słuchacze oraz fani spekulują nad tym, że piosenkarka ewidentnie chce odejść od wizerunku smutnej pop dziewczyny, która balansowała w swoich tekstach na płaszczyźnie emocji oraz złamanego serca. Sam utwór znacząco odbiega od typowych dla Maxine piosenek - "my life need savin'" to kwintesencja kobiecości, pragnienia oraz niecenzuralnych słów, które również padają w tekście piosenki. Nad produkcją nowego projektu, czuwała Aniyah Kayes Geovanney, która już wcześniej pracowała wraz z Maxine przy jej muzyce, zaś samym jego wydawcą jest oczywiście label Eternal Atake, do którego należy sama Koci.**20 polubień
-
Solana Woods
toniezombie i 17 innych polubił temat przez frxs
Solana Woods, urodzona 21 kwietnia 2000 roku, w stolicy wyspy Trynidadu i Tobago, Port Of Spain. Kobieta w wieku 10 lat przeprowadziła się wraz z matką do słonecznego i tętniącego życiem New Jersey. Kobiety nie miały za łatwo w życiu, a ich ucieczka była spowodowana toksycznymi relacjami z ojcem, który wyżywał się psychicznie i fizycznie zarówno w stosunku do matki, jak i córki, co ukształtowało jej aktualnie mocny charakter. Od małego musiała sobie radzić ze wszystkim sama, dzięki czemu stała się bardzo samodzielna, w porównaniu do jej innych rówieśników. Solana pewnego dnia bardzo chciała zmienić coś, w swoim przepełnionym toksycznością życiu, chciała poczuć w końcu ulgę i szczęście. W wieku zaledwie 16 lat zaczęła pisać swoje pierwsze teksty piosenek, dając tym samym upust swoim złych emocjom oraz agresji, która kłębiła się w niej przez trudne sytuacje rodzinne. Z czasem dziewczyna zaczęła pisać więcej i więcej. Niedługo po tym odpaliła na internecie poradnik, jak podstawowo obsługiwać różne programy do obróbki dźwięku i nagrała swoją pierwszą w życiu piosenkę, która nie była wysokich lotów pod względem produkcyjnym, aczkolwiek tekstowo był on na dobrym poziomie. Po nagraniu kawałka była bardzo podekscytowana, poczuła solidnego kopa do działania, chcąc się coraz bardziej doskonalić w tym co pokochała. Niestety chęć tworzenia muzyki spowodowała, że dziewczyna opuściła się z nauką, przez co ledwo zdawała z klasy do klasy. W wieku 25 lat, za pierwsze większe zarobione pieniądze postanowiła przeprowadzić się do Los Santos, wiedząc, że w tym mieście czeka ją o wiele więcej perspektyw, a także chcąc zmienić coś w swoim życiu. Solana ma nadzieję, że jej twórczość w końcu ujrzy światło dzienne i że pokaże się szerszej publice jako uzdolniona artystka. Social Media: Lifeinvader Twórczość: Solana - TRUTH (prod. Lil Jay) Solana - PRESSURE (prod. Lil Jay) Solana - VOODOO BITCH (prod. Lil Jay) Solana - FAKE SHIT (prod. Lil Jay) [Official Visualizer] Solana x Vienna Bohannon - WORTHLESS (Official Audio) (prod. Lil Jay) Solana - Belladonna (prod. Lil Jay) (LP) Solana x Adonis - Yeahh! (prod. Lil Jay) (LP) Solana - Uncensored (prod. Lil Jay) (LP) Solana - Forbidden Fruit (prod. Lil Jay) (LP) Solana - Sleek Freestyle (prod. Lil Jay) (LP) Solana - Final Massacre (prod. Lil Jay) (LP) Wzmianki: Imię i nazwisko postaci: Solana Woods Numer konta postaci: 6798031966 Przynależność (np. do wytwórni muzycznej jeśli grasz artystę, do agencji menadżerskiej jeśli grasz menadżera, do klubu sportowego jeśli grasz sportowca itd.): Blood Moon Records Imię i nazwisko menadżera (jeśli posiadasz): Raven Morgan Numer konta menadżera: 0979807967 Kontrakt zawarty z menadżerem (dot. podziału zysków, np. 10% zysków trafia do menadżera): 15%18 polubień -
18 polubień
-
17 polubień
-
16 polubień
-
**Dnia 28.01.2025 na V-Tube wleciał metalowy cover hitowej piosenki country pod tytułem "Country Roads" autorstwa Johna Denvera, wykonany przez CHAINZ BLAZE'a- udnergroundowego wykonawce rapcore. Autor covera wpadł na pomysł na wypuszczenie kawałka podczas biwaku ze swoimi znajomymi. W krótkiej gadce z Fehu ( @Sava) stwierdził, że wykona takie coś czysto dla zabawy. Jak powiedział- tak zrobił. W opisie utworu słuchacze ponownie mogli dowiedzieć się że za cały kawałek od A do Z odpowiada sam Chandler. Mimo drobnych niedociągnieć nie ma w nim praktycznie jakiś wielkich błędów technicznych czy muzycznych. Sprawne ucho może usłyszeć, że facet dobrze operuje na skali własnego głosu i nie sprawia mu problemu przechodzenie z niższych do wyższych partii utworu. Owy cover to nie lada gratka dla miłośników zarówno muzyki country jak i cięższych brzmień. Pokazuje on również, że CHAINZ BLAZE nie zamyka głowy tylko na jeden gatunek, lecz potrafi bawić się muzyką.** TEKST: ODGRYWKI:15 polubień
-
Początkowo związani z mniejszymi, ulicznymi interesami, kilku kluczowych członków tej organizacji stopniowo wspięło się na wyższy szczebel, stając się większymi graczami w świecie przestępczym. Dziś ich wpływy obejmują zarówno nielegalne działania, takie jak handel narkotykami i kontrabandą, jak i legalne przedsięwzięcia, które pomagają umocnić ich pozycję. Kluby nocne, lokale rozrywki i zarządzanie działaniami w dokach to teraz istotne źródła ich dochodu. Rozwój w legalnych branżach daje im większą ochronę przed służbami porządkowymi, ale również pozwala kontrolować większe operacje logistyczne i transportowe. Dzięki sprytowi, umiejętnościom i ambitnym planom, byli członkowie lowmob przekształcili się w poważnych graczy, którzy równocześnie balansują na granicy legalności i przestępczości, utrzymując swoją pozycję w przestępczym świecie. Z biegiem czasu organizacja zaczęła dostrzegać potencjał w centralizacji swoich operacji, koncentrując większość działań w jednej, strategicznej dzielnicy - Vespucci. Dzięki temu posunięciu zyskali częściową kontrolę nad tą częścią miasta, która stała się sercem ich interesów. Zamiast rozpraszać siły na różne obszary, organizacja skupiła się na jednym punkcie, gdzie mogli zbudować silną i stabilną sieć operacyjną. Koncentracja działalności w jednej dzielnicy pozwoliła organizacji na efektywniejsze zarządzanie swoimi zasobami i kontrolowanie całej sieci operacji. W ten sposób Vespucci stało się ich terytorium, gdzie każda transakcja, każda decyzja i każdy ruch w grze przestępczej są realizowane z pełną precyzją. W sercu Vespucci znajduje się miejsce, które stało się symbolem ich grupy Midnight Society, klub nocny będący w pełni pod kontrolą organizacji. To tutaj skupiają się nie tylko najbardziej wpływowe osoby, ale także odbywają się kluczowe spotkania, które decydują o dalszym rozwoju ich interesów. Klub stał się centrum ich działalności, miejscem, w którym przepływają informacje, zawierane są umowy i gdzie większość transakcji odbywa się pod przykrywką rozrywki. Midnight Society Dockside Metalwork Enterprise Your cargo arrives here because of us. fear, suburban alchemist Sheen Strategies Inc. LuckChain; Your ultimate gateway to fortune Wildlife smuggling Live Night15 polubień
-
Odrzucamy. Wstawienie aplikacji kolejny raz nie zmieni naszego podejścia do tej ekipy. Lider w ostatnim projekcie zlokalizowanym w Vespucci był aktywniejszy z bronią w ręku niż całe LEA w tym miejscu, powodując wiele konfliktowych sytuacji. V-lider jest nam kompletnie nieznany, tak jak pozostali wpisani na listę członków. Po wyczerpującej rozmowie z @Vespusiek widzę, że nasza argumentacja nie została przez Was dokładnie przeczytana albo została, ale nie zrozumieliście nic z podanych argumentów. Nie zaakceptujemy kolejnej aplikacji jaką wstawicie i spam aplikacjami spowoduje odwrotny od zamierzonego efekt. Pograjcie w istniejących projektach. My też nie.15 polubień
-
15 polubień
-
Maxine Koci
XoomiX i 14 innych polubił temat przez sleepwalker
#19 "My loneliness is killing me" Na przestrzeni ostatniego czasu Maxine ograniczyła swoje uczestnictwo w social - mediach do minimum. Fani oraz obserwujący wokalistkę zaczęli coraz głośniej szeptać o kolejnym rozpadzie związku, w którym Maxine tkwiła przez dość krótki okres swojego życia. Z sociali zniknęło również zdjęcie, które piosenkarka opublikowała wraz ze swoim mężem, co tylko wznieciło ciekawość wszystkich osób śledzących prywatne życie gwiazdy. Jak to w zwyczaju Koci, wokalistka nie odniosła się publiczne do sprawy, by rozwiać nurtujące wątpliwości osób trzecich. Druga połowa grudnia, obfitowała w spokojny czas, natomiast styczeń przyniósł więcej informacji o nadchodzącym singlu oraz albumie pt. "my life need savin', o którym Maxine wspomniała podczas ostatniego podcastu "Starcast" - prowadzonego przez Malię Yo Parris. Mimo borykania się z osobistymi problemami, Koci ponownie wróciła do funkcjonowania na płaszczyźnie muzycznej, by oficjalnie wprowadzić swoich słuchaczy w nową nadchodzącą erę. PODSUMOWANIE/WZMIANKI: Zdjęcie wraz z mężem, które zdobiło profil wokalistki, zostało całkowicie usunięte z jej sociali. Piosenkarka zapowiedziała singiel pt. 'my life need savin'", który jest promocyjnym następcą zaraz po singlach "X" oraz "DO IT BEETER". Podczas podcastu z Malią Yo Parris, Koci wspomniała, że nadchodzący singiel jest częścią czegoś większego, gdzie finalnie przyznała, że finalizuje prace nad nadchodzącym krążkiem na którym pojawi się nowy utwór. Strona podcastu "Starcast" ogłosiła Koci kolejnym gościem Malii Yo Parris, podczas następnego epizodu. Piosenkarka została zapowiedziana, jako gwiazda wieczoru podczas jednej z imprez w klubie Bahama Mamas. Koncert wokalistki przyciągnął ogromną publikę podczas owego wydarzenia, natomiast sama Koci zagrała wydane już single; "X" oraz "DO IT BETTER", gdzie również zaprezentowała nadchodzące utwory z nowego albumu, które nie zostały oficjalnie dopuszczone do streamingu. ("OK", "eternal fear", "break my heart", "my life need savin'" oraz "wanna understand") Maxine wzięła udział w zapowiedzianym wcześniej podcaście "Starcast" - podczas wywiadu, piosenkarka odpowiedziała na mniej wygodne pytania, które zostały skierowane w jej kierunku, zabierając finalnie głos odnośnie sprawy związanej z pogrzebem Kelly'ego, afery między Koci oraz M. North, czy pamiętnym strzałem w policzek z dłoni Fehu Pandory Skarsgard. Podczas rozmowy z Malią, również pojawiły się informacje związane z nową muzyką Koci, gdzie finalnie piosenkarka potwierdziła prace nad nowym albumem.15 polubień -
14 polubień
-
Człowiek zagadkowy, tajemniczy, anonimowy, o którym najwięcej powiedzieć może jego odbicie w lustrze. Skąd przyjechał? Ciężko powiedzieć, brzmi jak Niemiec, mówi że Niemcem nie jest. Łapiesz za rękę kiedy podbiera ci piwo, mówi że nie jego ręka. Ciężki los spotyka tego kto na drodze swojej złapał konkretnie tego Holendra. Czy z tego krótkiego intro o tym człowieku coś jest prawdą? Tak. Otóż jest on Holendrem, niekoniecznie po tej normalnej stronie funkcjonowania w społeczeństwie. Co to znaczy? Praktycznie od urodzenia był tym cichym dzieciakiem, którego interesowały żyletki, saga zmierzch przez siostrę i fryzury cięte sekatorem na pękniętą miskę. Da się to jakoś odratować? To już na samym wstępie wygląda jak coś wyjętego ze słabego komiksu, co będzie następne - dowiemy się, że przez to, że znalazł sobie upodobanie do subkultury gotyckiej i wszelakich mitologii zaczął to jakoś dogłębnie analizować przez co jeszcze bardziej mu odwaliło i tu już nawet Creep od Radiohead nie opisze tego poziomu zatracenia w byciu edgy emo chłoptasiem? No jakby to powiedzieć, żeby wyszło jak najkrócej. Tak, do wszystkiego tak. Działo się tak głównie dlatego, że w okresie dorastania przemieszczał się z miejsca na miejsce. I o dziwo nie przez bully'ing, którego każdy pewnie pomyślał, że był ofiarą - niespodzianka, jako jeden z niewielu nie był, fantastyczne prawda? Przenosiny były spowodowane inną, równie dla niektórych pewnie oklepaną już historią każdego, kogo interesowały mityczne "cięższe brzmienia" - braki pieniężne w rodzinie, przez które marzenia o czymś więcej narastały... To było do przewidzenia, czyż nie? Dzieciak, który niewiele wspólnego miał z czymkolwiek normalnym, zagle zaczyna interesować się dość posranymi rzeczami z pogranicza już okultyzmu, łapie roboty gdzie może, żeby sobie dorobić i wesprzeć rodzinę ile da radę, a finalnie staje przed decyzją życia. Taką, która może go albo zniszczyć do końca albo zmienić na lepsze, a przynajmniej normalniejsze. Czy tak się konkretnie stało to już byłaby osobna historia, co istotnym z tego wszystkiego jest na pewno to konkluzja procesu myślowego, który towarzyszył mu w jego overthinkującej głowie wiele miesięcy - co w końcu ze sobą zrobić? Szkoły pokończone, te które musiał, a także te, które jeszcze mu się chciało, no ale co teraz? I tutaj przychodzi wspomniany już wybór pod postacią konkluzji. Pora się wreszcie odciąć, iść w swoją stronę i już nie patrzeć do tylu bo tam były tylko wspomnienia, a przez miesiące dylematów i lata narastających spięć te złe zaczęły dominować te dobre. Pora się zerwać z łańcucha i iść przed siebie, na własny rachunek. Teraz padł moment kolejnej decyzji - gdzie do ciężkiej cholery niby ma iść. Amsterdam? Nah. Może i miasto spore, ale więcej tam ludzi obchodzi wiadomo dystrykt o wiadomo jakiej porze niż debil, któremu w głowie zaczynało co chwila to mocniej czubić, bo zaciągnął po kontakt z osobami wątpliwych środowisk, a to tylko dlatego, że śmiesznie gadali - tak też zaczął przygodę z narkotykami, które tylko pobudziły jego wizje o świecie. A te wizje chciał przekuć w coś co będzie, szok, muzyczną personą. No i co, raz obudził się i postanowił być muzykiem? Tak i nie, jak było już wspomniane liznął się z tymi kategoriami zainteresowań i konkretnymi brzmieniami za młodu, po cichu sobie to kultywując, pisząc do szuflady. Życie "cool guya" z Amsterdamu (nawet jeśli nawet tam nie mieszkał w żadnym punkcie życia) dość szybko stało się nudne. Montonnia? Towarzystwo przestało być towarzystwem, albo coś jeszcze innego? Tu już ciężko powiedzieć bo sam zainteresowany nie wie - nie pamięta prawie żadnego epizodu życia w tej klice. Pewnym jest, że miał jeszcze na tyle przytomnej głowy, żeby się od nich urwać i zbytnio nie myśleć o tym co tam się dokładnie działo. Gra niezbyt warta świeczki, szczególnie, że pare miesięcy po podjęciu decyzji o kolejnych przenosinach dowiedział się, że tamta grupa uległa autodestrukcji narkotykowej. Na jego szczęście wtedy już był w Los Santos, taktyką upuszczenia długopisu na mapę, gdzie spadnie tam jadę. Holender lubił spontan, nadal go lubi i bardzo ochoczo stosuje cokolwiek robi. A przy okazji w Ameryce ludzie nie patrzyliby aż tak na kolejnego gibącego się idiotę, który bredzi pod nosem o tym jak to wszystko dookoła kłamie z religijnością na czele. Bo w sumie nie brakuje różnej maści takich wykrętów z różnym typem scenicznej kreacji, nie? W sumie Holendra mało to obchodziło bo zajęty był przemyśleniami na zjeździe i graniem w pokera z demonem paraliżu sennego - takie hobby. Tak to już jest, tak to już bywa. W wielkim świecie dla małych ludzi zawsze znajdzie się jakiś taki, który bez pieniądza, ale z telefonem i zrytym beretem będzie coś próbował ze sobą zrobić. Jest do tego pole, czasem nawet i popyt to przyszła też pora na podaż. Co z tego wyjdzie to dopiero się zobaczy, kiedy facet sam dokładnie sobie zaplanuje co zrobi mając jedynie $200 przy duszy i w sumie brak jakiegokolwiek punktu zaczepienia do czegokolwiek innego niż sklepu z alkoholem i pierwszych dostępach do starych nawyków. Czas pokaże. Wiadomym na ten moment jest tylko to, że wybór jaki padnie może być bardzo, ale to bardzo istotny jeśli chodzi o dalszy żywot człowieka imieniem Sibren Zandbergen, o dość specyficznym pseudonimie Criel (Który to rzecz jasna dobrał na fazie). Pseudonimie, który skrywa pod sobą nie tylko imię czegoś większego, ale też ukazuje się w nieco innej postaci niż twarz Sibrena. Pozostaje jedynie poczekać na to co z tego połączenia powstanie. To Be Continued. Wizje we śnie zesłane, Z pustym miejscem, Niegdyś życiem były usłane, Wciąż tęskno mi jest całym sercem, By widzieć błękitne niebo, Kolory wszędzie, Spustoszenie odebrało nadzieję odbudowania tego, Teraz tylko chaos swój prym przędzie. Ten świat pochłonął czas, Spalił ogniem, otoczył w popiele, Więc chodź, przez sen pokaże ci piękno minione, Ludzie skamieniali, a z bogami żyli w zgodzie, Jeden zły ruch, jeden zły człek rozsiał zniszczenie, Na ramię broń, tym razem pokój zamienił się w wojnę.13 polubień
-
Baby Park Stones 🌴🤟🏾🅱 (BPS)
swingmydoor i 12 innych polubił temat przez kacek
S.I.P Murdo "Baby Chapo" Throne(2008-2025)13 polubień -
13 polubień
-
13 polubień
-
12 polubień
-
Ekipa oraz liderzy projektu Vibe Roleplay
sentinobln i 10 innych polubił temat przez Breno
@Girion odbija od strefy cywilnej, zostaje gamemasterem niezrzeszonym.11 polubień -
**Po północy na oficjalny kanał v-tube nieznanego artysty Kiari Carver wpadł pierwszy oficjalny singiel na konkurs WIMINEXTSTAR. Za samą produkcje odpowiada Kiari Carver oraz producent yvvvey(Yves Tailler.) Sam utwór jest stworzony w spokojnym stylu połączonym z melodyjnością oraz dodatkiem perkusji. Utwór jest typowym love songiem dla nieznanej kobiety, a tematyka utworu dotyczy tej której dotyczy konkurs. Sam utwór nagrany jest w profesjonalnych warunkach w studio Blood Moon Records.** LYRICS: SOCIAL MEDIA: LIFEINVADER KIARI CARVER10 polubień
-
10 polubień
-
[Warsztat/Tuning] Low Side Customs
goldonmywrist i 9 innych polubił temat przez vinsu
10 polubień -
10 polubień
-
9 polubień
-
9 polubień
-
The Hierophant
Mirabelek i 7 innych polubił temat przez panzerkampfwagen2
"Epoka Trash metalu nie wróciła, ona nigdy nie odeszła" – bowiem to właśnie trash metal ukształtował gusta muzyczne ludzi na całym świecie, w tym w Stanach Zjednoczonych, które przecież same mogą pochwalić się takimi zespołami jak Metallica, Megadeth czy Pantera. Gatunek ten, łączący agresję z techniczną precyzją, stał się symbolem buntu, energii i nieograniczonej kreatywności. Trash metal nie tylko zrewolucjonizował muzykę, ale także zbudował unikalną społeczność – ludzi, dla których ciężkie riffy i teksty pełne emocji stały się formą wyrażania swoich przekonań, frustracji i nadziei. Gatunek ten od lat 80. przetrwał różnorodne fale trendów muzycznych, inspirując kolejne pokolenia do tworzenia, eksperymentowania i nieulegania konformizmowi. Ogromny wpływ muzyki metalowej szybko spowodował inspirację i jednocześnie powstanie wielu nowych kapel, od małych lokalnych grup po zespoły, które podbiły światowe sceny. To właśnie dzięki temu nieustającemu przepływowi twórczej energii trash metal stał się czymś więcej niż muzyką – trwałym symbolem niezłomności i pasji. (, 31 August 1985, Metallica, Day On The Green festival)) The Hierophant [...] Fala inspiracji przelała się na ambicje następnych pokoleń muzyków, takich jak Russell Harrison i Paul Gertz, którzy obaj odnaleźli swoje miejsce w lokalnej scenie muzycznej Los Santos, grając w rockowej kapeli Revenge (https://forum.v-rp.pl/topic/34750-🎸ls-revengeⓐ/), która z kolei w wyniku starć i nieporozumień zawiesiła działalność. Nie był to jednak dla Russella i Paula koniec. Ich drogi ponownie się skrzyżowały, tak samo jak chęć zaspokojenia głodu tworzenia i występowania. Właśnie za sprawą tego narodziła się kapela The Hierophant – projekt, który na nowo uchwycić ma surową energię ich pierwszych wspólnych występów, jednocześnie niosąc w sobie dojrzałość wynikającą z lat doświadczeń. The Hierophant charakteryzuje się ciężkimi riffami i screamami charakterystycznymi dla trash metalu ale to nie tylko muzyka, to także manifest. Russell jako lider, od razu założył, że nowy zespół ma być symbolem nieustępliwości – muzyczną odpowiedzią na zmieniający się świat, pełny potężnych riffów, dynamicznych zmian tempa i tekstów, które opowiadają historie pełne gniewu, nadziei i niezgody na zastaną rzeczywistość. Dla społeczności fanów metalu stał się żywym dowodem na to, że duch trash metalu wciąż żyje i ma się świetnie. Russell Harrison ma 26 lat i od zawsze pasjonował się ciężkimi brzmieniami, od ojca wyniósł pasję do takich kapel jak Metallica, Slayer czy Pantera. Już od młodych lat te zespoły kształtowały jego gust muzyczny i wywarły duży wpływ na jego styl bycia. Od 19 roku życia zaczął grywać po małych mieścinach w Oklahomie ale z czasem swoje nawywijał - uciekł z rodzinnego miasteczka autobusem. Z Oklahomy do Los Santos przyjechał pod koniec ubiegłego roku, szukając nowych możliwości muzycznych i zmiany otoczenia. Początkowo włóczył się po ulicach miasta z gitarą, próbując znaleźć swoje miejsce w lokalnej scenie muzycznej. Jego poszukiwania doprowadziły go do Nixona, z którym założył Revenge, zespół, który początkowo wydawał się idealnym miejscem do rozwoju. Grupa jednak się rozpadła, a w wyniku tego Russell zaczął ponowne poszukiwania muzycznej inspiracji, której wcale daleko szukać nie musiał. - Powstało The Hierophant. Od początku istnienia zespołu Russel odpowiada za gitarę rytmiczną, jednocześnie jest liderem, wokalistą i głównym kompozytorem. Russell to mistrz precyzyjnych, agresywnych riffów, które definiują styl The Hierophant. Choć jego partie rytmiczne dominują, również gra solówki, co sprawia, że granica między rytmiczną, a prowadzącą gitarą w jego przypadku bywa płynna. Wokal Russella Harrisona jest natomiast agresywny i pełen energii, łączy melodyjność z ostrymi, ekspresyjnymi screamami, które zdają się im wydawać doskonałe do całej kompozycji zespołu. Paul Gertz alias Hertz, Paulie, to z kolei 21 letni łapserdak z serca Południowego Los Santos, który od zawsze walił we wszystko co popadnie. W wieku 3 lat walił w garnki, w wieku 12 lat walił konia, w wieku 18 lat walił w chu*a a teraz wali w bębny grając razem z kumplami. Fan oglądania sportu i tylko go oglądania. Pochodzi z rodu wojowników, dziadek walczył na drugiej wojnie światowej i zabił 20 osób, potem siedział w sojuszniczym obozie jenieckim, ojciec z kolei całe życie walczy z nadciśnieniem i otyłością - jednak to inny rodzaj walki. Ciekawostką jest jego krótkie (bardzo krótkie) przyrodzenie które we wzwodzie ma 8,5cm co plasuje go na pierwszym miejscu w krótkości penisów w całym zespole. Swoją brodę zapuszcza od zawsze, nigdy nie nauczył się golić a czasu na fryzjera brakowało tak samo jak pieniędzy więc chodzi zarośnięty jak jeden z bezdomnych nocujących pod garażem w którym zespół ma próby. Niejednokrotnie wyganiany z niego pod pretekstem przepędzenia bezdomnych. Z tego też powodu wyrzucony ze swojej jedynej legalnej pracy którym było obsługiwanie klienta telefonicznie w jednej z mniejszych firm sprzedających artykuły papierowe. Wyczucie rytmu na pewno zawdzięcza dla swojego ojca który rytmicznie i systematycznie go bił za każdy jego błąd, a jego przytulone do piersi ucho słyszało łopoczące serce z nadciśnieniem. Prawdopodobnie to ukształciło jego zamiłowanie do walenia w bębny. Robi to nie najgorzej ale także brakuje mu dużo do ideału, tłumaczy to wadliwością sprzętu. Siemanko, razem @grubasiontko postanowiliśmy założyć zespół metalowy i rozgrywać sobie właśnie ten klimat celem wprowadzenia na rynek muzyczny trash-metalu w naszym wydaniu. Poprzednio jak już wiecie z treści powyżej graliśmy razem w kapeli Revenge, która została zamknięta - chcemy założyć teraz własny projekt i rozwijać go swoim tempem, od undergroundu po duże hale i koncerty eventowe. Zamysł na grę to z pewnością rock n roll po całości, w planach rzecz jasna interakcje z wieloma biznesami, a też i własne eventy. Z pewnością kapelę będziemy rozbudowywać więc z czasem pojawi się również informacja o nowych członkach drużyny. Imię i nazwisko postaci: Russell Harrison Numer konta postaci: 7183906414 Przynależność (np. do wytwórni muzycznej jeśli grasz artystę, do agencji menadżerskiej jeśli grasz menadżera, do klubu sportowego jeśli grasz sportowca itd.): póki co brak8 polubień -
**W mediach daily globe znajduje się archiwalny zapis transmisji na żywo z dnia 28/01/2025** Vivian Lantrey: Dobry wieczór Los Santos, z tej strony Vivian Lantrey, mam okazję przywitać was w pierwszej odsłonie Spotlight, a dzisiaj gości ze mną w studiu nie kto inny jak Mike Broadhurst. Mike Broadhurst: Hey, cześć wszystkim słuchaczom. Dziękuję Vivian za zaproszenie do Twojego studia, nie kryję radości, że dzisiaj mogę tutaj z Tobą porozmawiać. A słuchacze być może dowiedzą się o mnie czegoś więcej. Vivian Lantrey: Mam szczerze taką nadzieję, powiedzieć, że jesteś ciekawą osobą, to doprawdy mało powiedziane. Jestem pewna, że niejedna osoba teraz przed odbiornikiem chociaż kojarzy twoje imię lub przydomek – Blaze, nie mniej. Jestem pewna, że wiele osób z chęcią poznałaby niejedną ciekawostkę z twojego życia. Vivian Lantrey: W zasadzie na sam start Mike, powiedz mi proszę. Sam uważasz się za DJ'a, czy jednak może już wokalistę? Mike Broadhurst: Wiesz co, tak naprawdę od DJ'owania odszedłem już długi czas temu. Skupiłem się tylko i wyłącznie na tworzeniu piosenek, można to było zobaczyć po współpracy z FIN THE FINEST Odrzuciłem w tamtym momencie wiele propozycji odnośnie DJ'ki. Ale nie ukrywam że jeśli najdzie mnie ochota rozluźnić się za konsolą, to chętnie to zrobię. Na ten moment jednak nie widzę siebie za konsolą. Mam wiele zaczętych projektów, jeden z nich dopiąłem w nocy a fani Ci obecni Ci przyszli, którzy jeszcze mnie nie znają.. Myślę że będą zadowoleni. Vivian Lantrey mówi: Ciekawe.. czyli w najbliższym czasie raczej nie zobaczymy cię za konsolą w klubach powiadasz? Natlok z pracy z pewnością masz nie mały na głowie... czyli mówisz że nie zwalniasz po zakończeniu trasy, tak? California Tour zakończył się niespełna tydzień temu o ile dobrze liczę.. prawda? Mike Broadhurst: Dokładnie tak, tydzień temu. Myślałem że wrócę opadnięty z jakichkolwiek sił. Ale uwierz mi że widząc tych wszystkich ludzi na parkiecie, skaczących, dobrze się bawiących i śpiewających razem z nami.. No coś niesamowitego, dodało mi to jeszcze więcej chęci do tworzenia. W takich momentach czuję że przez muzykę możemy coś zmienić. Jakby wcześniej nie miałem takiego odczucia ile ludzi nas słucha, dopóki nie zauważyliśmy frekwencji na koncertach i w jak szybkim tempie te bilety się wyprzedały. Rozgadałem się, ale muszę jeszcze dodać że dzięki tej trasie razem z FiN'em, udało nam się zebrać aż sto tysięcy dollarów, które trafiły już na konto bankowe fundacji Morningwood Hope - The Yevdokimov Charitable Trust. Cieszę się że mogliśmy pomóc ofiarom dotkniętych ostatnimi pożarami,w asadzie to wszyscy mogliśmy pomóc.. Bo to też zasługa osób które kupiły bilet na koncert. Vivian Lantrey: To niemałe osiągnięcie - z pewnością. Występy na żywo to na pewno spore zaskoczenie czasami dla artystów gdy widzą przełożenie liczb w sieci, na realne twarze pod sceną. Cieszę się w takim razie że trasa się udała, jestem pewna że nie tylko ja czekam na kolejne nowości które zapowiedziałeś, chciałbyś zdradzić może coś słuchaczom, jak I mi, nad czym teraz pracujesz zanim przejdziemy dalej? Czy na razie zachowujesz to dla siebie? Mike Broadhurst: Wiesz co, zdradzić mogę jedynie cząstkę informacji. Nie chcialbym od razu mówić wszystkiego. Ale dostałem ciekawą propozycję od jednej z największych platform streamingowych na zaprezentowanie siebie i swojej muzyki. I nie mogę już się doczekać aby to zrobić, to naprawdę dla mnie ważny krok. Vivian Lantrey: W porządku, skoro jeszcze nie chcesz więcej zdradzać to nie ciągne cię dalej za język. No i właśnie, projekty, trasa.. jak sam mówisz propozycja od ogromnej platformy streamingowej, sukces w tak młodym wieku, kilka lat temu jeszcze miałeś problemy z wynajęciem mieszkania, dziś mieszkasz w willi swoje początki - o ile się nie mylę miałeś w Mirage, gdzie jeszcze wtedy pracowałeś na etacie, powiedz mi-jak ty na to patrzysz? To sukces na który uważasz że w pełni zapracowałeś, miałeś trochę szczęścia? Jak postrzegasz zmiany w swoim życiu na przestrzeni tych kilku lat? Mike Broadhurst: Haha, wiesz mógłbym powiedzieć że wygrałem życie na loterii. Ale tak nie jest, tak jak wspomniałaś. Miałem problem z wynajęciem mieszkania, przez jakiś czas otarłem się o bezdomność, nocowałem w aucie które dostałem od mojego dziadka. Ratował mnie fakt że w tamtym momencie poznałem najlepszych ludzi, przyjaciół. Dzięki rodzeństwu Rawkey, mogłem rozwinąć swoje skrzydła w Mirage Night Club, jako DJ. Jednocześnie Claudia, właścicielka tego klubu gdy dowiedziała się że właściciel mieszkania które wynająłem, po prostu mnie wyrzucił, zaoferowała mi pokój u siebie gdzie mogłem ćwiczyć do skutku. Uwierz że dzięki nim rozwinąłem swoje skrzydła i mogę powiedzieć że pewną część mojego sukcesu, zawdzięczam właśnie im. Reszta to są moje nieskończone ambicje, perfekcjonizm i dążenia do bycia najlepszym. Vivian Lantrey: W takim razie, zgodnie z twoimi słowami zbierasz teraz tego żniwa, natomiast tak jak są te dobre strony, tak czasami są i te gorsze... w twoim życiu wydarzyło się wiele, z pewnością przeżyłeś.. nie jedną tragedię, powstało też nieco kontrowersji w okół twojej osoby, jak się na to zapatrujesz? Według ciebie twórczość artysty powinna być oceniana również przez pryzmat jego życia prywatnego, czy powinniśmy to rozdzielić, i oddzielnie oceniać osobę, a oddzielnie tej osoby twórczość? Mike Broadhurst: Woah.. To zależy od artysty, jego fanów. Mogę wykreować postać sceniczną jak Maxine, a mogę również być prawdziwy do bólu jak Jacob Mlynarczyk. Szczerze to jestem gdzieś pomiędzy nimi, tak mi się zdaję. Powracając do pierwszego aspektu. Będąc z Tobą całkowicie szczery, nie wiem gdzie ich u siebie szukać. Na myśl przychodzi mi tylko problemy z obsesyjnym facetem, który mnie śledził a nawet dzgnął.. Jednak ta sprawa jest z deczka inna. Czy patrząc w lustro dostrzegam osobę kontrowersyjną? Nie. Vivian Lantrey: Cóż, niestety na koniec dnia to nie to jak ty widzisz siebie, a to jak postrzegają nas inni ludzie kreuje nasz wizerunek. Tutaj też żebyś źle nie zrozumiał - nie zarzucam ci nic konkretnego a jedynie dążę do tematu. Czyli twierdzisz że jeśli ktoś kreuje sobie postać sceniczną, nie powinniśmy, wtedy poddawać jego twórczości pod ocenę względem potencjalnych kontrowersji na jego przestrzeni prywatnej, natomiast jeśli ktoś w przestrzeni publicznej stara się być sobą, takie przejrzenie jego twórczości przez okulary z wizją na kontrowersje wokół artysty już jest trafne? Dobrze rozumiem? Mike Broadhurst: Twórczość to produkt, który żyje własnym życiem, niezależnie od osoby, która go stworzyła. Jasne, artysta może mieć swoje kontrowersje, ale czy to oznacza, że jego dzieło automatycznie traci na wartości? Nie sądzę… Weźmy przykład z klasyków - ilu wielkich twórców, miało burzliwe życie osobiste? Jednak ich dzieło przetrwało próbę czasu, bo ludzie oceniają je przez pryzmat ich jakości, nie moralności ich autora. To chyba ma sens, czyż nie? Vivian Lantrey: Po części.. z drugiej strony stoi jednak odpowiedzialność społeczna, na ile dajemy przyzwolenie. Czy historia nie pokazała wiele razy ile wielkie gwiazdy potrafią mieć za uszami? a przeciętny słuchacz, widz, fan.. po części finansuje im te zabawy. Wiele było gwiazd które za pieniądze ustawiały sobie życie, niemoralne zabawy, czy czasami nawet nielegalne.. czy w takich sytuacjach ich twórczość też powinna być oddzielana kreską od ich wizerunku? Mike Broadhurst: Sztuka, to sztuka, a człowiek? To człowiek. Jeśli zaczniemy łączyć jedno i drugie, dojdziemy do momentu, w którym zamiast oceniać dzieło, będziemy prowadzić batalię, wręcz moralny sąd nad każdym artystą. Niech sztuka mówi sama za siebie. Natomiast, dobrze że wspomniałaś o skandalicznych incydentach, wtedy to fan, słuchacz powinien obiektywnie ocenić czy chce finansować dzieło takiego artysty i dalej go wspierać. Mój życiowy kodeks nakazuje do tego, by osoby łamiące prawo wyplewić, jeżeli wina jest słuszna. Nie zamierzam bronić ludzi, którzy rzeczywiście dopuścili się haniebnych czynów i zasługują na konsekwencje. Prawo jest po to, by egzekwować sprawiedliwość. Ale ile to mieliśmy sytuacji, w których osoby, z którymi łączy mnie tworzenie muzyki, wpadły w przedwczesny osąd wśród publiczności? Dziś łatwo rzucać oskarżeniami i skreślać ludzi bez pełnego obrazu sytuacji. Wystarczy jeden nagłówek, jedno niepotwierdzone oskarżenie, a kariera może runąć w gruzach. I co wtedy? Gdy prawda wychodzi na jaw, gdy okazuje się, że ktoś został niesłusznie napiętnowany, tłum już nie przeprasza. Dlatego wierzę, że zanim potępi się człowieka, trzeba znać fakty. Vivian Lantrey: To całkiem ostrożne podejście, to prawda - żyjemy w czasach gdzie łatwiej kogoś oskarżyć i zniszczyć mu życie, niż naprostować sytuacje, po zasianiu nawet czystych pomówień często wizerunek już nigdy nie jest do końca taki sam, nawet po dziesiątkach sprostowań.. a to w zasadzie prowadzi nas do bliźniaczego tematu - czyli wszelako panującego dziś cancel culture, tego chyba nie trzeba nikomu udowadniać że system sprawiedliwości jest dziurawy, czasami efekty są zbyt ostre, a czasami jest ich brak, stąd w ostatnich latach wytworzyło się w ludziach poczucie niesprawiedliwości co objawia się ostatnio coraz częściej oburzeniem w mediach ze strony społeczeństwa, można to czasami nazwać niemalże samosądem, w zasadzie realnie możemy mówić już o ludziach którym kariery się zakończyły przez takie wypadki. Jak myślisz.. czy takie realia i ich przyszłość jest dobra? A może masz na ten temat zupełnie odmienne zdanie, i coś powinno się gruntownie zmienić według ciebie? Mike Broadhurst: Dobra, odniosę się do cancel culture. To nie jest sprawiedliwość, to publiczny lincz. System sprawiedliwości nie jest i nie będzie idealny, ale oddanie wyroków w ręce tłumu nie nazwałbym rozwiązaniem. Cancel culture to miecz obusieczny. Nierzadko pozwala ujawnić prawdziwe nadużycia, ale równie często niszczy ludzi bez wystarczających dowodów. Zamiast rozmowy i dochodzenia prawdy, mamy terror. Końcowo dla społeczeństwa to nie jest zdrowe, dla przyszłości sztuki również. Jeśli coś powinno się zmienić to sposób do jakiego podchodzimy. Dużo więcej rozwagi, mniej pochopnych wnoisków. Pamiętajcie żeby mieć otwarty umysł i równie wolne serce. Vivian Lantrey: Myślę że padło tutaj wiele naprawdę mądrych słów Mike, wielu słuchaczy na pewno zgodzi się z tym zdaniem. Czasami jednak ciężko jest zatrzymać tłum - szczególnie gdy popierają swoje zdanie wolnością słowa, i prawem do oceny.. tak samo jak w dzisiejszym świecie, nie związanym tylko z muzyką. Słyszymy słowa o tym jaka panuje dziś wszechobecna cenzura i napływ propagandy ze strony mediów, też jesteś takiego zdania? Jak wygląda twoja perspektywe na cenzurę jako artysty, borykasz się z jakimiś problemami związanymi z tymi zjawiskami? Mike Broadhurst: Nie spotkałem się osobiście z cenzurowaniem mojej twórczości czy treści jakie publikuje w internecie. Nie wiem czy jestem godną osobą żeby wypowiadać się na takie tematy jak cenzura, bo nie spotkałem się z nikim kogo mogła dotknąć. Moje słowa mogą być niczym teoria spiskowa z vtube. Vivian Lantrey: Nigdy nie usłyszałeś że coś powinieneś zmienić, coś może być nieodpowiednie, lub negatywnie po prostu wpłynąć na twój wizerunek? Mike Broadhurst: Szczerze mówiąc, to nie przypominam sobie takich sytuacji, mogę być w błędzie, ale na ten moment nie mam niczego w głowie odnośnie wpływania osób trzecich na moje treści i wizerunek. Vivian Lantrey: W takim razie - może faktycznie jesteś aż tak dokładny i perfekcyjny w tym co robisz? Ale to już pozostawię jako otwartą myśl, a słowem zakończenia chciałabym ci podziękować za tą interesującą rozmowę, podzielenie się z nami swoim zdaniem, chciałbyś coś jeszcze dodać dla słuchaczy na koniec? Mike Broadhurst: Ewentualnie na razie po prostu mi się udaję, szczęście też w pewnym momencie może się skończyć. Ja Tobie również dziękuję za tą rozmowę, nie powiem że nie była interesująca. Słowem końcowym, chciałbym podziękować osobom które trwają przy mnie. A słuchaczom chciałbym przekazać, że marzenia, nieważne jakie - to tak naprawdę Wy z przyszłości, dlatego o nich myślicie. Róbcie dalej, to co robicie. Vivian Lantrey: Są to z pewnością piękne słowa na zakończenie, życzę wam wszystkich również dobrej nocy. Dzisiaj dla was ze studia mówili Vivian Lantrey oraz Mike Broadhurst, do usłyszenia w krótce.8 polubień
-
8 polubień
-
RichBaby, znany również jako Kai Villarossa to siedemnastoletni amerykański raper z podziemia, wychowanek Jefferson High School w Los Angeles, CA. Przez cały swój młodzieńczy okres dorastał w dzielnicy Central-Alameda (zdominowana w tamtym czasie przez E/S 43 Gangster Crips), gdzie rozpoczął swoją karierę muzyczną. Polityka gangów mocno wpływała na Villarossa, już od dziecka żył w otoczeniu gangów ulicznych i sam będąc jeszcze w High School otrzymał put-on w 43GC. Nigdy nie był grzecznym dzieciakiem, praktycznie cały czas pakował się w kłopoty, przez co nie ukończył szkoły nie zdając w Grade 11, a na dodatek przysporzył sobie kolejnych kłopotów i został zatrzymany przez jednostki LASD pod zarzutem próby morderstwa, posiadania niezarejestrowanej broni palnej i handlu narkotykami. Trafił wtedy do Twin Towers Correctional Facility, gdzie spędził łącznie rok, walcząc przez ten cały czas o uniewinnienie. 14 sierpnia 2023 roku podczas rozprawy sądowej został uniewinniony z zarzutu próby morderstwa i handlu narkotykami, a wyrok za posiadanie niezarejestrowanej broni palnej został wliczony w okres, który spędził w Twin Towers. Na mocy wyroku sądu jeszcze w sierpniu wyszedł na wolność, tym samym przestając wykładać bardziej poważniejszą robotę dla setu. RichBaby zamiłowanie do muzyki zdobył głównie przez swoich przyjaciół, którzy w jego osobności bardzo często słuchali muzyki rapowej. Stwierdził on wtedy, że sam spróbuje zrobić coś swojego i jeszcze przed procesem sądowym, który odebrał mu wolność zaczął pisać własne kawałki. Po wyjściu z Twin Towers stwierdził, że poświęci się w stu procentach muzyce i zmieni swoje życie o 180 stopni. Pierwsze swoje numery wydał na portalu Sound Cloud, które nie odbiły się dużym echem w muzycznym podziemiu i jego kawałki były słyszane tylko lokalnie. Jakość udostępnionych wtedy utworów nie była stosunkowo dobra, by się przebić. Kai nie poddawał się i ciągle działał na własną rękę, wydając więcej solowych numerów i licząc w końcu na zyskanie popularności, promując w numerach głównie program swojego gangu. Siedemnastolatek aktywnie udziela się w mediach społecznościowych. Jego posty często można zauważyć na popularnym Lifeinvader, gdzie publikował swoją twórczość. Artysta wielokrotnie pojawiał się na teledyskach innych raperów spod setu 43GC, z czego może być głównie kojarzony. PODSUMOWANIE RichBaby jest członkiem gangu E/S 43 Gangster Crips, otrzymał swoje put-on jeszcze w High School Jest raperem z podziemia, nie wydał jeszcze żadnej jakościowej rzeczy Dotychczas udostępniał swoją twórczość jedynie na portalu Sound Cloud Aktywnie udziela się w mediach społecznościowych Można go kojarzyć z teledysków innych raperów spod szyldu 43 Gangster Crips, często na nich występuje SOCIAL MEDIA: - Lifeinvader POWIĄZANIA: - WZMIANKI: -8 polubień
