Ranking
Popularna zawartość
Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 23.01.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
**Osoby oglądające telewizję, a dokładniej kanał Daily Globe, mogły natrafić na nowy program motoryzacyjny, w którym pojawia się znajoma im twarz oraz ktoś całkowicie nowy. Pierwszy odcinek pojawił się na antenie około godziny 12:40 i od samego początku stawiał na spokojniejsze, bardziej klimatyczne ujęcia, jednak rekompensował to swoją długością. Widzowie mogli zauważyć wyraźną zmianę całej ekipy produkcyjnej - dźwięk jest o wiele lepszy, kamery obsługiwane są o niebo pewniej, a same ujęcia są znacznie lepiej wyostrzone i dopracowane wizualnie. Całość sprawia wrażenie bardziej profesjonalnej i przemyślanej, co może sugerować nowy kierunek rozwoju programu.**10 polubień
-
Lepsze epopeję niż granie poradników z grania w gierki. Ale to przecież Ty masz tak rozbudowane życie przez co musiałeś kraść cudze aplikacje i pieprzyć kłamstwa na innych. Gdzie całość powstała bo przypomnę - Ty jako wielce urażony zacząłeś gadać na mój temat i to w momencie, gdy z konfy wyszłam (ale jakoś w Twoim wypadku takie zachowanie nie dziwi) i gdy napisałam byś przestał pisać kłamstwa i wycierać sobie mną mordę - powiedziałeś że będziesz robił to dalej I nie, nie proponowałes mi oddania projektu, a współtworzyć coś z ludźmi, którzy nic by nie robili to głupota. Dogadać się szło, ale niestety Twoje żale ograniczały się do kolejnych dziwnych "zasad" na projekcie, czy tym, że jak finalnie pisało się o tym co z tym zrobić - nie wynikało nic. Przez co głównie to Crunchips to prowadził, a Tobie jedyne co wychodziło to płakanie do administracji jakie to życie jest nie fair5 polubień
-
Link do Twojego konta: Sava Link do konta oskarżonego: DamiZ777 Powód składania skargi: Oczernianie, szerzenie kłamstw na mój temat Wyjaśnienie sprawy: We wrześniu tego roku założyłam projekt Whispering Pines Camp. Sam w sobie działający dalej (teraz z wiadomym przestojem, bo święta, graczy mniej + zima nie sprzyja takiemu projektowi). W związku, że gra mojej postaci jak i projektu kręci się wokół Paleto Bay, dołączyłam na discord społeczności - Paleto Revival. No i co, można by na tym zakończyć, jak żyją takie społeczności raczej większość wie - zbiór graczy, jedni grają swoje, inni z innymi i toczy się to swoim życiem. Ja generalnie skupiona byłam i jestem na działaniach przy moim projekcie campingu. Jego rozwoju, eventach, które we wczesnym stadium działy się częściej (to ogniska, warsztaty oraz innego typu rzeczy, by ludzie mieli co grać, a i fajnie pokazywało jak wiele osób po prostu lubi popykać normalne RP w niecodziennej aranżacji.) Niedługo po działaniach z campingiem (gdzie ludzie wbijają nawet jak nie ma nas na /duty i korzystają), wpadła pierwsza wiadomość od wspomnianego Damiza. Dotyczyło to tego, że ludzie rzekomo z Paleto nie grają w miasteczku (czytaj w biznesach Damiza, który przeniósł tam swój bar oraz warsztat), tylko na campingu. Co śmieszniejsze, graczy Paleto nie było jakoś u nas nigdy dużo, głównie wpadają gracze z LS. Ci z Paleto Bay zaczęli się pojawiać później. (ss1 w Dowodach) Zrobiłam więc grupę z osobami (ss nr 2), które wymienił, bo skoro jest tak duży problem z moim projektem, a raczej tym, że ściąga graczy - no to byłam otwarta na rozwiązania. Niestety, ale no po prowadzeniu rozwiniętego projektu w branży, nie mam sił, by podsuwać komuś rozwiązania non stop. A skoro trójka osób zauważyła jakieś "nieprawidłowości", no to normalne było, że dyskusja pozostała otwarta. Do rozwiązania żadnego nie doszło, bo jedyną osoba, która najbardziej próbowała tam je podsuwać był sam Crunchips (który moim zdaniem prowadził głównie społeczność epizodami, prowadzeniem narracji pogodowych, dogadywaniem się z ET, adminami, czy po prostu próbą nakręcania graczy). Sama więc wyszłam z inicjatywą, by próbować zabierać ludzi do biznesów w Paleto Bay - niestety, te wtedy funkcjonowały w takich godzinach, że w naszym peaku gry (21-23) nie było takiej możliwości, bo były one zamknięte. Natomiast, gdy wbiło się już do Damiza do baru, to gra wyglądała tak, że każdy czuł sie jak intruz zawracający mu dupę, niż faktycznie chęć kręcenia komuś gry jak np. robi to Kacper w Jewish Tavern. Spięcia na mojej linii i Damiza było kilka - czy to naskok na mnie, bo śmieliśmy zrobić warsztaty na campingu (o 21, gdy o 20:00 zaczynała sie potańcówka urządzana przez Miśkę), na które wbiły... 3 osoby. Ale nie musiało omieszkać to w ciskanie się do mnie na PW, że go wkurwiam i się wpierdalamy eventami. (gdzie gdy przestaliśmy je robić, nagle nie dzieje się w sumie za wiele?) (ssy nr 3). Nie mówiąc, że to nie pierwszy raz, gdy żale o inne eventy się wylewały. Niczym słynna afera o to, że ludzie poszli grać SKUTKI POŻARU, zamiast iść na event jazdy rowerkami... (co było wypominane jeszcze grubo ponad miesiąc po tym fakcie). No i tak mijał czas, Damiz odszedł w sumie fizycznie z projektu (bo otrzymał blacklistę, gdyż podpierdolił aplikację na warsztat, szok, innego gracza Paleto xD pozdro dla @MindFuck który też uzerać sie musiał.) Więc nagle z szanownego pana posiadającego bar i warsztat, odjechał ku Los Santos być vlogerem, czy kimkolwiek tam sobie wymyślił - no i luz. Projekt sobie żył dalej jak żył, czyli powstawały kolejne super dyskusje nic nie wnoszące, czy działania Crunchipsa jak i innych graczy, którzy zaczęli otwierać swoje projekty (które fajnie działają, czy to kawiarenka, czy to jakieś bary etc.) Przyszedł czas świąt, jarmarków i eventów tego typu. Ja od początku niezbyt chciałam się w to babrać, bo raz - gram postać, która wgl nie obchodzi świąt, dwa, no jakby są opiekunowie projektu i to w ich gestii powinno być zakasanie rękawów i działanie, by to dopiąć. Z całej trójki (Damiz, Miśka, Crunchiper), no szok, Crunchiper był tym, który dogadał w sumie wszystko i gdyby nie on - nie odbyłoby się to wcale. Ja jedynie pomogłam z jakąś kwestią intka, grafik i w sumie tyle. No i wspólnymi siłami, z innymi graczami, stworzyliśmy fajny event, gdzie i tak trzeba było stopować, by nie wrzucać znowu nam biznesów z Los Santos, czy słuchać genialnych pomysłów, że czemu nie ma kurwa koncertu. Ja swój czas szanuje, więc moje organizowanie czegoś w obrębie Paleto Bay skupione było tak, bym nie musiała się zażynać. Jarmark w sumie miał kilka turbulencji, które na szczęście pozwoliły to dopiąć w całości. Poza tym, powstała inicjatywa jak Chill Bay (intek otwarty całodobowo, gdy biznesy są zamknięte a chce się gdzies pograć, oraz by porobić luźne eventy dla community), czy chociażby dogadywany ferelny intek szpitala. Po dyskusji na DC Paleto Bay, wyszło, że brakuje miejsca takiej stałej rozgrywki (stąd Chill Bay doraźnie, czy dostęp do starego intka Wigwam od Fretki), czy właśnie brak interioru szpitala w Paleciaku (który był za czasów działania DCMC @Zazi, ale co z nim się stało - nie wiadomo). Zrobiłam wówczas ticket na DC strefy, poprosiłam o nadanie uprawnień, by to wybudować. O czym informacja, że będę to budowała, była jawna, na dyskusji DC Paleto Revival. Z racji, że po drodze wyszły rzeczy jak święta, jarmark do wybudowania i inne eventy, czas na wybudowanie szpitala mi się przeciągnął. Baza była zrobiona, z obiektami do wykorzystania. Jakim moim zdziwieniem było wiec, gdy dowiaduje się, że ktoś dokończył to za mnie, bo cytując "od miesiąca nic nie było ruszone." No i spoko, ale nagle nikt nie wiedział rzekomo, że budowę tego brałam na siebie ja. I żeby było jasne - super, że gracze to dokończyli, ale fajnie by komunikacja była, bo specjalnie czas sobie zorganizowałam tak, by móc to dopiąć mając chociażby informacje co jest tam niezbędne od wyżej wspomnianej @Zazi, by interior był w pełni funkcjonujący. Mial on zawierać dodatkowo też intek apteki, by nie musieć ograniczać się tylko do samego szpitala. Po tym zajściu uznałam, że w sumie nie ma po co siedzieć i tak na tym DC Paleto Revival, bo szczerze, w ostatnim czasie jedyne co się działo wchodząc tam to: dyskusja jak to źle jest na vibe o boże, dajcie deva o boże, ale ludzie chujowo grają w tym paleto jak wpadają, o mój boże!! czemu tyle ludzi jest na tym DC a nikt nie gra!!!! no i oczywiście kolejne dyskusje, mające jak w polityce budować fajne poczucie, że coś się dzieje (ale w sumie nie dzieje się nic). Po moim wyjściu, jak za dotknięciem magicznej różdżki, król kopiowanych aplikacji, imperator niestabilnej psychiki, lord dwubiegunówki - Damiz, zaczął odpalać się na mój temat na DC Paleto Revival. Gdzie tak, ludzie mi z radością donosili co ów gracz na mój temat ma do powiedzenia (szkoda, że wcześniej był na utkanej). Teksty o płaczu, o tym jak to mu komplikowałam (nie wiem co, to, że mu brak na offroad fiknał, a on po paru dniach kolejne wypady planował, czy to, że nawet nie odgrywał tego co wrzucał do tematu tylko wklejał tekst w programie by wycenka wpadła?) Wiem, że duża część graczy mnie nie zna, nie musi i mnie to nie rusza, niemniej, wiem jak moje projekty działają i że eventy czy rzeczy które kreuje, dają sporą część rozgrywki innym i tego sobie odjąć nie dam. Powstał drugi projekt społeczności Paleto Bay, by po prostu odciąć się od smęcenia i ludzi, którzy na liderce są, by być, ale w sumie nie robią za wiele (Miśka się stara, ja tego nie ujmuję, ale serio, zwalanie winy, że ludzie nie grają przed 20 to zabija projekt nie jest ich problemem) Nagle więc wpadały piękne odzywki na mój temat, zwieńczone dnia dzisiejszego, wycieraniem sobie gęby moją osobą przy zamknięciu projektu Damiza - Paleto Revival. Kumam, że to projekt nieoficjalny, ale gracz nie tylko mi napsuł nerwów, niejednokrotnie pokazał swoje toksyczne zachowanie i po prostu gość nie nadaje się do ludzi. Można mi zarzucić różne rzeczy, okey. Nie zawsze jestem najłatwiejszą osobą do dyskusji, ale nie utrudniałam nigdy działania projektu Paleto Revival. Ba, próbowałam pomagać, zaciągać ludzi tam. Promowaliśmy na campingu różne eventy, czy biznesy, które w Paleciaku działały/działają. Na eventach, które organizujemy też stawiamy na współpracę z ludźmi/biznesami z Zatoki. Mówienie więc róznych oszczerstw na moją osobę, jest po prostu nie fair. Odmówiłam bycia "pomocnikiem" lidera na Revival, bo skończyłoby się to tak, że uzerałabym się z Damizem, który i tak nie gra, Miśką, której pomysły to ściąganie biznesów z LS do Paleto Bay na eventy, albo działanie samej sobie z Crunchipsem, bo jako jedyny miał pomysły, które kończyły się faktycznymi działaniami. Mocno tylko mi szkoda, że Damiz z naszego PW usunął piękny tekst, ze będzie dalej sobie mną ryj wycierał, bo "się spłakałam" (ale jak napisałam ponownie o skardze, to to usunął. Spoko ziutek, kumam, że się wstydzisz swoich słów, na Twoim miejscu też byłoby mi głupio) Wszystko w sumie co jest, wrzucam na Dowody. Jak określiłam wyżej, generalnie jako gracz ze sporym stażem, organizującym sporo, co raczej widać, czy po moim zamkniętym już projekcie wytwórni Unsainted Records, czy po tym jak działa Whispering Pines Camp, nie można mi tego odmówić. Takie gadanie więc, na discordzie zrzeszającym sporą liczbę graczy, w tym ekipy Vibe RP, są po prostu krzywdzące w moją osobę i budujące negatywny, nieprawdziwy obraz. Dowody:4 polubienia
-
002. Zapomniane Cuda - Wypoczynek w koronie przyrody.
Lori oraz jeden pozostały polubił temat przez SopriShina
By Silvio Tavares - DAILY GLOBE, 23/01/2026 Zapomniane Cuda - Wypoczynek w koronie przyrody. **Na stronie Daily Globe znaleźć można poniższy materiał z drugiego odcinka Zapomniane Cuda w zapisie dźwiękom dla każdego do odsłuchania wrzucony przez Silvio Tavaresa. Nagranie jest rejestracją audycji z dnia 16.01.2026. Słychać na nim też nie tylko głos dziennikarza, ale też dźwięki innych osób z otoczenia, a także ćwierkanie ptaków, nadając całości bardzo kampingowej atmosfery w odsłuchaniu. To drugi odcinek dosyć świeżego programu Zapomniane Cuda. Programu, gdzie idąc śladem prowadzącego, Silvio Tavaresa, odkrywa się na nowo to, co San Andreas ma najlepsze do zaoferowania. To teren o ogromnym rozmachu, który skrywa wiele fascynujących budynków, zabytków i punktów przyrody. Ten program służy, by sobie o nich przypomnieć i zachęcić innych, do odwiedzenia tych miejsc, jak i lepszego zrozumienia ich historii oraz przeznaczenia. Dla każdego kto szuka pomysłu na wypad ze znajomymi czy też swoją bratnią duszą lub też ciekawi się turystyką stanu, w którym przyszło nam żyć, to pogram idealnie dla takich słuchaczy! **Po kliknięciu przycisku "PLAY" odtwarza się nagranie z transmisji programu. Wpierw słychać kilka kroków stawianych spokojnym tempem, rozlega się dźwięk ugniatanego żwiru lub kamieni. Wszystko to w akompaniamencie śpiewu ptaków oraz i słyszalnych śmiechów w oddali. Prowadzący też brzmi na trochę zdyszanego, gdy w końcu zabiera głos.** Silvio Tavares mówi: Witam serdecznie każdego słuchacza z Los Santos i okolic! Ja się nazywam Silvio Tavares z Madery i mam przyjemność powitać was w kolejnym odcinku programu "Zapomniane Cuda", gdzie poszukujemy unikatowych, wyjątkowych i często niedocenianych miejsc w stanie San Andreas! W dzisiejszym odcinku wyjechaliśmy trochę dalej z okolic wielkiego miasta Los Santos. Gdy ostatnim razem zwiedzaliśmy naturę prezerwowaną w cywilizacji, dziś jesteśmy w samym sercu przyrody, gdzie odcisk cywilizacji jest niemal jak mała szpilka na wystawie. Na Górze Gordo! Góra Gordo to część masywu górskiego znajdującego się idealnie na wschód od Góry Chilliad, gdzie odgradza je od siebie Senora Freeway. To góra o dość stromym profilu, dlatego dla każdej osoby chętnej zalecam odpowiednie przygotowanie się lub wyruszenie z przewodnikiem. Silvio Tavares mówi: Niedaleko szczytu znajduje się obozowisko przygotowane dla turystów i podróżników pod czujnym okiem San Andreas State Parks. To właśnie z tego miejsca dla Państwa nadaję. Trasa tutaj z podnóża zajmuje trochę.. Szczególnie, że większość drogi jest niemożliwa do jazdy autem. Dostać się na Górę Gordo można na dwa sposoby. Pierwszym jest zostawienie samochodu przy Union Road i stamtąd iść cały czas prosto szlakiem. Trasa ta ma wiele walorów i krajobrazów typowo leśnych i łatwo nią podążać. Druga opcja to podjechanie samochodem pod budynek administracyjny pod latarnią morską i stamtąd udanie się ścieżką przy zboczu. Trasa ta jest bardziej niebezpieczna dla niedoświadczonych wspinaczy, jednak zapewnia piękne widoki na ocean oraz na jezioro po drodze. Bez względu na to, którą drogę chętni wybiorą, na szczycie dla wytrwałych czeka to właśnie obozowisko, w którym się znajduję. *Zaśmiał się.* Znajduje się ono tuż na brzegu polodowcowego jeziora. Dzięki niemu wszystko nadaje wrażenia i klimatu górskiej oazy. Obozowisko tutaj na Górze Gordo jest miejscem odpoczynku dla każdego w okolicy. Czeka tutaj dla każdego schronienie, namioty, ciepłe ognisko, stanowiska z jedzeniem, łodzie, plaża i wiele innych atrakcji, którym się przyjrzymy w dzisiejszym programie. Zacznijmy od namiotów. Znajduje się ich tutaj kilka, gdyż regularnie to miejsce jest odwiedzane przez podróżników. Oczywiście zaleca się wziąć najlepiej własny ze sobą. Miejsc jest jeszcze kilka i wygląda na to, że każdy tutaj dzieli się zasobami jak z rodziną. Bez obaw jednak, obozowisko na Górze Gordo ma też przemyślanie wiele innych podstawowych rzeczy i warunków. Jeśli obawiacie się, że obecność ludzi i ich tworzenie obozowiska zagrozi tutaj naturze, to regularnie są tutaj wynoszone śmieci oraz sprzątane pod nadzorem. Oczywiście należy pamiętać, że pomimo nadzoru San Andreas State Parks należy mimo wszystko uważać. Jest to odizolowany teren w samym sercu natury. Nie trudno o to, by oddalając się natrafić na dzikie zwierzęta jak sarny, króliki, dziki i jelenia, jednak są też i drapieżniki. Okolica góry Gordo, na której znajduje się obozowisko, to dalej dom takich zwierząt jak pumy, kojoty, skrywające się pod ściółką węże, ale również i dumne symbole Ameryki, czyli majestatyczne orły. Dlatego proszę pamiętać, że zakazuje się tu całkowicie dokarmiać zwierzęta. Zostawiając na razie temat dzikiej przyrody w spokoju, możemy zejść na plażę. To tutaj odbywa się serce i zabawa odpoczywających turystów i miłośników przyrody. Znajdują się tutaj rozmaite leżaki, oferowane są kiełbaski, a nawet i dzieci tworzą zamki z piasku. *Parsknął*. Dla zmęczonych znajdują się tutaj też oczywiście liczne ławki, które dadzą trochę komfortu każdemu. Nadaje to całej okolicy poczucia, jakby było się w parku w centrum miasta, a tak naprawdę znajdujemy się w sercu przyrody. Dla tych, co zostaną na noc czekają kolejne opcje. Na zboczu obozu znajduje się punkt widokowy. Potrzebne jest tam użycie drobnej drabiny, dlatego zaleca się ostrożność. Prócz foteli, by móc się napawać krajobrazem wybrzeża, znajduje się również teleskop do obserwowania gwiazd, gdy już niebo zajdzie się nocnymi kolorami. Jednak raczej najbardziej rzucającą się w oczy atrakcją jest polodowcowe jezioro, na brzegu którego postawiono tutaj obóz. Znajdują się tutaj łodzie, a i wypożyczyć je można do samodzielnej podróży przez ten zbiornik wodny. Szczególnie majestatyczne o zachodzie słońca. Jezioro z obozem łączy rzucająca się prosto w oczy drewniana konstrukcja służąca tutaj jako pomoc do łatwiejszego dokowania łodzi ale też jest tutaj idealnym miejscem do zamoczenia sobie nóg, łowienia w spokoju ryb czy romantycznego obserwowania krystalicznie czystej wody. Dlatego jeśli będą Państwo w okolicy lub będą szukać jakiegoś dobrego miejsca na wyjście ze znajomymi czy swoją ukochaną, drugą połówką.. w miejsce ciekawsze niż ciągłe odwiedzanie lokali i barów, to serdecznie zapraszam, by odwiedzić tutaj obozowisko na Górze Gordo. Dziękuję każdemu go wysłuchał do końca, jak i życzę Państwu udanego początku weekendu! Usłyszymy się w kolejnym odcinku już niebawem! To były "Zapomniane Cuda" z ramienia Daily Globe. Żegna się z Państwem Silvio Taveres z Madery. Do usłyszenia!2 polubienia -
[Biznes/Komis Samochodowy] BSK CARS
Creativ oraz jeden pozostały polubił temat przez Zalewa
Archiwum2 polubienia -
Calaveras Rojas MC San Andreas 1% (3-12 Skull Squad)
Michaelsen oraz jeden pozostały polubił temat przez oliwierr
archiwum, dzieki za gierke. pozdro dla chlopakow2 polubienia -
[21.01] Easside Bunny - CokeHead (prod. Paries)
NaZeL oraz jeden pozostały polubił temat przez nygus
**Zaledwie parę minut po północy na wszystkich profilach streaingowych rapera pojawił się nowy utwór - nie był on jakkolwiek promowany oprócz postu informującego o tym, że królik nad czymś działa, jednak dlaczego tak się stało dowie się większość po przesłuchaniu kawałka, który jest oczywistym uderzeniem w rapera DTA Julz (@Michigoon), jednak o co chodzi? Jak to się zaczęło? Mianowicie 30 grudnia w/w artysta wrzucił do sieci numer pt. "TAKEDOWN", a w nim obrażał głównie artystkę BbyKayla (@NaZeL) czy producenta Paries (@Analny Terminator), a z tym, że ci są jego znajomymi Bunny nie kryje się ani trochę pokazując się bardzo często na mieście w ich towarzystwie, natomiast - nie oberwało się tylko im, ale kilkukrotnie zaczepiony został również sam w sobie Easside Bunny. Jest to ciekawa nowina dla fanów obu twórców, jak i osób śledzących to co się dzieje w muzyce prosto z Los Angeles, ze względu na to, iż nijaki DTA Julz pojawił się na albumie królika w piosence zatytułowanej " Next Level", o czym z resztą wspomniał w swoim utworze twierdząc, cytat; "Masz dozgonnie drzwi zamknięte za numery z pedałami".. "Nie będzie więcej showcase i gościnnych zwrot dla królika". Bunny pisząc tekst bardzo mocno skupiał się na wytknięciu Julzowi tego, że ten jest uzależniony od kokainy, co widać na pierwszy rzut oka, a raczej przy pierwszym odsłuchu "dissu". Na pewno fajnym pstryczkiem w stronę Julza jest mieszanka języków, czyli angielskiego i hiszpańskiego, który jest głównym językiem w refrenie - raper zapewne chciał w ten sposób zaznaczyć to, że pochodzi z meksykańskiej kultury.** PROMOCJA GRA + WYDATKI INFORMACJE2 polubienia -
RRichBunny🐰🏆
shurolation oraz jeden pozostały polubił temat przez nygus
PODSUMOWANIE #4 (PAŹDZIERNIK - GRUDZIEŃ) Ostatnie trzy miesiące 2025 były naprawdę owocnym czasem dla królika, któremu udało się wydostać z miejsca, w którym między innymi zaczęła się jego kariera muzyczna. Przez ten czas zdążył on wypuścić dwa większe projekty, parę mniejszych, nawiązać parę współprac, a nawet zostać podpisanym w wytwórni podlegającej pod znany na cały kraj kolektyw - jednak zacznijmy od początku. Po śmierci Baylee Reyes 5 października po koncercie rapera w Spectrum Club raper mocno się podłamał, ledwo uszedł wtedy z życiem, stracił kolejną bliską mu osobę w bardzo krótkim czasie (ok. 1,5 tygodnia), a to spowodowało jego przerażającą ucieczkę w narkotyki, alkohol i stany, podczas których myślał jedynie o zabiciu samego siebie. 18 października światło dzienne ujrzała jego kolejna EP (Chase Em Or Be Chased), która okazała się być solowym projektem E/S Bunny. Opowiadała ona głównie o tym z czym się zmaga na codzień, o tym że za wszelką cenę chciałby cofnąć czas i nie zrobić rzeczy, które zdążył zrobić i sama w sobie tematyka, brzmienie jak i teksty były rzeczywiście skupione wokół bardziej smutnego stylu, co zdecydowanie było ogromnym zdziwieniem dla fanów rapera patrząc na jego poprzednie wydania. Parę dni później w internecie pojawił się pierwszy utwór z tym gościem, ponieważ mowa o ChukkyRRich i o numerze "Get Back Gang", do którego dwójka nakręciła teledysk. Krótko po tym, ponieważ zaledwie 5 dni później wypuścił on kawałek pt. "Trick Or Treat", który głównie skupiał się na tematyce halloween, ale nie zabrakło też flexu jego nowymi rzeczami - dzień przed wypuszczeniem singla raper pochwalił się na swoich socialach nowym apartamentem, który był jego pierwszym własnym mieszkaniem w życiu. Można by powiedzieć, że o raperze w listopadzie było dosyć cicho, jednak jest to nieprawda. Na samym początku miesiąca w sieci zaczęły pojawiać się różne domysły na temat tego, iż raper ma pracować nad jakimś większym projektem, który tym razem nie miałby być EP - i tak było, jednak do tego przejdziemy później. Plotki, jakie powstały na ten temat zostały potwierdzone przez królika podczas transmisji na żywo, która odbyła się na jego Instagramie - jednakże nie była to byle jaka transmisja, ponieważ informacja o albumie nie była jedyną ważną rzeczą, jaka została wtedy zdradzona. Raperowi podczas transmisji towarzyszyły dwie osoby, a razem z nimi jakieś rzeczy; dokładniej mówiąc ciuchy i pluszaki. Jak się okazało, były to główne twarze undergroundowej marki ciuchów "SKYSDALIMIT", a podczas transmisji cała trójka była ubrana właśnie w ich ciuchy - żeby tego było mało, Bunny potwierdził współpracę między nim, a właśnie tą marką, która opierała się na promocji nadchodzącego merchu ze strony SDL. Patrząc na to, jak te wszystkie informacje pojawiały się w bardzo krótkim odstępie czasowym, ciekawie by było jakby pojawiło się coś jeszcze.. no i pojawiło. 2 dni po pojawieniu się zdjęcia ChukkyRRich oraz Easside Bunny w ciuchach SKYSDALIMIT, na profilu wytwórni muzycznej "House Of Freaks" pojawiło się kolejne zdjęcie z masą osób.. w tym samym w sobie Easside Bunny. Post ten miał być ogłoszeniem podpisania królika przez wytwórnie, co miało rozszerzyć jego horyzonty i pomóc mu w większym wybiciu się. Tydzień po tym w sieci pojawił się pierwszy utwór puszczony pod imieniem HOF ze strony rapera, a było to "Dead End" w kolaboracji z jego bliskim przyjacielem ChukkyRRich ( @straightouttala). Warto również zahaczyć o PR rapera i o szum wokół niego, jaki pojawił się w sieci po postach na portalach plotkarskich, m.in. na Celebrity Preview. Raper nigdy nie ukrywał się ze swoim pochodzeniem i powiązaniami, które posiadał z Playboys 13, jedni powiedzą, że to dobrze, no a drudzy, że to źle. Czyny te, pomimo wydostania się z okopów, zdążyły przynieść królikowi kłopoty w postaci starcia ze "starymi" wrogami z ulicy pod jednym lokalem w środku miasta, czyli Mayco's. Sceny te zakończyły się pobiciem rapera oraz strzelaniną, w której na szczęście nie brał udziału i w niej nie ucierpiał. W międzyczasie zdążył wydać kolejny utwór we współpracy z innym, mniej znanym i już nie działającym w sieci artystą Nfantghost ( @xdxdxd), a nazwa ich kawałka to "Long Live Shooter", gdzie do całości został nagrany teledysk przez missie;( ( @Makler). No i przechodzimy do końca, który zdecydowanie można nazwać ogromnym osiągnięciem dla rapera, ponieważ szybko przechodzimy do 13 grudnia, którego to w sieci pojawił się album pt. "OUTTA THE TRENCHES" przez Easside Bunny. Znalazły się na nim m.in. takie osoby jak: Adonis ( @bieluu), BbyKayla ( @NaZeL), ChukkyRRich ( @straightouttala), White Lady ( @Wireczka) oraz DTA Julz ( @Michigoon), a w całym albumie znalazło się aż trzynaście utworów. Ogólnie cała otoczka wokół liczby 13 nie bierze się znikąd, ponieważ nie bez powodu album pojawił się 13 grudnia czy znalazło się na nim 13 kawałków - wszystko przez pochodzenia rapera, czyli w/w Playboys 13. Jak wiadomo numer 13 jest numerem wykorzystywanym przez gangi spod siatki Surenos, a Bunny pochodził właśnie z jednego z takich gangów. Takim działaniem chciał on podkreślić to, że pomimo iż już nie jest częścią ulicznego życia i jak sam podaje jest "outta the trenches", to wciąż będzie pamiętał o swoich znajomych i o tym, że to właśnie ta ulica z której się wydostał tak naprawdę go wychowała. Po wydaniu albumu nie widać żadnych nowości od rapera, przestał być tak aktywny na socialach i rzadziej widać go na mieście.. nie ma jednak co się martwić, ponieważ wykonanie takiego albumu, a w szczególności tak dobrego wymaga ogromu pracy i Bunny zasłużył na odpoczynek od codziennego życia.2 polubienia -
**Jeden z początkujących dziennikarzy sportowych rozpoznał Lucię Avilę na siłowni Salllnts Of Steel. Prędko skontaktował się z lokalnymi mediami hiszpańskimi, które potwierdziły, że ta kobieta to Lucia. Dziennikarz przetłumaczył i opublikował pierwszą część jej życiorysu sportowego** Lucía Avila(ur. 20 stycznia 2005 w Madrycie) - hiszpańska pięściarka amatorska, mistrzyni Hiszpanii w boksie amatorskim z 2023 roku. Do dziś pozostaje najmłodszą zawodniczką, która zwyciężyła w turnieju mistrzowskim, mając zaledwie 18 lat i 123 dni. Bilans Lucii: lista walk Lucii Avila z hiszpańskiej encyklopedii internetowej Życiorys: Rozdział I – Dziewczyna, która nie miała prawa przetrwać. Lucia urodziła się w Madrycie - w dzielnicy, gdzie nikt nie pytał, czy coś jest sprawiedliwe. Tam liczyło się tylko jedno: czy potrafisz wytrzymać. Jej dzieciństwo nie było bajką. Nie miało bogactwa, nie miało wygód, nie miało planów na przyszłość. Miało za to zapach potu w starych halach sportowych, pęknięte płytki na podłodze, rękawice większe od jej dłoni i dźwięk uderzeń, które odbijały się od ścian jak echo gniewu. Pierwszy raz weszła na salę bokserską jako dziesięciolatka. Nie dlatego, że chciała być mistrzynią, nie dlatego, że ktoś ją do tego zmusił, nie dlatego, że widziała to w telewizji. Weszła tam, bo chciała walczyć. Od tamtej chwili nie zmieniła klubu ani razu. Club Deportivo Ray Events Boxing School stał się jej drugim domem. Jednym trenerem. Jedną filozofią. Jednym rytmem. „Albo robisz to serio, albo nie robisz wcale” - powtarzał trener José Antonio Calderón. Nie mówił tego głośno; mówił to spokojnie. Tak, jak mówi się rzeczy, które są niepodważalne, a Lucia słuchała i nigdy nie odpuszczała. „Pamiętam, jak przyszła tu taka mała… Przyprowadził ją tata, który już miał dosyć słuchania w domu, że chciałaby trenować boks… Od pierwszych treningów wykazywała się niesamowitym zaangażowaniem. Powiedziałem sobie wtedy, że jak nie odpuści, to będzie zawodnik na skalę światową.” - José Antonio Calderón Nie była najszybsza, nie była najsilniejsza i nie była największa. Miała jednak coś, czego nie da się wytrenować. Ona się nie cofała. Kiedy inne dzieci przestawały, gdy bolało - ona zaczynała, kiedy inni prosili o przerwę - ona prosiła o kolejną rundę, kiedy płakali - ona zaciskała szczękę. To właśnie wtedy, zanim ktokolwiek ją znał, zanim padło jej nazwisko w mediach, zanim ktokolwiek mówił o mistrzostwach, w klubie zaczęły krążyć pierwsze słowa: ,,Ta dziewczyna nie pęka!'' Pierwszą walkę amatorską stoczyła dokładnie w swoje szesnaste urodziny — 20 stycznia 2021 roku. Tak! Było to możliwe i jednocześnie symboliczne. Nie chciała tortu, ani prezentów - chciała ringu. Wyszła do niego bez strachu; nie drżały jej ręce, nie patrzyła w dół, nie szukała wzrokiem rodziców. Wyszła, jakby należała tam od zawsze i od tamtej chwili zaczęło się coś, czego nikt nie potrafił wytłumaczyć. Przez całą swoją karierę: - nigdy nie była liczona - nigdy nie była znokdaunowana - nigdy nie została złamana mentalnie Nigdy. Zaczęto o niej mówić szeptem, potem coraz głośniej. „La Mandibula de Acero” - Stalowa Szczęka „La Chica que no cae” - Dziewczyna, która nie pada To nie były marketingowe pseudonimy, lecz obserwacje ekspertów, a w jej walkach nie było kalkulacji, czekania czy „bezpiecznego stylu”. Lucia nie odpuszczała otwartych wymian i nie cofała się, gdy inni się cofali. Nie ratowała się klinczem - to była wojowniczka z krwi i kości! zdjęcie z otwartej sesji treningowej Rozdział II – Narodziny legendy boksu amatorskiego. Pierwsze zwycięstwo nie zmienia człowieka, drugie daje nadzieje, a trzecie buduje pewność siebie. Lecz seria zwycięstw… Seria zwycięstw zmienia wszystko. Nie kalkulowała, nie kombinowała, nie próbowała oszukać czasu, sędziów ani przeciwniczek. Wchodziła do ringu i robiła jedno: szła do przodu. Każda walka wyglądała podobnie — a jednak każda była inna. Zmieniał się styl rywalek. Zmieniał się ich plan. Zmieniał się ich sposób oddychania w trzeciej rundzie. Jedno było niezmienne: Lucia nie pękała. Z czasem zaczęto to zauważać. Najpierw trenerzy, potem sędziowie, potem organizatorzy. Na galach młodzieżowych coraz częściej padało jej nazwisko. Nie jako ciekawostka. Jako ostrzeżenie. - „Uważaj na Avilę.” - „Ta dziewczyna nie zwalnia.” - „Ona nie ma w sobie strachu.” Zaczęła budować reputację, która w amatorskim boksie jest najgroźniejsza: nieprzewidywalnej i nieustępliwej. Nie była geniuszem technicznym. Nie była produktem akademii. Nie była „projektem federacji”. Była dziewczyną z hali, która nie miała zamiaru nikogo prosić o miejsce. W pewnym momencie wydarzyło się coś, co odróżniło ją od wszystkich innych. Lucia zaczęła publicznie mówić, czego chce. Nie o medalach, nie o rankingach, nie o powołaniach. O walce. - „Chcę piętnaście rund.” - „Chcę trzy minuty.” - „Chcę sprawdzić, kto naprawdę zostaje w ringu.” Dla środowiska amatorskiego to było… niemal bluźnierstwo. Taka formuła nie istniała w praktyce - nie była bezpieczna, „rozsądna” i „rozwojowa”. Ale Lucia nie mówiła o rozwoju - mówiła o prawdzie. W Hiszpanii nikt nie chciał podjąć tego wyzwania. Nie dlatego, że jej nienawidzili czy ją lekceważyli. Dlatego, że nikt nie chciał ryzykować kariery w takiej walce. Federacja milczała, a promotorzy uciekali. Trenerzy innych zawodniczek mówili „nie”. Za długa, za ciężka, za niebezpieczna, za niepotrzebna. Lucia słyszała tylko jedno: - „Nie teraz.” - „Może później.” - „Nie ma sensu.” A ona odpowiadała: - „Dla mnie jest.” zdjęcie z otwartej sesji treningowej(2) Rozdział III – Piętnaście rund prawdy. We Włoszech trwał kryzys. Niepokonana, potrójna mistrzyni Włoch, aktualna mistrzyni Europy - Alessandra Romano - została bez rywalki. Kontuzja, terminy, telewizja, gala charytatywna, tłumy i sponsorzy. I nagle ktoś rzucił nazwisko. - „Jest taka dziewczyna z Madrytu…” Dziewczyna, która mówiła o piętnastu rundach, dziewczyna, która się nie cofała, dziewczyna, która nigdy nie była liczona. Lucia miała wtedy świeżo skończone 18 lat. Federacje hiszpańskie milczały, a Włosi podjęli ryzyko. Od ogłoszenia walki do pierwszego gongu trener powtarzał tylko jedno: „Jest twarda i wygra. Kto jak nie Lucia?” We Włoszech mówiono o niej: eksperyment. W Hiszpanii: ryzyko. Dla niej: spełnienie. Avila miała wtedy osiemnaście lat. Formalnie wciąż była juniorką i nie powinna nawet być rozważana do takiej walki. Eksperci mówili, że to był błąd. Ale boks nigdy nie był sportem formalności. To miała być gala charytatywna. Telewizja, pełna hala, mistrzyni Europy. I nagle — brak rywalki. Za długa, zbyt ryzykowna, brutalna. Tylko Lucia powiedziała: -„Biorę.” Runda 1–4: cisza przed burzą Od pierwszego gongu było widać różnicę. Alessandra była większa, starsza, doświadczona. Wiedziała, jak rozkładać siły, jak przetrwać i jak punktować. Lucia była… głodna. Nie kalkulowała i nie oszczędzała się - po prostu szła po swoje. Komentatorzy mówili: „Młoda Lucia uwielbia walczyć pod presją i świetnie wychodzi z ataków Alessandry.” Runda 5–9: wojna To przestało wyglądać jak walka pokazowa, to już była wojna. Zawodniczki przestały się badać - zaczęły się łamać. W jednej z rund Lucia po mocnym sierpowym cudem nie upadła na ziemię - prawie została znokdaunowana, a ona mimo to dalej szła na Alessandrę. To była prawdziwa próba charakteru! Runda 10–14: granica Lucia i Alessandra na zmianę dominowały. Włoszka dobrze czytała i rozumiała ruchy Lucii - doświadczenie robiło swoje Po czternastu rundach na kartach sędziów był: REMIS. W narożnikach nie było już mowy o taktyce. Były tylko krzyki trenerów. „Przewalczyłaś czternaście rund z Mistrzynią Europy! Idziesz tam i wracamy do Hiszpanii ze zwycięstwem, rozumiesz, Lucia?!” „To tylko człowiek! Nie masz żadnych kompleksów! Wiesz już wszystko! IDZIESZ TAM I WYGRYWASZ! TO CAŁE TWOJE ŻYCIE!” - mówił pełny emocji trener José Antonio Calderón. Runda 15: moment Wyszły jak cienie samych siebie. Nie było już techniki, planu czy strategii. Było tylko serce i charakter. W połowie rundy komentatorzy mówili: „Walka dobiega końca i Alessandra najprawdopodobniej stanie z ręką uniesioną ku górze!” Lucia odstawała. Była wolniejsza, zmęczona i mocno obita. w pewnym momencie... Nie przyspieszyła, nie spanikowała, nie rzuciła się na ślepo. Zobaczyła moment... Lewy prosty, prawy sierpowy, lewy podbródkowy. NOKAUT. 30 sekund przed końcem. Najpierw była cisza, a potem eksplozja Stadio Olimpico w Rzymie! „Od początku wiedziałem, że tak to się skończy. Trenowałem ją od dziesiątego roku życia. Przez osiem lat można poznać człowieka bardzo dobrze. I wiedziałem, że to wygra.” - powiedział w wywiadzie po walce trener José Antonio Calderón. zdjęcie przedstawiające zawodnika przed galą charytatywną CBP ciąg dalszy nastąpi...1 polubienie
-
1 polubienie
-
ale ja nie zamknalem jeszcze oficjalnie chlopaki1 polubienie
-
ekipa puswiatka tak zajenta graniem na konkurencji że nie ma kto do archiwum wsadzic olaboga xD1 polubienie
-
[SKARGA/DamiZ777] Sava
don_klejgong polubił temat przez Nexisten
Skargę zamykam do czasu przeanalizowania całej sytuacji i ogłoszenia werdyktu.1 polubienie -
[SKARGA/DamiZ777] Sava
Prajbylson polubił temat przez DamiZ777
Dodam tylko jeszcze że dobrze, że ludzie mają taką osobę jak ty. Wszystko organizuje, gdyby nie ty połowa projektów by upadła XDddd i naprawdę musisz mieć nudno jak taką epopeje na temat jakiegoś randoma z neta ci się chciało pisać1 polubienie -
Ja mam pomysł. Skończmy z banem dla mnie i tyle 😉 zakończmy ten rozdział na tej platformie. I na odchodne dodam że też próbowałem się z tobą dogadać polubownie wiele razy próbując nawet dać w twoje ręce projekt paleto, jeśli cię tak bardzo uraziłem to przepraszam i miłego dnia życzę..1 polubienie
-
1 polubienie
-
1 polubienie
-
1 polubienie
-
1 polubienie
-
1 polubienie
-
Ciąg dalszy: Rozdział IV – Mistrzostwa Hiszpanii, które zmieniły wszystko... Lucia ma 18 lat i 6 miesięcy, ale wchodzi na turniej jako zawodniczka, która ma już za sobą wojnę życia we Włoszech, 15 rund przeciwko niepokonanej mistrzyni Europy, z zakończeniem, które śniło się kibicom tygodniami. W Hiszpanii jednak panuje inny klimat - federacja mówi półgłosem, ale wszyscy to słyszą: „Zobaczycie jak się kończy, gdy młoda zaczyna za dużo gadać.” W mediach krąży plotka: jeśli walka potrwa pełen dystans, Lucia przegra. Dlatego Avila nie zamierza dawać federacji tej szansy. 1. Walka — Claudia Herrero Twarda jak skała, trzy razy walczyła o medal, nigdy nie była nawet naruszona, a gdy przegrywała — wyłącznie decyzją. Lucia wie, że pobicia przed czasem nie zrobi, więc punktuje ją w każdej rundzie tak, aby nie było nieporozumień. Wygrywa jednogłośnie, a federacja siedzi kamienna, ale w środku gotują się ze złości — pierwszy plan się sypie. 2. Walka — Teresa Ibanez Od pierwszej minuty otwarte wymiany - atak na atak, presja na presję. Lucia uwielbia takie akcje i udowadnia po raz kolejny, że jest stworzona do takich wymian - techniczny nokaut w końcówce pierwszej rundy prawym overhand'em. Widzowie zaczynają czuć, że powietrze robi się ciężkie — jakby coś miało pęknąć. 3. Walka — Lucia Benitez Twarda, szybka, niebezpieczna. Trudna i niezwykle taktyczna walka, lecz Avila nie zostawia żadnych złudzeń — prawy, lewy, seria na korpus. Rywalka upadła na ziemię i nie wstała w ciągu dziesięciu sekund, a ręka Lucii została skierowana ku górze Znowu wszyscy powtarzają jak mantrę: „To nie jest normalna 18-latka.” Finał — walka, która miała zakończyć jej karierę Po drugiej stronie ringu stoi Sofia Carrasco: 31–0, 27 lat, trzykrotna mistrzyni, pogromczyni wszystkich, którzy mieli odwagę z nią wejść między liny. Prasa zgodna: „Młoda Avila może być dumna, jeśli dotrwa do trzeciej rundy.” Federacja zacierająca ręce: „Będzie ściągnięta na ziemię. Wróci w szeregi.” Lucia jednak nigdy nie kierowała się opinia innych, bo gdyby miała słuchać wszystkich wokół, to dziś najprawdopodobniej nie byłoby tego artykułu. Druga runda — 15 sekund do końca drugiej rundy Carrasco rusza jak taran. Jej trener krzyczy: „Domknij ją! Teraz!” Lucia się cofa... Raz... Drugi... Publiczność wstrzymuje oddech, a komentator mówi półgłosem: „Lucia jest na skraju… musi uważa...” I wtedy… BAM. Podbródkowy - ten sam, którym zgasiła Włoszkę; idealny, precyzyjny i z premedytacją. Carrasco leci na ziemię jak kłoda... Parkiet tylko wydał puste dudnienie... Sędzia nawet nie liczy, tylko macha rękoma: - OUT! Chaos. Cisza. Eksplozja. Ławki federacji zrywają się w panice. Prezesi wychodzą obrażeni, czerwoni, niektórzy rzucają papiery, inni telefony. Kamery to widzą. Publiczność to widzi... Hiszpania wstaje i krzyczy. Lucia unosi ręce, ale jej twarz jest zimna i spokojna tak, jakby zrobiła tylko to, co miała zrobić. Trener Avili ściska ją tak, że aż trzeszczą kości. „Miałem rację… powtarzałem im wszystkim — ona jest innego kalibru.” To był nokaut, który nie tylko wygrał finał. To był nokaut, który złamał układ sił w hiszpańskim boksie! post z X po walce Lucia Avila - Sofia Carrasco Rozdział V - Skandal, który wstrząsnął Madrytem Nadchodzi czas powołań na Igrzyska Olimpijskie. Prasa dyskutuje o tym kto zostanie wybrany, jednak największym pewniakiem i faworytem jest Lucia Avila. Czeka Lucia, jej rodzina oraz cały Madryt i... Lucia nie dostaje powołania. Wielkie oburzenie w mediach. Już nie tylko lokalne gazety piszą o tym skandalu... Wybuchła afera sportowa na całą bokserską Hiszpanię! Komunikat federacji: „Zawodniczka Avila nie spełnia wymogów programu rozwojowego oraz prezentuje styl niezgodny z wizją bezpieczeństwa w boksie olimpijskim.” Wywiad z Lucią po treningu w Club Deportivo Ray Events Boxing School. Lucia siedzi z ręcznikiem na ramionach pełna spokoju: – Jeśli moje serce nie spełnia ich wymogów, to trudno. Mówią, że mój styl jest zbyt dziki, zbyt odważny, więc tym bardziej nie zamierzam go zmieniać. Chciałam walczyć dla Hiszpanii. Tutaj się urodziłam i tutaj trenuje całe życie. Reprezentowałam godnie swój naród we Włoszech. Dobrze wiedzą, że brak powołania na Igrzyska to strzał w kolano dla zarządu związku.... Ale jeśli nie chcecie mojej walki — znajdę ring, który mnie przyjmie. Podjęłam decyzję i gdy skończę tu wszystkie swoje sprawy wylatuję do Stanów i tam będę kontynuować swoją karierę... Statement trenera José Antonio Calderón mówi wprost: – Federacja mści się na Lucii. Najpierw walka z Alessandrą Romano, potem wygranie z ich pupilkiem w walce o mistrzostwo kraju. To już nie sport, tylko polityka. Ojciec Lucii Alvaro Avila mówi: – Moja córka chciała tylko jednego. Odpłacić się swojej ojczyźnie za rozwój właśnie reprezentowaniem jej na arenie międzynarodowej, a oni mówią, że nie pasuje do systemu?! Jakiego niby systemu? Chyba do tchórzostwa! Ona nie jest jedną z tych, która wchodzi w układy. Lucia jest twardą kobietą i nie da się wplątać w jakieś durne zagrywki. Jeśli nie będzie walczyć tutaj, to będzie walczyła gdzie indziej. Napisała tu kawał pięknej historii i z takim CV nie będzie miała problemu znaleźć dobrego promotora za granicą... Od tamtej pory Lucia nie stoczyła żadnej walki. Dzisiaj świętuje swoje dwudzieste pierwsze urodziny w słonecznej Californii w mieście Los Santos, gdzie rozwija się i pracuje na siłowni w Davies. Nie można stwierdzić jednoznacznie kiedy Lucia wróci do ringu, ale jedno jest pewne. Robi wszystko, aby znów speaker zapowiedział jej wejście do ringu...1 polubienie
-
1 polubienie
-
[PROJEKT IC] Kagamiya Performance℠
Michaelsen polubił temat przez naughty
Dzięki za grę. Archiwum na życzenie.1 polubienie -
[PROJEKT IC] Kagamiya Performance℠
Michaelsen polubił temat przez nvchtindersii
Archiwum ze względu na roszady w sektorze, aktualną sytuacje na serwerze i ewidentny brak zapotrzebowania na ten projekt. No i pora na przeprowadzkę 😂 Dzięki raz jeszcze wszystkim, którzy jakkolwiek przyczynili się do rozwoju projektu i grali wraz ze mną.1 polubienie -
1 polubienie
-
1 polubienie
-
1 polubienie
