Ranking
Popularna zawartość
Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 31.05.2026 w Odpowiedzi
-
THE CONEJEROS🐰 Playboys 13 czy też rozpoznawalni przez takie nazwy jak ESPBS, Sousside Rabbits, Rich Rabbits bądź Rabbit Gang to ugrupowanie o charakterze gangu ulicznego etnicznie składające się głównie z osób pochodzenia meksykańskiego, ale również w dzisiejszych czasach znacząco przebija się rasa afroamerykańska. Mówi się, że powstali w latach 70', co oczywiście jest prawdą, natomiast pierwszym gangiem, który zaczął określać swoje miano jako Playboys byli West Side Playboys, ulokowani na Pico Union w okolicach lat 50', czyli okolicy, która co ciekawe w 1910 roku została zbudowana dla rodzin klas średnich lub wyższych, a mieszkania w tamtej okolicy wyprzedały się bardzo szybko przez okazjonalną lokacje, jednak po 2 wojnie światowej ceny nieruchomości znacząco spadły, co pozwoliło osobom klasy niższej na zamieszkanie w tym rejonie. Na przestrzeni lat 70, a 80 dzielnica stała się dosłownie królestwem dla imigrantów z Salwadoru i Gwatemalii, którzy uciekali z tych krajów przed wojną domową. Ważną informacją na temat W/S Playboys jest to, że zaczynali jako nic nie znaczący i niepodejrzany klub samochodowy o nazwie Southern Califas Latin Playboys, którzy mieli trzy kliki - Chico Locos, Malos oraz Dukes. Eastside Playboys okupują tereny South Park w Low Bottoms zajmując całą okolicę razem z 53 Avalon Gangster Crips, z którymi współdzielą terytorium i o dziwo żyją ze sobą w przyjaznych relacjach, bądź żyli, ponieważ na dzień dzisiejszy ich relacje nie są już tak owocne jak były kiedyś i nie hangują już ze sobą tak często, jak robili to wcześniej. Do klik tego ugrupowania należą 35th (Zoo Riders), 42nd Cyclones, 43rd Streeteros, 46th Locos, 49th Streeteros, 51st Locos, 56th Locos oraz 64th Street Chicos Locos a ich aktywność i zaangażowanie w to co robią widać od bardzo dawna, ponieważ uważa się, że są jednym z pierwszych latynoskich ugrupowań w całym LA i wytrwali jako nieliczni po dzień dzisiejszy, pod wrażeniem jest również to, że wytrwali w okolicy przepełnionej afroamerykańskami gangami, którą nazywa się dosłownie Black Neighborhood. Innymi większymi chicano gangami w tej okolicy są 38th Street Gang, Florencia 13, Primera Flats 23 oraz Clanton 14. Rabbit Gang idąc za tzw. trendem postanowili zacząć utożsamiać się z Meksykańską Mafią (La Eme) ze względu na wiele korzyści, jakie z tego mieli, czyli między innymi ochronę w więzieniach przed czarnoskórymi ugrupowaniami, łatwy dostęp do narkotyków czy broni oraz co najważniejsze, przynależność ta w tamtych czasach niosła za sobą ogromny szacunek i siała postrach, więc nie można było ich tak łatwo zaatakować, natomiast sojusz ten tak naprawdę obowiązuję tylko i wyłącznie w więzieniach i ma się to nijak z tym co dzieje się na ulicy, czego przykładem są Playboys 13 i Florencia 13, którzy dzień w dzień walczą ze sobą o dominację, jednak za więziennymi murami nie jest to takie łatwe i akceptowalne, przez co tam muszą ze sobą współpracować i zostawić w tyle to co mieli między sobą na wolności. Ich terytorium co by nie mówić należy do jednych z większych, ponieważ zahaczają aż od Vernon Avenue do Slauson Avenue będąc otoczonym przez Central Avenue oraz Grand Avenue, a ta dominacja wiąże się z tym, że w przeciwieństwie do wielu innych ugrupowań Surenos, Playboys 13 wyróżniają się etnicznym zróżnicowaniem, obejmującym również znaczną liczbę osób czarnoskórych, posiadając przez to miano największego latynoskiego ugrupowania pod względem tej rasy w swoich strukturach. Wracając do wcześniejszego tematu, którym była widoczna na ulicach wojna z Florencia 13, to do innych gangów, z którymi PBS mają pod górkę są 18th Street Gang (FakeTeens, 18k), 55 Bunch Gang (Brunch, Bitches, French Fries, 55k), Hang Out Boyz, 41th Street Gang (Funky First, 41k), Mexican Klan 13 (Puppy Dogs), 38th Street Gang (Tram8s, 38k), natomiast do gangów, z którymi żyją w zgodzie można śmiało powiedzieć o Broadway Gangster Crips, Avalon Gangster Crips, Carnales 13 czy Wild Boyz. Główną afilacją tego setu jest króliczek, a dokładniej logo Playboy Entartainment czy szerzej znani jako PLBY Group, który został od nich zapożyczony przez taką samą nazwę tego setu, jak i tej firmy. Gangsterzy z tej kliki upodobali sobie również literę P, która towarzyszy im praktycznie od samego początku, tak samo jak kolor niebieski, który starają się wrzucać wszędzie gdzie się tylko da, czy to w swoich fitach, grafikach czy graffiti, gdzie tak samo bardzo często widać króliczka, który jest główną atrakcją hit-upów, jakie pojawiają się przez ich tagging-crew. Przez utożsamianie się z literą P głównymi drużynami baseball'owymi, których fullcap'y wrzucają na swoje głowy są Pittsburgh Pirates, których logo jest literka P oraz Philadelphia Phillies, w których logo również znajduje się P. Inną drużyną są Los Angeles Dodgers, jednak myślę, że nie muszę wyjaśniać dlaczego noszą czapki tej drużyny - jest to najbezpieczniejsza afilacja w całym LA i bardzo często widać ją u ugrupowań chicano, a oprócz fullcap'ów z literami P wrzucają oni tą literę w swoje ubrania, czyli tzw. dickies suits, które ubierają na jakieś ważniejsze wydarzenia pokroju hood-day, czyiś pogrzeb czy np. lokalne domówki. Od pewnego czasu gracze Playboys Trece utożsamiają się tak samo z logo Rolls Royce'a, co jest typowe dla np. setów z grupy Owe's (Rollins), przez to, że ci upodobali sobie RR jako odniesienie do Rich Rollins - wcale nie jest inaczej w przypadku Rabbit Gang, ponieważ ci używają tego logo jako odniesienie do Rich Rabbits. Na przestrzeni ostatnich lat internet zaczął być zalewany ich aktywnością, a na myśli mam to, że członkowie tego gangu wrzucają do sieci masę nagrań, fotek czy piosenek mocno zaznaczając politykę ESPBS, przez co zaczęli być uważani za netbangerów, którzy w rzeczywistości są mali i nie potrafią nic wykonać, co oczywiście jest kłamstwem i takie słowa padają głównie od ich wrogów. EVILSIDEROS vs FAKETEENS (18TH STREETEROS)🔞 Potyczki między tymi dwoma setami sięgają już okolic końca lat 70', a początków 80', ponieważ pierwsza nieprzyjemna interakcja między nimi miała miejsce w Griffith Park we wschodniej części Los Angeles, gdzie nijaki Walter razem ze znajomymi przesiadywali, do momentu kiedy gangsterzy z 18th Street przejeżdzając swoim samochodem ich nie zauważyli i postanowili zacząć z nimi rozmowę, która głównie opierała się na pressingu dotyczącym tego, żeby stąd zjeżdzali bo to nie teren Playboys. Jak wiadomo, takie rzeczy praktycznie zawsze nie kończą się na opuszczeniu wzroku i posłuchaniu się drugiej strony i tak samo nie było w tym przypadku, ponieważ obie grupy zaczęły między sobą bójkę, po której zakończeniu odeszli w swoje strony. Dla zainicjowanych w całą sytuację członków Playboys to nie był koniec i tego samego dnia wyruszyli wypakowani na dwa samochody w teren w/w 18th Street Gang szukając swojego celu. Po krótkich poszukiwaniach na rogu ulicy zauważyli Gilbert'a, który był aktywnie udzielającym się w życie kliki z 18 ulicy członkiem, tym samym członkowie Rabbit Gang wysiedli z samochodu i podbiegli do Gilberta łapiąc go w kilka osób i najzwyczajniej przekopując go i dźgając po całym ciele - nie trudno się domyśleć, że ta sytuacja nie skończyła się dla niego dobrze, a ten wieczór był ostatnim wieczorem w jego życiu, ponieważ ten zmarł. Walter jako główny prowokant tej sytuacji został skazany na ponad 15 lat pozbawienia wolności, spędzając ten czas w więzieniu stanowym. Jakiś czas później, a dokładniej 12 Maja 1983 roku, Miguel, Gordo, Jode oraz Efran jeździli po terenach Playboys szukając jakiegoś celu, żeby go zneutralizować za śmierć Gilberta - warto zaznaczyć, że czwórka była z okopów osiemnastej ulicy. Nagle natknęli się na dwóch dzieciaków z Playboys, którzy sprzedawali narkotyki w uliczce przy drodze, nie zastanawiając się długo ci chwycili za bronie i rozpoczęli ostrzał w stronę młodocianych gangsterów z South Park. Jesus oraz Kevin nie mając czasu na obronę zostali trafieni, natomiast tylko jeden z nich zdołał przeżyć obrażenia, jakie wiązały się z tą sytuacją - niestety Jesus zmarł na miejscu, a Kevin trafił do szpitala, z którego cudem wyszedł żywy. Nastał 1990 rok, jest pora wiosenna, a dokładniej 6 kwietnia, piękny dzień dla członków Playboys, impreza wieczorem w jednym z domów, co mogłoby pójść nie pomyśli, prawda? Tak samo myślał William oraz Alexander Mora, którzy dobrze bawili się na wcześniej wspomnianej imprezie, jednak Mora nie czuł się tego wieczoru na siłach żeby uczestniczyć w imprezie do samego końca i po pewnym czasie postanowił skierować się do swojego mieszkania. W drodze powrotnej natknął się na mężczyzne, który krzyknął w jego stronę "18th Street, foo!", Mora zareagował na te słowa częstując latynosa środkowym palcem w jego stronę, co nie spodobało się członkowi Best Gang i zdenerwowało go do takiego stopnia, że postanowił odpowiedzieć mu rzucając butelką w jego samochód. Mora był starszym członkiem PBS13, można wręcz powiedzieć, że weteranem, więc nie miał zamiaru angażować swojego starego tyłka w tą sytuację i wolał wykorzystać do tego młode głowy z okopów, które chętnie zrobią to co do nich należy, więc postanowił wrócić na imprezę i jako ochotnicy do wzięcia udziału w całej akcji zgłosili się Manuel Martinez i Arturo Sanchez, którzy wsiedli z nim do samochodu i wrócili w okolicę, gdzie doszło do wcześniejszej sytuacji. Gdy tylko go zlokalizowali, Martinez wysiadł z samochodu i uderzył go w twarz bijąc go po całym ciele. Mora odciągnął Martineza od Daniela, żeby ten nie zbił go za mocno i wszyscy opuścili miejsce zdarzenia wracając na miejsce imprezy. Można gdybać o ilości członków imprezy, natomiast mówi się, że na miejscu zastali od 15 do 18 członków, którym opowiedzieli o tym co się stało. Martinez przyznał się, że pobił Riosa, a któryś z członków Playboys zasugerował, że ci powinni tam wrócić i dokończyć swoje dzieło w taki sposób jaki trzeba to zrobić. Martinez wraz z czterema innymi członkami, wliczając w to Alexandra, wrócili w okolice, gdzie zostawili Riosa. Po krótkiej chwili ci go ujrzęli - Rios posiadał tatuaż na swojej szyi dot. 18th Street, był niższego wzrostu i wyglądał na kompletnie pijanego. Wykorzystując fakt upojenia latynosa z 18th, Mora zwabił go do ciężarówki podając się za członka 18th Street i mówił, że ten chętnie odwiezie go do domu, co było oczywistym kłamstwem. Zabrali go spowrotem w rejon imprezy, gdzie w dalszym ciągu przebywała spora część członków PBS. Gdy wyprowadzili Daniela z samochodu około 15 członków Rabbit Gang zaczęło bić Riosa w okolicach głowy, tułowiu i twarzy. Jeden z członków rozbił butelkę na jego twarzy, a potem złapał za drewniany patyk i wepchnął go do jego ucha, co spowodowało, że Rios krwawił praktycznie z każdej części ciała - głównie z twarzy i ucha. Pobicie trwało ok. 15 minut, po czym część napastników po prostu uciekła zostawiając Riosa w alejce. Mora przeciągnął go pod śmietnik, do którego go wrzucił, a gdy później się okazało ktoś związał mu nogi taśmą i spryskał lakierem do włosów, a niektórzy oblali go benzyną. Ulysses Fuentes zabrał zapalniczkę z samochodu Mora i razem z paroma członkami Playboysów udali się do alejki, w której leżał Rios. Po chwili w okolicy pojawiła się ogromna chmura dymu, a gdy oprawcy się oddalili ktoś wrócił i dodając cegiełkę od siebie polał go jeszcze jakąś substancją, która spowodowała ponowny rozbłysk ognia. Lekarze stwierdzili, że gdyby Daniel Rios przeżył, groziłyby mu trwałe deformacje, które występowałyby do końca jego życia. Miał połamane zęby, oparzenia skóry głowy i szyi drugiego i trzeciego stopnia, rozciętą dolną wargę oraz język, który był mocno spuchnięty. Wdychał toksyczne opary, które uszkodziły jego płuca i oskrzela. Jak już wiadomo, posiadał oparzenia 3 stopnia na ponad 45 procent powierzchni ciała oraz 2 stopnia na 13 procentach - głównie na nogach, plecach i twarzy. Jedna z jego nóg była tak zmasakrowana, że musiałaby zostać amputowana albo byłaby trwale niesprawna. Tomografia wykazała obrzęk i krwawienie w obrębie jamy brzusznej. Daniel Rios zmarł 11 kwietnia 1990 roku, natomiast William i Alexander Mora zostali uznani za winnych morderstwa pierwszego stopnia z premedytacją i szczególnym okrucieństwem oraz za morderstwo z użyciem podstępu, obaj zostali skazani na dożywotnie pozbawienie wolności. FLOWERS KILLA ZONE (PLAYBOYS 13 vs FLORENCIA 13)🌻❌ Relacje między dwoma gangami wręcz wrzały od lat, mówiąc głównie o pressingu z obu stron, bójkach czy nawet strzelaninach, jednak o jednej z pierwszych sytuacji, w której została użyta broń w celu morderstwa mówi się o 10 czerwca 2007 roku, a przynajmniej takich informacji można się dokopać w sieci, aczkolwiek uważam, że takich sytuacji było znacznie więcej przed tą datą. Pablo, który aktywnie hangował z członkami PBS13, organizował przyjęcie urodzinowe dla swojego dziecka, które odbywało się na 600 bloku przy 54th Street. Wyszedł razem ze swoim kuzynem porozmawiać obok alejki, gdzie dobrze się bawili i rozmawiali, natomiast zostało to po chwili przerwane przez jedną z uczestniczek przyjęcia, która poprosiła jego kuzyna o pomoc w rozstawieniu dmuchanego zamku dla dzieci. Gdy ten przystał na to i poszedł jej pomóc, z alejki nagle rozeszła się salwa strzałów, po której jego kuzyn pobiegł do alejki i ujrzał tam rannego Pablo Hernandez'a, który czołgał się w stronę ulicy zostawiając za sobą spory ślad krwi. Po chwili padł i później zmarł w szpitalu podczas operacji - miał 27 lat, a został rozstrzelany przez to, że wyglądał bardzo podobnie do swojego brata, który był członkiem Playboys 13. Florencia w tamtym okresie była dosyć aktywna w okolicy i chciała za wszelką cenę pokazać swoją dominację, więc kilka dni później postanowili zawitać na teren 38th Street, gdzie stało dwóch latynosów - Frank oraz Freddie. Podjechali do nich i spytali się "Hey, what's that 38th Street life like, homie?", Frank odpowiedział na to, że ma rodzinę z 38 ulicy, a pasażer samochodu po tych słowach razem z kierowcą otworzyli w ich stronę ogień. Frank został trafiony dwukrotnie, natomiast Freddie Castro zmarł od odniesionych obrażen - miał zaledwie 21 lat. 17-letni Esteban z F13 został skazany za morderstwo pierwszego stopnia i usiłowanie zabójstwa otrzymując finalnie wyrok 125 lat pozbawienia wolności. 16 czerwca 2009 roku Manuel jechał z swoim przyjacielem Jesse i córką, która siedziała z tyłu. Jechali w trójkę przez Wall Street, gdy nagle srebrna Toyota Camra wyjechała z uliczki i zajechała im drogę. Manuel zauważył w samochodzie czterech mężczyzn, którzy z daleka wyglądali jak gangbangerzy, natomiast Manuel kontynuował swoją podróż za nimi. Podjeżdzając na 51th Street, Camra nagle zwolniła, zatrzymała się i zaczęła cofać, Manuel chcąc uniknąc zderzenia też się cofnął, kiedy to nagle latynos z przedniego miejsca w samochodzie wysiadł z bronią w dłoni i rozpoczął ostrzał samochodu zaparkowanego obok nich. David, który stał się ofiarą tego incydentu, próbował odjechać, jednak nieskutecznie finalnie uderzając w inne samochodu. Został trafiony w klatkę piersiową, a LAPD znalazło dziury po kulach w przedniej szybie, drzwiach kierowcy itd. - samochód był najzwyczajnie cały ostrzelany. Manuel zapamiętał tablice rejestracyjne Camry i zgłosił sprawę na 911, rozpoznając później sprawcę na przedstawionych mu zdjęciach, jednak David odmówił współpracy z policją. Henry z E/S Playboys został skazany za usiłowanie zabójstwa i dostał wyrok 40 lat więzienia. 30 września 2016 roku Anthony z Florencia 13 przesiadywał w towarzystwie znajomych na swoim terytorium, Omar, czyli jeden z uczestników spotkania, opowiedział mu o tym, że kilka dni wcześniej był trafiony przez członka Rabbit Gang pokazując wszystkim szwy na swojej nodze. Spóźniony Jesus dołączył do nich i został poinformowany o tym co się stało, więc zaproponował pojawienie się na terytorium wrogiego gangu, w celu sprawdzenia czy ktoś aktualnie się wyświetla. Jesus znał lokalizację vana, który można było łatwo uruchomić bez posiadania do niego kluczy, od razu udając się w dane miejsce razem z Anthony i dwoma innymi członkami PBS, którzy jechali samochodem Anthony'ego. Anthony zajął miejsce pasażera, a Jesus prowadził w/w van. Gdy znaleźli się w wybranym miejscu ujrzeli mężczyznę poruszającego się pieszo chodnikiem, który widząc, że ci się czają wrzucił w ich stronę stack, nawiązujący do Playboys Trece. Jesus powiedział do ziomka, żeby go załatwił, jednak Anthony odmówił finalnie bojąc się o konsekwencje, jakie wiążą się z tym czynem. Jesus bez zawahania podjechał bliżej i wysiadł z bronią w dłoni przy członku East Side Playboys, którego zaczął od razu gonić trafiając go trzykrotnie. Po zdarzeniu szybko urwali się z miejsca zdarzenia i odstawili van'a tam, gdzie wcześniej był zaparkowany. Wsiedli do samochodu Anthony'ego, który był prowadzony przez Omar'a i Perez'a i zaczęli jak gdyby nigdy nic poruszać się po kalifornijskich drogach, kiedy nagle za nimi zaczęły wyć syreny radiowozu każąc im zjechać na pobocze. Wszyscy w samochodzie myśleli, że chodzi o strzelaninę, która miała miejsce kilka minut wcześniej, więc wyskoczyli z samochodu i rozpoczęli ucieczkę pieszo. Carlos Rubio zmarł w wyniku ran postrzałowych, tak naprawdę trudno, żeby tak się nie stało, ponieważ został trafiony m.in. w płuca i w głowę, miał ledwo co ukończone 18 lat. Dokładnie 15 dni później (15 pażdziernika) funkcjonariusze natknęli się na podejrzanego mężczyzne i zatrzymali go na chodniku chcąc go wylegitymować i sprawdzić, czy posiada przy sobie jakieś nielegalne rzeczy w postaci narkotyków czy innych rzeczy. Na jego nieszczęście znaleźli przy nim pistolet, który jak się później dowiedzieli pasował do tego, który został użyty do zabójstwa Carlosa. Jesus z Florencia 13 został skazany za morderstwo pierwszego stopnia słysząc wyrok 50 lat więzienia. Oba gangi pchają nienawiść do siebie z dnia na dzień coraz bardziej i ani trochę nie wygląda na to, żeby miało się to kiedykolwiek skończyć. LAPD KILLA GANG; OPERATION RABBIT HOLE🐰🕳️ Operacja była organizowana we współpracy takich agencji federalnych jak FBI (Federalne Biuro Śledcze), DEA (Amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami) oraz wielu innych, natomiast jeśli chodzi o lokalne jednostki, które miały brać w tym fizyczny udział były to LAPD (Departament Policji Los Angeles), Los Angeles Metropolitan Task Force on Violent Gangs (Metropolitalna Grupa Zadaniowa ds. Brutalnych Gangów w Los Angeles), LASD (Biuro Szeryfa Hrabstwa Los Angeles) oraz CHP (Patrol Autostradowy Stanu Kalifornia), a całe śledztwo miało trwać od ponad 4 lat. W sierpniu 2022 roku opinia publiczna w Los Angeles miała zostać poinformowana o wykonywaniu jednej z największej dotychczas i najbardziej złożonej operacji, która była wymierzona w struktury jednego ugrupowania w półświatku przestępczym, które było zlokalizowane we Wschodniej Części Los Angeles. Celem operacji ,,Rabbit Hole" miało być rozbicie działalności E/S Playboys 13, którzy od dekad budowali swoją pozycję jako jedna z najbardziej brutalnych i wpływowych grup przestępczych w regionie, co zobaczyć można po przypadku opisywanym w konflikcie na linii PBS, a 18th - byli zdolni podpalić człowieka tylko za to, że ten zainicjował sytuację wykrzykując w stronę jednego z członków "18th Street" po pijaku. Jak wiadomo, gang ten jest ściśle powiązany z Meksykańską Mafią, szerzej znaną jako La Eme, czyli organizacją określaną przez lokalne służby jako mafia więzienna, jednak wciąż kontrolująca działania przestępcze, które mają miejsce także poza więziennymi murami. Do metod śledczych i zakresu dochodzenia byli przypisani odpowiedni ludzie, którzy po prostu siedzieli w tym od lat, a cała operacja opierała się na długotrwałym nadzorze, analizie danych wywiadowczych, stosowaniu podsłuchów telefonicznych na członkach PBS oraz na zwyczajnych obserwacjach przez agentów działających i obserwujących to co się dzieje w terenie jako unmarked. Działania te i współpraca pozwoliła na dosadne zidentyfikowanie członków gangu oraz udokumentowanie ich działalności przestępczych. W trakcie tego dochodzenia ustalono między innymi to, że Rabbit Gang zajmuje się sporą listą przestępstw, do których wliczał się m.in. przemyt i handel narkotykami (głównie metamfetaminą, kokainą, heroiną, fentanylem oraz marihuaną), handel bronią, wymuszenia, groźby i zwyczajne zastraszanie i utrudnianie życia lokalnej społeczności. Członkowie gangu stosowali nawet dostawy narkotyków poprzez usługi kurierskie, takie jak np. Fedex. W czasie dokonywania operacji wszystkie jednostki zaangażowane na miejscu aresztowały ponad 28 osób z 41 osób objętych aktem oskarżenia o branie udziału w tych działalnościach. Zabezpieczyli 47 sztuk broni palnej, wliczając w to karabiny szturmowe, 199 kilogramów metaamfetaminy, 136,6kg fentanylu, 27kg kokainy, 7,6kg heroiny, 283kg marihuany oraz mówi się także o zabezpieczeniu sporej ilości nielegalnej gotówki, która wynosiła aż 140 tysięcy dolarów amerykańskich. Każda zatrzymana osoba usłyszała poważne zarzuty, które głównie dotyczyły uczestnictwa w działalności zorganizowanej grupy przestępczej na podstawie ustawy RICO, handel narkotykami na dużą skalę, posiadanie broni palnej, wymuszenia i próby morderstw. Zastosowanie RICO w tej sytuacji umożliwiło prokuraturze federalnej potraktowanie członków gangu jako pojedynczych przestępców oraz jako części organizacji działającej według nałożonych z góry zasad, a także według własnej hierarchii. Władze ogłaszając taki sukces podkreśliły, że celem tej operacji było odciążenie lokalnej społeczności, która była nękana przez codzienny strach przed tym czy jak wyjdą z mieszkania to wrócą cali i żywi i z wszystkimi przedmiotami z jakimi opuścili swoje miejsce zamieszkania. E/S Playboys przez lata dominowało okolicę South Central, formując z góry narzucony porządek i prowadząc brutalną rywalizację z innymi gangami ulicznymi. Jak zaznaczyła prokuratura federalna, cytując; ,i,Ta operacja była uderzeniem w serce organizacji, która kontrolowała ulice, zastraszała mieszkańców i odpowiadała za ogromne ilości śmiercionośnych narkotyków, które trafiały w ręce społeczności". Sposób, jaki wykorzystali do rozbicia PBS13 nazwali nowoczesnym podejściem do walki z gangami, które jest oparta na długoterminowej i dopracowanej strategii, współpracy wielu agencji i wykorzystaniu technologii wywiadowczych. Sukces ,,Rabbit Hole" pokazuje tylko, że z tak brutalnymi grupami przestępczymi można walczyć i bardzo łatwo je osłabić, a nawet się ich pozbyć i że nie są poza zasięgiem prawa, jednak tylko w momencie, w którym śledztwo jest prowadzone konsekwentnie i profesjonalnie bez żadnych głupich i niepotrzebnych błędów. FACES OF RICH RABBITS⭐ Gang ten posiada bogatą karierę jeśli chodzi o scenę muzyczną, ponieważ posiada w swoich strukturach wiele twarzy, które promują ich kulturę w sieci i pokazują jak to wszystko wygląda od zaplecza. Bardziej znanymi raperami z tej kliki są Peysoh, Rich Rabbit czy Mr. KeepItHood i właśnie skupimy się w tej części na nich. Peysoh, a dokładniej Timothy Obotuke, jest raperem pochodzącym z dzielnicy Maywood, która położona jest we wschodniej części Los Angeles. Urodził się 23 grudnia 2003 roku i od samych początków był spisany na życie w rejonie zdominowanym przez gangi uliczne. Gdy miał zaledwie sześć lat stracił ojca, który zmarł będąc brutalnie zamordowanym przez lokalnych gang-bangerów, Peysoh w wywiadzie dla No Jumper wspomina o tym, że był tego świadkiem, a jego ojciec był ciężko pracującym człowiekiem, który nie miał żadnych powiązań z przestępczością, jednak inaczej było z samym Timothy, ponieważ ten obracał się w środowisku gangowym już jako nastolatek. Początkowo przebywał wśród Florencia 13, który jest jednym z największych gangów w południowym Los Angeles, natomiast z czasem sytuacja obróciła się o 180 stopni i postanowił przeskoczyć do rywali w/w setu, czyli Playboys 13. W pewnym momencie postanowił doszczętnie zerwać relacje z F13 i otrzymać Put-On dołączając w szeregi Rabbit Gang. Lokalne źródła podparły tą decyzję brakiem wsparcia ze strony F13, jakie otrzymał od społeczności PBS13. Pomimo tego, że przez część swojej kariery muzycznej skakał pomiędzy światem przestępczym i artystycznym, odnalazł on siebie w muzyce, która okazała się być dla niego główną ucieczką z ulicznej rzeczywistości. Swój debiut miał w wieku 16 lat, kiedy to opublikował utwór ,,6 Block", który bardzo szybko odbił się echem i zdobył popularność w lokalnych kręgach. W 2022 roku wydał swój pierwszy album ,,Ghetto Journal", a jakiś czas po tym, a dokładniej w czerwcu 2023 roku postanowił opublikować ,,Get Rich or Life Sliding". Jego styl charakteryzuje się surowym i realistycznym przekazem, w którym opowiada o życiu na ulicy, o przemocy, lojalności i o utraconej młodości, jaka się z tym wiąże. Jego kartoteka stała się bogata w 2021 roku, kiedy to został aresztowany za posiadanie broni palnej i napaść, co skończyło się dla niego odsiadką w zakładzie dla nieletnich, natomiast młody artysta nie postanowił zaprzepaścić tym swojej kariery i postanowił brnąć w to dalej nawet zza krat publikując nowe utwory. W dniu dzisiejszym Peysoh to jeden z najbardziej rozpoznawalnych reprezentantów młodej generacji kalifornijskiego rapu, co zdobył dzięki autentyczności, bezkompromisowości i mocno osadzonej tożsamości ulicznej, a jego muzyka nie jest tylko znana w Kalifornii, a w całych Stanach Zjednoczonych. Raper miał okazję brać udział w featuringu z takimi raperami jak Kendrick Lamar, Roddy Rich czy z NLE Choppa, z którym wydał piosenkę 1 listopada 2024 roku o tytule ,,2+2". Rich Rabbit, w swoim gronie określany mianem ,,Black Ese", to raper, który wywodzi się stricte z wschodniej części Los Angeles i zdecydowanie stał się jednym z najważniejszych reprezentantów Playboys 13 na scenie muzycznej. Swoją muzykę skupia na połączeniu tradycyjnego stylu West Coast rapu z elementami m.in. jazzu czy R&B. Rich Rabbit bardzo często wspomina w swoich utworach o życiu na ulicy, walce o przetrwanie czy lojalności wobec swojej kliki oraz rodziny. Jego twórczość przez wiele osób jest określana jako autentyczna i szczera wobec doświadczeń, które wynikają w gangsterskim środowisku LA. Bardziej znanymi utworami od tego rapera są ,,My Word", ,,Eastside", ,,Out of Bounds" czy także ,,Welcome 2 LA", rapera także brał udział w kolektywie znanym jako ,,Rich Rabbits", gdzie działał m.in. z Rabby Gambino oraz Hollow Tip. Mr. KeepItHood to kolejny twórca i bardzo aktywny członek E/S Playboys 13, a jego muzyka cechuje się surowym i bezpośrednim stylem, który rzeczywiście tak samo jak u reszty oddaje rzeczywistość życia w tej części Los Angeles. Jego muzyka mocno nawiązuje do kultury ,,Black Ese", czyli grupy osób pochodzenia afroamerykańskiego, które mimo posiadania wyboru klik złożonych głównie z czarnoskórych osób wybrały życie w środowisku chicanos. Raper bardzo często w swoich kawałkach stosuje tzw. storytelling, w którym podkreśla powiązania jakie posiada z gangiem i lojalność wobec swoich "braci". Mr. KeepItHood bardzo chętnie pojawia się w wielu wywiadach, dokumentach czy również materiałach wideo, w których próbuje przekazać swoje doświadczenia szerszej liczbie osób, które nie pochodzą z tych rejonów. Mówi głównie o tym jak wygląda życie jako członek gangu, o swoich więziennych doświadczeniach czy realiach, jakie wiąża się z rozbudowaną przestępczością w Los Angeles. Innymi, o wiele mniej znanymi raperami z tej kliki są; LilEmeOfDa6, ak2five, HatedKay, WhyDee52, ZAY1900 oraz wielu innych, którzy aktywnie działają w internecie, m.in. na Soundcloud, czyli platformie, która pomogła wielu raperom z USA zdobyć ogromną popularność i wybić się na większą skalę.18 polubień
-
możesz uważać cokolwiek chcesz Kirby i jest to okey. Kumam, że to brzmi jak marudzenie, ale mi też np nie jest fajnie, że projekty w które dużo czasu włożyłam i chciałam, by żyły dalej (jak np samo Paleto, na które był ogrom pomysłów, jak i ludzie ktorzy od dawna tam działali są naprawdę cudowni i też mi szkoda, że serwer podupadł tak, że nie mogli prowadzić swoich akcji i projektów, mimo prób - co finalnie konczylo sie pustkami w biznesach i tak), muszą isć w odstawkę. 3 miesiące to dużo, tak, ale bierz pod uwagę, że jeśli idziemy w organizację rzeczy czysto od strony IC, a nie dając sobie post na dc sektora, że kto chce niech sie zglasza do eventu, to trwa. Ja nie mówiłam w poprzednich wypowiedziach tylko o sobie, ale też o wielu innych osobach, z którymi kontakt mam i kminiliśmy nad dalszą grą. Możemy wejść, pograć ogniska etc, ale pod koniec dnia, jak napisała @Vanity to jest po prostu brak motywacji, który nie dosięga tylko mnie. Od grudnia serwer nie wychodzil do graczy z niczym, by zachęcić ich do gry. Nie było eventów, która podtrzymywały życie, ani spotów. Gm i Cm nie ruszyli z tym nic, a gracze, który i tak robili ogrom roboty, dostawali milion razy po łbie utrudnieniami na różnym szczeblu, nie mając nic innego do gry jak robienie kolejnych wydarzeń, bo serwer po prostu przestal cokolwiek oferować. Doszliśmy do wymarzonej migracji, gdzie jedyna zmiana to to, że ludzie wrócili do gry na vespucci, bo nic innego nie pozostało, a jak poruszyło się ten temat z adminami to padło, że to wybór graczy. Więc jeśli odgórnie idzie, że w sumie wyjebane, to powiedz mi @KirbY., kogo ma to motywować? Ja bym i sobie chętnie wrócila do gry projektu, pochillowała z innymi osobami, ale jeśli mam do wyboru afk w grze licząc, że ktoś wpadnie, lub spędzenie wolnego czasu w coś angażującego, gdzie mam zapewnioną jakąś rozgrywkę - wybiorę opcję drugą. I widząc po statystykach nie tylko ja tak mam. Jak ktoś chce sobie pykać obecnie? No to super, mam nadzieję - szczerze - że spędzą fajny, luźny czas na gierce i da im to frajdę. Ludzie, którzy robili sporo są też zmęczeni podtrzymywaniem rozgrywki i rozrywki na serwisie, który w zamian nie oferował Ci nic i to jest fakt. Kasa? Grając postacią indianki, zyjącej ciągle w camperze na campingu mogłam wyciagnac w miesiąc ponad 100k z samego projektu - aktywnego. Sama dzienna gra dawała już dużo gotówki, więc o jakim statszeniu tu mowa, skoro na tym serwerze najłatwiej jest o -dolary i oferty seksu na lifeinvader. Bo tym ten projekt się stał pod koniec co jest winą nie graczy, a zarządzania. Więc tak, możesz mnie nazwać smerfem marudą, ale czy chce mi się angażować czas w serwer, gdzie prędzej na LI dostane pięc ofert o e-seks i e-nudesy niż opcje realnej i ciekawej gry, gdzie nie trzeba szukać tego na siłe? No mi się nie chce i powiem CI, nie tylko mi. Przypomne, że Vibe ma naprawdę super skrypty i np Toyerowi, nie ważne jakie decyzje podjał - kompletnie nie można odmówić ilości czasu i pracy jakie włożył w ten serwer i brawo dla niego. Niestety jednak, ludzie dalej nie grają, mimo, że mają dostęp do kasy, do skryptów. Dlaczego? Przez zarządzanie. Więc moje marudzenie, które tak określasz, jest niczym innym, jak po prostu tym co nie chce się usłyszeć, czyli stan faktyczny. a i zanim ktoś mi powie, że przecież admini dzialali, to przypomnę akcje Shadowexa (ktory przypomne potem został osoba odpowiedzialna za gamemasterow), który strzelał sobie do ludzi z takiego cuda, prawie wbijając graczom Ck, bo uznał to za super event. Ale chociaż nie był to tysięczny epizod z biegającymi do ludzi sarenkami jak na Paradise, lub zajączki biegające po campingu pełnym ludzi. No nie jest to jednak coś czego gracze by oczekiwali do napędzenia gry, czy jakiegoś dodatku. I tu szczerze, więcej rozgrywki dawał np Charon swoimi jakimiś akcjami grania psychopatów niż niejeden epizod tego typu.10 polubień
-
10 polubień
-
[Biznes/Gastronomia] Mon Chéri Cafe
maybeimtheissue i 8 innych polubił temat przez Inmate
✧༺ ┄──────────────────── ⋆⋅☆⋅⋆ ────────────────────┄ ༻✧ ʚ☕︎ɞ Mon Chéri Cafe ʚ☕︎ɞ ────────── ⋆⋅☆⋅⋆ ────────── "Udział w evencie City Pulse.." **City Pulse z udziałem Mon Chéri Cafe oraz wielu innych lokalnych biznesów okazał się ogromnym sukcesem i przyciągnął liczne grono uczestników. Choć kawiarnia miała swoje stoisko zlokalizowane na samym końcu strefy wydarzenia, paradoksalnie dodało jej to wyjątkowego uroku i kameralnej atmosfery. Goście mogli delektować się aromatyczną kawą oraz przekąskami, które cieszyły się dużym zainteresowaniem przez cały wieczór. Elegancka aranżacja przygotowana przez organizatorów wydarzenia sprawiła, że miejsce wyróżniało się na tle pozostałych punktów i nieustannie przyciągało odwiedzających. Późnym wieczorem uczestnicy bawili się przy muzyce i wspólnie integrowali podczas licznych atrakcji plenerowych. Mon Chéri Cafe aktywnie wspierała przebieg eventu, tworząc przestrzeń sprzyjającą spotkaniom, rozmowom i dobrej zabawie. Dzięki zaangażowaniu wszystkich uczestników oraz wyjątkowo pozytywnej atmosferze wydarzenie pozostawiło po sobie wiele miłych wspomnień i zostało bardzo ciepło odebrane przez społeczność.** ──────────────────── ⋆⋅☆⋅⋆ ────────────────────9 polubień -
[31.05] DaRunner - War Zone
zyc az do bolu i 5 innych polubił temat przez sekta ludzi zasad
**W niedzielny wieczor, kolo godziny 22, na kanale DaRunner ukazal sie wczesniej zapowiadany przez rapera utwor "War Zone". Singiel byl zapowiadany przez rapera na swoim kanale, gdzie wrzucil snippet swojego kawalka. Niektorzy ludzie mogli uslyszec o kawalku, gdy raper spiewal go na zywo na molo w Venice. Nagrania z tego wydarzenia obiegly sociale rapera, jak i kilku innych ludzi. ** TEKST: GRA IC: PROMOCJA: WYDATKI: DANE:6 polubień -
Jak mniemam, opinia Savy wynika najprawdopodobniej z perspektywy twórcy, której gra nie polegała na bezmyślnym nabijaniu duty za ladą czy w pidikach, a na kreacji prawdziwego artysty. To są miesiące organicznej pracy poza samą grą: począwszy od walki ze sobą podczas nauki nowych rzeczy, po pisanie tekstów, kręcenie teledysków, planowanie kampanii marketingowych, tworzenie grafik, organizowanie premier, koncertów, budowanie siatki kontaktów, wspieranie podopiecznych w wytwórni, której była właścicielką, i ciągłą próbę zaskakiwania innych przez całe swoje istnienie. W tym wszystkim dochodzi jeszcze kruszenie własną głową muru przy dobijaniu się do administracji z niektórymi sprawami. Tak to wygląda, gdy ktoś podchodzi do tematu rzeczowo, a ja doskonale ją rozumiem, bo sama prowadziłam tego typu projekty i tylko ja wiem, ile mnie to kosztowało życia i energii. E-dolary, jak słusznie Sava zauważyła, ściekają tu z każdej strony i nikomu na nich nie zależy na tym etapie. Ludziom (możliwe, że garstce) zależy na satysfakcji z tworzenia długofalowej, wielowątkowej historii, która ma jakąś przyszłość. W momencie, gdy nad serwerem wisi widmo nieuchronnego końca za niespełna 3 miesiące, a baza graczy drastycznie maleje z dnia na dzień, w pełni rozumiem brak motywacji do inwestowania dziesiątek godzin w projekty, które wymagają stabilnego środowiska i czasu, by w ogóle zacząć przynosić frajdę. Trudno wymagać od kogoś pisania grubych tomów historii, skoro wie, że zaraz cała biblioteka spłonie. ...a Ty nazywasz to „miernością”. : ) Nie każdy chce karmić się czystym copium i wierzyć w plotki, że od pierwszego września jakoś to będzie. Może i nie jestem na co dzień wielką realistką, ale zarząd rage podał oficjalny komunikat po bezpośredniej interwencji take two i mówienie w tym momencie o „walce o scenę pisaną” to potężna naiwność i kompletna nieznajomość historii tej branży. Oni nawet nie traktują poważnie swoich graczy. To pożal się boże take two od lat niszczy zaangażowanie ludzi w projekty, które przedłużały życie ich własnym grom, zastraszając twórców pozwami DMCA, milionowymi karami i prywatnymi detektywami tylko dlatego, że ośmielili się tworzyć coś z pasji. Alt:V i RageMP nie są pierwszymi przypadkami. Przypomnę, że: - openIV na dzień dobry został zaatakowany pismem przedprocesowym i nakazem zamknięcia strony, ale ustał na nogach dzięki ogromnemu protestowi graczy. Tylko dzięki temu możemy w ogóle modować piątkę. - gta:mp zostało siłowo zmuszone do zamknięcia przez wydumane roszczenia i nasyłanie detektywów pod drzwi twórców. - wielkie czystki modów miały miejsce w 2019 roku, a później kolejne, tuż przed premierą ich żałosnej, dziurawej trylogii. - gta underground, bezwzględnie usunięto wieloletnią pracę moderów nad projektem, który łączył wszystkie mapy gtaw jedność. Do tego doszło kasowanie konwersji liberty city stories na pc (wydanych pierwotnie tylko na konsole) itp., itd. Ile można znosić? Wielu, bardzo wielu ludzi zostało przez nich skutecznie zniechęconych- w tym ja. Mam ogromny sentyment do RP. Chciałabym, żeby wydarzył się cud i nie było monopolu fivem. Chciałabym zaapelować o zmianę podejścia: o postacie dynamiczne, skrajne, z nastawieniem na szybkie, mocne akcje i widowiskowe wątki, które normalnie planowalibyśmy na rok. Skoro i tak wszystko przepadnie to grajmy all-in. Ale... po prostu nie potrafię w to uwierzyć. To moje marzycielstwo, całe na biało. I to już nie 2k16... Poza tym to strasznie dobijająca wiadomość, zwłaszcza po tylu staraniach włożonych w ostatnią migrację - widziałam w tym szansę na powrót po latach i pewnie wiele innych osób również. W pełni rozumiem gorycz Toyera, bo też bym się wkurwiła, gdybym miesiącami remontowała i meblowała mieszkanie, a gdy w końcu siadam sobie wygodnie na kanapie, zadumana nad tym, jak super robotę wykonałam - nagle dowiaduję się, że budynek jest cały do wyburzenia. Reasumując - jak to Johnny powiedział: to wszystko wina tych pieprzonych korporacji. Szarałt.6 polubień
-
RageMP: Co dalej
Michaelsen i 5 innych polubił temat przez KirbY.
Przysięgam Sava, że zaczynając na serwerze i czytając to co piszesz byłem pod wielkim wrażeniem Twoich postów, tekstów i zaangażowania, tak aktualnie przysięgam, że przypominasz smerfa marudę, albo i gorzej. Tak naprawdę rozwijanie się w każdej grze jest bez sensu, bo każda gra może zniknąć z dnia na dzień. Świetnym przykładem jest BigPoint - lider rynku gier przeglądarkowych, który potrafi poinformować o wyłączeniu serwerów lub migracji ich w 5-7 dni przed planem przeprowadzenia tego lub 2 tygodnie przed całkowitym wyłączeniem gry. Tylko różnica jest taka, że BigPoint to gry Pay2Win - i tam wkładasz realne pieniądze i nie małe, aby coś osiągnąć. Więc Twój tekst o tym, że nie ma sensu inwestować czasu w rozwój bo coś zniknie za parę miesięcy jest totalnie mierny. Nikt nie wie tak naprawdę czy zniknie - czy nie zniknie. Wiele plotek mówi, że szansa, że od 01.09 będzie dalej grać i dobrze się bawić, ale nikt tego nie wie. Jaki jest sens też rozwijania postaci i gry na FiveM? W momencie kiedy FiveM zostanie jako monopol - będą mogli bezkarnie wprowadzać kolejne to bezsensowne restrykcje, a finalnie po jakimś czasie od wydania GTA VI - wyłączyć serwery FiveM, aby stworzyć klienta na GTA VI. Więc uczciwie mówiąc powinniśmy iść w drugą stronę, aby pokazywać i działać w kierunku, aby było widać, że walka o scenę RP pisanego ma jeszcze sens, a nie poddać się na przedbiegach. Mimo sytuacji strefa kreatywna też działa i staramy się, aby wszystko w pełni normalnie działało i funkcjonowało, bo trzymamy kciuki, aby serwer jak najdłużej stał.6 polubień -
5 polubień
-
5 polubień
-
[01.06] Adonis - SLAW (Official Video)
sk8zawodnik i 3 innych polubił temat przez bieluu
**W nocy pierwszego czerwca dwudziestego szóstego roku na oficjalnych platformach streamingowych rapera Adonis niespodziewanie pojawił się utwór „SLAW”. To pierwszy muzyczny ruch artysty od dłuższego czasu i jednocześnie kolejny element promocji nadchodzącego albumu „Forever Donnie”, zapowiedzianego jeszcze w grudniu ubiegłego roku. Od momentu pierwszej zapowiedzi Adonis konsekwentnie podtrzymuje napięcie wokół swojego drugiego krążka, nie zdradzając wielu szczegółów dotyczących projektu. Fani z niecierpliwością wyczekują premiery, a sam raper z Atlanty, który w ostatnich latach mocno zaznaczył swoją obecność na krajowej scenie, nieustannie podsyca zainteresowanie swoją twórczością. Sama nazwa numeru oraz pierwsza oraz ostatnia scena klipu może zdradzać kolejny wiekszy projekt rapera, wcześniej hasło SLAW pojawiało sie na merchu rapera** PROMOCJA WYDATKI Profil Postaci4 polubienia -
[Biznes/Warsztat] LIBERTY AUTO REPAIR LLC.
OGdziadzia i 3 innych polubił temat przez WJTKdesign
LIBERTY AUTO REPAIR LLC. to jeden z tych warsztatów, obok których większość ludzi przejeżdża bez większego zainteresowania. Stary budynek w północnej części miasta, niemal ciągle podniesiona brama, światła świecące długo po zachodzie słońca i auta pojawiające się częściej nocą niż za dnia. Oficjalnie miejsce zajmuje się bieżącymi naprawami, podstawową mechaniką oraz lekkimi modyfikacjami amerykańskich wozów - od starych coupe, przez sedany, aż po cięższe SUV-y i muscle cary. Warsztat powstał stosunkowo niedawno, bez większego rozgłosu i bez prób wybicia się na lokalnym rynku. Nie organizuje pokazów, nie bierze udziału w dużych projektach i nie interesuje się samochodami, które przyciągają zbyt wiele uwagi. W Liberty Auto Repair LLC liczy się przede wszystkim szybka robota, dostęp do części i dyskrecja. Większość klientów trafia tam pocztą pantoflową, zazwyczaj od ludzi, którzy już wcześniej wiedzieli, gdzie warto podjechać po godzinach. Na miejscu wykonywane są naprawy mechaniczne, wymiany elementów karoserii, montaż używanych części oraz drobne przeróbki wizualne. Warsztat nie ukrywa, że część komponentów wykorzystywanych przy pracy pochodzi z rynku wtórnego lub innych pojazdów. Dla niektórych to po prostu sposób na obniżenie kosztów. Dla innych - metoda, by pewne elementy zniknęły szybciej, niż powinny. W okolicy mówi się, że nie każde auto trafiające pod bramy Liberty, wraca na ulicę w dokładnie takim samym stanie, w jakim przyjechało. Czasem zmienia kolor, czasem kilka cyfr nadwozia, a czasem po prostu znika za zamkniętymi drzwiami na dłużej niż powinno. Nikt jednak nie zadaje pytań, dopóki wszystko działa jak należy. W Liberty Auto Repair LLC. nikt nie pyta, skąd wzięły się części ani dlaczego niektóre auta pojawiają się wyłącznie po zmroku. Jedne stoją na podnośniku kilka godzin, inne znikają za zamkniętą bramą na dwa dni i wracają z nowym przodem, innymi felgami albo bez połowy rzeczy, z którymi przyjechały. Czasem łatwiej wymienić element niż tłumaczyć jego historię. Szczególnie w mieście, gdzie wiele samochodów zmienia właściciela szybciej niż numery rejestracyjne. Warsztat działa głównie nocą, kiedy okolica pustoszeje, a dźwięk szlifierek i pneumatyki miesza się z muzyką lecącą z otwartych garaży. Miejsce z czasem stało się czymś więcej niż zwykłym punktem napraw - bardziej zamkniętym spotem ludzi, którzy wolą dogadywać sprawy między sobą. Przy bramie rzadko kiedy stoi przypadkowe auto, a większość twarzy widziała się tam już wcześniej. Nie ma kamer skierowanych tam, gdzie nie trzeba, nie ma zbędnych pytań i nie ma nazwisk wypisywanych na ścianach. Jest tylko warsztat, zapach spalonego oleju i światła świecące do rana. OOC: Cześć. Startujemy z kolejnym spotem naszej organizacji. Będzie to miejsce do grania wokół ulicznej motoryzacji. Nie planujemy tworzyć z tego monopolu na usługi ani zamykać się wyłącznie na nasze grono. Chcemy stworzyć miejsce, do którego każdy będzie mógł wpaść coś zagrać, poczuć ten klimat. Na start główną osobą decyzyjną będę ja, jednak z czasem warsztat ma stać się pełnoprawnym punktem zaczepienia dla ludzi związanych z organizacją. Chcemy rozwijać się naturalnie - przez relację, wspólną grę i tematykę dookoła motoryzacji. Nie zależy nam na biznesie pod tabelki, tylko na miejscu które będzie żyło własnym życiem. Zapraszam do wspólnej gry!4 polubienia -
4 polubienia
-
3 polubienia
-
RageMP: Co dalej
ADVGierki i 2 innych polubił temat przez świnia z azbestu
A proponowałeś 1v1 w Company of heroes3 polubienia -
RageMP: Co dalej
Michaelsen i 2 innych polubił temat przez Z0Z0L
Co do akcji Shadowex... pamiętam to aż za dobrze, było późno w okolicach chyba 1 w nocy, nadupcał w helikopter LEA i trzeba było klepać awaryjne lądowanie. Kolejny event typu strzelanina XD, a nie na tym polega tryb rp aby ciągle sie strzelać. Chociaż znajdą się nawet teraz osoby, dla których ciągłe strzelaniny są 'OK' bo akcje dynamiczne niby są ciągle git, bo coś sie dzieje. Dobrze gadasz Sava.3 polubienia -
3 polubienia
-
Zawsze będę powtarzał, że na RolePlayu poznałem zarówno najlepszych jak i najgorszych ludzi. Niemniej, mimo wszystko - spotkało mnie tutaj więcej dobrego, niż złego. Cieszy mnie fakt, że spotkałem tutaj ludzi, z którymi grałem naście lat temu; miałem szansę zagrać mnóstwo narracji i poznać spoko osoby. Chciałbym pozdrowić, nie zważając na kolejność: @wuuu @Paciaaa @Towarzysz Niedźwiedź @Juzi @dixoniak7 (którego jakimś cudem nie mogę oznaczyć), całe Southern Reapers, @Spectre @Brtmss @charon @vkie @szeryfuwa_zapasowe @lost in americana @bajtek @odbytsamuraja622 @Meph @mafineeek @.Shadowex @Quore Sportivo @wlk @RaszkoV @KoruS @Vasilli @hoodbyair @Lukaszewski i wiele innych osób, z którymi miałem przyjemność tworzyć projekt w latach 2023-2025 i styczność w grze w sektorze publicznym i przestępczym. (nie chce mi się dalej wypisywać) Pozdro dla was.3 polubienia
-
EVILSIDE PLAYBOYS TRECE🇲🇽
bradofbrad oraz jeden pozostały polubił temat przez .maniek
Okej, zgłoś się ticket dc2 polubienia -
[V-Tube] Babyyank - Demons Coming Out
_carl0s oraz jeden pozostały polubił temat przez never broke again
**O Godzienie 16;30 na platformach stramingowych ukazał się nowy utwór młodego BABYYANKA, czyli "Demons Coming Out". Numer wyraźni trochę różni się od poprzedniego, tym razem stawił na szybsze tempo jak i delikatnie agresywniejsze. Davarius ponownie wspominał, że próbuje odciąć się od narkotyków.. oczywiście wspomina o trenches.**2 polubienia -
[30.05] DaRunner - No Play Zone
nygus oraz jeden pozostały polubił temat przez sekta ludzi zasad
** 30 maja po północy na kanał undergroundowego rapera „DaRunner” wleciał najnowszy singiel pod tytułem „No Play Zone”. Utwór był promowany w social mediach rapera, dzięki czemu ludzie zainteresowani muzyką Runnera mogli wiedzieć o nadchodzącym kawałku. „No Play Zone” brzmi znacznie lepiej od pierwszych utworów rapera, które wrzucał na SoundCloud, gdyż murzyn zainwestował gotówkę w mix i mastering. Utwór powinien przyciągnąć słuchaczy zainteresowanych sceną undergroundu w LA.** LYRICS: GRA IC: WYDATKI: PROMOCJA: DANE:2 polubienia -
2 polubienia
-
RageMP: Co dalej
skinny oraz jeden pozostały polubił temat przez ADVGierki
jak tylko mnie wpuszcza na serwisa czlowieku to Bijemy Rekord RageMP2 polubienia -
2 polubienia
-
RageMP: Co dalej
Jokaz oraz jeden pozostały polubił temat przez Salvatrucha
Mam wrażenie, że w całej tej dyskusji umyka nam najważniejsza rzecz. Od kilku dni wszyscy rozmawiają o platformie, o przyszłości RAGE:MP, o tym, czy sierpień będzie końcem, czy może jednak nie będzie. Tymczasem największy problem Vibe nie zaczął się w dniu publikacji tego ogłoszenia. To ogłoszenie jedynie obnażyło problemy, które już wcześniej istniały, ale były skutecznie przykrywane przez aktywność graczy. Po migracji serwer potrafił utrzymywać frekwencję na poziomie 140-150 osób. Nie był to wynik idealny, ale był to wynik zdrowy. Ludzie tworzyli organizacje, rozwijali postacie, budowali relacje, mieli motywację do działania i przede wszystkim było czuć, że serwer żyje. Dało się odczuć, że miesiące pracy związanej z migracją miały sens. Dzisiaj patrzymy na serwer, który w krótkim czasie stracił ogromną część swojej aktywności i wielu ludzi próbuje sprowadzić wszystko do jednego komunikatu opublikowanego przez właścicieli platformy. To byłoby jednak zbyt wygodne. Prawda jest taka, że problemy zaczęły być widoczne dużo wcześniej. W czasach, gdy populacja była znacznie mniejsza, podejmowano decyzje, które miały utrzymać rozgrywkę przy życiu. Było to zrozumiałe. Problem polega na tym, że wiele z tych rozwiązań zostało na serwerze do dziś, mimo że sytuacja się zmieniła. Przez długi czas nikt nie zatrzymał się, żeby zadać sobie pytanie, czy obecny model rozgrywki faktycznie działa tak, jak powinien. Najbardziej jednak niepokoi mnie coś zupełnie innego. Od lat obserwuję na tej scenie dokładnie ten sam mechanizm. Pojawia się jakaś narracja, kilka osób zaczyna ją powtarzać, a po chwili pół społeczności mówi dokładnie to samo. Nie ma własnych wniosków. Nie ma samodzielnego myślenia. Są gotowe tezy, które krążą po Discordach, prywatnych rozmowach i zamkniętych grupkach. Jeszcze niedawno można było słuchać opowieści o tym, dlaczego jeden projekt jest lepszy od drugiego. Dzisiaj często te same osoby powtarzają dokładnie odwrotne argumenty. Zmieniło się jedynie miejsce, w którym aktualnie grają. To pokazuje, jak niewielu ludzi naprawdę analizuje sytuację samodzielnie. Większość po prostu dopasowuje swoje zdanie do środowiska, w którym aktualnie przebywa. Ale nawet to nie jest dziś największy problem. Największym problemem jest to, że gracze zaczęli odnosić wrażenie, że poddała się sama administracja. Nie chcę nikomu zaglądać do życia prywatnego. Każdy ma obowiązki, pracę, rodzinę i własne problemy. Jednak nie da się nie zauważyć pewnej rzeczy. Wieczorami na serwerze nadal są gracze. Nadal logują się ludzie, którym chce się coś tworzyć. Nadal są osoby, które próbują utrzymać swoje organizacje, swoje postacie i swoje historie przy życiu. Tymczasem coraz częściej można odnieść wrażenie, że administracja obserwuje to wszystko z boku zamiast uczestniczyć w ratowaniu sytuacji. I właśnie to jest dla mnie najbardziej demotywujące. Bo jaki sygnał dostaje zwykły gracz, kiedy widzi pusty serwer i jednocześnie nie widzi na nim osób, które powinny być pierwsze do podtrzymywania aktywności? Jaką ma mieć motywację do logowania, skoro ludzie odpowiedzialni za projekt sprawiają wrażenie mniej zaangażowanych niż część społeczności? Nie oszukujmy się. Roleplay nie utrzyma się sam. Bez crime nie ma pracy dla law enforcement. Bez law enforcement crime bardzo szybko traci sens. Bez cywili nie ma pobocznych historii, interakcji i normalnego życia miasta. A kiedy cywile nie mają co robić, zaczynają siedzieć w biznesach, które z czasem zamieniają się w puste budynki otwierane tylko po to, żeby odbębnić aktywność. W pewnym momencie wszyscy zaczynają grać obok siebie zamiast ze sobą. To właśnie dlatego aktywność administracji jest tak ważna. Nie dlatego, że administracja ma za graczy tworzyć rozgrywkę. Dlatego, że administracja ma być katalizatorem tej rozgrywki. Ma dostrzegać problemy zanim staną się kryzysem. Ma reagować, kiedy poszczególne środowiska zaczynają się rozpadać. Ma organizować, inspirować i pokazywać, że nadal komuś zależy. I właśnie tutaj dochodzę do komunikatu Toyera. Rozumiem jego szczerość. Rozumiem decyzję o wyłączeniu sprzedaży VPoints. Rozumiem również argumenty dotyczące FiveM i przyszłości projektu. Problem polega na tym, że czytając ten komunikat, miałem wrażenie, że otrzymałem wyjaśnienie sytuacji, ale nie otrzymałem żadnego planu walki z jej skutkami. Bo społeczność nie potrzebowała wyłącznie informacji o tym, co się stało. Społeczność potrzebowała usłyszeć, co zamierzamy zrobić teraz. Jak zamierzamy utrzymać aktywność? Jak zamierzamy wykorzystać najbliższe miesiące? Jak zamierzamy przekonać ludzi, że warto jeszcze wejść do gry? Jak zamierzamy zatrzymać efekt domina, który obserwujemy od kilku dni? Tego zabrakło najbardziej. Lider nie jest od tego, żeby gwarantować sukces. Lider jest od tego, żeby w najtrudniejszym momencie pokazać kierunek. Tymczasem wielu graczy odniosło wrażenie, że kierunku po prostu nie ma. Dlatego nie uważam, że największym problemem Vibe jest dziś RAGE:MP, FiveM czy decyzje Take-Two. Największym problemem jest atmosfera rezygnacji, która zaczęła rozlewać się po całej społeczności. I niestety nie bierze się ona wyłącznie z decyzji wielkich firm. Bierze się również z braku reakcji, braku inicjatywy i braku widocznej walki o projekt w momencie, w którym najbardziej jej potrzeba. Bo jeżeli nawet gracze są jeszcze gotowi walczyć o ten serwer, a administracja sprawia wrażenie, jakby pogodziła się z losem szybciej od nich, to trudno oczekiwać, że sytuacja sama się odwróci.2 polubienia -
HAWICK UNDERCODE | We keep it cool, we ain't fools...
naughty oraz jeden pozostały polubił temat przez Salvatrucha
2 polubienia -
**Równo o godzinie 20:00 na wszystkich platformach streamingowych pojawił się najnowszy numer babyyanka „Haunted Confessions”. Dla starych słuchaczy to prawdziwy szok, bo artysta wraca po ponad roku ciszy i robi to w kompletnie innym stylu niż wcześniej. Już od pierwszych sekund można zauważyć, że babyyank przeszedł ogromną przemianę. Jego nawijka stała się bardziej melodyjna, spokojniejsza i znacznie bardziej emocjonalna. Zniknęły typowe gangowe odniesienia, które kiedyś bardzo mocno dominowały w jego muzyce. Wygląda na to, że przez ten rok przerwy Davarius czyli babyyank odnalazł nowego siebie. Nie brzmi już jak ktoś z typowej gangowości brzmi bardziej jak artysta, który w końcu znalazł własny kierunek. „Haunted Confessions” to numer pełny emocji, który od razu wpada w głowę. Słychać, że babyyank nie próbował kopiować nikogo ani na siłę wracać do starego stylu. Ten kawałek brzmi jak coś stworzonego z czystych emocji i doświadczeń, które zebrał przez ostatni rok. Wokal momentami jest melancholijny, ale dalej można usłyszeć w nim dawną energię, która kiedyś wyróżniała go na tle innych. Dużo osób może być zaskoczonych tą zmianą, ale wygląda na to, że właśnie tego potrzebował. Mniej agresji, mniej pustych wersów o ulicy, a więcej prawdziwych uczuć ** PROMOCJA: DANE: GRA IC:1 polubienie
-
[31.05] DaRunner - War Zone
sekta ludzi zasad polubił temat przez diabelski mlyn
baby paybakk pchnal na swoje sociale1 polubienie -
ARMENIAN POWER 13 (APX3; HYE MAFIYA)
sk8zawodnik polubił temat przez operation seil
archiwum z racji na ostatnie kurde ogloszenie wlasciciela serwisu.1 polubienie -
[30.05] DaRunner - No Play Zone
sekta ludzi zasad polubił temat przez fuckyourhood
dodo w niebie nasluchuje to z zmarlymi labedziami1 polubienie -
RageMP: Co dalej
fanskolima14 polubił temat przez charon
to ze ludzie maja wiedze o kulturze brownoidow z usa i w jakich czapkach tam sie chodzi w gangu albo czy znaja na pamiec jakies kodeksy w policji nie wplywa w ogole na poziom rp, jak juz ktos napisal wczesniej kiedys na rp grali harakterni ludzie ktorzy sluchali LSO a teraz graja same julki i oskarki ktore nie kumaja klimatu i jakby ich postacie w grze zostaly porwane przez moja postac psychopaty to zamkneli by te gre i nigdy juz nie wrocili .1 polubienie -
Paper Route Crew
timiluup. polubił temat przez kapralraju11
Uliczne szajki narkotykowe najniższego szczebla w Stanach Zjednoczonych rzadko przypominają zorganizowane kartele czy mafie znane z popkultury. W biedniejszych dzielnicach miast są to zazwyczaj pragmatyczne, oddolne inicjatywy, powstające z prostej chęci zarobku w miejscach, gdzie brakuje perspektyw na dobrze płatną, legalną pracę. Handel narkotykami funkcjonuje tam jako alternatywna gospodarka, a dla wielu młodych ludzi to najbardziej bezpośrednia droga do zdobycia gotówki. Struktura takich grup jest zazwyczaj płaska i opiera się na znajomościach z podwórka lub szkoły. Zamiast skomplikowanej hierarchii panuje tu praktyczny podział obowiązków, dzięki czemu szajki te działają jak nielegalne mikro-przedsiębiorstwa. Najmłodsi lub najmniej doświadczeni pełnią rolę czujek, wypatrując patroli policji. Na pierwszej linii stoją dilerzy, którzy odpowiadają za bezpośredni kontakt z klientem. Na zapleczu operują osoby zajmujące się mieszaniem i paczkowaniem substancji, często w prowizorycznych warunkach wewnątrz tanich wynajmowanych domów czy kamperów. Za bezpieczeństwo utargu odpowiadają natomiast ci członkowie grupy, którzy potrafią fizycznie obronić rewir przed drobną konkurencją. Towar oferowany na tym etapie rzadko jest wysokiej jakości. Uliczny biznes opiera się na ilości, dlatego produkt jest powszechnie rozrabiany tanimi wypełniaczami. Taki asortyment trafia wprost w zapotrzebowanie lokalnego rynku – osób szukających najtańszej opcji. Dystrybucja odbywa się w stałych, sprawdzonych punktach: na rogach własnych ulic, w ślepych zaułkach czy przed lokalnymi sklepami monopolowymi. Aby zminimalizować ryzyko wpadki, dilerzy rzadko noszą przy sobie większe ilości towaru. Korzystają z tak zwanych skrytek, ukrywając narkotyki i gotówkę w rynnach, pod oponami zaparkowanych wraków lub w stertach śmieci, by w razie policyjnego patrolu mieć czyste ręce. Współczesnych, małych grup przestępczych rzadko kiedy łączą konkretne barwy, rozbudowane rytuały czy ideologie, znane z gangów ubiegłego wieku. To pragmatyczne środowisko, w którym głównym spoiwem jest chęć zysku i wspólny cel. Szajki te funkcjonują z dużą ostrożnością, próbując nie przyciągać uwagi organów ścigania, jak i większych graczy w półświatku, dla których stanowią jedynie płotki. Mimo ryzyka, perspektywa stałego dochodu sprawia, że organizacja trzyma się razem. El Burro, miejsce zapomniane przez deweloperów i polityków, gdzie bieda i narkotyki idą w parze. To idealny ekosystem dla przestępczości, miejsce, które samo z siebie rodzi bezwzględność, lojalność i głód władzy. To właśnie w tym toksycznym ekosystemie zrodziła się nowa biało-latynoska szajka, zdeterminowana by zmonopolizować najszybsze źródło zarobku na osiedlu. Zaczęło się od drobnych przysług, opychania pojedynczych samarek na rogach ulic i wspólnego stania na czatach. Z czasem te przelotne interakcje przerodziły się w stałą współpracę – stworzyli prostą, ale sprawną siatkę dilerów, którzy wspólnie pchają towar w najciemniejszych zaułkach El Burro. Współdzielone ryzyko i obrona swoich rewirów szybko przekuły biznesowe układy w zalążek szorstkiej, ulicznej przyjaźni. To w większości młodzi ludzie, których ukształtowała desperacja. W ich szeregach nie liczy się rodowód, czy idea. Ich jedynym celem jest rozprowadzanie towaru by w końcu wyrwać się z biedy i osiągnąć coś w życiu. Strach przed zmarnowaniem życia w pracy która zabierze im zdrowie i zmusi na wegetowanie w miejscu w którym się urodzili motywuje ich do trzymania się razem. Dla nich pieniądze i narkotyki to jedyny sposób by żyć jakkolwiek godnie. Choć ich nadrzędnym celem pozostaje pchanie towaru w obieg, grupa funkcjonuje jak prymitywny, ale zorganizowany mechanizm, w którym każdy wykorzystuje swoje indywidualne predyspozycje. Każdy z nich ma swoją rolę w ekipie, jedni odpowiadają za chałupniczą produkcję, inni skupiają się na szybkiej dystrybucji, a ci o najtwardszych pięściach dbają o bezpieczeństwo na rewirze. Nie mają za sobą lat doświadczenia ani tarczy w postaci ochrony ze strony wielkich graczy półświatka, a oferowany przez nich towar to najczęściej produkt podłej jakości, rozrabiany tanimi wypełniaczami, zawsze jednak trzeba od czegoś zacząć. Początki produkcji własnego towaru bywają trudne, jakość opychanego przez nich towaru jest niska, tylko najbardziej zdesperowani kupują ich towar, ale na sam początek tyle wystarcza. Wyprodukowany syf ląduje bezpośrednio na rogach ich własnych, dobrze znanych ulic gdzie wyrabiają sobie pierwszą renomę. Na razie świadomie trzymają się cienia, unikając terytorialnych wojen i niepotrzebnego rozgłosu. Doskonale rozumieją, że na tym etapie najmniejszy błąd, chciwość lub przyciągnięcie uwagi niewłaściwych ludzi może brutalnie zakończyć ich marzenia o ucieczce z El Burro. Mimo swojej przestępczej działalności, wciąż pozostają integralną częścią lokalnego krajobrazu El Burro. Za dnia to często ci sami, zwykli chłopacy, którzy dłubią przy starych wozach na podjazdach lub przesiadują na werandach, zlewając się z tłem osiedla. Starają się nie rzucać w oczy sąsiadom, z którymi nierzadko dorastali, unikając niepotrzebnych zatargów i aktów wandalizmu na własnym podwórku. Ta podwójna tożsamość jest ich największą tarczą. Lawirowanie między byciem "tutejszym" a lokalnym dilerem wymaga ogromnej ostrożności. Budują swoją siatkę powoli, opierając się na hermetycznym zaufaniu, bo na tym etapie doskonale wiedzą, że to nie wrogi gang, ale jeden głośny sąsiad lub drobny błąd kogoś z bliskiego otoczenia może zrujnować wszystko, co do tej pory zbudowali. Ich flagowym produktem, idealnie wpisującym się w ekonomię El Burro, stała się metamfetamina. To narkotyk biedy – stosunkowo tani w chałupniczej produkcji, a przy tym uzależniający z przerażającą skutecznością. Dla zdesperowanych mieszkańców i robotników ciągnących podwójne zmiany, ta zanieczyszczona, tania substancja stanowi najszybszą drogę ucieczki od szarej rzeczywistości. Działanie towaru jest brutalne i bezpośrednie: haj uderza w układ nerwowy niemal natychmiast, zalewając mózg potężną dawką dopaminy. Użytkownik doświadcza nagłej, nienaturalnej euforii oraz fali sztucznej energii. Znika zmęczenie, zmartwienia i głód, a na ich miejsce wchodzi złudne poczucie własnej omnipotencji i absolutnej ostrości umysłu. Fizycznie objawia się to przyspieszonym tętnem, ciągłym pobudzeniem i charakterystycznym, nerwowym zaciskaniem szczęki. Przez kilkanaście godzin świat staje się prosty, a troski znikają. Jednak gdy chemia przestaje działać, zjazd jest miażdżący, pozostawiając po sobie paranoję, fizyczne wycieńczenie i potężną pustkę, którą może wypełnić tylko kolejna samarka. To właśnie ten bezwzględny cykl gwarantuje szajce stały popyt i nieprzerwanie napędza ich uliczny interes. Handel metamfetaminą we własnej okolicy nie pozostaje jednak bez echa w ich głowach. Wśród członków szajki sporadycznie pojawiają się niewypowiedziane na głos dylematy – w końcu towar niszczy ludzi, z którymi nierzadko dorastali, rujnując życia sąsiadów z naprzeciwka czy dawnych znajomych ze szkoły. Patrzenie na to, jak ich własne podwórko pogrąża się w chemicznym letargu z ich własnej winy, potrafi obudzić resztki wyrzutów sumienia. Szybko jednak okazuje się, że moralność to luksus, na który bieda rzadko pozwala. Wszelkie wątpliwości ulatują w momencie, gdy przychodzi do podziału zarobionej po zmroku gotówki. Kiedy pieniądze z dilerki pozwalają na zakup najnowszej konsoli, pary markowych butów czy po prostu dobrego jedzenia, o którym wcześniej mogli tylko pomarzyć, empatia gładko schodzi na dalszy plan. Dobra materialne stanowią dla nich twardy, namacalny dowód na to, że wyrwanie się z nędzy jest możliwe. Skoro system i otaczający świat od zawsze mieli ich gdzieś, dlaczego oni mieliby przejmować się losem tych, którzy sami decydują się na upadek? Ta chłodna racjonalizacja staje się ich pancerzem, pozwalając im bez mrugnięcia okiem wciskać kolejną samarkę w drżące dłonie znajomych z osiedla.1 polubienie -
1 polubienie
-
RageMP: Co dalej
weezyisntreal polubił temat przez hoodbyair
Jako były członek ekipy tego serwisu dziękuje za kilka lat fajnej i klimatycznej rozgrywki. Podziękowania należą się dla każdego członka ekipy w tamtym okresie i dla ludzi którzy prowadzili tutaj swoje projekty. Role Play na FiveM to już nie jest Role Play - komunistyczne zasady, brak wolności i podporządkowanie się zapiskom regulaminu Take-Two, który i tak sra na nas graczy GTA to jedna wielka głupota. Gralismy na SAMP, gralismy na MTA, gralismy na GT:MP, RAGE, ALT - mieliśmy tą dowolność, na platformie która jest podporządkowana wydawcy już tak nie będzie. Szarałt dla wszystkich za te kilka lat. Pzdr @doozan @riri @Spectre @Karach @boa @WrZASKUUU @kuzyn @Teddy. @Mixer i reszta której oznaczyć nie mogę.1 polubienie -
1 polubienie
-
Ostatnie miesiące działalności Hawick Undercode upłynęły pod znakiem coraz większego chaosu, narastających interesów oraz wyraźnego wzrostu wpływów na terenie Alta i przyległych rejonów Downtown. Struktura, która jeszcze niedawno funkcjonowała głównie jako rozproszona grupa ludzi operujących z motelu przy Hawick Avenue, zaczęła coraz wyraźniej zarysowywać swoją obecność na ulicach miasta. Rosnąca liczba kontaktów, rozwijające się kanały dystrybucji oraz coraz częstsze powiązania z ulicznym handlem sprawiły, że Hawick Undercode zaczęło wychodzić poza etap zwykłej ulicznej szajki działającej z dnia na dzień. Pomimo regularnych konfliktów z prawem oraz wzmożonego zainteresowania ze strony biura szeryfa, organizacja nadal pozostawała trudna do uchwycenia, funkcjonując w oparciu o ograniczony przepływ informacji, rotację ludzi i brak formalnej hierarchii. Przełomowym momentem dla całej struktury okazały się wydarzenia z ostatnich tygodni związane z Cassandrą Simmons. Kobieta, będąca jedną z najważniejszych postaci funkcjonujących wewnątrz Hawick Undercode, po dokonaniu podwójnego zabójstwa została zatrzymana przez biuro szeryfa i oficjalnie usłyszała zarzuty morderstwa. Sytuacja ta wywołała ogromne napięcie wokół całego środowiska skupionego przy Hawick Avenue i wstrząsnęła dotychczasowym układem sił wewnątrz organizacji. Chaos, który początkowo zaczął rozlewać się po strukturze, bardzo szybko doprowadził jednak do wyłonienia osób posiadających realny wpływ na dalszy rozwój grupy. To właśnie w tym okresie Treyvon "Rolla" Rowland oraz Corey "Slim" Simmons zaczęli być postrzegani jako najważniejsze ogniwa całej organizacji, odpowiadające zarówno za utrzymanie wewnętrznej stabilności, jak i rozwijanie kontaktów poza granicami Hawick. Narastający handel z grupami przestępczymi działającymi na terenie South Central sprawił, że Hawick Undercode zaczęło obracać coraz większymi pieniędzmi i budować powiązania wykraczające daleko poza uliczny handel prowadzony spod motelu przy Hawick Avenue. Brudna gotówka zaczęła przepływać przez ręce pośredników, kierowców, podstawionych ludzi i przypadkowych biznesów wykorzystywanych do przerzucania pieniędzy między dzielnicami. Z czasem problemem przestało być samo zarabianie, a utrzymywanie kontroli nad pieniędzmi, które coraz częściej zaczynały ciążyć bardziej niż policyjna presja. Gotówka chowano w mieszkaniach, schowkach, zapleczach lokali i samochodach krążących nocami między Alta, Vinewood i South Central. Organizacja zaczęła rozumieć, że dalsze funkcjonowanie wymaga czegoś więcej niż ulicznego hustle i życia z dnia na dzień. Rosnące wpływy oraz zdobyte kontakty zaczęły pchać strukturę w stronę bardziej zorganizowanego modelu działania, opartego na legalnych przykrywkach, zabezpieczaniu majątku oraz budowaniu stabilnych dojść poza ulicą. Aktualna ekipa: @Salvatrucha @Gerberinni @naughty @Kapixxo @fakehustler @WJTKdesign @el padrino @OGdziadzia @Agaa @Mat_2251 polubienie
-
1 polubienie
-
1 polubienie
-
1 polubienie
-
1 polubienie
-
1 polubienie
-
[Projekt IC] Sideways
bradofbrad polubił temat przez naughty
Witamy i zapraszam prosto na discord strefy zmotoryzowanej w celu ustalenia szczegółów oraz odebrania panelu grupy.1 polubienie
