-
Postów
718 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
4
Treść opublikowana przez bajtek
-
Gdyby jako nastolatek nie siedział przed TV, oglądając Nickelodeon i Disney Channel, dzisiaj w dwudziestodwuletnim już Shiro nie byłoby zamiłowania do muzyki - wszystko przez godziny przy muzycznych serialach takich jak Big Time Rush, Victorious czy Austin & Ally. I choć może to brzmieć komicznie, różnorodność gatunków i melodii, które przewijały się przez w/w seriale wytworzyła w chłopaku chęć do bawienia się tym, co tworzy i mieszanie ze sobą pozornie dwóch, zupełnie odmiennych światów w celu wyjścia poza schemat i wybicia się z tłumu. Shiro Lee, bo tak nazywa się artysta ukryty za pseudonimem z własnego imienia, to urodzony 11 marca 2003 roku początkujący wokalista i gitarzysta, który w swojej muzyce łączy ze sobą elementy punk, pop i rapu. Jego matka pochodzi z Japonii i przeniosła się do Stanów Zjednoczonych, aby studiować na jednej z amerykańskich uczelni, co potem doprowadziło do uzyskania zielonej karty po wejściu w związek małżeński z poznanym tu facetem. Ich małżeństwo doprowadziło do umożliwienia Kaori (matce) zdobycia amerykańskiego obywatelstwa i przyjścia na świat ich jedynego jak dotąd syna. Przez prawo obowiązujące w Japonii, matka chłopaka straciła japońskie obywatelstwo po przyjęciu amerykańskiego, co nie spodobało się rodzinie kobiety - Kaori od wielu lat żyje z własnymi rodzicami w napiętej, konfliktowej atmosferze co jednocześnie wpłynęło na znikomy kontakt jej syna z dziadkami od strony matki i kiepskim przywiązaniem do japońskiej kultury, chociaż mając azjatyckie rysy twarzy ciężko mu nie pamiętać o tym, skąd pochodzi połowa jego genów. Urodził się i wychowywał w Tempe w stanie Arizona, skąd w pierwszej połowie 2025 roku przeniósł się do miasta aniołów. Skąd zamiłowanie do tego typu muzyki? Tutaj zasługi należą do ojca Shiro, który jako rasowy amerykanin wychowywał się na płytach rockowych gigantów i słuchał ich wiele lat później przy pracy w domowym biurze, którego ścianę zdobiło nawet parę gitar, chociaż jedynie w celu dekoracyjnym. Wychowywanie się wśród muzyki słuchanej przez ojca sprawiło, że chłopak zaczął szukać nowych idoli na własną rękę i poszerzał swoje muzyczne horyzonty. Motywacją do wejścia na ścieżkę tworzenia pełnoprawnej muzyki dla Shiro było to, w jak uniwersalny i przystępny dla innych sposób można przekazać dzięki niej emocje. To, co trudno powiedzieć komuś podczas rozmowy w cztery oczy, o wiele łatwiej przekuć w wersy zaśpiewane w piosence - szczególnie, jeśli dołożyć do tego faktu overthinking, z którym zmaga się chłopak. W sposobach radzenia sobie z nadmiernym myśleniem często zalecane jest zapisywanie na papierze myśli, które męczą głowę - w przypadku Shiro, wszystkie niepotrzebne myśli lądują w tekstach tworzonych przez niego utworów, dzięki czemu może oczyścić swój umysł z uciążliwych i niechcianych scenariuszy, a do tego przekazać potencjalnym słuchaczom realną cząstke samego siebie - jak pamiętnik, do którego każdy ma dostęp. Jego debiut sceniczny miał miejsce podczas pierwszej edycji eventu Open Mic w Dead in Vinewood - 26 czerwca początkujący artysta zagrał łącznie trzy utwory - dwa własne, niewydane dotąd na światło dzienne i jeden cover hitu Ricky Martin - "Livin' La Vida Loca", czyli kawałka który swoją popularność zawdzięcza w dużej mierze drugiej części Shreka, w której filmowe postacie cover'owały w/w utwór podczas imprezy. Inspirowanie się filmami i serialami jest z łatwością słyszalne w tym, co tworzy Shiro, dlatego dobór coveru na swój pierwszy sceniczny występ nie mógł być przypadkowy, a "Livin' La Vida Loca" było odniesieniem do sceny z w/w filmu Shrek 2 i to właśnie ten kawałek z całej trójki, którą zagrał na scenie, najbardziej porwał publiczność zgromadzoną tego wieczoru w lokalu. Poza swoim własnym występem, Shiro wspomógł też grającego zaraz po nim Jaden Morrow jako gitarzysta dopełniający. Wystąpienie tamtego wieczoru w Dead in Vinewood było przypieczętowaniem jego przeprowadzki do Los Santos i chęci rozpoczęcia kariery muzycznej dla szerszego grona niż on sam. Niedługo po samym występie Shiro założył wszelkie potrzebne profile na platformach streamingowych, a premiera jego pierwszego, oficjalnego kawałka pozostała już tylko kwestią czasu.
-
**co lozada pooglądał to jego, udostepnil na profilu blayze**
-
044. Melancholia, gorycz i siła przyjaźni. - The Rearview Lovers
bajtek odpowiedział(a) na MaryMaddie temat w What in Music Industry
**shiro nie zna w ogóle historii, bo nie interesowal sie sceną los santos przed przeprowadzką - spodobała mu się sama forma artykułu/wywiadu** -
MEADOW LIGHT | CHER BELAIR | CLEAN FRAME powered by blayze
-
**shiro z dziwnym "o" (SHIRØ) serduszkuje live**
-
**shiro kupil vinyl bo tanio**
-
Mark Polk (butchery, overdose, degeneracy, romantic psycho)
bajtek odpowiedział(a) na haha10 temat w Biografie postaci
legenda -
**North uważa teledysk za okropnie nudny i bez jakiegokolwiek scenariusza, nie podoba mu się podobnie jak sam wykon piosenki.**
-
**lozada nie missuje w swoich produkcjach**
-
002 LOVE SANTOS - Ucieczka dla dwojga, miłość w wersji slow
bajtek odpowiedział(a) na Lori temat w Daily Talk Shows
**Lozada zastanawia się, jak De Santis może mówić o miłości w Los Santos i wspominać własny resort, skoro ostatnio uznała Richman Resort w tle zdjęcia własnej przyjaciółki za ten, który wynajęła z mężem, mimo tego że ich wynajęty obiekt znajduje się na Pacific Bluffs.** -
**lozada wszedl napisac tylko jedna wiadomosc** - li.v-rp.pl/blayze
-
w sumie fajne
-
**lozada spędził troche czasu na patrzeniu na modelki**
-
[04/06/2025] Blanca Carvantes — Narcos: The Snow Queen
bajtek odpowiedział(a) na Bartek USA temat w Wycenione
**lozada czeka na swoją paczkę redbulli w zamian za dostęp do studia przed remontem** -
-
**latynoski don blayze obserwuje modelke, może kiedyś uda się wspólnie popracować**
-
**latynoski przedsiebiorca, kreatywna glowa, mysliciel, fanatyk sztuki nowoczesnej, artysta cyfrowy, byly fanatyk deskorolki, nieironiczny sluchacz nickelback i głowa całego blayze, R.Lozada, promuje sesje na socialach swojego studio.**
-
blayze to nie tylko studio, to cały kreatywny movement, który swoimi możliwościami sięga znacznie dalej, niż zdjęcia. Jednoosobowa armia, na której czele stoi Roque Lozada, mózg całej operacji. blayze to miejsce, które łączy w sobie usługi fotograficzne z kreatywnym spojrzeniem na cyfrową sztukę, oferując przedsiębiorstwom wsparcie w postaci zaplecza graficznego i wizualizacji ich przyszłych produktów w namacalny sposób. Cały pomysł na markę wzorowany jest na nowoczesnym i luźnym podejściu do prezentowania się w tłumie innych, podobnych tworów - mimo, że usługi które oferuje sięgają profesjonalnego poziomu, sam sposób prowadzenia marki nie zdradza tego na pierwszy rzut oka. blayze jako projekt skupia się przede wszystkim na zleceniach komercyjnych od przedsiębiorstw i spółek, oferując usługi fotograficzne (sesje produktowe, fotorelacje z wydarzeń) i graficzne (szata graficzna, wizualizacja produktów etc.). "Serio, chciałbym posłać to dalej w świat. Zrobić z tego swoją małą społeczność, ludzi których to jara. Żadnego poważnego biura, studia - będę miał siedzibę jak Dude Perfect. Boisko do kosza, zjeżdżalnia - to ma być MOJE. Ma być zgodne ze mną, ma bawić się tym wszystkim, tak samo jak ja. Liczy się fun." Historia blayze sięga tak właściwie do dziesięciu lat wstecz, kiedy nastoletni Roque pobrał na swój komputer Adobe Photoshop z nielegalnego źródła, wtedy też w jego ręce wpadły pierwsze video tutoriale dotyczące tego programu, a samo zamiłowanie do cyfrowej kreatywności zaczęło się od tworzenia banerów dla małych, gamingowych kanałów na YouTube. Z czasem podejście Lozada nabrało nowych możliwości, kiedy postanowił przenieść dotychczas realizowane w programie wizje do realnego świata, z pomocą pierwszego aparatu z podstawowym obiektywem dołączanym do zestawu. Wtedy jego dwa światy - ten wirtualny i rzeczywisty - złączyły się w jeden, co tylko jeszcze bardziej rozpaliło w Roque płomień do dalszego działania i pójścia tą drogą, która dzięki utworzeniu własnego miejsca i projektu, utrwala się i idzie dalej. blayze
-
[05.05] (Unsainted Records) ALBUM CITY BOYS - LIBIDUO
bajtek odpowiedział(a) na 1999 Wildfire temat w Wycenione
**north lubi, ale przy pierwszym przesluchaniu skipowal zwrotki daevion epps** -
**North spodziewał się mocniejszych wersów w jego stronę po hucznych zapowiedziach dissu. Osobiście bawi go, jak JR w poszczególnych częściach kawałka oraz samym tytule nazywa się żniwiarzem, mimo tego że obecny wynik ich starć to 3:1, gdzie zwycięzcą w rankingu jest menadżer. Zaśmiał się na wszelkie wersy, które nawiązywały w mniej lub bardziej bezpośredni sposób do plotek Celebrity Preview o sytuacji Nevaeh i Ferris, bo doszedł do wniosku, że "wycieranie sobie mordy" i zbijanie cloutu na sytuacji swojego kumpla to jedyne, co Leopold może zrobić, bo wszedł w beef który wcale go nie dotyczył. No i zaśmiał się też na wers o rozjechaniu go przez JR z bratem, bo podczas ostatniej konfrontacji w kręgielni zbił i jego i jego kumpla na sterydach. Kawałek polubił za flow, ale koszulki nie zakupił.**
