Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Ranking

Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 22.05.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. **Wieczorem, dwudziestego drugiego maja 2025 roku, na oficjalnej stronie Carmen Villagran oraz jej mediach społecznościowych (mowa tutaj o portalach takich jak Lifeinvader, X czy Instagram) pojawiła się pierwsza profesjonalna sesja zdjęciowa w postaci portfolio. Oprawa zdjęciowa została przygotowana przez Kaori Aoki, właścicielkę studia fotograficznego Aoki House. Pozostając w tematyce zdjęć, zostały one wykonane w stylu minimalistycznym, by jak najlepiej oddać naturę początkującej modelki. Na fotografiach modelka występuje w dwóch kreacjach. Pierwsza to krótka sukienka w jasnych barwach, połączenie bieli i odcieni niebieskiego. Kreacja ta ma oddawać styl i elegancję. W przypadku drugiej stylizacji modelka postawiła na większą otwartość i zaprezentowała się w czarnym body z koronkowymi wstawkami. Różnice między obiema stylizacjami widoczne są także w ułożeniu włosów, w pierwszej włosy są uporządkowane znacznie bardziej niż w drugiej, w której panuje tzw. artystyczny nieład.**
    17 polubień
  2. **22 maja na stronie oraz na wszelakich portalach pojawiła się najnowsza sesja z udziełem początkującej modelki Verity Damour. Cała sesja prezentuje współczesną odsłonę femme fatale. Modelka ma na sobie czarna stylizacje z długimi i czarnymi rękawiczkami. Usta są w odcieniu głebokiem krwistej czerwieni które idealnie wpasowują się w całość sesji, pokazując swoją kobiecość i seksapil. W centrum kadru pojawia się motocykl, który ma być symbolem odwagi i wolności. Całość została zrealizowana we współpracy z renomowaną fotografką Malią Yo Parris.** @ka6i
    17 polubień
  3. W niedzielę, 25 maja, o go͏dzinie 20:00 na płycie lotniska Sandy Shores Airfield zabrzmią słowa pamięci, hołdu oraz dumy. Dzień Pamięci nie jest zwykłym wydarzeniem. To symbol, wspomn͏ienie ͏oraz żywa͏ historia opowi͏ad͏ana przez ciszę grobów, dźwięk przelatujących myś͏liwców i słow͏a tych, którzy dzisiaj mogą mówić dzięki ͏tym którz͏y oddali swój głos na zawsze. To świ͏ęto, kt͏óre od pon͏ad͏ 15͏0 lat jednoczy nas - Amerykanów. W geście wspólnego sza͏cunku. Niez͏ależnie o͏d pokolenia, pochodzenia czy przekon͏ań. Wywodzące się z czasów wojny secesyjnej, Memorial Day narodził͏ się z potrzeby s͏erca – matek, żon, braci i przy͏jaci͏ół, którzy przyc͏hodzili zd͏obić groby swoi͏ch bliskich. Dziś ͏to ͏już nie tylko͏ dekoracje, ale dzie͏dzictwo narodowe - głęboko zakorzenione w naszej tożs͏amoś͏ci. Tegoroczne obchody w Los Santos rozpoczną się już o 19:30, symbolicznym złożeniem kwiatów na cmentarzu przy Hill Valley Church. Ta kameralna ceremonia, zamknięta dla publiczności, będzie przez nas transmitowana dzięki zawartej współpracy z Departamentem Kultury – tak, by każdy mógł na chwilę się zatrzymać i oddać hołd. Główne wydarzenie, otwarte dla wszystkich, odbędzie się na terenie Sandy Shores Airfield – miejscu, które tego wieczoru stanie się przestrzenią wspomnień i wspólnoty. O godzinie 20:00 rozpocznie się oficjalna część Memorial Day, którą otworzą przemówienia władz państwowych. Ale to nie tylko słowa będą mówić – również obrazy, dźwięki i ludzie, którzy niosą pamięć w czynach. Warto podkreślić, że całościową organizacją wydarzenia Memorial Day zajmuje się Department of Arts and Culture, który od lat aktywnie kształtuje kulturową tożsamość naszego miasta. To właśnie ta instytucja odpowiada za koncepcję, realizację oraz oprawę wielu znanych i cenionych inicjatyw – od romantycznych Walentynek, przez nastrojowy Jarmark Bożonarodzeniowy, po innowacyjne Escape Roomy i cykle artystyczne wspierane przez miasto. Memorial Day jest kolejnym wyrazem ich misji – łączenia ludzi wokół wartości, sztuki i wspólnej pamięci. Dbałość o każdy detal programu i głęboki szacunek dla tradycji to ich znak rozpoznawczy. W programie znalazły się atrakcje, które łączą elementy edukacji, refleksji i pasji. Pokaz taktyczny Metropolitan Division LSPD, ekspozycje wojskowe US Army, prezentacje sprzętu ratowniczego i policyjnego – wszystko to w duchu służby, odwagi i poświęcenia. Zobaczyć z bliska operacyjny śmigłowiec Aero Bureau, porozmawiać z funkcjonariuszami Sheriff's Department, czy przyjrzeć się potężnym maszynom wojskowym. To doświadczenia, które budują szacunek wobec ludzi w mundurach. Nie zabraknie również przestrzeni dla wspólnego świętowania – w strefach gastronomicznych Moka Cafe i Wigwam można będzie spróbować klasycznych amerykańskich smaków, a fani militariów sprawdzą swoje umiejętności na stanowiskach AirSoft ShootZone. Dzieci i dorośli będą mogli spróbować swoich sił w obsłudze zdalnie sterowanych pojazdów, a dla kolekcjonerów przygotowano stoisko z pamiątkami i gadżetami. Kulminacją wieczoru będzie dynamiczny przelot myśliwców F-160 Raiju – potężnych symboli współczesnej siły powietrznej. Te maszyny, zdolne do precyzyjnych operacji w każdych warunkach, przetną niebo nad Sandy Shores niczym przypomnienie: ci, których dziś wspominamy, walczyli o to, by niebo nad nami było wolne. Dla uczestników wydarzenia udostępniona zostanie bezpłatna linia komunikacyjna „602 | Memorial Day”, łącząca Vespucci Beach, Davis i Sandy Shores – z myślą o tym, by każdy, kto chce być częścią tego wieczoru, mógł dotrzeć na miejsce. Memorial Day to nie tylko data w kalendarzu. To opowieść o wartościach, które przetrwały pokolenia. W niedzielę, 25 maja, spotkajmy się – by pamiętać, wspominać i być razem. Bo wolność nigdy nie jest dana raz na zawsze. Sprawdź naszą nową, zmodernizowaną stronę internetową! https://venturemedia.pl
    12 polubień
  4. Bizzaro’s Barbershop – Vinewood Pośród zgiełku Vinewood, w miejscu gdzie beton łączy się z historią, stoi skromny lokal z matową witryną i ręcznie malowanym szyldem. Żadnych neonów, żadnych krzykliwych reklam. Tylko nazwisko – Bizzaro – i zapach świeżo palonej kawy, który miesza się z nutą klasycznej wody kolońskiej i starego drewna. Naprzeciwko, po drugiej stronie ulicy, dymi kuchnia Tramonto, a wieczorami przez otwarte okna słychać jazz i śmiech. I wszystko się zgadza – bo Bizzaro’s Barbershop to miejsce, które ma pasować do tej dzielnicy jak dobrze skrojony garnitur. Nie jest to jednak lokal zrobiony “pod modę” czy chwilowy kaprys. To przemyślany, z klasą zaprojektowany salon fryzjerski dla kobiet i mężczyzn, miejsce, w którym stawia się na fachowość, atmosferę i ponadczasowy styl. Za inicjatywą stoi Sammy Bizzaro – człowiek, który zna wartość pierwszego wrażenia. Na co dzień – właściciel kancelarii prawniczej. Po godzinach – ten, który postawił na jakość, zatrudnił ludzi z doświadczeniem i stworzył przestrzeń, gdzie fryzjerstwo traktuje się jak rzemiosło. Wnętrze to mariaż tradycji z nowoczesną elegancją – czarne marmurowe blaty, chromowane narzędzia, półki z tonikami i olejkami, jakich nie znajdziesz w zwykłych sieciówkach. Fotele? Ciężkie, skórzane, z duszą. Każdy klient – nieważne czy kobieta z klasą, mężczyzna z charakterem, czy ktoś pomiędzy – traktowany jest z taką samą starannością. Bizzaro’s Barbershop nie próbuje udawać ekskluzywnego klubu, ani nie zniża się do poziomu ulicznego cięcia na szybko. To miejsce, które trafia dokładnie w punkt – oferując jakość bez nadęcia, atmosferę bez sztuczności, a obsługę, która nie pyta, “co dziś tniemy?”, tylko “jak się dziś czujesz?”. Nie jest to miejsce dla każdego. I dobrze. Dla tych, którzy wiedzą, czym jest styl – drzwi są zawsze otwarte.
    10 polubień
  5. Extra Krispy Cuts - Nowo powstały barbershop mieszczący się na Baldwin Village, które jest rozpoznawalne przez wysoką aktywność gangu BPS w tamtej okolicy. Barber miał oficjalnie otwarcie w marcu 2025 roku, już przez pierwsze tygodnie działania zyskał szacunek u lokalnej społeczności, ponieważ brakowało tego typu miejsca na baldwin. Miejsce barbera, pomimo że nie jest kojarzone zbyt pozytywnie to może definitywne zaskoczyć, wnętrze zostało wykonane modernistycznie, oraz dostępny sprzęt zapewnia dokładność podczas pracy, zachęcając osoby również z dalszych części miasta do odwiedzania fryzjera. Biznes oprócz zapewniania klasycznego obcięcia włosów lub brody to zapewnia jeszcze bardziej zaawansowane opcje takie jak stylizowanie fryzury według uznania klienta, zabiegi pielęgnacyjne dla włosów i brody, oraz farbowanie włosów na rozmaite kolory. Zawarte usługi podczas strzyżenia to również masaże relaksacyjne pleców, przez wyspecjalizowanych do tego profesjonalistów. Cennik będzie przestępny dla każdego mieszkańca Davis i okolic. Pomimo przekonującego i niewinnego wyglądu biznesu, ukrywa on w sobie pewnie sekrety, które nie są jawne dla każdego, natomiast biznes oprócz bycia barbershopem ukrywa pod nim pralnie pieniędzy, poprzez zatrudnianie pracowników, aby ukrywać fakt posiadania braku informacji na temat wpływów, szczególnie osoby zaangażowane w nielegalne aktywności są bardzo chętne, aby zyskać dodatkowe dowody, na zalegalizowanie swoich przychodów.
    10 polubień
  6. TAXI STORIES - Please click and check this out
    9 polubień
  7. LSPD Mission Row (02) Los Santos Police Department - not monitored 24/7 - 1401 W 6th St, Los Santos, San Andreas 90017
    8 polubień
  8. 107. Sethulous i Diego OVD napadli na stację benzynową? Później nocy, z 16 na 17 maja na centrale 9-1-1 zostało nadesłane zgłoszenie o czterech mężczyznach, ubranych w garnitury, którzy dokonują napadu na jedną ze stacji benzynowych. Po niedługim czasie na miejscu zjawiły się jednostki departamentu, za równo ze strony Sheriffs Department oraz Police Department. W czasie, gdy oficerzy pokoju zjawiali się na miejscu, zauważyli oni czwórkę osób, każdy z nich był ubrany w garnitur, co zgadzało się z opisem zgłoszenia. Wybiegali oni ze sklepu, od razu kierując się w stronę pojazdu. Rozpoczęli oni swoją ucieczkę w czarnym Bufallo SX, gnając po ulicach miasta ze sporymi prędkościami. Pościg trwał około dziesięciu intensywnych minut, a zakończył się po zderzeniu pojazdu ze ścianką. Wtem rozpoczął się kolejny pościg, lecz tym razem pieszy - z pojazdu od razu po tym wybiegł jeden mężczyzna, któremu udało się uciec - jego dane są nieznane. Zaraz po nim z pojazdu wysiadł również Seth Jackson, wdając się w ucieczkę pieszą, nie trwała ona długo - został on dosyć szybko zneutralizowany. W pojeździe zostały dwie osoby, kierowca oraz jeden z pasażerów, którym udzielono pomocy medycznej. Jak się okazuje - pojazd kierował Diego Allen, undergroundowy raper, lecz również convicted felon w związku z jego wyrokiem, kiedy został skazany za Hit & Run - klasyfikowane jako Felony. Kierowca został aresztowany pod zarzutem ucieczki przed departamentem jak i nieopłacenia grzywien w związku z poprzednim zarzutem. Pomimo ucieczki pieszej, rozpoczętej przez Seth'a Jackson'a nie został on pociągnięty do odpowiedzialności. Jego czyn został zaliczony pod misdemanor w związku czym oficerzy mogą odstąpić od zatrzymania. Po udzieleniu pomocy medycznej został on wypuszczony przed jednostki departamentu miejskiego. W odpowiedzi Los Santos Police Department dowiadujemy się również, że zgłoszenie na centralne było błędne - nie doszło do żadnego napadu rabunkowego na stacje benzynową. Zostaje tylko jedno pytanie, były to głupie wybryki, nagrywanie kolejnego teledysku czy też po prostu chęć adrenaliny? To wszystko jednak nie tłumaczy głupoty, jakiej dokonały te osoby - według relacji świadków pojazd jechał przez ulice miasta z zawrotną prędkością 150km/h, co przy prostym błędzie kierowcy mogłoby spowodować śmierć niewinnego człowieka na ulicy, czy też pasażerów. Nic nie powinno tłumaczyć tego zachowania. Poniżej załączamy odpowiedzi obu biur prasowych - Sheriffs Department jak i Police Department.
    7 polubień
  9. DAILY TALK SHOW BY BENJAMIN DUGGAN - Lara Kozlova szczerze o facetach, seksualności i pokazywaniu swojego ciała! Transkrypcja z wywiadu przeprowadzonego na wizji dnia 18/05/2025 BD - Benjamin Duggan LK - Lara Kozlova Lara Kozlova - kobieta która posiada tak samo dużo fanów jak i hejterów, niektórzy ją kochają, niektórzy jej nienawidzą. Symbol kobiecości, której mimo wieku (38 lat) wyglądu może pozazdrościć nie jedna dziewczyna po dwudziestce. Jak dotarła do miejsca w którym znajduje się obecnie? Dlaczego nasze społeczeństwo jest zacofane? Czy faceci są jej niezbędni do życia? Na te pytania i więcej, znajdziecie odpowiedzi w wyczerpującym wywiadzie na jej temat. Jeżeli nie załapaliście się na audycje, zapraszam Was do lektury! BD: Hej, hej, hej! Witam wszystkich słuchaczy Daily Globe, mówi dla Was Benjamin Duggan natomiast w swoim studiu mam specjalnego gościa - warto dodać, że dzisiaj będzie o biznesie, relacjach oraz seksie. Dlatego ta audycja zdecydowanie nie jest dla wrażliwych oraz nieletnich, słuchacie na własne ryzyko. Z pewnością większość z Was już ją zna, jednak pozwolę sobie ją przedstawić, CEO spółki Primal oraz dość wyjątkowego miejsca spotkań i relaksu jakim była Luxura Relaxare - urokliwa kobieta budząca wiele emocji, Lara Kozlova. Miło mi Cię gościć w studio Lara, dzięki że wpadłaś. LK: Cześć, hej. Tak to ja, Lara Kozlova. Kobieta budząca wiele emocji, haha. Mam nadzieję, że poruszymy dzisiaj wiele kwestii, które z pewnością wielu z was interesują. BD: Zdecydowanie takie poruszymy, Lara. Obecnie jesteś znana głównie z niebieskiej strony, którą zaczęłaś prowadzić po Twoim powrocie z Rosji. Skąd Twoja decyzja o zrezygnowaniu z prowadzenia Primal Xtreme oraz samej Luxury? Wydaje mi się że oba miejsca cieszyły się całkiem sporym zainteresowaniem. LK: Całość to zdecydowanie był po prostu proces. To nie tak, że z dnia na dzień coś zostawiłam. Moje dziecko w postaci Primal Xtreme niewątpliwie zbierało masę sukcesów, ale przyszedł taki moment, że miałam już dość wiecznego działania na wysokich obrotach, a mimo prób nie mogłam znaleźć nikogo kompetentnego do pomocy. I też uznałam, że zrobiłam już masę roboty. Pokazałam, że da się robić coś innego od tych rzeczy, które obecnie istnieją na lokalnym rynku. Branża sportowo-rozrywkowa ma masę dróg, które można obrać, dlatego jest to tak wdzięczne działanie - no i też bez konkurencji. Spełniłam się w tym, bo to też nie była moja pierwsza marka... i wtedy, w listopadzie stwierdziłam, że czas to zostawić za sobą i skupić się na działaniu w branży wellness dzięki swojej łaźni. Byłam na etapie przekształcania całości w ośrodek wypoczynkowy. I wszystko szło dobrze do czasu, kiedy właśnie nastąpiły problemy rodzinne, o których informowałam. Zmarł mój ojciec. Musiałam wrócić do siebie, do Moskwy. Jako najstarsza z rodzeństwa miałam sporo rzeczy do załatwienia i szczerze myślałam, że już zostawię Los Santos za sobą, dlatego wraz z tym faktem padła decyzja o zamknięciu Luxury. Tak to właśnie wyszło w praktyce, ale tak szczerze - były to naprawde świetne inicjatywy, które każdemu polecam. Sama po takim czasie jestem trochę... smutna? Smutna, bo nikt nie chce, albo nie potrafi wypełnić lukę na rynku po mnie. Nie oszukujmy się, ale poza klubami, barami, czy stripclubami to rozrywka w naszym pięknym mieście leży i woła o pomstę do nieba. A wystarczyłyby tylko chęci, aby zaoferować ludziom coś ciekawszego i zdecydowanie na dłużej - nie na miesiąc. BD: Śmiało można powiedzieć że luka zarówno po Primal które specjalizowało się w przynoszeniu nam wszystkim adrenaliny wciąż nie została wypełniona, podobnie zresztą jak po Luxurze - jest to nisza która... do teraz jest pusta, to zdecydowanie czas na działanie dla aspirujących przedsiębiorców obecnie w mieście jest więcej klubów ze striptizem niż samych striptizerek które mogłyby tam pracować, ot mamy puste lokale z rurą na środku. Twój wyjazd do Rosji nie potrwał wcale tak długo, wróciłaś ale jakby... odmieniona. Wszyscy zauważyli Twoją zmianę image'u, choć zrobiłaś ją dla siebie. Zrzucenie z siebie takiej odpowiedzialności jak spółka i łaźnia, dały Ci nieco do myślenia? Rozumiem że przestałaś robić coś dla innych, natomiast zaczęły stawiać na samą siebie oraz swoje samopoczucie - czy to właśnie dzięki temu... najzwyczajniej, rozpromieniała? Odżyłaś? LK: Czuję do czego to zmierza, ale też właśnie muszę się nieco cofnąć, aby zarysować kontekst sytuacji... prawdą jest, że się zmieniłam, a szczególnie po powrocie. Tylko to zmiana po prostu polegająca na pokazaniu prawdziwej siebie. Miesiąc przed wyjazdem już założyłam niebieską platformę, która szczerze mówiąc była eksperymentem. Byłam ciekawa czy Los Santos naprawdę jest tak zacofane w praktyce, tak jak ja widzę, albo też mówią inni. I nie pomyliłam się. Mimo eksperymentu polegającemu na robienie contentu takiego samego jak na Lifeinvader, to i tak spora część ludzi zaczęła na mnie patrzeć krzywo, a wręcz nawet obrażać - bo niebieska platforma. Także w praktyce okazało się, że nieważne co się robi i w jaki sposób, ale w jakim miejscu. A mając już taki obraz tej sytuacji, to po powrocie było mi łatwiej wrócić do tego, ale po prostu tak jak zawsze chciałam, bez cenzury. Kto mnie poznał, a nawet i śledził, to dobrze wie, że nigdy nie stroniłam od takiej twórczości czy pokazywania siebie, ale po prostu robiłam dobrą minę na rzecz swoich interesów. Dwa lata temu wiedzieli o tym niektórzy, rok temu już większość, bo już wtedy pojawiały się leaki moich intymnych materiałów, które w teorii pokazywałam "zaufanym" osobom. I tak, dobrze to ująłeś. Na emeryturze biznesowej, którą aktualnie mam, postawiłam na siebie, na swoje samopoczucie. Nie muszę już udawać innej niż jestem, więc tak - odżyłam zdecydowanie. BD: Uważasz więc że Los Santos kompletnie nie jest gotowe na Twoją twórczość, mentalność większości jest głęboko w epoce średniowiecza? Już wcześniej robiłaś sobie podobne zdjęcia, jednak nie czerpałaś z tego żadnych materialnych korzyści - wynika to bardziej z chęci pokazania swojego ciała czy samouwielbienia? Jedno natomiast jest pewne, jesteś osobą która nie traktuje norm społecznych jako coś poważnego, nie idziesz za trendami czy opinią innych. Uważasz że jest to klucz do prawdziwej wolności? Kierowanie się po prostu... sobą? LK: Tak uważam. Mentalność często przypomina mi moje strony, a to nawet jeszcze za czasów dresów i blokowisk. Szczególnie widać to u młodych osób, które zdecydowanie chcą się popisywać przed innymi. Mamy tak jakby wschodnią Europę w Los Santos, w USA. No cóż. Chęć pokazania swojego ciała, samouwielbienie... to wszystko w zasadzie się łączy. Jestem z pewnością narcystyczna i przejawiam to też w taki sposób. Normy społeczne nigdy prywatnie mnie nie interesowały. Przestałam wierzyć w idealny porządek społeczny raczej po swoich przeżyciach. No i też nigdy nie musiałam stricte podpasowywać się pod kogoś, bo miałam tę bezpieczeństwo finansowe, które w obecnych czasach jest podstawą. Prawdziwa wolność to zdecydowanie bycie po prostu sobą, a nie udawanie kogoś innego. I docenią to raczej tylko ci, którzy już nie muszą nikomu nic udowadniać tak jak ja. BD: Jednak takie podejście i sposób myślenia, niesie ze sobą też jakieś... jakby to ładnie nazwać, konsekwencje? Wyłamanie się z jakichś standardów, z pewnością musiało się też w pewien sposób na Tobie odbić. Wspominałaś już o tym że spotkałaś się z hejtem, jak sobie z nim radzisz? Spotykasz się z nim głównie w sieci, mediach społecznościowych? Czy czasami takie sytuacje zdarzają Ci się w jakichś miejscach publicznych? Swego czasu, według portali plotkarskich bardzo często widywano Cię w obecności osobistego bodyguarda. LK: Bodyguard to akurat całkowicie inny temat... ale tak, hejt jest i na pewno będzie. Tylko... trzeba się zastanowić chwilę nad tym i tak naprawdę oddzielić hejt od krytyki. Prawda jest taka, że zaraz będzie pół roku i nie dostałam żadnej konstruktywnej krytyki. Żadne media o tym nie pisały, żaden "autorytet". A dlaczego tak jest? Bo w gruncie rzeczy nie robię nikomu krzywdy. Nawet działaniami przed nigdy nie celowałam w nieletnich odbiorców, nigdy nie byłam family friendly. Nikogo nie krzywdzę tym co robię, bo z drugiej strony jak ktoś ma problem, to nie musi śledzić. Tak więc jak sobie z tym radzę? Ignoruję. Blokuje nachalnych dzieciaków. Tak, dzieciaków. Domyślam się, że tak można nazwać autorów takich ruchów, a czemu? Bo na żywo spotykam się tylko z dzieciakami, które ledwo oderwały się od cycka matki i potrafią się chamsko zachowywać. Kto ma tak naprawdę trochę oleju w głowie, to po prostu ignoruje mnie, albo zachowuje się normalnie... no i jak pojawi się jakaś konstruktywna krytyka, to z pewnością się z nią zmierzę. A tak to - obecnie, po tylu miesiącach, brak dla mnie praktycznego odniesienia. BD: Brak konstruktywnej krytyki, będąc szczery sam takowej na Twój temat w sieci nie widziałem - hejt od "młodych gniewnych" jest nieunikniony. Wcześniej raczej nie widzieliśmy Cię w mediach masowych, z czego to wynika? Czy dostawałaś jakieś propozycje wywiadów bądź występów? LK: Szczerze? Nie kryję się ze swoim wysokim mniemaniem o sobie. A to doprowadzało do tego, że liczne propozycje na niby-poważne wywiady po prostu odrzucałam. Zawsze byłam przekonana, że jestem dobrą osobą do dyskusji na wiele tematów, a widząc stan dziennikarski w Los Santos i te wywiady, które były kopiuj-wklej poprzednich, to po prostu stwierdzałam, że szkoda mojego czasu. Nigdy nie kierowałam się tym, aby brać byle co, być byle gdzie i żeby gadali o mnie, bo gadają. Jak już to wolałam się skusić na bardziej przemyślany wywiad, a szczególnie chciałam trafić na odpowiedniego rozmówcę. Ty się takim okazałeś, Benjamin - i tak, głównie dzięki tobie tutaj jestem. BD: Miło mi to słyszeć, dla mnie jest to swego rodzaju zaszczyt przeprowadzić z Tobą rozmowę. Sądzę że przejdziemy do ciekawego konceptu, jednak również będzie to swego rodzaju test - zachęcam wszystkich słuchaczy do przesłania na numer Daily Globe zgłoszenia, z intrygującymi Was pytaniami dla Lary. W międzyczasie kiedy na takowe będziemy oczekiwać, pozwolę sobie przejść do dalszych pytań. Rozszerzyłaś swoją internetową działalność o blog, który jest dość ściśle powiązany z Twoją stroną na Onlyfans. Pisałaś w nim o relacjach, podejściu ludzi oraz mężczyznach - niektórzy Cię kochają, inni wzdychają do Twoich zdjęć, jeszcze inni są czerwoni ze złości jak rozpalony piec gdy zapoznają się z Twoją twórczością. Ostatnio na Lifeinvader zauważyłem kilka wpisów od pewnej użytkowniczki, która jasno pisała że obecnie faceci są albo nachalnymi bucami, albo są całkowicie bierni uważasz że doszło do momentu w którym to... kobiety zaczęły nosić spodnie? Jakie są Twoje odczucia w tej kwestii, czy da się spotkać mężczyznę idealnego? LK: Nie da się spotkać idealnego człowieka, niezależnie czy to kobieta, czy facet. Każdy ma inny gust, inne wymagania, a z drugiej strony ludzie są różni. Mogą być świetni w jednej rzeczy, okropni w drugiej. Sztuka polega na dobrym dopasowaniu się co najwyżej. Ale czy kobiety zaczęły nosić spodnie? Uważam, że nie. Kobiety nie noszą spodni. Sedno w tym całym narzekaniu na facetów opiera się na tym, że faceci po prostu nie radzą sobie z emocjami. Czy to w kwestiach miłości, czy nienawiści. Poznawałam masę facetów, z którymi była możliwość dogadania się. Było pozorne zrozumienie. Ale za słowami nie stoi praktyka. Powiedzą ci jedno, a w praktyce robią co innego. Bywały przypadki, gdzie nawet rozmowa od razu rodziła w głowie takiego faceta całe plany na naszą wspólną przyszłość, a tymczasem sam mówił, że nie szuka relacji. Po prostu ich słowa i zachowania kłócą się ze sobą. Potem mamy wysyp słów, że to miasto lesbijek, albo biernych facetów. Tylko tak szczerze? Jak tu nie skręcić stricte w relacje z kobietami, gdy faceci gubią się na poziomie emocjonalnym? Albo jak facet ma nie być bierny, gdy ta "uszkodzona" część psuje im opinie? Wszystko ma jakiś związek ze sobą.A tak prywatnie... przestałam się łudzić już lata temu, że znajdę partnera. I to nawet długo przed moimi "zmianami". Żyję wolna, sama dla siebie i nie potrzebuje oparcia w drugiej osobie, która zaraz coś odwali, albo okaże się fałszywa. Szkoda energii i czasu na pseudo-relacje. BD: Życie to jedno wielkie doświadczenie, natomiast czy takowe miałaś jeśli chodzi o relacje? Związki? Masz racje, nie ma idealnego obrazu - każdy ma jakiś ideał, opierając to na swoich preferencjach oraz dopasowaniu do swojej osoby. W swoim ostatnim Q&A na Onlyfans, otwarcie mówiłaś o seksie przy tym podejściu jasno natomiast możemy stwierdzić, że w tym aspekcie stawiasz raczej na przelotne relacje, albo i stałych kochanków? Lara, śmiało możemy powiedzieć że na przestrzeni czasu oraz Twojej twórczości stałaś się symbolem kobiecej seksualności. Seks zdecydowanie nie jest dla Ciebie czymś obcym. Jest to... istotny element Twojego życia? LK: Doświadczenie w relacji jak najbardziej mam, ale oczywiście nie przytoczę tu świeżych spraw... bo po prostu od długiego czasu nie angażuje się nawet w relacje czysto przyjacielskie. Ale miałam jedną, prawdziwą relacje w swoim życiu i uważam, że było tam prawdziwe uczucie. Tylko to też nie było w stu procentach idealne. Wyszłam z tego ze sporą dozą problemów, a niektóre ciągną się ze mną po dziś dzień... tak jakby w kwestii uzależnień. I tak, dobrze mówisz - mój styl życia stawia głównie na przelotne relacje, bo po prostu tak jest wygodniej. Nie muszę niczym się przejmować na dłuższą metę. Mam tak naprawdę święty spokój i chwytam te relacje, kiedy po prostu mam potrzebę, a nie kiedy muszę. Ale czy ogólnie seks to istotny element mojego życia? I tak, i nie. Miewam swoje wahania nastroju, które często prowadzą do zamknięcia się na ludzi na tydzień, dwa, miesiąc, a bywają też okresy, gdzie potrzebuje tych relacji z ludźmi częściej. Nic w takich sprawach nie jest u mnie na stałe, bywa różnie. I w zasadzie dobrze mi z tym, bo tak naprawdę nic nie muszę. Kiedy mam dosyć ludzi, to mam dosyć i mnie nie ma. A kiedy jest na odwrót, to się otwieram. BD: Nie masz partnera i jak już powiedziałaś - nie masz zamiaru mieć. Masz natomiast jakichś przyjaciół? Kogoś do kogo zawsze możesz się odezwać - jeśli tak to sądzę że warto ich pozdrowić. Mimo Twojego odejścia od Primal, wciąż Twoje żyły domagają się adrenaliny. Go Outside, grupka na Lifeinvader zebrała dość sporą ilość członków, wspólne wypady, crossy, quady. Czy to również jest Twój sposób, na złapanie znajomości? Zapewnienie tej potrzeby socjalizacji przy fajniejszych aktywnościach? LK: Przyjaciele raczej nie istnieją w moim słowniku. Nie spotkałam osoby, której mogłabym stuprocentowo zaufać. Ale jedynie mogę w tej kwestii wspomnieć o Nathalie Larson, której zostawiłam ligę darta pod opiekę. Mimo że nie nazywam tego przyjaźnią, to jednak jest osobą, która nie idzie za tłumem, ma swoje zdanie i zbieżne poglądy ze mną. Utrzymujemy jako-tako naszą relację, naszą znajomość. W razie czego ona może na mnie liczyć, czy ja na nią. Ale poza nią samą, to raczej nikt. Nie ma co ukrywać, że ludzie szczególnie tutaj są jak owce. Pójdą do tego stada, u którego dostaną poklask i łatwą akceptacje, a przy najbliższej okazji wypną się na mnie dupą. Tak, jak to ładnie ująłeś - moje żyły domagają się adrenaliny. Moje aktywne życie raczej nigdy się nie skończy, dopóki będę mogła chodzić. To rzecz, która działa na mnie pozytywnie. Zawsze lepiej jest ruszyć się sprzed TV i coś porobić, niż wiecznie leniuchować. A że przy obecnej sytuacji mam mnóstwo wolnego czasu, to wykorzystuje to. Często więcej mnie nie ma w domu, niż jestem. Wyjeżdżam, korzystam, bawię się. Mam możliwości, więc... czemu nie? A grupka? To świetna alternatywa do klubów w tym mieście. Jakby nie patrzeć - o inne rozrywki ciężko, więc po prostu sami sobie je załatwiamy. Mam spore zaplecze sprzętu, bo też jestem pasjonatką różnych maszyn, więc zawsze jest okazja na pobieganie w grupie, rower, pobawienie się w offroadzie... i masa innych rzeczy. I też - jak dobrze zauważyłeś - to taki mój sposób na zaspokajanie swoich potrzeb, które bądź co bądź kwitną przez samotność. Nie oszukujmy się, ale większość moich obserwatorów jak już chce złapać ze mną kontakt, to głównie by pomacać moje cycki... a w takiej inicjatywie grupy przynajmniej można spędzić czas w aktywny sposób i w normalnej, koleżeńskiej atmosferze. BD: Zdecydowanie jest to fajny sposób na spędzenie czasu na świeżym powietrzu, ot paczka nieznajomych która szuka wspólnego zajęcia w niszy która wciąż nie jest wypełniona. Ale o tym chętnie wspomnę w zbliżającym się artykule, także wyczekujcie! Wspominałaś już o wiadomościach od Twoich obserwatorów, pewnym jest że nie jeden z Twoich subskrybentów z pewnością nie raz myślał czy fantazjował o jakiejś interakcji seksualnej z Twoją osobą. Często otrzymujesz takie propozycje? W swoim Q&A wspominałaś również o swoim bodycount, ujmując to w słowach "musiałabym prowadzić dzienniczek". Jednak jakbyś miała rzucić jakąś liczbą, która z pewnością nie jest jednoliczbowa - ile mniej więcej by to było? Czy nie uważasz czasami, że faceci w pewnym sensie stali się dla Ciebie żywym inwentarzem do zadowalania Twoich zachcianek? LK: Propozycje tego typu zdarzają się często, ale jakby nie patrzeć to tego po prostu się nie uniknie. I mam do tego nijakie nastawienie, bo tak naprawdę ktoś może sobie pytać, ale czy mi to szkodzi, przeszkadza? No nie, mogę ignorować, albo wejść w jakąś rozmowę i sprawdzić czy za głupkowatym pytaniem stoi człowiek, z którym można podjąć jakąś rozmowę, czy po prostu trollujący dzieciak. Więc z tym to bywa różnie. Pytasz mnie o liczbę, ale szczerze mówiąc nawet nie chciałabym strzelać. Mam prawie czterdzieści lat, większość mojego życia to wolne życie, ale też wiele imprez… których nawet zdarzało się nie pamiętać. Ale raczej dałam w swoim Q&A pogląd na to jak to wygląda. Może część osób zdziwiłam, albo nawet mi nie uwierzyli, że to są liczby na palcach jednej dłoni w ciągu prawie pół roku, a nie setki. No jak widać, wasz obraz onlyfansiary nie trafia w realia. Masz trochę racji z moim podejściem do facetów. Jakby nie patrzeć to od praktycznej strony stali się dla mnie zabawką erotyczną do zaspokajania potrzeb... ale nie uważam, że to jest skandaliczna rzecz, skoro sami się na to piszą. A nawet tego chcą, bo często jak już wspominaliśmy - emocjonalnie leżą i zazwyczaj sami innych celów nie mają w życiu oprócz seksu. Także jak tu traktować ich inaczej? Nawet jakbym chciała, to by było ciężko. BD: Na początku Twój onlyfans był testem - prowokacyjnym testem, który potwierdził Twoje przekonanie co do podejścia społeczeństwa do takich spraw. Prowokacja jest jednym z Twoich imion, od pewnego czasu często widzimy zdjęcia na których nie występujesz już sama, ale w towarzystwie innych czego więc możemy spodziewać się od Ciebie w przyszłości? Posiadasz jakieś granice, czy ciągle jeszcze je sprawdzasz? LK: O granicach mogłabym rozmawiać w kwestiach krzywdzenia drugiego człowieka, to tak - tam są granice. Ale w tym temacie? Raczej nie ma, bo jeśli coś nie krzywdzi drugiego człowieka, to czemu miałoby być złe? Tylko kwestia tego, że nie wszystko jest dla wszystkich. Czego można spodziewać się w przyszłości? Szczerze mówiąc - to sama nie wiem. Na pewno podobają mi się formaty, które od czasu do czasu dostarczam swoim odbiorcom i ich nie zostawię, ale nowości... to jeszcze czas pokaże. Obecnie uważam, że jestem na etapie przełamywania stereotypów, ale też nie oszukuje samej siebie i po prostu w Los Santos to praktycznie niemożliwe. Zaściankowe społeczeństwo jest jak gruby mur... więc tylko czas pokaże czy rynek w końcu nadgoni światowe trendy i przestanie traktować odważne kobiety jak margines, bo większość przeciwników chyba nawet nie wie co się dzieje na świecie i jak takie osoby nawet dużo bardziej "kontrowersyjne" napędzają sprzedaż niejednych, wielkich marek. BD: Czy jest to swego rodzaju sugestia do przedsiębiorstw, że jesteś jak najbardziej skłonna rozważenia ewentualnych współprac? LK: Nigdy nie zamykałam się na współpracę, ale też podchodzę do tego z dystansem. Już mam na koncie rozczarowania, umowy, podpisy, które mimo rozmów i zapewnień były łamane na ostatnią chwilę. Także... na backstage wszystko nie wygląda tak kolorowo, a większość osób, czy marek zachowuje się tak jak im wiatr zawieje. O wiarygodności i autentyczności nie mówiłabym nigdy w kierunku większości nazwisk, firm... w tej kwestii to jedynie należy się ukłon do Fehu i jej wytwórni, bo przynajmniej jak kogoś jebią, to do końca - a nie zmieniają zdanie, bo nie wypada, czy coś. BD: Jak więc widać, współpracę czy sponsoring od zewnętrznych podmiotów nie wygląda wcale tak kolorowo jak wielku z nas by myślało. Sądzę że Twoja osoba mogła rozpocząć pewien trend, jeśli chodzi o Onlyfans oraz jego popularność wśród kobiet które nie boją się pokazywać siebie. Czy to opłacalny biznes? LK: Naturalnie opłacalny, ale z jednym wyjątkiem. Opłacalny dla najpopularniejszych osób z tej platformy, a tak to... wiele osób może się odbić, bo początki nie są takie kolorowe. Ja tam weszłam z przewagą, z nazwiskiem. Od początku kręcę porządne zainteresowanie i to po prostu się opłaca. Trzeba mieć nazwisko, albo pomysł na siebie. A najlepiej jedno i drugie. Dostawałam już masę pytań od kobiet na ten temat i zawsze mówiłam to samo - zastanów się. Większość nie miała tego "nazwiska", więc doradzałam chociaż z pomysłami. Ale to też nie jest gwarant, że zawsze się uda. Szczęście też jest potrzebne w tym wszystkim. I jak wspomniałeś, nawet byłabym zadowolona, że taki trend w Los Santos powstanie, szczególnie u osób, które mają swój fanbase i coś do zaoferowania. W moim przypadku ten mały sukces też przejawia się tym, że ja nie mam oczekiwań względem tego, nie robię tego dla pieniędzy, nie robię tego aby mieć za co przeżyć. Robię to, bo zawsze lubiłam kobiecość, pokazywanie siebie... a też to świetna baza do tworzenia i otwierania się w postaci takich blogów dla ludzi. A tak w gruncie rzeczy jak osoba nowa wejdzie w to tylko ze względu na pieniądze to w większości przypadków bardzo szybko odbije się i zniechęci. BD: Niestety nie otrzymaliśmy żadnych pytań od naszych słuchaczy w naszym małym teście, a szkoda! Nasz wywiad natomiast powoli będzie dobiegał końca - czy chciałabyś na sam koniec kogoś pozdrowić, lub przekazać kilka słów do naszych odbiorców? LK: Skoro zbliżamy się do końca, to dziś parę słów dla odbiorców, a może i mały przekaz? Opowiadałam już u siebie o zaprzestaniu wiary w idealne, naturalne ciała, to teraz polecam każdej osobie, która bierze przykład z popularnych osób o zastanowienie się czy tak naprawdę są sobą, czy może tylko wytworem marketingowym. Wszystko co widzicie często mija się z prawdą i artyści nie robią tego co naprawdę czują, a robią co wypada, co się sprzeda, albo co im każą umowy. Także... polecam zawsze spoglądać na kogoś ruchy z przymrużeniem oka. Ah, no i w ramach małej reklamy… polecam dzisiejszą sesję zdjęciową Still Here, znajdziecie linki na moich mediach społecznościowych. Na pewno warto sprawdzić, a szczególnie zapoznać się z treścią jako małe odniesienie do moich poprzednich słów. BD: Zdecydowanie sam będę musiał się z nią zapoznać, przekaz natomiast jest dość słuszny - bądźcie sobą i respektujcie swoje ciała. Każdy z nas jest unikalny, nie starajcie się być kimś, kim nie jesteście. Tym słusznym morałem będziemy się z Wami żegnać, na pewno nie jest to ostatni raz kiedy Lara zagościła na Waszych odbiornikach. Mówili dla Was prosto ze studia, Benjamin Duggan oraz Lara Kozlova - dobranoc, Los Santos!
    7 polubień
  10. 6 polubień
  11. Witaj świecie! Dawno mnie tu nie było, więc czas na małą aktualizację. Ostatnie tygodnie były totalnym rollercoasterem – trochę stresu, trochę euforii i całkiem sporo kawy. Jeśli jesteś ciekawy, co działo się u mnie na uniwersytecie i poza nim, to zapraszam do lektury! Jeszcze nie tak dawno zrobiłam pierwszy krok na ULSA i teraz? Nie wiem, po prostu mam wrażenie że czas tutaj płynie inaczej niż poza kampusem, straciłam jego rachubę, minęło zaledwie kilka tygodni a czuje się jakby minęło kilka miesięcy. Poznałam sporo nowych osób, naprawdę świetni ludzie! Szczególnie Suzie, wspaniała dziewczyna mówię wam, od dziecka lubiłam bawić się w ezoteryke, wiecie karty, kadzidełka, minerały z dobrą energią. Dla większości to po prostu bzdury i bajki lecz dla mnie? Jest to coś w co wierze i pomaga mi to zachować na co dzień pogodę ducha, nawet w najgorszych sytuacjach ale jak to się łączy z Suzie zapytacie? No cóż, można powiedzieć że ona też lubi "magiczne i duchowe klimaty" Co prawda innego rodzaju, bardziej preferuje klimaty starosłowiańskie ale ta zajawka do rzeczy innych niż codzienna rzeczywistość mam wrażenie stworzyła między nami nić porozumienia i cóż. .Jest dla mnie przyjaciółką, jest między nami fajny vibe i czasami mam wrażenie jakbym miała siostrę. Potrafiła siedzieć ze mną o 4 nad ranem i mnie pocieszać jak miałam zły nastrój albo nękały mnie koszmary. Wiecie taka osoba co to zna odpowiedz na każde pytanie które nas dręczy i potrafi zawsze pocieszyć, zauważyłam że pozostałych uczniów też stara się objąć tak zwaną "opieką" i zna sie na zielarstwie! Dla mnie herbata to zawsze była tylko herbata, zielona, trochę cukru i w sam raz na ból brzucha albo do nauki ale ona zna z tysiąc przepisów i to na wszystko, na ból głowy, na stres, na to na tamto..Mówię wam, po prostu bardzo pozytywnie się zaskoczyłam. Uwielbiam takich ludzi którzy starają się rozwijać w sobie coś niespotykanego na co dzień. Jest też Hoyt i Verity, z początku nie sądziłam że znajdziemy jakąś nic porozumienia, nie że są źli albo coś, po prostu różnica charakterów wydawała mi się taka bariera ale okazało się że tak prywatnie? Wiece do pogadania o tym o tamtym są naprawdę zajebistym towarzystwem! Miałam okazje ułożyć im tarota, nie zdradzę szczegółów ponieważ szanuje "tajemnice zawodowa" lecz myślałam że będą starali robić sobie żarty, nie traktować tego na serio i to że mimo iż widziałam że nie wierzą w to tak w pełni to mimo wszystko okazali szacunek mi i temu w co wierze. Nie wyśmiali, nie wygłupiali się tylko słuchali. Bardzo miłe zaskoczenie.. Jest też taki Tyler..chłopak w pierwszym dniu jako pierwszy wyciągnął tą pomocną dłoń, opowiedział mi co nie co o życiu na kampusie, co nie co o sobie, spędziliśmy miły wieczór, nawet zagrał mi na gitarze, ma talent! Lecz...ostatnio zaczął mnie jakby unikać, nie wiem czemu, nie wypaliłam z niczym głupim nie wyśmiałam go, starałam się być przyjazna jak dla każdego ale..sama nie wiem, możę to nie moja wina ale każdy ma jakieś swoje prywatne sprawy które nie daja nam spokoju prawda? "Spytaj kart a karty prawdę ci powiedzą" tak zawsze mówiła mi babcia, w sumie to chyba jako dziecko załapałam od niej takie nietypowe hobby poza tym co wspomniałam w pierwszym artykule. Każdy wierzy w to co daje mu ukojenie i poczucie że nad nami czuwa coś wyższego, nadprzyrodzonego. Fakt też są osoby które nie wierzą w nic ale to inna bajka. Bardzo często korzystam z tarota, pytam o przyszłość albo o decyzje co powinnam zrobić w danej sytuacji lecz z tarotem nie jest tak jak większość z was sobie wyobraża. To nie tak że ty spytasz "Czy jutro będzie padać?" a karty powiedzą sucho "Tak" Karty starają się dać ci zalążek tego co jest pisane ci w przyszłości, nie mówią wprost lecz starają sie sugerować, nawiązywać do czegoś. Często ludzie przychodzą i myślą "Nie mam pojęcia co może znaczyć ta wróżba" To proste! Bo to co karty starają sie przekazać jeszcze sie nie wydarzyło wiec naturalnie z początku wszystko wyda ci sie zagmatwane, niezrozumiałe bo jeszcze tego nie przeżyłeś lub przeżyłaś droga czytelniczko lecz dopiero na przestrzeni dni, bądź tygodni odpowiedz pojawi sie sama w twojej głowie i wszystko zacznie ci się łączyć. One mają pomagać a nie spoilerować twoje życie, inaczej byłoby nudno! NIKT NIE LUBI SPOILERÓW! Jako tarocistka taka jak na przykład ja mam za zadanie zinterpretować ilustracje na kartach we wróżbę, mam znajomość co oznacza dana symbolika i skupiając się i oczyszczając głowę z niepotrzebnych myśli mogę skupić się na tym co czuje gdy spoglądam na dana kartę czy jest to coś negatywnego czy pozytywnego. To pozwala mi przekazać komuś czy powinien uważać czy może jednak być spokojnym o to co go dręczy i trapi. Ostatnimi dniami na kampusie zrobiło się chyba głośno o tym że param się tego typu "czarami" bo na każdym kroku ktoś mnie pyta "Mona ułożysz mi tarota?" "Mona będziesz dzisiaj wolna? Chciałabym coś się dowiedzieć" Ludzie, czasami czuje sie jak grecka wyrocznia a nie jak studentka pierwszego roku LMAO. Ale lubię to robić, nakręca mnie wszystko co jest w jakiś sposób niewytłumaczalne, intryguje mnie i pragnę wiedzieć coraz więcej. Jak chcecie wróżbę moi kochani piszcie do mnie na socialach albo bije pod 7 w dormitorium. Postaram się wam pomóc głodni wiedzy! Niech moc będzie z wami. Wasza mistrzyni Jedi! I polecam zagadać też do Suzie jeżeli interesuje was coś z zielarskiego świata, ma pomysł na każdą dolegliwość i z chęci wam pomoże! I pora przejść chyba do tego co chciałam napisać najbardziej i w sumie tłumaczy to w pewien sposób dlaczego na FreshEYE nic sie nie pojawiało od dłuższego czasu, na moim Instagramie w swoim czasie puściłam info że właśnie jestem w trakcie pisania artykułu na temat podglądacza, większość z was chyba wie już o co chodzi lecz owy artykuł początkowo miał pojawić się tutaj lecz zostałam przyjęta do Daily Bruin! I troche sprawy zmieniły obrót, finalnie artykuł jest do przeczytania tam gdzie opisałam dokładnie jak sprawa ma się na tą chwile i też postanowiłam że jednak blog będzie właśnie o codzienności mojej na kampusie, o życiu, o przemyśleniach a artykuły na konkretniejsze tematy będziecie mogli zobaczyć tam gdzie będą pojawiać się często i będę starać sie jak najbardziej byście byli ze wszystkim na bieżąco! Jeżeli ktoś jeszcze nie przeczytał artykułu o którym wspomniałam wyżej gorąco polecam! Ale wracając do samego tematu to TAK zostałam przyjęta! To był mój pierwszy cel jak tylko powiedziałam sobie "Idę na ULSA" Był to dla mnie duży krok do przodu i i częściowo spełnił moje ambicje jako przyszłej dziennikarki. Trochę się obawiałam że wiecie, jestem na pierwszym roku "Po co mieliby mnie brać skoro jest więcej osób z większym bagażem doświadczenia i z większą wiedzą" Ale dostałam swoją szanse, jestem Zajebiście szczęśliwa i podekscytowana! Powinnam chyba podziękować Corey'owi to gość który gra tam ważną role i raz wpadłam na niego, spytałam czy jest taka możliwość, powiedział mi tylko bym podesłała link do bloga jako wiecie "Sprawdzimy czy sie nadaje" Noo i dostałam potem odpowiedz zwrotną na maila że zostałam przyjęta w szeregi redakcji. Wrzuciłam pierwszy artykuł który został ciepło przyjęty i dostałam też dzięki temu motywacyjnego kopa by działać dalej! Jak to mówią nawiązując do tematu wyżej "Kto nie ma szczęścia w kartach ten ma szczęście w miłości" W moim wypadku jest zupełnie na odwrót i w talii ułożyły mi sie same asy czy też tarot nademną czuwał!
    5 polubień
  12. Velour Noire to luksusowa marka modowa specjalizująca się w projektowaniu i sprzedaży wysokiej jakości odzieży i akcesoriów. Przedsiębiorstwo koncentruje się głównie na produktach ekskluzywnych i limitowanych tworząc sezonowe kolekcje gotowe do noszenia (prêt-à-porter), których charakter oscyluje między codziennym luksusem a wieczorową ekstrawagancją. Grupą docelową Velour Noire są klienci – zarówno kobiety, jak i mężczyźni, którzy płacą nie tylko za ubranie, ale za aurę, jaką one nadają. Projektantka i założycielka marki - Vanessa Evangelista – swoje pierwsze umiejętności w świecie mody zdobywała w rodzinnym Salvadorze pracując z matką jako krawcowa. To właśnie wtedy poczuła pierwsze zamiłowanie do szycia, ale także tworzenia czegoś indywidualne. Wraz ze wzrostem umiejętności i ambicji Vanessy, kobieta wyjechała do São Paulo, gdzie mimo sporych trudności finansowych ukończyła edukację na Faculdade Santa Marcelina – jednej z najlepszych uczelni artystycznych w kraju. To na uczelni właśnie Vanessa miała szansę po raz pierwszy zaprezentować swoje projekty światu podczas dyplomowego pokazu mody co dało jej szansę pierwszego stażu dla brazylijskiego oddziału CaCa. Evangelista w późniejszym czasie ukończyła jeszcze kilka kursów związanych z projektowaniem, a także odbyła staż w Europie. Po finalnym zakończeniu nauki kobieta powróciła do rodzinnego kraju, gdzie założyła swój pierwszy butik projektując stroje na zlecenie bogatych klientek co pozwoliło jej dorobić się pierwszego poważniejszego majątku. Finalnie jednak sprzedała swoją markę, by całkowicie poświęcić się marzeniu, które kiełkowało jej w głowie od dawna - budowie globalnego domu mody. Tym sposobem Vannesa przeprowadziła się do Los Santos, licząc, że znajdzie tu zdecydowanie większe możliwości niż w Brazylii, a Velour Noire wreszcie zaczęło nabierać namacalnych kształtów. Vanessa Evangelista zamierza uczynić z marki symbol nowej ery mody luksusowej – niezależnej od trendów, wolnej od schematów. Oferta marki: Ekskluzywne kolekcje odzieży i obuwia damskiego i męskiego Personalizacja ubrań oraz projektowanie indywidualne Współprace artystyczne i edycje limitowane Stylizacje na sesje zdjęciowe, gale, premiery Dane rejestrowe przedsiębiorstwa: Nazwa: Velour Noire Adres: Portola Drive, Rockford Hills, Los Santos Numer konta grupy: 2488100398 Kapitał: $1,000,000 Zarząd: Vanessa Evangelista (51%); Amira Kassir (49%) ID panelu: 4129 tba tba tba tba Profil LI VN APP
    4 polubienia
  13. Wkraczając w świat Crystal Beach Resort & Spa, wkraczasz do świata którym jest, ekskluzywny kurort wypoczynkowy położony nad malowniczą plażą z widokiem na spokojne, turkusowe wody oceanu. Crystal Beach to czysty synonim luksusu, relaksu i niezapomnianych doświadczeń, stworzony z myślą o najbardziej wymagających bywalcach. Połączenie nowoczesnej architektury, wyrafinowanego i wyselekcjonowanego starannie designu i harmonii z naturą sprawia, że Resort to idealne miejsce na niezapomniany urlop, romantyczny wypad, odnowę ciała i ducha, czy zwykłą romantyczną kolację przy świecach, w akompaniamencie szumu fal. Crystal Beach Resort and Spa zajmuje rozległy teren otoczony kryształową plażą. Architektura resortu łączy elegancję z elementami typowo high-fashion, oferując przestronne pokoje, apartamenty i z zapierającymi dech w piersiach widokami na ocean. Każdy detal – od marmurowych podłóg po ręcznie tkane tkaniny – został zaprojektowany z myślą o komforcie i estetyce. Wewnątrz czekają przestronne apartamenty z panoramicznymi oknami, przez które wpada światło poranka i szum fal. Każdy detal wnętrz – od marmurowych łazienek po ręcznie tkane zasłony – przypomina, że tu luksus nie jest dodatkiem, lecz podstawą. Wieczorem zapach bazylii i czosnku zaprowadzi Cię do serca resortu – włoskiej restauracji, gdzie szef kuchni osobiście dobiera ryby, które zaledwie kilka godzin wcześniej pływały w oceanie. Owoce morza, świeże zioła, domowe pasty – wszystko przygotowane z pasją i podane z widokiem na rozświetloną taflę wody. Na prywatnej plaży miękki piasek ogrzewa stopy, a bar serwuje autorskie koktajle, które smakują jak lato. A gdy noc zapada nad Crystal Beach, baseny otulone światłem lampionów zamieniają się w magiczną oazę – idealną na wieczorne kąpiele, rozmowy do świtu i śmiech, który miesza się z szumem fal. To właśnie tu możesz zorganizować coś wyjątkowego. Cały resort – od willi, przez restaurację, po każdy metr plaży – może należeć tylko do Ciebie i Twoich gości. Urodziny? Ślub? Tajna impreza dla wybranych? A może luksusowe spotkanie w gronie zaufanych? Ty decydujesz, my tworzymy scenerię. Tylko u nas doświadczysz wyjątkowych chwil jak kolacje na plaży pod gwiaździstym niebem, przygotowywaną przez wykwalifikowanego szefa kuchni z menu dostosowanym do preferencji gości. Ponadto wielogodzinne degustacje win i koktajli prowadzone przez najlepszych sommelierów. Crystal Beach Resort & Spa to nie tylko miejsce. To wspomnienie, do którego będziesz wracać w myślach – raz za razem. I za każdym razem z tym samym uczuciem: tam było idealnie.|
    3 polubienia
  14. Aladdin's Cave - podupadająca hurtownia sprzętu elektronicznego z drugiej ręki wykupiona przez Augusta Halbe, bikera pochodzącego z Bremy po przeniesieniu się do oddziału w San Andreas. Jako przykrywka legalnego interesu, ma ona dla bikerów w założeniu stanowić główną bazę pod budowę szlaku przemytu kokainy między Stanami Zjednoczonymi a Europą, oraz dodatkowe źródło zarobku dla zajmujących się lewą elektroniką, funkcjonując jako pół-legalny interes logistyczno-handlowy gdzie skupowana jest elektronika, sprzedawana następnie jako ta 'z drugiej ręki' amatorom tanich zakupów telewizorów, używanych playstation i RTXów po kopaniu BTC. Początków funkcjonowania interesu można się doszukiwać w marcu 2024 roku, kiedy to po raz pierwszy zmieniła ona właściciela, po roku cichego funkcjonowania w maju 2025 roku ostatecznie została przejęta właśnie przez Augusta Halbe - hurtownika i handlowca-amatora z Bremy, a prywatnie członka klubu motocyklowego. Elektronika pochodzenia różnorakiego, od wyzbywających się artykułów gospodarstwa domowego amatorów szybkiego zarobku przez sprzęt pochodzący z kradzieży i włamań za pośrednictwem interesu transportowana jest następnie do Europy. OOC: Witam, chcę stworzyć miejsce 'legalnej' rozgrywki głównie dla członków naszej organizacji. Legalna strona firmy i naszej działalności skupi się głównie na handlu elektroniką, podczas gdy całokształt projektu skupiał będzie się również na jego nielegalnej stronie, tj. dobrach pochodzących z kradzieży, oraz przemycie narkotyków. Niemniej, chcę, aby ta działalność miała również swoją legalną stronę opierającą się właśnie na handlu elektroniką, jako firma handlowa zrzeszająca członków organizacji próbujących legalizować swoje poczynania - a także dla normalnych graczy strefy którzy po prostu chcieli by z nami pograć. Nazwa biznesu/Projektu IC: Aladdin's Cave Postać lidera: August Halbe UID postaci lidera z panelu gracza: 46982 Nick Discord: abel_jaruskijwojennyjkorabl Link URL do mapy z lokalizacją biznesu/projektu: https://imgur.com/a/sKgJyxL (interior pod tą lokalizacją jest już przez nas posiadany, tylko że przypisany jest na organizację.) Typ projektu (Biznes/Projekt IC): biznes/sklep Wybrany interior* (jeśli nie dotyczy, to n/a): n/a Link do tematu organizacji** (jeśli nie dotyczy, to n/a):
    3 polubienia
  15. Chaldejska Mafia w USA znana jest z wykorzystywania swoich połączeń do karteli (historycznie kartel z Medellín, aktualnie kartel Sinaloa) do uzyskiwania nielegalnych dóbr, głównie narkotyków. Transporty jedynie drogą lądową zdecydowanie ograniczają pole manewru, a pewnym momencie paraliżują wręcz możliwości rozwoju każdej grupy przestępczej. W swojej historii Chaldejczycy zatrudniali pilotów, których jedynym zadaniem było latanie między prywatnymi punktami z San Diego/Phoenix do Detroit, a także organizowali lokalne kręgi narkotykowe, takie jak te w El Cajon, San Diego. Kwestią czasu było, aż skonsolidowane gangi Chaldejczyków z Los Santos zaczną przybierać podobnych kroków w celu zyskania wpływu międzystanowego. Aktualnie się to dzieje, a na naszych oczach, dzięki sile dolara Chaldejczycy wkupują sobie miejsca w sercach, oraz portfelach, celników, zwiększając znacząco wolumen wprowadzanych nielegalnych towarów na lokalny rynek Los Santos, oraz rynki z nimi powiązane. Od narkotyków, po podrabianą elektronikę, na torebkach LV kończąc. Wszystko to przy akompaniamencie ceł nakładanych przez administracje Trumpa, które popychają coraz mocniej zwykłych Amerykanów, pragnących poczuć się choć trochę luksusowo, w sidła podrabianych dóbr luksusowych, które aktualnie już nie różnią się niczym poza ceną, niezauważalnymi gołym okiem detalami oraz brakiem możliwości zrobienia wręcz filmowego przejścia się po galerii w szale zakupowym. Przy odpowiednim posmarowaniu forsą przez port przeleci wszystko, nawet żywy człowiek czy zwierzak. W ostatnim czasie, Chaldejczycy ze Strawberry, przepchnęli duże ilości towaru, coraz bardziej skupiając się na hurcie. Lądowe połączenie i wypracowane trasy z czasem stały się niewystarczające. Dzięki dobrze zorganizowanemu mechanizmowi korupcji w West Docks, możliwe było wykupienie dostępów i zorganizowanie legalnie działającego biznesu, opartego na transporcie. Chaldejczycy wykupili strefę magazynową, za niewielką sumę miliona dolarów. Legalna firma postawiona na zaufanego biznesmena, który nie jest oficjalnie powiązany ze zorganizowaną przestępczością. Dla wewnętrznie rozeznanych wiadome jest, że nowy właściciel firmy w West Docks został wręcz "wychowany" praktycznie od zera przez Chaldejczyków. Wpompowali w niego pieniądze z ulicy, zbudowali mu historię, a teraz przyszedł czas na spłatę. Horowitz, bo takie jego nazwisko - od lat ślizga się po różnych interesach oraz inwestycjach. Na dzisiejsze dni tworzy silną, niepodważalną historię finansową.
    3 polubienia
  16. AfterGlow to nowoczesny klub nocny zlokalizowany na rogu San Andreas Avenue i Sinner Street w przemysłowej dzielnicy Textile City. Przez lata budynek stał pusty i zapomniany, aż Kendrick Bennett postanowił przywrócić mu życie i nadać mu nową tożsamość. Tak powstał AfterGlow – miejsce, które szybko stało się rozpoznawalne na klubowej mapie Los Santos. Wnętrze łączy mroczny industrial z futurystycznymi neonami, a muzyka – od mocnych elektronicznych brzmień po surowy punk rock – nadaje rytm każdemu wieczorowi. Bar serwuje autorskie drinki, stworzone z pomysłem i klimatem, które idealnie komponują się z atmosferą lokalu. Klub od początku przyciągał różnorodne środowiska – od artystycznych dusz po ludzi szukających dobrej muzyki i przestrzeni, gdzie można po prostu być sobą. AfterGlow to przestrzeń otwarta dla wszystkich – bez względu na status, styl czy pochodzenie. Liczy się klimat, dobra energia i wspólny vibe. Wraz z rosnącą popularnością, zadbano o profesjonalną ochronę, która gwarantuje bezpieczeństwo wszystkim gościom i sprawia, że każdy wieczór może być intensywny, ale spokojny. AfterGlow to nie tylko klub – to doświadczenie, które zostaje z Tobą długo po tym, jak zgaśnie ostatni neon. Lokacja klubu znajduje sie w dzielnicy Textile City CLUB OFFER -Mocne drinki własnego pomysłu -Loże V.I.P. -Energiczną muzykę elektroniczną -Mroczny klimat -Profesjonalną obsługę OOC
    3 polubienia
  17. 3 polubienia
  18. @Lukaszewski wchodzi na Junior Gamemaster, naturalnie jako zrzeszony ze strefą LEA
    3 polubienia
  19. ______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ ______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ ______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
    3 polubienia
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin