Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Ranking

Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 13.08.2025 w Odpowiedzi

  1. **13.08.2025 – dzień, w którym OakMoon oddał światu "Sweat, Blood, Tears". Bit wyszedł spod rąk FlippyFin, świeżego w grze producenta, który od razu udowodnił, że ma predyspozycję do szybkiego wyjścia z podziemia. Przy projekcie pomagali również dwaj mocni gracze z undergroundu– Jaydehell i Kem – robiąc tak, by każdy detal brzmiał tak, jak powinien. Promocja tego kawałka była inna niż wszystkie dotychczas z rąk OakMoon'a - pojawiło się kilka plakatów na mieście, w zaludnionych miejscach czy przy popularnych barach (The Roof) oraz hucznie promował go na lifeinvader gdzie pojawił się spory odzew z rąk jego fanów. Przebywając z osobami które pobudzały się za pomocą jointów, wymyślił jeden bars "Bawimy się rymami jak cyckami twojej mommy" przez co trochę rozluźnił atmosferę kawałka a przy okazji przykręcił trochę beki przy pracy nad trackiem - aczkolwiek sam track jest mocno dopracowany, starał się dopiąć wszystko na ostatni guzik a samo audio i mixmaster jest dobrze wykonany, co może świadczyć o nowym sprzęcie w które wyposażył OakMoon swojego producenta i swoich kumpli. OakMoon również zdradza, że związał się z dziewczyną - nie podając jej inicjałów ani nic co mogłoby naprowadzić fanów na trop dziewczyny, przekazał to w dość ładny sposób. A CO WAŻNE, OAKMOON OZNACZYŁ W OPISIE KAWAŁKA @JADEHELL @korki, @KEM' @mhrek** TEKST: PROMOCJE/WYDATKI/ODGRYWKA Profil postaci:
    21 polubień
  2. **Dnia 13 sierpnia 2025 roku na streamingach pojawił się kolejny utwór początkującego artysty country- Nate'a Tuckera. Utwór jest przyjemnym dla ucha dziełem, w którym chłopak przedstawia niejako swoją drogę z Nashville do Los Santos, którą przebył. Porusza w niej też wątek tego, że z początku w mieście nie miał praktycznie nic. W dalszej części słuchacze mogą usłyszeć o prawdopodobnej byłej dziewczynie Tuckera- zaznacza, że przez to że ten olał pewnie sprawy ta po długim czasie go zostawiła. Podsumowując wspomina ową relacje nienajgorzej. Utwór został nagrany i zrealizowany przez samego Nate'a w wynajętym przez niego studio wytwórni Blood Moon Records. Technicznie numer brzmi jak najbardziej poprawnie. Wokal Nate'a jest wyrazisty a dykcja poprawna. Dodatkowego rozgłosu samemu utworowi może nadać to, że ostatnio jest dość głośno o artyście w strefie publicznej oraz na socialmediach.** TEKST: PROMOCJA: WYDATKI: ODGRYWKI: INFORMACJE:
    20 polubień
  3. **Stay safe to kolejna odpowiedz ducha dla lil rogue ktora nawet nic nie zarzuca konkretnego dla raperow, wiec nie wiadomo czy jeszcze z jego strony bedzie mozna cos uslyszec jesli lil rogue znow zdissuje ghosta czy bunny'ego, w tekstach jest wiele agresji ale są tez odpowiedzi na wersy Lil Rogue @Tesciuu_, siebie nazywa buzz astral a EsBunny @nygus chudego (kowboja) obie postacie sa z toystory, a we wczesniejszej odpowiedzi byl fineasz i ferb, czyli duch ma polewe z laski ktorej kariera sie skonczyla zanim sie rozpoczela, odpowiedzial w 2 godziny** tekst w wideo 0:09 sie zaczyna
    14 polubień
  4. Event: MEMORIAL CHASE LOVE cz. I Strefa: Globalny oraz Branża rozrywkowa Data: 9.08.2025r. Wykonanie: @Baltek, @Samson, @Dexxi, @XAngel2K, @Nas Nie Dogoniat, @_wiktor Opis: W miejscu śmierci gwiazdy światowego formatu, Chase Love, czyli na poboczu autostrady w Pacific Bluffs, tuż przy malowniczym odcinku Great Ocean Highway 5064, ustawiono memoriał na cześć artysty. To nie był zwykły pomnik – była to żywa scena, na której Chase wciąż grał dla swoich fanów, wiecznie obecny w sercach mieszkańców Los Santos i nie tylko. Scena została zaprojektowana tak, aby oddawać charakterystyczny styl artysty, z elementami świetlnymi, cyfrowymi wyświetlaczami i nagłośnieniem, które odtwarzało jego najbardziej znane utwory, tworząc wrażenie, że Chase faktycznie stoi tam i gra. We wskazane miejsce zjeżdżali się ludzie zarówno z odległych zakątków kraju, jak i mieszkańcy Los Santos czy okolicznych wsi. Niektórzy czcili pamięć Chase w absolutnej ciszy, zapalając znicze lub składając kwiaty, inni – w rytmie jego muzyki – tańczyli, śpiewali lub puszczali na przenośnych głośnikach jego kawałki. Fani zostawiali tam wieńce, koszulki, płyty, plakaty czy lampiony, starając się w ten sposób oddać hołd legendzie amerykańskiej sceny muzycznej. Wiele osób przywoziło ze sobą własne instrumenty i grało fragmenty jego utworów, tworząc spontaniczne mini-koncerty, które łączyły wszystkich w jednym muzycznym wspomnieniu. Ze względu na ogromne natężenie ruchu i napływ fanów, część autostrady została tymczasowo wyłączona z ruchu drogowego. Na miejscu obecne były jednostki San Andreas Highway Patrol, które dbały o bezpieczeństwo zarówno odwiedzających, jak i kierowców, a także koordynowały ruch alternatywnymi trasami. Wokół memoriału pojawiły się również punkty informacyjne, małe stragany z pamiątkami i stoiska z napojami, umożliwiające fanom spędzenie czasu w komfortowych warunkach, podczas gdy oddawali hołd jednej z największych ikon muzyki swoich czasów. Event: MEMORIAL CHASE LOVE cz. II - pogrzeb Strefa: Globalny oraz Branża rozrywkowa Data: 10.08.2025r. Wykonanie: @PRX, @Dexxi, @Misty, @_wiktor, @Samson, @XAngel2K Opis: Po śmierci gwiazdy światowego formatu, Chase’a Love, w Los Santos odbył się jego pogrzeb, który zgromadził osoby, które go znały osobiście, a także fanów z całego miasta i okolic. Uroczystość miała miejsce w kościele w dzielnicy Morningwood, a następnie kontynuowana była na pobliskim cmentarzu. W trakcie ceremonii wygłoszono liczne przemówienia, w których przyjaciele, współpracownicy i bliscy wspominali artystę, jego pasję do muzyki, wkład w amerykańską scenę muzyczną oraz wpływ, jaki wywarł na życie innych ludzi. Kościół wypełnił się po brzegi – niektórzy goście milczeli w zadumie, inni dzielili się osobistymi wspomnieniami i anegdotami z życia Chase’a. Po zakończeniu ceremonii w kościele wszyscy udali się na cmentarz, gdzie odbyła się ostatnia część pogrzebu – pożegnanie przy trumnie. Fani, przyjaciele i rodzina składali kwiaty, wieńce i osobiste pamiątki, oddając w ten sposób hołd legendzie muzyki, która na zawsze pozostała w sercach wielu mieszkańców Los Santos. Oto kilka słów wypowiedzianych przy grobie Chase Love; „(…) Dzisiaj żegnamy tutaj człowieka, który mimo statusu legendy pozostał sobą. Był inspiracją dla wielu młodych artystów, dla wielu młodych ludzi, którzy wierzyli w siebie dlatego, że Chase w siebie wierzył (…). Mimo przykrych sytuacji na swojej drodze, Chase, szedł dalej.. Był moją motywacją i niech będzie też Waszą. Gdybym osobiście nigdy go nie spotkał, moje życie wyglądałoby inaczej..Cieszę się, że mogę być częścią Twojej historii, które nikt nigdy nam nie odbierze. Niech twoja legenda trwa wiecznie przez muzykę, którą robiłeś, pora odpocząć na zasłużonym tronie bracie.. Niech Twoja dusza znajdzie spokój..” – mówił Marquis North „(…) dziś żegnamy Chase’a Love – artystę, którego głos i serce rozbrzmiewały daleko poza granicami naszego miasta, kraju – aczkolwiek tu w Los Santos, zostawił największe piętno. Jego praca inspirowała młodych ludzi, młodych artystów – sam byłem świadkiem jako osoba pracująca w City Hall, w departamencie sztuki i kultury, miałem okazję przyglądać się oraz uczestniczyćw wielu wydarzeniach, gdzie przebywał i brał udział Chase Love. Przede wszystkim udzielał się charytatywnie, wielokrotnie wspierał fundacje poprzez przekazywanie przedmiotów, które później były licytowane, a pieniądze przekazywane na lokalne fundacje (…). Dzięki niemu, sztuka stawała się nie tylko pięknem, ale i narzędziem dobra. Pozostawił po sobie dziedzictwo, które będzie inspirować młodych ludzi (…).” – mówił Semion Voronov „Trudno mi opisać w słowach co teraz czuję. Chase był dla mnie kimś wielkim, był moim bratem. Inspirował mnie praktycznie od moich pierwszych chwil w Los Santos (…). Był kiedy było źle, był kiedy było dobrze, zawsze emanował energią, którą jednocześnie potrafił zarazić innych. Mam z nim wiele wspaniałych wspomnień (…). Dziękuję Ci za każdy moment, który mogliśmy spędzić wspólnie, za wszystko co dla mnie zrobiłeś. Chase bracie, będę za Tobą tęsknić.” – mówił Jakub Mlynarczyk „(…) Chase był już żywą legendą tego miasta.. I nie tylko miasta. Ta sytuacja przypieczętowała tylko jego dziedzictwo. Był człowiekiem, który żył tym, co nawijał w swoich kawałkach – był prawdziwy. (…) Twoje słowa, Twój głos i Twoja energia będzie brzmieć w tym mieście jeszcze długo po tym, jak na nas wszystkich.. Spoczywaj w pokoju ziomek.” – mówił Bently Blanco Fotoleracja: Memorial: https://imgur.com/a/QG0qVMU Pogrzeb: https://imgur.com/a/YyIGXmU
    13 polubień
  5. 10 polubień
  6. **Późnym wieczorem, a nawet nocą na streamingach i w odpowiednich punktach pojawia sie EP Suzanny nad którą pracowała z większymi przerwami kilka tygodni. Produkcja jest w pełni anglojęzyczna, przepełniona metalem symfonicznym i operowymi wstawkami - nie brakuje jednak takich w których Suzy podejmuje sie śpiewu bez wyciągania poszczególnych oktaw. Lost Forest jest pierwszym i jednocześnie ostatnim na chwile obecnym jak zapowiadała na swoich socialach dziewczyna 'projektem' w pełni anglojęzycznym - co nie oznacza że takie wychodzić już w przyszłości nie będą. W produkcje zaangażowany jest zespół Suzy który obecnie przechodzi cięższe chwile o których żadne z nich nie wypowiada sie publicznie. Za gitary odpowiada Suza wraz z Cassiusem @kage-, perkusja przypadła jej rodakowi Yakovowi który dochodzi do siebie po ciężkiej operacji @Lando. W Lost Forest również zaangażowano takie osoby jak Maysaa Spencer @z00nia która odpowiadać miała za brzmienie pianina przy jednym z utworów czy @STRXRD Laila która na prośbę Suzy stworzyła z nią 'letniaczka' dając tym samym odskocznie od cięższych brzmień przeważających na wydaniu. EP dostępna jest na streamingach artystki, w profilach wytwórni a do sprzedaży fizycznej trafiło jedynie 400 płyt - sama promocja była rozległa w czasie chociaż tematyka 'zagubionych lasów' może słuchaczowi wyjaśniać dlaczego. W utworach nie brakuje zamkniętych w słowach i metaforach przekazów od artystki - może nawet wydawać się jakoby projekt był modlitwą o zapomnienie - tylko o kim, czy o czym? Jak już wiadomo, projekt jest W PEŁNI ANGLOJĘZYCZNY a jakość nagrań studyjna, bez zarzutów - kilka utworów zostało zagrane przedpremierowo na OPEN MIC w Dead in Vinewood. Można jasno uznać że projekt jest ukłonem artystki do i dla wielu komentarzy z prośbą o więcej anglojęzycznej twórczości pojawiającej sie w komentarzach słuchaczy przy ostatnim albumie (narracja BR po albumie @El Fenomeno). Bezsprzecznie unikatowości może nadawać fakt że artystka nazwała EP jedynie chapterem - co może wskazywać że przyszłe wydania znów przeważać będą folklorowi, rosyjkojęzycznemu. ** 01. New Worlds feat @kage- Tekst: 02. Memories of the Trip Tekst: 03. In the shadow Tekst: 04. a shout to him feat Maysaa @z00nia Tekst: 05. Forests of Fey (wydane jako zapowiedź) Tekst: 06. Unromantic feat Laila Aguirre @STRXRD (SUMMER REMIX) Tekst: (Proszę już o wycene - przy edycji z jakiegoś powodu formatowanie, zrobiło wywrotkę) -> Wydatki ($273.875) -> Rozgrywka i inne screeny -> Reklama -> Dane postaci
    9 polubień
  7. 11 czerwca od wczesnego popołudnia podczas okolice Revel Entertainment Center w Albuquerque tętniły gwarem fanów, którzy już od pierwszych godzin ustawiali się w kolejkach, by zająć jak najlepsze miejsca. To był drugi przystanek CITY BOYS TOUR i pierwszy w historii występ LIBIDUO w Nowym Meksyku. Wraz ze zbliżającym się wieczorem scena była gotowa na noc pełną basu, świateł i bezkompromisowej energii. Support przebiegł według dobrze znanego schematu trasy: SEX P otworzył show surowymi, trapowymi bitami, a BByKayla odpaliła swój stały zestaw hitów. Publiczność już wtedy reagowała jak na finał, a DJ Yonah Cabajero wplótł w swój set kilka klasyków z południa USA, w tym fragment Still Tippin' od Mike'a Jonesa, co w Albuquerque wywołało szczególny aplauz. Podczas półgodzinnej przerwy między supportem a głównym występem techniczna ekipa wprowadziła na scenę efektowny lowrider, cały oblepiony naklejkami CITY BOYS w klimacie lokalnej sceny. Setlista tego wieczoru została odrobinę zmodyfikowana, koncert otworzył numer YoDaddy /FEEL ME/, który w jego karierze zdążył już urosnąć do wysokiej rangi numeru. Na scenę wbiegł sam Daevion Epps, w towarzystwie SEX P, BByKayli i Moyai. W kulminacji kawałka na scenę wkroczył Mayhem Percy, a numer płynnie przeszedł w /HOE PLZZZ FREESTYLE/. W tym momencie głośniki wystrzeliły z dodatkową mocą, charakterystyczny dla całej trasy zabieg, który sprawia, że segment LIBIDUO jest głośniejszy, agresywniejszy i uderza w publikę pełnym impetem. Po serii najpopularniejszych oraz ikonicznych singli duetu, MIDNIGHTWORSTNIGHTMARE odpalił numer PARTY. Wtedy na scenę wpadły tancerki w skórzanych spodenkach i kowbojskich kapeluszach, wprawiając własne biodra w energiczny, synchroniczny ruch. W trakcie choreografii jedna z nich zahaczyła o statyw z kamerą. Sprzęt runął prosto na konsolę MIDNIGHTWORSTNIGHTMARE, wyłączając na moment całą sekcję bitu. Na sali zapadła kilkusekundowa cisza, przerwana głośnymi okrzykami widowni. W tej samej chwili MyWay chwycił mikrofon i uratował sytuację, wjeżdżając z improwizowanym freestyle'em: "Rozjebalismy kamere wiec oprocz was na zywo nikt mnie nie widzi.. Mimo to wszystkie oczy na mnie jak Tupac albo Patek Philippe... Czarnuchy chca beefu a w zyciu nie napisali chociaż pół dobrego rymu. Pewnie maja dziure w bani jak Forsberg, tak dzis wyglada jebane Hollywood..." Publiczność eksplodowała śmiechem i brawami, a po szybkiej reakcji techników show wróciło do pełnej mocy. Podczas Nothing Changed na telebimach pojawiły się fotografie od dzieciństwa, przez pierwsze nieśmiałe występy, aż po momenty sprzed sławy. Kulminacją była fotografia z przydrożnej stacji, na której widać zdenerwowanego Daevion Epps, rozmawiającego przez telefon przy aucie z otwartym bakiem. Na scenie rozległ się śmiech całej ekipy na scenie. "Eppski, pamiętasz te sytuacje?" zapytał przez śmiech Mayhem Percy aka MyWay.. „Yeahhh… to było jak nam auto stanęło na skrzyżowaniu a ty zamiast ogarniać nam paliwo to wolałeś rozmawiać z laską bez zębów która chciała się z nami umówić" odparł YoDaddy, parskając i wypluwając łyk wody, którą właśnie pił. Reszta koncertu to była czysta energia czyli klasycznie zagrali pare razy "WE GOT EM (freaks)" z pogo stworzonym przez fanów, klimatyczne /FOR THE STREETS/, czy agresywne Messy z dużą ilością pirotechniki. Na TikToku pojawiło się trochę urywków z koncertu min. freestyle po wpadce z kamerą. 13 czerwca od popołudnia w samym sercu Houston, okolice Warehouse Live żyły rapem. Kolejki ciągnęły się wzdłuż ścian budynku, a rozgrzany sierpniowy wieczór tylko podsycał nerwowe oczekiwanie na kolejny przystanek CITY BOYS TOUR. Support przebiegł według niemal stałego schematu trasy, SEX P otworzył imprezę swoim sprawdzonym zestawem swoich piosenek, po czym na scenę wkroczyła BByKayla, odpalając hity z charakterystyczną dla niej energią. Wyjątkiem tego wieczoru była jednak dodatkowa mała niespodzianka czyli MIDNIGHTWORSTNIGHTMARE zagrał krótki set własnych numerów, a za konsoletą zamiast Yonaha stanął Moyai, który dorzucił do nich kilka nieoczywistych miksów. Kiedy nadszedł moment głównego występu, światła w Warehouse Live przygasły, a na scenie w półmroku pojawił się Mayhem Percy. W dłoniach trzymał czarną gitarę elektryczną, na sobie miał białą koszulkę z napisem I LOVE AS THEY DREAM, a tuż za nim ustawiła się reszta ekipy City Boys, Moyai, a nawet Sex P a wszyscy w świeżych koszulkach od Saintevil, z najnowszej kolaboracji Pop Out. Już od pierwszych dźwięków było widać, że ten koncert będzie inny niż wszystkie poprzednie na trasie. Zamiast od razu uderzyć w standardowe otwarcie setlisty, raperzy postawili na spontaniczność. Po krótkim intro na gitarze Percy zrzucił pasek i mikrofony zaczęły krążyć po scenie. Rozpoczęła się sesja freestyle, która płynnie przerodził się w pełnoprawny cypher. Kolejno wchodzili: Libiduo, Midnightworstnightmare, Moyai, Sex P każdy dorzucał swoje linijki, improwizując na temat ludzi z pierwszych rzędów, lokalnych klubów i klimatu Houston. Publiczność reagowała wybuchami śmiechu, gdy raperzy trafnie punktowali elementy miasta, od Third Ward po słynne skrzyżowania pełne food trucków. Po cypherze set wrócił do klasyków Dead in Vinewood które znowu było dedykowane ku pamięci Chase Love, Messy czy dobrze sprawdzone Party, ale w międzyczasie raperzy wplatali dodatkowe, kilkudziesięciosekundowe freestyle’e między przerwami od numerów. Energia w sali była gęsta, niemal klubowa, a bliskość sceny w Warehouse Live sprawiała, że całość miała wyjątkowo intymny klimat. Daevion Epps aka YODADDY odniósł się nawet do potyczki z Prettyboysmanion/Lil Jay którzy zarzucali im "robienie muzyki w stylu Ósmej Milii z Eminemem" komentując to prześmiewczo w krótki sposob "Mhmmmm czarnuchu ósma mila, nasz następny tape to ÓSMA MILA". Na finał Mayhem Percy znów chwycił gitarę i wprowadził publiczność w powolne, ciężkie outro, podczas którego wszyscy artyści ustawili się w linii na froncie sceny i wspólnie wykrzyczeli: "CITY BOYS OUT NOW, AND MORE TO COME SOON!". Publiczność długo po koncercie nie wychodziła z sali, a w mediach społecznościowych już po kilkunastu minutach krążyły nagrania z cyphera, który momentalnie został okrzyknięty jednym z najbardziej interesujących momentów całej trasy.
    8 polubień
  8. Lipiec/Sierpień Wydanie trzech bardzo dobrze przyjętych utworów w tym 2x Rythm Radar Adonis - Good For It (10 miejsce), Dezthemenace - Bad B*tch (9 miejsce), Trevi - Wassup Bro! Duża promocja wokół projektu 404MOBTAPE spod szyldu 404mindsonbandz Wydanie pierwszego utworu spod 404MOB "BODIES" jako intro do albumu Wydanie albumu 404MOBTAPE Merch MindsOnBadz/404MOBTAPE dostępny w sprzedaży Głośniejszy beef członków 404mindsonbandz Adonisa, Trevi oraz Dezthemenace z mniejszymi graczami undergroundu Wydatki - Adonis - Good For It - $75,000 Dezthemenace - Bad B*tch - $155,000 Trevi - Wassup Bro! - $67,000 404MINDSONBANDZ ADONIS x TREVI - BODIES - $80,000 404MOBTAPE - $578,000 (Producent) (czekam jeszcze na wycene szwalni)
    8 polubień
  9. 13.08 Chicago - Byline Bank Aragon Ballroom **Spotkanie odbyło się w jednej z mniejszych sal Aragon Ballroom, jeszcze przed wpuszczeniem reszty publiczności. Fani wchodzili pojedynczo lub w małych grupach, a Mike witał każdego jak starych znajomych, czyt. przybicie piątek, krótkie rozmowy i żarty. Gdy wszyscy zajęli już swoje miejsce Mike zaczął Meet & Greet od pytań. Wysłuchał uważnie znajdujących się fanów a następnie wyrywkowo odpowiedział na niektóre z nich.** Który utwór z LOOK MOM, I MADE IT najtrudniej ci się gra na żywo? Mike: Chyba 'No More Heaven'. Nie przez problemy wokalne, tylko przez to że emocjonalnie mnie zawsze trochę rozbraja. Pierwszy raz w życiu na jakim koncercie byłeś? Mike: To był Linkin Park w 2015. Stałem w tłumie ludzie, przepychali mnie, ale i tak świetnie się bawiłem... i pamiętam, że wróciłem do domu kompletnie bez głosu. Teraz patrzę na ludzi po moich koncertach i mam deja vu phaha! Masz jakieś dziwne nawyki? Mike: Zawsze przed snem sprawdzam czy wszystkie drzwi są zamknięte… **Po krótkiej rozmowie Mike zagrał trzy akustyczne covery popowych hitów które wybrali fani podczas głosowania online:** As It Was – Harry Styles Shivers – Ed Sheeran Mirrors - Justin Timberlake **Chicago tego wieczoru oddychało gęstym, ciepłym powietrzem, a przed Aragon Ballroom od wczesnego popołudnia ustawiła się kolejka ludzi w merchu "GIRLS". Sala w środku wyglądała jak placyk przed pałacem. Złote zdobienia, lekki półmrok, to klimat który idealnie pasowała do trasy. Czuć było że Chicago to miasto które lubi głośne i bezpośrednie koncerty. Równo o godzinie dwudziestej pierwszej światła gasną a na ekranie pojawia się znajomy napis /LOOK MOM, I MADE IT/. Publiczność jakby jednym gardłem zaczęła ryczeć. Finalnie DJ który rozgrzał wcześniej publiczność puścił krótkie intro do 'I'm Back, które finalnie Mike zagrał jako pierwszą piosenkę. Nie dał sobie czasu na oddech i od razu wleciał w singiel "SM1L3", a potem jeszcze "Like This PT2", które w Chicago dostały wyjątkowo energiczne przyjęcie. Podczas grania "Pikachu" Mike kilkukrotnie wychylił się przez barieri i łapał dłonie fanów którzy je wyciągali, natomiast w sali podczas refrenu, ludzie śpiewali głośniej niż sam Mike. Finalnie Mike zaczął balansować między energią a emocjami. Przy "GIRLS" żeńska publika, szczególnie w pierwszych rzędach, przejęła cały utwór, Mike tylko dyrygował mikrofonem i cholernie się cieszył, jak sala wrzeszczała każdy wers. Potem zrobiło się poważniej: "No Regret, No Love" i "Still Want You" wprowadziły trochę ciszy, ale takiej wypełnionej skupieniem. Przy "Still Want You" na ekranie za Mike pojawiła się wizualka Laili Aguirre. Potem Mike ponownie rozpętał piekło, wleciało "Need U" a w miejscu zwrotki Chase'a, cała sala zaczęła śpiewać. "Watch" i "She’s Never There" pokazały, że nawet spokojniejsze numery mogą trzymać napięcie. "Mantra" zamknęła główną część setu w pełnym skupieniu... Na scenie zapanował półmrok. Mike usiadł na krześle z przewieszoną gitarą i zaczął grać. Przed zejsciem ze sceny na bis wrócił z "Diva" w wersji koncertowej, trochę dłuższej i ostrzejszej. Finalnie podziękował publiczności za jeden z najbardziej energicznych wieczorów tej trasy. **
    7 polubień
  10. **W całym mieście coraz bardziej czuć nadchodzące wydarzenie, a po community motoryzacyjnym słychać o pierwszych akceptach zgłoszonych projektów** Przypominamy o mozliwosci zgloszenia się na strefę driftu, jeśli macie do tego odpowiedni wózek i chcecie zrobić niezłe show na evencie - zapraszamy na⁠DISCORD, zgłoszenia są dla was otwarte.
    7 polubień
  11. W Los Angeles od dłuższego czasu odnotowywane są nietypowe przypadki włamań i kradzieży przebiegających pod przykrywką rzekomej fumigacji. Grupa ludzi, działająca poza oficjalnym obiegiem, oferuje ‘szybkie i tanie opryski’ domów. Mieszkańcy domostw zauważają w swoich domach nietypowy wysyp insektów, karaluchów, termitów bądź mrówek - najczęściej w kuchni, w wentylacji, przy oknach. Nic groźnego, ale wystarczająco upierdliwe by zacząć szukać pomocy. I wtedy wchodzi przypadek, sąsiad, przechodzień, pracownik osiedla, albo ktoś ‘z polecenia’ podsuwa kontakt do ekipy od szybkiej fumigacji, niby taniej, lokalnej i bezpiecznej. W ciągu 24-48h pod dom podjeżdża van bez oznaczeń. Wysiadają ludzie w kombinezonach, maskach i okularach ochronnych. Rozstawiają namiot i proszą o opuszczenie budynku ‘na czas gazowania’. Wszystko wygląda profesjonalnie do czasu powrotu właścicieli. Pod nieobecność mieszkańców domu, środek zostaje ograbiony do zera, do gołej podłogi. Laptopy, gotówka, zegarki, dokumenty, biżuteria - wszystko znika. Namiot poskładany, drzwi zamknięte, niby nic się nie stało - ale żadna firma nie istnieje, nie ma nazwy, faktury, telefonu. Grupa działa na zlecenie, poza systemem, przez znajomości, polecenia i szybkie akcje, jak można się również łatwo domyślić - to oni wpuszczają robactwo. Całość to jedna wielka przykrywka, najpierw robaki są celowo wyrzucane w otwartych oknach, wentylacjach lub ogrodach. Potem pojawia się sąsiad a potem złodzieje w kombinezonach, lokalne służby nie mają nawet kogo ścigać - bo dopóki ktoś nie zostawi po sobie śladów genetycznych, telefonu lub nazwiska - nikogo wcześniej tutaj nie było. Man Broke into home through a fumigation tent, took $300,000 worth of jewelry. W Miami Beach mężczyzna wykorzystał czas fumigacji, by włamać się do domu i ukraść biżuterie wartą 300,000 dolarów. Wdarł się przez namiot, spenetrował wnętrze i wyniósł mienie, gdy właściciele przebywali poza domem z powodu rzekomego oprysku. Angelike Mindes, ofiara zdarzenia, powiedziała, że wynajęła firmę fumigacyjną nie spodziewając się że to da zielone światlo do pełnoprawnego napadu. Policja ustaliła że skradzione przedmioty trafiły do handlarzy w centrum Miami, podejrzany został zidentyfikowany i oskarżony o włamanie i kradzież
    6 polubień
  12. Koło godziny 14:00 dwóch znajomych wpadło do lokalu, początkowo byli bez konfliktowi - Rozmawiali w spokoju i nie dochodziło do żadnych sprzeczek, niektórzy nawet się śmiali ale po 30 minutach całe spotkanie nabrało tempa, początkowo dwójka wyszła z lokalu wraz z jednym pracownikiem, który stał za ladą. Za drzwiami też można zauważyć na CCTV, że normalnie rozmawiali bez żadnych sprzeczek. Pracownik zaczął wracać do środka a jedna osoba poszła za nim do środka, rozpętała się przepychanka między dwójką, którzy wrócili do lokalu, w środku było początkowo dwóch pracowników z czego jeden wyszedł a drugi został w środku. Po powrocie drugi pracownik zaczął się rzucać z łapskami do napastnika, który szarpał się z jednym pracownikiem. Wywołała się z tego bójka między nimi, napastnicy położyli pracowników na podłoge. Po parudziesięciu minutach odzyskali pełną świadomość, wstali z podłogi i doszli do siebie. Po powstaniu jeden napastnik wyszedł z lokalu a drugi został w środku, jeden pracownik tego lokalu rzucił się na napastnika, zaczął go dusić od tyłu a napastnik wyciągnął niespodziewanie nóż z kieszeni. Dźgnął faceta przez którego był duszony, zaczął uciekać z lokalu w kierunku swojego pojazdu. Dalej po przejrzeniu dokładnie kamer z CCTV służby mogły zauważyć ten pojazd w okolicach el burro. Napastnicy nie byli zamaskowani, na CCTV można ujrzeć twarz Nolan Mitchell, który wbija nóż w brzuch jednego z pracowników. Dorian Belfort, pomaga początkowo okładać dwójke, która rzuciła się na Nolana - Dorian stał i obserwował przez cały czas sytuacje, dopiero w połowie się dołączył. Poboczni świadkowie - Ilaria Vasquez. Pojazd, którym podjechali a później uciekli to Ubermacht Seprah II Gen. Miał na sobie blachy; 8VTT58
    6 polubień
  13. AKTUALIZACJA 05.2025-08.2025 Po strzelaninie w siedzibie Unsainted Records wszystko zdało się przycichnąć. Po zdarzeniu gdzie ucierpieli Noah Alexander (perkusja) oraz Wattie Reid (gitara prowadząca) kapela zdała się zaszyć. Sama Fehu Skarsgard zaczęła mniej pokazywać się publicznie, wchodząc jedynie w batalie medialne. Jedną z takowych była z FBI wyciągając, że służby są bardziej skłonne łapać kobiety za pokazywanie biustów w sieci, niż ścigać ludzi biegających z półautomatami, co świadczy, że muzycy dalej nie wiedzą kto odpowiadał za ten atak i co miał na celu. Echem zdarzenia mogły pozostać jedynie przerwane rozmowy z Junk Energy Drinks, które przerwano na czas odpoczynku po tak traumatycznym zdarzeniu, które prawie zakończyło się śmiercią Noaha. Medialne ani prawne potyczki nic nie dały, więc co dalej? Pozostaje żyć w tym szalonym świecie dalej i próbować przetrwać. Inną z ciekawostek jest to, że kapela obchodziła rocznicę zmian jakie odbyły się w 2024 roku. Wtedy skład opuścił Eelis Forsberg oraz Cecilla Morgan. Był to spory cios dla formacji, biorąc pod uwagę, że z oryginalnego składu została tylko Skarsgard. Obietnice albumu ucichły po strzelaninie, czy jednak coś się zadzieje, czy fani pozostaną w limbo? Biorąc pod uwagę, że ostatnią produkcją z pod skrzydła zespołu było wydanie SOULS! to wiele się nie dzieje - praktycznie nic. Czy jest to cisza przed burzą? A może powolne wymieranie dinozaura scenicznego? Zobaczymy...
    6 polubień
  14. 6 polubień
  15. **Późnym wieczorem 12 sierpnia 2025 roku publikację miała najnowsza sesja zdjęciowa na stronie B. Carvantes, tym razem jednak wystąpiła w duecie swojej najlepszej przyjaciółki Carmen Villagran z którą właściwie rozpoczynała przygodę ze światem mody - sesja również pojawiła się na stronie Carmen. Jest to pierwsza sesja zdjęciowa w karierze dziewczyn wykonana w pełni wspólnie, duet przedstawia na fotografiach swoje różnice charakterów i stylu bycia. Carmen przedstawiona zostaje jako anioł, czyli ten spokojny i grzeczny charakter, zatem Blanca na fotografiach przedstawiona jest już jako zły demon, wysłannik diabła. W przypadku Carmen ta, na pierwszej fotografii odziana jest w białe body, natomiast Blanca w czarne - i właśnie ten klimat utrzymuje się już praktycznie do końca. Czyli Blanca pojawia się w czarnych kreacjach, a Carmen w białych - całość nadaje większy sens sesji zdjęciowej. W obu przypadkach występują dwie kreacje, natomiast za każdym razem są one uzupełnione o skrzydła w odpowiedniej kolorystyce, na jednym z zdjęć Blanca jako rekwizyt trzyma meksykańską czaszkę (calavera) co ma być nawiązaniem do jej pochodzenia, a raczej jej przodków, ma również demoniczne rogi - w przypadku Carmen jest przede wszystkim złota aureola. Większość osób znających obie dziewczyny z pewnością potwierdzi to, że artystyczny zamysł przekłada się w codziennym życiu i kto jest bohaterem, a kto złoczyńcą. W przypadku tej sesji odpowiada za nią David Bridwell, fotograf pochodzący z Nowego Jorku, odpowiada za sesje z profesjonalnymi modelkami, a także za aspekt fotograficzny podczas niektórych pokazów mody - a to może skłaniać do pewnych refleksji na temat przyszłości duetu modelek. Jedna z fotek ustawiona jest w taki sposób, by pokazać przekrój pomiędzy jedną a druga modelką, tło gra też tutaj pewną rolę bo obie zwrócone są w stronę napisu Vinewood - miasto aniołów, miasto grzechu.** OOC
    5 polubień
  16. LOVE SANTOS - BLIND DATES, SPOTKAJ MNIE W CIEMNO **Na stronie Daily Globe pojawiło się nagranie nowego podcastu LOVE SANTOS, w formie wizualnej i skryptu.** Moi kochani, w dzisiejszym odcinku Love Santos chciałabym Was powitać w świecie BLIND DATES, czyli randek w ciemno, które potrafią zmienić życie… I to nie tylko tak jak w filmach. Odbędziemy krótką podróż po historii i fenomenie blind dates. Dowiesz się, dlaczego to nie tylko romantyczna przygoda, ale też trening dla Twojej odwagi, pewności siebie i otwartości na świat. Będzie trochę psychologii, trochę humoru, kilka anegdot, praktyczne wskazówki… i finał, który – ostrzegam – może sprawić, że spakujesz walizkę i pojedziesz przeżyć swój własny blind date w jednym z najbardziej luksusowych miejsc nad oceanem. Jest taki moment w życiu, kiedy decydujemy się zrobić coś… trochę szalonego. Coś, co wybija nas z codziennej rutyny. Dla jednych będzie to skok na bungee. Dla innych – podróż solo w nieznane. A dla niektórych… blind date. Blind date, czyli randka w ciemno, to spotkanie, na które idziesz nie wiedząc, kogo zobaczysz po drugiej stronie stolika. Bez zdjęć, bez podglądania w social mediach, bez tworzenia wyobrażeń w głowie. Wchodzisz w tę chwilę… czysty, otwarty, gotowy na niespodziankę. I to właśnie magia. Czujecie tą nutkę adrenaliny? Ohh, wiem, że ją czujecie. Nie bądźcie tacy skryci, c’mon! Ale wróćmy do początku… Przenieśmy się do Ameryki lat 20. XX wieku. Mężczyźni w eleganckich kapeluszach, kobiety w sukniach do kolan i z krótkimi fryzurami w stylu „flapper”. Jazz króluje w klubach, a w powietrzu unosi się zapach świeżo palonej kawy i… nowych pomysłów na życie. Właśnie wtedy w studenckich kampusach i wśród bywalców miejskich kawiarni pojawia się coś, co nazwano blind date – randka w ciemno. Idea była prosta: „Nie znasz? Poznaj!” – znajomi aranżowali spotkania między osobami, które nigdy się wcześniej nie widziały. Zero zdjęć, zero „researchu”. Po prostu: przyjdź, uśmiechnij się i zobacz, co się stanie. Lata 70. i 80. to czasy telewizyjnych show. Programy takie jak The Dating Game wciągały Amerykanów przed telewizory, a sam pomysł randki w ciemno stawał się coraz bardziej zabawą niż poważną misją znalezienia męża czy żony. Dziś randki w ciemno przeżywają drugą młodość. Niby mamy aplikacje, gdzie można obejrzeć setki zdjęć… Zauważalna jest tendencja do tego, że coraz więcej ludzi wraca do magii niespodzianki. Organizowane są „mystery matchmaking events”, kolacje tematyczne, a nawet randki, w których nie widzisz twarzy rozmówcy do momentu… aż usiądzie przy Twoim stoliku. W świecie, w którym wiemy o sobie wszystko zanim się spotkamy, blind date to luksus – luksus poznania kogoś tu i teraz, bez filtrów, bez scenariusza. Wyobraź sobie, że idziesz na spotkanie i nie wiesz nic o tej osobie poza tym, że… Istnieje. Twój mózg natychmiast zaczyna pracować na wysokich obrotach. Psychologowie mówią, że to naturalne – lubimy przewidywać, ale tutaj nie mamy danych. Efekt? Delikatna adrenalina. Serce bije szybciej, umysł wyostrza zmysły. Badania pokazują, że brak oczekiwań często prowadzi do… Lepszych wrażeń. Zamiast porównywać osobę do wyobrażenia, poznajesz ją naprawdę. Psycholodzy mówią, że brak oczekiwań to jeden z najlepszych startów dla relacji. Dlaczego? To proste, nie porównujesz rozmówcy do wyobrażenia w swojej głowie. Blind dates uczą nas też odwagi – nie tylko tej w relacjach. Jeśli jesteś w stanie usiąść naprzeciwko nieznajomego i prowadzić swobodną rozmowę, to znaczy, że w innych sytuacjach społecznych też sobie poradzisz. Pewnie w głowie układa Wam się pytanie - hej, Aly’ ale jakie są korzyści z takich randek w ciemno? Już śpieszę z odpowiedzią, moi kochani. Po pierwsze: nową perspektywę. Rozmowa z kimś spoza Twojego kręgu potrafi otworzyć oczy, rozwija horyzonty. Po drugie: odwagę – bo każdy taki krok przełamuje nasze lęki. Po trzecie: emocje. Ten miks ekscytacji, ciekawości i lekkiego stresu jest po prostu… życiodajny. Po czwarte: historie. Nawet jeśli nie znajdziesz miłości, zyskasz opowieść wartą powtarzania. Czy jest szansa, że na takiej randce nie poznasz swojej przyszłej sympatii? Jasne, nikt nie jest w stanie Ci zagwarantować, że to właśnie w ten sposób znajdziesz drugą połówkę. Ale może właśnie nawiążesz równie wartościową znajomość? Kiedyś usłyszałam porównanie randek w ciemno do pudełka czekoladek – czasem trafisz na truflę, a czasem na nadzienie, którego wolałbyś nie próbować. Koleżanka opowiadała mi, jak przyszła na taką randkę i uwaga… Zobaczyła swojego byłego szefa. Oboje udawali, że to zupełnie normalne. Chociaż słyszałam o tym jak facet chciał zaimponować kobiecie, przynosząc kwiaty… Tyle że zapomniał o uczuleniu na pyłki. Przez całe spotkanie kichał jak z karabinu maszynowego. Ale wiecie co? W tych wpadkach też jest urok. Wspólny śmiech to najlepszy lód do przełamania. Obydwie randki zakończyły się przyjemnie i były powtarzane… Wielokrotnie! (śmiech) Czujesz, że ta opcja Cię kusi? Wiem, że słuchają mnie romantyczni maniacy i również Ci, którzy są spragnieni adrenaliny. Nie muszę chyba Was więcej przekonywać do tego pomysłu, prawda? Wyobraź sobie zachód słońca. Siedzicie na tarasie, w dłoni kieliszek wina, przed Wami ocean. W tle szum fal. Po kolacji idziecie na spacer po prywatnej plaży. A jeśli rozmowa jest naprawdę dobra – kończycie wieczór w jacuzzi, patrząc na gwiazdy. Rozmowa płynie, a Ty czujesz, że to jeden z tych momentów, które zostają w pamięci. Twoja randka w ciemno to nie randomowa kawiarnia w mieście, a miejsce z klimatem i klasą. Właśnie dlatego Crystal Beach Resort & Spa postanowiło zorganizować wyjątkowe blind dates w swoim luksusowym ośrodku. Na uczestników czeka prywatna plaża, basen z widokiem na ocean, jacuzzi, sauna, taras i strefa spa. Osobiście zdradzę Wam sekret, że z mężem uwielbiamy plażę przy kompleksie, która jest utrzymana w klimacie Love Island, wiecie o czym mówię, prawda? Dużo miejsc na wypoczynek, intymności i szum oceanu. To będzie kilka dni spotkań, rozmów i wspólnego spędzania czasu w otoczeniu, które sprzyja budowaniu więzi. Na miejscu obsługa kompleksu zadba o Wasz komfort i intymność. A strefa hotelowa… Well, będzie do Waszej dyspozycji. Jak przygotować się do takiej randki w ciemno? Otóż… Po prostu bądź sobą. Nie twórz jakiegoś wyidealizowanego wizerunku swojej osoby, pokaż jaki jesteś i spotkaj swoją soulmate. Go geeeet it! Pamiętajcie kochani, miłość nie pyta o adres… Ale czasem dobrze, żeby znała ten jeden. Zgłoszenia można wysyłać już teraz przez stronę internetową Crystal Beach Resort & Spa. Zajrzyj do nas po więcej szczegółów. I pamiętaj - make love not war, bisous! **Odnośnik, który kieruje zainteresowanych do strony internetowej Crystal Beach Resort & SPA.** ((Kanał resortu, gdzie można zgłosić się do wzięcia udziału poprzez ticketa, regulamin wydarzenia: https://discord.gg/ygzwbBsqPs ))
    5 polubień
  17. **Dnia 13/08/2025 o późniejszych godzinach na terenach zielonych Mirror Parku zostały przeprowadzone prace regulowania trawniku poprzez koszenie go przy pomocy kosiarki elektrycznej**
    4 polubienia
  18. **Od wczesnych godzin popołudniowych na bulwarze przy Park MGM gromadziły się tłumy fanów, podekscytowanych pierwszym w ich historii koncertem w Las Vegas i początkiem debiutanckiej trasy. Jako pierwszy na scenie pojawił się raper SEX P, który przez około piętnaście minut rozgrzewał publikę swoimi energetycznymi numerami. Następnie wystąpiła BByKayla, przyjaciółka raperów z wytwórni Unsainted Record, serwując piosenki takie jak Talk Your Shit, Just Lay Back, What U Want, Flexin on Em, Queen Status, Love Me, Level UP, On The Wave, On My Way UP, Games, I Wont Give Up i ostatecznie Problem. Sama raperka nie dała większego show, jej sceniczny występ opierał się głównie na chodzeniu od lewej do prawej na scenie. Gdy zeszła ze sceny, technicy rozpoczęli przebudowę ustawienia pod główny występ. W tym czasie Yonah Cabajero przejął stery, odpalając DJ set złożony głównie z legendarnych hitów prosto z Los Santos. Publiczność bawiła się jak na największym klubowym parkiecie Vegas, śpiewając refreny i podskakując w rytm dudniącego basu. O 8:30PM światła w hali przygasły, a gwar widowni momentalnie ucichł. Na gigantycznym ekranie pojawiła się twarz Chase Love, czyli tragicznie zmarłego rapera i legendy San Andreas. Cała sala stała w ciszy przez pełną minutę, a setki telefonów rozświetliły mrok, niczym morze gwiazd na pustynnym niebie Nevady. W tle słychać było tylko delikatny szum wiatru. Po chwili Yonah rozpoczął intro kultowego utworu Nomada, który Chase Love nagrał na swój poprzedni album. Publiczność śpiewała każdy wers niemal wydzierając się, tworząc wzruszającą atmosfere oddając hołd raperowi. I wtedy bas uderzył z pełną mocą. Wizualizacje zamieniły się w czerwono-czarny kalejdoskop neonów Las Venturas i Vinewood, a na scenę wbiegło Libiduo, otwierając set premierowym wykonaniem Dead in Vinewood. "LAS VEGAS, TO DLA CIEBIE! DLA CHASE!" krzyknęli jednocześnie, a hala eksplodowała energią. Scenografia przypominała to z listening party: wielkie LEDy z migającymi reklamami, symulowane deszczowe ulice, reflektory imitujące światła przejeżdżających aut. Publiczność skakała w rytm refrenu, a Yonah dodawał na żywo kolejne warstwy bitu. Po tym numerze zespół przeszedł płynnie przez kolejne utwory z CITY BOYS od CERTIFIED HOOD CLASSIC po klubowy banger WE GOT EM (freaks). W połowie koncertu raperzy zrobili krótką pauzę, by opowiedzieć o kulisach powstawania płyty: "To jest nasza historia o mieście, które nigdy nie śpi… ale wciąż potrafi zabrać to, co najważniejsze" powiedział Mayhem Percy. Daevion Epps dodał: "Wszystkie beefy, wszystkie potyczki, wiele osób życzyło nam śmierci... a my jesteśmy tutaj i robimy to dla was!". Setlista objęła niemal cały album, wzbogaconą freestylami i improwizacjami DJa. Wizualizacje na ekranach zmieniały się dynamicznie, telebimy przechodziły w panoramiczne ujęcia miasta, pulsujące światłem, a sylwetki drapaczy chmur znikały w gęstym dymie. Podczas FOR THE STREETS tłum zapalił latarki, a raperzy usiedli na krawędzi sceny, rapując w niemal kameralnym klimacie. Po tym numerze raperom bardzo mocno pomagał scenicznie Jalen Gardener aka Moyai, który był drugim hypemanem obok MIDNIGHTWORSTNIGHTMARE. Raperzy z Libiduo dali z siebie tyle, że później nie mieli siły kończyć swoich wersów, a wtedy dokańczał za nich Moyai na współkę z MIDNIGHTWORSTNIGHTMARE zza konsoli. Na bis Dead in Vinewood zagrano ponownie, tym razem z wydłużonym intrem i dodatkową freestyle’ową zwrotką, w której Libiduo zarapowali o Chase Love. Koncert zamknął gest trzech palców w górze co jest nawiązaniem do Chase Love (i korony) i jego hołdu dla MOB Prince oraz akustyczny loop Nomada grany przez Yonaha. Światła powoli wróciły, a na ekranie pojawił się napis: "THANK YOU, LAS VEGAS, CHASE LIVES FOREVER". Publiczność jeszcze długo po zejściu zespołu ze sceny skandowała refren, a nagrania z tego wieczoru natychmiast zaczęły zalewać media społecznościowe**
    4 polubienia
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin