Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Ranking

Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 19.11.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. **Na oficjalnej stronie modelki Zahrah Aulaqi została opublikawana nowa sesja zdjęciowa stworzona we współpracy ze skysdalimittt, promującą najświeższy drop marki skysdalimittt x halloween in the LA area. W sesji obok Zahrah pojawia się również Skye “Nayla” Blevins - producentka muzyczna i artystka związana z agencją Loxbee Management. Obie kobiety prezentują najnowszy produkt marki, koncentrując się przede wszystkim na jego charakterystycznym tyle, gdzie znajduje się kluczowy element całego merchu. Cała sesja utrzymana jest w uliczno–skateparkowym klimacie, który idealnie oddaje estetykę skysdalimittt. Całość została uchwycona przez fotografkę Lily Cox.**
    17 polubień
  2. PALAC KOCIAKOW PO RAZ KOLEJNY.. MARZENIA O IMPERIUM NOCNEGO ZYCIA.. FANTAZJE.. EKSPANSJA KOCIAKI Z PALACU DO TWOICH USLUG ZNIZKA DLA WETERANOW LABORATORIUM ROZOWEJ PANTERY II
    16 polubień
  3. **Dnia dziewiętnastego listopada dwa tysiące dwudziestego piątego, do sieci trafił drugi odcinek podcastu ,,drewski talks" gośćmi zostali bohaterzy jednej z ostatnich afer która odbyła się w Los Santos, przeciwko ludźmi powiązanymi z Larocque a Angela i Regan** [TRANYKRYPCJA ROZMOWY] INFROMACJE] [PROMOCJA]
    15 polubień
  4. Pierwszy miesiąc działalności Isalyn i Ryana jako Loxbee przebiegł pod znakiem badania rynku i potrzeb lokalnie działających artystów, jak i budowanie pozycji brandu na rynku. Agencja, swoje działania rozpoczęła od zakontraktowania nowych twarzy które oficjalnie są reprezentowane Isalyn i Ryana. Na social mediach zaczeły pojawiać się cykliczne posty informujące o oficjalnych podpisach. Wśród pierwszych twarzy obserwujący mogli zobaczyć. Issey Cenzo, Kelsey Hartman, Skye Blevins, Cher Belair, oraz Nerinę Aguire. Co do ostatniej postaci, wokalistyka nie, była reprezentowana zbyt długo, bez szerszego kontekstu dalsza współpraca została zakończona poprzez oświadczenie które pojawiło się na socialach Loxbee. Decyzja została odebrana przez, obserwujących dwojako. W przestrzeni internetowej zaczeły się pojawiać wątpliwości co do wiarygodności oświadczenia agencji i tego, na ile odpowiada ono faktycznemu przebiegowi wydarzeń w tym tego, czy współpraca z artystką nie została po prostu zakończona, pozostawiając ją samą w obliczu kryzysu. Co raz więcej osób, po samym oświadczeniu zaczeło zwracać uwagę, że mimo szerokiego rosteru realną aktywność, widać u paru osób. Agencja odpowiedziała na to kolejnymi ruchami, zarówno od strony osób powiązanych bezpośrednio z Ryan jak i osób działających z Isalyn. Między innymi, w sieci zaczął krążyć tralier nadchodzącego LP, Issey Cenzo, które zbliża się wielkimi krokami, dodatkowo VEX, która coraz prężniej pracuje nad swoją EPką, pracując z Andre "VΛNCE" Lavances z którym przecinają się jeszcze drogi innych podopiecznych Loxbee. Następnie korzystając z okazji, krachu agencji Gloria d'Italia, agencja podpisała zasięgową modelkę Zahrah Aulaqi, która w okresie ostatnich miesięcy, pickowała na rynku San Ann, osiągając całkiem niezłe zasięgi na rynku. Isalyn, zdecydowanie jest bardziej medialną twarzą agencji, co poskutkowało współpracą z Suzzy przy jej trwającej trasie. Oficjalna informacja na temat współpracy pojawiła się na socialach samej Suzy, w obu postach artystki 1,2. Dodatkowo sama Isalyn, pojawiła się na koncercie Suzzy w NY. Agencja przyjęła do siebie krytykę krążącą w sięci, informując o poszukiwaniu uzupełnienia osób do teamu, by jeszcze efektywniej prowadzi kariery osób reprezentujących barwy Loxbee. Końcówka ostatniego okresu, również przebiegła dość intensywnie. Udało się dokończyć remont, nowego biura Loxbee które zapewni, wszystkim podpisanym twarzą spory backup pod ich twórczość, Skye oraz Zahrah wzieły udział w sesji promującej nowy streetwear brand na scenie LS, publikując zdjęcia na socialach i sesje udostępnioną między innymi w porttfolio modelki (dodatkowo sam Ryan, wrzucił promujący post na swoje sociale), pojawiły się sesje modelek pod agencją Zahrah oraz Cher, oczywiście promowane przez agencje na jej socialach dodatkowo bumpowane przez posty Isalyn 1,2 Sama Isalyn, z resztą zaangażowała się w pomoc przy zbiórce charity organizowanej w paleto, o czym wspomniały lokalne media. Okres został zamknięty, promocją pierwszego pełnoprawnego taseru wokalnego, Skye który powinien lekko zamieszać na lokalnej scenie biorąc pod uwagę samą arsystkę. Pomniejsze aktywności: Ciągłe i aktywne prowadzenie profilu LI agencji, z usługą promowania ważnych postów. Sondowanie rynku, w celu przypuszczalnego oficjalnego podpisania nowych twarzy po rozbudowaniu kadry agencji. Szukanie nowych współprac. Wejście we współprace z Vision czy Skysthelimit. Aktywne prowadzenie profili osób z kadry Loxbee Wejście we współpracę z fotografką Lily Cox. Wydatki:
    15 polubień
  5. **19 listopada, około godziny 20;00, na kanale Bakariego pojawił się kolejny darmowy beat. Tym razem Simms postawił na brzmienie, które w subtelny, lecz wyraźny sposób wyróżnia się na tle jego wcześniejszych produkcji. To świetna okazja dla wszystkich, którzy na bieżąco śledzą tworczosc Bakariego i czekaja na cos swiezego, przez co moga siegnac po najswiezszy beat.**
    15 polubień
  6. GHETTO GHETTO GHETTO GHETTO CRIME!
    11 polubień
  7. (...) (kilka dni później) (...)
    10 polubień
  8. Piszę bo mam inspiracje i powody Lubię się porobić ale też nie tracę głowy leniwy do pracy lecz do nagrywania pierwszy Hardcorowy bit wersy i chcę być w tym lepszy
    10 polubień
  9. **Na profil skida wleciał nowy film, gdzie promuje swój nowy utwór poprzez nagranie, gdzie widać go siedzącego w studiu, bujającego się do utworu z głośników.**
    9 polubień
  10. **Skid wrzucił na relację swoje nagranie ze studia, gdzie z głośników leci kawałek zapowiadanego wcześniej nowego numeru na jego koncie.**
    9 polubień
  11. **W sieci czy na forach i tablicach ogłoszeń co raz to więcej informacji o ostatnim koncercie folk metalowej artystki działającej pod nazwą 'Suzy'. Ostatni koncert jej obecnie trwającej trasy został potwierdzony jak i podane jest co raz to więcej szczegółów co do niego - jednym z tych jest chociażby lokalizacja. 'Final Grove' ma odbyć sie 20 listopada w Lesie Paleto na przygotowanej specjalnie scenie działającej pod projektem Forest Stage. Poza koncertem odwiedzający liczyć mogą na zapewnioną obsługę gastronomiczną przez takie miejsca jak Jewish Tavern czy Nordic Delight; w tych też punktach można będzie odebrać pamiątkowe i symboliczne upominki rozdawane z okazji domknięcia projektu Following the Whisper of the Ancestors przez artystkę. Koncert ma charakter gatunku folk - metalowego; co też jest oczywistym podzielony zostanie na dwie części - rosyjskojęzyczną będącą jego wstępem i anglojęzyczną na zakończenie. **
    9 polubień
  12. Niewielkie, regionalne przedsiębiorstwo zajmujące się sprzedażą nowych i używanych części samochodowych oraz akcesoriów i środków do pielęgnacji auta, założone w 2025 roku w Los Santos przez około 40-letniego Patricka Crane’a. Witrynę z nazwą można bez problemu ujrzeć przejeżdżając obok stacji benzynowej na La Mesa, która sąsiaduje z przedsiębiorstwem. Lokal pomimo tknięcia przez niedoświadczanego biznesmena raczkuje całkiem przyzwoicie w strefie motoryzacyjnej, oferując często tanią alternatywę dla wielkich molochów, którzy dominują rynek. Sklep jest rodzinną firmą, w której największy udział ma właśnie Patrick Crane i jego partnerka Lexy Mason. Sklep, poza sprzedażą stacjonarną, oferuje również sprzedaż internetową, jednak duży nacisk jest stawiany na kontakt stacjonarny oraz pielęgnację kontaktów z lokalnymi warsztatami czy salonami tunerskimi, operując w większości przypadków twarzą w twarz z klientem niż na odległość. Biznes może uchodzić przez to za nieco przestarzały lub, dla innych, swego rodzaju "swojski" i bardziej przyjazny oraz jakościowy klientowi przez mniejszy nakład pracy. Dla osób z półświatka nie będzie niczym zaskakującym, że właściciel wydaje się z jakiegoś powodu znajomy. Patrick Crane, który niejednokrotnie znalazł się pod okiem służb porządkowych nie uchodzi za aniołka, a jego powiązania z gangami więziennymi takimi jak. Public Enemy Number 1 czy Aryan Brotherhood, mogą zapalić zieloną lampkę, że być może za interesem kręci się coś większego. Oficjalnie jednak to jedynie normalny, przyziemny biznes gangstera na emeryturze, który po prostu próbuje ustatkować swoją sytuację ze względu na podeszły wiek. Właściciel firmy korzysta z programu „second-chance hiring”, który polega na aktywnym oferowaniu zatrudnienia osobom z kryminalną przeszłością, chcącym rozpocząć nowe, uczciwe życie. Dzięki udziałowi w tym programie przedsiębiorstwo nie tylko wspiera resocjalizację i integrację byłych skazanych, ale również korzysta z federalnych ulg podatkowych, ubezpieczeń oraz innych form wsparcia przewidzianych dla pracodawców decydujących się na takie działania. Pozwala to firmie zmniejszyć koszty operacyjne, rozbudować kadrę o zmotywowanych pracowników i wzmocnić swój pozytywny wizerunek społeczny. Sklep w swojej ofercie jest w stanie zapewnić wiele ciekawych rozwiązań zarówno dla niedzielnych kierowców jak i pasjonatów motoryzacji, którzy mogą składać spersonalizowane zamówienia w dobrej cenie. W magazynie sklepu znajdą się części eksploatacyjne: filtry oleju, powietrza, kabinowe, paliwa, oleje silnikowe, płyny, świece zapłonowe i żarowe, paski rozrządu, klocki, tarcze hamulcowe oraz akumulatory, części mechaniczne: elementy zawieszenia, układy kierownicze, hamulcowe, wydechowe, części silnika, lampy, opony, szeroko pojęte akcesoria samochodowe, w tym wycieraczki, żarówki, dywaniki, gaśnice, chemia, części elektryczne, narzędzia. Pomimo, że w oficjalnym inwentarzu nie znajdą się części dla zaprawionych pasjonatów motoryzacji, to sklep oferuje pomoc w znalezieniu szukanych przez siebie customowych czy dopicowanych części mechanicznych czy tuningowych. Wystarczy zadzwonić do właściciela lub po prostu z nim porozmawiać, a na pewno każdy znajdzie coś dla siebie przy odrobinie cierpliwości i odpowiedniej, dość przystępnej jak na standardy, sumie.
    8 polubień
  13. '[..] Tak też dusze złośliwych kobiet i starych panien, tudzież krzywdzicieli dzieci, nie miały do Nawii wstępu - wracały na ziemię w postaci polnego biesa. Ludzie bardzo źli i okrutni albo tacy, których ciała po śmierci nie spalono, również nie mogli w zaświatach zaznać spokoju - Weles zaklinał takich w biesy krew pijące i w mięsie ludzkim rozsmakowane. Podobny los czekał kobiety zawistne, co zmarły bezpotomnie lub tuż przed zaślubinami. Zamieszkiwały tedy nad wodami lub w lasach i szkodziły młodym matkom. Pan podziemia nie miał litości także dla tych, którzy sami odebrali sobie życie. Stawali się tacy różnymi biesami i tułali się po lasach, nie zaznawszy spoczynku na łąkach Nawii. Podobnie ludzie utopieni wracali do świata jako wodniki i utopce. Te mogły żywych na głębiny wciągać i w kolejnych topielców zaklinać. Klątwy miały wielkie znaczenie dla Welesa. Był on zawsze opiekunem czarów wszelakich i uroki przez wiedźmy w jego imieniu rzucone sprawiały, że dusza ludzka mogła się zmienić w biesa okropnego o kształcie dzikiego zwierza. Szczególnie traktował natomiast Weles porońców, dzieci zaduszone przypadkiem przez matki i te uśmiercone umyślnie. Mogły one w postaci ptaków odwiedzać swe domostwa na ziemi i wracać do Nawii, kiedy tylko zechciały. [..]' Brama VII Phoenix, ostatni przystanek przed powrotem do Santos... [The Van Buren] **Lot z Miami do Phoenix zajął kilka godzin, Suzy i Cassius spędzili je raczej w ciszy wymieniając sie najważniejszymi informacjami z perkusistą (jakby podłamana i niespokojna z sytuacji która miała miejsce). Artystka przysypiała co jakiś czas opierając głowę o ramie Denisa, mimo to nie przespała więcej niż godziny pozostając nerwowa. Gdy samolot wylądował już na płycie lotniska (a zaraz za nim czekał podnajęty bus') nadszedł świt, powietrze suche i gorące niosło w sobie zapach napięcia które towarzyszyło im przy ostatnim zakręcie - dokładnie tego samego napięcia zbudowanego przez wydarzenia jakie ostatnio miały miejsce; i niespodziewane odłączenie sie od artystki ważnych filarów trasy koncertowej, w czasie jej trwania. Stary czarny van czekał już na nich przed terminalem, oblepiony kurzem z poprzednich najmów... śladami naklejek i lekkimi rysami jakby sam pojazd pamiętał wszystkie historie w których brał udział. Zaraz po szybkiej odprawie w hotelu (a w tym przygotowaniach i jakimś odpoczynku), Suzy ze składem ruszyła do The Van Buren czyli miejsca wydawać sie może w jej ocenie (ale czy faktycznie?) idealnego do stworzenia atmosfery zarówno rytualnej jak i metalowej (bo w końcu nasza bohaterka tworzy mieszając te dwa gatunki muzyki). Wnętrze hali pachniało mocnym zapachem dymu z kadzideł a technicy rozstawiali scenę dbając o każdy jej szczegół: drzewka, wiklinowe kosze, gliniane misy, gałązki jałowca i suszone kwiaty. Suzy z cierpliwością układała kadzidła wiążąc je jakby w spiralne wzory... światło reflektorów odbijało się w powyginanych metalowych ramach sali jednocześnie nadając jej niemal mistyczny charakter. Chwile przed wystąpieniem na scenę wkroczyły statystki w maskach z dębu (karaboszkach), niosąc gliniane misy z których unosił się kadzidlany dym. Spiralny ruch dymu łączył się z pulsującym brzmieniem perkusji Cassiusa a sam (zatrudniony z innymi na resztę trasy) gitarzysta prowadził spokojną niemal hipnotyczną melodie zgrywając sie z resztą osób będących na scenie pod wstęp. Koncert Suzy rozpoczął się od 'Велес ', potem kolejne utwory przeszły w płynne anglojęzyczne wybrane pozycje - wśród zagranych zebrani na hali mogli usłyszeć takie wydania jak m. in - 'Стрибог', 'Велес', 'содержание', 'Echo of You', 'Cursed Santos' i kilka innych wraz z tymi niewydanymi. Zakulisowe spotkanie po koncercie było typowe dla trasy i znane doskonale ze wcześniejszych przystanków... mały krąg, świece, kosze z ziołami, opowieści o Słowiańskich wierzeniach i znaczeniu roślin. Suzy podczas zakulisowej części (niestety) była samotna, nie otoczona zespołem a jedynie swoją siłą przebicia - uczyła na tym przystanku ponownie tworzenia karaboszek jak i tłumaczyła różnice między prostymi dostępnymi w większości domów ziołami. Poza rękodziełem spotkanie zakulisowe dopieszczone zostało akustycznym koncertem na którym artystka zagrała swoje kilka ostatnich wydań. Nadszedł czas pożegnań, gdy wszyscy opuszczali salę na zewnątrz czekał umówiony z nią (Suzanną) narzeczony jak i SHIRO z którym dziewczyna miała sie złapać po wystąpieniu (prawdopodobnie powspominać, i omówić kilka obecnych spraw). Trójka wyruszyła do lokalnych knajp gdzie spędzili resztę wieczoru przed wylotem do Los Santos na ostatni przystanek trasy koncertowej naszej artystki [..]. **
    8 polubień
  14. **Odświeżona wersja papierowa menu kawiarni Paleto Ocean Coffee **
    8 polubień
  15. Jakies 20 minut pozniej...
    7 polubień
  16. Sześć miesięcy ciszy. Pół roku, w trakcie którego Los Santos mogło odetchnąć, ale nie na długo, zwłaszcza gdy w tle wciąż jest widoczny cień rodziny Mancuso. Poprzedni rozdział dobiegł końca w dramatycznych okolicznościach – wewnętrzne konflikty, krwawe sprzątanie i bezwzględne ataki konkurencji, wsparte niespodziewaną presją ze strony stróżów prawa, zmusiły rodzinę do tymczasowego wycofania się w cień. The Mancuso Crime Family przeszła najpoważniejszą próbę od lat. Wypadek samochodowy odsunął Anthony'ego Mancuso od codziennego dowodzenia, ale nie od władzy. Powstała nieformalna, brutalna trójca, która utrzymuje fasadę tradycji, jednocześnie działając z precyzją nowoczesnej korporacji przestępczej. Anthony Mancuso pozostaje oficjalnie Bossem, ale jest to rola niemego sędziego i symbolu. Po wypadku, jego obecność jest skrupulatnie dozowana. Działa z całkowitego cienia, a jego fizyczna niedostępność paradoksalnie wzmacnia jego autorytet — jest nieosiągalny dla wrogów i glin. Stanowi zasłonę dymną, która odwraca uwagę od prawdziwego centrum decyzyjnego. Rodzina wierzy w jego powrót, a on jest cichym gwarantem starych wartości. To Jerome Santuccio de facto przejął stery, stając się operacyjną głową Rodziny. Santuccio wykorzystuje wypadek Mancuso jako dobrowolne wycofanie się bossa, by uniknąć presji ze strony władz. Jest zimnym, strategicznym mózgiem, który nie brudzi sobie rąk na ulicy. Jego działania koncentrują się na praniu pieniędzy i przejmowaniu legalnych aktywów. Donald "Duck Donnie" Angelo, weteran ulicy i dawny Street Boss, objął pełną kontrolę nad przestępczą machiną. To on jest brutalnym łącznikiem między strategią Santuccio a realiami Los Santos. Donnie ma za zadanie nadzorować całą przestępczą działalność, dając rodzinie namacalną, bolesną przewagę. Pod jego okiem, stare metody wymuszeń mieszają się z nowymi, bezwzględnymi formami dystrybucji i egzekucji. Ulica jest jego królestwem, a jego słowo jest prawem na każdym osiedlu podlegającym rodzinie. Kluczową rolę w nowej strukturze odgrywa Ernest Carvello. Jego legalna fasada, luksusowa wypożyczalnia jachtów Oceans Edge, jest wodną logistyką rodziny. Jachty to idealne, dyskretne ścieżki do przemytu, a baza przy zatoce służy jako centrum spotkań z zagranicznymi kontrahentami i miejsce do odizolowanego rozwiązywania konfliktów. Carvello dba o to, by pieniądze i towar płynęły bez przeszkód, a jego wpływy wśród wyższych sfer, szukających morskich ucieczek, są doskonałą przykrywką. Po namysłach nadszedł czas, by The Mancuso Crime Family pokazała Los Santos swoją nową twarz. Reaktywujemy projekt, który przez 7 miesięcy intensywnej działalności namieszał w przestępczym półświatku i zapewnił wysoką aktywność całej organizacji. Szukamy graczy, którzy chcą pograć w autentyczną, dobrze wszystkim znaną La Cosa Nostra, jednocześnie akceptując kilka udziwnień, wpasowujących się w realia XXI wieku – od cyfrowej przestępczości, po korporacyjne pranie brudnych pieniędzy. To odrodzenie, nie reaktywacja.
    7 polubień
  17. LOS SANTOS LOGISTICS CENTER Lost Santos Logistics Center, jest centrum logistycznym, zajmującym się głównie przepływem towarów pomiędzy producentami a odbiorcami, w postaci sklepów detalicznych, bądź hurtowni. Podstawowymi zadaniami centrum, są kompletacja zamówień, przyjmowanie dostaw, oraz organizację wysyłki do poszczególnych odbiorców. Całe centrum logistyczne, jest takim miejscem, które zaopatruje się w towary produkowane przez inne przedsiębiorstwa, a następnie wysyłką do wyznaczonych przez nich miejsc, bądź innych. Centrum Logistyczne, podobnie jak inne magazyny, hurtownie posiada swoje wydzielone strefy które umożliwiają płynne przyjmowanie towarów. Rampy, magazyn, strefę pakowania, czy strefę biurową - bez których centrum nie mogło poprawnie funkcjonować. Centrum logistyczne, posiada rampę dla samochód ciężarowych, jak i dla gałęzi transportu kolejowego, co umożliwia wiele możliwości transportu. Nie musi być to transport samochodowy, ale również kolejowy - jest to bardzo przyjemne rozwiązanie, biorąc pod uwagę większe transporty, na skale między stanową. Magazyn Centrum Logistycznego znajduje się na Cypress Flats, słynącego z wielkiej ilości magazynów czy fabryk - Pierwszy założycielem Centrum jest Anthony Bianchini, dla którego nie jest to pierwszy biznes związany z transportem, czy ogólnikowo z działalnością - Dziś posiada swój barberhop, znajdujący się na Mission Row, na Little Italy. Anthony przejął barbera po swoim ojcu, kiedy ten choruje na groźnego raka płuc i leży w szpitalu. Sam barber ma już na kartu 20 lat, a Anthony 35 - jednak nie zamierza się zatrzymywać jedynie na odziedziczonym Barberze, zawsze miał nosa do Logistyki, czy Magazynowania.. kiedyś nawet w takim pracował - przez krótki okres, ale pracował. Dziś Anthony zamierza wrócić na starą ścieżkę i stworzyć coś swojego, polegającego na Logistyce. W Centrum Logistycznym Anthony'ego są m.in systemy Regałowe, pozwalające na bezpośrednie umiejscowienie palety na Regale, co znacząco ułatwia sprawę związaną z kompletowaniem zamówień, ponieważ zapewniają łatwy dostęp do poszczególnych jednostek ładunkowych - przekłada się to na sprawniejszy czas realizacji zamówienia, i wyższą efektywność operacyjności magazynu. Centrum Logistyczne Anthony'ego ma zamiar podpisywać umowy z różnymi przedsiębiorstwami na terenie miasta, oraz poza nim - nie zamierza zamykać się jedynie na jednego producenta, lecz na kilka. Będzie ono również posiadało w swoich szeregach handlowców, mających na celu szukać potencjalnych wspólników dla całego Centrum Logistycznego. Na stanowiska w Centrum, zamierza również zatrudniać Logistyków, czy Spedytorów zajmującymi się kompletacją zamówień, wysyłką i odbiorem nowych towarów. Kierowcy, jak i pracownicy magazynu, którzy będą najniższym zatrudnieniem w hierarchii.
    6 polubień
  18. **Sędzia po wysłuchaniu obu stron westchnął ciszej, zapisał sobie coś w notesie, następnie odniósł się:** - Jest to sprawa z powództwa cywilnego. O ile odpowiednie przepisy Penal Code mogą być przytaczane czy używane jako swoisty materiał dowodowy, tak nie może być mowy o stosowaniu zarzutów kryminalnych podczas sprawy cywilnej. Tym samym San Andreas (California) Penal Code 236 oraz 237 zostaną wykreślone z listy zarzutów, a ława przysięgłych zignoruje te zarzuty, skupiajac się na pozostałych. Dodatkowo pragnę zwrócić uwagę, że strona oskarżona - dokładniej jest to pokazane w Exhibit C, czwartej wiadomości - wyraziła chęć zaprezentowania nagrań z bodycam, by udowodnić swoją niewinność. Na tym też polega proces sądowy, aby ustalić winę lub brak winy. Biorąc pod uwagę powyższe podtrzymuję sprzeciw dotyczący zarzutów, jak i odrzucam wniosek o oddalenie pozwu. Niniejszym również przychylam się do wniosku strony oskarżającej. Niniejszym zobowiązuję Gruppe Sechs oraz San Andreas State Parks do wydania wspomnianych w wniosku - nagrania z kamer nasobnych (bodycam) pracowników obecnych przy zgłoszeniu i interwencji, zapisy rozmów radiowych z kanałów operacyjnych, raporty incydentowe, notatki służbowe, nagrania z kamer zamontowanych na pojeździe służbowym (dashcam), jeśli były użyte. Pozwoli nam to w pełni ocenić zasadność pozwu oraz jego odbiorcy. @iambunnyb @reglan97 @KirbY. @Michigoon **Odpowiednie subpoena powędrowały za równo do Gruppe Sechs, jak i San Andreas State Parks.** @Jesus @Lirogon (( jeśli chodzi o dostosowanie się do tego wniosku proszę @KirbY. o przesłanie logów od Gruppe Sechs. Jeśli chodzi o SASP to proszę @Lirogon o przesłanie logów z interwencji - chyba, że SASP wniesie sprzeciw do sędziego, do czego ma prawo - wtedy prosze @Jesus jako lidera o skontaktowanie się z sądem w formie IC przez PW forum lub odpowiedni ticket na discordzie strefy publicznej ))
    6 polubień
  19. The Path of No Return Dotychczas rutyna opierała się na zabawie, Vince mógł sobie pozwolić na przestój i żyć zupełnie tak jak chciał. Wszystko to było przeplanate z interesami, nabywaniem kontaktów oraz paroma mało inwazyjnymi nielegalnymi biznesami za które potencjalnie groziło do paru lat pozbawienia wolności. Bale głównie kierował się tym, że jest wolnym kolesiem który żyje z dnia na dzień, nie myślał zbyt daleko na przód a jego dni i tygodnie to absolutny spontan. Rozpoczynając swoją historię jako skromny chłopak z problemami, doprowadził do sytuacji w której jakikolwiek odwrót nie wchodzi w grę. W towarzystwie Christopher Melton alias Hater (PENI DEATH SQUAD MEMBER), Vince rozwijał swoje skrzydła w przestępczej strukturze coraz bardziej. Doszło do momentu w którym dostał zaproszenie na zamkniętą imprezę, na której roiło się od gangsterów białego wozu. Przestępcy Public Enemy No. 1 bawili się w najlepsze wraz w towarzystwie peckerwooda, który bezpośrednio nie był z nimi powiązany. Mimo, że Vince Bale znał lub przynajmniej kojarzył większość osób z imprezy, to uczestnictwo z tego typu przedsięwzięciu pokazało tylko jak całe grono ufa drewniakowi. Przez ten dzień facet momentalnie przybliżył się do osiągnięcia wyższej pozycji, która faktycznie coś znaczy u łysych graczy z wybrzeża. Vince sam z siebie nigdy nie miał pragnienia władzy, solidnej pozycji gangstera. To koleś, który po prostu chciał się życiem bawić a forma zabawy jaką uprawiali skinheadzi z plaży pasowała idealnie w to, co lubił. Rozmowa z tymi ludźmi, przysługi dla nich oraz wspólne zarabianie hajsu skutkowały dołączeniem do grupy przestępczej i nabyciu tatuaży, które oficjalnie wskazują na przynależność do Public Enemy No. 1. Wszystko to przez efekt uboczny jego ruchów, które pomagały prawdziwym, zakorzenionym w mieście przestępcom. Nigdy wcześniej nie sądził, że wykłada na tyle dobrą robotę, aby była tak szeroko uznana. Dopiero teraz zrozumiał, że jego umiejętności, spryt i obycie w gadce może mieć faktyczne odzwierciedlenie w brudnych interesach miasta. Od tego momentu z dnia na dzień nabiera pewności siebie i wie, że jego życie skręciło w tory, które już nigdy nie zmienią swojego kierunku. THE PRESENT DAYS... Bale faktycznie stał się przestępcą, którym cały czas wcale się tak nie czuł. Robił to co uważał za słuszne i to, co dawało mu przychód aby żyć w czymś lepszym niż cztery kartony zlepione w dom. Mimo jego inicjacji do grupy, nie planuje zmieniać swojego stylu życia, bo właśnie taki styl mają ludzie którymi się otacza. To przestępcy, myślą o frosie - ale odpływają w dragi, imprezy, alkohol i wszelkie inne używki. Facet ma świadomość tego jaką wartość tutaj ma pieniądz, ale to klimat w jakim się znajduje odpowiada mu najbardziej. W odróżnieniu do większości gangsterów z białego wozu, Vince zdecydowanie inaczej rozpoczął swoje działania i działa w zupełnie innej roli niż robią to inni. To koleś, który na pierwszy rzut oka nie robi absolutnie nic, ale gdy tylko ma możliwość działa za kurtyną, aby nic nie było widoczne. To, co najbardziej sobie ceni to dyskrecję i bezpieczeństwo, lecz jest świadom, że tego typu interesy nie zawsze idą z tymi cechami w parze. Momentami rozmawia z chaotycznymi ludźmi, takimi u których słowo dyskrecja nigdy nie wydobyło się z ust - ale forsa na górę białego wozu musi wpływać. To życie to ryzyko, lecz adrenalina jaka potrafi przypłynąć podczas niektórych wydarzeń w jego życiu jest niewyobrażalna dla niektórych mieszkańców miasta. Przed nim wiele wyzwań, które zdefinują jego charakter i zachowania prawdopodobnie do końca jego dni.
    6 polubień
  20. Włoska przestępczość zorganizowana na terenie Los Santos, to miejsce, w którym przez długi czas prym wiodła The Mancuso Crime Family. Organizacja była na językach całego półświatka, przez swoją potęgę, na którą składały się liczne wpływy, ale i ogromna liczebność grupy. Cwaniaki wyciskali sok, nie tylko na swojej dzielnicy, ale całe miasto składało się na ich wpływy – byli wszędzie, prowadzili świetnie prosperujące lokale, które tętniły życiem o każdej porze dnia, inwestowali forsę w wielu sektorach, które z czasem pozwoliły im służyć jako nieźle piorące pralnie pieniędzy, a społeczność, której pomagali, jest wdzięczna im po dziś dzień. Grupa, pomimo ogromnych pieniędzy, nigdy się z nimi nie obnosiła, a pralnie świetnie przykrywały ich majętność, przez co nie rzucali się w oczy organom ścigania. Ich siła tkwiła w dyskrecji i wierności zasadom starej szkoły, co czyniło ich niemal niewidzialnymi dla stróżów prawa. Po bolesnym konflikcie z Mongols MC, który kosztował Rodzinę Mancuso utratę strategicznych wpływów i prestiżu, nadszedł czas na reaktywację. To nie jest już powrót do hucznego, ulicznego dominowania, ale do cichego, metodycznego odbudowywania imperium. Anthony Mancuso, choć wciąż figurowany jako Boss, wycofał się w cień, stając się symbolem i ostatecznym arbitrem. Faktyczna siła Rodziny płynie teraz z finansów i infiltracji, a nie z przemocy. Nowe Mancuso ma być jak hydra – jeśli zetniesz jej jedną głowę, odrośnie w dwóch, ale tym razem w ukryciu. Włoska przestępczość zorganizowana w Los Santos przechodziła metamorfozę wymuszoną tragicznymi wydarzeniami. Anthony Mancuso – Boss, formalny i niekwestionowany przywódca Rodziny. Choć powszechnie szanowany, po wypadku samochodowym (który, jak szeptało się w półświatku, mógł być upozorowanym zamachem ze strony Mongols MC lub nawet wewnętrznym spiskiem), Mancuso jest uwięziony w swojej rezydencji, formalnie niezdolny do prowadzenia codziennych operacji. Jego stan zdrowia jest owiany tajemnicą, a jego słowa są przekazywane wyłącznie przez najbliższych zaufanych, co otwiera pole do manipulacji. Jarome Santuccio – Acting Boss, w rezultacie wypadku, Santuccio, dotychczasowy Capo, przejął stery. Jest silny, lecz kontrowersyjny. To jego agresywne metody doprowadziły do wojny z Mongols i kosztowały rodzinę utratę starego imperium. Reaktywacja ma być jego próbą udowodnienia, że potrafi być bossem. Donald "Duck Donnie" Angelo – Caporegime, mózg operacji finansowych. Po fiasku ulicznych działań Santuccio, Angelo stał się faktycznym autorem nowej strategii. Wprowadza dyscyplinę finansową i niewidzialność do działań LCN. Aby powrócić, Rodzina Mancuso nie mogła polegać na jawnych interesach. Wprowadzono system, gdzie siła jest ukryta za profesjonalizmem, co chroni rulling panel przed wymiarem sprawiedliwości. The Veritas Group - Donald Angelo nadzoruje The Veritas Group, chroniąc go przed nadmierną ciekawością organów ścigania. To tu pieniądze z wymuszeń, lichwy i gier są legalizowane jako "opłaty konsultingowe" od zagranicznych klientów. Grupa zajmuje się wyrafinowaną lichwą, udzielając "pożyczek pomostowych" zdesperowanym, wpływowym osobom – sędziom, dziennikarzom, i urzędnikom miejskim. Długi są spłacane usługami i informacjami, a nie tylko gotówką. Fondazione d'Oro - Jarome Santuccio wykorzystuje Fondazione d'Oro jako główny kanał do legalizacji bardzo dużych sum gotówki. Pieniądze z The Veritas Group wchodzą jako pożyczki dla Fondazione, a następnie są wielokrotnie mnożone poprzez celowe zawyżanie kosztów materiałów budowlanych i siły roboczej. Przez projekty budowlane, Fondazione d'Oro cicho zastępuje stare, zrujnowane interesy Mancuso nowymi, legalnymi punktami kontroli. Każda budowa to nowa strefa wpływów. Fondazione d'Oro wymusza na dostawcach kupowanie materiałów z jednego, konkretnego źródła – to zapewnia nie tylko dodatkowy zysk, ale i kontrolę nad logistyką dostaw. La Logistica Transamericana - firma zajmuje się importem, eksportem i magazynowaniem towarów "wrażliwych" (np. luksusowe wina, dzieła sztuki, antyki). Korzysta z własnej floty samochodów dostawczych i dzierżawi magazyny celne. Cały personel L.T.A. – kierowcy, magazynierzy, pracownicy biurowi – to ludzie powiązani z rodziną Mancuso, wszyscy legalnie zatrudnieni. L.T.A. służy jako główny kanał dystrybucji dla kontrabandy. Towary są ukryte w "podwójnych ścianach" kontenerów i przewożone jako "luksusowe wina" lub "antyczne meble" pod fałszywymi listami przewozowymi. Mancuso porzuciło "Little Italy", które stało się zbyt gorące. Nowym, nieoficjalnym terytorium stały się korytarze biznesowe i przemysłowe w pobliżu portu i lotniska.
    6 polubień
  21. Cztery dni w zaskoku ostro napierdolony co co co ja tutaj robie i skad mam te żetony
    6 polubień
  22. ** Dziewiętnastego listopada na wszystkie kanały streamingowe producenta Paries wpadła kolejna nuta z projektu, który od kilku dni mocno zapowiada w social mediach, zatytułowana jako "Bye" od raperki NayCee. Jak to u niej typowe, sam bit jest dosyć agresywny, tak samo jak i sama nawijka dziewczyny, po raz kolejny tekst to typowe wbijanie szpilek do niewiadomego podmiotu, co NayCee cały czas trzyma w tajemnicy i jeszcze z nikim się o tym nie podzieliła, oczywiście publicznie. Nawiązuję ona do tego, że ludzie źle jej życzyli, że niczego nie osiągnie, a ona pchnie się w górę podczas kiedy oni patrzą na nią z dołu, dodatkowo dorzuca do tego kolejną zagrywkę do nieznanej kobiety, prawdopodobnie też działającej w muzyce. TEKST PROMOCJA ODGRYWKA KOSZTA INFORMACJE
    5 polubień
  23. The Path of No Return Dotychczas rutyna opierała się na zabawie, Vince mógł sobie pozwolić na przestój i żyć zupełnie tak jak chciał. Wszystko to było przeplanate z interesami, nabywaniem kontaktów oraz paroma mało inwazyjnymi nielegalnymi biznesami za które potencjalnie groziło do paru lat pozbawienia wolności. Bale głównie kierował się tym, że jest wolnym kolesiem który żyje z dnia na dzień, nie myślał zbyt daleko na przód a jego dni i tygodnie to absolutny spontan. Rozpoczynając swoją historię jako skromny chłopak z problemami, doprowadził do sytuacji w której jakikolwiek odwrót nie wchodzi w grę. W towarzystwie Christopher Melton alias Hater (PENI DEATH SQUAD MEMBER), Vince rozwijał swoje skrzydła w przestępczej strukturze coraz bardziej. Doszło do momentu w którym dostał zaproszenie na zamkniętą imprezę, na której roiło się od gangsterów białego wozu. Przestępcy Public Enemy No. 1 bawili się w najlepsze wraz w towarzystwie peckerwooda, który bezpośrednio nie był z nimi powiązany. Mimo, że Vince Bale znał lub przynajmniej kojarzył większość osób z imprezy, to uczestnictwo z tego typu przedsięwzięciu pokazało tylko jak całe grono ufa drewniakowi. Przez ten dzień facet momentalnie przybliżył się do osiągnięcia wyższej pozycji, która faktycznie coś znaczy u łysych graczy z wybrzeża. Vince sam z siebie nigdy nie miał pragnienia władzy, solidnej pozycji gangstera. To koleś, który po prostu chciał się życiem bawić a forma zabawy jaką uprawiali skinheadzi z plaży pasowała idealnie w to, co lubił. Rozmowa z tymi ludźmi, przysługi dla nich oraz wspólne zarabianie hajsu skutkowały dołączeniem do grupy przestępczej i nabyciu tatuaży, które oficjalnie wskazują na przynależność do Public Enemy No. 1. Wszystko to przez efekt uboczny jego ruchów, które pomagały prawdziwym, zakorzenionym w mieście przestępcom. Nigdy wcześniej nie sądził, że wykłada na tyle dobrą robotę, aby była tak szeroko uznana. Dopiero teraz zrozumiał, że jego umiejętności, spryt i obycie w gadce może mieć faktyczne odzwierciedlenie w brudnych interesach miasta. Od tego momentu z dnia na dzień nabiera pewności siebie i wie, że jego życie skręciło w tory, które już nigdy nie zmienią swojego kierunku. THE PRESENT DAYS... Bale faktycznie stał się przestępcą, którym cały czas wcale się tak nie czuł. Robił to co uważał za słuszne i to, co dawało mu przychód aby żyć w czymś lepszym niż cztery kartony zlepione w dom. Mimo jego inicjacji do grupy, nie planuje zmieniać swojego stylu życia, bo właśnie taki styl mają ludzie którymi się otacza. To przestępcy, myślą o frosie - ale odpływają w dragi, imprezy, alkohol i wszelkie inne używki. Facet ma świadomość tego jaką wartość tutaj ma pieniądz, ale to klimat w jakim się znajduje odpowiada mu najbardziej. W odróżnieniu do większości gangsterów z białego wozu, Vince zdecydowanie inaczej rozpoczął swoje działania i działa w zupełnie innej roli niż robią to inni. To koleś, który na pierwszy rzut oka nie robi absolutnie nic, ale gdy tylko ma możliwość działa za kurtyną, aby nic nie było widoczne. To, co najbardziej sobie ceni to dyskrecję i bezpieczeństwo, lecz jest świadom, że tego typu interesy nie zawsze idą z tymi cechami w parze. Momentami rozmawia z chaotycznymi ludźmi, takimi u których słowo dyskrecja nigdy nie wydobyło się z ust - ale forsa na górę białego wozu musi wpływać. To życie to ryzyko, lecz adrenalina jaka potrafi przypłynąć podczas niektórych wydarzeń w jego życiu jest niewyobrażalna dla niektórych mieszkańców miasta. Przed nim wiele wyzwań, które zdefinują jego charakter i zachowania prawdopodobnie do końca jego dni.
    5 polubień
  24. VENICE made me TRECE13 raised Me #FREEALLV13S
    5 polubień
  25. '[..] Cud narodzin był świętem nie tylko domostwa, które obdarował bociek, ale wszystkich w okolicy. Nowo narodzone dziecko wycierano wiechciem słomy na pamiątkę powstania pierwszego człowieka i noszono wokół ogniska, wzywając Roda, by dał mu dobre życie. Kiedy dziecko usypiało w kołysce, kobiety szykowały jedzenie i pozostawiały je przy dziecku dla spodziewanych gości. Nocą przybywały odziane w biel Rodzanice, otaczały nowo narodzonego człowieka i rozprawiały nad jego przyszłym losem. W końcu podejmowały decyzję, kim dziecko będzie i jakie przypadnie mu wieść życie, a wtedy jedna z boginek pozostawiała na jego czole znak. Choć był niewidoczny dla innych ludzi, mówił o przyszłym losie lub - jak kto woli - przeznaczeniu. Rodzanica malująca tajemny znak na czole dziecka nazywana była Dolą. Od niej zależało wszystko, co człowiek spotka na swej życiowej drodze. Dlatego mówiono o dobrej lub złej Doli, w zależności od tego, jaki los przypisała ona człowiekowi w dniu narodzin. Siostry, wróciwszy do Wyraju, przędły dla dziecka nić, której to sztuki nauczyły się od matki. Była to nić żywota i od Doli zależało, czy będzie ona prosta, czy splątana. Kiedy Dola przecinała nić żywota, człowiek umierał, a jego dusza uchodziła do Welesa. Dusza rodowa zaś wracała w korony Wielkiego Dębu pod postacią ptaka i zasiadała na gałęziach Wyraju. Im bardziej łaskawa okazywała się Dola, tym lepsze życie miał człowiek, a ptak jego rodowej duszy zasiadał wyżej. Często zdarzało się, że dziecko otrzymywało cząstkę swego ojca lub dziada. Tak powstawały sławne rody i plemiona. [..]' Brama VII Miami, dwa w lewo - a raz w prawo.. [Fillmore Miami Beach] **Po nocnym locie z Filadelfii samolot osiadł na pasie w Los Santos, niebo dopiero zaczynało przecierać się z granatu w błękit.. [..]. Powietrze pachniało znaną Suzannie wilgocią oceanu - chłodne jednak niosące w sobie zwiastun kalifornijskiego ciepła. Zespół wyszedł powoli z terminala wciąż zaspani i zdezorientowani po ośmiogodzinnej podróży (coś prawie) jakby między jednym miastem a drugim zgubili po drodze właściwy rytm dnia. Zasadniczo obrane dwa dni przerwy rozpłynęły się jak mgła a każdy z nich rozszedł się własnymi 'ścieżkami' próbując w krótkim czasie nadrobić tysiąc zostawionych tutaj spraw, uczuć, oddechów. Cassius większość czasu spędził w swojej dziupli majsterkując przy ulubionym samochodzie który ma już lata w tym też próbując odciąć się od wszystkiego intensywnym biciem rave. Romy zniknęła w pubie mając swój świat czy cele o których nie dzieliła czy rozmawiała z każdym. Ricky spotkał sie z partnerką która wciąż jak i narzeczony Suzy pozostawali w Los Santos - no właśnie a Suzy? Dla niej te dni nie były odpoczynkiem... bardziej częścią trasy i jakby czymś innym bo skrzyżowaniem obowiązków, spotkań i cichego, wyczekiwanego spokoju. Pierwszy dzień artystce pochłonęły przygotowania finału: spotkania z partnerami (w tym i tancerkami oraz innymi artystami), konsultacje świateł, sprawdzanie próbnych nagrań, przegląd kostiumów i rekwizytów na Paleto Bay; kolejno dogląd zielarni czy nowego lokalu po rebrandingu (starego Dead in Vinewood). Drugiego dnia Suzka pozwoliła sobie na zamknięcie sie w swoim mieszkaniu wraz z narzeczonym - a co za tym szło przygotowaniami do wylotu i dalszych przystanków na trasie koncertowej. Para chociaż na kilka godzin zniknęła 'dla świata'... uciekając od trasy, pytań, obowiązków, timleine i presji. Tego samego dnia ale już w nocy (17 listopada) ruszyli w końcu dalej wraz z pozostałymi (poza Rickym który dołączył z późniejszym lotem) na lotnisko. Tym razem Suzy nie podróżowała sama z zespołem; towarzyszył artystce jej narzeczony co jak sie później (w opowieści okazało) pomoże jej utrzymać równowagę między występami a pojawiającymi sie nagle zawirowaniami losu. Gdy artyści dolecieli do Miami miasto przywitało ich cięższym wilgotnym powietrzem. Podnajęty bus to zawsze ten sam model, lekko za głośny ale tani i sprawny zawiózł ich przez wąskie ulice miasta mijając palmy kołyszące się w intensywnych podmuchach wiatrów. Fillmore Miami Beach (po bookingu, krótkim odpoczynku) było miejscem ich wystąpienia jak i czekało już praktycznie przygotowane: oświetlone mocno ściany, reflektory i klimat który wydawał się na tyle lekki aby bez problemu unieść to wystąpienie. Wewnątrz panowały przygotowania na kolejny z koncertów jaki miał sie już niebawem odbyć [..]. Technicy ustawiali sprzęt, Cassius sprawdzał perkusje... Romy pomogła wraz z Rickym w podłączaniu wszelkich przewodów. Sama Suzy z Denisem skupiła sie na wsparciu w dopinaniu scenografii; w tym wszystkim chciała też jak najwięcej pokazać 'swojego świata' partnerowi - który zazwyczaj zna jej prace jedynie ze studia czy widząc ją od drugiej strony, tej 'przy scenie'. W związku ze zmęczeniem i charakterem miejsca Suzy zrezygnowała z pełnego i długiego rytuału wybierając subtelniejszy wstęp na swoim koncercie dla w/w. Statystki spokojnie przy rozpoczęciu miały obchodzić Suzanne niosąc lampiony; i tak nieśpiesznie spacerować zataczały krąg przez pierwszy utwór by potem zmyć się za narastającym z każdą minutą dymem z kadzideł. Właśnie wtedy, po wszystkich próbach kiedy nadeszła godzina rozpoczęcia Fillmore powoli spowiła mgła nawiewanego dymu z kadzidlanych mis, a w tych zioła jakie znamy z poprzednich przystanków. Artystka powitała publiczność po rosyjsku jak i angielsku wypowiadając słowa jednej ze swoich piosenek - w pierwszych momentach koncertu unosiła dłonie powoli rysując nimi kręgi w powietrzu... gesty które wyglądały jak zapisywanie symboli przed wpatrzoną w nią (i ciekawską co będzie dalej) publiką, tych symboli rytualnych czy ochronnych (tych co też mają na ciałach przy każdym występie, a zwłaszcza na twarzy). Podczas koncertu standardowo pojawiły sie pierw rosyjskojezyczne utwory w tym m. in. 'Стрибог', 'Мокош', 'Потерянный' oraz kilka niewydanych które ta trzyma w zapasie pod przyszłe produkcje [..]. Przechodząc do anglojęzycznego wystąpienia Suzy zeszła ze sceny, zapadła kurtyna a część zebranych myślała że to koniec - zdziwiła sie gdy po chwili oświetlenie na sali zmieniło sie na inną barwę. Przed podniesieniem kurtyny z mikrofonu rozległ sie głos Cassiusa który powtarzał chociażby słowa z pomocą megafonu 'Siostro spalona.. w południowym żarze. Córko słońca, strażniczko pól.... - Przynosimy ci popiół jako pamięć o ogniu, ziarno za zabraną obietnicę życia - nie odbieraj nam oddechu; bądź z nami, a nie przeciw nam. [.]' i mimo że słuchacze doskonale wiedzieli co za chwile nastąpi głos przy podnoszeniu kurtyny wypowiadany przez Suzy 'Zaklęte Santos' - był potwierdzeniem jakoby właśnie zaczęła sie anglojęzyczna część. Zaraz po jednej z popularniejszych piosenek jakie ostatnio ta wydała (poza niewydanymi) usłyszeć można było takie tytuły jak; 'Echo of You', 'Forbidden Tale', 'Unromantic ' czy też i 'a shout to him'. Koncert zakończył się coverem 'Nothing Else Matters' w wykonaniu Suzy, odchodząc powoli ze sceny zaśpiewała ostatnie słowa (znanej na świecie) piosenki. Część zakulisowa odbywała się docelowo gdzieś w niewielkiej sali z drewnianą podłogą i kilkoma poduchami rozrzuconymi obok siebie. Tutaj Suzy prowadziła ją sama i tym razem bez zespołu. Ricky zrezygnował z trasy zaraz po zejściu ze sceny i rozmowie z resztą grupy artystów... - po publikacji artykułu w „Celebrity Preview” który rozbił jego serce, i wiarę w ludzi. W sali unosił się zapach ziół, świec i resztek kadzidła przyniesionego przez Suzy. Fani wchodzili jak zawsze powoli... w małych grupkach. Atmosfera była spokojna a sama Suzy siedziała witając ich ciepło bardziej jak gospodyni domowego ogniska niż postać na scenie chcąca zrobić show. Podczas dzisiejszego zakulisowego spotkania dziewczyna postawiła na karaoke do jej utworów; o dziwo wiele osób sie w to zaangażowało - przy tym i dziewczyna dzieliła sie opowieściami nie tyle z kultury Słowian co historią powstania danego utworu pozwalając im poznać nieznane sekrety wydań. Nie zabrakło krótkiego koncertu otulonego akustycznym wykonaniem przez artystkę swoich kilku kawałków - w tym wszystkim otuleni ziołami i naparami mogący (goście) poznać ich smak czy właściwości. Po zakończeniu spotkania nocne Miami pachniało jak inne przystanki jeszcze w niektórych miejscach (tym charakterystycznym) kadzidłem, część zespołu co została z Suzy wróciła do hotelu. Dziewczyna i jej narzeczony nieśpiesznie szli obok siebie w ciszy wiedząc że przed nią poszukiwanie zastępczych instrumentalistów oraz prawdopodobnie ciężka noc - zwłaszcza artystka jakby niespokojnie zatopiona w myślach o tym, co za nimi i o tym... co dopiero nadejdzie. Trasa koncertowa wchodziła już w ostatni łuk - jednak nad tym wisiało Paleto Bay i finał, który miał być nie tyle koncertem co domknięciem projektu- a jego los zawisł właśnie na włosku.**
    5 polubień
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin