Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Ranking

Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 27.07.2023 w Odpowiedzi

  1. **Dnia 18.07.2023 Odbyła się sesja zdjęciowa o tematyce górskiej która ma celu pokazać internautom piękne krajobrazy które znajdują się w stanie San Andreas. Występuje na niej Adelina Caballero. Sesja została wykonana przez fotografkę z agencji Prime Ylva Koivisto. Sama sesja zawiera dobrej jakości zdjęcia, dnia 27.07 doszło do publikacji sesji o której Adelina postanowiła poinformować na swoich social mediach wrzucając informacje na swoje profile tym samym promując sesję.** Odgrywki IC Wydatki Dane postaci
    18 polubień
  2. Asami Kiyoko w wywiadzie z Jocelyn Gugliemetti opowiada co tak naprawdę kryje się za "butterflies are dead", odnosi się do afery okładkowej oraz uchyla rąbka tajemnicy o swoich muzycznych planach i współpracy z ByteBridge Jocelyn Gugliemetti: Dobry wieczór, Los Santos! Mam nadzieję, że jakoś znosicie te upały, bo za chwilę zrobi się naprawdę gorąco... dzisiejszym gościem w Night American Discussions jest... Asami Kiyoko! Cześć, Asami! Asami Kiyoko: Hej wszystkim, niezmiernie mi miło, że dzisiaj tutaj z Wami jestem! Dziękuje Jocelyn za zaproszenie. Jocelyn Gugliemetti: to ja dziękuję, że zgodziłaś się zajrzeć w moje skromne progi. Gwiazdy Twojego formatu nie są aż tak uchwytne! Świetnie wyglądasz, jak się czujesz? Dajesz sobie radę z aktualną falą upałów? Asami Kiyoko: Chyba nigdy się nie przyzwyczaję do tutejszej pogody, ale na moje szczęście, albo nieszczęście; nie wychodzę ostatnimi czasy za często z domu, nie licząc oczywiście wycieczek do studia. Jocelyn Gugliemetti: Wycieczki do studia brzmią bardzo intrygująco, więc Cię za moment o to koniecznie wypytam! Widziałam na lifeinvader, że przygarnęłaś pieska. Jak sobie cenisz takie towarzystwo? Asami Kiyoko: Odkąd sprowadziłam się do Santos, sporo czasu spędzałam w schronisku w Paleto Bay, a później w schronisku Animal Care Foundation. Cenię sobię towarzystwo zwierząt, ale niestety jako dziecko nie mogłam sobie pozwolić na pupila, więc teraz nadrabiam. Decyzja o adopcji była przeze mnie rozpatrzana przez naprawdę długi czas, miałam pełno obaw czy przy moim trybie życia podołam opiece nad psem ale finalnie wszystko wskazywało na to, że to będzie obustronna korzyść, więc właśnie pierwszy pupil zawitał pod moim dachem, ale coraz bliżej do tego, by miał towarzystwo. Jocelyn Gugliemetti: Towarzystwo? Czyli wychodzi na to, że planujesz kolejną adopcję! Jakbym bywała częściej w domu to sama bym przygarnęła pod swój dach psa, uwielbiam je całym sercem ale to duża odpowiedzialność. Jak już o tym mówimy - opowiesz mi parę słów na temat współpracy z ByteBridge? Kojarzę, że robiliście razem aplikację schroniska dla zwierząt. Jak to działa? Asami Kiyoko: Aplikacja wprawdzie nie miała jeszcze oficjalnej premiery, ale myślę, że co nieco mogę zdradzić. Aplikacja oczywiście ma wesprzeć schronisko Zoe Andersson, z którą aktywnie działam w temacie pomocy zwierząt i ma zachęcić do adopcji podopiecznych. Ale także, jeżeli ktoś nie może się zdecydować na adopcję lub nie ma na nią warunków, może wspomóc nas swoim czasem - tak to bym ujęła. W najbliższym czasie będziemy prowadzili rozmowy z potencjalnymi sponsorami, a sama aplikacja działałaby na zasazdie wymiany codziennych kliknięc na darowiznę na schronisko od sponsorów. Jocelyn Gugliemetti: Powiem tak - ta aplikacja będzie totalnym must have na moim telefonie i sama z ogromną chęcią wsparłabym taką inicjatywę. Ostatnio byliśmy świadkami ostrej wymiany słów między CEO Prime, Alice Moner, a CEO ByteBridge, Travisem Torresem. Moner opublikowała raport sprzed kilku miesięcy z aresztowana Torresa. Kontrowersje wokół ByteBridge rosną, jednak na ten moment brak oficjalnego statementu i ciężko oceniać. Nie martwisz się jednak, że to może odbić się negatywnie na waszej współpracy? Asami Kiyoko: Osobiście staram się nie oceniać ludzi po rzeczach wyczytanych w sieci, jednak raport opublikowany przez Alice Moner był dla mnie niemałym zaskoczeniem, ale raczej w kwestii... skąd ten raport znalazł się w jej posiadaniu. Dopóki nie będzie oficjalnej informacji na temat tego konfliktu i prawdziwości informacji wstrzymuje się od jakichkolwiek decyzji. Byte Bridge posiada specjalistów, którzy pomagają nam od strony technicznej i na tym się skupiamy. Mam nadzieję, że wspomniane komplikację nie zaszkodzą w odbiorze aplikacji, bo jednak jest ona osobnym tworem i jest skupiona wyłącznie na pomaganiu. Ani my jako schronisko, ani spółka ByteBridge nie ponosi żadnych zysków z tego imienia. Jocelyn Gugliemetti: Myślę, że to bardzo rozsądne podejście i tak jak wspomniałam wcześniej - ciężko oceniać to jakkolwiek bez oficjalnych informacji. Osobiście dodam, że poprosiłam rzecznika Los Santos Sheriff's County Department o zajęcie stanowiska w tej kwestii. Wróćmy jednak do Twojej osoby! Uchylisz rąbka tajemnicy odnośnie Twoich planów muzycznych na najbliższą przyszłość? W ostatnim czasie na Twoim lifeinvader pojawiło się coś, co wyglądało jak okładki albumu? Asami Kiyoko: Tak, pojawiło się coś co zapowiada najbliższe projekty, nie są to w prawdzie oficjalne okładki, ale mała ich zapowiedź. Jocelyn Gugliemetti: Opowiesz nieco więcej? Zżera mnie ciekawość. Czego możemy się spodziewać? Asami Kiyoko: Tym razem chciałam troszkę poeksperymentować. Jeden z albumów nie będzie już typowym popowym brzmieniem, a bardziej będzie zahaczał o POP ROCK; coś bardziej w stylu WARRIOR SOUL z albumu Phoenix. Drugi album będzie raczej taką typową Asami, lecz z gościnnymi występami. Jocelyn Gugliemetti: Zdradzisz jakich masz zaplanowanych gości na drugim albumie czy to narazie TOP SECRET? Asami Kiyoko: Nie chce obiecywać tutaj jeszcze niedopiętych kolaboracji, więc na tę chwilę mogę powiedzieć, że ponownie usłyszycie mnie w duecie z Breedlove. Rozmawiałam także z Tori Ramirez o umieszczeniu naszego współnego niewydanego utworu na tym albumie ale ta decyzja nie jest jeszcze przypieczętowana. Jocelyn Gugliemetti: Będzie nieźle! Teraz pytanie, którego spodziewałaś się na bank. Wiele osób zarzuca ci, że okładka “butterflies are dead” są nawiązaniem do okładki “butterflies&melodies” twojego byłego chłopaka, Baby Raya. Czy faktycznie jest tu jakieś nawiązanie? * Asami Kiyoko wypuściła trochę głośniej powietrze, po czym poprawiła się na fotelu, myśląc chwilę nad odpowiedzią. Asami Kiyoko: Ujmę może to w ten sposób... Motyw motyli jest bardzo popularny w popkulturze i towarzyszył mi sporo czasu przed poznaniem Braylona. Motyle są dostrzegalne zarówno na okładce LAST CHAPTER, a także na pierwszej wersji PHOENIXA. W mojej twórczości stawiam mocno na symbolikę, a większość osób wie, albo kojarzy, że motyle są symbolem odrodzenia, nowego początku. Natomiast martwe motyle symbolizują utratę bliskich - stąd wziął się tytuł BUTTERFLIES ARE DEAD. Z Baby Rayem mamy dosyć burzliwą przeszłość, ale myślę, że wszystko między nami jest wyjaśnione i żadna ze stron nie chowa już urazy... albo chociaż mam taką nadzieję. Ludzie zawsze będa doszukiwać się ukrytych motywów ale już nic na to nie poradzimy. Pomimo, że ASAMI X BABY RAY to przeszłość, to niektórzy nadal będą próbowali dopatrywać się czegoś we wszystkim co robimy. Stąd zarówno porównywanie okładek, czy też plotki - tak myślę. Jocelyn Gugliemetti: Myślę, że porównywanie okładek jest słuszne nie tylko ze względu na sam fakt bliźniaczych motyli na okładce Twojej i Baby Raya, ale również sama kompozycja bardzo się ze sobą zbiega. Co o tym myślisz? Asami Kiyoko: Pragnę tylko przypomnieć, że to nie jest oficjalna okładka, ale fakt, może sprawiać takie wrażenie. Z mojej strony mogę tylko zapewnić, że okładka jak i album, nie ma związku z moim byłym związkiem ani, że nie życze nikomu źle, a takie plotki też mi się obiły o uszy co jest strasznie przykre. Jocelyn Gugliemetti: Rozumiem! Mimo wszystko, wydaje mi się, że Braylon odebrał to chyba dość osobiście. Jaka była Twoja reakcja kiedy wstawił post “butterflies are not dead”, co jest jawnym nawiązaniem do okładki będącej przedmiotem dyskusji? Asami Kiyoko: Szczerze? Byłam zaskoczona tym dopiskiem pod jego zdjęciem. Jak wspominałam wcześniej - między nami nie ma żadnej złej krwi, niejednokrotnie rozmawialiśmy w cztery oczy o tym motywie. Rozumiem jednocześnie, że Braylon ostatnimi czasy sporo przeszedł, więc dramy to ostatnie czego potrzebuje w swoim życiu... lecz jeżeli w jakikolwiek sposób poczuł się dotknięty tym tytułem mógł po prostu mi to powiedzieć. Jocelyn Gugliemetti: Cieszę się, że powiedziałaś jak to jest a nie schowałaś głowę w piasek. Przez te plotki pojawiły się komentarze, że ten rzekomy follow-up do Baby Raya był ogromnym nietaktem w czasie jego kryzysu psychicznego. Ale myślę, że już postawiłaś kropkę. I ostatnie pytanie na dziś - okładka wywołała również lawinę kąśliwych komentarzy z innej kategorii - co masz do powiedzenia osobom, które zarzucają ci brak własnych osiągnięć i ciągle poleganie na czyjejś pomocy? Asami Kiyoko: Uważam to za niekonstruktywną krytykę. Łatwo siedzieć przed monitorem i oceniać, nie widząc trudu jaki ktoś wkłada w swoją pracę. Nie ukrywam, że korzystam z pomocy różnych osób, za którą jestem niezmiernia wdzięczna. Ale nie oszukujmy się - nie jestem robotem i nikt z nas nie jest; dlatego warto mieć przy swoim boku osoby na których można polegać. Daję z siebie sto jeden procent i całe serce wkładam we wszystko co tworzę, więc myślę, że tym kończę ten temat. Jocelyn Gugliemetti: Kompletnie się z Tobą zgadzam. Warto jest mieć w swoim życiu przyjaciół i mieć oparcie w bliskich, czerpać z tego wspólną radość. Czy chciałabyś jeszcze coś dodać od siebie przed zakończeniem audycji? Asami Kiyoko: Z tego miejsca chciałam pozdrowić wszystkie osoby, o których wspominałyśmy, dbajcie o siebie! Jocelyn Gugliemetti: Dziękuję, że zgodziłaś się nas odwiedzić. Drogie Los Santos, to było Night American Discussions, a moim gościem była dzisiaj utalentowana Asami Kiyoko! Dobrej nocy życzy Jocelyn Gugliemetti, do usłyszenia! Chcesz dołączyć do zespołu działu Daily News? Kliknij w reklamę i złóż aplikację!
    14 polubień
  3. Pierwszą transmisję w ramach formatu Night American Discussions którą prowadził Harvey Rosenberg miała zaszczyt uświetnić wizyta ikony mody Los Santos, Phoenix Foster. Modelka opowiedziała nieco o swoich projektach, uchyliła rąbka tajemnicy związanej z jej życiem prywatnym oraz przedstawiła swoją działalność na polu charytatywnym. Jak Phoenix ocenia swoje współprace z różnymi brandami? Jak wyjaśni plotki odnośnie swojego stanu zdrowia? Czy poznamy w końcu jej partnera życiowego? To i wiele więcej w tym wydaniu Night American Discussions! Harvey Rosenberg: Witam Państwa w kolejnej audycji Night American Discussions, dzisiaj mam przyjemność rozmawiać z Phoenix Foster wschodzącą ikoną mody Los Santos! Witam Cię w programie. Phoenix Foster: Witaj Harvey.. Cieszę się, że mogę tutaj dzisiaj z Tobą siedzieć i odpowiedzieć na Twoje zapewne świetnie przygotowane pytania. Harvey Rosenberg: Nie pochlebiaj mi za bardzo, mam nadzieję że po moich pytaniach wyjdziesz stąd z takim samym uśmiechem jaki prezentowałaś na wejściu! Pierwsze, rozgrzewkowe pytanie. Jak radzisz sobie z upałami? Phoenix Foster: Też mam taką nadzieję, Harvey! Jeśli chodzi o upały, to skupiam się na odpowiednim nawodnieniu swojego organizmu, stosuje filtry przeciwsłoneczne oraz korzystam z klimatyzacji w domu, pewnie jak większość z nas. Harvey Rosenberg: Nie wierzę że to wszystko bo wyglądasz wręcz olśniewająco, nie będę naciskał, powiedz czy nie przytłacza Cię natłok obowiązków? Działasz w wielu branżach, biznesach? Nie czujesz wyczerpania? Phoenix Foster: To prawda, ostatnio spadło na mnie wiele obowiązków, ale nie narzekam.. Ponieważ dzięki temu spełniam swoje marzenia. Pracowitość wyniosłam ze swojego domu rodzinnego. Harvey Rosenberg: Kim jest Phoenix Foster? Pytam ponieważ jesteś zaangażowana w bardzo dużą ilość projektów. Można Cię nazwać bizneswoman, modelką, influencerką. Jak widzisz siebie w całym tym otoczeniu? Phoenix Foster: Uważam, że życie jest jedno i nie zamierzam się ograniczać do jednej profesji, skoro mam talent do również innych rzeczy. Jestem szczęśliwa, że mogę realizować się w modelingu, ale również prowadzić własną działalność, która jest przyjazna ludziom. Harvey Rosenberg: Ostatnio dość głośno jest o Twojej współpracy włoskim domem mody Santo Capra. Współpraca zaowocowała nową kolekcją, Handy&Classy, jesteś zadowolona z rezultatów tej kooperacji? Phoenix Foster: Oczywiście, jestem bardzo zadowolona. Meredith Chastain jest wspaniałą projektantką torebki są totalnie w moim guście, cenie sobie elegancje. Kolekcja świetnie się sprzedaje, widziałam wykresy na wczorajszym zebraniu. Czuję się tam jak w domu. Harvey Rosenberg: Jak Twoja współpraca z Santo Capra wpływa na kontrakt z domem Covgari? Któryś z domów ma dla Ciebie priorytet czy obie współprace traktujesz na równi? Phoenix Foster: Mogę szczerze przyznać, że nie traktuję tych współprac na równi. To Santo Capra otworzyło mi drzwi do świata modelingu, jestem temu oddana Covgari to świetna marka, świetni ludzie.. Ale jednak w ostatnim czasie skupiam się na Santo Capra. Harvey Rosenberg: Nawiązując jeszcze do tematu Twoich biznesów, doszły nas słuchy że otworzyłaś klinikę medycyny estetycznej! Czy mogę liczyć na zniżkę? Poprawiłbym lekko nos... Co o tym sądzisz? Phoenix Foster: Czasy się zmieniają kobiety jak i mężczyźni coraz chętniej odwiedzają tego typu salony. Lubię dbać o siebie, więc zrobiłam z tego mały biznes, pomagamludziom uzyskać wymarzony wygląd. Promocja? Czemu nie? Nie robię tego dla zysków. Harvey Rosenberg: Odpocznijmy trochę od tematu biznesu, okazało się również że posiadasz wielkie serce. Wspominam o tym z uwagi na fakt że zaangażowałaś się w zbiórkę na rzecz sierocińca. Opowiesz nieco więcej o tej inicjatywie? Phoenix Foster: Uważam, że dzieci które trafiają do sierocińca powinny mieć godne warunki życiowe. Akcja skupiała się na tym, aby ograniczyć wypadki drogowe, ponieważ coraz więcej ich na naszych ulicach. Dzieci potem zostają same, należy im się każda możliwa pomoc. Phoenix Foster: Jestem szczególnie wrażliwa na krzywdę dzieci, ponieważ moi rodzice byli nauczycielami i często służyli jako rodzina tymczasowa dla dzieci, które zostały na lodzie. Harvey Rosenberg: Szczególnie w Los Santos często zapominamy o bezbronnych, najuboższych. Phoenix Foster: Zgadzam się, dodatkowo wiele osób porusza się bez licencji kierowcy, nie trudno tutaj u wypadek.. A skutki tego są tragiczne. Dlatego trzeba widzieć coś więcej, niż tylko czubek własnego nosa. Harvey Rosenberg: Ciekawi mnie również Twoje podejście do sztuki, na minionym festiwalu Alterdome widzieliśmy Cię w koszulce grupy Soul Evisceration. Szczerze nie spodziewałem się po Tobie takiego pazura, to dla Ciebie coś nowego czy sympatyzujesz z taką muzyką już od dawna? Phoenix Foster: Zazwyczaj tak, cenie sobie ostre brzmienie. Jednak nie zamykam się na jeden gatunek muzyczny. Muzyka Soul Evisceration do mnie przemawia, bo sama nigdy nie byłam grzeczną dziewczynką. Harvey Rosenberg: O nie, tego Ci nie podaruje. Opowiadaj o takiego nawywijałaś! Najwyżej zrobimy przerwę na telefon do prawnika! Phoenix Foster: Haha, chyba nie będzie takiej potrzeby.. Mogę dodać po prostu, że nie podaruje nikomu, kto stanie mi na drodze. Chociaż szczerze nie widzę w tym mieście dla siebie żadnej konkurencji. Jak byłam młodsza, to miałam wybuchowy charakter. Harvey Rosenberg: Czuję że tą wypowiedzią mogłaś podnieść ciśnienie nie jednej osobie działającej w Twojej branży! Powiedz mi czy ta pewność siebie oznacza że jesteś impulsywna czy raczej rozważna? Phoenix Foster: Myślę, że każdy wie jak stawia pionki na swojej planszy, pretensje potem można mieć tylko do siebie. Jeśli je to uraziło, to muszą popracować nad poczuciem własnej wartości. W działalności jestem rozważna, ale mato cierpliwa. Harvey Rosenberg: Miałem przejść do kluczowego pytania ale spostrzegłem na Twojej dłoni piękny pierścionek... Powiedz czy to jest to o czym myślę? Phoenix Foster: Nie jest to żadna tajemnica, jestem szczęśliwie zaręczona. Termin ślubu przypada na piątego sierpnia, pewnie umierasz z ciekawości kto jest tym szczęściarzem, co? Harvey Rosenberg: Poczekaj, najpierw puścimy blok reklamowy, nie możemy przegapić takiej okazji! Phoenix Foster: W takim razie odpowiem na to po bloku reklamowym, chyba jeszcze wysiedzisz z tych emocji, *zaśmiała się*. Harvey Rosenberg: Daily Globe nigdy nie wprowadzi reklam w wywiadach, szczególnie gdy Phoenix Foster ujawnia swojego narzeczonego! Phoenix Foster mówi: Dobrze więc, moim wybrankiem jest nikt inny tylko Hector Ordonez, współzałożyciel klubu SHAFT oraz festiwalu Alterdrome. Harvey Rosenberg: Zatem muszę życzyć Wam obojgu wszystkiego najlepszego! Dziękujemy za szczerość, To na pewno ważne dla Twoich fanów! Phoenix Foster: Też tak uważam, nie ukrywamy swojego związku. Myślę, że każdy kto tak robi często nie jest szczery w swoich uczuciach, albo panicznie chroni swojej prywatności, co też rozumiem. Każdy jest inny. Harvey Rosenberg: Na sam koniec chciałem dopytać o Twoje samopoczucie. Wiem że dwa dni temu opuściłaś szpital. Uspokoiłaś nas relacją na lifeinvaderze. Możesz powiedzieć coś więcej? Jest powód do niepokoju? Phoenix Foster: Cieszę się, że o to pytasz.. Ponieważ jest to temat warty uwagi, wiele kobiet oraz mężczyzn zmaga się z bulimią. Uważam, że takie zagadnienia trzeba nagłaśniać i zwalczać. Tak, miałam zaburzenia odżywiania, ale jestem na dobrej drodze. Harvey Rosenberg: Nie uważasz że to dobry moment na przerwę? Że warto trochę przystanąć w biegu? Być może to jest przyczyna! Phoenix Foster: Warto, dlatego zostałam wysłana na mały urlop przez Meredith, ale ja nie umiem siedzieć bezczynnie. Jednak wykorzystam ten czas na powrót do pełnego zdrowia. Nie zapominajcie kochani, że nawet wasi idole mają takie problemy, nie jest to żaden wstyd. Harvey Rosenberg: Lepszej pointy naszego spotkania nie można sobie wyobrazić! Szanowni Państwo, Moim gościem była dziś Phoenix Foster, ja się z Państwem żegnam, Phoenix, coś od Ciebie dla widzów? Phoenix Foster: Chciałam pozdrowić swoją rodzinę, narzeczonego, całe Santo Capra, Covgari oraz Bean Machine. Korzystajcie z życia, bo drugiego nie będzie.
    9 polubień
  4. BY GABRIELLE MILLS | 27.07.2023 **Na wszystkich oficjalnych stronach SELF RADIO pojawił się nowy materiał. Tym razem widzowie i słuchacze mogli zapoznać się rozmową z Demarim "Milkyway" Latte. Materiał udostępniony jest w formie nagrania ze studia oraz transkrypcji.** Gabrielle Mills: Witam Los Santos! Z tej strony Gabrielle Mills prosto ze studia Self Radio. Po krótkiej przerwie wracam do was i chcę was przywitać nietuzinkowym gościem. Mam ogromną przyjemność powitać w naszym studiu kierowcę zawodowego F2 Demariego Latte, chociaż z toru i wśród fanów znanego bardziej jako Milkyway. Witaj Demari, bardzo się cieszę że jesteś tutaj z nami, powiedz jak samopoczucie? Demari Latte: Jest super, jak zwykle... Jak mógłbym czuć się źle, po tym co zrobiłem w Teksasie? Jestem młodym bogiem. *wyszczerzył się do kamer ponownie okazując diamencikowe grille pokrywające jego kły.* Gabrielle Mills: Widzę, że emocje dalej cię trzymają po ostatnich wydarzeniach w Teksasie ale o tym trochę później. Powiedziałeś, że jesteś młodym bogiem i do tego bym się chciała odnieść. Co sprawiło że tak młoda osoba już teraz ma możliwość startowania w jednej z najbardziej niebezpiecznych dyscyplin sportowych. To pasja czy lubisz czuć adrenalinę? Demari Latte: Wiesz... Od momentu gdy pierwszy raz wsiadłem do karta wiedziałem, że chce iść z tym dalej. Ale myślę, że każdy kto siedzi w moto-sporcie lubi czuć to uderzenie adrenaliny, gdy mija się na cale z drugim samochodem. Gabrielle Mills: Na pewno jest to uczucie, które dość ciężko opisać jeżeli nie przeżyło się tego osobiście. i chyba przy tym sporcie trzeba mieć szacunek do tej dyscypliny, czyż nie? *Demari Latte delikatnie wzruszył ramionami zastanawiając się koło pięciu sekund nad pytaniem.* Demari Latte: Jak w każdym sporcie... Trzeba darzyć szacunkiem to w czym bierze się udział, trzeba się tylko zastanowić, jak kto wyraża ten szacunek, nie? Gabrielle Mills: Niewątpliwie masz rację. Tym bardziej, że ty sam raczej wiesz że trzeba darzyć ten sport szacunkiem, gdyż jest on niebezpieczny. A dokładniej chcę nawiązać do wypadku, który miałeś kilka lat temu. Po czasie jak to wspominasz? **Kobieta po zadaniu pytania spojrzała centralnie na Demariego, a ten uśmiechnął się szeroko wystawiając prawe ramię do przodu, ukazując przy tym sporą bliznę od wewnętrznej strony. ** Demari Latte: Przesiedziałem przez to gówno półtora roku w szpitalu... Oczywiście, że nie będę tego wspominać dobrze... Wiesz, wynikło z tego też wiele śmiesznych sytuacji, dla przykładu jeden z moich najlepszych znajomych - Dylan Greene, myślał, że nie żyję. Wiem, że wypadek nie był z mojej winy... Widziałem wiele nagrań i przez długi czas myślałem, że moje szanse na karierę w motosporcie są skończone... Ale los się do mnie ponownie uśmiechnął i jestem tu, gdzie jestem... O jedną bliznę przystojniejszy. Gabrielle Mills: Liczę, że twój przyjaciel wie, że jednak wyszedłeś z tego obronną ręką, a jeżeli nie *zwróciła się do kamery* Dylanie przyjacielu Deamria, ten tutaj w stu procentach jest żywy jakby co. No dobra, żarty na bok... powiedz czy po tej sytuacji masz bądź miałeś jakąś blokadę żeby wrócić na tor czy po prostu wsiąść do bolidu? Demari Latte: Na pewno mój styl jazdy się zmienił. Wydaje mi się, że na torze jestem mniej agresywny, niż byłem kiedyś... No dobra, może nie podczas ostatnich dwóch wyścigów tego sezonu. *parsknął pod nosem* Ale jeśli chodzi o blokady to odpowiedź jest prosta. Nie. Wiem, że wypadki to jest normalna rzecz w moim sporcie... Powrót do jazdy był dla mnie niewyobrażalnym szczęściem, poważnie. Oczywiście... Nie chciałbym powtórzyć wypadku na taką skalę. *dodał po chwili z szerokim uśmiechem na ustach* Gabrielle Mills: Chyba nikt nie chce mieć takiego wypadku. Demari jednak w młodym wieku wykazałeś się ogromną determinacją powracając na tor. Skąd czerpałeś w tamtym czasie siłę oraz co byś mógł powiedzieć młodym kierowcom, którzy mogą znaleźć się w takiej samej sytuacji ale się boją powrotu? *Demari Latte podrapał się po skroni jednym palcem patrząc przez chwilę na biżuterię zdobiącą jego dłoń.* Demari Latte: Myślę, że siła w tamtym czasie szła z mojego wnętrza... Wiedziałem, że pracowałem na to wszystko za długo, żeby to wszystko oddać jakiemuś głupiemu wypadkowi... Chciałem pokazać wszystkim krytykom, śledzącym moje poczynania, że to nie ostatni wyścig. I to można powiedzieć każdemu, kto znajdzie się w kryzysie kariery, niech zwyczajnie pomyśli: "Czy chcę się zatrzymać i stracić wszystko co do tej pory zrobiłem?" Gabrielle Mills: Cóż miejmy nadzieję, że twoje słowa trafią do młodych talentów i dzięki nim jeszcze o innych będzie głośno. Jednak zostawmy już przeszłość i przejdźmy o tego co dzieje się obecnie. F2 to nie tylko utalentowani kierowcy ale potężne zaplecze ludzi oraz wszelkiej maści współprac. Ty od niedawna współpracujesz z Globe Oil, powiedz czemu postawiłeś akurat na nich? *Demari Latte pomrugał oczami jakby nie do końca zrozumiał.* Demari Latte: Z Ron Oil, współpracuję... Jeśli nie podpisałem jakiegoś papierka, którego nie przeczytałem... *zaśmiał się dość głośno* Gabrielle Mills: Damn... chyba czas zacząć nosić okulary. Te literki są cholernie małe. *zaśmiała się niewinnie by załagodzić swoją gafę, spoglądała na tablet* Demari Latte: Jeśli chodzi o RON Oil *zaakcentował nazwę firmy z szerokim uśmiechem na ustach* To jest to wybitna marka paliw samochodowych, w którą ma przyjemność być zamieszany mój dawny znajomy... *odgarnął swoje włosy do tyłu* "WINNERS PUT RON IN THEIR TANKS" *dodał na końcu slogan reklamowy powiązany z jego postacią* Gabrielle Mills: Widzę, że współpraca przypadła tobie bardzo do gustu . Wyobrażasz sobie, swoją karierę bez RON Oil? Demari Latte: To trudne pytanie... Jeśli chodzi o F2, na pewno możnaby założyć, że dałbym radę bez ich wsparcia... Jednak kariera mnie, jako osoby publicznej jest z nimi mocno powiązana. Nie ukrywam, że bardzo doceniam wsparcie z ich strony... Gabrielle Mills: Dobrze, że powiedziałeś jako osoby publicznej bo RON Oil to nie jedyna firma, z którą bliżej współpracujesz. ByteBridge, z kontaktów z nimi również jesteś zadowolony? Demari Latte: *uśmiechnął się delikatnie pod nosem* ByteBridge JESZCZE nie jest moim oficjalnym partnerem... Jednak nie ukrywam, że jesteśmy z Travis'em na dobrej stopie... I kto wie, może wyjdzie z tego coś większego? Oczywiście ich pomoc w moich ostatnich poczynaniach jest nieoceniona, dlatego chciałbym z nimi pracować. Gabrielle Mills: Jeszcze... słowo klucz, z którego nasi widzowie na spokojnie wyciągną swoje wnioski. I właśnie! Twoje ostatnie poczynania. Nie dość, że zaznaczasz wyraźnie swoją pozycję na torze to nie ustępujesz w social mediach. A mam na myśli pewną akcję i liczę, że teraz nam powiesz jakie są jej założenia oraz skąd ogólnie wziął się na nią pomysł? Demari Latte: Chodzi o konkurs, co? Powiedziałem w wywiadzie podczas wydarzenia ByteBridge, że rozdam ich sprzęt... Więc zrobiłem z tego coś kreatywnego... Przez te paręnaście dni wpłynęło do nas bardzo dużo zdjęć z całego USA. Zawsze chcę dla swoich obserwujących jak najlepiej, nie? Stąd pomysł na tą zabawę... Gabrielle Mills: Mówisz zabawę... jednak z tego konkursu stała się dość spora akcja. Spodziewałeś się, że właśnie niewinna zabawa może eskalować na taką skalę? Demari Latte: *uśmiechnął się szeroko* Gdybym nie był sobą, powiedział bym, że nie... Ale wiem, do czego zdolni są fani motosportu w całych stanach... Jednak nie myślałem, że będzie w to zaangażowanych aż tyle osób... Gabrielle Mills: A podoba ci się rola takiego organizatora? Czy w przyszłości uświadczymy z twojej strony jeszcze większych akcji? Demari Latte: Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze kiedyś zrobić coś dużego. Oczywiście z pomocą ludzi, którzy zajmują się tym wszystkim zza kamery, bez nich nie miałbym do tego cierpliwości. Gabrielle Mills: Szczerze będę wyczekiwać na twoje ruchy bo coś czuję że to może być coś mocnego. *uśmiechnęła się szeroko do mężczyzny* A tak teraz wybiegając trochę w przyszłość i wracając do motosportu... czy uważasz że już jesteś gotowy żeby wystąpić w królowej motosportu czyli F1? Czy już twój poziom jest tak wysoko i przede wszystkim czy sam czujesz się na siłach. Demari Latte: Musiałbym spróbować, żeby się przekonać... Jak możesz się spodziewać, jest to marzenie każdego kto bierze udział w niższych ligach i mam nadzieję, że uda mi się kiedyś wystartować... Może spróbowałbym zdobyć nawet potrójną koronę motosportu. Gabrielle Mills: Nie wątpliwie mierzysz wysoko. I jak widać pewności siebie ci nie brakuje. A jak jest w życiu prywatnym, też brylujesz w towarzystwie czy raczej wtedy jesteś innym człowiekiem? Demari Latte: To pytanie raczej powinno paść do reszty. *zaśmiał się krótko* Często mówią mi, że jestem duszą towarzystwa, więc chyba jednak błyszczę nie tylko w mediach, ale też w życiu codziennym. Gabrielle Mills: Chociaż jesteś autentyczny przez cały czas. *zaśmiała się pod nosem* I cholera, powstrzymywałam się, ale muszę zapytać... *wskazała palcem na szyję mężczyzny* Czyżby w twoim życiu pojawił się ktoś kto skradł ci serce i w sumie trochę naznaczył? **Kamera zrobiła zbliżenie na Demariego i pokazała widoczne malinki i siniaki na jego szyi.** *Demari Latte zaśmiał się donośnie i wskazał na swoją szyję.* Demari Latte: O to pytasz, tak? Można powiedzieć, że mam jedną znajomą, która nie umie trzymać ust przy sobie. Jednak nie zawodzę fanek, nie jest to relacja wyłączna czy związek. Gabrielle Mills: Dobrze wiedzieć, że cały czas troszczysz się o fanki Demari. Na pewno wielu dziewczynom kamień spadł z serca po twoich słowach. Demari powoli zbliżamy się do końca naszej rozmowy i tak na koniec chciałabym cię zapytać jeszcze... wiem, że jesteś młody i życie przed tobą, ale gdyby nie wyścigi to gdzie byś siebie widział, ewentualnie czy myślisz co będzie jak zakończysz karierę? *Demari Latte podparł palcami swoją głowę zastanawiając się dłuższą chwilę.* Demari Latte: Może zainwestuje jakoś pieniądze, które uda mi się zebrać... Chciałbym zostać przy sporcie... może zostanę dyrektorem jakiegoś zespołu? Damn... Ale moi kierowcy mieliby życie jak z bajki... Gabrielle Mills: Rozpieszczani by byli przez ciebie. Pozazdrościć takim. W takim razie mi nie pozostaje nic innego jak trzymać kciuki za twoje plany, żeby zostały zrealizowane. A teraz w związku z tym że właśnie dobiliśmy do końca tej rozmowy, masz szansę jak kazdy nasz gość na trochę spontanu sam na sam z naszymi kamerami. Pozdrowienia, deklaracje... innymi słowy możesz mówić co tam ci w serduchu siedzi. *spojrzała ciepło na Demariego i zrobiła zapraszający gest w stronę kamery, przechylając głowę na bok i skupiając się na słowach gościa* **Demari odchrząknął przygotowując się do przemówienia, z lekkim uśmieszkiem, jakby zaraz miał palnąć coś, co w tej sytuacji bardzo go bawi.** Demari Latte: Pamiętajcie, obserwujcie Milky-Tube, gdzie niedługo sprawdzę jak wasi ulubieni influenserzy radzą sobie w różnych warunkach! I najważniejsze... Zawsze i wszędzie pamiętajcie - "Always Better than German". Gabrielle Mills: Słyszeliście, śledźcie kanał Demariego. A na tą chwilę z mojej strony to będzie wszystko. Dzieki Demari że wpadłeś do nas i mogliśmy porozmawiać. *skinęła z wdzięcznością głową w jego stronę i po chwili wróciła wzrokiem na kamery* Przypominam że moim gościem dzisiaj był Demari "Milkyway" Latte, zaś ja nazywam się Gabrielle Mills i widzimy się następnym razem. Do zobaczenia. See ya! **Demari pomachał od niechcenia do kamery z szerokim uśmiechem. Gabrielle również posłała uśmiech w stronę kamery. Obraz powoli zaczął się ściemniać do czasu aż nie ukazało się logo SELF RADIO, a po chwili zaczęły lecieć napisy z nazwiskami osób odpowiedzialnych za realizację programu.**
    9 polubień
  5. * Dzisiejszego dnia, w samo południe pojawił się nowy kawalek lokalnego artysty-gangstera-durnia zatytułowany Waaat yo know. Tym razem mix-mastering samego kawałka wygląda o niebo lepiej. Najwidoczniej tym razem całym tuningiem numeru zajeła się osoba, która zna się na rzeczy i potrafi zrobić coś z niczego. O dziwo artysta w kawałku nic nie wspomina o śmierci gościa z ktorym wydal wczesniej wspólny numer, czyli G Rydah. Jak przy wczesniejszym numerze warto wspomnieć o fakcie, że Doughboy to osoba, ktora nie jest znana w branży muzycznej, więc oddzwiek samego kawałka nie będzie zbyt konkretny chyba, ze finalnie uda mu się zostać wypatrzony przez kogoś większego, kto odezwie sie z propozycja nagrania wspólnego numeru. Wiekszosc wyswietlen zostala zrobiona przez osoby, ktore znaja samego Joey Ayala. Faktem, który może zachęcic Ludzi do sprawdzenia kawałka jest własnie fakt, że Doughboy daje Ludziom wrażenie, że ma totalnie wyjebane w śmierc swojego niby ziomka, który reprezentowal tą samą klikę, czyli TGS. Doughboy w kawalku bez zadnych ogrodek przewija znów o robieniu kapusty na narkotykach, dissuje swoich oponentów, afiszuje się kapuchą zrobiona na nielegalnych interesach w których brał czynny udział i co najważniejsze nakręca fakt, że chce zobaczyć "Maniac" Palencia i "Whisper" Garza jak najszybciej na wolnosci. Jak wiadomo z samego kontekstu kawałka oboje odsiadują niemałe wyroki w więzieniu stanowym w Los Angeles. (nie pisze zadnego tekstu, bo nie jestem w tym mistrzem a sama improwizacja jest dla mnie po huju. w notce ooc macie opisane o czym muj har przewija caly numer, więc osoby chetne interakcja moga smiało się do tego odnieść. pozdro i zjadby malom ;P baaad bitches blowin up my phoneeeee)
    7 polubień
  6. Szukasz ciekawego otoczenia do gry? Dołącz na nasz discord i stwórz z nami społeczność skupioną wokół truckersów. Możesz grać stricte pod naszym projektem, ale również znajdzie się miejsce dla kierowców niezrzeszonych. A jeśli szukasz interesującej rozgrywki i potrzebujesz usług transportowych to również gorąco zachęcamy do dołączania. Więcej informacji na naszym discordzie! https://discord.gg/vusFEDQgKq
    5 polubień
  7. Avice Cousteau z ramienia Rockefeller's Law Office świeżo po przybycie do Los Santos i rozpoczęciu tutaj swojej pracy, zajęła się gorącym tematem dotyczącym sporu między gigantem IOU, a CEO ByteBridge, zarazem jednego z zarządców samego IOU. Wynegocjonowala dla swojego klienta najkorzystniejsze warunki ugodowe jako strona rozpoczynająca spór przedsądowy.
    5 polubień
  8. **Budynek warsztatu przeszedł gruntowny remont i został na nowo wyposażony w każdy potrzebny sprzęt do naprawy czy modyfikacji motocykli i aut, które dany warsztat obsługuje ** **Przeglądając lifeinvader można również natrafić na świeżo założoną stronę poświęconą warsztatowi.** REAPER'S MOTORCYCLE WORKSHOP
    4 polubienia
  9. **W różnych sferach w mieście, słyszy się o otwarciu 'brudnej dyskoteki' w centralnej części Vinewood. To podobno lokal gdzie można się tanio i ostro pobawić. Lokal gwarantuje dyskrecję jak Las Vegas, łatwo tu o towar i nikt nie pyta o ID's. Kręci się tu sporo lokalnego elementu, karków z Jessy Jay Gym i dilerów detalistów, z różnych części miasta. W lokalu jest dosyć tanio, a wjazd to jedyne $100. W półświatku krąży plotka jakoby w tym miejscu nie było przestrzeni dla 'nudzących się goryli'. Wszelkie przejawy wyżywania się na klientach klubu, skończy się szybką i krytyczną reakcją bouncerów. ** (( Pragniemy żeby to miejsce, tak jak wcześniej np. Rosales Gym, było spotem w którym odnajdzie się każdy sektor serwisu. Zrobimy co w naszej mocy żeby cywil mógł po pijaku pobić się z cywilem, a nie musiał się bać że zadrze z grupą przestępczą. Oczywiście jeżeli cywil prowokuje przestępców, to jego problem. Chcemy żeby to był spot, który co wieczór oferuję Wam grę przy kieliszku i kresce, gdzie załatwicie interesy, gdzie znajdziecie 'pomoc' z czymkolwiek. Zależy nam na tym, żeby to był brudny klimat, ale mimo to, żeby nie wpływał 'negatywnie' na czerpanie przyjemności z gry. Mam nadzieję, że wspólnie z Wami wszystkimi, uda nam się 'trzymać rękę na pulsie'. To nie jest lokal przeznaczony centralnie dla nas, wszystkie inne projekty są mile widziane. Ale na naszych zasadach, pozdrawiam. ))
    4 polubienia
  10. Hornbills to lokal znajdujący się przy 2497 Eclipse Boulevard w West Vinewood, Los Santos. Lokal przez lata swojej działalności zadbał o każdy szczegół, tym samym podnosząc poprzeczkę na tle konkurencji, co przyczynia się do wyników i popularności tego miejsca. Klub oferuje rozrywkę na najwyższym poziomie, jednocześnie przyciągając co wieczór rzeszę klientów, którzy przychodzą podziwiać piękno naprawdę dobrze rozciągniętych i wyszkolonych w sztuce kobiet. Bardzo ważnym atutem klubu jest jego wystrój, który potrafi wprowadzić konsumenta w relaksujący stan. Standardowe pokazy tancerek to tylko przystawka przed głównym daniem jakim są prywatne tańce w specjalnie przygotowanych lożach, a wszystko to okraszone jest tematycznymi trunkami. Dodatkowo cyklicznie klub oferował imprezy tematyczne, które zbierały rzeszę fanów, min. topless night. Nieformalnie mówi się, że od jakiegoś czasu klub kontroluje facet będący częścią ormiańskiej disapory, a największe światło pada na człowieka o ksywie /Sprocket/, czyli powiązanego ze zorganizowaną przestępczością Vartan Galstyan.
    3 polubienia
  11. (zrodlo: instagram.com/kingsanez) Temat przedstawia losy Izalii "Frosty" Paredes, nastolatki z nieslawnej 82 ulicy, czlonkini okolicznej grupy taggerskiej A2K. temat glowny:
    3 polubienia
  12. Niestety jesteśmy zmuszeni odrzucić aplikację. Mamy obecnie przesyt organizacji podobnego typu i w podobnym klimacie, w dodatku po przedyskutowaniu w gronie opiekunów nie do końca odpowiada nam ekipa organizacji. Spróbujcie za jakiś czas, zwłaszcza gdy trochę zmniejszy się ilość mocno zorganizowanych grup.
    3 polubienia
  13. Narracja końcowa dla International Online Unlimited. **Długotrwałe działania bez planu a przede wszystkim rozwagi doprowadziły do momentu gdzie finanse korporacji zaczęły się kurczyć. Inwestorzy odeszli a nieumiejętnie zarządzana korporacja zaczęła mieć problemy finansowe. Niedługo po tym zarząd korporacji ogłosił upadłość, a wszystkie dobra należące do korporacji zostały przejęte przez miasto Los Santos. **
    3 polubienia
  14. **Phoenix Foster jest bardzo zadowolona z wywiadu i uważa, że dziennikarz wykazał się niesamowitą profesjonalnością.****
    3 polubienia
  15. chodzi mi dosłownie o tą sklejke którą typek wrzucił paxton xD
    3 polubienia
  16. Będzie mi bardzo miło jak nie będziecie podpierdalać mi sklejek z innego, już nieistniejącego serwisa albo przynajmniej się zapytacie o zgodę, pozdrawiam!
    3 polubienia
  17. Freedom Motorcycyle Workshop to warsztat założony w 2022 roku przez Weteran US Marines pilot Cpt. Rose "Firebird" Philips w Sandy Shores ulokowany na skrzyżowaniu Aloguin Blvd z Mountain View Dr. Warsztat ten powstał w celu zapewnienia przejeżdżającym przez wiejskie miasteczko, jak i jego mieszkańcom miejsca w którym mogliby śmiało naprawić swoje w większości zdezelowane i zepsute maszyny, jak również uzupełnić zwyczajnie olej w silniku czy zrobić prosty diagnostyczny przegląd samochodu. Na pomysł przedsięwzięcia wpadła niejaka Rose Philips, weteran US Marines, która w trakcie swojego pobytu w Sandy Shores zauważyła, że w miasteczku brakuje miejsca w którym możnaby spokojnie naprawić swój pojazd lub nawet podkręcić jego osiągi w jakiś bardziej niekonwencjonalny sposób. Kobieta od najmłodszych lat była zafascynowana mechaniką pojazdów. Już jako dziecko dawała się pokazać jako pasjonatka pojazdów i często ze swoim ojcem zajmowała się naprawą samochodów sąsiadów czy rodziny. Fascynacja ta przerodziła się w miłość, gdy Firebird po raz pierwszy usiadła za sterami Besry w USNTPS, później nie mogła się bez tego obejść. Po zakończeniu swojej służby w US Marines, Rose widząc pustkę w Sandy Shores postanowiła zająć się lokalnym warsztatem i sprawić by miejsce ożyło raz jeszcze. W związku z tym kobieta nawiązała kontakt z miejscowym klubem motocyklowym Manus Dei i z ich wsparciem oraz błogosławieństwem postanowiła otworzyć biznes w tym miejscu. Przez długi czas warsztat funkcjonował z uznaniem i wsparciem całej społeczności Sandy Shores, cieszył się w całym miasteczku renomą profesjonalnego warsztatu w którym z pasją Rose jak i wszyscy mechanicy zajmowali się motocyklami i nie tylko jak swoimi własnymi maszynami. Po opuszczeniu Sandy Shores przez Manus Dei MC i najeździe El Nuevas MC ze wsparciem Nordheim na warsztat FMW oraz akcji SD oraz HP z tym związanej. Stan psychiczny Rose "Firebird" Philips się pogorszył. z uwagi na nawrót PTSD i poczucie odrzucenia przez miasteczko. Rose pod osłoną nocy spakowała sprzęt, na pojazdy i wywiozła wszystko w tylko dla siebie znane miejsce, a sama wyjechała tymczasowo z miasteczka aby zająć sie swoim zdrowiem psychicznym z zamiarem powrotu gdy uzna ów za dobry pomysł _____________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ Podczas wędrówki po Sandy Shores, William Winters zauważył ciekawy budynek. Był nim garaż, w którym niegdyś znajdował się warsztat “ Freedom motorcycle workshop”. Gdy mężczyzna podszedł bliżej, jego oczom ukazał się stary szyld, oraz przemoknięta kartka z informacją o nieobsługiwanych pojazdach. Bez dłuższego myślenia, podniósł stare drzwi i wszedł do środka i rozejrzał się po pomieszczeniu. Mimo braku zaopatrzenia, miejsce to wyglądało całkiem nieźle… Może oprócz wielu graffiti z logiem El Nuevas. Obróciwszy się, William odkrył, że zewnętrzna strona zakurzonej bramy wjazdowej jest cała pokryta farbą, a na jej samym środku widniał wielki napis z nazwą klubu. W międzyczasie Rose zapoznała się w barze przy Route 68 z William’em Winters’em, po dłuższym zapoznaniu i kilku głębszych lokalnego Moonshine’u wywinął się temat warsztatu, który facet znalazł w trakcie wędrówki. Po dłuższej konwersacji na ten temat i konsultacji przez Rose tematu przekazania wszystkiego z Jacksonem, jej partnerem. Na odpowiednich warunkach. Weteran doszła do konsensusu z William’em i na następny dzień przywiozła sprzęt na miejsce oraz podpisała odpowiednie papiery przekazania budynku i sprzętu, a także zrzeknięcia się z wałsności do grafiki, nazwy etc. Po przywiezieniu sprzętu, zamontowaniu go i zaopatrzenia magazynów, William wziął się za czyszczenie ściań i bramy z grafiti. Mimo trudności, warsztat zaczął wyglądać jak miejsce,w którym można prowadzić dobrą działalność. W trakcie rozkładania sprzętu, w warsztacie nieoczekiwanie pojawił się niejaki Deacon Huffman, doświadczony mechanik, który widząc ruch w tej długo opuszczonej miejscówce przyszedł sprawdzić co się dzieje. Razem szybko dokończyli robotę, podczas której bardzo się polubili. Gdy nowy właściciel uznał, że miejsce to wygląda perfekcyjnie, zadomowił się w biurze i wypakował tam swoje rzeczy, będąc gotowym, na rychłe otwarcie przedsiębiorstwa. Naszym głównym celem jest odrestaurowywanie, naprawa i modyfikacja starych Motocykli oraz Samochodów, które mogłyby jeszcze jeździć po naszych drogach w Blaine County. Oprócz zwykłej naprawy i modyfikacji nasz serwis będzie zajmował się również diagnostyką samochodów (jako jedyna dostępna stacja diagnostyczna w Sandy Shores), okazjonalnym odrestaurowywaniem jakichś ciekawych klasycznych samochodów. OOC Lokalizacja
    2 polubienia
  18. CATCHRABBIT – grupa założona z inicjatywy Amor Valentini i Wayne Breedlove, CATCHRABBIT na celu ma tworzenie festiwalów głównie muzycznych na terenie i obrzeży miasta Los Santos. Mężczyźni poznali się dłuższy czas temu, mimo słabych początków po dłuższym czasie znajomości i zejścia z przestępczej ścieżki przez Amora zaczęli widzieć się ze sobą coraz częściej głównie przez wspólną pasje do ogólnie pojętego artyzmu. Pomysł nad samą działalnością przewijał się w ich rozmowach bardzo często i kawał czasu przed finalnym projektem który można ujrzeć dzisiaj, dokładniej pomiędzy karmieniem narkotykami klubowiczów przez Amora a na światło dzienne jednego z utworów breedlove - skinlight dress jeszcze za czasów niszowej wytwórni działającej w undergroundzie lokalnej sceny Los Santos, Hypnotized Records. Pomimo wielkich ambicji oraz planów w samym stworzeniu i wypuszczeniu na światło dzienne dzieła nazwanego przez mężczyzn CATCHRABBIT przeszkadzały im dwie rzeczy, przestępcza działalność Włocha a także brak funduszy na stworzenie tak ogromnego przedsięwzięcia. Chcąc nie chcąc projekt na jakiś czas wyleciał z głów facetów przez wcześniej wymienione przeszkody na ich drodze, mimo to żaden z mężczyzn nie stał w miejscu a kartki z kalendarza cały czas spadały w dół. Chwile po tym kiedy z kalendarza spadła ostatnia kartka a dni wbiegały w nowy rok Amor postanowił skończyć z przestępczym życiem, parę miesięcy później brak zajęcia wdawał się we znaki w końcu nuda potrafi zabić każdego człowieka szczególnie tego związanego z adrenaliną i szybkim życiem grubym łańcuchem... Ciepła letnia noc, plaża, zimne piwo a w tle przygrywająca muzyka chyba Franka Sinatry z głośników beach baru. Brak pomysłu na dalsze ruchy, tym bardziej kategoryczny zakaz w głowie powrotu do starych nawyków i zarabiania brudnych pieniędzy. Wspomnienia są dziwne bo zawsze nasuwają nas w najbardziej zapomniane zakamarki przypominając nam o sobie kiedy jesteśmy na przysłowiowym dnie. Telefon, kontakt Wayne Breedlove zapisany jako pollo giallo, długa rozmowa jak zwykle niepozbawiona kłótni i wyzwisk mimo to pach, mamy to! W ten sposób znowu wróciliśmy na dawny tor naszego pomysłu, tym razem z dwa razy większą motywacją i tym bardziej, możliwością wpompowania CZYSTYCH pieniędzy w cały projekt. Pierwszym krokiem było danie o sobie znać, w końcu bez tego nikt nie dowiedziałby się o tym co szykujemy. Wykupiliśmy były budynek biura projektowego, chociaż tak przynajmniej miało się to nazywać bo po przekroczeniu progu tych drzwi ujrzeliśmy jedną wielką spelunę na szczęście naprawiliśmy to generalnym remontem i wprowadzeniem tam odpowiedniego sprzętu oraz nowych twarzy. Kolejnym krokiem na naszej drodze było stworzenie punktu odniesienia naszego królika, właśnie tak powstało studio tatuatorskie sygnowane jedną częścią nazwy naszej nowej działalności, dzięki pieniądzom można mieć wszystko właśnie dlatego sądzę że wpompowanie dużej ilości gotówki w ten biznes pozwoliło utworzyć w nim niesamowity klimat symbiozy naszych dusz który przesiąknie ściany tego miejsca. Ostatnimi krokami było stworzenie strony internetowej, zdobycie większej ilości inwestorów, wysłanie w teren ludzi zajmujących się promocją, jestem pewien że gdzieś mijałeś nasz plakat... A czym tak właściwie jest CATCHRABBIT? Mógłbym nazwać to filozoficzne innym światem i puszczać tutaj długie wywody których i tak nikt by nie zrozumiał albo miał je głęboko w poważaniu więc spróbuje prościej. Jest to nowa szansa dla mieszkańców Los Santos poczynając od dorosłych ludzi zostawiających dzieci w domu z teściową po to aby się wybawić po narkomanów i napalone nastolatki chcące zobaczyć swoich idoli na dużej scenie. A tym bardziej! To nowa szansa dla Ciebie, tak właśnie o Tobie mówię, artysto, to wszystko dla Ciebie. Nieważne czy stoisz wysoko czy nisko w hierarchii branży rozrywkowej, znajdzie się tu dla Ciebie miejsce, nie krępuj się przyjacielu. Jestem pewien że dzięki naszej scenie usłyszy o tobie więcej osób, a kto wie? Może zapiszesz się w ich głowach na dobre, nawet jeśli nie to dobra okazja żeby poznać osoby stojące wyżej od Ciebie, może oni zainteresują się twoim talentem i wejdą z Tobą w kolaborację tworząc przy tym światowy hit i wybijając Cię w górę jak trampolina. Tym właśnie jest catchrabbit, szansą dla was i dla nas, połączeniem naszych dusz jak jebany ying i yang.
    2 polubienia
  19. Outcasters MC to jednoprocentowy gang motocyklowy stworzony w 1978 roku z inicjatywy Luke'a Hatcher'a w stanie Nevada w USA. Nazwa klubu nawiązuje do braku możliwości dołączenia do popularnego Mongols MC przez powody tworzące dodatkowe kłopoty na linii Mongols - Iron Order MC. Główna siedziba klubu zakotwiczyła się w mieście Sparks, z doniesień wynika, że Outcasters MC już w 1981 roku działali sprawnie na całym terenie Nevady a także rozprzestrzeniali swoje wpływy na stany takie jak Utah czy Kalifornia. Recydywiści z Outcasters mogą długo wspominać ich "zakres" przestępczości; morderstwa ze szczególnym okrucieństwem, handel bronią palną, rabunki, wymuszenia, napady z użyciem broni. Z nieoficjalnych źródeł dochodzą informacje, że obecną liczebność ekipy ze Sparks szacuje się na nawet 700 członków a całe "przedsięwzięcie" nieustannie i prędko się rozwija. Motocyklistami przewodzi motto "sky is the limit" wywodzące się po początkowych tarciach z Mongols MC przez które finalnie doszło do utworzenia klubu - Hatcher i jego ludzie udowodnili nie tylko sobie ile są warci a zwłaszcza ich dawnym kumplom pokazując to, że ogromnym błędem było ich odrzucenie. Mimo ciężkich początków gracze z Nevady kierowali się od zawsze myślą "At the end of day, it's about quality, not quantity" - w szeregi Outcasters MC nigdy nie trafiały osoby przypadkowe, wyselekcjonowana i w pełni zgrana ze sobą grupa szybko przynosiła żądane efekty a co za tym idzie w krótkim czasie pieniądze przestały stanowić problem a sam w sobie klub silnie wepchnął się w historie najpotężniejszych klubów motocyklowych 20 i 21 wieku. Los Santos Chapter; pomysły na osobną grupę w Los Santos chodziły po głowie Luke'a już w 2000 roku, niestety albo i stety na tamte czasy klub stawał się niestabilny i poszerzenie horyzontów o kolejne miasto przyniosłoby zbyt dużo kolejnych problemów zwłaszcza jeżeli chodzi o taką ogromną aglomeracje jak LS. Po ponad dwudziestu latach nareszcie skończył się czas wątpliwości i pytań a zaczął się działań i odpowiedzi, agenci federalni deptali po piętach wygnańców i nie dawali za wygraną, ówczesny President klubu podjął prawdopodobnie najcięższą przy czym najrozsądniejszą decyzje z możliwych o przeniesieniu komórki złożonej z kilkunastu osób pod przewodnictwem młodego Hatcher'a do Los Santos celem rozpoczęcia działań w nowym mieście z czystą kartą. Wyznaczona została paczka osób i z inicjatywy wcześniej wspomnianego syna pierwotnego President'a klubu Tinky'ego Hatcher'a rozpoczęła się "migracja" na tereny Los Santos. Nie spotkało się to z aprobatą części członków klubu jednak osoby będące w tym wszystkim od początku bezgranicznie ufały swoim przywódcom i mimo mieszanych odczuć uznały to ostatecznie za słuszne. Pełna mobilizacja oraz determinacja zawodników ze Sparks jak się okazało - nie wystarczyła. Pomimo pomyślnych pierwszych rzutów drugów oraz broni palnej świeżo założony chapter trafił błyskawicznie pod zimny prysznic. Po zaaklimatyzowaniu się w miejskim zgiełku w trakcie pierwszej "pokazówki" na mieście, w klubie Vanilla Unicorn członkowie Outcasters zostali brutalnie pobici przez ówcześnie dłużej działające MC w Los Santos tj. Brotherhood Devils MC, The Lost MC. Każdy pojedynczy członek wygnańców utracił swoje barwy i od tego momentu rozpoczęły się problemy. Cześć i tak niepewnego oddziału momentalnie utraciła wiarę w powodzenie przedsięwzięcia oraz w swojego prezesa. Po kilkunastu dniach perturbacji oraz wewnętrznych kłótni po wyłożeniu kilkudziesięciu tysięcy dolarów kamizelki ostatecznie udało się odzyskać, mimo tego, wszystko ma swoje konsekwencje; większość straciła wcześniejszy zapał i przy okazji najbliższej kaplicy chapter usytuowany w Los Santos został rozwiązany. Jedni odeszli w cień, drudzy wrócili do rodzimego miasta a temat działalności w San Andreas ucichł na jakiś czas. Second Wind; Wczesną wiosną 2023 kwestia ponownego utworzenia oddziału powoli nasuwała się na usta zarządu mother chapteru Outcasters MC. Chcąc nie chcąc położenie swoich łap na tak bardzo ociekającym forsą mieście jak Los Santos to zawsze kuszący temat. Do "stolicy" zjechała się ekipa najbardziej doświadczonych oraz chętnych na zakotwiczenie na stałe w jakimś miejscu nomadów i rozpoczęły się dyskusje. Konsultacje z kolejnymi obszytymi członkami, długie tygodnie testowania swojej kadry, załatwianie stert papierkowej roboty - wszystko po to aby falstart sprzed miesięcy się nie powtórzył. Gdy wszystko zostało dopięte na ostatni guzik cała wcześniej hermetycznie dobierana grupa zjechała na wybrzeże i rozpoczęła działania. Seth /iceman/ Halloway który został mianowany prezesem oddziału oraz jego grupa tym razem nielegalną działalność odłożyła chwilowo na bok; członkowie nowopowstałego chapteru uderzyli w strefę legalną miasta, spory zasób gotówki został wyłożony na utworzenie i promocje baru oraz warsztatu. Gdy cała działalność się ustabilizowała do miasta zaczęły napływać dostawy broni palnej. Z tym podejściem zarząd nie zdecydował się na wpychanie się w branże narkotykową która należy do tych najbardziej niebezpiecznych. Nawet najzwyklejsi szarzy ludzie odczuli obecność Outcasters MC w ich mieście a zwłaszcza Ci zamieszkujący okolice El Burro Heights, wymuszenia na dużą skale to także to na czym rzezimieszki z diabełkiem na plecach się skupiły co raz bardziej rozszerzając swoją strefe wpływów. Klub nie miał zamiaru zwalniać tempa a wszystkim wcześniej wyśmiewającym i wątpiącym w powodzenie projektu zamknięto ostatecznie mordy. OOC: Strzała, po ponad półrocznej bezproblemowej rozgrywce w ramach Karaman Klan jako MOB zmieniamy środowisko i chcemy spróbować swoich sił w czymś nowym. Ruszamy z drugim podejściem do modernistycznego klubu motocyklowego - ostatnim razem popełniliśmy wiele blędów na starcie jednak teraz wiemy na co uważać i z pewnością się one nie powtórzą. Całość tekstu jest w 100% fikcyjna wymyślona przez nas na potrzebę tego co chcemy grać. Cała ekipa zaczyna na nowych postaciach, kompletnie wszystko chcemy zdobyć rozsądną grą IC bez pośpiechu konkretnie wchodząc w rynek handlu bronią palną oraz sterydami. Przejdzie u nas praktycznie wszystko także jeżeli ktoś chciałby pograć - zapraszam na discord. Nie ograniczamy się tylko do naszej grupy, będziemy chcieli grać z każdym a przede wszystkim z innymi MC, jesteśmy otwarci na wszelkie wskazówki. Jeżeli chodzi o naszą ekipę każdy ma wieloletni staż, wypracowaliśmy sobie różnorodne style więc dobrze i ciekawie wkupimy się w uniwersum Vibe, pozdro. OUTCASTERS PUB OUTCASTERS WORKSHOP ZAŁOŻENIA NA GRE: Utrzymamy się w białasach, spotkacie u nas głównie Amerykanów jednak nie wykluczamy pojedynczych postaci innego pochodzenia. Gramy modern MC, nie chcemy siedzieć przyklejeni do motocykli. W najbliższym czasie chcemy głównie skupić się na handlu bronią i rozprowadzeniem jej w głównej mierze po klubach motocyklowych, w późniejszym etapie po innych organizacjach. Skupimy się na legalnej strefie, tak aby znaczek diabełka z widełkami był rozpoznawalny w każdym sektorze gry. Nie usuwamy fabuły klubu z poprzedniego podejścia, będziemy "pamiętali" o tamtych wydarzeniach grając swego rodzaju kontynuację. Nie napalamy się na żaden speedrun, lecimy po swoje w swoim tempie.
    2 polubienia
  20. **Na jednym z portali z zakresu zbiórek na różne potrzeby i cele, pojawiło się nowe ogłoszenie dotyczące wsparcia w procesie ucieczki od przemocy i możliwości rozpoczęcia na nowo w bezpiecznych warunkach. Do ogłoszenia zamieszczone są zdjęcia - dodatkowo informacja iż w razie potrzeby organizatorka zbiórki może przesłać kolejne zdjęcia dla potwierdzenia swojej historii. Ponadto można uzyskać dostęp do kilku obdukcji mających miejsce na przestrzeni kilku lat. Ponadto wiele zdjęć i prześwietleń ukazujących urazy bądź pojedyncze złamania - w tym dwa ręki, dwukrotnie żebra oraz jeden raz nogi. Wszystko wygląda dość rzetelnie i prawdziwie, jedynie z przyczyn logicznych zamazane zostały dane dotyczące osoby, miejsca przeprowadzenia badania czy dokładnych dat lub numerów, tak by nie można było ustalić personaliów osoby zakładającej zbiórkę.** **W treści zbiórki znalazły się takie informacje jak:** Hej. Jestem ofiarą przemocy domowej, od długich lat doświadczałam jej ze strony ojca - razem z moją matką. Wielokrotnie byłam bita, poniżana, a moje życie było ograniczane jedynie do pasma strachu i udręki. Byłam zamykana pod kluczem, nie mogłam opuszczać domu. Gdy nadchodził zły dzień albo choć jeden impuls, ja lub moja matka stawałyśmy się workami treningowymi. Byłam okładana pięściami, kijami, mokrymi ręcznikami z twardymi przedmiotami schowanymi w środku, kablami, czy nawet przeklętą oderwaną nogą od stołu - wszystkim co mogło znaleźć się w zasięgu rąk tego człowieka. Doznałam wiele urazów, ran, które dokuczają mi znacząco aż do dzisiejszego dnia. Siniaki, rany, rozcięcia, złamania - zapewne wszystko co możecie sobie tylko wyobrazić. W informacjach zamieszczam dokumentację z kilku obdukcji, badań lub wizyt szpitalu, gdy udało mi się uciec i zrobić cokolwiek w kierunku potencjalnej wolności. Jednak nasz los i prawo bywają przewrotne, wiec nie nastąpiło to tak szybko jak mogłam sobie życzyć. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z jednego z takich momentów, w razie konieczności i chęci weryfikacji, mogę wskazać także inne z późniejszych lub wcześniejszych etapów czasu. Do przemocy fizycznej dochodziła też psychiczna, finansowa - ze względu na to iż byłam zamykana całkowicie w domu, nie byłam w stanie podjąć pracy, uniezależnić się i po prostu mieć szansę jakkolwiek uciec. Bez funduszy, finansów i możliwości ucieczka była praktycznie równoważna z wyrokiem śmierci lub życia w potencjalnie równie złych warunkach - tym bardziej, że zawsze byłam odcinana całkowicie od pieniędzy, więc nie było nawet mowy o kupieniu biletu na busa, pociąg lub inną formę transportu dzięki, której mogłabym odjechać miarowo daleko. Kolejną kwestią były groźby, które słyszałam regularnie - że wszystko co do tej pory się stało to nic względem tego co się stanie, gdy spróbuję uciec i zostanę złapana przez mojego oprawcę (w tym również wielokrotnie słyszałam w jaki sposób zamorduje wtedy mnie lub matkę). Kilka razy mogłam się o tym przekonać w bardzo bolesny sposób, jednak nie zniechęciło mnie do dalszych prób odmienienia mojego losu. Po piątej próbie ucieczki finalnie udało mi się choć w pewnym stopniu oddalić i zabezpieczyć by nie zostać znalezioną. Zgłosiłam sprawę i zeznawałam przeciwko mojemu oprawcy, niemniej sąd potraktował go po macoszemu, przez co muszę dalej ukrywać swoją twarz czy danę, tak by nie mógł mnie zbyt łatwo odnaleźć - robię to ze strachu. Strachu o własne życie, o wolność i że koszmar może znów powrócić. Nie wiem czy kolejny raz znalazłabym w sobie siłę by zaryzykować, tym bardziej, że ostatnim razem nie przyniosło to takich efektów o jakich mnie zapewniano przez dłuższy czas na różnych telefonach zaufania dotyczących właśnie przemocy domowej. System mnie zawiódł, a mimo to pragnę żyć dalej i korzystać z życia tak jak mogę, bo co innego mi zostało? Zbiórka dotyczy wsparcia na nowy start, nowy bezpieczny początek. Potrzebuję funduszy by móc uzyskać choć trochę stabilności i płynności finansowej, która teraz nie jest w najlepszej kondycji, niestety. Potrzebuję podstaw do życia jak każdy człowiek, podejmuję pracę, lecz to nadal kropla w morzu potrzeb przy pożyczkach, które muszę spłacić a które zaciągnęłam by móc faktycznie uciec i zaszyć się gdzieś na kilka dłuższych chwil. Boje się, że pewnego dnia po prostu przestanę jakimiś metodami i kombinacjami wiązać koniec z końcem i skończę kompletnie jako bezdomna lub wrócę do tamtego piekła. Cieszę się widząc również, że cały czas powstają nowe fundację do walki z takim terrorem jaki sama przeszłam - między innymi Chastain Foundation 🦋 (@amnilka) - wierzę, że dzięki kolejnym akcjom i działaniom podejmowanym w ramach wsparcia, pomocy ustalenia sposobu działania czy nawet zabezpieczenia ofiar po ucieczce można podejmować skuteczną walkę z nasilonym zjawiskiem przemocy w naszym kraju. Dziękuje każdemu kto wesprze mnie choćby symbolicznym dolarem. Naprawdę, z całego serca. Uważajcie na siebie kochani - pamiętajcie, że każdy zasługuje na szacunek i godność i nie pozwólcie wmówić sobie nikomu, że tak nie jest. **Przelewy można wykonywać poprzez portal ze zbiórkami - z niego z kolei fundusze trafią na konto organizatorki. Portal analogicznie pobiera procent za realizację każdej transakcji, w wysokości 15%.** ((Tym samym proszę by chętni wpłacający wysyłali 85% kwoty wskazanej narracyjnie.)) ((Konto bankowe do przelewu IG: 5005824532))
    2 polubienia
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin