Ranking
Popularna zawartość
Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 09.02.2025 w Odpowiedzi
-
**9 lutego wedle wszelkich zapowiedzi w internecie pojawia się piosenka pt /SO HIGH/ wraz z teledyskiem autorstwa Vienna Bohannon. Jest to drugi singiel od jej osoby (nie licząc przy tym zgłoszenia /Hey, RICHard!/ do konkursu #WIMINEXTSTAR), który nadal nie zapowiada żadnego większego projektu. Przede wszystkim widoczny jest ogromny progres w jakości audio, video czy nawet samego śpiewu dziewczyny w porównaniu z opublikowanym miesiąc temu /SEX CAM/. Vienna bawi się swoim głosem i potrafi wykorzystać go do uzyskania wyższych tonów, wie jak nim operować i to pewne, że ktoś wziął ją pod swoją opiekę, aby wyszlifować diament. Nie jest to perfekcja i jeszcze potrzebne są miesiące pracy, aczkolwiek wielu może być zdziwionych zmianą podejścia Bohannon do tworzonej muzyki. Wśród jej społeczności pojawiła się nawet pogłoska, że zaniedbanie onlyfans spowodowane jest ciągłymi lekcjami śpiewu, tańca i udoskonalaniem swoich umiejętności (ostatni post został opublikowany 22 stycznia i związany był właśnie z promocją /SO HIGH/). W mediach społecznościowych również przestała udzielać się tak namiętnie, jak to robiła dotychczas. Zatem pewne jest, że dziewczyna przygotowuje się do podbicia sceny muzycznej i słowa /wchodzimy w to na poważnie/ nie są rzucane na wiatr. Rytmy jakie zostały zaprezentowane mimo to nie są wybitne i należą do swobodnego popu, który ma się po prostu dobrze słuchać - Poziom Beyonce czy Mariah Carey jeszcze to nie jest, bo wie na co może sobie pozwolić jako początkująca artystka. Produkcją zajął się powszechnie znany raper i producent Lil Jay @kudlatysosa (prywatnie będący przyjacielem dziewczyny). Główną inwestycją był tutaj klip nagrany przez profesjonalne studio filmowe. Składa się on z dwóch scen - Jednej w biurze gdzie Vienna wciela się w role /bizneswoman z pazurem/ oraz drugiej gdzie tańczy w bieliźnie, w różowej scenerii wraz z dwoma innymi dziewczynami, które po szybkim research można określić jako jej siostrzane z niebieskiej branży. Outfit bizneswoman symbolizuje tutaj powagę przy wejściu na rynek muzyczny, zaś skąpy dół odzwierciedla jej styl, który pozostaje przy tym niezmienny. Sam tekst mówi o sensacji jaką wzbudziła pojawieniem się na domówce u Kayes oraz w głównej mierze byciu wysoko pod wpływem środków odurzających, ale także w sensie wzbijania się na biznesowe wyżyny - Termin /Tak wysoko/ ma tutaj dwa znaczenia. Streamować można go na wszelkich stronach temu poświęconych** (napisy yt) SOCIAL MEDIA: lifeinvader onlyfans TEKST: ODGRYWKA: PROMOCJA: WYDATKI: INFORMACJE:26 polubień
-
**Dnia 9 lutego, równo o godzinie dwudziestej, na wszystkich serwisach streamingowych ukazał się zapowiadany wcześniej na social mediach, debiutancki utwór raczkującej raperki Solany Woods. Kobieta od samego początku nie gryzie się w język, nawijając agresywnie, z dużą ilością kontrowersji oraz pewności siebie. W tekście Solana wyraźnie w kogoś wbija szpileczki, zahaczając również tematyką o swoje życie seksualne. Tytuł kawałka "TRUTH" jest odzwierciedleniem artystki, jako prawdziwej i autentycznej osoby, która nie boi się wyrażać głośno swojego zdania. W tekście Solana nawiązuje do początkującej piosenkarki pop Vienny Bohannon, kolektywu Pretty Boys Mansion, a także do tytułu utworu popularnego w mieście rapera i producenta Jay Cozart - macaroni time, który osobiście wyprodukował kawałek dla artystki, dzięki czemu jakość stoi na najwyższym możliwym poziomie. Tekst: Promocja: Odgrywki i wydatki: Dane:25 polubień
-
Cześć! Widzimy się tu znowu, po minięciu następnych dwóch tygodni. Przedstawiamy poniżej to, co udało nam się poprawić i dodać. Wszystkie zmiany ukazane poniżej wejdą na serwer po restarcie o godzinie 4:00 Pojazdy (@ghostt @breakehh_ @KoKo) Postanowiliśmy o przeniesieniu wszystkich livery pojazdów LEA do oklein, co powinno w pozytywnym stopniu wpłynąć na performance gry. Również, poprawiono niektóre malowania, w których brakowało callsignów i tak dalej. W związku z tym będzie konieczność ponownego ustawienia oklein we większości pojazdów LEA. Poprawiono także handling w niektórych samochodach BCSO, a także w motocyklach takich jak: T-Rod Marabunta Nagasaki XP1 W dodatku poprawiono handling Vapid Scout 2020 frakcji Los Santos Police Department. Dla grupy Los Santos County Fire Department dodany został helikopter oraz samolot gaśniczy, który na pewno doda chrapkę realizmu do gry! Pomniejsze zmiany (@street law @mindamage99) Podmieniono kamizelki Calaveras Rojas MC które zawierały naszywki Mongols Support na inne, Dodano tekstury ICE do EUP, Dodano nowe zegarki dla Winfrey Jewelry, Dodano pół-kominy dla mężczyzn oraz kobiet do paczki cywilne 1, Dodano nową czarną teksture vansów do damskiej paczki cywilne 1, Dodano nową animację - .rozmowa4 Pomniejsze zmiany w obiektach na mapie25 polubień
-
"If you can dream it, you can do it." Event Case: Reakcja republikanów na kandydatkę demokratów do rady hrabstwa, strajk.. - Wiec Chenille Carter Larocque Event skierowany do: Strefy cywilnej oraz porządkowej Data: 28/01/2025, 07/02/2025 Wykonanie: @wiciaticia @Samson @Paciaaa @Ostersky @Girion @Kurpan @Aeran @nfset @koholees_facio @Baltek Opis wydarzenia: Dzień 28/01/2025 r., wieczór, około 9 P.M. - zapisał się jako dzień, który do końca swoich dni zapamięta wielu mieszkańców hrabstwa Los Santos. Dzień, w którym rozbrzmiewał głos mieszkańców Los Santos, którzy wyszli walczyć z lokalną władzą o swoje rację. A zaczęło się dość niewinnie, gdzie protestujący rozpoczęli swoją demonstrację przed budynkiem domu dziecka przy Rockford Hills, gdzie też spotkali osoby, które rozwieszały plakaty, nawiązujące do głosowania na Chenille Carter-Larocque, która kandyduje w wyborach uzupełniających ze stronnictwa demokratów na wolne stanowisko w City Council co na pewno nie podoba się mniejszości lokalnej społeczności hrabstwa - republikanom. Na miejsce też przyjechała jednostka patrolowa Los Santos Police Department, gdzie w dość kontrowersyjny sposób chcieli rozgonić to towarzystwo, które zebrało się, według nich nielegalnie o późnej porze, aby strajkować. Niestety czy stety po kilku słowach i chwilach departament miejski zrezygnował z dalszej ingerencji w scenę, a strajkujący przenieśli się wtedy w stronę Police Station no. 14 przy Vespucci Canals, gdzie nadal strajkowali brnąc we swoje wieczne, bez zmienne zdanie i powtarzając w kółko postulaty swoich sprzymierzeńców. Przy co kilka chwil dołączały do nich kolejne osoby powtarzające ich rację, którzy co rusz byli to bardziej lub mniej agresywni ludzi z różnych zakątków świata, po których nawet nie dałoby się spodziewać takich zdań politycznych. Ludzie wraz ze sobą głupio czy też nie przynosili przeróżne rzeczy - czapki z hasłem "Make San Andreas Great Again", flagi Stanów Zjednoczonych czy koszulki z prawdziwymi chodź brutalnymi słowami. Republikanie zamieszkujący stan San Andreas, a konkretnie hrabstwo Los Santos, chcieli dość do głosu, zdobyć większe poparcie rzucając w stronę demokratów ich błędy i głupie pomysł na arenie międzynarodowej czy krajowej, do podatków, do ideologii gender, zielonej polityce, na temat migrantów itp. Finalnie rzecz biorąc bezkarnie, tzn, bez strachu, a na pewno z pewnością siebie rzucali przeróżne hasła na lewo i prawo, m.in. jeden z protestujących, który pchał się naprzód demonstracji wypowiedział się w taki sposób na temat aktualnych rządów, u których są ich przeciwnicy - demokraci: ,,Chcemy z nią tylko jebanego dialogu..- Tu chodzi o wytłumaczenie co się dzieje w tym hrabstwie!.. O ćpunów, o bezdomnych, których jest masa! O niszczenie lokalnej gospodarki! Nawet nie znamy jej postulatów, o co tu biega do chuja! Co to jest za brutalność departamentu miejskiego - gdzie są jakieś słowa, dialog? To takie trudne?! Ciężko jej tutaj przyjechać?'' W trakcie tego strajku, który trwał dobre dwie godziny strajkujący zdążyli zdecydować się i gwałtowanie przejść na intersekcję San Andreas Avenue / South Rockford Drive, gdzie zablokować całą długość jezdni, nie było szans, żeby jakiś wóz przejechał.. Dobre kilkadziesiąt ludzi stało i agresywnie rzucało słowa, nawet obelgi w stronę departamentu miejskiego czy też departamentu szeryfa. Krytykowali dość nachalnie aktualne rządy, chcąc coś zmienić na lepsze we swoim życiu i zniwelować lewicowe poglądy, który niszczą hrabstwo, a nawet stan. Protestujący domagali się dialogu z kandydatką do rady miasta - Chenille Carter Larocque, który i tak nie stanęła na przeciwko nielegalnym strajkującym..- Dlaczego? Nie wiadomo! Chodź można się domyślać, w jej głowie pewnie był strach bądź po prostu zlekceważyła obywateli miasta. Republikanie nie dali za przegraną przez co po chwili czasu, a konkretniej godzin na scenie zjawił się Riot Control, z wozem wyposażonym w działko wodne, a urzędnicy założyli na siebie pancerz oraz hełmy, wyposażyli się w tarcze i tonfy czy pałki teleskopowe, ustawili się na przeciw nielegalnego zgromadzenia w jednej linii podając im polecenia przez megafon, które ci zlekceważyli. Finalnie co stało się spontanicznie kilku oderwało się od reszty, a co za tym szło? Reszta nie wiedząc co zrobić ze swoim bytem postanowiła ruszyć za nimi przez co wszyscy w asyście miejskich zrobili dosłownie kółko wokół stacji. Na miejscu także zjawiło się Daily Globe, któremu kilku strajkujących dało wywiad, a w tym też czasie kilku protestujących zostało spacyfikowanych przez departament miejski, pałkami czy gumowymi kulami przez była konieczność interwencji LSCoFD oraz EMC, przez co paramedycy zadbali o bezpieczeństwo na polu "bitwy". Finalnie na sam koniec dnia, koło 11 P.M. wszyscy rozeszli się we swoje strony, ale to na pewno nie był koniec tej skromnej.. Historii, którą wszyscy tworzą na bieżąco! Opis wydarzenia: No i się stało, został ogłoszony wieniec kandydatki do rady hrabstwa Los Santos - Chenille Carter Larocque, takiej okazji nie mogli stracić jej przeciwnicy, republikanie z krwi i kości, ale także nie zabrakło jej wielbicieli. Ci momentalnie, gdy wiec został tylko i wyłącznie otwarty, a stało się to 07/02/2025 r., o godzinie 9 P.M. na Vespucci Beach, Bay City Avenue, gdzie także można było spotkać mniejsze czy większe przedsiębiorstwa, ale także celebrytów. Wracając do demonstrantów..- Ci wpadli na wspaniały pomysł, stanęli w pierwszym rzędzie tuż przed sceną, na której kandydatka dała swoje przemówienie do wielbicieli. W międzyczasie masa ludzi zaczęła w jej stronę wytykać kłamstwa, rzucać obelgi i nachalne teksty na pewno nie na miejscu. Oczywiście wszystko było jak tykająca bomba, nie było czegoś takiego jak "STOP!", wszystko się działo na bieżąco tu i teraz, każdy krok był równy odpowiedzialności za swojej poczynania. Wtedy, gdy republikanie zbliżyli się za blisko sceny ochrona dołączyła do gry, rzuciła się na strajkujących - zaczęła ich szarpać i pchać, chodź to nie trwało chwilę ci dalej brnęli we swoje zdanie bez zmian! Zresztą, to i tak ochrona była bezskuteczna. Chodź wszystko się zmieniło, gdy Chenille nagle zniknęła z swojego wieca i gdzieś odjechała, nikt do tej pory nie wie gdzie.. A przecież była tylko ładnie proszona o zejście ze sceny do przeprowadzenia rozmowy, aby dalej nie robiła z siebie pośmiewiska. Republikanie wyszli ponownie na ulicę, sprzeciwiając się jej marnym postulantom zaczęli demonstrować, podnieśli flagi, awanturowali się z departamentami - wszystkimi na intersekcji Bay City Avenue / Magellan Avenue w La Puerta, gdzie zablokowali skrzyżowanie. Po chwili bezsensownego dialogu z miejskim postanowili ruszyć w stronę City Hall, chodź plany im się pokrzyżowały, ze względu, że postanowili się tam dojść na pieszo, przejść kilka mil o własnych nogach z asystą departamentów? Szacun i podziw, no nie?.. Brzmi tak dobrze, koloryzowana bajka, no.. No nie, po prostu nie - to jest nierealne, żeby im się to udało i wcale tak nie było, przeszli może kilka marnych stóp, dostając się do skrzyżowania przy Magellan Avenue / Melanoma Street, gdzie nawet nie postawili swojej nogi, bo!.. Bo, detektywni z GND rzucili się pierwszo rzędnego demonstranta - Navio Villacres, zdecydowali się go aresztować przez trzy zarzuty wyjęto prosto z Penal Code, wtedy zakończyła się demonstracja, gdy został zabrany do krążownika. Każdy wtedy też spokorniał i momentalnie zdecydował się opuścić ten cyrk.. Harari w jednym ze swoich wywiadów powiedział, że ,,Dzisiaj największą siłę i moc na świecie ma rozmowa. Dzisiaj rozmową możemy zacząć piękną przyjaźń i zakończyć wielki konflikt. Tylko musimy mieć chęć wysłuchania drugiego człowieka.'' - taki morał na koniec tego epizodu, pozdrawiam gorąco i do zobaczenia wkrótce, pa-patki! 👋21 polubień
-
W najnowszym odcinku podcastu Chatter Uncut gościć będziemy członków zespołu Midnight Mayhem i Rene Hunt wokalistę, a także basistę kapeli Sloppy Toppy. W szczerej spowiedzi goście naszego programu opowiedzą o ostatniej głośnej kontrowersji wobec lokalnej agencji ochrony, a także o trudach Początek transmisji już o 22:00 - bądź z nami i słuchaj naszej audycji na 101.9 FM, naszym radiu internetowym lub obejrzyj to na V-Tube! W drugim odcinku podcastu na gorącym fotelu zasiądą członkowie zespołu Midnight Mayhem oraz basowy wariat ze Sloppy Toppy - Rene Hunt! Wiecie, co to oznacza? ZERO filtrów, ZERO ściemy, prawdziwa spowiedź bez cenzury! 💥 A nasz prowadzący? Heh, on już dobrze wie, gdzie wbić szpilkę. Czy są gotowi na pytania, które dosłownie rozpalają sieć? Przekonajcie się! W roli prowadzącego wystąpi tego wieczoru Tyler Crowe. A w roli gości będą: Rene Hunt, Franky Sivlermist & Brantley Kirby Tyler Crowe: Z małym opóźnieniem, które mam nadzieję, że nikogo nie zabolało, słyszymy się w drugim epizodzie Chatter Uncut, z pewnością cholernie długo wyczekiwanym. Nie będe mówił o sobie, więc przejdę do moich gości - Rene Hunt, jeden z najbardziej charakterystycznych wąsów na scenie muzycznej. Kiedyś - gitarzysta Divebomb, aktualnie skupiony na gitarze basowej w kochanym przez wszystkich Sloppy Toppy, próbujący jednocześnie sił w solowej twórczości. Rene Hunt: Zapomniałeś dodać, że jeden z najlepszych wąsów...Postaram się za to nie obrazić? Ale to ja, yeah..Cześć wszystkim- Z tej strony, piękny basista Hunter z Sloppy Toppy. Tyler Crowe: Jeden z najlepszych? Mógłbym się z tym kłócić, Rene.. Ale wtedy nie przedstawiłbym reszty moich gości. Poza wąsaczem, posłuchacie jeszcze dzisiaj Brantley Kirby i Franky Silvermist - oboje zrzeszeni z Midnight Mayhem - zespołem, o którym w ostatnim czasie robi się coraz głośniej. Tyler Crowe: W dużej mierze za sprawą ich ostatniego wydania, o którym na pewno porozmawiamy jeszcze w tym epizodzie. Brantley - perkusista, Franky - gitarzysta, dobrze Was widzieć, chłopaki. Brantley Kirby: Strzała, miło tutaj być. Z tej strony Brantley, ale może być po prostu Kirby. Jeszcze raz siemano wszystko. Franky Silvermist: Przede wszystkim dzięki za zaproszenie, Witam los santos z tej strony Franky. Tyler Crowe: Przed chwilą wspomniałem o Waszym ostatnim projekcie, a skoro minęło od tego...dwie minuty? Myślę, że to odpowiedni czas, żeby do tego wrócić. Jakie to uczucie, chłopaki? Przelać swoją muzykę na namacalny produkt, którym możecie podzielić się ze słuchaczami? Brantley Kirby: To niesamowite uczucie, poważnie! Jesteśmy z tego projektu bardzo dumni, włożyliśmy w to ogrom czasu. Cieszy nas też, że zostało to docenione przez tak ogromną wytwórnie jak Unsainted. Pewnie gdyby był z nami wokalista, dodałby coś więcej na ten temat. Tyler Crowe: To musi być cholernie przyjemne uczucie, szczególnie patrząc na to jakie liczby i opinie zbiera ten krążek. Nosi on nazwę "Outsiders", dlatego powiedzcie mi - co naprowadziło Was właśnie na ten tytuł? Jesteście życiowymi outsiderami, schowanymi z boku czy może jednak chodzi tu o sytuacje na scenie muzycznej, w której jesteście na tyle charakterystyczni i oryginalni względem reszty, że odcinacie się od nich grubą linią? Franky Silvermist: Wzięło to się z tego, że podążamy cały czas w kierunku który my wyznaczamy, nie patrząc na opinie publiczna która nie zawsze jest pozytywna a przede wszystkim jesteśmy cały czas soba. Tyler Crowe: To dobre podejście, moim zdaniem - wiele mówi się o tym, jak bardzo zakłamanym miejscem jest show-biznes i jak wiele fałszywych wartości widzą ludzie, Wy dzięki swojemu sprzeciwieniu się możecie zachować twarz i pokazać tym fałszywym wartościom środkowy palec. Tyler Crowe: Rene, Twój solowy projekt ukazał się mniej-więcej dwa tygodnie temu - wiemy już jakie uczucie dotknęło chłopaków z Midnight Mayhem po wydaniu swojego, dlatego powiedz nam - jak Ty traktujesz swoją EP, jak poczułeś się, kiedy cała ta praca przerodziła się w finalny efekt? Rene Hunt: Woah, nie sądziłem że wyskoczysz z takim pytaniem? Ale okay - Nad tą epką pracowałem długi czas, pare mięsięcy mi na tym zeszło bo ciężko było się podnieść po tym co się stało. Moja praca, miałabyć w stu procentach skierowana w kierunku mojej zmarłej kobiety... Jak się poczułem? Napewno lepiej niż wcześniej, nie będę kłamał. Zawsze poczujesz się lepiej, jak będziesz miał okazje wykrzyczeć światu co się stało i co się w tobie gotuje, yeah? Tyler Crowe: Nie mam zamiaru rozdrapywać starych ran, ale uważam, że pomimo całego bólu, jaki idzie za tym projektem, na pewno pozwolił on wielu osobom na wyrzucenie z siebie tego, co dotychczas trzymali w środku - co jednocześnie nie było dla nich dobre. Tyler Crowe: Brantley, Franky - traktujecie swoją twórczośc jako swego rodzaju polę do wyrzucenia z siebie wszystkiego, co męczy Wasze głowy? Czy raczej podchodzicie do tego mniej personalnie? Brantley Kirby: Wiesz...jak siadam za perkusje to czuje się sobą. Przy produkcji kawałków zapominam o swoich problemach, staram się oddać wszystko co dobre. Na pewno słuchacze odczują to co mamy do przekazania na naszym krążku. Franky Silvermist: Wiesz, co? Wiadomo, że jak łapie za gitarę to zrzucam zbędny balast z barków i wszystko staje się łatwiejsze. Wiadomo, że nie jest zawsze kolorowo ale tak nasza twórczość, muzyka jest pewnym lekiem na te tak zwane ciche momenty… Po prostu zawsze daje z siebie sto dziesięć procent. Tyler Crowe: Oddajecie siebie w tym, co tworzycie i to słychać, czuć - i mówię tu do całej trójki. Midnight Mayhem dopiero co wydało album, o którym wspominam już nawet nie wiem który raz - Sloppy Toppy też zdaje się nie schodzić z języków ludzi - jakie macie w takim razie plany na najbliższą przyszłość..? Tyler Crowe: Myślicie o jakiejś trasie koncertowej - Brantley, Franky? A może szykują się nowości od Sloppy Toppy, Rene? Albo od Ciebie samego? Rene Hunt: Co do Sloppy Toppy, bo to chyba najbardziej ruchliwy temat? Zajmujemy się czymś grubszym, yeah...Planujemy niebawem ogłosić naszą trase koncertową, ale też nie chce za dużo mówić teraz bo jeszcze przyjdzie na to czas...Z dalszych planów, staramy się nie zachlać? A Rizzy ostatnio zwołał ekipe... Rene Hunt: Która ma zamiar wybudować tor do kręgli w piwnicy...Wiesz, odstroimy się w ciasne spodenki i będziemy rzucać kulą licząc że któryś z nas wygra? Myśle że to akurat zajebisty pomysł. Tyler Crowe: Brzmi to dobrze, Rene, pod warunkiem że dostaniemy z tego jakieś zdjęcia albo nagrania. I szczerze mówiąc, jestem w szoku, że jeszcze nie zobaczyłem Rizzy G, który wpada tutaj przez drzwi w samych majtkach.. Jak to wygląda u Was, chłopaki? Zacieracie dłonie na potencjalną trasę? Rene Hunt: Pomysły mamy zawsze dobre, ale to raczej wszyscy wiedzą...Ale najlepsze ma raczej Eddy? Ostatnio sam próbował odtworzyć słynny film ze słoikiem, wszyscy go od tego odciągali ale był zajebiście uparty...Co do trasy, próbujemy podejść do tego jak najbardziej profesjonalnie Brantley Kirby: Jeżeli mamy uchylić rąbka tajemnicy to na ten moment zaczęliśmy działać nad pewnym projektem, co do trasy? To raczej kwestia czasu. Tyler Crowe: Pewnym projektem...Franky, chcesz zdradzić coś więcej? Może jakaś mała podpowiedź? O ile to nie projekt w postaci odtworzenia filmiku "one man, one jar", bo wtedy możecie mieć na karku Eddy'ego ze Sloppy'.. Franky Silvermist: hahaha..Jeżeli mamy uchylić rąbka tajemnicy to na ten moment zaczęliśmy działać nad pewnym projektem, co do trasy? To raczej kwestia czasu. Raczej Kirby wszystko powiedział, mogę tylko powiedzieć tyle, że warto chwilę zaczekać. Tyler Crowe: Nic nam nie powiedzą, masakra. Dla wszystkich zawiedzionych słuchaczy - jestem teraz z Wami, musimy czekać. Na ten moment zboczymy z muzycznych tematów, bo nie bez powodu jesteśmy tu o takiej godzinie, Panowie. To czas na Waszą spowiedź w ostatnim głośnym temacie. Tyler Crowe: Od paru dni, Los Santos żyje artykułem obnażającym zachowanie GUARDIAN, a sam temat w mniejszym lub większym stopniu zahacza o całą Waszą trójkę. Macie tutaj pole do wypowiedzi, w której nikt nie trzyma na Was smyczy i mówicie to, co czujecie.. Tyler Crowe: Rene, będziesz pierwszą ofiarą mojej ciekawości. W artykule przytoczona została sytuacja z Distortion, w której miałeś zostać pobity w łazience przez jednego z członków agencji - co o tym powiesz? **Liczba obecnych słuchaczy do tego momentu wynosi ~83,818** Rene Hunt: Mam się teraz bać? Stary, bardziej boje się matki Raya z naszego zespołu, to pieprznięta laska...Wracając do sytuacji z Distortion, to strasznie popieprzone gówno, poważnie..Zaczeło się od tego, że ważniacy nie wyczuli mojego poczucia humoru? A praktycznie każdy je dobrze zna, wszyscy wiedzą jaki... Jestem..Mówimy tu dokładniej o Dimie? Facet spod szyldu Guardian, który właśnie się przyczynił do przestawienia mojej szczęki. Nie było tu nic poważniejszego, dosłownie głupi żart który obrócił wobec mnie? Rene Hunt: Co ci mogę powiedzieć, chujowo to wszystko wygląda...Jeszcze jakbym dostał wpierdol za coś, co zrobiłem? Okay, wyjebane- Zdarza się. A tu jednak chodzi o to, że ta grupa miała mnie bronić przed takim syfem, a nie sama go napędzać. Tyler Crowe: Doslownie, to brzmi kurewsko nieciekawie. Gość, którego celem i pracą jest dbanie o czyjeś bezpieczeństwo postanowił oburzyć się za jakiś żart? I to jeszcze, kto jak kto, ale Ty czy całe Sloppy Toppy dosłownie słyniecie z charakterystycznego poczucia humoru.. Tyler Crowe: On próbował w ogóle z Tobą porozmawiać, zanim postanowił wyzbyć się logicznego myślenia? Cokolwiek? Rene Hunt: Przestań, bo zaraz wybuchne śmiechem stary...Cała ta ich akcja partyzancka, była dosłownie dzień? Może dwa, po tym jak sobie żartowałem do tamtego kolesia. Nawet się tego nie spodziewałem stary a koleś chyba wolał przejść do czynów, zamiast ze mną pogadać. Rene Hunt: Stary, gdyby on mi powiedział że mu się to nie podoba, to przecież przestałbym? Rozumiem że nie każdy musi lubić takie poczucie humoru, no ale jak widać...Chyba jego duma została bardzo urażona - Co najlepsze, nie tylko on brał udział w tej akcji, myśle że ponad połowa tych gości z Guardian Tyler Crowe: Czyli to nawet nie było tak, że jego reakcja była natychmiastowa, on potrzebował dwóch dni na przetworzenie tego wszystkiego i mimo tego, wybrał najchujowsze możliwe następstwo? Pojebane, serio.. Tyler Crowe: Brantley, Franky - Wasze nazwiska też pojawiły się w tym artykule, była mowa o sytuacji z Mirage Night Club i - cóż, nazwijmy to wymyślnymi - zaczepkami w Waszą stronę. O co w ogóle chodziło? Franky Silvermist: Więc tak przyszliśmy z kirby'm do Klubu mirage, przy barze zaczepili nas chłopaki z guardians, nie wiem ilu ich dokładnie było, ale doszło do ostrzejszej wymiany zdań głownie w sumie w moim kierunku. Tyler Crowe: Mieli do tego w ogóle jakiś powód, czy to raczej durne szukanie sobie atrakcji? Brantley Kirby: Ciężko właściwie nam ocenić, nie dawaliśmy od siebie żadnych agresywnych ani prowokacyjnych znaków w ich kierunku. Wyglądało to raczej na konflikt jednostronny. Brantley Kirby: Jedyne co przychodzi mi do głowy to incydent na urodzinach w Distortion. Gdzie zostałem wypytany przez członków Guardian. Nie była to przyjemna rozmowa. Tyler Crowe: Wypytany? Co masz na myśli? Brantley Kirby: Zostałem odciągnięty na bok gdzie były partner Fehu zarzucał mi demoralizacje jej po odwyku. Nie wiem co nimi kierowało, grozili mi połamaniem nóg jeśli ktoś się o tym dowie. Mleko zostało wylane więc mówię jak jest. Tyler Crowe: Logan Barkley - chociaż może lepiej byłoby go nazwać "schowaj ten telefon, skasuj to", jak widać połamanie komuś nóg też nie jest mu straszne. Co to za gówno? Tyler Crowe: Mieliście jeszcze jakieś nieprzyjemne sytuacje z tymi ludźmi? Rene, Brantley, Franky? Rene Hunt: Może się wproszę na sekundę, wracając jeszcze do tamtego momentu...Żeby nie było zbędnych niedomówień, żeby ktoś nie tworzył sobie jakiejś zjebanej Narracji. Co do samego pobicia mnie - Dowody w tej sprawie posiadam, mam wszystkie papiery z Medical Center które pokażą w jakim stanie byłem, po zderzeniu się z scianą Guardian. Nie wciskałem się wczesniej między Fehu a Logana, ale wiem że próbowała to ogarnąć żeby wszystko było okej...Ale jak wiemy, Logan? Często nie używa swojego mózgu, sam stwierdził że przyjedzie do mnie do szpitala. **Liczba oglądających w tym momencie wyniosła ~167,017.** Rene Hunt: Udawając że nic się nie stało i że o niczym on nie wie? Finalnie dostałem "przeprosiny" Totalnie wyssane z kutasa, od kogo? Nie od dimy, typowo Logana. Przeprosił mnie tylko tak, żebym się wkońcu odpierdolił i zapomniał o sprawie, ale raczej cieżko o czymś takim zapomnieć, nie? Szczególnie że jego pasja, do napierdalania ludzi się notorycznie powielała. Pytałeś czy były jeszcze takie rzeczy, to ci odpowiadam...Mieliśmy kiedyś luźne spotkanie z Fehu, Wattie i resztą Sloppy- Oczywiście był tam też nasz kochany Barkley..Wszystko byłoby okay, bawiliśmy się w swoim gronie, gadaliśmy o kurwa normalny wieczór nie? Do momentu aż Logan nie strada zmysłów, przez żart Wattiego...Doszło wtedy do rękoczynów, które Logan rozpoczął. Na jego nieszczęście, przejechał się solidnie na tym ale sam fakt, że ten koleś nie używa mózgu, odrazu leci w rękoczyny. Tyler Crowe: Szczerze mówiąc, nie wiem jakie gówno musieliby teraz wymyślić, żeby ktokolwiek uwierzył w ich ewentualne tłumaczenia. Bo przecież nie wyprą się sytuacji z Distortion, nie? Unsainted było we współpracy z GUARDIAN - byli tam, więc co? Nie widzieli? Tyler Crowe: Zderzają sie teraz ze ścianą, tu nie pomoże nawet żaden wyssany z palca, PR-owy statement. Chore gówno, serio. Kto konkretnie był wtedy z Tobą w Distortion, Rene? I kto był potem z Tobą w placówce? Poza wspomnianym...Dimą, jeśli chodzi o lokal na Mirror Park? Rene Hunt: Było to po koncercie chłopaków z mojej lewej, kto był? szczerze nie wspomne ci wszystkich osób, bo po prostu nie pamiętam. Napewno był Seth więc on sam, miałby coś do dodania pewnie...A finalnie gdy trafiłem do szpitala, pojawiła się również Pandora, czytaj Fehu. Tyler Crowe: Po-je-ba-ne. U Was też było więcej takich sytuacji, jak ta z Mirage, Kirby? Franky? Franky Silvermist: Poza tymi sytuacjami o których wspomniał Kirby na całe szczęście nie było już więcej, więc w sumie spotkaliśmy ich dwa razy i każde ze spotkań kończyło się tak jak mówiliśmy. Tyler Crowe: Okay, szczęście w nieszczęściu. Rene, wrócę raz jeszcze do tej sytuacji z Distortion - to było już jakiś czas temu i sam mówisz, że był przy Tobie Seth, potem w szpitalu była Fehu. A mimo to współpraca Unsainted z GUARDIAN skończyła się dopiero po tym artykule.. Tyler Crowe: Jesteś w samym centrum tej sytuacji, jako Ty i jednocześnie jako podopieczny wytwórni - jak na to patrzysz? Na to, że mimo tej sytuacji współpraca dalej trwała? Rene Hunt: Powiem ci szczerze stary...Od tamtego momentu nie miałem jakiegoś kontaktu z tamtymi ludźmi, po prostu odgrodziłem się grubą linią od nich i nie chciałem jakoś do tego wracać. Na wiele rzeczy przy okazji nie mamy wpływu, yeah? Jak wiadomo był to partner Fehu, może ona musiała przejrzeć na oczy? Rene Hunt: Wiadomo, człowiek jest często zaślepiony miłością, nie dostrzega tych negatywnych rzeczy u swojego partnera...Może szkoda że dopiero teraz przejrzała? Ale ważne, że w ogóle ogarneła że facet robil ją totalnie w chuja jeśli chodzi o relacje z jej podopiecznymi. Tyler Crowe: Yeah, co by nie mówić, na pewno fakt jej relacji z Barkley'em mógł zaburzać jej wizję na te sytuacje, świat biznesu zbił się z tym prywatnym. Myślisz, że "robił ją w chuja" też w tej drugiej sferze? Wcale bym się nie zdziwił, patrząc na zachowanie tego gościa. Rene Hunt: Wiesz co? Nie chce rzucać jakimiś swoimi teoriami, bo myśle że to po prostu kurewsko nie fair? Nie zaglądam im do życia prywatnego, do łóżka- Bo to po prostu nie moja bajka, yep? Tyler Crowe: Ayeah, masz rację. Fehu - wierze, że moje pytanie Cie nie uraziło, możesz czuć się zaproszona, znajdę dla Ciebie fotel. Chcecie coś jeszcze dodać, chłopaki, zanim się rozejdziemy? Rene Hunt: Chciałbym powiedzieć, że boli mnie już dupsko od siedzenia na tym fotelu...Troche niewygodne, może zainwestujcie w coś lepszego? I przy okazji, chciałbym pozdrawić Babcie Rizziego- Babciu, jeśli słyszysz...Twój ukochany wnuczek z innej dziury, przyjdzie niebawem. Brantley Kirby: Ja ze swojej strony chciałem tylko pozdrowić naszego brata Oliviera, nie mógł tutaj z nami był niestety. Lara Kozlova kocham Cię! To by było na tyle. Franky Silvermist: No faktycznie coś z tymi kanapami nie tak.... mniejsza, pozdrawiam całą ekipe Unsainted! rock n roll! Tyler Crowe: Odpierdolcie sie od tych siedzeń, booże.. Siedzę na takim samym, okej? Mnie też boli. A tak poważnie, dzięki za możliwość porozmawiania z Wami i otworzenia ludziom oczu na niektóre fakty. Ja nazywam się nie-ważne-kto, najważniejsze żebyście obserwowali Midnight Mayhem i Rene Hunt razem z kochanym Sloppy Toppy. Słyszymy się w kolejnym epizodzie Chatter Uncut, ludzie. **Na koniec wyświetliło się krótkie intro, audycja została zakończona podobnie jak LIVE - w rozgłośni poleciało jeszcze TOP10 RHYTHM RADAR.**18 polubień
-
_____________________________________________________________________________________________________________________ Chaldejska Mafia po raz pierwszy zwróciła uwagę departamentów na przedmieściach Detroit w połowie i pod koniec lat 80. XX wieku - od tego czasu organizacja rozrosła się i utworzyła wiele komórek na terenie Stanów Zjednoczonych. Rodzina Akrawi, pełniąca rolę przywódcy, utrzymywała Detroit jako stolicę chaldejskiego półświatka. Dzięki różnym grupom działających w południowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych, miasta takie jak Phoenix czy San Diego stały się miejscami ogólnokrajowej sieci dystrybucji narkotyków, którą założyła rodzina Akrawi. Podczas gdy rodzina Akrawi zarządzała większością organizacji z Detroit, dwie rywalizujące ze sobą komórki na południowym zachodzie były prowadzone przez ich własne rodziny – Kanon i Brula. Kanon kontrolował graniczny ośrodek dystrybucyjny w El Cajon, znanym wśród członków jego komórki jako „Brama Isztar”. El Cajon było pierwszym miejscem odbioru większości towarów przemycanych przez granicę, a następnie narkotyki trafiały do miast takich jak San Diego i Phoenix. Chociaż Kanon i jego grupa kontrolowali początkowe punkty wjazdowe dla narkotyków, główny ośrodek dystrybucji na skalę ogólnokrajową znajdował się w Phoenix, gdzie transportem i dystrybucją zajmowała się komórka Brula, Chaldejskiej Mafii. Obie grupy często prowadziły działania wymierzone przeciwko sobie, pozostawiając po sobie ciała i ślady dla lokalnych departamentów i agencji federalnych. Wewnętrzne konflikty między tymi dwiema komórkami doprowadziły do walki o władzę, w wyniku której frakcja Brula została zlikwidowana. _____________________________________________________________________________________________________________________ Dzięki nowo zdobytej pozycji ekipa z Kanon rozszerzyła swoją działalność, próbując rozwinąć się z El Cajon do Los Santos i San Fierro. Chociaż rozrost grupy na północ San Andreas do San Fierro okazał się być owocny, to jednak komórka Harmiego z Los Santos została rozbita po kapitulacji jej przywództwa, która nastąpiła po deportacji Kharyu “Blackie” Mustafy oraz Nash’a “Greyo” Nooraniego. To jednak jedna z najbardziej dochodowych miejsc rynku na południowym zachodzie wręcz wołała Chaldejską Mafię o wypełnienie luki. Tak powoli powstawała grupa Anthony'ego Hassana i Freddiego Hassana, synów jednego z bardziej uczciwych Imigrantów w stanach, jednak ci mieli swoją wizję i cel, nie zamierzali żyć w biedzie jak swój ojciec, więc reszta budowania ich legendy dalej leży w ich rękach. Grupa braci Hassan zachowała tradycję Chaldejskiej Mafii, i stała się odpowiedzialna za dystrybucję narkotyków oraz nielegalny eksport wozów na południowo-wschodni Pacyfik, oraz do niektórych regionów Bliskiego Wschodu. Ze względu na bliskość granicy i lokalizację miasta w którym znajdował się jeden z największych portów w Stanach, te operacje stało się dla nich chlebem powszednim. Mimo tego, że narkotyki i wozy były głównymi źródłami dochodu organizacji, to grupy działające pod braćmi Hassan często rywalizowały ze sobą i toczyły drobne konflikty aby przejąć kontrolę nad różnymi dochodowymi źródłami. Bracia Hassan zachęcali do uczciwej rywalizacji wśród swoich ludzi, i bardzo często nagradzali tych, którzy osiągali najlepsze wyniki, tworząc tym samym w swojej organizacji środowisko, w którym mogli przetrwać ci najsprytniejsi i najsilniejsi. Bracia wiedzieli, że rynek dragów, broni i zbytu nielegalnych wozów prędzej czy później obije się o uszy Internal Revenue Services, więc postanowił zachęcać bardziej utalentowanych muzycznie czy gastronomicznie do działania po legalnej stronie biznesu, aby prać przez ich usługi pieniądze pochodzące z nielegalnych interesów. Bracia Hassan nigdy nie pozostawali w cieniu, stale wraz ze swoją drużyną starszyzny zarządzali grupą, a sami Siebie kreowali na osoby ciche i bardzo przebiegłe. Zebrali sobie najbardziej uczciwych i lojalnych wedle swoich person członków i utworzyli Radę która miała na celu wybierać pojedyncze jednostki które wydawały się być najlepszymi w grupie, tym samym wyciągając ich z podrzędnych ulicznych interesów pokazując im jak faktycznie zarabiają poważni przestępcy. Zmagania grupy braci Hassan to nieustanne dążenie do pozostania w ukryciu i kontrolowanie swoich interesów. Mimo tego, że obydwaj wychowali się w Syryjskiej rodzinie, to sami siebie uważają jednak bardziej za amerykanów, religia to ich tożsamość kulturowa, i wspólna część z resztą grupy, jednak swoją uwagę skupiają na interesach. Religia pieniądza to dla nich najważniejsza rzecz, tradycja Chaldejskiej Mafii jednak nie pozostaje im obca. Działają wedle żelaznych zasad które mają swoje cnoty w lojalności. Mimo wielu kapusi w szeregach grupy to ci pozostali przy swoim. Działają poza fleszami kamer, nie szastają wszystkim na prawo i lewo, wiedzą kiedy przestać i jak trzymać rygor swoich ludzi. Ludzie w grupie to osoby pochodzenia arabskiego, jednak religia dla większości jest tożsamością kulturową i częścią wspólną w grupie, poza tym mało kto z nich przestrzega żelaznych zasad Koranu, a większość z nich to synowie imigrantów, nigdy nie byli w swoich prawdziwych rodzinnych stronach, a trzymają się w grupie w celu kręcenia interesów. Chaldejczycy, czy jak dzisiaj nazywamy te rejony Syrią i Irakiem to jedynie nawiązanie do swojej kultury. Sam pierwotny boss Chaldejskiej Mafii Akrawi nie był ortodoksyjnym muslimem ani wcale muzułmanem, oparł grupę na religijnej tradycji Chaldejskiego kościoła i wspólnych tradycjach. Odłam grupy w Los Santos to jedynie cień tego co zostało z prawdziwej Chaldejskiej Mafii która stale była nawiedzana przez agencje federalne przez szum wokół ich interesów. Jednak grupa braci Hassan to nic innego jak wyciągniecie wniosków po swoich poprzednikach, zebrali oni grupę która działa w ukryciu i wie jak uniknąć świateł departamentu i pukania do drzwi przez jednostki specjalne. Jeden z braci, Freddie do tej pory odsiaduje wyrok w więzieniu stanowym za liczne przekręty finansowe i ubezpieczeniowe. Jednak zachowuje on kontakt przez swoje kontakty w LS, całą grupą z ukrycia zarządza Anthony Hassan który nieustannie trzyma rękę na pulsie i czeka na wolność swojego brata. W zakładzie Bolingbroke jednak cień Chaldejskiej Mafii musiał wykupić sobie bezpieczeństwo u innych grup, to jednak nakręciło interesy poza murami więzienia co poskutkowało odejściem od tradycji i wyjściem do innych grup o współpracę w interesach. Freddie mimo długoletniego wyroku nadzoruje część klik z więzienia rozstawiając swoich kapitanów po danych sektorach biznesu w Los Santos, dalej posiada on udziały w Port of Los Santos, a jego ludzie jedynie przekazują to co ma do powiedzenia. ____________________________________________________________________________________________________________________ Mimo dystansu, to dalej jeden z braci Hassan budzi ogromny respect w szeregach kliki. Lata w których Chaldejczycy byli zamknięci na inne narodowości przeminął wraz z tym jak jeden z bossów kliki trafił do więzienia, mimo historycznych i zawiłych relacji z latynoskimi grupami i gangami w Stanach to grupa braci Hassana nie stosuje się do reguły tępienia swoich wrogów, a dążenia do wspólnego budowania interesów. Mimo sterylności i hermetyki działania kliki braci Hassan to działanie na rzecz lepszych interesów jest priorytetem, głośne konflikty i wojny z innymi grupami są odkładane na bok, grupa wychodzi z założenia, że wojna szkodzi interesom, chyba, że się ją wygra - A bez stuprocentowej pewności ci nie zamierzają wychylać się na celowniki agencji federalnych. Nowa polityka kliki pozwoliła nawiązać sojusze i niezbędne relacje z grupami, które jeszcze prawie dekadę temu były uważane za śmiertelnych wrogów. Wspólne działanie w zakresie przemytu, prania pieniędzy i handlu narkotykami czy kradzionymi wozami sprawiły, że Chaldejczycy zaczęli umacniać swoją pozycję na mapie przestępczej Ameryki. Bracia Hassan rozumieją, że w nowej erze przestępczości zorganizowanej surowe zasady lojalności pierwszych bossów Chaldejskiej Mafii muszą ustąpić miejsca pragmatyzmowi na rzecz rozwoju grupy i przystosowania się do modernizmu jaki aktualnie postępuje w sektorze szemranych biznesów. Trzeba jednak podkreślić to, że chociaż grupa preferuje biznes ponad konfrontację, to nie oznacza, że jej członkowie są bezbronni. Wręcz przeciwnie – w razie potrzeby są gotowi do błyskawicznego i brutalnego działania, a wyroki wykonują osoby które są do tego stricte przeznaczone. Ich siła leży w strategii – eliminują zagrożenia cicho i skutecznie, bez niepotrzebnego rozgłosu. W ten sposób umacniają swój status nie tylko jako graczy na rynku przestępczym, ale także jako ludzi, których lepiej mieć po swojej stronie niż przeciwko sobie. _____________________________________________________________________________________________________________________17 polubień
-
Studio tuningowe Spirits Motorsport&Dyno z dumą zaprezentowało swoje najnowsze osiągnięcie – Annis Euros Drift Spec Horizon – podczas tegorocznej edycji Business EXPO 2025. To wyjątkowe wydarzenie biznesowe stało się doskonałą okazją do ukazania zaawansowanej inżynierii i kunsztu, które definiują standardy w profesjonalnym tuningu i motorsporcie. Goście odwiedzający stoisko Spirits Motorsport&Dyno mieli okazję z bliska przyjrzeć się temu unikatowemu projektowi, poznając jego techniczne aspekty oraz proces modyfikacji, który pozwolił osiągnąć doskonałą równowagę między mocą, precyzją prowadzenia i estetyką pojazdu. Dla wszystkich entuzjastów motoryzacji i tuningu studio przygotowało interaktywny quiz pełen pasjonujących pytań związanych z motorsportem i ich najnowszym projektem. Uczestnicy mieli szansę zdobyć atrakcyjne nagrody, upominki, a także kody rabatowe na usługi dostępne w siedzibie Spirits Motorsport&Dyno. Obecność Spirits Motorsport&Dyno na Business EXPO 2025 była doskonałą okazją do nawiązania nowych relacji, wymiany doświadczeń i zaprezentowania najnowszych trendów w świecie profesjonalnego tuningu. Studio po raz kolejny udowodniło, że pasja, wiedza i innowacyjne podejście pozwalają na tworzenie prawdziwie unikalnych projektów, które inspirują i wyznaczają nowe standardy w branży.13 polubień
-
Po całym zamieszaniu związanymi z aferą z Celebrytami - sytuacją Lazarus’a zaczęły interesować sie agencje federalne. Na początku lutego nastąpiła obława DEA w związku z czym nakaz aresztowania objął: Lazarus Gotti, Michael Bertolini, Anthony Chloe i 15 innych osób. Lazarus Gotti trafia do tymczasowego aresztu gdzie nie doczekał swojej sprawy. Popełnia on samobójstwo - jednak przez wiele osób jest pewne to, iż został do tego zmuszony. Michael Bertolini planuje ucieczke - za pozostawioną forse przez Lazarusa, chce ucieć na Kajmany gdzie swoje rezydencje miał Gotti. Nie udaje mu sie to, zostaje zamordowany chwile po opuszczeniu rezydencji Lazarusa. Tak oto kończy sie historia dwójki Mafiozów. Wiele mówi sie, że całość nie zakończyłaby sie w ten sposób gdyby nie ich zachłanność i chęć poszerzania wpływów i większego apetytu na pieniądze.13 polubień
-
**Wieczorem 8 lutego, punktualnie o 22:55, premierę miały dwa nowe odcinki programu Starcast. Jak zawsze, prowadzącą była Malia Yo Parris, a jej gościem – nie kto inny jak Marquis North, menedżer, przedsiębiorca i postać internetowa, wokół której nieustannie narastają kontrowersje. Program otwiera krótka, zablurowana wstawka nagrana z góry, ukazująca prowadzącą i jej rozmówcę w oczekiwaniu na rozpoczęcie. Tym razem jednak emisja nie odbyła się wcześniej na antenie radiowej stacji Daily Globe – zakaz transmisji wywołał niemałe poruszenie w sieci. Paradoksalnie, ta sytuacja przyczyniła się do jeszcze większego sukcesu premiery, gdyż zainteresowani widzowie, chcąc posłuchać rozmowy, przenieśli się bezpośrednio na kanał programu.** **Pierwszy odcinek zaczyna się od krótkiego wstępu, od razu przechodząc do rozmowy o albumie NOMAD Chase’a Love. Marquis North opowiada o presji, sukcesie projektu i trasie koncertowej. Porusza temat przyszłych gwiazd, wyróżniając Kayes, oraz roli menedżera w promocji artysty. W drugiej części rozmowy Malia zahacza o kontrowersje – Marquis komentuje medialne afery, w tym sprawę Daphne Chamberlain i konflikt z Maxine Koci, podkreślając, że jego słowa miały na celu konstruktywną krytykę.** **W drugim odcinku Malia Yo Parris rozmawia z Marquisem Northem o jego kontrowersjach i decyzjach. Marquis tłumaczy, dlaczego nie żałuje swojej afery z Felicity Lloyd, podkreślając, że nie bał się stanąć w opozycji do wpływowych osób. Opowiada też o swojej reakcji na sprawę Chauncey’a Love’a i polityczne kontrowersje, jak te związane z Rosario Duarte Rubio, krytykując manipulację tematem rasizmu. Całość rozmowy pokazuje, jak Marquis pozostaje sobą, nie przejmując się negatywnymi opiniami.** Guest: Marquis North Journalist: Malia Yo Parris ODCINEK 1 Marquis North: Wiadro lodowatej wody na głowę sprawdzi się lepiej niż miłe i poklepujące słówka | #1 Starcast by Malia Yo Parris **Malia Yo Parris spogląda na kamerę machając do niej przez półtorej sekundy po sygnale na słuchawce, przerzuca wzrok na Marquisa.** Malia Yo Parris mówi: Hey! Witam wszystkich słuchaczy prosto z Los Santos - znajdujemy się w studio programu Starcast! Mam dzisiaj niesamowitą możliwość goszczenia u siebie managera topowych gwiazd - Marquis North. Dziękuję za twoją dzisiejszą obecność, jest ona dla mnie niezwykle ważna. Jak się dzisiaj czujesz? Marquis North mówi: Nie nazwałbym się menadżerem topowych GWIAZD, ale to mały szczegół, Malia. Czuje się dobrze, jestem ciekaw co przygotowałaś. Malia Yo Parris mówi: Topowej gwiazdy, jeżeli trzeba poprawić.. przygotowałam całkiem pokaźny materiał, chciałabym zacząć tematem, który jest na głośnikach większości fanów muzyki..- od nowego dzieła twojego podopiecznego Chase Love o tytule "NOMAD". Jak wyglądała twoja praca przy tym projekcie? Co było najtrudniejsze? Marquis North mówi: Co było najtrudniejsze? Myślę, że oczekiwania i presja, jaka szła za tak wielkim projektem. NOMAD to pierwszy, duży efekt mojej współpracy z Chase, mimo że trochę już ona trwa - wiedziałem, że po ponad roku bez albumu, fani będą chcieli czegoś dużego, czegoś co z nimi zostanie. I teraz siedząc tutaj nie mam wątpliwości, że zrobiliśmy razem coś wielkiego; NOMAD przekształcił się w cały...movement? Trasa koncertowa niedługo rusza, a projekt dalej zbiera liczby mimo upływu czasu od premiery - więc yeah, zdecydowanie podołaliśmy oczekiwaniom. Malia Yo Parris mówi: Zdecydowanie można powiedzieć, że cały projekt jest czymś większym niż tylko albumem. Jak zareagowałeś po zobaczeniu najnowszego charta muzycznego od Rhythm Radar? Można było zobaczyć dwie pozycje z albumu - dokładniej to "CHASEY" na ósmym miejscu, oraz "Nomad Anthem" na miejscu pierwszym. Marquis North mówi: Byłem i jestem dumny, bo...myślę, że nie muszę robić z tego tajemnicy - cały zamysł na nazwę i symbolikę albumu to mój pomysł, który przedstawiłem Chase. Więc...jestem zdecydowanie dumny z tego, że to wszystko poszło tak bardzo w świat. Moja wizja dotycząca tego albumu, która powstała przez historię CHA$E sprawdziła się w stu procentach. Taki widok daje mocnego kopa do dalszego działania, wiesz. **Marquis North upił trochę wody, odstawił cicho szklankę na blat.** Malia Yo Parris mówi: Taki widok daje mocnego kopa do dalszego działania.. czyli w tej chwili potwierdzasz, że przed wami jeszcze jakiś większy projekt? Macie już jakieś plany? Czy żyjecie cały czas świeżym albumem i trasą, która została ogłoszona właśnie dzisiaj? Marquis North mówi: Na ten moment wciąż jesteśmy w erze NOMAD'a, ogłoszenie trasy koncertowej i odpalenie biletów to dopiero pierwszy, mały krok - trzeba jeszcze przypilnować, żeby wszystko poszło zgodnie z planem.. Wiem, że zasmucę teraz jakąś część fanów - ale na następny, pełnoprawny album Chase będziecie musieli na pewno poczekać i uważam, że to wpłynie tylko pozytywnie na jakiś tam przyszły projekt, nie lubię działania w pośpiechu i nie chciałbym, żeby Chase tak działał. **Malia Yo Parris bierze łyka wody ze szklanki odkładając ją powoli na blat, poprawia się na fotelu patrząc na aktualnie mówiącego faceta.** Marquis North mówi: Wolę dać mu pracować we własnym tempie i mieć tym samym pewnośc, że dowiezie naprawdę mocny materiał dla swoich fanów. Ale od razu na pocieszenie powiem - wspominam tu o pełnoprawnym albumie. A co do jakichś pomniejszych projektów muzycznych i wokół? Cóż, musicie czekać. **Marquis North uśmiechnął się nieco pod nosem, pokazując minimalnie diamentową nakładkę na zębach.** Malia Yo Parris mówi: Potraktuję to jako coś.. co ma naprowadzić mnie i słuchaczy *zaśmiała się krótko*. Dopytam jeszcze o samą promocję. Czy posiadasz jakieś własne strategie na ową promocję, które w głównej mierze przyczyniły się do wydania? Zdradź nam jakieś tajniki tak wielkiego sukcesu. Marquis North mówi: Szczerze mówiąc, to niezbyt? Promocja takiego projektu, przynajmniej w moim przypadku, to raczej bazowanie na tym, co dzieje się tu i teraz. Prawda jest taka, że Chase Love to już tak zakorzenione w kulturze nazwisko, że w jakiejś części promocja tworzy się sama. A nawet i bez niej potencjalny projekt mógłby zebrać ładne liczby i odbiór, to po prostu następstwo tych paru lat na scenie i statusu legendy. Ale w jakimś stopniu wracając do pytania - jestem fanem raczej nietuzinkowej promocji, czegoś co faktycznie pomoże danemu materiałowi wybić się z tłumu. Malia Yo Parris mówi: Okay, okay.. ładnie powiedziałeś o Chase, jako o legendzie - mam pytanie związane z jego pozycją, a bardziej tym, czy według Ciebie na scenie znajduję się drugi artysta z potencjałem, na późniejsze zostanie artystą pokroju dzisiejszego Chase? Mówię tutaj o samym przykładzie artysty, który według Ciebie wyjdzie w jakimś czasie na wysoką rozpoznawalność. Marquis North mówi: Chase nie jest jedyną legendą, obok niego stoi chociażby Fehu - Pandora, nie można jej tego odebrać. A co do osób, które taki status mogą miec dopiero przed sobą? Kayes to na pewno rozsądny pick pod tym względem, patrząc na jej obecny impakt. Poza tym nikt nie przychodzi mi do głowy, chyba. Jest parę ksywek, które obserwuje, ale jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić o ich potencjalnym statusie legendy. Malia Yo Parris mówi: Mhm.. nawet bym powiedziała, że to bardzo bezpieczny pick. A zestawienie Chase z Fehu jako legend dość trafne! Miałam właśnie zapytać odnośnie nowości na scenie.. jak już zacząłeś. Obserwujesz nowych artystów szukając w nich nowego podopiecznego? Marquis North mówi: Obserwuje nowych artystów, ale nie-typowo pod względem potencjalnej współpracy, po prostu moja "praca" wymaga obeznania na scenie i obserwowaniu tej branży. Malia Yo Parris mówi: Okay, w takim razie to wiele wyjaśnia! Mam do Ciebie ostatnie pytanie z tej sekcji, dotyczące wpływu artystów na swoich odbiorców. Kto według Ciebie, z artystów, ma najgorszy i najlepszy wpływ na otoczenie oraz słuchaczy? **Marquis North podrapał się po zaroście, poprawiając nieznacznie na fotelu.** Marquis North mówi: Ciężko powiedzieć, szczerze mówiąc, wiesz? Malia Yo Parris mówi: Dlatego jest to końcowe pytanie tej sekcji. **Malia Yo Parris podeśmiała się krótko.** Marquis North mówi: Słuchacze raczej mają swój rozum - w większości - i nie idą aż tak ślepo za swoim idolem, jak to zwykle opisują media. Nie wybiorę chyba żadnych konkretnych nazwisk, bo nie potrafię nikogo wsadzić ani w jedną, ani w drugą kategorię. Malia Yo Parris mówi: Czyli raczej uważasz, że jest to w większości zależne od słuchacza? Marquis North mówi: Yeah, tym bardziej, że jeden słuchacz zareaguje inaczej od drugiego - to raczej indywidualna kwestia. Malia Yo Parris mówi: Okay, to ma spory sens. Przechodzimy w tej chwili do drugiej sekcji pytań, powiązanych bezpośrednio ze wzmiankami na twój temat, dramami lokalnych celebrytów, które w pośredni lub bezpośredni sposób zawierały również odniesienie do Ciebie. Jesteś gotowy? Marquis North mówi: Pytasz o to tak, jakbym wcale nie spodziewał się, że będziesz pytać o afery - jestem ready. Malia Yo Parris mówi: Zapytałam specjalnie, aby również słuchacze wiedzieli dokładnie, że zaczynamy z natury najbardziej ciekawy dla nich temat. **Malia Yo Parris podeśmiała się podnosząc finalnie kąciki ust w stronę kamery.** Malia Yo Parris mówi: Zaczniemy sobie od tematu powiązanym z pewną dziewczyną.. Wiele osób powiązało Cię z kontrowersjami wokół śmierci Daphne Chamberlain. Dlaczego twoim zdaniem znalazłeś się wśród tych, którzy mogli mieć na to wpływ w poście Celebrity Preview? **Malia Yo Parris odwróciła się powolniej do tyłu siegając za swoją kartkę wspomagającą pytania, którą luźno położyła na blacie.** **Marquis North zmrużył oczy będąc zaskoczonym tak starym tematem.** Marquis North mówi: Sięgasz aż tak daleko tematami? No dobra.. Malia Yo Parris mówi: Mam rozpisane większość afer.. o wszystkie nie spytam, więc pytam o takie, które zaciekawiły mnie najbardziej cofając się do tyłu czasem. Marquis North mówi: Czemu znalazłem się wśród tych osób? Bo Celebrity Preview pisze to, co się klika, a ja publicznie krytykowałem Daphne, jej wartości i podejście - stąd zostałem wrzucony do tego worka. I więcej nie mam do powiedzenia, a nawet nie chcę, niech odpoczywa spokojnie nawet mimo tego wszystkiego. Malia Yo Parris mówi: Okay, dość szybko wyjaśnione, zwięźle i na temat - mi się podoba.. przejdziemy teraz do tematu, który zdecydowanie będzie dłuższy niż ten. Marquis, twoja opinia o Maxine Koci, post który wydałeś centralnie po pogrzebie KELLY należał do uzasadnionej krytyki? Czy może było to bardziej dodanie oliwy do ognia. Marquis North mówi: Uzasadniona krytyka, nie dolałem oliwy do ognia, bo prawda jest taka, że chyba cały "ogień" wyszedł właśnie ode mnie, taki publiczny? Pomijam sytuację z pogrzebu, skupiam się tylko na mediach. Malia Yo Parris mówi: Można chyba śmiało stwierdzić, że publicznie zacząłeś ty, jednak sytuacja z pogrzebu również obiłaby się echem. Z biegem czasu sądzisz, że wszystko miało taki wydźwięk jaki powinno? Czy może cała medialna nagonka poszła zbyt daleko? Marquis North mówi: Mówiłem to przy okazji swojego poprzedniego wywiadu czy rozmowy - jak dla mnie, wiadro lodowatej wody na głowę sprawdzi się lepiej niż miłe i poklepujące słówka, jeśli chodzi o otworzenie komuś oczy na dany problem. Więc yeah, uważam że przekazałem wtedy to, co chciałem przekazać i po Twojej rozmowie z Koci wnioskuje, że wyciągnęła z tego lekcję, chociaż ciężko było się przebić przez wyszkolone, PR-owe odpowiedzi, szukając tego faktu. Malia Yo Parris mówi: Przynajmniej teraz potwierdzasz.. że dokładnie słuchałeś. Poruszę ten temat głębiej, według Ciebie Maxine postępuję dobrze ze swoją karierą czy źle? Przekaż nam to używając swojego "oka managera". Marquis North mówi: Dotychczas? Źle, jak dla mnie mega źle. Potencjał jaki idzie w gatunku, w którym się obraca cholernie się marnował i - tak, jak nigdy tego nie ukrywałem - Maxine była dla mnie mega nijaką artystką, nie prezentowała niczego specjalnego. I na obecny moment, tu i teraz, wciąż tak uważam - ale.. od niedawna współpracuje z osobą, która robi dobrą robotę - jej menadżerka, więc pokładam nadzieje w tym, że wyciągnie Koci na dobry tor - bo jest w tym potencjał, tylko durnie marnowany przez bardzo długi czas. I właśnie przez to pokładanie nadziei w jej menadżerce wierzę, że nie jest jeszcze za późno na uratowanie tej sytuacji i może faktycznie kiedyś powiem, że Maxine Koci to dla mnie jakościowa artystka. Malia Yo Parris mówi: Okay.. czyli nie zamykasz się w zupełności na nią, dając pokład nadziei w jej menadżerkę. To dość fajne słowa, z twoich ust - biorąc pod uwagę to, że rzucasz dobrymi słowami w stronę kobiety pracującej z Maxine a sam jesteś na bardzo wysokim poziomie. Jak się nazywa ta menadżerka o której wspomniałeś? Marquis North mówi: Nie wydaje mi się, żeby to była publiczna informacja, a przynajmniej nie widziałem żadnej wzmianki na profilu Koci, więc sam nie zamierzam wychodzić temu na przeciw - większośc menadżerów działa od zaplecza i nie pcha się przed obiektyw, szanuję to podejście, chociaż fakt tego, że teraz tutaj siedzę raczej jasno wskazuje na to, że ja podszedłem do tego inaczej. Miałem wiele momentów, w których tego żałowałem, ale nie cofnę już czasu więc żyję w tym, w czym jestem. Malia Yo Parris mówi: Rozumiem w pełni twoje podeście.. a sam fakt tego, że tu jesteś raczej bym opisała tym, że stałeś się poniekąd sam celebrytą, nie rozmyślałeś nigdy w taki sposób? Często działasz z tyłu, ale również często działasz z przodu. Marquis North mówi: I to właśnie wielokrotnie siedziało w mojej głowie, czasem wolałbym jednak być w cieniu i działać od zaplecza, tak jak większośc. Mówię tutaj na przykład o paparazzi, które wchodzą Ci w życie i wypisują gówno na Twój temat - ja już się przyzwyczaiłem, chociaż czasem lubię im odpowiedzieć. Ale wiem, że ich działanie może wpływać źle na osoby, które są mi bliskie i wielokrotnie tak było - to dla mnie główna blizna po tym, że postanowiłem wepchać się przed obiektyw. Malia Yo Parris mówi: Moim zdaniem to taki skutek wejścia typowo jako postać pierwszoplanowa w ten świat, przynajmniej tak to odczuwam.. A to, że lubisz czasami odpowiedzieć serwisom plotkarskim już raczej każdy wie. **Malia Yo Parris zaśmiała się krótko przerzucając wzrok po swojej kartce pomocniczej.** ODCINEK 2 Marquis North: Co było prawdziwym powodem? Jego niewyparzona morda, którą mu zamknąłem. | #2 Starcast by Malia Yo Parris Malia Yo Parris mówi: A więc możemy zgrabnie przejść do kolejnej, chyba jednej z największych afer? Przynajmniej według mnie - zakończona samą rozprawą. Uważasz, że drama z Felicity Lloyd była rozsądnym wyborem? Jednak zaatakowałeś jedną z najbardziej wpływowych osób w mieście jak na tamten czas. Marquis North mówi: Moim zdaniem tak, ale nie w formie, w której przebiegła. Marquis North mówi: Kompletnie nie daje j*bania o to, czy to ktoś wpływowy i jak bardzo wpływowy, będąc kompletnie szczerym. Na pewno mogłem zrobić parę rzeczy lepiej w tej sytuacji. Malia Yo Parris mówi: To raczej sporo wyjaśnia, dopytam dokładniej o następstwa całej tej afery - dokładniej o rozprawę.. która zakońćzyła się twoją przegraną. Czy przeprosiny, które najpierw wstawiłeś jako ironiczne video, a potem jako post z tekstem w cudzysłowiu miały dla Ciebie jakieś znaczenie? Czy raczej była to czysta formalność, którą musiałeś wypełnić? Marquis North mówi: To raczej nie tajemnica, że wstawiłem je, bo musiałem. Nie miały dla mnie żadnego znaczenia, a podczas rozprawy nawet zwróciłem się do Spencera i powiedziałem mu parę słów na temat tego, co sam mogłem zrobić lepiej w tej sytuacji. Gdybym miał napisać własne oświadczenie i je wrzucić? Może miałoby wtedy jakieś znaczenie dla mnie. Ale gotowa formułka, którą wrzuciłem, bo nie chciałem płacić kolejnej kary za jej formę? Nah, ani trochę. Malia Yo Parris mówi: Dobrze.. jak wyglądały wasze stosunki po samej rozprawie? Coś się zmieniło? Czy nadal były one napiętę.. bądź ani razu nie mieliście okazji zamienić ze sobą słowa? Marquis North mówi: Nie przypominam sobie, żebym po tej rozprawie w ogóle spotkał jeszcze którekolwiek z nich. Malia Yo Parris mówi: Mhm.. ten temat uważam za wyczerpany. Przejdziemy do kolejnego pytania..- Jakie były twoje odczucia po Horizon Business Awards? Czy uważasz, że przedstawienie twojej żony, Nevaeh North jako żony aferzysty, w wielkim skrócie, było celowym pstryczkiem w nos? Marquis North mówi: Nie widzę innej opcji, patrząc na to, kto stał za tym wydarzeniem. Mąż prowadzącej sam swego czasu straszył mnie pozwem, a potem jednak się z niego wycofał, więc wiesz - pstryczek pstryczkiem, to oni wyszli na tym gorzej. A na samej gali byłem tylko i wyłącznie przez nominacje Nevaeh, nie kręci mnie oglądanie kółka wzajemnej adoracji i klepania po plecach swoich kumpli. Malia Yo Parris mówi: Okay.. czyli jednym słowem uważasz, że całe wydarzenie było fatalne.. przynajmniej tak to odebrałam.. jak i kilka osób, które było na nim. Przejdziemy do tematu Chauncey Love. Co było prawdziwym powodem uderzenia Chauncey'ego Love? Czy była to reakcja emocjonalna, czy coś więcej? Marquis North mówi: Co było prawdziwym powodem? Jego niewyparzona morda, którą mu zamknąłem. Parę razy zignorowałem jego zaczepki, ale zmarnował ostatnią szansę i spotkał się z parkietem jachtu, cóż. Mógł uderzać we mnie, a nie w moją partnerkę. Ale cholernie bawi mnie ta sytuacja, patrząc na to jak szybko wyklepał statement po całej sytuacji - i ciekawostka, cała gadka o pozywaniu mnie to zwykłe pierdolenie, gość został zweryfikowany przez ludzi tak szybko, jak szybko wrzucił ten post. **Marquis North zaśmiał się krótko pod nosem, zwilżył podniebienie wodą ze szklanki.** Malia Yo Parris mówi: Ouh, czyli to przez to został on tak szybko sprowadzony na ziemię.. fakt, sam post został praktycznie po całym zajściu wrzucony na jego sociale.. i opinia ludzi była szczerze.. fatalna. Do całej bójki dołączył jeszcze Chase.. spodziewałeś się, że wyniknie z tego większy syf? Marquis North mówi: Ja? Nie. Lowe? Na pewno, skoro przed oficerami tłumaczył się, jaki to nie jest skatowany, a jednocześnie miał już na profilu statement. Jeśli to miało być zaplanowane gówno, to wylał je na samego siebie. Malia Yo Parris mówi: To dość intrygujące.. ale nam nie pozostaje nic prócz domyślaniu się.. jest szansa, że to był celowy zabieg ukierunkowany w twoją stronę? Biorąc pod uwagę.. że był on jednym z najważniejszych osób w agencji modelingowej Shine.. które było również zasilane przez MOON? Marquis North mówi: Yeah, i po czasie widać gdzie jest teraz ta agencja. Malia Yo Parris mówi: Albo nie widać.. zależy jak to interpretować. **Malia Yo Parris podeśmiała się lekko, spogląda na faceta.** **Marquis North przytaknął krótko na słowa Yo Parris, z małym szyderczym uśmiechem na swojej twarzy.** Malia Yo Parris mówi: Poruszymy teraz temat rasizmu.. który w ostatnim czasie chyba został najbardziej powielany? Tak mi się przynajmniej wydaje. Dlaczego nazwałeś Farusha Lilma rasistą? Co konkretnie w jego działaniach wzbudziło twoją reakcję? Marquis North mówi: Bo biały jak śnieg gość rzuca "czarnuchem" na lewo i prawo, właśnie dlatego. Potem skonfrontowany z tym faktem nawet nie próbował się bronić, a postanowił zacząć nieudolnie atakować - no cóż, to nie ja skończyłem z banem na invader'. W tej kwestii jestem trochę jak Eazy-E - rest in peace. Jeśli, w tym przypadku, biały człowiek używa takiego słowa w takim luźnym, nie nacechowanym żadną złą krwią znaczeniu, jest to dla mnie cool. Ale jeśli używa słowa "czarnuch" jako obraza albo próba umniejszenia czy wyśmiania - nawh, to nie jest cool. Rasizm to cholernie bolesna sprawa i to dla każdego koloru skóry, nie tylko dla czarnoskórych. Malia Yo Parris mówi: Jestem w stanie się z tym zgodzić.. jeżeli w jakimś otoczeniu rasizm jest powielany to radzę osobiście uciekać z takiego otoczenia. Co do bana.. czy uważasz, że administracja słusznie interweniowała, czy raczej powinno to zostać rozstrzygnięte między artystami bez ingerencji platformy? Marquis North mówi: Słusznie, słusznie. To ten kubeł zimnej wody na głowę, o którym mówiłem wcześniej - wyciągnęli z tego lekcje - zapewne. Malia Yo Parris mówi: Okay.. czyli słusznie. Poruszymy teraz jeden z najświeższych tematów.. który ciągle obija się postami na invaderze. Powiązanymi z jedną z najważniejszych głów w Los Santos.. odbiłeś piłeczkę zarzuconą przez Rosario Duarte Rubio - chodzi mi o post związany z nazwaniem Jessici Montanez rasistką przez jej dobrowolna sesję zdjęciową. Sugerowałeś w komentarzu, że jakby facet był jasnej karnacji, to nie byłoby postu od Rosario.. a sam post to podłączenie się pod temat, który zbiera duże liczby i dobre opinie. Dlaczego podjąłeś decyzję o tak ostrym komentarzu? Opowiedz nam o tym. Marquis North mówi: Dlaczego podjąłem taką decyzje? Bo to co napisała ta polityk było k*rewsko durne i bezsensowne. Ludzie często podłączają się pod niewygodne czy wrażliwe tematy dopiero wtedy, kiedy jest to dla nich opłacalne, klika się. I w tym przypadku widzę właśnie taką mechanikę. Nikt inny nie widział w tej sesji rasistowskiego podłoża, tylko ona. I co? I społeczność ją zweryfikowała. Nie tylko ja. Zero odniesienia się do tematu - bo po co, prawda? Zero przeprosin dla Montanez - bo po co? A co ludzie dostali w zamian? Kolejne idiotyczne argumenty o tym, że jestem hejterem i że przecież wyraziła dezaprobatę wobec sytuacji, która spotkała moją żonę - na pewno Jessica Montanez, którą naraziła na k*rewski hejt poczuła się po tym lepiej, serio. Bo przecież to wcale nie tak, że słowa takiej polityk mają ogromną moc jeśli mówimy o społeczeństwie i ich opiniach. To przecież wcale nie tak, że temat rasizmu często prowadzi do agresji fizycznej i przez jej durne słowa, Jessice mógł ktoś na przykład pobić na ulicy - odpukać, rzecz jasna. Ale przecież wyraziła dezaprobatę wobec sytuacji z Nevaeh, więc Montanez nic już się nie należało, żadne przeprosiny, prawda? Polityka to jedno, wielkie bagno. Malia Yo Parris mówi: Dostałam właśnie przełomową informację na słuchawce.. Jessica Montanez pod swoim najnowszym postem - zwykłym zdjęciem dodała komentarz.. uwaga, powtarzam "aż bym zapomniała, 4 dzień czekania na przeprosiny od Rosario Duarte Rubio". Marquis North mówi: I słusznie. Ale przecież przeprosiny nie dałyby już takiego zainteresowania jak oskarżenia o rasizm, prawda? Malia Yo Parris mówi: Osobiście uważam, że te jedno słowo "przepraszam" zmienia w tej sytuacji bardzo dużo, społeczeństwo mocno wyszło do przodu i stanęło murem za Jessicą.. co do twoich słów, przeprosiny nigdy nie robią takich samych zasięgów jak oskarżenia. Teraz nawet jesteśmy świadkami tego co dzieje się na lifeinvaderze.. osobiście jestem wydaje mi się, że jest z dziesięc razy więcej osób przeciwko.. niż za. Marquis North mówi: Słowo "przepraszam" zmieniłoby wiele w tej sytuacji, o ile byłoby szczere. A jeśli o mnie chodzi - nie sądze, żeby w takich słowach od Rubio, jeśli kiedykolwiek się pojawią, byłaby jakakolwiek szczerość. No tak, jest więcej osób przeciwko, bo ludzie mają rozum. A polityczne głowy same podkładają sobie kłody pod nogi. Malia Yo Parris mówi: Wiesz co.. ja raczej sądze, że tak to już w polityce jest. Pół roku jest spokój, a jak coś już zrobią, to robi to negatywny szum.. tak to odczuwam przynajmniej. Marquis North mówi: Możliwe, nie pcham się w ten świat, bo mnie on średnio obchodzi. Malia Yo Parris mówi: Okay.. przechodzimy do ostatnich pytań, które miałam dla Ciebie przygotowane, bardziej o treści twoich wyborów.. czy nawet o tobie. Czy twoje ostre reakcje na niektóre sprawy wynikają z chęci bronienia własnych wartości, czy to raczej forma budowania swojego wizerunku w branży? Marquis North mówi: Raczej powiedziałbym, że to kwestia nie-zgadzania się z danymi wartościami albo wskazania tego, jak idiotyczne one są. Nigdy nie chciałem budować swojego wizerunku na aferach, to następstwo moich wypowiedzi. Malia Yo Parris mówi: Okay.. okay, raczej się wybroniłeś! Mam teraz pytanie o treści tych, nad którymi musisz pomyśleć.. Po aferach, procesach i konfliktach wielu twoich przeciwników zniknęło z pierwszego planu, a ty nadal jesteś obecny w show-biznesie. Jak myślisz, co sprawia, że wciąż pozostajesz istotnym graczem w branży? Marquis North mówi: Szczerość. Świat jest pełen zakłamanych osób, branża celebrycka czy biznesowa również - dlatego moje szczere wypowiedzi, które wielokrotnie kogoś zabolały, pozwoliły mi pozostać sobą, a nie dostosowywać się do zakłamanych realiów. Ale prawda jest taka, Malia, że nawet działając od zaplecza, byłbym tak samo istotnym graczem. Dla wielu nie jestem najlepszą osobą publiczną, ale wiem jakim jestem menadżerem i jak ktoś jeszcze wątpi w to, że znam się na tym, co robię, to niech odpali sobie TRASH CODE z NOMAD LP. "Czuje się jak prawdziwy gracz, ale już nie rozdaję porad - znam przepisy na sukces, leżą w moich dłoniach." **Marquis North zacytował dwa wersy z przytoczonego kawałka.** **Malia Yo Parris podeśmiała się.** Malia Yo Parris mówi: Okay.. czyli przepis na sukces to po prostu bycie sobą niezależnie od tego co się dzieje.. mam to. Na sam koniec, do którego już dobijamy.. oddaje Ci mikrofon - możesz kogoś pozdrowić, powiedzieć coś ważnego, powiedzieć coś do kogoś, śmiało. Marquis North mówi: Nie mam pozdrowień dla nikogo, ale bazując na moich słowach sprzed chwili, powiem tak. Lepiej dać prawdziwą wersję siebie i stać przy swoim charakterze, nawet jeśli komuś się to nie podoba, niż dostosowywać się pod ludzi, którzy nie żyją Twoim życiem. Malia Yo Parris mówi: Okay.. to dość ważne słowa i nawet mi się one podobają, ostatnie pytanie do Ciebie. Kto według Ciebie powinień być twoim następcą na fotelu.. na którym aktualnie siedzisz? Marquis North mówi: Fehu. **Malia Yo Parris mówi to patrząc prosto na kamerę.** Malia Yo Parris mówi: Mam nadzieję, że potraktujesz to jako zaproszenie.. Fehu! A ja Ci dziękuję za twoją obecność oraz rozmowę, obgadaliśmy większość tematów, które mnie zaciekawiły. Możliwe, że kiedyś się jeszcze spotkamy na wizji.. lecz w tej chwili to tyle, dziękuję. Marquis North mówi: Dzięki za zaproszenie, Malia. Wierzę, że ktoś dowiedział się czegoś nowego. Malia Yo Parris mówi: Również mam taką nadzieję. Dobranoc, Los Santos.. następny odcinek niebawem, Fehu.. czekam na odpowiedź. **Malia Yo Parris zaśmiała się do mikrofonem machając krótko dłonią na koniec.** **Marquis North uniósł krótko dłoń w stronę kamery, pożegnał się.** informacje ooc informacje do wyceny12 polubień
-
12 polubień
-
12 polubień
-
Manducare vel Comedi; Gotti & Bertolini Story
nba i 10 innych polubił temat przez ernebemenezer
Dzięki za te kilka miesiecy przegranych razem, wspaniale nie bylo ale gralo sie przyjemnie, pozdro chlopaki i powodzenia @Rjeck @Mirabelek @abukowski@mighty @rodeo @MSI216 @garnek_111 polubień -
11 polubień
-
W/S Culver City Boys 13, znani również jako Culver City 13, to meksykańsko-amerykański gang uliczny działający pod szyldem Sureño. Ich historia sięga początków lat 60., kiedy zaczęli formować się w Culver City. Przez dekady byli uznawani za jeden z największych i najbardziej aktywnych gangów na Zachodnim Wybrzeżu, lecz gentryfikacja oraz zaostrzone podejście władz do przestępczości na osiedlach mieszkaniowych znacznie zmniejszyły ich liczebność. Jak wiele gangów, Culver City 13 dzieli się na liczne kliki, a każda z nich ma swojego lidera, tzw. shotcallera, który pełni kluczową rolę. Jedną z nowszych i szybko rozwijających się klik jest chociażby Project Boys (PJBS), które na ulicach działa od niedawna. Następną kliką podobnego sortu jest Pee-Wee Locos, znane szerzej jako The Garden PeeWees. Ważniejszymi, bo bardziej doświadczonymi i starszymi klikami są Project Locos, Diablos, Overland Gangster OG's i Winos (WNS). Kolejną ważną część Culver City 13 stanowi klika Kinston Locos, która działa na Kinston Avenue, tuż za centrum handlowym Target. Slauson Locos jest kliką działająca na Slason Avenue, a mianowicie obok Mar Vist Gardens Project. Culver City 13 zyskało rozgłos dzięki serii brutalnych starć z rywalizującymi gangami latynoskimi i afroamerykańskimi. Konflikt z Santa Monica 13 doprowadził do ośmiu strzelanin w ciągu zaledwie trzech tygodni, w wyniku których zginęły cztery osoby, a sześć zostało rannych. Kolejna waśń, tym razem z Inglewood 13, zakończyła się śmiercią oficera policji z Los Angeles, Briana Browna. Jednym z pierwszych starć między gangami latynoskimi i afroamerykańskimi była wojna Culver City 13 z Venice Shoreline Crips. Początkowo Shorelines i Culver Boys dzielili projekt mieszkaniowy Mar Vista Gardens w dzielnicy Mar Vista. Według funkcjonariuszy organów ścigania konflikt wybuchł, gdy Culver City 13 przejęli kontrolę nad osiedlem, zmuszając Shoreline Crips do wycofania się. Wielu gangabangerów Venice Shoreline Crips przeniosło się wówczas do Oakwood, aby tam szukać schronienia. Po przeprowadzce Shorelines w rejon Oakwood napięcia zaczęły narastać. Wkrótce doszło do serii starć z Venice 13. Na początku 1994 roku Venice 13 i Culver Boys 13 na krótko zawarli /rozejm/, ale Venice 13 nadal walczył z Shoreline Crips, którzy stopniowo przejmowali kontrolę nad handlem narkotykami w Oakwood. W końcu, po wielu potyczkach, Venice 13 i Shorelines doszli do porozumienia, zgadzając się na /zawieszenie broni/ w zamian za utworzenie nowego centrum społecznościowego w Oakwood. Culver City 13 byli również odpowiedzialny za serię podpaleń domów i samochodów należących do Afroamerykanów i Senegalczyków podczas Święta Dziękczynienia w 1993 roku. Culver City Boys w swojej historii miewało sporo wrógow (beefów). Do największych rywali można zaliczyć m.in. Inglewood 13, Venice 13, 18th Street, Lennox 13, Santa Monica 13, Sotel 13 i Venice Shoreline Crips, z którymi od lat toczą krwawe konflikty o wpływy na ulicach południowej Kalifornii. Culver City 13 to set, który w swojej affilacji korzysta z wielu symboli oraz czapek (fullcap) różnych drużyn baseballowych, aby reprezentować program Culver City Boys. Wiadomo, że Culver City Boys 13 są red-rag gangiem. Byli już nim przez dołączeniem pod szyld Sureño. Można to zaobserwować przy chociażby ich życiu codziennym. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych i znaczących symboli używanych przez Culver City 13 jest logo drużyny baseballowej Cincinnati Reds, które najprawdopodobniej wywodzi się z ich silnego przywiązania do litery "C". To właśnie ta litera odgrywa kluczową rolę w ich /tożsamości/, ponieważ pojawia się dwukrotnie w nazwie gangu, co dodatkowo podkreśla ich potoczna nazwa – Double C Gang. Kolejnym niezwykle istotnym symbolem, który odgrywa ważną rolę w polityce gangu i jego afiliacji, jest logo lokalnej drużyny baseballowej Culver City. To właśnie ta drużyna reprezentuje miasto, z którego gang się wywodzi, dlatego jej symbolika jest dla nich tak ważna. Reprezentantów Culver City Boys 13 często można zobaczyć w charakterystycznych czapkach baseballowych (fullcap) ozdobionych tym logo. Jednak nie ograniczają się oni jedynie do nakryć głowy – wielu członków nosi również koszulki z tym symbolem, a niektórzy idą o krok dalej, decydując się na tatuaże, aby w trwały sposób podkreślić swoje związki z gangiem i miastem. Niektóre kliki Culver City 13 mają swoje własne oznaczenia, które pozwalają im wyróżnić się w ramach całej organizacji. Przykładem może być logo Pittsburgh Pirates, które jest szczególnie popularne wśród członków kliki Project Locos. Często zakładają oni fullcapy z tym emblematem, traktując je jako swój /znak rozpoznawczy/ i symbol przynależności do sub-setu. Podobną funkcję pełni logo Saint Louis Cardinals, które nierozerwalnie związane jest z kliką Slauson Locos. Dla gangbangerów stało się to w pewnym sensie nieodłącznym elementem ich mody. Nie inaczej jest w przypadku Kinston Locos, którzy affilują się z logo drużyny Kansas City Royals. To właśnie ten symbol pojawia się na ich czapkach baseballowych, ubraniach, a czasem nawet tatuażach, stanowiąc jednoznaczne potwierdzenie ich przynależności do tej konkretnej kliki w ramach Culver City 13.10 polubień
-
9 polubień
-
Watch out for Culver diamonds💎
dior i 7 innych polubił temat przez wykxaluxzbyxhu
Luksusowa biżuteria od zawsze była symbolem statusu. Złoto, diamenty, platyna – to rzeczy, które ludzie kupują nie tylko dla wyglądu, ale też dla prestiżu, emocji, wspomnień. Dajesz komuś pierścionek zaręczynowy, dostajesz na urodziny bransoletkę, dziedziczysz po babci złoty naszyjnik – to wszystko ma wartość większą niż tylko liczba na metce. I właśnie dlatego ten rynek przyciąga nie tylko pasjonatów piękna, ale też oszustów, którzy zwęszyli okazję do zrobienia kasy. Dzisiaj fałszywa biżuteria potrafi być tak dobrze podrobiona, że nawet jubilerzy się nabierają.Jak oni to robią? Na początku rozkładają oryginał na czynniki pierwsze. Każdy szczegół jest analizowany – waga, proporcje, nawet mikroskopijne oznaczenia. Prawdziwe złoto? Po co, skoro można zrobić świetny stop metali i pokryć go grubą warstwą złocenia. Diamenty? Moissanity i cyrkonie wyglądają prawie tak samo, a kosztują grosze. No i certyfikaty – nikt nie podejrzewa biżuterii, jeśli ma „oficjalny” dokument, a podrabianie takich papierów to dla nich żaden problem. Dobrej jakości druk, odpowiedni papier, pieczątki – wszystko wygląda jak oryginał.I teraz najlepsze – ludzie myślą, że takie podróbki można znaleźć tylko na bazarach albo w podejrzanych sklepikach online. Guzik prawda. Fałszywa biżuteria trafia do lombardów, butików jubilerskich, a nawet domów aukcyjnych. Nawet eksperci czasem dają się nabrać. A co najlepsze? Niektórzy klienci doskonale wiedzą, że kupują podróbkę. Ale skoro wygląda identycznie jak oryginał, to po co wydawać fortunę?Według badań w samych Stanach Zjednoczonych niemal połowa luksusowej biżuterii może być w jakimś stopniu podrobiona – może to być podmieniony kamień, może tańszy metal. To gigantyczny rynek wart miliardy dolarów. I to nie tylko podrzędni fałszerze się tym zajmują – czasem nawet duże jubilerskie marki nieświadomie sprzedają coś, co nie jest w pełni autentyczne.Technologia tylko ułatwia im zadanie. Drukarki 3D pozwalają stworzyć idealne kopie, zaawansowane powłoki sprawiają, że tani metal wygląda jak złoto, a specjalne procesy chemiczne potrafią „postarzyć” biżuterię, żeby wyglądała na zabytkową. I co wtedy? Kto podejrzewa, że piękny pierścień z aukcji za dziesiątki tysięcy dolarów to zwykła podróbka?Więc jak się przed tym bronić? Najprostsza zasada – jeśli coś wygląda zbyt dobrze, by było prawdziwe, to prawdopodobnie jest ściemą. Kupuj tylko u sprawdzonych sprzedawców, a jeśli masz wątpliwości, oddaj biżuterię do fachowca – jubiler albo gemmolog szybko wykryje, czy ktoś próbuje cię zrobić w balona. Prawda jest taka, że rynek podróbek ma się świetnie i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić. Są podróbki, które da się wychwycić od razu, ale są też takie, które oszukują nawet najlepszych ekspertów. I na końcu wszystko sprowadza się do jednego – jeśli coś błyszczy i wygląda luksusowo, to kto tak naprawdę wie, czy jest prawdziwe?8 polubień -
Claire Blue - Dawson
devgaming user i 7 innych polubił temat przez Zazi
GRUDZIEŃ - STYCZEŃ Są historie które piszą sie same, taką też jest powoli historia Claire. Młoda managerka co raz to rzadziej przez ostatni czas pojawiała się publicznie, działała bardziej zdalnie czy zza kurtyny. W tym czasie pojawiały się mniejsze czy też większe projekty przedsiębiorstwa, dwa wydania magazynu i przestój w styczniu. No właśnie styczeń - miesiąc w którym wszystko musiało zwolnić. Na świat przychodzi syn małżeństwa Dowson, niemowlę przewróciło ich życie do góry nogami a oni sami zżyli się ze sobą jeszcze bardziej - odkładając prace czy karierę w końcu na drugi plan. Thobbe podejmował się tylko i wyłącznie ważniejszych kwestii jeśli chodziło o jego pracę a Claire zaczęła działać głównie zdalnie, wciąż podpisując się pod pracami gdy tylko mogła i faktycznie miała w nich swój wkład. W styczniu nie pojawił sie nowy numer miesięcznika, kobieta również przestała ganiać za publikacjami chcąc dokładniej podchodzić do każdego kolejnego wydania i wykorzystać w pełni postawione sobie tematy. Vision of Beauty żyło, i żyje nadal - przedsiębiorstwo ma swoje wzloty, upadki a aktywność tego miejsca staje pod znakiem zapytania. Claire początkowo rozważała odsprzedanie swoich udziałów - finalnie po przedyskutowaniu tej kwestii z podopiecznymi postanowiła zostać dla nich i dokończyć to co sobie zaplanowała. W podejściu nie tylko do swojej pracy Claire zmieniła stronę, tak samo zaczęła podchodzić do ludzi przestając się bawić w matkę. W swoim zachowaniu i rozmowach stała się bardziej stanowcza, uszczupliła kadrę w przedsiębiorstwie jak i dokonała kilku zmian. Czy managerka, i fashion show desingerka może mieć managera? Oczywiście że tak, a przynajmniej na to wychodzi. W większości zadań Claire zaczęła wspierać jej managerka Hope Lanceworth @Doktorek, jednocześnie piastująca stanowisko głównej manager czasopisma Vision of Fashion. Właśnie dzięki wsparciu Hope, Claire na spokojnie może pozwolić sobie na większą swobodę jeśli chodzi o zdalną prace - kobieta niesamowicie odciąża Claire w tym jakże ważnym dla małżeństwa czasie. A Dawsonowie? Dalej nie wyruszyli w podróż poślubną... szykują chrzciny swojego syna Leifa, i cieszą się każdym wspólnym dniem - bez chorej gonitwy za pieniędzmi czy sławą. Odnajdując balans w swoim życiu czerpią sto dziesięć procent z każdego wspólnie danego im dnia. (Nie będzie odnośników, linków - wszystko na bieżąco aktualizuje w głównym temacie.)8 polubień -
8 polubień
-
[Projekt IC] Royal Car Muzeum
Zakrzok i 6 innych polubił temat przez GHOST-DEAGEL
**Na stronie Royal Car Muzeum pojawił sie film promujący muzeum jak i zarazem współpracujący z muzeum warsztat**7 polubień -
𝚃𝚑𝚎 𝙼𝚊𝚗𝚌𝚞𝚜𝚘 𝙲𝚛𝚒𝚖𝚎 𝙵𝚊𝚖𝚒𝚕𝚢
Nieznanysprawca i 6 innych polubił temat przez croissant
Dzięki wszystkim za gierkę przy projekcie, z dniem dzisiejszym archiwum 🧐7 polubień -
Informacje OOC, czym jest nasz projekt Temat ten będzie miał na celu otwarcie ścieżki dla szerokiej społeczności związanej z gangami z Vespucci i nie tylko. Stawiamy na odzwierciedlenie gangu z prawdziwego życia, ale także budowanie własnych wątków, kreacji postaci i wiele więcej. Projekt będzie także częściowo stał po to, aby zrzeszyć dwie strony społeczności - osoby bardziej doświadczone i osoby niedoświadczone. Aplikacja z czasem będzie aktualizowana, gdy będziemy zbierać o secie coraz więcej informacji. O samym gangu w internecie jest mało informacji, co tylko utrudniało sformułowanie większego researchu. Po przeczytaniu całej aplikacji da się stwierdzić czym ten gang jest, czym się zajmuje i o co tam chodzi. Główny hangout to Mar Vista Gardens. Nazwa Culver City Boys 13 jest coraz rzadziej spotykana. Częstszym zamiennikiem w obecnych czasach jest Culver City 13. Culver City Boys to słabo znany, ale silny gang działający na obszarach hrabstwa Los Angeles. Są jednym z nielicznych gangów Sureños, który jest red-rag. Różnica wiekowa pomiędzy niektórymi klikami Culver City Boyz jest oszałamiająco dziwna. Culver City 13 jest szerzej znane jako Double C Gang, przez ich podwójne C w nazwie. Rascal4800 to raper wywodzący się z CXC13, który w ostatnim czasie przynosi setowi spory rozgłos. Ekipa projektu: @millie @v4kk4 @bigduck1455 @vexo @Rageuu @Time @snotty2oppy @Sizenox @BjayGetEm@piooter12 @Jumbolino@Martinnn. @dior @bieluu @mighty @Jibbi@uggzi@Mlodziutki21@wykxaluxzbyxhu@XaaN Projekty powiązane: Chill at 2144 Watch out for Culver diamonds Minor Crimes Your car can be mine in seconds7 polubień
-
McGrath Gang; IRISH MOB
MICHU_ORGINAL i 5 innych polubił temat przez Joka
Wiek XIX oraz XX uważa się za czasy największych imigracji do Stanów Zjednoczonych. W latach 1815-1845 do USA wyemigrowało około 1 milion osób z Irlandii, a wszystko to w głównej mierze przez zarazę ziemniaczaną na ziemiach Republiki Irlandii, która zapoczątkowała Wielki Głód i zmusiła następny milion ludzi do emigracji. Na przełomie XIX oraz XX wieku, imigranci po przybyciu do Stanów przechodzili różnorakie kwarantanny, gdzie przez sporą ilość chorób oraz braki żywności zaczęli umierać. Jednak każde zło w końcu się kończy i tak było również w tym przypadku. Mniejszości narodowe Irlandii zaczęły osiedlać się z początku w Nowym Yorku, a nieco później zauważono ich w Bostonie oraz Chicago gdzie można było powiedzieć, że grali główne skrzypce wraz z Imigrantami z Europy. Irlandczycy po brutalnym zderzeniu z rzeczywistością zaczęli wstawać z kolan - jedni pracowali legalnie w fabrykach, magazynach, sklepach i różnorakich warsztatach, dając się przy tym wyzyskiwać, a reszta będąca zła na samych siebie oraz obraz jaki sobie wykreowali odnośnie “złotej krainy” zaczęła kombinować aby oni sami oraz ich rodziny żyły w normalnych warunkach. Zorganizowane grupy przestępcze, kierowane przez Irlandczyków, uważane są za najstarsze organizacje przestępcze działające na terenie Stanów Zjednoczonych. Korzenie sięgają już XIX wieku i w głównej mierze wywodzą się od Irlandzkich gangów ulicznych takich jak Winter Hill Gang. W czasach swojej świetności Irlandczykom udało się opanować największe miasta Ameryki, między innymi Boston, Chicago czy Nowy York. Postęp na świecie i rozwój technologiczny, a także ustawy RICO uchwalonej 15 października 1970 roku nie wpłynęły pozytywnie na rozwój różnych organizacji, większość została odcięta od nielegalnych dochodów nie posiadając wystarczających wpływów, wiele osób poszło również za kratki, kiedy służby udowodniły im działanie w zorganizowanej grupie przestępczej. Obecnie organizacje przestępcze powiązane z IRISH MOB działają zupełnie inaczej, większość to drobni rabusie pracujący z polecenia, każdy większy gracz działa dyskretnie, starając się unikać ryzyka i nie afiszować swoim stanem majątkowym. Na tą chwile wpływy tradycyjnych irlandzkich gangów w USA nie są już tak silne, to niektóre z nich wciąż działają, choć bardziej w cieniu. Współczesne irlandzkie szajki, takie jak te w Bostonie, często angażują się w handel narkotykami, wymuszenia i inne przestępstwa, ale rzadziej mają tak rozbudowane struktury jak kiedyś. Czasy największych imigracji nie ominęły również naszego słonecznego Los Santos, gdzie to właśnie spory odsetek społeczeństwa jest z pochodzenia Irlandzkiego, a osiedlili się w głównym stopniu na Mirror Drive Avenue. Podobnie jak w dzielnicach Bostonu, Chicago, czy Nowego Yorku z czasem i narastającym niezadowoleniem mieszkańcy zaczęli się trudnić drobnymi przestępstwami, napadami rabunkowymi z bronią w ręku, kradzieżami samochodów, lichwą, sutenerstwem. Uznaje się Mirror Drive Avenue, jako dzielnicę potencjalnie niebezpieczną, ze względu na ilość zatrzymań departamentu i zgłoszonych przestępstw. Jednym z bardziej znanych departamentowi rzezimieszków z tej części miasta jest Mitchell McGrath, który na swoim koncie ma kilka zarzutów o pobicie, napad z bronią w ręku, jest podejrzewany o paserstwo i stręczycielstwo. Uważa się go za przywódce nowo powstałej bandy. Mitchell "Mitch/Ghost" McGrath to trzydziestodwuletni mężczyzna o irlandzkich korzeniach, który dorastał w trudnym, pełnym napięć środowisku w jednej z zaniedbanych dzielnic. Urodził się w Los Santos, gdzie od najmłodszych lat musiał stawić czoła brutalnej rzeczywistości ulicznych gangów i przestępczości. Jego ojciec był związany z przestępczym światem, co z jednej strony dawało Mitchowi dostęp do nielegalnych środków i kontaktów, a z drugiej strony wprowadzało go w wir nieustannego zagrożenia. Z czasem, dzięki swojej inteligencji, brutalności i zdolności do manipulacji, Mitch zyskał reputację nieuchwytnego. Jego przezwisko "Ghost" wynika z jego umiejętności znikania, wycofywania się i pojawiania się w odpowiednich momentach, potrafi w najgorszych sytuacjach zachować największy spokój. Gramy społeczność Irish - American, formującą się w autonomiczną grupę przestępczą bez odgórnego panelu z innego miasta, jesteśmy zwykłą bandą czerpiącą korzyści z terroryzowania swojej dzielnicy z MItchellem McGrath na czele. Startujemy całkowicie od zera, każda znacząca fabularnie postać w tym projekcie jest nowa, bez żadnych koneksji, często dorabiają na lewo, po robocie na etacie, życie w biedzie popchnie ich do przestępczego procederu. Chcemy w przyszłości stworzyć dużą, organizację przestępczą z prawdziwego zdarzenia, trudniącą się handlem narkotykami, bronią, malwersacjami finansowymi, nielegalnym przemytem sprzętów AGD, futer, papierosów, kradzieżami samochodów, paserstwem i wszystkim co da nam zysk i pozycję w mieście. Ekipa projektu to ludzie, z którymi miałem przyjemność gry już w innych organizacjach, nie robimy żadnej zbieraniny, dobrze się czujemy ze sobą, z niektórymi z nich prowadziłem różne projekty i biorę za nich pełną odpowiedzialność. Wygląda ona następująco: @Joka, @Forki, @Sztos, @niczykejro, @Naya, @Fryzjer , @noteker. Jak do nas dołączyć? Napewno powstanie typowy irlandzki bar, który fabularnie będzie prowadzony z dziada pradziada jednej z naszych postaci, który będzie pierwszym spotem organizacji. Jeżeli zainteresowanie naszą organizacją będzie wysokie, mam już gotowy projekt Irish - American Community, który wystarczy tylko opublikować. Projekty należące do organizacji:6 polubień -
6 polubień
-
Czy Hypnotic Club zatrzęsie klubową sceną Los Santos? Dnia 08.02 bieżącego roku o godzinie 22:00 w Los Santos odbyło się otwarcie nowego klubu. Hypnotic Club bo taką nosi nazwę przygotował dla swoich gości wiele atrakcji a jedną z nich był występ zespołu Pretty Boys Mansion. Oprócz aspektu muzycznego nie zabrakło również szerokiego repertuaru serwowanych w lokalu drinków oraz napojów. Ciekawostką odnośnie budynku w którym znajduje się klub jest fakt, że wcześniej pełnił on funkcję banku. W nawiązaniu do historii wnętrze zostało przygotowane w sposób nowoczesny, ale również elegancki o czym wspomniał w wywiadzie dla Daily Globe właściciel lokalu – Richard Beneventi. W wydarzeniu brała udział nasza reporterka – Kaylee Reynolds, która przeprowadziła dla Państwa wywiady z właścicielem klubu, managerką a także artystami występującymi podczas imprezy. Koncert odbył się bez żadnych incydentów a każdy fan muzyki Trap doskonale bawił się podczas występu Pretty Boys Mansion. Wywiad z właścicielem - Richard Beneventi Kaylee Reynolds: Witam serdecznie, z tej strony dla Daily Globe Kaylee Reynolds. Obecnie znajduję się w klubie Hypnotic, gdzie właśnie odbywa się wielkie otwarcie. A w raz ze mną właściciel tego wspaniałego miejsca - Richard Beneventi. Panie Richardzie, proszę powiedzieć czytelnikom skąd w ogóle wziął się pomysł otwarcia własnego lokalu tego typu? Richard Beneventi: Tak właściwie od zawsze o tym marzyłem.. Kilka lat temu działałem w różnych firmach, organizując imprezy jak i większe eventy. Czuję się tutaj jak ryba w wodzie. Kaylee Reynolds: Rozumiem, czyli spełnił Pan swoje marzenie. Proszę powiedzieć, czy otwarcie własnego kluby było wymagającym wyzwaniem? Co sprawiło Panu największe problemy w realizacji tego przedsięwzięcia? Richard Beneventi: Dokładnie.. Spełniłem swoje marzenie. Przez prace nad klubem i organizacją tego wyrosło mi kilka siwych włosów na głowie, pha! Wydaje mi się, że największe problemy były z organizacją zgranej załogi, która będzie pompować życie w ten klub. Kaylee Reynolds: To prawda, takie miejsce niewątpliwe musi zatrudnić profesjonalną kadrę. A jak wyglądała sprawa odnośnie marketingu? Powiem szczerze, że dziś na parkingu Vespucci otrzymałam Waszą ulotkę. Czy poza ulotkami odbywał się także szerszy marketing? Richard Beneventi: Tak, ogłaszaliśmy się tak właściwie wszędzie.. Zaczynając od social mediów, kończąc nad promocją w przeróżnych biznesach przyklejając swoje plakaty. Kaylee Reynolds: Rozumiem. Proszę powiedzieć naszym czytelnikom czy Pański klub wprowadza jakieś innowacje, których nie znajdziemy w innych tego typu miejscach. Co wyróżnia Hypnotic Club na tle konkurencji? Richard Beneventi: Może nie innowacja ale ciekawa historia wyróżnia nas na tle innych.. Klub został wybudowany w miejscu dawnego banku stąd też ten elegancki styl.. Staram się tu zachować klasę jak i dobrą zabawę. Kaylee Reynolds: Połączenie nowoczesnego wystroju z elegancją, muszę przyznać, że wizualnie prezentuje się to znakomicie. Porozmawiajmy zatem o muzyce. Na jakim rodzaju muzyki będzie koncentrować się klub i jacy artyści są preferowani podczas występów? Richard Beneventi: Nie zamykam się na jeden styl.. W dniu dzisiejszym zagrają u nas artyści stricte trap'owi. Na sto procent nie znajdziecie u nas ostrych brzmień, jedyny wyjątek. Kaylee Reynolds: Rozumiem. Każdy znajdzie coś dla siebie. Muszę jeszcze zapytać o plany na przyszłość. Jaką ma Pan wizję rozwoju tego miejsca? Richard Beneventi: Moje założenie jest proste.. Robię coś od ludzi, dla ludzi. Moja wizja na rozwój tego miejsca? Chciałbym rozbudować nieco to miejsce.. Podpisać kilka kontraktów z światowymi markami alkoholów i światowymi artystami. Czy jest to realne? Uważam, że jak najbardziej! Potrzebuje po prostu czasu. Ufam procesowi. Kaylee Reynolds: Plany ambitne, ale w dzisiejszym świecie coraz bardziej optymalne. Dziękuję bardzo za poświęcony czas i życzę samych sukcesów. Wywiad z Manager klubu - Nishay Masson Kaylee Reynolds: Przechodzimy do kolejnego wywiadu. W raz ze mną managerka Hypnotic Club. Proszę przedstawić się naszym czytelnikom i opowiedzieć na czym polega Pani praca w tym miejscu? Nishay Masson: Nishay Masson… Moja praca polega na tym, że ustalam cały marketing – Załatwiam sprawy, takie jak całe eventy w klubie, takie jak koncerty i różne inne. Kaylee Reynolds: Czyli jak rozumiem, dzięki Pani pracy mogło odbyć się dzisiejsze wydarzenie. Proszę powiedzieć, czy trudno było zorganizować ten koncert? Nishay Masson: Tak… Szczerze? Mam kilka znajomości w branży celebrytów i to byli dosyć bliscy znajomi, dlatego poprosiłam ich o występ na otwarcie naszego klubu by wyszło jak najlepiej. Kaylee Reynolds: Rozumiem. Czy zechce Pani podzielić się z czytelnikami planami kolejnych imprez? Jacy artyści będą zapraszani i jaki typ muzyki będzie preferowany? Nishay Masson: Planuje by występowali tu coraz więksi artyści na naszej scenie. Chcę żeby każdy koncert, który odbędzie się tutaj odbije się jak największym echem i chcemy podbić klubu w Los Santos. A typ muzyki? Przeróżne style nie chcemy zamykać się na jednym. Kaylee Reynolds: Rozumiem, że odpowiada Pani również za cały marketing. Proszę powiedzieć czy organizacja imprezy na taką skalę jest kosztowna? Nishay Masson: Oczywiście, że tak… Występ kosztował, jak i załatwienie wszystkiego i dobrego doboru audio. Chcemy żeby wyszło to jak najlepiej. Kaylee Reynolds: A co jest Pani ulubionym zajęciem w pracy tutaj? Czy dobrze układają się relację z właścicielem tego miejsca? Nishay Masson: Ulubionym zajęciem pracy? Załatwianie wszystkich spraw marketingowych dla mnie jest to sama przyjemność. Tak bardzo dobrze wraz z Richardem mamy relacje przyjacielskie i dogadujemy się bardzo dobrze. Kaylee Reynolds: Właściwa atmosfera w pracy jest niezwykle ważna. Jak ocenia Pani dobór kadrowy? Czy barmani poradzą sobie z trudnym wyzwaniem obsługi klientów podczas dużych imprez? Czym kierowaliście się przeprowadzając rekrutację na te stanowiska? Nishay Masson: Nie miałam zbytnio kontaktu z kadrą, ale wydają się bardzo profesjonalni w tym, co robią. Moim zdaniem dadzą sobie radę bez problemu i dla nich to nie będzie problem poradzą sobie z każdą sytuacja jaka się wydarzy. Kaylee Reynolds: Rozumiem. W przerwie pomiędzy wywiadami pozwoliłam sobie zajrzeć do Waszego menu. Moją uwagę przykuła prezerwatywa z logiem klubu. Czy taki artykuł umieszczony w sprzedaży jest formą żartu czy może jest inny zamysł? Nishay Masson: Osobiście nie była to moja sprawa.. To była sprawa Richarda raczej bardziej w formie żartu - Ale jak ktoś użyje to nie moja sprawa. Kaylee Reynolds: Faktycznie, taka pozycja w menu niewątpliwie przyciąga wzrok. Ostatnie pytanie, jak długo trwały przygotowania do tej imprezy? Nishay Masson: Pracowaliśmy nad tym długo – Ustalaliśmy z autorami wywiadu to tydzień przed otwarciem robiliśmy to szybko i staraliśmy się otworzyć to szybko, ale starannie. Wywiad z Pretty Boys Mansion Kaylee Reynolds: Przechodzimy do ostatniego wywiadu a razem ze mną dzisiejsi artyści! Proszę opowiedzcie naszym czytelnikom o swoim zespole, jaką muzykę gracie i jaką preferujecie widownie? Jay Cozart: Zespół... nie ma zespołu, każdy z nas jest sobą, jesteśmy po prostu braćmi z różnych matek... Pretty Boys Mansion, przejmujemy to, działamy tyle ile możemy. Jesteśmy w tym z naszymi braćmi z Abyssal Ghouls. Shawnee Sullivan: Każdy z nas się trochę różni w tej rzeczy, przynajmniej tak myślę... Trafiamy do ludzi którzy j***ą się z taką muzyką, kocham wszystkich fanów i w ogóle... Z nami jest zawsze Abssysal Ghouls. Kaylee Reynolds: Rozumiem, co możecie powiedzieć o dzisiejszym występie? Jak oceniacie publikę a także jakie wrażenie zrobił na Was występ w takim miejscu? Charlie Minaj: Świetna publika, świetny koncert, świetne towarzystwo. Oscar Whitmore: Kocham taka publikę.. facts. Jay Cozart: Fani nas zaskoczyli... serio. To jaki hałas był na numerze od Kova... na Macaroni Time... na echo od dziecięcego Sha. Pokazaliśmy to co potrafimy, pokazaliśmy jak kochamy naszych fanów, robimy to właśnie dla nich, serio. Tak to idzie... nie przestajemy, żebyście mieli to dalej. Shawnee Sullivan: Yaaah wielka miłość dla fanów, którzy chcą tej muzyki... Kocham tą publikę która dzisiaj tutaj była, pokazali nam, że w Los Santos mamy od cholery ludzi którzy chcą bawić się przy naszej muzyce. Jay Cozart: Każdy kto jest z nami od początku, może czuć się częścią tej posiadłości.... taka prawda. Kaylee Reynolds: Porozmawiajmy zatem o Waszej muzyce. Czy jest jakieś przesłanie, które chcielibyście nadać swoim fanom poprzez Waszą twórczość? Jay Cozart: Przesłanie? Posłuchaj - to ma brzmieć. Wiadomo, trafi się coś z przesłaniem, ale celujemy w brzmienie. W tych czasach mało kto wsłuchuje się w tekst i szuka powiązania, tak mi się wydaję. Jedyne co mogę powiedzieć - nie przestawajcie jeżeli się nad czymś staracie, nie poddawajcie się... Róbcie to jeżeli was to kręci, serio. Każdy chce dać jeść rodzinie, każdy chce mieć rodzinę. Trzeba na to pracować. Spójrzcie na tych co nas tu otaczają... to moja rodzina, słowo. Serio. Shawnee Sullivan: Lil Jay ma rację z tym. Ludzie teraz patrzą na brzmienie... I ludzie też chcą słuchać świeżości a my często taką dowozimy w naszych kawałkach. Ludzie po prostu kochają Macaroni Time i inną twórczość... To pieprzona sztuka. Yaaah. Nie można się poddawać trzeba działać z tym g***m... Wbić się w grind i w ogóle, musisz czuć odpowiedzialność za swoją przyszłość. To jest chyba to przesłanie, przesłanie naszej muzyki... Trzeba po prostu robić swoje rzeczy. Charlie Minaj: Trzeba się do tego nadawać... po prostu. W tym g***e gra tylko psychika. Kaylee Reynolds: Porozmawiajmy zatem o Waszych początkach. Skąd wziął się pomysł założenia takiego zespołu czy jak to nazywacie braterstwa? Jakie były największe wyzwania z którymi musieliście się mierzyć zaczynając muzyczną karierę? Jay Cozart: Wyzwania? Słuchaj... ciężko jest zacząć, trzeba robić coś co spodoba się publice. Trzeba trafić w nowe brzmienia i je tworzyć... Zaczynałem od produkowania, nadal produkuję... My w trójkę połączyliśmy się w... Courage, dawno temu. I ten... Shoutout Junior i Swerrvo, Shoutout dla was, mam nadzieję, że idzie dobrze. Chłopacy dalej robią swoje, my też... tak to idzie. Shawnee Sullivan: Dla mnie nie było większych wyzwań, jedyne co mnie ograniczało to źli ludzie na mojej drodze... Ci którzy chcieli mnie ucinać lub coś w tym stylu. Od kiedy trafiłem na Lil Jay i Kova po prostu stworzyliśmy swoją własną wizję artystyczną, którą wyrażamy poprzez Pretty Boys Mansion. Yaaah Courage... Szybko stamtąd wyfrunęliśmy, ale to właśnie CRG nas połączyło w jakiś sposób. Kaylee Reynolds: Na koniec muszę zapytać o plany na przyszłość. Jakie będą Wasze następne kroki? Czy zamierzacie w jakiś sposób ubogacić Wasz repertuar czy jednak poprzestaniecie na obecnych gatunkach? Jay Cozart: Słuchaj... powiem tak. Musicie sprawdzać numery moich podopiecznych... robię wszystko, serio. Produkuje to jak najlepiej potrafię. Co do nowości od naszej trójki niedługo wychodzi numer Troops, a pod koniec lutego nowe ciuchy. Warto czekać. Shawnee Sullivan: Ode mnie twórczość wyleci w tym tygodniu na streamingi, ale zamierzam zacząć prace nad albumem. Pytasz o wzbogacanie repertuaru? Po prostu będę dużo eksperymentował. O to chodzi w muzyce, ale nie zamierzam opuszczać brzmienia którym się wyróżniam.... Czekajcie na numer Troops od PBM. Charlie Minaj: Yahhh... planujemy poszerzyć naszą działalność w branży... Chcemy kolaborować z jak największą rzeszą artystów. Ostatnio wypuściliśmy kawałek "Don't Like" wraz z chłopakami z Abyssal Ghouls. W przyszłości będzie więcej takich projektów. Jedynie co nas może zatrzymać to nasza własna wyobraźnia. Jay Cozart: Jak jesteśmy w trójkę, zawsze złapiemy nowe pomysły. Nie przestajemy. To nas nigdy nie zatrzyma... jesteśmy w tym do końca. Kaylee Reynolds: Rozumiem, czy w najbliższym czasie planujecie kolejny występ na większej scenie? Jeśli tak, gdzie on się odbędzie? Jay Cozart: Czas pokaże, taka prawda. Shawnee Sullivan: Yaah czas pokaże, zależy od ilości propozycji jakie dostaniemy... Ale ten występ pokazał, że będziemy chcieli je rozważać.6 polubień
-
6 polubień
-
Benefactor Spritzer DTM Fahrrouter II Version by. Horizon & Spirits Chapter one: Engine and transmission Swap M102.992 2.5 V6 235HP -> Engine Getrag Five-speed gearbox -> Transmisson Chapter two: The Entire Body Kit From the Benefactor Spritzer DTM Fahrrouter II Version Chapter three: Interior Parts Chapter four: New wheels, Threaded suspension adaptation, New exhaust system6 polubień
