Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Ranking

Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 16.07.2023 uwzględniając wszystkie działy

  1. Angels Of Death Motorcycle Club; jest to jednoprocentowy klub motocyklowy oficjalnie utworzony w roku 1949, w stanie Liberty State. Sam zarys zorganizowanej grupy przestępczej utworzył się w Algonquin, Liberty City, ta lokacja do dziś uważana jest za najważniejszy chapter AOD MC - z czasem klub motocyklowy urósł w siłę i zaczął swoje rozdziały w Wielkiej Brytanii, Europie, Vice City, Kanadzie, San Fierro oraz Australii, dodatkowo można było ich ujrzeć w prawie każdym stanie w Ameryce. Oddział Angels of Death z Los Santos jest pokojowy w stosunku do innych klubów, tych mniejszych oraz większych. Zwykle starają się nie wychodzić przed szereg i nie tworzyć niepotrzebnych wojen, aby nie stworzyć sobie potencjalnych problemów ze strony departamentu oraz FIB, rozlew krwi traktują jako ostateczność. Według społeczeństwa, AOD uznawani są jako biali segregacjoniści, oficjalnie kiedyś mały klub jeździecki zaprzeczył tę informację, a sam po czasie przerodził się w gang dla "ludzi niezadowolonych z niesegregowanego społeczeństwa". Członkami gangu motocyklowego są biali mężczyźni, zazwyczaj w średnim lub nieco starszym wieku, ze względu na 73-letnią historię klubu młodsi członkowie należą do niewielkiego procentu społeczności AOD. Głównie legalny dochód czerpią ze swojego sklepu w Los Santos, który zajmuje się handlem ubraniami z logiem AOD, dodatkowo ich asortyment zaopatrzony jest w różnego rodzaju designerskie kufle, szklanki oraz kieliszki. Od niedawna chapter w swoich planach ma utworzenie warsztatu samochodowego, w którym oprócz legalnej działalności, będą przerabiać samochody pod przemyt narkotyków w podłodze oraz wielu innych miejscach. Nie od dziś wiadomo, że "Anioły śmierci" zawdzięczają swój nielegalny dochód dzięki handlu heroiną, jej bezpośrednim odbiorem od dostawców działających w Europie oraz podziałem na przestępcze grupy w Los Santos, starają się unikać mniejszych transakcji dla zminimalizowania ryzyka wpadki. Członkowie, oprócz handlu narkotykami specjalizują się w wymuszeniach na każdą skalę, od mniejszych przekrętów po dokładnie zaplanowane akcje pod wielkim ryzykiem utraty zdrowia oraz życia. Klub ma w planach postawienie w okolicy swojego clubhouse dziupli, w której będą składać broń i magazynować nielegalne substancje odurzające zgromadzone z swoich nielegalnych źródeł. Członkowie chapteru San Andreas próbują jako pierwsi spod szyldu Aniołów Śmierci wprowadzić do swojej oferty wcześniej wspomnianą broń zaczynając od zwykłej krótkiej jej odmiany oraz nowe rodzaje substancji chcąc tym samym powiększyć swoją klientelę. Mając na celu zyskać zaufanie w swojej okolicy klub stara się rozprowadzać tylko i wyłącznie najwyższej jakości narkotyki. Najważniejszymi członkami klubu motocyklowego jest president Lester Arnold (urodzony w San Fierro, wielokrotnie aresztowany; między innymi za posiadanie metamfetaminy oraz napaść), road cpt. Joseph "Joe Jon" Johnson (urodzony w Carcer City, aresztowany za posiadanie kokainy oraz metamfetaminy, wielokrotną napaść oraz czynne stawianie oporu), sgt. at arms Albert Lawson (miejsce urodzenia nieznane, osoba winna wywołania wojny z gangiem The Lost Brotherhood). Chapter AOD z Los Santos powoli kreuje się w nowoczesny klub motocyklowy, który odchodzi od stereotypowego ubioru, jakim były zdobione skóry, designerskie jeansy z lat 90'tych; aktualnie tylko najstarsi członkowie pozwalają sobie na typowy ubiór, zaś tych młodszej daty charakteryzuje tylko i wyłącznie klubowa kurtka. Ich naszywki na kamizelce charakteryzują się "skrzydlatą czaszką" oraz trzema klubowymi rockerami; górny z nazwą klubu, dolny z nazwą stanu, oraz rocker z napisem "MC" widoczny po prawej stronie czaszki. Ich ubiór mocno nawiązuje do kultury jednoprocentowców, czaszek oraz krzyżów, jest to w pewnym sensie ukłon w stronę stylu motocyklistów. Większość klubowiczów Angels of Death posiadają głównie swoje prywatne życie oraz rodziny i dzieci. Znaczną część swojego czasu poświęcają dla dobra najbardziej dochodowych interesów klubu (głównie handel nielegalnymi substancjami) w celu utrzymania swoich najbliższych. Nie wszyscy członkowie w rzeczywistości są miłośnikami motocykli a wstąpili w szeregi klubu by zasmakować przestępczego życia. Członkowie Aniołów każdego dnia gdy wsiadają na swój motocykl zastanawiają się czy to nie jest ich ostatnia jazda, z tej racji za swoje motto uznają słowa "Ride or Die" chcąc nadać większe znaczenie z poruszania się dwukołowcem w klubowej kamizelce. Każdy motocyklista spod loga trupiej czaszki porusza się amerykańskimi, muskularnymi motocyklami, których silniki nie mają mniej niż tysiąc centymetrów sześciennych. Ci, co mają chęć dołączenia do grona obszytych wcześniej wspomnianą trupią czaszką przechodzą przez okres próbno-szkoleniowy, zaczynając jako tzw. Prospect. Wykonują oni każde polecenia pełnoprawnych członków zaczynając od posprzątania baru i polerowaniu motocykli kończąc na morderstwie nieprzyjaciela mając dowieźć swojej lojalności klubowi. Podczas okresu próbnego kandydaci są poddawani testowi psychologicznemu mającemu na celu sprawdzenia jak kandydat zachowuje się pod presją i stresem. Oczywiście Ci słabsi, którzy nie przejdą tego ważnego punktu swojej próby nie zostają przepuszczani dalej, są permametnie wydaleni z klubu. Kandydaci, co jednak przejdą test mają szanse zostać obszytym pełnoprawnymi barwami klubu i zostać wtajemniczonym w bardziej poważne jego sprawy. Zyskują również prawo głosu jak i miejsce przy stole. Początków chapteru jednoprocentowców w Los Santos można doszukiwać się w końcówce sierpnia 2022 roku, kiedy w mieście pojawili się bikerzy znani obecnie w strukturach półświatka jako “Wings” oraz “Raphie”. Zgodnie z poleceniem national presidenta Lestera Arnolda uformowali oni w mieście oddział skupiający w swoich strukturach nomadów i wszelkich przybyszy, którzy z czasem zaczęli nosić kamizelki z obszyciami AoD San Andreas. Osiadły na La Puerta chapter w początkowym etapie działalności skupił swoją działalność na handlu narkotykami, rozprowadzając heroinę po dzielnicy Jamestown co wywołało konflikt z lokalnym gangsterem Kylem Sandsem i niemal doprowadziło do wojny z Sinnisters MC. Obrana przez bikerów taktyka przeczekania, motywowana chęcią klubu do nie wywoływania otwartych konfliktów i spokojniejszego podejścia do wielu spraw opłaciła się. Struktury Sinnisters posypały się po kilku miesiącach zaś sam Sands został zastrzelony przez detektywów departamentu. W tym czasie klub prowadził swoje interesy poszerzając strefę wpływów w handlu narkotykami, wkraczając na rynek obrotu bronią nie posiadającą legalnych numerów tym samym wchodząc w komitywę z wieloma innymi działającymi w mieście grupami, zyskując sojuszników i werbując nowych ludzi. Wobec rozwoju sytuacji w półświatku przestępczym bikerzy zaczęli się przygotowywać do ewentualnej wojny z innymi grupami przestępczymi. Członkowie klubu zaopatrzyli się w broń różnego rodzaju, od zwykłych pistoletów aż po karabiny. Zarząd klubu podjął też wtedy decyzję o reorganizacji zasad funkcjonowania, odbiegając widocznie od staromodnych norm definiowanych przez blisko 73-letnią historię klubu. Rozpoczęto też czystkę we własnych szeregach, pozbywając się ludzi których byli traktowani jako ewentualne zagrożenie dla oddziału. Przestali być potrzebni wobec rosnących szeregów chapteru. Doprowadziło to do bezwzględnej eliminacji od czterech do nieznanej liczby osób z pierwotnego składu przez własnych ludzi, zaś klub przyjął doktrynę bardziej rygorystycznego podejścia do spraw i rozwiązywania swoich wewnętrznych problemów. Chapter w Los Santos znacząco odbiega tym samym od tradycyjnego podejścia klubu Angels of Death. Bikerzy z LS zerwali swoje kontakty ze starym pokoleniem z Oregonu w sprawie handlu heroiną, stawiając na młodszą kadrę oraz własną produkcję i dystrybucję dragów, samodzielnie wchodząc także na rynek handlu bronią dzięki zbudowanym na własną rękę kontaktom z ulicznymi gangami. W odstawkę poszły ideały białej supremacji i klubu dla ludzi “niezadowolonych z niesegregowanego społeczeństwa”. Obecnie bikerzy z AoD nie mają problemu z robieniem interesów z czarnymi czy latynosami, a kilka osób o ciemniejszej karnacji zasiliło nawet w swoim czasie szeregi oddziału Los Santos. Bardziej zaczęła liczyć się forsa, i głównie ona. To właśnie na jej zarabianie i kontynuowanie polityki nie wychylania się przed szereg oraz prowadzenia spokojnych interesów nastawione jest nowe kierownictwo klubu, wobec konieczności powrotu pierwotnego prezesa do oddziału-matki i zastąpienia go przez dotychczasowego VP Raphael'a Sanders'a. Nie można im jednak odmówić, że mimo wielkich zmian nie pozostali przy jednym, najbardziej charakterystycznym dla tradycji klubu elemencie. Każdy motocyklista spod loga trupiej czaszki porusza się amerykańskimi, muskularnymi motocyklami, których silniki nie mają mniej niż tysiąc centymetrów sześciennych, stroniąc od nowoczesnych przecinaków i azjatyckich ścigaczy. Uliczne prawo “Ride or die” wciąż zajmuje szczególne miejsce w sercach wyjętych spod prawa federalnego motocyklistów. Po upływie pięciu lat od zamordowania Raphael’a Sanders’a i Cleet’a Algoma chapter Los Santos zniknął z mapy, clubhouse został sprzedany, zaś każdy z obszytych braci dołączył do innych oddziałów, lub zaszył się w ciemnych zaułkach brudnego miasta. Na miejscu został stary wyga Stanley Lynch, który dopiero po pięciu lat namysłu postanowił zebrać żyjących, jak i nowych braci. Cały zamysł jak i nowa struktura wyjętego spod prawa klubu motocyklowego została przyklepana przez kongres. Dzięki bikersowi o ksywce Raphie – klub zyskał sławę z dystrybucji dobrej jakości heroiny, sam Stanley postanowił wykorzystać ten zamysł i znów wrócić do korzeni klubu – produkcji heroiny tak jak to robił zmarły już bandzior. Bandziory starszej daty zasłaniały wszystkie ruchy zasadami i kodeksem jaki panuje w OMG’s, jednak przy reaktywacji chapteru klub postanowił się jawnie na niego wysrać, Ci kolesie przestali przestrzegać większości zasad, jedyne ich priorytety to brudna forsa i zgolona hera na zdominowanych przez gangbangerów brudnych ulicach. Głównym celem dochodu był również znany bandzior – Kevin „Tweety” Taylor, który wymiatał w goleniu dobrego towaru dla dobra bikersow spod loga trupiej czaszki. Cała opinia klubu Angels Of Death zawsze była dobra, jednak po śmierci dwóch starych wyg każdy o nich po prostu zapomniał. Stanley ma zamiar odbudować renomę klubu i razem ze swoimi obszytymi braćmi piąć się w górę na planszy półświatka przestępczego. ekipa; @Pawel@dixoniak_p2ws@Sa1an@Rjeck@Mefedron@Grizz1y@Stuped@I3uLwers@Centrolewus@Dysiel@ArbuzzDDL@wielin@viver@Marta@TheRealKubini kilku innych kelnerów. support: @Gwiazdka2020@Zazi
    31 polubień
  2. Ernesto Castaneda aka Nutty ur. 13 lipca 2001 Nutty 22 letni salwadorczyk od dzieciaka aktywny na ulicy. Swój dość wysoki szacunek między innymi aktywnymi członkami Mareros zdobył przez liczne rozboje, napady, kradzieże z bronią w dłoni. Jeśli chodzi o jego edukacje to uczęszczał do Loyola High School znajdujące się na sekcji PB13 którego nigdy nie skończył - w pierwszej kolejności został zawieszony a następnie po kilku innych sytuacjach wydalony z powodu licznych bójek, zastraszeń i co najważniejsze kradzieży które miały miejsce na terenie szkoły. Ernesto wyczekiwał swojego Put on na którym mu szczerze zależało - dostał go za swoje dokonania podczas jednej z ulicznych strzelanin na własnej sekcji - bez zawachania oddał kilkanaście strzałow do wrogich gangbangerów raniąc przy tym jednego dość poważnie. Jedno można przyznać na pewno że jeśli chodzi o strapp to Castaneda nie ma problemu z tym aby po niego sięgnąć co prowadzi do kolejnych frustracji w jego życiu. Największym oczkiem w głowie lil nutty jest jego siostra Miriam za którą dosłownie jest wstanie wskoczyć w ogień. Kiedy pojawia się na sekcji postować z innymi członkami Salvatruchos często zjawia się tam ze swoją siostrą której dosłownie nie spuszcza z oka. Jeśli chodzi o uzależnienia to śmiało można powiedzieć iż nutty nie odpycha od siebie dobrej meth oraz trawki - do tego dochodzi dość konkretne nadużywanie alkoholu co prowadzi często do kłótni ze swoją siostrą z którą oczywiście mieszka wynajmując mieszkanie za ostatnią gotówkę. Od momentu kiedy stał się oficjalny stara się przekazywać kulture wszystkim którzy wychodzą aktywnie rzucać robote na klike. Kiedy jest coś do zrobienia to Nutty po prostu tam jest i to robi bez zawachania - jest gotowy na to żeby odsiedzieć wyrok za swoich ziomali z sekcji. Co do social? Naturalnie jest bardzo aktywny i często odpowiada na zaczepki innych gangbanerów, sam prowadzi dość bogate życie na social co za tym idzie można u niego zobaczyć różnego rodzaju krótkie rolki ze squabbles. Miriam Castaneda ur. 18 lipca 2003 Miriam to dwudziestoletnia dziewczyna z Salwadoru, wprowadzona w set MS13 została przez swojego o dwa lata starszego brata Ernesto i to dzięki niemu zyskała zaufanie wśród innych Salwadorczyków. W porównaniu do swojego brata, Miriam skończyła Loyola High School, jednak ukończenie tej szkoły nie było dla niej proste, w ósmej klasie dziewczyna została przyłapana przez proffesora na dealowaniu w szkolnej toalecie, przez tą sytuację została ona zatrzmana przez Departament i po rozprawie sądowej został przydzielony jej kurator, ze względu że nie miała ona złych wyników w nauce. Odrazu po ukończeniu szkoły kurator został od niej oddalony i zaczęła swobodne życie na ulicy utrzymując się z kieszonkowych napaści i drobnych robót dla bardziej szanowanych członków MS13. Młoda dziewczyna mimo, że jest szanowanym i wiernym członkiem MS13, nigdy nie trzymała broni w ręku, bo nie dostała na to przyzwolenia od swojego starszego, troszczącego się brata, który nie chcę by jego siostrze stała się krzywda. Miriam często postuje na Lafayette park razem z innymi salwadorczykami, to całe jej życie i nie skupia się nad niczym innym, tak samo jak nie ma zamiaru nigdzie pracować, mimo że jej miesięczny budżet nie jest zbyt wysoki, nie ma zamiaru legalnie pracować. Jest znakomitą kłamczuchą i często jej słowa są przez nią rzucane na wiatr, bo ciężko wykryć czy to co mówi jest prawdą. Pozatym, dziewczyna nigdy nie spróbowała jakiegokolwiek narkotyku, mimo że w okresie szkolnym miała z nimi sporo doczynienia, tak samo z alkoholem, postanowiła sobie, że chcę być od tego czysta i przez jej silną wolę dotrzymuje obietnicy sama sobie. Miriam jest sceptycznie nastawiona na związki z innymi salwadorczykami, z reguły szuka szczęścia w kolesiach z innych sfer niż MS13. Szanuje też swój tyłek i nie ma zamiaru rzucać nim na prawo i lewo.
    26 polubień
  3. Witajcie w sekcji MS13. Research tego gangu był robiony już z ponad rok temu, ale nigdy nie było okazji tego zagrać. Nadszedł ten czas, w którym chcemy wam przedstawić MS13 w nowoczesnym wydaniu, opartym na klikach z Koreatown. Będziemy to grali w little seoul z uwagi na to, że jest to odpowiednik Koreatown, więc te miejsce najbardziej pasuje do kliki, którą chcemy grać. W planach mamy zamiar przedstawić życie na wolności, jak i pokazać trochę tego życia więziennego, tym samym próbując w jakimś stopniu ożywić te miejsce. Źródłem całej wiedzy zawartej w aplikacji jest youtube, calibanging, caliconnection, angielski gta world + kilka stronek, które przypadkowo odkryłem podczas researchu (żadne united gangs czy tym podobne). Gramy klikę Coronado Lil Cycos, która działa w Lafayette Park. Diss na MS13 to monkeyshits lub mierdas. Nasza gra będzie głównie skupiona na little seoul (Koreatown). W związku z tym nie mamy zamiaru beefować się z gangiem po drugiej stronie miasta, ponieważ uważamy to za głupi pomysł. Wrogowie MS13 w Koreatown: 18st, Crazy Riders 13, Clanton 14st, Drifters 13, Playboys 13, Harpys 13, Mid City Stoners 13 i wiele innych meksykańskich gangów. Nie będziemy zabijali ludzi bez powodu. Rachunek jest prosty - większość klik MS13 w LA skupia się na zarabianiu pieniędzy niż na skrajnej przemocy jak np. w przypadku kliki Fulton Lokos z San Fernando Valley, o której mówi się, że są najbardziej okrutną kliką w tym obszarze. Nie przyjmujemy w swoje szeregi imigrantów, wręcz gardzimy nimi, a to ze względu na program prowadzony przez koalicję weteranów MS. Zatem powinieneś przyjść do nas jako urodzony w USA Salwadorczyk, Gwatemalczyk itd. Wyjątek stanowi, kiedy jako dziecko rodzice twojej postaci wyemigrowali do LS. Imigranci, którzy są członkami MS13, odpadają. Gardzimy meksykanami. Wojna z lat 80 między salwadorczykami a meksykanami nadal trwa. Aczkolwiek za kratami ze sobą nie walczą, bo obowiązuje polityka meksykańskiej mafii. Płacą regularnie tax, więc mają zapewnioną ochronę. Podczas gdy MS-13 są klasyfikowane jako Surenos, a niektórzy nawet z dumą przyznają się do bycia częścią programu Sureno, inni gardzą Surenos i postrzegają MS-13 jako coś więcej. Niektórzy traktują sojusz z meksykańską mafią jako sojusz z wygody, a nie taki, który jest całkowicie potrzebny. Szacuje się, że 90% gangów sureno nie lubi MS13. Nie mają żadnych przyjaciół z innych varrios, ponieważ nikt ich nie chce w swoich społecznościach, dlatego że ludzie się ich boją, mają ich za zwyrodnialców/pojebów/najgorsze gówno. Wobec tego powstał program MS13 LA na wolności, który obejmują zasady, które mówią o tym, w jaki sposób się zachowywać, czego nie robić itp. Jednak nie każda klika należy do tego programu, a jedną z takich klik jest Fulton Lokos, którzy działają bardziej jak ich odpowiedniki z Salwadoru. Kliki MS13 w Koreatown: Normandie Lokos, Coronado Lil Cycos, Leeward Grandes, Rampart Lokos, Park View Lokos, Francis Lokos, Mid City Winos. Widok tatuaży nad szyją nie jest już częstym zjawiskiem w klikach z Koreatown, aczkolwiek nadal stosowane w niektórych klikach, takich jak Normandie Lokos. Fullcapy: Milwaukee Brewers, Chicago White Sox i Cincinnati Reds. W zamerykanizowanym MS13 kobiety również odgrywają kluczową rolę w gangu, zwykle pomagając w nielegalnych interesach swojemu partnerowi bądź pilnując aby każdy spłacał się na czas szefostwu kliki. Często się zdarza, że są bardziej złośliwe, zimne i wyrachowane niż ich męscy odpowiednicy. Jeżeli masz grupę osób, które chciałyby zagrać, mogę zgodzić się na drugą klikę gdzieś w okolicy. Oczywiście wszystko na naszych warunkach czy wytycznych.
    22 polubień
  4. **16.07 przed godziną 19:00 na kanale VT Phoenix Foster ukazał się pierwszy vlog przedstawiający codzienne życie modelki, filmik jest wykonany profesjonalnie i w najwyższej jakości. Za montaż oraz kręcenie odpowiada Gabrielle Rogers. Filmik pojawił się niespodziewanie i nie był nigdzie promowany.** Dowody gry IC: Wydatki: Dane postaci:
    21 polubień
  5. Bardzo duży gang salwadorski, działający głównie w Koreatown (little seoul) i Hollywood (Vinewood). Do pozostałych obszarów, gdzie są obecni, zalicza się San Fernando Valley i Harvard Heights. Na samym początku byli znani jako fanatycy heavy metalu, lecz z biegiem lat to zaczęło zanikać. W dzisiejszych czasach całkowicie poszło to w niepamięć, za to popularnym zjawiskiem są ołtarze w domach z Santa Muerte - kult, który wielu członków MS13 w LA wyznaje. Sam styl mareros w LA przypomina mocno Chicanos, chodzi tutaj o aspekty takie jak ubieranie się, czy też łysa głowa. W 1980 roku przekształcili się w gang uliczny w celu obrony salwadorskiej społeczności przed nieustannymi atakami ze strony Chicanos. Relacje z Chicanos są do dzisiaj w większości problematyczne. Ponadto, niektóre gangi Chicano do dziś odmawiają przyjęcia w swoje szeregi ludzi z Ameryki Środkowej, zwłaszcza imigrantów. Chicanos w swojej historii są znani między innymi z działań dyskryminacyjnych wobec ludności pochodzącej z Ameryki Środkowej. MS13 było już wtedy znane ze swojej brutalności, ale ta rywalizacja zaostrzyła się dziesięciokrotnie, kiedy kobieta z Salwadoru została napadnięta seksualnie przez meksykańskich gangsterów. Doprowadziło to do tego, że Mara Salvatrucha stała się jeszcze bardziej brutalna, a nawet zaczęła angażować się w przestępstwa seksualne. W wyniku tych czynników większość członków gangów Sureno albo boi się, albo głęboko gardzi Mara Salvatrucha, postrzegając ich jako zwyrodnialców/najgorsze gówno. Z drugiej strony dla MS13 Chicanos są postrzegani jako marionetki i hipokryci. To spowodowało, że mareros szczególnie biorą na celownik Amerykanów meksykańskiego pochodzenia. Dzieje się tak pomimo faktu, że w południowej Kalifornii Mara Salvatrucha są formalnie oznaczone jako Surenos ze względu na ich relacje z meksykańską mafią, mimo że szeregi La eMe zasilają meksykanie. Są związani z mexican mafią, dla której płacą wymuszone opłaty za ochronę w więzieniach, a także pozwolenie na sprzedaż narkotyków i inne przestępstwa na swoich terytoriach. Najprawdopodobniej bez spływów meksykańskiej mafii MS-13 nie istniałoby w południowej Kalifornii. Ten sojusz powstał w 1990 roku w celu powstrzymania konfliktu między meksykanami a salwadorczykami. W gruncie rzeczy ta ochrona jest im niezmiernie potrzebna, niezależnie od tego, kto jak sobie myśli, dlatego że inaczej zostaliby zmiażdżeni przez Chicanos za samo utożsamianie się z ms, które kojarzy się w bardzo negatywny sposób. Aby w pełni zrozumieć ten konflikt, należy zagłębić się do historii salwadorskich barrios w LA. Obie strony uważają, że mają rację, obie strony wierzą, że jedna strona jest lepsza od drugiej, obie strony żywią do siebie intensywną nienawiść. Większość meksykańskich członków gangów nie lubi MS-13, a nawet twierdzą, że są MSK (Mara Salvatrucha Killers). MS13 są powszechnie znienawidzone przez 90% gangów Sureno, a także nieufne z powodu faktów historycznych. Podczas gdy MS-13 są klasyfikowane jako Surenos, a niektórzy nawet z dumą przyznają się do bycia częścią programu Sureno, inni gardzą Surenos i postrzegają MS-13 jako coś więcej. Niektórzy traktują ten sojusz jako sojusz z wygody, a nie taki, który jest całkowicie potrzebny. Zawarcie sojuszu MS13 z mexican mafią miało powstrzymać gorący konflikt między chicanos a salwadorczykami. Tak się nie stało, było to po prostu niemożliwe z perspektywy ulicznej. Z racji tego, że szeregi La eMe zasilali meksykanie, mareros w pewnym momencie przestali płacić meksykańskiej mafii tax, próbując się od nich całkowicie odciąć. Spotkało ich to samo co inne tax free gangi, czyli gniew La eMe. Z uwagi na green light stali się celem wszystkich gangów sureno, zarówno na ulicach, jak i w więzieniach. Około 1995 roku MS13 ponownie weszło pod parasol meksykańskiej mafii, finalnie podporządkowując się im, aż do dzisiaj. Inaczej nie byliby tacy wielcy bądź nie istnieliby w LA, ponieważ meksykańska mafia zmiotłaby ich z planszy. W latach 80 zawarli krótki sojusz z 18st, aby wspólnie pokonać Clanton 14st i Drifters 13. Do dnia dzisiejszego nie wiadomo dlaczego z przyjaciół stali się największymi wrogami na skalę światową. Na przestrzeni lat powstało kilka teorii na ten temat, a jedna z nich mówi o tym, że poszło o dziewczynę. W dzisiejszych czasach nie posiadają żadnych sojuszników, poza mexican mafią, z uwagi na nieufność, niechęć, czy nienawiść wobec członków tego gangu. Po prostu nikt ich nie chce w swoich społecznościach. MS13 w USA są podzielone na różne frakcje, zwykle określane jako programy. Programy te są na ogół komórkami samego gangu, które składają się z klik, które są nadzorowane przez liderów. W Stanach Zjednoczonych działalność Mara Salvatrucha różni się w zależności od stanu. Przykładowo mareros na środkowym zachodzie są bardziej zaangażowani w przestępstwa finansowe, takie jak pranie brudnych pieniędzy i oszustwa. Kliki MS13 w południowych stanach, a także na wschodnim wybrzeżu działają podobnie do swoich odpowiedników w Ameryce Środkowej. Odgałęzienia MS-13 w ramach programu wschodniego wybrzeża (program Mara Salvatrucha, który jest prowadzony z Ameryki Środkowej) mają szczególnie silną obecność w stanie Nowy Jork, Wirginii, Maryland i różnych innych sąsiednich miejscowościach. Mara Salvatrucha ze wschodniego wybrzeża działa bardzo podobnie do swoich odpowiedników w południowych stanach, takich jak Georgia, Taksas, Arizona, Floryda i Luizjana. Natomiast na zachodnim wybrzeżu, w stanach takich jak California (San Andreas), Oregon i Waszyngton, MS-13 działa w znacznie mniej brutalny sposób, będąc znacznie bardziej skoncentrowanym na zarabianiu pieniędzy niż na skrajnej przemocy. Nie oznacza to jednak, że Mara Salvatrucha w Los Angeles jest w jakikolwiek sposób oswojona. W latach 2018/2019 członkowie kliki Fulton Locos w North Hollywood zostali oskarżeni o makabryczne zbrodnie. Okazało się, że sprawcami tych zabójstw byli członkowie oddziału MS13 503, czyli nielegalni imigranci, najczęściej z Salwadoru, którzy zostali wchłonięci w szeregi gangu ulicznego w LA. Oddział 503 w Los Angeles różni się od tradycyjnych, kalifornijskich klik. 503 mareros wolą iść w więcej przemocy, ich styl bycia niczym się nie różni od tych z Salwadoru - nic w tym dziwnego, bo tam się wychowywali. Inne kliki MS13, które nie są częścią oddziału 503, są częścią tak zwanego programu Los Angeles, który jest organem zarządzającym klikami MS13 na wolności. Jest prowadzony przez koalicję weteranów MS, którzy dyktują warunki dla swoich klik, a nad nimi stoi Ranflero, czyli ten najważniejszy boss, który rządzi nimi wszystkimi. MS-13 w LA nie płacą składek na MS13 w Ameryce Środkowej, jak się powszechnie uważa. Już w 2006 roku przestali wysyłać pieniądze do Salwadoru. Większość z nich, głównie mowa tutaj o tych z Koreatown, gardzi tymi z Salwadoru. Oznacza to tyle, że większość klik MS13 w Los Angeles nie wpuszcza do siebie żadnych imigrantów z uwagi na prowadzoną przez nich politykę. W zamerykanizowanym MS13 akceptowane są kobiety, które mogą wskoczyć jako oficjalne członkinie gangu. Często się zdarza, że są bardziej złośliwe, zimne i wyrachowane niż ich męscy odpowiednicy. Działalność tych dziewczyn niczym się nie różni od chłopaków. Dodatkowo, kobiety w gangu pełnią rolę wsparcia, zwykle służąc jako dziewczyna lub żona członka kliki, nierzadko nawet pomagając w kwestiach pieniężnych dla kliki, takich jak śledzenie, który gangbanger jest winien jaką sumę forsy przywództwu kliki. Niektóre kliki w Los Angeles rzadko akceptują kobiety i wolą działać znacznie bardziej jak ich salwadorskie odpowiedniki. Jest to szczególnie widoczne w przypadku klik, które rekrutują wyższy odsetek osób typu "paisa". Jedną z klik, która działa jak salwadorski gang MS-13 w Los Angeles, są Fulton Locos, o których mówi się, że są najbardziej okrutną kliką MS-13 w rejonie San Fernando Valley. Koreatown jest jedną z najbardziej niebezpiecznych dzielnic w LA. Miejsce te charakteryzuje się bardzo wysoką aktywnością gangów, głównie latynoskich, które walczą między sobą. W niektórych miejscach strach wyjść nawet za dnia, a co dopiero w nocy. Znajduje się tam duży odsetek legalnych/nielegalnych imigrantów z Salwadoru i nie tylko. Ci imigranci powodują masę problemów, żerują na społeczności, napadając na uczciwie pracujących ludzi bądź na młode dziewczyny. Nie są to członkowie gangu (przynajmniej jeśli chodzi o kliki ms), a ludzie żyjący w ubóstwie, nierzadko zażywający różne substancje psychoaktywne. Słabo mówią po angielsku. Wielu z tych imigrantów boi się kontaktu z policją z obawy przed deportowaniem do swojego rodzinnego kraju. Po prostu jest to brudne środowisko; pełne narkomanii, patologii i przestępstw. Za tym całym syfem toczy się zwykłe, normalnie życie. Liczne bary i całodobowe knajpy Koreatown stanowią ośrodek życia nocnego tej dzielnicy. Można tu znaleźć koreańskie restauracje serwujące danie z grilla, lokale z karaoke, najmodniejsze bary z alkoholem i ekskluzywne kluby, a także charakterystyczny gmach Wiltern Theatre w stylu art déco. Wśród gęstej zabudowy łączącej budynki zabytkowe z współczesnymi kompleksami K-town znajdują się także tradycyjne ośrodki spa, kawiarnie serwujące herbatę bąbelkową i specjalistyczne sklepy spożywcze. Kliki MS13 dają cały czas o sobie znać, zarówno w internecie, jak i na ulicach. Twardo kontrolują swoje terytoria tym samym współpracując ze sobą. Wokół Lafayette Park, niedaleko kliki Coronados, są obecne również Leeward Grandes (Leeward Avenue), oraz Rampart Lokos (Rampart Blvd). Dalej można mówić o Francis Lokos (Francis Avenue), a także Park View Lokos (Park View Street). Park View znajduje się tuż przy Macarthur Park, które w głównej mierze jest okupowane przez Barrio 18th Street. Działalność tych klik opiera się począwszy od handlu narkotykami kończąc na zabójstwach. Do swojej działalności często wykorzystują opuszczone witryny sklepowe bądź zniszczone domy. Najczęściej nazywają takie miejsca w języku hiszpańskim Casitas, ale czasami pojawiają się takie nazwy jak chociażby Destroyer. Miejsca te służą do handlu narkotykami, imprezowania, przechowywania narkotyków czy broni, hazardu, a czasami nawet dochodzi do morderstw. Charakteryzują się dużą ilością bezdomnych, osób z rozbitych rodzin czy innych problemów. Oczywiście wylęgarnia ćpunów to nic nowego w tych miejscach. Są to miejscówki dosyć niebezpieczne, łatwo tam stracić życie, można dostać po mordzie bez powodu. Przychodzi tam głównie najniższa warstwa społeczna, ludzie którzy żyją na krawędzi czy w najgorszym szambie. Organy ścigania walczą z tym, lecz po zlikwidowaniu jednego casitas, pojawia się następne. Stanowi to ogromny problem, z którym LAPD nie potrafi sobie poradzić. W więzieniach Mareros nie są mile widziani przez Chicanos, ale dopóki płacą tax dla La eMe, nic im nie grozi. Obie grupy, zarówno meksykanie (zwłaszcza z wrogich gangów na ulicy), jak i salwadorczycy mają ochotę skoczyć sobie do gardeł. W ośrodkach takich jak Juvenille Hall dochodzi do spięć, gdyż tam nie obowiązuje polityka SUR, a więc mogą się tłuc ile chcą. Kiedy uderzą w County Jail bądź co gorsza w State Prison - muszą się pilnować. Nie mogą atakować innych, jak też nie mogą być atakowani. Salwadorczycy, Gwatemalczycy itd. w większości trzymają się razem, próbując nie wchodzić w drogę meksykanom. Bardzo rzadko kiedy dzielą razem celę, zazwyczaj jest to ktoś tego samego pochodzenia. Widać to szczególnie po osobach, które nie trawią programu surenos, zwłaszcza jeśli chodzi o kliki z San Fernando Valley i Hollywood. Wymieniają się jedynie rzeczami jak np. książki czy zamienią parę słów, ale nie spędzają ze sobą czasu, tak jakby był to inny car. Jest to trochę pokręcone, ale tak to mniej-więcej wygląda. Martwe ziomki to nieodłączny element gangbangingu. Przemoc z użyciem broni w tym roku wzrosła aż o 20%. Te gangi nie tylko mają beef historyczny, który sięga do XX wieku, ale również walczą o wpływy czy silną pozycję na ulicach. Jest to zwłaszcza widoczne w przypadku gangów, które ze sobą graniczą. Beef często przenosi się do szkół, gdzie niejednokrotnie zwykli uczniowie padają ofiarą press the line. Czasami można dostać w łeb za nieodpowiedni fullcap, ale akurat w Koreatown nie jest to jakimś dużym problemem, jak na przykład w dzielnicy Watts. Przykłada się mniejszą uwagę do fullcapów. Sprawdzają każdego nieznajomego w obszarze ich wpływów, podobnie jak wiele innych varrios. Kiedy zobaczą, że często kręcisz się na ich terenie, ale jesteś cool - po prostu odpuszczą lub podejdą zagadać na luzie. Kliki MS13 oprócz 503 mają bardzo surowe zasady dotyczące sposobu, w jaki członkowie gangu mają się zachowywać. Każdy z nich ma obowiązek płacić na rzecz szefostwa swojej kliki za bycie w gangu. Jeżeli ktoś nie płaci - put off. Gwałt nie jest tolerowany, brak szacunku do członków gangu bądź rodzin/bliskich nie jest również tolerowany, a dodatkowo zabrania im się zażywania twardych narkotyków. Niektóre zasady są mniej egzekwowane, a złamanie jednej z nich kończy się dp. Jeżeli jednak złamanych zostanie więcej zasad lub jak złamana zostanie poważniejsza zasada - na kimś takim są nakładane surowsze kary. Kary te mogą obejmować dodatkowe opłaty pieniężne dla kierownictwa danej kliki, usunięcie z kliki, a w najgorszych przypadkach śmierć.
    17 polubień
  6. Na oficjalnym profilu Phoenix Foster na Instagramie pojawił się spontaniczny live, gdzie modelka siedzi przy stole z próbkami kosmetyków Santo Capra Care - Natural Revival. Live ma na celu promocje nowej linii kosmetyków w/w marki, ale też osobiste odczucia Phoenix do tych produktów. Modelka przez cały live czytała kilka pytań starając się w miarę możliwości na nie odpowiadać. Phoenix otworzyła pudełeczko, z którego wyjęła trzy próbki kremów do rąk od Santo Capra Care, przywitała się z widzami. Phoenix Foster: Hej kochani, jak wam mija dzień? Strasznie dzisiaj gorąco, co? Phoenix przeczytała kilka odpowiedzi z uśmiechem i w międzyczasie zaczęła smarować dłonie kremem nawilżającym, odpowiedziała na jedno pytanie. Phoenix Foster: Co to za kremy? Kochana, to są nowe kremy od Santo Capra Care, które już 21 lipca będą w sprzedaży. Dostałam trzy próbki, abyście mogli się trochę zapoznać z tymi produktami. Dla mnie najlepiej się sprawdza nawilżający, szczególnie w takie upały.. Słońce potrafi nam nieźle wysuszyć skórę. Phoenix powąchała nasmarowaną kremem dłoń i uśmiechnęła się, ciągle spogląda na czat i zaczęła pokazywać opakowania do widzów. Phoenix Foster: Zapach róży, uwielbiam kwiaty.. Jest jeszcze regenerujący o zapachu oliwkowym i odżywczy o zapachu limonki. Moim faworytem zdecydowanie jest ten różany. Phoenix zaczęła przewijać czat i położyła kremy blisko siebie, zachowuje się podczas tego bardzo naturalnie i swobodnie, widzowie mogą odczuwać, jakby prowadzili rozmowę z koleżanką. Postanowiła odpowiedzieć na kilka pytań wyłapanych z czatu. Czy będziesz stosowała to poza live czy to tylko reklama? Phoenix Foster: Jakbym miała ich nie używać to nie robiłabym tego live i nie podejmowałabym się promocji tych produktów. Czy kremy zostały przebadane dermatologicznie? Phoenix Foster: Tak, zostały przebadane dermatologicznie. Przecież to najważniejszy proces w tworzeniu kosmetyków. Czy można je dostać przedpremierowo? Phoenix Foster: Niestety nie, musicie być cierpliwi. Czy będzie można kupić je jako box prezentowy? Phoenix Foster: Jasne, będzie można złożyć specjalnie zamówienie, wtedy produkty zostaną zapakowane typowo na prezent. Czy nie boisz się współpracy z Santo Capra po aferze z Mask Off? Phoenix Foster: Nie będę się wypowiadać na ten temat, ta sprawa dotyczy innej modelki, nie mnie. Ja sobie nie mam nic do zarzucenia, niedługo dostaniecie oficjalne stanowisko Santo Capra. Live trwał ok. 2 godzin.
    16 polubień
  7. Grand Viceroy Casino było pomysłem wizjonerskiego rapera, Memphisa Tavaresa. Z pasją tworzenia niezapomnianych wrażeń zebrał zespół architektów, projektantów i inżynierów, którzy podzielali jego ambicje. Wspólnie pracowali niestrudzenie, aby ożywić wspaniałość kasyna, nie szczędząc przy tym kosztów. W chwili, gdy drzwi się otworzyły, o Grand Viceroy Casino zrobiło się głośno w całym mieście. Eleganckie marmurowe foyer witało gości w świecie luksusu, ozdobionym wspaniałymi żyrandolami i kaskadowymi fontannami. Powietrze wypełniało podekscytowanie, gdy odwiedzający eksplorowali rozległą salę gier, gdzie czekała na nich olśniewająca gama automatów do gier, stołów do ruletki i gier karcianych. Kasyno zostało zaprojektowane tak, aby zaspokoić każdą pobłażliwość i pragnienie swoich gości. Poza tętniącym życiem parkietem do gier goście odkryli mnóstwo możliwości rozrywki. To było spersonalizowane doświadczenie, które czekało na każdego gościa. Alexander wdrożył zaawansowany system sztucznej inteligencji, który uczył się i dostosowywał do preferencji każdej osoby. Od momentu wejścia gości do kasyna sztuczna inteligencja rozpoznawała ich twarze i witała ich po imieniu, dostosowując ich doświadczenie do perfekcji. Kasyno Grand Viceroy stało się rajem dla graczy na wysokich stawkach i poszukiwaczy mocnych wrażeń, ale także dla tych, którzy szukają luźniejszej atmosfery. Gdy rozeszły się wieści o kasynie Grand Viceroy, ludzie ze wszystkich zakątków świata przybywali do Los Santos, aby doświadczyć jego splendoru. Kasyno stało się ośrodkiem wymiany kulturalnej, w którym spotykały się osoby z różnych środowisk i środowisk, zjednoczone wspólną miłością do rozrywki i fortuny. Energia w jego ścianach była elektryczna, tworząc atmosferę wyczuwalną dla każdego, kto postawi stopę w środku. Dzięki wizji Memphisa i poświęceniu jego zespołu Grand Viceroy Casino stało się niezrównanym miejscem docelowym, wykraczającym poza zwykły hazard i przekształcającym się w światowej klasy doświadczenie. Uchwycił istotę eskapizmu, pozwalając odwiedzającym zanurzyć się w królestwie, w którym można ścigać marzenia i tworzyć wspomnienia. I tak legenda Grand Viceroy Casino wciąż rosła, zapisując swoją nazwę w historii rozrywki. Ponieważ drzwi były otwarte dzień i noc, witał wszystkich, którzy szukali przygody, luksusu i szansy na zmianę swojego przeznaczenia. W murach wielkiego kasyna wszystko było możliwe, a urok nieznanego przyciągał tych, którzy byli na tyle odważni, by zaryzykować LOKALIZACJA: credits; aplikacja @oskarish grafika; @kajteek i @Antiv
    13 polubień
  8. life of a drug dealer part 1 gettin high with fine beach gurls drug dealin part 2 shave head, bravery ORANGE COUNTY end of day
    13 polubień
  9. Another Day Same Struggle Scary 18 Creepin Thru Yo Hood
    13 polubień
  10. Written by Allyriane Vaillancour - Daily Globe 11/07/2023 Covgari Hotels & Resorts - podróże łodzią podwodną nie tylko dla milionerów, moje wrażenia z pobytu w resorcie. Kurort na Pacific Bluffs liczy sobie dosłownie kilka miesięcy, czy warto go odwiedzić? Wiele osób z pewnością dość sceptycznie spojrzy na to pytanie, ponieważ co może nam oferować ośrodek wypoczynkowy z ramienia włoskiego domu mody, jakim jest Covgari? Czy wybranie turystyki to dla nich skok na głęboką wodę? Czy warto wybrać się na wczasowy pobyt w hotelu? Postanowiłam znaleźć odpowiedzi na te pytania i wybrać się do kurortu korzystając z oferty jaką jest 7-dniowe członkostwo Covgari Hotels & Resorts, owa przyjemność kosztuje $30.000 - sporo? W ową kwotę wliczone mamy dostęp do apartamentu klasy Luxury, dostęp do wszystkich atrakcji, dostęp do skuterów wodnych, jachtu oraz łodzi podwodnej… tak, oczy Was nie mylą - kurort naprawdę dysponuje łodzią podwodną! Troszeczkę się rozpędziłam, przejdźmy do początku przebiegu całego turnusu wypoczynkowego. Resort mieści się na Pacific Bluffs, tuż obok ruchliwej autostrady oraz Oceanu Spokojnego, posiada on dość spory oraz monitorowany parking. Wchodząc do lobby, wita nas całkiem miłe wnętrze pełne ozdób, złota oraz jasnych kolorów - tuż po naszej lewej znajduje się spora recepcja, na której powita nas pracownik resortu i ewentualnie rozwieje wszystkie nasze wątpliwości. W przypadku rezerwacji nie ma najmniejszego problemu z zameldowaniem się, podpisujemy odpowiednie dokumenty po czym dostajemy złotą opaskę, by założyć ją na nasz nadgarstek, z jej pomocy otworzymy swój apartament czy skorzystamy ze skutera wodnego, całkiem sprytne urządzonko. Część hotelowa dzieli się na dwie klasy - klasę standard oraz klasę eksluzywną, ze względu na swoje doświadczenie będę mogła jednak napisać tylko o tej drugiej. Choć osobiście zgaduje że klasa standardowa jest nieco mniejsza oraz posiada mniej udogodnień w porównaniu z klasą wyżej. Apartamenty luxury posiadają wysokie sufity oraz sporą przestrzeń, wszystkie z nich są wykonane i udekorowane w jasne tony jeszcze bardziej pokazując nam wszechstronność pomieszczeń. W środku mamy dostęp do sypialni połączonej z salonem, sporej garderoby oraz łazienki wraz z tarasem wyposażonym w jacuzzi. Brzmi przekonująco, prawda? Z tyłu kurortu znajduje się oddzielony kawałek plaży oraz spory basen ze sceną i barem, warto wspomnieć że mamy również okazję skorzystania z basenu krytego znajdującego się w środku budynku. Oferowane w barze drinki są w dość przystępnych cenach, zaś kadra, która je wykonuje jest bardzo dobrze obeznana w swoim fachu. Scena często jest wykorzystywana przy organizowanych imprezach tematycznych, głównie służąca dla zaproszonych z zewnątrz DJ’ów, natomiast do tych organizatorzy mają gust - hity lat osiemdziesiątych i dwutysięcznych oraz masa bawiących się ludzi, czy jest coś piękniejszego? Na zabezpieczenie większych imprez wynajmowana jest zewnętrzna firma ochroniarska, warto również dodać, że wejściówki są darmowe dla gości kurortu - jednak nie dla osób przychodzących na imprezy z zewnątrz. Przejdźmy do atrakcji bo one z pewnością Was interesują i jest ich multum, miałam również okazję skorzystać z większości z nich. Do naszej dyspozycji mamy dość sporo wodnych pojazdów - możemy sprawdzić się na przygotowanym torze wodnym na jednym ze skuterów, udać się wraz ze znajomymi w krótki rejs na dość sporym jachcie bądź pozwiedzać podwodną infrastrukturę naszego hrabstwa z pomocą batyskafu. Choć przy tym ostatnim bym uważała, osoby prowadzące owym pojazdem nie należą raczej do wyjątkowo wykwalifikowanych i nie potrafią udzielić odpowiedzi na podstawowe pytania. Samym batyskafem operować natomiast mógłby każdy, zważywszy na fakt że steruje się nim z pomocą urządzenia przypominającego 1:1 pad do konsoli (raczej każdemu niezbyt dobrze się to kojarzy). Z bardziej “przyziemnych” przyjemności warto wspomnieć o saunie, sali treningowej, sali do masażu oraz jacuzzi. Masażem w resorcie zajmuje się Estetica - Massage Salon - jest to punkt, który na pewno musicie zaliczyć, nigdy wcześniej nie byłam tak zrelaksowana jak po wykonanym przez nich masażu. Natomiast co do sali treningowej, nie będę ukrywać, że nie starczyło mi na nią czasu - jednak korzystając z niej mamy pewien wybór, możemy ćwiczyć tam sami, ewentualnie z asystą trenera personalnego zapewnianego z The Forge Of Power. Więc jeśli lubicie aktywnie spędzić swój czas oraz nie wyhodować wakacyjnego brzucha resort zapewnia Wam taką możliwość! Wracając do brzuszka… jadąc obecnie do resortu warto zaopatrzyć się w kanapki albo numer telefonu do najbliższej pizzeri. Niestety podczas mojego pobytu wciąż trwał remont restauracji, miałam okazję dowiedzieć się że w najbliższych tygodniach otwiera się tam kolejny lokal spod szyldu Marlowe, raczej podołają oni wyzwaniu wyżywienia gości resortu - obecnie na miejscu możemy zaopatrzyć się w drinki, zimne napoje, kawę oraz gotowe słodkości z automatu sieci The Bean Machine! Mam nadzieję, że wytrwaliście do końca - starałam się jak najbardziej opisać moje doświadczenie z Covgari, co też zrobiłam powyżej. Oczywiście jest to moja subiektywna opinia, choć dałam z siebie wszystko by jak najbardziej obiektywnie podejść do tematu. Nie jest to jeszcze koniec, wypatrujcie “Daily Globe” na Lifeinvader, będziemy mieli tam dla Was kilka dodatkowych treści związanych z Covgari oraz bardzo ciekawy konkurs, zapraszam więc do dalszego obserwowania naszych treści, stay tuned!
    11 polubień
  11. Sprytny ruch, nie czekacie miesiąc na kamizelki 😉
    11 polubień
  12. Piękna aplikacja, akceptuje
    10 polubień
  13. Big Ⓜ️ara movement
    9 polubień
  14. Lou Coulibaly - (ur. 12.11.2001 w Dakarze) – modelka i fotomodelka senegalskiego pochodzenia. Wychowana w przedmieściach Dakaru Lou od najmłodszych lat musiała zmierzyć się z wieloma wyzwaniami, które ukształtowały jej charakter i pomogły zrozumieć, czego naprawdę pragnie. Pochodząca z ubogiej rodziny, Lou od najmłodszych lat znała wartość ciężkiej pracy. Jej dzieciństwo upłynęło w cieniu trudności ekonomicznych, ale pomimo tego nigdy nie straciła wiary w lepszą przyszłość. W wieku szkolnym rodzina podjęła decyzję o emigracji do Francji, gdzie zamieszkała na jednej z paryskich dzielnic imigrantów. To nowe otoczenie, pełne różnorodności kultur i ludzi, miało ogromny wpływ na jej rozwój osobisty i ukształtowało jej otwartość oraz empatię. Po wielu latach spędzonych we Francji, Lou podjęła kolejną ważną decyzję w swoim życiu - wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych, do miasta Los Santos. To właśnie tam, po krótkiej adaptacji do nowego otoczenia, zaczęła myśleć o karierze w modelingu. Jej naturalna uroda i autentyczność szybko zwróciły uwagę agentów, co otworzyło jej drogę do kariery w tej branży. Ale modeling nie jest jedyną pasją Lou. Drugim jej zainteresowaniem jest koszykówka. W młodości miała okazję grać w młodzieżowych klubach we Francji, co pozwoliło jej rozwijać swoje umiejętności zarówno indywidualne, jak i zespołowe. Koszykówka nauczyła ją dyscypliny, determinacji i umiejętności radzenia sobie z presją - cech, które okazały się niezwykle przydatne w jej modelingu. Obecnie Lou mieszka w Los Santos, gdzie stawia kolejne kroki w swojej karierze modelki. Ale jej marzenia sięgają dalej. Lou pragnie stać się inspiracją dla innych, zwłaszcza dla społeczności afroamerykańskiej. Chce pokazać, że niezależnie od pochodzenia, trudności czy przeciwności losu, z determinacją i pasją można osiągnąć wszystko, czego się pragnie. Pragnie być głosem tych, którzy są często niewidoczni, i pokazać, że każdy zasługuje na szansę na spełnienie swoich marzeń. SOCIAL MEDIA: @lou_coulibaly OBECNE WSPÓŁPRACE: Primal Extreme - Ambasadorka marki Gusset - Ambasadorka marki Ice Planet - Ambasadorka marki WSZYSTKIE WZMIANKI:
    8 polubień
  15. Written by Jocelyn Gugliemetti - DAILY GLOBE 16/07/2023 Luciano Imp&Exp - o funkcjonowaniu Port of Los Santos słów kilka Jocelyn Gugliemetti mówi: W dzisiejszym wydaniu “What in business” mam przyjemność gościć Pana Gaspare Luciano, Komisarza Portu Los Santos oraz właściciela firmy Luciano IMP & EXP. Dowiemy się w jaki sposób funkcjonują firmy w porcie oraz co by się stało, gdyby tranzyt został zablokowany. Cześć Gaspare! Na wstępie opowiesz nam krótko o swojej pozycji w firmie i skąd pomysł na rozpoczęcie takiej działalności? Gaspare Luciano mówi: Cóż - jak każdy Amerykanin szukałem pracy i jak wielu ludzi z mojego rocznika, wybrałem port - zaczynałem od niszowej pozycji jako zwykły doker ciężko pracując na te chociaż minimalne stawki możliwości przeżycia w tym drogim mieście. W zasadzie dzięki determinacji i trochę szczęściu udało mi się zostać kierownikiem zmiany a w późniejszym okresie, który również trwa obecnie - Komisarzem Portu - praca ta to wymagająca kwestia, zważywszy na zakres odpowiedzialności i obowiązków ale lubię ją i cieszę się z tytułu jaki udało mi się wypracować swoją krwawicą. Co do mojego przedsiębiorstwa i tworu jakim jest Luciano Import & Export - pomysł w sumie zrodził się gdy byłem zaledwie kierownikiem zmiany. Wykorzystałem okazję na zakup małego magazynu z przestrzenią biurową podupadającej firmy transportowej. Musiałem zaciągnąć kredyt i postawić wszystko na jedną kartę - wóz albo przewóz. Jednak karta okazała się dość szczęśliwa bo jak widać, nadal prosperujemy a ja kredyt uważam za spłacony. Jocelyn Gugliemetti mówi: Jak to mawiają - kto nie ryzykuje ten szampana nie pije. Nie jest łatwo zaryzykować całym swoim dobytkiem. Podziwiam za odwagę. Co do kwestii Komisarza Portu - jakie są Twoje obowiązki na tym stanowisku? Co taki Komisarz Portu robi? Gaspare Luciano mówi: Jako Komisarz Portu odpowiadam za prawidłowe działanie tego miejsca - współpracuje z dyrektorami niższego szczebla by każdy segment portu funkcjonował bez zakłóceń. Wprowadzam zmiany w zakresie pracy i możliwości dokerów. Ponad to stale porozumiewam się z członkami związków zawodowych w porcie i staram się sprostać ich oczekiwaniom. Na sam koniec jestem oficjalnym reprezentantem przed mediami oraz urzędami państwowymi i przedsiębiorstwami prywatnymi. Jocelyn Gugliemetti mówi: Ta posada wymaga od Ciebie wiele cierpliwości, empatii, charyzmy... ogólnie szerokiego zakresu kompetencji miękkich. Brzmi skomplikowanie. A jeśli chodzi o firmę "Luciano Imp &Exp" to czym dokładnie ona się zajmuje? Jaki jest charakter takiego przedsiębiorstwa? Prowadzenie firmy nie koliduje ze stanowiskiem komisarza portu? Gaspare Luciano mówi: Luciano Import & Export to firma handlowa skupiająca się na oferowaniu usług importowych oraz eksportowych towarów produkowanych tutaj, w naszym rodzimym San Andreas oraz w innych miejscach na świecie. Co do kolidacji - w żadnym wypadku, rozdzielam obowiązki Komisarza od własnej działalności. Wracając do firmy - dla prostego przykładu - prowadzisz firmę nastawioną na produkcję stalowych belek. Moim zadaniem jest znalezienie odpowiedniego kontrahenta na kupno Twoich stalowych belek bądź na sprzedaż surowców bądź półproduktów potrzebnych do wyprodukowania tej belki. De facto budujemy obecnie swój kapitał transportowy by zapewnić nie tylko realizowanie interesów klienta z importerem bądź potencjalnym nabywcą towaru ale też zapewnić transport towarom, które dotrą do portu. Staramy się mieć kontakty z największymi portami na świecie - obecnie współpracujemy najczęściej z portami w Antwerpii, Hamburgu, Bristolu, Walencji, Palermo, Marsylii, Sheznhen, Mumbaju, Sydney, Pusan, Osaką - mógłbym wymieniać naprawdę godzinami *zaśmiał się i dodał:* Staramy znaleźć się to czego oczekuje klient. Jocelyn Gugliemetti mówi: W naprawdę ogromnym uproszczeniu możnaby powiedzieć, że jesteś pośrednikiem w handlu? Gaspare Luciano mówi: Zgadza się - ujęłaś to idealnie. Jocelyn Gugliemetti mówi: Teraz wszystko staje się dla mnie jaśniejsze, haha. A powiedz mi... jakie są najważniejsze wyzwania związane z prowadzeniem tego typu firmy? Gaspare Luciano mówi: Największym wyzwaniem jest utworzenie linii logistycznej pomiędzy importerem a kupującym oraz eksporterem i kupującym towary tego eksportera. To niezwykle zawiły i skomplikowany proces w którym reprezentujemy interesy naszych kontrahentów negocjując cenę, weryfikując jakość i zapewniając odpowiednie dokumenty, które kontrahent wymaga. Wysyłanie frachtowców, ich przemieszczanie, pilotowanie, dokowanie, rozładowywanie - to czasochłonny proces. Proszę sobie wyobrazić ile pieniędzy można byłoby stracić, gdyby tego towaru nie odebrano i składowano by go na terminalu czasowego składowania. Wszystko musi być spięte w idealną całość - dlatego też to jest największym wyzwaniem. Codzienna praca przy tym to wyzwanie. Jocelyn Gugliemetti mówi: I tutaj pojawia się kolejne pytanie. Co jeśli coś pójdzie po drodze nie tak? Na przykład jakby tranzyt został zablokowany? Wypadek kontenerowca? Albo notoryczne sankcje narzucane przez inne kraje? Gaspare Luciano mówi: Towar usankcjonowany nie wpyłnie na państwowy wody przybrzeżne kraju nakładającego sankcje. O wypadku kontenerowca nawet nie może być mowy - to ogromna strata i miesiące weryfikowania przyczyn takiego wypadku zarówno pod względem przyczyn wypadku, strat, ofiar takiego wypadku.. Jeśli służby mają obiekcje względem wpuszczenia okrętu do portu działamy drogą mailową, jeśli to nie wystarcza - cóż jesteśmy zmuszeni udać się tam osobiście. Tak też udałem się ostatnio do Antwerpii by dywagować z tamtejszym urzędem celnym i granicznym o wpuszczenie okrętu do portu mimo wszechobecnej ciasnoty. Jocelyn Gugliemetti mówi: Rozumiem. A co w przypadku ostatniego pożaru w porcie? Jakie są namacalne skutki tego zdarzenia dla Twojej firmy? Gaspare Luciano mówi: Dywagowałem nad możliwością zawiązania umowy ze stocznią w kwestiach konserwacji frahtowców kontrahentów jednak wszystko w sposób dosłownie spaliło na panewce.. Ta tragedia to przede wszystkim tragiczna sytuacja dla całego portu - śmierć dokera to coś co w ogóle nie powinno mieć miejsca. Tak samo jak uszczerbek na zdrowiu fizycznym i psychicznym pracowników tamtejszej nocnej zmiany. Rozmawiałem ze związkiem zawodowym i liczymy wspólnie, że wraz z działem prawniczym skierujemy sprawę na drogę sądową po uprzednim skonsultowaniu się z działem prawniczym. Ten incydent to wypadek, który wynikł wskutek zaniedbania dzierżawcy systemu gazowego i silosów z tym gazem. Brak konserwacji tego systemu doprowadził do tragedii a zgodnie z zapisami - za te elementy gazowe odpowiada dzierżawca i liczymy na wyjaśnienia oraz pomoc rodzinom poszkodowanym i tego jednego zmarłego dokera. Jocelyn Gugliemetti mówi: To naprawdę przykre, że w wyniku zaniedbań osób trzecich doszło do takiej tragedii. To nie powinno mieć miejsca. Niemniej, przyznam że nieco uprzedziłeś moje pytanie - chciałam również zapytać jak odbierasz tę tragedię z perspektywy Komisarza Portu. Ale to już wiemy. Ale wciąż nie do końca rozumiem perspektywę właściciela firmy. Czy na przykład wycofali się jacyś kontrahenci? Gaspare Luciano mówi: Naturalnie wskutek pożaru i zniszczenia stoczni, firma zapewne utraciła wielu kontrahentów w tym zarówno nas jako potencjalnego kontrahenta. Mimo wszystko myślę, że wszystko da się odbudować dzięki sile determinacji i chęciom. A ja z racji pełnionej funkcji Komisarza Portu wspomogę wiedzą i funduszami zabezpieczeniowymi stocznie by ponownie wróciła do funkcjonowania. Jocelyn Gugliemetti mówi: Myślę, że mogę się z Tobą zgodzić. Przecież inne firmy nie są niczemu winne w związku z tą tragedią. Jest jeszcze jedna kwestia, która mnie ogromnie interesuje i liczę, że uchylisz rąbka tajemnicy. Mianowicie - czy macie wgląd w zawartość kontenerów? Czy istnieje inspekcja bezpieczeństwa zawartości w kontenerach? Przecież mogą się trafić nielegalne rzeczy. Gaspare Luciano mówi: Owszem - otrzymujemy tak zwany "Packing list" w którym mamy podany towar, ilość tego towaru oraz wagę zarówno brutto jak i netto. Rewizjami i weryfikacją towarów zajmują się odpowiednie urzędy celne i graniczne danego państwa. Więc odpowiadając bez mowy służbowej - tak, mamy wgląd co znajduje się w tych kontenerach. Jocelyn Gugliemetti mówi: Często zdarzają się sytuacje, że ktoś próbuje przemycić nielegalny towar? Gaspare Luciano mówi: Zdarzają się takie przypadki, jednakże niekoniecznie często. Widzisz, gdybym wiedział o takich procederach zapewne nic by nie zostało przemycone, racja? Harbor Patrol oraz Port Police dbają o bezpieczeństwo zarówno na terenach wodnych portu jak i w samym porcie. Nawet dokonują weryfikowania dna w celu sprawdzenia czy przypadkiem ktoś nie wyrzuca skrzyń przy dokowaniu okrętu do wody by potem zabrać - służby dbają o najmniejszy możliwy przesył towaru nieoznaczonego uznany za nielegalny. Jocelyn Gugliemetti mówi: Gdyby nie ta rozmowa to w życiu bym nie wpadła na to, że mają miejsce takie procedury jak badanie dna. To fascynujące na swój sposób! A tak jeszcze wracając do charakteru firmy - jest jakiś konkretny rodzaj ładunków, który obsługuje Twoja firma w porcie? Na przykład ładunki niebezpieczne? Czy raczej jesteście elastyczni i jesteście w stanie wziąć wszelkie zlecenia? Gaspare Luciano mówi: Jesteśmy elastyczni i działamy na każdym możliwym rynku zbytu i zakupu. Dla prostego przykładu - importujemy w obecnym momencie różnorodny towar ale z racji klauzuli pofuności, nie mogę zdradzić co i dla kogo. Jocelyn Gugliemetti mówi: Szkoda ale rozumiem, że i taką branżę obowiązuje klauzula poufności. Jakie są korzyści dla kontrahentów korzystających z usług Twojej firmy? Co wyróżnia Luciano IMP & EXP na tle konkurencji? Gaspare Luciano mówi: Sposób negocjacji i zrozumienie psychologiczne kontrahenta. Staramy się zacieśniać więzi z naszymi kontrahentami nie tylko na płaszczyźnie biznesowej. Zrozumienie kultury, modelu moralnego danej osoby pozwala na wybadanie gruntu i dostosowanie sposobu rozmowy z takim kontrahentem. Szanujemy tradycje naszych kontrahnetów oraz ich wewnętrzne wymogi i staramy się negocjować możliwe rabaty na dany towar. To nas wyróżnia spośród konkurencyjnych firm - szanujemy naszych kontrahnetów i tworzymy przyjemne relacje na poczet dalszej owocnej współpracy. Jocelyn Gugliemetti mówi: To w takim razie już wiemy co jesteś stanie zaoferować potencjalnym kontrahentom... a co z osobami, które poszukują pracy? Co jesteś im w stanie zaoferować? Wiesz, mam tu na myśli jakie stanowiska mogą piastować, jakie zadania na nich oczekują, benefity, warunki pracy? Gaspare Luciano mówi: Żeby nasi słuchacze i czytelnicy mieli tego świadomość. Nie oferujemy jedynie uśmiechniętych twarzy - to za naszą sprawą towary importera trafiają na eksport do danego klienta i na odwrót - łączymy dwa przedsiębiorstwa w symbioze gospodarczą. To najważniejsze co może być. Co do oferty - stale rozwijamy naszą firmę i w obecnym momencie jesteśmy w stanie zaoferować wiele stanowisk z racji naszego stażu na rynku. Zarówno stanowiska biurowe jak logistyk, spedytor bądź agent ds. handlu jak i stricte stanowiska fizyczne jak doker, magazynier czy kierowca ciężarówki.Stawiamy na rodzinną atmosferę i pełne zrozumienie - chcemy stworzyć silny, kooperacyjny staff, który spełni wiele wymogów naszych klientów. Każdego pracownika należycie nagradzam za swoje zasługi gdyż wzmacnia on swoją inicjatywą naszą markę i zaangażowanie naszego teamu w życie firmy. Jocelyn Gugliemetti mówi: I tym akcentem informuję, że wyczerpałeś moją bazę pytań! Chyba, że jest coś, o czym chciałbyś wspomnieć? Gaspare Luciano mówi: Chciałbym jedynie zachęcić potencjalnych klientów, którzy są jeszcze nie zdecydowani do skorzystania z naszych usług - liczymy na wiele współprac zarówno z firmami jak i osobami prywatnymi.
    8 polubień
  16. Aktualizacja #1 - Została zaproszona na prywatną imprezę przez artystę "Kelly" na której promował swoją płytę - Spotkała się z stylistą w celu umówienia kreacji na sesję zdjęciową - Wzięła udział w sesji zdjęciowej agencji Prime - Pojawiła się na vlogu z dnia sesji - Udzielenie krótkiego wywiadu o tym jak zostać modelką - Pojawienie się w najnowszym magazynie Prime - Wzięcie udziału w akcji promocyjnej najnowszego magazynu Prime - Pojawiła się na billboardzie który reklamuje najnowszą sesję - W celu promocji magazynu wraz z Alice Moner pozostawiały je w apartamentowcach - uczestniczyła w testach najnowszych kanapek od Taste Drive które pojawią się w BM CAFE - Wystąpienie jako modelka na konferencji ByteBridge x Celltowa
    8 polubień
  17. Lata 80-te to czas, kiedy Kuba była rządzona przez Fidela Castro i jego partię komunistyczną, która wprowadziła reżim totalitarny. Kraj ten słynął z rewolucyjnego ducha, ale jednocześnie obywatele byli bardzo ograniczeni w swoich prawach, a życie pod rządami Castro było trudne a bezpieczeństwo zagrożone. W latach 90-tych Kuba przeszła trudny okres, w wyniku kryzysu ekonomicznego i upadku Związku Radzieckiego, który roztaczał nad Kubą parasol ochronny ze względu na podobieństwa ustroju obu państw kraj ten, znalazł się w trudnej sytuacji ekonomicznej. Podstawowe produkty stały się trudno dostępne, a osoby, które żyły w ubóstwie, zaczęły poszukiwać sposobów na przetrwanie. W wyniku tego wiele osób zaczęło uciekać z Kuby do Stanów Zjednoczonych, w nadziei na znalezienie lepszej przyszłości. Jednymi z grup, które przeniosły się do USA, byli kubańscy kryminaliści i przestępcy, Ci ludzie poszukiwali nowych możliwości układania sobie życia, a także uciekali przed surowym reżimem kubańskim. W USA założyli swoje organizacje i zaczęli działać na terenie kraju. Ich grupy przestępcze szybko stały się jednymi z najgroźniejszych w całych Stanach. Zajmowały się handlem narkotykami, bronią, prostytucją lub przeprowadzały napady na banki. Działalność przynosiła im wysokie dochody, ale skutki jej były tragiczne dla wielu ludzi. Ich wpływ na społeczeństwo był znaczny, szczególnie w niektórych dzielnicach wielkich miast, takich jak Miami, Los Angeles czy Nowy Jork. Organizacje te działały na zasadzie hierarchii, gdzie szefowie mieli ogromną władzę nad swoimi podwładnymi. Często dochodziło do konfliktów między grupami, w wyniku których ginęli niewinni ludzie. Niezależnie od działań tych grup przestępczych, Kuba pozostaje krajem o wielkiej tradycji rewolucyjnej. W kraju tym rządzi teraz nowe pokolenie polityków, którzy dążą do wprowadzenia reform w gospodarce i polityce, aby poprawić sytuację obywateli. Kuba zmaga się jednak nadal z wieloma problemami, takimi jak brak wolności słowa i ograniczenia w zakresie swobód obywatelskich, które utrudniają życie mieszkańcom Kuby. Tak jak już to bywa, gdy w grze są ogromne pieniądze, apetyt rośnie w miarę jedzenia Kubańczycy szybko razem z Kolumbijczykami, stworzyli syndykat importujący pokaźne ilości narkotyków; heroiny, marihuany czy kokainy, która wtedy właśnie zalewała masowo zimne ulice Stanów łaknące coraz to więcej i więcej syfu, który działał na ludzi jak szczepionka, po której to pragną więcej, mocniej, szybciej. Jednego cwaniakom z Havany na pewno nie można odmówić, mimo że sami często rozkochiwali się w białej magii to, mieli nos do interesów dzięki czemu szybko kładli swoje zachłanne łapy co chwile na kolejnych interesach od narkotyków, handlu ludźmi, bronią, sutenerstwie wymuszeniach, wymuszeniach z rabunkami czy hazardzie co przyczyniło się do znacznego zwiększenia ich wpływów na planszy pośród innych ugrupowań rządzących brudną wiecznie głodną ulicą przepełnioną drapieżnikami walczącymi między sobą o dominacje niczym dzikie zwierzęta próbujące udowodnić reszcie, że to akurat one zasługują na największy szacunek i poważanie w swoim stadzie, ulice Santos momentami przypominają dziką dżunglę, na której panuje totalny chaos i brak jakichkolwiek zasad, doszliśmy do czasów gdzie, patrząc drugiemu człowiekowi w oczy ciężko doszukać się w nim człowieczeństwa. Dożyliśmy czasów gdzie gówniarze na ulicach Santos częściej, sięgają po klamkę niż po książkę. Członkowie Havana Compañía wiedzą, że pieniądze są bardzo ważne, jednak również wiedzą, jak ciężko je zdobyć. Jedni wybierali ciężką pracę w komunistycznym kraju, zarazem wybierając życie od wypłaty do wypłaty, modląc się do Boga o to by pensja starczyła im do końca miesiąca. Jednak jest też druga strona monety, czyli nielegalny zarobek, to właśnie on w opanowanym przez komunę kraju dawał największe szanse na przeżycie, wszyscy wiedzieli, jakie niesie to za sobą ryzyko jednak wszyscy byli gotowi ponieść konsekwencje. W Havanie sama organizacja skupiała się na kilku głównych formach zarobkowych, które przenieśli razem ze sobą do Los Santos były to: Sutenerstwo-Kubańczycy pomyśleli, że mimo prowadzenia prężnie różnych klubów bądź barów mogą również wprowadzić coś ekstra do swojej oferty. Za zamkniętymi drzwiami osoby wtajemniczone mogły spodziewać się usług najlepszych prostytutek w mieście, co generowało pieniądze dla samej grupy jak i dla kobiet, które w ten sposób zarabiały niemałe pieniądze. Handel narkotykami- Przez wyrobione kontakty w drodze do Stanów Zjednoczonych mieli oni łatwą drogę do wprowadzenia na rynek znacznych ilości narkotyków przepuszczanych przez ich wpływy w funkcjonowaniu życia nocnego w Los Santos. Legalne biznesy- latynoski temperament połączony z niesamowitą dawką pozytywnej energii spowodowanej zamiłowaniem do aktywnego spędzania gwieździstych nocy na tańcach i śpiewach szybko przyczynił się do połączenia przyjemnego z pożytecznym, skutkując powiększaniem wpływów w sektorze rozrywkowym poprzez inwestycje w zakup udziałów w kluby, które popadły w problemy finansowe, dzięki czemu łatwo udawało im się często nabywać większościowe pakiety udziałów w takich miejscach, które następnie służyły jako pralnia dla brudnej forsy ciężko zarobionej na zimnej ulicy. W organizmie człowieka najistotniejsze są trzy główne organy - mózg, serce, płuca. To nie czas na rozwodzenie się nad tym, który z nich pełni największą funkcję. Najważniejsze jest to, że każdy z nich jest odpowiedzialny za to, czy organizm funkcjonuje prawidłowo albo, czy w ogóle funkcjonuje. Na podobnej zasadzie działa organizm grupy przestępczej czy siatki narkotykowej. Havana Compañía to monolit, który pozna twój krok jeszcze zanim go wykonasz. Do tego potrzebny jest mózg operacji, niewątpliwie wystawiony na duże ryzyko. Dlatego tych ludzi charakteryzują czyste rączki, znakomite stwarzanie pozorów i zdrowe zarządzanie pieniędzmi. Ich działalność to w zupełności legalne biznesy, nastawione bardziej na spranie gotówki niż twoich czterech liter. Następny organ to serce, które dba o to, żeby zawsze było co wrzucić do "pralki". Tak, to ta banda, która pojawia się nie wiadomo skąd i nie wiadomo kiedy żądając od ciebie forsy - szeroko pojęty haracz. Nie martw się, to wciąż ludzie. Dzięki temu, że ty odkręcisz im kranik z pieniędzmi oni, będą mogli odkręcić w chacie kranik z Moetem czy wykarmić swoje rodziny. Dlatego często zaoferują ci osobistą ochronę czy po prostu zadbają o to, że Twój lokal nie będzie miał kontaktu z ogniem. Ich domeną jest dbanie o to, co upycha im kieszenie. Od tego są płuca. Dopilnują, żeby powiązani z nimi ludzie mogli wziąć spokojny haust powietrza. Te chłopaki w przeszłości przyjęli więcej prawych na mordę niż twoja ulubiona prostytutka cumshotów. Zwarci, gotowi i twardzi jak skała. Bez skrupułów, często pozbawieni jakiejkolwiek empatii. Zimni jak lód w twoim Jack'u Danielsie. Z racji na ich sposób działania, są oni mobilizowani w ostateczności, ponieważ spuszczenie ich ze smyczy mogłoby poważnie zaszkodzić legalnej powłoce zgrupowania. Tam, gdzie jeden organ zawodzi, tam pada całe ciało. Porachunki między ugrupowaniami walczącymi o wpływy w półświatku przestępczym są na porządku dziennym, rywalizacja wygląda jak safari, na którym drapieżnicy, w tym przypadku silniejsze grupy eliminują te słabsze, zbijając co chwile kolejne pionki z szachownicy zwanej ulicą, walki toczone między gangsterami oddającymi życie za barwy, ulice i paczkę znajomych to ledwie wierzchołek góry lodowej, z której szczytu to prawdziwi gracze rozdający karty spoglądają na resztę z góry, pociągając za sznureczki w odpowiednich momentach, aby wywołać, choć nutkę zamieszania, by wywołać kolejny bezsensowny konflikt czy nastawiać przeciwko sobie bandy siejące postrach na ulicach Los Santos, by tak naprawdę zarabiać na ich konflikcie, za ich plecami robiąc dobrą minę do złej gry, dlatego to właśnie Luciano Quintana jest człowiekiem, któremu ludzie bezwarunkowo zaufali, ten facet od kilkunastu lat budował swoją reputację, ugruntowując swoją pozycję pośród członków, jak i ich rodzin czynnie współpracujących z Havana Compañía, które przez lata swojej działalności pod wodzą Quintany przeżyły razem tak dużo wzlotów przeplatanych z porażkami, po których zawsze razem wstawali z kolan, co przyczyniło się do tego, że ich relacje stały się praktycznie rodzinne. Quintana jest kolesiem wychowanym na starej szkole, ma swoje zasady, których nigdy nie łamie, a bezpieczeństwo jego interesów i bliskich jest najważniejsze już od dawna, dbał o to, aby federalni nie węszyli mu wokół tyłka i pielęgnował relacje z mniejszymi ekipami funkcjonującymi na planszy półświatka przestępczego Los Santos, z którymi łączyły go wspólna tradycja, kultura, język i interesy, pośród nich były między innymi ekipy; Cortez Gang, Comanchero MC, Haitians drug band, Marakesh equipo, dzięki którym już wiele razy Havana Compañía unikała niepotrzebnego rozlewu krwi, wyręczając się nimi w celu gaszenia potencjalnych konfliktów w zarodku bądź bezpośredniej likwidacji problemu za pomocą kulki w łeb. Dzięki czemu prawa ręka Quintany, a mianowicie jego przyjaciel, prawa ręka Carlos Juderias w spokoju mógł nadzorować legalną część działalności Havana Compañía, po raz kolejny udowadniając, że legalna część interesów jest absolutnym priorytetem dla Luciano, który ma już swoje lata i sporo przeżył, jeszcze więcej doświadczył i wystarczająco już wycierpiał, gdy bliscy mu ludzie tracili życie wskutek głupich konfliktów. Nie wielki oddział rodziny przestępczej stworzony z inicjatywy braci Banderas W jego skład wchodzi zaledwie kilka ściśle ze sobą powiązanych osób z różnych sfer o wspólnym celu - możliwości szybkiego zarobku. Działalność przestępcza cwaniaków o kubańskich korzeniach zahacza o wiele aktywności, począwszy od przestępstw popełnianych w okolicach lokalnego portu wymuszeń, po dystrybucje i handel, lub pośrednictwo w zakupie, jak i sprzedaży nieznanych ilości narkotyków przetaczających się przez ulice Los Santos. W środowisku osób wtajemniczonych w charakter ciemniejszej strony działalności Havana Compañía chodzi opinia, że praca dla braci wiąże się często z ogromnym ryzykiem, zagrożeniem utraty zdrowia bądź życia, jeśli w grze stawką jest pomyślne prowadzenie szemranych interesów w półświatku Santos, gdzie często jedynym argumentem przemawiającym do pozostałych grup walczących o wpływy w mieście jest przemoc, agresja i strach spowodowany potencjalną wizją utraty bliskich, bo to jedna z nie wielu rzeczy, która przeraża każdego bez wyjątku. Pod skrzydłami w ekipie zarządzanej przez braci Banderas można spotkać wszelkiej maści cwaniaków, chamowatych karków, poganiaczy prochów, złodziei czy przekreślonych przez społeczeństwo świrów z odbębnionymi wyrokami za najgorsze kurewstwa rzędu morderstwa, gwałty czy przemocy w rodzinie, którzy na jedno skinienie palcem jednego z braci są gotowi wyrządzić wiele złego, na szczęście jak to bywa ze wściekłymi psami są trzymane na krótkiej smyczy, lojalnie służąc ręce, która ich karmi jak niegdyś matka.
    7 polubień
  18. WITAMY SERDECZNIE . Stwierdziłyśmy, że posiadanie monopolu na jedną grę to za mało. potrzebujemy dawki samców alfa, dawki ognia a przede wszystkim interakcji ze wszystkimi. Nie będziemy się ograniczać do jednej gry, a temat ten pozwoli na masę wspomnień z przeróżnych gier, jak: DEMONOLOGIST, League of Legends czy Fall Guys 🎀 Otwieramy się na interakcję, poszukiwanie nowych nurtów i tworzenie drużyn do przeróżnych gatunków gier. Chętnych zapraszamy do kontaktu DISCORD: minajito lub therealkubv Aktualny skład ekipy: - @MarceI - @KUBV - @purity - @fulon - @kuzyn - @pompateam ripus - @bocikson zapasowe - @Ritelka - @houstonfornication
    6 polubień
  19. OLD SCHOOL HOLLYWOOD WASHED UP HOLLYWOOD
    6 polubień
  20. Odbudowa Wigwam. Wydarzenie skierowane do strefy cywilnej Data: 07-2023 Opis: Tym razem Członkowie Event Team'u mieli za zadanie wcielić się w rolę ekipy budowlano-remontowej. Po pożarze dachu jednego z budynków Wigwama przy Vespucci Canals zostaliśmy poproszeni o pociągnięcie dalej konsekwencji szkód, które wyrządził niekontrolowany ogień. Nasi gracze rozegrali kilkudniową linię fabularną co byłość całkiem zauważalne, ponieważ przy samym Wigwamie stanęły ciężkie maszyny budowniczy oraz rusztowania. Cieszymy się z interakcji z Wami, ponieważ spotkaliśmy się z dużym zainteresowaniem. Gracze Vibe podchodzili do nas chwilę pograć i poznać historię samej szkody jak i proces odbudowy. Pierwszym krokiem była dokładna ocena szkód po samym pożarze. Zespół specjalistów przeprowadził szczegółową inspekcję, aby określić zakres uszkodzeń i zidentyfikować elementy dachu, które wymagają naprawy lub wymiany. Nie zapomnieliśmy o zajrzeniu do środka budynku i ocenie pomieszczeń: kuchni i biura, które również w późniejszym etapie zostało odświeżone. Drugim, koniecznym krokiem konieczne było usunięcie wszystkich zniszczonych elementów dachu, takich jak spalone belki, połamane deski czy uszkodzone pokrycie dachowe. Niezbędne okazało się też dokładne oczyszczenie obszaru z resztek i popiołu. Kolejnym krokiem było zerwanie starego dachu. Niezbędna okazała się naprawa i wzmocnienie pozostawionych konstrukcji: inspekcja zauważyła uszkodzenia strukturalne, ważnym było ich naprawienie oraz wzmocnienie. Obejmowało to wymianę zniszczonych belek, krokwi i elementów podpierających dach. Izolacja termiczna jest ważnym elementem dachu, który zapewnia ochronę przed stratami ciepła. Pożar niestety zniszczył ją, więc ekipa robotników założyła nową, aby zapewnić odpowiednią efektywność energetyczną. Czwartym krokiem, po przygotowaniu podłoża - przystąpiliśmy do instalacji nowego pokrycia dachowego. W tym wypadku postawiliśmy na gont bitumiczny, który spełnia nowoczesne wymagania dotyczące trwałości, odporności na ogień i estetyki. Od tego montażu Wigwam może czuć się bezpiecznie! Jak wiemy w LS czasami lubi popadać. Ekipa robotników miała to na uwadze, ponieważ zainstalowała rury spustowe i inne elementy, które skutecznie będą odprowadzać wodę z powierzchni dachu. Ostatnim krokiem było wykończenie detali, takich jak przyłącza komunikacyjne, obróbki blacharskie, wykończenie krawędzi dachu itp. To ważny etap, który wpływa na wygląd i trwałość dachu, a przecież na tym nam najbardziej zależało. Wigwam za wytrwałość i piękne granie konsekwencji dostał przychylną narrację gamemasterską. Umożliwiła ona założenie solarów słonecznych, która zdecydowanie zmniejszy koszty energii elektrycznej. Całość kosztów remontów w tym przypadku pokryła firma ubezpieczeniowa. A Ty, widziałeś robotników przy Wigwam? Więcej screenów:
    6 polubień
  21. Kilka lat pozniej.
    6 polubień
  22. "Z lękiem jest taka dziwna sprawa, że staramy się leczyć chaos chaosem. Człowiek, który sam postawił się w katastrofalnej sytuacji, rzadko się cofa, znacznie częściej pędzi na łeb, na szyję dalej przed siebie z jeszcze większą prędkością. Stworzyliśmy życie, gdzie możemy zobaczyć, jak inni zderzają się ze ścianą, ale mimo tego my sami wierzymy, że w jakiś sposób uda nam się przez nią przebić. Im bardziej się zbliżamy, tym bardziej niezachwianą wiarę pokładamy w tym, że uratuje nas jakieś coraz to bardziej nieprawdopodobne rozwiązanie, podczas gdy wszyscy widzą, że czeka nas tylko...zderzenie..." ~ Fredrick Backman " Kiedy odprężymy się w samoakceptacji, kiedy przestaniemy udawać kogoś, kim nie jesteśmy, kiedy nie będziemy już starali się wywrzeć na innych wrażenia (bo oni przecież tak samo się starają), kiedy przestaniemy usiłować wciąż się usprawiedliwiać i bronić...Kiedy wreszcie przestaniemy chować swoje rany, a raczej wystawimy je na powietrze i światło, nastąpi proces gojenia." ~ Osho "Jeśli zamykasz się przed innymi, zamykasz się także przed samym sobą. Nie oznacza to jedynie tłumienia tego, kim jesteśmy, choć to także. Co ważniejsze, takie zamknięcie uniemożliwia nam urzeczywistienie sporej części naszego potencjału, jeśli nie zapuszczamy się bowiem na nieznane wody, rzeczywistość nie ma wielu okazji, aby zmuszać nas do skorzystania z drzemiących w nas zdolności." ~ Jordan Peterson __________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ Ludzka głową jest skarbnicą jeśli chodzi o skryte tajemnice, jest potężnym wyzwaniem do zbadania jej i wejścia w jej wnętrzne nawet dla najbardziej doświadczonych psychologów na globie. Psychologia uważana jest za jedną z bardziej zagmatwanych dziedzin nauki. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego w jakim towarzystwie, czy środowisku obcuje, kogo ma za sąsiada, znajomego czy nawet partnera. Niby wydaje się to wszystko zrozumiałe, gdyż drugiego człowieka podobno nie da się poznać w stu procentach i jest to całkowicie normalne, jest to czymś do czego już przyzwyczaił nas świat. Problem pojawia się wtedy, kiedy nie umiemy tak naprawdę poznać samych siebie. Czy w takim wypadku ktoś obcy jest w stanie otworzyć nas przed samym sobą? Istnieje wiele sposobów stosowanych przez psychologów, które pomagają zaakceptować swoje myśli i emocje, a każdy z nas jest innym, wyjątkowym człowiekiem przez co zadania ludzi pomagającym nam to opanować jest zawsze innym, niepowtarzalnym wyzwaniem. SelfSpace Aware Therapy Jest założonym przez psychiatrę i psychologa Stephanie Carter prywatnym gabinetem psychologicznym. Gabinet charakteryzuje się pomocą wyłącznie dla osób dorosyłych, gdzie prowadzi terapie indywidualne, oraz partnerskie. Psycholog S. Carter prowadzi psychoterapie w nurcie poznawczo behawioralnym oraz psychodynamicznym. SelfSpace Aware Therapy prowadzony jest w dość domowych warunkach, przez co pacjenci mogą czuć się bezpiecznie, swobodnie oraz bardziej jako gość psychologa, niżeli typowy pacjent tego typu placówek.
    5 polubień
  23. niezly aniol smierci bratku
    5 polubień
  24. Local Food Festival. Wydarzenie skierowane dla strefy cywilnej Data: 2023-07-15 Opis: Event Team stara znaleźć dla siebie miejsce w każdej sferze życiowej na serwerze, staramy się angażować w różne inicjatywy i sektory, dzięki czemu nasze szeregi zasila wiele wspaniałych ludzi, którzy w trakcie takich eventów popisują swoją kreatywnością i samodzielnością w prowadzonych wątkach. Tym razem zorganizowaliśmy event globalny, skierowany głównie w sektor Cywilny, choć i inne sektory miały swoje role do odegrania. Gościliśmy Police Department, Fire Department i Departament Szeryfa, którzy widać było że również świetnie się bawili. Zaangażowana była również strefa branżowa, gdzie Lexie Brooks zagrała swoją przedpremierową piosenkę oraz Yumi Nakamura z dwoma piosenkami. Podczas eventu można było dowiedzieć się o historii poszczególnych lokali Wigwam, Marlowe Restaurant, De La Sapore, Biskop's Chicken, Meat&Greet Bar. Event osobiście uważam za udany, gdyż mimo pewnych początkowych komplikacji, w jednej chwili na evencie było ponad połowa graczy z serwera, a sam event trwał nie dwie godziny jak początkowo planowaliśmy, a trzy godziny (od 19 do 22) - a niektórzy gracze kontynuowali z nami grę prawie do 23:30. Także korzystając z okazji, chcemy podziękować wszystkim obecnym graczom, zarówno ze strony prowadzących event jak i zwykłych obywateli, którzy chcieli poznać smaki lokalnej kuchni. O czym był ten Event? Event miał na celu na rozruszanie strefy cywilnej, tym razem gastronomie. Każdy zaproszony i zadeklarowany lokal, wystawił się na swoim stanowisku podając cztery potrawy, następnie przedstawiciel każdego z tych biznesu, mógł przybliżyć i zapoznać nas z krótką historią o swoim lokalu. Cały festival był okraszony dobrą muzyką i przede wszystkim, miał na celu uzbieranie środków dla Świetlic Żywieniowych; tutaj dużą rolę odegrały spółki, które oprócz zasponsorowania całego wydarzenia i wpłat na rzecz charytatywną, również rzeczy materialne przekazały dla osób potrzebujących. Było też sporo atrakcji, takie jak quady, Monster Trucki czy motorówki, które cieszyły się zainteresowaniem. Jak się uda, w przyszłości Event zostanie powtórzony. Więcej screenów:
    5 polubień
  25. Edwin "HoodLum" Salguero 23/04/2006 👑 VARRIO CORONADOS NO DEFEAT 18K🔞 Edwin to dość chudej postury salwadorczyk wychowany na 8th Street, aktywny na ulicach od 14 roku życia. Jest dość respektowanym członkiem Mareros, znany jest głównie przez swoje kradzieże, głównie obrabowywuje domy w okolicach Koreatown. Uczęszcza do Loyola High School które znajduje się na sekcji Playboys 13. Put on dostał głównie przez wykonywanie typu tagbanging. Edwin nie jest dobrze zbudowanym gangbangerem przez co rzadko bierze udział w squabbles, przy tego typu aktywnościach zwykle trzyma się z boku. Utrzymuje się on z kradzieży oraz pomniejszym dealowaniem. Jest on uzależniony od twardych narkotyków co często wprowadza go w problemy ponieważ nie rzadko wisi komuś za nie pieniądze. Często pojawia się on w okolicach Lafayette Park oraz w innych miejscach w których postują inni członkowie Salvatruchos. Nie prowadzi on aktywnie social medii, większość jego aktywności znajduje się na profilach jego znajomych z setu. Broń dla niego jest ostatecznością przez co nie zdobył jeszcze żadnego ciała, jedyną styczność miał podczas sytuacji gdy został postrzelony w lewą noge podczas tagbangingu na sekcji Barrio 18 Street. Od tamtej sytuacji dalej nie odzyskał pełnej sprawności w tamtej nodze przez co często ma problemy z chodzeniem.
    4 polubienia
  26. Niestety poziom rozgrywki po zmianie lidera spadł dramatycznie, gra jest na bardzo niskim poziomie i pojawia się wiele skarg od różnych organizacji, które po przeanalizowaniu są jak najbardziej słuszne. Jesteśmy zmuszeni zamknąć organizacje. Dzięki za poświęcony czas.
    4 polubienia
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin