-
Postów
416 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez thaZu
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 14
-
**Judy przesłuchała kilkukrotnie, badając dźwięki spod ręki Freyi. Sporządziła sobie notatki na temat twórczości dziewczyny, które udostępniła Eelisowi (@Meph).**
-
**Judy obejrzała dokument przy lunchu podczas przerw w pracach w studio. Z zadowoleniem czeka na dalsze ruchy bliskich spod szyldu Astaroth i dopinguje.**
-
**Judy na bieżąco śledzi poczynania H3XE. Zastanawia się czy przejście w „mroczniejsze brzmienia” jest spowodowane jej wpływem na artystkę czy też miała to zaplanowane od dłuższego czasu.**
-
024. "Join the Ritual" - nietuzinkowy koncert Soul Evisceration
thaZu odpowiedział(a) na kierownikmojito temat w What in Music Industry
**Judy zapoznała się z artykułem. Jest szczęśliwa z sukcesu swoich bliskich i miło wspomina wydarzenie, którego mogła być częścią.** -
**MOXXXY odebrała paczkę od KELLY z uśmiechem na twarzy. Uzupełniła zawartością swoją półeczkę z kolekcjonerkami. Trzyma kciuki za sukces projektu.**
-
lp [30/11][ASTAROTH RECORDS][LP] ASAMI KIYOKO - BUTTERFLIES ARE DEAD
thaZu odpowiedział(a) na blacksugar temat w Wycenione
**MOXXXY jest zadowolona z kolejnej udanej współpracy z Asami, osobiście uważa, że projekt wyszedł zdecydowanie lepiej niż Phoenix. Z uśmiechem na twarzy obserwuje sukces swojej przyjaciółki.** -
**MOXXXY jest szczęśliwa, że znowu mogła zagrać coś na pianinie. Uważa, że zarówno Eelis jak i Cilla mają w sobie jeszcze wiele do pokazania światu.** -
**Wedle zapowiedzi, we wtorkowy wieczór 5 grudnia 2023 roku na kanałach wytwórnii Astaroth Records jak i kanałach artystki MOXXXY na platformach streamingowych, premierę miał jej drugi EP noszący tytuł RELICS OF THE PAST. Projekt jak i każda kolejna świeża twórczość od mocno charakterystycznej artystki ponownie zaskoczył odbiorców, jednocześnie dając dźwiękom i warstwie wizualnej nowe oblicze oraz wciąż utrzymując image artystki jaki wokół siebie stworzyła. Już od pierwszych utworów i pierwszych sekund słuchacz otrzymuje nowy obraz muzyki Mox, która totalnie odbiegła od mrocznych elektornicznych dźwięków, które zawsze rozruszały każdą imprezę na rzecz bardziej stonowanej elektroniki wymieszanej z synth, electro oraz noise rock.** **RELICS OF THE PAST to kolejny projekt, który jest nie tylko eksperymentem dla artystki ale również testamentem, którym dzieli się ze swoimi słuchaczami. Dotychczasowa warstwa muzyczna jak i wizerunkowa z mocno energicznej i mrocznej persony, na rzecz EP zamienia się na zdecydowanie bardziej stonowaną lecz nie artystka nie omieszkała wplątać w nią swojego zamiłowania i wizji dotyczących dystopijnej przyszłości rodem z Cyberpunk czy Blade Runner. Warstwa liryczna jest tym razem jednym z ważniejszych elementów każdego utworu, gdyż stawia ona na mocną retorykę dotyczącą społeczeństwa i wydarzeń, które miały miejsce w Los Santos jak i na świecie. Dla bardziej zagorzałych obserwujących MOXXXY, bądź też tych co potrafią sprawnie połączyć kropki, z łatwością dojdą do wniosku, że jest to mocno personalny wylew emocjonalny artystki po wydarzeniach ostatnich miesięcy, w tym tych, które doprowadziły ją do utraty wytwórnii, odcięcia się od życia społecznego na dłuższy czas czy też powstania hashtagu SparkOfHope.** **Jedną niezmienną rzeczą w twórczości Mox, która również ma miejsce na RELICS OF THE PAST jest fakt featuringów. Artystka niejednokrotnie tworzyła już coś z innymi artystami i tym razem również wykorzystała do swojej twórczości innych artystów - tym razem wybór padł na Setha Dagaarda oraz Ruby Cooper. Po raz kolejny Judy zaskakuje swoich słuchaczy doborem artystów, których brzmienia kompletnie odbiegają od samej twórczości artystki oraz kompletnie nie idą w parze - i tym samym ponownie zaskakuje będąc w stanie stworzyć coś pośród tego chaosu.** **Na temat samej EP artystka wypowiedziała się również za pośrednictwem swoich social mediów dorzucając komentarz całej twórczości i wskazując główne motywy powstania dzieła. W emocjonalnym wpisie poza samymi szczegółami i motywami, które były fundamentami twórczymi projektu, dziewczyna wskazała, że zyski z twórczości zostaną przeznaczone równomiernie na Mental Health Center oraz Children's Hospital w Phoenix w stanie Arizona a ona sama zamierza oddać się obecnie małej przerwie na rzecz własnej regeneracji jak i również szerzenia wsparcia w miejscach gdzie jest potrzebna.** 1. EPHEMRAL BLISS (ft. Seth Dagaard) 2. '(DIS)CONNECTED' (ft. Ruby Cooper) 3. MERCY-KILLING (ft. Ruby Cooper) 4. BROKEN MIRROR (ft. Ruby Cooper) 5. LAST BREATH (ft. Ruby Cooper) 6. AFTERLIFE (ft. Seth Dagaard)
-
GORĄCY HELLBOMB JUŻ WKRÓTCE W OKOLICY
-
A place where all the fallen angels lie... Rażące światła atakujące z każdej strony, przebijające mrok nocy i budzące wszystko do życia. Pieprzone miasto aniołów. Uśmiechała się do samej siebie stojąc na skrzyżowaniu Las Lagunas Boulevard w oczekiwaniu na zielone światło. Krople deszczu z lekkim echem obijały się o szyby i karoserię pojazdu. Znowu w tym samym miejscu, znowu na tych samych śmiechach - te słowa niczym mantra zataczały koło w głowie dziewczyny gdy mijała kolejne mile asfaltowych dróg miasta zbliżając się do celu. Spokojna melodia wydobywająca się z głośników skutecznie zagłuszała dźwięki żyjącej stolicy San Andreas. Jedna z nielicznych dróg zdrowego ratunku swojej psychiki, która była już na skraju. Urok osób o artystycznej duszy, którzy potrafią dojrzeć w prostych rzeczach więcej niż przeciętna osoba. Melodyjny trans przerwał charakterystyczny skowyt mechanizmów otwierających bramę. Obszerne, podziemne pomieszczenie wydawało się być martwe lecz każdy stojący samochód stojący na miejscu symbolizował jedną duszę, która gdzieś tu się znajdowała. Ryk silnika uniósł się echem gdy zmierzała wzdłuż wyznaczonej ścieżki aż do swojego miejsca parkingowego. Pusty huk uniósł się i zgasł gdy drzwi zamknęły się tuż przed dziewczyną. Winda ruszyła, prowadząc na 34 piętro. Kiedyś życie na tak wysokim piętrze wydawało jej się jak sen nie do spełnienia - dziś było ubitą ścieżką, którą wędrowała każdego dnia. Panorama miasta nocą wciąż zachwycała wzrok, lecz obecny stan nie pozwalał jej dostrzec w niej nic z tych rzeczy, które widziała w tych widokach zawsze. Choć wróciła do swojego własnego domu to czuła się w nim jak obca osoba. Wydarzenia ostatnich tygodni przeszły niczym tornado, rujnując wszystko na swojej drodze. Ciszę na korytarzu przerwał cichy brzdęk mechanizmu otwierającego zamek. Raz. Drugi. Drugie gniazdo i ponownie - jeden cykl, drugi cykl. A następnie krótka cisza, którą przerwał delikatny huk zamykających się drzwi. Weszła wgłąb lustrując wnętrze - wszystko na swoim miejscu, jak w momencie gdy wyjeżdżała. Ugięła nogi w kolanach ostrożnie odstawiając klatkę na ziemię i otwierając drzwi. W milczeniu odeszła dalej, pozwalając kotu swobodnie wyjść z tymczasowego więzienia i ponownie zagościć w miejscu, które doskonale poznał przez ostatnie miesiące. Czworonóg powolnie, z nutą niepewności, zaczął stawiać łapy na chłodnej posadzce podłogi wynurzając swoje ciało. Finezja niepewności została jednak przerwana a kot zamarł, unosząc pysk. Torba, którą niosła Judy, padła na ziemię a sama dziewczyna opadła na sofę ciężko wzdychając. Ponownie zapanowała cisza. Subtelne kroki zwierzęcia nawet na chwilę nie przebiły tej melodii. Zielone oczy niemo wpatrywały się w spływające po wielkiej szybie krople deszczu. Błoga cisza choć panowała z zewnątrz, to wewnątrz Judy ponownie rodził się chaos a głosy żwawo zadawały kolejne pytania, sugestie, groźby. Wśród tej dzikiej dyskusji jedno pytanie zdawało się powtarzać w nieskończoność - "Co dalej?". Do tańca kropel deszczu doszła jeszcze jedna - powolnie spływająca po delikatnej skórze policzka dziewczyny. Czuła jak jej eterniczna dusza jest wręcz rozrywana, każdy kolejny głos wydawał się jak kolejna para dłoni, która ją chwyta i ciągnie w nieznane. Każda w innym kierunku. Dziesiątki pytań bez odpowiedzi. Dziesiątki wyrzutów, rozrywających na strzępy ostatki świadomości, która trzymała resztkami sił poczucie własnej wartości. Nieme krzyki odbijające się echem w głowie, niszczące porządek i uniemożliwiające jakiekolwiek skupienie. Gwałtownie sięgnęła drżącą dłonią do kieszeni. Półmrok przebiło jasne światło wyświetlacza. Nie chciała do tego wracać lecz czuła, że to jedyne rozwiązanie. Palec sunął po szkle, przewijając listę kontaktów. To jedyna opcja by z tego wyjść. Nacisnęła połączenie. Ciszę przerwał dźwięk sygnału. Promienie wschodzącego słońca bezwstydnie zaczęły przebijać się między wieżowcami, wpadając wprost do apartamentu i budząc w nim życie. Rażące światło wybudziło ją ze snu. Choć przemęczony organizm prosił o jeszcze odrobinę snu, dźwięk alarmu był jasnym sygnałem, że pora rozpocząć kolejny dzień. Mozolnie uniosła delikatny materiał poszewki wyłaniając ciało. Minęło już kilka tygodni od czasu jak wróciła do miasta aniołów. Choć wydawałoby to się niewiele dla samej Judy ten czas ciągnął się nieubłagalnie długo. Początkowy chaos i niemoc zaczęły zanikać, medykacja pomogła jej zacząć stawiać bardziej pewne kroki ku poprawie. Powolnie stąpając po stopniach schodów od razu skierowała się do kuchni na swoją poranną rutynę - szklanka wody, rozciąganie i chwila medytacji, łazienka a na zakończenie śniadanie i poranna dawka leków i suplementów. Gdzieś w otchłani ponownie karciła się, że zaczyna działać schematycznie niczym maszyna lecz odbudowana świadomość z powodzeniem odbijała te myśli prowadząc dziewczynę na drogę ku poprawie samej siebie. Usiadła na sofę a na jej twarzy ponownie zawitał uśmiech. Subtelny lecz szczery, podkreślony delikatnym promieniem słońca, który niczym probówka aplikował przez skórę energię w ciało dziewczyny. Choć wyszła z tłumu dawno temu i ruszyła przez życie własną ścieżką, odbijając od schematycznego żywota i pracy 9-5, to jednak niektórych aspektów dwudziestego pierwszego wieku nie była w stanie uniknąć i została przez nie pochłonięta. Laptop stał się stałym przyjacielem przy śniadaniach. Póki co odpuszczała sobie strony stricte informacyjne nie chcąc jeszcze pochłaniać tego całego szamba przez swoją świadomość. Powolnie zajadała się musli z owocami przeglądając social media. Choć z tymi żyła w podręcznikowym love-hate relationship, to przez ostatni czas były dla niej niczym aloes na rany. Nie ze względu na fakt i możliwość odmóżdżenia się - a przez hashtag, który regularnie pojawiał się jej na feed. #Sparkofhope. Chłonęła niczym gąbka każdy post, czytając masę ciepłych słów od tak naprawdę nieznajomych ludzi. Niejeden sprawił, że jej zielone oczy się zaszkliły podczas czytania, niejeden wywołał u niej uśmiech, niejeden spowodował, że myślami wracała do tych czasów, gdy krążyła przez życie czując się po prostu dobrze. Ceramiczne naczynie zetknęło się ze szklanym blatem. Uniosła laptopa układając go sobie wygodnie na udach. Zamarła w chwilowym bezruchu. Zaciśnięte wargi i dłonie wyraźnie obrazowały walkę z myślami jaką właśnie odbywała. Milczała przez tyle czasu. Wiedziała, że najwyższa pora dać chociaż mały znak życia. Pokazać, że światełko jeszcze nie zgasło. Powolnie wypuściła powietrze, stopniowo uspokajając chaos. Kilka szybkich ruchów palcem po touchpadzie, kilka kliknięć. Dźwięki budzącego się do życia miasta ucichły a ich miejsce zastąpiła muzyka wydobywająca się z domowego systemu nagłośnienia. W akompaniamencie subtelnej melodii gitary elektrycznej Pixies zagrały schematyczne, membranowe dźwięki klawiatury. Nadeszła pora by wyjść z cienia i dać o sobie znać. Pora naprawdę wrócić do życia. Another page, another chapter Zdawała sobie sprawę, że powrót to ponowne zanurzenie się w tym przysłowiowym branżowym bagnie, lecz podświadoma siła pchała ją ku temu. Czuła presję mając świadomość jak wielu na nią czeka, jak wielu pragnie usłyszeć wytwory jej artystycznej kreatywności. Z dozą niechęci zasiadła przed biurkiem i uniosła klapkę laptopa. Przyszła pora ponownie powitać ten świat. Słońce stopniowo poczęło chować się za horyzontem. Stabilne ujęcie kamery na stopklatce ukazałoby kobiecą posturę krążącą regularnie po pomieszczeniu, miejscami zatrzymującą się na fotelu, wpatrzoną w panoramę miasta przez grube szkło okna. Okazyjnie postura znikałaby z pomieszczenia i wracała niosąc w dłoniach prowiant bądź napoje. Czas płynął a wraz z nim poszukiwanie nowego miejsca przez Judy, które mogłaby nazwać domem. Spośród worka możliwości wyjęła kilka pozycji, które uplasowała na liście potencjalnych kandydatów. Zrządzenie losu, a może jej perfekcjonizm, doprowadził do alfabetycznego posortowania listy. Astaroth zajęło pierwsze miejsce. To był pierwszy zamach rzutką na muzycznej mapie Los Santos. Donośny a zarazem kojący dźwięk wolnossącego V10 rozbrzmiał po ścianach budynku i rozpyłnął się wzdłuż ulicy i wszystkich uliczek jakie rozciągały się wzdłuż niej. Widok takich samochodów nie dziwił już nikogo w tym mieście, gdzie bieda przeplata się z wyższym standardem życia. Judy wysiadła lustrując betonowego kolosa, jednego z wielu w tym mieście. Doza niepewności i zawahania niezmiennie dyszała nad karkiem budząc w dziewczynie chwilowe zwątpienie. Głęboki wdech, rozluźnienie spiętych mięśni i powolnie ruszyła w kierunku drzwi budynku, w którym znajdowało się studio Astaroth. Wnętrze budziło zachwyt a zarazem niepokój. Czerwień, która grała główne skrzypce rozlewała się po ceglanych ścianach pomieszczenia budując główny nurt nastroju. Niczym w niszowych parkach rozrywki przy repecji stanęło małe popiersie z głową potwora, które dla osób wrażliwych mogło wzbudzić mały jumpscare. Miejsce miało swój klimat, które budowało od pierwszych kroków i budziło ciekawość jakie jeszcze uroki w sobie skrywa. Niemniej jednak nie na to była teraz pora. Próbowała okiełznać swoje zainteresowanie skupiając uwagę na tym po co tutaj tak naprawdę przyszła - na rozmowie i poznaniu aspektów działnia Astaroth. Dialog z recepcjonistką poszedł płynnie i bez zbędnych problemów, Judy była wręcz zaskoczona w jak luźnym charakterze ta rozmowa przebiegła. Nie spodziewała się oficjalnej biurokracji w miejscu takim jak Astaroth, lecz mimo wszystko długi czas spędzony w szeregach wytwórni spod topowej spółki w Los Santos przyzwyczaił ją do bardziej formalnego języka. Miała teraz chwilę dla siebie. Czarna skórzana sofa w lobby zapraszała by usiąść i zrelaksować się przed spotkaniem. Skorzystała, wodząc przy okazji swoim ciekawskim spojrzeniem po każdym elemencie wnętrza. Poza typowymi elementami wystroju jak obrazy czy roślinność, korytarze zdobiły pojedyncze elementy rodem z okulstytycznych ołtarzy. Prychnęła pod nosem w rozbawieniu. - Czego mogłam się spodziewać...W końcu to miejsce to dziecko Eelisa i Fehu. Shattered glass is our RELIC OF THE PAST Upływ czasu zdawał się podsuwać odpowiedzi na nurtujące od dłuższego czasu pytania. Minęło kilka tygodni od czasu podjęcia współpracy z Astaroth lecz świat o tym jeszcze nie wiedział. Wspólną decyzją Judy i Eelisa było wstrzymać tę informacje na jakiś okres czasu by wraz z nią dać coś więcej niż tylko kilka słów na social mediach. Powrót oznaczał wejście w te szaty, które porzuciła w momencie chwilowej ucieczki. Ucieczki, która nie dawała jej spokoju i drażniła ją w myślach przez cały ten czas. Czuła ogromne wyrzuty sumienia widząc jak wiele internet przez ten czas napisał i jak bardzo próbował ją wesprzeć. Ciepłe światło rozświetlało pomieszczenie, którego czerwone cegły z jednej strony atakowały obskórnością zaś z drugiej - dawały poczucie bezpieczeństwa i ciepła. To już kolejne studio, w którym miała okazję się zadomowić. Tak jak i pozostałe, te również było wyjątkowe na swój sposób. Domowe zacisze, posmak profesionalizmu w Stronzo czy pełen luksus i przepych jakiego doświadczyła w 101 to zupełnie co innego niż to co czekało na nią w Astaroth - skromna sala, skupiona głównie na swoim zadaniu. Pustki zapełnione sprzętem bądź pojedynczymi elementami dekoracji w postaci obrazów. Sala nagrań, która swoimi rozmiarami mogła bardziej przypominać izolatkę, niż rec room. Wszystko składało się w całość, budując poniekąd klaustrofobiczne odczucie w osobie przebywającej. Sprzęt, na którym miała okazję rozpocząć pracę nie odbiegał zbytnio od tego, na którym pracowała w innych studiach stąd też poziom trudu wejścia w nowe stanowisko pracy był bardzo znikomy a dziewczyna sprawnie zapoznała się ze swoimi nowymi narzędziami. Dni mijały w dość przyjemnej atmosferze a Astaroth każdego dnia witało dziewczynę z pozytywnym nastrojem i mocną dawką humoru. Ten luz jednak w końcu musiał zostać odstawiony na drugi plan a na pierwszy powrócić te ważniejsze sprawy. Powrót do branży to również i powrót do projektów nad którymi pracowała przed swoją przerwą. Powrót do branży to również powrót do spędzania dłuższych godzin w studiu, szlifując do ostatniej chwili każdy pojedynczy dźwięk by finalny produkt był "idealny" - choć idealność to pojęcie względne, prawda? Niemniej powrót do branży to też i powrót do spędzania czasu z innymi artystami w studiu. Z jednej strony była Asami - dziewczyna, z którą spędziła długie godziny w studiu niejednokrotnie i nie jest to ich pierwsza wspólna praca. Duet ten już nie raz miał okazję zachwycić Los Santos a składnią ich sukcesu są nie tylko ich wizje przekładane na rzeczywistość ale i również fakt jak dobrze się dogadują w studiu podczas całego procesu twórczego. Z drugiej strony - Relics of the Past. Projekt, który był dla samej Judy ważny a przez ostatnie tygodnie i decyzję jakie podjęła w dalszym procesie planistycznym nawet jeszcze ważniejszy. Pierwotny bunt, który chciała odzwierciedlić w swoim utworze przez zbieżność sytuacji jakie wydarzyły się w ostatnich tygodniach i miesiącach nabrał jeszcze głębszego znaczenia i coraz mocniej wypływał wprost z serca dziewczyny. Choć świadomość z tyłu głowy w pewnym stopniu próbowała powstrzymać ją i wprowadzić zmiany w końcowym planie projektu, tak jednak gorycz i żal widząc co się dzieje dookoła coraz mocniej pchały ją ku temu by stworzyć coś zupełnie innego. Coś mniej "tanecznego" ale równie hipnotyzującego. Dzieło, które będzie dojrzałe i nie trafi do każdego odbiorcy lecz do wybranych. Trafi do tych, którzy poczują je doskonale. Swoisty sygnał do zagubionych dusz, które również poczuły się osamotnione w chaosie rzeczywistości. Ruby Cooper. Nazwisko, które dla wielu nic nie znaczyło, dla wielu było kompletnie nieznane, ale dla osób, które bardzo interesowały się lokalną sceną tego jednego konkretnego gatunku było nazwiskiem rozpoznawalnym. Miała świadomość, że dobierając taką personę będzie musiała się liczyć z jej typowo rebelianckim i wybuchowym charakterem - lecz o ten charakter właśnie Judy chodziło. Potrzebowała konkretnej i szczerej dawki emocji, mocnego i głośnego rebelianckiego krzyku, który dotrze do tych, którzy dotychczas siedzą cicho walcząc z własnymi demonami. Długie godziny spędzone na researchu wskazywały tylko na to jedno nazwisko, to jedno, które będzie tym czego właśnie potrzebuje do tego dzieła. Jeszcze przed całym zajściem wokół 101 Records miały okazję złapać kontakt, wstępnie porozmawiać na temat projektu Judy. A ich pierwsze spotkanie można opisać jak zetknięcie dwóch różnych i odmiennych światów, gdzie malutkie światełko tliło się między nimi starając się ich naprowadzić na wspólny tor. Tak jak i jeszcze w dawnym studiu 101 Records, tak i teraz w nowym "domu" Judy, ich praca ruszyła pełną parą. Mając już swoje pierwsze wspólne doświadczenie studyjne za sobą, tym razem dość prędko zasiadły do biurka budząc swoją kreatywną burzę mózgów, która miała za zadanie spiąć te dwa różne światy w jedną całość. Sama Judy była pod ogromnym wrażeniem i wewnętrznie biła się w pierś, że z początku dystansowała się i nie wierzyła w pełny potencjał Ruby. Dziewczyna była swoistym wulkanem pomysłów a dotychczasowa maska typowego "punka-odrzutka" prędko znikała ukazując kompletnie inne barwy, inną osobę, oddaną i radosną z przekształcania wszystkich wizji w magię dźwięków i śpiewu. To właśnie śpiew Ruby najbardziej rzucił się uszy Judy, która postanowiła wycisnąć z niego jak najwięcej to możliwe, włożyć jak najwięcej emocji w ich wspólne dzieła. Projekt choć wydawał się już być pełny, to w świadomości dziewczyny ciągle drażniły ją myśli, że wciąż tam czegoś brakuje. Kolejne kilka dni mijało a myśl ta nie dawała spokoju, drażniąc i atakując w losowych momentach, wywołując zaniki skupienia nad pracami w studiu. Odpowiedź na nurtującą myśl i pytanie pojawiło się nagle i niespodziewanie, podczas luźnej pogawędki z innymi artystami spod szyldu - a był nią Seth Dagaard. Seth był osobą, która od początku przygody Judy w Astaroth przewijała się przez języki innych, wspominając o jego nietuzinkowym stylu i kreatywności do kreacji dźwięków oraz zdolności wokalnych. Choć pierwotnie niewiele mieli okazji do dialogu to właśnie praca nad projektem okazała się być momentem, gdy złapali faktyczny dialog. Wizja, którą Judy przedstawiła okazała się być ciekawym eksperymentem dla Setha, który zgodził się podjąć rękawić i dać się "wykorzystać" na rzecz projektu dziewczyny, dokładając do niego cegiełkę od siebie. Wspólnie podczas burzy mózgów zdecydowali się do całości dzieła dorzucić prolog oraz epilog, nadając większej głębi i koloru głównemu motywowi jaki nosił na sobie projekt. Okazało się jednak, że dwie artystyczne dusze, które mają w zwyczaju mocno eksperymentować przy swoich dźwiękach będą miały naprawdę ciężki orzech do zgryzienia by połączyć swoje chaotyczne wizje i kreacje w jedną, spójną całość. Po wielu długich godzinach spędzonych w studiu finalnie jednak udało im się wspólnie stworzyć dwa utwory na rzecz projektu Judy, które zdecydowanie odstawały od głównej całości albumu, ale jednocześnie były idealnym wstępem i zakończenie. The cult that never fades away... Dotychczasowe tygodnie od powrotu "do życia" mijały dla dziewczyny mocno pracowicie - skakanie między dwoma projektami nad którymi pracowała prawie w pełni pochłaniało jej cały wolny czas. Nabyty z ogromnych ambicji jakie posiadała pracoholizm powodował, że zawsze siedziała do późna nad pracami chcąc by efekt końcowy był jak najlepszy a każdy element był idealnie dopięty do końca. Zbliżający się jednak koniec prac owocował w nieco zwiększonej aktywności Judy na social mediach i tym samym ponownie mogła nadrobić zaległości jakie wydarzyły się na lokalnej scenie podczas jej absencji związanej z pracami nad projektami. Jedną z rzeczy, która rzuciła się w oko dziewczyny był utwór "HOLLOW" autorstwa początkującej na muzycznej scenie Los Santos artystki H3XE. Singiel na tyle rzucił się i trafił bezpośrednio w gusta Judy, że ta zdecydowała się aktywować pod utworem i zostawić tam po sobie swój znak. Doskonale znając swoją renomę jaką zbudowała przez długie miesiąca, miała świadomość, że ruch ten nie obejdzie się bez echa a sama H3XE na pewno będzie zaskoczona takim ruchem. Nie długo było czekać by dostrzec odpowiedź samej twórczyni utworu co też wkrótce owocowało w gry słowne między dwójką na social mediach. Sama Judy kompletnie nieświadoma, brnąc dalej w ich gry, czuła, że czerpie nie tylko z tego wszystkiego satysfakcje i radość ale również i przypływ motywacji i inspiracji do działania. Czując, że wzrok obserwujących tej wymiany ponownie zawiesił się na niej, obserwując ją jako matkę kultu, który stworzyła, postanowiła ponownie ubrać maskę i wejść w rolę ku ucieszy każdego. Choć czuła się jako osoba "dominująca" w tej zabawie, stojąca na wyższym piedestale - ten jednak zachwiał się gdy niespodziewanie H3XE opublikowała na swoim kanale remix utworu "RUN" z albumu Cult of the Moxxxes. Ruch, którego Judy kompletnie się niespodziewała nie tylko ją zaskoczył ale i również ucieszył, widząc, że jej własne dzieło padło w ręce innych artystów, którzy postanowili złożyć dźwięki wykreowane przez nią samą we własnej wizji i wersji. Nie tylko w oczach obserwujących początkującej DJ'ki i producentki ale i również w oczach samej Judy remix ten przyjął się bardzo pozytywnie. H3XE kolejnym ruchem zaczęła udowadniać wszystkim na co ją stać i złożyła przed swoją idolką aplikacje do kultu. Całość ich gier słownych i efekt w postaci wypuszczonego remixu miał swoje zakończenie gdy dziewczyny spotkały się w cztery oczy. Judy mając już najzwyczajniej dość zabaw w social mediach postanowiła zaprosić do bram Astaroth początkującą artystkę by móc nie tylko jej podziękować za niespodziankę w postaci bardzo dobrze stworzonego remixu ale i również móc ją lepiej poznać osobiście. Chciała również dać jej mały prezent od siebie zważywszy na to jak bardzo pozytywnie ją zaskoczyła w ostatnich tygodniach i jak ogromny potencjał w niej dostrzegła. Gdy doszło już do spotkania - Judy przez cały ten czas gubiła swoje skupienie i powagę, niejednokrotnie mimowolnie podśmiechując i uśmiechając się wesoło. Wszystko przez efekt Deja Vu, którego odczuła widząc zestresowaną spotkaniem ze swoją idolką Freye. Widząc tremę, która skutkowała lekkim wycofaniem i niepewnością miała w myślach dawne czasy, gdy sama była w miejscu dziewczyny dopiero rozpoczynając swoją karierę i poznając wszystkich popularniejszych i bardziej wpływowych ludzi z branży w Los Santos. Widok ten nie tylko powodował u Judy uśmiech ale i również rozczulenie. Wiedziała doskonale jak trudnym i grząskim gruntem jest branża co też mimowolnie powodowało macierzyńskie odruchy ze strony dziewczyny w kierunku młodszej stażem rówieśniczki, dzieląc się z nią wieloma radami odnośnie początków, rozwagi przy podejmowaniu decyzji, targetowaniu odbiorców i wielu innych rad, które dla początkujących jak Freya będą mocno niezbędne by w pełni wykorzystać okazję jaka jej się nadarzyła. Prócz rad dla swojej aplikantki do kultu, była tez niespodzianka. W trakcie ich rozmowy i spaceru po budynku Astaroth Records Judy postanowiła zaoferować Freyi małą szansę na kontakt z szerzszą publiką. Możliwość pokazania się przed gronem wiernych kultowi, do którego zdecydowała się dołączyć. Szansą tą była publikacja jej remixu na oficjalnych kanałach Judy. Odpowiedź chyba nikogo nie zaskoczyła. Dziewczyna z entuzjazmem przyjęła ofertę a remix wkrótce pojawił się jako oficjalne przywitanie odbiorców Moxxxy przez samą H3XE. Artystka znika z życia publicznego po brutalnych morderstwach osób związanych z 101 Records, ATOMIC: Co się dzieje z MOXXXY?, Powstanie hashtagu #sparkofhope, wsparcie artystki płynące od fanów i osób z branży, Pierwszy kontakt z obserwującymi - obszerny post na social mediach kilka tygodni po tragicznych wydarzeniach, MOXXXY dołącza do Astaroth Records, Pierwszy singiel po dłuższej ciszy i nieobecności - '(dis)connected'. Pierwsze zapowiedzi nowego projektu, Powrót na scenę Los Santos - Występ i przeprowadzenie "Haunted House" w The Vault, MOXXXY unikała dotychczas wypowiedzi na temat makabrycznych wydarzeń jakie rozgrywały się na przestrzeni ostatnich miesięcy w Los Santos. Finalnie jednak zdecydowała się opublikować wpis ze swoimi przemyśleniami na ten temat po morderstwie Tayli Cruz oraz Alexander Hawkings, Gry słowne za pośrednictwem portali społecznościowych z undergroundową artystką H3XE, finalna publikacja remixu mniejszej artystki na ramach kont muzycznych MOXXXY wraz z dodatkiem w postaci unreleased wersji autorstwa samej Judy, Publikacja release date nadchodzącego projektu Judy - RELICTS OF THE PAST. Póki co bez większych informacji dotyczących czym będzie ten projekt, Premiera RELICS OF THE PAST, Komentarz do publikacji Relics of the Past, kilka słów o samym projekcie oraz informacja o przekazaniu zysków z albumu jako datek finansowy dla dwóch placówek medycznych w rodzinnym dla Moxxxy, Phoenix, Obecność i poprowadzenie wraz z Eelis Forsberg, Fehu Skarsgard, Asami Kiyoko oraz Zoe Anderson zbiórki charytatywnej dla zwierzaków w Israfel Practice Room, Wsparła zespół Soul Evisceration podczas wydarzenia Join the Ritual prowadząc własny performance wśród obecnych i budując klimat, Pojawiła się na charytatywnym bankiecie w Gemstone Affinity Club w towarzystwie artystów spod szyldu Astaroth Records, Podczas jednej z imprez w Oasis Night Club prowadzonej przez H3XE pojawiła się na scenie pierwotnie wręczając DJ'ce "prezent" w postaci swoich trzech unreleased tracków w klimacie imprezy, które pozwoliła artystce zagrać, następnie wręczając jej swoją kurtkę sygnowaną albumem CULT OF THE MOXXXES i "oficjalnie witając ją w kulcie", Wykup udziałów i zajęcie stanowiska v-CEO w wytwórnii Astaroth Records. I tym pozytywnym akcentem kończymy kolejny rok historii postaci MOXXXY. Przed nami 2024 - pora na dalszy ciąg tej chaotycznej, muzycznej historii. Wszystkiego dobrego dla wszystkich czytających w nadchodzącym nowym roku!
- 10 odpowiedzi
-
- producent
- industrial
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
**Kilka dni po premierze utworu na kanałach H3XE, remix utworu RUN pojawił się na kanałach Astaroth Records oraz MOXXXY, stając się pełnoprawnym utworem, którego współkompozytorką jest podpisana H3XE.**
-
**W piątkowy wieczór 17 listopada na kanałach wytwórnii Astaroth Records jak i na kanałach MOXXXY, bez kompletnej zapowiedzi pojawił się singiel składający się z dwóch tracków. Ku zaskoczeniu wszystkich, twórczość ponownie nawiązuje do debiutanckiego albumu artystki, CULT OF THE MOXXXES a dokładniej do jednego utworu - RUN. W skład singla, który pojawił się na portalach streamingowych znalazły się dwie różne wersje tego utworu - jeden w postaci remixu jeszcze mało znanej undergroundowej artystki H3XE. Sam remix pojawił się w sieci już kilka dni wcześniej na kanałach autorki remixu a jego publikacja była zwieńczona wymianą obserwacji i wzajemnym puszczaniu oczka przy pomocy social mediów obydwu artystek. Drugi utwór, który znalazł się na singlu to Judy's WIP Cut. Tajemnicze nazewnictwo przez krótki czas było jednym znakiem zapytania dotyczącym czym jest ta wersja utworu - zwątpienia rozwiała sama Judy na swoim Stories, gdzie nie tylko złożyła wyrazy uznania dla H3XE za bardzo udany remix jak i również zdradziła, że drugi utwór to pierwotna wersja utworu RUN, która miała trafić na krążek lecz przeszła zmiany. Przyznała otwarcie, że decyzja o publikacji tej wersji pojawiła się gdy dziewczyna postanowiła postawić sie w pozycji słuchacza - zdradzić im nieco więcej zza kulis, dać im coś czego nikt wcześniej nie mógł usłyszeć.** **Publikacja remixu H3XE po pojawieniu się na portalach Astaroth Records stała się oficjalnym utworem, którego artystka została wpisana jako jedna z kompozytorów. Ruch ten może być jasno uznawany w środowisku muzycznym nie tylko jako ukłon wdzięczności i wyrażenie szacunku dla rozwijającej się artystki ale również jako podmuch wiatru pod skrzydła, który pozwoli jej zyskać przysłowiowe "swoje 5 minut" i chwilowy rozgłos.**
-
[17/11][ASTAROTH RECORDS] ASAMI KIYOKO - BROKEN WINGS (MUSIC VIDEO)
thaZu odpowiedział(a) na blacksugar temat w Wycenione
**MOXXXY z zadowoleniem obserwuje przyjęcie projektu nad którym wspólnie pracowała z Asami** -
**MOXXXY nie ukrywa zaciekawienia postacią H3XE na lokalnej scenie muzycznej. Sam leak do którego dotarła po otrzymaniu go od osób trzecich i najświeższy post artystki sprawił, że postanowiła odpowiedzieć i przyłączyć się do gry - dorzuciła do rolki na swoim stories jedno dodatkowe zdjęcie wrzucając w tło oryginalny utwór RUN z albumu Cult of the Moxxxes oraz krótki tekst, który wydaje się dość niejednoznaczny dla większości, ale sama H3XE i osoby zainteresowane tematem leaku mogą z łatwością odczytać przesłanie.** Do you want to join the cult, little girl?
-
**MOXXXY zostawiła komentarz ze swojego oficjalnego konta:** Keep it up, sugar. 👾
-
**MOXXXY rozszerza swój zbiór kolekcjonerek o kolejną pozycje. Wrzuca kilka tracków z krążka do swoich playlist.**
-
**W niedzielne popołudnie, 8 października 2023 roku, na mediach wytwórni Astaroth Records oraz portalach streamingowych artystki MOXXXY pojawił się nowy singiel, którego premiera nie była nigdzie zapowiadana. Zarówno Astaroth jak i sama Moxxxy postawili na znikomą promocję utworu tak jak i samą informacje o współpracy między wytwórnią a artystką. Utwór '(DIS)CONNECTED' poza portalami streamingowymi otrzymał również pełny visualiser, który pojawił się na kanale wytwórnii. Dłuższa nieobecność Moxxxy po sukcesie COTM i następstwach w postaci śmierci właściciela 101 Records i upadku wytwórnii oraz brak informacji od strony wytwórnii Astaroth mogły zaskoczyć odbiorców - zarówno targetu w jaki uderzała wytwórnia jak i samego targetu Moxxxy na jej platformach.** **Singiel okazuje się być kolejną współpracą Moxxxy z lokalnymi artystami. Tym razem współtwórcą utworu i głównym wokalistą jest Ruby Cooper, która jest bardziej znana wielbicielom sceny punku i rocka, a sama Ruby zaliczyła wyższy lot współtworząc i grając u boku znanej w Stanach Raven Lockheart. '(DIS)CONNECTED' to mocna odskocznia i kolejny eksperyment Moxxxy, gdzie energiczne i mroczne EDM brzmienia zamieniły się w agresywną i wręcz wulgarną elektronikę, która wraz z wokalami artystki reprezentującej środowisko punk utworzyły wybuchową mieszankę w dystopijnych klimatach futurystycznego świata - czyli kręgu artystyczno-wizualnego, z którego Moxxxy często korzystała i który jest z nią mocno kojarzony.** **Utwór '(DIS)CONNECTED' to mocno moralna przygoda, w którą słuchacz wpada już od pierwszej zwrotki. Judy, wedle swoich zapowiedzi w swoim ostatnim statement, który jednocześnie był sygnałem i oznaką życia dla odbiorców po feralnych wydarzeniach, postawiła na zdecydowanie poważniejszą twórczość, która ma nie tylko pobudzać ale i również wprowadzać słuchacza w dylematy moralne oraz życiowe. Agresywny wydźwięk utworu jak i głęboki tekst mogą jasno zawadzać o przeżycia samych artystów, gdzie Moxxxy, rzucając kilka słów więcej od siebie na temat utworu, w pewnym sensie potwierdza, że utwór ten powstawał bazując na jej własnych przeżyciach.** **Osoby zdecydowanie mocniej followujący aktywność artystki mogą wygrzebać spośród odmętów internetu, że utwór ten był już leakowany przez artystkę na swoich socialach lecz nie zdradziła ona wówczas nic więcej. Sam utwór przed premierowo został również zagrany przez artystkę na wydarzeniu VOCS 2023 z czego nagrania od obecnych na wydarzeniu na pewno mogły przewijać się przez internet**
-
START THE CULT WITH ME - CULT OF THE MOXXXES Czas stał się czymś co nieistnieje. Mijały minuty, godziny, dni a prace jakby nie dobiegały końca. Kilka wyświetlaczy rzucało oczom różne okna, programy czy filmiki. Tak właśnie wyglądała codzienność Judy w studiu 101 Records. Miejsce, które było dla niej azylem jednocześnie stawało się więzieniem a wysokie ambicje, choć z pozoru rzecz, która doprowadza ludzi do osiągania największych osiągnięć, tutaj jakby zamieniły się w stalowe kajdany trzymające dziewczynę w jednym miejscu. Projekt, który tworzyła artystka był największym z jakim miała dotychczas doczynienia - zarówno pod względem artystycznym jak i technicznym. Wysoko postawiona poprzeczka zdawała się nieosiągalna a motywacja jakby z każdym dniem znikała w eter. Pasja, która stała się zawodem powoli zamieniała się w syzyfową pracę gdy kolejne ścieżki audio znikały po wciśnięciu jednego klawisza a puste puszki po energetykach dosłownie zasypywały drewniany blat stołu. Czas przestał istnieć. Wygodna kanapa w studiu czy nieliczne udane próby dostania się do własnego apartamentu by spocząć na łóżku były jak wybawienie. Te kilka godzin regeneracji, które mijały szybciej niż myślała i powrót po zatłoczonych ulicach Los Santos do wieżowca przy Las Lagunas Blvd. Choć motywacje i chęci znikały z każdym dniem to upór dziewczyny nie pozwalał jej odpuścić - wiedziała, że musi dostarczyć to co obiecała swoim słuchaczom, zarządowi wytwórni i przede wszystkim samej sobie. CYBERPSYCHXSIS podbiło playlisty na portalach streamingowych a więc kolejny projekt musiał już kompletnie podbić miasto. Dziewczyna miała świadomość, że narzuca sobie bardzo ogromny cel do zdobycia i wiedziała z czym się to będzie wiązało. Pierwsze efekty już zaczęły się objawiać. Lecz mimo tych negatywnych i stresujących przeszkód, z którymi Judy musiała się zmierzyć, pojawiły się również i pozytywne. Projekt nie mógł wyjść bez innowacji i powiewu świeżości, lecz co jeszcze zrobić prócz kompletnej zmiany brzmień z typowo mocnych i mrocznych klimatów by dalej utrzymać swój klimat? Tak - współpraca z innymi artystami. To nie tylko dodatkowe zasięgi generowane z każdego nazwiska ale również wyzwanie by połączyć dwa różne, czasami mocno odmienne od siebie style w jeden. Działania managementu oraz renoma jaką zdobyła Judy pozwoliła zasilić listę uczestniczących wokali na swojej trackliście o kilka mocnych nazwisk w Los Santos - jak chociażby Asami Kiyoko czy też Wayne Breedlove. Współpraca zarówno z bardziej znanymi i doświadczonymi artystami jak i tymi, którzy są znani głównie w podziemiu przyniosła dziewczynie zastrzyk nowych doświadczeń, które przełożyła w swoje muzyczne umiejętności. To nie tylko doświadczenie ale i nowe znajomości na lokalnej scenie, które wiązały się z nowymi furtkami, które się przed nią otwierały. Po miesiącach prac zarówno w studiu jak i w biurze wytwórni, dopinając na ostatni guzik wszystkie elementy układani począwszy od głównego dania w postaci obszernej playlisty aż 36 utworów a kończąc na całej marketingowej checkliście, projekt MOXXXY w końcu został gotowy i już wkrótce całe Los Santos przyłączy się do jej kultu - kultu Moxxxes. IT'S SHOWTIME Gdy COTM zaczął podbijać portale streamingowe nastał etap live performance. Tuż po premierze pojawiła się pierwsza okazja by przedstawić światu i obejrzeć na własne oczy jak każdy bawi się do nowej muzyki dziewczyny - Alterdrome Music Festival. Trzydniowy festiwal, na którym wystąpiły mocne nazwiska z muzycznej sceny Los Santos - Memphis6, Breedlove, Chase Love czy Soul Evisceration. Lineup pełny gwiazd a wśród nich pojawiła się również Judy, dostając możliwość występu ostatniego dnia jako jeden z headlinerów wydarzenia. To nie tylko duży zaszczyt dla artystki ale i również ogromna radość by móc zagrać przed festiwalową publiką co dla niektórych jest marzeniem. Dla samej Judy to również było marzeniem do spełnienia, które w końcu stało się rzeczywistością. Alterdrome zebrał pozytywne opinie a sociale zaczęły zalewać urywki z występów artystów. Jeden występ to jednak było za mało. Takiej okazji nie można było zmarnować, zwłaszcza patrząc na rozmiary projektu jaki Judy "dowiozła". Dlatego jeszcze przed występem toczone były rozmowy z przedstawicielami, uzgadniane terminy a na papierze powstawała trasa koncertowa. Kult nie tylko przejął Los Santos, lecz i cały stan San Andreas. Dwutygodniowa trasa po większych miastach tego stanu rozpromowała twórczość artystki i przysporzyła jej nowych fanów, z którymi, jak to Judy, ochoczo wchodziła w interakcje w trakcie jak i po swoich występach. Trasa, choć miała promować krążek Moxxxy, stała się jednak przy ostatnich występach małym flashbackiem do tego za co ją każdy pokazał - czyli jej zamiłowania i całej otoczki jaką tworzyła w swojej muzyce i w swoich performance wokół uniwersum Cyberpunk. Choć Cult of the Moxxxes był totalną odskocznią od cyberpunkowych klimatów Mox, tak jednak dziewczyna nie potrafiła się wyrwać i wiedziała, że dodanie takowego smaczka będzie bardzo dobrym elementem show. Dwutygodniowy muzyczny trip po stanie San Andreas i cała promocja krążka jak zaczęła się w Los Santos - tak i w Los Santos dobiegła końca wraz z ostatnim występem na trasie w Vampire's Club. Jako zwieńczenie Judy postanowiła obecnym zdradzić co nieco dlaczego powróciła podczas występów do swoich cyberpunkowych klimatów, wskazując, że ma w zanadrzu chęć stworzenia czegoś w tych klimatach jako dodatek do całej otoczki fabularno-muzyczno-wizualnej jaką stworzyła wokół Cult of the Moxxxes. I choć owy dodatek jeszcze nie ujrzał światła dziennego, a Juds podsycała podczas kolejnych występów na 101 Charity Run, tak zdradziła jak dotychczas tylko jeden element układani, grając ekskluzywnie niewypuszczony jeszcze singiel podczas wydarzenia VCSO 2023. Unreleased w pewnym stopniu mógł być zaskoczeniem, gdy słuchacze na wydarzeniu czy słuchający drobny leak na social mediach usłyszeli nieznany dotąd wokal - tak Ci najbardziej zagorzali fani podziemnej sceny punk rock zdołali połączyć kropki i wskazać, że za wokale odpowiedzialna jest Ruby Cooper - gitarzystka, która zyskała popularność poprzez grę u boku topowej gwiazdy rockowej sceny Los Santos, Raven Lockheart. I'm sorry... Pamiętasz swoje pieprzone szczęście? Zawsze, gdy zaczyna się układać, musi wydarzyć się coś co wzbudzi trzęsienie ziemi. Coś, co rozpieprzy wszystko to co zdobyłaś, zbudowałaś i o co walczyłaś. Pierdolone, kurwa, ying-yang, które zawsze ściągnie Cię na dno. Ale to nie pierwszy raz jak upadasz. Nie pierwszy raz jak wszystko zaczyna się pierdolić. Zawsze potrafiłaś się podnieść, otrzepać i iść dalej. Zawsze wychodziłaś na prostą. Nie poddam się... Dotyk gumowego guzika, który wydał z siebie charakterystyczne stłumione kliknięcie. Przebudzony cyfrowy wyświetlacz telefonu zaczął razić w oczy, które kompletnie utonęły w ciemności pomieszczenia. Na kolorowej tapecie oczom ukazał się zegarek. 3:21AM. Zaklnęła przewracając się na plecy z głębokim westchnieniem. Nie była w stanie zliczyć, która to już z rzędu niespokojna noc kradnąca odpoczynek. Minęły już prawie dwa tygodnie od śmierci Baby Ray i Blake Rawlings. Świat jakby już zapomniał - jak prawie każdą dramę czy tragiczną sytuacje, która miała miejsce w mieście aniołków. Zwykła kolej rzeczy. Chwilowe zatrzymanie pogoni i powrót do rzeczywistości. Dla niektórych czysta statystyka. Pośpiech i gonitwa przesłaniają oczy ludzi na rzeczy ważne i ważniejsze. Jedni niedostrzegają płaczu i krzywd bliskich, jeszcze inni wybierają własną karierę i zielone banknoty ponad szczęście rodziny. Dlatego artyści tak często chwytają się smutnych motywów by w chwili gdy rozpoczyna się pitstop podczas wyścigu zwrócić ludziom uwagę i przypomnieć im o tym co czyni z nich ludzki byt - emocje. Mozolnie podnosząc przemęczone ciało wstała, udając się w kierunku łazienki. Mimo ciemności doskonale znała każdy centymetr budynku po którym podróżowała. Spędziła w nim całe swoje dzieciństwo. Przepalająca się żarówka była z jednej strony zbawieniem dla jeszcze zaspanych oczu, z drugiej drażniła bodźce i przywracała o ból głowy. Podkrążone oczy i rozczochrane włosy sprawiały, że wyglądała jakby nie spała ostatnie trzy dni. Judy stała wpatrzona w swoje odbicie lustrzane, w kompletnym bezruchu, jakby próbowała ujrzeć w nim odpowiedź na pytanie, które padło w niemej dyskusji odbywające się w jej świadomości. Ciszę przerwał strumień wody. Chłodna ciecz pierw obudziła bodźce w dłoniach, następnie stykając się z twarzą była dla niej jak aloes a jednocześnie zastrzyk adrenaliny rozbudzając nieprzytomną świadomość. Raz jeszcze uniosła wzrok by złapać spojrzeniem świadomości swoje oczy. To chyba wystarczająca pora. Słońce zaczęło rozświetlać przedmieścia Phoenix, wbijając przez okna domowników i witając nowy dzień. Skyline Ranch po raz kolejny rozpoczynało swoją poranną rutynę, co jakiś czas słychać było pogodne dialogi sąsiadów witających się w drodze do pracy. Dziękuje, że mogłam wrócić do domu. Wracam do Los Santos. Jeszcze nie skończyłam tego co zaczęłam. Obiecuje, że będę was odwiedzała częściej a nie tylko wtedy, gdy będę potrzebowała uciec od tego pierdolnika. Przepraszam, że tak bez pożegnania ale nie mogłam już dłużej zostać. I pamiętam naszą rozmowę. Dziękuje Ci za wszystko, mamo. Promienie światła rozpalały czarny asfalt krajowej 10'tki. Dookoła pustka, z przodu jak i z tyłu pojawiały i znikały kolejne pojazdy. Było coś, co cholernie urzekało w podróżach. Krajobrazy przestrzeni wolnych od całego syfu dzisiejszego świata? Swoboda i czas dla samej siebie podczas kilku godzinnej jazdy? Znaki informacyje to pomoc dla kierowcy - ale dla świadomości to malutkie igły, które coraz to głębiej wbijają się w skórę. Joshua Tree National Park za 3 mile w prawo. Palm Desert za 6 mil. Każda mila coraz bardziej zbliżała ją do miejsca, które jeszcze do niedawna było dla niej spełnieniem marzeń a dziś, po ostatnich wydarzeniach, stało się piekłem. Ciągle w głowie wierzyła, że gdy wróci to z uśmiechem wkroczy do budynku przy Las Lagunas Boulevard a na miejscu powita ją ta sama ekipa co zawsze. Wierzyła, że znowu zatonie w studiu w swojej twórczej pasji, która tradycyjnie będzie jej regularnie przerywana przez kolejne osoby z ekipy studyjnej czy samych artystów. Lecz to niestety nie wróci. Nie wiedziała co dalej. Ale wiedziała, że musi wrócić. Wiedziała, że nie może uciekać i musi się zmierzyć z nowymi wyzwaniami... - (zaległe z poprzedniego posta) Produkcja debiutanckiego krążka Aishy Huxley - hostage, - Judy stanęła za produkcją mocno promowanego krążka Asami Kiyoko - PHOENIX, - Wypuszczenie kolejnego singla, SPARK OF HOPE, w kolaboracji z Asami Kiyoko i oficjalna zapowiedź nowego projektu dziewczyny, albumu CULT OF THE MOXXXES - Singiel DARKNESS w kolaboracji z Breedlove, który był trzecim singlem promującym CULT OF THE MOXXXES, - Premiera debiutanckiego LP MOXXXY, CULT OF THE MOXXXES które ugościło wiele znanych person z lokalnej sceny muzycznej Los Santos - Asami Kiyoko, Breedlove, Conan Finch, Jack Wesker z zespołu Social Therapy, Aisha Huxley, Heat, Margoth, - Występ podczas festiwalu Alterdrome Music Festival, gdzie MOXXXY była jednym z headlinerów wydarzenia, - Wywiady dla stacji muzycznych oraz Daily Globe podczas samego festiwalu, - Trasa koncertowa po stanie San Andreas i ostatnie show w Los Santos, w Vampire Club, - Występy na wydarzeniach 101 Charity Run oraz VCSO, - Śmierć CEO 101 Records, Blake Rawlings a następnie Baby Ray - Po tych dwóch wydarzeniach artystka kompletnie zniknęła z sieci jak i samego miasta, stając się nieosiągalną dla każdego, - Upadek i zamknięcie 101 Records, MOXXXY traci wytwórnię oraz management.
- 10 odpowiedzi
-
- producent
- industrial
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
160. Blake Rawlings nie żyje - znany twórca kultowej marki 101 zmarł w wieku 34 lat
thaZu odpowiedział(a) na Verevi temat w Daily News
**MOXXXY jest w kompletnym szoku i niedowierza w to co się wydarzyło** -
**O godzinie 17:30 dnia 8 lipca na wszystkich platformach streamingowych jak i mediach związanych z MOXXXY oraz 101 Records pojawił się długo wyczekiwany krążek młodej artystki - CULT OF THE MOXXXES wydany przez wcześniej wymienione wydawnictwo muzyczne. Na temat samego krążka głośno było wśród obserwujących artystki jak i na samych portalach poświęconych muzyce EDM od dłuższego czasu. LP zapowiadało nowy etap w twórczości MOXXXY na temat którego wypowiadała się niejednokrotnie, nie tylko podczas wywiadów jak i również na swoich live streamach, nieustannie nakręcając swoich odbiorców zapowiedziami czy też wypuszczając pojedyncze single, takie jak LIFE.DEATH.REPEAT, FORGOTTEN CAUSE, SPARK OF HOPE czy też DARKNESS. Każdy z nich mocno odstawał od dotychczasowej twórczości artystki, zamieniając dotychczasowe mocne i energiczne dark electro/synth na rzecz bardziej tajemniczego i moody EDM. Prócz zmiany brzmień oliwy do ognia dolały dwa ostatnie single promujące krązek na których gościnnie wystąpiły mocno znane osobistości takie jak Asami Kiyoko czy też Breedlove - to był pierwszy raz jak utwory MOXXXY pojawiły się z featuringiem, prócz tego, że znanych osób to jeszcze reprezentujących kompletnie odmienne gatunki. Sama artystka podczas swoich transmisji live zaznaczyła, że zamierza mocno eksperymentować ze swoimi brzmieniami a wcześniejsze single to typowe proof-of-concept tego co słuchacze mogą natrafić na krążku CULT OF THE MOXXXES.** **Sam album mógł zaskoczyć. Przez długi czas nieobecności i dotychczas wypuszczane pojedyncze single, tym razem krążek dzieli się na dwie płyty plus dodatek CULTIST co łącznie składa się na aż 30 utworów. Featuringi Asami czy Breedlove nie były jedynymi, które pojawiły się na krążku, bo swoją cegiełkę dołożyli również NEMESIS, Aisha Huxley, HEAT', Jack Wesker z zespołu Social Therapy, Conan Finch, RONNIE czy też świętej pamięci Margoth. Tym samym MOXXXY podjęła się trudnego zadania nie tylko modyfikując swój dotychczasowy styl muzyki ale jednocześnie łącząc go z wieloma różnymi innymi gatunkami. Sama artystka żartobliwie określiła swój nurt muzyczny jako HypnoMox.** **Poza samym krążkiem, pojawił się również na ramach sklepu 101 Records merch artystki sygnowany albumem COTM. Krążek widnieje do kupna zarówno w wersji standard jak i CULTIST, gdzie w skład droższej wersji poza dodatkowej płyty z trackami, pojawił się również vinyl całego albumu, dedykowany merch COTM, sygnowany notatnik oraz steel case. CULTIST wyszło w krojonym nakładzie 25 tysięcy sztuk, każda z podpisem artystki. Utwory, które znajdują się na wersji CULTIST są publicznie dostępne na portalach streamingowych a artystka nie traktuje ich jako muzyki "na wyłączność" a tylko jako fizyczny dodatek.** (Notatnik w postaci przedmiotu in game wpadnie na wasze konta, wystarczy dać komentarz w temacie o zakupie wersji CULTIST i za jakiś czas przedmiot pojawi się w waszym ekwipunku) Wersja na PULSEPLAY, dla wygody w przesłuchiwaniu utworów Zawartość CD 1: Zawartość CD 2: Zawartość CULTIST: PROMOCJA I WYDATKI: DANE:
-
**MOXXXY odebrała PR BOX, będąc zaskoczona, że to paczka od BLOOM. Zwróciła się na SM do marki z podziękowaniami.**
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 14
