Ranking
Popularna zawartość
Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 19.05.2024 w Odpowiedzi
-
Virgil Bassey: Hey! Witam was bardzo serdecznie w nowym materiale What in Music Industry realizowanym dla Daily Globe. Jestem Virgil Bassey a głównym tematem odcinka będzie piosenkarka Maxine Koci wraz z jej nowym i debiutanckim albumem Sweet Disaster. Zgodnie z obietnicą i zapowiedziami pojawiamy się tutaj wspólnie z Maxine... a w trakcie na pewno ujrzycie oraz usłyszycie jeszcze kilku ciekawych gości, którzy uzupełnią to wszystko. Co dla was przygotowaliśmy? Na temat albumu usłyszeliście co nieco na ostatnim epizodzie Night American Discussions ale oczywiście tutaj przebrniemy przez głębszą analize treści i niektóre wybrane piosenki. Dowiecie się kilku ciekawostek czy historii z okresu, w którym powstawał album. Nie zabraknie również tematu zza kulis czy ogólnego wspomnienia o tym w jaki sposób nad projektem pracował team Maxine. To było chyba całkiem niezłe wprowadzenie więc zostaje mi tylko zaprosić was dalej.. startujmy i przejdźmy do gwiazdy odcinka! Maxine Koci: Witaj Virgil, witam również wszystkich oglądających jak i słuchaczy. (posłała uśmiech w stronę kamer, zaraz zerkając w stronę mężczyzny) Cieszę się, że spotykamy się w trochę luźniejszym dla mnie czasie, no i przede wszystkim po premierze mojego albumu, który jest dostępny na wszystkich platformach streamingowych jak i nośnikach fizycznych. Jestem totalnie podekscytowana faktem, że mogę zdradzić Wam kulisy powstania Sweet Disaster oraz opowiedzieć jego historię - historię, która jest częścią mnie. Podczas ostatniego wywiadu, wspomniałam pokrótce czym jest dla mnie ten projekt oraz jaką wagę sentymentalną ma dla mnie jako artystki oraz autorki. Przede wszystkim, pracowałam nad tekstami do Sweet Disaster na przestrzeni trzech lat - za czasów, kiedy mieszkałam jeszcze w Chicago, aż po moje początki w Santos jak i podczas rozpędu mojej kariery. Dla mnie to osobisty rozdział oraz jego zamknięcie, którego poniekąd chciałabym nie pamiętać, mimo, że album nie jest zapełniony tylko smutnymi piosenkami. Wzloty i upadki, strach, pewność siebie oraz wątpliwości wobec tego, przez co musiałam przejść i czy rzeczywiście na to zasłużyłam. W każdym razie, chciałam zrzucić z siebie noszony ciężar, za sprawą wydania tego albumu. Virgil Bassey: Wielu twoich fanów na pewno ciekawi sam aspekt produkcji i twój czas spędzony podczas nagrań. Jak wyglądała twoja praca w studiu razem z producentami, szczególnie Trophy oraz Kayes? Z Chase Love, który dograł Ci się do albumu miałaś dłuższą sesje w studiu czy jednak on po prostu wysłał ci swoją część piosenki? Z zrozumiałych powodów nie pytam tutaj o Breedlove oraz Orlando Dalore. Kawałki z nimi na pewno są dla ciebie czymś symbolicznym i dużą pamiątką. Czy możesz z nami podzielić się czymś szczególnym jeśli chodzi o prace w studiu? Mam na myśli tutaj to jak wyglądały tam twoje dni, wszelkie ciekawostki czy historie, które zapadły ci w pamięci i będziesz do nich wracać myślami? Te pozytywne i negatywne. Jesteś z tych upartych i stawiasz na swoim mimo wszystko? Ciężko się z tobą pracuje czy wręcz przeciwnie i byłaś otwarta na różne uwagi, sugestie czy propozycje z osob, z którymi współpracowałaś? Maxine Koci: Pamiętam moment, w którym skończyłam pisac I Know - to było bardzo późną nocą. (zaśmiała się, wspominając dany moment) Wiedziałam, że to będzie letni kawałek, który porwie wszystkich do tańca, ale czegoś mi w tym wszystkim brakowało, wiesz? Byłam pewna, że muszę to podkręcić do czerwoności - wtedy zdecydowałam się zapytać opinię Breedlove'a, słyszałam tam jego głos, więc chciałam wiedzieć co o tym sądzi. Spotkaliśmy się w GEN A, rzuciłam mu pomysłem i dałam do odsłuchu surową wersję piosenki. Uśmiechnął się tylko i stwierdził, że wchodzi w to bez dwóch zdań, wtedy bardzo długo rozmawialiśmy i doszliśmy do wniosku, że zrobimy z tego trio. Breed' bardzo dobrze znał się z Chasem, rzuciłam mu, że jego głosu nam brakuje. Mieliśmy już zarys, wszystko doszło do skutku, natomiast ja i Chase zaczeliśmy pracę w studio, nagrywając swoje zwrotki, natomiast Wayne dograł się nam w wolnej chwili. Bardzo dobrze wspominam ten czas, w tamtym momencie to było dla mnie spełnienie marzeń - wiesz, współpraca z takimi artystami jak Chase czy Breed. UymiN stworzyła nam niesamowity beat, a my dokończyliśmy całość. (zaśmiała się beztrosko) Jeśli chodzi o współpracę z Orlando, byliśmy na tyle zajęci, że nie mieliśmy możliwości złapać się wspólnie podczas nagrań, ale często wracam pamięcią do momentu, w którym rozmawiałam z nim o nagraniu wspólnego numeru. Był taki zadowolony, że wyszłam z taką inicjatywą - jestem ogromnie dumna, że udało się nagrać Losing My Mind. To typowy lovesong, nie byłam na początku przekonana, czy zgodzi się na tą współpracę, ale wszystko poszło tak, jak powinno. (uśmiechnęła się ciepło, przytakując głową) Co do samych nagrań, jak i czasu spędzonego w studio podczas prac przy albumie... Przeważnie pracowaliśmy nad nagraniami dość późną porą, zdecydowałam się, że Trophy jest bardzo utalentowanym producentem, więc zadba o to, aby ten krążek ujrzał światło dzienne na moich zasadach. Pamiętam, że byłam świeżo podpisaną artystką HYPE, byliśmy już po pierwszym spotkaniu z Jaden'em, wtedy dostałam zielone światło na to, że będzie częścią tego projektu. Pracowaliśmy bardzo kameralnie, bez większej ilości osób, zresztą... Kocham tworzyć muzykę w jak najmniejszym gronie osób. Ja, w tamtym przypadku Trophy oraz to, co w czym byliśmy najlepsi - ja w śpiewaniu, natomiast on w tworzeniu beatów. Niesamowicie dobrze wspominam tamten czas, ponieważ wiele spraw nas łączyło. Jaden niesamowicie mnie rozumiał, oboje mieliśmy za sobą osobiste klęski, które razem zażegnaliśmy. Jeśli chodzi o Kayes... Ohh, Aniyah jest kolejnym przykładem na to, jak robić dobrą muzykę - złapałyśmy wspólny język, natomiast ona pomogła mi dopiąć album tak, jakbym tego chciała. Była też dla mnie powiewem świeżości w tamtym momencie, czymś, czego zupełnie nie znałam - może dlatego współpraca z nią jest dla mnie takim sentymentem. Virgil Bassey: Aniyah, minęło już troche czasu od premiery albumu Sweet Disaster, przy którym miałaś okazje pracować jako producentka. Jak aktualnie oceniasz cały projekt i jak wspominasz wspólną prace w studiu z Maxine Koci? W swoich wypowiedziach bardzo cie chwaliła i ceniła. Podziel się tym jak wyglądała wasza współpraca podczas nagrań, było ciężko czy raczej sprawnie radziła sobie z każdą kwestią i przyjmowała twoje spostrzeżenia, uwagi? Któryś z momentów zapadł ci konkretnie w głowie? Na pewno jest co wspominać. Myślę, że przez ten czas zdążyłaś też ją poznać bardziej prywatnie, płynęły z niej emocje podczas sesji czy raczej całkiem udanie je ukrywała? Biorąc pod uwagę to, że album jest rozliczeniem z przeszłością. Aniyah Geovanney: Nie oszukujmy się, Sweet Disaster to jednak coś na co warto było tyle czekać. Świetny projekt, który pozwolił również mi się rozwinąć jako producentce - poszerzyłam swoje horyzonty, przy pracy z Maxine otworzyła mi się bardziej głowa na inne gatunki. Wcześniej działałam tylko przy hip-hopie, a tutaj? - Kompletnie coś nowego, kompletnie inna bajka. Ale.. znalazłyśmy z Maxine wspólny język dosyć szybko. Okazało się, że wcale tak bardzo się nie różnimy, co ułatwiło nam całą sprawę. Przyczyniłam się do połowy piosenek z albumu, przyłożyłam swoją dłoń również do tego, co Trophy zdążył z nimi zrobić.. Maxine spodobały się moje zmiany, spodobał się jej mój sposób działania i etyka pracy. Bywało tak, że niektóre kawałki nagrywałyśmy kompletnie od nowa, ale hej - to przełożyło się na cały sukces projektu. Szczególnie wspominam prace przy numerze Compromise. Zazwyczaj bywało tak, że zamykałyśmy się we dwójkę w studio i działa się cała magia, a przy tym numerze towarzyszyła nam nasza wspólna menedżer - Viviane. Najlepiej bawiłam się przy robieniu tego numeru, nie brakowało łez śmiechu.. To zdecydowanie mój ulubiony kawałek z całego albumu. Przez ten cały czas spędzony w studio całkiem dobrze się poznałyśmy, osobiście jestem jej wdzięczna za pomoc w rozwoju w swojej producenckiej karierze. I wiem, że nie skończy się tylko na tym albumie - szykujemy się na jeszcze więcej, niezaprzeczalnie. Czy to zmiksujemy się wokalnie na kawałku, czy to ja zmiksuję jej solowy numer. Virgil Bassey: Będąc już po całym okresie pracy nad materiałem, powiedz co stanowiło dla ciebie największe wyzwanie podczas produkcji albumu? Mam tutaj na myśli wyzwanie typowo muzyczne, karierowe i takie prywatne. Czy jesteś w stanie wskazać najważniejszy bądź najbardziej ulubiony utwór z albumu? Czy patrząc po motywie projektu ciężko ci wybrać konkretny tytuł? Co chciałabyś abyś twoi słuchacze zabrali ze sobą po przesłuchaniu tego albumu? Maxine Koci: Zdecydowanie największym wyzwaniem, była dla mnie zmiana brzmienia, które jest wyczuwalna na tym krążku. Postanowiłam, że to będzie coś nietuzinkowego, coś niespotykanego w moim przypadku. Strasznie obawiałam się odbioru moich słuchaczy, momentu kiedy stwierdzą; "Nie, to nie jest Maxine Koci" (zainscenizowała palcami cudzysłów, śmiejąc się pod nosem) Tą decyzją mogłam sobie odebrać możliwości oraz pozycję, którą wypracowałam jako popowa wokalistka, ale z czasem dotarło do mnie, że była to adekwatna decyzja. Wspomnę jeszcze raz o wyrzeczeniach, na które musiałam również sobie pozwolić - potrafiłam nie widzieć się z rodziną, czy przyjaciółmi przed dłuższy czas, to był ciężki okres, ale potrzebny do tego abym mogła zakończyć prace nad albumem. Jest wiele utworów na albumie, które są dla mnie ważne, ale uważam, że To The Top jest kawałkiem, z którym najciężej było mi się zmierzyć... Stałam się osobą publiczną, byłam wiele razy na językach - oskarżano mnie o zdrady, o to, że związki w które wchodziłam, są aktem chęci dobrania się do czyjegoś majątku. Cały czas mam w głowie moment, kiedy pisałam ten kawałek - byłam taka przerażona, zadawałam sobie pytanie, czy jestem w stanie zapłacić tak wysoką cenę... Chcę, aby moich słuchacze mogli czuć to, co ja czułam w różnych momentach mojego życia - mogli mnie poznać od bardziej strony prywatnej... Kiedy byłam pewna siebie, kiedy opadałam na dno, bądź zwykle cieszyłam się życiem. Słodka porażka zawsze była częścią mnie, za sprawą tego albumu, chciałam odkryć swoje emocje, obawy, ale przede wszystkim być w tym wszystkim czymś realnym. Każda piosenka na tym albumie ma odbicie w mojej osobie oraz mojej historii. Virgil Bassey: A jeśli chodzi o tą drugą strone. Za co konkretnie odpowiadał twój cały zespół? Jak wyglądała praca managementu i czego oczekiwałaś w momentach, w których ty byłaś zamknięta w studiu? Chciałbym bliżej poruszyć pracę zza kulis i to jaki wpływ mają takie osoby na swoją podopieczną w okresie tworzenia materiału - bo myślę, że można ten okres uznać za bardzo intensywny. Kto jeszcze wspierał cie w tym czasie poza managerką Viviane Genereux? Nie tylko odnośnie kariery, ale też w strefie prywatnej. Jest taka osoba, której tutaj teraz mogłabyś szczerze podziękować? Maxine Koci: Wiesz Virgil... Viviane była osobą, która mogła sięgnąć rzeczy, których ja nie byłam w stanie podczas procesu tworzenia albumu. Koncerty, promocje związane z wydanymi singlami, organizacja różnych koncertów czy eventów. Vivi również była też lekarstwem na wszystkie moje dolegliwości oraz momenty, w których zwykle nie czułam się zdatna do dalszej pracy... Nie będę ukrywać, że bardzo długo pracowałam nad tym albumem, z różnymi przerwami - mniejszymi, bądź większymi. Ogromnym wsparciem, podczas tych wszystkich zwątpień, czy natłoku pracy, byli dla mnie rodzice, czy przyjaciele... Pamiętam moment, w którym przyjaciółka odwiedziła mnie w moim domu - zastała mnie śpiącą na dywanie w salonie... Byłam w takim afekcie pracy, że potrafiłam usypiać gdzieś na podłodze, pisząc, bądź kończąc kolejny tekst do albumu. Kosztowało mnie to wielu wyrzeczeń, ale uważam, że to było warte tych wszystkich poświęceń. Virgil Bassey: Jeśli chodzi o twoje poszczególne numery to wybrałem kilka z nich, które chciałbym byś omówiła w bardziej szczególny sposób. Album Sweet Disaster opisałaś jako rozliczenie z przeszłością. Czym jest utwór MONEY w tym wszystkim? Do czego nawiązuje poruszony motyw bogactwa? Przytocze tutaj na przykład wersy z twojego refrenu - "Błoga wolność, kiedy wydaje swoje wszystkie pieniądze. Zabawie się tak, jakby nic mnie to nie kosztowało. Bogactwo wypaliło dziurę w mojej kieszeni. Musze powielić ten banknot, tak bardzo powielić". Jest to typowy numer o trwonieniu pieniędzy, o tym że nie mają one dla ciebie większego znaczenia czy masz ich aż tyle, że nie przykładasz do tego uwagi? Maxine Koci: Cenię sobie bardzo ten utwór, szczególnie za jego lekkość oraz nową linię melodyczną, której nikt się po mnie nie spodziewał... Napisałam ten kawałek w aucie, pewnej nocy - to było zaraz po przyjeździe do Santos. Byłam totalnie spłukana Virgil, nie było mnie stać na nocleg w hotelu, więc spałam w samochodzie... (zaśmiała się w charakterystyczny dla siebie sposób) To był poniekąd mój początek, nie miałam nic, a chciałam mieć wszystko. Pieniądze nigdy nie były dla mnie ważne, bo to nie one sprawiają jakim jestem człowiekiem. Z czasem ten tekst nabrał dla mnie ogromnego znaczenia - mój początek, a miejsce w jakim się aktualnie znajduję. Uważam, że to dobry kawałek, jeden z ważniejszych dla mnie. (dmuchnęła strumieniem powietrza w stronę nadmiaru włosów na swoim czole*) Virgil Bassey: Kolejnym numerem na naszej liście jest piosenka, o której już wspomniałaś, czyli TO THE TOP. Nie trudno wyszukać tam pewnych nawiązań do tego jak wygląda showbusiness, świat Vinewood i cena jaką trzeba zapłacić za sławe i sukces. Chociażby przytaczając twoje wersy.. a właściwie można przytoczyć całą drugą zwrotkę - "Idealne talie, kto pokaże więcej? Konkurs piękności, twarz produkt. Krócej i ciaśniej, tak. Nogi do nieba, tak dobrze wyglądają. Jestem gotowa zapłacić tak wysoką cene? Talent, który jest dodatkiem do całości. Kolejna pusta maska, którą przybrałam. Chce wierzyć, że usłyszą mój głos" Czy dobrze odbieram twój przekaz w postaci, że często liczą się zupełnie inne rzeczy i wartości niż talent, umiejętności czy faktycznie to czym się zajmujesz? Czyli wszystkie afery, plotki, dramy, wygląd, współprace z korporacjami, które tworzą z was produkt i jednocześnie wręcz musicie posiadać więcej niż jedną twarz? Czyli wcześniej wspomniane maski. Maxine Koci: (chwilowo opuściła wzrok na czubki swoich butów, po chwili namysłu, znów oplotła wzrokiem twarz mężczyzny) Jestem kobietą... Brzmi to odrobinę komicznie, bo to oczywisty fakt. Ale fakt jest taki, że kobieta jest bardziej oceniana pod względem fizycznym - tym bardziej wokalistki, które są częścią przemysłu muzyki popularnej... Te wersy są jak najbardziej namacalne, im więcej pokażesz, tym więcej zyskasz. Czasem talent nie jest wszystkim, co możesz zaoferować, bądź czymś na co inni zwrócą uwagę. Pamiętam czasy, kiedy zaczynałam swoją karierę - rozsyłałam swoje dema po różnych wytwórniach w Santos, jedna z nich się do mnie odezwała. Poszłam na spotkanie z producentem, który działał na rzecz danego labelu, zajęłam wyznaczone miejsce, spojrzał na mnie i powiedział; "Maxine, masz ogromny potencjał wokalny, czuć w tym Twoje emocje, oddanie... Ale tak na Ciebie patrzę... Nie wyróżniasz się niczym, jesteś nijaka - ciemne włosy, blada cera, nie tak wygląda gwiazda pop." (wzdrygnęła całym ciałem w akcie powrotu do tamtego momentu, łapiąc nerwowo wdech) Tamta sytuacja była zapalnikiem do tego, aby powstał ten kawałek... Nigdy nie chciałam być produktem. Virgil Bassey: Trzecim i ostatnim numerem, który poruszymy.. jest oczywiście tytułowy Sweet Disaster. Nie moglibyśmy go pominąć. Czy to swoją osobę określasz jako słodką porażkę i jednocześnie uznajesz, że jesteś warta każdego grzechu? Czy masz może na myśli ten cały świat związany z sławą i pieniędzmi, przeżycia, których doświadczyłaś i jednocześnie potwierdzasz, że to wszystko warte było przeżycia bo ukształtowało to twój charakter a każda ciężka sytuacja w życiu czy porażka uczy nas czegoś nowego i ważnego? Wyciągnąłem kilka twoich wersów - "Nie potrzebuje rozmów.. troche uwagi. Będe tym czego właśnie chcesz, tak bardzo chcesz" oraz - "Odrobina pewności, poczekaj tu, yeah. Wyrwe serce, tak samo jak wyrwałeś moje" To ostatnie bardzo bije mi w kierunku twoich nieudanych związków, które mogłyby nauczyć cię traktować ludzi w ten sam sposób w jaki traktowali ciebie. I skoro tobie wyrwano serce, to z chęcią zrobisz to samo. I na pewno to nic jest nic dziwnego bo wielu ludzi tak postepuje. Nawet nieświadomie. Maxine Koci: To przez co przeszłam... To bardzo wiele złych rzeczy, których nie życze nikomu - z czasem zła passa, która była moim cieniem, skłoniła mnie do tego, aby wierzyć, że może rzeczywiście stałam się porażką... Zdecydowanie Sweet Disaster ma odbicie w moich relacjach, porażkach... Ale pewnie zastanawiasz się dlaczego, prawda? Taneczny kawałek, z dość odważnym tekstem. Z racji tego, że wierzyłam w to tak długo... Postanowiłam, że postawię się w wygranej pozycji, mimo wielu upadków, chciałam się czuć pewna siebie, zdolna do tego, co mi zrobiono. Dla wielu to pewnie dość kontrowersyjne, ale w pewnych aspektach naszego życia, człowiek z czasem nabiera odwagi i brawury. Słodka porażka, warta każdego grzechu... Virgil Bassey: Sweet Disaster to na pewno obowiązkowy materiał dla wszystkich fanów Maxine Koci i zdecydowanie warty sprawdzenia jeśli nie jesteście na bieżąco z jej twórczością. Sporo tutaj inspirujących, prawdziwych utworów i niektórzy na pewno będą mogli utożsamiać się z tematyką panującą na albumie ale też poznać życie autorki z innej strony. Tej mniej kolorowej - tak samo jak po obejrzeniu tego materiału, w którym przechodzimy głębiej przez Sweet Disaster. Z mojej strony będzie to wszystko w tym materiale. Ciesze się, że mogłem gościć tak wyjątkową wokalistkę, która na pewno skrywa jeszcze dużo potencjalu i ciekawych historii. To był bardzo dobrze spędzony czas a my.. być może za jakiś czas zobaczymy się w kolejnym, podobnym materiale pod dział muzyczny Daily Globe! Dzięki za dotrwanie do końca, poprowadził to dla was Virgil Bassey razem z niezawodnym gościem - Maxine Koci. Maxine Koci: Dziękuję wszystkim, którzy sięgnęli po ten materiał, dziękuję również wspaniałemu Virgil'owi, który dzielnie wysłuchał całość. Kochani, cieszę się, że tak cudowny odbiór zaliczył mój album - mam nadzieję, że to, czym się z wami podzieliłam, rzuci wam nowe spojrzenie na mój debiutancki album. Dziękuję jeszcze raz i zachęcam nowych słuchaczy do zapoznania się z Sweet Disaster!20 polubień
-
**Na stronie internetowej miesięcznika "Venture" pojawił się kolejny nowy wywiad w formie nagrania video. Tym samym zapowiadając ich nadchodzące trzecie wydanie czasopisma** ________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ Raymond Hall : Nasi drodzy słuchacze, oglądający - Kochane Los Santos! Wita Was Raymond Hall w towarzystwie kolejnej niesamowicie ciekawej osoby jaką jest Hailey Buckner! Kobieta o wielu pomysłach, ciekawej wizji prowadzenia lokalnego biznesu gastronomicznego! Hailey Buckner wraz ze swoim mężem prowadzą bar o nazwie Ocean's Bounty Bar blisko drogi ekspresowej która prowadzi w stronę Paleto, czyli na obrzeżach naszego miasta. Dzięki temu możecie odwiedzić lokal wyjeżdżając z naszego miasta jak i również do niego wracając! Jest to całkiem dobry pomysł i udana lokalizacja! Hailey! Przywitaj się z naszymi widzami! Z pewnością są bardzo ciekawi Twojej osoby! ** Raymond Hall uśmiecha się.** ** Hailey Buckner wciąż zawstydzona widokiem kamery uśmiechnęła się subtelnie prostując plecy. Układając dłonie na kolanie odparła po chwili ze szczerym uśmiechem.** Hailey Buckner : Witam wszystkich słuchaczy i oglądających, a także Ciebie, Raymond. Cieszę się, że mogę dziś rozmawiać z Tobą o tym, co pewnie interesuje wiele osób. Jak wspomniałeś brakuje jednej osoby, niestety John nie mógł dotrzeć na czas, ale wiem że przekazuje wszystkim swój charakterystyczny uśmiech w tym momencie. Jakby to padło z jego ust... Ahoj! ** Hailey Buckner podeśmiała się cicho, pokręciła głową na boki naśladując słynne powiedzonko ze swojego baru.** ** Raymond Hall zaśmiał się po czym dopowiedział.** Raymond Hall : Tak jak nasza Hailey Was przywitała słynnym - Ahoj, tak właśnie jest to bardzo charakterystyczne przywitanie które usłyszycie w tym lokalu! Przechodząc do naszego pierwszego pytania, które nieco rozjaśni i wprowadzi Was bardziej w cały zamysł omawianego miejsca. Ocean's Bounty Bar - Miejsce które zrzesza zdecydowanie głównie zwolenników owoców morza, ryb... Ale i sympatyków całej marynarskiej atmosfery za pośrednictwem klimatu, który jest tworzony przez pracowników lokalu. Tak ja zapamiętałem Wasz lokal, i tak jestem w stanie go opisać na sam początek. Jak wygląda to ze strony właścicieli lokalu? Jaka jest Wasza perspektywa i jaka jest historia powstania lokalu? Hailey Buckner : Jakby to powiedzieć najprościej.. Początki były zupełnie spontaniczne. Szczerze mówiąc, to był lokal John'a. Odkupił go od poprzednich właścicieli, którym zdrowie i wiek nie pozwalały już na dalsze prowadzenie działalności. Nie wiem czy pamiętasz ale pierwszy lokal mieścił się z dala od miasta. Ogromny zajazd w drodze do Paleto z wielkim szyldem ryby, kojarzysz? **uśmiechnęła się mówiąc dalej** Tam wszystko się zaczęło. Prosty bar rybny przy drodze, skupiony na podróżnych. Raymond Hall : Ah, pamiętam! Kiedyś często tam potrafiłem zajrzeć, jednak pamiętam, że po jakiejś dłuższej chwili funkcjonowania jakość serwowanych dań strasznie tam spadła. Hailey Buckner : Po kilku miesiącach przenieśliśmy lokal bliżej miasta. Drugą lokalizacją było północne Chumash. Mały lokal wypełniony deskami surfingowymi po brzegi. Tak! Jak wspomniałam właściciele podupadli na zdrowiu, lokal miał coraz gorszą renomę. John przez chwilę miał wątpliwości, czy będzie w stanie udźwignąć to wszystko na nowo. Wtedy też zaproponował mi pracę. Byłam pierwszą barmanką, którą zatrudnił paradoksalnie do dziś przedstawiam się często jako barmanka. Cała moja przygoda z Ocean's zaczęła się właśnie wtedy. Miała to być wakacyjna praca, by dorobić na studia... Owszem. Pomysł na wystrój był poniekąd moją wizją. Ponury bar nie miał szans na przyciągnięcie uwagi, a konkurencja na rynku jest ogromna. Raymond Hall : Tak i zaczęła się Wasza historia, historia Waszej relacji ale i również historia niesamowitej przemiany Ocean's Bounty Bar. To prawda, konkurencja nigdy nie śpi a jednak co miałem sam okazję wielokrotnie doświadczyć, próbujecie nadrobić klimatem, ozdobą... Obsługą. Przechodzac do kolejnego pytania, bo jednak mam ich dość sporo! Hailey Buckner : Jednak wracając do atrakcyjności aktualnej lokalizacji. Muszę przyznać w pełni, że była to nasza najlepsza decyzja. I wbrew namowom wielu ludzi nie, nie zamierzamy przenosić się do centrum miasta. Śmiało, zasypuj mnie pytaniami chyba jestem na nie gotowa! Raymond Hall : Właśnie odnośnie lokalizacji - Rozmawialiśmy o początkach działalności Ocean's Bounty Bar poza granicami naszego miasta w miasteczku Paleto. Skąd pomysł na przenosiny działalności do tak wielkiego miasta i jak lokal odnajduje się na tak bogatym rynku wszelkich działalności gastronomicznych w przeciwieństwie do tamtych okolic? Hailey Buckner : Szczerze mówiąc, to było poniekąd spontaniczne? Wzięłam udział w przetargu na dzierżawę aktualnego zajazdu. Nie spodziewałam się, że to się uda. Szczerze mówiąc długi czas czekałam na decyzję, aż w końcu dostaliśmy zielone światło. John w pierwszej chwili był sceptycznie nastawiony do tej zmiany, ale jednak sporo argumentów było za. Lokal zdobywał coraz więcej klientów, miejsca było coraz mniej. Nie pomijam faktu, że parking również był mocnym argumentem, ale jednak nie będę kłamać, Raymond. W mojej głowie od początku była wizja, bym mogła w pracy podziwiać wspaniałe zachody słońca. I dzielić się tym widokiem z innymi, stąd w lokalu pojawiły się dwa tarasy. Raymond Hall : To prawda! Udało Ci się to zrealizować, Twoją wizję! W którą warto było wierzyć. Dziś? Tak jak Hailey, przychodząc do baru możecie podziwiać piękny zachód słońca i wsłuchiwać się w szum fal! A powiedz nam Hailey! Czy wszystkie produkty, mam na myśli ryby, owoce morza które są sprzedawane są z łowu z okolicznych wód? Skąd pozyskujecie dostawy do Waszego lokalu? Hailey Buckner : To żadna tajemnica. Często klienci pytają nas o to. Jeśli chodzi o ryby i owoce morza pozyskujemy je od lokalnych rybaków z Paleto, a także Sandy. Mamy również podpisaną umowę z kilkoma osobami w naszym porcie. Jeśli w jednym miejscu nie dostaniemy tego, co jest potrzebne mamy kolejne opcje, by zdobyć odpowiednie produkty, co ważne świeże. Nasze małe wozy chłodnicze o świcie wyruszają po dostawy. Często sam John wsiada za kierownicę, wiesz.. Lubi wiedzieć, co kupuje. Zresztą zna się na tym co minimalizuje szansę na to, by towar był nieświeży. Raymond Hall : Czyli John, Twój mąż również jest odpowiedzialny za dostawy z Paleto? Czy macie swojego konkretnego dostawcę który Wam umożliwia transport wszystkich ryb do lokalu? Hailey Buckner : Nie korzystamy z usług firm transportowych. Szczerze mówiąc wynajmujemy zaufanego znajomego na czas, gdy przykładowo John wyjeżdża na kilka dni. Sama mogłabym odbierać dostawy, ale niestety studia nie pozwalają mi na to. Jak wspomniałam już na samym początku działalności zainwestowaliśmy w dwie chłodnie transportowe. Ma to swoje ogromne plusy. Koszta wynajmu firm transportowych są zniwelowane, bo inwestycja zwróciła się po jakimś czasie. Po drugie możemy dbać o jakość produktów, które finalnie trafiają na talerze naszych gości. Nie oszukujmy się, ale ryba to nie pomidor, czy ziemniak.. Wiesz, co mam na myśli? Świat jest podły, wiele osób próbuje sprzedawać nieświeży towar, a tutaj chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo naszych klientów. Raymond Hall : Bardzo ambitnie, wiele pracy przed Tobą, lokal, studia... To wymaga sporo czasu i wkładu, dużo pracy. Cała Wasza działalność jest mocno samodzielna, staracie się dopilnować wszystkiego na własnych warunkach, własnymi rękami. Co do ryb? Tak, zdecydowanie jest to bardzo... Śliski temat! Jednak ryby to żywność z bardzo krótką datą ważności. Świeżość to najważniejsza kwestia. Hailey, a co oprócz ryb i owoców morza? Czy lokal w głównej mierze nastawia się na dania związane z nieodłączną częścią Waszej działalności? Czy oferujecie również inne produkty, inne dania? Hailey Buckner : To zabawne, ale często nasi klienci próbowali wywierać na nas presję, by wprowadzić do menu dania mięsne. Jednak, czy oferując steka.. Ocean's wciąż byłoby tym samym miejscem? Jesteśmy zdania, że nie. Stworzyliśmy miejsce skupione na owocach morza i rybach, to się nie zmieni nigdy. W mieście niemalże co drugi lokal oferuje steki, burgery. Jeśli chodzi o nasze menu również są pozycje dla osób, które nie przepadają za rybami. Raymond Hall : Mhm, mhm! Czyli są dania również dla osób które nie przepadają za rybami - Co to takiego? Hailey Buckner : Mogę śmiało wymienić dwie, które podbijają serca i podniebienia stałych bywalców. Frytki zapiekane z serem i bekonem. Jedyna pozycja z wieprzowiną! Oraz naleśniki z lodami i musem z białej czekolady. Raymond Hall : Oh! Nie byłem nawet tego świadomy! Brzmi bardzo smakowicie. Co do tematu o którym rozmawialiśmy, skupiacie się na tym co robicie najlepiej, co dla Was jest najważniejsze. Często się słyszy, jest takie pewne przekonanie że jak ktoś jest do wszystkiego - To jest do niczego. Można to odbierać dwojako, uważam, że nie zawsze jest to prawdą ale jednak to fakt, warto skupić się na tym co jest Waszym znakiem rozpoznawczym oraz najlepszym znakiem towarowym! Hailey Buckner : Jednak znakiem rozpoznawalnym są zdecydowanie nasze lemoniady! Częściej zamawiane, niżeli piwo czy inne alkohole, mówię to całkiem poważnie! Raymond Hall : Lemoniada? Częściej niż piwo i inne alkohole? Widocznie musi być niesamowicie dobra! Tym samym Hailey próbuje nam przekazać, że atmosfera w lokalu jest bardzo przyjemna, zapewne! Hailey Buckner : O tym mówiłam. Uważam, że nagłe drastyczne zmiany w menu sprawiłyby, że nasz lokal już nie byłby tak wyjątkowy staramy się mieć przyjazne nastawienie do każdego. Jak to często powtarzamy.. Chcesz zatopić smutki, odpocząć czy też wygadać się swoimi radosnymi nowinkami usiądź przy barze, zawsze Cię ktoś wysłucha. Raymond Hall : Jest to świetnie podejście do klienta, który czasami oprócz dobrego obiadu bądź picia - Poszukuje po prostu ciekawej, miłej rozmowy! Jak długo zajęło Wam wypracowanie renomy upadłego w dawnych latach lokalu pod tą nazwą? Hailey Buckner : To była długa, ciężka praca. Nie ukrywam, że początki były trudne? Mieliśmy kilka kryzysów, gdy straty były większe od zysków. Był moment, gdy pytaliśmy samych siebie, czy warto. Jednak dziś myślę, że krokiem milowym w odbudowie renomy było odcięcie się od pierwotnej lokalizacji. Nowe miejsce, nowe możliwości. Nowi klienci, którzy mogli poznać smak naszej kuchni nie pamiętając tego, co było złe. To była długa, wielomiesięczna walka o lepsze jutro. Dopiero mając lokal w Chumash dostaliśmy tak zwanych skrzydeł, chęci do dalszego rozwoju. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że tylko ciężka praca przynosi efekty jakich się oczekuje. Raymond Hall : To był jeden z nielicznych sposobów jakie można było wykorzystać w walce o dobrą renomę, o odzyskanie dobrego imienia... No i udało się! Tak jak mówisz, ciężką pracą, którą możecie śmiało powiedzieć sobie, że tylko i wyłącznie dzięki własnym siłom, chęci i determinacji - Udało się to osiągnąć! Jak często przy tak delikatnym towarze jak mięso, ryby dochodzi do zepsucia żywności w lokalu? Czy macie sprawdzone sposoby reagowania na marnowanie żywności? Staracie się ograniczyć do minimum? Jeżeli tak, to w jaki sposób? Hailey Buckner : Odpowiedź jest prosta. Dostawy są codziennie ze względu nie tylko na świeżość towaru, ale również ilość jaką zamawiamy. Lepiej zakupić mniejszą ilość i oferować klientowi krewetki, gdy zabraknie łososia niżeli marnować produkty. Oczywiście są momenty gdy jesteśmy świadomi, że coś zmarnuje się następnego dnia. Nie toleruję wyrzucania jedzenia do śmieci, wolę rozdać nadmiar załodze, która ciężko pracuje każdego dnia lub potrzebującym. Jeśli chodzi zaś o produkty pochodzenia roślinnego, często oddajemy je rolnikom, którzy znają sposoby na wykorzystanie ich, bądź też dokarmiamy zwierzęta. Raymond Hall : Bardzo szlachetnie, czy takim postępowaniem udaje się ograniczyć do zera marnowanie żywności? Czy jednak zdarzają się sytuacje, gdzie po prostu nie można tego uniknąć? Hailey Buckner : Nic nie jest idealne. Bywały momenty, gdy zepsuty towar lądował przysłowiowo w śmietniku. To są koszta i straty z którymi trzeba liczyć się prowadząc taką działalność. Raymond Hall : To prawda! Jednak... Udaje się to ograniczyć? Dzięki rozdaniu żywności wśród załodze kadry pracowniczej i osobom w potrzebie? Mówisz, że bywały momenty - Także aktualnie, dziś jest to rzadziej występujący problem? Hailey Buckner : Uczymy się na błędach. Musiało minąć trochę czasu, gdy nauczyliśmy się szacować ilość produktów, która jest nam potrzebna na dany dzień. Stawiamy na jakość i świeżość. Nie tylko dań, ale również chociażby słynnej lemoniady, która jest robiona każdego dnia z innych owoców. Nigdy nie wiesz na jakie smaki trafisz przychodząc do nas danego dnia, to zupełnie losowe. Często to nasi pracownicy wybierają smaki, które są w ofercie danego dnia. Raymond Hall : Oh, to całkiem ciekawa praktyka! Jednak dobrze, że udało się to ograniczyć - Jest to warte pochwały! Czy Wasz lokal musi spotykać się z nieustanną walką z konkurencją w mieście? Czy w tej kategorii nie macie sobie równych? Hailey Buckner : Wybrzeże jest długie i szerokie. Konkurencja zawsze była, jest i będzie. Liczymy się z tym, że jeśli przestaniemy dbać o jakość, ktoś może to wykorzystać. Aczkolwiek wiem, że ktoś próbował sił w tej trudnej dziedzinie ryb w naszej pierwszej lokalizacji. Przykre, ale lokal dość szybko zawinął żagle, a szkoda! Uważam, że powinno być więcej lokali oferujących dość.. zdrowe jedzenie? Po drugie zdrowa konkurencja jest potrzebna, zawsze daje jakiegoś kopa do działania, by nie osiąść na laurach po sukcesie. Raymond Hall : To bardzo zdrowe podejście, Hailey! Konkurencja potrafi zmusić nas do szlifowania swoich usług, dążenia do perfekcji. Przynajmniej tak to powinno wyglądać! W ten sposób zyskuje właśnie klient, który doceni poświęcenie danego miejsca. Jakie macie pomysły na rozwój Waszego lokalu, aby utrzymać się w dalszym ciągu na wysokiej popularności, i trafiać w gusta mieszkańców Los Santos? Hailey Buckner : Pomysłów jest wiele. Chociażby w ostatnim czasie oddaliśmy do użytku drugi taras, który raczej skupia się na tej imprezowej części lokalu. W ubiegłym tygodniu odbyła się nawet piracka impreza w Ocean's, podczas której koncert dała Fehu wraz ze swoim zespołem. W przyszłości myślimy o ruszeniu z kolejnym projektem, ale to jeszcze nie czas, by mówić o tym głośno **podeśmiała się zbliżając palec do ust** Konkurencja nie śpi. Raymond Hall : To prawda, nie śpi! A powiedz mi... Takie wydarzenia, jak ostatnia impreza która wydarzyła się spod Waszego szyldu - Jest działaniem typowo promocyjnym? Organizowanym z chęcią budowania świadomości konsumenckiej o Waszej obecności na rynku czy może bardziej możliwość dodatkowego zarobku? Na jakichś dodatkowych usługach podczas takiego wydarzenia? Hailey Buckner : Impreza, która odbyła się w naszym lokalu była w stu procentach inicjatywą naszej załogi i to im należą się brawa za chęci. Szczerze mówiąc nie nastawialiśmy się na zysk, to miało być po prostu podkreślenie klimatu naszego lokalu. Mówiąc całkiem poważnie i podliczając wszelkie koszta, to wynik był niemalże zerowy. Często również wspieramy inne wydarzenia swoją obecnością. Chociażby nasza długotrwała współpraca z Larą, którą pozdrawiam. Luxura Relaxare, już dwukrotnie braliśmy udział w wydarzeniu, a może trzy? Również dwie imprezy masowe spod szyldu Primal. Dziś kolejny raz nasza załoga wspiera kolejną imprezę masową Coyotes Bike Run. Wszystko zaczyna się właśnie na parkingu Ocean's skąd przejazd dotrze do Sandy. Raymond Hall : To brzmi na wiele, wiele współprac! Naprawdę stanowicie pracowity duet! Ty, Twój mąż oraz Wasi pracownicy! Czy macie jakieś nadchodzące nowości, które są jeszcze tajemnicą, a jest na co czekać? Czy jesteście w stanie nam zdradzić jakąkolwiek nowinkę czy ciekawostkę? Uchylić nam rąbka tajemnicy co planujecie w przyszłości? Hailey Buckner : Jeśli chodzi o promocję.. W ostatnim czasie wzięliśmy udział w sesji na plaży, niebawem oficjalnie zdjęcia trafią do sieci. Właściwie, to jedna z trzech sesji, które są zaplanowane odsłaniając powoli nasz nowy projekt, o którym jeszcze głośno nie mówimy. Jak to się mówi nie chcę zapeszać? Raymond Hall : Zgadza się! Tak się często mówi! Życzę wielu sukcesów w tej kwestii, liczymy, że będzie to bardzo ciekawa niespodzianka! Powiedz nam Hailey, ponieważ zbliżamy się do ostatnich pytań. Jak lokal prosperuje jeżeli mówimy o dochodach? Jakie są koszty związane z importem, czy skupem ryb, ewentualnym przechowywaniem takiej żywności, która jest bardzo wrażliwa, z krótką datą przydatności do spożycia skoro mowa o rybach? Hailey Buckner : Uh, czyli kwestie o których ponoć głośno się nie rozmawia. Moja odpowiedź może Cię zaskoczyć. Mamy w zwyczaju robienie tygodniowych zestawień zysków i strat, wszelkich kosztów generowanych w danym okresie. W ten sposób jest nam łatwiej szacować kolejne zmiany, potrzeby. Miesięcznie takie koszty prowadzenia lokalu, zamykają się w kwocie mniej więcej czterdziestu tysięcy. Oczywiście mówimy tutaj tylko o kosztach związanych z lokalem. Szanuję prywatność swoich pracowników, dlatego nie będę mówiła głośno o ich zarobkach, które generują kolejne koszty związane z prowadzeniem lokalu. Raymond Hall : Rozumiem jak najbardziej i szanuję prywatność Waszych pracowników! Podałaś nam widełki, szacunkowe koszty związane z prowadzeniem takiej działalności a jak sprawa wygląda z zyskiem? Jaką część wydatków które nam podałaś stanowi faktycznie miesięczny dochód Waszej działalności? Nie mówimy tutaj o konkretach, to mogą być widełki. Hailey Buckner : Również zaskoczę Cię moją odpowiedzią. Bywały tygodnie, gdy dosłownie byliśmy na dużym minusie. Oczywiście mowa o okresie, gdy inwestowaliśmy pieniądze w rozwój. Wymiana pieca, naprawa wentylacji, remonty, budowa tarasu czy też zakup nowego wyposażenia. Jednak oczywiście to są sporadyczne przypadki, nie prowadzimy działalności charytatywnie. Zysk, który możemy powiedzieć zostaje na koncie firmy po uwzględnieniu wszystkich wydatków włącznie z opłaceniem pracowników i ich premiami tygodniowo jest w granicach powiedzmy... Trzydziestu, do siedemdziesięciu tysięcy. Raymond Hall : To bardzo dobry wynik! Bardzo, bardzo szanujemy Twoją szczerość, że chciałaś podzielić się z nami szczegółami. Ostatnie dwa pytania! Także jak widać, udało Ci się dotrwać z nami do końca w swoim debiutanckim występie! Czy pozyskanie takiej załogi pracowniczej, która tworzy niesamowity klimat obsługi przy nieocenionej pomocy wystroju wnętrza - Było trudnym zadaniem? Czy pracownicy zazwyczaj zostają w Ocean's Bounty Bar? Czy jednak trzeba liczyć się z ciągłą rotacją pracowniczą? Hailey Buckner : Szczerze mówiąc, to zabrzmi zabawnie, ale.. część naszych pracowników dotąd była stałą klientelą jak to się mówi. Chociażby nasza manager Aurora, którą klienci uwielbiają. Kapitan Jack, który wprowadził do tego miejsca słynne AHOJ również jest z nami od dawna. W zasadzie raczej mamy stałą załogę, ale bywały momenty gdy.. jak to się mówi ludzie nabierali doświadczenia, zdobywali fundusze i odchodzili na swoje. Swego czasu pracował u nas Matthew Pierce, na pewno kojarzysz tego buntownika o którym wszystkie portale plotkarskie dziś piszą. Staramy się podchodzić do pracowników jak do przyjaciół, dajemy im swobodę. Raymond Hall : Niesamowita historia! Czyli większość kadry, po prostu była stałymi klientami plus kilka przypadków które wydarzyły się... Samoczynnie, przypadkowo! A jakie najbardziej sprawdzone metody na pozyskanie klientów, zaskarbienie sobie serc konsumentów posiada Wasz lokal? Hailey Buckner : Myślę, że kluczem do sukcesu jest właśnie załoga Ocean's. Nie odnieślibyśmy go bez nich, bo chociażby potrawy łechtały podniebienia klientów, to nie wracaliby widząc.. ponurą obsługę? Mamy stałych bywalców, którzy wpadają do lokalu po prostu napić się lemoniady i porozmawiać. Zawsze podkreślam, że to ludzie tworzą ten lokal. Jestem im wdzięczna za każdą chwilę, którą poświęcają. Jak również za ich podejście do klientów i samej pracy. Tak samo uważam, że jeśli praca nie sprawia przyjemności, to należy ją zmienić. Ludzie wyczuwają z dala, gdy ktoś pracuje przysłowiowo za karę. Sama niechętnie wracam do miejsc, gdzie tak odbieram zachowanie obsługi. Raymond Hall : Prawda! Sama prawda! To brzmi na wiele, wiele wdzięczności z Twojej strony w kierunku osób które pomogły i współtworzą Wasz lokal. Dotarliśmy do końca naszego wywiadu, nie mam więcej pytań - Dlatego, Hailey! To chwila dla Ciebie w której możesz powiedzieć coś od siebie dla słuchaczy bądź po prostu pozdrowić bliskie Ci osoby, podziękować im za coś! Hailey Buckner : Dziękuję za możliwość tej rozmowy. Wykorzystując okazję w pierwszej kolejności po prostu pozdrowię całą załogę Ocean's Bounty Bar jak i mojego męża. Przy okazji jeszcze raz dziękuję wam za wszystko, jesteście najlepszą załogą jaką można sobie wymarzyć. No i nie zapominam też o naszych słuchaczach i oglądających, a także klientach i osobach z którymi współpracujemy na co dzień. Cóż dodam na koniec nasze słynne AHOJ, do zobaczenia w Ocean's Bounty Bar! Raymond Hall : Do zobaczenia w Ocean's Bounty Bar! Tymi słowami żegnamy się z Wami, mówili do Was Raymond Hall oraz Hailey Buckner! Wyczekujcie nowego numeru naszej prasy oraz kilku niespodzianek które nadchodzą w niedalekiej przyszłości! Będziecie z pewnością zadowoleni! Do zobaczenia! Dziękujemy za uwagę! ________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________17 polubień
-
15 polubień
-
Written by Ethan Parker - DAILY GLOBE 19/05/2024, Photos by Malia Yo Parris DEBATA O PRZEDSIĘBIORCZOŚCI W PALETO BAY. CO JEST KLUCZEM DO SUKCESU BIZNESU W TYM KAMERALNYM MIASTECZKU? Ethan Parker: Debata o przedsiębiorczości w Paleto Bay. Będziemy rozmawiać o plusach i minusach prowadzenia biznesu w Paleto Bay. Będziemy rozmawiać o tym czy warto inwestować w tamtejsze biznesy. Będziemy rozmawiać o tym, jak rząd wspiera rozwój przedsiębiorczość, w tym urokliwym miasteczku. Dzień dobry, dobry wieczór Państwu. Ja nazywam się Ethan Parker i poprowadzę dla Państwa dzisiejszą debate. Z mną oczywiście w studiu dzisiaj są goście, których sama przyjemność jest przedstawiać. I naszych i Państwa eskpertów, bo mam nadzieję, że Państwo docenicie to, że te osoby znalazły dla nas czas i zechciały debatować. Jest dzisiaj z nami burmistrz miasta Paleto Bay - Josey Rose, która podczas swojej kadencji stale wspiera przedsiębiorców, witamy. Josey Rose: Witam wszystkich, i dziękuję serdecznie za zaproszenie. Ethan Parker: W studiu nie zabrakło również kogoś, kto zakończył już przygodę z swoim inwestycjami w Paleto Bay. O czym mam nadzieję, że nam z chęcią opowie. Stan White, prezes zarządu spółki McGuire & Foster Limited Company oraz założyciel pubów, dobry wieczór. Stan White: dobry wieczór wszystkim, dziękuje za zaproszenie Ethan Parker: Do naszego studia udało nam się dzisiaj ściągnąć jednego z popularniejszych inwestorów w całym stanie. Osobe, która rozgrzała biznesowy parkiet w ostatnim czasie do czerwoności - Spencer Lloyd, prezes zarządu rozkwitającej spółki Lloyd Investments. Spencer Lloyd: Witam słuchaczy, szanownych gości oraz Ciebie Ethan - dziękuje za zaproszenie do studia. Ethan Parker: To ja dziękuje, że udało Ci się znaleźć czas. Dziękuje wam wszystkim za to, że poświęciliście czas i zjawiliście się u mnie dzisiejszego wieczoru. Nim zaczniemy warto podkreślić jeden fakt. Temat przedsiębiorczości w Paleto jest bardzo rozległy. Moglibyśmy siedzieć tutaj do białego rana, a nie omówilibyśmy wszystkich kwestii związanych z Paleto Bay. Wszystkich możliwości inwestycyjnych, branży, które najlepiej działają w tym uroczym miasteczku, plusów i minusów działalności w tamtym rejonie. Więc umówmy się, że dzisiejsza debata to dopiero początek, początek rozmowy na temat przedsiębiorczości, inwestowania czy odpowiedniego prowadzenia przedsiębiorstw. Nie zabierając dłużej czasu przejdźmy do konkretów. Może zacznijmy od takiego pytania rozgrzewkowego, które określi podejście moich gości do dzisiejszego tematu. Czy uważacie Paleto Bay miejscem odpowiednim na otwarcie własnego przedsiębiorstwa czy inwestowania w lokalne biznesy i infrastrukturę? Zacznijmy tym razem od osoby najdalej ode mnie, śmiało Lloyd. Spencer Lloyd: Najdalej bo gryzę? **zaśmiał się i dodał:* Paleto Bay jest ważnym ośrodkiem zarówno pod względem gospodarki, inwestycji jak i rozwoju. Jest to największe miasteczko Hrabstwa Blaine, które służy również jako ważny punkt na mapie pod względem turystycznym oraz logistycznym. To spory hub handlowy a okoliczny przemysł skupiony na produkcji. Lokalni dostawcy ryb, obszar tartaczny, niedziałająca ale pamiętająca dni swojej chwały fabryka obróbki drobiu Cluckin' Bell - Paleto jest interesującym punktem inwestycyjnym - znajdziesz w nim przestrzeń rolniczą, przemysłową oraz usługowo-handlową. Zaniedbywanie tego miejsca przez władze stanowe i inwestorów to błąd. Dlatego w takim momencie wkracza kapitał prywatny inwestorów - takich jak Lloyd Investments chociażby. Ethan Parker: Nie gryziesz Lloyd, lecz masz taką wiedzę, że spokojnie byś mnie ją mógł zawstydzić - dlatego usadziłem Cię daleko od mnie. **podeśmiał się** Dziękuje Ci bardzo. Przejdźmy teraz do Stana, który warto podkreślić zakończył swoją działalność biznesową w Paleto Bay. Jakie masz do tego podejście Stan? Stan White: Jestem człowiekiem, który nie zawsze spogląda na wszystko "aby tylko zarobić". Paleto Bay to dobre miejsce do chociażby współprac, czy inwestycji w działające już większe przedsiębiorstwa. Przykładowo, niedawno podpisaliśmy sporą współpracę z Lemonica, które prężnie sie rozwija. Jednak moim zdaniem, bezpośrednie zakładanie mniejszego biznesu w tym malowniczym miasteczku, nie ma najmniejszego sensu.Mieszkańcy stale wyjeżdżają i wcale nie są chętni do wspierania lokalnych biznesów, widać to na każdym kroku... Ethan Parker: Dziękuje Ci bardzo Stan, poruszyłeś parę kwestii, które napewno zaraz rozwiniemy. Lecz pierw chciałbym wysłuchać jeszcze wypowiedzi osoby, która jest najbardziej związana z Paleto Bay i działa tam na codzień - Josey śmiało. Josey Rose: Na pewno nie podzielam opini Stana, śmiem nawet twierdzić że założenie jako raczkujący biznesmen włąsnego przedsiębiorstwa w Paleto Bay niesie więcej korzyści niż tu, w Los Santos. Mieszkańcy wspieraliby każdego lokalnego przedsiębiorcę, gdyby nie fakt, że ci pakują torby po miesiącu. To źle wpływa na opinię mieszkańców wobec przedsiębiorców, lecz jest to także błędne koło z którego musimy jak najszybciej się wydostać. Ethan Parker: I tu pojawia się pytanie. Czy miejsce w Paleto Bay jest tylko dla lokalnych przedsiębiorców, czy również dla inwestorów chociażby z Los Santos? Ale o tym porozmawiamy po krótkiej przerwie reklamowej. Do zobaczenia! Ethan Parker: Wracamy już na wizję, a wraz z powrotem przychodzimy z pewną niespodzianką. Dołączył do nas Lorenzo Montero, dyrektor ds. inwestycji Hrabstwa Blaine w Lloyd Investments. Osoba, która szczegółowo będzie nam mogła opowiedzieć, o planach marki oraz odbiorze lokalnych mieszkańców. Witaj Lorenzo, dziękujemy bardzo, że do nas dołączyłeś! Lorenzo Montero: Dobry wieczór. Witam zarówno słuchaczy jak i obecnych tutaj na miejscu, w studio. Dziękuję za możliwość udziału w tym spotkaniu. Przechodząc od razu do sedna i planów Lloyd Investments wobec hrabstwa Blaine: postrzegamy ten region jako niesamowicie "bogaty" w kolejne punkty, w których możemy lokować nasz kapitał. Wiele z niegdyś prężnie działających przedsiębiorstw potrzebuje dodatkowego "kopa", w postaci wsparcia - nie tylko finansowego. Oferujemy wiele form pomocy. Wychodzimy z założenia, że pieniędzmi nie jesteśmy w stanie naprawić wszystkiego. Co za tym idzie, pomagamy stanąć na nogi również wizerunkowo. Jeśli chodzi o nasze najbliższe ruchy w tym regionie, to... nie mogę zdradzić zbyt wiele, oprócz tego, że uzyskaliśmy szereg koniecznych pozwoleń, z rąk władz stanowych na rozpoczęcie nowej inwestycji, której hrabstwo Blaine nie doświadczyło od kilkunastu bądź - śmiem twierdzić - kilkudziesięciu lat, swojej niesamowicie barwnej i bogatej historii. Ethan Parker: Dziękuje bardzo Lorenzo. Ja mam nadzieję, że z taką samą szybkością i zapałem inwestujecie w ten region. **spojrzał wprost w kamerę** To się docenia proszę Państwa, nie zdążyłem zadać pytania, a już wszystko wiemy. **podeśmiał się** Ale powróćmy do tematu o którym mieliśmy rozmawiać. Stan poruszył ważną kwestię, dotyczącą otwartości lokalnych mieszkańców na inwestorów spoza Paleto Bay oraz chęci do pracy zamieszkujących tamte regiony ludzi. Proces migracji do większych aglomeracji jest znany, lecz jak to wygląda w tym wypadku. Czy rzeczywiście nie ma komu pracować? Josey, jak odpowiesz na te "zarzuty". Josey Rose: Zacznijmy od tego że wielu przedsiębiorców które zaczyna swoją przygodę nie pojmuje że to wymaga czasu oraz dobrej strategi aby pozyskać dobrych pracowników. W pierwszych tygodniach trzeba stanąć samemu za ladą, tak zawsze było i będzie. Niemniej jednak, oferujemy pomoc dla każdego. Wspieramy reklamowanie takich biznesów, nasza Rada Miasteczka chętnie przyjmuje wnioski o dodatkowe fundusze. Mamy gotową listę z firmami oferującymi usługi leasingu wykwalifikowanych pracowników, pokrywamy nawet częściowo koszty. Niemniej co byśmy nie zrobili, ostateczny sukces zależy od właściciela. W Los Santos jest duża konkurencja, jednak klientów nie brak. W Paleto Bay konkurencja jest znikoma, lecz klientów jest znacznie mniej. Trzeba wiedzieć jak trafić w gust klientów, co można im zaproponować. To samo tyczy się pracowników - większe zarobki to jedno, ale społeczność Paleto Bay kocha te "relacje międzyludzkie". Dlatego czasem warto pomyśleć o mniejszej premii, ale zamiast tego poświęcić czas dla swoich pracowników. Bo jak można dobrze się czuć w miejscu pracy, gdy jest się traktowanym jako maszyna do pracy? Ethan Parker: Dość wyczerpująca odpowiedź, dziękuje Josey. Co ty na to Stan? Miałeś złą strategię biznesową? Nie wykorzystywałeś pomocy od burmistrz? Czemu zamknąłeś swój bar? Stan White: Szczerze? Za czasu kiedy istniało Liberty Lounge, Rada Miasta dopiero zaistniała. Jej aktywność była na tyle niska, że mieszkańcy sami musieli składać petycje czy swoje pomysły które ulepszyłyby te miasteczko. Mieszkańcy złożyli nawet petycję do zarządu State Parks o montaż i pozwolenie na monitoring w Miasteczku. Wracając do tematu baru... Czemu zamknąłem? Składa sie to na sporo czynników. Przede wszystkim, brak klientów. Mieszkańcy bardzo rzadko odwiedzają biznesy, chyba że pogadać o swoich problemach, czy po prostu omówić pewne kwestie. Do tego przykłada sie brak pracowników. W Liberty Lounge rozdawaliśmy naprawdę solidne premie, które liczyły nawet pięćdziesiąt tysięcy dolarów tygodniowo. Ale czy to moja wina, że mało kto chce pracować w gastronomii? Lokal był tak rozwinięty, że mógłby w szybki sposób zmieść z rynku większość restauracji w Los Santos. Klientela bazowała na przyjezdnych, bo wiadomo Paleto Bay to miasteczko żyjące w większości z turystyki. Lokalne dania, unikalne trunki spod szyldu M&F czy panująca przyjazna atmosfera - to rzeczy, które przyciągały do naszego baru. Ale jednak.. klientów było naprawdę mało. Jednak jeśli chodzi o odbiór przedsiębiorców, to naprawdę jest różnie. Pamiętam kiedy po przyjeżdzie z moją aktualną żoną Angelą, byliśmy wręcz atakowani tekstami "Boże, to milionerzy z Santos", "Niech znikają z naszego małego miasteczka". Później wszyscy sie przekonali, że jednak było warto nas przyjąć, tak naprawdę po słowach Josey, która z pozytywnym podejściem do mieszkańców, mówiła im jakie są tego plusy. Faktycznie, ich podejście znacznie sie zmieniło, ale do pewnego czasu. W skrócie mówiąc, podejście i zaangażowanie mieszkańców w ich miejsce zamieszkania, to grzązki temat. Sporo afer czy przykrych sytuacji, takich jak na Saint Patricks Day, przyczyniły sie tylko do masowej emigracji. Ethan Parker: O emigracji raczej mówić nie możemy, jak coś to o migracji. Kwestia czy wysokie premie i bogata oferta to klucz do sukcesu biznesu w takim miejscu? Widzę, że Josey wyrywa się do dyskusji - głos jest twój. Josey Rose: Czy to klucz do sukcesu? Nie w tym miejscu, ale tu musze przyznać... Liberty Lounge po roku działaności stało się "ikoną" Paleto Bay, więc prosze Stan, nie narzekaj. Osiągnałeś więcej niż ktokolwiek inny przed tobą. Ludzie tobie zazdroszczą. Sądzę że po tak długim stażu nałatwiej jest to nazwać"wypaleniem". Pełna kieszeń nie musi prowadzić do sukcesu, wystarczą dobre pomysły oraz chęci. A reszta- lokal, pomoc przy aplikacji oraz wypełnianiu dokumentów, zezwolenia to są kwestie w którym służymy każdemu z pomocą. Nasz program "Biznes za dolara" nadal działa i ma zachęcać młodych przedsiębiorców do spróbowania swoich sił. Trudniej jest trafić w gust ludzi, ale często niecodzienne pomysły się sprawdzają. Mogę podać przykłądy, takie jak Inferno Night Club, Vintage Workshop, nawet Higgins Helitours działające w Los Santos oraz Paleto... to są miejsca które cieszą się dobrą sławą i są chętnie odwiedzane. Zaś ani mieszkańcy ani właściciele się nie skarżą. A komu nie leżą 'niekonwencjonalne' pomysły i woli coś przyziemnego, mogę tylko polecić Tim's Cafe. Zwykła kafejka, mały lokal ale huczno w nim codziennie. Po prostu, właściciele mieli dobrą strategię i wiedzą w którą stronę się rozwijać. Może ostatecznie to problem leżał u Ciebie Stan? Pieniędzmi można załątwić dużo, ale nie wszystko. Ethan Parker: Skoro już mówimy o pieniądzach przejdźmy do przedstawicieli Lloyd Investments. Wybacz Stan, dostaniesz później moźliwość odpowiedzi. Myślę, że ich opinia może wiele wnieść do dyskusji. Spotkaliście się z negatywnym odbiorem swoich inwestycji od lokalnych mieszkańców? Stan mówił o wielu niemiłych słowach ukierunkowanych w jego stronę, jak sprawa wygląda w waszym przypadku? Spencer Lloyd: Obecnie szacowaliśmy możliwości inwestycyjne a nasza flagowa inwestycja ma na celu pobudzenie przemysłu oraz turystyki w tym regionie Hrabstwa Blaine - rozumiem podejście społeczności Paleto, gdyż zazwyczaj wielkie konsorcja przychodzą i depczą ich lokalną kulturę - dlatego może występować taki absolutny odrzut społeczności do każdego spoza Hrabstwa - nie należy tego lekceważyć. Czy problemem jest chwile pogadać jak człowiek z człowiekiem o tematach życiach codziennego i przywdziać kapelusz oraz kowbojki? Wyważenie - to adekwatne słowo. Szacunek, zrozumienie i wyrażenie pomocy. Nie wszędzie musi płynąć kasa i musi się opłacać. Odnosząc się zaś do problematyki - Paleto Bay ulega stałemu rozwojowi a za przykład może posłużyć wspomniana tutaj kolejna nowa ulica - należy zapewnić miejsca pracy, unormować stawki płacy minimalnej, zwiększyć marketing by przyciągnąć spragnionych turystów. Porównywanie kilkumilionowej aglomeracji do niewielkiego miasteczka to jak porównać możliwości wielkich koncernów spożywczych z małą siecią sklepów wielobranżowych. Należałoby przeprowadzić restrukturyzacje, przygotować spis ludności, zweryfikować możliwości edukacyjno-rozwojowe, opracować plan rewaloryzacji funduszy hrabskich, stanowych i federalnych na unowocześnienie albo przynajmniej wyrównanie szans - dlatego Lloyd Investments zamierza zainwestować aktywa prywatne w Paleto Bay. Aby nadać dynamikę rozwoju w każdej gałęzi gospodarczej - od przemysłu, po rolnictwo na usługach kończąc - wspieramy mały i średnie przedsiębiorstwa w Los Santos, które osiągają sukcesy - za przykład mogę dać naszego kontrahenta - cukiernie Sweet Charlie. Pokazaliśmy, że można - tworzymy parasol inwestycyjnego bezpieczeństwa i doradzamy tudzież podpowiadamy jakie można podjąć kroki dalej. Wsparcie merytoryczne, praktyczne, inwestycyjne, budowlane, intelektualne - to chcemy zaoferować mieszkańcom Paleto z pełnym poszanowaniem ich praw, wolności oraz kultury. Ethan Parker: Dziękuje bardzo Spencer. Lokalni kandydaci do rady miasta - korzystajcie. Spencer wam właśnie opracował gotowy plan wyborczy. Do tematu turystyki, który mówiąc o Paleto Bay jest bardzo ważny wróciłem, lecz teraz czas na część, która zawsze budzi największe emocje. Już teraz możecie dzwonić pod numer 3-2-4-0-8-0 *wypowiedziane słownie* i zadać pytanie moim dzisiejszym gościom. Czekamy na wasze telefony! [Telefon, mężczyzna]: Cześć! Ja mam pytanie. Ethan Parker: Hej, z kim mamy przyjemność? [Telefon, mężczyzna]: Co zrobić żeby dziewczyna się zgodziła na związek? Z Drake'iem aka Nightshade! Ethan Parker: Dziękujemy bardzo za pytanie, lecz o tym dzisiaj raczej nie rozmawiamy. Chodź myślę, że kluczek do sukcesu będzie zabranie dziewczyny na wyjazd wypoczynkowy do Paleto. Trzymaj się! Josey Rose: Poprawna odpowiedź [Telefon, mężczyzna]: Trzymajcie sie! **Rozmowa została zakończona.** Ethan Parker: Mamy kolejny telefon proszę Państwa [Telefon, mężczyzna]: Witam, z tej strony taki mało znany obywatel okolic Blaine. Tristan Lyonne. Chciałbym zapytać w takim kluczowym momencie. Gdzie podziewała się szanowna pani burmistrz. W czasie klęsk pogodowych, katastrof można powiedzieć. Gdzie lokalni mieszkańcy nie patrząc czy są bogaci czy biedni, tak samo zebrali sie w grupe i własnymi gołymi rękami oraz umiejetnościami, zbierali odpady, oczyszczali miasto. Gdzie wtedy była szanowna pani burmistrz, tylko takie mam pytanie. Dziękuje. Ethan Parker: Josey, głos jest twój śmiało. Nie ma co ukrywać, obecność i zaangażowanie władzy mocno wpływa na rozwój strefy biznesowej w mieście. Josey Rose: Tak, masz rację. Cóż mogę powiedzieć. Nie chcę wspominać tych katastrof, nie jest to miły temat dla kogokolwiek. Kiedy mieszkańcy oraz przedsiębiorcy dzielnie działali w terenie, za co jestem im niezmiernie wdzięczna, ja załatwiałam wszystko za Kulisami. Podczas takich katastrof są widoczni bohaterowie, jak i ci mniej widoczni. Cieszę się że mam tak wspaniałych mieszkańców, którym mogę zaufać że będą angażować się jako społeczność, to pozwala mi łatwiej wykonywać moją nudną papierkową robotę. Dziękuję Tristan, i pozdrawiam! Miłych połowów! [Telefon, mężczyzna]: Życzę wam miłej i spokojnej nocy, do usłyszenia. Pozdrawiam wszystkich mieszkanców Paleto Bay i Sandy Shores. **Rozmowa została zakończona.** Stan White: sam pamiętam kiedy się angażowałem razem z Angelą w sprzątanie.. To był dobry, miło spędzony czas Ethan Parker: I mamy kolejny telefon. Witam! Dodzwoniłeś się do studia Daily Globe, jesteś na żywo. [Telefon, mężczyzna]: Chciałbym pozdrowić Angele Perez oraz Stana White! Oraz wspomnieć , że konkurencja nigdy nie śpij! Dodatkowo pozdrawiam wszystkich mieszkańców miasta. Życzę spokojnego wieczoru każdemu słuchaczowi! Ethan Parker: Dziękujemy bardzo pozdrawiamy! Czekamy na wasze konkretne pytania, ktoś jeszcze chętny zabrać głos? [Telefon, mężczyzna]: Hey, można? Ethan Parker: I mamy kolejny telefon, jasne! Dobry wieczór! [Telefon, mężczyzna]: Wybranka życiowa mojego znajomego, nie chce zostać jego dziewczyną i wyjechać z nim do Paleto, co mam zrobić, aby pocieszyć mojego znajomego? Ethan Parker: Wybacz, ale to nie program do spraw miłosnych. Myślę, że Alyssa z Juicy Talks Ci chętnie na to odpowie. Miłego wieczoru! **Rozmowa została zakończona.** Ethan Parker: Mamy kolejny telefon. Witamy! [Telefon, kobieta]: Dobry wieczór. Z tej strony Aoife Abercromby, ja mieszkałam w paleto bardzo długo. I chciałabym prosić o pomoc, urzędy stanowe. Ethan Parker: Wybacz, ale to nie infolina prawnicza - udaj się do urzędu, napewno ci pomogą! Miłego wieczoru. [Telefon, kobieta]: Bo tam się łamie demokracje, przy wyborach samorządowych to było widać. **Rozmowa została zakończona.** Ethan Parker: To już ostatnia szansa na zadzwonienie do naszego studia, czy czekamy na telefon jeszcze od kogoś? Ethan Parker: I mamy ostatni telefon na ten moment, witamy! [Telefon, kobieta]: To tylko dopowiem, że przy wyborach samorządowych, burmistrz zrobiła precedens na całe stany, związany z zaginięciem kandydatki, w takim przypadku wybory się odwołuje. Całą sprawę zamiotła pod dywan, a jeszcze mnie okłamała co do warsztatu tam I mówi, żę chce ciszę w nocy, a wpierw zgodziła się na lowrydery, a teraz na ścigantów... Ale to nic, tam ludzie giną i znikają. Wygląda mi to na zorganizowaną współpracę ze złymi ludźmi... I nie radzę tam ani inwestować ani mieszkać. To wszystko, sprawę niech wyjaśni CIA, bo czegoś takiego nie było... Pozdrawiam Panią Jose. Ethan Parker: To już dość poważne zarzuty i tym samym ostatni telefon, który na ten moment przyjęliśmy. Zapraszamy do SMS`owani z tematami do rozmów! A tym samym głos oddaje burmistrz Josey Rose. Josey Rose: NIe wiem Ethan, mam tutaj odpowiadać na zarzuty? Odpowiem krótko, jeśli są nieścisłości wobec mojej "kandydatury" na stanowisku Mayora Paleto Bay - można składać skargi prosto do Biura Majora, adres na oficjalnej stronie internetowej Paleto Bay City. Ethan Parker: I to się nazywa konkretna odpowiedź. Dziękujemy bardzo za wszystkie telefony. Z tego co widzę, największe zainteresowanie budzi Josey - może Pani burmistrz da się namówić na telefony wyborcze **podeśmiał się** Trochę rozluźnienia było, porady miłosne, ale nie po to się dzisiaj spotkaliśmy. Chciałbym przejść teraz do tematu o którym mieliśmy rozmawiać, a tak naprawdę nie do tematu, a ważnego obszaru w Paleto Bay - turystyki, która stanowi, aż czterdzieści procent gospodarki. Zastanawia mnie czy Paleto Bay odpowiednio wykorzystuje swoje walory turystyczne? Eventy na plaży, hotele, czy restauracje plażowe. Czemu tego nie ma? Zacznijmy od końca, może przybliżycie nam swoje plany - Lloyd, Lorenzo. Lorenzo Montero: Od czasu zniknięcia obiektów Covgari z turystycznej mapy naszego stanu, jesteśmy w stanie stwierdzić, że turystyka w regionie Paleto Bay znacznie podupadła. Brakuje przede wszystkim miejsc, w których turyści mogliby się zatrzymać. O ile w przypadku gastronomii czy lokalów usługowych, nie możemy narzekać - tak w przypadku kurortów czy jakichkolwiek opcji noclegi - notujemy drastyczny deficyt. Uważam, że to jeden z powodów, dla którego turyście w ostatnich miesiącach omijają Paleto Bay. Poza tym, ten region posiada masę atrakcji. Nie mówię o komercyjnych formach spędzania czasu. Mam tu na myśli naturalne dziedzictwo, jakim zostało obdarowane hrabstwo Blaine. Więc jeśli chciałbym... jeśli chciałbym ściągnąć turystów, pomyślałbym przede wszystkim o rozwinięciu bazy noclegowej. W pierwszej kolejności. Pomijając ten jeden, jedyny problem - Paleto i hrabstwo Blaine obronią się same. Ethan Parker: Turystyka dla tego regionu powinna być priorytetem, lokalni mieszkańcy mogli by na niej zarobić, mieli by miejsce do pracy - Czemu aktualnie jest w takim opłakanym stanie? Pytanie do Josey. Josey Rose: Kiedy objęłam urząd w Paleto Bay, turystyka się już borykała z porblemami które przedstawił Lorenzo. Jestem tego świadoma, lecz wpierw musiała zając się innymi sektorami które wymagały natychmiastowej kalibracji. Teraz siadamy razem z Biurem w właśnie ten sektor, i już mogę powiedzieć że prace idą do przodu. Powstaje nowe miejsce noclegowe, mamy plany na kilka atrakcji które przyciągną tyrystów - lecz brakuje osób takich jak Lorenzo, Lloyd czy Stan którzy wezmą je w swoje ręce. W skrócie: Miejsce jest, potencjał też... brakuje sprawnych rąk do zarządzania takimi miejcsami. A to nie jest trudne, wystarczy tęga głowa oraz poczucie wartości dolara - resztą tak naprawdę zajmujemy się my. Ethan Parker: **spojrzał wporst w kamerę** Przedsiębiorcy, zapraszamy do kontaktu - zróbmy Daily Hotel. **podeśmiał się krótko** A uważacie, że przedsiębiorcy odpowiednio wykorzystują turystykę? Eventy w czasie najbardziej turystycznym, organizowanie wycieczek i tak dalej mógłbym wymieniać. Czemu tego nie ma? Jakiś straganów podczas tego okresu turystycznego. Miejsca noclegowe to jedno, ale co zrobicie jeśli lokalni mieszkańcy nie będą chcieli świadczyć usług turystycznych? Zacznijmy od Josey, nie masz takich obaw? Mimo wszystko inwestycje w hotele są drogie, a jak odpowiednio nie podejdą do tego lokalsi - zysków to nie przyniesie. Josey Rose: Obawy są, ale wierzę w mieszkańców. Promuję politykę otwartości aby nie doprowadzić do podobnych sytuacji co miały miejsca jeszcze gdy Stan u nas rezydował z Liberty Lounge. Nie chcemy robić z miasteczka Utopii dla rdzennych mieszkańców, ludność Paleto też się o tym przekonała - aby utrzymać dobrą gospodarkę, musimy być otwarci. Ethan Parker: Stan - twoja kolej. Jakie masz do tego podejście? Przy okazji daje ci obiecany głos na odpowiedź na słowa Josey przed telefonami. Stan White: co tu dużo mówić.. Turystyka po upadku Covgari Resort, wręcz spadła na dno. Przyjezdni zatrzymują się najczęściej w restauracji bądź warsztacie. A tak to, po prostu nie mają gdzie się zatrzymać. Paleto Bay ma sporo do zaoferowania, głównie tereny górskie, w których swoimi czasu były organizowane przeróżne wycieczki czy zwykłe jazdy, dla podbicia adrenaliny. Jeśli chodzi o podejście ludności - przede wszystkim te zamknięcie w sobie.. Wspominałem już, jak potraktowano nas na samym początku. Myślę i mam nadzieję, że ludność faktycznie zmieni swoje podejście czy to do przyjezdnych, czy do potencjalnych inwestorów. Ethan Parker: Dziękuje bardzo Stan. Spencer, Lorenzo znacie się na prowadzeniu przedsiębiorstw, wasze inwestycje na ten moment wszystkie odniosły sukces, a stale nawiązujecie nowe współprace. Jako specjaliści... widzicie możliwości na to by lokalne przedsiębiorstwa lepiej wykorzystywały potencjał turysytyki? Widzicie w tym sektorze jakieś braki? Może macie jakieś rady dla przedsiębiorców z Paleto? Spencer Lloyd: Turystyka to bardzo ciężki kawałek chleba, który wymaga przede wszystkim zrozumienia rynku i doświadczenia. Koniunktura potencjalnych turystów jest zależna od atrakcyjności, konkretnych miesięcy wypoczynkowych, standardu hotelu oraz jakości obsługi oraz walorów turystycznych regionu. O ile o walory nie musimy się martwić bo odpoczynek dla turystów chcących spędzić czas na marszobiegach, spacerach czy wspinaczkach górskich - problem pozostaje w utrzymaniu inwestycji. Hotel zarabia dzięki ilości gości - dlatego należałoby zaplanować taki plan inwestycyjny, że przy najmniejszym obłożeniu organizować wydarzenia, które by powodowały zacieśnienie więzi lokalnych oraz nakręcałyby spiralę gospodarczego konsumpcjonizmu - hotelarstwo to bardzo trudny rynek, nawet w Los Santos jednak przemyślany kierunek oraz plan inwestycyjny być może odwróciłby tą koniunkturę. Nie należy się poddawać po porażkach, tylko je zrozumieć i znaleźć rozwiązania. Ethan Parker: I na tym temat turystyczny zakończmy na ten moment. Zapewne przyjrzymy się jemu ponownie w przyszłości, gdy zobaczymy już pierwsze pojawiąjące się inwestycje. Tak, jak wspominałem na początku - tą debatę moglibyśmy ciągnąć nawet do białego rana i nie omówili byśmy wszystkich tematów. Czy macie jakieś tematy, które dzisiaj chcecie dzisiaj jeszcze poruszyć? **zwrócił się do swoich gości spoglądając na ich reakcje** Josey Rose: Myślę że na dziś wyczerpaliśmy to, co najważniejsze. Czas pokaże efekty, racja? Ethan Parker: Nie widzę żadnych głosów sprzeciwu, a więc nie zostało mi nic innego, jak podziękować wam za dzisiejszy wieczór. Josey, Stan, Spencer, Lorenzo - dziękuje bardzo, że poświęciliście swój czas. Ja nazwaym się Ethan Parker, a to była debata o przedsiębiorczości w Paleto Bay.14 polubień
-
14 polubień
-
14 polubień
-
[Projekt IC] ⭐ ROYAL STUDIO ⭐
blacksugar i 12 innych polubił temat przez pofalowany geet
(MENYOO NIE ROBIŁEM JA, ZAJĄŁEM SIĘ TYLKO OTOCZKĄ - GRAFIKA ROBIONA ZGODNIE Z ZACHCIANKĄ)13 polubień -
10 polubień
-
9 polubień
-
TTP | West Side Trees 🌳 🔝
mlodziutki i 8 innych polubił temat przez snotty2oppy
9 polubień -
Heaven Gate- to nowo powstały bar zlokalizowany w samym centrum Vespucci Beach, ulokowany na jednym z rogów ulicy Magellan Ave- dzięki czemu może cieszyć się wysokim zainteresowaniem okolicznej społeczności i turystyki która codziennie kroczy ową ulicą,a zarazem ruchem klienteli ze względu na to że godziny otwarcia nie są ukierunkowane jedynie na daną porę dnia. Bar przeszedł głęboką renowacje, lecz jego wnętrze zostało zachowane w “brudnym”, niekonwencjonalnym jak dla tej dzielnicy klimatem. Dlatego też jest to miejsce idealne dla sympatyków ciężkiej muzyki, zimnego piwa, a także społecznych upadlin które znajdą swoje miejsce przy ladzie. Przedsiębiorstwo zostało utworzone przez Leon’a Saavedre przy pomocy jego przyjaciela Lazarusa Gallardo. Leon traktuje biznes jako spełnienie swojego planu, a zarazem marzenia które od dłuższego czasu tkwiło w jego głowie. Miejsce otwarte jest dla każdego, lecz w głównej mierze można tam napotkać margines społeczny Los Santos. Przez powiązania Saavedry z jednoprocentowym klubem motocyklowy Angels Of Death, lokal stał się głównym ośrodkiem w którym członkowie klubu przesiadują całe dnie i żłopią alkohol. 15 maja 2024 utworzony został zarząd biznesu, Leon Saavedra dzięki sfinansowaniu przez Lazarusa Gallardo wykupił w tym dniu lokal od byłego biznesmana, który rozpoczął niedawno swoją emeryturę i postanowił pozbyć się budynku sprzedając go dalej. Od kilku dni Leon Saavedra zajmuje się wypromowaniem lokalu i przygotowaniem go na najbliższe otwarcie. Oferta baru jest prosta i treściwa, każdy znajdzie tam coś dla siebie ze strefy gastronomicznej jak i napoi wysokoprocentowych. Menu bazuje na podstawowych i konwencjonalnych daniach dla Ameryki, ociekających tłuszczem i węglowodanami. Marża w lokalu jest stosunkowo niska, ze względu na chęć zdominowania tamtejszego rynku i stargetowania konkretnych osób do lokalu. OOC: Siema, z tej strony kaczka. Wraz z kubinem wylatujemy ze spotem dla naszej organizacji Angels Of Death, rozgrywka w ów lokalu będzie skupiała się głównie na bikerach klubu, którzy będą tam przebywać i brać udział w mniejszych bądź większych wydarzeniach. Zamierzamy uderzyć nie tylko w sam bar, gdzie można zjeść i się napić, ale chcemy tam także organizować mniejsze eventy takie jak siłowanie się na ręke bądź konkursy w piciu alkoholu. Co do przyciągania klienteli, Heaven Gate ma być klimatycznym miejscem dla każdej ze stref serwera, miejsce będzie wyróżniało się swoim wyglądem ze względu na standardy Vespucci Beach, gdzie biznesy są zachowane w schludnym porządku- biznes w odróżnieniu ma być tego odwrotnością. Lokal będzie promowany poprzez radiowe reklamy czy też Lifeinvader oraz Billboardy, aby jak największa ilość graczy lubująca się w takiego typu klimacie mogła spędzić swój czas właśnie tam.8 polubień
-
**Na social mediach klubu USC, w dodatku na zapowiadanych wydarzeniach w okolicach znalazły się informacje o nowym wydarzeniu zapowiadanym na 01 czerwca. W kategorii ćwiczeń są tagi "Survival" "Competition". Więcej informacji zawiera wpis "Coming Soon."**8 polubień
-
8 polubień
-
7 polubień
-
[Biznes/Pub/Bar] Ocean's Bounty Bar
shaadow i 6 innych polubił temat przez principeska
Chwila przerwy w screenach, ale wiadomo była majówka i troszkę wolnego, czas więc wrzucić to, co zaległe! Udział w kolejnym evencie organizowanym z ramienia Luxura Relaxare Odegranie sesji zdjęciowej przy współpracy Studio Photography by Davies & Grant - efekt końcowy niebawem! Przeprowadzenie rozmów dotyczących wywiadu udzielonego przez Ocean's Bounty Bar dla Raymond Hall I jak zawsze luźne, spontaniczne fotki z gry Niebawem zaległe foty z naszego eventu oraz kolejnego, w którym bierzemy udział, ahoj!7 polubień -
7 polubień
-
7 polubień
-
7 polubień
-
6 polubień
-
Los Santos, dla jednych miasto nowych możliwości,, z jego oszałamiającymi widokami i nieustannym tempem życia, dla drugich - piekło na ziemi, w którym codziennie ociekające złotem z tabloidów piękne widoki mieszają się z brudem ulic przepełnionych syfem, którego nie da się zmyć, a ludzie z tego świata napiętnowani są od dnia narodzin. Istnieje jeszcze trzecia grupa.. Popaprańce, którzy mają wszystko - od drogich wozów, przez jeszcze droższe wille i niewyobrażalnie wypchane portfele gotówką, a mimo tego wciąż im mało. Brak im posłuchu, adrenaliny, pozycji na ulicach, które ich otaczają. Jednym z tych gości, o których mowa jest "Tyro", gość wypluty przez brudne ulice Davis, który nie trzymał się stereotypów i poszedł swoją drogą wykorzystując to, że los dał mu łeb nie tylko po to żeby miał gdzie przyjąć kulę za dillowanie kolejną działką taniego syfu w pobliskich alejkach ale po to żeby przekuć swoje umiejętności w sukces. Jednak co definuje sukces dla ludzi takiego pokroju? Z pewnością nie to wszystko o czym wcześniej wspomniano. Tacy goście potrzebują wysokich obrotów, dowartościowania, przekonania, że coś znaczą. Tu właśnie zaczyna się historia czarnucha, który zatracił się w życiu, o którym inni mogliby tylko pomarzyć i wrócił do swoich korzeni. Kradzieże samochodów w USA stanowią poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców oraz mają znaczący wpływ na lokalną gospodarkę. Los Santos jest jednym z miast w z najwyższą liczbą kradzieży samochodów. W ubiegłym roku zanotowano ponad 30 tysięcy kradzieży pojazdów, co stanowiło wzrost w porównaniu do lat poprzednich i nieustannie utrzymuje tendencję rosnącą. Złodzieje coraz częściej korzystają z zaawansowanych technologii, takich jak hack-keye, zagłuszacze sygnałów i narzędzia do łamania systemów zabezpieczeń, które zastąpiły standardowe metody pozyskiwania wozów prosto z ulic. Kradzieże samochodów są często realizowane przez zorganizowane grupy przestępcze, które mają wyrafinowane struktury operacyjne i korzystają z nowoczesnych technologii oraz metod planowania ale nie można zapominać o jednostkach, które działają w pojedynkę lub w małym, hermetycznym gronie na mniejszą skalę. Przysłowiowy "wyścig zbrojeniowy" w tej branży trwa w najlepsze. Producenci wozów tworzą coraz to nowsze systemy zabezpieczeń, a hakerzy wytężają swoje umiejętności w łamaniu każdego, kolejnego tworu koncernów i firm. Media skupiają się na sprawach i przestępstwach, które dobrze wyglądają medialnie i dają rozgłos jednak nikt nie zwraca uwagi jak ogromny wpływ na gospodarkę mają kradzieże wozów. Wzrost liczby kradzieży prowadzi do podnoszenia składek ubezpieczeniowych dla właścicieli samochodów. Ubezpieczyciele są zmuszeni dostosowywać swoje stawki, aby pokryć straty związane z kradzieżami, a właściciele ponoszą koszty związane z przebrnięciem przez proces walki z ubezpieczycielami, wynajmem zastępczych samochodów oraz potencjalnym wzrostem składek. Tak właśnie każde poszczególne przestępstwo związane z kradzieżą zamyka to koło. Wychodzę z postacią, która zajmować ma się stricte kradzieżą pojazdów na serwerze. Z racji doświadczenia i przegranych godzin w sektorze związanym z motoryzacją na serwerze chcę postawić na jakość rozgrywki, w której tło fabularne napędzane będzie od samego początku angażując w swoje działania inne osoby drogą IC. Ma to byś postać, która skupia się w pierwszej kolejności na grze z ludźmi, a nie polowaniu na pierwszy lepszy wóz do wykorzystania miesięcznego limitu i grindowaniu e-gotówki. Z inicjatywą postaci i tego mini projektu wychodzę sam lecz w planach mam rozwinięcie tej rozgrywki o 1 lub maksymalnie 2 osoby zaangażowane w rozgrywkę z takim samym podejściem do sprawy. Z racji specyfiki rozgrywki i celem uniknięcia zbędnych domysłów nie podałem nicku postaci(oczywiście do wglądu dla opiekunów) w aplikacji aby móc w spokoju rozpędzić jej fabułę od zera. Tak samo pierwsze posty w temacie na pewno będą posiadały zamazane dane w chatlogach tak żeby jak najdłużej utrzymać tę "anonimowość". Nie skupiam się na przecinaniu z innymi organizacjami w poszukiwaniu wrażeń i machaniem klamką do każdego kto krzywo spojrzy na postać bo "jest gangsterem, postacią z sektora przestępczego". Założenia na rozgrywkę freelancerki są długie i na pewno w pierwszych etapach nie będę skupiać się stricte na kradzieżach, a na pozyskiwaniu kontaktów, skrupulatnym obieraniu kolejnych celów i realizowaniu ich drogą IC.5 polubień
-
5 polubień
-
**Niespodziewanie do sieci wypłynął debiutancki utwór młodego, wchodzącego rapera GAZZY "PEAK" LYNDALE. Utwór wyprodukowany został przy pomocy producenta ME$$Y. Sam raper nie ogłosił dokładnej premiery, zaś tylko i wyłącznie informacje o tym; że takowy utwór jest tworzony. Pierwszy kawałek nie posiada żadnego klipu, ani nic. Dźwięk jest dobrej jakości.** LYRICS PROMOCJA INFORMACJE DLA OPIEKUNÓW & ROZGRYWKA IC5 polubień
-
Elo czego sluchasz mordo :)
Towarzysz Niedźwiedź i 4 innych polubił temat przez Tabalugasd
Dzięki serdecznie @Vigdis Dla tych oto gitów @Towarzysz Niedźwiedź @miami @Xeenik @Krud @Mateuszovsky @Kbvcpr @Mr HoldmyGlock @oliwierr @domo978 @wujas @Warszawiak5 polubień -
WYDARZENIE JUŻ DZIŚ 20:00 ZBIÓRKA PACIFIC BLUFFS (punkt zbiórki tych, którzy chcą wspólnie przejechać motocyklami na miejsce imprezy) Lokalizacja: 21:00 IMPREZA W SANDY SHORES Lokalizacja: W planach: - 21:15 turniej Dart - 21:30 turniej Bokserski - cały czas: zbiórka krwi - cały czas: punkt gastro - cały czas: konkurs na najlepszy strój - cały czas: pole namiotowe 23:00 - ogłoszenie zwycięzców, oficjalne wręczenie nagród5 polubień
-
CarSpot Groupe Company Fabryka CarSpot Groupe Company jest budynkiem a zarazem rodzinną firmą która zajmuję się produkcją różnorodnych artykułów związanych z pojazdami mechanicznymi. Biznes ten powstał w 2024r z inicjatywy trzech osób z rodziny Hartman, które ze sobą już wcześniej współpracowały w związku z innymi biznesami spod marki CarSpot, dwaj bracia wraz z kuzynem już od młodych lat zajmowali się różnymi rzeczami związanymi z motoryzacją. HISTORIA POWSTANIA CARSPOT GROUPE COMPANY Geneza powstania marki Carspot wzięła się od przejęcia jej przez niejakiego William'a Hartman'a w 2024 roku poprzez zakup komisu. Kolejnym krokiem do rozszerzenia działań marki przez Hartman'a było przyłączenie jego warsztatu, wcześniej nazywającego się RevvedUp Tune Center, dzięki czemu zapoczątkował rozwój solidnej już na rynku pozycji. W późniejszym etapie rozwoju swojej autorskiej marki do William'a przyłączył się Jack Hartman, jego kuzyn oraz Mark Hartman - jego brat bliźniak, którzy pomogli w dalszym rozwoju marki. W czasie swojej pracy w komisie, jak i warsztacie dwójka bliźniaków oraz kuzyn zauważyli duże braki różnorodnych produktów motoryzacyjnych na rynku w mieście oraz w stanie San Andreas. Po pewnym czasie wpadli na pomysł stworzenia spółki CarSpot Groupe Company, która zajmowałaby się produkcją różnorodnych produktów do aut oraz reszty pojazdów mechanicznych, dodatkowo rodzinę Hartman do stworzenia spółki zmotywował artykuł, gdzie marka CarSpot została wymieniona jako potęga motoryzacyjna w Los Santos. Po dokładnym przemyśleniu i zaprojektowaniu podstaw spółki Jack, William i Mark zrealizowali swój pomysł, dalsza część historii toczy się tu i teraz. Działalność spółki CarSpot Groupe Company zajmuje się produkcją wielu produktów do aut, w tym produktów detailingowych i nie tylko, swoje produkty oferują oni jak i osobą prywatnym jak i wielu warsztatom w mieście. W swojej ofercie posiadają takie produkty do pojazdów mechanicznych jak: Sama w sobie spółka na aktualny moment skupia się na rozprowadzaniu swoich produktów w całym stanie San Andreas, lecz czy zmieni się to? Nie wiadomo! Głównym celem właścicieli spółki jest to by ich produkty były łatwo dostępne na całym terenie stanu San Andreas tak by każdy mógł wypróbować produkty rodzinnej spółki Hartmanów w swoich pojazdach. Plany na przyszłość działalności spółki Właściciele CarSpot Groupe Company w planach mają rozprowadzić swoje produkty do jak największej ilości biznesów i osób prywatnych w całym stanie San Andreas a nawet według planów Jacka, Williama oraz Marka - poza granicę stanu San Andreas i kraju. Dodatkowo warto wspomnieć, że właściciele powyższej spółki chcą stać się najbardziej rozpoznawalną spółką oraz marką w kraju. Lokalizacja OOC Dane rejestracyjne spółki4 polubienia
-
Want to look good for a low price?
snotty2oppy i 3 innych polubił temat przez Staris Klimat Kartel
|4 polubienia -
4 polubienia
-
Ekipa oraz liderzy projektu Vibe Roleplay
77kubus i 3 innych polubił temat przez csskrouble
@Jesus po trzech latach odpuszcza stanowisko lidera frakcji San Andreas State Parks. Dziękujemy za wkład zarówno Twój jak i wszystkich osób grających we frakcji.4 polubienia -
[Biznes/Niesprecyzowany] AEGIS
ECPU drazers i 2 innych polubił temat przez wiechu
AEGIS - profesjonalna agencja zarządzania ryzykiem i zagrożeniami zapewniająca pełne spektrum usług bezpieczeństwa. Zrzeszająca w swoich szeregach byłych weteranów wojskowych, oraz doświadczonych osób ze służb mundurowych. W ten sposób zespół jest w stanie świadczyć usługi na najwyższym poziomie w oparciu o dotychczasowe doświadczenia, wiedzę fachową, zastosowania technologiczne, oraz szkolenia operacyjne, które przekładają się na profesjonalizm wykonywanych usług. Personel który trafia do agencji to w pełni sprawdzeni mężczyźni o wysokiej sprawności fizycznej mający za sobą służbę w siłach zbrojnych, agencjach wywiadowczych czy służbach mundurowych. Charakteryzuję ich staranność działania oraz profesjonalizm wykonywanych usług, który jest wymagany przy pracy w ludziach z branży show-biznesu, polityków czy majętnych biznesmenów gdzie obrali swój główny cel. Dla naszych operacji oferujemy pełne spektrum rozwiązań bezpieczeństwa głównie dla klientów indywidualnych a kluczem naszego sukcesu jest analiza ryzyka związana z danym zleceniem. Ochrona osobista jest czymś zupełnie innym niż ochrona wydarzeń, członkowie agencji mają jeden cel - być żywą tarczą dla swojego klienta. To głównie osoby potrafiące panować nad stresem, umiejętności szybkiego reagowania czy zwyczajne wtopienie się w tłum. Są oni w posiadaniu profesjonalnego sprzętu który umożliwia im sprawniejsze działania w danym zakresie czy przede wszystkim, poczucia bezpieczeństwa dla swoich kontrahentów. Logan Barkley - urodzony 10/07/1986 w Los Santos. Syn Danny'ego oraz Elizabeth Barkley. Ojciec 6-letniej Laury, do których stracił prawa rodzicielskie i spotyka się z nią bardzo rzadko ze względu na rozwód z byłą żoną. Mający miano weterana były członek sił specjalnych amerykańskiej marynarki wojennej, Navy SEALs. Członek DEVGRU, przynależący do złotej eskadry w operacji na terenie Afganistanu. Po zakończeniu służby zasilił szeregi biura terenowego, po sprawnym przejściu testów psychologicznych jak i sprawnościowych wskoczył na stopień Special Agent w FIB. Trzymając rękę na rozpracowywaniu jednego z oddziałów Mongols OMG czy innych, działających wtedy zorganizowanych grup przestępczych jak i korupcji, wysoko postawionych osób na szczeblu partii republikańskiej. Po zakończeniu kariery w biurze terenowym został osobistym ochroniarzem gwiazd z show-biznesu. Karierę rozpoczął przy pracy z Maddy Cardoso oraz Nunzia De Mattia, pierwsza z nich była rozpoznawalną modelką a jej partnerka producentem muzycznym. Po wyjeździe kobiet i krótkiej przerwie mężczyzny skontaktował się on ze swoją przyjaciółką po fachu oraz rozpoczął pracę przy rozpoznawalnej jak i kontrowersyjnej managerce Nannie Larocque. Oberwał on jednym postem portalu Celebrity Previev, kiedy użył on agresji wobec dwóch paparazzi. Sprawa mimo wszystko dzięki /znajomościom/ została zamieciona pod dywan a on kontynuował swoją pracę z czarnoskórymi kobietami. Od pewnego czasu kręci się przy liderce Soul Evisceration, jednej z głów dużej wytwórni Astaroth Records, Fehu Pandora Skarsgard. Nieoficjalnie mówi się, że z biegiem czasu między nim a kobietą narodziła się relacja - formalnie wciąż jest jej ochroniarzem. Po ponad pół roku relacji ich rozstanie było jednym z najgłośniejszych, cała nagonka na jego osobę jak i agencję zmusiła go, do rebrandingu GUARDIAN. Aktualnie kieruję wszystkim nie widniejąc oficjalnie w zarządzie, rolę głównej osoby reprezentacyjnej przekazał Taz White. ,,The Only Easy Day Was Yesterday'' Taz White - urodzony 05.06.1988 w mieście Filadelfia. Pochodzi z przeciętnej amerykańskiej rodziny. W wieku 20 lat wybrał się w podróż po Europie, która trwała rok. Zwieńczeniem jego podróży okazało się Los Santos, które w pierwszych tygodniach pobytu było przez niego gloryfikowane i uważane za jedno z bezpiecznych miast - do czasu. Niedługo po osiedleniu się w Los Santos, wstąpił do lokalnego departamentu - w którym spędził piętnaście lat obejmując m.in stanowisko sierżanta i później sierżanta-detektywa dywizji Area Detective oraz Robbery and Homicide. We współpracy z biurem terenowym Federal Bureau of Investigation, brał udział w zorganizowanym aresztowaniu rodziny Sacchetti, a wcześniej - w rozbiciu lokalnej grupy neonazistowskiej na Huntington Beach. Był również głównym detektywem prowadzącym spraw powiązanych .101 RECORDS, porwania znanego rapera “Baby Ray” oraz śmierci jego managera Blake Rawlings’a. Prywatnie fanatyk klasycznych samochodów i muscle carów, którego hobby zaszczepiła w nim narzeczona Christine. Po odejściu z departamentu, swoje krytyczne myślenie, doświadczenie i kontakty nabyte przez wieloletnią służbę w lokalnym departamencie w rozwoju dalszej kariery. Postać lidera: Logan Barkley UID postaci lidera z panelu gracza: 18095 Link URL do mapy z lokalizacją biznesu/projektu: https://imgur.com/a/sYHiM2P Typ biznesu (Gastro, Salon Tatuażu...): Ochrona Wybrany interior* (jeśli nie dotyczy, to n/a): Executive Ice Link do tematu organizacji** (jeśli nie dotyczy, to n/a): n/a3 polubienia -
3 polubienia
-
3 polubienia
-
Lemonica (kapitał: $250,000) **Dalsza praca u podstaw determinuje działalność spółki. Media społecznościowe przykuwają uwagę co bardziej zainteresowanych tematyką ludzi, a za nimi zawsze idzie czujne spojrzenie inwestorów. Prawdziwym kamieniem milowym dla ich hojności okazała się współpraca ze znaną w Stanach Zjednoczonych marką McGuire and Foster Limited Company. Tym samym Ci coraz pewniej lokują swój kapitał w rozwój Lemonica.** ****Spółka po potrąceniu wydatków uzyskuje pułap $45.000 (czterdzieści pięć tysięcy dolarów amerykańskich) wypłacanych co tydzień w przestrzeni czterech tygodni w ramach dywidendy przeznaczonej do podziału między udziałowców spółki.****3 polubienia
-
3 polubienia
-
**18 maja w godzinach wieczornych na kanale V-Tube Noaha Alexandra pojawił się drugi, długo zapowiadany, odcinek podcastu My stick of the view - drummer podcast about non drum things. Noah to samej premiery odcinka nie ujawnił ostatecznie kto tym razem znajdzie się pod jego gradobiciem pytań. Jedyny wpis jaki sugerował kierunek co do osoby był dzisiejszy wpis na social media, gdzie oficjalny gość został zablurowany, jednak fotka przy DJ deck od razu sugerowała, że będzie to osoba, która zajmuje się tym stylem muzyki, czyli Nicole Ortega, znana pod pseudonimem artystycznym DJ Molly.** **Materiał rozpoczyna się krótką wstawką, która została nagrana przed oficjalnym rozpoczęciem wywiadu.** Noah Alexander mówi: Ku*wa... Serio już dawno nie było podcastu... Dobrze, że w ogóle zdążyłem posprzątać kurze z tego stołu zanim wpadłaś. ** Noah Alexander zaśmiał się głupkowato.** Nicole Ortega mówi: Mogłabym ci po chamsku sprawdzić, czy spód blatu jest czysty, ale żeby nie psuć atmosfery nie zrobię tego. **Nicole Ortega prychnęła szczerym śmiechem, wciąż delikatnie się bujając na boki.** Noah Alexander mówi: Lepiej nie... Mogą to dzieci oglądać... **Nicole Ortega przytaknęła w śmiechu, obejrzała się na kamerę i operatora.** Noah Alexander mówi: Hej, cześć! Po wielu próbach, przekreślonych stronach w naszych terminarzach, w końcu udało się nam spotkać! Ja jestem Noah Alexander, a to jest podcast My Stick Of The View - Drummer Things About Non Drum Things. Drugi odcinek tego już w zasadzie nieco zapomnianego podcastu, ale tutaj proszę wieszać psy tylko na mnie... Trochę ostatnio mam chaotyczny tryb życia, nieważne! Mniej o mnie, a więcej o moim dzisiejszym gościu jakim jest Nicole Ortega, znana w show-biz jako DJ Molly! **Nicole Ortega gdy została wywołana, pomachała nieco nieśmale do kamery i ukłoniła się ruchem głowy.** Nicole Ortega mówi: Buenos dias, seńores, seńoritas. Noah Alexander mówi: Chciałbym powiedzieć, zróbcie hałas oklaskami, ale jesteśmy tutaj tylko we trójkę, razem z naszym operatorem Dave... **Noah Alexander zaśmiał się mimowolnie.** ** Nicole Ortega spojrzała uśmiechnięta w kierunku Noah, nie widząc co jeszcze powiedzieć, wciąż delikatnie kręci się na boki na fotelu.** Noah Alexander mówi: Dobrze Nicole... Powiedz mi co u Ciebie? Nie miałaś trudności o tej porze by tu dojechać? Korki w naszym mieście potrafią czasami o tej porze dać w kość. Nicole Ortega mówi: Yeah, um... U mnie wszystko w porządku, zaczynam powoli porządkować swoje życie - i wcale nie mówię tak od pół roku! *zaśmiała się* Korki w tym mieście potrafią być nieznośne, to prawda. Musiałam przejechać praktycznie pół miasta, ale szczęśliwym trafem udało mi się nie stać za długo w tych korkach. Z tej strony serdecznie dziękuję starszemu panu, który mnie wpuścił na główną drogę na Del Perro! **Nicole Ortega pomachała do kamery, prychnęła cichym śmiechem i wróciła wzrokiem do Noaha.** Noah Alexander mówi: Miły gest, który jest spotykany już co raz rzadziej wokół nas... Nicole Ortega mówi: Niestety, taka jest smutna prawda - ale ja uwielbiam takie małe gesty i doceniam je, serio. Sama staram się być uprzejma dla innych. A czasem nawet mały, nawet najmniejszy miły gest w * **Nicole Ortega lekko wzruszyła ramionami z uśmiechem na ustach.** Noah Alexander mówi: Coś w tym jest, czasami wystarczy nawet drobna pierdoła, która wpłynie na nas pozytywnie na cały dzień, lub też może być odwrotny efekt tego... Nicole Ortega mówi: Oh, tak. Ile razy sobie już mówiłam - nie przejmuj się, to była tylko jedna głupia odzywka tego gościa, nie powinnaś się tym przejmować. To nic poważnego. Ale wciąż to siedzi w głowie, a ja siedzę wkurzona sama na siebie, że się tym przejmuję. **Noah Alexander wziął w międzyczasie swoją puszkę coli i otworzył ją, tworząc przy tym charakterystyczny dźwięk otwieranej puszki.** Noah Alexander mówi: Ohh... wybacz... **Nicole Ortega podeśmiała się po tym, nie ustając w kręceniu się fotelem. Sięgnęła po szklankę wody, zwilżyła nimi usta i oplotła ją dłońmi, patrzy na Noaha.** Noah Alexander mówi: Troche takie ASMR z otwierania puszki właśnie zrobiłem... Wracając, więc można teraz stwierdzić, że przybyłaś tutaj w tym pozytywnym humorze, racja? **Noah Alexander upił kilka łyków coli i odstawił napój na stolik.** **Nicole Ortega wcisnęła wargi między zęby, zamyśliła się na krótką chwilę.** Nicole Ortega mówi: Mmm... Myślę że ciężej mnie zobaczyć w słabym nastroju, niż dobrym. Zawsze lubię sobie pożartować i się pouśmiechać. Niektóre rzeczy potrafią mnie naprawdę mocno dotknąć, ale raczej rzadko się zdarza, żebym była na coś naprawdę zdenerwowana i chodziła jak tykająca bomba. Noah Alexander mówi: Ugh... Chyba nie chciałbym odczuć tego na własnej skórze, stwarzasz pozory twardej, latynoskiej laski, która boi się powiedzieć tego, co myśli. **Nicole Ortega cmoknęła ustami, zaśmiała się spuszczając na chwilę wzrok i spojrzała na niego nieco spode łba.** Nicole Ortega mówi: I tu zahaczamy o dość ciekawy temat. Nie raz słyszałam komentarze na temat swojej wybuchowej natury, Noah. ** Nicole Ortega zaśmiała się, podnosząc już głowę i machnęła nią, by odgarnąć kosmyki z twarzy i kontynuowała.** Nicole Ortega mówi: Tak, zdarza się, że wybucham. I wybucham tak, że niektórzy naprawdę się tego boją. Ale to są raczej wyjątki. Ktoś musi być naprawdę niezłym osłem i nacisnąć mi na odcisk, żebym pokazała swoje /pazurki/. Kto mnie zna, ten wie że prywatnie jestem raczej ciepłą osobą - a przynajmniej tak mi się wydaje - ale wciąż, lepiej ze mną nie zadzierać. Noah Alexander mówi: To chyba już ten latynoski temperament... Swoją drogą pochodzisz z Meksyku, zgadza się? Nicole Ortega mówi: Tak, jestem z Meksyku. Znaczy... Ta kwestia jest nie do końca prostolinijna. Wywodzę się zr odziny imigrantów z Meksyku, ale sporo dzieciństwa spędziłam właśnie w Meksyku, na przedmieściach. A wywodzę się ze stanu Nowy Meksyk, Albuquerque, więc całkiem niedaleko granicy. Noah Alexander mówi: Cholera... Zaczynam się aż sam bać, a tu to ja mam być tą osobą od przesłuchań i przykręcania śruby pytaniami... Czyli w połowie jesteś amerykanką, a w połowie meksykanką, tak? Masz podwójne obywatelstwo? **Nicole Ortega zaśmiała się, pokręciła głową na boki rozbawiona.** Nicole Ortega mówi: Nie obawiaj się, Noah. Dopóki nie zaczniesz gadać kompletnych bzdur, jesteś bezpieczny. **Nicole Ortega poprawiła tyłek na krześle, spieszy z odpowiedzią na kolejne pytanie.** Noah Alexander mówi: Wiesz, że akurat u mnie z tym może być problem. Czasami mi się mylą niektóre słowa... Instytucje i to w nieodpowiednim miejscu. **Noah Alexander zaśmiał się sam z siebie od razu.** ** Nicole Ortega wybuchła gromkim śmiechem, spoglądając w kamerę - wyczuła tą aluzję.** Noah Alexander mówi: Chyba domyśliłaś się do czego pije... Nicole Ortega mówi: Na szczęście, Noah, nie lecimy na żywo i Dave na pewno będzie w stanie wyciąć niewygodne słowa! Yeah, absolutnie to skumałam. Noah Alexander mówi: No co ty! Dave tego nie zrobi, płacę mu ekstra za to by tego nie robił... Nicole Ortega mówi: Oh! Czyli nie ma tu żadnych poprawek? Noah Alexander mówi: No nie ma... Jak rozmawiasz z kimś prywatnie to też nie dajesz poprawek i nie wycinasz swoich zdań. Nicole Ortega mówi: Świetnie. Doceniam i uwielbiam taki profesjonalizm. Zero tuszowania. **Nicole Ortega przytaknęła z uśmieszkiem, przechyliła nieco ciało i podparła podbródek o swoje palce, patrząc na Noaha zainteresowana.** Noah Alexander mówi: O cholera... Dave! Powiedz, że to nagrałeś! Jestem profesjonalistą! Mamy to udokumentowane! **Noah Alexander spojrzał w kamerę z ekscytacją w oczach i z uśmiechem.** Noah Alexander mówi: A tak na poważnie... To miło, że tak uważasz. Doceniam to. Nicole Ortega mówi: Hey - zbudowaliście sporą legendę w mieście i branży. Mam ci teraz powiedzieć, że nie uważam was za profesjonalistów? Wiecie, co robicie w każdym względzie. A przynajmniej sprawiacie takie wrażenie, bo nie miałam przyjemności widzieć was stricte przy pracy. Ale wasza sława mówi sama za siebie. **Nicole Ortega uśmiechnęła się nieco cwaniacko do Noaha, macha lekko stopą pod stołem.** Noah Alexander mówi: Mogę Ci tylko zdradzić, że szykujemy w niedalekiej przyszłości jeszcze więcej... Nicole Ortega mówi: A to już temat na podcast, do którego zaprosisz sam siebie. **Nicole Ortega zaśmiała się, upiła trochę wody ze szklanki.** Noah Alexander mówi: Hahahaha! Dokładnie! Dobrze, że utrzymujesz mój rytm, mam trochę wysokie mniemanie o sobie i mogłbym ten temat rozwinąć za mocno, a to ty jesteś dzisiaj moją gwiazdą tutaj... **Nicole Ortega przewróciła lekko oczami na słowa o 'gwieździe', pociągnęła nosem czekając na kolejną petardę Noaha z rękawa.** **Noah Alexander wziął myszkę w ręke i odpalił sobie notatnik na komputerze, sprawdzając kątem oka pytania.** ** Poczas rozmowy prawie cały czas utrzymuje chociaż minimalny, szczery uśmieszek. (( Nicole Ortega ))** Nicole Ortega mówi: Oh. Zaczynamy czytać pytania z listy? **Nicole Ortega zmarszczyła nos, patrząc jak ten zerka na ekran.** Noah Alexander mówi: Cicho! Po prostu poruszyłem myszką by ekran nie wygasł. Nicole Ortega mówi: Haha, okaaay! **Noah Alexander spojrzał w kamerę i podrzucił brwiami.** **Nicole Ortega zaśmiała się, przytakując - udaje, że kupiła tą wymówkę.** Noah Alexander mówi: No dobra wiemy, że jesteś z Meksyku i zarazem z Nowego Meksyku... To co w takim razie robisz w LS? Twoje plany co do kariery Ciebie tu przyciągnęły? Nicole Ortega mówi: Well... Historia jest trochę długa i kręta. W Santos wylądowałam już nieco ponad rok temu i zagrzałam tu miejsce na kilka miesięcy, ale potem sprawy rodzinne wywiały mnie z powrotem do Mexico. Po załatwieniu kilku spraw, powiedzmy że... Moja sytuacja życiowa nieco się wykrzaczyła i szukałam dla siebie miejsca na ziemi. I postanowiłam znów spróbować w Santos, tym razem przysięgłam sobie inny start i spróbowanie życia, które mnie kusiło od lat, ale nie miałam śmiałości i odwagi, by chociaż spróbować. Także... To wszystko to jest wypadkowa różnych sytuacji i moich marzeń, Noah. ** Nicole Ortega machnęła lekko głową odgarniając włosy i przechyliła ją, wciskając wargi w zęby.** Noah Alexander mówi: To jak w takim razie zaczęła się Twoja przygoda z muzyką, kiedy był ten punkt zapalny... Wiesz... Ta myśl, że to jest właśnie to, co chcę robić? Nicole Ortega mówi: Um... **Nicole Ortega zamyśliła się na moment, patrząc gdzieś na ścianę zmrużonymi oczami i wróciła wzrokiem do Noaha, zaczęła mówić z pewnością.** Nicole Ortega mówi: Kiedyś odbyłam pewną rozmowę z moim, byłym juz, facetem - pozdrawiam cię, Morris! **Nicole Ortega tu pomachała radośnie do kamery z uśmiechem i wróciła do nieco poważniejszej rozmowy.** Noah Alexander mówi: Też się dołączam do pozdrowień! Nicole Ortega mówi: Powiedział mi wprost - jeśli chcesz spróbować, spróbuj - nie bój się! I to mi dało do myślenia, Noah. Ja jestem z natury taka, że się boję. Jak to określają teraz w sieci, emm... Overthinking - o! Myślę o tym, co może nie wypalić, co mogę zawalić, o tym że ludziom się coś nie spodoba. Albo że coś, co zrobię wywoła jakiś skandal, aferę, problemy. Dlatego nie mogłam się przez długi czas przekonać. Działałam przy muzyce już wiele lat, ale praktycznie nic z tego nie udostępniałam. Noah Alexander mówi: Ale to akurat jest zarówno moja jak i Twoja codzienność, oboje wybraliśmy tak naprawdę życie publiczne i jesteśmy przez to na widelcach. Nicole Ortega mówi: Oh, yeah. Tylko wiesz. Każdy inaczej odbiera tą krytykę, prawda? **Nicole Ortega uniosła kącik ust, spoglądając na niego porozumiewawczo.** Noah Alexander mówi: To prawda, ja osobiście na wiele sytuacji patrzę z przymrużeniem oka, ale też trzeba umieć przyjąć krytykę po prostu. Nicole Ortega mówi: Zależy też jaka krytyka i od kogo, Noah. I dobrze wiesz, o czym mówię - co innego jest usłyszeć, że muzyka jest słaba od kilku ludzi, a czym innym jest słuchanie słynnego /hejtu/ byle gościa, który nawet nie jest w temacie. Wciąż walczę z radzeniem sobie z krytyką, ale uważam że jest już o wiele lepiej, niż na początku, gdzie bałam się każdego pojedynczego komentarza w sieci, czy zasłyszanego w publicznym miejscu. Noah Alexander mówi: Z czasem też już się zaczynasz przyzwyczajać do tego trochę i po prostu to ignorować nawet. Nicole Ortega mówi: Yeah, dokładnie... A wracając jeszcze do kwestii tego /punktu zapalnego/ - Morris mnie wtedy przekonał, że może warto jednak spróbować. No i spróbowałam. Wyjechałam wtedy do Meksyku i zaczęłam przygrywać na imprezach rodzinnych ze znajomym, który potrzebował pomocy przy DJce i tak dalej. Spróbowałam tego na mniejszą skalę - puścić utwór, kliknąć tu, kliknąć tam... A jak towarzystwo się rozpije, podkręcić bas, volume i czasem zaskreczować, żeby coś się działo. **Nicole Ortega podeśmiała się, poprawiając sukienkę na brzuchu.** Nicole Ortega mówi: Wróciłam do Santos i spróbowałam tego tutaj, tym razem w klubie, a nie na imprezie rodzinnej. Noah Alexander mówi: Czyli to jednak Los Santos było miejscem, gdzie oficjalnie zadebiutowałaś na scenie, zgadza się? Nicole Ortega mówi: Yup. Okazuje się, że sam streaming w sieci to nie jest najlepszy wybór na rozpoczęcie kariery. I mean... Da się, tak? Ale żeby się z tego utrzymać, musiałbyś zrobić naprawdę coś viralowego, albo budować swój image przez lata. A, jak dobrze zapewne wiesz, ciężko w sieci o wybicie się na prawdziwej muzyce. Nie od dziś wiadomo, że muzyka dzieli się na tą prawdziwą, prosto z serca - i tą, która się sprzedaje. **Nicole Ortega uniosła kąciki ust kończąc wypowiedź, zwilżyła usta wodą i spojrzała z powrotem na Noaha.** Noah Alexander mówi: Wiesz, to też zależy... Czasami wrzucisz coś pod ścieżkę do filmiku na Tik Tok i się staje to viralem nie wiadomo skąd... Nicole Ortega mówi: O tym właśnie mówię - długa praca, albo viral. Noah Alexander mówi: Ta branża też potrafi zaskoczyć naprawdę... Chyba w każdym aspekcie i w każdej sytuacji. **Nicole Ortega pokazała na niego palcem, oparła z powrotem głowę.** Noah Alexander mówi: Można powiedzieć, że zrobiłaś wręcz furorę w Santos jako DJ'ka. Z tego co się orientuje to wystąpiłaś praktycznie w każdym popularniejszym klubie w Santos! **Nicole Ortega zaśmiała się pod nosem, spuszczając na moment głowę i spojrzała na Noaha.** Nicole Ortega mówi: Nie wiem, czy furorę - nie mi to oceniać. Mogę o sobie mówić, że zrobiłam wielką karierę i jestem rozpoznawalna na mieście. Ale to jak pytać piekarza, czy piecze dobry chleb. Co innego ma ci powiedzieć, niż "najlepszy"? **Nicole Ortega lekko rozłożyła ręce, zaśmiała się i oplotła rękami szklankę, kontynuując.** Nicole Ortega mówi: Grałam w wielu klubach, w jednym wciąż jestem stałą rezydentką, ale na razie włodarze mają na głowie inne sprawy. Ja sama mam teraz prywatne kwestie na głowie. Noah Alexander mówi: Do tego też będę chciał przejść z pytaniami do Ciebie, ale chciałbym jednak o tym pogadać nieco później, w porządku? **Nicole Ortega przytaknęła ze zrozumieniem.** Noah Alexander mówi: NOVA Records... Jak wyglądał początek Twojej współpracy z wytwórnią? **Nicole Ortega momentalnie się uśmiechnęła, fuknęła nosem rozbawiona.** Nicole Ortega mówi: Ha, wiedziałam że padnie pytanie o to... *wzięła wdech przez nos, prostując plecy* Początki z NOVA? Były burzliwe. I dziwne. Noah Alexander mówi: Oj... To na pewno... Nicole Ortega mówi: Jako początkujący artysta, pierwszy raz obracający się w ogóle w klimatach grania, muzyki, czy jakiejkolwiek rozpoznawalności, chciałam brać udział w czym się da. Wiesz - aby tylko moje nazwisko się pojawiło gdziekolwiek, dosłownie. Noah Alexander mówi: Sama wiesz, że nie kryłem krytyki publicznie co do tego jak działają... Nicole Ortega mówi: Oh, pamiętam. Wszyscy wtedy naskoczyli na wytwórnię, miałam dwa dni czytania Invadera. Udało mi się załatwić imprezę w klubie Eden, tak /kochanym/ przez scenę klubową. Podczas tej imprezy, podeszła do mnie na scenę Laila, FHY - na pewno znane ci nazwisko. Po imprezie wzięła mnie na rozmowę o tym, czy nie chciałabym wejść do wytwórni jako twórca. I wyobraź sobie - ja, mały robaczek, ktoś kompletnie nieznany w Santos dostaje taką ofertę. **Nicole Ortega gestykuluje podczas tej opowieści, ma już poważniejszy wyraz twarzy.** Nicole Ortega mówi: Na następnych imprezach byłam obserwowana przez jej manager i szefową wytwórni, Sonię Dragovich. Ta mnie wzięła po jakimś czasie na rozmowę i powiedziała, że zacznie obserwować mnie i moje ruchy, ale mogę się poczuwać jako potencjalny artysta pod... Noah Alexander mówi: FHY Ci to zaproponowała już po całej aferze z HEXE tą współpracę? Muszę zrobić sobie mały reminder w tej sprawie... Nicole Ortega mówi: Um... Te wszystkie wydarzenia się przeplatały, Noah. **Nicole Ortega zmrużyła oczy w lekkim zamyśleniu.** Noah Alexander mówi: Czyli masz ten sam problem co ja i Ci się to zlewa właśnie... Nicole Ortega mówi: Ale wydaje mi się, że to było przed główną aferą i w okolicach początku 2024 Tour. **Noah Alexander zaśmiał się pod nosem.** Nicole Ortega mówi: Pamiętam, że pierwsza impreza, którą grałam w Eden miała miejsce 4 stycznia - ważna data, pierwsza impreza, wiesz.. **Nicole Ortega uśmiechnęła się lekko, wzięła wdech przez usta.** Nicole Ortega mówi: Także... Tak, na pewno Hexe wtedy jeszcze miała udział w pracy wytwórni NOVA. Noah Alexander mówi: Nie żałowałaś potem tej decyzji, jak to wszystko wybuchło? Wiesz, no też chcąc, nie chcąc łatka tej afery była przypięta również Tobie... Nicole Ortega mówi: I właśnie do tego dążę, Noah. **Nicole Ortega zaznaczyła to palcem, poprawiła nieco tyłek na fotelu.** **Noah Alexander upił łyka coli, utrzymując wzrok na Nicole.** Nicole Ortega mówi: Kontynuując - Sonia zaczęła renegocjacje w sprawie imprezy, którą już dogadałam. Zawołała za mnie grube pieniądze, kompletnie dla mnie niewyobrażalne. A zaznaczam - byłam wtedy kompletnie nieznana. Do tego potem zaczęła się afera właśnie ze wspomnianym Tour, Lailą. I gdy już miałam dostać pióro do ręki i machnąć podpis na cyrografie, powiedziałam Sonii - "Wybacz, ale nie mogę tego podpisać". **Nicole Ortega odłożyła rękę, którą gestykulowała na udo.** Nicole Ortega mówi: Stąd też podpisanie mojej umowy przedłużyło się o parę tygodni, dopóki sprawy z NOVA nie wyprostowały się i nie trafiły w ręce Laili z Mallory w zarządzie. Więc... Tak - początki były burzliwe i chyba mało kto wie, że ja sama odmówiłam podpisania współpracy na początku. Noah Alexander mówi: Powiem Ci, że nieco mi narzuciłaś nowe horyzonty na tą całą sprawę, dzięki Tobie mam teraz okazję to zrozumieć jak to wyglądało od kuchni u was... Nicole Ortega mówi: Well - nikt mnie o to wcześniej nie pytał, więc nie mówiłam, tak? **Nicole Ortega uśmiechnęła się do Noaha.** Noah Alexander mówi: Hah! Mam kolejny ten pierwszy raz w tym programie... Nicole Ortega mówi: Nie wiem, co Sonia sobie myślała - ale czuję, że miałam być jej deską ratunku. Nowym narybkiem na scenie, który wyciągnie wytwórnię z powrotem na powierzchnię z dna. * Nicole Ortega prychnęła śmiechem, czując aluzję do pierwszej części.** Noah Alexander mówi: W zeszłym odcinku pierwszy raz miałem z HEXE... Nicole Ortega mówi: Cieszę się, że mogłeś ze mną przeżyć ten pierwszy raz. Noah Alexander mówi: Czuję się również zaszczycony, to było niesamite przeżycie Nicole. **Nicole Ortega roześmiała się, odrzucając poważniejszy wyraz rozmowy sprzed chwili i zerknęła na kamerę i operatora.** **Noah Alexander zaśmiał się.** Noah Alexander mówi: Ciesze się, że czujesz się swobodnie tutaj, lubie to uczucie jak zapominam podczas rozmowy, że to jest podcast i się wszystko nagrywa... Nicole Ortega mówi: Powiedziałeś mi, że to ma być rozmowa i dalej to utrzymuję, aight? **Nicole Ortega podeśmiała się, sięgnęła na tył głowy i poprawiła sobie koka.** Noah Alexander mówi: Dokładnie tak! **Noah Alexander wstał momentalnie i oparł się o stół, poprawił mikrofon.** Noah Alexander mówi: Dobra! A teraz musisz mi koniecznie odpowiedzieć na to pytanie, bo umre z niewiedzy jak nie uzyskam odpowiedzi na nie... **Nicole Ortega spuściłą rękę na udo, spojrzała na niego nieco zaskoczona. Podniosła przy tym brewkę, nie spuszcza wzroku.** Nicole Ortega mówi: Um... Okay? **Nicole Ortega zaśmiała się widocznie zaskoczona jego ruchami, zerknęła krótko na kamerę.** Noah Alexander mówi: Doświadczyłem tego pomysłu dość mocno na własnej skórze.... Powiedz mi... **Noah Alexander usiadł na krzesło.** Noah Alexander mówi: Powiedz mi droga Nicole... Nicole Ortega mówi: Słucham cię, drogi Noah. **Noah Alexander podtrzymuje celowo napięcie przed pytaniem.** **Nicole Ortega wtórowała mu, patrząc na niego.** Noah Alexander mówi: Skąd się wziął u Ciebie do cholery pomysł na to by rozdawać tequille na swoich imprezach? **Nicole Ortega zaśmiała się, spuszczając z siebie nerwy, które przed chwilą wywołał Noah i przelizała usta, patrząc na niego.** Nicole Ortega mówi: Słuchaj... Z tego co pamiętam, miałeś okazję jej spróbować, prawda? Pomysł był prosty. Lubię na koncertach, graniach utrzymywać kontakt z ludźmi. Cały czas z nimi rozmawiam, słucham co mają mi do powiedzenia. Niektórzy podrzucają fajne pomysły z dedykacjami i fajnie się bawią na imprezach. Pomyślałam sobie - dlaczego nie dać im czegoś w zamian, oprócz dobrej zabawy? Niech dostaną coś, co będą mogli postawić w domu. Seria limitowana tequili "Seeking Horizons" to coś, czego nie da się na razie dostać. Podkreślam - na razie! **Nicole Ortega zaznaczyła to palcem, po czym odjechała na fotelu na bok i sięgnęła do torby, którą przyniosła ze sobą i postawiła poza kadrem.** **Nicole Ortega przyjechała na fotelu z powrotem do biurka i postawiła na środku dwie butle swojej tequili, przesunęła butle w kierunku Noaha, oparła się po tym z powrotem o fotel, mając uśmiech na ustach.** Nicole Ortega mówi: I korzystając z okazji, chciałam ci też wręczyć dwie pamiątkowe butelki. Ludzie na imprezach dostawali ją za dobrą zabawę ze mną, a tobie je daję za to, że mnie tu zaprosiłeś. **Nicole Ortega spojrzała prosto w obiekt kamery, pokazała tam palcem.** Nicole Ortega mówi: I nie - to wcale nie jest łapówka, żeby wyciął niewygodne momenty! Noah Alexander mówi: Słodki Jezu... Pytasz czy miałem okazję spróbować? Oczywiście, że tak! I to w zbyt dużych ilościach... **Nicole Ortega roześmiała się, spuściła rękę i wróciła wzrokiem do Noaha, odchrząkując pod nosem.** Nicole Ortega mówi: Oh, wyglądałeś dość uroczo, jak te wszystkie drinki z baru pomieszały się z tequilą... Noah Alexander mówi: Ostatnio trafiłem nawet na filmik na tik tok, który idealnie podsumowuje to jak to wyglądało u mnie po imprezie w Coockatos... **Nicole Ortega kiwnęła głową z uśmieszkiem, by coś więcej o tym powiedział.** Noah Alexander mówi: Zaraz Ci pokażę, jak to zobaczyłem za pierwszym razem to od razu miałem skojarzenie z Tobą i z imprezą. **Noah Alexander zminimalizował pytania i odpalił zapisany filmik, następnie skierował laptop w stronę Nicole.** Noah Alexander mówi: Dave... Tutaj jak coś ładnie zmontujesz i wrzucisz filmik na ekran... **Nicole Ortega pochyliła się w stronę laptopa, opierając się ręką o podłokietnik i obejrzała filmik, który ten jej zaserwował.** Noah Alexander mówi: Ten filmik mnie przynajmniej utwierdził w tym, że po Twojej imprezie poprawnie akcentowałem to słowo... **Nicole Ortega wybuchła głośnym śmiechem po słowach 'tequila', oparła się z powrotem o fotel i rozbawiona patrzy na Noaha.** Nicole Ortega mówi: Oh, widzisz? Właśnie dla takich virali robi się taką tequilę! **Noah Alexander obkręcił laptop w swoim kierunku, śmiejąc się z reakcji Nicole.** **Nicole Ortega pośmiała się jeszcze trochę, odgarnęła pazurami kosmyki z twarzy.** Noah Alexander mówi: Mówię poważnie, tak było! **Noah Alexander śmieje się dalej, odkrywając w miedzyczasie pytania na laptopie.** Nicole Ortega mówi: Sama nie raz wyglądałam tak po wieczorze przy butelce, wiesz? W ogóle tej tequili spróbowałam nie wiem... Po miesiącu tego, jak latała już na imprezach? Miałam natłok pracy w klubach, wytwórni. Jeszcze studio, trzeba było coś kleić. Nie miałam czasu się napić, a jak już to wolałam wypić lampkę wina i iść spać, a nie imprezować przy tequili. **Nicole Ortega rzuciła poważniejszym tonem, żaląc się na okresowy natłok roboty.** Noah Alexander mówi: Ja mam jeszcze jedną butelkę w domu, którą dostałem od Ciebie bodajże w Eden, póki co czeka na okazję, plus ja sam nieco zmieniłem swój tryb życia na ten można powiedzieć, że zdrowszy. Nicole Ortega mówi: Oh, to nie był Eden, Noah... W Edenie grałam raz, na samym początku. I nie miałam wtedy swojej tequili, więc nie ma szans. Noah Alexander mówi: Podziwiam Cię za pamięć... **Nicole Ortega zaśmiała się, pokręciła głową.** Noah Alexander mówi: To moment... Który to był klub, ten na Del Perro... Nicole Ortega mówi: Cockatoos! **Noah Alexander pstryka palcami, próbując przypomnieć sobie.** Nicole Ortega mówi: Nah, to Burton, em... Mirage? Noah Alexander mówi: Aha... Nicole Ortega mówi: Mirage, na pewno. Noah Alexander mówi: MIRAGE! Noah Alexander mówi: Tak! **Nicole Ortega pstryknęła palcami, pokazała na niego i odłożyła rękę na podłokietnik, zadowolona z siebie.** Noah Alexander mówi: Udało nam się! Wspólnymi siłami! Nicole Ortega mówi: Nasz drugi wspólny raz! Noah Alexander mówi: Hahahahaha. **Nicole Ortega dopowiedziała swoje, parsknęła śmiechem.** Noah Alexander mówi: Ale cieszy mnie fakt, że powiedziałaś, że tequilla może wrócić. Nicole Ortega mówi: Może wrócić, ale na razie nie mam na to planu. Wiesz, moje kolejne ruchy są jeszcze niesprecyzowane w głowie ani mojej, ani managerki, ani wytwórni. Nawet jeśli pojawi się jeszcze linia tequili z moją facjatą - prawdopodobnie będzie to już inna tequila. Chciałabym zostawić 'Seeking Horizons' jako pamiątkę, coś wyjątkowego. W końcu to mój pierwszy album, no i hej! Pierwsza tequila z moją twarzą! **Nicole Ortega rozłożyła lekko ręce, zaśmiała się i upiła wody ze szklanki.** Noah Alexander mówi: Czyli można powiedzieć, że teraz odpoczywasz po Seeking Horizons, tak? W ogóle to chyba teraz nieco przycichła Twoja kariera, zarówno jeśli chodzi o Twoje występy za konsolą jak i w social media... Przyczyną jest Twój pierścionek na palcu? Od razu mi się rzucił w oczy jak Ciebie zobaczyłem pod studio... Nicole Ortega mówi: Umm... Odpoczynek po Horizons myślę, że już miał miejsce. Zaczęłam zajmować się w końcu swoim życiem prywatnym i na poważnie się ustatkowywać. **Nicole Ortega wysłuchała pytanie "w ogóle to teraz..." i przytaknęła, biorąc wdech przez nos** Nicole Ortega mówi: Przycichła, to fakt. Jest tu kilka czynników, które na to wpływają.. Jedno to to, że zwyczajnie musiałam się wyciszyć po intensywnym etapie mojego życia, bo muszę przyznać że od pierwszej imprezy w Santos nie miałam dla siebie za dużo czasu praktycznie do końca marca. **Nicole Ortega zaśmiała się na koniec zdania, zwilżyła usta językiem i kontynuowała.** Nicole Ortega mówi: Kolejna sprawa to taka, że w mieście pojawiły się nowe twarze, które też próbują swoich sił w tej branży. Nie wiem, czy idzie im dobrze, czy źle - nie powiem, czy mi to przeszkadza. Ja idę swoim tempem, ale jednak miasto o mnie jeszcze do końca nie zapomniało, to pewne. Chociażby przykładem jesteś ty - po takim czasie ciszy i tak wziąłeś mnie na ten podcast, poza tym jakiś czas temu grałam też w reaktywowanym The Vault, które było w zasadzie moim takim... Karierowym marzeniem odkąd tylko pojawiłam się w Santos. To tam zawsze grały największe sławy, to tam właśnie Tour miał swój /przystanek/. Nie chcę spoczywać na laurach, ale zwyczajnie wiesz... Psychicznie i mentalnie czuję, że przez ten ostatni miesiąc, czy dwa nie byłam w stanie zrobić nic więcej. Tak czy inaczej - na pewno pojawi się w sieci jeszcze coś z dopiskiem "by Molly". Noah Alexander mówi: Czyli mimo to ta kariera mimo zmniejszonego ognia, nie przygasła. **Nicole Ortega skończyła wypowiedź krótkim śmiechem, przytaknęła na komentarz Noaha.** Noah Alexander mówi: Oczywiście, ja jak najbardziej szanuje to, że w taki sposób traktujesz swój czas i przede wszystkim nie nakładasz sobie jakichś terminów... Uwierz mi, czasami nie służy taki pośpiech. No dobrze Molly, wrócę do części pytania co Ci zadałem... Twój pierścionek... Szykuje się wesele? **Nicole Ortega zaśmiała się przez nos, spojrzała na swój pierścionek prostując palce i tapnęła nimi w udo, wróciła wzrokiem do Noaha.** Nicole Ortega mówi: To na pewno, skoro powiedziałam 'tak'. **Nicole Ortega zaśmiała się, podrapała się po czubku nosa.** Noah Alexander mówi: Oficjalnie się przyznasz kto jest szczęściarzem lub szczęściarą? **Nicole Ortega spojrzała na niego z uśmieszkiem, kiwnęła lekko głową.** Nicole Ortega mówi: Strzelam, że spodziewasz się tego. Bo ja spodziewam się pytania o to. Noah Alexander mówi: Na pewno nie Morris... To już wiemy wszyscy... **Noah Alexander zaśmiał się głośno.** Nicole Ortega mówi: Oh, to na pewno. Ale spodziewam się pytania o jeden, konkretny post. **Nicole Ortega zaśmiała się, zerknęła w kamerę.** Noah Alexander mówi: Czyli Mallory, zgadza się? **Nicole Ortega zamruczała twierdząco, przytakując.** Noah Alexander mówi: No to oficjalnie chcę Ci pogratulować Twojego nowego etapu życia! **Nicole Ortega ukłoniła się głową, kładąc na chwilę rękę na klatce piersiowej.** Nicole Ortega mówi: Muchas gracias, Noah. I wszystkim, którzy mogli tak pomyśleć w tej chwili! Noah Alexander mówi: Powiedz mi... Mogę już Asami przekazywać by szukała sukienki? **Noah Alexander parsknął śmiechem mimowolnie.** **Nicole Ortega roześmiała się, odgarnęła kosmyk włosów za ucho.** Nicole Ortega mówi: Yeah, jak najbardziej. A ty szukaj ładnego garnituru, bien? Tylko znajdź taki, który nie podrze się od opierania o ścianę, gdy tequila ci zaszkodzi. **Nicole Ortega pośmiała się jeszcze, po czym wzięła łyka wody spoglądając na Noaha.** **Noah Alexander ryknął śmiechem na słowa Nicole.** Noah Alexander mówi: Dobre! Czuję, że już mam łatkę u Ciebie za tą impreze. **Nicole Ortega pośmiała się pod nosem, widząc jego szczerą reakcję.** Nicole Ortega mówi: Sam do niej cały czas nawiązujesz, więc czemu nie ciągnąć tego dobrego motywu? Noah Alexander mówi: Nie no... Serio, ciesze się z Twojego szczęścia, jednak pozwolisz, że z dobrego kumpla przejdę na tego wścibskiego dziennikarzyne i zadam kilka niewygodnych pytań... Nicole Ortega mówi: Oh, boy. Here we go... **Nicole Ortega przewróciła oczami udając poirytowanie i zaśmiała się, przytaknęła do niego.** Nicole Ortega mówi: Śmiało, zaczynajmy festiwal. Noah Alexander mówi: Nie boisz się dzielić życia prywatnego i zawodowego? No jakby nie patrzeć Mallory to Twoja menadżerka i też CEO wytwórni, do której należysz. Przegadałyście ten temat? **Nicole Ortega cmoknęła ustami, zaczęła mówić.** Nicole Ortega mówi: Słuchaj, obawy były. Poznałam Mallory przy odmowie wejścia do NOVA i kilka dni później zaczęłyśmy rozmawiać, spotykać się. I wtedy też pojawiły się plany, żebym weszła do wytwórni, już pod nowym zarządem. I wtedy już sobie... **Fehu Skarsgard staneła i pomachała im lekko.** **Nicole Ortega przerwała słysząc kroki i spojrzała obok kamery, pomachała z uśmiechem do Fehu.** ** Dave skierował na Fehu kamerę na chwilę, wrócił do nagrywania Noaha i Nicole.** Noah Alexander mówi: Niespodziewany gość w studio... Hej Fehu! Fehu Skarsgard mówi: Siema, siema. Wpadłam zobaczyć czy Noah jeszcze żyje haha. Noah Alexander mówi: Żyję, dzisiaj tequilli Nicole ze sobą nie wzięła, haha! **** Wcześniej postawiła na stole dwie butelki. (( Nicole Ortega ))** Fehu Skarsgard mówi: Jak to...? A wpadłam zobaczyć jakiś drunk challenge. **Noah Alexander spojrzał na butelki tequili na stoliku.** Noah Alexander mówi: A jednak przyniosła i ich nie zauważyłem... **Fehu Skarsgard nie zauważyła butelek.** Noah Alexander mówi: Jestem bez soczewek, okay? Fehu Skarsgard mówi: Czyli po prostu odpowiedzialny, trzeźwy podcast? Noah Alexander mówi: Tak! Odpowiedzialny, trzeźwy podcast. **Nicole Ortega przytaknęła z uśmieszkiem.** Nicole Ortega mówi: Kto jest trzeźwy ten jest.. **Nicole Ortega rzuciła ciszej, zarechotała patrząc po nich.** Fehu Skarsgard mówi: To chyba tylko Dave. **Fehu Skarsgard spojrzała na kamerzystę, uśmiechnęła się do niego szeroko.** Noah Alexander mówi: Dobra Nicole, wróćmy do pytania... Nicole Ortega mówi: Mhmm. **Nicole Ortega odchrząknęła cicho, poprawiła sukienkę na brzuchu. Lekko się kręci na fotelu na boki.** Noah Alexander mówi: Powiem Ci tak, sam doświadczyłem już tego, że uczucia do drugiej osoby potrafią zrobić totalny bałagan w głowie i w życiu. Nie mówię tego w tym złym znaczeniu. Noah Alexander mówi: Ja po prostu nie umiem nadal zrozumieć tego jak te uczucia przyjmować. Prosty przykład z Asami, powiem Ci wprost. Dziewczyna po prostu sprawiła, że nie wiadomo jak i kiedy, wywróciła moje życie do góry nogami. W życiu nie poczułem czegoś takiego, wobec innej osoby. **Nicole Ortega nasłuchuje go z zainteresowaniem, co jakiś czas przytakując po zdaniu.** Nicole Ortega mówi: Coś pięknego, ha? **Nicole Ortega rzuciła w jego stronę, unosząc kącik ust.** Noah Alexander mówi: Nawet teraz jak próbuje to opisywać to czuję, że zaczynam się jąkać. Nie umiałem tego wszystkiego zrozumieć na początku i przelałem to na papier, tworząc utwór dla niej i też dla siebie. Do czego pije Nicole? Po prostu dbaj o swoje uczucia wobec Mallory i miej gdzieś to, co ludzie będą mówić. Tylko obiecaj mi, że będziecie w stanie oddzielać swoje życie prywatne od zawodowego, bo tego nie można mieszać. Ja za Was trzymam kciuki i życzę z całego serca szczęścia. Nicole Ortega mówi: Noah - zanim jeszcze weszłam oficjalnie do wytwórni, rozmawiałyśmy o tym. Obie sobie przysięgłyśmy, że nie będzie żadnego przyzwolenia na nepotyzm, czy coś w tym stylu. Prywatnie? Kochamy się, mamy swoje tematy. Służbowo? Ona jest manager, ja jestem artystą i obie pracujemy. Mallory jest na tyle zdolną profesjonalistką w swoim fachu, że nie było widać w jej pracy nawet cienia jakichkolwiek uchybień. Obie dobrze rozumiemy, jakimi prawami rządzi się ta branża i rozdzielamy te dwie strefy swojego życia. Nie raz dostałam służbową reprymendę od niej, jako że jest moją przełożoną i manager... **Nicole Ortega zaśmiała się, podrapała po skroni.** Nicole Ortega mówi: Dziękuję ci za te serdeczne życzenia, Noah. Odbijam to i życzę ci również pięknego życia z Asami, którą też pozdrawiam! Wszyscy musimy utrzymać profesjonalizm w tej pracy... Noah Alexander mówi: Dzięki wielkie... To co? Myślę, że tym pozytywnym i czułym akcentem zakończymy nasze spotkanie. Po za kamerami zrobimy jeszcze wspólną fotkę, co ty na to? Pozdrowienia Asami przekażę osobiście jak coś... Nicole Ortega mówi: Cóż, jeśli uznajesz że poruszyłeś na tym przesłuchaniu już wszystkie kwestrie... **Nicole Ortega spojrzała na niego szczerząc kły i upiła łyka wody, odstawiła szklankę na biurko.** Noah Alexander mówi: Myślę, że tak, najwyżej zrobimy kiedyś drugą część, albo nawet trylogie.. Nicole Ortega mówi: Well, zobaczymy jak to się przyjmie. Chociaż może ja kiedyś też zrobię swój podcast? Zaproszę cię tam na pierwszy odcinek, żebym przeżyła ten pierwszy raz z tobą. **Nicole Ortega zaśmiała się, odklejając plecy od fotela. Przemasowała powolnie swoje udo ręką.** Noah Alexander mówi: Hahah! Trzymam za słowo! Nicole Ortega mówi: Po każdym pytaniu będziemy wypijać kieliszek tequili, wtedy będzie zabawniej! **Noah Alexander obrócił się w stronę kamery.** **Nicole Ortega obróciła się na fotelu w kierunku kamery, posłała szeroki uśmiech publiczności.** Noah Alexander mówi: Jesteście wszyscy świadkami tych obietnic jak coś. Dzięki jeszcze raz Nicole za dzisiaj, ciesze się, że w końcu udało się nam spotkać. Droga była długa, ale w końcu jesteśmy na tej mecie... Czuje się zaszczycony tym, że chciałaś wpaść do mnie pogadać. **Nicole Ortega ukłoniła się lekko, patrząc to na kamerę, to na Noah.** Nicole Ortega mówi: Cała przyjemność po mojej stronie - pierwszy wywiad w moim życiu. Szczerze nie spodziewałam się, że kiedykolwiek dojdę do takiego momentu w życiu. **Nicole Ortega zaśmiała się.** Noah Alexander mówi: W takim razie oficjalnie się musimy pożegnać z widzami! Dzięki za oglądanie i do zobaczenia! Nicole Ortega mówi: Bye! **Nicole Ortega pomachała radośnie do kamery, szczerząc się.** **Podcast kończy się napisami końcowymi, a w tle leci utwór Bounce, autorstwa DJ Molly z albumu New Horizons** PROMOCJA I WYDATKI: ODGRYWANKO: INFORMACJE DLA OPIEKUNÓW:3 polubienia
-
**Na platformach streamingowych, oraz YouTube pojawil sie numer nastoletniego artysty z Atlanty - Lavty'ego, kawalek zawiera charakterystyczny dla Lavty'ego typ beatu, ktory zostal wyprodukowany przez jego przyjaciela Vineey'a. Track opowiada o tym jak stracil swoich rodzicow i nie potrafi o nich zapomniec, wspomina on takze o tym jak falszywi potrafia byc ludzie, zeby tylko zyskac troche slawy i pieniedzy, nie zabraklo takze wzmianki o jego starszym przyjacielu, ktory przejal nad nim opieke - Jeffrey'u, w kawalku wyznal, ze jest on dla Lavty'ego jak ojciec.** credits/tekst: Gra: Kontakt: Promocja;3 polubienia
