Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Ranking

Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 18.02.2025 w Odpowiedzi

  1. SHOT'N'ROLL Ogłoszenie powrotu Social Therapy to coś, co wielu entuzjastów muzyki ciężkiej przywitało z ogromnym entuzjazmem. Formacja została oficjalnie zawieszona w październiku 2023 roku z powodów, które nie zostały ujawnione do dziś dnia, ale co jest pewne - kapela zdążyła zbudować solidny fanbase, który niewątpliwie przetrwał po dziś dzień. W poprzednim okresie działalności, Social Therapy zasilała ekipa w składzie: Jack Wesker (wokalista), Alaina Clarke (gitara prowadząca), Victor Dright (gitara basowa) oraz Theodor Hunterly (perkusja). Ich występy zrzeszały masę osób, a utwory szybko były podłapywane, pozwalając dodatkowo odbiorcom na szukanie smaczków, które Wesker przemycał w treści, nawiązując do różnych aktualnych wydarzeń. Nie może więc nikogo dziwić, że gdy kapela ogłosiła zawieszenie działalności, co potwierdziła dodatkowo ich ówczesna wytwórnia - Astaroth Records, dużo osób było niepocieszonych tym. Był to bowiem kolejny projekt, który oddalił się w cień po dłuższym czasie działania. Losy osób z Social Therapy poszły w różne strony. Alaina Clarke rozpoczęła prowadzenie lokalu Distortion, który obecnie dalej funkcjonuje na Mirror Park z innymi właścicielami, zaś Victor Dwight ciągle przewijał się w muzycznym świecie, czy to jako muzyk gościnny na koncertach, czy też na różnego rodzaju wydaniach. O Jacku Weskerze czy Theodorze zapadła kompletna cisza, która pozostawiła jedynie pole dla miłośników teorii spiskowych. W styczniu 2025 roku, czyli ponad rok od zawieszenia, social media kapeli ożyły na nowo, co od razu zostało wyłapane przez ich fanów. Żartobliwe, wręcz memiczne posty wskazywały wprost na jedno - muzycy nabrali nowego wiatru w żagle i ogłosili powrót. Na kolejne ruchy nie trzeba było czekać długo - albowiem szybko internet obiegła informacja o planowanym koncercie w lokalu Distortion, gdzie Social Therapy zaprezentowało się w zupełnie nowym składzie, który wzbudzał różne dyskusje w kuluarach. Z oryginalnej grupy odeszła Alaina Clarke oraz Theodor Hunterly. Na ich miejsce weszli Wattie Reid oraz Daithi Potter. Niektórych zaskoczyła taka zmiana, zwłaszcza, że chociażby Reid jest jeszcze powiązany z Soul Evisceration, a sam Daithi do niedawna występował u boku As They Dream (z czego jak wiemy, posiadają już nową perkusistkę). Samo odejście Clarke i Theo zebrało się ze smutkiem od fanów Social Therapy, którzy byli z nimi od samego początku. Koncert w Distortion na pewno rozmył wiele obaw jakie się pojawiły. Zespół dał mocny występ, zbierając pod sceną rzeszę ludzi, którzy wytrwale bawili się do końca, domagając się bisu od swoich idoli. Co dalej? Czekamy, na pewno oczekiwania i głód nowości od ludzi jest spory. Liczymy więc, że ST dostarczy nam niedługo kolejnej dawki koncertów i materiałów, a my zapraszamy Was w międzyczasie na krótką serie pytań do członków kapeli! 1. Twój ulubiony utwór spoza repertuaru zespołu? JACK WESKER: Living Dead Girl. DAITHI POTTER: Alice in Chains - Them Bones. VICTOR DWIGHT: Klasyk, Bohemian Rhapsody od Queen WATTIE REID: Mój ulubiony?, Ciezko odpowiedzieć o jednym który bardzo cenie, ale gdybym miał stawiać na jeden który mocno ugruntował mój kompas moralny to wskazałbym Rage Against The Machine - Killing in the name of. 2. Twój muzyczny idol, inspiracja lub po prostu ulubiony muzyk? JACK WESKER: Lemmy. DAITHI POTTER: Layne Staley goat, a inspiracja perkusyjna to Joey Jordison. VICTOR DWIGHT: Geezer Butler z Black Sabbath, zawsze w serduchu. WATTIE REID: Wskaże tutaj paru bo jeden to za mało: lokalnie całe Dick In Dixie (RIP), Nikki Sixx (Motley Crue), i mój immiennik Wattie Buchan (The Exploited). Każdy z nich wpłynął po części na postrzeganie życia. 3. Pierwszy koncert na jakim kiedykolwiek byłeś? JACK WESKER: Koncert bezdomnego Pete'a żeby dostać flaszkę. DAITHI POTTER: 2000 któryś, ze starszymi koncert dziadków Iron Maiden. VICTOR DWIGHT: Występ kapeli mojego kumpla ze szkoły, chyba...ciężko powiedzieć WATTIE REID: Suicidal Tendencies. 4. Najbardziej pamiętny występ wraz z zespołem? JACK WESKER: Powrotny i Alterdome. DAITHI POTTER: Reunion w Distortion bo jedyny na którym grałem z Socjalną. VICTOR DWIGHT: Zdecydowanie Alterdrome. WATTIE REID: Festiwal Alterdome sporo swietnych wspomnień. 5. Najlepsza piosenka zespołu według ciebie? JACK WESKER: Survivor i Monitors i nadchodzące. DAITHI POTTER: Fuck your monitors. VICTOR DWIGHT: Fuck Your Monitors. WATTIE REID: Fight The Current. 6. Spokojne ballady czy szybkie kawałki? JACK WESKER: Oba. DAITHI POTTER: Zależy, ale zazwyczaj jebanka, grieg blasty, kartofle, 666, szatan, szatan. VICTOR DWIGHT: Wszystko zależy od nastroju ale jestem fanem ballad. WATTIE REID: Przy moim ognistym temperamencie zdecydowanie szybkie kawałki to jak dolewka do baku camaro z mocarnym v8 fuck yeah! 7. Głębokie teksty czy pisanie o byle czym? JACK WESKER: Im więcej znaczenia tym lepiej, okazjonalnie coś o byle czym można wydać, byleby nie było to co chwila i tylko to. DAITHI POTTER: Dla mnie tekst powinien mieć przekaz, przecież nie jesteśmy raperami. VICTOR DWIGHT: Głęboki tekst to podstawa. WATTIE REID: Głębokie dotykające różnych problemów od polityki po mroki psychiki. 8. Ulubiona solówka wszechczasów? JACK WESKER: Crazy Train. DAITHI POTTER: The Survivor od Social Therapy, Wattie Reid, to marka - najszybsze paluchy w Santos. A tak poza solówkami to outro Pantera Floods. VICTOR DWIGHT: Solówka z Hotel California. WATTIE REID: Van Halen - Eruption. 9. Praca w studiu czy granie na żywo? JACK WESKER: Na żywo. DAITHI POTTER: Granie na żywo. VICTOR DWIGHT: Na żywo wygrywa zawsze. WATTIE REID: Uwielbiam obie formy z lekka przewaga grania na żywo. 10. Granie na festiwalu czy kameralnie w pubie? JACK WESKER: W pubie kiedy ktoś może najebać drugiemu. DAITHI POTTER: Festiwal. VICTOR DWIGHT: Pub, tego klimatu nic nie zastąpi. WATTIE REID: Granie na festiwalu to zupełnie inny poziom emocji, zdecydowanie wielkie tłumy bawiące się do naszej twórczości. 11. Gdybyś nie był muzykiem to kim? JACK WESKER: Trupem. DAITHI POTTER: Pewnie sprzedawałbym hot-dogi albo został aktorem. VICTOR DWIGHT: Pewnie nikim ciekawym. WATTIE REID: Prawdopodobnie barmanem. 12. Kim chciałeś zostać w dzieciństwie? JACK WESKER: Dorosłym. DAITHI POTTER: Tym kim jestem. VICTOR DWIGHT: Od zawsze chciałem grać. WATTIE REID: Muzykiem. 13. Najbardziej absurdalne wspomnienie z koncertu? JACK WESKER: Rzucanie dildosami w tłum. DAITHI POTTER: To, że grałem w As They Dream. VICTOR DWIGHT: Akcja z dildosami na Alterdrome. WATTIE REID: Chyba pierwszy dzień alterdome gdzie zapomnieli dać nam identyfikatory i ze znajomymi wspinaliśmy się na kontenery by ominąć ochronę na strefie dla artystów ostatecznie nam się udało. Podczas naszego występu przygotowałem sporo dildo w wiadrze wyrzucając je w tłum podczas premiery Halucinating a lot miały na sobie grafikę z uśmiechnięta buźką. Mam nadzieje ze niektórym się przydały podczas samotnych nocy. 14. Akustycznie czy na pełnych przesterach? JACK WESKER: Mix. DAITHI POTTER: Full przester. VICTOR DWIGHT: Trochę tego i trochę tego ale akustycznie to zawsze miła odmiana. WATTIE REID: Pełne przesteru z ścianą dzwięku. 15. Piwo czy whisky? JACK WESKER: Irlandzka. DAITHI POTTER: Piwko. VICTOR DWIGHT: Oba? Ale prędzej whisky. WATTIE REID: Oi! mate zdecydowanie whisky szkocka z regionów highland mocno dymna torfowa z nuta bryzy i wodorostów.
    19 polubień
  2. Kolejną nominacją jest w tegorocznej ceremonii rozdania nagród jest Best Pop Artist Of The Year do której nominowana została dwójka artystów - Maxine Koci i Eliana "ELIROSE" Moore.
    18 polubień
  3. Piąta kategoria, tym razem wybór organizatorów padł na Best Music Collab/Feat Of The Year, gdzie nominowane zostały cztery projekty - pierwszym nominowanym został kawałek Shake Sumn z ostatniego albumu Kayes gdzie na feacie znalazł się Lilma i BByKayla, kolejnym jest kawałek Tell Us z ostatniego albumu CHA$E gdzie na feat znalazł się MOB PRINCE, który w tragicznych okolicznościach zmarł 2 lipca 2023 roku. Trzecia nominacja w tej kategorii trafiła do FHY i Matthew Pierce za EP pod tytułem Bad Company - Pierce zmarł w ubiegłym roku w wyniku tragicznego wypadku na motocyklu. Czwartą i ostatnią nominacją jest Copy Cats od również zmarłego Kells, gdzie kawałek nagrał we współpracy z Seth “RONNIE’ Dagaard. Kategoria może budzić wiele emocji ze względu na nominacje aż trzech zmarłych artystów, jednakże z drugiej strony jest to również ukłon w kierunku bliskich i fanów tychże artystów, znak że ich twórczość na zawsze zapisała się w kartach historii i nie zostanie zapomniana tak szybko.
    17 polubień
  4. **Dnia 18.02 Na wszelakie social media związane z Jessicą Montanez, oraz portale modelingowe, została wypuszczona jej sesja pod tytułem The Silent Scream, już od samego rana można było zobaczyć w dwóch miejsach w mieście billboardy z ujęciem z owej sesji, oraz dopiską do niego "Accept The help you deserve" Co może już sugerować jeden z motywów sesji, którym jest ukazanie iż, nie zawsze to co się widzi, lub nawet słyszy od danej osoby, odnośnie jego samopoczucia, jest prawdą, również można to interpretować iż to jest opis jak jessica się czuła przez ostatni czas, same ujęcia są zrobione tak, by niektóre zostawiały duże pole do interpretacji, a niektóre bardzo małe, szczególną uwage można zwrócić na jedno ujęcie, na którym jessica leży na "Gazetach" Które mają na sobie oczywiście fałszywe ale obelżywe artykuły o jessice, lecz główną uwage mogły ściągnąć dwie gazety, które odnoszą się do sytuacji z Rosario Duarte-Rubio. Widać iż jessica chciała oznajmić iż Fałszywe oskarżenia wypowiedziane przez Polityczkę, stworzyły na kobiecie ogromną presje, z którą musiała się zmagać. Za aparatem stanęła dosyć często współpracująca z Jessicą, Sireen Bazzi, z Arabic Photography (( @mlodszyblaki))** Wydatki Promocja: Odgrywka; Informacje o postaci
    15 polubień
  5. written by Katia Vladimirovna 18.02.2025 W dobie cyfrowej rewolucji media społecznościowe stały się nie tylko miejscem wymiany informacji, ale również areną do kreowania wizerunku, budowania relacji i prowadzenia biznesu. Lifeinvader - dziś przyjrzymy się nie tylko temu znanemu większości medium, ale również ogólnie poruszymy tematy Social mediów. To tutaj ludzie chwalą się swoimi osiągnięciami, dyskutują o sprawach miasta, ale też kształtują nierówności społeczne, promują materializm i wchodzą w toksyczne interakcje, a to tylko wierzchołek góry lodowej... (Fotografia: Studio Metronome) Czy zachwalanie własnego bogactwa i życie na pokaz ma ją realny wpływ na psychikę użytkowników? Dlaczego przeciętny mężczyzna lub kobieta nie ma szans na popularność? Jak to się dzieje, że niektóre posty zyskują dziesiątki polubień w kilka minut, a inne zrobione na równym poziomie technicznym jeśli chodzi o jakość i czasem nawet bardziej kreatywne od tych lepiej "sprzedających się" giną w odmętach zapomnienia? Przyjrzymy się mechanizmom rządzącym tym światem. Seksizm na Lifeinvader Analiza treści publikowanych na Lifeinvader wskazuje na obecność seksistowskich postaw na do administracja strony nie zawsze odpowiednio reaguje. Kobiety często są oceniane na podstawie wyglądu, który swoją drogą w większości celowo uwydatniają w bardzo mocno prowokacyjny sposób a ich posty przez to zdobywają więcej uwagi i interakcji w porównaniu ze zwykłymi przeciętnymi mężczyznami. Na pewno przeglądając kiedyś LI z rana natknąłeś się na zdjęcie jakiejś laski z dekoltem na wierzchu, które niedługo po publikacji zyskało więcej polubieni i komentarzy niż mają twoje wszystkie posty. Fenomen Szybkiego Pozyskiwania Polubień Niektórzy użytkowniczki zdobywają dużą liczbę polubień w krótkim czasie, co może sugerować użycie botów, kupowanie reakcji lub coś co dzieje się nagminnie czyli grupowe rozsyłanie przez "znajomych" i udostępnianie postów, które następnie tworzą kolejny zbędny spam... Stereotypy są już na tyle mocno utrwalone w głowach użytkowników. Jeszcze kilka/kilkanaście lat temu gdy portale podobne do LI powstawały to społeczność uważała je za narzędzie do poznawania nowych ludzi, wstawiania postów mających na celu upamiętnić jakieś chwile ich życia. Dzisiaj to wygląda zupełnie inaczej. Trend przechwalanie się pieniędzmi i dobrobytem Przykładów mogłoby być bardzo dużo, pojawiają się niemal codziennie. Od zdjęć bezpośrednio mające na celu pokazać i pochwalić się pieniędzmi w tle po takie bardziej złożone w których, pozujący przy luksusowych samochodach, chwalą się swoim majątkiem i statusem. Takie zachowania promują materializm i mogą wywoływać uczucie zazdrości oraz presję wśród innych co następnie może być współczynnikiem prowokującym ludzi do cyberprzemocy. Cyberprzemoc i przekolorowana rzeczywistość Hejt i obraźliwe komentarze są na porządku dziennym. Zauważalnym zjawiskiem jest brak zainteresowania postami zwykłych mężczyzn, kobiet albo i ludzi z pasją na przykład sportową, motoryzacyjną lub inną, które często nie zdobywają zainteresowania a nawet są skrajnie ignorowane na tle innych. Może to wynikać z dominacji treści promujących luksusowy styl życia lub atrakcyjny wygląd idealnych figur, które realnie są umiejętnościami w programie, co zniechęca przeciętnych użytkowników do aktywności na platformie a nawet, takie posty bywają wyśmiewane przez ludzi z tej "drugiej grupy". Bardzo często na platformie widuje się przeróżne konfrontacje różnych twórców i nawet zwykłych ludzi czy nawet właścicieli firm i biznesów. Często zbaczającym z przeciętnych potyczek słownych na wyciąganie na światło dzienne różnych faktów na czym korzystają media. Kontrowersje Moderacyjne Decyzje moderacyjne na Lifeinvader budzą kontrowersje. Przykładem jest zakaz publikowania zdjęć kotów, podczas gdy treści przedstawiające nagość, broń, narkotyki są akceptowane. Taka polityka może sugerować niekonsekwencję w standardach społeczności i wpływać na postrzeganie strony przez przeciętnych użytkowników Wpływ Sztucznej Inteligencji na media Coraz więcej biznesów na Lifeinvader korzysta z narzędzi AI do generowania treści. Automatyzacja prowadzi jednak do spadku jakości publikacji i stawania się dosyć płytkimi, co zniechęca odbiorców i negatywnie wpływa na wizerunek marki. Aby osiągnąć sukces na Lifeinvader, biznesy powinny trochę zmienić swój tok rozumowania i unikać zbędnego spamu który chyba każdego denerwuje i trochę bardziej angażować społeczność przez interakcje z odbiorcami typu ankiety i pytania budujące relacje i przede wszystkim JAKOŚĆ zamiast ILOŚCI. Analizując zjawiska rządzące Lifeinvaderem, łatwo zauważyć pewne schematy – dominację ostentacji, seksizmu i pozornych sukcesów. Społeczność skupia się wokół wybranych tematów, a największą popularnością cieszą się grupy randkowe, w których aktywność jest największa, a interakcje często bardziej emocjonalne niż merytoryczne. W obliczu tych mechanizmów warto zadać sobie pytanie: czy Lifeinvader rzeczywiście łączy ludzi, czy raczej dzieli ich poprzez sztucznie kreowane standardy sukcesu? Czy algorytmy i presja społeczna nie sprawiają, że autentyczność staje się coraz większą rzadkością? Co na to mają do powiedzenia specjaliści? Dr Richard Allard TRANSKRYPCJA ROZMOWY
    15 polubień
  6. WIMI NEXT STAR. Sylwetki uczestników - GLITTER DOLLS written by Alyssa Marchesi 18/02/2025 GLITTERS DOLLS to młody, pełen energii girlsband, który zdobywa coraz większą popularność. Zespół, składający się z trzech utalentowanych artystek, zadebiutował swoim pierwszym singlem „Glitter DNA”, który spotkał się z pozytywnym przyjęciem słuchaczy. Ich dynamiczny styl muzyczny oraz charyzmatyczna obecność sceniczna wyróżniają je na tle innych młodych talentów. Ich świeże podejście do mody i muzyki sprawia, że mają duży potencjał na rozwój w branży. Zdecydowanie ich styl wyróżnia się na tle reszty. Obecnie zespół bierze udział w programie Wimi Next Star, który jest doskonałą okazją do pokazania ich talentów szerszej publiczności. Glitter Dolls to połączenie pasji, determinacji i świeżego spojrzenia na muzykę, co sprawia, że są jednym z najbardziej obiecujących młodych zespołów scenie muzycznej. Alyssa Marchesi: Glitter Dolls to nowy projekt na muzycznej scenie. Jak to wszystko się zaczęło? Jak się poznałyście i zdecydowałyście, że będziecie tworzyć razem? Rubby Lennox: Okej... historia z Aurelią jest dosyć klasyczna, znamy się jeszcze z High School, potem zamieszkałyśmy razem w wynajmowanym domu. Chciałyśmy tworzyć od zawsze, ale nigdy nie było na to środków, nie kiełkował nam jeszcze w głowie pomysł jak to może wyglądać... do czasu konkursu karaoke. Tam poznałysmy Lili, była jedną z uczestniczek konkursu, razem z nią udało mi się zając miejsce na podium i tak naprawdę od tego zaczęła się nasza znajomość, a potem przyjaźń. Okazało się, że mamy wiele wspólnego, Lili szybko stała się nam bliska, a wygrana z konkursu pozwoliła zacząć myśleć poważnie o muzyce, że to może być to, że może ta nagroda to jakiś znak by iść w to dalej. Emily Kim: Tak, jak wróciłam do Santos po tym konkursie jeszcze się okazało, że będziemy współlokatorkami. Nigdy nie byłam przesądna, ale to jakby przeznaczenie nas wybrało. RL: Coś w tym jest... kiedy nasza poprzednia współlokatorka się wyprowadziła i zobaczyłam Lili w drzwiach dzień po konkursie, wiedziałam, że to nie przypadek. Udział w programie Wimi Next Star to ogromna szansa! Jakie były Wasze pierwsze wrażenia, kiedy dowiedziałyście się, że zakwalifikowałyście się do takiego projektu? Co Waszym zdaniem wyróżnia Glitter Dolls spośród innych młodych artystów? Aurelia Moore: Powiem wprost - całą trójką pisknęłyśmy na wiadomość o tym, że przeszłyśmy do tego etapu. Było nam trudno tego wieczoru, gdy byłyśmy z naszymi znajomymi wtedy, bo nie mogłyśmy nikomu o tym mówić. Tłumiłyśmy to do naszego powrotu do domu, gdzie odbył się kompletny wybuch naszych emocji. Uczucia które w nas wstąpiły, takie trzy treściwe, które oddadzą całkowicie postać rzeczy, to przeeeogromne szczęście, troche adrenaliny i olbrzymi kop do działania, by iść dalej w to, co tworzyłyśmy i tworzymy dotychczas. Z tym, co łączy się z naszą chęcią do działania, to też fakt że taki zespół, jaki tworzymy my, jest w Santos bardzo unikalną formacją. Mogłabym nas przyrównać do Pussycat Dolls, ale obsyp to brokatem. EK: I bardziej utalentowane… AM: I nie tylko jedna śpiewa tam. EK: Dokładnie. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, co mogłyście czuć. Jak teraz wygląda sytuacja? Znajomi Was wspierają w przygotowaniach i pracy nad zespołem? Jak reagują na Wasz indywidualizm, który nie ukrywajmy, ale przemawia od samego początku, gdy na Was patrzę. EK: Byłyśmy i nadal jesteśmy w szoku, że sytuacja rozwija się tak dynamicznie. Od czasu wypuszczenia Pow Pow i Glitter DNA w eter, ludzie nam gratulują; przedsiębiorcy nas pytają o koncerty - myślę, że jeszcze wiele furtek nam się otworzy. Fakt, że każda z nas jest inna i mamy różne temperamenty dodaje nam tego magnetyzmu, który ludzie tak uwielbiają. Bliscy nas bardzo wspierają i trzymają kciuki. Bacznie obserwują każdy nasz krok i często pytają, co u nas, czy nad czymś pracujemy, czy mogą przyjść na nasze treningi, kiedy ćwiczymy układy. Jest to zmiana naszego życia praktycznie o 180 stopni. ‘Glitter DNA’ to Wasz pierwszy, oficjalny singiel, ale co jeszcze planujecie w najbliższej przyszłości? Czy macie już pomysły na kolejne utwory? Nie ukrywam, że przed wywiadem sprawdziłam odbiór singla w sieci i jestem… Pełna podziwu, brawo dziewczyny - to się przyjęło i to bardzo dobrze! RL: Ty jesteś pełna podziwu, a my do tej pory nie możemy uwierzyć w obrót spraw. Jakby... nie zrozum mnie źle, pokładamy dużo wiary w nasze umiejętności, ale dopiero raczkujemy, więc ta cała sytuacja z WIMI, ten cudowny odbiór naszego debiutu przerósł nasze oczekiwania o milion procent… Co do kolejnych utworów, owszem mamy już parę pomysłów, obecnie skupiamy się głównie na piosence konkursowej, którą nagramy właśnie tutaj i która, mamy nadzieję, da nam zwycięstwo. Chcemy też na spokojnie promować nasz debiut, podsycić apetyt przed kolejnymi numerami. Ale... damy ludziom przedsmak nowości dosyć szybko... w sobotę będzie można to usłyszeć na żywo, ale po więcej szczegółów trzeba śledzić social media. Skoro jesteśmy przy temacie tworzenia, to chciałabym abyście zdradziły słodką tajemnicę. Co inspiruje Was do tworzenia muzyki? Jakie emocje i historie chcecie przekazać swoim fanom w swoich piosenkach? AK: Może ja, jako producentka. W zasadzie czerpiemy inspirację z naszego "girlhood", jesteśmy przyjaciółkami i zawsze staramy się wspierać innych, bliskich nam osób. Mamy w sobie mnóstwo pozytywnej energii, którą chciałybyśmy zarażać nią innych. Piszemy wtedy, kiedy mamy dobry humor, często nawet robimy jam session z nudów w salonie, zamiast każda z nas siedzieć w swoim pokoju i oglądać seriale. I nagle jak wyjdzie nam fajny beat, to mamy takie "Ej, to jest dobre, zostaw" i na podstawie tego wychodzi nam utwór. RL: Ja mogę powiedzieć na przykładzie tekstów, miewam czasem przypływy weny tak po prostu... z codziennych sytuacji. Wtedy przelewam emocje na papier. Obecnie właśnie większość tych emocji skupia się wokół tego co się dzieje wokół zespołu... naszych pierwszych sukcesów, ambicji na więcej. AM: Co różni mnie akurat w tym tylko aspekcie od dziewczyn, to to, że one tworzą teksty, melodie.. A ja ożywiam tą muzykę w inny wymiar i rozkręcam te nutki, dobierając do tego chwytliwe, robiące show choreografie. Ostatnio dziewczyny katowałam próbami do naszego debiutu, ale uodpornily się i są gotowe, byśmy szły dalej w tym kierunku. Po naszym pierwszym wystąpieniu przed publiką w naszym Glitter Garage, wiemy, że trafiamy do ludzi naszymi ruchami, jak i tym, co śpiewamy, jaki przesyłamy swoimi tekstami przekaz. Jakie wyzwania napotkałyście podczas tworzenia pierwszego singla? Były momenty, kiedy wątpiłyście w siebie? EK: Tak, w momencie kiedy zostałyśmy napadnięte w naszych czterech kątach i straciłyśmy nasze instrumentale, dema i instrumenty. Ja zostałam uderzona w głowę kijem. Dziewczyny były przerażone moim stanem, a ja bardziej przejmowałam się straconym sprzętem, niż własnym zdrowiem. Bałyśmy się, że musimy sobie odpuścić i wrócić do szarej codzienności, najlepiej łapiąc kilka etatów. Ale szczęście w nieszczęściu, udało nam się odzyskać skradzione rzeczy, bo włamywacze zostali złapani. Szybko natomiast się wyprowadziłyśmy z tego domu, aby nie przyciągać większych nieszczęść. Bardzo Wam współczuje takiej traumy. Mam nadzieję, że nigdy więcej nie będziecie musiały już przez to przechodzić. I cieszę się, że jesteście tutaj ze mną całe i zdrowe. RL: Na początku ciężko to zniosłyśmy, ale kiedy Lili poinformowała o tym na vlogu i zobaczyłyśmy te słowa wsparcia, wiedziałyśmy, że nie możemy się poddać. Wróćmy do tematu... A właściwie trochę od niego odbiegniemy, przeskoczymy do sekcji FASHION. Wasze debiutanckie wystąpienie na czerwonym dywanie na imprezie charytatywnej fundacji Larocque, zostało bardzo dobrze przyjęte! Jak się czułyście przed i po tym wydarzeniu? Jakie to uczucie, kiedy zbieracie same pozytywne opinie na temat swojego wyglądu i stylu? Jakie emocje to wywołuje? RL: Dumę? To pierwsze co przychodzi mi do głowy. Tym bardziej, że obecnie większość naszych strojów projektuję sama. Dziewczyny podrzucają mi inspirację, a ja staram się zachować spójność naszych outfitów. Jeśli chodzi o kreację na bankiet to były one pomysłem Lili... ja znalazłam suknie. Przyznajemy, że były z drugiej ręki... no i przerobiłam je nieco, dobrałam dodatki. Od początku zależało mi na takiej... wspólnej identyfikacji naszej grupy. To, że zauważyły to media było dla nas szokiem, ale też było powodem do satysfakcji, że wcale nie trzeba założyć na siebie znanych i drogich projektantów by wyglądać dobrze i przyciągać spojrzenia. EK: tak, jak usłyszałyśmy, że idziemy na bankiet to wyszłam przed szereg i mówiłam, że TAK, TO JEST MÓJ MOMENT (śmiech). Czyli klasyczny spontan wyszedł Wam na dobre, gratulacje dziewczyny. To była Wasza chwila, dosłownie. Glitter Dolls to trio, a to oznacza, że musicie się wzajemnie wspierać i współpracować na różnych poziomach. Jakie role pełnicie w zespole? Emily, już wiemy, że Ty odpowiadasz za produkcję. A reszta? Jak się nawzajem motywujecie do działania? Któraś z Was utożsamia się jako liderka? AM: Jak już wspomniałam wcześniej, ja zajmuję się całkowicie choreografią, jestem liderują tancerką, jak i wsparciem wokalnym dla naszego głównego wokalu, jak i visualu grupy, jakim jest Ruby. Jako tako nie mamy liderki, bo wszelkie decyzje podejmujemy razem, prędzej można byłoby wybrać osobę albo inaczej. Każda z nas ma swoje zadania, którymi się składamy w całość grupy. Działamy jako grupa i podejmujemy decyzje jako grupa. RL: Tak, działamy jak jeden organizm, pełna symbioza... Gdybyście mogły wybierać, z kim chciałybyście współpracować w przyszłości – jaki artysta lub artystka najbardziej Was inspiruje? EK: Beyonce. AM: Dziękujemy Beyonce. (w studiu padły śmiechy w wykonaniu kobiet) RL: To byłoby coś... ale jeśli chodzi o lokalną scenę? Hm… EK: Nie, żartuję. Zejdziemy na ziemię...myślę, że takim kamieniem byłaby dla nas jakaś ikona. Chętnie zrobiłabym coś niestandardowego, jakieś połączenie popu z metalem. Wiesz, jak tworzenie emulsji w kosmetykach. Dwa składniki, które nie mają prawa się połączyć, ale wychodzi z nich coś super. Ambitne wyzwanie, Emily. Trzymam kciuki za powodzenie i liczę, że pochwalisz się wkrótce efektami. Dziękuję dziewczyny za miłą rozmowę. Kibicuje Wam z całego serca. Jesteście utalentowanymi i charyzmatycznymi dziewczynami. EK: Awww dzięki, jesteś przesłodka, serio! Nie było tak stresująco, jak sobie to wyobrażałam (śmiech). Chciałam abyście ten chrzest przed kamerami przeszły łagodnie jak to tylko możliwe. RL: To my dziękujemy, to wszystko co dzieje się w ostatnich dniach to spełnienie najskrytszych marzeń. Czasami muszę się uszczypnąć, żeby upewnić się, że to nie sen... ale jednocześnie nie mogę doczekać się co będzie dalej. Mamy mnóstwo motywacji do działania. AM: Dokładnie, dziewczyny w sumie podsumowały moje myśli bardzo prosto i podzielam ich zdanie, wywiad z tak przesłodką personą jak Ty był dla nas wspaniały. Czekamy na kolejne rozmowy z Tobą.. Dziękujemy Tobie zaraz po Beyonce, pamiętaj. (wskazała paluchem twierdząco na koniec zdania w górę).
    14 polubień
  7. Strzała, prowadzę interes żydowski za miastem na wyjeździe z Paleto Bay, potrzebuje osoby, która rozgrywała by w noclegach pokojówkę, a bardziej łaziebną do gry w łaźni, wszystko w zachowanym klimacie średniowiecznym. Praca myślę bardziej epizodyczna, bo nie otwieram karczmy też codziennie i nie codziennie są w łaźni ludzie, których trzeba było by obsługiwać. Chętne osoby mogą odezwać się w wiadomości prywatnej przez forum.
    13 polubień
  8. 02/18 - PHILADELPHIA, PA @WELLS FARGO CENTER Do oficjalnego rozpoczęcia koncertu zostało parę godzin. Z każdą kolejną minutą kolejka rośnie, fani przepychają się przed wejściem do obiektu Wells Fargo Center w Philadelphii. To nie jest zwykły koncert — to drugi przystanek na trasie NOMAD TOUR. O godzinie 8PM hala zatonęła w ciemności. Zapanowała cisza, przerywana jedynie pojedynczymi okrzykami fanów. Nagle z głośników rozległ się dźwięk syreny alarmowej, a na ekranach pojawił się wizualizer z migającym znakiem ostrzeżenia. Dźwięk syreny alarmowej zanika, a zaraz po nim damski, subtelny głos wypowiada frazę: "UWAGA — OSTRZEŻENIE, NOMAD WŁAŚNIE NADSZEDŁ!". Słowa powtarzane są w kółko przez około osiem sekund, a z każdym zdaniem głos kobiety zdaje się przyspieszać, budując napięcie w Wells Fargo Center. W tym samym momencie z sufitu zaczynają opadać zielone lasery, przypominające deszcz, który stopniowo zamienił się w wizualizację skrzydeł orła rozpościerających się nad sceną. Kolory wizualizacji nie były przypadkowe. Było to bezpośrednie nawiązanie do lokalnej drużyny futbolowej, jaką jest Philadelphia Eagles, która tydzień wstecz triumfowała na ogromnym wydarzeniu sportowym, finale mistrzostw NFL — Super Bowl. Momentalnie na środku sceny pojawiła się sylwetka CHA$E — stojącego tyłem na podnoszonej platformie, z rozwianą flagą Philadelphia Eagles, zawiązaną wokół jego szyi. Artysta odwrócił się na pięcie, podchodząc bliżej środka sceny. Uniósł mikrofon w górę, spoglądając w kierunku tłumu. Fani zaczęli krzyczeć, a w tle powolnie zaczął rozbrzmiewać utwór pt. "TRASH CODE". "PHILADELPHIA, JESTEŚCIE TUTAJ?!" — ryknął CHA$E, a w tym samym momencie z boków sceny wystrzeliły zielone i srebrne fajerwerki, nawiązujące do klubowych kolorów Eagles. Na arenie rozległ się ogromny hałas, a artysta przeszedł do wykonywania na żywo utworu, do którego nie tak dawno pojawił się teledysk. Poszczególne ujęcia, pokazywane były na ekranach za artystą. Show oficjalnie rozpoczęło się. Następnym numerem w kolejce był niepowtarzalny "NOMAD ANTHEM", który CHA$E pod naporem swoich fanów zagrał dwa razy z rzędu. Wtedy też wygłosił żartobliwą kwestię: "TO DRUGI DZIEŃ TRASY, WIĘC GRAMY TO DWA RAZY! WYCHODZI NA TO, ŻE W LOS SANTOS BĘDZIEMY MUSIELI ZAGRAĆ TO DWADZIEŚCIA RAZY... MOŻE WTEDY POBIJEMY JAKIŚ REKORD?!" W trakcie kawałka "TELL US", na którym gościnnie pojawia się ikona miasta Los Santos, a prywatnie przyjaciel — raper MOB PRINCE, artysta poprosił o zapalenie latarek w swoich telefonach. W mgnieniu oka fani rozświetlili arenę tysiącami telefonów. CHA$E wyciągnął w górę trzy palce, oddając hołd tragicznie zmarłemu raperowi. Ten gest ma symbolizować koronę, jaką posiadał "książę". W połowie koncertu artysta zrobił krótką przerwę, by przemówić do swoich fanów: "CELEBRITY AWARDS ZBLIŻA SIĘ WIELKIMI KROKAMI... CHCĘ PODZIĘKOWAĆ ZA WSZYSTKIE NOMINACJE, TO WASZA ZASŁUGA!". Publiczność eksplodowała euforią, a CHA$E wrócił do kontynuowania swojego występu. Na samym końcu, artysta rozwiązał swoją flagę, podnosząc ją do góry. Wykrzyczał krótko: "PHILLY, DZIĘKUJĘ ZA TEN CUDOWNY WIECZÓR!". Cały koncert zakończył się spektakularną eksplozją pirotechniki w barwach miasta Philadelphia. CHA$E zszedł ze sceny, a jego platforma powoli opadła pod scenę. Zgasły światła, a na ekranie pojawiło się krótkie podziękowanie w formie napisu: "PHILADELPHIA, DALIŚCIE DZISIAJ CZADU! DO ZOBACZENIA!".
    13 polubień
  9. San Andreas Recycling Service [SARS] jest stanowo operującą firmą zajmującą się odbiorem, zbiorem oraz recyklingiem różnego rodzaju odpadów w tym.: zmieszanych, plastiku, materiału, szkła, papieru, odpadów powiązanych chemicznie, budowlanych oraz biodegradalnych. Firma posiada również swoje lokalne złomowisko na terenie Los Santos na którym składuje się różnego rodzaju metal oraz odpady z nim powiązane. Ostatnimi czasy osoby w zarządzie firmy nie potrafiły jej dobrze pokazać w stanie, często odbiór odpadów przebiegałz opóźnieniami terminów, niektórzy klienci wyczekiwali na odbiór zapełniając całość swoich pojemników z przymusem pozostawiania śmieci obok nich przez co często można było napotkać na biedniejszych dzielnicach większe gromady zapuszczających się gryzoni, sam obrót i recykling był mało efektywny pozostawiając wiele odpadów, które często dłuzej wyczekiwały na odsprzedaż czy tez przemielenie na mniejsze zużycie dostępnych na świecie surowców. Na początku 2025 roku, kolejny z zarządzających terenem zawiódł w swojej działalności, w tym też momencie rząd postanowił poszukać osoby wartej uwagi na tak wymagające stanowisko oraz wymagający teren działania, postanawiając finalnie ryzykownie skontaktować sie z kontrowersyjną osobą z terenów Blaine County, jaka jest Eustace Sickleman. Kontrowersje budzą jego wpisy jakie posiada za posiadanie broni palnej oraz plotki chodzące po terenach Blaine County odnośnie jego potajemnych procederów na terenie złomowiska. Plusami jakie ma Sickleman jest pracowitość, gdyż w przełomie ostatnich miesięcy zdołał wyczyścić 35% terenu złomowiska na terenie Sandy Shores, w tym na bieżąco zajmując się recyklingiem, dzieki jego staraniom w tryb recyklingu metali przeszło już ponad 150 ton metalu różnego rodzaju. Sickleman z racji na swój pracowity tryb życia, zgłosił możliwość gotowości, ale na jego warunkach, zaznaczając w nich iż nie obiecuje on stu procentowej poprawy w stosunku do błędów poprzedników. Rząd postanowił w tym też momencie zająć się formalnościa i przyjąć Eustace na ów stanowisko, z wymogami zajęćia się głównie recyklingiem, a co za tym idzie, niezbędną jego dokumentacją i kontrola pracowników by ci wykonywali powierzone im prace.
    12 polubień
  10. @TaOwca Opuszcza grono ekipy V-RP. Dziękujemy Ci za włożony czas i zaangażowanie ❤️
    11 polubień
  11. **Na stronie internetowej radiostacji Venture oraz w telewizji, natrafić można na artykuł bądź wysłuchać informacji o dokonanym akcie wandalizmu na ścianach luksusowej willi Chase'a Love.** Wieczorem 16 lutego o godzinie 22:20 doszło do aktu wandalizmu na posiadłości znanego rapera Chase Love. Sprawcami incydentu byli Julius Mott oraz Sabine L'Epine Bottée, którzy od dłuższego czasu publicznie wyrażali swoją niechęć do artysty. Zamaskowana para pojawiła się przed rezydencją rapera, by pokryć elewację jego willi oraz okna graffiti. Przebieg zdarzenia Po zakończeniu aktu wandalizmu Julius Mott, nadal w pełni zamaskowany, zrobił sobie zdjęcie na tle graffiti. Następnie, stojąc przed kamerą przy wejściu do domu Chase Love, wykonał obraźliwy gest, wystawiając środkowy palec. Po wszystkim sprawcy odjechali w stronę miasta czarnym pojazdem marki Virgo. Niedługo po zdarzeniu w sieci pojawił się post na koncie o nazwie "I’ll get u Chase". Opublikowana tam fotografia przedstawiała zamaskowanego Juliusa na tle wykonanych przez nich malunków. Zdjęcie, wykonane przednią kamerą telefonu, stało się natychmiastowym dowodem na winę sprawców, co wywołało ogromne poruszenie wśród internautów. Dowody obciążające sprawców Śledztwo ujawniło szereg poszlak wskazujących na Juliusa Motta oraz Sabine L'Epine Bottée jako sprawców przestępstwa: Julius Mott porzucił pustą puszkę po farbie przy oknie, nie mając na sobie rękawiczek, co mogło dostarczyć organom ścigania dowodów w postaci odcisków palców. Kamera monitoringu na budynku zarejestrowała numer rejestracyjny pojazdu Virgo, którym sprawcy uciekli z miejsca zdarzenia. Julius Mott był w pełni zamaskowany, natomiast Sabine miała na sobie jedynie czapkę z daszkiem oraz czarne okulary, co mogło ułatwić jej identyfikację. Zarówno Julius, jak i Sabine byli osobami białoskórymi, co zostało potwierdzone przez materiał z monitoringu. Internetowe ślady sprawców Działania Julius’a Motta i Sabine L’Epine Bottée nie były jednorazowym aktem nienawiści wobec Chase Love’a. Śledztwo prowadzone przez detektywów, a także przez samych fanów rapera, ujawniło, że Julius Mott już wcześniej aktywnie stalkował artystę w sieci. Jego główne konto na portalach społecznościowych pełne było obraźliwych komentarzy skierowanych w stronę Chase’a Love’a. W sekcji komentarzy pod wieloma postami artysty można było znaleźć jego oszczerstwa, które niejednokrotnie prowokowały inne osoby do agresywnych reakcji. Dodatkowo, detektywi potwierdzili, że konto "I’ll get u Chase", z którego opublikowano zdjęcie z aktu wandalizmu, należało do Julius’a Motta. To ujawnienie jeszcze bardziej obciąża młodego wandala, dowodząc jego obsesyjnego podejścia do artysty. Reakcja społeczności i dalsze kroki Publikacja zdjęcia i informacje o zdarzeniu wywołały ogromny szum w mediach społecznościowych. Wiele osób rozpoczęło własne śledztwa, analizując ślady pozostawione w sieci przez Juliusa i Sabine. Fani Chase Love’a nie szczędzili wysiłków, aby nagłośnić sprawę i zwrócić uwagę organów ścigania na działania sprawców. Obecnie sprawą zajmują się odpowiednie służby, a Julius Mott i Sabine L’Epine Bottée mogą stanąć przed konsekwencjami prawnymi swoich działań. Dla Chase Love’a i jego fanów ten akt wandalizmu to nie tylko zniszczenie mienia, ale także kolejny dowód na to, jak daleko może posunąć się nienawiść w internecie przenosząca się do świata rzeczywistego. **Na końcu artykułu stworzono ankietę dla czytelników dot. jego treści. Jest to częsty zabieg mediów Venture w celu badania opinii mieszkańców miasta.**
    8 polubień
  12. Już 22 lutego o godzinie 19 odbędzie się APEX CHARITY FIGHT NIGHT – TOGETHER WE CAN FIGHT FOR ANIMALS! 🥊🐾 Serdecznie zapraszamy wszystkich do udziału w tym wyjątkowym wydarzeniu! Dzięki uprzejmości organizatorów oraz Paulo Rodrigues, cały dochód z licytacji oraz wsparcia sponsorów zasili konto naszej fundacji. Jesteśmy za to ogromnie wdzięczni! ❤️ APEX Athletic Arena: https://li.v-rp.pl/timeline&u=APEXAthleticArena&ref=se Razem możemy walczyć o lepszą przyszłość naszych podopiecznych! Do zobaczenia! 🔥🐶🐱
    7 polubień
  13. Los Santos County Fire Department Urban Search and Rescue #kosmiczna_immersja_1%
    7 polubień
  14. ~ EVEN HIGH QUALITY LEFTOVERS SHOULD BE APPRECIATED, THEY SELL GOOD AND CA$H IS KING.
    6 polubień
  15. ~ I DID MY THING, PURSUED MY DREAMS, THEY PLAYED IT SAFE BUT WHERE ARE THEY NOW?
    6 polubień
  16. Cześć @Vesa, Twoja aplikacja na Projekt IC została przyjęta. Zgłoś się na oficjalnego Discorda biznesów i projektów IC VIBE ROLE PLAY https://discord.gg/SrtCf9PvQA Na miejscu utwórz ticket z prośbą o nadanie rangi poprzez wejście do kanału ⁠kontakt, oraz kliknięcie przycisku - Odbiór panelu biznesu. Pamiętaj, by w nazwie użytkownika dołączyć po znaku "|" nazwę biznesu/projektu, który prowadzisz. W swoim tickecie zawrzyj prośbę o stworzenie dla Ciebie skryptu, kopiując w treść ticketa formatkę uzupełnioną zgodnie ze wzorem (UID postaci, typ biznesu, mapa) Na Discord zapraszana jest jedna osoba z każdego biznesu/projektu. Nie dopuszczamy więcej reprezentantów. Wszelkie sprawy techniczne czy ustalenia są rozwiązywane poprzez ticket na discordzie biznesowym. Pamiętaj, że twoim obowiązkiem jest aktualizować temat przynajmniej raz na 30 dni!
    5 polubień
  17. Trzecią ogłoszoną nominacją została kategoria The Best Photo Shoot Of The Year do której nominowani zostali - Sweezop Garments za From The Heart Of The Culture District (wyk. Sireen Bazzi), Bailee Cantrell za A Magnificent Pearl (wyk. Paige Lofgren), Hibiki Takita za Vinewood Life (wyk. Sireen Bazzi), Dolly Perri za Royal Car Muzeum (wyk. Yukio Igarashi), Vision Of Beauty za Deadly Aracana - Sinful Allure - 7 Deadly Sins Unleashed (Jade Lee, Angela Rosales-Devereaux + wyk. Sireen Bazzi). Same nominacje przyczynić się mogą do wzrostu obserwujących każdej z nominowanych projektów i osób biorących w nich udział, dobry prognostyk na przyszłość i szansa na złapanie wiatru w żagle. Co ważne dziś wieczorem włączony został oficjalny profil CA na którym pojawią się nominacje i zapewne pojawiać się będą kolejne ważne informacje w tym temacie.
    5 polubień
  18. 8 lutego 2025 roku na popularnej stronie zajmującej się sprzedażą biletów online — ticketmaster.com — pojawiła się nowa oferta dotycząca wejściówek na rozsiane po USA, Kanadzie i Europie koncerty jednego z największych artystów w Stanach Zjednoczonych - Chase Love. Współpraca między artystą, a ticketmaster.com jest efektem trasy koncertowej "NOMAD TOUR". Po wielu zapowiedziach w końcu nadchodzi i zmienia się w coś namacalnego, co poskutkowało uruchomieniem internetowej sprzedaży biletów. NOMAD TOUR to trasa koncertowa obejmująca łącznie 20 przystanków rozsianych głównie po USA i Europie, z włączeniem dwóch na terenie Kanady. Tour to następstwo ostatniego, głośnego albumu sygnowanego ksywką CHA$E, który przerodził się w cały nomad-movement, a kawałki takie jak NOMAD ANTHEM czy CHASEY stały się nieodłącznym elementem wielu playlist na platformach streamingowych. To pierwsza w kilkuletniej już karierze Chase Love trasa koncertowa, przez co chęć uczestniczenia w niej może być szczególnie silna - pierwsza trasa koncertowa po paru solidnych latach dominowania rynku muzycznego sama w sobie zapowiada się tak, jakby miała wypełnić dotychczasową pustkę koncertową w sercu artysty. Spośród dwudziestu przystanków NOMAD TOUR znalazło się parę znanych na całym świecie obiektów, dla przykładu areny drużyn sportowych takich jak Miami Heat (Kaseya Center, Miami), Atlanta Hawks (State Farm Arena, Atlanta) czy Madison Square Garden (New York), które swoimi wydarzeniami i ich skalą wpisało się na dobre w kulturę Stanów Zjednoczonych i stało się obiektem występowego pożądania dla wielu artystów. Jej początek datowany jest na dzień 17 lutego, gdzie CHA$E zagra w Miami na obiekcie zwanym Kaseya Center. Przebieg trasy: 02/17 - MIAMI, FL @KASEYA CENTER Pierwsi fani w merchu rapera zaczynają ustawiać się pod obiektem już od rana. Z biegiem czasu pojawia się coraz więcej osób, które z niecierpliwością czekają na otwarcie wrót Kaseya Center. Atmosfera jest elektryzująca — wszyscy wiedzą, że to pierwszy koncert trasy NOMAD TOUR. Gdy publiczność znalazła się w środku, natrafiła na punkty sprzedażowe merchu — prawdziwa gratka dla tych, którym nie udało się niczego kupić podczas pierwszego dropu. Miłą niespodzianką okazała się również nowa, odświeżona kolekcja odzieży, sygnowana specjalnie z okazji pierwszej trasy rapera. W końcu nadszedł moment rozpoczęcia show. Równo o godzinie 9PM wszystkie światła gasną. Tłum zaczyna skandować ksywkę "CHA$E", chcąc jak najszybciej wywołać go na scenę. Po kilku sekundach na gigantycznym ekranie pojawia się pulsujące logo "NOMAD-CHA$E", idealnie zgrane z rytmem basu, który z każdą chwilą staje się coraz głośniejszy. Aż nagle ucicha. Zapada około pięć sekund ciszy, po czym arenę wypełnia dźwięk motocykla — to pierwsze takty utworu "ENDANGERED", będącego intrem albumu. Światła wracają, wirując nad tłumem, aż w końcu zatrzymują się na scenie. Niespodziewanie ryk prawdziwego motocykla rozlega się po całym obiekcie, a na jednośladzie pojawia się sam artysta. Ubrany w czarną, skórzaną kamizelkę w stylu vintage, z ogromnym logo swojego albumu na plecach, wjeżdża na środek sceny. Tuż za nim podążają gitarzyści, ubrani w merch "NOMAD TOUR", z całym sprzętem gotowym do występu. Gdy muzycy zajmują swoje miejsca, CHA$E zatrzymuje motocykl na środku sceny, schodzi z niego i podchodzi do mikrofonu. Wciąż podczas trwającego intra, z całych sił wykrzykuje: "MIAMI, JESTEŚCIE GOTOWI NA TĘ CHOLERNĄ PODRÓŻ?!". W tej samej chwili wybuchają pirotechniczne fontanny ognia, a raper rozpoczyna swój występ. Setlista premierowego koncertu z trasy okazała się prawdziwą ucztą dla fanów. CHA$E zagrał około dwudziestu dwóch utworów, w tym cały album NOMAD wraz z utworami z wersji Deluxe. Publiczność mogła również usłyszeć kilka kawałków z czasów LP, takich jak "MY WHOLE LIFE", oraz utwory z EP "LONELY NIGHTS". Nie zabrakło też hitowych singli, m.in. "BOURBON RAGE" czy "TIME HEALS ALL". Kulminacją koncertu był finałowy numer "NOMAD ANTHEM" — certyfikowany hit, który przekroczył już 400 milionów odsłuchań. Po ostatnich numerach CHA$E pożegnał się z publicznością, po czym wsiadł z powrotem na motocykl i odjechał w stronę platformy prowadzącej na backstage. Gdy światła ponownie zgasły, na ekranach pojawiło się podziękowanie dla Miami. Chwilę później oświetlenie powróciło, by umożliwić publiczności bezpieczne opuszczenie areny. Część fanów zdołała jeszcze wypatrzyć czarnego SUV-a, którym artysta odjeżdżał spod Kaseya Center w Miami. Cały koncert przebiegł pomyślnie, bez większych problemów technicznych, a nagrania ze sceny błyskawicznie trafiły do sieci. Na social mediach artysty, pojawiło się zdjęcie ze sceny. Artysta podziękował swoim fanom za pierwszy dzień "NOMAD TOUR." 02/18 - PHILADELPHIA, PA @WELLS FARGO CENTER Do oficjalnego rozpoczęcia koncertu zostało parę godzin. Z każdą kolejną minutą kolejka rośnie, fani przepychają się przed wejściem do obiektu Wells Fargo Center w Philadelphii. To nie jest zwykły koncert — to drugi przystanek na trasie NOMAD TOUR. O godzinie 8PM hala zatonęła w ciemności. Zapanowała cisza, przerywana jedynie pojedynczymi okrzykami fanów. Nagle z głośników rozległ się dźwięk syreny alarmowej, a na ekranach pojawił się wizualizer z migającym znakiem ostrzeżenia. Dźwięk syreny alarmowej zanika, a zaraz po nim damski, subtelny głos wypowiada frazę: "UWAGA — OSTRZEŻENIE, NOMAD WŁAŚNIE NADSZEDŁ!". Słowa powtarzane są w kółko przez około osiem sekund, a z każdym zdaniem głos kobiety zdaje się przyspieszać, budując napięcie w Wells Fargo Center. W tym samym momencie z sufitu zaczynają opadać zielone lasery, przypominające deszcz, który stopniowo zamienił się w wizualizację skrzydeł orła rozpościerających się nad sceną. Kolory wizualizacji nie były przypadkowe. Było to bezpośrednie nawiązanie do lokalnej drużyny futbolowej, jaką jest Philadelphia Eagles, która tydzień wstecz triumfowała na ogromnym wydarzeniu sportowym, finale mistrzostw NFL — Super Bowl. Momentalnie na środku sceny pojawiła się sylwetka CHA$E — stojącego tyłem na podnoszonej platformie, z rozwianą flagą Philadelphia Eagles, zawiązaną wokół jego szyi. Artysta odwrócił się na pięcie, podchodząc bliżej środka sceny. Uniósł mikrofon w górę, spoglądając w kierunku tłumu. Fani zaczęli krzyczeć, a w tle powolnie zaczął rozbrzmiewać utwór pt. "TRASH CODE". "PHILADELPHIA, JESTEŚCIE TUTAJ?!" — ryknął CHA$E, a w tym samym momencie z boków sceny wystrzeliły zielone i srebrne fajerwerki, nawiązujące do klubowych kolorów Eagles. Na arenie rozległ się ogromny hałas, a artysta przeszedł do wykonywania na żywo utworu, do którego nie tak dawno pojawił się teledysk. Poszczególne ujęcia, pokazywane były na ekranach za artystą. Show oficjalnie rozpoczęło się. Następnym numerem w kolejce był niepowtarzalny "NOMAD ANTHEM", który CHA$E pod naporem swoich fanów zagrał dwa razy z rzędu. Wtedy też wygłosił żartobliwą kwestię: "TO DRUGI DZIEŃ TRASY, WIĘC GRAMY TO DWA RAZY! WYCHODZI NA TO, ŻE W LOS SANTOS BĘDZIEMY MUSIELI ZAGRAĆ TO DWADZIEŚCIA RAZY... MOŻE WTEDY POBIJEMY JAKIŚ REKORD?!" W trakcie kawałka "TELL US", na którym gościnnie pojawia się ikona miasta Los Santos, a prywatnie przyjaciel — raper MOB PRINCE, artysta poprosił o zapalenie latarek w swoich telefonach. W mgnieniu oka fani rozświetlili arenę tysiącami telefonów. CHA$E wyciągnął w górę trzy palce, oddając hołd tragicznie zmarłemu raperowi. Ten gest ma symbolizować koronę, jaką posiadał "książę". W połowie koncertu artysta zrobił krótką przerwę, by przemówić do swoich fanów: "CELEBRITY AWARDS ZBLIŻA SIĘ WIELKIMI KROKAMI... CHCĘ PODZIĘKOWAĆ ZA WSZYSTKIE NOMINACJE, TO WASZA ZASŁUGA!". Publiczność eksplodowała euforią, a CHA$E wrócił do kontynuowania swojego występu. Na samym końcu, artysta rozwiązał swoją flagę, podnosząc ją do góry. Wykrzyczał krótko: "PHILLY, DZIĘKUJĘ ZA TEN CUDOWNY WIECZÓR!". Cały koncert zakończył się spektakularną eksplozją pirotechniki w barwach miasta Philadelphia. CHA$E zszedł ze sceny, a jego platforma powoli opadła pod scenę. Zgasły światła, a na ekranie pojawiło się krótkie podziękowanie w formie napisu: "PHILADELPHIA, DALIŚCIE DZISIAJ CZADU! DO ZOBACZENIA!". 02/19 - BOSTON, MA @TD GARDEN Boston był kolejnym przystankiem na trasie NOMAD TOUR, a energia tego miasta dała o sobie znać jeszcze przed rozpoczęciem show. Fani ustawiali się w kolejkach przed TD Garden, ubrani w najnowszy merch CHA$E, wymieniając się teoriami o możliwych niespodziankach podczas koncertu. W tłumie można było dostrzec transparenty z tekstami jego kawałków. Część fanów, urządziła sobie małe pre-party pod areną, śpiewając numery rapera. Po otwarciu obiektu wielu fanów skierowało się prosto do punktów sprzedażowych, gdzie mogli uzbroić się nowy merch, sygnowany pierwszą trasą artysty —NOMAD TOUR. W powietrzu czuć było napięcie, a gdy zegar zbliżył się do godziny 9PM, cała hala eksplodowała w okrzykach oczekiwania. Koncert zaraz się rozpocznie, a razem z nim trzeci dzień NOMAD TOUR. O 9PM cała hala TD Garden pogrążyła się w kompletnej ciemności. Na ekranach nie było nic — poza głuchą ciszą i pojedynczymi dźwiękami podmuchów wiatru. Powolnie na ledowych ekranach, zaczęła pojawiać się wizualizacja. Fani mogli dostrzec post-apokaliptyczne, opustoszałe miasto. Ziemia jest spalona, budynki zdezelowane, a w oddali porusza się kontur pewnej postaci. Wizualizer przechodzi na nagłe ujęcie na ciemne buty stąpające po suchej ziemi. Kamera powoli przesuwa się w górę, ukazując CHA$E — ubranego w czarną skórzaną kurtkę z ostatniego merchu NOMAD, kroczącego w przód. W pewnym momencie postać artysty zatrzymuje się w miejscu, żeby odpalić swoje cygaro benzynową zapalniczką zippo z logówką "NOMAD-CHA$E". Następuje przejście, a kamera podąża w stronę obiektu TD GARDEN. W tym momencie wizualizer gaśnie, podobnie jak światła. Zaraz po tym na arenie, zaczyna rozbrzmiewać utwór pt. "DID U FEEL IT TOO?". Publika zaczyna szalenie wiwatować. Światła wracają, a na scenie pojawia się sam CHA$E, będąc ubranym identycznie, jak we wcześniejszych wizualizacjach. Podnosi rękę do góry, witając się tym samym z publicznością. Wykrzyczał głośno do mikrofonu: "BOSTON, ZRÓBCIE JAKIŚ CHOLERNY HAŁAS!". CHA$E zaserwował Bostonowi pełne spektrum swoich hitów, takich jak "LOOK AT MY FACE" czy "FALSENESS", pochodzących jeszcze z albumu o dumnym tytule "MY WHOLE LIFE". Podczas kawałka "SCARS", na którym gościnnie pojawia się zmarły tragicznie kuzyn i ikona miasta Los Santos — BABY RAY, cała hala zamieniła się w jeden wielki moshpit. Zaraz po nim raper oddał hołd następującą frazą: "MAMY WIĘCEJ NIEWYDANYCH NUMERÓW, REST IN PEACE, RAY — NIE POZWOLĘ O TOBIE ZAPOMNIEĆ, BRACIE!" Występ trwał w najlepsze, powolnie zbliżając się do swojego końca. Pod koniec koncertu, podczas jednego z ostatnich kawałków "NOMAD ANTHEM", CHA$E spojrzał w tłum, rozglądając się po nim przez dłuższą chwilę. W pewnym momencie artysta przetarł pot z czoła, wskazując na jednego z fanów trzymającego ogromny transparent z napisem: "CHA$E, POZWÓL ZAGRAĆ MI Z TOBĄ "NOMAD ANTHEM" NA ŻYWO, BŁAGAM!!!". Zaprosił fana na scenę obiektu TD GARDEN, każąc ochroniarzom wyciągnąć młodego chłopaka na scenę. Chłopak wszedł wyraźnie oszołomiony, widać było jednak po nim ekscytację. Gwiazda wieczoru, jaką był CHA$E przystawił mikrofon do swojej twarzy, kładąc dłoń na ramieniu chłopaka, dodając: "WIESZ DOBRZE, ŻE WIELU Z NICH, CHCIAŁOBY BYĆ TERAZ NA TWOIM MIEJSCU, CO NIE? NIE SPIERDOL TEGO, POKAŻ IM!" Po tych słowach kawałek "NOMAD ANTHEM" rozbrzmiał na hali, a mikrofon powędrował w ręce fana, który wykrzyczał: "BOSTON CIĘ KOCHA, CHA$E - ZRÓBCIE JAKIŚ HAŁAS, TD GARDEN!". Fan idealnie znał tekst – widać było, że ten numer płynął mu we krwi. CHA$E dawał mu przestrzeń, zachęcając publikę do przewijania każdej linijki razem z nim. Cała arena wrzała, a CHA$E i fan synchronicznie podskakiwali do bitu, ramię w ramię, jakby znali się nie od dziś. Kiedy kawałek dobiegł końca, CHA$E ściągnął z siebie swoją skórzaną kurtkę z logiem "NOMAD-CHA$E", narzucając na ramiona chłopaka. Podziękował mu, klepiąc go po plecach. Pomógł mu bezpiecznie wrócić pod scenę. Po szaleńczej energii CHA$E stanął na środku sceny, wpatrując się w publiczność TD Garden, jakby chciał zapamiętać każdą twarz w tłumie. Na ekranach ponownie pojawiła się wizualizacja spłoniętego miasta, na którego horyzoncie czekał samolot oklejony w motywach albumu NOMAD. Dźwięk wilków wyjących w oddali przeszedł przez arenę, a bas z każdą sekundą cichł. Artysta pożegnał się z publicznością, a na ekranach pojawił się krótki napis: "DO ZOBACZENIA W TORONTO, NOMADZI.". 02/20 - TORONTO, ON @SCOTIABANK ARENA Kanadyjska noc zapowiadała się wyjątkowo. Już od wczesnych godzin porannych tłumy fanów zbierały się pod Scotiabank Arena, odziani w merch NOMAD, a niektórzy z nich owinięci w klonowe liście Kanady lub koszulki hokejowej dumy miasta — Toronto Maple Leafs. To czwarty przystanek trasy NOMAD TOUR, a ekscytacja w powietrzu była namacalnie wyczuwalna. Po otwarciu bram, fani natychmiast ruszyli w stronę stoisk z limitowaną edycją merchu, przygotowaną specjalnie na koncert w Toronto. Wśród nowości znalazły się czarne bomberki z napisem "NOMAD-NORTH", nawiązujące do przydomka Kanady jako "The Great White North", oraz szaliki z datą koncertu, które rozeszły się w kilkanaście minut. Gdy zegar wybił 7PM, hala zatonęła w ciemności. Na ekranach pojawił się śnieżny krajobraz, przedstawiający kanadyjskie tundry. Wiatr świszczał w głośnikach, a białe zamiecie przekształcały się w burzę śnieżną. Nagle ekran pokazał samotną postać idącą przez śnieg, odzianą w długi płaszcz i kaptur, zostawiającą ślady na lodowej tafli. Dźwięk głośnego wycia wilka rozerwał ciszę, a na arenie rozbłysły białe i niebieskie lasery. Na ekranie postać zatrzymała się, uniosła głowę i zerwała swój kaptur z głowy. W tej samej chwili na scenie pojawiło się masę białego dymu, z którego wyłonił się sam CHA$E. Wyglądało to, jakby właśnie wyłonił się ze śnieżnej zamieci. Światło poszło razem za nim, a artysta stanął przed tłumem fanów, dokładnie ich lustrując — krzyknął donośnie: "TORONTO, CZAS ZACZĄĆ TO CHOLERNE SHOW!". W odpowiedzi fani eksplodowali głośnymi okrzykami. Z pierwszymi dźwiękami utworu pt. "PARANOIA" na scenie rozbłysły płomienie, które kontrastowały z chłodnym, zimowym klimatem wizualizacji. CHA$E zrzucił z siebie swój kaptur, oficjalnie rozpoczynając swój czwarty koncert na trasie NOMAD TOUR. Artysta poruszał się dosyć powolnie na scenie, przedstawiając miastu Toronto swoje umiejętności wokalne. Przed zagraniem hitowego kawałka, jakim jest "NOMAD ANTHEM", CHA$E wygłosił krótką przemowę. Nawiązał do najnowszej nominacji na tegorocznej gali Celebrity Awards za rok 2024, wypowiadając następujące słowa: "NIM TO ZAGRAMY, MUSZĘ WAM O CZYMŚ POWIEDZIEĆ... TEN NUMER ZOSTAŁ NOMINOWANY W KATEGORII IMPACT AWARDS, TAKŻE... ZRÓBCIE JAKIŚ HAŁAS, TORONTO!". Publiczność wybuchła okrzykami, a raper tylko uśmiechnął się, patrząc na morze fanów. Kiwnął głową w kierunku swojego DJ'a, który ponownie odpalił wersję koncertową swojego kawałka. Podczas intensywnego "LAUGHING TO THE BANK", na którym gościnnie znalazł się CEO marki odzieżowej Sweezop Garments — Randarious Royce, cała hala zamieniła się w jeden wielki moshpit. W pewnym momencie w środku tłumu nagle coś się stało. Fani zaczęli wręcz błaganie krzyczeć, by artysta przerwał swoje show. W jednej chwili muzyka została przyciszona, a CHA$E przerwał występ, widząc zamieszanie w tłumie. "STOP, STOP... W TŁUMIE COŚ NIE GRA. POMÓŻCIE JEJ, SZYBKO!". Na ekranach pojawiły się ujęcia ochrony z zespołem medycznym, który dosyć szybko przedostał się do fanki, która zasłabła. CHA$E obserwował całą sytuację z widocznym zaniepokojeniem. Dodał do mikrofonu: "SPOKOJNIE, WSZYSCY SIĘ ODSUŃCIE... ZRÓBCIE PRZESTRZEŃ, MEDYCY SĄ TUTAJ, HEY!". Gdy ratownicy wyprowadzali chłopaka z tłumu, publiczność zaczęła skandować jej imię (usłyszane od znajomych w pobliżu). CHA$E wyglądał dosłownie, jakby kamień spadł z jego serca. Nabrał trochę powietrza w płuca, wykrzykując do mikrofonu: "TORONTO, UWAŻAJCIE NA SIEBIE. JEŚLI WIDZICIE, ŻE KTOKOLWIEK ŹLE SIĘ CZUJE LUB MDLEJE — POMÓŻCIE MU... ZRÓBCIE WIELKI HAŁAS DLA TEJ DZIEWCZYNY. JAK TYLKO DOJDZIESZ DO SIEBIE, TO MASZ OD NAS NASTĘPNY BILET ZA FREE!". Cały tłum oszalał, a po upewnieniu się, że fanka jest w dobrych rękach, CHA$E wrócił do kontynuowania koncertu. Ostatnie nuty wybrzmiały, a CHA$E stanął na środku sceny, wpatrując się w tłum. Na ekranach ponownie pojawił się śnieżny krajobraz, lecz tym razem postać CHA$E oddalała się w głąb białej zamieci. Artysta przystawił mikrofon do swoich ust, oznajmiając: "TORONTO, ZALICZYLIŚCIE TEN SPRAWDZIAN. WIDZIMY SIĘ NA NASTĘPNYCH PRZYSTANKACH TRASY, DOBRANOC, SCOTIABANK ARENA!". W tym momencie na scenie rozbłysły niebiesko-białe pirotechniczne eksplozje, a CHA$E zaniknął w kłębach sztucznej mgły, jakby pochłonęła go burza śnieżna. Światła powoli zapaliły się na nowo, a w tłumie dało się słyszeć emocjonalne okrzyki i wiwaty. Czwarty dzień NOMAD TOUR dobiegł końca, a w Internecie zaczęły pojawiać się nagrania z całego koncertu, gdzie w komentarzach fani postowali minuty z danym utworem, granym na żywo. 02/21 - MONTREAL, QC @BELL CENTRE Fani z Montrealu czekali na ten moment od pierwszego ogłoszenia trasy. Już od rana ludzie wypełniali okolice Bell Centre, czekając na specjalny wieczór i jego gwiazdę. To piąty przystanek trasy NOMAD TOUR. Jedna/czwarta całej podróży, jaką odbywa sam CHA$E. Po wczorajszym koncercie w Toronto, artysta był gotów na kolejny dzień szalonej trasy w Kanadzie. Gdy fani w końcu przekroczyli progi areny, od razu skierowali się do punktów sprzedażowych merchu. Dla tych, którym nie udało się złapać pierwszego dropu, była to jedna z ostatnich szans na zdobycie OG dropu. Dla fanów z Montrealu, został przygotowany merch w postaci bluz z fluorescencyjnym napisem: "NOMAD WAS THERE, MONTREAL" i datą koncertu. Dodatkowo można było zakupić czapki w stylu beanie z haftowanym logo "NOMAD-CHA$E". W miarę jak trybuny i płyta areny się zapełniały, napięcie rosło. Ostatnie minuty przed startem koncertu to fala skandowania – imię CHA$E’a odbijało się echem od ścian Bell Centre, a publiczność była gotowa na to, co zaraz miało nadejść. Gdy zegar wybił 7PM, hala pogrążyła się w ciemności. Ekrany rozbłysły obrazem neonowego Montrealu w deszczu, a dźwięk uderzających kropel przechodził w coraz mocniejsze basowe uderzenia. Nagle światła błysnęły w rytm pierwszych dźwięków kawałka "ENDANGERED”, a CHA$E wyłonił się z cienia w płonącej czerwieni reflektorów. "MONTREAL, CHCĘ WAS USŁYSZEĆ!" – krzyknął, a hala eksplodowała hałasem. Tego dnia artysta ubrany był w czarną koszulkę z logiem SWEEZOP GARMENTS na piersi i ogromnym logo "NOMAD-CHA$E" na plecach, znaną fanom z pierwszego merchu NOMAD. Jego dłonie odziane były w skórzane rękawiczki, które świetnie fitowały z obuwiem typu NEW ROCK. Światła pulsują w rytm muzyki, a tłum wybucha szaleństwem. Wszyscy skaczą i bawią się w najlepsze. Każdy kolejny utwór był jak cios energetyczny – moshpit podczas takich kawałków "LAUGHING TO THE BANK” czy "SCARS". Ogień i pirotechnika w trakcie zagranego podczas całego koncertu pięciokrotnie "NOMAD ANTHEM”, a potem wspólne śpiewanie utworu "BIRDS IN THE TRAP”, podczas którego CHA$E poprosił, aby wszyscy w hali schowali na moment swoje telefony. Finał kolejnego dnia trasy NOMAD TOUR przyszedł wraz z piosenką "CHA$EY", w trakcie której CHA$E stanął na środku sceny. Chwycił mocniej za mikrofon, mówiąc: "ZMIEŃMY KONCEPCJĘ TEGO SHOW, NO DALEJ - WY NAWIJACIE NUMER, A JA ROBIĘ ZA TŁO!". Jak powiedział, tak się stało. DJ widząc znak rapera, włączył instrumental. Hala zaczęła rapować kawałek wers po wersie, a artysta momentami patrzył z niedowierzaniem na fanów z Montrealu. Po spektakularnym wykonaniu utworu przez jego własnych fanów, raper ponownie wygłosił krótką przemowę. Zawarł w niej podziękowania za kolejną nominację w tegorocznej edycji Celebrity Awards za rok 2024, będąc nominowanym w kategorii BEST RAP & RNB ARTIST OF THE YEAR: "POSŁUCHAJCIE MNIE, NIM ZEJDĘ ZE SCENY... POPRZEDNI ROK BYŁ NAPRAWDĘ UDANY, ZROBILIŚMY NAPRAWDĘ DUŻO DOBREJ MUZYKI. CHCĘ PODZIĘKOWAĆ, ŻE JESTEŚCIE ZE MNĄ. NA DOBRE I NA ZŁE... DZIĘKUJĘ, TO JUŻ CZWARTA NOMINACJA... JESTEM WDZIĘCZNY, NOMADZI!". Hala momentalnie zajęła się głośnym wiwatem. Koncert powoli dobiegał końca. Jego głos przeszył całe Bell Centre, kiedy ten był otoczony dymem i czerwonym światłem. Na ekranach pojawiła się sylwetka rapera, oddalająca się w deszczu, tak samo, jak na początku koncertu. Na sam koniec spojrzał na tłum i powiedział: "MONTREAL, WASZA ENERGIA JEST NIEPOWTARZALNA. WRÓCĘ TU, PRZYRZEKAM!". W tej chwili na scenie rozbłysły pirotechniczne eksplozje, a CHA$E zniknął w kłębach sztucznej mgły, zostawiając miasto w euforii. 02/22 - LONDON, UK @TOTTENHAM HOTSPUR STADIUM Brytyjska publika wielokrotnie pokazała swoją miłość wobec amerykańskich artystów, którzy odwiedzili ich królestwo ze swoim koncertem - nie bez powodu mówi się, że to angielska publika jest najgłośniejsza, czego przykładem może być chociażby Roddy Ricch i jego "The Box" podczas Wireless Festival w 2022 roku. W przypadku Chase Love nie mogło być inaczej - fani artysty ustawiali się w kolejkach już od popołudnia, byle zająć sobie najlepsze miejsce przed rozpoczęciem show "NOMADa" w Tottenham Hotspur Stadium. Nie przeszkodziło im nawet zimno, które wieczorem mogło w nich uderzyć - w Londynie tego dnia było dzisiaj około 13 stopni. Wybija 8PM, a wszystkie światła na arenie przygasają - poza kierunkowym reflektorem, którego światło skierowane zostało za tłum ludzi pod sceną. Po krótkiej, mającej na celu zbudowanie napięcia melodii, w światło reflektora wszedł Chase Love, który podczas spaceru między odgrodzonym po obu stronach tłumem, wygłosił parę słów na temat emocji, które towarzyszą mu tego wieczoru. "LONDYN, OKAŻMY SOBIE TROCHĘ MIŁOŚCI - OBIECUJĘ, ŻE KIEDYŚ TU WRÓCĘ". Po tych słowach, publika dała o sobie znać głośnym wsparciem amerykańskiego artysty. NOMAD dotarł na scenę stadionu, a wszystkie światła na moment zgasły – to ten moment, w którym w arenie rozbrzmiał znany na cały świat dźwięk motocykla, a intro albumu NOMAD – "ENDANGERED" zaczęło koncert. Po intro, Chase Love dał fanom przedsmak tego, co czeka ich na końcu tego wieczoru – wyśpiewał a capella interlude hitowego NOMAD ANTHEM, przechodząc po tym do kolejnych utworów z dzisiejszej setlisty – nie brakowało w niej mieszanki utworów "NOMAD" i "MY WHOLE LIFE". Scena obfita była tego wieczoru w efekty pirotechniczne i wizualne, przedstawione na wielkich ekranach za sylwetką artysty. Atmosfera Tottenham Hotspur Stadium wzrosła, kiedy pod koniec całego występu, z jej nagłośnienia wybrzmiało "LOOK AT MY FACE" z pierwszego albumu CHA$E, a sam artysta wyśpiewał ten miłosny utwór razem z tłumem ludzi zgromadzonym pod sceną, który dokańczał jego wersy głośnym i zjednoczonym wokalem. Prawdziwy moment kulminacyjny nastąpił dopiero po tym i bez wątpienia – nie zdziwił nikogo, kto był tego wieczoru obecny w londyńskiej arenie. Z nagłośnienia wydobył się znany na cały świat krzyk rozpoczynający NOMAD ANTHEM. To ten moment, na który tego wieczoru czekali wszyscy - liczna publika rozstąpiła się na parę pustych przestrzeni, w których już po krótkiej chwili fani obijali się o siebie podczas moshpitu. NOMAD ANTHEM wybrzmiał na stadionie łącznie trzy razy, a każdy z nich był coraz głośniejszy. CHA$E skwitował swoje dzisiejsze show krótkim monologiem w stronę publiki, w którym podziękował im za dzisiejszą energię i ponowił swoją obietnicę o powrocie do Londynu w przyszłości. Światła areny przygasły, a reflektor skierowany na scenę ukazał artystę wsiadającego na motocykl, który dotychczas był jedynie elementem scenerii – po parokrotnym dodaniu gazu, Chase Love zjechał ze sceny w stronę backstage, a fani zaczęli kierować się w kierunku wyjścia ze stadionu. 02/23 - ARNHEM, NL @GELREDOME Holandia długo czekała na ten wieczór – Arnhem stało się kolejnym przystankiem trasy NOMAD TOUR, a obiekt GELREDOME pękał w szwach. Już od popołudnia przed stadionem gromadziły się tłumy fanów, ubranych w najnowszy merch CHA$E’a. W powietrzu czuć było ekscytację – niektórzy fani przyjechali z odległych zakątków kraju, by na własne oczy móc zobaczyć swojego idola. Z każdą minutą ekscytacja na show rosła. Przy wejściu ustawiono specjalne stoiska z limitowanym merchem – najwięcej emocji wzbudzały pomarańczowe bluzy z napisem "NOMAD WAS THERE TOO, ARNHEM – NETHERLANDS", dostępne tylko podczas tego koncertu. W ciągu godziny wyprzedały się całkowicie, a fani chwalili się swoimi zdobyczami na Instagramie i TikToku, używając hasztagu #NOMADArnhem. Punktualnie o 7PM światła w GELREDOME zgasły, a na ekranach pojawił się wyjątkowy wizualizer – wiatraki na tle zachodzącego słońca, tulipany poruszane wiatrem i migające neony Amsterdamu. W tle rozbrzmiewał dźwięk rowerowego dzwonka, który uznawany jest za symboliczny ukłon w stronę holenderskiej kultury. Nagle dźwięk przerodził się w basowe uderzenia, a z głośników rozległ się głos CHA$E’a: "ARNHEM, JESTEŚCIE GOTOWI?!". W odpowiedzi hala eksplodowała wrzaskiem. Z ciemności wyłoniła się sylwetka rapera, jadącego na czarnym customowym rowerze w stylistyce NOMAD. Fani zaczęli śmiać się, widząc w jaki sposób artysta wjeżdża na scenę. Z pierwszymi dźwiękami „NOMAD ANTHEM” scena zapłonęła ogniem, a CHA$E zeskoczył ze swojego roweru. Uniósł rękę w górę, patrząc w stronę tłumu, w końcu powiedział: "HOLANDIA, ZRÓBCIE JAKIŚ HAŁAS!" – krzyknął, a energia sięgnęła zenitu. Artysta płynnie przeszedł do wykonywania swojego jednego z najpopularniejszych tracków, który bez dwóch zdań jest koncertową gratką dla fanów, lubiących mocniejsze brzmienia. Wszystko szło idealnie – aż do momentu, gdy CHA$E podczas energetycznego wykonania kawałka pt. "TRASH CODE" postanowił przebiec wzdłuż sceny. W ferworze emocji artysta źle ocenił odległość i spadł z podestu prosto w przestrzeń pomiędzy sceną a barierkami. Przez kilka sekund w GELREDOME zapadła cisza – fani wstrzymali oddech, a członkowie ekipy technicznej natychmiast podbiegli do miejsca upadku. Światła na scenie przygasły, a z głośników zniknęła muzyka. Nagle w tłumie rozległy się zaniepokojone okrzyki: "CZY WSZYSTKO GRA?!". Publiczność, która jeszcze chwilę wcześniej skakała w rytm muzyki, zamarła w napięciu. Po niespełna minucie CHA$E podniósł się z pomocą ochrony – nieco poobijany, ale z szerokim uśmiechem na twarzy. Zamiast się wycofać, złapał mikrofon i zażartował: "NA BOGA, ŻYJĘ! JEST OKAY, NIE ZWALNIAMY... DOKOŃCZMY TO GÓWNO!". Tłum eksplodował aplauzem, a CHA$E wrócił na scenę z jeszcze większą energią, jakby upadek dodał mu sił. "JESTEM TWARDY, LUDZIE... W KOŃCU MUSIAŁEM SIĘ POTKNĄĆ!" – krzyknął, wywołując salwy śmiechu i jeszcze głośniejsze owacje. Pomimo bolesnego upadku, CHA$E nie zamierzał zwalniać. W kolejnych utworach, takich jak "TIME HEALS ALL" i "LAUGHING TO THE BANK", raper biegał po scenie jakby nic się nie stało. Na zakończenie CHA$E przygotował prawdziwe widowisko – w trakcie ostatniego utworu, jakim okazał się być "YOUR DREAMZZZ" z albumu MY WHOLE LIFE scena rozbłysła pirotechniką, a na ekranach pojawiła się gigantyczna mapa z zaznaczonymi przystankami trasy NOMAD TOUR. Zanim zniknął w kłębach sztucznej mgły, artysta zwrócił się do fanów: "ARNHEM – NIGDY TEGO NIE ZAPOMNĘ! DZIĘKI ZA MIŁOŚĆ I ENERGIĘ – WRÓCĘ DO WAS!”. Gdy ostatnie nuty wybrzmiały w GELREDOME, scena eksplodowała złotymi konfetti, a CHA$E, mimo nieoczekiwanego upadku, udowodnił, że nic nie jest w stanie powstrzymać go w tym, co robi. Fani jeszcze długo po zakończeniu koncertu nie opuszczali stadionu, wymieniając się wrażeniami. W mediach społecznościowych natychmiast pojawiły się nagrania z momentu upadku – większość z nich podpisana była słowami: "CHA$E UPADA, ALE ZAWSZE WRACA SILNIEJSZY, LOL". 02/24 - ANTWERP, BE @SPORTPALEIS Belgia długo czekała na ten wieczór – Antwerpia stała się kolejnym przystankiem trasy NOMAD TOUR, a obiekt Sportpaleis wypełnił się praktycznie po brzegi. Już od wczesnych godzin popołudniowych w okolicach areny gromadziły się tłumy fanów, odzianych w najnowszy merch artysty. W powietrzu unosiła się elektryzująca atmosfera – wielu fanów przybyło z różnych zakątków Belgii, a nawet sąsiednich krajów europejskich, by na własne oczy zobaczyć swojego idola. Z każdą chwilą napięcie rosło, a oczekiwanie na show stawało się coraz bardziej intensywne. Przy wejściu ustawiono specjalne stoiska z ekskluzywnym merchem – największą sensację wzbudzały czarne koszulki z napisem "NOMAD WAS HERE TOO, ANTWERP – BELGIUM", dostępne wyłącznie podczas tego koncertu. W ciągu kilkudziesięciu minut wyprzedały się całkowicie, a social media zapełniły się zdjęciami z hasztagiem #NOMADAntwerp. Najwięksi fani zdążyli pochwalić się nowościami na swoich social mediach, chcąc zagrać na nosie tym, którym nie udało się dotrzeć na arenę. Dokładnie o 7PM światła w Sportpaleis zgasły, a na gigantycznych ekranach pojawił się wyjątkowy wizualizer – rozświetlony port w Antwerpii, kontenery układające się w napis "NOMAD" i statki powoli sunące w mroku. W tle słychać było odgłosy klaksonów morskich i szum fal, subtelny ukłon w stronę industrialnego charakteru Antwerpii. Chwilę później ciszę przerwały głębokie, basowe uderzenia, a z głośników rozległ się głos CHA$E’a: "ANTWERPIA, JESTEŚCIE ZE MNĄ?!". Odpowiedzią był ogłuszający wrzask tysięcy gardeł. W świetle stroboskopów na scenie pojawiła się masywna, stalowa platforma, która powoli unosiła się w górę, a na jej szczycie stał CHA$E z uniesionymi rękami. Tłum oszalał, a fani z pierwszych rzędów wyciągnęli telefony, by uchwycić ten moment. Ósmy z dwudziestu przystanków trasy NOMAD TOUR właśnie się rozpoczął. Pierwsze brzmienia kawałka "ENDANGERED" rozpaliły scenę do czerwoności. CHA$E zeskoczył z platformy, uniósł ręce w geście triumfu i krzyknął: "BELGIA, POKAŻCIE MI, JAK SIĘ BAWICIE!". Publiczność odpowiedziała eksplozją energii, a artysta z pełnym impetem wszedł w rytm koncertu, serwując publiczności potężną dawkę swoich największych hitów. Wszystko przebiegało idealnie. W momencie grania utworu pt. "BATTLEFRONT" z wersji DELUXE albumu NOMAD, CHA$E zatrzymał się na skraju sceny i wskazał na jednego z fanów w tłumie. "CHCESZ DO MNIE DOŁĄCZYĆ?" – krzyknął, a młody chłopak w czarnym teesie NOMAD X SWEEZOP został wciągnięty na scenę przez ochronę. Publiczność eksplodowała entuzjazmem, gdy CHA$E objął go ramieniem i razem zaczęli skandować refren. Na zakończenie piosenki artysta zdjął swoją czapkę z logówką "NOMAD-CHA$E" i na oczach całej areny podarował ją szczęśliwemu fanowi. "TO JEST TWÓJ WIECZÓR, BRACHU! ZRÓBCIE JAKIŚ HAŁAS DLA TEGO GOŚCIA, ANTWERPIA!" – powiedział, a tłum zareagował gromkimi brawami. Chłopak nie krył wzruszenia, machając do publiczności, zanim wrócił na swoje miejsce w tłumie. Kulminacyjnym momentem wieczoru okazał się finałowy utwór "ROCKSTAR" z najnowszego albumu NOMAD. Scena zapłonęła światłami pirotechniki, a na ekranach pojawiła się ogromna mapa trasy NOMAD TOUR z podświetloną Antwerpią. Momentalnie na wizualizerze pokazał się zielony check, a kamera szybko przeleciała do następnego przystanku, jakim jutro będzie Paryż. Artysta podziękował swoim fanom za koncert, zapraszając ich jutro do Francji. Gdy ostatnie dźwięki wybrzmiały, Sportpaleis eksplodował złotym konfetti. CHA$E, zamiast zwolnić tempo, pokazał, że nic nie może go zatrzymać. Fani jeszcze długo po zakończeniu koncertu pozostali w okolicy areny, dzieląc się ze sobą wrażeniami z show. W mediach społecznościowych natychmiast pojawiły się nagrania z momentu, gdy CHA$E podarował swoją czapkę jednemu z fanów. Niektórym szczęśliwcom udało się nawet złapać zdjęcie z artystą, gdy ten wyjeżdżał spod obiektu w swoim czarnym SUV. 02/25 - PARIS, FR @ZENITH PARIS Już od wczesnych godzin popołudniowych pierwsi fani CHA$E’a zaczęli gromadzić się pod Zenith Paris, wyczekując dziewiątego przystanku na trasie NOMAD TOUR. Wśród tłumu nie brakowało osób ubranych w ekskluzywny merch, a atmosfera z minuty na minutę stawała się coraz bardziej napięta. Wieczór zapowiadał się wyjątkowo – to właśnie w Paryżu CHA$E zaoferował swoim fanom "coś naprawdę specjalnego". Gdy drzwi obiektu wreszcie się otworzyły, publiczność szybko wypełniła halę, kierując się do stoisk z limitowaną kolekcją ubrań. Specjalnie dla francuskich fanów przygotowano ekskluzywną linię merchu z napisem "NOMAD–PARIS" z datą koncertu, dostępną wyłącznie tego wieczoru we Francji. Nie zabrakło również ubrań i akcesoriów, które dostępne były w trakcie pierwszego dropu ciuchów. O godzinie 7PM światła nagle zgasły, a w ciemności rozbrzmiał potężny bas, wprawiając arenę w drżenie. Na gigantycznym ekranie pojawiło się znajome logo "NOMAD-CHA$E", pulsujące w rytmie narastającego bitu. Po kilku sekundach ciszy arenę wypełnił dźwięk ryczącego motocykla – to sygnał, że show właśnie się zaczyna. Na obiekcie rozległ się ogromny hałas, wiwatujących fanów, którzy z niecierpliwością oczekiwali na artystę, dla którego przybyli. Ku ekscytacji fanów CHA$E pojawił się na scenie na matowo-czarnym chopperze, będąc ubranym w specjalnie zaprojektowaną koszulę z krótkim rękawem z napisem "NOMAD WORLDWIDE" na plecach. Zaraz za nim wkroczył zespół rapera, który z pełnym impetem wleciał na scenę w rytmie gitarowych riffów. Raper zatrzymał motocykl na środku sceny i z pełną energią wykrzyczał: "PARYŻ, CZY JESTEŚCIE GOTOWI NA NAJWIĘKSZĄ JAZDĘ W WASZYM PIEPRZONYM ŻYCIU?!" Eksplozja pirotechnicznych fontann ognia zapoczątkowała pierwszy utwór – "ENDANGERED", który otwiera album NOMAD. Od samego początku CHA$E miał pełną kontrolę nad tłumem, czując niesamowitą symbiozę z publiką w Zenith Paris. Po kilku numerach raper zaskoczył publiczność, zatrzymując show i zapowiadając wyjątkowego gościa: "PARYŻ, POSŁUCHAJCIE... PRZYGOTOWAŁEM DLA WAS COŚ NAPRAWDĘ SPECJALNEGO!" Po tych słowach na scenie pojawił się LOUVRE – wschodzący raper z Paryża, znany ze swoich niesamowitych umiejętności wokalnych, barwy głosu i melodyjnych brzmień. Razem z CHA$E premierowo wykonali wspólnie niewydany dotąd kawałek o nieznanym tytule, który momentalnie porwał całą publikę. Chemia między artystami była wyczuwalna, raperzy wymieniali się swoimi wersami. Sam LOUVRE zdążył zagrać swój dotychczasowy największy hit. Przez cały wieczór CHA$E zagrał około dwadzieścia utworów, w tym cały album NOMAD i dodatkowe utwory z wersji DELUXE. Nie zabrakło też starszych hitów. Artysta pokusił się nawet, żeby zagrać parę utworów ze swojego pierwszego projektu, jakim było "CHASING EUPHORIA". Bez wątpienia była to gratka dla fanów, którzy określają się mianem "day-one". Finał koncertu stanowiło epickie wykonanie "NOMAD ANTHEM" – utworu, który stał się globalnym hitem i wizytówką CHA$E oraz albumu NOMAD. Kawałek od swojej premiery zdążył już osiągnąć ponad 400 milionów odtworzeń, a ta liczba cały czas rośnie. W kulminacyjnym momencie artysta ponownie wskoczył na motocykl i odjechał w stronę ukrytej platformy prowadzącej na backstage. Po zakończeniu show na ogromnych ekranach pojawiło się podziękowanie: "MERCI, PARIS – DO ZOBACZENIA NIEBAWEM!" Nagrania z koncertu błyskawicznie obiegły cały Internet, a na social mediach CHA$E opublikował wspólne zdjęcie z raperem LOUVRE. Na grupkach, czy innych portalach, związanych z sylwetką rapera, pojawiły się już pierwsze posty z filmikami, które przedstawiają poszczególne urywki z koncertu. Najwięcej kliknięć mają jednak momenty, w którym CHA$E zagrał niewydany utwór z francuskim raperem. Fani artysty mogą być zadowoleni, że ten pomimo globalnej trasy nie próżnuje i stara się gotować w każdym możliwym momencie. 02/26 - MADRID, ES @WIZINK CENTER Dziesiąty dzień trasy NOMAD TOUR zapowiadał się wyjątkowo, a fani CHA$E’a w Madrycie doskonale o tym wiedzieli. Już od wczesnych godzin porannych przed Wizink Center zaczęły zbierać się tłumy, a pierwsze osoby ustawiły się w kolejce, licząc na najlepsze miejsca pod sceną. Atmosfera była pełna ekscytacji – każdy czuł, że ten jubileuszowy koncert będzie czymś niezapomnianym. Półmetek trasy zbliżał się nieubłaganie. Po otwarciu drzwi fani wypełnili halę w ekspresowym tempie, przepychając się już na samym wejściu. Wielu z nich momentalnie skierowało się prosto do stanowisk z oficjalnym merchem. Z okazji dziesiątego koncertu trasy CHA$E przygotował limitowaną kolekcję "NOMAD TOUR – MADRID EDITION" z datą dzisiejszego koncertu, obejmującą ekskluzywne bluzy, koszulki i akcesoria, dostępne tylko tego wieczoru. Gdy zegar wskazał 6PM, a wszyscy fani zdążyli zająć swoje miejsca, światła w arenie nagle zgasły. Ciemność zapadła, a fani mogli usłyszeć z głośników przyspieszające bicie serca, które płynnie przechodziło w pulsujący bas. Na gigantycznym ekranie pojawiło się migoczące logo "NOMAD-CHA$E", z każdym uderzeniem stawało się ono coraz jaśniejsze, aż w końcu zapanowała absolutna cisza. Chwilę później ciszę przerwały głębokie, wibrujące uderzenia basu, które wstrząsnęły całą areną. Z głośników rozbrzmiał donośny głos CHA$E’a: "MADRYT, JESTEŚCIE TUTAJ?!". W odpowiedzi hala eksplodowała ogłuszającym krzykiem tysięcy fanów. W rytm pulsujących świateł stroboskopów na środku sceny zaczęła wyłaniać się masywna, stalowa platforma. Powoli wznosiła się ku górze, a na jej szczycie stał CHA$E – z uniesionymi dłońmi, witając się z całym tłumem. W odpowiedzi tłum wybuchł ogłuszającym hałasem, a z krawędzi sceny wystrzeliły pirotechniczne słupy ognia. CHA$E bez dłuższej chwili namysłu, rozpoczął pierwszy performance kawałka – "ENDANGERED", który otwiera cały projekt, jakim jest NOMAD. Na scenie, pojawił się również zespół rapera, który za pomocą swoich gitar, dodawał w trakcie całego koncertu niesamowitych brzmień. W ciągu kolejnych minut CHA$E bezbłędnie przechodził przez swoje największe banger’y – od "BOURBON RAGE" po emocjonalne "PARANOIA", nie zwalniając tempa nawet na sekundę. Publiczność śpiewała każdy wers, tworząc z artystą jedną, zgraną całość. Atmosfera na obiekcie była niesamowita i nawarstwiała się z każdym następnym utworem, przy którym raper występował. Po kawałku o tytule "CHASEY", artysta na moment przerwał całe show. Złapał mocniej za mikrofon, lustrując poszczególne twarze w tłumie. Nabrał więcej powietrza w płuca, mówiąc: "TO PÓŁMETEK TEJ CHOLERNEJ TRASY, LUDZIE... JESTEM W NIEMAŁYM SZOKU, ŻE DOSTAJĘ OD WAS TYLE MIŁOŚCI. NIE WAŻNE, GDZIE JESTEM... TA TRASA JEST MAGICZNA, SŁOWO... DZIĘKUJĘ, NOMADZI – PO PROSTU, DZIĘKUJĘ!" Artysta ukłonił się lekko, a hala wybrzmiała gromkimi brawami. Kulminacyjny moment całego koncertu przyszedł podczas finałowego numeru – kawałka "NOMAD ANTHEM", który tłum wykrzyczał razem z artystą od początku do końca. Nie obyło się bez kół moshpitów w tłumie, gdzie najtwardsi i najbardziej szaleni fani, przepychali się w rytmach największego hitu artysty. Z każdym kolejnym wersem, artysta coraz szybciej kierował się do tyłu na backstage, nim kompletnie zniknął w cieniu. Jeszcze przed zgaszeniem wszystkich świateł na hali, fani mogli posłuchać ostatnich brzmień utworu "NOMAD ANTHEM" w akompaniamencie gitar i eksplozji pirotechniki na scenie. Gdy światła na arenie zgasły, na ekranie pojawiło się podziękowanie: "¡GRACIAS, MADRID – JESTEŚCIE LEGENDĄ!". Światła ponownie wróciły, co umożliwiło fanom bezpieczne opuszczenie areny. Dziesiąty dzień trasy NOMAD TOUR dobiegł końca. 02/27 - LISBON, PT @MEO ARENA Lizbona była 11 przystankiem na trasie NOMAD TOUR, a portugalscy fani od wczesnych godzin gromadzili się wokół Meo Arena. Ubrani w najnowszy merch CHA$E, z dumą prezentowali koszulki i bluzy z logo "NOMAD". Niektórzy z nich dumnie pokazywali się w ciuchach, zdobytych na poprzednich przystankach trasy. Przed wejściem do areny można było dostrzec grupy fanów, dyskutujących na temat zbliżającego się show. Kiedy drzwi do obiektu zostały otwarte, tłum klasycznie ruszył w stronę punktów sprzedażowych, aby zdobyć ekskluzywny merch sygnowany pierwszą światową trasą artysty. Gdy zegar wybił 7PM, cała Meo Arena pogrążyła się w kompletnej ciemności. W ciszy zaczęły rozbrzmiewać odległe dźwięki kroków na metalowej powierzchni, a ekrany LED rozświetliły się obrazem gigantycznej, futurystycznej stacji kosmicznej dryfującej w pustce. Kamera zbliżyła się do masywnych drzwi z logiem "NOMAD-CHA$E". Z głośników dobiegł przerywany sygnał alarmowy, a mechaniczne drzwi powoli zaczęły się otwierać, ukazując sylwetkę CHA$E. Kamera zrobiła zbliżenie na twarz artysty, który rozświetlił na moment obraz swoimi diamentowymi grillami. Wraz z wybuchem basu wizualizacja zniknęła, a światła ponownie zgasły, w arenie rozbrzmiały pierwsze dźwięki utworu "TRASH CODE". Lizbońska publiczność oszalała, witając CHA$E gromkimi okrzykami. Raper wyszedł na scenę w blasku pulsujących świateł, unosząc rękę w górę i krzycząc do mikrofonu: "LISBONA, JESTEŚCIE GOTOWI?!". Rozpoczęła się pełna emocji podróż przez największe hity artysty. W setliście nie zabrakło numerów takich jak "LOOK AT MY FACE", "BOURBON RAGE" czy też pierwszy oficjalnie opublikowany numer rapera pt. "RING, RING". Pod koniec koncertu wydarzyło się coś naprawdę ciekawego. CHA$E zauważył w tłumie faceta, trzymającego w swoich dłoniach transparent z napisem: "CHA$E, POMÓŻ MI SIĘ OŚWIADCZYĆ!". Raper bez większych zawahań zaprosił swojego fana, dodając w stronę tłumu: "LISBONA, JESTEŚCIE ŚWIADKIEM CZEGOŚ MOCNEGO... ALE POCZEKAJ, GDZIE JEST TWOJA PARTNERKA?". Mężczyzna wskazał sektor swojej dziewczyny, która swoje miejsce miała nieco dalej. Zdawało się, że nie była świadoma tego, co najzwyczajniej w świecie nadchodzi. Dziewczyna pojawiła się w okolicy ochrony, która pomogła wdrapać się jej na scenę. Momentalnie na scenie pojawiła się już dwójka zakochanych, a w pewnym momencie nieco zestresowany chłopak, uklęknął na jednym kolanie przed swoją dziewczyną, trzymając w dłoniach otwarte pudełko z pierścionkiem zaręczynowym. Cała arena wstrzymała oddech, a CHA$E, trzymając mikrofon, powiedział: "LISBONA, JESTEŚCIE ŚWIADKIEM CZEGOŚ CHOLERNIE PIĘKNEGO – CZY ONA POWIE TAK?!" Kiedy dziewczyna odpowiedziała "TAK", Meo Arena eksplodowała w owacji, a raper podszedł do pary, przytulając ich i gratulując. Następnie zaśpiewał kawałek pt. "YOUR DREAMZZZ", dedykując go zakochanym. Gdy koncert zbliżał się do kulminacyjnego punktu, CHA$E zapowiedział jeden z najbardziej wyczekiwanych numerów wieczoru — "NOMAD ANTHEM". W trakcie utworu artysta skakał po scenie, a cała arena rozbrzmiewała w rytm potężnego basu. Kiedy kawałek dobiegł końca, CHA$E chwycił za mikrofon, wypowiadając żartobliwą kwestię: "JEŚLI NIE ZAPROSICIE MNIE NA SWÓJ ŚLUB, TO SIĘ OBRAŻĘ, PRZYSIĘGAM... MEO ARENA, ZRÓBCIE JAKIŚ HAŁAS DLA TEJ DWÓJKI!". Po ostatnim kawałku, raper chwycił za mikrofon, wędrując swoim wzrokiem wśród tłumu. Finalnie powiedział: "MAM ZŁĄ WIADOMOŚĆ, LUDZIE... MUSIMY PRZEŁOŻYĆ JEDEN Z KONCERTÓW TRASY... W NIEDZIELĘ MIAŁEM ZAGRAĆ W FRANKFURCIE, ALE STRASZNIE ZALEŻY MI NA TYM, BY POJAWIĆ SIĘ NA NIEDZIELNEJ GALI CELEBRITY AWARDS. DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE NOMINACJE, TO WASZA ZASŁUGA... MAM TEŻ DOBRĄ WIADOMOŚĆ, DZIEWIĄTEGO MARCA WIDZIMY SIĘ W NIEMCZECH. PRZEPRASZAM, JEŚLI TO WSZYSTKO POKRZYŻOWAŁO WAM PLANY... PRZYGOTUJEMY COŚ SPECJALNEGO, OBIECUJĘ." Na zakończenie, na ekranach ponownie pojawiła się wizualizacja. Tym razem ciemnego lasu, na którego tle rozlegał się odgłos wyjących wilków. W oddali ukazał się samolot z motywami albumu "NOMAD". Wraz z cichnącym basem, na ekranie pojawił się ostatni napis: "DO ZOBACZENIA W MEDIOLANIE!". CHA$E uniósł ręce w geście pożegnania, schodząc ze sceny wśród ogłuszających wiwatów, pozostawiając Lizbonę z szczególnymi wspomnieniami z jedenastego dnia trasy NOMAD TOUR. 02/28 - MILAN, IT @IPPODROMO SNAI LA MAURA Mediolan stał się dwunastym przystankiem na pełnej emocji trasie NOMAD TOUR. Od samego rana wokół Ippodromo Snai La Maura gromadzili się fani, niektórzy ubrani w ekskluzywny merch, inni w pełnych inspiracji, własnoręcznie przerobionych stylizacjach z motywem NOMAD. Flagi Włoch powiewały wśród tłumu, a w powietrzu unosiła się mieszanka ekscytacji i niecierpliwego oczekiwania. Bramy obiektu zostały otwarte o 5:30PM, fala fanów ruszyła w kierunku głównej sceny i punktów z merchem. Specjalnie na mediolański koncert CHA$E, zespół rapera przygotował limitowaną edycję odzieży – czarne koszulki z napisem "IL NOMADE" w stylu renesansowej kaligrafii, a także skórzane chusty inspirowane modą mediolańskich ulic. Przy wejściu rozstawiono również specjalną fotobudkę, w której fani mogli zrobić zdjęcie na tle repliki samochodu z okładki DELUXE albumu NOMAD. O 8PM na całej arenie światła gasną, a z głośników słychać dźwięk bicza przecinającego powietrze. Na ekranach pojawia się ujęcie galopujących koni – nawiązanie do legendarnego toru wyścigowego Ippodromo Snai La Maura. Kamera przybliża się do jeźdźca w czarnym kapturze, który nagle zrywa go z głowy. Tym szczególnym jeźdźcem był sam CHA$E. Cała hala pogrążona jest w ciemności. Wizualizer kończy się, a kawałek "ENDANGERED" zaczyna przygrywać w tle. W tym samym momencie słychać głośny wybuch pirotechniki, światła na hali ponownie rozświetlają całą publikę. CHA$E wbiegł na scenę w pełnym świetle. Był ubrany w czarny skórzany płaszcz, mający na sobie ręcznie malowane symbole "NOMAD–CHA$E". "MEDIOLAN! SHOW CZAS ZACZĄĆ!" – krzyknął do mikrofonu, a w odpowiedzi usłyszał ogłuszający wrzask tysięcy gardeł. W tym samym momencie eksplodowały pirotechniczne fontanny ognia, a CHA$E zabrał się z performance pierwszego kawałka. CHA$E nie zamierzał zwalniać tempa ani na chwilę. Setlista obejmowała cały album "NOMAD" w wersji DELUXE. Nie obyło się również bez takich utworów jak – energetyczne "SCARS", w którego trakcie fani otwierali koła, tworząc moshpity. W pewnej chwili, artysta zatrzymał na moment swoje show. Rozejrzał się po publice, dostrzegając w pierwszym rzędzie grupkę fanów, bawiących się z dumnie zawieszoną flagą Włoch wokół swoich szyi. Artysta podszedł do barierek w asyście ochroniarzy, przejmując jedną z flag od swojego fana. Wrócił ponownie na scenę, rozkładając flagę na szerokości swoich rąk. Publika zareagowała ogromnym hałasem, a CHA$E zawiązał flagę wokół swojej szyi, będąc z nią już do końca swojego występu. Kulminacją koncertu był utwór "NOMAD ANTHEM" – hymn tej trasy, który już przekroczył 400 milionów odtworzeń. W trakcie refrenu na scenie pojawiła się gigantyczna, podświetlana na czerwono mapa Europy z zaznaczonymi przystankami trasy. CHA$E wzniósł włoską flagę wysoko nad głową, krzycząc: "MEDIOLAN, DZIŚ OFICJALNIE ZOSTALIŚCIE CZĘŚCIĄ TEJ CHOLERNEJ PODRÓŻY!". Kiedy wybrzmiały ostatnie nuty, CHA$E wygłosił ostatnie słowa poza performancem: "DZIĘKUJĘ ZA DZIŚ, WŁOCHY! JUTRO WIDZIMY SIĘ W PRADZE... ZDALIŚCIE SPRAWDZIAN!". Publiczność odpowiedziała głośnym wiwatem, a artysta zniknął pod osłoną ciemności. Na ekranach pojawiło się krótkie podziękowanie: "MEDOLIAN, PRZESZLIŚCIE NOMADA!" z wielkim emoji zielonego checka. Dwunasty dzień trasy NOMAD TOUR dobiegł końca. 03/01 - PRAGUE, CZ @O2 ARENA Pierwsi fani w merchu rapera zaczęli zbierać się pod O2 Areną w Pradze już od wczesnych godzin porannych. Pomimo chłodnego, lutowego powietrza, atmosfera była gorąca – widać było, że czescy fani są gotowi na jedno z największych rapowych wydarzeń tego roku. Każda kolejna godzina przyciągała coraz więcej ludzi, a kolejka do wejścia szybko oplotła całą arenę. Oczekiwanie umilała muzyka płynąca z przenośnych głośników – słychać było zarówno największe hity CHA$E’a, jak i utwory z jego najnowszego albumu "NOMAD". Nie zabrakło też rozmów o tym, co wydarzyło się poprzedniej nocy w Mediolanie. Po otwarciu bram, tłum błyskawicznie ruszył do środka. Wewnątrz na fanów czekały specjalne punkty sprzedaży "NOMAD TOUR", które z miejsca stały się jednym z najbardziej obleganych miejsc w arenie. Tym razem do oferty dołączyła wyjątkowa edycja praskich bluz z napisem "NOMAD – PRAHA", które rozeszły się w ciągu kilkunastu minut. Równo o 6PM cała O2 Arena pogrążyła się w kompletnej ciemności. W ciągu kilku sekund tłum zaczął skandować: "CHA$E! CHA$E! CHA$E!". Nagle na gigantycznych ekranach pojawiło się hipnotyzujące, pulsujące logo "NOMAD-CHA$E", zgrane idealnie z narastającym, wibrującym basem. W tle wybrzmiały odgłosy silnika, które z każdą chwilą stawały się coraz głośniejsze, aż w końcu zapadła cisza. Po kilku sekundach spokoju, arenę przeszył ryk motocykla, rozpoczynając pierwsze takty utworu "ENDANGERED" – otwarcia albumu. W blasku snopów białego światła na scenie pojawił się CHA$E, wjeżdżając na potężnym, matowo-czarnym motocyklu typu chopper. Ubrany w skórzaną kurtkę vintage z napisem "NOMAD" na plecach i ciemne okulary, wyglądał jak bohater postapokaliptycznego filmu. Kiedy zeskoczył z motocykla i podszedł do mikrofonu, publiczność eksplodowała z ekscytacji. "PRAGA! JESTEŚCIE GOTOWI NA NAJWIĘKSZĄ PODRÓŻ WASZEGO ŻYCIA?!". W tej samej chwili pirotechniczne fontanny ognia wystrzeliły w górę, a CHA$E rozpoczął swoje spektakularne show. CHA$E nie oszczędzał sił – od pierwszych minut wciągnął publiczność w pełne adrenaliny widowisko. W trakcie koncertu zagrał około 19 utworów, w tym cały album "NOMAD" i dodatkowe hity z wcześniejszych projektów. Nie zabrakło emocji przy kawałkach z pierwszej EP'ki pt. "CHASING EUPHORIA", a moshpit przy utworze "LAUGHING TO THE BANK" objął niemal połowę płyty głównej. Jednym z najbardziej magicznych momentów był występ przy utworze "LAUGH NOW". CHA$E poprosił o zgaszenie świateł, a fani rozświetlili arenę tysiącami telefonów. Sam artysta usiadł na skraju sceny, wykonując emocjonalną wersję tego utworu, dedykowaną wszystkim, którzy przeszli trudną drogę do swoich marzeń: "JEŚLI KIEDYKOLWIEK POCZULIŚCIE SIĘ NIEDOCENENI, TO TEN NUMER DEDYKUJĘ WŁAŚNIE WAM... NIE SŁUCHAJCIE LUDZI, KTÓRZY MAJĄ DO POWIEDZENIA DOKŁADNE NIC!". Kulminacją koncertu był spektakularny finał z utworem "NOMAD ANTHEM". Na ekranach wyświetlono gigantyczną mapę Europy z podświetlonymi miastami trasy, a CHA$E wzniósł czeską flagę w górę, wykrzykując — "PRAGA, PRZESZLIŚCIE NOMAD TOUR!" Gdy wybrzmiały ostatnie dźwięki, CHA$E wsiadł na motocykl i z impetem odjechał w stronę backstage’u, znikając w gęstej chmurze dymu. Przed tym oczywiście pożegnał się z całą publiką na O2 Arena. Na ekranach pojawiło się krótkie przesłanie: "DĚKUJI, PRAHA – YOU JUST PASSED NOMAD." Publiczność opuszczała arenę z szerokimi uśmiechami, wiedząc, że byli świadkami nie tylko koncertu, ale prawdziwego spektaklu, który zostanie z nimi na długo. Trzynasty dzień trasy NOMAD TOUR właśnie się zakończył, a trasa zostaje wstrzymana na jeden dzień z uwagi na nadchodzącą galę CELEBRITY AWARDS za rok 2024. 03/03 - KRAKOW, PL @TAURON ARENA Kraków stał się kolejnym, czternastym przystankiem na spektakularnej trasie NOMAD TOUR. Już od popołudnia przed Tauron Areną gromadziły się tłumy fanów, którzy z niecierpliwością wyczekiwali na jedno z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń roku. Ubrani w ekskluzywny merch CHA$E, wymieniali się teoriami o możliwych niespodziankach, a transparenty z hasłami w stylu "POLSKA CIĘ KOCHA, CHA$E" powiewały nad ich głowami. Ekscytacja rosła z każdą minutą. Gdy zegar wybił 7PM, w hali zapadła całkowita ciemność. Ciszę przerwał dźwięk bijącego serca, który z każdą sekundą stawał się coraz głośniejszy. Na ekranach LED ukazała się monumentalna wizualizacja – rozległa, pusta autostrada prowadząca przez surowe, górskie krajobrazy. Kamera przesuwała się wzdłuż trasy, aż wreszcie ukazała postać CHA$E. W chwili, gdy uderzył pierwszy bas utworu "DID U FEEL IT TOO?", scena eksplodowała światłami, a CHA$E wyszedł na środek. "KRAKÓW, CZY JESTEŚCIE GOTOWI?!" – wykrzyczał do mikrofonu, wywołując euforyczną reakcję publiczności. Wybuchł energetycznym setem, wykonując swoje największe hity – od "LOOK AT MY FACE" po "BOURBON RAGE", nie pozostawiając nikogo obojętnym. Tłum skandował każdą linijkę, a CHA$E nieustannie podsycał atmosferę, wchodząc w interakcję z fanami i przemierzając całą scenę. W połowie koncertu CHA$E niespodziewanie zatrzymał show. Na ekranach pojawiło się zbliżenie, ukazujące sylwetkę znanego koszykarza – Jakuba Młynarczyka, który przebywał akurat w swoim rodzinnym kraju. "MAM DLA WAS SPECJALNEGO GOŚCIA, LUDZIE!" – ogłosił CHA$E. Tauron Arena eksplodowała entuzjazmem, kiedy Młynarczyk wkroczył na scenę w swojej bomberce, sygnowanej drużyną LOS SANTOS PANIC. Przez kilka minut koszykarz i raper prowadzili pełen charyzmy dialog z fanami, wspominając wspólne momenty i podkreślając, jak ważna jest lojalność wobec swoich korzeni. CHA$E z wielką dumą zagrał utwór pt. "TRASH CODE", przewijając głośno linijkę, poświęconą koszykarzowi: "JESTEM JAK JACOB Z PANIC, KIEDY WRZUCAM ICH W KOSZ". Zaraz po tym przeszedł do utworu "CHASEY", występując u boku polskiego koszykarza. CHA$E pożegnał koszykarza, który w asyście ochroniarzy zszedł bezpiecznie w stronę backstage. Pod koniec koncertu, przed utworem "NOMAD ANTHEM", artysta wygłosił krótką przemowę: "WIEM, ŻE CZEKACIE NA TEN JEDEN SZCZEGÓLNY UTWÓR. JEŚLI KTOŚ JESZCZE NIE WIE, TO... NOMAD ANTHEM WYGRAŁO WCZORAJ DWIE STATUETKI. TO WASZA ZASŁUGA, DLATEGO... DZIŚ ZAGRAM TO GÓWNO DWA RAZY, REFRENY ŚPIEWACIE WY... GOTOWI?!". W trakcie kawałka pt. "NOMAD ANTHEM" Tauron Arena zamieniła się w istną burzę świateł i laserów. CHA$E rozpoczął występ z kawałkiem, który wczorajszego wieczoru zdobył dla niego dwie statuetki na gali CELEBRITY AWARDS za rok 2024 w kategorii: IMPACT AWARDS & BEST SONG OF THE YEAR. Numer został zagrany dwukrotnie, gdzie fani z całych swoich sił śpiewali refren, oddając tym samym miłość artyście. W finalnej scenie na ekranach pojawiła się znów opustoszała autostrada – CHA$E odjeżdżał motocyklem w stronę wschodzącego słońca, a napis na ekranie głosił: "DZIĘKUJĘ, POLSKA – DO ZOBACZENIA W ATLANCIE!". Zanim zszedł ze sceny, CHA$E raz jeszcze podziękował polskiej publiczności, podnosząc w górę polską flagę, którą zgarnął z backstage. "KRAKÓW – BYŁO CUDOWNIE!" – krzyknął na zakończenie, pozostawiając niezapomniane wspomnienia i obietnicę powrotu. 03/04 - ATLANTA, GA @STATE FARM ARENA Do oficjalnego rozpoczęcia koncertu w Atlancie pozostało zaledwie kilka godzin. Przed wejściem do State Farm Arena atmosfera gęstniała z każdą minutą – tłum fanów ustawił się w długiej kolejce, która ciągnęła się aż do pobliskich ulic. To nie był zwykły wieczór. To trzeci przystanek na trasie NOMAD TOUR, a miasto Atlanta – znane z bogatej historii hip-hopu – przygotowywało się na niezapomniane widowisko. Mimo że koncert miał rozpocząć się punktualnie o 8PM, minęło już dziesięć minut, a scena wciąż tonęła w ciemności. Zniecierpliwieni fani zaczęli skandować imię CHA$E, domagając się rozpoczęcia show. Nagle, bez żadnego ostrzeżenia, arena rozbrzmiała ogłuszającym basem, przypominającym bicie serca. Światła pulsowały w rytm dźwięku, a na ekranach pojawił się tajemniczy licznik, odliczający od 10 do 0. Kiedy licznik dobiegł końca, z sufitu z impetem spadł deszcz laserowych iskier, a z głośników dobiegł głos CHA$E: "ATLANTA, PRZEPRASZAM ZA SPÓŹNIENIE!!". W tym momencie z podziemia sceny gwałtownie wystrzeliła platforma, na której stał CHA$E – ubrany w kurtkę z logo swojego albumu na plecach. Prędko podszedł do krawędzi sceny, unosząc mikrofon wysoko w górę, zaraz to mówiąc: "ATLANTA, JESTEŚCIE TUTAJ!?". Tłum eksplodował euforią, a z boków sceny wystrzeliły fajerwerki. W głośnikach zabrzmiały pierwsze dźwięki utworu "TRASH CODE", a CHA$E z impetem ruszył w stronę publiczności, wykonując utwór, rozpoczynając tym samym całe show. Na ekranach pojawiały się dynamiczne ujęcia z teledysku, a każdy wers utworu wykrzykiwany przez artystę był odzwierciedlany przez głośne krzyki swoich fanów. W trakcie koncertu CHA$E wrócił do swoich największych hitów takich jak: "LOOK AT MY FACE", czy "TIME HEALS ALL". Nie zabrakło też powrotu do korzeni, artysta zagrał dla swoich fanów również pierwsze numery, takie jak oczywiście "RING, RING" czy kawałek pt. "LIT". Tracklista była stworzona raczej pod amerykańską publikę. Kiedy koncert zbliżał się do końca, CHA$E zapowiedział numer, na który wszyscy czekali – „NOMAD ANTHEM”. Już pierwsze dźwięki sprawiły, że cała arena zaczęła skakać. CHA$E biegał po scenie, wciągając publiczność do śpiewania refrenu. Nagle, podczas drugiego refrenu, w arenie zgasły światła, a scena rozświetliła się na czerwono. Efekty świetlne zaczęły imitować burzę, a z głośników rozległ się grzmot. W tym momencie CHA$E przerwał utwór i spojrzał w stronę techników: "ATLANTA, CHYBA MAMY MAŁY PROBLEM ZE SPRZĘTEM..." Po chwili na ekranach pojawił się napis: "SYSTEM OVERLOAD", a bas ponownie uderzył, wracając do refrenu. Publiczność była w szale, śpiewając słowa utworu razem z artystą na pełnym regulatorze. Był to zaplanowany moment, by wzbudzić w fanach drobny niepokój przez swoje wcześniejsze spóźnienie. Na zakończenie koncertu na ekranach pojawiła się znajoma wizualizacja – samolot NOMAD odlatujący w ciemność. Kiedy bas cichł, na ekranie pojawił się napis: "DO ZOBACZENIA W CHICAGO, DZIĘKUJĘ! CHA$E uniósł ręce, żegnając tłum, a State Farm Arena wypełniła się ogłuszającym aplauzem. Tego wieczoru zakończył się piętnasty dzień trasy NOMAD TOUR. 03/05 - CHICAGO, IL @UNITED CENTER Od wczesnych godzin porannych wokół United Center zaczęły gromadzić się tłumy fanów CHA$E’a, wyczekujących z niecierpliwością jego występu w Chicago. To był dwunasty przystanek trasy NOMAD TOUR, a atmosfera już przed otwarciem drzwi była pełna ekscytacji. Pierwsi fani, ubrani w merch z poprzednich koncertów, zajmowali miejsca w kolejce, chcąc znaleźć się jak najszybciej sceny. Gdy drzwi areny wreszcie się otworzyły, publiczność błyskawicznie wypełniła halę, kierując się również do specjalnych stoisk z merchem. Tego wieczoru dostępna była ekskluzywna kolekcja "NOMAD CHICAGO EDITION", zawierająca limitowane bluzy, koszulki i plakaty, dostępne tylko dla fanów z Illinois. Dokładnie o 9PM światła nagle zgasły, a arenę wypełniła gęsta cisza. Po chwili dało się słyszeć pojedyncze, dudniące uderzenia basu, które stopniowo narastały, wprawiając całe United Center w drżenie. Z głośników rozległ się głos CHA$E’a. "CHICAGO, MACIE SIŁĘ, ŻEBY PRZEJŚĆ PRZEZ ZE MNĄ TĘ PODRÓŻ?!"Odpowiedzią był potężny ryk tysięcy gardeł, a w tym samym momencie gigantyczny ekran rozświetlił się pulsującym logo "NOMAD-CHA$E", idealnie zgranym z dudniącym bitem. W rytmie muzyki na scenie zaczęła unosić się metalowa platforma, z której wydobywały się snopy dymu. Gdy wznosiła się coraz wyżej, na jej szczycie pojawił się się sam CHA$E. Platforma zatrzymała się w momencie, gdy bas ucichł. Przez kilka sekund panowała pełna napięcia cisza, po czym arenę wypełnił ogłuszający dźwięk ryczącego silnika motocykla – pierwszy znak, że show właśnie się rozpoczyna. CHA$E uniósł mikrofon i z całych sił wykrzyknął: "CHICAGO, JEDZIEMY Z TYM GÓWNEM!". Wybuchły pirotechniczne fontanny ognia, a CHA$E rozpoczął koncert utworem "ENDANGERED" – intensywnym intro z albumu NOMAD. Z energią, która porwała tłum od pierwszej sekundy, raper biegał po scenie, występując ze swoim kawałkiem dla publiki z Illinois. Przez następne półtorej godziny CHA$E nie zwalniał tempa, wykonując ponad dwadzieścia utworów. Nie zabrakło najnowszych numerów z albumu NOMAD, w tym bangerów spoza albumu takich jak "BOURBON RAGE" i "TIME HEALS ALL", ale fani mogli usłyszeć także klasyki z wcześniejszych projektów – emocjonalny album "MY WHOLE LIFE" oraz melancholijne "LONELY NIGHTS", czy debiutanckie "CHASING EUPHORIA". W połowie koncertu CHA$E niespodziewanie zatrzymał się na środku sceny i spojrzał na publiczność z tajemniczym uśmiechem. "CHICAGO, CZAS ZROBIĆ COŚ SZALONEGO! KTO CHCE WEJŚĆ NA SCENĘ?!". Tłum oszalał, a setki rąk uniosły się w górę. CHA$E przeszedł wzdłuż sceny, rozglądając się po pierwszych rzędach, aż w końcu wskazał młodego fana w czarnej bluzie "NOMAD TOUR". Ochrona szybko pomogła mu wejść na scenę, a chłopak – wyraźnie zszokowany – stanął obok rapera. "JAK MASZ NA IMIĘ, BRACHU?" – zapytał CHA$E, podając mu mikrofon. "JASON!" – odpowiedział fan, a jego głos odbił się echem po arenie. "JASON, JESTEŚ GOTÓW ROZGRZAĆ TO MIEJSCE?!" – krzyknął raper, a chłopak energicznie przytaknął. W tym momencie z głośników poleciał kawałek pt. "TRASH CODE". CHA$E zaczął nawijać początek swojego utworu. Raper podał mu mikrofon, a fan, przy akompaniamencie tysięcy gardeł, wykrzyczał linijki razem z nim. Gdy CHA$E przerwał występ kawałka, dodał w stronę młodego chłopaka: "ZAŁOŻĘ SIĘ, ŻE NIGDY NIE PRÓBOWAŁEŚ STAGE-DIVINGU, JASON – ZRÓBMY TO, OKAY?". Fan przytaknął artyście, cofając się trochę do tyłu. Wraz z dropem kawałka pt. "NOMAD ANTHEM" młody fan wskoczył w publikę, pływając po rękach tysiąca fanów. CHA$E rozpoczął performance swojego największego hitu i hymnu z widocznym zadowoleniem po reakcji swojego fana. Energicznie skakał po scenie, zdzierając przy tym swoje gardło na refrenach. Kiedy ostatnie dźwięki ucichły, artysta wsiadł z powrotem na motocykl, uniósł pięść w geście triumfu i odjechał w stronę ukrytej platformy prowadzącej na backstage. Na ekranach pojawił się napis: "DZIĘKUJĘ, CHICAGO – JESTEŚCIE CZĘŚCIĄ TEJ TRASY!". Chwilę później światła powróciły, a publiczność powoli zaczęła opuszczać arenę, choć emocje wciąż wisiały w powietrzu. W mediach społecznościowych CHA$E opublikował krótki post, dziękując swoim fanom z Chicago za dzisiejszy koncert. W ten sposób zakończył się szesnasty dzień trasy NOMAD TOUR. 03/06 - NEW YORK CITY, NY @MADISON SQUARE GARDEN Od wczesnych godzin popołudniowych wokół legendarnego Madison Square Garden gromadziły się tłumy fanów, czekających na jeden z najbardziej wyczekiwanych wieczorów trasy NOMAD TOUR. Nowy Jork, będący siedemnastym dniem trasy miał być szczególny. Atmosfera z każdą minutą do startu koncertu rosła. Już przed wejściem do areny dało się wyczuć elektryzującą atmosferę – fani ubrani w merch NOMAD z poprzednich koncertów śpiewali refreny najpopularniejszych utworów rapera, a specjalne stoisko z edycją "NOMAD NYC EXCLUSIVE" przyciągało tłumy. W sprzedaży pojawiły się unikalne bluzy i koszulki z nadrukiem przedstawiającym panoramę Nowego Jorku i symboliczne hasło: "NOMAD WAS THERE". O 7PM światła w Madison Square Garden zgasły, a w powietrzu zawisło napięcie. Po chwili z głośników rozległy się dudniące uderzenia basu, a na gigantycznych ekranach pojawiło się pulsujące logo "NOMAD-CHA$E". Areną wstrząsnął ogłuszający ryk fanów, a głos rapera wypełnił przestrzeń: "NOWY YORK, SHOW CZAS ZACZĄĆ!". W tym samym momencie scena eksplodowała światłami i pirotechnicznymi fontannami, a CHA$E pojawił się na podświetlonym moście, który powoli opuszczał się z sufitu. Ubrany w czarną koszulkę z napisem "NOMAD-CHA$E" na plecach, zszedł na główną scenę, rozpoczynając koncert od mocnego wejścia z utworem "ENDANGERED". Przez następne półtorej godziny CHA$E dominował scenę, wykonując ponad dwadzieścia utworów – od nowości z albumu NOMAD, po klasyczne hity z albumu "MY WHOLE LIFE". Każdy numer był perfekcyjnie zgrany z efektami świetlnymi i wizualizacjami, a energia w Madison Square Garden nie słabła ani na moment. W drugiej połowie koncertu CHA$E zatrzymał się na środku sceny, a muzyka ucichła. Przez chwilę w arenie panowała pełna napięcia cisza, po czym raper podniósł mikrofon i powiedział z wyraźnym wzruszeniem w głosie: "NOWY YORK, TO MIASTO PRZYPOMINA MI O KIMŚ, KOGO TU DZISIAJ BRAKUJE, SŁOWO!". Na ekranie pojawiło się czarno-białe zdjęcie Baby Ray – tragicznie zmarłego kuzyna CHA$E’a, który był dla niego jak rodzony brat. Artyści wspólnie tworzyli muzykę, działali pod tymi samymi labelami i nawzajem inspirowali się w swojej muzycznej karierze. W tym momencie na scenie pojawili się rodzice Baby Ray, których CHA$E przywitał długim uściskiem. "BRAYLON, TEN MOMENT JEST DLA CIEBIE... TO MIASTO CIĘ KOCHA, A JA NIE POZWOLĘ MU O TOBIE ZAPOMNIEĆ!". W tym momencie wybrzmiał dosyć stary utwór pt. "HEARTBEAT2", a w trakcie niego z nieba zaczęły spadać kartonowe motyle, nawiązujące do albumu pt. "BUTTERFLY EFFECTS". W trakcie wykonania na ekranach wyświetlały się archiwalne nagrania Baby Ray, a tysiące fanów w geście solidarności uniosło w górę zapalone latarki w swoich telefonach. Przez następne piosenki, artysta zagrał wspólne numery takie jak: singiel "SUCCESS", "MILLY ROCK" z albumu "BABY PRINCE", "NEVER DOWN" z krążka "MY WHOLE LIFE" oraz najświeższym kawałkiem, jaki wyszedł pośmiertnie – "SCARS", w trakcie którego nie zabrakło drobnych moshpitów. Na sam koniec, artysta pożegnał rodziców swojego kuzyna, żegnając się z nimi. "TEN KONCERT DEDYKUJĘ MOJEMU KUZYNKOWI - RAY, TO DLA CIEBIE, CZŁOWIEKU. NIE MASZ POJĘCIA, JAK BARDZO ZA TOBĄ TĘSKNIMY, BRACIE...!" – wykrzyczał do mikrofonu, składając na moment swoje dłonie w górę. Na finał koncertu CHA$E wykonał "NOMAD ANTHEM", a Madison Square Garden zamieniło się w morze świateł i uniesionych dłoni. Po ostatnich wersach artysta ruszył w stronę backstage, dziękując New York City za dzisiejszą noc. Kiedy światła zgasły, na ekranie pojawił się napis: "THANK YOU, NEW YORK – BABY RAY LIVES FOREVER." Chwilę później oświetlenie powróciło, by umożliwić bezpieczne opuszczenie areny, a media społecznościowe zalały wzruszające nagrania z tego poruszającego momentu. CHA$E udostępnił na swoim profilu charakterystyczne zdjęcie. Siedemnasty dzień NOMAD TOUR w Nowym Jorku nie był zwykłym koncertem – to była emocjonalna podróż. Hołd dla tych, którzy odeszli i przypomnienie, że prawdziwa rodzina nigdy nie zostaje zapomniana. Koncert zakończył się po około półtorej godziny, artysta zdążył zrobić sobie jeszcze parę zdjęć ze swoimi fanami przed przesiadką do czarnego SUV. 03/07 - LAS VEGAS, NV @MGM GRAND GARDEN ARENA Osiemnasty dzień trasy NOMAD TOUR przeniósł CHA$E’a do tętniącego życiem Las Vegas, miasta, które nigdy nie zasypia. Już od rana pod MGM Grand Garden Arena gromadziły się setki fanów, liczących na niezapomniane show. Wśród tłumu można było dostrzec osoby w ciuchach z merchu "NOMAD" z poprzednich koncertów, a specjalna edycja merchu z napisem "NOMAD–VEGAS" sprzedawała się w zawrotnym tempie. Emocje rosły z każdą minutą. W powietrzu unosiła się mieszanka ekscytacji i niecierpliwości – w końcu to właśnie Las Vegas było areną wielu legendarnych występów. Dokładnie o 6PM światła w arenie zgasły, a przestrzeń wypełnił odgłos bijącego serca, z każdym uderzeniem stającego się coraz głośniejszym. Nagle na gigantycznym ekranie pojawiło się neonowe logo "NOMAD-CHA$E", pulsujące w rytm basów. W tle rozległ się jego głos: "LAS VEGAS… ZRÓBCIE PIEPRZONY HAŁAS, WSZYSCY!". Tłum oszalał, a scena rozbłysła feerią czerwonych i złotych świateł – nawiązując do kolorystyki miasta kasyn i niekończącej się zabawy. Z głośników popłynęły pierwsze dźwięki "ENDANGERED", a z dymu na podświetlonej platformie wynurzył się CHA$E z mikrofonem i z uniesionymi rękami powitał publikę. Scenografia tego wieczoru nawiązywała do post-apo wizji – zardzewiałe konstrukcje, wirujące piaskowe burze i futurystyczne światła podkreślały klimat tejże podróży. Każdy utwór miał swój własny, unikalny świat. Podczas "BOURBON RAGE" scena przypominała opuszczoną stację benzynową, a podczas emocjonalnego "TIME HEALS ALL" CHA$E stał na samotnym wzgórzu, otoczony holograficznymi gwiazdami, które zdawały się rozświetlać całą arenę. CHA$E przez ponad dwie godziny prowadził publiczność przez wszystkie etapy albumu – od utworów z "NOMAD", po kawałki z wersji DELUXE Po kawałku pt. "SCARS", CHA$E przerwał koncert i podszedł do skraju sceny, oświetlony pojedynczym reflektorem, zaczął mówić do mikrofonu: "VEGAS, VEGAS... TO CO SIĘ DZIEJE W VEGAS, ZOSTAJE W VEGAS... WIĘC, CHCIAŁBYM ZAPROSIĆ NA SCENĘ JEDNEGO Z WAS, KTO ZAGRA TO GÓWNO ZE MNĄ?!". Na ekranach pojawiła się interaktywna kamera, która zaczęła skanować publiczność. Gdy zatrzymała się na młodym chłopaku w koszulce "NOMAD x SWEEZOP", CHA$E wskazał na niego palcem: "BRACIE, CHODŹ TUTAJ!". Ochrona pomogła fanowi dostać się na scenę. Chłopak, początkowo oszołomiony, szybko poczuł się swobodnie, gdy CHA$E podał mu mikrofon. Publika kompletnie oszalała, wiwatując na widok dzieciaka na scenie. Zaraz po tym wspólnie wykonali kawałek pt. "LAUGHING TO THE BANK", w trakcie którego fani tworzyli ogromne koła i moshpity. Po występie CHA$E wręczył mu swoją koszulkę i uściskał go, zanim ten wrócił do swoich znajomych pod sceną. Na finał CHA$E wybrał już na lata nieśmiertelny kawałek – "NOMAD ANTHEM". Gdy z głośników popłynęły pierwsze dźwięki, cała arena rozświetliła się płomieniami i laserami przecinającymi powietrze. Artysta na moment zszedł ze sceny, a specjalnie przedłużone intro utworu leciało w tle. Zaraz przed dropem, w kulminacyjnym momencie CHA$E wjechał na scenę motocyklem, który tym razem był pokryty lustrzanym chromem, odbijającym światła sceny. Zatrzymał się na środku, podniósł mikrofon i krzyknął: "VEGAS, WSZYSCY RAZEM!". Artysta zaparkował motocykl, grając na scenie swój hitowy utwór. Po ostatnich dźwiękach i wybuchu złotych konfetti, artysta odjechał w stronę backstage’u. Na ekranach pojawił się napis: "THANK YOU, LAS VEGAS – SEE YOU IN LOS SANTOS!". Światła stopniowo wracały, a fani powoli opuszczali arenę. Osiemnasty dzień trasy NOMAD TOUR dobiegł końca, a artysta skierował się po wyjściu ze sceny do swojego samochodu, wracając do rodzinnego miasta, w którym rozegra finałowy koncert swojej trasy NOMAD TOUR. 03/08 - LOS SANTOS, SA @ETHEREAL GROUNDS ARENA Dziewiętnasty dzień NOMAD TOUR, oficjalnie finałowy przeniósł CHA$E’a do rodzinnego Los Santos. ETHEREAL GROUNDS ARENA, znana z futurystycznej architektury i spektakularnych pokazów świetlnych, wypełniła się fanami z Los Santos, którzy czekali na ten dzień od początku całej trasy. Większość domyślała się, że ten dzień będzie wyjątkowy i szczególny. W końcu to finałowy koncert pierwszej trasy CHA$E. Około godziny 9:10PM show oficjalnie rozpoczęło się z zapaleniem świateł. Na scenie niespodziewanie pojawił się zespół metal-rockowy AS THEY DREAM, który jeszcze nie tak dawno występował na swojej trasie po Stanach Zjednoczonych. Zespół przywitał fanów CHA$E'a kawałkiem pt. "ASSHOLE", rozpoczynając oficjalny support przed główną gwiazdą tego szczególnego wieczoru. Obiekt wybuchł sporym podekscytowaniem, bawiąc się przy ich muzyce. Po zakończonym kawałku, zespół w składzie osób takich jak: Yadira Gwon (gitara prowadząca), Hunter Blackhurst (gitara rytmiczna), Ryujin Min (bas), Ayuka Kumagai (perkusja), Ash Feerick (gitara rytmiczna), zajął miejsca na scenie. Wtem głos CHA$E’a, pełen mocy i pewności siebie, przerwał chwilową ciszę. Artysta przywitał się krótko z publiką, rozpoczynając swój performance z kawałkiem pt. "ENDANGERED", wzbogaconym o gitarowe riffy zespołu AS THEY DREAM. Zaraz po nim, CHA$E w asyście swojego DJ'a rozpoczął krótki troll z teasowaniem "NOMAD ANTHEM", który powtarzał się mniej więcej co dwie/trzy piosenki. Nie da się ukryć, że było to zainspirowane prosto od ikony Kendricka Lamara, który w trakcie swojego show na wydarzeniu Super Bowl podobnie teasował kawałek pt. "Not Like Us". Koncert przebiegał pomyślnie, atmosfera była piorunująca. W następnej kolejności na scenę został wywołany Mike Broadhurst. Jeden z najświeższych zakontraktowanych artystów wytwórni Eternal Atake, który wystąpił przed publiką w ETHEREAL GROUNDS ARENA ze swoim kawałkiem pt. "PIKACHU". Po nim, na scenie pojawiła się artystka Maxine Koci, która u boku dwójki artystów zagrała remix kawałka pt. "X". Sama również zdążyła wystąpić ze swoim hiciorem z ostatniej płyty "MY LIFE NEED SAVIN" pt. "OK". CHA$E pożegnał dwójkę artystów, grając utwór pt. "SCARS", na którym gościnnie wystąpił tragicznie zmarły kuzyn i ikona miasta Los Santos - Baby Ray. Artysta wykonał przed całą publiką znak motyla, który bezpośrednio nawiązuje do jego największego albumu pt. "BUTTERFLY EFFECT". Następnym kawałkiem w kolejce był utwór "TRASH CODE", w trakcie którego artysta wziął na scenę nieznanego mu dotąd artystę i wokalistę Kiari Carver, z którym zagrał cały kawałek. Niespodziewanie na scenie pojawiła się również Kayes w asyście dwóch dziewczyn, ubranych na wzór stylizacji z klipu do utworu "MOO". Wspólnie zagrali kawałek pt. "SUNNY". Nadszedł jednak moment na "MOO", przy którym fani zwariowali. Cała arena krzyczała i śpiewała wers po wersie już ikonicznego kawałka tejże artystki. Po wszystkim artystka zeszła ze sceny. Chase Love nie zatrzymywał się, rozpoczynając następny utwór. Tym razem było to "TELL US" z gościnną zwrotką nieżyjącej już ikony, a prywatnie przyjaciela - MOB PRINCE. Artysta ponownie oddał króciutki tribute dla swojego zmarłego ziomka, jakim było pokazanie trzech palców w powietrze i uformowanie z nich korony, co szybko podłapała publika. Przez całe show artysta jeszcze kilkukrotnie wnerwiał swoich fanów, teasując kawałek "NOMAD ANTHEM", na który tak wszyscy ochoczo czekali. Finalnie na scenie pojawił się Randarious Royce, CEO marki odzieżowej Sweezop Garments, z którym wspólnie wystąpił, grając utwór pt. "LAUGHING TO THE BANK". Show powolnie zbliżało się do swojego finału, jakim miał okazać się kawałek "NOMAD ANTHEM". Nim to jednak nastąpiło na scenie pojawili się wszyscy goście, którzy zdążyli przewinąć się przez finałowy dzień trasy NOMAD TOUR. Przed zagraniem finałowego "NOMAD ANTHEM", artysta zagrał jeszcze dwukrotnie na nosie swoich fanów, puszczając jedynie początek swojego do tej pory największego hitu. Finalnie, kawałek się rozpoczął, co wzbudziło poruszenie w tłumie. Numer został zagrany łącznie trzy razy. W trakcie dwóch ostatnich, fani rapera po jego prośbach utworzyli koło, przygotowując się do moshpitu. W trakcie refrenów, fani, będący najbliżej sceny rozpoczęli ogromne pogo, bawiąc się w najlepsze. CHA$E również uniósł się z energią, którą otrzymał swoich fanów i zniszczył nieumyślnie na scenie jeden z monitorów kontrolnych. W dodatku wdał się w krótką sprzeczkę słowną z człowiekiem, zajmującym się sceną. Koncert zakończył się jakoś po ponad godzinie ostrego party. Z uwagi na liczbę gości specjalnych i sam fakt, że był to finałowy dzień trasy NOMAD TOUR w rodzinnym mieście Los Santos, sam koncert mógł się podobać. Artysta wrzucił na swoje social media dłuższe podziękowania, informując, że jutro pojawi się jeszcze w Niemczech, by zagrać przełożony przez galę Celebrity Awards koncert w Frankfurcie. 03/09 - FRANKFURT, DE @DEUTSCHE BANK PARK Dwudziesty, a zarazem ostatni dzień trasy NOMAD TOUR przeniósł CHA$E’a ponownie do Europy. A dokładniej do Frankfurtu, gdzie na DEUTSCHE BANK PARK czekały już dziesiątki tysięcy fanów. Od wczesnego popołudnia w okolicy stadionu panowało ogromne poruszenie. Jest to ostatni dzień trasy, a zarazem ostatni koncert, który z uwagi na galę Celebrity Awards musiał zostać przełożony. O 8PM światła na stadionie gwałtownie zgasły, a przez arenę przetoczyła się fala ekscytacji. Po chwili ciszę przerwały niskie, przesterowane dźwięki syntezatorów – jakby zbliżał się potężny mechanizm. W powietrzu unosił się delikatny dym, a na gigantycznych ekranach pojawił się napis: "PRZEPRASZAM, ŻE CZEKALIŚCIE!" Momentalne całą scenę rozświetliły błyskawice, a w ich blasku ukazała się monumentalna konstrukcja przypominająca ogromną stalową bramę. Nagle potężny bas wstrząsnął stadionem, a brama otworzyła się z hukiem – w jej świetle stał CHA$E, ubrany w czarną skórzaną kurtkę z połyskującym emblematem "NOMAD-CHA$E" na plecach. Za nim, w rytmie bębnów, wychodzi zespół – gitarzyści i perkusista, wszyscy w dedykowanym merchu trasy. CHA$E zatrzymuje się na środku sceny i podchodzi do mikrofonu: "FRANKFURT! CZEKALIŚCIE NA TEN MOMENT?!" – krzyknął, a publiczność odpowiedziała ogłuszającym rykiem. Wraz z pierwszymi dźwiękami "ENDANGERED" CHA$E ruszył w stronę tłumu, energicznie wypluwając wersy, podczas gdy scena pulsowała światłem. CHA$E nie zwalnia tempa. Każdy utwór uderza z jeszcze większą mocą, a wizualizacje na gigantycznych ekranach przenoszą publiczność do dystopijnego świata NOMAD. W trakcie "BOURBON RAGE" scena zamienia się w industrialną arenę – przez LEDowe monitory przelatują obrazy rozsypujących się metropolii. Jednym z najbardziej emocjonalnych momentów wieczoru był kawałek "YOUR DREAMZZZ", który został zaśpiewany w całości acapella. Przez cały koncert przewinęło się łącznie piętnaście numerów, a całe show trwało nieco ponad godzinę. Artysta zafundował swoim fanom z Niemczech utwory ze wszystkich er i projektów, jakie do tej pory wydał. Kulminacją wieczoru było wykonanie "NOMAD ANTHEM" – stadion dosłownie drżał od energii. Przy ostatnim refrenie z sufitu zaczyna spadać deszcz srebrnych konfetti, a na ekranach pojawia się napis: "THANK YOU, NOMAD HAS BEEN FINISHED". Gdy światła gasną, CHA$E odchodzi w stronę otwierającej się platformy prowadzącej na backstage. Publiczność powoli opuszczała stadion, ale euforia nie cichnie. W sieci błyskawicznie pojawiają się nagrania z koncertu, a na profilach społecznościowych CHA$E, pojawiło się krótkie podziękowanie. Trasa NOMAD TOUR oficjalnie zakończyła się z dniem dzisiejszym.
    4 polubienia
  19. **E.Zhong wstał zabierając głos, skłonił się w stronę Sędziego Rutherforda i w sposób spokojny i stanowczy wygłosił krótką wypowiedź** Wysoki Sądzie, Z przykrością przyjmujemy decyzję o odrzuceniu naszego wniosku o oddalenie pozwu. Oczywiście podejmiemy rękawicę rzuconą przez przez powódkę i wykażemy bezzasadność sytuacji, w której się dzisiaj znajdujemy. W toku postępowania przedstawimy zebrany przez nas materiał dowodowy, który potwierdzi niewinność pozwanego, wskazując przy tym na manipulację dowodami przez Powódkę jak i brak podstaw do twierdzenia, jakoby Powódka w wyniku wypowiedzi mojego klienta stała się, cytując, “celem fali ataków, nienawistnych wiadomości i pogróżek”. Nadal podtrzymujemy stanowisko, iż pozew ma na celu uciszenie debaty publicznej wokół kontrowersyjnych i nieprzemyślanych wpisów oraz wypowiedzi i działań Powódki. W związku z powyższym, szanując decyzję Sądu, Pozwany nie ma innych wniosków przed rozpoczęciem postępowania. @Breno
    4 polubienia
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin