Ranking
Popularna zawartość
Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 23.09.2025 w Odpowiedzi
-
23 września 2025 roku, na campingu odbyło się ognisko. Pierwsze, otwarte wydarzenie na terenie przerosło oczekiwania obsługi i stałych mieszkańców. Na terenie zaroiło się od ludzi, czy to z Paleto Bay, czy z samego Los Santos. Nie zabrakło przedstawicieli różnych lokalnych biznesów, ludzi z rezerwatu, czy też oficerów San Andreas State Parks. Działo się dużo i wiele osób zapamięta tę noc na różny sposób, nie można jednak powiedzieć, by bazowało to na negatywnych emocjach.22 polubień
-
Big Red Machine; BeachSide Chapter
Mixer i 16 innych polubił temat przez dyniukowski
Nie widzi nam się powtórka z Pagans, bądź Chosen Few, pograjcie w istniejących projektach.17 polubień -
Calaveras Rojas MC San Andreas 1% (3-12 Skull Squad)
deputy.hero i 13 innych polubił temat przez jan
14 polubień -
** San Capital to hub informacyjny nowego typu. Treściwe, dynamiczne, wizualnie spójne medium skonstruowane z myślą o pokoleniu odbiorców, które nie tylko konsumuje wiadomości, ale oczekuje zwięzłości, autentyczności i realnej wartości. Portal oferuje konkretne briefy z gospodarki i polityki, dostępne analizy sektorowe, mocno formatowane wywiady z ludźmi, którzy budują nową ekonomię. ** ** Portal na ten moment jest zupełnie darmowy, a żaden artykuł nie jest schowany za pay-wallem czy też zachęceniem do wyłączenia blockera reklam. Strona nie ma zbyt wielu banerów reklamowych, a te, które się na niej znajdują odnoszą się bezpośrednio do IDEA Home, IDEA Furniture i innych reklam personalizowanych przez Google. ** Ostatnie tygodnie na Wall Street to okres utrzymującej się wysokiej zmienności, mimo obniżki stóp procentowych Fed do przedziału 4,00-4,25%. Protekcjonistyczna polityka prezydencka Donalda Trumpa, w szczególności zmiany wizowe dotyczące specjalistów, ciąży na nastrojach inwestorów, którzy coraz częściej podchodzą selektywnie do wyboru spółek, preferując jasne i stabilne strategie. W tym miesiącu jedną z takich strategii okazało się być złoto, które to rośnie w naprawdę szybkim tempie. W sektorze motoryzacyjnym i paliwowym $hifted Turbo Systems wraz z partnerem strategicznym RON Oil kontynuują rozbudowę swoich pozycji. $hifted poszerzyło portfolio turbin S-TWZ, rozprowadzanych przez sieć S2 Parts, a także aktywnie buduje markę przez magazyn $hifted Focus i angaż w VOCS 2025. RON Oil wprowadziło paliwo 102-oktanowe dedykowane wyścigom i klientom premium. Na tle klasycznej liczby oktanowej nowy produkt naftowego gracza wygląda sensownie. Należy jednak zadać sobie zasadne pytania o długoterminową skalę zysków i faktyczną bazę odbiorców skłonnych zmienić swoje nawyki. Sieć punktów paliwowych puszcza oczko do kierowców ciężarówek i wszystkich entuzjastów życia w aucie, stawiając na rozwój usług tekstylnych na stacjach truck stop, we współpracy z 404 Textile Service. Technologiczno-przemysłowy konglomerat Ventre prezentuje szeroką, ale rozproszoną strategię. Od robotyki (VTSi i VTPet Si), przez biznes oprogramowania dla Flaherty’s Shooting Club, po logistykę i hutnictwo. Wielowymiarowe działania budzą pytania o efektywność zarządzania i koncentrację na strategicznych segmentach działalności. Wszystko brzmi dobrze, ale w perspektywie czasu poskutkuje zatarciem wizerunku i tak niezbyt wyrazistej marki. W obszarze ekologii i energetyki Green Energy rozwija się stabilnie, otwierając nową bazę magazynową w Dallas i wprowadzając innowacje jak system zbierania deszczówki. Proces certyfikacji jakości wskazuje na dążenie do zdobycia kontraktów publicznych. Duże kontrakty energetyczne dadzą spółce większe pole do dalszych badań nad projektami, co z kolei przełoży się na jeszcze większą rentowność dla inwestorów. Spółka pozostaje liderem w sektorze o wysokiej konkurencji i piekelnych wymogach formalnych. Green Energy to stabilny gigant siedzący na lukratywnej bańce zielonej technologii. Jeśli bańka pęknie - spadki mogą pogrzebać zupełnie portfele inwestorów. Segment luksusowy to scena działania Royal Geneve i Foster’s Winery. Royal Geneve rozszerza ofertę o kolekcję SUPERSTAR, skierowaną do szerszego grona klientów, a Foster’s Winery stoi za dostawami swoich dóbr do lokalnych punktów takich jak Nordic Delight i jeszcze do niedawna The Roof. Marka 404 Textile Service and Sewing łączy modę uliczną z ekologicznymi trendami, udostępniając swoje szwalnie celem produkcji merch i kolekcji zgodnych z ideą „green fashion”. Ice Dream Company podejmuje działania poprawiające wizerunek, współorganizując wydarzenie Chill Out. Zarząd stara się powoli wyjść z dołka wizerunkowego, przyciągając ponownie zdystansowanych partnerów. Strategia najwidoczniej zaczyna działać, co można zaobserwować po ostatnim wydarzeniu producenta lodów. Giganci finansowi jak chociażby Larocque zaczynają powoli zawierzać pieniądze firmie. Na styku technologii i rynku alkoholi bez zbędnego szumu działają Blenz i Mirage Reserve. Blenz wdraża platformę SaaS BLENZ Insight, stawiając cały czas na rozwój ekosystemów biznesowych. Strategia jest stabilna, ale konkurencja nie śpi. Nawet najlepsze usługi bez strategii na dalszy rozwój uderzą w pewnym momencie w sufit. Mirage Reserve, związane z właścicielami popularnego klubu nocnego Mirage w Los Santos, zainwestowało w fabrykę alkoholu i wprowadziło na rynek pierwszą markę piwa. To na pewno ciekawy sposób na sensowny rozwój. Kontakty wypracowane w trakcie budowania renomy klubu Mirage mogą pomóc właścicielom w łatwiejszym rozwoju na lokalnym rynku. Podmioty z sektorów spożywczych i gospodarki odpadami, takie jak Nature Delight i GreenLine Waste Management, skupiają się na powolnym wzroście i rozwoju produktu. Nature Delight proponuje nowe smaki swoich produktów, a GreenLine rozszerza obszar działania i przestrzeń biurową. Warto obserwować obie marki, żeby nie przegapić kluczowego momentu na otwarcie swoich pozycji. W kontekście nieruchomości i szerzej rozumianego rynku lokalnego, LAROCQUE pozostaje najsolidniejszym punktem stabilności. Spółka konsekwentnie realizuje inwestycje w tanie mieszkalnictwo (Affordable House), inwestuje w technologie i aktywnie działa społecznie przy odbudowie infrastruktury lokalnej. Takie podejście, wolne od przesadnego ryzyka i medialnego hałasu, daje w oczach inwestorów przewagę w turbulentnym otoczeniu. Warte odnotowania są również zmiany na szczeblu C. Zarząd hegemona inwestycyjnego przeszedł huragan, kiedy to miasto otrzymało informację o tragicznej śmierci Nicholasa Hopkinsa. Firma straciła wartościowego CSO, a także lidera bezpośrednio kojarzonego z The Roof. Następne tygodnie na pewno wyklarują nam zmiany poziomie nadzorczym. Mając na uwadze poprzednie, mocne wchłonięcia funduszu inwestycyjnego - możemy spodziewać się ukazania dużych nazwisk. Rynek amerykański pozostaje pod presją makro i polityczną niepewnością. Inwestorzy podchodzą coraz bardziej selektywnie do pozycji w swoich portfelach. Spółki technologiczne i motoryzacyjne, takie jak $hifted Turbo Systems, RON Oil i Ventre, pokazują ambitne projekty, ale eksperci krytycznie patrzą na chaotyczne rozproszenie ich działań i braki w klarownej strategii. W sektorze zielonej energii i ekologii wygrywają firmy o stabilnych fundamentach, jak Green Energy czy GreenLine, choć i one muszą udowadniać swoją konkurencyjność. Luksus i spożywcze nisze należą do marek balansujących między tradycją a nowoczesnością, ale wynik ich działań pozostaje pod kontrolą rynku. Wszystko to w otoczeniu administracyjnych reform Trumpa i ruchów Fedu, które wymuszają ostrożność i premiują podmioty o spójnym zarządzaniu i długoterminowych planach. W tym układzie strategicznym najbardziej wyraźnym punktem odniesienia stają się marki takie jak Green Energy czy LAROCQUE - stabilne, konsekwentne i społecznie odpowiedzialne, dające inwestorom poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności w czasach licznych wyzwań.12 polubień
-
12 polubień
-
12 polubień
-
12 polubień
-
Big Red Machine; BeachSide Chapter
idiot doom spiral i 10 innych polubił temat przez Nóż
Hellbound Angels MC; Beachside chapter Południowa Kalifornia połowy lat 90. była miejscem intensywnej rywalizacji między klubami motocyklowymi. Venice, od lat kojarzone z dominacją Mongols MC, uchodziło za jeden z najtrudniejszych rejonów, w których można było utrzymać stabilną obecność. W tym kontekście Seth Myers – znany w środowisku jako charyzmatyczny lider i doświadczony klubowy weteran – uznał, że HAMC potrzebują przyczółka właśnie tutaj. Założenie Beachside Chapter w 1995 roku było zarówno aktem odwagi, jak i strategiczną decyzją. Celem było wsparcie pozostałych oddziałów Hellbound Angels MC w rejonie Los Santos oraz zabezpieczenie zachodniego wybrzeża przed rosnącymi wpływami rywali. Venice miało być buforem, punktem logistycznym i symbolem obecności Hellbound Angels w sercu terytorium przeciwnika. Beachside Chapter od początku wyróżniał się spójnym charakterem. W szeregi oddziału wchodzili głównie biali motocykliści z lokalnych społeczności Venice i okolicznych dzielnic. Wielu z nich dorastało w cieniu kalifornijskiej kultury surfingu i skateboardingu, gdzie lojalność wobec „swoich” była normą. Ich jednorodność nie wynikała z formalnych zakazów, lecz z lokalnych więzi i tradycji środowiska motocyklowego w tym rejonie. Klub podkreślał wartości braterstwa, dyscypliny i gotowości do wspierania innych oddziałów. Nowi rekruci przechodzili klasyczną drogę – od hang-arounda, przez prospekta, po pełnoprawnego członka z naszywkami. W Beachside wyjątkowo dbano o testowanie lojalności i wytrwałości prospektów: udział w przejazdach wysokiego ryzyka, pomoc przy organizacji wydarzeń i wsparcie logistyczne dla innych chapterów były traktowane jako dowód oddania. Chociaż Beachside musiał utrzymywać silną pozycję wobec Mongols MC, jednocześnie dbał o swój wizerunek wśród mieszkańców Venice. Organizowano przejazdy charytatywne, wspierano lokalne warsztaty motocyklowe i nawiązywano współpracę z właścicielami barów oraz punktów usługowych. Imprezy dla społeczności – zloty motocyklowe, koncerty czy pikniki – pomagały ocieplić wizerunek i pokazywały, że Hellbound Angels MC nie są jedynie surowym klubem motocyklowym, ale również częścią lokalnej tkanki społecznej. Dzięki Beachside Chapter sieć Hellbound Angels MC zyskała stabilny przyczółek na zachodnim wybrzeżu. W trudnym i ryzykownym rejonie Venice klub nie tylko przetrwał, ale stał się przykładem determinacji i solidarności. Wspomina się go jako rozdział, który udowodnił, że Hellbound Angels MC potrafią działać nawet w sercu wrogiego terytorium, jednocześnie utrzymując dobre relacje z lokalną społecznością. Na początku 2024 roku pierwszy prezes Beachside Chapter, Seth Myers, ogłosił, że rezygnuje z funkcji Presidenta ze względu na wiek i pogarszający się stan zdrowia. Decyzja ta nie była łatwa – to on w 1995 roku powołał do życia oddział w jednym z najtrudniejszych rejonów i przez dekady prowadził go przez konflikty, wyzwania logistyczne i kluczowe momenty dla całej sieci Hellbound Angels MC. Myers nie opuścił jednak klubu. W miarę swoich możliwości nadal pojawia się w kamizelce z insygniami HAMC podczas ważniejszych wydarzeń Beachside Chapter – zlotów, rocznic czy przejazdów upamiętniających braci. Z dystansu, ale z dumą, obserwuje teraz młodsze pokolenie, które przejęło stery. Często, gdy sytuacja wymaga doświadczenia i spokojnej rady, podpowiada swoim następcom, przekazując wiedzę zdobytą przez niemal trzy dekady. W ten sposób Myers pozostaje żywą legendą Beachside Chapter – symbolem tradycji, lojalności i braterstwa, które od zawsze definiowały Hellbound Angels MC. Operation Broken Wings; W 2018 roku lokalne służby porządkowe Los Angeles przeprowadziły zakrojoną na szeroką skalę operację pod kryptonimem Operation Broken Wings, wymierzoną bezpośrednio w Beachside Chapter Hellbound Angels MC. Celem akcji było rozbicie struktur oddziału działającego w Venice i osłabienie jego pozycji w całej sieci klubu. Śledczy twierdzili, że zgromadzili wystarczające dowody, by postawić zarzuty większości aktywnych członków. Kluczową rolę odegrały zeznania byłych motocyklistów związanych niegdyś z Beachside – ludzi, którzy z różnych powodów zniknęli z miasta i nigdy nie zostali ponownie odnalezieni. W grę wchodziły oskarżenia o handel narkotykami i bronią, pranie brudnych pieniędzy, wymuszenia oraz inne przestępstwa finansowe. Operacja była dla HAMC bolesnym ciosem. Większość członków została tymczasowo wyeliminowana z ulic, a działalność oddziału praktycznie zamarła na niemal cały rok. Mimo tak dotkliwego uderzenia, nie udało się jednak zebrać dowodów przeciwko wszystkim. Niewielka grupa motocyklistów, w tym zasłużony stary President, uniknęła najcięższych zarzutów i pozostała na wolności, podtrzymując ducha klubu w najtrudniejszym okresie. Rok 2019 przyniósł powolne odrodzenie. Beachside Chapter, choć osłabiony i zmuszony do ostrożniejszych działań, zaczął odbudowywać swoje szeregi, kontakty oraz pozycję w Venice. Stopniowy powrót na ulice był wyraźnym sygnałem: mimo dotkliwych strat, Hellbound Angels MC – Beachside potrafił podnieść się po najpoważniejszym ciosie w swojej historii i ponownie zaznaczyć swoją obecność na mapie miasta. Hellbound Angels MC/Mongols MC W późnych latach 90. i na początku 2000. napięcie między Mongols MC a Hellbound Angels MC w Venice osiągnęło punkt krytyczny. Oba kluby rościły sobie prawa do strategicznych terenów nadmorskich i tras biegnących przez Venice, kluczowych dla przepływu ludzi, towarów oraz wpływów w całym regionie Kalifornii Południowej. Początkowo były to jedynie sporadyczne konfrontacje podczas zlotów czy przejazdów – ostrzejsze spojrzenia, pojedyncze incydenty, prowokacje słowne. Z czasem jednak napięcia narastały, a małe utarczki przerodziły się w pełnowymiarowy konflikt. Seria prowokacji – od sabotażu motocykli, przez przejmowanie lokalnych barów jako symbolicznych „terenów wpływu”, aż po zuchwałe przejazdy przez terytoria rywala w pełnych barwach klubowych – sprawiła, że starcia stały się codziennością. Venice zmieniło się w pole bitwy, a mieszkańcy zaczęli unikać określonych tras po zmroku, wiedząc, że wystarczy chwila, by przypadkowy przejazd przerodził się w konfrontację dwóch potężnych grup. Beachside Chapter Hellbound Angels MC, jako plażowy bastion klubu, znalazł się w samym epicentrum tej wojny: musiał bronić wpływów i terytorium, jednocześnie pełniąc funkcję logistycznego zaplecza dla innych oddziałów. Choć żadna strona nie zdobyła ostatecznej przewagi, obie z czasem wyczerpały się ciągłymi starciami. Nie doszło do formalnego porozumienia ani traktatu pokojowego – wojna zakończyła się jedynie cichym, niewypowiedzianym zawieszeniem broni. Mimo to napięcie nigdy nie zniknęło. Zarówno w Venice, jak i w innych częściach Stanów Zjednoczonych, wrogość między Mongols MC a HAMC pozostała głęboko zakorzeniona w kulturze obu klubów. W kolejnych latach rywalizacja przybrała subtelniejsze formy: sporadyczne sabotaże motocykli, „przypadkowe” przejazdy w pełnych barwach pod domem klubowym przeciwnego klubu czy demonstracyjne pojawianie się na wydarzeniach blisko siebie nawzajem. Te drobne akty wrogości stały się niemal rytuałem – symbolem starej nienawiści, która przekracza granice miast i oddziałów. To już nie była jedynie lokalna wojna HAMC z Mongols MC. Na poziomie całych Stanów Zjednoczonych oba kluby mają w naturze wzajemną niechęć, pielęgnowaną od dekad. Nawet gdy otwarty konflikt wygasł, historia rywalizacji i urazów z przeszłości sprawiła, że każdy kontakt między nimi miał w sobie napięcie i możliwość eskalacji – jak żarzące się węgle pod popiołem, gotowe znów zapłonąć. Hellbound Angels to odpowiednik istniejącego w świecie realnym klubu motocyklowego. Klub, który odwzorowujemy wielokrotnie zaznaczał, że nie życzy sobie korzystania z ich marki w grze - za zgodą poprzedniej ekipy, która grała juz podobny projekt - zapozyczyliśmy nazwe. Po ponad pół roku przerwy wracam do RP i udało mi się zebrać w większości swoją starą ekipę – chłopaków, z którymi gram i znam się od lat. Po lekkiej selekcji zespołu chcemy wrócić do korzeni, tym razem w nieco innym wydaniu. Wraz z obecną ekipą najlepiej odnajdujemy się w klimatach Vespucci. Nie zamierzamy po raz kolejny odpalać Mongols ani Vagos, bo tego było już naprawdę sporo. Wybór padł na klub inspirowany HAMC, oczywiście pod inną nazwą i z innym logiem, historia wielokrotnie pokazała, że oryginalny klub nie życzy sobie korzystania z ich nazwy czy symboli, więc to nasze zabezpieczenie. Warto dodać, że podobny projekt był już kiedyś na serwerze bazujemy na pomyśle chłopaków, którzy grali pierwotnie w Mirror Park. Aplikacja wygląda tak, jak wygląda to nasza pierwsza próba w tym formacie. Zależało nam aby znalazło się w niej jak najmniej bezpośrednich odniesień do klubu, na którym się wzorujemy. Większość tekstu została stworzona od podstaw. Choć mogliśmy skorzystać z gotowych materiałów poprzedniego zespołu (mieliśmy ich zgodę na użycie większości treści, by kontynuować historię), woleliśmy spróbować czegoś własnego. Zaczynamy z gotowym backgroundem, który będziemy rozwijać w trakcie gry. To, co zaczynamy teraz, jest jedynie fundamentem, który w miarę upływu czasu będzie się wzbogacał o nowe wydarzenia, dramaty, sukcesy i porażki. Nie traktujemy tego jak zamkniętą historię, ale raczej jak początek czegoś, co ma ewoluować w czasie. Wiemy, że nie ma jednej uniwersalnej definicji tego, czym jest gang motocyklowy, więc nie zamierzamy sztywno trzymać się jednego obrazu, ale raczej podążać za tym, jak nasze postacie się rozwijają i jakie wybory podejmują. Ważne jest dla nas, by ta organizacja była w pełni żywa, z realnymi ludźmi, ich problemami, ambicjami i dylematami. Z tego względu kluczowym dla nas elementem jest właśnie rozwój postaci – bo to on będzie stanowił o sile i charakterze tego chapteru. Ekipa: @Nóż @goldonmywrist @vabeni @ZagramPojebaPisacPW @1Neesqik @malik_smietana @rodeo @stokilowagi @Bsk @Nathalyne @idiot doom spiral @szeryfuwa @Nina @street law @Sam @kielonws @Arigiine @ixenea @Mimik @Madziula @Mirabelek @LaMiradaPunks @jjayjoker11 polubień -
Big Red Machine; BeachSide Chapter
idiot doom spiral i 10 innych polubił temat przez Nóż
PARĘ PORAD NT. 1%ERS, ICH KRYMINALNEJ STRONY I ŻYCIA CODZIENNEGO (WARTO PRZECZYTAĆ) Bycie jednoprocentowym motocyklista nie jest równoznaczne z byciem przestępca. Duża nagonka na gangi motocyklowe i artykuł RICO spowodowały, że w obecnych czasach lwia część członków klubów jednoprocentowych to zwykli ludzie, których jedyna przestępcza działalnością są bojki w barze. Są oni główna „tarcza” przed RICO i jednym z legalnych źródeł zarobku klubów. Klubowe „barwy”, określenie to dotyczy tego, co każdy członek klubu motocyklowego nosi na plecach swojej kamizelki. Górny rocker to nazwa klubu, środek to symbol/logo, a dolny rocker określa rejon, który konkretny oddział claim uje jako „swój” (może być to cały stan, jakaś konkretna jego cześć, cały kraj albo tylko miasto). Niektóre kluby rezygnują z tego typu obszycia (np. Galloping Goose MC), nie jest to żadna reguła. Barwy dla motocyklistów to świętość i ważna rzecz, ale dla opinii publicznej i mediów już niekoniecznie. Cala społeczność 1% jest wrzucana do jednego wora i traktowana tak samo – czyli jak przestępcy, bez podziału na konkretne kluby i ich działalność. Jeśli klub jest zbyt „problematyczny” i sam sobie pisze kryminalne nagłówki na stronach głównych gazet – w każdym przypadku kończy się to źle. Najlepszym przykładem jest zbanowanie Bandidos MC w Niemczech, rozprawa sądowa Mongols w USA, czy tez zbanowanie ich barw klubowych w Nowej Zelandii. Z tego powodu kluby 1% dokładają wszelkich starań, zeby wybielić się w oczach społeczności i ukrywają cała swoja nielegalna działalność jak to tylko możliwe. Twoja kamizelka, twoje obszycie, twoje barwy są dla ciebie świętością. Pokazują twoje poświecenie i drogę, jaka przeszedłeś, żeby zając konkretne miejsce przy stole. Mając na sobie kamizelkę reprezentujesz nie siebie, reprezentujesz cały klub, dlatego odpowiednia postawa i zachowanie są niesamowicie istotne. Nikt nie ma prawa jej dotknąć ani tym bardziej z ciebie zdjąć (jedynym wyjątkiem jest twoja kobieta albo twój brat, jeśli mu na to pozwolisz). Kradzież kamizelki, zerwanie naszywek to największy disrespect, jaki może cię spotkać. Jest to obraza całego klubu, nie tylko ciebie. Twoje barwy nie powinny celowo dotykać ziemi, ich widok na ziemi jest hańbiący dla twojego klubu i braci, którzy za te właśnie barwy zginęli. Nie nosisz zniszczonych i zużytych naszywek – możesz je zawsze wymienić u sekretarza twojego klubu, który jest za to odpowiedzialny. Wszystkie nie-klubowe naszywki (customowe) nie mogą być wszyte na tył kamizelki, mogą być wszyte jedynie z przodu pod warunkiem otrzymania zgody od sierżanta. Walka w barwach nigdy nie jest fair. Twój obszyty brat bije się z kimś? Nie dopingujesz mu, a wskakujesz razem z nim, niezależnie od sytuacji. Nigdy nie plamisz swoich barw i imienia klubu, starasz się nie popełniać przestępstw, będąc w kamizelce. Jeśli zostaniesz sfotografowany albo co gorsze złapany obciążysz cały swój klub i mu zagrozisz. Będąc w barwach uważasz na to co robisz i z kim robisz. W klubie wszystko opiera się o dyscyplinę, szacunek i zaangażowanie. Proces dołączenia do klubu jest wyczerpujący i trudny do przejścia. Dlatego też każdy obszyty członek klubu jest szanowany za poziom zaangażowania w życie klubowe i jego osiągnięcia, które pozwoliły mu stać się członkiem klubu. Każdy obszyty jest w tej samej pozycji, ma takie samo prawo głosu niezależnie od piastowanej pozycji w hierarchii, wszyscy są równi. Cała działalność klubowa jest omawiana na spotkaniach, które nazywa się „kaplicami”. Największym mitem cd. kaplicy jest to, że są one zawsze organizowane przy długim stole, przy którym zbierają się wszyscy członkowie klubu. Jest to oczywiście ściema napompowana przez takie seriale jak Sons of Anarchy. Kaplica może równie dobrze odbyć się w domu któregoś z memberów na kanapie przy piwie, nie ma tu żadnej reguły ani tradycji. Głównym celem jest po prostu omówienie działalności klubu na najbliższe dni/tygodnie, omówienie finansów, wydarzeń, rajdów, członkostwa i tak dalej. W kaplicy nie mogą uczestniczyć kobiety ani prospects (są wyjątki od tej reguły, w zależności od sytuacji). Spotkania takie mogą dzielić się na część o legalnych biznesach i część o nielegalnych biznesach. Ta druga jest zazwyczaj omawiana pod sam koniec, a wszyscy memberzy, którzy nie biorą udziału w nielegalnym procederze wychodzą. BACKGROUND POSTACI Kto dołącza do gangów motocyklowych? Ciężko to jednoznacznie określić ze względu na niesamowitą różnorodność. To tak naprawdę zależy od konkretnego klubu. Przykładowo do Vagos MC dołączali głównie peckerwoodzi, skinheadzi, meksykanie, a Mongols swojego czasu było mocno zorientowane na werbowanie członków Surenos w swoje szeregi, co też zresztą zdarza się u Vagosow. To nie czasy, kiedy kluby składały się z weteranów komandosów. My gramy, tak jak już się pewnie domyślacie, oddział HAMC, więc jesteśmy zorientowani tylko i wyłącznie na białe postacie. W tych czasach każdy biały Amerykanin może dostać się w szeregi klubu, nie musicie ograniczać swoich postaci do grania ex memberów gangów (np. białej supremacji), macie co do historii postaci totalną dowolność - jedynie musicie dobrać umiejętnie wiek, bo trzeba też pamiętać, że obszyci w pełni członkowie to w większości są ludzie grubo po 30, ale wiadomo są wyjątki i jako, że jest to gra to też możemy delikatnie nią manipulować w granicach dobrego smaku. Możecie odgrywać zwykłego kolesia, który pracuje/pracował w fabryce i został wciągnięty w szeregi klubu, możecie odgrywać cokolwiek zechcecie w granicach dobrego smaku i wyczucia. Lifestyle członków 1% MC jest obecnie mocno zorientowany na pieniądze, jak zresztą cały współczesny świat. Wszystko opiera się głównie na braterstwie i na zarabianiu forsy dla siebie samego i dla klubu. Bikerzy mają swoje życia, niektórzy z nich pracują na etacie, niektórzy mogą być nawet prawnikami, czy lekarzami. Mają żony, mają dzieci, którymi muszą się zajmować. Odgrywanie jednoprocentowca nie powinno ograniczać się do bycia popierdoleńcem, który codziennie jara crack, handluje dragami, jeździ na motocyklu i morduje ludzi. Mimo wszystko wasza postać bikera przekłada jednak klub i motocykle ponad wszystko, nawet swoją rodzinę. Życie jednoprocentowców kręci się wokół pieniądza i dobrej zabawy. Zjazdy, eventy motocyklistów, BBQ, imprezy, kobiety, dragi i motocykle, a dopiero na samym końcu, po drugiej strony monety – nielegalna działalność, której każdy klub się wypiera, a nawet zabrania w swoich regulaminach (kolejny przykład na to jak RICO i nagonka medialna wpłynęła na gangi motocyklowe). Komitet wykonawczy klubu (najczęściej president) zazwyczaj oddelegowuje konkretnych członków klubu do działania w konkretnych operacjach, takich jak szmuglowanie, czy też handel bronią/dragami. Nie zdarza się raczej, ze znaczna część członków klubu działa przy jednej operacji, bo w sytuacji wpadki znacznie łatwiej będzie uruchomić artykuł RICO i zamknąć cały oddział. W skrócie – wszystkie nielegalne działania są raczej podejmowane w małym gronie i wykonywane w taki sposób, żeby nie można ich było powiązać z samym klubem. PROSPECTS, GRA NA TYM "ETAPIE". Tutaj jest chyba najwięcej mitów do obalenia, bo głęboko w polskim role playu zakorzenione jest to, że kadet to śmieć do pomiatania i zamiatania podłogi. Wcale tak nie jest. W rzeczywistości wygląda to w ten sposób, że zanim stajesz się prospectem kręcisz się jakiś czas przy klubie i jego członkach, którzy muszą coś w Tobie dostrzec i cię polubić, czyli krótko mówiąc jesteś określany jako "hangaround". Kto to hangaround? To taki przyjaciel klubu, który ze względu na swój support i relacje z bikerami może przychodzić do clubhouse, może brać udział w imprezach i w niektórych sytuacjach może nawet z nimi jeździć. Już na tym etapie znasz się z motocyklistami jakiś czas, lubicie się i szanujecie. Po jakimś czasie może zostać ci zaproponowane zostanie prospectem klubu. Dlaczego ktoś, kto zna się z bikerami tak długo, jest z nimi w dobrych relacjach, miałby zostać nagle szmata do podłogi przez to, że nosi rocker z napisem Prospect? Kadeci w 90% przypadków nie mogą uczestniczyć w kaplicach ani w żadnym oficjalnych klubowych biznesach, ale jeśli chodzi o nielegalny proceder jest już inaczej. Jest to uzależnione już od samego kadeta, jego inicjatywy i tego, jakim zaufaniem jest obdarzony przez klub. Każdy prospect ma swojego sponsora, czyli obszytego członka klubu, który go wprowadza i się nim opiekuje. To sponsor decyduje, kiedy jesteś gotowy, to sponsor może wysunąć podczas kaplicy temat obszycia twojej kamizelki, i to ze sponsorem w głównej mierze działasz. PROPERTY OF/OLD LADY (KOBIECE POSTACIE, RODZINY BIKERÓW) Jak odgrywać kobietę motocyklisty, czyli jego „własność”? Zacznijmy od tego kim jest w ogóle property/ol' lady. W 90% przypadków jest to kobieta, która kręci się przy klubie i pozostaje w bliższej relacji z którymś z jego członków. Nie wszystkie dziewczyny, czy też żony bikerów decydują się na wejście w życie klubu, bardzo często wolą trzymać się od tego świata z daleka. Nie działa to w ten sposób, że dymasz się z członkiem klubu i od razu wchodzisz w jego szeregi i zostajesz ol' lady. Musisz zyskać szacunek, okazać swoje wsparcie i zaangażować się w życie klubu, dopiero wtedy jest to możliwe i Twoja postać może otrzymać obszycie swojej kamizelki, które wygląda tak jak na załączonym zdjęciu. Nie nosisz barw klubowych, jedynie rockery, które mówią o tym, że jesteś własnością konkretnego bikera. Czasem kobiety odchodzą od noszenia obszytych kamizelek i decydują się na wykonanie tatuażu z ksywa swojego wybranka. Tytuł „Property” może brzmieć przedmiotowo i uwłaczająco, ale w świecie bikerów jest to dość ważne oznaczenie kobiety traktowane jak ślubny pierścionek. Ol' lady nie uczestniczy bezpośrednio w biznesie klubu, ale wspiera go na każdy możliwy sposób często biorąc na siebie ryzyko. Najważniejsze zasady, których taka postać powinna przestrzegać: nie kwestionuj decyzji swojego faceta, respektuj jego lifestyle i nie przywołuj Waszych prywatnych problemów przy klubie. Klub jest najważniejszy dla twojego faceta, musisz to zrozumieć i uszanować. Nigdy nie stawiaj go przed wyborem klub/bracia albo ty. Jako ol' lady nie zajmujesz się klubowym biznesem, nie uczestniczysz w nim bezpośrednio i nie masz prawa go kwestionować. Nawet jeśli twój ol' man zdradza Ci jakieś szczegóły – zostaw to dla siebie. Wspieraj klub, tam gdzie to tylko możliwe – noś i sprzedawaj klubowy merch, przygotuj jedzenie i drinki na imprezę, upewnij się, że kobiety kręcące się przy klubie zachowują się odpowiednio i nie przekraczają cienkiej linii. Weź broń i dragi swojego faceta i jego braci, jeśli jest możliwość, że policja w nich uderzy. Odwiedzaj członków klubu w więzieniu, przekazuj im istotne wiadomości. Mimo Twojej pozycji nie próbuj wydawać rozkazów prospectom ani tym bardziej członkom klubu. Szanuj wszystkich, a szacunek wróci do ciebie. Nie ograniczaj się roleplayowo tylko i wyłącznie do postaci Twojego faceta i klubu. Niech Twoja postać ma swoje życie. credits: pomógł Degus, pozdrawiam11 polubień -
Written by Amber Parks - Daily Globe 22/09/2025 Soul Evisceration - jeden z najpopularniejszych zespołów metalowych w kraju, artyści, którzy bezsprzecznie mają duży wpływ na rynek muzyczny w Stanach. Wielokrotnie nominowani i nagradzani podczas gal Celebruty Awards, znani z szerokiej działalności Eelisa Forsberga i Fehu Skarsgard. Wulgarni, bezprecedensowi, ale też z dużym poczuciem humoru i dystansem do siebie. To oni byli dziś gośćmi na antenie Daily Globe, w związku z ich niedawną premierą teledysku "Twilight of Promises", zapowiadającego ich nadchodzący album. ZAPIS LIVE VIDEO **Video posiada timestampy do poszczególnych tematów rozmowy** - premiera teledysku - Amber Parks: Dobry wieczór Los Santos. Dobry wieczór słuchacze, widzowie. Zapnijcie pasy, jeśli prowadzicie samochód, bo Ci, którzy ich nie zapinają zazwyczaj kończą marnie. Myśleliście, że chodzi o zapięcie pasów w związku z moimi dzisiejszymi gośćmi? One też się mogą przydać. Amber Parks: Oto oni. Soul Evisceration. Niestety w niepełnym składzie. Dzisiaj gościmy Fehu Skarsgard, Morgana Svendsena i Noaha Alexandra. Hey, jak się macie? Fehu Skarsgard: Hey, hey. Mocne wejście. Nie powiem, skojarzyło się od razu z ostatnimi wypadkami... Chase, Vienna. Niemniej, yeah, czeka nas intensywna jazda dzisiaj. Hej Los Santos! Morgan Svendsen: Cześć, chyba całkiem dobrze się czuję, nawet jak na udzielanie takiego wywiadu pierwszy raz, pozdrawiam całe Los Santos. Noah Alexander: Hej Amber, hej Los Santos! Dawno już nie mieliśmy się okazji słyszeć, bądź widzieć w takim wydaniu. Pasy zapnijcie obowiązkowo! Amber Parks: Yeah. Super, że udało wam się tu dotrzeć. Nieczęsto udzielacie wywiadów całym zespołem, jak zdążyliśmy zagadać słówko przed wejściem na antenę. Przebrniemy dziś przez parę tematów, ale myślę, że trzeba zacząć od najważniejszego, zrodzonego z powodu, przez który dzisiaj tutaj jesteście. Amber Parks: Mowa oczywiście o niedawnej premierze waszego nowego teledysku - Twilight of Promises. Jak rozumiem to już zapowiedź nadchodzącego albumu. Jak idą prace? Czy fani doczekają się efektów jeszcze w tym roku? Fehu Skarsgard: Oj tak, to spory krok milowy, pokazujący przedsmak tego co szykujemy dla fanów. Część kawałków odkrywaliśmy wcześniej na koncertach, w tym na ostatnim, związanym z zaćmieniem księżyca. Myślę, że premiera w tym roku to pewniak, prawda, Morgan, Noah? Noah Alexander: Tak, można już z pewnym tonem w głosie powiedzieć, że krążek wyjdzie w tym roku. Morgan Svendsen: Mamy już niewiele pracy do nadgonienia z utworami, też sądzę że się uda. Amber Parks: Czyli dalej tworzycie materiał? Prace nie są jeszcze na etapie wydawniczym? Noah Alexander: W ostatnim okresie czasowych było wiele przypadków, które nieco spowolniły ten proces... Nie z naszej winy oczywiście, ale wracamy do studio w zasadzie by już dopiąć końcówkę tego, co szykujemy. Morgan Svendsen: A chcemy żeby nasz album był doskonałej jakości, dopracowany, pod każdym względem. Tak dopełniając to co powiedział Noah. Fehu Skarsgard: Yeah. To co szykujemy, jest sporym projektem, który ma być nie tylko nowym etapem, ale też i podsumowaniem tego co było. Wszystko, co działo się w międzyczasie, niestety opóźniało nasze pracę, a też nie ukrywam, że czasem po prostu jeszcze coś staramy się dokręcić w tym co mamy, by było idealnie. Amber Parks: Rozumiem. Niedługo koniec roku i kolejne Celebrity Awards, na którym pewnie znów zaistniejecie. A propo Celebrity Awards... Pandora zgarnęła w zeszłym roku rekordową liczbę statuetek. Nie ma w waszym zespole zgrzytu, że to jedna osoba błyszczy, a reszta stoi w cieniu? Morgan Svendsen: Fehu robi zajebiście dużo dobrej roboty, zapierdala za dwóch. Nic w tym dziwnego, zasłużyła sobie. Poza tym nie każdy musi być w blasku chwały kiedy ten cień też dokłada swoją cegiełkę do całego procesu. Ja się cieszę z jej sukcesów. * Fehu Skarsgard spojrzała na Morgana, położyła dłoń na sercu. Noah Alexander: Jako zespół tworzymy jeden organizm, a jeśli chodzi o Fehu i jej osiągnięcia to nie, nie ma o to zgrzytu. Nie jest szokującym faktem to, że to frontman zespołu zawsze będzie tą najpopularniejszą osobą. Fehu też robi naprawdę świetną robotę, a my staramy się ją wspierać w tym wszystkim. Fehu Skarsgard: Mogę mieć w sumie najwięcej statuetek, ale szczerze, to co tworzymy jako Soulsi, to wspólne dzieło. Koncerty, piosenki, nie byloby to tym samym, gdyby nie chłopaki i to ile w to wkładają. Bez nich pewnie też nie byłoby mnie w tym miejscu gdzie jestem. ** Fehu Skarsgard odniosła sukces próbując nie mieć oczu lekko zeszklonych,bo ich słowa ruszyły jej serce. Amber Parks: Sami jednak musicie przyznać, że wasza kariera bywa nieco burzliwa. Raz jest was więcej, raz mniej. Skład się zmienia, brzmienie tak samo. Mówię o tym, bo niedługo zbliża się rocznica śmierci Eelisa Forsberga, prawda? Nie chcę zabczmieć brutalnie, ale... Czy Soul Evisceration bez niego to dalej ten sam zespół, czy jednak zupełnie inny twór? Fehu Skarsgard: Ciężko odpowiedzieć na to, zależy pod jakim kątem patrzymy. Skład, poza mną, jest zupełnie inny niż na samym początku. Zmiany są, mało kiedy masz formację, bez zmian. Mój wokal i brzmienia Death Metalowe, pojawiały się i w naszej pierwszej EP. Tematyka pozostała ta sama. Bardziej bym okresliła, że na swój sposób ewoluowaliśmy? Dojrzewamy, szukamy swojego brzmienia i nie boimy się eksperymentować, jednocześnie dbając o to, co pozostawił po sobie Eelis. Ku jego pamięci szykujemy też coś dodatkowego, ale to zostawimy póki co jako tajemnicę. Noah Alexander: Fehu ma na koncie wokalne kawałki, które jeszcze były tworzony za czasów Eelisa, więc po części tak... To jest nadal Soul Evisceration. Wiadomo, że Eelis był głównym trybikiem w poprzednich albumach, ale czas, konflikty sprawiły, że zespół wygląda teraz tak, a nie inaczej. Noah Alexander: Eelis nadal pozostaję w naszym sercu i staramy się dbać o to, co zostawił po sobie. * Fehu Skarsgard przytaknęła głową. * Noah Alexander upił kilka łyków wody ze szklanki. - rozmowa o wizerunku - Amber Parks: W sumie spytałam o to, bo ciekawi mnie też.... zarzut? Nie z mojej strony, ale na pewno od wielu koneserów cięższych brzmień. Uważacie, że wasz wizerunek pozostał niezmienny? Wiele osób uważa, że mocno balansujecie między mrokiem, groteską i kabaretem. Bodajże w zeszłym roku w listopadzie daliście koncert w hawajskich koszulach. To przemyślana strategia, czy po prostu chaos, który tłumaczycie jako sztukę? Fehu Skarsgard: To po prostu zabawa. Bo rozumiem, chodzi Ci o koncert w Oceans Bounty Bar? Uznaliśmy, że czemu by nie pobawić się tym trochę i wrzucić koszule hawajskie. Niejednokrotnie robiliśmy już coś, co po prostu odstawało, lub było dziwnym, niepasującym elementem. Fehu Skarsgard: Jak na przykład wjazd Otisa z wózkiem inwalidzkim na scenę w Hakael. Czy marsz z flagą ameryki w środku moshpitu. Jak ktoś to uważa za kabaret, no to pewnie, czemu nie, ja nie widzę powodu, by nie bawić się formą jaką tworzymy. Noah Alexander: Zacytuję częśc utworu SOULS!... Nic nie zniszczy nas... Nic nie zmieni nas.... Zawsze po prostu tacy byliśmy. Jesteśmy artystami, którzy mają nieograniczoną wyobraźnie i staramy się z tego korzystać w stu... a nawet studziesięciu procentach. Morgan Svendsen: A każdy zespół na tym poziomie będzie miał fale krytyki z którejś ze stron, to jest nieuniknione. Skrajności szkodzą, czasami trzeba zluzować i pobawić, nawet na scenie. Fehu Skarsgard: Yeah. Pamiętam, że i dawaliśmy niekiedy koncert w zupełnie innych przebraniach, jak na coverowym z klasyków rocka. W Hakael, parę lat temu haha. To była szalona impreza. Amber Parks: Czyli nie wykluczacie featuringu na przykład z Maxine Koci? Fani by was nie zjedli? * Fehu Skarsgard zakryła usta rozbawiona, spojrzała po chłopakach. Noah Alexander: Jako Soulsi wydaję mi się, że nie doszłoby do takiego collabu, ale Fehu, czy ja w projekcie solo... W sumie czemu nie? *zaśmiał się*. Noah Alexander: Oczywiście nie odpowiadam tu pewnie w imieniu Fehu, żeby nie było... Morgan Svendsen: Myślę że w waszych solowych materiałach nie odbiłoby się to negatywem, ale do samych Soulsów to niezbyt pasuje. Fehu Skarsgard: Nie no, myslę, że w odpowiedniej konwencji by wybaczyli haha. Metallica współpracowała z Lady Gagą, przypomnę, różne dziwne mixy branża już widziała. Ale no, szczerze, do kawalków Soulsów... ciężko byloby ją wbić, chociaż jej wokal, nie powiem, mógłby w niektórych momentach fajnie kontrastować. * Morgan Svendsen popatrzył na Fehu i Noah podczas wypowiedzi. Fehu Skarsgard: Ale tak, do Soulsów nie pasuje to zbytnio, chociaż Maxine zajmuje specjalne miejsce w sercu. - zgrzyt na linii Unsainted Records - Blood Moon Records - Amber Parks: Jednak nie każdy chyba byłby na to chętny? W sieci w przeciągu ostatniego roku pojawiało się dużo tarcia między waszą wytwórnią, którą zarządza Fehu, a Blood Moon Records, prowadzoną przez Raven Morgan. Podzieliły was osobiste kwestie, czy to sprawa biznesowej ryrwalizacji? * Morgan Svendsen zrobił tylko grymas w postaci /nie wiem, nie wypowiem się/. Noah Alexander: Ja osobiście do Raven Morgan nie miałem nigdy żalu, czy pretensji. Starałem się zawsze z nią przywitać jak się widzieliśmy, nawet gdy kipiało już w sieci. Ja bym to bardziej określił, że był to konflikt na linii Fehu i Raven, co miało wpływ na relacje międzywytwórniowe. Fehu Skarsgard: Yeah, to była kwestia między mną, a Raven. To dość... złożona sytuacja? Nie ukrywam, trochę osób trzecich namieszało w tym też, dorzucając jakieś swoje kwestie, a że tego się nazbierało, wyszedł i konflikt, który wyszedł od totalnej pierdoły. Fehu Skarsgard: Z resztą, ostatnio udało nam się trochę pogadać, całość poszła za daleko i sama też widzę z perspektywy czasu, że warto temat przegadać na spokojnie. Życie w konfliktach jest męczące, a i tak się przecinamy gdzieś, gdy nasi muzycy działali na jednym wydarzeniu lub projekcie. Chyba dojrzewam? Najwyższy czas haha. Zobaczymy co będzie dalej. - Włamanie do budynku wytwórni, postrzelenie Noaha - Amber Parks: Czyli nie ma co się spodziewać już wideł i pochodni. Może to i lepiej. Na początku wspominaliśmy jeszcze o waszej przerwie... Zapewne była ona podyktowana też tą mrożącą krew w żyłach sytuacją z postrzeleniem Noaha w budynku waszej wytwórni. Nie komentowaliście już później tej sytuacji, czy służbom udało się w ogóle złapać sprawcę? Jakoś po czasie możecie to wszystko skomentować? Fehu Skarsgard: Może i będą widły i pochodnie, ale niekoniecznie w tym aspekcie. * Fehu Skarsgard spojrzała na Noaha. * Noah Alexander westchnął na myśl o śledztwie i postrzeleniu. Noah Alexander: Przede wszystkim po tym postrzeleniu sam potrzebowałem czasu by dojść do siebie. Potrzebowałem też odizolować się od życia publicznego na jakiś czas by to wszystko poukładać w głowie i wrócić powoli do normalnego trybu życia. Nie ma co ukrywać, że to odcisnęło piętno na mojej psychice... Noah Alexander: W końcu jedną nogą byłem już praktycznie po drugiej stronie... Wracając do pytania. Nic nie wiadomo o sprawcy i na jakim etapie jest śledztwo. W ostatnim momencie mieliśmy okazję obserwować, co było priorytetem dla służb, czyli działalność Lary Kozlovej. Fehu Skarsgard: To praaawda. Cóż, wysłaliśmy nawet pismo, tu mam na myśli wytwórnię, do Departamentu Policji. Odpowiedzi do dzisiaj nie uzyskaliśmy. Nie ukrywam, że to trochę paranoja, bo całość zadziała się w centrum pieprzonego miasta i moglo skończyć się tragedią. Z resztą, skończyło tragedią, bo nie powinno mieć nigdy miejsca. To nie był, wiesz, napad z jakimś pistoletem na wodę, tylko wbita z cholernymi półautomatami, zamaskowani. Masa ludzi przed. A potem, ani nie masz co liczyć na odpowiedź, ani na nic. Jeszcze szczytem było, gdy przez przypadek w barze dowiadujemy się, że osoba pracująca nad tą sprawą, w sumie już nie robi w departamencie policji i chuj wie co dalej. Noah Alexander: Sam nie wiem o tym, co myśleć. Nadal nie czuję się bezpiecznie na myśl, że osoba odpowiedzialna za to jest nadal na wolności i niewiadomo, czy nie wróci kiedyś, ale nie będe przez to siedział zabunkrowany w czterech ścianach by uniknąć tej sytuacji. Trzeba żyć dalej i robić swoje. Amber Parks: Więc uważacie, że służby poważnie zaniechały tę sprawę. Naczelnik biura FBI w Los Santos Russell Kirby po dopadnięciu Lary Kozlovy od razu zaangażował się w sprawę poszukiwania zaginionej studentki z ULSA. Za co należy mu się uznanie. Jednak w waszej sprawie nie kiwnął palcem, a często zdarza mu się publicznie udzielać na platformie Lifeinvader. Chyba sama uszczypliwie komentowałaś jego działania, Fehu? Fehu Skarsgard: Oczywiscie, że komentowałam, nawet u Fernando w jego formacie. Ale to nie pierwszy raz. Z tego co pamiętam, do dziś nie złapano też nożownika, który zaatakował Jacka Weskera z Social Therapy i skończył w śpiączce. Baby Ray - to samo. Blake Rawlings, z tego co pamiętam, również nigdy nie wyszło co się zadziało. Super, że odnaleziono tamtą studentkę, myślę, że mieli powody, by angażować w to FBI i nie było to, jak tam komentowano, pod budowanie PR. Dalej jednak, nie tylko my jesteśmy "ofiarami" tego wszystkiego. Wiele osób do dziś nie wie, kto ich zaatakował, lub ich bliskich. Wielka metropolia, inwestycja w systemy kamer, departamenty latają swoimi wozami w pościgach jak z Need For Speed... no ale dalej masz obawę, że ktoś po prostu odstrzeli Cię w centrum i nikt nie kiwnie palcem. Amber Parks: To prawda, taka wizja budzi grozę, a z licznych opinii ludzi wynika, że niewielu czuje się bezpiecznie na ulicach naszego miasta. Ci bogatsi jednak mogą sobie pozwolić przynajmniej na prywatną ochronę. Taką jak Guardian ... * Fehu Skarsgard spojrzała na Amber. * Morgan Svendsen zerknął na Fehu. - Sprawa między Fehu Skarsgard a firmą ochroniarską Guardian - Amber Parks: Twój związek z Loganem Barkley'em, czyli właścicielem owego biura ochrony.. a raczej jego zakończenie tez nie obiło się bez echa w mediach. Nie chcę wałkować całego tematu od nowa, bo pewnie większość osób i tak zna sytuację, ale jak byś to skomentowała krótko. Z perspektywy czasu żałujesz tej relacji? * Fehu Skarsgard mlasknęła, wzieła wdech głebszy nim odpowiedziała. * Morgan Svendsen przetarł oczy palcami i zerknąl ponownie na Fehu. Fehu Skarsgard: Akurat Guardian nie zaliczyłabym do udanej inwestycji ochroniarskiej... ale o tym już było i było. Czy żałuje relacji z Loganem? Z perspektywy czasu, yeah, bo zainwestowałam czas, pieniądz i zaufanie w człowieka, który do zdeptał na każdy możliwy sposób. Mimo to, trzymam kciuki, że z nową partnerką ułoży im się idealnie i będą mieli swój własny raj na ziemi. Może to kwestia u nas była różnicy wieku, bo jednak ile... z 14 lat? Mogę podsumować, że żałuje i relacji z Loganem, jak i z jego firmą. Nawet patrząc na to już na chłodno, po całej tej aferze. Z resztą, Noah sam widział w jakim stanie byłam po tym wszystkim. Noah Alexander: Chłopaki z Guardian z początku współpracy robili świetną robotę, można było naprawdę im zaufać. Nie jestem w stanie określić co się stało i co było powodem, że to tak wszystko się spieprzyło. Relacje Fehu i Logana na pewno mają na to po części wpływ, ale ta współpraca to nie ograniczała się tylko między nimi. Fehu Skarsgard: Nie no, akurat nasza relacja nie miała wpływu na kwestię co działo się od guardian. Bardziej na to, że współpraca z Guardian nie została zerwana od razu. Zostawało wszystko dogadane, przeprosiny, ogarniane rozwiązania, które i tak spływały na niczym do kolejnego aktu przemocy na artystach. Noah Alexander: Fakt, było wiele powodów i sytuacji, które doprowadziły do tego, że rozpętało się medialne piekiełko i wzajemne kopanie po kostkach. - Dalsze plany zespołu - Amber Parks: Tak czy inaczej temat można chyba uznać za zamknięty? Chciałabym jeszcze na koniec wrócić do tematów związanych z muzyką. Wasz teledysk to hit. Powrót w wielkim stylu. Przed wami album... A co dalej? Planujecie ogłosić trasę koncertową? Fehu Skarsgard: Cholernie zamknięty, na osiem spustów i niech tam zostanie. Rozeszliśmy się, prywatnie i zawodowo i niech tak to zostanie. Trasa koncertowa? Oh heeeelll yeaaah, to coś o czym już dyskutujemy od dawien dawna. W sumie będzie to też nasza pierwsza trasa. Noah Alexander: Osobiście nie mogę się już doczekać tego by w końcu nasze plany przerodzić w fakty i rzeczywistość. Jestem zajebiście nakręcony zarówno na premierę krążka jak i trasę koncertową. Morgan Svendsen: Album, trasa... mamy jeszcze wiele pomysłów, ale nie chcę zapeszać i psuć niespodzianki. Nasze mózgi pracują nieustannie w każdym razie. Fehu Skarsgard: Faaakty. Trasa to jednak taki cel, nad cele myślę? Praca w studio jest mega, ale jednak koncerty i kontakt z fanami to jest coś. Noah Alexander: Chcemy przede wszystkim pokazać nasz sceniczny pazur w innych zakątkach. Amber Parks: A do premiery albumu jeszcze gdzieś będzie można was spotkać? Fehu Skarsgard: Myślę, że na pewno. Nie tylko scenicznie, bo też chcemy spotykać się z ludźmi w nieco innym formacie, by poznawać fanów, móc pogadać, wymienic się poglądami i tak dalej. Jak na początku wspominaliśmy, prace są na wykończeniu, więc na pewno możemy sobie na to pozwolić. Bo jednak w głównym momencie, gdy byliśmy zakopani w studio, to dosłownie tam spaliśmy, jedliśmy, funkcjonowaliśmy. I tak długi, dłuuuugi czas. Więc pora wrócić do tego co lubimy - kontaktu z ludźmi. Amber Parks: Czyli trzeba was śledzić, nic oficjalnego jeszcze nie ogłoszono. Spontaniczność to trochę wasza domena, co? Dziekuję jeszcze raz, że wpadliście. *zwróciła się do słuchaczy* W studiu byli dla was Soul Evisceration. Noah Alexander: Dzięki za zaproszenie Amber. Spokojnej nocy Los Santos! Morgan Svendsen: Dziękuję bardzo za zaproszenie. Fehu Skarsgard: Dokładnie tak, obserwować nasze social media, wytwórni i tak najlepiej będzie dowiedzieć się co Was czeka z nami. Dzięki za rozmowę Amber, dobrej nocy Los Santos!10 polubień
-
10 polubień
-
9 polubień
-
ERECTUS DESIGN Małe studio architektoniczno-budowlano-remontowe, założone w 2025 roku przez znanego showmana i celebrytę z Los Santos Reece'a Gilmore, wraz z jego partnerem Raymondem Sewardem. Choć sami nigdy nie interesowali się architekturą, postanowili wykorzystać swoje doświadczenie w prowadzeniu projektów i zarządzaniu ludźmi, a także zgromadzone w showbiznesie środki, aby otworzyć nową, poboczną działalność. W krótkim czasie ich wizja przerodziła się w dynamicznie rozwijającą się markę, która łączy świeże podejście z profesjonalizmem zatrudnianych specjalistów. Biuro Erectus Design stawia na indywidualne podejście do klienta, elastyczność oraz kompleksową obsługę – od koncepcji, przez projekt, aż po wykonanie. Firma współpracuje z zaufanymi podwykonawcami, tworząc niewielkie, ale zgrane zespoły realizacyjne. Dzięki temu jest w stanie sprostać zarówno mniejszym remontom mieszkań, jak i ambitniejszym projektom dla biznesu. Los Santos to miasto, które nieustannie się rozwija, a prężnie rosnący rynek nieruchomości i lokali usługowych sprawia, że coraz więcej osób poszukuje sprawdzonych partnerów w zakresie projektowania i wykończeń. Erectus Design odpowiada na te potrzeby, oferując nowoczesne rozwiązania, estetyczne projekty i rzetelne wykonawstwo. OFERTA Erectus Design to mniejsza firma, skupiająca się na projektowaniu wnętrz mieszkalnych i komercyjnych. Naszą specjalnością jest tworzenie funkcjonalnych, a jednocześnie estetycznych przestrzeni, które łączą wygodę użytkowania z atrakcyjnym wyglądem. Wśród dostępnych usług znajdują się m.in.: • Remonty – kompleksowe, jak i częściowe modernizacje mieszkań i lokali • Projekty domów, mieszkań i apartamentów – od układu funkcjonalnego po dobór detali wykończeniowych • Projekty powierzchni usługowych, biur i lokali gastronomicznych – dopasowane do charakteru działalności i oczekiwań klientów • Konsultacje projektowe – wsparcie na każdym etapie realizacji inwestycji • Doradztwo materiałowe i techniczne – pomoc w wyborze najlepszych rozwiązań pod względem jakości, ceny i trwałości Naszym celem jest tworzenie przestrzeni, które nie tylko spełniają oczekiwania, ale też inspirują i podnoszą komfort życia mieszkańców Los Santos. OOC8 polubień
-
**Pod wieczór 23 Września na wszelakiej maści serwisy streamingowe wjechał pierwszy kawałek od nieznanego nikomu duetu - Schizoboys. Sam utwór wbija się w mocno depresyjny vibe, nawiązując do takich sytuacji jak: brak chęci do funkcjonowania, wstręt do życia, czy też próby samobójcze.** ⛧ Sam twór ma nadzieje trafić na FYP u tych, którym życie dobiera się do tyłka. Daje on również tym samym znać, że osoby te nie są same, pomimo ogólnie pospolitego wyobrażenia o samotności w problemach. PROMOCJA:8 polubień
-
8 polubień
-
8 polubień
-
The Rusty Shamrock to obskurny irlandzki pub w samym środku Morningwood - dzielnicy Los Santos. Powstał jeszcze w latach 90., ale dopiero niedawno - na początku 2025 roku - został przejęty przez Seamusa Callahana, który postanowił dać temu zapomnianemu miejscu drugie życie. W środku nie znajdziesz nic poza starymi stołami, smrodem taniego piwska i bandą typów, którzy wyglądają jakby dopiero co wyszli z paki albo szykowali się do kolejnej rozróby. To nie jest lokal dla grzecznych chłopców ani żadnych wegan w rurkach - to speluna, gdzie wieczorem możesz się schlać, oberwać kuflem, zatańczyć z jakąś wytatuowaną wariatką albo skończyć w piwnicy, gdzie co jakiś czas odbywają się rave’y - pełne hałasu, potu, dragów i ludzi, których nie chcesz znać z imienia. Z góry leci RAC, z dołu techno, a między tym wszystkim leją się ludzie i alkohol. Lokal prowadzony jest z luzem, gdzie zasady są elastyczne, a najważniejsze to "nie zawracać głowy lokalnym". Czasem odbywają się tu nieoficjalne walki na zapleczu, czasem koncerty różnych zespołów, ale zawsze - zawsze - jest gwarno, głośno i nieco brudno. _____________________________________________________________________________________________________________________________________ Ten Irish pub to miejsce, które pamięta lepsze czasy.. o ile w ogóle takie miały miejsce. Wnętrze TRS wygląda jakby nikt go nie sprzątał od 15 lat - i to jest właśnie jego największy atut. Ściany są obdrapane, stoły lepkie od piwa, a krzesła trzymają się kupy tylko dzięki warstwie zaschniętego potu i kurzu. Drewniane stoły i ławy skrzypią przy każdym ruchu, a bar - zrobiony z nieheblowanych desek - pokryty jest warstwą lepkiego od piwa lakieru. Za barem - leją się najtańsze browary i whiskey, po których rano wymiotujesz. W kącie dogorywa stary jukebox, który gra tylko to, co zna: The Pogues, Dropkick Murphys, The Cranberries - niekiedy ktoś wrzuci coś cięższego, a czasem zagra jakiś lokalny punk-band, który zrobił próbę przed koncertem w piwnicy i został na tydzień. Oświetlenie jest słabe - kilka zielonych lamp i starych neonów ledwo zipie. To nie jest miejsce dla miłośników designu - to miejsce dla ludzi, którzy chcą się napić, pogadać lub.. po prostu posiedzieć w spokoju. _______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ LOKALIZACJA The Rusty Shamrock znajduje się na rogu, zaraz przy stacji paliw na Morningwood OOC;7 polubień
-
Polvo del Conejo 🐇❄️
XAngel2K i 6 innych polubił temat przez sentence12
Produkcja narkotyków to jeden z głównych filarów działalności przestępczej na ulicach Los Angeles. Coraz więcej mówi się o nielegalnym wytwarzaniu kokainy, potocznie nazywanej „śniegiem”, w zamkniętym garażu miejscu, które pozwala ukryć cały proceder przed okiem prawa. Kluczowym elementem operacji jest proces gotowania i kruszenia kokainy, w którym udział biorą członkowie gangu. Gotowy produkt trafia później w ręce dystrybutorów ulicznych, a finalnie do kieszeni użytkowników, którzy płacą wysoką cenę za „towar” o wysokiej jakości. Produkcja w garażu to długi i ciężki nocny proces odbywający się w garażu, gdzie każde posunięcie ma znaczenie. Śnieg przyjmowany jest dyskretnie, pod osłoną nocy. Kilka lat temu, na obrzeżach Los Angeles, gang uliczny znany jako Playboys 13, Rabbit Gang zaczął szukać sposobu, żeby nie tylko rządzić ulicą, ale też stabilnie zarabiać. Początkowo robiło się drobne interesy: ochrona stoisk, „pożyczki” z odsetkami, drobna dystrybucja. Kiedy konkurencja się nasiliła i dochody były niestabilne, kilku z bardziej ambitnych członków postanowiło pójść wyżej postawić na stały, zorganizowany projekt, który zapewni gangowi pieniądze i wpływy. Tak powstała nazwa Polvo del Conejo. Miejscówka wybrana została prosto i sprytnie, stary garaż przy bocznej, zapomnianej uliczce. Nic wyszukanego tylko surowe ściany, jeden licznik światła i wejście, które łatwo można ukryć.7 polubień -
Countryman o wielkim sercu - Nate Tucker wzorem dla celebryckich ignorantów Światowy Dzień Dawcy Szpiku to coroczne wydarzenie, mające na celu zwiększenie świadomości na temat potrzeby rejestracji w bazach dawców szpiku oraz zachęcanie ludzi do oddawania szpiku kostnego lub komórek macierzystych. Z tej okazji 21 września w Los Santos odbyło się wydarzenie pod nazwą „Stronger as one”, które zostało zorganizowane przez Los Santos County Fire Department Foundation we współpracy z Los Santos County District Attorney. Celem imprezy miało być rozpromowanie idei oddawania szpiku kostnego, jak również zachęcenie do rejestracji w bazie dawców, by osoby cierpiące na nowotwór krwi mogły zwiększyć swoje szanse na znalezienie bliźniaka genetycznego. W ramach wydarzenia zadbano o kluczową kwestię czyli możliwość rejestracji jako potencjalny dawca, pojawiły się także punkty gastronomiczne dla gości, jak i stanowiska przedstawicieli służb porządkowych. Zaopiekowano się również o warstwę muzyczną i na tymże punkcie zatrzymajmy się na dłużej. Podczas eventu wystąpiła DJ Gabby, której interakcja z publicznością była słaba, a w zasadzie w ogóle jej nie było. Pomimo radosnej atmosfery towarzyszącej całemu wydarzeniu i braku nagrobków w pobliżu przez chwilę można było poczuć się jak na pogrzebie – w akompaniamencie utworów Abby. Na szczęście po występie początkującej Djki scenę przejął Nate Tucker. Na wstępie należy wspomnieć o kluczowej kwestii jaką była gaża dla artysty, bowiem countryman zagrał koncerty charytatywnie czyli NIEODPŁATNIE – słowo to jest warte podkreślenia, bowiem zapewne niejednemu artyście jest ono zupełnie obce. Cały występ Tuckera przebiegł bez zarzutu, pozytywna energia udzielała się przybyłym gościom, a w momencie, gdy jedna z uczestniczek wymagała pomocy medycznej – spotkało się to z natychmiastową reakcją Nate’a. Na łamach naszego portalu rzadko chwalimy artystów za ich działania – wprost proporcjonalnie do tego, jak często dają swoim zachowaniem powody do tego, by napisać o nich dobre słowo. Jednakże postawa Nate’a Tucker’a bez wątpienia przyświecać może w tej sytuacji jako wzór do naśladowania i autorytet dla innych gwiazd. W obliczu takiego działania pytanie nasuwa się samo: gdzie byli Ci wszyscy celebryci, którzy nie raczyli wesprzeć swoją obecnością tak szlachetnej inicjatywy, ani nawet zamieścić posta w social mediach, by rozpromować to wydarzenie? Oprócz widzianego na miejscu Jakuba Mlynarczyk nikt z celebryckiej śmietanki nie raczył się pofatygować na teren ULSA by wesprzeć imprezę choćby swoim wizerunkiem i przyciągnąć więcej zainteresowanych. Cała reszta branży postanowiła w tym czasie trzymać się z dala od spraw naprawdę istotnych, bo przecież są sprawy ważniejsze, jak np. wrzucenie kolejnego próżnego, półnagiego selfie na Li. Choć zorganizowany event wypełnił swoja misję i można go określić jako udany to jedynym rozczarowaniem i powodem do refleksji była wspomniana nieobecność celebrytów. „Stronger as one” obnażyło skalę zakłamania branży celebryckiej, ukazując na jak duży niedobór empatii i wybujałe ego „cierpią” przedstawiciele showbiznesu. Z kolei Nate Tucker pokazał, jak być gwiazdą i to nie tylko na scenie. Może czas, by showbiznes nauczył się, że prawdziwa „gwiazda” to ta, która świeci nie tylko na czerwonym dywanie, ale i w chwilach, kiedy trzeba wesprzeć innych.7 polubień
-
Taelyn "Calveris" Rae
DarekK i 5 innych polubił temat przez shurolation
@Just OzziEC @Filipqw @TheRastaa6 polubień -
Historia pędzenia alkoholu w brewiarzach na podrzędnych uliczkach Ameryki sięga czasów, gdy surowe przepisy i ograniczony dostęp do rynku skłaniały społeczności do własnoręcznej produkcji likierów. W kolejnych dziesięcioleciach problem przerodził się w kulturę moonshinerów, przekazana w postaci legend i historii o zapalczywym buncie przeciwko władzy. Dzisiaj podobne napięcia występują w innej konfiguracji, niemniej jednak niezmienne pozostaje uzasadnione dążenie do wyrobu najczystszych, najbardziej tradycyjnych napojów alkoholowych wobec kosztów i biurokracji legalnej produkcji. Przepisy federalne i stanowe stanowią skomplikowaną stertę wymogów, podatków i zezwoleń, a bariery wejścia na komercyjny rynek mogą dla amatorów bywać nie do pokonania. W tej luce ukazuje się niebezpieczna przestrzeń, którą niektórzy próbują zająć, starając się nie przekroczyć granicy, aby nie przyciągnąć nadmiernej uwagi ze strony policyjnych informatyków. W praktyce, wykorzystanie tej luki nie polega na żadnych technicznych cudach ani skomplikowanych metodach produkcji. Chodzi raczej o umiejętność poruszania się w szarej strefie regulacyjnej oraz o to, jak zorganizować działalność w taki sposób, aby zminimalizować ryzyko wykrycia. Brak konsolidacji nadzoru, człony odpowiedzialności pomiędzy agencjami federalnymi w wielu aspektach federalnymi, stanowymi, i lokalnymi inspekcje połącz swoją działaność, co czyni je trudnymi do obsługi każdego etapu produktu i dystrybucji. Organy ścigania upatrują przestępstwo bardziej odrobinę w poważnych, co sprawia, że idzie się coś po nocnym świetle. Z drugiej strony, istnieje ekonomia skali oraz marketing legendy. Produkty oznaczone jako tradycjonalne, „z duszą”, lub rzadki wybór produkty rosną w wartości w oczach konsumentów, co pozwala utrzymać niskomagnirobiowym wysoko margą należytej pielęgnacji zamiast ogólnej zasięgu w wielu punktach dostępu, który szybko przykułby uwagę agencji federalnych. Ostatnią przestrzenią praktyki są: pośredniczące punkty handlowe – przykrywki oraz rozproszone kanały dystrybucji. Na poziomie narracyjnym funkcjonują punkty legalnie zarejestrowanych usług, małe bary, sklepy z pamiątkami itp., które formalnie prowadzą handel, tymczasem jako przykrywki pozwalają ukryć przepływ towaru. „Włączanie” sieci lojalnych klientów i lokalnych partnerów pozwala zajmować się kontrolą popytu, co pozwala na uniknięcie konieczności jawnych transakcji. W takich układach niebezpieczny jest brak atmosfery wspólnoty i wzajemnych zobowiązań, ponieważ działają one jako nieformalne zabezpieczenie przed zdradą i kontrolą. Ponadto, zmienność prawa oraz różnica pomiędzy stanami geograficznymi USA pozwala na przenoszenie części procesów tam, gdzie regulacje są łagodniejsze. Wtedy korzystanie z niejednolitego systemu prawnego nie wymaga ujawnianie specyfikacji operacyjnych. Jednak te mechanizmy niosą pewne poważne ryzyko. Bez nadzoru jakości, ciężkim zanieczyszczeniem lub skażeniem, a procesowi może towarzyszyć groźba zagrożenia dla zdrowia konsumentów. Jeden punkt tylko wyznacza granicę odnoszącą się do zakupionego jedzenia, a pojedyncze zdarzenie zdrowotne ma potencjał natychmiastowego złapania oka instytucji sanitarnych i organów ścigania. Dalszy rozwój powyższego punktu przekroczenia regulowanego punktu obszaru prowadzenia działalności czyni sprawę bardziej znaczącą w skali plutonicznej i jest zainteresowany zainteresowaniem agencji federalnych, usa kończy długie i uciążliwe dochodzenie. Wreszcie, relacje handlowe z sieciami lojalnościowymi i słabe zabezpieczenia formalne czynią podatność na zdradę, szantaż i infiltrację ze skrytobójstwem konkurentów czy szpiegami, nawet gdy ryńska przełoży zaszkod towarzyszące pada. Podczas gdy zjawisko to wynika ze zmian polityki narkotykowej z lat 60., której kosztem zwiększono intensywność działań, to w praktyce ten problem ujawnia głębsze napięcia społeczno-ekonomiczne związane z rynkowym dostępem i regulacjami. Nie uda się pozbyć barier do wejścia do legalnej działalności, a popyt na „zakazane” produkty i konsekwencje finansowe dla osób korzystające tajemniczo z procedur regulacyjnych będą na stałe utrzymywać ten wrzeszczący fenomen. Aby jednak wpłynąć na zjawisko poprzez skuteczne rozwiązania systemowe, równoczesne ułatwienie procesu rejestracji dla małych producentów, kontrola sanitarna i równowaga interesów społeczności lokalnych pozwoli zredukować zyski z niedopuszczalnej działalności i związane z nimi szkody.5 polubień
-
Pierwsze dwa tygodnie po powrocie do żywych nie należą do najprostszych... tym bardziej, jeśli pod uwagę wziąć takie incydenty jak kilka samobójstw w najbliższym gronie. A co dopiero w sytuacji, gdy podobna sytuacja ma miejsce drugi raz. Cassius cały ten czas zadaje sobie niezliczoną ilość pytań, takich jak "Czemu to się stało? Może to ja się ku temu przyczyniłem? A może... po prostu nie znaczyłem dla nich tyle, ile myślałem?". W międzyczasie, zbaczając z ścieżki własnych rozterek życiowych i nagrywek u boku Suzanny (@Zazi) chłopak trzymał się blisko swojej męskiej psiapsiółki, którą jest nikt inny jak Seth Dagaard (@samer). Przy okazji wziął udział w organizowanym przez Dagaard'a, jak i Jadena Morrow'a (@Harlem) turnieju BMX na kilka dni przed ich koncertem, gdzie zajął trzecie miejsce spośród wszystkich uczestników. Parę dni później nastąpił dzień wspomnianego koncertu, na którym to Cassius klasycznie zasiadł za sterami perkusji. Po koncercie chłopaków cała grupka wkręciła się w rozmowę z osobami pozostałymi jeszcze po wydarzeniu, a w tym i Neriną "Neri" Aguirre (@Ramorkaa). Po czasie dziewczyna się zmyła, a Cassius ciekawski świata i nieco zmartwiony odnalazł ją po chwili. Tam po krótce zaczęli rozmowę na tematy dołujące dziewczynę, do czego po chwili dołączył się Seth, a z czasem i Jaden. Po całej pogadance Cassius wraz z Seth'em doszli do refleksji, jak i pomysłu by coś wspólnie nagrać - właśnie w tematyce rzeczy... czy też myśli dobijających ludzi na codzień. Ten typ myśli i czynów, o których ci nie mówią głośno w obawie wyśmianie, czy odrzucenie. Na niedługo przed koncertem, jak i po - panowie zakupili opuszczoną budę na mieście, którą potocznie zwą "kryptą". Ta wymagała nieco pracy, jednak po doprowadzeniu jej do stanu używalności w jej dosyć pojemnym podziemiu, poza małym skateparkiem, toną starszego, czy też nowszego sprzętu znajduje się również studio nagraniowe. Swoją drogą, Cassius napotkał ostatnimi czasy młodą, początkującą w świecie muzyki dziewczynę - Taelyn "Calveris" Rae (@shuro). Po dłuższej pogadance wyszło, że dziewczyna akurat poszukuję kogoś do własnego kawałka, który w brzmieniu idzie pod rap nawiązujący akurat do cięższych przeżyć i "demonów przełości". Zanim do tego jednak doszło, to Cassius zaprosił Calveris do studia z Sethem, gdzie w trójkę wspólnie obmyślali dalszy plan na pierwszy kawałek duetu pod szyldem SCHIZOBOYS. W pierwszych etapach na przestrzeni kilku dni Seth wzbudził swoje korzenie producenckie i wpadł na kilka pomysłów, które w czasie tych paru dni stworzyły finalny produkt. Produktem tej pracy i kilku spalonych blantów był pierwszy ich kawałek o tytule "I’m As Fucked Up As I Can Be, Yet Still People Ask Me For Guidence". WHAT'S GONNA BE NEXT? WE'LL SEE... I GUESS?5 polubień
-
Taelyn "Calveris" Rae
DarekK i 3 innych polubił temat przez shurolation
**Calveris wraz z zespołem podczas próby zakrapianej piwskiem i przepalanej blantami. Młoda usiadła na składanym stole, żłopiąc piwsko...** @Just OzziEC @Filipqw @TheRastaa4 polubienia -
4 polubienia
-
**Bonventre, po przeczytaniu artykułu opublikowanego przez media Larocque, nie mógł powstrzymać śmiechu, widząc, jak wiele nieprawdziwych treści w nim zawarto. Najbardziej rozbawił go sposób, w jaki przedstawiono rzekome wątpliwości inwestorów wobec działań spółki - wiedział przecież, że ich faktyczne stanowisko jest zupełnie inne. Równocześnie odczuwał jednak zażenowanie, obserwując, jak Larocque próbuje uprawiać propagandę na własną korzyść i poprawiać swój wizerunek, mimo że sama firma prowadzi działalność na wielu, często sprzecznych frontach - od produkcji mebli po tworzenie mediów.**4 polubienia
-
**Unsainted Records to obecnie najsprawniej działająca wytwórnia muzyczna w San Andreas. Mniejsze labele powinny uczyć się od nich, jak organizować wydarzenia, bo w tej kategorii Unsainted nie ma sobie równych. Od liczby koncertów, przez bogatą oprawę sceniczną, aż po frekwencję i atmosferę, wszystko stoi na poziomie, który wyznacza standardy w branży. Huczny koncert Soul Evisceration podczas zaćmienia księżyca, pełen widowiskowych atrakcji, od rytuału na scenie po strefę lowriderów i loty balonem, tylko potwierdził, że Unsainted potrafi zamieniać występ w prawdziwy spektakl. Do tego klimatyczne koncerty Suzy, świetna impreza BMX zorganizowana przez Jaden Morrow czy stanowisko na VOCS 2025 z czerwonym dywanem i zabawową atmosferą - każdy ruch wytwórni odbija się szerokim echem. Wizerunek labelu to jednak nie tylko pasmo sukcesów. Po problemach zdrowotnych Daeviona Eppsa doszło do nagłego zakończenia trasy i odejścia LIBIDUO, co stało się gorącym tematem w sieci. Pojawiły się komentarze, że Unsainted "pozostawiło raperów na lodzie", a wielu obserwatorów zastanawia się, co dokładnie wydarzyło się za kulisami, bo duet wydawał się idealnie pasować do kontrowersyjnego klimatu artystów wytwórni. Mimo to Unsainted nie zwalnia tempa. Wydanie EP Mikayli, rozbudowany teledysk Jadena Morrow czy obecność Mike Broadhursta w studiu nagraniowym jasno pokazują, że wytwórnia dba o rozwój swoich artystów i szykuje ruchy, które mogą jeszcze bardziej wzmocnić jej pozycję, ale pytanie: czy sie jeszcze da mocniej? Czy Broadhurst faktycznie już dołączył, pozostaje bez oficjalnego potwierdzenia, jednak jego aktywność w sieci mocno na to wskazuje. Jedno pozostaje bezsporne - publiczność uwielbia imprezy Unsainted. Ludzie nie tylko chętnie w nich uczestniczą, ale też z każdym kolejnym wydarzeniem oczekują coraz więcej. To oznacza, że dział kreatywny wytwórni musi działać wyjątkowo sprawnie, bo oczekiwania są ogromne, a zawieszenie poprzeczki wysoko sprawia, że fani nie wybaczą byle potknięcia. Dla Unsainted każde kolejne wydarzenie staje się nie tylko imprezą, ale testem, który potwierdza ich pozycję lidera na rynku muzycznym San Andreas** Kapitał: $2,000,000 Status: ★★★★ Zysk pasywny: $950004 polubienia
-
4 polubienia
-
4 polubienia
-
4 polubienia
-
4 polubienia
-
🚀🧑🔧 Rekrutacja na stanowisko: QA Tester | VIBE RP Cześć! Czy chciałbyś być częścią dynamicznego zespołu, który buduje coś naprawdę wyjątkowego? Masz wyjątkową okazję, aby stać się integralną częścią naszego zespołu jako QA Tester! Twoja rola będzie kluczowa w testowaniu i optymalizacji funkcji naszego serwera, co pozwoli nam zapewnić najwyższą jakość rozgrywki dla naszej społeczności. 👤 Kogo Szukamy? Szukamy pasjonatów z różnych konfiguracjami sprzętowymi, którzy pomogą nam przetestować nasze skrypty i zasoby na szerokiej gamie urządzeń. Idealny kandydat to osoba, która: Zna nasz serwer i jego funkcjonalności, posiada doświadczenie w różnych strefach rozgrywki, Dba o szczegóły i potrafi kreatywnie wyszukiwać błędy, Jest chętna do współpracy z zespołem deweloperów i modderów, Jeżeli rozumiesz, jak ważna jest doskonała optymalizacja – to stanowisko jest dla Ciebie! 💼 Jak Pracujemy? Dołączając do zespołu testerów, stajesz się częścią procesu tworzenia i optymalizacji serwera. Twoje zadania obejmują: Komunikację i koordynację: Korzystamy z serwera Discord do kontaktu oraz z narzędzia do sprawnego zarządzania pracą – Asana. Sesje testowe: Uczestniczysz w zaplanowanych testach na serwerze przedprodukcyjnym, gdzie sprawdzamy nowe skrypty i zasoby przed ich wdrożeniem. Raportowanie: Po każdej sesji testowej sporządzasz szczegółowy raport zawierający wykryte błędy lub zatwierdzasz zmiany, które zostaną wdrożone na serwer produkcyjny. Monitorowanie: Zauważone błędy na serwerze produkcyjnym zgłaszasz w Asanie, co pozwala na ich szybkie wyeliminowanie. 🔍 Czego Oczekujemy? Od idealnego kandydata oczekujemy: Kreatywności i dociekliwości w wyszukiwaniu błędów oraz proponowaniu rozwiązań, Aktywnego konta na Discordzie, które pozwoli na sprawną komunikację, Stabilnego i szybkiego połączenia internetowego, które umożliwi pobieranie dużych zasobów w trakcie testów. 🕒 Jak Wygląda Harmonogram Testów? Testy są organizowane zgodnie z bieżącymi potrzebami zespołu programistycznego i modderskiego. Najczęściej odbywają się one przed publikacją changelogu na serwerze produkcyjnym, zapewniając najwyższą jakość wprowadzanych zmian. 🎁 Co Zyskujesz? W zamian za Twoje zaangażowanie oferujemy: Nagrody, takie jak konto premium, vPoints i usługi z naszego vShopu, Możliwość aktywnego współtworzenia serwera, mając realny wpływ na jego rozwój, Bezpośrednią współpracę z ekipą VIBE RP ✉ Jak Się Zgłosić? Jeśli uważasz, że jesteś odpowiednią osobą, zgłoś się już teraz! Wystarczy, że wyślesz prywatną wiadomość na forum z tytułem [Tester] Twój_Nick_OOC, dodając @Broom Do wiadomości dołącz poniższe informacje: 📌Status rekrutacji: OTWARTA Stwórzmy wspólnie idealne miejsce do rozgrywki!4 polubienia
